Widok normalny

Otrzymane przedwczoraj Brak kategorii

Wypadek na pielgrzymce. Proboszcz poszkodowany, trafił do szpitala

Alicja Krause

Proboszcz parafii w Chwałkowie był ciągnięty przez spłoszonego konia przez kilkadziesiąt metrów. Ksiądz w poważnym stanie trafił do szpitala. Jak potwierdziła w rozmowie z Interią kom. Monika Curyk z KPP w Gostyniu, do wypadku doszło, kiedy kierowana przez duchownego bryczka, biorąca udział w pielgrzymce, wymijała ciągnik.


Czarno-czerwona bryczka konna stoi na drodze; obok po prawej stronie koń o szarym umaszczeniu.

Wypadek na pielgrzymce. Proboszcz jednej z parafii trafił do szpitalaKPP w Gostyniumateriał zewnętrzny



W skrócie

  • Proboszcz parafii w Chwałkowie został poważnie ranny po tym, jak został przeciągnięty przez spłoszonego konia na kilkadziesiąt metrów.

  • Do wypadku doszło w Bodzewie podczas pielgrzymki, gdy koń spłoszył się podczas wymijania ciągnika. Dwie pasażerki bryczki zdążyły z niej wyskoczyć, natomiast proboszcz został uwięziony.

  • Duchowny doznał rozległych obrażeń i został przetransportowany do szpitala śmigłowcem. Parafia poinformowała o modlitwie w jego intencji.

Do zdarzenia doszło w sobotę w Bodzewie w województwie wielkopolskim. Wówczas w trakcie pielgrzymki 53-letni proboszcz parafii w Chwałkowie jechał bryczką z dwiema pasażerkami.

Jak opisała w rozmowie z Interią kom. Monika Curyk z Komendy Powiatowej Policji w Gostyniu, w pewnym momencie w czasie wymijania ciągnika rolniczego zwierzę się spłoszyło. Kobiety podróżujące bryczką zdążyły z niej wyskoczyć, natomiast 53-latek został uwięziony pod wozem.

Wypadek bryczki w Wielkopolsce. Proboszcz ciężko ranny


Kom. Curyk podkreśliła, że spłoszony koń ciągnął proboszcza przez kilkadziesiąt metrów. Ostatecznie duchowny został zabrany do szpitala przez śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

- Mężczyzna doznał rozległych obrażeń rąk, głowy i nóg - przekazała policjantka w rozmowie z Interią, dodając, że mowa tu o uszczerbku na zdrowiu powyżej siedmiu dni.

Parafia w Chwałkowie poinformowała w mediach społecznościowych o specjalnej modlitwie "w intencji księdza Sławka".


Jaki: Zełenski gra z Niemcami przeciwko PolscePolsat NewsPolsat News


Pożar domku letniskowego w okolicach Konina. Nie żyje jedna osoba

Dagmara Pakuła

Jedna osoba zginęła, a druga doznała poparzeń w wyniku pożaru domku letniskowego w miejscowości Grabce (powiat koniński) - potwierdziła Interia. - Domek był całkowicie objęty ogniem, przed nim znajdował się poparzony mężczyzna - relacjonował mł. bryg. Sebastian Andrzejewski z PSP w Koninie. Trwa ustalanie przyczyn i okoliczności zdarzenia.


Zgliszcza po pożarze domku letniskowego

Tragiczny pożar domku letniskowego w woj. wielkopolskim. Nie żyje jedna osobaFacebook.com/ OSP Sławoszewekmateriał zewnętrzny



W skrócie

  • W wyniku pożaru domku letniskowego w miejscowości Grabce jedna osoba zginęła, a kolejna została poparzona.

  • Służby poinformowały, że po opanowaniu ognia w środku domku znaleziono ciało, a poparzony 17-latek został przewieziony do szpitala.

  • Na miejscu prowadzono działania wyjaśniające przyczyny i okoliczności zdarzenia, a w akcji uczestniczyło 12 zastępów straży pożarnej.

O godzinie 5:27 w sobotę służby otrzymały zgłoszenie o pożarze domku holenderskiego w miejscowości Grabce, w gminie Kleczew. Jak poinformowała również policja, na miejscu policjanci zastali 17-letniego mężczyznę z oparzeniami.

- Mężczyźnie udzieliliśmy kwalifikowanej pierwszej pomocy, został następnie przewieziony do szpitala - przekazał Interii mł. bryg. Sebastian Andrzejewski.

Grabce. Pożar domku holenderskiego. Straż pożarna ujawniła zwłoki


Strażacy przystąpili następnie do działań gaśniczych. Pożar domku był tak rozległy, że wejście do środka było zbyt ryzykowne dla działających na miejscu służb.

