Widok normalny

Otrzymane dzisiaj — 13 czerwca 2026 GeekWeek w INTERIA.PL – technologie, nauka, lifestyle i podróże

F-35 w Polsce. Znamy cenę, dane techniczne i koszty godziny lotu


Spis treści:

  1. Ile myśliwców F-35 ma Polska?

  2. Ile kosztuje samolot F-35?

  3. F-35. Prędkość i inne dane techniczne myśliwca

  4. Ile kosztuje godzina lotu F-35?

  5. F-35 vs F-22 Raptor. Czym się różnią?

  6. Czym F-35 różni się od F-16?

Ile myśliwców F-35 ma Polska?


Pod koniec maja 2026 r. do 32. Bazy Lotnictwa Taktycznego w Łasku dotarły pierwsze trzy polskie myśliwce F-35A. Stanowią one początek większego programu modernizacyjnego polskiego lotnictwa wojskowego. Maszyny te zostały oficjalnie przyjęte do służby w Siłach Zbrojnych RP podczas uroczystej ceremonii w Łasku, w której uczestniczyli prezydent Karol Nawrocki oraz minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. Przeloty nad Gdańskiem, Warszawą i Krakowem, zorganizowane 12 czerwca w ramach akcji "Powitanie z Polską", stanowiły symboliczne zapoznanie obywateli z nową platformą.

Do końca bieżącego roku do kraju ma przylecieć jeszcze 11 egzemplarzy. Oznacza to, że łącznie w Polsce znajdzie się wtedy 14 samolotów F-35. Pierwszy polski F-35 (nazwany oficjalnie "Husarz") zjechał z linii produkcyjnej zakładów Lockheed Martin już w sierpniu 2024 r. i służył do szkolenia pilotów. Całe zamówienie obejmuje 32 myśliwce 5. generacji, a harmonogram zakłada zakończenie wszystkich dostaw do końca 2029 r.

Polskie F-35 dostarczane są w najnowszej dostępnej konfiguracji Block 4 opartej na pakiecie Technical Refresh-3 (TR-3). Obecnie maszyny te operują na oprogramowaniu w wersji 40P01, które umożliwia realizację lotów szkoleniowych. Wstępna gotowość operacyjna (IOC) polskiej floty planowana jest na lata 2027-2028, zaś pełną gotowość operacyjną (FOC) samoloty mają osiągnąć w 2030 r., po przejściu na docelowe oprogramowanie bojowe 42P01.

Ile kosztuje samolot F-35?


Polska zakupiła 32 myśliwce F-35A od rządu Stanów Zjednoczonych w ramach umowy podpisanej 31 stycznia 2020 r. Całkowity koszt tego kontraktu wyniósł 4,6 mld dolarów (ok. 16,87 mld zł według dzisiejszego kursu) netto. Kwota ta obejmuje nie tylko same samoloty, ale również niezbędny pakiet szkoleniowy dla pilotów i personelu naziemnego oraz zapas rezerwowych silników Pratt & Whitney F135.

Wycena jednostkowa pojedynczego samolotu w polskim kontrakcie jest ściśle powiązana z zakupem całego systemu wsparcia logistycznego, szkoleniowego i infrastrukturalnego. Choć cena samego "gołego" płatowca F-35A w amerykańskich transzach produkcyjnych wynosi średnio ok. 80-85 mln dolarów, to pełny koszt pozyskania maszyny wraz z pakietem logistycznym (tzw. program cost) w formule FMS (Foreign Military Sales) wynosi w przypadku Polski 143,7 mln dolarów (ponad 527 mln zł) za jeden kompletny system bojowy.

Inwestycja ta ma przynieść długofalowe korzyści dla polskiego przemysłu obronnego. Lockheed Martin prowadzi obecnie rozmowy z Polską Grupą Zbrojeniową oraz firmami prywatnymi (np. WB Group) w celu włączenia ich w globalny łańcuch dostaw. Zakłady PZL Mielec, które obecnie produkują ponad 70 proc. struktury kadłuba dla samolotów F-16, są brane pod uwagę jako miejsce produkcji części do F-35.

Istnieje także szansa na utworzenie w kraju bazy MRO (Maintenance, Repair and Operations), co pozwoliłoby na serwisowanie i utrzymanie cyklu życia tych maszyn bezpośrednio w Polsce.

F-35. Prędkość i inne dane techniczne myśliwca


F-35A Lightning II to wielozadaniowy samolot bojowy 5. generacji, charakteryzujący się technologią obniżonej wykrywalności (tzw. stealth). Osiąga on maksymalną prędkość naddźwiękową rzędu 1,6 Macha, co odpowiada ok. 1960 km/h na optymalnej wysokości operacyjnej. Napędzany jest jednym silnikiem dwuprzepływowym z dopalaczem Pratt & Whitney F135, który pozwala na operowanie na pułapie sięgającym 15 tys. m (50 tys. stóp).

Konstrukcja maszyny ma długość ok. 15,7 m, rozpiętość skrzydeł wynosi 10,7 m, a jej maksymalna masa startowa przekracza 31 ton, z czego masa własna samolotu to ok. 13 ton. Promień działania w misjach bojowych (bez tankowania w powietrzu i z wewnętrznym zapasem paliwa) wynosi ok. 1200 km, natomiast całkowity zasięg dochodzi do 2800 km.

Uzbrojenie podwieszane jest przede wszystkim w dwóch wewnętrznych komorach w celu zachowania właściwości stealth, choć samolot posiada również zewnętrzne węzły podwieszeń do misji w warunkach braku silnego przeciwdziałania radioelektronicznego i obrony przeciwlotniczej wroga.

Kluczowym elementem specyfikacji technicznej polskich F-35 jest standard Block 4 wyposażony w architekturę komputerową TR-3 (Technical Refresh-3). Drastycznie zwiększa ona moc obliczeniową procesora głównego oraz pojemność pamięci operacyjnej, co pozwala na obsługę nowoczesnych systemów awioniki, nowych wyświetlaczy panoramicznych w kokpicie oraz integrację z najnowszymi typami uzbrojenia precyzyjnego.

Zapewnia to maszynie tzw. multisensoryczność oraz zaawansowaną fuzję danych, gdzie informacje z radaru AN/APG-81, sensorów optoelektronicznych DAS i systemu walki elektronicznej są automatycznie scalane w jeden spójny obraz taktyczny dla pilota.

Koszty eksploatacji myśliwców 5. generacji należą do najwyższych we współczesnym lotnictwie wojskowym. Według oficjalnych raportów amerykańskiego urzędu GAO (Government Accountability Office) koszt jednej godziny lotu samolotu F-35A waha się w granicach od 34 tys. do 42 tys. dolarów. W przeliczeniu na polską walutę oznacza to wydatek rzędu 130-170 tys. zł za każdą godzinę spędzoną w powietrzu.

Ogromny wpływ na tak wysokie koszty operacyjne ma specyfika konstrukcji samolotu, a w szczególności konieczność utrzymania w pełnej sprawności powłok RAM (Radar Absorbent Material) pochłaniających fale radarowe, które wymagają rygorystycznych procedur serwisowych w hangarach o kontrolowanym mikroklimacie. Na koszt wpływa też bardzo wysokie zużycie paliwa przez F-35. Potężny silnik F135 spala średnio ok. 5600 litrów nafty lotniczej na godzinę lotu. Cena paliwa typu Jet A-1 lub wersji JP-8/F-34 o podwyższonej temperaturze zapłonu, której używa NATO, waha się w granicach 3,30-4,50 zł za litr w zakupie hurtowym. Siły zbrojne kupują paliwo bez podatku VAT oraz bez opłat akcyzowych i paliwowych.

W efekcie realizacja uroczystego przelotu trzech polskich maszyn w ramach "Powitania z Polską" nad Gdańskiem, Warszawą i Krakowem została oszacowana na koszt od 500 tys. do nawet 700 tys. zł. Program F-35 zakłada jednak sukcesywne wdrażanie cyfrowych systemów logistycznych (takich jak ODIN), które mają na celu optymalizację łańcucha dostaw części zamiennych i stopniowe obniżanie kosztu godziny lotu w miarę osiągania dojrzałości przez globalną flotę tych maszyn.

F-35 vs F-22 Raptor. Czym się różnią?


