Widok normalny

Otrzymane przedwczoraj Business Insider businessinsider.com.pl

Ponad 1,5 tys. firm transportowych zniknęło. Branża grozi protestami

Przedstawiciele branży zapowiadają rozmowy z Ministerstwem Infrastruktury i ostrzegają, że dalsze spadki mogą negatywnie odbić się na całej gospodarce — podaje RMF FM.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo:

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: Orlen i Synthos negocjują przyszłość małych reaktorów jądrowych

Problem z pozyskiwaniem kierowców

Według ekspertów głównymi problemami sektora są skomplikowane procedury formalne i trudności w pozyskiwaniu kierowców, zwłaszcza z zagranicy. — Najwięcej firm zamyka się zarówno wśród największych przewoźników, posiadających ponad sto pojazdów, jak i wśród najmniejszych przedsiębiorstw — zauważa w rozmowie z rozgłośnią Maciej Wroński, prezes Związku Transport i Logistyka Polska. — Jeszcze kilka lat temu liczba firm transportowych w Polsce rosła. Dziś obserwujemy, że przedsiębiorstwa znikają z rynku często po cichu — dodaje.

Wroński podkreśla, że procedury administracyjne, takie jak obsługa KSeF, są szczególnie uciążliwe dla małych przewoźników, którzy nie mają czasu ani zasobów, by zlecać te zadania na zewnątrz. — Zaczynamy być tym umęczeni, wbrew hasłom deregulacji — komentuje.

Od ubiegłego roku liczba firm transportowych w Polsce spadła o ponad 3,3 proc. Przewoźnicy zapowiadają, że w tym tygodniu będą domagać się szybkiej reakcji rządu. Nie wykluczają również protestów jesienią.

Zobacz także: Polacy pracują dłużej niż większość Europy. Rekordy biją samozatrudnieni

Będą rozmowy z ministerstwem

Z danych Związku Transport i Logistyka Polska wynika, że w ciągu ostatnich dwóch lat liczba zagranicznych kierowców w polskich firmach zmniejszyła się o prawie 16 tys. osób. To dodatkowo pogłębia problemy kadrowe w branży.

Wiceminister infrastruktury Stanisław Bukowiec zapewnia, że rząd pracuje nad ułatwieniami dla kandydatów na zawodowych kierowców, m.in. poprzez obniżenie wieku uprawniającego do zdobycia prawa jazdy. Jednak — jak podkreśla Maciej Wroński — największym wyzwaniem pozostają długie procedury wydawania zezwoleń dla doświadczonych kierowców z zagranicy.

Czytaj także: Handel z Polski kwitnie. Rośnie ruch do Ukrainy

Szansą na poprawę sytuacji miało być rozporządzenie wpisujące kierowcę ciężarówki na listę zawodów deficytowych. Prace nad przepisami jednak utknęły na etapie konsultacji. Przewoźnicy zapowiadają, że w tym tygodniu będą interweniować w tej sprawie w Ministerstwie Infrastruktury.

"Będziemy mieli własną sieć komórkową". Tomasz Sakiewicz zapowiada uruchomienie Republika Mobile

— Zawarliśmy umowę, która doprowadzi do tego, że będziemy mieli własną sieć komórkową Republika Mobile — przekazał Sakiewicz 1 czerwca 2026 r. Przedsięwzięcie znajduje się nadal w fazie rozwoju.

Jak tłumaczy serwis satkurier.pl, sieć działać będzie w modelu MVNO, czyli jako operator wirtualny, który świadczy usługi telefonii komórkowej bez własnej infrastruktury sieciowej, ale korzystając z infrastruktury telekomunikacyjnej należącej do innego operatora (tzw. operatora infrastrukturalnego).

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Jeden z wielu projektów pod marką Republika

Prezes TV Republika poinformował, że firma ma w planach także rozwój usług ubezpieczeniowych, energetycznych i internetowych.

— Ten projekt będzie się rozwijał jako jeden z projektów. Mamy już Republikę, która będzie się zajmowała ubezpieczeniami. Mamy Republikę, która się zajmuje energią. A teraz łącznością komórkową i być może też docelowo internetową — mówił Sakiewicz.

W 2024 r. powstała już spółka Republika Mobile sp. z o.o. z siedzibą w Gdyni, nie jest ona jednak powiązana z TV Republika. W ramach przedsięwzięcia uruchomiono publiczną zbiórkę na 300 tys. zł, która miała pozwolić na stworzenie "Biało-Czerwonej sieci komórkowej dla patriotów". Zbiórka nie przyniosła znaczących rezultatów.

"Czarny Poniedziałek" w Azji. Oto co wywołało spiralę spadków

Jak podaje "Economic Times", bezprecedensowy kryzys globalnych akcji technologicznych przekształcił się w strukturalną pułapkę dla inwestorów, wywołując gwałtowną wyprzedaż. Ta rozlewa się na azjatyckie rynki wschodzące.

Czytaj też: Fatalne spadki giełdy w Korei. Musieli zawiesić handel akcjami

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

"Zarządzający portfelami są coraz częściej zmuszeni do pozbywania się swoich najlepiej radzących sobie gigantów półprzewodnikowych, ponieważ te dynamicznie rosnące spółki przekroczyły limity wynikające z zasad zarządzania ryzykiem" — czytamy.

Ostry zjazd i zawieszenie handlu

Serwis podkreśla, że ta strukturalna anomalia zniekształciła regionalne indeksy, przyspieszyła masową migrację kapitału z funduszy aktywnych do pasywnych oraz wywołała historyczną korektę.

Czytaj także w BUSINESS INSIDER

Załamanie struktury rynku ujawniło się w postaci ekstremalnej zmienności w kluczowych ośrodkach technologicznych regionu. W poniedziałek południowokoreański indeks KOSPI spadł o ponad 8 proc. krótko po otwarciu rynku, co doprowadziło do obowiązkowego 20-minutowego zawieszenia handlu, po czym ograniczył straty, gdy giganci pamięci — Samsung Electronics i SK Hynix — odbili się od sesyjnych minimów.

Istota tego zaburzenia rynku wynika z mechanicznego paradoksu: gdy spółki technologiczne osiągają ponadprzeciętne wyniki, fundusze aktywne są prawnie lub strukturalnie zobowiązane do redukcji ich udziałów, aby zarządzać ryzykiem koncentracji.

Zaledwie trzy megaspółki technologiczne — Taiwan Semiconductor Manufacturing Co. (TSMC), Samsung i SK Hynix — odpowiadają dziś za prawie 1/3 indeksu MSCI Asia Pacific ex-Japan.

Wymuszona wyprzedaż

Koncentracja jest jeszcze bardziej ekstremalna na poziomie krajowym. TSMC stanowi aż 41,5 proc. tajwańskiego indeksu TAIEX, podczas gdy Samsung i SK Hynix łącznie odpowiadają za 55 proc. południowokoreańskiego KOSPI.

— Byliśmy zmuszeni do sprzedaży TSMC, Samsunga i MediaTeka — powiedział cytowany przez Bloomberga Sam Konrad, zarządzający inwestycjami w Asia Equity Income w Jupiter Asset Management. Jego fundusz musi redukować te spółki z sektora półprzewodników mimo spektakularnych wzrostów od początku roku: 52 proc. dla TSMC, 159 proc. dla Samsunga i 184 proc. dla MediaTeka.

Jak zaznacza "ET", regulacyjny mechanizm tworzy instytucjonalny dylemat, w którym silne wyniki wymuszają wyprzedaż, sztucznie ograniczając potencjał wzrostu portfeli aktywnych próbujących pobić indeksy referencyjne.

Wyłaczono tysiące instalacji OZE. Znamy przyczynę

Polskie Sieci Elektroenergetyczne (PSE) już od kilku lat regularnie wyłączają część instalacji OZE — zwłaszcza w słoneczne, wiosenno-letnie weekendy, gdy popyt na energię jest niższy niż w dni robocze. Rosnąca moc odnawialnych źródeł sprawia, że w takie dni nie ma możliwości zagospodarowania wszystkich nadwyżek zielonego prądu. Tak było również podczas długiego weekendu między 4 a 7 czerwca, kiedy na Towarowej Giełdzie Energii pojawiły się ujemne ceny energii, szczególnie po godzinie 12.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo:

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Sytuacja wróciła do normy

Według danych PSE, 4 czerwca redukcje pracy instalacji PV rozpoczęły się już o godzinie 8 rano i trwały do 19. Największa redukcja nastąpiła po godzinie 10, kiedy wyłączono instalacje o łącznej mocy ponad 2,4 GW. Redukcja powyżej 2,2 GW utrzymywała się do godziny 16, po czym stopniowo malała. 5 czerwca, będący dniem roboczym, przyniósł wyższe zapotrzebowanie na energię, przez co nie odnotowano ujemnych cen ani konieczności redukcji mocy OZE. Sytuacja powtórzyła się jednak w sobotę 6 czerwca, gdy PSE poleciły wyłączenie instalacji PV o łącznej mocy ponad 1,7 GW. W niedzielę 7 czerwca wyłączenia trwały od 7 do 18, a po godzinie 15 wyłączono instalacje o mocy blisko 2 GW. W poniedziałek, 8 czerwca, nie odnotowano już ujemnych cen ze względu na początek tygodnia roboczego.

Dla porównania, łączna moc wszystkich instalacji fotowoltaicznych w Polsce na koniec marca wynosiła blisko 26,5 GW.

Operator decyduje się na wyłączenia, gdy ilość energii w sieci przekracza bieżące zapotrzebowanie. W pierwszej kolejności PSE ograniczają pracę elektrowni węglowych i gazowych oraz uruchamiają awaryjny eksport energii. Jeśli to nie wystarcza, wydają polecenie wyłączenia części farm wiatrowych lub słonecznych, aby uniknąć destabilizacji systemu. Właściciele wyłączonych instalacji mają prawo do rekompensat, ale ich wysokość jest niewielka i oparta na cenach energii w godzinach wyłączeń.

