Widok czytania

Pokazano gameplay nadchodzącej gry CLUTCH. Fani wyścigów zachwycą się?

Pokazano gameplay nadchodzącej gry CLUTCH. Fani wyścigów zachwycą się?

Krzysztof Chałabiś

CLUTCH to jedna z najbardziej oczekiwanych gier wyścigowych na rynku. Szczególne zainteresowanie wokół tego projektu wynika z tego, że tytuł ten tworzą byli twórcy sukcesu serii Forza Horizon. Po dwóch zwiastunach do sieci trafiły właśnie fragmenty rozgrywki.


Mężczyzna w casualowym stroju siedzi na masce sportowego auta, w rogu widoczny czerwony Fiat Multipla.

Tęskniliście za kultową Multiplą? W CLUTCH będzie dało się zasiąść za kierownicą legendy Fiatamateriały prasowe



W skrócie

  • CLUTCH to nowa gra wyścigowa stworzona przez byłych deweloperów serii Forza Horizon, która wzbudza duże zainteresowanie graczy.

  • Gra osadzona jest na południu Francji i w Monako, oferując wyścigi luksusowymi samochodami oraz pościgi policyjne i rozbudowaną fabułę.

  • Fragmenty gameplayu pokazują dopracowaną grafikę, realistyczną fizykę jazdy oraz pojazdy takich marek jak Nissan, BMW, Porsche i Fiat Multipla, a premiera gry planowana jest na wiosnę 2027 roku.

CLUTCH budzi wielkie zainteresowanie wśród graczy


O nowej grze wyścigowej studia Maverick Games mówi się już od dłuższego czasu. Studio to założone zostało przez byłych twórców Forzy Horizon ze studia Playground Games. Dlatego też jeszcze na wiele miesięcy przed pierwszym pokazem narosły spore oczekiwania wokół tego tytułu. W ubiegłym tygodniu potwierdzono, że gra będzie nosiła tytuł CLUTCH i opierać się będzie na wyścigach bardzo szybkimi autami. Podczas Summer Game Fest 2026 pokazano dłuższy zwiastun tego, co będzie nas czekało w produkcji Maverick Games.

Na przygotowanym zwiastunie przez twórców CLUTCH widzimy m.in. wyścigi samochodowe bardzo ekskluzywnymi pojazdami. Kampania prawdopodobnie będzie działa się we Francji, a dokładniej na południu kraju oraz w Księstwie Monako, co sugerują zaprezentowane znaki drogowe. Nie unikniemy również pościgów policyjnych, a fabuła ma być dosyć rozbudowana. Wszystko wskazuje na to, że postacie będą budowały między sobą relacje. Jednak wówczas nie otrzymaliśmy żadnych fragmentów z samej rozgrywki. Teraz do sieci trafiły krótkie fragmenty gameplayu.

Słoneczne Monako i szybkie auta na gameplayu CLUTCH


Na opublikowanych w sieci fragmentach rozgrywki CLUTCH wielkie wrażenie robi przede wszystkim oprawa graficzna. Na publikacji serwisu VGC widzimy, że pracownicy Maverick Games ogrom uwagi przyłożyli do wyglądu mapy. Znakomicie odwzorowane są drogi Monako, które doskonale znane są fanom motoryzacji z legendarnych corocznych wyścigów Formuły 1.

Ponadto fizyka sterowania pojazdami także wydaje się stać na wysokim poziomie i twórcy dopracowali ten kluczowy element. Gracze otrzymają pojazdy takich marek, jak Nissan, BMW czy Porsche. Nie zabraknie także jednego z najbardziej "memicznych" aut ostatnich lat, czyli Fiata Multipli. Włoskie auto było istotnym elementem kampanii marketingowej przed ogłoszeniem produkcji i przyciągnęło uwagę graczy. Na debiut tytułu trzeba będzie jeszcze trochę poczekać. Zaplanowany jest on bowiem dopiero na wiosnę przyszłego roku.


Dying Light: The Beast - Restored Land - trailermateriały prasowe


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

  •  

Warframe uhonorował koniec Destiny 2 wyjątkową misją


W skrócie

  • Warframe udostępnił specjalną misję upamiętniającą Destiny 2 i skierowaną do społeczności tej gry.

  • Digital Extremes uznało wkład Bungie w sukces Warframe oraz odniosło się do planowanego zakończenia wsparcia dla Destiny 2.

  • Misja "Make Their Own Fate" w Warframe została osadzona w lokacji Telesto i nawiązuje zarówno do broni z Destiny 2, jak i motywów serii.

Przez długie lata Warframe i Destiny żyły w zgodzie i szacunku ze sobą, jednocześnie rywalizując w dużym stopniu o uwagę graczy. Obie produkcje opiekują bardzo podobne potrzebny - strzelanka sci-fi w dużym świecie, regularne wsparcie, element live-service i dynamiczna rozgrywka skupiona w dużej mierze na regularnym grindzie.

Destiny mocniej skupiało się oczywiście na ekspancjach i Raidach lub dungeonach, przypominając czasami nawet MMORPG pokroju World of Warcraft. Przeszli na model sezonowy, starali się często odświeżać gameplay i dodawać nowe przedmioty. Warframe z kolei kładzie większy nacisk na aspekt kolekcji, levelowania i dbania o całe swoje konto. Niezależnie od momentu startu, większość graczy przeszła bardzo podobną drogę, rozwijając konkretne postaci, bronie czy modyfikacje, aby wreszcie dotrzeć do endgame'u.

Mimo pozornej rywalizacji, Digital Extremes otwarcie przyznawało, że praca Bungie mocno przyczyniła się do ich sukcesu, co podkreślili również pod koniec zeszłego miesiąca, kiedy studio poinformowało o planowanym zakończeniu wsparcia dla Destiny 2.

W wieku 16 lat ja i mój najlepszy przyjaciel (który wymyślił mój pseudonim 'rebulast') odebraliśmy nasze edycje Halo 3 z nocnej premiery, pognaliśmy do domu, powiedzieliśmy rodzicom, że to bardzo ważne, i graliśmy w Halo więcej, niż jesteście sobie w stanie wyobrazić. Nie ma Warframe bez dziedzictwa gier od Bungie

Dzień po premierze ostatniej aktualizacji w historii Destiny 2, Rebecca poinformowała również, że 17 czerwca gracze będą mogli rozegrać specjalną misję w lokacji Telesto w Warframe, zatytułowaną "Make Their Own Fate". Ta nazwa niesie za sobą podwójne znaczenie: Telesto to nazwa uwielbianej i legendarnej z powodu licznych błędów egzotycznej broni w Destiny 2, z kolei samo hasło nawiązuje do słów głęboko zakorzenionych w uniwersum i historii serii Destiny.

Czy to faktycznie koniec Destiny? Czas pokaże. Na razie gra cieszy się dużym zastrzykiem nowych i powracających graczy, co jasno pokazuje, że zainteresowanie marką wciąż jest. Gracze chcą dalej inwestować swój czas w to wyjątkowe uniwersum Bungie, po prostu potrzebują ku temu dobrego powodu.


Dying Light: The Beast - Restored Land - trailermateriały prasowe


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

  •  

Monster Hunter World najlepiej sprzedającą się grą w historii Capcomu!

Monster Hunter World najlepiej sprzedającą się grą w historii Capcomu!

Tomasz Alicki

Najpopularniejsza odsłona Monster Huntera właśnie osiągnęła ogromny kamień milowy.


Bohaterka w zbroi oraz mała istota w kolorowym stroju na tle pustynnego krajobrazu, Monster Hunter Wilds.

Mosnter Hunter Wildsmateriały prasowe



W skrócie

  • Najpopularniejsza część serii Monster Hunter przekroczyła znaczący próg popularności, osiągając imponujące wyniki sprzedaży.

  • Monster Hunter: World sprzedał się w ponad 30 milionach egzemplarzy na całym świecie, stając się najlepiej sprzedającym tytułem w historii Capcomu.

  • Planowana na 2027 rok premiera dodatku Monster Hunter Wilds: Ascendance ma szansę wpłynąć na reputację gry po problemach technicznych i mieszanych opiniach.

Gra World sprzedała już ponad 30 milionów kopii na wszystkich platformach.

Seria Monster Hunter sukcesywnie powiększa grono swoich fanów na całym świecie dzięki globalnym premierom oraz stałemu udostępnianiu nowej zawartości. Wydany w 2018 roku Monster Hunter: World przekroczył barierę 30 milionów sprzedanych egzemplarzy globalnie, stając się tym samym najlepiej sprzedającym się pojedynczym tytułem w całej historii firmy Capcom

Japońska marka mająca w swoim portfolio takie hity jak Resident Evil, Street Fighter czy Devil May Cry od lat znaczną część swojej rozpoznawalności buduje właśnie na Monster Hunterze. Mimo licznych prób inspirowania się tym wyjątkowym gatunkiem, Capcom wciąż dominuje, a odsłoną World, popularną do dnia dzisiejszego, pokazał, że jest w stanie robić doskonałe produkcje.