Czym różnią się samoloty F-35 Lightning II i F-22 Raptor? Mimo że oba myśliwce należą do piątej generacji i zostały zaprojektowane przez ten sam koncern Lockheed Martin, realizują one zupełnie inne zadania.

F-22 Raptor to dwusilnikowy, elitarny myśliwiec przewagi powietrznej, zaprojektowany bezkompromisowo do wywalczenia dominacji na niebie, posiadający pełną geometrię stealth z każdego kąta obserwacji (ang. all-aspect stealth) oraz zdolność do trwałego lotu ponaddźwiękowego bez użycia dopalaczy (ang. supercruise).

F-35 to z kolei maszyna jednosilnikowa i wielozadaniowa, pełniąca rolę "rozgrywającego" na polu walki. Jej profil stealth zoptymalizowano głównie pod kątem przedniej półsfery, rezygnując z części parametrów aerodynamicznych i prędkości na rzecz potężniejszych systemów fuzji sensorów, wymiany danych bojowych (MADL) oraz zaawansowanych możliwości atakowania celów naziemnych.

Czym F-35 różni się od F-16?


W stosunku do eksploatowanego dotychczas w Polsce F-16 Fighting Falcon (myśliwca 4. generacji) F-35 reprezentuje całkowity skok technologiczny. F-16 jest konstrukcją klasyczną, która przenosi całe swoje uzbrojenie oraz dodatkowe zbiorniki paliwa na zewnętrznych węzłach, co czyni go doskonale widocznym celem na ekranach radarów przeciwnika i zwiększa opór powietrza. F-35 chowa całe uzbrojenie do wewnętrznych komor, dzięki czemu jego skuteczna powierzchnia odbicia radarowego (RCS) jest porównywalna do wielkości metalowej piłki golfowej.

Dodatkowo F-16 wymaga od pilota manualnego zarządzania wieloma systemami i samodzielnego interpretowania wskazań z oddzielnych ekranów (radaru, systemu ostrzegania i zasobnika celowniczego). F-35 całkowicie zdejmuje ten ciężar z pilota dzięki fuzji sensorów. Komputer pokładowy samoczynnie zbiera dane ze wszystkich czujników, analizuje je i wyświetla pilotowi na wizjerze hełmu jeden gotowy, zintegrowany obraz sytuacji taktycznej.

Ponadto, dzięki architekturze spinającej wiele systemów, F-35 potrafi działać jako wysunięty sensor i przekazywać precyzyjne współrzędne celów do systemów obrony naziemnej (takich jak Patriot) czy okrętów wojennych, czego F-16 nie jest w stanie realizować w tak zaawansowanym stopniu.


"Lepsza jakość i nowe możliwości". Były pilot myśliwców o F-35Polsat News


Otrzymane przedwczoraj GeekWeek w INTERIA.PL – technologie, nauka, lifestyle i podróże

To miało być pożegnanie z pompą. Airbus A350-900 uszkodzony

Airbus A350 uszkodzony podczas salutu wodnego. Wystarczyła sekunda

Paula Drechsler

Próba spektakularnego pożegnania samolotu Airbus A350-900 na lotnisku Guayaquil nie przebiegła zgodnie z planem. Podczas salutu wodnego jeden z pojazdów strażackich uderzył w skrzydło maszyny, uszkadzając ważny element i ostatecznie krzyżując plany wielu osobom. Nagranie ze zdarzenia obiegło sieć.


Zbliżenie na uszkodzone skrzydło samolotu Iberia Airbus A350 podczas pożegnalnego salutu wodnego.

Airbus linii lotniczych Iberia został uszkodzony podczas pożegnalnego salutu wodnego. Adam Moreira (AEMoreira042281), CC BY-SA 4.0 <https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0>, via Wikimedia Commons/ YouTube: airnavradarmateriał zewnętrzny



W skrócie

  • Na lotnisku Guayaquil podczas ceremonii pożegnania Airbusa A350-900 doszło do uszkodzenia maszyny.

  • W wyniku uderzenia wysięgnika pojazdu strażackiego została naruszona końcówka skrzydła (winglet), co uniemożliwiło kontynuowanie lotu do Madrytu.

  • Linie lotnicze coraz częściej rozważają rezygnację z ceremonii salutu wodnego z powodu ryzyka wystąpienia podobnych incydentów.

Airbus A350-900 uszkodzony podczas pokazu na lotnisku


Pożegnanie nowoczesnego samolotu pasażerskiego salutem wodnym miało być atrakcją na lotnisku Guayaquil, jednak doszło do błędu, który pokrzyżował plany wielu osobom. Gdy maszyna kołowała po płycie lotniska wśród strumieni wody, nic nie zapowiadało pomyłki. Wystarczyła jednak chwila nieuwagi, by widowiskowa ceremonia zamieniła się w kosztowny incydent.

Uszkodzony został Airbus A350-900. Są to pasażerskie samoloty szerokokadłubowe o długości 66,80 m, rozpiętości skrzydeł 64,75 m, z napędem 2 x Rolls-Royce Trent XWB. Maszyny te uznawane są za jedne z najnowocześniejszych, najbardziej wydajnych i komfortowych samolotów pasażerskich dalekiego zasięgu na świecie. Największymi użytkownikami tego modelu są m.in. linie Singapore Airlines oraz Qatar Airways. Uszkodzony podczas pokazów Airbus lata natomiast we flocie Iberii.

Wóz strażacki zahaczył o skrzydło Airbusa i naruszył winglet


Do incydentu doszło na lotnisku w Guayaquil w Ekwadorze w trakcie uroczystego pożegnania nowoczesnego samolotu Airbus A350-900 obsługiwanego przez hiszpańskie linie lotnicze Iberia. Maszyna miała wykonać lot do Madrytu, a sam moment jej odlotu uświetniono tzw. salutem wodnym - tradycyjną ceremonią organizowaną przez lotniskową straż pożarną, polegającą na tworzeniu łuku z wody nad kołującym samolotem.

Tym razem jednak widowisko zakończyło się poważnym błędem. Jeden z wozów strażackich ustawił się zbyt blisko maszyny i w trakcie pokazu wysięgnik uderzył w końcówkę skrzydła samolotu.

Podczas salutu wodnego naruszony został tzw. winglet, czyli zakrzywione skrzydełko aerodynamiczne, ustawione na końcu skrzydła samolotu. Ma ono znaczenie dla aerodynamiki maszyny. W wyniku zdarzenia nikt nie odniósł obrażeń, jednak samolot nie nadawał się do dalszego lotu. Z tego powodu został zawrócony i zaplanowany przelot do Madrytu odwołano.

Symboliczna uroczystość zakończona klapą. Samolot nie poleciał


Cała sytuacja była o tyle symboliczna, że ekwadorskie lotnisko chciało uroczyście uczcić obecność nowoczesnego Airbusa A350 na tej trasie. Linia lotnicza Iberia zazwyczaj obsługuje bowiem połączenie Guayaquil-Madryt starszymi Airbusami A330, dlatego pojawienie się nowszego modelu było uznane za wyjątkowe wydarzenie, które miało zostać podkreślone efektowną ceremonią.

Międzynarodowy port lotniczy Guayaquil-José Joaquín de Olmedo zaplanował więc wylot Airbusa z pompą, jednak ostatecznie uszkodzono maszynę.

Serwis fly4free zwraca uwagę, że część linii lotniczych coraz częściej decyduje o rezygnacji z tego typu ceremonii, uznając je za potencjalnie ryzykowne, ponieważ w przeszłości w ich trakcie dochodziło już do mniejszych lub większych incydentów.


Instynkt nawigacyjny w wątrobie? Naukowcy odkryli tajemnicę gołębi© 2026 Associated Press


Tajemniczy obiekt nad Strefą 51. Nikt nie wie co to jest

Tajemniczy obiekt nad Strefą 51. Nikt nie wie co to jest

Marcin Jabłoński

Grupa spotterów uchwyciła rzekomy niezidentyfikowany obiekt latający w pobliżu osławionej Strefy 51. Zamiast kosmitów mogli jednak po raz pierwszy udokumentować prototypowy samolot wojskowy. Internauci sugerują, że może to być nawet projekt myśliwca przewagi powietrznej nowej generacji.


Czarny, nieregularny obiekt o ostrych krawędziach na ciemnym tle.

