Widok normalny

Otrzymane przedwczoraj Business Insider businessinsider.com.pl

Ropa nawet po 150 dol. za baryłkę? Analitycy dopuszczają taki scenariusz

W pierwszym scenariuszu zakładają szybkie wznowienie rozmów i porozumienie w sprawie programu nuklearnego Iranu. W takim przypadku irańska ropa mogłaby szeroko wrócić na rynek, a cena baryłki spaść poniżej 60 dol.

Dalsza część tekstu pod materiałem wideo

Czytaj też: USA i Izrael zaatakowały Iran. Liczne eksplozje w Teheranie

Atak na Iran i pytania o postawę Donalda Trumpa

Drugi wariant określono mianem "TACO", czyli "Trump Always Chickens Out". W tym scenariuszu doszłoby do wyciszenia retoryki bez pełnoskalowej wojny, ale również bez przełomowej umowy. Notowania ropy mogłyby wówczas obniżyć się w okolice 60 dol.

Czytaj także w BUSINESS INSIDER

Trzeci scenariusz zakłada ograniczone działania militarne USA i Izraela oraz umiarkowaną odpowiedź Teheranu. W takim układzie cena baryłki mogłaby wzrosnąć do 80–90 dol., po czym — wraz ze spadkiem napięcia — nastąpiłaby korekta.

Najczarniejszy scenariusz: zagrożenie dla cieśniny Ormuz i panika

Najbardziej pesymistyczny wariant to długotrwała eskalacja i zagrożenie dla transportu surowca przez Cieśninę Ormuz, jedną z kluczowych tras eksportowych ropy na świecie. Taki rozwój wydarzeń mógłby wywołać panikę na rynkach i podbić notowania nawet do 100–150 dol. za baryłkę.

Czytaj też: Szykuje się paraliż w lotnictwie. EASA ostrzega

Tak wysoki poziom cen oznaczałby nieplanowane, dodatkowe dochody dla eksporterów paliw. Norwegia, która po rosyjskiej agresji na Ukrainę stała się głównym dostawcą gazu dla Europy, według analiz banku Nordea dzięki wzrostowi cen ropy i gazu zarobiła od 2022 r. dodatkowo około 300 mld dol.

Harald Magnus Andreassen, główny ekonomista Sparebank 1 Markets, przestrzegł jednak, że rekordowe wzrosty cen ropy i gazu w dłuższej perspektywie nie będą korzystne dla producentów. "Gospodarka światowa to znacznie więcej niż ceny paliw. Jeśli konflikt z Iranem przedłuży się, będzie miał wyraźnie negatywny wpływ na globalny wzrost" — podsumował Andreassen.

Blik z problemami technicznymi. Jest komunikat

Użytkownicy Blika mogą napotkać trudności podczas dokonywania płatności zbliżeniowych — poinformował Polski Standard Płatności (PSP), operator systemu na platformie X. Spółka podkreśliła, że pozostałe usługi Blika funkcjonują bez zakłóceń.

Dalsza część pod wideo:

"Informujemy, że użytkownicy mogą obecnie mieć trudności z realizacją płatności zbliżeniowych za pomocą Blika. Problem techniczny leży po stronie dostawcy usługi" — przekazał PSP w oficjalnym komunikacie.

Operator zapewnia, że trwają prace nad jak najszybszym przywróceniem pełnej dostępności płatności zbliżeniowych. Jednocześnie firma uspokaja, że pozostałe funkcjonalności Blika pozostają dostępne.

Czytaj także w BUSINESS INSIDER

Zobacz też: Płacisz Blikiem? Trwa dyskusja o przyszłości popularnego systemu płatności

Czym jest Blik?

Blik to jeden z najpopularniejszych systemów płatności mobilnych w Polsce. Za jego rozwój odpowiada spółka Polski Standard Płatności, której udziałowcami są m.in. Alior Bank, Bank Millennium, Santander Bank Polska, ING Bank Śląski, mBank, PKO Bank Polski oraz Mastercard.

W 2025 r, użytkownicy Blika zrealizowali 2,9 mld transakcji o łącznej wartości 441,5 mld zł. Od początku istnienia systemu użytkownicy wykonali już łącznie 10 mld transakcji o wartości 1,4 bln zł.

W 2025 r. baza użytkowników powiększyła się o 2,2 mln. Szczególnie intensywny pod tym względem był czwarty kwartał — w tym okresie przybyło blisko 1 mln aktywnych użytkowników, co pozwoliło osiągnąć na koniec grudnia łączny poziom 20,7 mln — informuje Blik. Klienci banków korzystający z Blika wykonują średnio 12 transakcji miesięcznie.

Jak działa Blik?

Możliwość skorzystania z BLIKA w aplikacjach bankowości mobilnej ma obecnie praktycznie każdy z klientów krajowych instytucji płatniczych oferujących aplikację mobilną.

Źródło: PAP, X, Business Insider Polska, Blik

Atak Izraela i USA na Iran. Tak wojna może przełożyć się na rynek ropy

Iran posiada około 208 mld baryłek potwierdzonych rezerw ropy, co stanowi około 12 proc. światowych zasobów. Większymi rezerwami mogą pochwalić się jedynie takie kraje jak Wenezuela oraz Arabia Saudyjska. To plasuje Teheran w ścisłej światowej czołówce pod względem potencjału wydobywczego.

Dalsza część tekstu pod materiałem wideo

Czytaj też: USA i Izrael zaatakowały Iran. Liczne eksplozje w Teheranie

Ropa od dekad stanowi fundament irańskiej gospodarki i główne źródło dochodów państwa. Dochody z eksportu surowca finansują znaczną część budżetu oraz programy rozwojowe kraju.

Czytaj także w BUSINESS INSIDER

Iran gigantem na rynku energetycznym. Takie jest jego znaczenie na rynku ropy

Obecnie Iran produkuje około 3,3–4,6 mln baryłek dziennie (różne źródła podają nieco różne liczby w zależności od tego, czy liczone są kondensaty, czy tylko surowa ropa). Eksperci podkreślają jednak, że techniczny potencjał kraju jest znacznie wyższy. Gdyby nie ograniczenia zewnętrzne, wydobycie mogłoby być znacznie większe.

Kluczowym czynnikiem hamującym rozwój sektora naftowego są sankcje gospodarcze nałożone przez Stany Zjednoczone oraz część społeczności międzynarodowej. Ograniczają one dostęp do nowoczesnych technologii, kapitału oraz międzynarodowych rynków finansowych.

Mimo restrykcji Iran nadal eksportuje ropę, głównie do krajów azjatyckich, w tym do Chin. Sprzedaż odbywa się często w warunkach utrudnionych — z wykorzystaniem pośredników i alternatywnych metod transportu.

Czytaj też: Milenialsi się starzeją. "Chciałbym nie zbankrutować do emerytury"

Znaczenie Iranu wykracza poza same zasoby surowca. Kraj kontroluje północne wybrzeże nad strategiczną Cieśnina Ormuz — wąskim przesmykiem, który jest jednym z najważniejszych szlaków morskich dla transportu ropy naftowej na świecie (ok. 20 proc. światowego eksportu ropy i LNG). Każde napięcie w tym regionie natychmiast odbija się na globalnych cenach energii.

Atak USA i Izraela. Rynek ropy w napięciu. Takie są przewidywania ekspertów

W sobotę rano USA i Izrael przeprowadziły atak na Iran. Prezydent Donald Trump ogłosił, że siły amerykańskie prowadzą "masową i ciągłą operację" wymierzoną w armię Iranu. O ataku mówił również minister obrony Izraela Israel Kac. W piątek kontrakty na ropę WTI z dostawą w kwietniu zamykały się na poziomie 67,23 dol. za baryłkę, a kontrakty Brent — na 72,52 dol.

