Polskie lotniska rozwijają się w bardzo szybkim tempie. Cieszy to turystów, a często także mieszkańców. W tej ostatniej grupie jest jednak wielu sceptyków. Więcej lotów oznacza większy hałas. To właśnie sąsiedzi jednego z większych portów w Polsce walczyli o zmiany i się ich doczekali.
Polskie miasta biją rekordy liczby odwiedzin. W 2025 roku do Wrocławia dotarło 7 mln turystów, z czego 30 proc. stanowili podróżni zagraniczni. Bardzo dobrze rozwija się także turystyka w Poznaniu. Dzięki rozwojowi lotniska jego mieszkańcy mogą latać m.in. do Włoch, Hiszpanii, na Maltę czy do Grecji. Jednak hałas generowany przez samoloty denerwował okolicznych mieszkańców. To wymusiło na lotnisku duże zmiany w funkcjonowaniu.
Lotnisko w Poznaniu kasuje nocne loty. Zmiany szybko wejdą w życie
Przelatujący samolot generuje hałas rzędu 80–110 dB. To tyle, co bardzo natężony ruch uliczny, dyskoteka, kosiarka czy motocykl bez tłumika. Jest to naprawdę donośny dźwięk, a kiedy trzeba go słuchać kilkadziesiąt razy dziennie (za dnia i w nocy), sytuacja robi się naprawdę trudna.
Wielu mieszkańców Poznania miało dość słuchania ryku silników samolotów. Choć wielu z nich wprowadzało się w okolice lotniska po jego uruchomieniu, to zaczęli walczyć z nim o redukcję hałasu. I osiągnęli pewien sukces. We wtorek 7 kwietnia lotnisko poinformowało, że skasuje wszystkie nocne połączenia.
"Wprowadzamy 'core night' – ciszę nocną między 1:00 a 5:00" – przekazał port w oficjalnym komunikacie. "To nasz krok w stronę większego komfortu życia w sąsiedztwie lotniska. Jednocześnie dbamy o to, by ruch lotniczy mógł się rozwijać się w sposób zrównoważony i bezpieczny" – dodano. Nie oznacza to jednak, że lotnisko wraz z jego pasem startowym będą zamknięte w trakcie ciszy nocnej.
Cisza nocna na lotnisku w Poznaniu. Są wyjątki, których nie da się uniknąć
Nowe przepisy na lotnisku w Poznaniu będą obowiązywały od 25 października 2026 roku, czyli od jesienno-zimowego rozkładu lotów. Jeżeli zatem macie zaplanowane np. loty czarterowe na godzinę 2:45 w nocy (takich w sezonie letnim nie brakuje), to możecie spać spokojnie. Nikt nie odwoła waszego połączenia z powodu ciszy nocnej.
Wprowadzenie nowych zasad w praktyce oznacza, że od jesieni w godzinach 1:00-5:00 nie będą planowane loty rejsowe. Nie jest to jednak równoznaczne z całkowitym zamknięciem portu. Jak podaje lotnisko w Poznaniu, pas startowy nadal będzie dostępny m.in. dla lotów wojskowych, a także dla przewoźników podczas sytuacji od nich niezależnych.
"Lotnisko pozostaje otwarte i działa całą dobę, wyjątkowymi sytuacjami o szczególnym charakterze pozostają natomiast loty ratunkowe, państwowe, humanitarne i sytuacje niezależne od przewoźników" – wyjaśnił port w Poznaniu.
W praktyce mieszkańcy częściowo dopięli swego, bo jednak loty przestaną wyrywać ich z łóżek w środku nocy. Z drugiej jednak strony przeloty o bardzo późnych porach nadal będą możliwe w nadzwyczajnych sytuacjach. Jest to kompromis, który może zadowolić każdą ze stron.
Pokemon Champions to darmowa gra spin-off dostępna na Nintendo Switch i Switch 2, skupiająca się na taktycznych walkach 6v6 i kompatybilna z Pokemon HOME.
Pierwsze wrażenia graczy po kilku godzinach od premiery są w większości negatywne ze względu na problemy techniczne, takie jak niska liczba klatek, zacinające się animacje i niewygodne menu.
Użytkownicy oczekują od The Pokemon Company reakcji oraz poprawek, zanim zdecydują się na korzystanie z opcji monetyzacji dostępnych w grze.
Wielu fanów Pokemon prawdopodobnie wciąż nie ma chwili wolnego czasu na inne gry, będąc pogrążonym w Pokopii. Nowy spin-off szturmem podbił ostatnio serca graczy oraz krytyków, nie tylko sprzedając imponującą liczbę kopii, ale powodując nawet problemy z dostępnością. Słychać głosy nie tylko o dopracowanym, angażującym gameplayu oraz zawartości na setki godzin, ale również o nowym standardzie gier Pokemon. Pokopia wspięła się na wyżyny, których oczekiwaliśmy od kilku poprzednich, pełnoprawnych odsłon serii.
Pokemon Champions nie jest co prawda kontynuacją Z-A czy Scarlet & Violet, mamy bowiem do czynienia z kolejnym spin-offem, ale ma ciężkie zadanie sprostania standardom wyznaczonym przez Pokopię. Pokemon Champions najprościej porównać do Stadium, 1999 roku, którą na pewno pamięta wielu weteranów serii. Champions zostawia fabularny aspekt Pokemonów, pozbywa się eksploracji oraz polowań na shiny Pokemony i skupia się w pierwszej kolejności na walkach.
Champions to darmowa produkcja dostępna cyfrowo, która zadebiutowała właśnie na Nintendo Switch oraz Nintendo Switch 2. Grę można pobrać z Nintendo eShopu. Skupia się na taktycznym aspekcie walk 6v6, jest kompatybilna z Pokemon HOME, a w znane z wielu poprzednich odsłon głównej serii mechaniki sprytnie wplecione są bardziej zaawansowane systemy, jak chociażby natura Pokemonów, hodowla czy aktywne przedmioty.