Spotterzy zauważyli dziwny obkekt w pobliżu Strefy 51. Internauci mają różne teorie co to jest.Project Fearmateriał zewnętrzny


Tajemniczy samolot nad Strefą 51. Oto co uchwycili spotterzy


Kilkusekundowy fragment filmu, na którym widać niezidentyfikowany obiekt, został opublikowane przez kanał Project Fear. Uchwycony miał zostać przez kamery termowizyjne w pobliżu Groom Lake, czyli terenu przy sławetnej Strefie 51. Obiekt wzbudził lawinę komentarzy, teorii oraz co ciekawe oskarżeń o fałszerstwo. Jednak branżowy portal The Aviationist wskazuje, że autentyczność nagrania potwierdził Anders Otteson, twórca popularnego kanału Uncanny Expeditions na YouTube, specjalizujący się w obserwacjach w pobliżu baz wojskowych w Stanach Zjednoczonych.

- To było niesamowite ujęcie! Spotkałem się z zespołem, który to nagrał, aby pokazać im potencjalne miejsca obserwacji w okolicy Strefy 51 po zapoznaniu ich ze sprzętem, którego często używam do monitorowania nocnego nieba - w tym przypadku kamerami termowizyjnymi. W tym tygodniu nie widzieliśmy niczego szczególnie godnego uwagi, ale kilka dni później otrzymałem telefon z pytaniem, czy mogę rzucić okiem na coś, co uchwycili na kamerze termowizyjnej. Gdy tylko przesłali mi nagranie, wiedziałem, że mamy do czynienia z czymś bardzo interesującym, czego wcześniej nikt nie uchwycił - stwierdził Anders Otteson.

Rzeczywiście to, co przedstawił Project Factor można określić jako coś, czego nikt wcześniej nie widział. Zrzut ekranu, pochodzący bezpośrednio z kamery termowizyjnej, ukazuje jakiś statek powietrzny, którego konstrukcja wydaje się nie przypominać żadnego znanego latającego projektu, biorąc pod uwagę kontekst i miejsce, gdzie miał zostać uchwycony. Statek powietrzny wydaje się mieć konstrukcję prawdopodobnie bezogonową, ze skrzydłami o zmiennym skosie krawędzi natarcia typu "cranked-kite".

The Aviationist zauważa, że taki układ płatowca może wskazywać na konstrukcję dwusilnikową, choć na pierwszy rzut oka nie widać śladów wydmuchu spalin. Brak widocznych smug spalin dla niektórych internautów stanowił dowód, że zdjęcie albo jest sfałszowane lub że przedstawia nowe, zaawansowane technologie zarządzania temperaturą. Jednak samo urządzenie termowizyjne rejestrujące maszynę mogło wewnętrznie przeprowadzić automatyczną obróbkę obrazu, w wyniku której smugi spalin mogły zostać usunięte.

Co pojawiło się nad Strefą 51?


Tak naprawdę wszystko na temat obiektu ze zdjęcia to spekulacje i podejrzenia. Niemniej jego zaskakujący kształt sprawił, że internauci wysunęli kilka teorii, czym może być.

Najpopularniejsza teoria zakłada, że obiekt powiązany jest z projektem myśliwca 6. generacji Next Generation Air Dominance (NGAD), który nazwany został F-47. Teoria ta opiera się na podobieństwie tego samolotu do dwóch dotychczasowych wizualizacji przedstawionych przez firmę Boeing i Siły Powietrzne USA, które również przedstawiają smukły samolot z przednimi skrzydłami. The Aviationist podkreśla jednak, że Boeing już wcześniej poddał te zdjęcia obróbce, a przed ich opublikowaniem służby dokonały dalszych zmian, aby uniknąć ujawnienia zbyt wielu szczegółów. Wiadomo, że Boeing już wcześniej opracował latający prototyp do programu NGAD, jeszcze przed wybraniem jego oferty. Obok konkurencyjnego projektu Lockheed Martin był to jeden z dwóch tzw. X-planes, którego status pozostaje do dziś niejasny. Możliwe jednak, że oba samoloty znajdowały się w bazie w pobliżu Groom Lake. Według publicznych informacji w poprzednim roku miała rozpocząć się produkcja pierwszego F-47, a dziewiczy lot tej konstrukcji został zaplanowany na 2028 rok. Trudno na ten moment zakładać, że obiekt widoczny na zrzucie ekranu od Project Fear to już zbudowany F-47 do testów przed wprowadzeniem do służby.


Nowoczesny myśliwiec wojskowy przebijający się przez gęste chmury, otoczony efektem przypominającym falę uderzeniową.

Wizualizacja myśliwca F-47Siły Powietrzne Stanów ZjednoczonychWikimedia Commons


Część internautów zauważyła, że obiekt przypomina niektóre dawne projekty wojskowe Amerykanów. Jednym z najczęściej wymienianych jest X-36 opracowany dla NASA, który po raz pierwszy wzbił się w powietrze w 1997 roku. Był to projekt bezzałogowca do badań i oceny zwrotności myśliwców bezogonowych. Zbudowano dwie sztuki.


Eksperymentalny bezzałogowy samolot typu X-36 o futurystycznym kształcie, z charakterystycznymi powłokami w biało-czarnej kolorystyce oraz logo NASA na kadłubie, sfotografowany z góry na betonowym podłożu.

X-36nasaimages/NASAWikimedia Commons


Inni internauci zasugerowali, że obiekt ze zdjęcia wygląda jak wizualizacja lojalnego skrzydłowego od Airbusa, zaprezentowana w 2024 roku. To projekt bezzałogowca, który ma w przyszłości wspierać myśliwce Eurofighter Typhoon w walce. Niemniej nie ma informacji, aby do tej pory udało się zbudować latający prototyp, co byłoby trudne w tak krótkim czasie.


Czarny, futurystyczny samolot o konstrukcji stealth z ostrymi, kanciastymi skrzydłami na tle nieba.

Airbus WingmanAirbusmateriał zewnętrzny


Jeszcze innym i ciekawym porównaniem, które pojawiło się w sieci, było te do chińskiego myśliwca J-20 Soaring Dragon. Według jednej teorii obiekt może być makietą przeznaczoną do symulacji chińskiego myśliwca w warunkach szkoleniowych lub testowych. Niemniej J-20 i obiekt uchwycony przez Project Fear mają istotne różnice, które znacząco zmniejszyłyby wartość symulacyjną np. kształt skrzydeł i sekcji ogonowej.


Nowoczesny myśliwiec odrzutowy o dwusilnikowej konstrukcji, charakteryzujący się smukłym kadłubem i bocznymi skrzydłami, lecący w powietrzu na tle bezchmurnego nieba.

J-20 Soaring DragonWikimedia Commons



Król drapieżników miał zaskakująco krótkie łapki. Odkryli sekret tyranozaura?© 2026 Associated Press


Rewolucyjne rozwiązanie z Niemiec. To zmiennokształtne skrzydła

Rewolucyjne rozwiązanie z Niemiec. To zmiennokształtne skrzydła

Marcin Jabłoński

Niemieccy inżynierowie na początku kwietnia przetestowali eksperymentalne skrzydła, które zmieniają swój kształt podczas lotu. To rozwiązanie, które ma zwiększyć bezpieczeństwo lotów.


Biały bezzałogowiec z napędem odrzutowym; pomarańczowe krawędzie na tylnych skrzydłach; w tle błękitna przestrzeń

Niemcy opracowali skrzydła, które zmieniają kształt w czasie lotuLeon Jakobsmateriał zewnętrzny


System zmiennokształtnych skrzydeł nazwany HyTEM został wykonany przez Niemieckie Centrum Aeronautyki (DLR). Podczas testów zostały zamontowane na eksperymentalnym bezzałogowcu PROTEUS.

Jak podaje DLR zmiennokształtne skrzydła były w stanie wykrywać lokalne zakłócenia, interpretować je i odpowiednio dostosowywać do nich swój kształt. Wykrywanie, podejmowanie decyzji oraz reakcja fizyczna były ze sobą ściśle zintegrowane w czasie rzeczywistym. Testy wykazały, że HyTEM jest zdatny do lotu i może przejść do dalszej fazy badań. W zamyśle zmiennokształtne skrzydła mają zostać przetestowane na większych statkach powietrznych w tym na załogowych samolotach.