Podczas gdy Monster Hunter World bije kolejne rekordy i zapisuje się w długiej historii firmy, Wilds szykuje się do premiery dodatku.

Monster Hunter Wilds: Ascendance to potężne rozszerzenie (płatna zawartość) dla gry Monster Hunter Wilds, która miała swoją premierę w lutym 2025 roku. Będąc kontynuacją fabuły z podstawowej wersji gry, dodatek ten jeszcze bardziej rozbuduje i pogłębi rozgrywkę poprzez wprowadzenie nowej zawartości, w tym nowych rang zadań (Quest Ranks), nieznanych dotąd lokacji, kolejnych potworów oraz nowych funkcji rozwijających mechanikę walki poszczególnymi broniami. Tytuł jest obecnie w fazie rozwoju, a jego premiera planowana jest na 2027 rok

Największym pytaniem pozostaje to, czy Ascendance da radę odbudować nadszarpniętą mocno reputację Monster Hunter Wilds. Liczba aktywnych użytkowników na Steamie jest każdego dnia mocno zbliżona do 8-letniego World, a średnia opinii wciąż pozostaje mieszana. Ciągnące się miesiącami problemy techniczne, szczególnie na PC, drastycznie wpłynęły na liczbę negatywnych opinii i sprawiły, że wiele osób całkowicie zrezygnowało z dalszej gry. Capcom ma więc nie lada wyzwanie, jeżeli chce uczynić z Ascendance jednogłośny hit.


Digital Dragon 2025: Krakowskie święto gamedevuINTERIA.PLINTERIA.PL


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

  •  

Jest data debiutu trybu multiplayer w Japanese Drift Master. To już wkrótce


W skrócie

  • Japanese Drift Master, polska gra wyścigowa, wprowadzi rozgrywkę sieciową po ponad roku od premiery trybu jednoosobowego.

  • Tryb multiplayer zostanie udostępniony 11 czerwca najpierw na Steam, z późniejszym debiutem na GOG, Epic Games Store i konsolach.

  • Multiplayer umożliwi wspólną eksplorację świata, sesje dla ośmiu graczy, czat głosowy oraz nowe funkcje, takie jak warsztaty tuningowe i tryb ducha.

Gracze oczekiwali na rozgrywkę sieciową w JDM


Japanese Drift Master jest na rynku już od ponad od roku, lecz do tej pory polska gra wyprodukowana przez studio Gaming Factory nie ma dostępnego trybu wieloosobowego. To dość znaczący ubytek, biorąc pod uwagę to, że dziś "żywotność" gier wideo w ogromnej mierze polega na sieciowej rozgrywce. Bez niego fabularne produkcje dosyć szybko są porzucane przez graczy, co sprawia, że tytuł nie cieszy się tak dużym zainteresowaniem.

Dlatego też największe wyścigowe produkcje od początku posiadają możliwości sieciowej zabawy, a niestety tego brakowało w polskiej grze. Niedawno producenci z Gaming Factory potwierdzili, że są już na końcowym etapie prac, a gracze w ostatnich dniach mają otrzymali nawet możliwość próbnej rozgrywki wieloosobowej. O tym, jak ważnym etapem jest tryb multiplayer opowiedział mówi Mateusz Adamkiewicz, prezes zarządu Gaming Factory.

Tryb multiplayer traktujemy jako nowe otwarcie dla JDM: Japanese Drift Master. W przypadku wielu gier, szczególnie z segmentu motoryzacyjnego, funkcje sieciowe istotnie wydłużają cykl życia produktu, zwiększają zaangażowanie społeczności i tworzą przestrzeń do dalszego rozwoju zawartości. Dla nas to nie tylko kolejna aktualizacja, ale ważny etap w budowie długoterminowego potencjału gry. Udane testy potwierdziły, że zmierzamy w dobrym kierunku, a nasz zespół zrealizował jeden z najbardziej wymagających elementów roadmapy. Wierzymy, że multiplayer będzie wspierał dalszą monetyzację tytułu i pozwoli dotrzeć do nowych grup graczy

W środę do sieci trafił specjalny trailer, z którego dowiedzieliśmy się o konkretnej dacie z aktualizacją zawierającą tryb wieloosobowy. Okazuje się, że stanie się to już za kilka dni. Na zaprezentowanym klipie podano konkretną datę.

Nadchodzi multiplayer do Japanese Drift Master


Ze zwiastuna wynika, że producenci zapowiedzieli rozgrywkę internetową już na 11 czerwca. Według oficjalnych zapowiedzi ze strony twórców, nowy tryb umożliwi graczom wspólną eksplorację otwartego świata w lobby dla maksymalnie ośmiu osób. Użytkownicy będą mogli tworzyć prywatne i publiczne sesje, organizować spotkania samochodowe oraz komunikować się za pomocą zintegrowanego czatu głosowego.

W odpowiedzi na uwagi społeczności po zakończeniu testów rozpoczęto również wdrażanie dodatkowych funkcji jakości życia, takich jak oznaczanie lokalizacji na mapie, tekstowy czat poleceń, możliwość korzystania z warsztatów tuningowych podczas sesji multiplayer czy opcjonalny tryb ducha wyłączający kolizje pomiędzy pojazdami.

Premiera multiplayera w pierwszej kolejności pojawi się na Steam, natomiast na platformach GOG i Epic Games Store pojawi się w ciągu najbliższych tygodni. Jednak nie na wszystkich platformach gracze będą mogli korzystać z trybu sieciowego. Posiadacze konsol będą musieli jeszcze poczekać, choć i tam debiut multiplayera ma się odbyć jeszcze w tym roku.

Rok po premierze na PC JDM: Japanese Drift Master nadal zbiera bardzo dobre oceny graczy, a po wprowadzeniu portów na konsole tytuł został również świetnie przyjęty przez użytkowników PlayStation i Xbox. Globalna wishlista na poziomie około miliona zapisów pokazuje, że zainteresowanie grą pozostaje wysokie, a potencjał sprzedażowy nie został jeszcze w pełni wykorzystany. Dlatego konsekwentnie rozwijamy projekt poprzez regularne aktualizacje, nowe funkcjonalności oraz płatne dodatki, które wzmacniają wartość naszej gry i wydłużają cykl życia produktu

Digital Dragon 2025: Krakowskie święto gamedevuINTERIA.PLINTERIA.PL


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

  •  

Nowa mapa trafiła do Hell Let Loose. Stoczymy walki na słynnej plaży

Nowa mapa trafiła do Hell Let Loose. Stoczymy walki na słynnej plaży

Krzysztof Chałabiś

Hell Let Loose to jedna z najbardziej dopracowanych strzelanek o tematyce II wojny światowej. Produkcja z 2021 roku zachwyca przede wszystkim rodzajem dostępnych trybów, przez co rozgrywka jest bardziej realistyczna od wielu innych gier FPS. Teraz producenci zdecydowali się na dodanie nowej mapy oraz oddziału i pojazdów.


Postać w hełmie w grze Hell Let Loose stoi na tle pożaru i ciemnych sylwetek drzew.

Hell Let Loosemateriały prasowe



W skrócie

  • Twórcy gry Hell Let Loose udostępnili nową mapę, dodatkowy oddział i pojazdy w jednej z ostatnich aktualizacji.

  • Nowa lokacja w grze to Plaża Juno, historyczne miejsce lądowania kanadyjskich wojsk w Normandii podczas II wojny światowej.

  • W aktualizacji pojawiły się także kanadyjskie siły lądowe, broń z 1944 roku oraz poprawki wpływające na balans rozgrywki i uszkodzenia pojazdów.

Hell Let Loose łączy zręcznościowość z realizmem


Hell Let Loose to jedna z najlepszych gier multiplayerowych w klimacie II wojny światowej wydanych w ostatnich latach. Za jej wydanie odpowiada Team17. Studio to wydało wiele lat temu słynne Worms: Armageddon i dalsze części kultowej gry o pociesznych, ale bardzo groźnych robakach. Strzelanka pierwszoosobowa od tego producenta jest bardzo wysoko oceniana przez graczy oraz recenzentów.

Przede wszystkim oprawa graficzna oparta o silnik Unreal Engine 4 może powalać na kolana i dzięki temu z łatwością możemy wczuć się w klimat największego konfliktu zbrojnego w dziejach świata. Hell Let Loose posiada mechaniki czyniące z gry bardziej realistyczną realistyczna niż zręcznościową, a pojedyncze rozgrywki mogą trwać nawet półtorej godziny. Dlatego też tytuł nie ma tylu odbiorców co Call of Duty lub Battlefield, lecz nadal jest to popularny tytuł wśród fanów strzelanek pierwszoosobowych. Twórcy regularnie poszerzają content o kolejne mapy czy oddziały wojskowe. Teraz znów do gry trafiła sporych rozmiarów aktualizacja. Zawiera ona m.in. nową lokację, na której możemy stoczyć wojenną potyczkę.

