Widok czytania

Makabra w Lutoryżu. Jest wniosek o aresztowanie patomorfolog

Makabra w Lutoryżu. Jest wniosek o aresztowanie patomorfolog

Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie skierowała do sądu wniosek o tymczasowy areszt dla Magdaleny H., lekarki podejrzewanej o zakopanie ponad 30 szczątków płodów ludzkich obok domu w Lutoryżu pod Rzeszowem - poinformował prok. Krzysztof Ciechanowski. Kobieta została dziś przesłuchana.

Patomorfolożka usłyszała zarzut dotyczący zbezczeszczenia zwłok i porzucenia odpadów niebezpiecznychTe przestępstwa zagrożone są karą do 12 lat więzienia.

W dniu dzisiejszym prokurator zdecydował o skierowaniu wniosku do sądu rejonowego w Rzeszowie o zastosowaniu wobec zatrzymanej tymczasowego aresztowania - mówił prok. Krzysztof Ciechanowski. Nie jest jasne, czy wniosek zostanie rozpatrzony dziś czy jutro. Sąd na podjęcie decyzji ma 24 godziny.

Śledczy przekazali, że do tej pory znaleziono 32 płody ludzkie.

Kobieta powiedziała prokuratorom, że sama zakopała płody. Zostanie jej wyznaczony obrońca z urzędu.

Służby cały czas przekopują teren, na którym odnaleziono płody. Prace zakończą się prawdopodobnie dopiero w poniedziałek.

Na razie nie ma dowodów, by ktoś pomagał kobiecie w zakopywaniu płodów. Śledczy w tej chwili nie podejrzewają też, że płody mogły być zakopywane w innym miejscu niż przeszukiwana posesja.

Prokurator odniósł się też do informacji dotyczących stanu zdrowia kobiety. Przypomnijmy, że dziś kobieta zgłosiła policjantom, którzy mieli ją przewieźć do prokuratury na przesłuchanie, że źle się czuje. W szpitalu przeszła badania, a po nich trafiła na przesłuchanie.

Złe samopoczucie podejrzanej wynikało z faktu, że podejrzana bierze leki, a dziś rano nie miała ich ze sobą. Nie zażyła ich - tłumaczył prok. Ciechanowski.

Na podwórku należącym dawniej do lekarki odnaleziono, poza szczątkami ludzkich płodów, bardzo dużo odpadów medycznych, m.in. płytek mikroskopowych i fragmentów dokumentacji. Wszystko zostało zabezpieczone i będzie przedmiotem badań.

W piątek na miejscu pracował pies policyjny wyspecjalizowany w odnajdywaniu zwłok, ale nie wskazał żadnych miejsc na sąsiednich podwórkach. 

Śledczy przesłuchują też kolejne osoby. Prokuratura zwróci się do szpitali, w których pracowała zatrzymana kobieta, z prośbą o dokumentację.

Prokurator, odpowiadając na pytania dziennikarzy, podkreślił, że analizowanych jest kilka wersji wydarzeń. Jak zaznaczył, obecnie nie ma żadnych dowodów, że kobieta dokonywała nielegalnych aborcji.

  •  

Zatrzymana trafiła do szpitala. W Lutoryżu odkopano kolejne szczątki płodów

Dzisiaj, 13 czerwca (12:13)

Aktualizacja: Dzisiaj, 13 czerwca (13:09)

Śledczy odnaleźli kolejne szczątki płodów ludzkich, zakopanych obok domu w Lutoryżu pod Rzeszowem (Podkarpackie). Prokuratura poinformowała w sobotę o 32 szczątkach wykopanych do tej pory, ale prace na pięcioarowym obszarze nadal trwają. Zatrzymana w piątek patomorfolożka trafiła w sobotę do szpitala na badania, a następnie została doprowadzona do prokuratury.

  • Śledczy odnaleźli już 32 szczątki ludzkich płodów zakopane obok domu w Lutoryżu pod Rzeszowem.
  • Lekarka podejrzewana w tej sprawie została dziś przewieziona do szpitala na badania, a następnie trafiła do prokuratury.
  • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

W piątek na zlecenie prokuratora zatrzymano 57-letnią patomorfolożkę Magdalenę H. - poprzednią właścicielkę działki w miejscowości Lutoryż pod Rzeszowem. Na działce podczas wykonywania prac ziemnych ujawniono odpady medyczne, w tym szczątki płodów ludzkich.