HyTEM zbudowano ze specjalnych kompozytów wzmocnionych włóknami. Skrzydła posiadają elastyczne krawędzie spływu, które umożliwiają płynną deformację w locie. Reagują na turbulencje czy zmieniające się warunki pogodowe. Zwiększa to bezpieczeństwo lotu oraz potencjalnie zmniejsza zużycie paliwa.


samolot pasażerski szybuje nisko nad zielonym polem, w tle widoczne są rozproszone drzewa oraz zamglony horyzont

PROTEUS podczas lotu testowegoDLR (CC BY-NC-ND 3.0)materiał zewnętrzny


Jak działają zmiennokształtne skrzydła?


Za działanie skrzydeł HyTEM odpowiada systemem sterowania lotem, wspomagany przez sztuczną inteligencję. Układ ten pozwala na wykonywanie złożonych ruchów płatu nośnego i ciągłe dostosowywanie się do warunków podczas lotu. Został zaprojektowany tak, aby w pełni wykorzystać możliwości ruchowe skrzydeł. System wykrywa, kiedy podczas lotu zachowanie statku powietrznego odbiega od oczekiwań i na bieżąco aktualizuje swój model.

W trakcie prac rozwojowych niemieccy inżynierowie przeprowadzili symulacje scenariuszy awaryjnych. Dzięki temu system nauczył się utrzymywać stabilność lotu nawet w przypadku uszkodzenia części skrzydła. Zespół opracował również metodę pozwalającą na odtworzenie rozkładu ciśnienia na powierzchni przy użyciu niewielkiej liczby czujników. Metoda ta zapewniała niemal natychmiastowy obraz stanu aerodynamicznego, co przyspiesza działanie skrzydeł.

Do utrzymania sterowności HyTEM w miejsce klap wykorzystuje kilka małych siłowników. Umożliwiają precyzyjną regulację profilu skrzydła w dziesięciu punktach bez tworzenia szczelin między poszczególnymi sekcjami. Dzięki temu cały płat działa jak jedna adaptacyjna powierzchnia.


Archeolodzy odkryli duński okręt wojenny zatopiony 225 lat temu© 2026 Associated Press


Grad zdemolował Airbusa. Trwa wielka naprawa w Pyrzowicach

Paula Drechsler

Samolot Airbus A320 wleciał w silną burzę gradową, co doprowadziło do uszkodzeń maszyny. Podjęto decyzję o przerwaniu lotu i lądowaniu w Katowicach-Pyrzowicach. Mechanicy z firmy LS Technics przeprowadzili szczegółową inspekcję, opisali zdarzenie w mediach społecznościowych i opublikowali zdjęcia uszkodzeń.


uszkodzony przód Airbusa A320 po burzy gradowej, widoczne pęknięcia i odpryski farby, zbliżenie na lód.

Mechanicy z Katowic naprawiają Airbusa, którego zniszczył grad. Pokazali zdjęcia.123RF/Picsel/ Facebook: LS Technics123RF/PICSEL



W skrócie

  • Samolot Airbus A320 został uszkodzony po wleceniu w silną burzę gradową, co skutkowało przerwaniem lotu i lądowaniem w Katowicach.

  • Uszkodzenia objęły między innymi przednią część kadłuba, krawędzie natarcia skrzydeł oraz stateczników.

  • Mechanicy z firmy LS Technics zajęli się naprawą, dokumentując szkody i wyjaśniając proceder.

  • Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu

Samolot wleciał w burzę gradową. Zdjęcia pokazują skalę zniszczeń


Specjaliści z firmy LS Technics pracowali przy samolocie Airbus A320, który został uszkodzony po tym, jak wleciał w silną burzę gradową.

Lot został przerwany, maszyna wylądowała w Katowicach, a jej naprawą zajęli się mechanicy. LS Technics wyjaśnia, że uszkodzenia objęły między innymi obszar pod kopułą radaru, gdzie wykryto usterki anteny radaru pogodowego oraz systemu glide slope.

Mechanicy naprawiają uszkodzonego Airbusa A320


Jednym z najbardziej niebezpiecznych skutków burz konwekcyjnych jest grad, który może w krótkim czasie doprowadzić do poważnych uszkodzeń samolotów znajdujących się w powietrzu, wyjaśnia LS Technics. Mechanicy tej firmy pracowali teraz przy tak uszkodzonym samolocie - Airbus A320 znalazł się w silnej burzy gradowej - załoga wleciała w nią "w fazie wznoszenia po starcie, próbując ominąć aktywny front burzowy". To wpłynęło na decyzję o przerwaniu lotu i lądowaniu w Katowicach.

Specjaliści z LS Technics w Pyrzowicach, gdzie znajduje się Międzynarodowy Port Lotniczy Katowice, zajęli się maszyną, dokumentując skalę zniszczeń. Na Facebooku zamieścili zdjęcia oraz wyjaśnienia, jak wyglądają prace przywracania takiego samolotu do pełnej sprawności.

- Inspekcja wykazała poważne uszkodzenia poszycia, szczególnie przedniej części kadłuba oraz krawędzi natarcia skrzydeł i stateczników. Takie przypadki wymagają zaawansowanych prac: od dokładnych przeglądów, przez naprawy struktur kompozytowych i metalowych, aż po weryfikację systemów pokładowych.

Firma wyjaśnia kulisy prac przy naprawach samolotów


Firma dodała też, że po przejściu przez burzę gradową silniki samolotu zwykle pozostają nienaruszone, bo są odpowiednio projektowane z myślą o takich zjawiskach. Większość uderzeń przyjmuje dziób maszyny. W obszernym komentarzu LS Technics odpowiedziała ponadto na szereg pytań, które pojawiły się pod postem dotyczącym naprawianego Airbusa:

- Organizacje MRO zazwyczaj nie utrzymują własnych zapasów magazynowych części rotacyjnych (serializowanych), takich jak owiewki, komputery, zawory czy siłowniki. Za ich dostępność odpowiada bezpośrednio linia lotnicza. Po stronie MRO pozostaje natomiast zaopatrzenie w materiały jednorazowe (np. uszczelki, nity) oraz eksploatacyjne, takie jak oleje, smary czy płyny hydrauliczne.

Uszkodzone komponenty są najczęściej wymieniane na nowe lub wcześniej użytkowane, ale poddane pełnej naprawie i certyfikowanemu przeglądowi. W tym kontekście mówimy o tzw. LRU (Line Replaceable Units) - elementach zaprojektowanych do szybkiej wymiany, co znacząco skraca czas wyłączenia samolotu z eksploatacji.

W określonych przypadkach możliwa jest również naprawa bezpośrednio na samolocie ("on-wing"), zgodnie z procedurami producenta, dotyczy to np. drobnych uszkodzeń powierzchni sterowych. Jeśli pozwalają na to warunki techniczne i operacyjne, LS Technics realizuje takie naprawy. W sytuacjach, gdy skala lub charakter uszkodzeń to uniemożliwiają, podejmowana jest decyzja o wymianie komponentu.

Część napraw wymaga indywidualnej zgody producenta oraz określenia technologii ich wykonania. Dotyczy to szczególnie uszkodzeń elementów niewymienialnych, takich jak struktura kadłuba. W takich przypadkach prace realizowane są przez inżynierów strukturalnych LS Technics - wyjaśniła firma.


Miłośnicy samolotów domagają się wydzielenia specjalnego miejsca do obserwacji© 2026 Associated Press


Boeing prawie nad ziemią. Tak pilot żegna się z zawodem na ostatnim locie

Boeing prawie nad ziemią. Tak pilot żegna się z zawodem na ostatnim locie

Julia Król

Ostatni lot pilota Icelandair, który po 40 latach miał zakończyć swoją karierę, wywołał poważne kontrowersje i interwencję służb po tym, jak wykonał niebezpieczny manewr nad wyspami Westmana. Samolot Boeing 757 przeleciał na wysokości około 100 metrów, nie informując o tym kierownictwa linii lotniczej. Incydent jest obecnie badany przez policję oraz odpowiednie instytucje lotnicze.


Boeing 757 Icelandair leci nisko nad domami na Islandii, widoczny na tle pochmurnego nieba i ulicy.