Pokemon Champions na razie dostępne jest wyłącznie na przenośnych konsolach Nintendo, ale docelowo ma zadebiutować również na urządzeniach mobilnych.
Niepokojące pierwsze wrażenia graczy
W momencie pisania tego artykułu Pokemon Champions dostępne jest do pobrania od zaledwie kilku godzin. Jak przystało jednak na grę z "Pokemon" w nazwie, przyglądało się jej mnóstwo graczy. Dla fanów całej serii, jak i miłośników taktycznych gier turowych, tytuł skupiający się wyłącznie na walce to nie lada gratka. Można sprawdzić swoją wiedzę w tym wyjątkowym uniwersum i przetestować umiejętności budowania drużyny oraz strategicznego myślenia.
Nic więc dziwnego, że po Pokemon Champions szybko sięgnęło dużo graczy, a część z nich zaczęła dzielić się swoimi pierwszymi wrażeniami. Gra w ostatnich godzinach zyskuje w rezultacie na popularności, niestety z niewłaściwych powodów. Coraz więcej osób zgłasza bowiem duże problemy techniczne.
Liczba klatek, nawet na Switchu 2, jest fatalna. Jest ograniczona do 30 FPS z wyraźnymi problemami z pacingiem (nierówną płynnością klatek), a animacje zacinają się bez żadnego powodu. Jak na razie gra sprawia wrażenie bardzo niedopracowanej technicznie. To ogromny krok wstecz w porównaniu do Scarlet/Violet i Z-A, które na Switchu 2 działały w stabilnych 60 FPS podczas walk.
Dlaczego FPS jest tak słaby? Wydaje mi się, że to 30, ale odczuwalnie jest dużo gorzej.
Nawet poruszanie się po menu jest okropne - mam nadzieję, że jak najszybciej wypuszczą poprawkę, bo to jest absurdalne.
W gąszczu negatywnych komentarzy na temat stanu technicznego Pokemon Champions trudno jest znaleźć jakiekolwiek wypowiedzi na temat gameplayu. Co ma do zaoferowania rozgrywka? Jak mocno różni się od typowych walk w Pokemonach? Czy może być to przyszłość rywalizacji online, która będzie konkurować z karcianą wersją Pokemonów? Wszystkie te pytania mogą pozostać bez odpowiedzi, dopóki deweloperzy nie doprowadzą gry do zadowalającego stanu.
Jak mogło się to wydarzyć?
Na razie mamy oczywiście do czynienia tylko z pierwszymi wrażeniami na kilka godzin po premierze gry. Możliwe, że kilka drobnych aktualizacji znacząco poprawi sytuację i pozwoli chociaż na rozgrywkę w stabilnych 30 klatkach na sekundę. Skoro jednak tyle osób tak głośno mówi już o problemach, trudno uwierzyć, aby wszystko to było naciągane i faktycznie gra nie była w aż tak złym stanie.
Zarówno nam, jak i licznym użytkownikom Reddita, nasuwa się w rezultacie pytanie - jak to jest możliwe? The Pokemon Company i Game Freak od bardzo długiego niestety czasu słynie z wypuszczania nieskończonych, fatalnych pod względem technicznych produkcji. Kto grał na premierę w Legends: Arceus czy Scarlet & Violet, doskonale wie, o czym mowa. Drastyczne spadki klatek, wolno wczytujące się tekstury i słaba oprawa graficzna. W porównaniu jednak do Pokemon Champions, są to produkcje dużo bardziej wymagające. Na ekranie w Champions zazwyczaj znajdują się tylko dwa Pokemony, gra jest pozbawiona rozległego, otwartego świata i licznych animacji. Kilka ostatnich produkcji, również spod skrzydeł Nintendo, pokazywało, do czego zdolny jest Switch 2, czego najwyraźniej nie potrafili wykorzystać twórcy Champions.
Pozostaje tylko pytanie " Co teraz?". Jak przystało na darmową produkcję tworzoną częściowo z myślą o rynku mobilnym, gra ma już gotową monetyzację, karnety bojowe i przepustki sezonowe. Już teraz słychać jednak o graczach wstrzymujących się od wydawania jakichkolwiek pieniędzy ze względu na stan techniczny. Wszyscy czekają na razie ze zniecierpliwieniem na odpowiedź ze strony The Pokemon Company. Czy deweloperzy zaadresują problemy i zapowiedzą plan doprowadzenia Pokemon Champions do porządku? Czy może w głuchej ciszy będziemy czekać na pierwsze aktualizacje z nadzieją, że któraś z nich skupi się na stabilności gry? Mocno trzymamy kciuki za szybkie patche, aby kolejna gra pod szyldem Pokemon nie straciła całego rozgłosu z uwagi na problemy techniczne, zniechęcając tym samym duże grono graczy do spróbowania swoich sił w nowej produkcji.
Bez tego żadna produkcja nie byłaby kompletna! Czasem to prawdziwe dzieła sztuki INTERIA.PL
Skyscanner to przydatne narzędzie, które ułatwia znalezienie najlepszych ofert lotów dostępnych na rynku. Wyświetla połączenia różnych przewoźników w najlepszych cenach. Dotychczas z rozwiązania mogliśmy skorzystać na stronie internetowej lub w aplikacji mobilnej na telefony. Od teraz skorzystacie także w ChacieGPT.
ChatGPT wyszuka loty na wakacje. Wystarczy zrobić to
Twórcy Skyscanner poszli z duchem czasu i zintegrowali swoje narzędzie z ChatemGPT. Specjalny dodatek można pobrać i zainstalować bezpośrednio w sklepie z aplikacjami, dostępnym na bocznym pasku interfejsu. Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę Skyscanner i kliknąć przycisk Połącz. Dzięki temu zyskujemy możliwość pytaćnia sztucznej inteligencji o konkretne połączenia.
