Ta nietypowa sytuacja to efekt w dużej mierze konstrukcji podatku bankowego, który promuje obligacje skarbowe, te bowiem wyłączone są z tej daniny. Ale nie jest to jedyny powód, bo portfel kredytów rośnie w niesatysfakcjonującym — w zderzeniu z wysoką dynamiką PKB — tempie. Choć tu sytuacja ostatnio się poprawia.
— My jako nadzór finansowy mówimy: musicie rosnąć. Jeżeli musicie rosnąć, to może się to dokonywać kosztem wzrostu ryzyka. Jednak rolą i rdzeniem działalności bankowej jest zarządzanie ryzykiem i branie tego ryzyka w sposób odpowiedzialny i aktywny — mówił Jacek Jastrzębski, przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego, podczas debaty prezesów banków podczas Europejskiego Kongresu Finansowego. Dodał, że działy ryzyka w bankach powinny zajmować się zarządzaniem ryzykiem, a nie unikaniem go za wszelką cenę.
Niski popyt na kredyt i wielka konkurencja
Bankowcy podkreślali, że są zainteresowani zwiększaniem finansowania, ale zwracają uwagę na ten sam problem — niski popyt na kredyty. — My bardzo chcemy pożyczać, chcemy pożyczać więcej. Mamy to zapisane w naszych strategiach — mówił Przemek Gdański, prezes BNP Paribas Banku Polska. Dodał, że popyt kredytowy jest zbyt niski, nieadekwatny do możliwości podaży wynikających z dużych ambicji banków, które są możliwe dzięki wysokim kapitałom i płynności.
Czytaj także w BUSINESS INSIDER
Cezary Kocik, prezes mBanku, dodał, że jego bank (podobnie jak inne) chce zwiększać akcję kredytową i udziały w rynku. — Jednak widzimy w transakcjach, jak duża jest konkurencja między bankami, więc problemem jest raczej kwestia słabego popytu na kredyt, niż ograniczania podaży pieniędzy z naszej strony — zaznaczył. Ocenił, że same banki często mają ograniczony wpływ na zachowanie klientów, które jego zdaniem kształtowane są przez czynniki makroekonomiczne, politykę banku centralnego i otoczenie prawne.
Powodów niskiego popytu na kredyt jest sporo: firmy prowadzą stosunkowo mało nowych inwestycji, a jeśli już to robią, to finansują się z własnych środków (wysokie bezpośrednie inwestycje zagraniczne w Polsce mogą sugerować, że zagraniczne firmy u nas obecne finansują się wprost ze spółek-matek). Do tego dochodzą środki z UE. To wszystko wypiera kredyt bankowy.
Michał Bolesławski, prezes ING Banku Śląskiego, ocenił, że niektóre firmy nie decydują się na finansowanie bankowe, bo to dla nich za duże ryzyko. — Boją się, że nie spłacą kredytu, boją się zmienności prawa, nieprzewidywalności przepisów, tego, że za chwilę zostaną czymś zaskoczeni — powiedział Bolesławski.
Dodał, że rozwój rynku kapitałowego — poprzez m.in. zwiększanie zaangażowania klientów indywidualnych w fundusze inwestycyjne — spowoduje, że firmy zyskają stabilnych, długoterminowych inwestorów, co pomoże im w rozwoju. W takich warunkach znowu będą mogły kierować się do banków po to, żeby wziąć kredyty na nowe projekty.
Zobacz też: KNF wskazuje główne ryzyka w finansach. "Polska najbardziej spolaryzowana w UE"
Piotr Żabski, prezes Alior Banku, zwrócił uwagę na to, aby skupić się na potrzebach klientów i lepiej się wsłuchiwać w ich głos. — Wygląda na to, że jako banki mówimy tutaj, że sami lepiej wiemy, co zrobić z klientem. Stawiamy się w pozycji "wszechwiedzących". Myślę jednak, że powinniśmy przedstawić tutaj głos klientów i razem z nimi o tym wszystkim dyskutować — zaznaczył.
