Ośmioletnie dziecko w szpitalu, ma liczne oparzenia. Przyczyną płonący kanister
Ośmioletnie dziecko z powiatu kołobrzeskiego doznało oparzeń ok. 70 proc. powierzchni ciała i zostało przewiezione do szpitala w Szczecinie. Według wstępnych ustaleń, troje dzieci bawiło się kanistrami z benzyną przy ognisku. Szczegóły zdarzenia ustala policja.
Ośmioletnie dziecko trafiło do szpitala w wyniku rozległych oparzeń (zdj. ilustracyjne)PIOTR KAMIONKAReporter
W skrócie
Ośmioletnie dziecko z powiatu kołobrzeskiego odniosło rozległe oparzenia i zostało przetransportowane do szpitala w Szczecinie.
Według wstępnych ustaleń dzieci bawiły się kanistrami z benzyną przy ognisku.
Dokładne okoliczności wypadku są obecnie wyjaśniane przez policję.
Informację o wypadku służby ratunkowe otrzymały w piątek przed godz. 21. We wsi Jarogniew w gminie Gościno (powiat kołobrzeski) dziecko doznało rozległych oparzeń ciała.
Oparzenie w wyniku zapłonu kanistra. Dziecko trafiło do szpitala
- Ze wstępnych ustaleń wynika, że troje dzieci bawiło się kanistrami z benzyną przy ognisku. W wyniku zapłonu jednego z kanistrów benzyną zostało oblane ośmioletnie dziecko - poinformował rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Szczecinie asp. Dariusz Schacht.
Wyjaśnił, że w akcji ratunkowej brały udział dwa zastępy strażaków i zespół ratownictwa medycznego. Poszkodowane dziecko miało poparzenia ok. 70 proc. powierzchni ciała. Zostało przetransportowane do szczecińskiego szpitala "Zdroje".
Okoliczności zdarzenia wyjaśnia policja.
"Lepsza jakość i nowe możliwości". Były pilot myśliwców o F-35Polsat News
Po wprowadzeniu ogólnopolskiego systemu kaucyjnego chętnych do korzystania z lokalnych butelkomatów jest 10 razy mniej. Urzędnicy ze Szczecina zastanawiają się teraz co zrobić z urządzeniami, które powstały dzięki głosom mieszkańców w budżecie obywatelskim, ale które po wprowadzeniu krajowego systemu są prawie nieużywane. Ministerstwo Klimatu i Środowiska problemu nie widzi.
"Recyklomat" w SzczecinieDariusz Gorajski Agencja FORUM
W kilku miejscach Szczecina butelkomaty - urządzenia, do których można wrzucić puste butelki plastikowe - stanęły na długo przed tym, jak podobne znalazły się w marketach w ramach wprowadzonego jesienią 2025 roku systemu kaucyjnego.
Już w 2020 roku pomysł lokalnego aktywisty, Igora Podeszwika, poparli mieszkańcy w głosowaniu w Szczecińskim Budżecie Obywatelskim.
Pięć butelkomatów znalazło się w popularnych miejscach: m.in. przy dworcu kolejowym, hali sportowej czy kąpielisku. Zasada jest prosta: za oddane plastikowe butelki mieszkańcy mogą odbierać nagrody: zniżki do instytucji kultury i obiektów sportowych. Mogą też wybrać wsparcie dla lokalnego schroniska.
- Właśnie przekazanie punktów na schronisko dla bezdomnych zwierząt jest najczęstszym wyborem - wylicza w rozmowie z Interią Paulina Łątka z Urzędu Miasta w Szczecinie.
Ale punktów - przeliczanych później na złotówki - przekazywanych schronisku jest coraz mniej. Zbiegło się to w czasie z uruchomieniem ogólnopolskiego systemu kaucyjnego. W nim zasada jest nieco inna: do kupowanych przez nas butelek i puszek doliczana jest kaucja, którą potem możemy odebrać.
Dane: 10 razy mniej butelek. "Ludzie wolą pieniądze"
Paulina Łątka przekazała Interii dokładne dane, z których wynika jak krajowy program wpływa na lokalną inicjatywę. Od początku 2025 roku do końca kwietnia mieszkańcy Szczecina oddali niemal 11 tysięcy butelek. Rok później, w te same pięć miesięcy, zaledwie 1200 sztuk. W międzyczasie zaczął funkcjonować ogólnopolski system kaucyjny.