W tym celu wystarczy wpisać proste polecenie, na przykład: @skyscanner znajdź najtańszy lot do Rzymu w sierpniu. Kluczowe jest użycie przedrostka "@skyscanner". Nie będziemy musieli korzystać ze strony internetowej ani aplikacji mobilnej. Wtedy wyszukiwarka lotów Skyscanner postara się znaleźć najlepszy i najtańszy lot.
Użytkownik otrzyma listę dostępnych lotów z całego świata w czytelnej formie. Co jednak z wyborem konkretnego lotniska lub daty? W tym celu można (a nawet trzeba) zadawać dodatkowe pytania lub polecenia. Istnieje nawet opcja zarezerwowania biletu w dokładnie taki sam sposób, jak robimy to w tradycyjnej aplikacji.
Czytaj też:
Twórcy rozwiązania twierdzą, że integracja ta łączy wygodę działania sztucznej inteligencji z wiarygodną bazą danych Skyscanner. Samo AI z zasady nie jest najlepszym narzędziem do wyszukiwania aktualnych informacji, , jednak dzięki połączeniu ze Skyscannerem, ChatGPT zyskuje dostęp do bieżących i rzetelnych cen oraz rozkładów lotów.
ChatGPT dla wielu osób staje się dziś konkurentem dla wyszukiwarki internetowej Google, dlatego integracja Skyscannera wygląda naprawdę na przydatną. Polecam sprawdzić to rozwiązanie przy planowaniu najbliższego urlopu.
Ceny autogazu na stacjach paliw w Polsce zbliżają się do czterech złotych za litr. Na koniec lutego kwota ta była o 1,19 złotego niższa - przypomniał Paweł Bielski, prezes Polskiej Izby Gazu Płynnego. To paliwo nie zostało objęte rządową obniżką i ceną maksymalną.
Czy system ochrony zdrowia jest w stanie zapaści? Zapytamy wiceprezesa NFZ
Ile pieniędzy brakuje w tej chwili Narodowemu Funduszowi Zdrowia? Dlaczego dziura w budżecie jest coraz większa, skoro nakłady na zdrowie są rekordowe? Co jest przyczyną kłopotów systemu ochrony zdrowia? Gościem w Popołudniowej rozmowie w RMF FM będzie Jakub Szulc, wiceprezes NFZ.
Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.
Czy jedynym wyjściem z sytuacji są cięcia kosztów i limitów? Ile NFZ zaoszczędzi na tych działaniach? Jak długo pacjenci będą czekać na kolonoskopię, rezonans magnetyczny czy tomografię komputerową? Czy kolejki do lekarzy się wydłużą?
Wiceprezesa NFZ zapytamy także, do jakich zmian w systemie powinno dojść i czy jest wola polityczna, żeby zmienić sposób finansowania polskiej służby zdrowia? Czy rozwiązaniem jest podniesienie składki zdrowotnej, a może wprowadzenie podatku zdrowotnego? Jakie jest jego zdanie na temat zmian zaproponowanych w systemie ochrony zdrowia przez PSL i Federację Przedsiębiorców Polskich?
Porozmawiamy także o podwyżkach w systemie zdrowia. Czy ta sprawa nie powinna być uregulowana? Czy tempo wzrostu wynagrodzeń nie powinno zostać spowolnione? M.in. te tematy poruszymy w Popołudniowej rozmowie w RMF FM.
Na rozmowę Piotra Salaka zapraszamy o godz. 18:02 do RMF FM, internetowego Radia RMF24, na stronę RMF24.pl, aplikacji RMF ON i naszych mediów społecznościowych!
Zaufała fałszywej platformie inwestycyjnej i oszustom podającym się za doradców. W efekcie straciła setki tysięcy złotych. Policja szuka przestępców i ostrzega przed pułapkami w internecie.
Rosja i Chiny reagują na ruch Trumpa. Pekin "będzie się angażować"
Rosja i Chiny przyjęły z zadowoleniem informację o zawieszeniu broni w wojnie USA i Izraela z Iranem. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow dodał również, że może pozwolić to amerykańskim negocjatorom na większe zaangażowanie w rokowania pokojowe z Ukrainą. Przedstawicielka Pekinu zapewniła też, że Pekin wciąż będzie angażować się w przywracanie pokoju na Bliskim Wschodzie.
Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
Chiny i Rosja zareagowały na zawieszenie broni na Bliskim WschodzieSUO TAKEKUMA/AFP/East News;Wikimedia Commons;ABEDIN TAHERKENAREHPAP/EPA
W skrócie
Rosja i Chiny wyraziły zadowolenie z zawieszenia broni w wojnie USA i Izraela z Iranem.
Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow uznał, że zawieszenie broni może pozwolić amerykańskim negocjatorom na większe zaangażowanie w rozmowy pokojowe z Ukrainą.
Rzeczniczka chińskiego ministerstwa spraw zagranicznych Mao Ning podkreśliła, że Pekin będzie kontynuować działania na rzecz pokoju na Bliskim Wschodzie.
- Oczywiście przyjęliśmy z zadowoleniem wiadomość o zawieszeniu broni i decyzję o niepodejmowaniu dalszych działań zmierzających do eskalacji zbrojnej - powiedział o sytuacji na Bliskim Wschodzie rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow, cytowany przez RIA Nowosti.
W nocy z wtorku na środę czasu polskiego Donald Trump przekazał w serwisie Truth Social, iż "zgadza się na zawieszenie bombardowań i ataków na Iran na okres dwóch tygodni".
Wcześniej amerykański prezydent zagroził, że jeśli nie dojdzie do porozumienia z Iranem, "w nocy zginie cała cywilizacja".
Rzecznik Kremla zadowolony z zawieszenia broni. Wspomniał o Ukrainie
Częścią rozejmu osiągniętego za pośrednictwem Pakistanu jest ponowne otwarcie cieśniny Ormuz, przez którą w normalnych warunkach - przed rozpoczęciem 28 lutego nalotów USA i Izraela na Iran - transportowanych było około 20 proc. światowego wolumenu ropy naftowej i około 25 proc. skroplonego gazu ziemnego (LNG).