Legendarna lokacja trafia do Hell Let Loose


Tym razem twórcy postanowili zamieścić w Hell Let Loose jedno z najbardziej ikonicznych miejsc II wojny światowej. Mowa o Plaży "Juno". Jest to jedno z miejsc lądowania kanadyjskich wojsk w Normandii, gdzie odbyła się jedna z najbardziej znanych bitew II wojny światowej. Juno w zasadzie kryptonim konkretnego miejsca, na którym wylądowały alianckie wojska. Potyczka na tym francuskim odcinku plaży, jak i cała operacja Overlord zakończyła się zwycięstwem Aliantów i był to jeden z kluczowych momentów światowego konfliktu.

Naturalnie wraz z "Juno" do gry dodano kanadyjskie siły lądowe, nowe pojazdy czy zestaw broni przez nie używane w 1944 roku. W aktualizacji oznaczonej numerem 20 naniesiono również poprawki dotyczące balansu rozgrywki dotyczące uszkodzeń pojazdów. Gracze w mediach społecznościowych entuzjastycznie zareagowali na wdrożenie nowej mapy, kolejnej jednostki oraz nowych pojazdów.


Dying Light: The Beast - Restored Land - trailermateriały prasowe


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

  •  

Call of Duty: Modern Warfare 4 - twórcy szczegółowo o nowym movemencie


W skrócie

  • Prezentacja Call of Duty: Modern Warfare 4 ujawniła szczegóły na temat systemu ruchu w grze.

  • Twórcy zrezygnowali z omnimovementu znanego z Black Ops 6 i 7, wprowadzając nowy, bardziej intuicyjny system poruszania się.

  • Nowe mechaniki mają uwzględniać opinie graczy z poprzednich części i umożliwiają różnorodne formy przemieszczania się, jak ślizgi czy przeskakiwanie przeszkód.

Omnimovement w Black Ops 7


Omnimovement (znany także jako ruch wszechkierunkowy) to bardzo wyjątkowy system poruszania się w Call of Duty, który zadebiutował w części Black Ops 6 i doczekał się dodatkowych usprawnień w Black Ops 7.Umożliwia on graczom pełną swobodę ruchów we wszystkich kierunkach - pozwala na sprint, rzucanie się na ziemię (tzw. dolphin dive) oraz wykonywanie uników w lewo, w prawo lub do tyłu.

Z jednej strony jest to oryginalne rozwiązanie, które odróżnia ostatnie dwie części Call of Duty nie tylko od poprzednich odsłon serii, ale również od większości strzelanek na rynku. Movement w COD-ach jest kluczowy od wielu lat i zawsze był jednym ze sposobów, jak można było pokazać swój poziom zaangażowania w danej grze. Jeżeli ktoś miał wystarczająco czasu na regularną grę w Black Ops 6 lub 7, był w stanie omnimovement wprowadzać mniej doświadczonych rywali w niemałą konsternację.

Z drugiej strony, bariera wejścia do casualowego mimo wszystko Call of Duty znacząco wzrosła. Omnimovement uczynił grę nieprzewidywalną, dużo bardziej dynamiczną i dla wielu… frustrującą. Szczególnie przez ostatnie pół roku dużo było porównań do ery plecaków odrzutowych, które sprawiały, że przeciwników mogliśmy spodziewać się praktycznie z każdej strony i byli bardzo trudni do trafienia.

Omnimovement podzielił społeczność na miłośników dynamicznej, szybkiej rozgrywki oraz fanów tęskniących za czasami, kiedy Call of Duty trzymało się mocniej klimatów militarnych i było mocniej osadzone w rzeczywistości. Sądząc po nowym materiale z udziałem Infinity Ward, twórców tegorocznej części Modern Warfare 4, następna gra spróbuje pogodzić obie te społeczności i spróbuje stworzyć system, który zadowoli wszystkich. Wiemy jednak na pewno - deweloperzy zrezygnowali z omnimovementu.

Nowe podejście MW4


"Uwielbiam to, jak naturalnie to wszystko teraz działa. To nie są mechaniki trudne do opanowania - po prostu bierzesz kontroler do ręki i od razu to czujesz. Dzięki temu system będzie intuicyjny dla casualowych graczy, a jednocześnie zaoferuje wystarczająco dużo możliwości, by bardziej zaawansowani gracze mogli go opanować do perfekcji" - opowiada w materiale wideo Jacky Reynolds, szef projektowania trybu multiplayer.

Współzałożyciel studia Infinity Ward, Mark Grigsby, zaznaczył, że nowe opcje ruchu są odpowiedzią na opinie graczy dotyczące wydanego w 2022 roku Call of Duty: Modern Warfare 2, w którym ograniczono część mechanik przemieszczania się w porównaniu do Call of Duty: Modern Warfare z 2019 roku. "Dostaliśmy trochę po głowie za movement w Modern Warfare 2, bo usunęliśmy kilka rzeczy" - powiedział Grigsby. "Dlatego przy tym projekcie uznaliśmy, że musimy wprowadzić pewne poprawki"

Infinity Ward ma zrezygnować z rewolucji przeprowadzonej przez Treyarch i kontrowersyjnego omnimovementu, ale wciąż zadbają o dynamiczne i płynne mechaniki poruszania się po mapie. W Call of Duty był to zawsze bardzo istotny element i coś, co odróżniało weteranów serii od casualowych graczy. Oprócz standardowego biegania i sprintu gracze będą mogli wykonywać ślizgi, leżeć, przeskakiwać przez przeszkody, a nawet ślizgać się po maskach samochodów.

Co z tego będzie? Okaże się 23 października 2026 roku, kiedy Call of Duty: Modern Warfare 4 wreszcie ujrzy światło dzienne. Po wypowiedziach Infinity Ward słychać jednak, że mocno biorą pod uwagę dotychczasowy feedback fanów i chcą stworzyć produkcję, do której wielu z nich wróci z szerokim uśmiechem na ustach.


Digital Dragon 2025: Krakowskie święto gamedevuINTERIA.PLINTERIA.PL


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

  •  

Empulse - nowy FPS od twórców Splitgate. Gratka dla fanów Titanfalla


W skrócie

  • Twórcy Splitgate ogłosili nową dynamiczną strzelankę Empulse, skierowaną do fanów gier FPS.

  • Empulse zaoferuje starcia 6v6 w postutopijnym megamieście, z naciskiem na szybkie ruchy, akrobacje i wykorzystanie mechów.

  • Premiera gry ma odbyć się na PC oraz konsolach aktualnej generacji, a pierwszy obszerny pokaz rozgrywki zaplanowano na 7 czerwca podczas PC Games Show.

Miłośnicy strzelanek nie mają ostatnio na co narzekać. Od ponad pół roku triumfy na Steamie święci ARC Raiders. Gra Embark Studios może nie powalać ostatnio na kolana, ale ma doskonałe fundamenty, mnóstwo contentu i wciąż cieszy się dużą popularnością. Marathon jest cały czas rozwijany i Bungie ma względem niego bardzo ambitne plany, szczególnie po ogłoszonym niedawno zakończeniu wsparcia dla Destiny 2. Fani gatunku mają w czym przebierać, a niedługo opcji będzie jeszcze więcej.

Twórcy Splitgate ujawnili właśnie swoją nową strzelankę zatytułowaną Empulse. Studio 1047 Games opublikowało 40-sekundowy zwiastun i choć pozbawiony jest fragmentów rozgrywki, daje nam niezłe spojrzenie na to, czego możemy spodziewać się po tej nowince. Widać dynamicznego shootera, mechy oraz bardzo duży nacisk na szybkie poruszanie się po mapach.

Empulse zaoferuje starcia w formacie 6v6 na ulicach postutopijnego megamiasta Freehold. Rozgrywka połączy w sobie elementy biegania po ścianach (zarówno w przód, jak i w tył), używania haków z liną oraz specjalnych platform Holojumps, które pozwalają graczom zachować pęd i płynnie łączyć akrobacje w locie.

Na pierwszy rzut oka Empulse wygląda na gratkę dla miłośników Titanfalla, którzy mogą być obojętni względem mechów, ale na pewno trafi do nich dynamika starć.

Co ciekawe, inspiracje 1047 Games nie kończą się na shooterach. Titanfall czy Call of Duty to najbardziej oczywiste z nich - deweloperzy odeszli od kolorowego stylu Splitgate i poszli w kierunku bardziej surowego, militarnego wręcz momentami klimatu. Biorąc pod uwagę liczne akrobację w locie, miejscami można doszukać się nawet elementów takich gier jak Portal 2 czy… SSX Tricky.

Empulse ma zadebiutować na konsolach aktualnej generacji oraz PC, a jeszcze w tym roku pojawi się we wczesnym dostępie. Co więcej, już 7 czerwca zobaczymy obszerny fragment rozgrywki, który pokaże, co dokładnie ma do zaoferowania Empulse. Nowa gra 1047 Games zostanie zaprezentowana podczas nadchodzącego PC Games Show.


Dying Light: The Beast - Restored Land - trailermateriały prasowe


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

  •  

Gra zamiast lekcji? Farming Simulator 25 trafił do szkolnych klas


Spis treści:

  1. Realizm, który zmienia zasady nauki

  2. Szkolny symulator rolnika

  3. Farming Simulator kontra smutna rzeczywistość

  4. Wirtualna farma, realne kompetencje


W skrócie

  • W japońskiej szkole średniej Metropolitan Agricultural High School uczniowie podczas zajęć korzystają z gry Farming Simulator 25 jako narzędzia edukacyjnego.

