Jeden z najgroźniejszych wulkanów świata znów gromadzi magmę
Wulkan Kikai ponownie napełnia się magmą. Naukowcy zajrzeli pod jego dno

Pod powierzchnią oceanu, u wybrzeży Japonii, dzieje się coś, czego nie widać gołym okiem. Jeden z groźniejszych wulkanów w historii Ziemi powoli znów gromadzi magmę. Naukowcy sprawdzili jego wnętrze.

Kaldera KikaiSeama Nobukazu/CC BY 4.0 (https://creativecommons.org/licenses/by/4.0/deed.pl)INTERIA.PL
Około 7,3 tysiąca lat temu doszło do jednej z najpotężniejszych erupcji w historii naszej planety. Wulkan położony u wybrzeży dzisiejszej japońskiej wyspy Kiusiu, wyrzucił wówczas w powietrze gigantyczne ilości materiału skalnego, zmieniając krajobraz całego regionu. Dziś, na pierwszy rzut oka pozostaje spokojny, ale naukowcy zauważyli coś niepokojącego... jego wnętrze znów się "ładuje".
Wulkan odbudowuje siły pod powierzchnią oceanu
Wulkan, o którym mowa, nosi nazwę Kikai. To tzw. kaldera, czyli ogromne zapadlisko powstałe po zapadnięciu się komory magmowej. Dziś większość tej struktury znajduje się pod wodą, co utrudnia badania. Ale jednocześnie pozwala lepiej zachować ślady dawnych erupcji. Zespół badaczy z Uniwersytetu w Kobe oraz japońskiej agencji JAMSTEC przeprowadził szczegółowe pomiary sejsmiczne dna morskiego. W praktyce wyglądało to jak "prześwietlanie" skorupy ziemskiej. Naukowcy wysyłali impulsy dźwiękowe i analizowali, jak rozchodzą się pod powierzchnią.
Dzięki temu odkryli rozległą komorę magmową, która najprawdopodobniej odpowiadała za starożytną erupcję Akahoya. Co więcej, wszystko wskazuje na to, że nie jest ona już pusta.
Ze względu na jej rozmiar i położenie jest jasne, że to ten sam rezerwuar magmy, który brał udział w poprzedniej erupcji.
Szykuje się nowe zagrożenie w Azji?
Najciekawsze jest jednak to, że obecna magma różni się składem chemicznym od tej sprzed tysięcy lat. To oznacza, że nie mamy do czynienia z "resztkami", lecz z nowym materiałem napływającym z głębi Ziemi. Dodatkowym dowodem jest powstawanie kopuły lawowej, która formuje się od około 3,9 tysiąca lat.
- To oznacza, że magma znajdująca się obecnie w rezerwuarze pod kopułą lawową to najprawdopodobniej nowo wtłoczona magma - dodaje geofizyk.
Nie wiadomo, kiedy (i czy w ogóle) dojdzie do kolejnej dużej erupcji, ale historia pokazuje, że takie wulkany potrafią budzić się po tysiącach lat ciszy.
Erupcja sprzed 7,3 tysiąca lat była katastrofalna
Materiały wulkaniczne pokryły ogromne obszary Japonii i dotarły aż na Półwysep Koreański. Naukowcy przypuszczają, że mogła ona doprowadzić do upadku społeczności Jōmon. Dziś, przy znacznie większej gęstości zaludnienia, skutki podobnego zdarzenia byłyby nieporównywalnie poważniejsze.

Obszary dotknięte erupcją 7,3 tys. lat temu© Hugo Lopez –Yug / Wikimedia Commons / CC-BY-SA-3.0 (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.en)Wikimedia Commons
Badacze podkreślają, że zrozumienie, jak gromadzi się magma w takich systemach, to klucz do przewidywania przyszłych erupcji.
- Musimy zrozumieć, jak tak duże ilości magmy mogą się akumulować, aby zrozumieć, jak dochodzi do gigantycznych erupcji kalderowych - tłumaczy prof. Nobukazu - Naszym ostatecznym celem jest lepsze monitorowanie kluczowych wskaźników przyszłych erupcji.
Źródło: Kobe University, ScienceAlert
Publikacja: Nagaya, A., Seama, N., Fujie, G. Melt re-injection into large magma reservoir after giant caldera eruption at Kikai Caldera Volcano. 7, 237 (2026). https://doi.org/10.1038/s43247-026-03347-9
Czy ultradźwięki mogą uratować jeże przed śmiercią na drogach?© 2026 Associated Press



