Joao Bras Jorge, prezes Banku Millennium, powiedział, że tylko w krajach, w których istnieją ulgi podatkowe dla długoterminowych inwestycji w fundusze inwestycyjne, udaje się wypracować rozwiązania, które odnoszą sukces. — To nie jest tak, że mamy wiele projektów, pomysłów czy inwestycji, które szukają finansowania i go nie znajdują. Jeśli naprawdę chcemy mieć jakąś rolę w społeczeństwie, to polegać ona powinna na pomaganiu w tworzeniu większej liczby projektów — powiedział.
— My dzisiaj na bardzo konkurencyjnym rynku walczymy o biznes. Panie przewodniczący — my walczymy o kredyt, my się tutaj nie zastanawiamy. W każdym praktycznie segmencie klientów każdy z nas ma mega ambitnie postawiony cel — dodał Szymon Midera, prezes PKO BP, zwracając się do Jacka Jastrzębskiego.
Cezary Stypułkowski, prezes Banku Pekao, ocenił, że do wzrostu kredytów kluczowa jest modyfikacja podatku bankowego. — On jest po prostu fundamentalnie zły, źle skonstruowany, oczywiście ma swoje walory fiskalne, jest łatwy do ściągnięcia, ale zniechęca generalnie do kredytowania i zachęca do kupowania papierów rządowych — powiedział.
Finansowanie z banku nie tylko w formie dłużnej, ale też udziałowej
Bankowcy poruszyli również temat bezpośrednich inwestycji kapitałowych banków, co mogłoby być kołem zamachowym dla kolejnych projektów. Adam Marciniak, prezes VeloBanku, zwrócił uwagę, że finansowanie przez banki innowacyjnych firm jest niewielkie. Jako przykład podał słynną spółkę ElevenLabs, założoną przez Polaków, która nie uzyskała finansowania w naszym kraju. Podkreślał, że to właśnie spółki technologiczne pozwalają osiągnąć najwyższe stopy zwrotu (biorąc pod uwagę wzrost wyceny rynkowej) i warto rozważyć systemowe rozwiązania — w których mogłyby uczestniczyć banki — dostarczające finansowanie technologicznym start-upom.
Zobacz też: Wiceszef KNF ostro o słowach szefa UOKiK. "To jest nieakceptowalne"
Jacek Jastrzębski mówił, że trzeba to robić w sposób przemyślany i pozytywnie ocenił inicjatywę Innovate Poland. — Jesteśmy w dialogu z PFR Ventures na temat tego, jak tego typu mechanizm może być ustrukturyzowany, aby nie "penalizować" zaangażowań banków wagą ryzyka wynoszącą 400 proc. — mówił szef KNF. Tyle kapitału muszą odłożyć banki, jeśli inwestują w udziały innych firm (dla porównania waga ryzyka dla hipotek to 35 proc.), co zwiększa odporność banków na ewentualne niepowodzenie operacji, ale mocno obciąża kapitały i rentowność.
Przewodniczący KNF dodał, że takie inwestycje banków — dające kapitał młodym i obiecującym firmom — powinny być prowadzone z wykorzystaniem mechanizmów pośrednich, czyli na przykład przez fundusze funduszy, dlatego że banki nie mają kompetencji charakterystycznych dla private equity, poza tym to stwarzałoby naturalny mechanizm dywersyfikacji tych inwestycji.
Obronność obszarem wzrostu dla banków
Bankowcy wskazali, że ich instytucje są wreszcie otwarte na finansowanie obronności (przed laty często nie pozwalały im na to regulacje wewnętrzne). Niektórzy zaznaczali jednak, że konkurencja ceną w tym zakresie jest bardzo duża. Dotyczy to ogólnie rzecz biorąc wielkich kredytów korporacyjnych, gdzie marże są niskie. Dodatkowym wyzwaniem w tym zakresie są grupy, które księgują kredyt u spółek-matek za granicą, dzięki czemu nie płacą podatku bankowego w Polsce i mogą zaoferować atrakcyjniejsze warunki finansowe kredytu.
— Dzisiaj finansowanie projektów obronnościowych jest poniżej kosztu podatku bankowego, bo musimy konkurować właśnie z bankami, które nie finansują tego lokalnie. Więc jest to duże wyzwanie — mówiła Elżbieta Czetwertyńska, prezeska Citi Handlowego. Dodała, że trzeba być ostrożnym w zwiększaniu portfela kredytów, aby za parę lat nie odbiło się to w postaci zwiększonych kosztów ryzyka.