Marnujemy zieloną energię

Kosztem takich decyzji jest utracona, niewyprodukowana zielona energia. Brak wielkoskalowych magazynów energii i odpowiednich sygnałów cenowych sprawia, że sytuacje te będą się powtarzać. Według Forum Energii, do końca maja tego roku nie wyprodukowano z tego powodu blisko 0,9 TWh energii, a w całym 2025 r. było to około 1,4 TWh. Dla porównania, zużycie energii elektrycznej brutto w 2025 r. wyniosło 175,2 TWh.

Wysoka moc wyłączonych instalacji powoduje, że ceny energii na rynku spot (dostawa na dzień następny) spadają poniżej zera — szczególnie w weekendy. Największy spadek cen odnotowano 6 czerwca po godzinie 16.15, gdy cena w cyklu 15-minutowym wyniosła blisko minus 100 zł za MWh.

Ujemne ceny pojawiają się, gdy nie ma odbiorców na całą produkowaną energię. Wytwórcy wolą sprzedać energię nawet po cenie ujemnej, niż ponosić koszty wyłączania i ponownego uruchamiania instalacji. Ujemne ceny na rynku hurtowym nie przekładają się na rachunki większości klientów, którzy rozliczają się na podstawie kontraktów długoterminowych. Mają jednak znaczenie dla prosumentów z instalacjami uruchomionymi po 1 kwietnia 2022 r., rozliczających się w systemie net-billing, gdzie nadwyżka energii sprzedawana jest do sieci po cenach giełdowych. W przypadku niskich lub ujemnych cen sytuacja takich właścicieli jest mniej korzystna niż osób korzystających ze starszego systemu net-metering, gdzie rozliczenie odbywa się na zasadzie kompensacji energii oddanej i pobranej.

W Polsce działa obecnie około 1,6 mln właścicieli domowej fotowoltaiki.

Ceny gazu w Europie wystrzeliły. Pokłosie wzrostu napięć na Bliskim Wschodzie

Armia izraelska poinformowała w poniedziałek, że zidentyfikowała drugą falę pocisków wystrzelonych z terytorium Iranu w stronę Izraela. Nad ranem izraelskie siły powietrzne uderzyły w cele wojskowe położone w środkowej i zachodniej części Iranu. Był to odwet za irański ostrzał, który nastąpił kilka godzin po tym, jak prezydent USA Donald Trump apelował do Izraela o powstrzymanie się od ataku.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Izraelskie uderzenia w Iranie

Ataki na terytorium Iranu potwierdziła tamtejsza agencja IRNA. Według wojska izraelskie lotnictwo zaatakowało kilka celów w kompleksie petrochemicznym w rejonie Mahszahr. Portal Iran International przekazał, że w wyniku nalotu ucierpiały zakłady petrochemiczne Karoun w prowincji Chuzestan.

Ambasador Izraela w Stanach Zjednoczonych Jechiel Leiter oświadczył, że Izrael zaatakował irańskie wyrzutnie rakiet ziemia-ziemia oraz infrastrukturę niepowiązaną z sektorem energetycznym. Ambasador zapowiedział również uderzenia w centra dowodzenia Hezbollahu w południowym Bejrucie, jeśli wspierana przez Teheran organizacja zaatakuje Izrael.

Czytaj także w BUSINESS INSIDER

Deutsche Bank o ryzyku eskalacji

"Napięcie na Bliskim Wschodzie ponownie rośnie wraz z kolejnymi atakami między Izraelem a Iranem" — informują w rynkowej nocie analitycy Deutsche Banku. "Wciąż jednak istnieją oznaki, że strony starają się unikać pełnej eskalacji" — dodają.

Obecne starcia są kontynuacją konfliktu trwającego od 28 lutego, który ograniczył 1/5 światowych dostaw skroplonego gazu ziemnego. Europejscy inwestorzy z niepokojem obserwują, czy państwa kontynentu zdołają zgromadzić wystarczające ilości surowca przed nadejściem zimy. Sytuację komplikuje narastająca rywalizacja między Europą a Azją o dostępne ładunki LNG.

Rosnący popyt LNG z Chin

Analitycy zwracają uwagę na dynamiczny wzrost importu skroplonego gazu ziemnego do Chin. Tamtejsze władze szykują się na zwiększone zapotrzebowanie na energię elektryczną przed nadchodzącymi letnimi upałami. 30-dniowa średnia dziennych dostaw gazu do Państwa Środka sięgnęła obecnie 178 tys. ton, co stanowi najwyższy wynik od początku lutego 2026 r.

Stan magazynów gazu w Unii Europejskiej wynosi obecnie 42,1 proc., podczas gdy średnia pięcioletnia dla tego okresu sięga 56,5 proc. Z najnowszych danych firmy Gas Infrastructure Europe wynika, że w magazynach zgromadzono 476,63 TWh surowca.

Jeden z największych deweloperów w Polsce po kilku latach wraca na giełdę

Notowania

WALUTY

4,25

-0,04%

Pobieranie danych...

1D

1M

3M

1Y

MAX


z dn.

08.06.2026

godz.

11:40


USD/PLN

3,69

+0,08%

CHF/PLN

4,62

-0,17%

GBP/PLN

4,91

-0,11%

EUR/USD

1,15

-0,11%

BTC/PLN

180 900,00

+0,00% -

GIEŁDA

133 514,27

-0,89%

Pobieranie danych...

1D

1M

3M

1Y

MAX


z dn.

08.06.2026

godz.

11:25


WIG20

3 579,90

-0,77%

mWIG40

9 432,14

-1,12%

sWIG80

31 582,85

-1,25%

NCIndex

267,78

-0,48%

DAX

24 577,77

-0,73%

FTSE 100

10 347,12

-0,20%

NASDAQ

25 713,68

-4,16%

DJI

50 869,31

-1,34%

S&P500

7 384,67

-2,63%

SUROWCE

97,25

+4,54%

Pobieranie danych...

1D

1M

3M

1Y

MAX


z dn.

08.06.2026

godz.

11:28


Ropa crude

94,71

+4,94%

Złoto

4 291,25

-0,88%

Srebro

66,98

-1,28%

Miedź

13 602,50

+0,63%

"Jeden z największych deweloperów mieszkaniowych w Polsce z 26-letnim doświadczeniem rynkowym, ogłasza dziś zamiar przeprowadzenia pierwszej oferty publicznej akcji (IPO). Robyg zamierza ubiegać się o dopuszczenie istniejących i nowo emitowanych akcji spółki do obrotu na rynku regulowanym Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie" — czytamy w komunikacie spółki.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

To oznaczałoby powrót na GPW po kilku latach przerwy. Robyg był już znanym graczem na giełdzie, ale ówczesny właściciel wcześniej zdecydował się wycofać z parkietu.

Zobacz także: Robyg schodzi z giełdy. Właściciel dewelopera podjął ostateczną decyzję

Robyg sprzeda akcje i wróci na giełdę w Warszawie. Oto plany

Planowane IPO obejmuje sprzedaż części akcji istniejących, posiadanych w całości przez akcjonariusza spółki — TAG Beteiligungs und Immobilienverwaltungs GmbH. Spółka zamierza również zaoferować nowo wyemitowane akcje. Po przeprowadzeniu tej transakcji TAG Beteiligungs und Immobilienverwaltungs GmbH pozostanie akcjonariuszem większościowym w spółce Robyg.

Robyg zakłada, że wpływy brutto z emisji nowych akcji wyniosą około 400 mln zł i zostaną przeznaczone na dalszy rozwój działalności, w szczególności na powiększenie banku ziemi.

Planowane jest skierowanie oferty akcji do inwestorów indywidualnych i instytucjonalnych. Dla tych pierwszych ma być przeznaczone nie więcej niż 10 proc. puli.

Zobacz także: Koniec optymizmu na rynku nieruchomości. Co wywołało zmianę nastrojów?

Jest plan, żeby równolegle z IPO wyemitować niecałe 2,5 mln zwykłych akcji imiennych serii C, które zostaną zaoferowane wybranym kluczowym menedżerom grupy Robyg, członkom zarządu oraz przewodniczącemu rady nadzorczej.

Promocja

Szczegółowe warunki zostaną przedstawione w prospekcie, który zostanie opublikowany zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa po jego zatwierdzeniu przez Komisję Nadzoru Finansowego.

Robyg szuka pieniędzy na dalsze inwestycje

"Planowane IPO wesprze dalsze skalowanie naszej działalności, umocni pozycję grupy na polskim rynku mieszkaniowym i pozwoli nam nadal dostarczać klientom wysokiej jakości lokale" — powiedział Eyal Keltsh, prezes Robyg, cytowany w komunikacie.

Wskazał, że przez 26 lat działalności firma zakontraktowała ok. 38 tys. lokali. W latach 2024-2025 poczyniła znaczące inwestycje, nabywając grunty o łącznej wartości brutto wynoszącej około 1,6 mld zł. Na koniec pierwszego kwartału 2026 r. bank ziemi umożliwia realizację 17824 lokali.

W perspektywie średnioterminowej grupa zakłada osiągnięcie docelowej struktury sprzedaży na poziomie około 20 proc. lokali w segmencie przystępnym cenowo, 60 proc. w segmencie średnim i 20 proc. w segmencie premium (struktura ta odzwierciedla również aktualną strukturę banku ziemi). Celem takiego pozycjonowania portfela jest zwiększenie odporności sprzedaży w różnych fazach cyklu koniunkturalnego oraz możliwość korzystania zarówno z popytu generowanego przez nabywców końcowych, jak i zakupów inwestycyjnych.