Atak został przeprowadzony w sobotę, kiedy nie ma notowań ropy naftowej. Gdyby były, reakcja byłaby paniczna — powiedział w rozmowie z Polską Agencją Prasową analityk rynku paliw Jakub Bogucki z portalu e-petrol.pl. Dodał, że w poniedziałek ceny ropy wzrosną, ale trudno na razie ocenić skalę.

Analitycy zwracają uwagę, że skutki konfliktu mogą być poważniejsze niż w przypadku wcześniejszych ataków, np. na Wenezuelę, ponieważ w grę wchodzi nie tylko eksport Iranu, ale również możliwość paraliżu dostaw poprzez Cieśninę Ormuz.

W poniedziałek rynek na pewno zareaguje wzrostem notowań ropy, pytanie tylko, jak dużym — podkreślił Bogucki.

Podobnego zdania jest cytowany przez PAP główny analityk DM BOŚ, Marek Rogalski, który przewiduje, że ceny mogą w poniedziałek wzrosnąć o kilka procent, a następnie rynek będzie analizował dalsze możliwe scenariusze. Reakcja rynku będzie zależeć od tego, czy konflikt potrwa krótko, czy też będzie to długoterminowy kryzys. Jeśli potrwa krótko, szczyty cen na ropie mogą zostać osiągnięte szybciej niż później — wyjaśnił Rogalski.

Dodał również, że historycznie w czasie konfliktów dolar umacnia się, a inwestorzy szukają bezpiecznych aktywów, co wpływa również na złoto i obligacje.

Szykuje się paraliż w lotnictwie. EASA ostrzega po ataku USA na Iran

Izrael i USA zaatakowały w sobotę Iran. Prezydent USA Donald Trump poinformował, że armia USA rozpoczęła dużą operację bojową w Iranie. Iran w odwecie zapowiedział ataki na wszystkie bazy USA na Bliskim Wschodzie.

EASA, która zajmuje się monitorowaniem bezpieczeństwa dla operatorów lotniczych UE, zaleciła, by nie prowadzili oni operacji w przestrzeni powietrznej objętej interwencją na wszystkich pułapach lotów.

Agencja podkreśliła w oświadczeniu, że prawdopodobne jest wystąpienie działań odwetowych przeciwko USA i Izraelowi w regionie. To spowoduje — jak zaznaczyła agencja — dodatkowe wysokie ryzyko dla przestrzeni powietrznej nie tylko Iranu, ale też państw sąsiednich, w których znajdują się bazy wojskowe USA lub które w inny sposób są dotknięte działaniami wojennymi i powiązanymi działaniami wojskowymi, w tym przechwytywaniem.

Bazy USA znajdują się m.in. w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, czyli miejscu, gdzie znajdują się lotniska Dubaj i Abu Dabi. To olbrzymie węzły przesiadkowe dla pasażerów podróżujących np. do krajów Azji Południowo-Wschodniej, Chin czy Japonii.

W sobotę przed południem Qatar Airways poinformowało o zawieszeniu wszystkich operacji lotniczych na lotnisku w Dosze. Emirates z kolei zrobiło to samo w swoim macierzystym porcie w Dubaju.

Zobacz także: Kolejne kraje zamykają niebo. Korek samolotów nad Katarem, PLL LOT zawraca

— Biorąc pod uwagę obecne i przewidywane zmiany, istnieje wysokie ryzyko dla lotnictwa cywilnego w przestrzeni powietrznej objętej interwencją — oświadczyła EASA, co oznacza paraliż na niebie nie tylko na Bliskim Wschodzie, ale też w Europie.

Po pięciu latach mieszkania za granicą — w Kanadzie i Europie — zdjęłam różowe okulary i wróciłam do USA

3 min czytania

Około pięciu lat temu wyjechałam z USA — najpierw do Kanady, potem do Luksemburga i Francji. Nauczyłam się bardzo wiele i przeżyłam doświadczenia, które zmieniły moje życie, ale nie wszystko było usłane różami. Okazało się, że pracodawcy nie czekali na Amerykankę z otwartymi rękami.

Przez całe życie marzyłam o przeprowadzce do innego kraju.

W 2020 r. spełniłam to marzenie, rezygnując z pracy w moim rodzinnym stanie Waszyngton, aby spędzić sześć miesięcy w Montrealu z moim ówczesnym partnerem.

Potem kontynuowałam swoją zagraniczną przygodę — spędziłam rok w Luksemburgu, studiując edukację wielojęzyczną i pracując na pół etatu, a następnie prawie dwa lata we Francji (w małym miasteczku w Prowansji oraz w Paryżu).

Zobacz także: Podróżowałem do ponad 40 krajów. Te pięć miejsc z mojej listy marzeń mnie rozczarowało

Miałam wiele niesamowitych doświadczeń i jestem pewna, że mój Instagram sprawiał wrażenie, jakby moja codzienna droga do pracy prowadziła brukowanymi uliczkami wśród świeżych wypieków, a weekendy zawsze oznaczały wędrówki po Alpach albo picie wina nad Morzem Śródziemnym.

Jednak życie za granicą również wiązało się ze stresem.

Ten okręt pomógł w ataku na Iran. Jest większy od wieży Eiffla

Budowę USS Gerald R. Ford (nazwa na cześć byłego prezydenta USA, Gerald Forda), rozpoczęto w 2005 roku w stoczni Newport News w USA. Okręt został ochrzczony już w 2013 roku, a przekazany Marynarce Wojennej w 2017 r.

USS Gerald R. Ford został formalnie przyjęty do służby przez prezydenta Donalda Trumpa 22 lipca 2017 r. Okręt w 2022 roku opuścił bazę marynarki wojennej, Naval Station Norfolk i wyruszył na swoją inauguracyjną misję na Oceanie Atlantyckim.

USS Gerald R Ford podczas rejsu przez Atlantyk w 2023 roku
USS Gerald R Ford podczas rejsu przez Atlantyk w 2023 roku | US Department of War

USS Gerald R. Ford - cechy

USS Gerald R. Ford
Długość 333 - 337 m
Szerokość pokładu 78m
Wysokość 76 m
Zanurzenie 12 m
Liczba pokładów 25
Moc 2 x reaktory atomowe A1B (300 MW)
Napęd 4 śruby
Prędkość 56 km/h (30 węzłów / 35 mph)
Załadunek 100 000 t
Liczba samolotów 75+
USS Gerald R Ford - cechy
USS Gerald R Ford - cechy | reddit/moon_man104

Do tego lotniskowiec zaopatrzony jest w tym nowoczesny, elektroniczny system radarowy AN/SPY-3 oraz AN/SPY-4, elektromagnetyczną katapultę (dzięki czemu może wystrzeliwać dziennie 25 proc. więcej samolotów) oraz węższą, ale wyższą o 6,1 m (w porównaniu do starszych jednostek Nimitz) wyspę umieszczoną bliżej tyłu lotniskowca.

To obecnie nie tylko największy lotniskowiec świata, ale i największy atomowy okręt wojenny, jaki kiedykolwiek zbudowano.

Porównanie wielkości lotniskowców. USS Gerald R. Ford ma taką samą długość, jak okręty klasy Nimitz, ale jest szerszy. Natomiast jest znacznie dłuższy od szerszych okrętów klasy Kitty Hawk
Porównanie wielkości lotniskowców. USS Gerald R. Ford ma taką samą długość, jak okręty klasy Nimitz, ale jest szerszy. Natomiast jest znacznie dłuższy od szerszych okrętów klasy Kitty Hawk | twitter/@horobeyo

USS Gerald R. Ford - porównanie wielkości

Tak wygląda porównanie długości z USS Gerald R. Ford z wysokością wieży Eiffla.