- Miasto na bieżąco śledzi, ile butelek trafia do recyklomatów i oczywiście spadek po nowym roku jest znaczny - przyznaje Paulina Łątka.
Ministerstwo Klimatu i Środowiska, które zajmowało się wprowadzaniem systemu kaucyjnego, zauważa, że to wyraźny znak, że klienci wolą gotówkę niż lokalne benefity.
- Zakłada się, że mając wybór, klienci będą chętniej zwracać butelki z oznakowaniem systemu, gdyż będą za nie odzyskiwać kaucję - podają urzędnicy z Departamentu Edukacji i Komunikacji Ministerstwa Klimatu i Środowiska w odpowiedzi na pytania Interii.
- Butelki, które nie są objęte ogólnokrajowym systemem kaucyjnym mogą być zbierane bez przeszkód dalej w tym urządzeniu - dodają.
- Ludzie wolą odzyskiwać swoje pieniądze, niż bawić się w poszukiwanie pięciu butelkomatów i zbierać punkty na skrajnie nieatrakcyjne benefity - komentował w jednym z pism do Urzędu Miasta były wiceprezydent Szczecina, a obecnie radny Prawa i Sprawiedliwości, Marcin Pawlicki.
W interpelacji pytał m.in. o to, jaki jest plan władz miasta wobec spadających liczb dotyczących butelkomatów.
Ostatnia szansa dla butelkomatów. Pomoże lato?
Urzędnicy zamierzają dać jeszcze jedną szansę urządzeniom, które powstały dzięki inicjatywie mieszkańców, ale które stały się niemal bezużyteczne.
- Warto zwrócić uwagę na lokalizację: przy kąpieliskach, skateparku czy dworcu kolejowym. To powoduje, że latem mogą być alternatywą albo uzupełnieniem systemu kaucyjnego - przekonuje w rozmowie z Interią Łątka.
Deklaruje, że jeśli po lecie liczba nie wzrośnie, to urzędnicy będą szukali nowego pomysłu.
- Będziemy analizować liczby jeszcze raz po wakacjach, a jednocześnie analizujemy inne rozwiązania i sposoby funkcjonowania butelkomatów miejskich w systemie kaucyjnym - mówi urzędniczka.
Lokalnie liczba spada, a ministerstwo świętuje miliard
Czy tym sposobem byłoby połączenie dwóch systemów: szczecińskich butelkomatów i ogólnopolskiego?
- Nie ma przeszkód ustawowych - informuje Ministerstwo Klimatu i Środowiska. Zaznacza jednak, że to zależy od "zgodności butelkomatów ze standardami automatów kaucyjnych i możliwością integracji z systemem IT". Urzędnicy przyznają też, że koniecznie byłoby ustalenie "jak odbierać opakowania kaucyjne i jak można by rozliczać zwrot kaucji".
Ten zwrot dostali już klienci miliarda pustych opakowań po napojach. Niedawno urzędnicy z Ministerstwa Klimatu i Środowiska chwalili się, że więcej niż 80 proc. opakowań od początku funkcjonowania systemu kaucyjnego było zwróconych w automatach kaucyjnych.
Tobiasz Madejski
Gawkowski w "Gościu Wydarzeń" o kryptowalutach: Prezydent kryje bandziorówPolsat News
Paraliż szpitala w Szczecinie. Doszło do poważnej awarii ogrzewania
W Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym nr 1 w Szczecinie doszło do awarii ciepłowniczej. Rzeczniczka placówki poinformowała, że ze względu na problemy z ogrzewaniem planowe hospitalizacje i zabiegi mogą zostać wstrzymane. Na miejscu niezwłocznie rozpoczęto prace naprawcze, a niedługo później powiadomiono, że sytuacja w szpitalu stopniowo się stabilizuje.
Awaria ciepłownicza w szpitalu w Szczecinie, zdj. ilustracyjne123RF/PICSEL
W skrócie
W Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym nr 1 w Szczecinie wystąpiła awaria sieci ciepłowniczej.
Szpital ograniczył świadczenia medyczne z powodu braku ogrzewania, planowe zabiegi mogą być wstrzymane.
Według komunikatu placówki sytuacja została szybko częściowo opanowana i szpital wraca do normalnej pracy.