Dopiero po opanowaniu ognia, w środku ujawniono ciało. - Wewnątrz domku znajdowała się jeszcze jedna osoba, której niestety nie udało się uratować - potwierdziła w rozmowie z Interią asp. Sylwia Król z KMP w Koninie.

Ani straż pożarna, ani policja nie udziela informacji na temat płci ani wieku ofiary śmiertelnej. Według lokalnych mediów miała być to kobieta w wieku około 18 lat. Służby nie potwierdzają jednak tej informacji.

- Na miejscu zdarzenia pracują policjanci pod nadzorem prokuratora oraz inne służby. Trwają czynności mające na celu ustalenie dokładnych okoliczności i przyczyn tego tragicznego zdarzenia - dodała policjantka.

W akcji brało udział 12 zastępów straży pożarnej.


"Wydarzenia": Będą kolejne ekshumacje na Wołyniu. To próba załagodzenia sporu?Polsat News


Polka znieważyła dwie Ukrainki. 35-latka z prokuratorskimi zarzutami

Polka znieważyła dwie Ukrainki. 35-latka z prokuratorskimi zarzutami

Marcin Boniecki

35-letnia Polka usłyszała prokuratorskie zarzuty po tym, jak w centrum Poznania zaatakowała werbalnie dwie Ukrainki. Kobieta kierowała wobec nich obelgi ze względu na narodowość, a także użyła przemocy. Zdarzenie zostało nagrane i szybko doprowadziło do zatrzymania podejrzanej przez policję. Okazało się, że 35-latka jest dobrze znana służbom.


Bok policyjnego radiowozu, na niebieskim tle widoczny napis "policja"

35-letnia Polka znieważyła dwie Ukrainki. Usłyszała zarzuty. Zdj. ilustracyjneKlaudia RadeckaAgencja FORUM



W skrócie

  • 35-latka z Polski zaatakowała i znieważyła dwie obywatelki Ukrainy w centrum Poznania ze względu na ich narodowość.

  • Policja zatrzymała kobietę 6 kwietnia, a prokurator postawił jej zarzuty dotyczące przestępstw z nienawiści oraz nałożył dozór policji i zakaz kontaktu z pokrzywdzoną.

  • Zatrzymana była wcześniej notowana przez policję za kradzieże, oszustwa, fałszowanie dokumentów, groźby, naruszenie nietykalności cielesnej, znieważanie i jazdę pod wpływem alkoholu.

  • Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii

Do zdarzenia doszło w sobotę około godz. 23 w centrum Poznania. Agresywna 35-latka z Polski zaatakowała dwie obywatelki Ukrainy. Nie skończyło się na przepychankach, gdyż napastniczka wyzywała swoje ofiary.

"Kobieta znieważyła pokrzywdzone słowami powszechnie uznawanymi za wulgarne. Wobec jednej z nich stosowała także przemoc, ciągnąc ją za włosy i część z nich wyrywając, powodując tym samym powstanie lekkich obrażeń ciała" - czytamy w komunikacie Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.

Całe zajście zostało nagrane przez jedną z Ukrainek, a film trafił do sieci. Policjanci z KMP w Poznaniu natychmiast zajęli się sprawą. Zabezpieczyli nagrania wideo i przyjęli oficjalne zawiadomienie. Dzięki temu szybko udało się ustalić, kto stoi za tym atakiem.

Zaatakowała dwie Ukrainki w centrum Poznania. Grozi jej do pięciu lat więzienia


Podejrzana 35-latka została ujęta w poniedziałek. We wtorek kobieta została doprowadzona do prokuratora. Następnie agresywna kobieta usłyszała zarzuty i została przesłuchana.

Sprawę zakwalifikowano jako przestępstwo z nienawiści. "Prokurator zastosował wobec niej dozór policji połączony z zakazem kontaktowania się i zbliżania do ustalonej pokrzywdzonej" - czytamy w wydanym komunikacie.

Teraz kobiecie grozi kara do pięciu lat pozbawienia wolności.

Zatrzymana jest doskonale znana poznańskiej policji. Jej kartoteka jest wyjątkowo długa. W przeszłości mundurowi wielokrotnie notowali ją za najróżniejsze przestępstwa - od kradzieży i oszustw, przez fałszowanie dokumentów i groźby, po naruszanie nietykalności cielesnej i znieważanie innych osób.

Co więcej, kobieta wpadała już wcześniej za jazdę samochodem pod wpływem alkoholu. Za swoje zachowanie w centrum Poznania ponownie odpowie przed sądem.


