Widok czytania

Od 1 lipca droższe zakupy z Chin. Cła uderzą Polaków po kieszeniach

Krzysztof Sulikowski

Unia Europejska podjęła zdecydowane kroki, by ograniczyć napływ tanich towarów z chińskich platform sprzedażowych, takich jak Temu, Shein czy AliExpress. Ministrowie finansów państw członkowskich porozumieli się w sprawie wprowadzenia nowej opłaty celnej w wysokości 3 euro za każdą kategorię przedmiotu, która obejmie przesyłki o niskiej wartości. Ma to rozwiązać problemy nieuczciwej konkurencji, bezpieczeństwa produktów i masowego zaniżania wartości paczek, które pozwalało do tej pory unikać cła. Nowe przepisy wejdą w życie w lipcu.


Temu i Shein podnoszą ceny po cłach Trumpa

Koniec chińskiego El Dorado. Od 1 lipca trzeba będzie zapłacić cło nawet za tanie paczki spoza UEKIRILL KUDRYAVTSEV/AFP/East NewsEast News



Spis treści:

  1. Od kiedy będzie obowiązywać cło na paczki z Chin do 150 euro?

  2. Klienci z UE zapłacą 3 euro za każdą kategorię produktu

  3. Dodatkowa opłata za zakupy na AliExpress, Temu i Shein

Od kiedy będzie obowiązywać cło na paczki z Chin do 150 euro?


Chińskie sklepy internetowe cieszą się dużą popularnością w Polsce i całej Unii Europejskiej. Do tej pory paczki z Chin o wartości poniżej 150 euro (ok. 640 zł) były w większości zwolnione z cła. Szacuje się jednak, że wartość nawet 65% paczek spoza UE jest w tym celu celowo zaniżana. Ile to może być przesyłek? W 2024 roku do państw Unii dotarło 4,5-4,6 mld takich paczek, a było to dwa razy więcej niż rok wcześniej.

Niezależnie od tego, czy chodzi o zdrowie obywateli i zdrowszą konkurencję na europejskich rynkach, decyzja w tej sprawie już zapadła. Nowe przepisy zaczną obowiązywać od 1 lipca 2026 roku i będą traktowane jako rozwiązanie tymczasowe, poprzedzające całkowitą reformę systemu celnego zaplanowaną na 2028 rok. Co dokładnie się zmieni w tym roku?

Klienci z UE zapłacą 3 euro za każdą kategorię produktu


Kluczową zmianą, którą odczują Polacy i pozostali obywatele Unii Europejskiej jest odejście od dotychczasowego zwolnienia z cła dla zakupów poniżej 150 euro. Zgodnie z nowymi przepisami opłata będzie naliczana na podstawie rodzaju produktu w paczce. Towary o tym samym kodzie celnym zostaną obciążone jedną stawką 3 euro (według aktualnego kursu ok. 12,65 zł). Przesyłka z wieloma rodzajami towarów w jednej paczce nie pozwoli jednak zaoszczędzić. Gdy w jednej paczce znajdą się przedmioty z różnych kategorii, opłata zostanie zwielokrotniona.

Ile dokładnie zapłacimy za przesyłkę z Chin? Jeśli klient zamówi przykładowo kilka identycznych par skarpet, zapłaci jedną stawkę 3 euro, jednak jeśli w paczce znajdą się produkty z dwóch różnych kategorii, np. skarpety bawełniane i wełniane, opłata zostanie podniesiona do 6 euro (czyli już ponad 25 zł). Jeśli chcemy uniknąć opłat, warto zrobić zakupy online przed 1 lipca 2026.

Presja na przyspieszenie działań Brukseli wynika z ogromnej skali importu. Do państw unijnych rocznie trafia kilka miliardów paczek o niskiej wartości, z czego ponad 90% pochodzi z Chin. Unijni urzędnicy oraz rodzimi detaliści podkreślają, że obecna sytuacja jest nie do zaakceptowania ze względów ekonomicznych i środowiskowych. Dodatkowe cło ma nie tylko wyrównać szanse europejskich przedsiębiorców, ale również odciążyć służby celne, które zmagają się z rekordową liczbą dostaw. Na wprowadzenie takiego rozwiązania naciskał też w ubiegłym roku wicepremier Krzysztof Gawkowski, a jego argumenty przytaczaliśmy w GeekWeeku.

Dodatkowa opłata za zakupy na AliExpress, Temu i Shein


Europejscy sprzedawcy z zadowoleniem przyjęli tę zapowiedź, widząc w nowych przepisach szansę na przywrócenie sprawiedliwych zasad rynkowych. Dla kupujących oznacza to jednak dużo droższe zakupy, bowiem chińskie platformy e-commerce najpewniej przeniosą te koszty na kupujących.

Czy to zadowoli sprzedawców i polityków? Nie do końca. Część zwolenników reformy twierdzi nawet, że stawka 3 euro mogłaby być jeszcze wyższa, lecz póki co obecne porozumienie musi im wystarczyć.