Informację o awarii głównej sieci ciepłowniczej w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym Nr 1 przekazano w piątek rano.
- Wykonawca zadeklarował podjęcie wszelkich możliwych działań zmierzających do jak najszybszego przywrócenia pełnej sprawności infrastruktury - podkreśliła rzeczniczka szpitala Magdalena Knop.
Szczecin. Awaria w szpitalu, pacjenci bez ogrzewania
W związku z awaryjną sytuacją w placówce zwołano w piątek sztab kryzysowy. Z powodu braku ogrzewania szpital ma "ograniczoną możliwość udzielania świadczeń medycznych". Przede wszystkim dotyczy to Szpitalnego Oddziału Ratunkowego dla dorosłych.
- W celu zapewnienia ciągłości świadczeń dla mieszkańców regionu koniecznym jest wsparcie innych szpitali - powiedziała Knop.
Jak dodała rzeczniczka szpitala, oddziały urazowe, dla dorosłych i dzieci, wciąż działają. Zgodnie z planem kontynuowane będą również badania i zabiegi planowych przyjęć i zabiegów. Pacjenci będą na bieżąco informowani o ich nowych terminach.
Przedstawicielka szpitala zapewniła jednak, że osoby przyjmowane w trybie pilnym oraz znajdujące się w stanie bezpośredniego zagrożenia życia otrzymają pomoc.
Paraliż w placówce. Szpital wydał komunikat
Kilka godzin później USK1 opublikował komunikat, w którym podziękował służbom technicznym za szybkie i skoordynowane działania w celu przywrócenia dostaw ciepła.
"Dzięki zaangażowaniu pracowników wielu działów oraz sprawnej współpracy służb technicznych możliwe było szybkie ustabilizowanie sytuacji w placówce i przywrócenie właściwych warunków funkcjonowania. Szpital stopniowo wraca do standardowego trybu pracy" - czytamy w oświadczeniu.
W piątek w Szczecinie po raz pierwszy od dwóch tygodni notowana jest temperatura minimalnie powyżej zera. Awarię ciepłociągu mogła spowodować zmiana warunków atmosferycznych, odwilż po silnych mrozach.
Gawkowski w "Gościu Wydarzeń": Marszałek Czarzasty zachował się jak mąż stanuPolsat News
Wyrwał niemowlę z rąk matki i odjechał. Policyjny pościg ulicami Koszalina
Do porwania 10-miesięcznego dziecka doszło w poniedziałek w Koszalinie. 38-latek wyrwał niemowlę z rąk matki, a następnie wsiadł do samochodu i odjechał. Ostatecznie służby zatrzymały podejrzany pojazd. - Mogę potwierdzić, że 38-latek nie jest spokrewniony z dzieckiem i jego matką - przekazała w rozmowie z polsatnews.pl asp. Izabela Sreberska z koszalińskiej policji. W sprawie zatrzymano w sumie dwóch mężczyzn.
Porwanie 10-miesięcznego chłopca w Koszalinie. Akcja policji (zdj. ilustracyjne)Komenda Miejska Policji w Koszaliniemateriał zewnętrzny
W skrócie
Mężczyzna porwał 10-miesięczne dziecko, wyrywając je z rąk matki na ulicy w Koszalinie.
Natychmiastowa akcja policji doprowadziła do zatrzymania pojazdu na S6 i odzyskania niemowlęcia.
Zatrzymani mężczyźni nie są spokrewnieni z dzieckiem, policja ustala motywy porwania.
Po otrzymaniu informacji o porwaniu 10-miesięcznego dziecka komendant miejski policji w Koszalinie ogłosił alarm dla całej jednostki.
Jak podano w policyjnym komunikacie, wszystkie dostępne patrole zostały natychmiast skierowane w rejon miasta, w okolice miejsca zamieszkania kobiety oraz na główne drogi wyjazdowe.
W działania włączono także funkcjonariuszy pionu prewencji, ruchu drogowego, kryminalnego i wywiadowców. Zaangażowano również psy służbowe. "Równolegle trwały intensywne ustalenia dotyczące sprawcy i pojazdu, którym mógł się poruszać" - czytamy.