Na dzień 31 marca 2026 r. portfel projektów w budowie, w tym projektów realizowanych w ramach wspólnych przedsięwzięć, obejmował 5795 lokali o łącznej powierzchni użytkowej około 281 tys. m kw., realizowanych w ramach 39 etapów projektów w pięciu aglomeracjach miejskich.

| Robyg

SpaceX przyciąga 150 mld dol. Ropa drożeje, giełdy w Azji i Europie spadają

12 min czytania

Wśród 100 największych spółek świata w ubiegłą środę aż 24 znajdowały się w strefie wykupienia rynku. Po piątku zostały już tylko dwie. To pokazuje, że optymizm na giełdach wyparował. Wytłumaczeniem może być zbliżająca się wielka oferta publiczna SpaceX, a kolejna będzie przecież oferta Anthropic. A od niedzieli mamy jeszcze wznowienie ataków rakietowych między Izraelem i Iranem. M.in. o tym Jacek Frączyk pisze w dzisiejszym wydaniu newslettera giełdowego BI.

​Oferta SpaceX ma mieć wartość 75 mld dol., ale nadsubskrypcja ma być dwukrotna. 150 mld dol. ściągnięte z rynku na jedną ofertę to bardzo dużo.

Iran rzekomo wystrzelił w niedzielę rakiety w kierunku Izraela, co mogło być odpowiedzią na atak lotniczy Izraela na południowy Liban i śmierć libańskiego generała, który miał nadzorować wyprowadzanie z tych terenów Hezbollahu.

Czytaj też: Orlen i Synthos negocjują przyszłość małych reaktorów jądrowych

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

Newsletter

Bądź na bieżąco z informacjami ze świata biznesu i finansów

Najpopularniejsze w BUSINESS INSIDER

Rozmowy pokojowe bez końca. Nowe rekordy indeksów mimo kolejnego zwrotu akcji

Giełda

Rozmowy pokojowe bez końca. Nowe rekordy indeksów mimo kolejnego zwrotu akcji

Jacek Frączyk

Porozumienie z Iranem blisko? Rynek reaguje wstrzemięźliwością

Giełda

Porozumienie z Iranem blisko? Rynek reaguje wstrzemięźliwością

Jacek Frączyk

Ropa staniała, by odbić po wzajemnych atakach na Bliskim Wschodzie

Giełda

Ropa staniała, by odbić po wzajemnych atakach na Bliskim Wschodzie

Jacek Frączyk

SpaceX traci miliardy, ale inwestorzy wierzą Elonowi Muskowi [Newsletter Giełdowy BI]

Giełda

SpaceX traci miliardy, ale inwestorzy wierzą Elonowi Muskowi [Newsletter Giełdowy BI]

Jacek Frączyk

Windfall tax może kosztować Orlen miliardy. Fed zaostrza ton, ropa i złoty reagują

Giełda

Windfall tax może kosztować Orlen miliardy. Fed zaostrza ton, ropa i złoty reagują

Jacek Frączyk

Rynek długu przeciąga kapitały z akcji. Oprocentowanie mocno w górę

Giełda

Rynek długu przeciąga kapitały z akcji. Oprocentowanie mocno w górę

Jacek Frączyk

Kolejne groźby Donalda Trumpa wobec Iranu. Rachunek strat ciągle rośnie

Giełda

Kolejne groźby Donalda Trumpa wobec Iranu. Rachunek strat ciągle rośnie

Jacek Frączyk

Cena ropy rośnie po słowach Trumpa. Wall Street nie ogląda się na Bliski Wschód

Giełda

Cena ropy rośnie po słowach Trumpa. Wall Street nie ogląda się na Bliski Wschód

Anna Unton

Historyczne rekordy kluczowych indeksów Wall Street. Rynek widzi koniec problemów na Bliskim Wschodzie

Giełda

Historyczne rekordy kluczowych indeksów Wall Street. Rynek widzi koniec problemów na Bliskim Wschodzie

Jacek Frączyk

Kluczowe zmiany na rynku ropy. Giełdy zareagowały wzrostami

Giełda

Kluczowe zmiany na rynku ropy. Giełdy zareagowały wzrostami

Jacek Frączyk

Sztuczna inteligencja napędza amerykańską giełdę. Najlepszy miesiąc od 2020 r.

Giełda

Sztuczna inteligencja napędza amerykańską giełdę. Najlepszy miesiąc od 2020 r.

Rynki w cieniu możliwej eskalacji w Iranie. Tak zaczyna się dzień na giełdach

Giełda

Rynki w cieniu możliwej eskalacji w Iranie. Tak zaczyna się dzień na giełdach

Jacek Frączyk

Zaskakująco dobry sezon wyników w USA. Są sygnały co kupić, a co sprzedać

Giełda

Zaskakująco dobry sezon wyników w USA. Są sygnały co kupić, a co sprzedać

Jacek Frączyk

Zawieszenie broni, rekordy giełd i rajd bitcoina. Przegląd rynków Jacka Frączyka

Giełda

Zawieszenie broni, rekordy giełd i rajd bitcoina. Przegląd rynków Jacka Frączyka

Jacek Frączyk

Zapisz się na codzienne informacje o giełdzie. Kluczowe sygnały inwestycyjne z rynku - wszystko na jednej stronie

Giełda

Zapisz się na codzienne informacje o giełdzie. Kluczowe sygnały inwestycyjne z rynku - wszystko na jednej stronie

Jacek Frączyk

Rekordy na Wall Street, ale GPW świętuje z niepokojem. Na wykresach widać sygnał

Giełda

Rekordy na Wall Street, ale GPW świętuje z niepokojem. Na wykresach widać sygnał

Jacek Frączyk

Ogromne nadzieje na pokój. Inwestorzy w natarciu

Giełda

Ogromne nadzieje na pokój. Inwestorzy w natarciu

Anna Unton

Kryzys na rynku ropy naftowej? W akcjach tego typu spółek można szukać okazji

Giełda

Kryzys na rynku ropy naftowej? W akcjach tego typu spółek można szukać okazji

Redakcja Businessinsider

Analitycy JPMorgan Chase rewidują prognozy. Wykazują coraz większy pesymizm

Giełda

Analitycy JPMorgan Chase rewidują prognozy. Wykazują coraz większy pesymizm

Grzegorz Psujek

Przełom Tesli coraz bliżej. Analitycy wskazują jeden kluczowy czynnik

Akcje

Przełom Tesli coraz bliżej. Analitycy wskazują jeden kluczowy czynnik

Paweł Rusak

WIG20. Jak rozumieć najważniejszy indeks GPW w 2026 r.

Giełda

WIG20. Jak rozumieć najważniejszy indeks GPW w 2026 r.

Paweł Rusak

Polska giełda zanurkowała. Strach napędza spadki w całej Europie

Giełda

Polska giełda zanurkowała. Strach napędza spadki w całej Europie

Damian Słomski

Tak atak na Iran wpłynął na bitcoina. Przyszło wojenne odbicie

Giełda

Tak atak na Iran wpłynął na bitcoina. Przyszło wojenne odbicie

Grzegorz Psujek

Inwestycje w spółki dywidendowe. Sposób na zysk pasywny na giełdzie [KWOTY]

Giełda

Inwestycje w spółki dywidendowe. Sposób na zysk pasywny na giełdzie [KWOTY]

Jacek Frączyk

Wycena InPostu mocno zaniżona? Mniejszościowy udziałowiec krytykuje ofertę

Giełda

Wycena InPostu mocno zaniżona? Mniejszościowy udziałowiec krytykuje ofertę

Grzegorz Psujek

Jak wybierać akcje na giełdzie. Prosta checklista zamiast emocji

Giełda

Jak wybierać akcje na giełdzie. Prosta checklista zamiast emocji

Redakcja Businessinsider

Ryzyko walutowe w ETF-ach. Kiedy pomaga, a kiedy boli? [PORADNIK]

Giełda

Ryzyko walutowe w ETF-ach. Kiedy pomaga, a kiedy boli? [PORADNIK]

Redakcja Businessinsider

Transakcje za kulisami i spóźnione raporty. KNF przygląda się spółce Mentzena

Giełda

Transakcje za kulisami i spóźnione raporty. KNF przygląda się spółce Mentzena

Filip Madejski

Globalny indeks w praktyce: MSCI World, FTSE All-World, S&P 500 — czym się różnią?

Giełda

Globalny indeks w praktyce: MSCI World, FTSE All-World, S&P 500 — czym się różnią?

Redakcja Businessinsider

ETF dywidendowy czy akumulacyjny. Co lepsze dla długiego horyzontu?

Giełda

ETF dywidendowy czy akumulacyjny. Co lepsze dla długiego horyzontu?

Redakcja Businessinsider

Podatek, dywidendy i rebalancing. Inwestowanie to nie tylko kliknięcie "kup"

Giełda

Podatek, dywidendy i rebalancing. Inwestowanie to nie tylko kliknięcie "kup"

Redakcja Businessinsider

ETF-y dla początkujących. Co konkretnie kupujesz i za co płacisz?

Giełda

ETF-y dla początkujących. Co konkretnie kupujesz i za co płacisz?

Redakcja Businessinsider

Akcje vs ETF-y. Co ma większy sens na start i dlaczego?

Giełda

Akcje vs ETF-y. Co ma większy sens na start i dlaczego?

Redakcja Businessinsider, gku

Pierwszy portfel inwestycyjny krok po kroku. Od celu do pierwszego zakupu [PORADNIK]

Giełda

Pierwszy portfel inwestycyjny krok po kroku. Od celu do pierwszego zakupu [PORADNIK]

Redakcja Businessinsider, gku

Inwestycje w 2026 r. Eksperci oceniają, na co zwracać szczególną uwagę

Giełda

Inwestycje w 2026 r. Eksperci oceniają, na co zwracać szczególną uwagę

Filip Waluszko

Wyższa emerytura dzięki giełdzie i bez adrenaliny. Cztery portfele ETF na 15 lat [INWESTOWANIE]

Giełda

Wyższa emerytura dzięki giełdzie i bez adrenaliny. Cztery portfele ETF na 15 lat [INWESTOWANIE]

Grzegorz Kubera

Holding Tuska. Analitycy rozczarowani wynikami trzeciego kwartału

Giełda

Holding Tuska. Analitycy rozczarowani wynikami trzeciego kwartału

Jacek Frączyk

Od kopalni bitcoina do maszynowni AI. Akcje tej firmy wzrosły o prawie 400 proc.