Pieskow odpowiedział też na pytanie kremlowskiej agencji TASS o możliwość powrotu do negocjacji pokojowych pomiędzy Rosją a Ukrainą, skoro amerykańscy negocjatorzy nie będą w najbliższym czasie prowadzić tak intensywnych jak dotychczas działań na Bliskim Wschodzie.
- Ogólnie rzecz biorąc, procesy te nie są ze sobą całkowicie powiązane. Są one powiązane jedynie pośrednio, ponieważ amerykańscy negocjatorzy są obecnie zajęci sprawami Iranu. Mamy nadzieję, że w dającej się przewidzieć przyszłości będą mieli więcej czasu i okazji do spotkań w formacie trójstronnym. Z niecierpliwością na to czekamy - odpowiedział polityk.
Rozejm na Bliskim Wschodzie. Chiny o swojej roli w negocjacjach
W sprawie zawieszenia broni zadowolenie wyraziły również Chiny. Rzeczniczka chińskiego resortu spraw zagranicznych Mao Ning zapewniła, że Pekin wciąż będzie angażować się w przywracanie pokoju na Bliskim Wschodzie.
Mao, pytana o słowa prezydenta USA Donalda Trumpa, który w rozmowie z agencją AFP wyraził przekonanie, że Chiny skłoniły Iran do negocjacji, nie odpowiedziała wprost, lecz podkreśliła aktywne zaangażowanie dyplomatyczne swojego kraju.
- Od wybuchu konfliktu Chiny zawsze opowiadały się za zawieszeniem broni i pokojem - zaznaczyła podczas regularnego briefingu.
Cieśnina Ormuz odblokowana. Chiny: Leży w interesie społeczności międzynarodowej
Dyplomatka dodała, że chiński minister spraw zagranicznych Wang Yi odbył 26 rozmów telefonicznych z odpowiednikami z innych państw, a specjalny wysłannik Pekinu prowadzi w regionie Zatoki Perskiej tzw. dyplomację wahadłową. Wymieniła też wspólną z Pakistanem pięciopunktową inicjatywę na rzecz przywrócenia pokoju.
- Jako odpowiedzialne mocarstwo, Chiny będą nadal odgrywać konstruktywną rolę - zapewniła.
Dopytywana o doniesienia dotyczące planów pobierania przez Iran i Oman opłat za korzystanie z cieśniny Ormuz, przypomniała, że drożność tego szlaku "leży w interesie społeczności międzynarodowej".
- Mamy nadzieję, że wszystkie strony będą współpracować, aby promować wczesne wznowienie normalnego tranzytu - podsumowała.
Bosacki w "Gościu Wydarzeń" o wysłaniu polskich żołnierzy na Bliski Wschód: Nie ma sensuPolsat News
Road to Vostok z zaskakująco dobrą premierą. STALKER ma solidną konkurencję
Fani realistycznych survivalowych strzelanek osadzonych w konwencji postapo mają kolejne powody do radości. Na rynku w modelu early access zadebiutował już długo wyczekiwany Road to Vostok. Pierwsze ciepłe recenzje ze strony graczy wskazują na spory sukces twórców i tej produkcji.
Road to Vostokmateriały źródłowe
Akcja w Vostok zabiera nas strefy granicznej między Finlandią i Rosją. To niebezpieczny region tzw. permanentnej śmierci, gdzie jeden błąd potrafi zamienić się w absolutnie najczarniejszy scenariusz. O tym tytule słyszeliśmy w ostatnich kilku latach całkiem sporo. Deweloper, weteran fińskie armii, w pocie czoła dopieszczał swój produkt, dzieląc się ze społecznością zmianami oraz postępami.
Finalnie Road to Vostok zaliczył debiut na Steamie. Jest to wczesny dostęp (early access), ale i tak jest w stanie zaoferować graczom sporą głębię rozgrywki. Produkcja kierowana jest przede wszystkim do entuzjastów survivalowych gier FPS nastawionych na historię i fabułę. Nie doświadczymy tutaj trybu multiplayer.
Epicentrum rozgrywki stanowi Strefa 05 ulokowana w południowo-wschodniej Finlandii. To tutaj zadzieje się większość wydarzeń. W momencie pisania tego materiału tytuł może poszczycić się obecnością takich funkcji jak: dostępność wrogiego AI i frakcji, handel i zadania (włącznie z targowaniem się), personalizacja schronienia, system dynamicznej pogody, cykl dnia i nocy oraz pór roku, losowo generowane wydarzenia.
Road to Vostok ma już pierwsze sukcesy na swoim koncie. W dniu premiery na Steamie w survivalowej grze przebywało jednocześnie ponad 5 tys. osób. Dodatkowo strzelanka zameldowała się w elicie 10 najlepiej sprzedających się gier na platformie od Valve. Oceny też, jak na razie, są niczego sobie, bowiem ponad blisko 82% graczy chwali ten tytuł.
W sekcji komentarzy największe zachwyty pojawiają się w odniesieniu do w pełni oddanego swojemu projektowi twórcy gry. Chwalona jest również warstwa wizualna oraz optymalizacja sprzętowa Vostok. W sekcji opinii nie brak porównać gry do pewnego rodzaju hybrydy STALKER-a i Escape from Tarkov (PVE).
Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych poinformowało, że z zadowoleniem przyjęło zawieszenie broni pomiędzy USA a Iranem. Przekazało jednak, że porozumienie powinno dotyczyć też Libanu. W oświadczeniu wskazano też, co jeszcze potrzebne będzie do budowy architektury bezpieczeństwa w regionie.
To były najgorsze dni w moim życiu - mówi sierżant amerykańskiej armii Matthew Blank. Jego żona została zatrzymana przez ICE krótko po ślubie, gdy pojechała z mężem do jego bazy wojskowej. We wtorek 22-latka opuściła areszt, ale służby nie zakończyły starań o jej deportację.