Niebezpieczny manewr Boeinga 757 Icelandair. Incydent na Islandii@aviationbrk via X123RF/PICSEL


Niebezpieczny manewr pilota Icelandair. Ostatni lot kończy się śledztwem


Ostatni lot doświadczonego pilota islandzkich linii lotniczych Icelandair zakończył się poważnym skandalem i interwencją służb. To, co miało być symbolicznym pożegnaniem z zawodem po 40 latach pracy, przerodziło się w incydent, który teraz bada policja oraz instytucje odpowiedzialne za bezpieczeństwo lotnicze.

Do zdarzenia doszło podczas regularnego rejsu pasażerskiego Boeinga 757 z Frankfurtu do Islandii. Źródła wskazują, że najniższa zarejestrowana wysokość wynosiła około 100 metrów nad wyspami Westmana, domem z dzieciństwa pilota. Według szefa pilotów linii lotniczej manewr został przeprowadzony bez wiedzy lub zgody kierownictwa.

Na nagraniach przerażonych mieszkańców widać, jak samolot leci ledwie nad ziemią. Niektórzy myśleli, że zaraz się rozbije.

Policja bada zachowanie pilota


Icelandair zgłosił sprawę na policję.

- To bardzo poważna sprawa, którą zbadamy wewnętrznie. W lotnictwie po prostu wszystko jest bardzo rygorystycznie uregulowane, jeśli chodzi o procedury robocze, listy kontrolne i tym podobne kwestie - to, co robimy podczas zwykłych lotów pasażerskich - a ta sytuacja nie mieści się w tych ramach - powiedziała Linda Gunnarsdóttir, Główna Oficer Lotnicza w Icelandair.

Pasażerowie szalonego lotu mieli być poinformowani o manewrze pilota, jednak nie jest jeszcze potwierdzone. Nie wiadomo również, jakie będą konsekwencje dla pilota, który odchodzi z firmy. Sprawa jest w trakcie rozpatrywania.


Archeolodzy odkryli duński okręt wojenny zatopiony 225 lat temu© 2026 Associated Press


Strajk w niemieckich liniach lotniczych. Podróże z i do Polski zagrożone

Strajk w niemieckich liniach lotniczych. Podróże z i do Polski zagrożone

Julia Król

Lufthansa planuje jednodniowy strajk w piątek 10 kwietnia, obejmujący loty z głównych lotnisk we Frankfurcie i Monachium. Protest dotyczy zarówno personelu pokładowego Lufthansy, jak i Cityline na dziewięciu lotniskach w Niemczech. Może dojść do odwołania lotów także do i z Polski, co oznacza poważne zakłócenia dla podróżujących. Związek zawodowy UFO, który organizuje akcję, twierdzi, że decyzja o strajku została podjęta przez 94% pracowników, a powodem niezadowolenia są nieporozumienia związane z warunkami pracy i pakietami socjalnymi.


Samolot Lufthansa Airbus A380 na płycie lotniska, podstawione schody, obsługa naziemna, lampy lotniskowe

Lufthansa znów strajkuje. Jednodniowy protest ma się odbyć 10 kwietnia w piątek.MATTHIAS BALK / DPA / DPA PICTURE-ALLIANCEAFP


Problemy z lotami przez strajk w Niemczech. Protest może sparaliżować podróże z i do Polski


W piątek 10 kwietnia ma się odbyć jednodniowy strajk w niemieckich liniach lotniczych Lufthansa. Akcja obejmie loty Lufthansy AG między godz. 00:01 a 22:00 z lotnisk we Frankfurcie nad Menem i Monachium, jak poinformował związek zawodowy UFO. Są to główne huby przewoźnika, więc zakłócenia mogą pojawić się także na innych lotniskach. W tym samym czasie personel pokładowy Cityline także ma strajkować na dziewięciu niemieckich lotniskach. Loty do i z Polski również są zagrożone odwołaniami.

94 proc. pracowników poparło strajk Lufthansy


Według związku zawodowego 94 proc. członków Lufthansy opowiedziało się za strajkiem. Głosowanie w tej sprawie odbyło się w zeszłym miesiącu.

- Celowo wyłączyliśmy święta wielkanocne z zakresu strajku, aby jak najbardziej ograniczyć skutki dla podróżnych - powiedział prezes UFO, Joachim Vázquez Bürger. - Jesteśmy świadomi, że może to jednak prowadzić do utrudnień dla osób powracających z wakacji i bardzo tego żałujemy.

Jego zdaniem strajku można było uniknąć, a "odpowiedzialność spoczywa na Lufthansie, która do tej pory nie przedstawiła nawet oferty nadającej się do negocjacji". Powodem protestu jest niezadowolenie z rozmów dotyczących warunków pracy 19 000 członków personalu pokładowego oraz pakietu socjalnego dla około 800 pracowników.

Jest to już trzecia przerwa w działaniu Lufthansy w ciągu dwóch miesięcy. W połowie lutego strajk doprowadził do masowych odwołań lotu, a w miesiąc później zorganizowano kolejny, dwudniowy protest.


Niemcy: rozpoczął się trzydniowy strajk na koleiDeutsche WelleDeutsche Welle


Polskie lotnisko z zakazem lotów w nocy. Wydało ważny komunikat

Pilny komunikat Portu Lotniczego Poznań-Ławica. Ważne zmiany

Paula Drechsler

Port Lotniczy Poznań-Ławica wprowadza zmiany w funkcjonowaniu. Najważniejsza z nich dotyczy ustanowienia tzw. "core night". Zasada ta znacznie ograniczy operacje lotnicze w wybranych godzinach. Co to dokładnie oznacza dla pasażerów?


Pracownik lotniska Poznań-Ławica w żółtej kamizelce 'FOLLOW ME' kieruje samolot pasażerski na płycie lotniska.

Port Lotniczy Poznań-Ławica wprowadza zmiany w funkcjonowaniu. Podano szczegóły.Port Lotniczy Poznań-Ławicamateriały prasowe



W skrócie

  • Port Lotniczy Poznań-Ławica wprowadza zasadę "core night", ograniczającą operacje lotnicze w godzinach 1:00-5:00.

  • Ograniczenia dotyczące "core night" przewidują całkowity zakaz planowania rozkładowych startów i lądowań w tym okresie.

  • Wyjątki od zakazu obejmują loty państwowe, awaryjne, humanitarne, ratunkowe oraz opóźnione z przyczyn niezależnych od przewoźnika.

  • Nowe procedury zostały zaakceptowane przez Urząd Lotnictwa Cywilnego i wejdą w życie 25 października 2026 roku.

  • Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu

Pilny komunikat poznańskiego lotniska. Decyzja o zmianach


Port Lotniczy Poznań-Ławica, który leży ok. 7 km od centrum Poznania, jest objęty jest ścisłymi ograniczeniami środowiskowymi. Najważniejsze z nich dotyczą poziomu hałasu.

Na lotnisku Ławica wprowadzono m.in. limity operacji lotniczych (startów i lądowań) w godzinach nocnych od 22:00 do 6:00, co hamuje dalszy rozwój połączeń, gdyż przewoźnikom zależy na tym, by mogli swobodniej układać swoje plany operacyjne.

Obecnie zarówno wylot, jak i lądowanie o godzinie 22:05 podlegają tym samym ograniczeniom co operacje o 2:30, choć lotnisko wskazuje na różnice pod względem uciążliwości dla okolicznych mieszkańców. Zarząd Ławicy zdecydował o wprowadzeniu zmian.

Core night w Porcie Lotniczym Poznań-Ławica. Co to oznacza?


Najistotniejsza korekta polega na wprowadzeniu tzw. "core night", czyli okresu ciszy nocnej trwającej od 1:00 do 5:00. W tym czasie na poznańskim lotnisku nie będzie można planować żadnych rozkładowych operacji lotniczych.

- To z naszej strony gest dobrej woli i wyciągnięcie ręki do mieszkańców, którzy żyją w okolicy lotniska. Rozwój portu jest niezbędny miastu i regionowi: już teraz jego działalność daje pracę ponad 43 tys. Wielkopolan i odpowiada za 4,5 mld zł wpływów do gospodarki. By ten rozwój był możliwy i by te liczby rosły, przewoźnicy operujący z Ławicy potrzebują większej swobody w planowaniu swoich operacji późnym wieczorem i wczesnym rankiem. Ale w zamian i z wyprzedzeniem wprowadzamy maksymalne ograniczenie startów i lądowań w środku nocy - mówi prezes Portu Lotniczego Poznań-Ławica Grzegorz Bykowski.