USS Gerald R Ford i wieża Eiffla
USS Gerald R Ford i wieża Eiffla | US DEPARTMENT OF DEFENSE
USS Gerald R Ford vs wieża Eiffla
USS Gerald R Ford vs wieża Eiffla | YouTube.com/@thebuzz4108

USS Gerald R. Ford - uzbrojenie i przyrządy

Pociski rakietowe:

  • 2 × RIM-162 ESSM - system rakietowy do obrony obszarowej i punktowej, działający na większym dystansie (50 km) i dużo większą prędkością
  • 2 × RIM-116 RAM - system bliskiego zasięgu (poniżej 10 km) przeznaczony do zwalczania szybkich, nisko lecących pocisków w ostatniej fazie
USS Gerald R Ford - wyrzutna RIM-162 ESSM
USS Gerald R Ford - wyrzutna RIM-162 ESSM | US Navy

Działa:

  • 3 × Phalanx CIWS - system automatycznej obrony przed nadlatującymi zagrożeniami, jak samoloty, pociski rakietowe, ale również małe łodzie.
  • 4 × Mk 38 25 mm - do ochrony przede wszystkim przed różnymi zagrożeniami nawodnymi, zwłaszcza małymi i szybkimi jednostkami
  • 4 × M2 .50 Cal. (12.7 mm) - przeciwko lekko opancerzonym jednostkom pływającym czy nisko latającym samolotom
USS Gerald R Ford - Phalanx CIWS
USS Gerald R Ford - Phalanx CIWS | US Navy

Grupa uderzeniowa - nie tylko lotniskowiec USS Gerald R. Ford

Oczywiście lotniskowiec nie płynie sam, ale jest częścią większej grupy. Cała Grupa Uderzeniowa Lotniskowca koncentruje się na:

  • USS Gerald R. Ford (z bazą w Norfolk)
  • cztery dywizjony myśliwców uderzeniowych F/A-18E/F Super Hornet
  • samoloty walki elektronicznej EA-18G Growler (z 142. Dywizjonu Ataku Elektromagnetycznego)
  • samoloty ostrzegania E-2D Hawkeye
  • samolot transportowy C-2A - zaprojektowany do przewozu zaopatrzenia na lotniskowce
  • wielozadaniowe śmigłowce MH-60R/S - do zadań uderzeniowych i wsparcia bojowego na morzu.
USS Gerald R Ford - samoloty
USS Gerald R Ford - samoloty | http://www.diseno-art.com/

Dowódcą obrony powietrznej grupy jest niszczyciel rakietowy USS Winston S. Churchill, natomiast w skład 2. Dywizjonu Niszczycieli wchodzą USS Bainbridge i USS Mahan. Taki skład zapewnia warstwową obronę przeciwrakietową, wielopoziomową zdolność uderzeniową, walkę elektroniczną oraz wczesne ostrzeganie powietrzne.

Samoloty na pokładzie USS Gerald R Ford
Samoloty na pokładzie USS Gerald R Ford | US Department of War

Grupa uderzeniowa lotniskowców, skupiona wokół okrętu flagowego Marynarki Wojennej USA, stanowi jedną z najpotężniejszych formacji morskich, jakie obecnie można rozmieścić.

Wpłynięcie USS Gerald R. Ford na Morze Śródziemne

Tranzyt do portu w Sudzie nastąpił po wpłynięciu okrętu na Morze Śródziemne przez Gibraltar 20 lutego. To była część zwiększania potencjału militarnego Stanów Zjednoczonych w celu wsparcia ataku na Iran.

USS Gerald R Ford wpływa na Morze Śródziemne przez Gibraltar - 20 luty 2026
USS Gerald R Ford wpływa na Morze Śródziemne przez Gibraltar - 20 luty 2026 | itamilradar

Pierwszym okrętem, który wpłynął na Morze Śródziemne, był niszczyciel USS Mahan klasy Arleigh Burke, operujący przed lotniskowcem. Lotniskowiec USS Gerald R. Ford podążał za formacją, przesuwając się na wschód, a myśliwiec P-8A Poseidon Marynarki Wojennej USA z Sigonelli (Sycylia) monitorował przeprawę. Grupa dołączy do lotniskowca USS Abraham Lincoln i innych okrętów wojennych operujących już na Bliskim Wschodzie.

USS Gerald R. Ford w Sudzie na greckiej Krecie

W poniedziałek, 23 lutego 2026 roku, USS Gerald R. Ford dotarł do portu w Zatoce Suda na Krecie, strategicznego węzła NATO.

USS Gerald R Ford wpływa do portu Suda
USS Gerald R Ford wpływa do portu Suda | itamilradar.com

Strategiczna przerwa przed wyruszeniem na wschód

Zatoka Suda od dawna służy jako centrum logistyczne i operacyjne dla sił morskich USA i NATO operujących na Morzu Śródziemnym. Postój w tym miejscu umożliwia uzupełnienie zapasów, odpoczynek załogi, koordynację działań z partnerami regionalnymi i ostateczne korekty operacyjne przed dalszą podróżą na wschód.

Położenie Zatoki Suda względem Iranu
Położenie Zatoki Suda względem Iranu | Google (screen)
Zatoka Suda
Zatoka Suda | CNIC
Lotniskowiec USS George HW Bush w Zatoce Suda
Lotniskowiec USS George HW Bush w Zatoce Suda | Nikolaos Fragos / US Department of War

Wzmocnienie pozycji

W ostatnich dniach, tuż przed sobotnim atakiem na Iran, amerykańskie ruchy powietrzne i morskie w kierunku Zatoki Perskiej i szerzej pojętego Bliskiego Wschodu przyspieszyły. Stany Zjednoczone znacząco wzmocniły swoją pozycję w regionie, wysyłając tankowce, platformy rozpoznania (ISR), myśliwce i dodatkowe jednostki morskie.

Według doniesień powołujących się na "The Wall Street Journal", Amerykanie zgromadzili w regionie największe siły lotnicze od 2003 roku, inwazji na Irak.

  • 48 myśliwców F-16
  • 12 myśliwców V generacji F-22 Raptor
  • 30 myśliwców F-35 Lightning
  • 6 samolotów wczesnego ostrzegania E-3G Sentry AWACS
  • 1 samolot przekaźnik E-11A BACN
  • przynajmniej 22 latające cysterny KC-135s o KC-46s
  • 13 transportowców C-17s i C-5s
  • 6 myśliwców walki elektronicznej EA-18 Growler
  • przynajmniej 24 myśliwce F-15.
USS Gerald R Ford w porcie Souda
USS Gerald R Ford w porcie Souda | Reuters

Umieszczenie grupy uderzeniowej lotniskowców we wschodniej części Morza Śródziemnego rozszerzyło możliwości Waszyngtonu: stworzyło zapas wobec zasobów w Zatoce Perskiej, jednocześnie komplikując irańskie plany obrony lub ataku krajów sojuszniczych z USA.

Operowanie z Morza Śródziemnego pozwala samolotom na podejście z kierunków mniej przewidywalnych, niż wyłącznie z baz w Zatoce Perskiej. Zmniejsza to również zależność od baz regionalnych państw-gospodarzy w scenariuszu kryzysowym.

Kraje zaliczane do Lewantu
Kraje zaliczane do Lewantu

Skrzydło powietrzne lotniskowca zapewnia elastyczne połączenie możliwości ataku, przewagi powietrznej, walki elektronicznej i wczesnego ostrzegania. Lotniskowiec umiejscowiony we wschodniej części Morza Śródziemnego miałby zasięg operacyjny na wielu teatrach działań, w tym na Lewancie.