W sobotę kobieta miała być przesłuchiwana, ale zgłosiła policjantom, którzy mieli ją przewieźć do prokuratury, że źle się czuje. Kobieta przeszła badania w szpitalu - poinformował prok. Krzysztof Ciechanowski z Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie.

Po wizycie w szpitalu, około południa, Magdalena H. została doprowadzona do prokuratury.

Jak mówił wcześniej prokurator, zgodnie z procedurami, jeśli kobieta poczuje się lepiej, to w ciągu najbliższych kilku godzin zostanie przewieziona do prokuratury.

Na podwórku należącym dawniej do lekarki odnaleziono, poza szczątkami ludzkich płodów, bardzo dużo odpadów medycznych, m.in. płytek mikroskopowych i fragmentów dokumentacji. Wszystko zostało zabezpieczone i będzie przedmiotem badań. Biegły z georadarem będzie dziś sprawdzał też sąsiednie posesje. 

W piątek na miejscu pracował pies policyjny wyspecjalizowany w odnajdywaniu zwłok, ale nie wskazał żadnych miejsc na sąsiednich podwórkach. 

Śledczy przesłuchują też kolejne osoby. Prokuratura zwróci się do szpitali, w których pracowała zatrzymana kobieta, z prośbą o dokumentację.

Prokurator, odpowiadając na pytania dziennikarzy, podkreślił, że analizowanych jest kilka wersji wydarzeń. Jak zaznaczył, obecnie nie ma żadnych dowodów, że kobieta dokonywała nielegalnych aborcji.

Nie ukrywam, że kluczowym dla nas będzie wykonywanie czynności procesowych z podejrzaną - stwierdził Ciechanowski.

Lekarka ma usłyszeć dwa zarzuty: jeden dotyczy zbezczeszczenia zwłok, a drugi porzucenia niebezpiecznych odpadów w miejscu do tego nieprzeznaczonym. Pierwsze przestępstwo zagrożone jest karą do dwóch lat, natomiast drugie do dwunastu lat więzienia.

  •  

​"Radioaktywne jedzenie". Policja poszukuje sprawcy znęcania się nad psem

Wczoraj, 12 czerwca (21:30)

Rzeszowska policja prowadzi dochodzenie w sprawie znęcania się nad psem. Nagranie z nim pojawiło się w kwietniu w internecie. Na filmie widać, jak osoba przygotowuje dla zwierzęcia tzw. "radioaktywne jedzenie" z odpadów kuchennych i chemikaliów. Funkcjonariusze apelują o pomoc w identyfikacji właściciela psa oraz osoby odpowiedzialnej za nagranie.

  • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

Nagranie zaczęło krążyć w internecie w połowie kwietnia. Publikacja wywołała oburzenie internautów. Na filmiku widzimy, jak opiekunka zwierzęcia (słychać dziewczęcy głos) pokazuje, jak przygotowuje "radioaktywne jedzenie dla psa". Wykorzystuje do tego chemikalia, cytrynę i kuchenne odpady. Tak przygotowaną miksturę podaje psu.

Nie wiadomo, gdzie film został nakręcony. Internauci analizowali tę kwestię, w sieci pojawiły się sugestie, że to uczennica jednej z rzeszowskich szkół.

Wówczas zareagował wiceprezydent Rzeszowa Krzysztof Stańko. Zapowiedział, że zgłosi sprawę do prokuratury.

Z kolei szkoła w Rzeszowie, której uczennicą miała być bohaterka filmu, zawiadomiła policję.

Śledztwo - jak poinformowała w piątek Komenda Miejskiej Policji w Rzeszowie - nadzorowane przez miejscową prokuraturę rejonową, nie wykazało dotychczas, aby do przestępstwa doszło na terenie miasta lub powiatu rzeszowskiego.