  • Specjalnie przygotowane stanowisko do symulacji zawiera m.in. kierownicę, pedały, skrzynię biegów, joystick, system śledzenia ruchu oczu i zakrzywiony ekran.

  • Lekcje prowadzone przez profesora Kazuhisę Goto służą jako eksperyment dydaktyczny i część badań nad efektywnością nowego podejścia nauczania.

  • Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu

W jednej z japońskich szkół średnich o profilu rolniczym uczniowie szkolą się do zawodu w dosyć niecodzienny sposób. Podczas zajęć korzystają z gry Farming Simulator 25, która stała się nieodłącznym elementem realnego procesu edukacyjnego. Pomimo tego, że wszystko dzieje się w wirtualnym otoczeniu, decyzje, które podejmują, wciąż mają znacznie szersze znaczenie.

Realizm, który zmienia zasady nauki


Farming Simulator 25 od lat ze sporą dokładnością odwzorowuje pracę na farmie. W zależności od wyboru poziomu trudności użytkownik może zacząć; otrzymując gotowe gospodarstwo, kilka pól, podstawowe maszyny; dysponując wyłącznie ziemią bez wyposażenia, które musi zdobyć; lub rozpocząć z minimalnymi środkami, bez własnych gruntów i maszyn (opcja dla bardziej doświadczonych). Niezależnie od trybu rozgrywka polega na ciągłym rozwoju w tym m.in. pozyskiwaniu nasion, nawozów i narzędzi, pozwalających na odpowiednie przygotowanie pola, zasianie i zebranie plonów.

Dzięki realistycznemu odwzorowaniu seria Farming Simulator urosła do rangi prawdziwego narzędzia pozwalającego odtworzyć rzeczywiste warunki pracy na wsi, ale w bezpiecznym, wirtualnym środowisku. Dzięki temu uczniowie mogą testować rozmaite scenariusze bez żadnego ryzyka i ponoszenia kosztów, które w prawdziwym życiu są nieuniknione. Gdzie w ten sposób przyszli rolnicy mogą zdobyć doświadczenie?

Szkolny symulator rolnika


Jak zauważyła redakcja "Dexerto.com" na nowoczesne podejście do nauki postawiła jedna z japońskich szkół Metropolitan Agricultural High School działająca nieprzerwanie od 1948 roku i będąca jedyną placówką we wschodnim Tokio, która za cel wzięła sobie kształcenie przyszłych specjalistów w rolnictwie i dziedzinach pokrewnych.

Jak zostało to szczegółowo opisane przez redakcję "Denfaminicogamer.jp" zajęcia odbywają się na specjalnie przygotowanym stanowisku, wyposażonym w pełny zestaw symulacyjny, w skład którego wchodzą takie elementy, jak: dedykowany kontroler (kierownica, pedały, skrzynia biegów i joystick), system śledzenia ruchu oczu (współpracuje z kamerą w grze, zmieniając pole widzenia) oraz zakrzywiony ekran. Wszystko po to, by jak najbardziej odwzorować kabinę prawdziwej maszyny rolniczej (ciągnika, kombajnu itd.), a co za tym idzie zwiększyć poziom immersji.

Aby skorzystać z powyższych udogodnień nie były potrzebne żadne modyfikacje gry - standardowa wersja przygotowana przez Giants Software jest w pełni kompatybilna z tego rodzaju sprzętem, dzięki czemu każdy może zbudować podobne środowisko we własnym zakresie, w swoim zaciszu domowym.

Farming Simulator kontra smutna rzeczywistość


Dostęp do dużych maszyn rolniczych i możliwość praktycznego ich wykorzystania w miejskich szkołach bywa mocno ograniczony. Wirtualne symulacje jak Farming Simulator stają się coraz praktyczniejszym rozwiązaniem - mogą pomóc wypełnić tę lukę, oferując doświadczenie, które trudno byłoby zdobyć w inny sposób. Uczniowie mogą uczyć się obsługi rozmaitego sprzętu, którego prawdopodobnie nie mieliby szans nawet zobaczyć, no może, co najwyżej w katalogu.

Zajęcia prowadzone są przez profesora Kazuhisę Goto z Narodowej Organizacji Badań nad Rolnictwem i Żywnością (NARO - National Agriculture and Food Research Organization), instytucji zajmującej się rozwojem technologii rolniczych. Stowarzyszenie jest wierne koncepcji "smart agriculture", czyli wykorzystania nowych technologii w rolnictwie, m.in. poprzez automatyzację.

Lekcje z wykorzystaniem Farming Simulatora 25 w japońskiej szkole, jak zauważyła redakcja "Denfaminicogamer.jp", są swego rodzaju eksperymentem dydaktycznym, który stanowi część badań nad efektywnością nowego podejścia nauczania. Po zajęciach zbierane są opinie uczniów, które mają pomóc ocenić, na ile gra od Giants Software rzeczywiście wspiera proces edukacyjny. Możliwe, że w przyszłości tego rodzaju działania zostaną rozszerzone na pozostałe placówki w całym kraju, a także w skorzystają z tego inne regiony świata.

Wirtualna farma, realne kompetencje


Projekt NARO i tokijskiego Metropolitan Agricultural High School udowadnia, że granica między elektroniczną rozrywką a edukacją coraz bardziej się zaciera. Patrząc na zdjęcia udostępnione przez "Denfaminicogamer.jp", może się wydawać, że to kolejna lekcja informatyki, na której uczniowie po prostu "grają w grę". Jednak w rzeczywistość jest znacznie bardziej złożona - produkcja Giants Software uczy zarządzania gospodarstwem i rozumienia procesów rolniczych.

W świecie, w którym nowe technologie coraz mocniej przejmują kolejne obszary codziennego życia, używanie symulacyjnych gier to nauki nie powinno już nikogo dziwić. To już jest tylko zwykła ciekawostka, ale kierunek rozwoju, w którym prawdopodobnie już niedługo podąży cała branża edukacyjna. Czy właściwy? Przekonamy się w niedalekiej przyszłości.


Bez tego żadna produkcja nie byłaby kompletna! Czasem to prawdziwe dzieła sztuki INTERIA.PL


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

  •  

"To najlepsza wersja Diablo 4 w historii" - Blizzard o Lord of Hatred

Wielkimi krokami zbliża się premiera drugiej ekspansji Diablo 4. Dodatek Lord of Hatred ma pojawić się już 28 kwietnia, a razem z nim cała masa nowości. Od zupełnie nowej krainy, przez odświeżony endgame, Kostkę Horadrimów i długo wyczekiwany loot filter, aż po mechanikę łowienia ryb. Blizzard ma wejść na jeszcze wyższy poziom i jak sami zapowiadają, dostarczyć nam najlepszą wersję Diablo 4 w historii.

Podczas niedawnego spotkania z deweloperami przedstawiciele Activision Blizzard mieli okazję wypowiedzieć się szerzej na temat nadchodzącego dodatku Lord of Hatred. Zapytani konkretnie o to, czy mamy do czynienia ze szczytem możliwości Diablo 4, Zaven Haroutunian, zastępca dyrektora gry, powiedział wprost: "Tak, zdecydowanie! Uważamy, że Lord of Hatred to najlepsza wersja Diablo IV, jaka kiedykolwiek powstała - traktujemy ją jako ostateczne ucieleśnienie gry."

Colin Finer, zastępca dyrektora ds. projektowania gry, dodał: "Tak wiele elementów to list miłosny do Diablo i jego graczy - to był ogromny projekt tworzony z pasją przez cały zespół."

Później twórcy bardziej przybliżali decyzje stojące za niektórymi nowościami. Łowienie chociażby ma pozwolić na chwilę oddechu i przyjrzenie się pięknej wyspie Skovo, ale to nie jedyna jego funkcja - dzięki tej mechanice zdobyć można bowiem tajemnicze przedmioty, które potencjalne przydadzą się w przyszłości.

Mówiono oczywiście również o dwóch nowych klasach postaci. Z jednej strony Paladyn, grywalny już co prawda od kilku miesięcy, ale wciąż uchodzący za nowość. Z drugiej Warlock, potężny Czarnoksiężnik i jeden z najbardziej wyczekiwanych dodatków do Diablo 4. Obie klasy są niczym swoje dosłownie przeciwieństwa, ale są też nieodłączną częścią historii gry, całego stworzonego przez Blizzard uniwersum. Rycerz światła i przyzywający demony Czarnoksiężnik.

Hasło "najlepszy sezon" czy "najlepsza aktualizacja" w historii Diablo 4 słyszeliśmy już wielokrotnie w ostatnich latach. Podobnie mówiło się przecież o poprzednim dodatku. Z perspektywy czasu gołym okiem widać jednak progres, jaki Blizzard poczynił ze swoim action RPG i drogą, jaką przeszła ta gra od swojej premiery 1 czerwca 2023 roku. Lord of Hatred jest więc nie bez powodu wyczekiwanym dodatkiem, który ma przynieść ze sobą mnóstwo atrakcji.