Z obszaru wschodniego Morza Śródziemnego, skrzydło lotnicze Forda może zapewnić państwom sojuszniczym, w tym Izraelowi, defensywną osłonę powietrzną w przypadku ataku rakietowego ze strony Iranu.

Jednocześnie samoloty lotniskowca znajdują się w zasięgu operacyjnym do wykonywania dalekosiężnych misji uderzeniowych skierowanych na cele irańskie.

Drugie życie filologów. Po latach wyśmiewania humaniści zyskują szacunek i posady

Juliana Kaplan

4 min czytania

Na Uniwersytecie Kolorado w Boulder można zapisać się na kurs prowadzony wspólnie przez matematyka stosowanego i badacza renesansu. — Studenci to uwielbiają — mówi John-Michael Rivera, dziekan wydziału sztuk i humanistyki, o zajęciach zatytułowanych "Inclusive Interdisciplinary Data Science for All", co można przetłumaczyć jako "Inkluzywna interdyscyplinarna analiza danych dla wszystkich". No dobrze, ale co z pracą dla humanistów? Według analiz perspektywy nie są tak ponure, jak mogłoby się wydawać.

Kurs daje studentom kierunków ścisłych możliwość zastanowienia się nad etyką AI. Na innych zajęciach humaniści wykorzystują swoje kompetencje, by oceniać sposób pisania przez AI, zastanawiać się, co oznacza to dla samej praktyki pisania oraz czym jest "ja" w świecie sztucznej inteligencji.

Michael Rivera twierdzi, że studenci "chcą dziś bardziej rozumieć »dlaczego«. A właśnie tym zajmuje się humanistyka — zgłębianiem »dlaczego«". Przez lata anglistyka bywała wyśmiewana jako bezużyteczna. Po co pisać eseje (czy artykuły) w erze AI?

Paradoksalnie to jednak informatycy mogą być bardziej narażeni na zakłócenia wywołane przez sztuczną inteligencję — co jest ironicznym zwrotem, biorąc pod uwagę postrzeganą stabilność obu dziedzin.

Zobacz także: Najgorętszy zawód w technologii: pisanie słów. Ile można na tym zarobić?

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

Newsletter

Bądź na bieżąco z informacjami ze świata biznesu i finansów

Najpopularniejsze w BUSINESS INSIDER

Kiedy zarabia się najlepiej w życiu? Sprawdziliśmy to [KWOTY]

Gospodarka

Kiedy zarabia się najlepiej w życiu? Sprawdziliśmy to [KWOTY]

Jakub Ceglarz

Milenialsi wchodzą w "40". Jaka przyszłość ich czeka? Niepewność rośnie, a problemy galopują

Gospodarka

Milenialsi wchodzą w "40". Jaka przyszłość ich czeka? Niepewność rośnie, a problemy galopują

Mateusz Madejski

Pokolenie śmieciówek, migracji i kredytów. Polscy milenialsi wchodzili w dorosłość na innych warunkach niż ci z Zachodu

Praca

Pokolenie śmieciówek, migracji i kredytów. Polscy milenialsi wchodzili w dorosłość na innych warunkach niż ci z Zachodu

Zuzanna Staszewska-Jedynasty

Jastrzębska Spółka Związkowa, czyli węglowy gigant od kulis. Ponad 180 proc. uzwiązkowienia i 112 "etatowych" związkowców

Biznes

Jastrzębska Spółka Związkowa, czyli węglowy gigant od kulis. Ponad 180 proc. uzwiązkowienia i 112 "etatowych" związkowców

Sonia Sobczyk-Grygiel

Kiedy odbiór faktury w KSeF, kiedy odliczenie VAT? Wielu nie ma pojęcia, co się zmieniło

Podatki

Kiedy odbiór faktury w KSeF, kiedy odliczenie VAT? Wielu nie ma pojęcia, co się zmieniło

Łukasz Zalewski

Rozliczenie PIT z małżonkiem. Kwota zwrotu wygląda jak coś nielegalnego? Jak to sprawdzić

Podatki

Rozliczenie PIT z małżonkiem. Kwota zwrotu wygląda jak coś nielegalnego? Jak to sprawdzić

Łukasz Zalewski

Klub 1 proc. najlepiej zarabiających Polaków. Tyle musisz zarabiać, by się w nim znaleźć [KWOTY]

Gospodarka

Klub 1 proc. najlepiej zarabiających Polaków. Tyle musisz zarabiać, by się w nim znaleźć [KWOTY]

Jakub Ceglarz

Giełdowa spółka, doradca prezydenta i podejrzane transakcje. KNF zawiadomiła prokuraturę

Biznes

Giełdowa spółka, doradca prezydenta i podejrzane transakcje. KNF zawiadomiła prokuraturę

Bartek Godusławski

Jest się czego bać? Ludzie biznesu i ekonomii oceniają viralowy raport wieszczący krach

Gospodarka

Jest się czego bać? Ludzie biznesu i ekonomii oceniają viralowy raport wieszczący krach

Thibault Spirlet

Najgorsze bankructwo osobiste w historii. "Nigdy wcześniej nie było podobnej sprawy"

Finanse

Najgorsze bankructwo osobiste w historii. "Nigdy wcześniej nie było podobnej sprawy"

Laura Italiano, Natalie Musumeci

Dochód pasywny z nieruchomości. Tyle możesz dziś zarobić z wynajmu [WYLICZENIA]

Nieruchomości

Dochód pasywny z nieruchomości. Tyle możesz dziś zarobić z wynajmu [WYLICZENIA]

Patryk Skrzat

Ile trzeba mieć majątku, by być klasą średnią w Polsce? A ile by być bogatym? Oszacowaliśmy to [KWOTY]

Poradnik finansowy

Ile trzeba mieć majątku, by być klasą średnią w Polsce? A ile by być bogatym? Oszacowaliśmy to [KWOTY]

Jakub Ceglarz

Internet przegrywa z AI. Jednak jeszcze nie wszystko jest stracone

Technologie

Internet przegrywa z AI. Jednak jeszcze nie wszystko jest stracone

Mieszko Krzykowski

Nadchodzi nowa era inwestowania w akcje. Giełdy tracą grunt pod nogami

Giełda

Nadchodzi nowa era inwestowania w akcje. Giełdy tracą grunt pod nogami

Jacek Frączyk

Podział nieruchomości po rozwodzie. Trzeba zapłacić podatek? Jest nowa interpretacja fiskusa

Podatki

Podział nieruchomości po rozwodzie. Trzeba zapłacić podatek? Jest nowa interpretacja fiskusa

Łukasz Zalewski

Rachunki uratują cię przed KSeF? Eksperci rozwiewają wątpliwości

Podatki

Rachunki uratują cię przed KSeF? Eksperci rozwiewają wątpliwości

Łukasz Zalewski

Kiedyś wierzył w magię dyplomu MBA. Dziś Sam radzi, by pieniądze wydać na coś innego

Praca

Kiedyś wierzył w magię dyplomu MBA. Dziś Sam radzi, by pieniądze wydać na coś innego

Joshua Nelken-Zitser

Rozliczenie samotnych rodziców. Wiemy, co sprawdza skarbówka w 2026 r.

Podatki

Rozliczenie samotnych rodziców. Wiemy, co sprawdza skarbówka w 2026 r.