Co konkretnie oznacza dla pasażerów wprowadzenie "core night"?

Kiedy wchodzą zmiany na lotnisku w Poznaniu?


Nie jest to kwestia pełnego zamknięcia lotniska. Terminal i port pozostają otwarte dla pasażerów i służb. Celem "core night" jest poprawa komfortu mieszkańców okolicy przy jednoczesnym zachowaniu możliwości wykonywania niezbędnych lotów w konkretnych sytuacjach. System stanowi rozwiązanie, które bierze pod uwagę kwestie związane z bezpieczeństwem, przyjmowaniem opóźnionych lotów, a także obsługę operacji państwowych lub ratunkowych.

W godzinach "core night" obowiązuje zakaz planowania operacji, jednak dopuszczalne są cztery kategorie wyjątków:

  • loty państwowe (STATE, HEAD, GARDA) - m.in. operacje wojskowe, policyjne, Straży Granicznej;

  • lądowania awaryjne - wynikające z nagłych sytuacji kryzysowych;

  • loty humanitarne i ratunkowe (HUM, HOSP, SAR) - w tym transporty medyczne;

  • operacje opóźnione z przyczyn całkowicie niezależnych od przewoźnika, które pierwotnie miały odbyć się poza "core night".

Zmienione procedury dotyczące lotów w porze nocnej na poznańskim lotnisku zostały zaakceptowane przez Urząd Lotnictwa Cywilnego i wejdą w życie 25 października 2026 roku.


''Wydarzenia'': Rewolucja w lotach z Krakowa. Zwiększone limity płynów w bagażuPolsat NewsPolsat News


Brak paliwa na lotnisku i droższe loty. Jak to wygląda w Polsce?


W skrócie

  • Lotnisko Brindisi w Apulii ogłosiło całkowity brak nafty lotniczej, wydano komunikat NOTAM i wstrzymano loty cywilne co najmniej do południa 7 kwietnia.

  • Na innych włoskich lotniskach, w tym w Pescarze i Reggio Calabria, wprowadzono limity dotyczące tankowania paliwa lotniczego, a łącznie sześć lotnisk działa w warunkach ograniczonej dostępności paliwa.

  • Dyrektor generalny Ryanair ostrzegł, że jeśli konflikt na Bliskim Wschodzie będzie trwał, mogą zostać odwołane wakacyjne loty z Europy. Implikacje mogą dosięgnąć też lotniska w Polsce.

  • Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu

Wojna w Iranie. Droższe paliwo, niedobory i odwołane loty


Stany Zjednoczone i Izrael rozpoczęły ataki na Iran 28 lutego tego roku, co doprowadziło go na skraj głębokiego kryzysu energetycznego i ograniczyło dostępność paliw mimo posiadanych przez ten kraj ogromnych zasobów naturalnych. Zniszczenia infrastruktury w wyniku działań wojennych w połączeniu z wieloletnimi sankcjami i brakiem inwestycji w modernizację rafinerii wymusiły na władzach wprowadzenie drastycznych planów oszczędnościowych. Teheran odpowiedział m.in. zamknięciem cieśniny Hormuz, "wąskiego gardła", przez które przepływało ponad 20 mln baryłek dziennie, czyli ok. 1/5 światowych dostaw.

Sytuacja ta odbija się szerokim echem na rynkach globalnych, gdzie lęk przed przerwaniem łańcuchów dostaw oraz niestabilność na Bliskim Wschodzie windują ceny energii i paliw na całym świecie. Przykładowo bilet z Polski do Barcelony w linii lotniczej Lufthansa zakupiony na początku marca kosztował 700 zł, a obecnie kosztuje już 1200 zł. Ponadto zniszczenie kluczowych węzłów rafineryjnych oraz blokady logistyczne doprowadziły do niemal całkowitego wyczerpania zapasów paliwa lotniczego (Jet A-1). Z jego niedoborami zmaga się właśnie lotnisko Brindisi w regionie Apulia w południowo-wschodnich Włoszech.

Port lotniczy ogłosił w poniedziałek całkowity brak nafty lotniczej i wydał komunikat NOTAM, według którego tankowanie paliwa typu Jet-A1 będzie niemożliwe co najmniej do południa 7 kwietnia. Przez ten czas wstrzymane są wszystkie loty cywilne, a jedynymi operacjami, dla których utrzymywana jest żelazna rezerwa paliwa, są loty państwowe, ratownicze oraz medyczne. Przewoźnicy komercyjni zostali wezwani do planowania rejsów w taki sposób, aby uzupełniać zapas paliwa na lotniskach poprzedzających lądowanie w Brindisi, co ma pozwolić na kontynuację podróży bez konieczności tankowania w lokalnym hubie.

Limity tankowania na włoskich lotniskach


Mimo drastycznych ograniczeń prezes Aeroporti di Puglia, Antonio Maria Vasile, uspokaja opinię publiczną, twierdząc, że nie ma powodów do alarmu ani ryzyka rychłego paraliżu komunikacyjnego. Szef lotniska wyjaśnił, że obecne niedobory w Brindisi wynikają w dużej mierze z faktu, iż port ten musiał obsłużyć znacznie więcej maszyn niż zazwyczaj. "Są to skutki pośrednie związane z problemami na innych lotniskach. Samoloty przylatujące z Mediolanu, Bolonii i Wenecji zatankowały w Brindisi, co znacznie zmniejszyło ich zapasy, które jednak zostaną uzupełnione" - przekonywał.

Niedobory paliwa we wspomnianych portach rozprzestrzeniły się także na inne obiekty. W Pescarze dostępna jest obecnie tylko jedna cysterna o pojemności 20 tys. litrów, a w Reggio Calabria wprowadzono limity tankowania do 3 tys. litrów na jeden samolot. Łącznie już 6 włoskich lotnisk operuje w warunkach ograniczonej dostępności paliwa, co bezpośrednio wiąże się z trudnościami dostawcy Air BP Italia.

"W tej chwili nie ma awarii paliwowej na lotniskach w Apulii. Sytuacja jest pod kontrolą, zwłaszcza w Brindisi, i nie ma powodu do obaw ani alarmu. Dostawy paliwa są regularne i nie ma ryzyka rychłego niedoboru" - dodał Vasile.

Wakacyjne loty z Europy mogą zostać odwołane


Główną przyczyną niedoborów paliwa lotniczego i wzrostu jego cen jest wspomniana eskalacja działań wojennych, która rozpoczęła się 28 lutego od ataku USA i Izraela na Iran. Odpowiedzią Teheranu była opisywana przez nas wcześniej w GeekWeeku blokada cieśniny Hormuz, przez którą przepływa blisko 20 proc. światowych zasobów ropy, oraz odrzucenie propozycji zawieszenia broni. W efekcie cena paliwa lotniczego wzrosła dwukrotnie, co stawia linie lotnicze w niezwykle trudnym położeniu przed zbliżającym się sezonem letnim.

Dyrektor generalny Ryanair, Michael O'Leary, ostrzegł, że jeśli konflikt nie zostanie zakończony, przewoźnicy mogą zostać zmuszeni do odwoływania lotów w miesiącach letnich. W jego ocenie najbardziej narażonym regionem w Europie jest obecnie Wielka Brytania, co wynika z silnej dominacji kapitału kuwejckiego w tamtejszym sektorze paliwowym. CEO podkreślił również wyzwania logistyczne: "Na Bliskim Wschodzie może być nadwyżka paliwa Jet A-1, ale wciąż trzeba ją dostarczyć do Europy, a my nie wiemy, kiedy to nastąpi".

Według ekspertów z firm Argus i Kpler poważne niedobory zagrażają większości krajów europejskich, a po Wielkiej Brytanii drugim krajem z największym deficytem paliwa lotniczego jest Francja. Analitycy prognozują, że przy trwającym nadal kryzysie najszybciej problemy odczuje Portugalia, a następnie Węgry, Dania, Włochy i Niemcy, podczas gdy Francja i Irlandia mają zapasy na około 8 miesięcy.