Porwanie dziecka w Koszalinie. Alarm dla całej jednostki
Policjanci ustalili, że mężczyzna odjechał wraz z dzieckiem czarnym bmw. Ta informacja została niezwłocznie przekazana wszystkim patrolom. Ostatecznie pojazd udało się zlokalizować w rejonie Kołobrzegu, na drodze ekspresowej nr 6.
Samochód został zatrzymany do kontroli. W środku znaleziono uprowadzone dziecko. 10-miesięczny chłopiec został odebrany mężczyźnie i przekazany załodze karetki pogotowia. Po sprawdzeniu stanu zdrowia niemowlęcia okazało się, że nic mu się nie stało.
Wyrwał niemowlę z rąk matki i odjechał. Akcja służb w Koszalinie
- 38-letni mężczyzna, podejrzewany o uprowadzenie, został natomiast zatrzymany. - Mogę potwierdzić, że nie jest on spokrewniony z dzieckiem i jego matką - powiedziała w rozmowie z polsatnews.pl asp. Izabela Sreberska z koszalińskiej policji.
Zatrzymany został także 50-letni kierowca pojazdu. Obecnie policjanci zajmują się gromadzeniem materiału dowodowego oraz szczegółowym ustalaniem wszystkich okoliczności porwania 10-miesięcznego chłopca.
Asp. Sreberska wskazała, że póki co jest za wcześnie, żeby mówić o motywie sprawcy. - Na wtorek zaplanowano przeprowadzenie czynności z mężczyznami. Po ich zakończeniu będziemy mogli udzielić więcej informacji - powiedziała funkcjonariuszka.
Wiadomo, że podejrzewany o porwanie był w przeszłości karany. Drugi mężczyzna dotychczas nie był karany.
To, że w Szczecinie - szczególnie w jego północnej, postindustrialnej części - wiele mieszkań wciąż nie ma toalety, wiadomo od dawna, ale szczegółową skalę problemu władze miasta ujawniły, przygotowując Wieloletni Program Gospodarowania Zasobem Mieszkaniowym Gminy.
- Lokali bez toalet jest około 2,5 tysiąca, z czego 143 mają toaletę poza budynkiem - wylicza Sylwia Cyza-Słomska z Urzędu Miasta w Szczecinie. Lokatorzy wspominanych 143 mieszkań muszą wychodzić do dobudowanych obok kamienic magazynów, w których jest WC. Pozostała, większa część, ma do dyspozycji toalety w części wspólnej, najczęściej na korytarzu lub w piwnicy.
Tak wygląda WC w piwnicy. Dwie pary drzwi, śmieci i odpadający tynk
Jedną z kamienic ze wspólnotą toaletą jest ta poniemiecka, przy ulicy Światowida na szczecińskim Gocławiu. - Mieszkam tu od 30 lat i zawsze tak było, a kiedyś to nawet gorzej - mówi Interii pan Krzysztof.
Opowiada, że on w końcu zamontował w swoim lokalu WC i że podobnie zrobili niektórzy sąsiedzi, ale część wciąż korzysta z toalety w piwnicy. Wejście jest od strony podwórka. Trzeba otworzyć stalowe drzwi, za nimi są kolejne - drewniane, zabezpieczone kłódką. Obok walają się śmieci i tynk który już dawno odpadł ze ścian.
- Kiedyś to się kolejki ustawiały, jak u Kiepskich. Dzisiaj już tak nie jest, bo ze wspólnej toalety korzysta tylko część osób, wielu mieszkańców ma u siebie - opisuje pan Krzysztof. Jego sąsiad, Tomasz, odpowiada na pytanie, jak się mieszka bez toalety. - Masakra. Najgorzej jest rano, jak się zachce do toalety i trzeba zbiegać z drugiego piętra do piwnicy. Zimą jest najtrudniej - relacjonuje.
Osiedlowa radna grzmi: "Mieszkańcy drugiej kategorii"
Marta Sadowska mieszka w okolicy, jest radną osiedla Golęcino-Gocław. Problem braku toalet w mieszkaniach komunalnych nazywa "pokłosiem wielu lat zapomnienia o tej części Szczecina".
- Z jednej strony mieszkańcy trochę się przyzwyczaili do tego, że są szczecinianinami drugiej kategorii, ale z drugiej strony czują się rozczarowani władzą, która albo nie potrafi sobie poradzić albo nie chce - opisuje w rozmowie z Interią Sadowska.