Pierwsze dwa statki przepłynęły przez cieśninę Ormuz po tym, jak Iran w nocy zgodził się na jej ponowne otwarcie. Taką informację przekazał serwis MarineTraffic, zajmujący się śledzeniem ruchu morskiego.
Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na rmf24.pl.
"Masowiec NJ Earth, należący do greckiego armatora, przepłynął przez cieśninę o godz. 8:44 czasu uniwersalnego (godz. 10:44 w Polsce), podczas gdy Dayton Beach, pływający pod liberyjską banderą, przeszedł (tamtędy) wcześniej, o godz. 6:59 czasu uniwersalnego (godz. 8:59 w Polsce), wkrótce po wypłynięciu z portu Bandar Abbas o godz. 5:28 czasu uniwersalnego (godz. 7:28 w Polsce)" - podał MarineTraffic w serwisie X.
"Stany Zjednoczone pomogą rozluźnić korki w cieśninie Ormuz" - napisał Trump na swojej platformie Truth Social. "Będzie wiele pozytywnych działań! Zarobione zostaną duże sumy pieniędzy. Iran może rozpocząć proces odbudowy" - dodał.
Prezydent Francji Emmanuel Macron poinformował w środę, że około 15 krajów planuje uczestniczyć w misji mającej na celu wznowienie ruchu statków w cieśninie Ormuz.
Zaznaczył, że misja zostanie uruchomiona "gdy spełnione zostaną odpowiednie warunki", czyli gdy zawieszenie broni faktycznie będzie przestrzegane.
Iran zablokował Ormuz w pierwszych dniach wojny, rozpoczętej 28 lutego amerykańsko-izraelskim atakiem na Iran.
Wyciek ropy naftowej z irańskiego okrętu The Shahid Bagheri zagraża jednemu najważniejszych rezerwatów przyrody na Bliskim Wschodzie. Okręt został trafiony przez amerykański pocisk na początku marca. Eksperci ostrzegają przed największą katastrofą ekologiczną w tym regionie od 1990 roku.
Gdy Elon Musk kilka tygodni temu ogłaszał projekt Terafab — czyli kosztującą jakieś 5 bln dol. wizję masowej produkcji chipów, które w znacznej części miałyby później trafiać na orbitę na pokładzie rakiet Starship — jasne było, że jeśli ma on w ogóle ruszyć z miejsca, szef Tesli i SpaceX będzie potrzebował partnerów. Produkcji zaawansowanych półprzewodników po prostu nie da się rozpocząć od zera bez udziału kogoś, kto — jak to się kolokwialnie mówi — zjadł na tym zęby, ponieważ jest to najbardziej skomplikowana rzecz, którą obecnie zajmuje się ludzkość. Tesla co prawda od lat projektuje własne układy (niektóre z nich bardzo imponujące, jak Tesla Dojo), ale od projektowania chipów do ich produkcji prowadzi długa i kręta droga.
Najbardziej prawdopodobnymi partnerami Elona Muska wydawali się IBM oraz Samsung. IBM dlatego, że współpracuje z japońskim Rapidusem przy rozwijaniu technologii 2 nm i pakowania chipletów, więc ma już doświadczenie w tego typu przedsięwzięciach. Samsung z kolei dlatego, że podpisał z Teslą duży kontrakt na produkcję chipów AI6, rozwija fabrykę w Teksasie niedaleko miejsca, w którym ma powstać pierwsza fabryka Muska, i pozostaje jedynym dużym graczem, który łączy biznes produkcji krzemowej logiki z własną produkcją pamięci. Dlatego Intel jako pierwszy ogłoszony partner projektu Terafab jest zaskoczeniem — choć oczywiście przy stole negocjacyjnym nie wziął się znikąd i nie jest powiedziane, że nie dołączy do niego w przyszłości ktoś ze wspomnianej przed chwilą dwójki.
Głośne deklaracje, ale konkretów brak
Jednak choć padły ogólne deklaracje i Intel w swoim komunikacie powtórzył wizję przyszłej produkcji 1 TW mocy obliczeniowej rocznie, to nie pojawiły się konkrety. Ani wpis Intela, ani komentarz Lip-Bu Tana, czyli CEO firmy, nie wyjaśniają, co dokładnie obejmuje to partnerstwo — czy Intel miałby być operatorem fabryki, partnerem technologicznym, wykonawcą wybranych etapów, czy tylko firmą, która udostępni część kompetencji i infrastruktury. Nie pojawiły się również żadne oficjalne dokumenty złożone do amerykańskich urzędów. I właśnie to jest dziś najważniejsze: skala ogłoszenia jest duża, ale jego praktyczny zakres pozostaje mglisty.
Mimo tego braku konkretów obu stronom z pewnością bardzo zależy na tym, aby z czasem się one pojawiły. Jak wspomniano wyżej, Elon Musk potrzebuje partnera technologicznego, jeśli rzeczywiście myśli o rozpoczęciu własnej produkcji chipów jeszcze w tej dekadzie. W czasie ogłaszania projektu Terafab wspomniał o tym, że chce zintegrować w jednym miejscu produkcję procesorów, pamięci, masek litograficznych i pakowanie chipów, a Intel ma aktualne kompetencje w dwóch z tych czterech dziedzin i kiedyś produkował także pamięć komputerową.
Czytaj także w BUSINESS INSIDER
Dla Intela ta współpraca również ma znaczenie wykraczające poza jedną inwestycję. W praktyce to kolejny element próby odbudowy pozycji firmy, która przez lata traciła technologiczną przewagę i udział w rynku. Wejście do projektu Muska daje Intelowi coś bardzo cennego: głośnego partnera, dużą narrację wokół AI oraz szansę, by pokazać, że jego kompetencje produkcyjne są nadal strategicznie potrzebne. Nawet jeśli kosmiczne ambicje szefa Tesli zostaną sprowadzone na ziemię, samo eksperymentowanie z integracją różnych etapów produkcji chipów w jednym miejscu może mieć ogromną wartość i potencjalnie nieodwracalnie zmienić cały wielomiliardowy rynek półprzewodników.