Mimo to, policja nadal poszukuje właściciela psa oraz autora nagrania. Każda osoba, która rozpoznaje zwierzę lub posiada istotne informacje, gdzie ono obecnie się znajduje, proszona jest o kontakt z Komendą Miejską Policji w Rzeszowie.

Policja zapewnia anonimowość wszystkim osobom, które zdecydują się pomóc w tej sprawie. Informacje można przekazywać całodobowo pod numerami telefonów 47 821 3311 lub 3312, a także drogą elektroniczną na adres: kmp.rzeszow@rz.policja.gov.pl.

  •  

Wypadek szybowca w Krośnie. Spadł na ogrodzenie lotniska

  • Wczoraj, 6 czerwca (19:33)

    Do wypadku na lotnisku w Krośnie (woj. podkarpackie) doszło w sobotę po godz. 18. Szybowiec spadł na ogrodzenie. Pilot nie odniósł poważniejszych obrażeń. O zdarzeniu została powiadomiona Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych.

    • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

    W sobotę około godz. 18:20 w Krośnie przy ulicy Zręcińskiej na ogrodzenie lotniska spadł szybowiec. 

    W wyniku tego zdarzenia lekkich obrażeń ciała doznała jedna osoba. To pilot. Po przebadaniu przez zespół pogotowia ratunkowego nie został zabrany do szpitala - informuje RMF FM brygadier Dariusz Gruszka, rzecznik prasowy Komendanta Miejskiego Państwowej Straży Pożarnej w Krośnie. 

    Jak podał serwis Krosno112.pl, do zdarzenia doszło podczas lądowania. Szybowiec najpierw zahaczył o drzewo, a następnie spadł za drogą na ogrodzenie lotniska. 

    Na miejscu pracowały dwa zastępy z PSP w Krośnie oraz trzy zastępy Ochotniczej Straży Pożarnej. Była także policja oraz pogotowie ratunkowe. 

    O wypadku została powiadomiona Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych, która ustali dokładne przyczyny tego zdarzenia - poinformował bryg. Gruszka.

    Szybowiec uległ zniszczeniu, podobnie jak fragment ogrodzenia, na który upadł. 

Dalsza część artykułu pod materiałem video:

  •  

Sąd wydał Polaka Niemcom. Grozi mu 15 lat więzienia

  • Dzisiaj, 8 kwietnia (11:41)

    Jest zgoda sądu na wydanie Niemcom poszukiwanego Europejskim Nakazem Aresztowania Rafała S. Polak został zatrzymany w Nowym Żmigrodzie na Podkarpaciu. Niemiecka prokuratura zarzuca mu napaść seksualną - za ten czyn grozi mu w Niemczech nawet 15 lat więzienia.

    • Rafał S., obywatel Polski, jest podejrzany o napaść seksualną na terenie Niemiec.
    • Mężczyznę zatrzymano 9 marca 2026 roku w Nowym Żmigrodzie na Podkarpaciu.
    • Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.

    Rafał S. był poszukiwany przez Republikę Federalną Niemiec Europejskim Nakazem Aresztowania wydanym w dniu 16 grudnia 2025 roku przez Sąd Okręgowy w Krefeld za napaść seksualną (sekcja 177 I oraz V niemieckiego kodeksu karnego). 

    Za zarzucane mu przestępstwo grozi mu kara do 15 lat pozbawienia wolności - poinformowała w środę rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Krośnie prok. Marta Kolendowska-Matejczuk.

    S. został zatrzymany 9 marca br. w Nowym Żmigrodzie. Z wnioskiem o przekazanie Niemcom poszukiwanego ENA Polaka do sądu wystąpił prokurator z Prokuratury Okręgowej w Krośnie.

    Sąd Okręgowy w Krośnie wyraził zgodę na przekazanie Rafała S. Niemcom na mocy ENA. 

    Zażalenie na tę decyzję złożył obrońca podejrzanego, ale Sąd Apelacyjny w Rzeszowie utrzymał w mocy to postanowienie.