Wejście do wspólnej toalety w szczecińskiej kamienicyTobiasz MadejskiINTERIA.PL
Jej zdaniem brak toalety w lokalu jest "urągający". - Wyobraźmy sobie rodzinę, która ma nastoletnie, dorastające dzieci i one muszą schodzić na parter, żeby załatwić potrzeby fizjologiczne - mówi.
Miasto zapowiada zmiany. 300 mieszkań bez WC do remontu rocznie
Miasto właśnie przedstawiło plan zmian w mieszkaniach komunalnych bez toalet. To część Wieloletniego Programu Gospodarowania Zasobem Mieszkaniowym Gminy. - Zakłada remont około trzystu lokali rocznie. Do końca 2030 roku mieszkań, które miałyby toaletę poza budynkiem nie będzie. Zostanie około 955 lokali czekających na remont - wylicza Cyza-Słomska z Urzędu Miasta.
Pana Zbigniewa spotykam, gdy pali papierosa w oknie na parterze kamienicy na Gocławiu. Mieszka w budynku z lokalami komunalnymi, w których nie ma WC. Na pytanie, czy podoba mu się plan urzędników odpowiada wątpliwościami. - W 2030? Prędzej to ta kamienica się zawali.
- Albo będzie tu droga - dopowiada Marta Sadowska. - Wskazują na to plany, które niedawno zostały wysłane do rady osiedla. Miejsce, w którym jest kamienica z mieszkaniami komunalnymi zmienia swoje przeznaczenie na komunikacyjne, co oznacza, że w tym miejscu będzie szeroka droga - mówi osiedlowa radna.
Lokalne media wyliczyły, że tempo montowania toalet w mieszkaniach komunalnych i tak w ostatnim czasie przyspieszyło. Według szacunków Głosu Szczecińskiego w 2017 roku toalety nie miało ponad 4700 mieszkań komunalnych, a w 2020 roku prawie 4000. Wtedy władze stolicy Pomorza Zachodniego szacowały, że po kolejnych pięciu latach bez toalety będzie niespełna 3000 mieszkań. Udało się zejść do około 2500.
Mieszkańcy chcą żyć bez WC? Zaskakujące powody braku remontów
- Decydują możliwości finansowe i organizacyjne. Staramy się, aby z roku na rok zwiększała się liczba lokali doposażonych w toalety w obrębie mieszkań i przede wszystkim, aby likwidowane były toalety poza budynkami - mówi Sylwia Cyza-Słomska.
Urzędnicy relacjonują, że część mieszkańców od lat korzystających z lokali komunalnych szuka sposobów na wyprzedzenie ruchu władz Szczecina i montaż toalety.
- Przez ostatnie lata wypracowaliśmy takie narzędzia, że naprawdę każdy zainteresowany jest w stanie z tego problemu wyjść - mówiła wiceprezydent Szczecina, Anna Szotkowska na posiedzeniu Komisji ds. Budownictwa i Mieszkalnictwa Rady Miasta.
Urzędnicy wskazują m.in. na miejski Program Małych Ulepszeń, w ramach którego to samorząd pokrywa 95 proc. kwoty za wykonanie WC. Ale wraz z takim montażem rośnie czynsz, a nie wszyscy lokatorzy miejskich mieszkań chcą się na to zgodzić.
Wśród przeszkód w montowaniu toalet wiceprezydent Szczecina wskazywała także mieszkańców, którzy nie chcieli wpuścić wykonawców prac do środka oraz kłopoty z uzyskaniem zgody wspólnoty mieszkaniowej. To dotyczy budynków, które nie należą w stu procentach do gminy.
- Jest grupa mieszkań, do których dostępu nie mamy lub mamy odmowę wstępu - mówiła wiceprezydent Szotkowska.
Problem braku toalet dotyczy nie tylko Szczecina. Według raportu Głównego Urzędu Statystycznego na koniec 2024 roku w Polsce było prawie 16 milionów mieszkań. - W ustęp wyposażonych było 95,3 proc. - czytamy w raporcie. To oznacza, że WC nie było w blisko 800 tysiącach lokali.
Tobiasz Madejski
"Wydarzenia": Weto ustawy łańcuchowej. Przed Sejmem pojawili się protestującyPolsat News