Poczuj klimat Intel Extreme Masters Katowice 2025INTERIA.PL


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

  •  

"Nie wszystko się udało" - twórcy Arc Raiders zapowiadają duże zmiany


W skrócie

  • Twórcy Arc Raiders przyznają, że aktualne drzewko umiejętności nie spełnia swojej roli ze względu na połączenie systemów PvP i PvE.

  • Embark Studios analizuje poważne zmiany w systemie umiejętności, aby lepiej dopasować go do obecnej i przyszłej wersji gry.

  • W artykule podkreślono oczekiwanie na dużą aktualizację oraz zadano pytania o możliwość osiągnięcia perfekcyjnego balansu w grze.

  • Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu

Dyrektor projektowy Arc Raiders, Virgil Watkins, w najnowszym wywiadzie dla podcastu Game Maker's Notebook został zapytany m.in. o drzewka umiejętności w produkcji Embark Studios. Deweloper twierdzi, że z uwagi na połączenie systemów PvP oraz PvE nie wszystkie umiejętności spełniają swoją rolę. Aktualne drzewko nie jest idealne, ponieważ są lepsze i gorsze skille: "To był dla nas trudny obszar projektowy i nie sądzę, żebyśmy w jakikolwiek sposób dopracowali to do perfekcji" - przyznał Watkins. "Zdecydowanie są tam umiejętności, które - gdy zobaczyliśmy, jak gracze faktycznie grają - nie spełniają swojej roli. Oczywiście działamy w oparciu o nasze założenia czy teorie dotyczące tego, jak gracze będą korzystać z gry, ale też od tego czasu zmieniliśmy pewne systemy i pętle progresji - i to sprawiło, że część umiejętności przestała być tak użyteczna, jak powinna."

Zdaniem Watkinsa, jeden z problemów leży w tym, że jedne umiejętności sprawdzają się lepiej w PvP, a inne w PvE. Jeśli mocno skupiamy się więc na konkretnym aspekcie gry, cierpimy na drugim. A jak dobrze wiadomo, Arc Raiders, jak przystało na reprezentanta gatunku extraction shooterów, łączy oba te elementy - rywalizację z innymi graczami oraz walkę z maszynami. Dalej w wywiadzie Virgil Watkins mówił o pytaniach, na jakie muszą sobie aktualnie odpowiedzieć: "Pojawia się więc pytanie: czy naprawdę chcemy, żeby ktoś, kto zainwestował w jedną gałąź drzewka, był wyraźnie silniejszy i wygrywał z kimś, kto wybrał inną? To trudny problem, dlatego analizujemy dość poważne zmiany, aby lepiej dopasować system do obecnej i przyszłej wersji gry." - wyjaśnił. "Czy drzewko umiejętności - razem z dodatkami, preferencjami broni, gadżetami i granatami - może pomóc stworzyć unikalny styl gry? Czy chcę być cichym zbieraczem łupów, czy raczej bardzo zwinnym graczem, który szybko się przemieszcza? Myślę, że w dużej mierze osiągnęliśmy ten cel, ale wciąż jest jeszcze nad czym pracować, żeby gracze czuli, że ich wybory naprawdę składają się na spójny styl gry."

Czekamy oczywiście na efekty wysiłku deweloperów i na pewno czeka nas duża aktualizacja. Rozwiązanie w stylu "papier, kamień, nożyce", w którym jedna gałąź drzewka jest lepsza przeciwko innej, ale słabsza w starciu z inną, nie brzmi najlepiej w grze typu Arc Raiders. Rozsądniejsze wydaje się rozwiązanie z różnymi stylami gry, które częściowo już teraz możemy zaobserwować w grze. Czy jednak perfekcyjny balans jest możliwy? Czy ostatecznie gracze nie wybiorą najlepszej kombinacji umiejętności, która sprawdzi się najlepiej w konkretnych scenariuszach?


Dying Light: The Beast - Restored Land - trailermateriały prasowe


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

  •  

Atletico - FC Barcelona w symulacji. Lewandowski uratuje swoją drużynę?

FC Barcelona rozczarowała na Camp Nou


Pierwsze starcie ćwierćfinałowe obu hiszpańskich potęg miało nieco zaskakujący przebieg. Faworytem meczu na Spotify Camp Nou była drużyna gospodarzy, która jest jednocześnie liderem ligi hiszpańskiej. "Duma Katalonii" świetnie radzi sobie w krajowych rozgrywkach i wydawało się, że są na dobrej drodze do tego, by wygrać także na swoim obiekcie ze stołecznym Atletico. Plany te pokrzyżowały się w 44. minucie, gdy Pau Cubarsi otrzymał czerwoną kartkę za faul przed polem karnym, a chwilę później Julian Alvarez wykorzystał rzut wolny z dogodnej pozycji, dając prowadzenie Atletico.

W 70. minucie drugiego gola dołożył Alexander Sørloth i to Madrytczycy na swoim obiekcie będą bronili dwubramkowej przewagi. Wydaje się, że to będzie trudna sztuka, by odrobić w Madrycie dwa gole, choć na pewno nie jest to niemożliwe. Na YouTube pojawiła się symulacja tego spotkania. Padł w nim istny grad goli. Czy któreś z trafień padło łupem Roberta Lewandowskiego?

Symulacja meczu Atletico - FC Barcelona z gradem goli


Symulacja spotkania odbyła się w grze EA Sports FC 26, a autorem jej jest kanał MzpandaGaming, który specjalizuje się w rozgrywaniu wirtualnych meczów pomiędzy drużynami, które w rzeczywistości mają zagrać między sobą spotkanie. Już po pierwszym kwadransie symulacji zobaczyliśmy dwa trafienia na Wanda Metropolitano w Madrycie. W 10. minucie na prowadzenie "Dumę Katalonii" wyprowadził niesamowity Lamine Yamal, a kilka minut później do wyrównania doprowadził wspomniany wcześniej norweski snajper Alexander Sørloth.

Barcelona szybko odpowiedziała w 30. minucie za sprawą znakomitego trafienia Roberta Lewandowskiego. Jednak po raz kolejny nie mogła długo cieszyć się z prowadzenia, gdyż jeszcze przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę gola na 2:2 zdobył Julian Alvarez. Takim też wynikiem zakończyła się pierwsza część spotkania.

W drugiej połowie absolutnym bohaterem był Robert Lewandowski. Kapitan polskiej reprezentacji dał trzecie prowadzenie Barcelonie w 52. minucie. Wówczas wydawało się, że Barcelona zaczyna kontrolować spotkanie, ale nic bardziej mylnego. Kolejne 20 minut należało do Atletico. Najpierw wyrównał Giuliano, a potem trafienie na 4:3 zdobył Sørloth. Remis na dziesięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry uratował nie kto inny niż Robert Lewandowski. Jednak remis 4:4 nie byłby niczym dobrym dla FC Barcelony, której remis nie pozwala na awans do półfinału Ligi Mistrzów.


Bez tego żadna produkcja nie byłaby kompletna! Czasem to prawdziwe dzieła sztuki INTERIA.PL


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

  •  

DLSS 4.5 w ośmiu popularnych grach wideo. Jak bardzo wzrasta wydajność?

DLSS 4.5 w ośmiu popularnych grach wideo. Jak bardzo wzrasta wydajność?

Krzysztof Chałabiś

DLSS, czyli Deep Learning Super Sampling to znana od lat technologia, która poprawia wydajność gier wideo na jednostkach z kartą graficzną od Nvidii. Dzięki temu użytkownicy słabszych komputerów mogą generować więcej klatek na sekundę w wymagających produkcjach. Czy opublikowana w styczniu wersja 4.5 bardzo mocno wpływa na wydajność? Przetestował to jeden z youtuberów.


Kobieta o blond włosach z Resident Evil stoi przy drzwiach w ciemnym otoczeniu, oświetlona światłem.

Resident Evilmateriały prasowe


DLSS czwartej generacji zrobił furorę


DLSS 4, podobnie jak poprzednie wersje tej technologii dostosowana jest do różnych potrzeb. Można ustawić tę funkcję zarówno w trybie wydajności (więcej klatek na sekundę kosztem obniżonej jakości grafiki) oraz jakości (mniej klatek na sekundę, ale lepsza grafika). Ten pierwszy tryb jest zazwyczaj stosowany w grach nastawionych na rywalizację, natomiast lepsza jakość częściej przydaje się w grach fabularnych, gdzie wysoka liczba klatek na sekundę nie jest tak niezbędna.

Podczas odbywających się od wielu lat styczniowych targów CES w Las Vegas opublikowano rozszerzenie DLSS 4 o symbolu 4.5. Już od pierwszych dni po premierze mówiono o znacznie poprawionej wydajności względem wersji 4.0, co naturalnie cieszyło graczy. Gry miały dzięki temu móc obsługiwać znacznie więcej klatek na sekundę. Na jednym z kanałów na YouTube przetestowano technologię wdrażając sześciokrotne generowanie klatek. Czy poprawia to znacznie wydajność produkcji?