Fatih Biro, dyrektor Międzynarodowej Agencji Energetycznej, ostrzega z kolei, że kulminacja trudności nastąpi w Europie już na przełomie kwietnia i maja.

Czy kryzys paliwowy dosięgnie lotnictwo w Polsce?


Jako że obecny kryzys na Bliskim Wschodzie ma swoje globalne implikacje, to groźba uziemienia cywilnej floty i wstrzymania lotów międzynarodowych może jak najbardziej objąć Polskę. Zapytaliśmy o to przedstawicieli polskich lotnisk. Na chwilę obecną nie ma wyraźnych sygnałów, które świadczyłyby o bliskim zagrożeniu paraliżem na skalę podobną do tej w południowo-wschodnich Włoszech.

"W tej chwili nie mamy sygnałów od kontrahentów czy linii lotniczych o utrudnieniach" - przekazała Monika Chylaszek, rzeczniczka prasowa Kraków Airport w rozmowie z Interią GeekWeek.

"Na ten moment nie przewidujemy żadnych utrudnień w dostępie do paliwa lotniczego w Porcie Lotniczym Wrocław" - powiedział Interii GeekWeek Bartosz Wiśniewski, rzecznik prasowy Portu Lotniczego Wrocław im. Mikołaja Kopernika.

"PPL S.A. jest w stałym kontakcie z dostawcami paliwa lotniczego. Na ten moment nie mamy żadnych sygnałów dotyczących ewentualnych utrudnień w dostępie do paliwa na lotniskach zarządzanych przez PPL, nie spodziewamy się konieczności reglamentowania paliwa lotniczego" - przekazał GeekWeekowi Piotr Rudzki, Kierownik Działu Komunikacji w Polskich Portach Lotniczych S.A.

"Wizz Air na bieżąco monitoruje sytuację na Bliskim Wschodzie oraz jej potencjalny wpływ na sektor lotniczy. Obecnie nie odnotowuje się żadnych zakłóceń operacyjnych ani wpływu na siatkę połączeń przewoźnika, która funkcjonuje zgodnie z rozkładem.

Jeśli chodzi o zaopatrzenie, Wizz Air ma już zabezpieczone potrzeby paliwowe i ściśle współpracuje z dostawcami, aby zapewnić nieprzerwany dostęp do paliwa lotniczego zgodnie z wymogami operacyjnymi. Sytuacja w zakresie dostaw jest na bieżąco monitorowana, zgodnie ze standardową praktyką w branży.

Linia jest również dobrze zabezpieczona przed zmiennością cen paliw dzięki solidnej strategii hedgingowej oraz jednej z najbardziej nowoczesnych i efektywnych flot w Europie, z której 75% stanowią samoloty oparte na technologii Airbus A321neo. Pozwala to Wizz Air utrzymywać znaczącą przewagę kosztową i nadal oferować konkurencyjne ceny swoim klientom.

Na tym etapie nie ma powodów do niepokoju dla pasażerów: operacje przebiegają normalnie i nie występują żadne zakłócenia związane z dostępnością paliwa ani sytuacją geopolityczną. Wizz Air będzie nadal uważnie monitorować sytuację i niezwłocznie informować klientów o wszelkich zmianach" - powiedział Salvatore Gabriele Imperiale, manager ds. komunikacji korporacyjnej w Wizz Air. Wiadomość przekazała GeekWeekowi Anna Robaczyńska, Senior Account Director w A PRiori Communications.

Póki co wydaje się, że polskie lotniska są dobrze zaopatrzone w paliwo lotnicze. Jak również zauważył Fatih Biro, Polska pozostaje w tej sytuacji wyjątkiem dzięki niemal pełnej samowystarczalności, co czyni ją krajem najmniej narażonym na nadchodzące wstrząsy.


Czy ultradźwięki mogą uratować jeże przed śmiercią na drogach?© 2026 Associated Press


Dwa izraelskie samoloty przebazowane do Radomia. Powodem wojna

Dwa izraelskie samoloty przebazowane do Radomia. Powodem wojna

Marcin Jabłoński

Do lotniska w Radomiu przyleciały dwa samoloty pasażerskie Boeing 777 izraelskich linii lotniczych El Al. Maszyny zostały przebazowane ze względu na napiętą sytuację i ograniczenia ruchu lotniczego na Bliskim Wschodzie.


Boeing 777-200 izraelskich linii lotniczych El Al w locie; w tle błękitne niebo z białymi chmurami

Izraelskie samoloty przebazowano do Polski ze względu na sytuację na Bliskim WschodzieLLHZ2805Wikimedia Commons


Dwa izraelskie Boeingi przebazowane do Radomia


W nocy 5/6 kwietnia na stronach do śledzenia lotów można było zauważyć loty dwóch Boeingów 777 państwowych linii lotniczych Izraela - El Al - do Radomia. Jedna maszyna przyleciała z Portu Lotniczego Paryż-Roissy-Charles de Gaulle we Francji, a druga - z portu Rzym-Fiumicino we Włoszech.

Loty obu samolotów były związane z przebazowaniem w związku z trwającą wojną na Bliskim Wschodzie i ograniczeniami ruchu na lotnisku Ben Guriona w Tel Awiwie - bazy floty El Al. Izraelski przewoźnik używa samolotów o oznaczeniu Boeing-777-258(ER) - specjalnej wersji szerokokadłubowej dalekiego zasięgu 777-200ER, produkowanej dla El Al. Samoloty te mają zasięg 13520 kilometrów i mogą przewozić 279 pasażerów.

Dlaczego izraelskie samoloty przyleciały do Polski?


W rozmowie z "Rzeczpospolitą" szef komunikacji Polskich Portów Lotniczych zdradził, że przylot izraelskich samolotów do Radomia jest po części wynikiem starań spółki. El Al wybrało Radom jako tymczasową bazę dla swoich maszyn, za co będzie płacić.

Na ten moment nie wiadomo, na jak długo Boeingi 777 pozostaną w Radomiu, czy do Polski planowane jest przeniesienie kolejnych izraelskich samolotów, ani ile El Al za to zapłaci. "Rzeczpospolita" podała przykład katarskich linii Qatar Airways, które za przeniesienie 20 samolotów na hiszpańskie lotnisko Teruel zapłacą po 25 tysięcy euro rocznie za każdą maszynę.

Wojna na Bliskim Wschodzie uderza w ruch lotniczy


Trwająca wojna na Bliskim Wschodzie mocno uderzyła w lokalne linie lotnicze. Napięta sytuacja sprawia, że przewoźnicy z Bliskiego Wschodu szukają tymczasowych baz dla swojej floty w bezpiecznych miejscach, ze względu na fakt, że międzynarodowe lotniska także stanowią częste cele ataków.

Obok tego znacząco ograniczono ruch lotniczy w regionie oraz w samych portach lotniczych. Niedługo po wybuchu konfliktu na początku marca na lotnisku Ben Guriona w Tel Awiwie - największym porcie lotniczym w Izraelu - wprowadzono regulacje zezwalające tylko na jeden przylot i odlot na godzinę, a samoloty mogły przewozić maksymalnie 50 pasażerów. W niedzielę Ministerstwo Transportu Izraela poinformowało, że od poniedziałku na lotnisku Ben Guriona możliwe będą już trzy operacje na godzinę - dwa odloty i jeden przylot, a limit pasażerów na samolot zwiększy się do 100.


Miłośnicy samolotów domagają się wydzielenia specjalnego miejsca do obserwacji© 2026 Associated Press


Duże lotnisko właśnie ogłosiło. Tak już nie wejdziesz do samolotu?

Duże lotnisko właśnie ogłosiło. "Zakaz piżam" wywołał burzę w sieci

Paula Drechsler

Lotniska funkcjonują według ustalonych reguł, by zapewnić sprawną obsługę pasażerów i bezpieczeństwo podczas lotów. Czasem wprowadzane są nowe zasady. Teraz jedno z dużych lotnisk we wpisie w mediach społecznościowych odniosło się do ubioru niektórych podróżnych. Chodzi o piżamy. Co z tego wynikło?