Giełda

Od kopalni bitcoina do maszynowni AI. Akcje tej firmy wzrosły o prawie 400 proc.

Grzegorz Kubera

Ponad 200 proc. na akcjach w ciągu roku. W 2026 r. zwycięzcami mogą być te spółki [GOTOWE PORTFELE]

Giełda

Ponad 200 proc. na akcjach w ciągu roku. W 2026 r. zwycięzcami mogą być te spółki [GOTOWE PORTFELE]

Grzegorz Kubera

Rosną wątpliwości co do dalszych losów producenta Roomby. Akcje runęły

Giełda

Rosną wątpliwości co do dalszych losów producenta Roomby. Akcje runęły

Grzegorz Kubera

Donald Trump "uratował" Intela? Państwowe miliardy rozpędziły kurs do ponad 90 proc.

Giełda

Donald Trump "uratował" Intela? Państwowe miliardy rozpędziły kurs do ponad 90 proc.

Grzegorz Kubera

1500 zł co miesiąc z dywidend. Pięć portfeli zapewniających taki wynik [DOCHÓD PASYWNY]

Giełda

1500 zł co miesiąc z dywidend. Pięć portfeli zapewniających taki wynik [DOCHÓD PASYWNY]

Grzegorz Kubera

Banki ciągną giełdy w dół. Inwestorzy szukają bezpiecznych aktywów

Giełda

Banki ciągną giełdy w dół. Inwestorzy szukają bezpiecznych aktywów

Grzegorz Psujek

Milion w dekadę. Doskonałe portfolio, które pracuje, gdy śpisz [GOTOWE PORTFELE]

Giełda

Milion w dekadę. Doskonałe portfolio, które pracuje, gdy śpisz [GOTOWE PORTFELE]

Grzegorz Kubera

ETF czy ETC. Wyjaśniamy, czym są papiery dłużne notowane na giełdzie i kiedy warto się nimi zainteresować [PORADNIK]

Giełda

ETF czy ETC. Wyjaśniamy, czym są papiery dłużne notowane na giełdzie i kiedy warto się nimi zainteresować [PORADNIK]

Grzegorz Kubera

Jasna ścieżka do 1500 zł z dywidend. Tak zbudujesz dochód pasywny już od kilkuset złotych miesięcznie [PORTFELE]

Giełda

Jasna ścieżka do 1500 zł z dywidend. Tak zbudujesz dochód pasywny już od kilkuset złotych miesięcznie [PORTFELE]

Grzegorz Kubera

Złoto w portfelu: fizyczne, ETF czy "papier"? To trzeba wiedzieć

Giełda

Złoto w portfelu: fizyczne, ETF czy "papier"? To trzeba wiedzieć

Grzegorz Kubera

ETF-y od zera. Jak wybrać pierwszy fundusz krok po kroku [PORADNIK]

Giełda

ETF-y od zera. Jak wybrać pierwszy fundusz krok po kroku [PORADNIK]

Grzegorz Kubera

Copyright © (treści) 2025 Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o.

Systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji z tej strony internetowej (web scraping), jak również eksploracja tekstu i danych (TDM) (w tym pobieranie i eksploracyjna analiza danych, indeksowanie stron internetowych, korzystanie z treści lub przeszukiwanie z pobieraniem baz danych), czy to przez roboty, web crawlers, oprogramowanie, narzędzia lub dowolną manualną lub zautomatyzowaną metodą, w celu tworzenia lub rozwoju oprogramowania, w tym m.in. szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez uprzedniej, wyraźnej zgody Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. (RASP) jest zabronione. Wyjątek stanowią sytuacje, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe.

Polacy chcą rzucić wyzwanie samolotom. Pociągi mają rozpędzać się do 550 km na godz.

Za projektem stoi polski startup Nevomo, który rozwija technologię MagRail. Jej największą zaletą ma być możliwość wykorzystania istniejącej infrastruktury kolejowej zamiast budowy od podstaw nowych linii, jak ma to miejsce w przypadku klasycznych kolei magnetycznych typu maglev, jak pisze portal Spider's Web.

Twórcy projektu wywodzą się ze środowiska związanego z koncepcją Hyperloop. Po latach prac uznali jednak, że znacznie bardziej realistycznym rozwiązaniem będzie modernizacja obecnych torów niż budowa kosztownych tuneli próżniowych.

Jak działa MagRail?

Pierwszym etapem rozwoju technologii jest system MagRail Booster przeznaczony dla transportu towarowego. W praktyce pod wagonami montowane są specjalne moduły magnetyczne, a pomiędzy szynami instalowana jest dodatkowa szyna generująca pole elektromagnetyczne. Dzięki temu wagony mogą poruszać się bez lokomotywy, automatycznie przyspieszać i hamować.

"Dzięki bezkontaktowemu napędowi elektromagnetycznemu zjawisko uślizgu nie występuje"— tłumaczy prezes Nevomo, Przemek Ben Pączek.

Czytaj także w BUSINESS INSIDER

Oznacza to możliwość prowadzenia dłuższych składów i ograniczenia liczby dodatkowych lokomotyw potrzebnych na stromych odcinkach tras.

Nawet 550 km na godz. na istniejących torach

Znacznie bardziej ambitny jest kolejny etap projektu. Zakłada on wykorzystanie lewitacji magnetycznej do przewozu pasażerów. Według Nevomo nowe pojazdy mogłyby osiągać prędkość nawet 550 km na godz., korzystając z obecnych korytarzy kolejowych po odpowiedniej modernizacji.

Dla porównania, większość europejskich kolei dużych prędkości porusza się dziś z prędkością około 300-350 km na godz. Oznaczałoby to skrócenie czasu podróży nawet o połowę na wielu trasach, pisze Spider's Web.

Europejskie wyróżnienie dla Polaków

Projekt został dostrzeżony również przez ekspertów. Technologia MagRail znalazła się w finale prestiżowego konkursu European Inventor Award 2026 organizowanego przez Europejski Urząd Patentowy. Zespół Przemka Bena Pączka rywalizuje w kategorii małych i średnich przedsiębiorstw.

To jedno z najważniejszych wyróżnień dla innowatorów w Europie i sygnał, że rozwiązanie opracowane w Polsce zaczyna być traktowane poważnie przez branżę kolejową.

Polska technologia już trafia za granicę. Konkurencja dla samolotów?

Nevomo nie ogranicza się wyłącznie do testów. Firma prowadzi już projekty związane z wdrażaniem technologii dla przemysłu i transportu towarowego w Europie, Indiach oraz na Bliskim Wschodzie. W przeszłości współpracowała również z włoską siecią kolejową przy testach technologii w skali 1:1.

Twórcy projektu przekonują, że szybka kolej magnetyczna mogłaby stać się realną alternatywą dla lotów na dystansach do kilkuset kilometrów. Już dziś na trasach takich jak Madryt–Barcelona czy Rzym–Mediolan pociągi skutecznie konkurują z samolotami. Przy prędkościach rzędu 550 km na godz. przewaga kolei mogłaby jeszcze wzrosnąć.

Polscy przedsiębiorcy zalali Brukselę protestami. Zjednoczyli się przeciw ETS

O sprawie informuje w poniedziałek RMF FM. 11 maja Komisja Europejska przedstawiła propozycję, która miałaby wprowadzić m.in. liczbę darmowych pozwoleń dotyczących limitów emisji CO2 na lata 2026-2030. Wyliczeń dokonano na podstawie 10 proc. najbardziej ekologicznych fabryk w Unii Europejskiej. Z propozycją unijnych rozwiązań ETS nie zgadzają się m.in. polscy przedsiębiorcy, którzy uważają, że ze względu na swoją zależność od paliw kopalnych, traciliby na tej propozycji.

Stacja wskazuje na konkretne kroki poczynione przez polską stronę. Do Brukseli wpłynęło 28 oficjalnych stanowisk od rodzimych przedsiębiorców w tej sprawie. Łącznie zgłoszeń było 249 — oznacza to, że ponad 11 proc. głosów pochodzi z Polski.

Propozycja unijnych dyplomatów zjednoczyła łącznie sześć krajów wspólnoty: Bułgarię, Czechy, Grecję, Polskę, Rumunię i Słowację, które we wspólnym stanowisku wyraziły obawy, że brak dopasowania propozycji do realiów grozi deindustrializacją oraz utratą strategicznej niezależności.

Tymczasem temat ten jednoczy polskie przedsiębiorstwa. Przeciwko takiemu rozwiązaniu opowiadają się m.in. Grupa Azoty S.A, KGHM Polska Miedź SA, Stowarzyszenie Przemysłu Wapienniczego, Wałbrzyskie Zakłady Koksownicze "VICTORIA" S.A., JSW KOKS S.A, Polskie Stowarzyszenie Stalowe (PSS), PTEC, Węglokoks Energia, IGCP oraz PGE.

Czytaj także w BUSINESS INSIDER

Branże wskazują zagrożenia

— Aż 70 proc. naszych emisji to naturalny efekt reakcji chemicznych, a nie spalania paliw. Nawet pełne przejście na zieloną energię ich nie zlikwiduje, bo technologie wychwytywania CO2 są dopiero w fazie rozwoju. Narzucanie nierealnych limitów skończy się ucieczką przemysłu poza UE — ostrzega w rozmowie z RMF FM prezeska Stowarzyszenia Przemysłu Wapienniczego Alina Masse.

Z kolei przedstawiciele branży ciepłowniczej zwracają uwagę, że unijna propozycja nie rozróżnia wielkich miejskich sieci od mikroinstalacji, ustanawiając jednakowe limity, co może doprowadzić do przeniesienia kosztów wynikających z unijnych regulacji na prywatnych odbiorców i w ostateczności do wzrostu cen ogrzewania.