Po ogłoszeniu współpracy akcje spółki urosły we wtorek o ponad 4 proc., więc widać, że rynkowi to partnerstwo się spodobało — choć skala wzrostu sugeruje, że to wciąż nie jest jeszcze ten rodzaj przełomu, na który inwestorzy naprawdę czekają.
Na razie więc Terafab pozostaje bardziej obietnicą niż planem, a współpraca z Intelem — bardziej sygnałem niż gotowym modelem działania. Dla Muska to partner, bez którego jego półprzewodnikowa wizja wyglądałaby zupełnie nierealnie, a teraz przynajmniej ma jakiś punkt wyjścia. Dla Intela to okazja, by pokazać, że nadal może odgrywać ważną rolę w najbardziej ambitnych projektach technologicznych świata. Problem w tym, że obie firmy wykonały dopiero najłatwiejszą część: ogłosiły współpracę. Teraz muszą jeszcze wyjaśnić, co to właściwie oznacza.
Na razie polska szynka nie trafi na australijskie stoły. Jak dowiedziała się brukselska korespondentka RMF FM Katarzyna Szymańska-Borginon, nowa umowa handlowa UE z Australią nie spełnia najważniejszego postulatu Polski.
Polska chciałaby uznania przez Australię unijnego systemu regionalizacji w odniesieniu do afrykańskiego pomoru świń (ASF). Zasada ta nakłada restrykcje handlowe tylko na konkretne zakażone obszary, podczas gdy reszta kraju może swobodnie eksportować mięso.
Australia od lat stosuje rygorystyczną zasadę "zero ryzyka". Jako odizolowana wyspa obawia się, że wirus ASF zniszczyłby jej unikalny ekosystem i zagroził eksportowi żywności wartemu miliardy dolarów.
Polskie Ministerstwo Rolnictwa przekazało RMF FM, że oprócz uznania systemu regionalizacji oczekuje od Australijczyków także podpisania świadectw zdrowia dla polskich produktów przetworzonych, takich jak szynki gotowane czy peklowane.
Komisja Europejska, pytana przez RMF FM o efekty rozmów, przekonuje o dyplomatycznym postępie. Bruksela chwali się, że po raz pierwszy doprowadziła do dyskusji na temat uznania unijnej regionalizacji w odniesieniu do ASF "na marginesie negocjacji", a sama umowa zawiera zapisy o "zacieśnieniu współpracy w zakresie regionalizacji".
"Jest to pierwsze tego typu działanie Australii, która wcześniej nie angażowała się w podobne działania" - czytamy w oświadczeniu KE przesłanym korespondentce RMF FM.
Bruksela podkreśla, że dotychczasowe sukcesy UE w rozmowach z innymi krajami pomogły w budowaniu zaufania do unijnego systemu.
KE tłumaczy nieugiętość Australii jej specyficzną strategią bezpieczeństwa."Australia znana jest z jednego z najsurowszych na świecie podejść do środków sanitarnych i fitosanitarnych (...) co uzasadnia swoim wyjątkowym ekosystemem i położeniem geograficznym" - czytamy w przekazany RMF FM stanowisku.
Dla polskich producentów wieprzowiny oznacza to, że mimo pewnych postępów dyplomatycznych, australijski rynek na razie będzie dla nich zamknięty.
Negocjacje w sprawie umowy o wolnym handlu (FTA) między Unią Europejską a Australią zostały oficjalnie zakończone 24 marca 2026 roku.
"Kraj podzielony na dwie części". Wielkie osuwisko na południu Europy
Zamknięte szkoły i kilkunastokilometrowe korki to skutek pogłębienia się rozległego zapadliska w centralnych Włoszech. Intensywne ulewy w ostatnich dniach spowodowały tam wiele szkód. Na drogach regionu tworzą się kilkunastokilometrowe korki, jednak problemy mają również podróżujący koleją po tym, jak uszkodzone zostało jedno z torowisk. Ratownicy wciąż szukają kierowcy samochodu, pod którym zarwał się most na rzece Trigno.
Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
Osuwisko w rejonie Petacciato w regionie Molise ma ponad 4 km długości. Sparaliżowało transport w części WłochItalia 24H Live-Notizie dall'Italia/Xmateriał zewnętrzny
W skrócie
Rozległe osuwisko w regionie Molise uszkodziło autostradę A14 oraz linię kolejową między Vasto a Termoli.
Władze zdecydowały o zamknięciu wszystkich szkół w prowincji Campobasso, aby ograniczyć ruch na drogach i zwiększyć bezpieczeństwo uczniów.
Trwają poszukiwania 53-letniego mężczyzny, którego samochód wpadł do rzeki po zawaleniu się mostu na rzece Trigno.
"Historyczne osuwisko" - jak nazywa je telewizja Rai - utworzyło się w regionie Molise w centralnych Włoszech. Długie na około cztery kilometry zapadlisko to efekt fali ulewnego deszczu, która od kilku dni nawiedza środkową i południową część kraju. Naprawa zniszczeń może potrwać długie miesiące - twierdzą eksperci.
Słońce czy deszcz? Sprawdź najlepsze prognozy dla swojego regionu naPogoda Interia
Pęknięta ziemia w Moilise. Przed nimi miesiące pracy
Osuwisko utworzyło się w pobliżu miejscowości Petacciato w regionie Molise. Ziema w tym rejonie jest bardzo niestabilna i grunt wciąż się zapada.
"Sytuacja jest bardzo skomplikowana i [naprawa zniszczeń - red.] zajmie kilka tygodni, jeśli nawet nie miesięcy" - powiedział szef departamentu obrony cywilnej Fabio Ciciliano, cytowany przez telewizję Rai.
Front osuwiska w Petacciato jest długi na ponad 4 kilometry. Uszkodziło ono odcinek autostrady A14 między Montenero di Bisaccia a Termoli oraz linię kolejową między miejscowościami Vasto a Termoli.