To jednak nie koniec potencjalnych kosztów dla kupujących. Co dalej? Komisja Europejska rozważa dodatkowo wprowadzenie stałej opłaty manipulacyjnej w wysokości 2 euro (ok. 8,43 zł) za każdą paczkę. Choć dokładny termin wprowadzenia tej drugiej opłaty nie jest jeszcze znany, to już teraz kupujący na Temu, AliExpress czy Shein mogą mieć pewność, że dostaną po portfelach. To praktycznie koniec tanich zakupów z Chin.


Meduzy śpią podobnie jak ludzie, mimo że nie mają mózgu i oczu© 2026 Associated Press


  •  

Grok rozpowszechnia dezinformację na temat strzelaniny na plaży Bondi

Grok rozpowszechnia dezinformację na temat strzelaniny na plaży Bondi

Daniel Górecki

Sztuczna inteligencja Elona Muska ponownie znalazła się w centrum kontrowersji. Chatbot Grok, rozwijany przez firmę xAI i zintegrowany z platformą X, zaczął masowo generować błędne, niespójne i momentami szokujące odpowiedzi dotyczące tragicznych wydarzeń na plaży w Sydney, ale nie tylko. Tym razem problem wykracza daleko poza pojedynczy incydent i wygląda na poważną awarię systemową.


Sylwetka osoby trzymającej smartfon z ciemnym ekranem, na którym widoczny jest interfejs aplikacji czatującej. W tle znajduje się duży logotyp oraz napis Grok na białym tle.

GrokNurPhotoGetty Images


Jednym z najbardziej niepokojących przykładów jest sposób, w jaki Grok odpowiadał na pytania dotyczące tragicznej strzelaniny w Bondi Beach w Australii, gdzie podczas uroczystości z okazji Chanuki zginęło co najmniej 11 osób. W sieci krążyło nagranie przedstawiające moment, w którym 43-letni Ahmed al Ahmed obezwładnia jednego z napastników - bohater materiału jest szeroko chwalony w mediach i na platformach społecznościowych za swoją odwagę.

Dezinformacja wokół strzelaniny w Bondi Beach


Grok podważał jednak autentyczność nagrania, twierdząc, że to "stary viral" o mężczyźnie wspinającym się na palmę na parkingu. W innym przypadku chatbot uznał zdjęcie rannego al Ahmeda za fotografię izraelskiego zakładnika porwanego przez Hamas 7 października. Zdarzały się też odpowiedzi, w których Grok mieszał temat strzelaniny z zupełnie niepowiązanymi wątkami, jak działania izraelskiej armii w Strefie Gazy.

Chaos informacyjny zamiast odpowiedzi


Na tym jednak nie koniec. Grok potrafił opisać nagranie ze strzelaniny w Sydney jako materiał z Tropikalnego Cyklonu Alfreda, który nawiedził Australię wcześniej w tym roku. Dopiero ponowne dopytanie użytkownika sprawiło, że chatbot "zorientował się", że popełnił błąd. Jeszcze bardziej absurdalne były sytuacje, w których Grok odpowiadał streszczeniem strzelaniny w Bondi na pytania dotyczące firmy Oracle albo mylił to wydarzenie z inną strzelaniną, do której doszło na Uniwersytecie Browna zaledwie kilka godzin wcześniej.

Jak się okazuje, problem nie ogranicza się do jednego wydarzenia. W niedzielny poranek Grok mylił znanych piłkarzy, udzielał porad na temat stosowania paracetamolu w ciąży w odpowiedzi na pytania o tabletkę aborcyjną mifepriston, a przy weryfikacji informacji o brytyjskiej inicjatywie policyjnej potrafił nagle przejść do Project 2025 lub spekulować o szansach Kamali Harris na ponowny start w wyborach prezydenckich w USA.

xAI milczy, a problemy się powtarzają


Nie wiadomo, co jest przyczyną obecnej awarii, bo xAI jeszcze nie odniosło się bezpośrednio do tej sprawy i firma pytana o tę kwestię wysyła jedynie automatyczny komunikat: "Legacy Media Lies" ("Tradycyjne Media Kłamią"). Brak konkretnego stanowiska tylko podsyca wątpliwości co do stabilności i bezpieczeństwa systemu.

To zresztą nie pierwszy raz, gdy Grok "odleciał". Wcześniej chatbot odpowiadał na każde pytanie teoriami spiskowymi o "białym ludobójstwie" w RPA, a w innym przypadku stwierdził, że wolałby "unicestwić Żydów", niż "wymazać umysł Elona Muska". Firma tłumaczyła te incydenty "nieautoryzowanymi modyfikacjami", ale nigdy nie podała szczegółów, co rodzi wątpliwości. Tymczasem seria wpadek Groka pokazuje, jak krucha potrafi być wiarygodność systemów AI, zwłaszcza gdy są one wykorzystywane do komentowania bieżących wydarzeń i tragedii.


Wioska czarownic w Andaluzji. Tradycja sięga mrocznych czasów© 2025 Associated Press


  •