DLSS 4.5 robi wielką różnicę w czołowych grach wideo


Za porównanie odpowiada kanał MxBenchmarkPC. Zajmuje się on głównie testowaniem wydajności nowych, a czasami nieco starszych gier wideo z uwzględnieniem różnych ustawień graficznych, w tym rozdzielczości. Tym razem pod lupę wzięto technologię DLSS 4,5 w ośmiu czołowych grach wideo na rynku z sześciokrotnym generowaniem klatek. Wśród przetestowanych gier znalazły się takie produkcje, jak Crimson Desert, Cyberpunk 2077 czy Death Stranding 2: On the Beach.

Test został przeprowadzony w rozdzielczości 2K (1440p) przy użyciu karty graficznej RTX 5070. Już na samym początku porównania widzimy, jak wielki wpływ ma generowanie klatek przez DLSS na wydajność. W tegorocznym koreańskim hicie Crimson Desert w wersji podstawowej wyświetlanych jest 60 klatek na sekundę. Natomiast sześciokrotny Multi Frame Generation powoduje, że wartość ta wzrasta do ponad 200 FPS. W innych produkcjach różnice są jeszcze bardziej znaczące i dochodzą do 200 FPSów różnicy. Polecamy obejrzeć całość testu.


Marvel's Spider-Man 2 - ray tracing w akcji na konsoli PS5 ProINTERIA.PL


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

  •  

Nadciąga Koshmar: The Last Reverie od Purple Ray Studio

Koshmar: The Last Reverie łączy dynamiczną akcję, strategiczną walkę i możliwość swobodnej kreacji losów bohaterki w onirycznym świecie snów i koszmarów.

Dzisiaj uchylamy rąbka tajemnicy i prezentujemy światu Koshmar: The Last Reverie: udostępniamy kartę Steam, pierwszy trailer i oficjalny tytuł. To efekt miesięcy ciężkiej pracy zespołu, który poświęcił wiele zaangażowania, aby świat Koshmar'u był wciągający, mroczny i pełen emocji. Choć gra wciąż jest w fazie produkcji, chcieliśmy, aby społeczność mogła zobaczyć, w jakim kierunku zmierzamy i poczuć charakter naszego nowego uniwersum

Koshmar: The Last Reverie to przygodowa gra akcji, w której gracze wcielą się w Violet - młodą bohaterkę odkrywającą oniryczny, pełen tajemnic świat snów i koszmarów. Produkcja łączy elementy eksploracji, strategicznej walki i swobodnej kreacji postaci Violet, oferując graczom możliwość podejmowania znaczących decyzji w trakcie rozgrywki. Wybory te będą mieć znaczenie dla stanu Violet, co wpłynie na sposób postrzegania przez nią otoczenia, a także na rozwój fabuły i wyzwania w grze.

Dynamiczny i strategiczny system walki kładzie nacisk na precyzję, timing i wykorzystanie otoczenia, a różnorodne wyposażenie pozwala dostosować styl gry. Świat produkcji zachowuje gotycką estetykę inspirowaną Europą Środkową, kulturą lat 20. XX wieku oraz baśniami i folklorem z całego świata. Oprawa wizualna stylizowana na grafikę artystyczną w połączeniu z dopracowaną ścieżką audio tworzą unikatową atmosferę. Każdy element, od grafiki, przez muzykę i dźwięk, po projekt świata, został starannie przemyślany, aby gracze poczuli, że wchodzą do miejsca pełnego tajemnic, zagadek i wyzwań, które będą stopniowo odkrywać.

Purple Ray Studio S.A. bazuje na solidnych fundamentach: jej poprzednia produkcja Boti: Byteland Overclocked stała się jednym z bardziej zauważalnych tytułów w portfolio niezależnych tytułów polskich deweloperów. Sukces ten jest dla zespołu znaczącym dowodem na potencjał twórczy i rynkowy studia.

Pierwszym miernikiem sukcesu Koshmar: The Last Reverie będzie sprzedaż pozwalająca na pełny zwrot kosztów produkcji. Przy budżecie wynoszącym około 7 mln zł realistycznym progiem zwrotu jest sprzedaż powyżej 100 tys. egzemplarzy. Wierzymy, że osiągnięcie tego celu jest realne

Projekt Koshmar: The Last Reverie wpisuje się w rosnący trend gier roguelike, które cieszą się popularnością wśród graczy szukających wyzwań i emocjonujących doświadczeń.

Premiera pełnej wersji produkcji (w pierwszej kolejności na platformie Steam, a następnie na konsole) planowana jest na 2027 r.


Marvel's Spider-Man 2 - ray tracing w akcji na konsoli PS5 ProINTERIA.PL


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

  •  

Już niebawem testy nowej gry piłkarskiej. GOALS to rywal dla EA Sports FC?

Rynek gier piłkarskich wymagający dla producentów


Rynek gier wideo o tematyce piłkarskiej jest bardzo trudny od wielu lat. Wśród najpopularniejszych tytułów od wielu lat panują EA Sports FC (dawniej produkcja znana jako seria FIFA) oraz eFootball (dawniej znany jako Pro Evolution Soccer). Wśród gier, w których nie bierzemy osobiście w rozgrywce na boisku niepodzielnie króluje Football Manager, choć i ta seria miała pewne problemy, przez co w 2024 roku nie ukazała się kolejna część, przesuwając debiut na ubiegły rok. W ostatnim czasie pojawiły się pewne próby stworzenia konkurencji.

Przede wszystkim za taką miał uchodzić białoruski UFL, lecz po ponad roku od premiery nic nie wskazuje na to, by produkcja studia Strikerz Inc. miała odnieść spektakularny sukces. Mniej realistycznym, ale równie ciekawym projektem jest REMATCH. Gra studia Sloclap miała znakomity początek, lecz z czasem można było zauważyć znaczący odpływ graczy. Co jakiś czas różni producenci wychodzą na rynek z kolejnymi piłkarskimi propozycjami. Niedawno wspominaliśmy o Freestyle Football 2, a teraz do gry wchodzi GOALS. Oficjalne testy rozpoczną się już wkrótce.

GOALS nadzieją na przełamanie duopolu w piłkarskim gatunku


GOALS to nadchodząca produkcja od studia założonego pod taką samą nazwą, celowo pod piłkarski projekt. Tytuł będzie bardziej nawiązywał do takich gier, jak wspomniane EA Sports FC czy eFootball niż REMATCH. Otrzymamy panowanie całą drużyną z perspektywy kamery transmisyjnej i to w ten sposób będziemy dążyli do zdobyczy bramkowej. Na Steam znajduje się karta gry, do której dodano informacje o samej produkcji.

Pnij się w górę rankingu, strzelaj bramki w wielkim stylu i wyprzedź konkurencję. Nowa definicja gier piłkarskich dzięki szybkiej rozgrywce opartej na umiejętnościach, która daje graczom pełną kontrolę nad stylem gry i przeznaczeniem. Gra została zaprojektowana dla wszystkich, którzy są gotowi na awans, jest dostępna na każdej platformie i przyjmuje zarówno nowicjuszy, jak i doświadczonych graczy. Tworząc sprawiedliwy, konkurencyjny ekosystem, w którym wysiłek i mistrzostwo są nagradzane, GOALS inspiruje graczy do wspinania się na szczyt i definiowania nowej ery e-sportu piłkarskiego

Zatem z opisu wynika, że będzie to kolejna bardziej zręcznościowa produkcja nastawiona na rozgrywanie efektownych spotkań niż na realizm i symulacyjne budowanie akcji na boisku. Na tę chwilę nie ma oficjalnej daty premiery, lecz wiemy, że tytuł ma zadebiutować już w tym roku i będzie zupełnie darmowy. GOALS pojawi się zarówno na PC, jak i na PlayStation 5 oraz Xbox Series X|S. Już 13 marca każdy będzie mógł przetestować ten tytuł na swoim sprzęcie. Żeby uzyskać taką możliwość należy zgłosić chęci na stronie playgoals.


Bez tego żadna produkcja nie byłaby kompletna! Czasem to prawdziwe dzieła sztuki INTERIA.PL


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

  •  

Słynne auto Jamesa Bonda już wkrótce trafi do Fortnite? Nowe informacje

Słynne auto Jamesa Bonda już wkrótce trafi do Fortnite? Nowe informacje

Krzysztof Chałabiś

James Bond to postać ikoniczna znana od dziesiątek lat niemal na całym świecie. Seria powieści, a potem filmów sprawiły, że fikcyjny brytyjski agent stał się jednym z najsłynniejszych bohaterów popkultury XX oraz XXI wieku. W przygotowaniu jest właśnie gra wideo tworzona przez studio IO Interactive, a prócz tego, słynny Aston Martin może trafić również do głośnej produkcji.