Łukasz Zalewski

Raport o fuzji, AGI i kwantach. Inwestycje rosną błyskawicznie

Nowe technologie

Raport o fuzji, AGI i kwantach. Inwestycje rosną błyskawicznie

Bartłomiej Sieja

Pierwsza fala AI polegała na cięciu kosztów. Druga fala dotyczy budowania rzeczy, których nigdy wcześniej nie widzieliśmy

Nowe technologie

Pierwsza fala AI polegała na cięciu kosztów. Druga fala dotyczy budowania rzeczy, których nigdy wcześniej nie widzieliśmy

Alistair Barr

Paradoks Jensena: Największy atut Nvidii jest dla niej największym zagrożeniem

Technologie

Paradoks Jensena: Największy atut Nvidii jest dla niej największym zagrożeniem

Mieszko Krzykowski

Dwaj Polacy podbili świat. Stworzyli głos warty 40 mld zł

Nowe technologie

Dwaj Polacy podbili świat. Stworzyli głos warty 40 mld zł

Bartłomiej Sieja

Rzuciłem pracę w Amazonie i zostałem hodowcą tulipanów. Miałem dość tego, że prawie nigdy nie widywałem swoich dzieci

Firma

Rzuciłem pracę w Amazonie i zostałem hodowcą tulipanów. Miałem dość tego, że prawie nigdy nie widywałem swoich dzieci

Na naszych oczach toczy się wojna o rynek TV. Chiny mają wielki plan

Nowe technologie

Na naszych oczach toczy się wojna o rynek TV. Chiny mają wielki plan

Bartosz Witoszka

Jak dziś ubierać się do pracy? Czasy się zmieniły. "Strój to forma zarządzania ryzykiem w karierze"

Praca

Jak dziś ubierać się do pracy? Czasy się zmieniły. "Strój to forma zarządzania ryzykiem w karierze"

Roya Shahidi

Koniec łatwych zysków z najmu krótkoterminowego. Co czeka właścicieli mieszkań?

Nieruchomości

Koniec łatwych zysków z najmu krótkoterminowego. Co czeka właścicieli mieszkań?

Anna Korólczyk-Lewandowska

Fiskus interesuje się przelewami BLIK? Wyjaśniamy

Podatki

Fiskus interesuje się przelewami BLIK? Wyjaśniamy

Łukasz Zalewski

Istnieje alternatywa dla aut elektrycznych. Potencjał jest ogromny

Nowe technologie

Istnieje alternatywa dla aut elektrycznych. Potencjał jest ogromny

Bartłomiej Sieja

Świat zmienia podejście do emerytur. Kolejna może być Polska

Emerytury

Świat zmienia podejście do emerytur. Kolejna może być Polska

Damian Słomski

Wrócili z emigracji do Polski. Adrian mówi o ciemnych stronach życia w Holandii

Lifestyle

Wrócili z emigracji do Polski. Adrian mówi o ciemnych stronach życia w Holandii

Jakub Ceglarz

Jesteśmy podróżnikami po "50", którzy odwiedzili ponad 50 krajów. Oto pięć największych błędów, jakie popełniliśmy

Lifestyle

Jesteśmy podróżnikami po "50", którzy odwiedzili ponad 50 krajów. Oto pięć największych błędów, jakie popełniliśmy

Shelly Peterson

Badacz długowieczności zmienił swoją rutynę po wizycie na wyspie 100-latków. "Nie trzeba być fanatykiem"

Lifestyle

Badacz długowieczności zmienił swoją rutynę po wizycie na wyspie 100-latków. "Nie trzeba być fanatykiem"

Gabby Landsverk

Masz dość Windowsa? Nie tylko ty. Darmowa alternatywa rośnie w siłę

Nowe technologie

Masz dość Windowsa? Nie tylko ty. Darmowa alternatywa rośnie w siłę

Bartłomiej Sieja

Sześć sposobów na inwestycje od 10 tys. zł. Ekspert funduszy radzi

Inwestowanie

Sześć sposobów na inwestycje od 10 tys. zł. Ekspert funduszy radzi

Damian Słomski

Przeprowadziłam się z USA do Europy. Byłam w szoku z powodu niskich zarobków

Finanse

Przeprowadziłam się z USA do Europy. Byłam w szoku z powodu niskich zarobków

Jordan Pandy

Fundacja rodzinna.  Statut pod lupą fiskusa – to sprawdzą w trakcie kontroli

Podatki

Fundacja rodzinna. Statut pod lupą fiskusa – to sprawdzą w trakcie kontroli

Łukasz Zalewski

Sprzedaż nieruchomości przez fundację rodzinną. Zapadł ważny wyrok NSA

Podatki

Sprzedaż nieruchomości przez fundację rodzinną. Zapadł ważny wyrok NSA

Łukasz Zalewski

Taką czerwoną teczkę powinien mieć każdy z nas. Oto co należy w niej trzymać

Prawo

Taką czerwoną teczkę powinien mieć każdy z nas. Oto co należy w niej trzymać

Jolanta Ojczyk

20 lutego mija ważny termin dla przedsiębiorców. Oto, ile można zyskać

Podatki

20 lutego mija ważny termin dla przedsiębiorców. Oto, ile można zyskać

Łukasz Zalewski

W tych sprawach fiskus przychodzi teraz na kontrole. Skuteczność? Ponad 90 proc.

Podatki

W tych sprawach fiskus przychodzi teraz na kontrole. Skuteczność? Ponad 90 proc.

Łukasz Zalewski

Nastał czas szybkiego ponoszenia porażek. Menedżerowie w korporacjach biorą lekcje z Doliny Krzemowej

Firma

Nastał czas szybkiego ponoszenia porażek. Menedżerowie w korporacjach biorą lekcje z Doliny Krzemowej

Sarah E. Needleman, Ana Altchek

Kiedyś byłem dumny z tego, że śpię tylko trzy godziny, goniąc za bogactwem. Aż zbadałem wiek biologiczny

Praca

Kiedyś byłem dumny z tego, że śpię tylko trzy godziny, goniąc za bogactwem. Aż zbadałem wiek biologiczny

Kelly Burch

Ten czynnik może dalej napędzać notowania złota. "Cena nie gra roli" [ANALIZA INWESTYCYJNA]

Inwestowanie

Ten czynnik może dalej napędzać notowania złota. "Cena nie gra roli" [ANALIZA INWESTYCYJNA]

Maciej Rudke

Broń atomowa w Polsce? Z prawnego punktu widzenia sytuacja jest jasna

Opinie

Broń atomowa w Polsce? Z prawnego punktu widzenia sytuacja jest jasna

Jolanta Ojczyk

Technologiczna dominacja Apple zaczęła się od jednej decyzji

Technologie

Technologiczna dominacja Apple zaczęła się od jednej decyzji

Mieszko Krzykowski

"Broń masowego rażenia" czy WIBOR-owy kapiszon? Adwokat o głośnym formularzu [OPINIA]

Opinie

"Broń masowego rażenia" czy WIBOR-owy kapiszon? Adwokat o głośnym formularzu [OPINIA]

Łukasz Merski

Papież ostro o nowoczesnych rozwiązaniach. "Osłabiają krytyczne myślenie i umiejętności kreatywne"

Nowe technologie

Papież ostro o nowoczesnych rozwiązaniach. "Osłabiają krytyczne myślenie i umiejętności kreatywne"

Bartłomiej Sieja

Jak "usunąć się" z Google? Ukryj swoje zdjęcia i inne dane z wyszukiwarki [KROK PO KROKU]

Nowe technologie

Jak "usunąć się" z Google? Ukryj swoje zdjęcia i inne dane z wyszukiwarki [KROK PO KROKU]

Bartłomiej Sieja

Copyright © (treści) 2025 Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o.

Systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji z tej strony internetowej (web scraping), jak również eksploracja tekstu i danych (TDM) (w tym pobieranie i eksploracyjna analiza danych, indeksowanie stron internetowych, korzystanie z treści lub przeszukiwanie z pobieraniem baz danych), czy to przez roboty, web crawlers, oprogramowanie, narzędzia lub dowolną manualną lub zautomatyzowaną metodą, w celu tworzenia lub rozwoju oprogramowania, w tym m.in. szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez uprzedniej, wyraźnej zgody Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. (RASP) jest zabronione. Wyjątek stanowią sytuacje, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe.