Odzieżowy gigant nie zwalnia tempa. Polska jednym z kluczowych rynków

Irlandzka sieć odzieżowa Primark nie zamierza zwalniać tempa rozwoju na polskim rynku. Firma zapowiedziała uruchomienie czterech nowych sklepów, dzięki czemu liczba jej placówek w kraju wzrośnie do 12. Polska pozostaje jednym z kluczowych rynków rozwoju marki w Europie Środkowo-Wschodniej. Jak zaznaczył w rozmowie z portalem dlahandlu.pl Maciej Podwojski, Head of CEE w Primark, sklepy mają być otworzone do końca 2027 r.

Według informacji podanych w rozmowie z Podwojskim, nowe sklepy Primark mają pojawić się w centrach handlowych w Szczecinie, Koszalinie, Białymstoku oraz Warszawie.

Na mapie ekspansji znalazły się:

  • CH Kaskada w Szczecinie,
  • Forum Koszalin,
  • Atrium Biała w Białymstoku,
  • Promenada w Warszawie.

Dzięki tym otwarciom marka znacząco zwiększy swoją obecność poza największymi aglomeracjami.

Czytaj także w BUSINESS INSIDER

Polska coraz ważniejszym rynkiem

Primark wszedł do Polski w 2020 r., otwierając pierwszy sklep w warszawskiej Galerii Młociny. Od tego czasu sieć systematycznie rozwija działalność, pojawiając się m.in. w Poznaniu, Krakowie, Katowicach, Wrocławiu, Łodzi, Bydgoszczy i Lublinie.

Szczególnie istotnym krokiem było otwarcie pierwszego sklepu we wschodniej Polsce — w lubelskim centrum handlowym Felicity. Inwestycja przekroczyła 9 mln euro i stworzyła około 80 miejsc pracy.

Ponad 460 sklepów na świecie

Primark należy dziś do największych sieci modowych w Europie. Firma działa w 17 krajach i posiada ponad 460 sklepów, zatrudniając przeszło 80 tys. pracowników. W samej Europie Środkowo-Wschodniej marka prowadzi już 18 placówek w sześciu krajach regionu.

Strategia firmy pokazuje, że Polska pozostaje jednym z najbardziej perspektywicznych rynków dla międzynarodowych sieci odzieżowych, nawet mimo rosnącej konkurencji ze strony takich marek jak Sinsay, HalfPrice czy Reserved.

"Polska jest jednym z najważniejszych rynków Primark w regionie Europy Środkowo-Wschodniej" — podkreślił Podwojski w rozmowie z portalem dlahandlu.pl.

Nie tylko Primark

Polski rynek modowy wciąż przyciąga nowych graczy. Równolegle swoje wejście do Polski zapowiedziała kanadyjska marka sportowa Lululemon, która planuje uruchomienie zarówno sprzedaży internetowej, jak i sklepów stacjonarnych.

Donald Trump na zakupach. Chce przejąć Wyspy Czagos

Plan ten jest jednym z kilku wariantów opracowywanych przez Biały Dom w dokumencie mającym przedstawić alternatywy wobec decyzji premiera Wielkiej Brytanii Keira Starmera o przekazaniu suwerenności nad archipelagiem na Oceanie Indyjskim Mauritiusowi.

— Prezydent Trump konsekwentnie stoi na stanowisku, że Wielka Brytania nie powinna oddawać Brytyjskiego Terytorium Oceanu Indyjskiego, które obejmuje naszą wspólną amerykańsko-brytyjską bazę wojskową na atolu Diego Garcia — powiedział Reutersowi przedstawiciel władz USA.

— Strategiczne położenie Diego Garcia na Oceanie Indyjskim sprawia, że jest to kluczowa i niezastąpiona instalacja wojskowa o ogromnym znaczeniu dla bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych — dodał urzędnik, podkreślając, że USA pozostają w stałym kontakcie z Wielką Brytanią, aby utrzymać funkcjonowanie wyspy jako regionalnej platformy bezpieczeństwa.

Czytaj też: Donald Trump grozi Grenlandii, świat wstrzymuje oddech

Czytaj także w BUSINESS INSIDER

Donald Trump: porozumienie "poważnym błędem"

Rząd Wielkiej Brytanii w kwietniu wstrzymał porozumienie dotyczące przekazania suwerenności nad Wyspami Czagos, gdzie znajduje się amerykańsko-brytyjska baza lotnicza Diego Garcia. Umowa ta była krytykowana przez prezydenta USA Donalda Trumpa.

Trump stwierdził w lutym, że porozumienie to było "poważnym błędem".

— Rząd przejął sytuację, w której kontrola Wielkiej Brytanii nad bazą wojskową na Diego Garcia była zagrożona i konieczne było podjęcie działań w celu ochrony interesów narodowych Wielkiej Brytanii oraz zapobieżenia uzyskaniu przyczółka przez naszych przeciwników w miejscu o tak strategicznym znaczeniu — powiedział rzecznik brytyjskiego rządu.

— Diego Garcia to kluczowy zasób militarny zarówno dla Wielkiej Brytanii, jak i Stanów Zjednoczonych, który od prawie 60 lat chroni nasze wspólne bezpieczeństwo — dodał rzecznik. "Utrzymanie długoterminowej kontroli operacyjnej i bezpieczeństwa Diego Garcia jest podstawą porozumienia między Wielką Brytanią a Mauritiusem — porozumienia wynikającego z realnych długoterminowych zagrożeń dla bazy, których zarówno Wielka Brytania, jak i USA są w pełni świadome."

Nowa moneta kolekcjonerska od NBP. Upamiętnia tragiczne wydarzenia

Moneta ma na celu upamiętnienie fali strajków i protestów, do których doszło w 1976 r. po tym, jak komunistyczne władze ogłosiły drastyczne podwyżki cen urzędowych na niektóre towary. Protesty były brutalnie tłumione przez milicję, a w całej Polsce aresztowanych zostało nawet 2,5 tys. osób. 14 maja 2025 r. Sejm uchwałą ustanowił 2026 r. "Rokiem Robotniczych Protestów Czerwca 1976".

Narodowy Bank Polski postanowił upamiętnić te wydarzenia za pomocą monety kolekcjonerskiej. Numizmat ma nominał 10 zł, został wykonany ze srebra o próbie 999,9. Będzie można go nabyć w każdym oddziale NBP za 370 zł.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Jak wygląda moneta?

Moneta ma klasyczny, okrągły kształt, średnicę 32 mm i masę 14,14 g. Jej rewers zdobi napis "50. rocznica czerwca '76", fragmenty polskiej flagi oraz sylwetki protestujących. Na awersie monety znajduje się orzeł z polskiego godła oraz nazwy miast, w których protesty przybrały najbardziej dramatyczny przebieg, czyli: Radom, Ursus oraz Płock. Ich tło stanowi wizerunek tzw. bloku z wielkiej płyty.

"Narodowy Bank Polski wprowadził do obiegu srebrne monety kolekcjonerskie o nominale 10 zł »50. rocznica Czerwca ’76«, upamiętniające protesty robotnicze z 1976 r., które wybuchły po zapowiedzi podwyżek cen żywności i objęły między innymi Radom, Ursus i Płock. Moneta przypomina także o represjach wobec uczestników wydarzeń" — informuje Narodowy Bank Polski.

Czytaj także w BUSINESS INSIDER

Andrzej Domański porozmawia z francuskim ministrem. Chodzi o nagrodę Mai Chwalińskiej

Maja Chwalińska przegrała w finale French Open w dwóch setach z Rosjanką Mirrą Andriejewą 6:3, 6:2. Polska tenisistka wygrywając półfinał już osiągnęła największy sukces w swojej karierze oraz ogromną nagrodę finansową. Na kortach w Paryżu zarobiła już 1,4 mln euro (5,9-6 mln zł) brutto. Oznacza to, że na jej konto wpłynie 770 tys. euro, czyli mniej więcej 3,2–3,3 mln zł. We Francji podatek od wygranych sportowych wynosi 45 proc.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo:

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Domański porozmawia z francuskim ministrem

W 1. rundzie w Paryżu Polka wygrała z mistrzynią olimpijską Chinką Qinwen Zheng 6:4, 6:0, a następnie w takim samym stosunku z rozstawioną z numerem 23. Belgijką Elise Mertens. W 3. rundzie pokonała Greczynkę Marię Sakkari 1:6, 6:3, 6:2, a potem Francuzkę Diane Parry 6:3, 6:2 i Rosjankę Annę Kalinską (22.) 7:6 (7-3), 6:3.

— Pomiędzy Polską, a Francją obowiązuje umowa o unikaniu podwójnego podatkowania — zaznaczył w TVN24 minister finansów Andrzej Domański. Dodał, że jasno jest zapisane w przepisach, że dochód jest opodatkowany w kraju, w którym został wygenerowany.

— W tym wypadku dochód został wygenerowany w Paryżu i zostanie opodatkowany we Francji — wyjaśnił.

— Będziemy się niedługo widzieć, poruszę ten temat. Aczkolwiek francuski fiskus, podobnie, jak polski, stara się mieć zasady — stwierdził, pytany o to, czy gdyby porozmawiał z ministrem finansów Francji o trudzie, jaki Maja Chwalińska przeszła, ten "może by zmiękł".

— Wątpię, aby udało się coś uzyskać, ale temat podniosę. Gdyby francuska tenisistka wygrała jakikolwiek turniej w Polsce, wtedy dochód trafiłby do polskiego budżetu — podkreślił.

Wielki awans Mai Chwalińskiej

W poniedziałkowym notowaniu rankingu tenisistek Maja Chwalińska awansowała ze 114. na 21. miejsce. Wyżej od niej klasyfikowane były tylko trzy biało-czerwone — jedyna polska liderka listy WTA Iga Świątek, wiceliderka Agnieszka Radwańska i Magda Linette, która dotarła do 19. pozycji.