Nie są to jedyne problemy komunikacyjne w tym regionie. Cały czas nieprzejezdna jest droga krajowa numer 16 "Adriatica", po tym, jak zawalił się most na rzece Trigno. Przez przeprawę przejeżdżał wówczas samochodem 53-letni mężczyzna, który rozmawiał przez telefon żoną, gdy połącznie gwałtownie się urwało.
Cały czas trwają poszukiwania mężczyzny, którego wciąż uważa się za zaginionego. Ratownicy przeszukują okoliczne rzeki, korzystając z poprawy pogody.
Tworzą się ogromne korki. Zamknęli wszystkie szkoły
Poruszanie się po drogach jest bardzo utrudnione. We wtorek między miejscowościami Poggio Imperiale a Termoli tworzyły się korki długie na 13 kilometrów.
"Nie jest łatwo interweniować przy osuwiskach o takiej skali [...]. Dziś stoimy w obliczu sytuacji, kiedy kraj podzielony jest na dwie części" - powiedział prezydent regionu Molise Francesco Roberti po inspekcji osuwiska w Petacciato.
To imponujące osuwisko, jedno z największych w Europie - podkreślił Roberti. Dodał, że zagraża ono zarówno drogom jaki i torowiskom nieopodal wybrzeża Adriatyku.
Obecnie Apulia oraz inne regiony południa Włoch w rejonie Adriatyku są "odizolowane", ponieważ osuwisko uszkodziło bezpośrednie połączenia drogowe i kolejowe - powiedział prezydent regionu Apulia Antonio Decaro cytowany przez agencję Ansa.
Obecnie trwają prace nad wytyczeniem alternatywnych przejazdów przez zwykłe drogi, a nie tylko autostrady i drogi krajowe.
Aby nieco odciążyć szlaki komunikacyjne zdecydowano o zamknięciu w środę wszystkich szkół w prowincji Campobasso - zdecydował prezydent prowincji Pino Puchetti w specjalnym rozporządzeniu. Zawieszono zajęcia we wszystkich rodzajach szkół oraz na uniwersytecie w Molise.
Lokalne władze liczą na to, że zawieszenie zajęć przyczyni się do ograniczenia ruchu na drogach oraz zapewni uczniom bezpieczeństwo.
Osuwiska ziemne w okolicach Petacciato nie są niczym wyjątkowym. Między 1906 a 2015 rokiem w tej części Włoch zanotowano co najmniej 15 większych zjawisk tego typu, które często występowały po intensywnych ulewach.
Źródło: Rai, ANSA, IlMeteo
-----
"Dobra informacja dla polskich kierowców". Minister finansów o zawieszeniu broni na Bliskim WschodziePolsat NewsPolsat News
"Czas ponownego głosowania w Sejmie nad wetem prezydenta do ustawy o rynku kryptoaktywów zbliża się nieuchronnie" - powiedział w środę premier Donald Tusk. Ujawnił informacje dotyczące wpłat prezesa giełdy kryptowalut na rzecz fundacji Zbigniewa Ziobry i Przemysława Wiplera oraz zwrócił się do marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego o możliwie szybkie przystąpienia do głosowania ws. odrzucenia weta.
Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Przed rozpoczęciem środowego posiedzenia Rady Ministrów premier Tusk stwierdził, że "zbliża się nieuchronnie czas ponownego głosowania w Sejmie nad wetem prezydenta". Jak przekonywał, ustawa o rynku kryptoaktywów nie jest nadregulacją, tylko ma "chronić ludzi przed zdarzeniami, które mogą dramatycznie zaważyć na ich portfelach".
Mam informacje, które rodzą bardzo dramatyczne pytania, dlaczego PiS, Konfederacja i prezydent blokują te rozwiązania. (...) I być może ta informacja zmusi ich do refleksji - powiedział szef rządu.
Premier ujawnił informacje, które zebrała Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego dotyczące wpłat prezesa giełdy kryptowalut Przemysława Krala na rzecz fundacji Zbigniewa Ziobry i Przemysława Wiplera.
Na przełomie października i listopada 2025 roku, miesiąc przed głosowaniem weta prezydenta w sprawie regulacji rynku kryptowalut, Przemysław Kral, prezes zarządu Zondacrypto, dokonał wpłat na rzecz dwóch fundacji. 450 tys. złotych wpłacono fundacji Instytut Polski Suwerennej Zbigniewa Ziobro. Część z tych środków przeznaczono na prawników obrońców, Dariusza Mateckiego i księdza Michała Olszewskiego. Inna spółka związana z Zondacrypto i panem Kralem, Expo Fair Service House, zrealizowała transakcję na rzecz fundacji posła Przemysława Wiplera. Fundacja nazywa się, żeby było zabawniej, Dobry Rząd. Przelała 70 tys. euro - powiedział premier, podkreślając, że "jest to tylko część materiału".
Donald Tusk zwrócił się do marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego o możliwie szybkie przystąpienia do głosowania ws. odrzucenia prezydenckiego weta.
Najbliższe posiedzenie Sejmu zaplanowane jest w dniach 14, 15, 16 i 17 kwietnia.
Celem zawetowanej przez Karola Nawrockiego ustawy o kryptoaktywach było zapewnienie stosowania unijnego rozporządzenia MiCA dotyczącego rynku kryptoaktywów. Ustawa miała wprowadzić środki nadzorcze mające na celu przeciwdziałanie naruszeniom, których mogą dopuścić się podmioty nadzorowane, w tym umożliwiała Komisji Nadzoru Finansowego wstrzymanie oferty publicznej kryptoaktywów, przerwanie jej przebiegu na określony czas, zakazanie rozpoczęcia oferty publicznej lub zakazanie dopuszczenia kryptoaktywów do obrotu.
W trakcie prac parlamentarnych nad tymi przepisami Sejm obniżył maksymalną opłatę pobieraną od przychodów podmiotów działających na rynku kryptoaktywów na rzecz KNF za sprawowanie nadzoru nad rynkiem kryptoaktywów. Rząd stawkę opłaty zaproponował na poziomie 0,4 proc., a Sejm zmniejszył ją do 0,1 proc. Przedstawiciele resortu finansów przekonywali, że opłata miała nie być pobierana w pierwszym roku obowiązywania ustawy i zależeć od realnych kosztów nadzoru.