Wszystkie oczy na ten mały punkt na mapie. Może zachwiać światową gospodarką

Notowania

WALUTY


z dn.

28.02.2026

godz.

14:28


BTC/PLN

238 990,69

-1,23%

GIEŁDA


z dn.

27.02.2026

godz.

14:28


FTSE 100

10 910,60

+0,59%

SUROWCE


z dn.

27.02.2026

godz.

23:21


Jak informuje Bloomberg, marynarka wojenna Wielkiej Brytanii donosi o "znaczących operacjach militarnych" w obrębie cieśniny Ormuz.

To szeroki zaledwie na 30 km odcinek, ale kluczowy z punktu widzenia światowej gospodarki. Ataki na Iran mogą nam to wydatnie uświadomić.

Już w połowie lutego Iran ogłosił czasowe ograniczenie dostępu do fragmentu cieśniny Ormuz, która stanowi połączenie Zatoki Perskiej z Zatoką Omańską i przez którą transportowana jest jedna piąta światowej produkcji ropy naftowej. Powodem tej decyzji były ćwiczenia wojskowe z użyciem ostrej amunicji, prowadzone na zamkniętym przez Iran obszarze wodnym.

Chociaż manewry zakończono po kilku godzinach, zostały one odebrane jako potencjalna zapowiedź blokady żeglugi w tym strategicznym miejscu. Po ataku USA i Izraela

Dalsza część artykułu znajduje się poniżej materiału wideo

Zamknięcia cieśniny Ormuz jest realne? Ekspert ocenia

"Konsekwencją zamknięcia jednego z najważniejszych akwenów światowego handlu ropą naftową drogą morską byłby drastyczny wzrost ceny surowca na światowych rynkach" — mówił kilka dni temu w rozmowie z Polską Agencją Prasową kierownik Katedry Stosunków Międzynarodowych Akademii Marynarki Wojennej dr Łukasz Wyszyński.

Zobacz także: "Trudne" rozmowy Ukraina-Rosja odbijają się na cenach ropy

— W razie długofalowego konfliktu z Iranem utrzymanie bezpieczeństwa w cieśninie Ormuz byłoby bardzo trudne — dodał.

Cieśnina Ormuz. Jakie ma znaczenie dla rynku ropy naftowej?

Cieśnina Ormuz stanowi jedyną morską trasę eksportową dla ropy naftowej pochodzącej z Iranu, Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Bahrajnu, Kuwejtu oraz Iraku. Tamtędy również Katar wysyła większość swojego skroplonego gazu ziemnego. Ropa transportowana przez cieśninę trafia między innymi do Chin, które są obecnie jedynym odbiorcą irańskiego surowca na rynku azjatyckim.

Chociaż Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie dysponują rurociągami, Amerykańska Agencja Informacji Energetycznej (EIA) podkreśla, że dla większości eksportowanej ropy nie istnieje alternatywna droga przesyłu poza cieśniną Ormuz. W przeszłości każde zagrożenie dla swobodnej żeglugi w tym regionie skutkowało wzrostem cen energii na świecie.

Zobacz także: USA proszą Chiny o powstrzymanie Iranu przed zamknięciem cieśniny Ormuz

Łukasz Wyszyński zaznaczył, że blokada cieśniny miałaby wpływ na wszystkich odbiorców, w tym na Polskę, która całość importowanej ropy sprowadza drogą morską, również z Bliskiego Wschodu. "Dla nas ten surowiec byłby droższy" — zauważył ekspert.

Państwa Zatoki Perskiej, które eksportują ropę, w przypadku blokady musiałyby poszukiwać alternatywnych, kosztowniejszych metod transportu niż droga morska, co stanowiłoby dla nich poważne wyzwanie.

W opinii eksperta, na ewentualnej blokadzie mogłaby zyskać Federacja Rosyjska, która mimo sankcji byłaby w stanie kontynuować eksport ropy, korzystając z tak zwanej floty cieni.

Stany Zjednoczone, będące obecnie największym eksporterem ropy na świecie, według Wyszyńskiego mogłyby odnieść z blokady korzyści wyłącznie "gospodarczo i krótkoterminowo".

Cieśnina Ormuz. Stany Zjednoczone na straży bezpieczeństwa żeglugi

Za bezpieczeństwo żeglugi w regionie odpowiada obecnie V Flota Stanów Zjednoczonych, mająca swoją bazę w Manamie w Bahrajnie. Ekspert przypomniał, że od czasów prezydentury Dwighta Eisenhowera Stany Zjednoczone odgrywają rolę gwaranta bezpieczeństwa państw regionu oraz swobody żeglugi.

"Dlatego w razie blokady pojawiłaby się bardzo duża presja polityczna na USA, żeby szybko zakończyć działania przeciwko Iranowi i przywrócić ruch w cieśninie" — ocenił Łukasz Wyszyński.

Cieśnina Ormuz charakteryzuje się wąskim i krętym przebiegiem, a w najwęższym miejscu jej szerokość wynosi około 20 mil morskich.

Cieśnina Ormuz oddziela Iran i Oman, tworząc "wjazd" i "wyjazd" z Zatoki Perskiej
Cieśnina Ormuz oddziela Iran i Oman, tworząc "wjazd" i "wyjazd" z Zatoki Perskiej | Adam Ziemienowicz / PAP/zdjęcia

"To miejsce samo w sobie jest obarczone zwiększonym ryzykiem, nawet bez okrętów wojennych i napięć geopolitycznych" — powiedział dyrektor Działu Armatorskiego Praktyk Morskich Uniwersytetu Morskiego w Gdyni i kapitan żeglugi wielkiej Dariusz Jelonek, który poznał cieśninę z pokładu tankowca. Przyznał, że trzeba się tam liczyć z ruchem poprzecznym i koniecznością manewrowania, bo panuje spory ruch.

Według Dariusza Jelonka, gdyby doszło do zamknięcia cieśniny, statki zmierzające do Zatoki Perskiej zostałyby skierowane do innych portów na świecie, co oznaczałoby, że od strony oceanu nie nastąpiłoby znaczące zwiększenie ruchu. Jednak w krótkim czasie w Zatoce Perskiej mogłoby zostać zatrzymanych i "uwięzionych" kilkaset statków.

Cieśnina Ormuz zamknięta. Co wtedy?

Kapitan żeglugi wielkiej Jan Masny, mający doświadczenie w żegludze przez cieśninę na tankowcach o wyporności od 80 do 300 tys. ton, również w okresie wojny iracko-irańskiej, wyjaśnił, że ruch w cieśninie odbywa się w specjalnych strefach separacyjnych. Statki wpływające do Zatoki Perskiej korzystają z jednego pasa o szerokości dwóch mil morskich, natomiast wychodzące z drugiego, oddzielonego dwumilową strefą rozdzielającą.

"Pływało się tam bardzo bezpiecznie i nie było żadnych zagrożeń czy niebezpieczeństw" — podkreślił. Według niego, w przypadku blokady statki mogłyby oczekiwać na kotwicowiskach.

Wymienił między innymi znaną na całym świecie Fudżajrę, położoną przy wybrzeżu Zjednoczonych Emiratów Arabskich, ze 174 stanowiskami, znajdującą się przed wejściem do Zatoki Perskiej, a także Sirri Island po drugiej stronie cieśniny.