Pierwszą Polką w top 100 była Iwona Kuczyńska, która dokonała tego w 1987 r. Później dołączyło do niej jeszcze 11 jej rodaczek. Ostatnią przed Chwalińska "debiutantką" była w 2021 r. Magdalena Fręch.

Rząd wstrzymał prace nad ważną zmianą. Powodem wzrost bezrobocia

O sprawie informuje poniedziałkowy "Dziennik Gazeta Prawna" w tekście "Szybkiej ścieżki nie będzie". Według gazety resort pracy potwierdził informacje z jednego z podzespołów Rady Dialogu Społecznego — prace nad rozporządzeniem stanęły, a ministerstwo nie planuje ich wznowienia.

Przygotowywanie spisu profesji, w których brakuje rąk do pracy, ciągnęło się przez kilka miesięcy. 15 stycznia 2026 r. pojawił się projekt, który resort skierował do konsultacji. Przedsiębiorcy pokładali w nim duże nadzieje. Traktowali nowe przepisy jako sposób na rozładowanie kolejek w urzędach wojewódzkich, gdzie procedury legalizacji pobytu obcokrajowców coraz bardziej się piętrzą.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Test rynku pracy bez zmian

Nowe regulacje miały usunąć jedną z uciążliwych formalności towarzyszących zatrudnianiu obcokrajowców. "Wykaz miał wyeliminować jedną z najbardziej czasochłonnych procedur przy rekrutacji obcokrajowców. Pracodawca chętny do zatrudnienia pracownika wykonującego zawód z listy miał być zwolniony z obowiązku uzyskania informacji starosty o braku możliwości zaspokojenia potrzeb kadrowych na lokalnym rynku pracy" — przypomina "Dziennik Gazeta Prawna".

Firma chcąca przyjąć cudzoziemca do pracy w jednej z deficytowych profesji nie musiałaby już pytać starosty o sytuację kadrową w regionie.

Czytaj także w BUSINESS INSIDER

Bezrobocie argumentem ministerstwa

Resort pracy, tłumacząc swoją decyzję, wskazał na rosnące bezrobocie. Argumentacja ta nie przekonuje jednak przedstawicieli pracodawców, którzy nie kryją zaskoczenia. Zwracają oni uwagę, że choć w porównaniu z poprzednim rokiem liczba bezrobotnych rzeczywiście się zwiększyła, to ostatnie miesiące przyniosły zmianę tej tendencji.

Dla firm zatrudniających obcokrajowców utrzymanie obecnych zasad oznacza dalsze opóźnienia w urzędach wojewódzkich. Problemy z legalizacją pobytu cudzoziemców pozostają jednym z głównych wyzwań, z którymi mierzą się pracodawcy zatrudniający pracowników pochodzących zza granicy.

Ceny ropy wystrzeliły po eskalacji napięć na Bliskim Wschodzie. Tyle kosztuje baryłka

Notowania

WALUTY

4,25

-0,05%

Pobieranie danych...

1D

1M

3M

1Y

MAX


z dn.

08.06.2026

godz.

08:05


USD/PLN

3,69

-0,03%

CHF/PLN

4,62

-0,19%

GBP/PLN

4,91

-0,14%

EUR/USD

1,15

-0,03%

BTC/PLN

180 900,00

+0,00% -

GIEŁDA

24 759,05

-0,75%

Pobieranie danych...

1D

1M

3M

1Y

MAX


z dn.

05.06.2026

godz.

08:05


FTSE 100

10 368,10

+0,08%

NASDAQ

25 713,68

-4,16%

DJI

50 869,31

-1,34%

S&P500

7 384,67

-2,63%

SUROWCE

97,45

+4,75%

Pobieranie danych...

1D

1M

3M

1Y

MAX


z dn.

08.06.2026

godz.

07:53


Ropa crude

94,68

+4,91%

Złoto

4 304,52

-0,58%

Srebro

66,95

-1,32%

Miedź

13 554,00

+0,27%

Są młodzi i niezależni finansowo. Zdradzili swój sposób na "szybką emeryturę"

Copyright © (treści) 2025 Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o.

Systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji z tej strony internetowej (web scraping), jak również eksploracja tekstu i danych (TDM) (w tym pobieranie i eksploracyjna analiza danych, indeksowanie stron internetowych, korzystanie z treści lub przeszukiwanie z pobieraniem baz danych), czy to przez roboty, web crawlers, oprogramowanie, narzędzia lub dowolną manualną lub zautomatyzowaną metodą, w celu tworzenia lub rozwoju oprogramowania, w tym m.in. szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez uprzedniej, wyraźnej zgody Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. (RASP) jest zabronione. Wyjątek stanowią sytuacje, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe.

Drożyzna (jeszcze) nie wraca, ale ceny już rosną [Koszyk zakupowy Business Insidera i aplikacji PanParagon]

Obecnie za kilkanaście podstawowych artykułów spożywczych zapłacimy 102 zł i 59 gr — wynika z analizy ekspertów aplikacji PanParagon dla Business Insider Polska. To pierwszy wzrost cen naszego koszyka od wielu tygodni. W ujęciu tygodniowym koszyk podrożał o 22 gr — czyli 0,2 proc.

Trudno natomiast powiedzieć, że w sklepach jest bardzo drogo. W zeszłym roku o tej samej porze wartość koszyka wyraźnie przekraczała bowiem 103 zł.

Zobacz także: Planujesz kredyt mieszkaniowy? Ten niuans może wpłynąć na decyzję banku

Marchew drożeje o ponad 6 proc.

Najbardziej wyraźnie w górę poszły ceny marchwi — tu mamy wzrost aż o 28 gr, a obecna stawka za 1 kg wynosi 4 zł 89 gr. Ceny cukru podskoczyły też dość sporo — o 4,7 proc. Drożeją też jabłka (o 3,5 proc.) czy banany (o 2,5 proc.).

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Czytaj także w BUSINESS INSIDER

Tanieją z kolei takie produkty jak pomidor malinowy (o 1,3 proc.) czy też papryka czerwona (o 1,6 proc.). Liderem spadków jest jednak masło — tu cena spadła aż o 2,6 proc.

Niezmienna jest z kolei względem poprzedniego tygodnia cena mąki pszennej tortowej.

Zobacz także: "Czujemy się jak szwaczki". Tak AI niszczy klasę średnią

Dlaczego analizujemy paragony?

Dane z paragonów mówią nam prawdę o tym, ile Polacy średnio płacą za poszczególne artykuły. Analizujemy 14 podstawowych produktów, które znajdują się na zakupowych listach większości Polaków.

PanParagon to popularna aplikacja, dzięki której można wyszukiwać promocje oraz przechowywać paragony. Każdego miesiąca do systemu trafiają miliony dowodów zakupu. Tak obszerne, anonimowe dane z paragonów dają nam możliwość tworzenia rzetelnych analiz dotyczących m.in. rzeczywistych cen produktów, realnej inflacji czy aktualnych trendów zakupowych.

Z narzędzia korzystają mieszkańcy zarówno wielkich miast, jak i mniejszych ośrodków. I ci, którzy kupują w dyskontach, i ci, którzy preferują osiedlowe warzywniaki. Daje to nam zatem pełny przekrój cenowy.

Autor: Mateusz Madejski, dziennikarz Business Insider Polska

"AI napędzi czwartą rewolucję przemysłową". Dan Ives z Wedbush Securities specjalnie dla BI

Ives często jest cytowany przez CNBC i zapraszany jako ekspert od AI w programach tego nadawcy. Odwiedził w maju Polskę i w rozmowie z Business Insiderem podzielił się swoimi spostrzeżeniami na temat perspektyw rynku sztucznej inteligencji.

Wielkie firmy technologiczne zupełnie nie liczą się z pieniędzmi, byle zdążyć w wyścigu o budowę centrów danych obsługujących sztuczną inteligencję w bliskiej przyszłości. Idą na to setki miliardów dolarów. Zarabiają na razie producenci sprzętu, a głównie nowych procesorów zaprojektowanych specjalnie na potrzeby centrów danych i sztucznej inteligencji m.in. przez Nvidię. No i zarabiają ci, którzy pożyczają pieniądze na te gigainwestycje. Czy te pieniądze szybko się zwrócą?

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Przedstawiciele banku Barclays prognozują, że do 2035 r. wartość tego sektora osiągnie poziom 200 mld dol. Dan Ives, dyrektor zarządzający w Wedbush Securities, firmie zarządzającej prawie 6 mld dol., głównie od bogatszych klientów (średnio 600 tys. dol.), zasugerował, że w ciągu dziesięciu lat rynek ten może być wart nawet biliony dolarów. Odwiedził Polskę w połowie maja na zaproszenie Trigon DM i wziął udział w kongresie Impact.

Czytaj też: Sztuczna inteligencja na celowniku rynku pracy. Skala zwolnień zaskakuje

Czytaj także w BUSINESS INSIDER

— Wierzymy, że AI napędzi prawdziwą czwartą rewolucję przemysłową, a zastosowania sztucznej inteligencji wśród firm i konsumentów przełożą się na biliony dolarów monetyzacji w kolejnych latach — powiedział Ives w rozmowie z Business Insiderem.

Setki miliardów dolarów na AI

Amazon zaplanował 200 mld inwestycji rocznie, Microsoft 145-190 mld, Alphabet (Google) 175-185 mld, Meta (Facebook, Instagram, WhatsApp) 115-135 mld dol., Apple 500 mld dol. w cztery lata, a Oracle 50 mld dol. rocznie. Na czym ma właściwie zarabiać ta sztuczna inteligencja, żeby gigantyczne wydatki przynosiły zyski i dały solidny wzrost z wydanych miliardów?

Fizyczna AI, czyli rozwiązania wykorzystujące AI w świecie rzeczywistym, będą odgrywać kluczową rolę w dalszym rozwoju sztucznej inteligencji — uważa Dan Ives.