"Kłamliwy i szokujący". Adam Bielan w "Graffiti" reaguje na wpis premieraPolsat News


Strażacy walczą z pożarem hali w Wielkopolsce. Obiekt wypełniony zbożem

Joanna Mazur

Strażacy walczą z potężnym pożarem hali w Cieninie Zabornym koło Słupcy (woj. wielkopolskie). Obiekt wypełniony jest zbożem. Lokalne media przekazały, że na miejscu pracuje 20 zastępów straży pożarnej, a mieszkańcy pobliskich domów zostali ewakuowani.


Strażacy gaszą duży pożar hali przemysłowej w nocy, silny płomień wydobywa się z dachu budynku, teren otoczony jest ogrodzeniem, wokół panuje zimowa aura.

Pożar hali ze zbożem koło Słupcy w WielkopolsceKP PSP w Słupcy / KW PSP Poznań ; Facebook.commateriał zewnętrzny



W skrócie

  • Strażacy otrzymali zgłoszenie o pożarze hali w Cieninie Zabornym koło Słupcy po godz. 19.

  • Na miejscu działa 20 zastępów straży pożarnej, prowadzących akcję gaśniczą z zewnątrz z powodu zagrożenia zawaleniem budynku.

  • Ewakuowano mieszkańców pobliskich domów, nie odnotowano osób poszkodowanych.

  • Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii

Jak przekazali strażacy, zgłoszenie o pożarze otrzymali po godz. 19. Oficer dyżurny KP PSP w Słupcy poinformował PAP, że ogień pojawił się w magazynie zbożowo-paszowym.

W obiekcie nie było ludzi. Jak przekazał lokalny portal Głos Wielkopolski, nie ma informacji o jakichkolwiek osobach poszkodowanych.

Pożar hali koło Słupcy. Obiekt jest wypełniony zbożem, strażacy walczą z ogniem


Początkowo informowano, że na miejscu pracuje 16 zastępów straży pożarnej oraz Grupa Operacyjna Wielkopolskiego Komendanta Wojewódzkiego PSP.

Po godz. 22 Głos Wielkopolski, powołując się na straż pożarną, przekazał, że obecnie z szalejącymi płomieniami walczy 20 zastępów. Jak czytamy, zarzewie ognia nie zostało jak na razie zlokalizowane.

Ze względu na zagrożenie zawaleniem się budynku, strażakom nie udało się wejść do środka i prowadzą działania gaśnicze z zewnątrz. "Ewakuowane zostały osoby mieszkające w pobliżu palącego się obiektu" - przekazał portal.


Bryłka w "Gościu Wydarzeń" o Czarzastym: Powinien to zrobić w sposób bardziej dyplomatycznyPolsat News


Na posesji wyciekły groźne substancje. Konsekwencje mogłyby być poważne

Na posesji wyciekły groźne substancje. "Konsekwencje mogłyby być katastrofalne"

Maria Kosiarz

W Inowrocławiu doszło do kolejnego wycieku niebezpiecznych chemikaliów prosto do gleby. Nielegalny zrzut miał miejsce na terenie zakładu, w którym kwasy zrzucane są do wykopanej w ziemi dziury. - Wszystkie punkty, które były obiektem zagrożenia, monitorujemy na bieżąco - przekazał Interii prezes Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji Janusz Radzikowski.


Nielegalny zrzut kwaśnych substancji w Inowrocławiu

Nielegalny zrzut kwaśnych substancji w InowrocławiuPrzedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji w Inowrocławiu materiał zewnętrzny



W skrócie

  • W Inowrocławiu doszło do nielegalnego wycieku niebezpiecznych chemikaliów na terenie zakładu.

  • Sprawą zajmują się Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska oraz prokuratura.

  • Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji monitoruje sytuację i analizuje próbki chemikaliów.

  • Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii

Od 2025 roku Inowrocław walczy z procederem nielegalnego zrzutu substancji chemicznych do miejskiej kanalizacji. Jak mówił w rozmowie z Interią prezes Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji, o sprawie została powiadomiona prokuratura oraz Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Bydgoszczy.

- My u siebie w zeszłym roku zdiagnozowaliśmy kilka sytuacji związanych z tzw. produkcją kwasów tłuszczowych, które były zrzucane do naszej kanalizacji i powodowały obniżenia pH i kultur bakterii, co zagrażało bezpieczeństwu mieszkańców - mówił Radzikowski.

Inowrocław. Do gleby trafiły kwaśne chemikalia


Prezes spółki ocenił, że działania służb nie przynoszą efektów, a liczba tego typu incydentów stale rośnie.

Jak poinformował Radzikowski, ostatni zrzut miał miejsce 27 stycznia na terenie niedawno wybudowanego zakładu, w którym utworzono specjalny zbiornik przeznaczony do nielegalnego wylewania odpadów.