KNF - na mocy zawetowanej ustawy - miała zyskać także możliwość nakładania sankcji na oferujących, emitentów lub osoby ubiegające się o dopuszczenie kryptoaktywów. KNF mogłaby nakładać kary pieniężne na osoby zawodowo pośredniczące w zawieraniu transakcji związanych z kryptoaktywami.
W przypadku naruszenia przepisów KNF miała wpisywać do prowadzonego przez siebie rejestru nieuczciwe domeny internetowe służące do prowadzenia działalności w zakresie kryptoaktywów. Miało to chronić klientów i rynek przed takimi podmiotami. Ustawa zakładała też odpowiedzialność karną za przestępstwa popełniane m.in. w związku z emisją tokenów czy świadczeniem usług w zakresie kryptoaktywów bez wcześniejszego zgłoszenia tego KNF. Sprawcom najpoważniejszych naruszeń miała grozić m.in. grzywna w wysokości do 10 mln zł.
Braun goni Mentzena. Coraz bliżej "mijanki" w nowym sondażu
Koalicja Obywatelska, Prawo i Sprawiedliwość oraz Konfederacja znalazły się na podium najnowszego sondażu parlamentarnego. Ostatnie z tych ugrupowań notuje jednak spadek poparcia. W Sejmie znalazłaby się poza tym jeszcze tylko jedna partia.
W najnowszym sondażu OGB dla Stan 360 Koalicja Obywatelska uzyskała 37,99 proc. poparcia, Prawo i Sprawiedliwość 29,77 proc., a Konfederacja 11,42 proc.
Do Sejmu, według wyników badania, weszłyby KO, PiS, Konfederacja i Konfederacja Korony Polskiej, natomiast Nowa Lewica, Partia Razem, PSL i Polska 2050 znalazłyby się poniżej progu wyborczego.
KO mogłaby liczyć na 209 mandatów, PiS na 159, Konfederacja na 47, a KKP na 45; badanie przeprowadzono metodą CATI na reprezentatywnej grupie 1000 osób.
W najnowszym sondażu, przygotowanym przez Ogólnopolską Grupę Badawczą (OGB) dla portalu Stan 360 respondenci zostali zapytani, na kogo oddaliby głos w wyborach parlamentarnych.
Z badania wynika, że Koalicja Obywatelska może obecnie liczyć na poparcie 37,99 proc. Polaków (wzrost o 0,1 pkt proc.), a Prawo i Sprawiedliwość na 29,77 proc. (wzrost o 1 pkt proc.).
Nowy sondaż. KO, PiS i Konfederacja na podium
Na podium znalazłaby się też Konfederacja z poparciem na poziomie 11,42 proc. (spadek o 1,5 pkt proc.). Do Sejmu weszłaby też Konfederacja Korony Polskiej z 10 proc. poparcia (wzrost o 1 pkt proc.).
Poniżej progu wyborczego znalazłyby się natomiast: Nowa Lewica (4,92 proc., spadek o 0,4 pkt proc.), Partia Razem (3,29 proc., wzrost o 1 pkt proc.), PSL (1,57 proc., spadek o 0,8 pkt proc.) i Polska 2050 (1,04 proc., spadek o 0,3 pkt proc.).
Oznacza to, że przy realizacji scenariusza przewidzianego w sondażu do Sejmu nie wszedłby żaden z obecnych koalicjantów ugrupowania premiera Donalda Tuska.
KO mogłaby wówczas liczyć na 209 mandatów w Sejmie, PiS - na 159 mandatów, Konfederacja na 47, a KKP - na 45.
Badania zostało przeprowadzone metodą CATI między 25 marca a 4 kwietnia na reprezentatywnej grupie 1000 osób.
To koniec NATO? Bosacki w "Gościu Wydarzeń": Trudno to sobie wyobrazićPolsat News
Pięciomiesięczny chłopiec nie żyje. Trafił do szpitala ze śladami przemocy
Nie żyje pięciomiesięczny chłopiec, który w ubiegłym tygodniu trafił do szpitala w Poznaniu z poważnymi obrażeniami, w tym z pękniętą kością czaszki. Jak poinformowała wielkopolska policja, mimo wysiłków lekarzy dziecka nie udało się uratować.
Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Lekarze stwierdzili u niego obrażenia mogące świadczyć o wielodniowej przemocy. W związku ze sprawą zatrzymano trzy osoby: 40-letnią matkę chłopca, obywatelkę Gruzji, oraz dwóch obywateli Mołdawii w wieku 21 i 25 lat. Prokuratura postawiła im zarzuty narażenia dziecka na niebezpieczeństwo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, działając wspólnie i w porozumieniu, mimo ciążącego na nich obowiązku opieki.
Sąd zdecydował o ich tymczasowym aresztowaniu.
Policja ustaliła, że matka wyjechała na kilka dni do Mołdawii na zaplanowany zabieg medyczny, zostawiając syna pod opieką ojca dziecka oraz dwóch znajomych.
Ojciec chłopca, obywatel Gruzji, jest obecnie poszukiwany przez policję.
Podbieganie do autobusu czy szybkie wchodzenie po schodach - to codzienne czynności, które wielu z nas chętnie pomija. Tymczasem właśnie taki krótki, ale intensywny wysiłek wiąże się z dużymi korzyściami dla zdrowia, co właśnie udowodnili chińscy naukowcy. Co odkryli?
Pięciomiesięczne dziecko, które w nocy z czwartku na piątek trafiło do poznańskiego szpitala z obrażeniami mogącymi świadczyć o stosowaniu wobec niego przemocy, nie żyje. W tej sprawie trzy osoby usłyszały zarzuty i zostały tymczasowo aresztowane. Poszukiwany jest ojciec dziecka.