Overbooking? Pasażerowi należy się rekompensata

Lotnisko Tampa odniosło się do tematu podróżowania w piżamach. Wpis ma szerszy kontekst. Zdj. poglądowe.123RF/PICSEL


Pasażerowie w piżamach. Lotnisko zamieściło wpis


Port lotniczy Tampa w stanie Floryda w Stanach Zjednoczonych jest jednym z największych lotnisk w regionie. Port obsługuje ponad 100 bezpośrednich połączeń do Ameryki Północnej, Ameryki Południowej i Europy. Lata stąd kilkanaście linii lotniczych, w tym American Airlines i British Airlines. Niedawno lotnisko ogłosiło, że łączna liczba pasażerów rocznie przekracza już 25 mln, a dzięki rozbudowie portu, do 2037 r. liczba ta ma zwiększyć się do 35 mln.

Coraz większy ruch pasażerski oznacza też coraz bardziej zróżnicowane typy podróżnych. W terminalach przewijają się ubrane na cebulkę osoby, które cierpliwie czekają na otwarcie bramki, są też pędzący z laptopem pod pachą pasażerowie biznesowi w eleganckich garniturach, a także podróżni, którzy na lotnisko przychodzą w wygodnym dresie, czy nawet w piżamie.

"Czas zakazać piżam". Port lotniczy Tampa wyjaśnia


Niedawno lotnisko Tampa postanowiło nawiązać do tego ostatniego fenomenu we wpisie opublikowanym na portalu X. W poście port lotniczy sugeruje, że wcześniej zakazał butów Crocs, a teraz przyszedł czas na piżamy.

Widzieliśmy już dość. Mamy dość. Czas zakazać piżam na międzynarodowym lotnisku w Tampie

Post lotniska wywołał ogromne poruszenie w sieci. Wywiązała się dyskusja na temat zasad podróżowania i komfortu w podróży. Jednak szybko ujawniono, że był to... żart. Kolejny w historii portu Tampa.

Wpis ma szerszy kontekst. Dyskusja o kulturze podróżowania


Port lotniczy Tampa w rozmowie z serwisem "USA Today" podkreślił, że zamieszczanie satyrycznych wpisów w social mediach jest dla tego lotniska standardem. Lotnisko nie wprowadziło więc oficjalnego zakazu noszenia piżam.

- Międzynarodowy Port Lotniczy Tampa regularnie publikuje w mediach społecznościowych lekkie, satyryczne treści w ramach naszych nieustających starań o zaangażowanie naszych obserwatorów. Dzisiejszy wpis o "zakazie" piżam był kolejnym żartobliwym nawiązaniem do debaty na temat mody w podróży. Zachęcamy naszych pasażerów do wygodnego podróżowania i doceniamy naszych lojalnych obserwatorów, którzy cenią sobie internetowy humor - zaznacza lotnisko Tampa.

Jak się ubrać na lotnisko? Niektóre linie oferują podróżnym piżamy


Sam wpis, choć żartobliwy, nawiązuje do wspomnianej "debaty na temat mody w podróży" - kampanii, którą rozpoczął Departament Transportu USA. Jak podaje "USA Today", sekretarz transportu Sean Duffy zachęca w niej podróżnych m.in. do tego, by na lotniska "ubierali się z szacunkiem", a nie w piżamy czy inne "stroje domowe". Jego zdaniem zbyt swobodny ubiór może prowadzić do braku szacunku między pasażerami.

Temat doboru ubioru przez pasażerów co jakiś czas przewija się jako element publicznej dyskusji o etykiecie w podróży. Komfort podczas długich lub nocnych lotów jest szczególnie istotny. Dlatego niektóre linie lotnicze same zapewniają pasażerom piżamy, w które można się przebrać na pokładzie samolotu (np. Qatar Airways i Etihad Airways w klasie biznes), albo inny wygodny strój, zapewniający wygodny lot (np. linie Emirates i ich "odzież wypoczynkowa").


Strefa 51 w Nevadzie. Astrobiolog: Teorie spiskowe nadal istnieją© 2026 Associated Press


60 tys. fałszywek. Części trafiały do Airbusów i Boeingów. Jest wyrok

Paula Drechsler

Sąd skazał Jose Alejandro Zamorę Yralę za obrót nielicencjonowanymi częściami do samolotów. Firma Zamory, działająca pod nazwą AOG Technics, sfałszowała ok. 60 tys. certyfikatów autentyczności części do silników. Ucierpiały linie lotnicze na całym świecie, m.in. American Airlines i Ryanair. Części trafiły m.in. do samolotów Boeing 737 i Airbus 320.


Samolot pasażerski lecący na tle jasnoniebieskiego nieba, widziany od spodu z wyraźnie widocznymi silnikami i podwoziem.

Nielicencjonowane części trafiały m.in. do Boeingów i Airbusów.4300streetcar, CC BY 4.0, https://creativecommons.org/licenses/by/4.0Wikimedia Commons


60 tysięcy fałszywych certyfikatów. Jose Alejandro Zamora Yrala skazany


Sąd w Wielkiej Brytanii skazał 38-letniego Jose Alejandro Zamorę Yralę za obrót nieautoryzowanymi częściami do samolotów. Mężczyzna, były DJ, przez lata prowadził firmę AOG Technics. W ramach jej działalności Zamora sfałszował łącznie ok. 60 tys. certyfikatów.

Nielicencjonowane części trafiały do samolotów linii lotniczych na całym świecie, w tym do największych przewoźników. Przeważająca liczba fałszywej dokumentacji dotyczyła podzespołów wytwarzanego przez konsorcjum CFM International silnika CFM56. Biorąc pod uwagę ogólną liczbę wyprodukowanych jednostek i trwającą eksploatację, jest to najpopularniejszy na świecie silnik samolotów komercyjnych. Napędza Boeingi 737 oraz Airbusy A320 i A340.

Nielicencjonowane części trafiały m.in. do Airbusów i Boeingów


AOG Technics działała od 2019 do 2023 roku - w tym czasie aż 90 proc. przychodów firmy pochodziło z fałszowania certyfikatów. W ramach działalności Jose Alejandro Zamora Yrala tworzył fikcyjnych pracowników, aby dodać przedsiębiorstwu wiarygodności. AOG w ofercie informowało też, że wiele części do silników pochodzi bezpośrednio od firmy Safran, potężnej francuskiej grupy technologicznej, producenta silników, działającego globalnie w branżach lotniczej, obronnej i kosmicznej.

Oszustwo wyszło na jaw w 2023 roku - wówczas to narodowa portugalska linia lotnicza TAP Air Portugal zwróciła się właśnie do firmy Safran o potwierdzenie autentyczności jednej z części zakupionej od AOG, podaje "Popular Science". Jedna z dostarczonych przez AOG części nie pasowała bowiem do zespołu napędowego. W ten sposób doszło do ujawnienia działań Zamory - organy nadzoru w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Unii Europejskiej wydały ostrzeżenia bezpieczeństwa. Doprowadziło to do czasowego uziemienia wszystkich samolotów, które wyposażono w części pozyskane od AOG, zrealizowano też szereg inspekcji. Brytyjski Urząd ds. Poważnych Przestępstw Gospodarczych (SFO) przeprowadził przeszukanie biur firmy AOG Technics.

Ucierpiały linie lotnicze na całym świecie. Wśród nich American Airlines i Ryanair


Straty związane z działalnością AOG oszacowano łącznie na 39 mln funtów (ok. 190 mln zł po obecnym kursie). Wśród poszkodowanych linii lotniczych obok TAP Air Portugal znalazły się m.in. American Airlines, Ethiopian Airlines, Malta Air czy Ryanair. Dochodzenie ciągnęło się latami. Podczas rozprawy, która odbyła się 23 lutego 2026 roku, Zamora przyznał się do oszustwa polegającego na sprzedaży części do silników samolotowych z podrobioną dokumentacją. Sąd w Wielkiej Brytanii skazał 38-letniego Jose Alejandro Zamorę Yralę na 4 lata i 8 miesięcy więzienia.

- Działanie Zamory naraziło bezpieczeństwo publiczne na skalę globalną w sposób, który przeczy wszelkim wątpliwościom - powiedziała w oświadczeniu Emma Luxton, dyrektor operacyjny brytyjskiego Urzędu ds. Zwalczania Poważnych Oszustw (SFO).


"Wydarzenia": Podawali się za pracowników banku. Oszuści mogli wyłudzić miliony złotychPolsat NewsPolsat News


❌