— Kilka lat temu przy pierwszych projektach obronnych "nie było tłoku". Teraz wszyscy tam są — powiedział Michał Gajewski, prezes Erste Banku Polska. Wskazał, że wielka konkurencja i niska marża w takich kredytach powodują, że nie zawsze zaangażowanie w taki projekt jest dla banku opłacalne z punktu widzenia wskaźnika ROE (zwrot z kapitałów własnych).
Mirosław Czekaj, prezes Banku Gospodarstwa Krajowego, wskazał, że finansowanie obronności w Polsce jest realizowane w dużej mierze dzięki instrumentom opartym na gwarancjach Skarbu Państwa. — Ryzyko takich projektów jest ograniczone, a ich znaczenie dla bezpieczeństwa kraju fundamentalne. W obszarze innowacji potrzebujemy nie tylko kredytu, ale również finansowania kapitałowego, które lepiej odpowiada charakterowi przedsięwzięć wysokiego ryzyka — zaznaczył.
Edukacja kuleje nie tylko u klientów
Sporą część dyskusji poświęcono edukacji finansowej Polaków. Wniosek był oczywisty: jest zbyt niska i trzeba ją poprawiać. Bankowcy jednak wskazywali, że o ile współpracują z uczelniami wyższymi i ich pracownicy prowadzą wykłady, to konieczna jest "praca u podstaw" — czyli lepsza edukacja finansowa na niższych szczeblach.
— Polacy trzymają środki na nisko oprocentowanych depozytach, zamiast inwestować długoterminowo. To wynika z braku edukacji finansowej, która powinna zaczynać się już w szkole podstawowej — powiedział Szymon Midera, prezes PKO BP.
Cezary Stypułkowski wspomniał, że osobiście zaangażował się w wydanie książki autorstwa Edwarda Chancellora pt. "Cena czasu. Prawdziwa historia odsetek", która wyjaśnia między innymi, czym jest stopa procentowa i koszt pieniądza w czasie. Krytycznie odniósł się do wartej blisko 120 mln zł kary, którą UOKiK nałożył na Bank Pekao za kwestie związane z wakacjami kredytowymi.
— Pierwsze egzemplarze tej książki wyślemy tym, którzy najmniej wiedzą o tych aspektach — powiedział Stypułkowski. Odniósł się również do głośnych wywiadów, których Tomasz Chróstny, prezes UOKiK, podczas EKF (na którym nie był obecny), udzielił mediom. Mówił w nich m.in., że "stabilność sektora nie może być osiągana kosztem jego uczestników", a w rozmowie z Onet Rano padły głośne słowa o "typowej banksterce". — Pierwszy egzemplarz wyślę do pana prezesa UOKiK — stwierdził prezes Banku Pekao.
Wypowiedzi Tomasza Chróstnego nastąpiły kilka dni po tym, jak rząd odebrał jego urzędowi rolę gospodarza prac nad nową ustawą o kredycie konsumenckim, która ma na nowo uregulować SKD. Zastrzeżenia do projektu przygotowanego przez UOKiK zgłaszały m.in. Ministerstwo Finansów, KNF czy Ministerstwo Sprawiedliwości, dwa razy negatywną opinię przedstawił też Komitet Stabilności Finansowej. SKD to na tyle duże ryzyko dla sektora bankowego, że specjalną ustawę — regulującą kwestię rozliczeń w tym zakresie — chciałoby uchwalić Ministerstwo Sprawiedliwości.
Na ryzyko związane z SKD zwrócił uwagę Szymon Midera. — Stoimy przed dużym wyzwaniem z tym związanym. Mam nadzieję, że tym razem sobie poradzimy. To, co powinniśmy robić niezależnie od wszystkiego, to minimalizować ryzyko — mówił szef PKO BP. Zadeklarował, że do końca roku PKO BP wdroży do oferty modelową umowę kredytu hipotecznego. Zachęcał inne banki, aby także one wdrożyły to rozwiązanie.
Także Piotr Żabski mówił, że konieczna jest poprawa współpracy i dialogu między bankami, nadzorem i ustawodawcą, aby nie doszło do kolejnych wielkich problemów z ryzykiem prawnym, co mogłoby odbić się na całej gospodarce.
Autor: Maciej Rudke, dziennikarz Business Insider Polska