- Wystosowaliśmy zawiadomienie o zrzucaniu niebezpiecznych substancji do gleby i prowadzone jest postępowanie przez Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska i prokuraturę - dodał.

Wycieki chemikaliów w Inowrocławiu. Skala procederu rośnie


Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji podejrzewa, że za nielegalnymi zrzutami kwaśnych chemikaliów odpowiadają przedsiębiorstwa zarejestrowane na osoby starsze bądź schorowane, które najprawdopodobniej nie są tego świadome.

- Są tak przygotowane, żeby unikać odpowiedzialności - stwierdził Janusz Radzikowski.

Zdaniem prezes PWiK najnowszy zrzut kwaśnych substancji nie zagraża zdrowiu i życiu mieszkańców, ponieważ gleba jest zamarznięta. Zwrócił jednak uwagę, że po roztopach sytuacja ta może ulec zmianie.

To już kolejny tego typu przypadek w Inowrocławiu w ostatnich miesiącach. We wrześniu pracownicy PWiK odkryli zrzut kwasu siarkowego, który mógł uszkodzić lokalną oczyszczalnię ścieków.

"Skala i wielkość tej instalacji są porażające, a konsekwencje mogłyby być katastrofalne dla środowiska oraz zdrowia publicznego" - informowali wówczas przedstawiciele instytucji.

Eksperci z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska analizują próbki pobrane z miejsca zdarzenia. Po przeprowadzeniu laboratoryjnych badań PWiK podejmie decyzję, czy o najnowszym incydencie również zostanie powiadomiona prokuratura.


"Polityczny WF": Tusk trzyma Pełczyńską-Nałęcz w szachuINTERIA.PL


Oszukiwał przy sprzedaży nieruchomości. Wyrządził kilkumilionowe straty

Oszukiwał przy sprzedaży nieruchomości. Wyrządził kilkumilionowe straty

Marcin Boniecki

Mężczyzna z Leszna przez osiem miesięcy wyłudzał pieniądze, podszywając się pod właściciela nieruchomości i pobierając zaliczki na fikcyjny zakup mieszkań. Policja, po szeroko zakrojonym śledztwie, zatrzymała sprawcę, któremu postawiono 59 zarzutów. Straty pokrzywdzonych przekraczają sześć milionów złotych.


Ręka osoby w pomarańczowym swetrze chwyta za metalową klamkę białych, nowoczesnych drzwi.

29-latek oszukiwał przy sprzedaży nieruchomości, wyłudził ponad sześć mln złZdj. ilustracyjne123RF/PICSEL



W skrócie

  • Mężczyzna z Leszna przez osiem miesięcy wyłudzał pieniądze od klientów, oferując na sprzedaż mieszkania, których nie posiadał.

  • Postawiono mu 59 zarzutów, a straty przekroczyły sześć milionów złotych.

  • Sprawa została zakończona przez śledczych i przekazana do sądu.

  • Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii

Oficer prasowa Komendy Miejskiej Policji w Lesznie podkom. Monika Żymełka poinformowała we wtorek, że 29-latek przez osiem miesięcy - na przełomie ubiegłego i bieżącego roku - oszukiwał przy sprzedaży nieruchomości.

- Oferował na sprzedaż nieruchomości, których w rzeczywistości nie posiadał. Dysponował pojedynczymi mieszkaniami, które prezentował wielu klientom, spisywał na nie umowy i pobierał zaliczki. Oferował także pośrednictwo w uzyskaniu kredytów na zakup mieszkań i kompleksową pomoc w zakupie nieruchomości, czego w rzeczywistości nie czynił - podkreśliła Żymełka.

Policjanci z Leszna zatrzymali sprawcę oszustw w marcu na Śląsku. Mężczyzna został tymczasowo aresztowany.

Oszukiwał przy sprzedaży nieruchomości. Miał wyłudzić ponad sześć mln zł


Żymełka wskazała, że policjanci w trakcie postępowania przesłuchali blisko stu świadków, analizowali dane z kont bankowych oraz dane teleinformatyczne. Praca funkcjonariuszy doprowadziła do ogłoszenia podejrzanemu 59 zarzutów, głównie popełnienia oszustw i wyłudzenia od kilkudziesięciu osób pieniędzy w kwocie ponad sześć mln zł.

Żymełka zaznaczyła, że prawdopodobnie mężczyzna przeznaczył je na regulowanie bieżących zobowiązań oraz na hazard. Mężczyźnie grozi do 10 lat więzienia.

Policyjni śledczy zakończyli już sprawę i przesłali do Prokuratury Rejonowej w Lesznie akt oskarżenia przeciwko podejrzanemu; następnie sprawa trafi do sądu.


Tomczyk w "Graffiti" o polskim satelicie: To jest poziom światowyPolsat News


❌