Kotwicowiska te już wcześniej były wykorzystywane w okresach napięć geopolitycznych. W czerwcu ubiegłego roku, po zapowiedzi odwetu przez Iran za amerykańskie naloty na obiekty jądrowe, dwa tankowce — Marie C i Red Ruby — zacumowały w pobliżu Fudżajry. Według agencji Reutera, japońskie firmy żeglugowe Nippon Yusen i Mitsui O.S.K. Lines zaleciły wtedy swoim statkom "ograniczenie do minimum" czasu spędzanego w Zatoce Perskiej, mimo że Iran nie zapowiadał wówczas całkowitego zamknięcia cieśniny Ormuz.

Iran częściowo odcięty od internetu. Są najnowsze dane

Jak informuje na platformie X branżowy serwis NetBlocks, który zajmuje się m.in. tematyką cyberbezpieczeństwa, po ataku USA i Izraela widać wyraźny problem z dostępnością internetu w Iranie.

"Dane na żywo wskazują na zakłócenia w dostępie do internetu w niektórych częściach Iranu, w tym w Teheranie, gdzie łączność wynosi 54 proc. normalnego poziomu" — czytamy.

To oczywiście efekt ataków USA i Izraela, które rozpoczęły się w sobotę nad ranem. Piszemy o tym w Business Insider Polska.

Jednak problemy z dostępnością internetu w Iranie pojawiały się już dużo wcześniej. Tyle że z zupełnie innego powodu. Blokada trwa praktycznie od stycznia.

Ta szeroko zakrojona operacja, zainicjowana przez Najwyższą Radę Bezpieczeństwa Narodowego oraz Ministerstwo Informacji i Technologii Komunikacyjnej, stanowi bezpośrednią reakcję na nasilające się protesty w kraju, które wybuchają przeciwko reżimowi.

Pisaliśmy o tym w Business Insider Polska kilka tygodni temu.

Zobacz także: Jak działa blokada internetu w Iranie? W Polsce teoretycznie też jest to możliwe

Blokada obejmowała nie tylko odłączenie od zewnętrznych źródeł Narodowej Sieci Informacyjnej (NIN), a więc krajowego intranetu, który zazwyczaj służy jako kontrolowana alternatywa dla globalnej sieci — od reszty świata, ale także bardziej inwazyjne środki, takie jak dezaktywacja kart SIM należących do podejrzanych osób, co uniemożliwia im nawet podstawową łączność mobilną.

Atak USA i Izraela na Iran

USA i Izrael rozpoczęły w sobotę nad ranem "prewencyjny atak" na Iran, co potwierdził minister obrony Izraela. Nad Teheranem widać gęsty dym, a w mieście doszło do licznych eksplozji.

Israel Kac, szef resortu obrony Izraela poinformował, że ze skutkiem natychmiastowym wprowadził "stan wyjątkowy w całym kraju". Iran z kolei zamknął przestrzeń powietrzną.

Celem ataku miało być biuro przywódcy Iranu ajatollaha Alego Chameneia — poinformowała w sobotę agencja Reutera. Urzędnik irański powiedział Reutersowi, że nie ma go w mieście i został przewieziony w bezpieczne miejsce.

Zagraniczne media potwierdzają, że atak Izraela jest skoordynowany z działaniami wojsk Stanów Zjednoczonych, które mają prowadzić własne uderzenia na Iran.

W sobotę przed 9 zaangażowanie USA w atak potwierdził prezydent Donald Trump.

Zwiastowała nie tylko atak USA na Iran. Czym jest teoria Pentagon Pizza Index?

Pizza od lat pozostaje szybkim i wygodnym posiłkiem — zarówno na imprezach, jak i podczas długich godzin pracy. Pracownicy Pentagonu nie są tu wyjątkiem. Według zwolenników teorii, jeśli lokale w okolicy siedziby amerykańskiego resortu obrony nagle przeżywają oblężenie, może to oznaczać, że "coś wisi w powietrzu".

Dalsza część tekstu pod materiałem wideo

Czytaj też: Kurs bitcoina po ataku USA i Izraela na Iran

Atak USA na Iran i wzrost Pentagon Pizza Index

W czerwcu, gdy Izrael zaatakował Iran, aktywność w czterech pobliskich pizzeriach — mierzona m.in. przez dane z Google Maps — wyraźnie wzrosła. To wystarczyło, by w mediach społecznościowych pojawiły się spekulacje, że wojskowi monitorują rozwój wydarzeń i przygotowują się na możliwą eskalację.

Czytaj także w BUSINESS INSIDER

Podobnie stało się krótko przed dzisiejszym atakiem USA i Izraela na Iran.

"Pentagon Pizza Index". Historia sięga wojny w Zatoce Perskiej

Obecne internetowe wskaźniki nawiązują do obserwacji sprzed dekad. W 1991 r. właściciel 43 restauracji Domino's w rejonie Waszyngtonu mówił "Los Angeles Times", że kiedy redakcje śpią, dostawcy pizzy rozwożą zamówienia do późnych godzin nocnych.

Czytaj też: USA i Izrael zaatakowały Iran. Liczne eksplozje w Teheranie

Ten sam przedsiębiorca wspominał, że 1 sierpnia 1990 r. CIA zamówiła rekordową liczbę pizz — zaledwie kilka godzin przed inwazją Iraku na Kuwejt i wybuchem wojny w Zatoce Perskiej.

Władze USA odpowiadają z przymrużeniem oka

Władze USA studzą jednak emocje. Zapytany o teorię sekretarz obrony Pete Hegseth zażartował: "Myślałem o zamówieniu dużej ilości pizzy w przypadkowe wieczory, żeby wszystkich zmylić" — powiedział w wywiadzie dla Fox News.

Jak podawał "Newsweek", rzecznik Pentagonu stwierdził, że publikacje wskaźnika "nie zgadzają się z wydarzeniami" oraz przypomniał, że w samym budynku dostępnych jest "wiele rodzajów pizzy, a także sushi, kanapki, pączki, kawa itp.".

USA zaatakowały Iran. Donald Trump opublikował nagranie

Opracowanie: Jakub Ceglarz

1 min czytania

PAP

Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump oznajmił w sobotę w kilkuminutowym nagraniu, że USA rozpoczęły dużą operację wojskową przeciwko Iranowi, i zapewnił, że kraj ten nigdy nie będzie mieć broni atomowej. Wezwał też naród irański do przejęcia władzy w kraju.

Prezydent Donald Trump opublikował nagranie
Prezydent Donald Trump opublikował nagranie | Foto: MPNC/Backgrid/East News / East News

Amerykański prezydent podkreślił w nagraniu zamieszczonym na jego portalu społecznościowym Truth Social, że Iran próbował odbudować swój potencjał atomowy po zbombardowaniu przez USA w czerwcu zeszłego roku jego obiektów nuklearnych.

Trump zapewnił, że potencjał rakietowy Iranu zostanie zniszczony, a jego marynarka wojenna zostanie "unicestwiona".

Zobacz także: Atak USA i Izraela na Iran. Bitcoin zanurkował

Wezwał też naród irański do przejęcia władzy w kraju po zakończeniu obecnej operacji wojskowej. "Kiedy skończymy, przejmijcie rządy. One będą wasze. To zapewne wasza jedyna szansa na kilka pokoleń" — oznajmił.

Według niego irańskie wojsko musi wybrać między "immunitetem" a "pewną śmiercią".

Amerykański urzędnik powiedział agencji Reutera, że należy się spodziewać "kilkudniowej operacji" przeciwko Iranowi.

Zobacz także: USA i Izrael zaatakowały Iran. Liczne eksplozje w Teheranie

USA i Izrael atakują Iran. Kraje OPEC+ reagują

Jak informuje Bloomberg, kraje OPEC+ rozważają możliwość jeszcze odważniejszego zwiększenia podaży ropy naftowej.