Dany Ives podczas kongresu Impact w maju 2026 r.
Dany Ives podczas kongresu Impact w maju 2026 r. | Trigon DM / Trigon DM

Za tym musi iść rozwój robotyki. Jednym z przykładów nowych rozwiązań jest robotaxi rozwijane przez Teslę. Nie bez problemów. Klienci na razie nie mają powodów do zadowolenia z usługi.

— Nadal mamy wysokie przekonanie, że strategia robotaxi Tesli będzie realizowana w kolejnych latach i pozostaje kluczowym elementem szerszej strategii AI Elona Muska — ocenia Ives.

Problemy z energią

Problemem jest, że centra danych pożerają ogromne ilości energii. OZE nie dostarczą jej w taki sposób, jak te centra wymagają, bo energia dla nich musi być stabilna, pobierana całą dobę. Chiny obok OZE jeszcze szybciej rozwijają energetykę węglową. Czy czeka nas powrót do węgla, gdy energia będzie potrzebna w dużej ilości i to na zaraz?

— Problemy związane z dostępnością energii są dziś w centrum dyskusji o AI. Naszym zdaniem energetyka jądrowa będzie jednym z kluczowych filarów przyszłego systemu energetycznego — skomentował ekspert Wedbush.

Dane stają się dziś nowym złotem lub nową ropą, a AI tworzy ogromne możliwości ich monetyzacji zarówno po stronie przedsiębiorstw, jak i konsumentów.

— dodał.

Problemy z wodą

Problemem może też stać się schładzanie centrów danych. Potrzebne będzie na świecie nawet 150 mln m sześc. rocznie — podał niedawno w analizie Polski Instytut Ekonomiczny. Średniej wielkości centra danych potrzebują rocznie tyle wody, co 1 tys. gospodarstw domowych, natomiast duże centra w USA tyle, co miasto liczące 50 tys. mieszkańców.

Oczywiście tej wody nie "zużywają" bezpowrotnie. Ona wraca w postaci pary i potem deszczu do środowiska, ale np. z ciśnieniem wody w kranach przy centrach danych bywają już problemy. Mieszkańcy hrabstwa Fayette w stanie Georgia borykają się z problemami dotyczącymi niedoborów wody.

Jak się okazało, kłopoty powoduje położony nieopodal kompleks centrów danych, który pobierał wodę poprzez niezidentyfikowane przyłącza wodociągowe. Budynki miały być chłodzone systemem tzw. zamkniętej pętli, który pozwalał na wykorzystywanie tej samej wody zamiast pobieranej z miejskiej sieci. Okazało się jednak, że to inwestorowi nie wystarczyło. Kto wie, czy nie pojawią się czasowe wyłączenia?

Wtedy mieszkańcy upomną się o wodę, a to może zakończyć działanie wielu centrów danych. Jedynym wyjściem z sytuacji mogą być centra w kosmosie. Takie planuje m.in. Elon Musk i SpaceX. Tam chłodzenie jest "samoistne". Kwestia tylko kosztów dostarczenia i utrzymania na orbicie. Nowa większa rakieta SpaceX, czyli Starship, która z sukcesem wystartowała i wróciła na Ziemię, powinna obniżyć koszt dostarczenia.

Zagrożone zmianami wynikającymi z wdrażania AI mogą się czuć takie firmy jak SAP czy polskie Asseco, które produkują i implementują oprogramowanie dla przedsiębiorstw. — Rynek oprogramowania dla przedsiębiorstw będzie naszym zdaniem ewoluował raczej w kierunku integracji AI z istniejącymi systemami niż ich całkowitego zastąpienia — twierdzi Ives.

Cyberbezpieczeństwo od AI czy cyberniebezpieczeństwo?

Ekspert podkreślił też, że wraz z rozwojem technologicznym pojawia się też kwestia bezpieczeństwa.

— Rozwój AI zwiększa skalę zagrożeń cybernetycznych, ponieważ ataki stają się szybsze, tańsze i bardziej zaawansowane. Jednocześnie AI będzie także jednym z największych motorów wzrostu rynku cyberbezpieczeństwa — ocenia Dan Ives.

Anthropic w projekcie Glasswing stworzyło nawet narzędzie AI do usuwania luk w systemach.Rozwiązania oparte na AI mogą pomagać wykrywać i usuwać luki w systemach szybciej niż człowiek. Dlatego cyberbezpieczeństwo staje się jednym z najważniejszych pól rywalizacji technologicznej — uważa.

"Prezes UOKiK otrzyma tę książkę jako pierwszy". Banki o problemach polskiej gospodarki

6 min czytania

Debata prezesów banków, tradycyjnie wieńcząca Europejski Kongres Finansowy, przebiegła pod znakiem pytań m.in. o niesatysfakcjonujący wzrost kredytów, małą skłonność firm do inwestycji i ryzyka prawne. Wskazywano też na problem z edukacją nie tylko klientów, ale również polityków i regulatorów.

Debata prezesów banków zwieńczyła XVI edycję Europejskiego Kongresu Finansowego.
Debata prezesów banków zwieńczyła XVI edycję Europejskiego Kongresu Finansowego. | Foto: Piotr Manasterski / mBank

Jedną z głównych bolączek polskich banków jest "wykoślawienie" ich bilansów. Instrumenty dłużne stanowią 35 proc. ich aktywów, to głównie obligacje skarbowe i przez państwo gwarantowane (25 proc. aktywów), czyli więcej niż kredyty udzielone gospodarce.

Ta nietypowa sytuacja to efekt w dużej mierze konstrukcji podatku bankowego, który promuje obligacje skarbowe, te bowiem wyłączone są z tej daniny. Ale nie jest to jedyny powód, bo portfel kredytów rośnie w niesatysfakcjonującym — w zderzeniu z wysoką dynamiką PKB — tempie. Choć tu sytuacja ostatnio się poprawia.

— My jako nadzór finansowy mówimy: musicie rosnąć. Jeżeli musicie rosnąć, to może się to dokonywać kosztem wzrostu ryzyka. Jednak rolą i rdzeniem działalności bankowej jest zarządzanie ryzykiem i branie tego ryzyka w sposób odpowiedzialny i aktywny — mówił Jacek Jastrzębski, przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego, podczas debaty prezesów banków podczas Europejskiego Kongresu Finansowego. Dodał, że działy ryzyka w bankach powinny zajmować się zarządzaniem ryzykiem, a nie unikaniem go za wszelką cenę.

Niski popyt na kredyt i wielka konkurencja

Bankowcy podkreślali, że są zainteresowani zwiększaniem finansowania, ale zwracają uwagę na ten sam problem — niski popyt na kredyty. — My bardzo chcemy pożyczać, chcemy pożyczać więcej. Mamy to zapisane w naszych strategiach — mówił Przemek Gdański, prezes BNP Paribas Banku Polska. Dodał, że popyt kredytowy jest zbyt niski, nieadekwatny do możliwości podaży wynikających z dużych ambicji banków, które są możliwe dzięki wysokim kapitałom i płynności.

Czytaj także w BUSINESS INSIDER

Cezary Kocik, prezes mBanku, dodał, że jego bank (podobnie jak inne) chce zwiększać akcję kredytową i udziały w rynku. — Jednak widzimy w transakcjach, jak duża jest konkurencja między bankami, więc problemem jest raczej kwestia słabego popytu na kredyt, niż ograniczania podaży pieniędzy z naszej strony — zaznaczył. Ocenił, że same banki często mają ograniczony wpływ na zachowanie klientów, które jego zdaniem kształtowane są przez czynniki makroekonomiczne, politykę banku centralnego i otoczenie prawne.

Powodów niskiego popytu na kredyt jest sporo: firmy prowadzą stosunkowo mało nowych inwestycji, a jeśli już to robią, to finansują się z własnych środków (wysokie bezpośrednie inwestycje zagraniczne w Polsce mogą sugerować, że zagraniczne firmy u nas obecne finansują się wprost ze spółek-matek). Do tego dochodzą środki z UE. To wszystko wypiera kredyt bankowy.

Michał Bolesławski, prezes ING Banku Śląskiego, ocenił, że niektóre firmy nie decydują się na finansowanie bankowe, bo to dla nich za duże ryzyko. — Boją się, że nie spłacą kredytu, boją się zmienności prawa, nieprzewidywalności przepisów, tego, że za chwilę zostaną czymś zaskoczeni — powiedział Bolesławski.

Dodał, że rozwój rynku kapitałowego — poprzez m.in. zwiększanie zaangażowania klientów indywidualnych w fundusze inwestycyjne — spowoduje, że firmy zyskają stabilnych, długoterminowych inwestorów, co pomoże im w rozwoju. W takich warunkach znowu będą mogły kierować się do banków po to, żeby wziąć kredyty na nowe projekty.

Zobacz też: KNF wskazuje główne ryzyka w finansach. "Polska najbardziej spolaryzowana w UE"

Piotr Żabski, prezes Alior Banku, zwrócił uwagę na to, aby skupić się na potrzebach klientów i lepiej się wsłuchiwać w ich głos. — Wygląda na to, że jako banki mówimy tutaj, że sami lepiej wiemy, co zrobić z klientem. Stawiamy się w pozycji "wszechwiedzących". Myślę jednak, że powinniśmy przedstawić tutaj głos klientów i razem z nimi o tym wszystkim dyskutować — zaznaczył.

Joao Bras Jorge, prezes Banku Millennium, powiedział, że tylko w krajach, w których istnieją ulgi podatkowe dla długoterminowych inwestycji w fundusze inwestycyjne, udaje się wypracować rozwiązania, które odnoszą sukces. — To nie jest tak, że mamy wiele projektów, pomysłów czy inwestycji, które szukają finansowania i go nie znajdują. Jeśli naprawdę chcemy mieć jakąś rolę w społeczeństwie, to polegać ona powinna na pomaganiu w tworzeniu większej liczby projektów — powiedział.