Dalsza część artykułu pod materiałem video:

  •  

Szalał pod wpływem narkotyków. Przepisy złamał m.in. na przejeździe kolejowym

  • Dzisiaj, 8 kwietnia (10:47)

    Wyjątkowo nieodpowiedzialnego kierowcę zatrzymali w sobotę policjanci z Jasła (woj. podkarpackie). Mężczyzna był pod wpływem narkotyków, znacznie przekroczył prędkość w terenie zabudowanym i wyprzedzał na przejeździe kolejowym.

    • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

    Interwencję wobec wspomnianego 34-letniego Jaślanina podjęli funkcjonariusze grupy SPEED. W sobotę po godz. 20:00, patrolując miejscowość Szebnie, zauważyli, że dostawczy Ford pędził 122 km/h w miejscu, gdzie obowiązywało ograniczenie do 50. Jeszcze przed zatrzymaniem przez policjantów kierowca wyprzedził inny pojazd na przejeździe kolejowym.

    Badanie alkomatem nie wykazało u niego obecności alkoholu. Za popełnione wykroczenia mężczyzna będzie musiał zapłacić dwa mandaty na łączną kwotę 6 tys. zł. Otrzymał też 25 pkt karnych.

    To jednak nie wszystko. W trakcie interwencji 34-latek zaczął zachowywać się bardzo nerwowo. Kiedy policjanci zapytali go, czy zażywał jakieś środki zabronione, nie potrafił udzielić jednoznacznej odpowiedzi.

    Tester narkotykowy wyjawił, że zażywał i to aż trzy. W organizmie mężczyzny wykryto kokainę, amfetaminę i metamfetaminę.

    Mundurowi zatrzymali mu prawo jazdy i zawieźli do szpitala na pobranie krwi do badań.

    Sąd zdecyduje, jakie konsekwencje czekają Jaślanina za jazdę pod wpływem narkotyków.

    "Tylko od piątku do poniedziałku, jasielscy policjanci zatrzymali aż 25 praw jazdy za przekroczenie dopuszczalnej prędkości o ponad 50 km/h w obszarze zabudowanym, jak i poza nim" - poinformowali policjanci z Podkarpacia.

Dalsza część artykułu pod materiałem video:

  •  

Znęcał się nad psami sąsiada. Do sądu trafił akt oskarżenia

Wczoraj, 11 marca (16:40)

​Do sądu w Leżajsku (woj. podkarpackie) trafił akt oskarżenia wobec 21-letniego Kacpra M. Mężczyzna odpowie za zabicie psa należącego do jego sąsiada oraz znęcanie się nad drugim psem tego samego właściciela. Grozi mu do trzech lat więzienia.

  • Bądź na bieżąco. Więcej aktualnych wiadomości znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

Jak poinformował w środę prok. Krzysztof Ciechanowski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie, której podlega leżajska prokuratura rejonowa, Kacper M. został oskarżony o to, że 18 września 2025 r. w Leżajsku złapał za sierść na grzbiecie psa rasy Jack Russell terier o imieniu Coco i rzucił nim o chodnik. 

W wyniku tego zdarzenia zwierzę doznało złamania kręgosłupa pomiędzy pierwszym a drugim kręgiem szyjnym, co spowodowało zerwanie rdzenia kręgowego i zgon - przekazał prok. Ciechanowski.

Ponadto Kacper M. odpowie też za znęcanie się nad drugim psem tej samej rasy, o imieniu Goldi, poprzez kopnięcie go w podbrzusze, czym spowodował u zwierzęcia ból oraz kilkudniową dysfunkcję. Oba psy należały do Wojciecha W., sąsiada oskarżonego z tego samego osiedla.

Prokurator dodał, że Kacper M., przesłuchany w charakterze podejrzanego, częściowo przyznał się do zarzucanego mu czynu i złożył wyjaśnienia. 

Wskazał w nich, że jednego psa kopnął, natomiast drugiego odrzucił. Jednocześnie podał, że jego zachowanie było motywowane chęcią obrony własnego psa, który - według jego relacji - miał zostać zaatakowany przez psy pokrzywdzonego, a on sam nie miał zamiaru zrobić im krzywdy - przekazał prok. Ciechanowski. 

Kacper M. nie był dotychczas karany. Za zarzucane przestępstwo grozi mu do trzech lat pozbawienia wolności.

  •