James Bond - czołówkaYouTubemateriały prasowe


James Bond legendą światowej popkultury


James Bond jest postacią, o której od dawna mówi się w kontekście pojawienia się wśród skinów w Fortnite: Battle Royale. Już w drugiej połowie ub. roku leakerzy informowali o tym, że samochód legendarnego brytyjskiego agenta - Aston Martin DB5 trafi do gry stworzonej przez studio Epic Games. Pod koniec 2025 roku pojawiły się pogłoski w sieci na temat kilku istotnych współprac na 2026 rok. Wśród nich znalazł się chociażby skin wspomnianego samochodu marki Aston Martin, którym poruszał się słynny filmowy agent specjalny.

Aston Martin DB5 jest to auto, którym jeździł Sean Connery w filmach o brytyjskim agencie kilkadziesiąt lat temu. Pojazd do dziś uznawany jest za jedną z ikon motoryzacji i do dzisiaj jego posiadanie wiążę się z ogromnym prestiżem. Wiele wskazuje na to, że niebawem omawiane auto w końcu trafi do wirtualnej przestrzeni w Fortnite. Według przecieków, nie będzie jedynym samochodem związanym z Bondem, którym będziemy mogli wirtualnie jeździć.

Legendarne auto wkrótce w Fortnite?


Za przeciek odpowiada użytkownik platformy X znany jako SamLeakss. Jest on znany szerszej publiczności z ujawniania nadchodzących planów Epic Games dotyczących Fortnite: Battle Royale'a czy Rocket League. Tym razem najnowsza informacja dotyczy tej pierwszej z wymienionych produkcji. Otóż podobno producenci są gotowi do udostępnienia aktualizacji, która miałaby udostępniać graczom dwa modele Astona Martina - wspomnianego DB5 oraz znacznie nowszy model DBS. Oba samochody znane są z obecności w filmach o Jamesie Bondzie.

Niektórzy uważają, że debiut skinów tych aut może nastąpić wraz z premierą gry wideo 007 First Light od IO Interactive, która zadebiutuje już 27 marca. Odbiór internautów na temat tej nowości w Fortnite jest niemal jednoznacznie pozytywny. Coś, o czym mówiło się od bardzo dawna, w końcu może nadejść już niebawem, a wirtualne modele prawdopodobnie będą kolejnym hitem dostarczonym przez Epic Games.


Digital Dragon 2025: Krakowskie święto gamedevuINTERIA.PLINTERIA.PL


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

  •  

Radosław Sikorski podsumowuje exposé w... Robloxie. Jak do tego doszło?

Roblox bije rekordy popularności


Roblox od lat ma bardzo mocno ugruntowaną pozycję na rynku gier wideo. Amerykańska produkcja trafia głównie do młodszej części graczy, a wewnętrzna waluta, czyli tzw. Robuxy, które można nabyć za prawdziwe pieniądze pozwala twórcom na ogromny zarobek na produkcji. Roblox cechuje się tym, że w grze jest treść, którą kreują sami gracze. To oni w dużej mierze odpowiadają za to, jaką aktywność będą prowadzili w ramach wirtualnej rozgrywki. Można tam tworzyć strzelanki FPS, organizować wyścigi samochodowe czy tworzyć w zasadzie nieograniczone aktywności fabularne (roleplay).

Kilka lat temu głośno było o tym, jak grupa młodych ludzi na serwerze organizowała… Mszę Świetą, co spotkało się z mieszanymi reakcjami wśród internautów. Tytuł stworzony dwie dekady temu przez amerykańskie studio Roblox Corporation, dziś jest jedną z najpopularniejszych gier wideo na rynku. Jej popularność wykorzystał w jednym z najnowszych wpisów na platformie X Minister Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski. Zrobił to w bardzo nietypowy sposób.

Minister Radosław Sikorski wystąpił w… Robloxie


Minister i wicepremier rządu Donalda Tuska w czwartek w Sejmie wygłosił swoje exposé. Poruszył tam kilka kluczowych tematów, z bezpieczeństwem narodowym na czele. Przemówienie spotkało się z dużym rozgłosem w mediach. Okazuje się, że Sikorski ma do niego dosyć duży dystans i postanowił w nietypowy sposób je podsumować w sieci. W mediach społecznościowych pojawił się wpis na jego koncie, który może wielu wręcz zaszokować, a co najmniej zdziwić.

Otóż w opublikowanym w piątek wpisie widzimy krótkie nagranie wideo z podzielonym ekranem. W górnej jego części znajduje się Radosław Sikorski, a w dolnej… jego postać wykreowana w Robloxie podczas sejmowego wystąpienia, a dokładniej treścią jest podsumowanie exposé. Wpis Ministra, który pokazuje swoją postać w grze wideo zaskoczyła obserwujących na platformie X.

Jak to bywa w przypadku aktywności polityków w mediach społecznościowych, w sekcji komentarzy nie brakuje również głosów krytyki ze strony użytkowników z przeciwnej strony politycznej względem Sikorskiego. Jednak jest to kolejny sygnał do tego, że polscy politycy coraz mocniej interesują się tematyką gier i w kolejnych latach polityczne postulaty kierowane do graczy mogą występować coraz częściej.


Nowy serial Prime Video nie zachwyci nikogo. "Like a dragon: Yakuza" powstała bez powoduINTERIA.PL


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

  •  

Assassin's Creed Hexe - Tom Henderson uspokaja po odejściu reżysera

Wszyscy chcą robić tę grę


Informacja o odejściu Clinta Hockinga, weterana branży odpowiedzialnego wcześniej za Watch Dogs: Legion czy Far Cry 2, mogła zaniepokoić fanów czekających na nową jakość w serii. Zazwyczaj zmiana na stanowisku reżysera w trakcie produkcji zwiastuje kłopoty, chaos organizacyjny lub konieczność przebudowywania gry od podstaw.

Jednak Tom Henderson szybko ostudził te obawy, publikując zakulisowe informacje o faktycznym stanie projektu. Według jego wiedzy Hexe wyróżnia się na tle innych produkcji Ubisoftu tak wysoką jakością wczesnych wersji, że przyciąga pracowników z innych oddziałów firmy.

Dziennikarz podkreślił to w swoim wpisie na platformie X, cytując opinie płynące bezpośrednio z Ubisoftu. Ostatnie lata nie były dla wydawcy łatwe, a doniesienia o nastrojach wewnątrz firmy rzadko brzmiały tak optymistycznie.

"Niektórzy mogą obawiać się tej zmiany, ale Assassin's Creed Hexe jest tym projektem, przy którym wszyscy w Ubisofcie chcą pracować ze względu na to, jak dobrze się zapowiada" - napisał Henderson.

Zmiana warty na szczycie


Miejsce Clinta Hockinga zajmie Jean Guesdon. Dla wielu weteranów serii to wiadomość lepsza niż samo pozostanie Hockinga. Guesdon pełnił funkcję dyrektora kreatywnego przy Assassin's Creed IV: Black Flag oraz Assassin's Creed Origins. Obie odsłony są przez fanów uznawane za jedne z najlepszych w historii cyklu i uratowały serię przed stagnacją.

Rzecznik Ubisoftu skomentował roszadę personalną w oficjalnym oświadczeniu, dziękując dotychczasowemu reżyserowi za wkład w rozwój koncepcji. "Szczerze dziękujemy Clintowi Hockingowi za jego wizję, wkład twórczy i poświęcenie na przestrzeni lat oraz życzymy mu wszystkiego najlepszego w kolejnym rozdziale" - przekazał przedstawiciel firmy.

Firma zapewniła, że gra "dostarczy czegoś wyróżniającego się w ramach serii Assassin's Creed". Nie podała jednak póki co żadnych konkretnych szczegółów ani nowej daty premiery.

Mrok, czary i liniowa struktura


Assassin's Creed Hexe ma przenieść nas do XVI-wiecznych Niemiec, w sam środek histerii związanej z polowaniami na czarownice. Główną bohaterką zostanie rzekomo Ella, postać władająca nadprzyrodzonymi mocami. To wyraźne odejście od "przyziemnych" zabójców, jakich znamy z wcześniejszych odsłon.

Marc-Alexis Cote z Ubisoftu zapowiadał już wcześniej, że Hexe będzie "bardzo innym typem gry", a przecieki sugerują rezygnację z gigantycznego, otwartego świata na rzecz bardziej liniowej i zwartej struktury. To odpowiedź na krytykę graczy, którzy narzekali na sztuczne wydłużanie rozgrywki w Valhalli czy Odyssey.

Strach elementem rozgrywki


Ciekawie zapowiada się również mechanika rozgrywki, która ma czerpać inspiracje z dodatku Jack the Ripper do Assassin's Creed Syndicate. Mowa o systemie strachu, który pozwoli bohaterce manipulować przeciwnikami i wykorzystywać otoczenie do siania paniki. W XVI-wiecznych Niemczech strach przed czarami służył jako narzędzie kontroli społecznej - Hexe oddaje tę broń w ręce ściganej. Mechanika strachu pojawia się w serii po raz pierwszy od premiery Syndicate w 2015 roku.