— My dzisiaj na bardzo konkurencyjnym rynku walczymy o biznes. Panie przewodniczący — my walczymy o kredyt, my się tutaj nie zastanawiamy. W każdym praktycznie segmencie klientów każdy z nas ma mega ambitnie postawiony cel — dodał Szymon Midera, prezes PKO BP, zwracając się do Jacka Jastrzębskiego.

Cezary Stypułkowski, prezes Banku Pekao, ocenił, że do wzrostu kredytów kluczowa jest modyfikacja podatku bankowego. — On jest po prostu fundamentalnie zły, źle skonstruowany, oczywiście ma swoje walory fiskalne, jest łatwy do ściągnięcia, ale zniechęca generalnie do kredytowania i zachęca do kupowania papierów rządowych — powiedział.

Finansowanie z banku nie tylko w formie dłużnej, ale też udziałowej

Bankowcy poruszyli również temat bezpośrednich inwestycji kapitałowych banków, co mogłoby być kołem zamachowym dla kolejnych projektów. Adam Marciniak, prezes VeloBanku, zwrócił uwagę, że finansowanie przez banki innowacyjnych firm jest niewielkie. Jako przykład podał słynną spółkę ElevenLabs, założoną przez Polaków, która nie uzyskała finansowania w naszym kraju. Podkreślał, że to właśnie spółki technologiczne pozwalają osiągnąć najwyższe stopy zwrotu (biorąc pod uwagę wzrost wyceny rynkowej) i warto rozważyć systemowe rozwiązania — w których mogłyby uczestniczyć banki — dostarczające finansowanie technologicznym start-upom.

Zobacz też: Wiceszef KNF ostro o słowach szefa UOKiK. "To jest nieakceptowalne"

Jacek Jastrzębski mówił, że trzeba to robić w sposób przemyślany i pozytywnie ocenił inicjatywę Innovate Poland. — Jesteśmy w dialogu z PFR Ventures na temat tego, jak tego typu mechanizm może być ustrukturyzowany, aby nie "penalizować" zaangażowań banków wagą ryzyka wynoszącą 400 proc. — mówił szef KNF. Tyle kapitału muszą odłożyć banki, jeśli inwestują w udziały innych firm (dla porównania waga ryzyka dla hipotek to 35 proc.), co zwiększa odporność banków na ewentualne niepowodzenie operacji, ale mocno obciąża kapitały i rentowność.

Przewodniczący KNF dodał, że takie inwestycje banków — dające kapitał młodym i obiecującym firmom — powinny być prowadzone z wykorzystaniem mechanizmów pośrednich, czyli na przykład przez fundusze funduszy, dlatego że banki nie mają kompetencji charakterystycznych dla private equity, poza tym to stwarzałoby naturalny mechanizm dywersyfikacji tych inwestycji.

Obronność obszarem wzrostu dla banków

Bankowcy wskazali, że ich instytucje są wreszcie otwarte na finansowanie obronności (przed laty często nie pozwalały im na to regulacje wewnętrzne). Niektórzy zaznaczali jednak, że konkurencja ceną w tym zakresie jest bardzo duża. Dotyczy to ogólnie rzecz biorąc wielkich kredytów korporacyjnych, gdzie marże są niskie. Dodatkowym wyzwaniem w tym zakresie są grupy, które księgują kredyt u spółek-matek za granicą, dzięki czemu nie płacą podatku bankowego w Polsce i mogą zaoferować atrakcyjniejsze warunki finansowe kredytu.

Dzisiaj finansowanie projektów obronnościowych jest poniżej kosztu podatku bankowego, bo musimy konkurować właśnie z bankami, które nie finansują tego lokalnie. Więc jest to duże wyzwanie — mówiła Elżbieta Czetwertyńska, prezeska Citi Handlowego. Dodała, że trzeba być ostrożnym w zwiększaniu portfela kredytów, aby za parę lat nie odbiło się to w postaci zwiększonych kosztów ryzyka.

— Kilka lat temu przy pierwszych projektach obronnych "nie było tłoku". Teraz wszyscy tam są — powiedział Michał Gajewski, prezes Erste Banku Polska. Wskazał, że wielka konkurencja i niska marża w takich kredytach powodują, że nie zawsze zaangażowanie w taki projekt jest dla banku opłacalne z punktu widzenia wskaźnika ROE (zwrot z kapitałów własnych).

Mirosław Czekaj, prezes Banku Gospodarstwa Krajowego, wskazał, że finansowanie obronności w Polsce jest realizowane w dużej mierze dzięki instrumentom opartym na gwarancjach Skarbu Państwa. — Ryzyko takich projektów jest ograniczone, a ich znaczenie dla bezpieczeństwa kraju fundamentalne. W obszarze innowacji potrzebujemy nie tylko kredytu, ale również finansowania kapitałowego, które lepiej odpowiada charakterowi przedsięwzięć wysokiego ryzyka — zaznaczył.

Edukacja kuleje nie tylko u klientów

Sporą część dyskusji poświęcono edukacji finansowej Polaków. Wniosek był oczywisty: jest zbyt niska i trzeba ją poprawiać. Bankowcy jednak wskazywali, że o ile współpracują z uczelniami wyższymi i ich pracownicy prowadzą wykłady, to konieczna jest "praca u podstaw" — czyli lepsza edukacja finansowa na niższych szczeblach.

— Polacy trzymają środki na nisko oprocentowanych depozytach, zamiast inwestować długoterminowo. To wynika z braku edukacji finansowej, która powinna zaczynać się już w szkole podstawowej — powiedział Szymon Midera, prezes PKO BP.

Cezary Stypułkowski wspomniał, że osobiście zaangażował się w wydanie książki autorstwa Edwarda Chancellora pt. "Cena czasu. Prawdziwa historia odsetek", która wyjaśnia między innymi, czym jest stopa procentowa i koszt pieniądza w czasie. Krytycznie odniósł się do wartej blisko 120 mln zł kary, którą UOKiK nałożył na Bank Pekao za kwestie związane z wakacjami kredytowymi.

Pierwsze egzemplarze tej książki wyślemy tym, którzy najmniej wiedzą o tych aspektach — powiedział Stypułkowski. Odniósł się również do głośnych wywiadów, których Tomasz Chróstny, prezes UOKiK, podczas EKF (na którym nie był obecny), udzielił mediom. Mówił w nich m.in., że "stabilność sektora nie może być osiągana kosztem jego uczestników", a w rozmowie z Onet Rano padły głośne słowa o "typowej banksterce". — Pierwszy egzemplarz wyślę do pana prezesa UOKiK — stwierdził prezes Banku Pekao.

Wypowiedzi Tomasza Chróstnego nastąpiły kilka dni po tym, jak rząd odebrał jego urzędowi rolę gospodarza prac nad nową ustawą o kredycie konsumenckim, która ma na nowo uregulować SKD. Zastrzeżenia do projektu przygotowanego przez UOKiK zgłaszały m.in. Ministerstwo Finansów, KNF czy Ministerstwo Sprawiedliwości, dwa razy negatywną opinię przedstawił też Komitet Stabilności Finansowej. SKD to na tyle duże ryzyko dla sektora bankowego, że specjalną ustawę — regulującą kwestię rozliczeń w tym zakresie — chciałoby uchwalić Ministerstwo Sprawiedliwości.

Na ryzyko związane z SKD zwrócił uwagę Szymon Midera. — Stoimy przed dużym wyzwaniem z tym związanym. Mam nadzieję, że tym razem sobie poradzimy. To, co powinniśmy robić niezależnie od wszystkiego, to minimalizować ryzyko — mówił szef PKO BP. Zadeklarował, że do końca roku PKO BP wdroży do oferty modelową umowę kredytu hipotecznego. Zachęcał inne banki, aby także one wdrożyły to rozwiązanie.

Także Piotr Żabski mówił, że konieczna jest poprawa współpracy i dialogu między bankami, nadzorem i ustawodawcą, aby nie doszło do kolejnych wielkich problemów z ryzykiem prawnym, co mogłoby odbić się na całej gospodarce.

Autor: Maciej Rudke, dziennikarz Business Insider Polska

Unieważnienie kredytu hipotecznego. Jakie są skutki podatkowe? Jest nowa interpretacja

3 min czytania

Tysiące spraw frankowych w sądach kończą się unieważnieniem umowy kredytu hipotecznego. W efekcie kredytobiorcy dostają zwrot pieniędzy z odsetkami. Czy od otrzymanych środków trzeba zapłacić podatek? Odpowiedź znajdujemy w interpretacjach fiskusa.

Unieważnienie umowy kredytu hipotecznego oznacza zwykle spore pieniądze dla kredytobiorcy. Tak było w przypadku kobiety, której dotyczy jedna z najnowszych interpretacji indywidualnych. Kobieta w 2007 r. z mężem zaciągnęła dwa kredyty mieszkaniowe we franku szwajcarskim. Pożyczyła prawie 145 tys. franków na zakup działki i budowę domu (dlatego kredyty były dwa). Małżonkowie spłacali kredyty do 2021 r. W tym samym roku złożyli pozew o zwrot 665 tys. zł oraz odsetki. W 2025 r. sąd okręgowy uznał, że umowy kredytu były nieważne. Zasądził zwrot kwoty, której domagali się kredytobiorcy (665 tys. zł) oraz odsetki (277 tys. zł). Następnie doszło do wzajemnych spłat między bankiem i kredytobiorcami (mówiąc fachowo — potrącenia wierzytelności, a następnie umorzenia wzajemnych wierzytelności między stronami). W efekcie bank zwrócił małżonkom ponad 582 tys. zł.

Małżonkowie mieli jednak wątpliwości, czy od otrzymanych kwot muszą zapłacić podatek dochodowy. Złożyli wniosek o wydanie interpretacji indywidualnej. Dodajmy, że w podobnych sprawach fiskus w 2026 r. wydał już wiele interpretacji. Przeanalizowaliśmy je wszystkie i tłumaczymy, co z nich wynika.

Czytaj też: Tak sprzedasz samochód po leasingu bez PIT. Wielu ma problem przy pierwszym kroku

❌