Na premierę przyjdzie nam jednak poczekać. Według obecnych planów wydawniczych Hexe zadebiutuje dopiero po premierze wieloosobowego projektu Invictus oraz remake'u Assassin's Creed IV: Black Flag. Oznacza to, że realnym terminem wydania jest rok 2027 lub nawet późniejszy okres. Jean Guesdon przejmuje projekt bez oficjalnie ogłoszonej daty premiery i bez żadnych pokazanych materiałów z rozgrywki.

Czy wiesz, że...


Tytułowa nazwa "Hexe" to po niemiecku "wiedźma", co bezpośrednio nawiązuje do tematyki i miejsca akcji gry. W XVI i XVII wieku na terenach dzisiejszych Niemiec odbywały się jedne z największych procesów o czary w historii Europy.


Bez tego żadna produkcja nie byłaby kompletna! Czasem to prawdziwe dzieła sztuki INTERIA.PL


  •  

Koniec Overwatcha 2! Blizzard ogłosił nową erę i nową nazwę gry

Na ponad pół roku przed tegorocznym BlizzConem Blizzard zapowiedział Blizzard Showcase, serię transmisji na żywo z udziałem deweloperów czterech najważniejszych gier w portfolio wydawcy - World of Warcraft, Diablo 4, Hearthstone oraz Overwatch. Na pierwszy ogień poszedł World of Warcraft ze swoim State of Azeroth, podczas którego dowiedzieliśmy się o najbliższej przyszłości znanego MMORPG. Następny w kolejce ustawił się Overwatch 2.

Overwatch Spotlight, bo tak oficjalnie nazywa się zorganizowana przez Blizzard transmisja, już za nami. W przeciwieństwie do obfitującego we wcześniej już znane informacje State of Azeroth, Overwatch Spotlight zaserwował graczom kilka ogromnych niespodzianek. Jedna z nich? Zmiana nazwy. Od lutego cyfra z tyłu nazwy znanego shootera zostanie zlikwidowana i Overwatch 2 zostanie po prostu Overwatchem.

10 lutego rozpocznie się nowy sezon Overwatcha. Pierwszy sezon. Blizzard rozpoczyna nowe podejście do modelu sezonowego i planuje w każdym roku kalendarzowym poprzez regularne, duże aktualizacje dostarczać zamknięte historie wewnątrz swojego uniwersum. Pierwszy sezon zadebiutuje z piątką nowych postaci - Tank Domina, DPS-y Anran, Emre oraz dwa supporty: Mizuki i długo wyczekiwany Jetpack Cat.

Gdyby tego było mało, zmienione zostaną voiceline'u, umiejętności postaci przejdą kolejny balans, tryb Stadium otrzyma rekomendowane buildy, aby zmniejszyć barierę wejścia, a interfejs użytkownika przejdzie gruntowny rework. Wszystkie postaci Overwatcha zostały również podzielone na swoje własne "podkategorie". Tanki, DPS-y oraz Supporty będą dzielił się na dodatkowe podgrupy, które niosą ze sobą ekskluzywne właściwości.

Na przestrzeni kolejnych miesięcy czekają nas ponadto nie tylko obszerne aktualizacje i nowe sezony, ale również premiera Overwatcha na Nintendo Switch 2. Blizzard szykuje dla fanów gry naprawdę wiele różnych atrakcji, a biorąc pod uwagę, że BlizzCon 2026 cały czas przed nami, może być to dopiero początek. Rok 2027 ma przynieść Overwatchowi jeszcze większą rewolucję. W jakim kierunku pójdą deweloperzy? Czy powróci koncepcja PvE? Czy może Blizzard będzie chciał zrobić z Overwatcha platformę do różnego rodzaju doświadczeń jak Apex Legends lub Fortnite? Czas pokaże.


Bez tego żadna produkcja nie byłaby kompletna! Czasem to prawdziwe dzieła sztuki INTERIA.PL


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

  •  

Overwatch 2 wyżej od Battlefielda i Call of Duty na Steamie!

Blizzard Showcase zaczyna przynosić coraz większe korzyści. Podczas gdy na State of Azeroth nie dowiedzieliśmy się zbyt wiele nowego na temat przyszłości World of Warcraft, Overwatch Showcase to już zupełnie inna historia. Podczas transmisji dowiedzieliśmy się między innymi, że Overwatch 2 czeka zaraz nowy sezon, gra zgubi dwójkę w swojej nazwie, a na przestrzeni tego roku pojawi się aż 10 nowych postaci.

Co ciekawe, efekty ambitnych planów deweloperów Blizzarda widać jeszcze przed premierą pierwszego sezonu inaugurującego tegoroczną historię Overwatcha 2. W momencie pisania tego artykułu do gry zalogowanych jest 69 604 osoby, a rekord z ostatnich 24 godzin wynosi 69 881 osób. Tak wysokie wyniki widzieliśmy wcześniej tylko blisko trzy lata temu, w sierpniu 2023 roku, kiedy gra oficjalnie zadebiutowała na Steamie.

Dane ze Steam pokazują, że Overwatch przewyższył nie tylko liczbę graczy Battlefield 6, który niedawno bijąc różne rekordy, przyciągał setki tysięcy graczy podczas premier i beta-testów, ale także Call of Duty, które na Steamie składa się na Black Ops 7 oraz Warzone. Choć statystyki Steam nie obejmują całej społeczności graczy (bo np. część Overwatch gra przez Battle.net, jak i na konsolach), sam fakt, że nowy rekord padł właśnie na platformie Valve, jest istotnym wskaźnikiem rosnącego zaangażowania społeczności.

Overwatch 2 od premiery utrzymuje się co prawda w rankingu TOP50 gier na Steamie z największą liczbą aktywnych graczy w danym momencie, ale teraz notuje jeszcze wyższe wyniki. Jeśli podobne tendencje mają miejsce na konsolach czy nawet Battle.necie, początek nowej strategii Blizzarda zapowiada się obiecująco. Co równie istotne, pierwszy sezon zadebiutuje dopiero w przyszłym tygodniu i właśnie to wydarzenie powinno przyciągnąć do gry rekordowe liczby osób.

Zobaczymy, jak zostanie przyjęta nadchodząca premiera nowego sezonu, ale w oczekiwaniu na aktualizację warto pomyśleć, jak długą drogę przeszedł Overwatch 2. Premiera na Steamie była katastrofalna, czego konsekwencje widać do teraz - niecałe 30% pozytywnych opinii. Pod koniec 2024 roku z kolei pojawił się Marvel Rivals. Nowy hero shooter, który do teraz cieszy się dużym zainteresowaniem, szturmem podbił serca fanów, a wiele z nich kategorycznie stwierdziło, że NetEase zabił Overwatcha. Blizzard ewidentnie nie powiedział jednak jeszcze ostatniego słowa.


Marvel's Spider-Man 2 - ray tracing w akcji na konsoli PS5 ProINTERIA.PL


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

  •  

Nowy mod do Fallouta realizuje wizję Black Isle sprzed 20 lat

Van Buuren miał być wszystkim, co fani pokochali w pierwszych dwóch odsłonach i nie mieć żadnego elementu, który nie podobał się graczom w części trzeciej i kolejnych. A ponieważ nigdy nie powstał, fani serii wytworzyli sobie na jego temat idealistyczną wizję, która nigdy nie miała okazji zderzyć się z rzeczywistością - trudną weryfikacją, która w przypadku tak wielu gier okazywała się być gorzkim rozczarowaniem.

To jednak nie powstrzymało modderów od prób stworzenia swojej wersji Van Buurena. I tak powstał mod na bazie silnika Fallouta 2 za tytułowany Fallout Yesterday. Jednak trzeba pamiętać, że wiele pomysłów z nieukończonego projektu Black Isle wykorzystano w Falloucie: New Vegas - mamy tam m.in. Legion Cezara, Big MT oraz Joshua Grahama. To poddało niektórym myśl - po co męczyć się z robieniem wszystkiego od zera na bazie pierwszych dwóch odsłon serii, skoro są gry, które już mają zaimplementowane niektóre docelowe pomysły?

Niektórzy fani gry z pewnością kojarzą projekt zatytułowany Revelation Blues - demo modyfikacji, które pojawiło się w zeszłym roku. Teraz przemianowano ją na The New West, a poniższy zwiastun został opublikowany chyba w najlepszym możliwym momencie, czyli zaraz po emisji całego drugiego sezonu serialu Amazona Fallout, kiedy to zainteresowanie marką znowu mocno podskoczyło.

Zwiastun ma klimat klasycznych Falloutów i zawiązuje delikatnie fabułę gry - mamy więc więzienie, prowadzone przez sztuczną inteligencję imieniem Odyseusz, z którego będziemy musieli najpierw uciec. Następnie dowiadujemy się o Nowej Zarazie, która opanowała pustkowia. W tle zaś słyszymy Johnny'ego Casha, śpiewającego Wayfaring Stranger.

Więcej informacji o modyfikacji oraz postępach prac nad nią znajdziecie na oficjalnej stronie, a w serwisie Nexus Mods cały czas dostępne jest zeszłoroczne demo.


Nowy serial Prime Video nie zachwyci nikogo. "Like a dragon: Yakuza" powstała bez powoduINTERIA.PL


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

  •