Decyzje mają zapaść podczas spotkania kluczowych członków w niedzielę, po tym jak Izrael przeprowadził naloty na cele w Iranie.

Grupa kierowana przez Arabię Saudyjską i Rosję miała wznowić umiarkowane zwiększanie produkcji od kwietnia po trzymiesięcznym zamrożeniu dostaw — informowało kilku delegatów na początku tego tygodnia. Teraz to zwiększenie może być już nie umiarkowane, ale bardziej zdecydowane.

OPEC to organizacja zrzeszająca największych producentów ropy naftowej na świecie. Należą do niej przede wszystkim kraje Zatoki Perskiej. W ramach sojuszu OPEC+ do tego grona dołączyła również Rosja.

Jednym z członków jest też zaatakowany w sobotę Iran, co może wpłynąć na zmniejszenie dostaw surowca na światowe rynki. Stąd konieczność zwiększenia produkcji przez pozostałych producentów.

Zobacz także: USA i Izrael zaatakowały Iran. Liczne eksplozje w Teheranie

Atak USA i Izraela na Iran

USA i Izrael rozpoczęły w sobotę nad ranem "prewencyjny atak" na Iran, co potwierdził minister obrony Izraela. Nad Teheranem widać gęsty dym, a w mieście doszło do licznych eksplozji.

Israel Kac, szef resortu obrony Izraela poinformował, że ze skutkiem natychmiastowym wprowadził "stan wyjątkowy w całym kraju". Iran z kolei zamknął przestrzeń powietrzną.

Celem ataku miało być biuro przywódcy Iranu ajatollaha Alego Chameneia — poinformowała w sobotę agencja Reutera. Urzędnik irański powiedział Reutersowi, że nie ma go w mieście i został przewieziony w bezpieczne miejsce.

Zagraniczne media potwierdzają, że atak Izraela jest skoordynowany z działaniami wojsk Stanów Zjednoczonych, które mają prowadzić własne uderzenia na Iran.

W sobotę przed 9 zaangażowanie USA w atak potwierdził prezydent Donald Trump.

Atak USA i Izraela na Iran. Kurs bitcoina zanurkował

Notowania

WALUTY

4,22

-0,03%

Pobieranie danych...

1D

1M

3M

1Y

MAX


z dn.

28.02.2026

godz.

14:11


USD/PLN

3,57

+0,04%

CHF/PLN

4,64

-0,14%

GBP/PLN

4,82

+0,08%

EUR/USD

1,18

-0,07%

BTC/PLN

236 000,00

-2,46%

GIEŁDA

25 284,26

-0,02%

Pobieranie danych...

1D

1M

3M

1Y

MAX


z dn.

27.02.2026

godz.

14:12


FTSE 100

10 910,60

+0,59%

NASDAQ

22 667,03

-0,92%

DJI

48 975,64

-1,06%

S&P500

6 878,04

-0,45%

SUROWCE

73,17

+3,03%

Pobieranie danych...

1D

1M

3M

1Y

MAX


z dn.

27.02.2026

godz.

23:21


Ropa crude

67,29

+2,78%

Złoto

5 277,46

+1,86%

Srebro

93,89

+6,25%

Miedź

13 296,00

+0,28%

USA i Izrael zaatakowały Iran. Liczne eksplozje w Teheranie

Israel Kac, szef resortu obrony Izraela poinformował, że ze skutkiem natychmiastowym wprowadził "stan wyjątkowy w całym kraju". Iran z kolei zamknął przestrzeń powietrzną.

Celem ataku miało być biuro przywódcy Iranu ajatollaha Alego Chameneia - poinformowała w sobotę agencja Reutera. Urzędnik irański powiedział Reutersowi, że nie ma go w mieście i został przewieziony w bezpieczne miejsce.

Zagraniczne media potwierdzają, że atak Izraela jest skoordynowany z działaniami wojsk Stanów Zjednoczonych, które mają prowadzić własne uderzenia na Iran.

Według irańskich mediów eksplozje słychać też w innych miastach poza Teheranem, w tym w Isfahanie w środkowej części kraju oraz w Tebriz na północnym zachodzie.

Odgłosy wybuchów słychać było też w Komie i Karadżu na północy oraz w Kermanszahu na zachodzie.

Atak był spodziewany

W Izraelu od kilku dni trwały przygotowania do konfliktu z Iranem. Jak donosił portal Ynet, powołując się na dokumenty izraelskiego ministerstwa zdrowia, szpitale w całym kraju analizowały doświadczenia z 12-dniowego konfliktu z Iranem w czerwcu ubiegłego roku.

Wówczas ataki rakietowe zmusiły placówki do przeniesienia pacjentów i personelu na podziemne kondygnacje, w tym do garaży.

Ambasada USA w Jerozolimie ogłosiła w piątek na platformie X, że część amerykańskiego personelu dyplomatycznego oraz ich rodzin została wycofana z Izraela. Decyzję uzasadniono zagrożeniem dla bezpieczeństwa.

Również inne kraje podejmują działania w związku z możliwym wybuchem wojny.

Brytyjskie MSZ podało, że tymczasowo wycofuje personel z ambasady w Teheranie, która będzie teraz funkcjonować zdalnie. Kanada i Chiny poleciły swoim obywatelom natychmiastowe opuszczenie Iranu. Zagraniczne ambasady w Izraelu przygotowały plany awaryjne na wypadek irańskich ataków — przekazali tamtejsi dyplomaci.

Australia nakazała członkom rodzin dyplomatów w Izraelu i Libanie opuszczenie krajów. Zaproponowała też dobrowolne ewakuacje rodzinom dyplomatów w Jordanii, Katarze i Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

Izrael kontra Iran. USA dołączają

Do konfliktu zbrojnego, jak informuje "Wall Street Journal", dołączyły też Stany Zjednoczone. W czwartek do Izraela zbliżył się amerykański lotniskowiec USS Gerald R. Ford, a "Wall Street Journal" informował o "intensyfikacji działań" USA w tym kontekście.

USS Gerald R. Ford to już drugi amerykański lotniskowiec na Bliskim Wschodzie. W regionie znajdują się już duże siły lotnicze i morskie USA. Po raz pierwszy Stany Zjednoczone wysłały też do bazy lotniczej w Izraelu myśliwce F-22. Na lotnisko pod Tel Awiwem przerzucono też tankowce powietrzne. Według mediów USA zgromadziły wokół Iranu największe siły militarne od czasu wojny w Iraku w 2003 roku.

W czwartek stacja Fox News, powołując się na amerykańskich urzędników, poinformowała o ograniczeniu liczebności personelu w kwaterze głównej amerykańskiej V Floty w Bahrajnie. Telewizja przypomniała, że analogiczną ewakuację przeprowadzono przed ubiegłoroczną amerykańską operacją Midnight Hammer, podczas której wojska USA zaatakowały irańskie instalacje nuklearne.

Dlaczego Izrael atakuje Iran? Tło konfliktu

Podstawową przyczyną konfliktu są prace Iranu nad bronią jądrową poprzez wzbogacanie uranu. To nie podoba się nie tylko Izraelowi, ale też Stanom Zjednoczonym.

Najnowsza runda rozmów między Iranem i USA w Genewie zakończyła się w czwartek bez przełomu. Irański minister spraw zagranicznych Abbas Aragczi powiedział po negocjacjach, że aby osiągnąć porozumienie, USA będą musiały wycofać się ze swoich "wygórowanych żądań".

Iran odrzucił najważniejsze propozycje USA, w tym transfer wzbogaconego uranu za granicę, wstrzymanie wzbogacania uranu i likwidację niektórych obiektów jądrowych — podał dziennik "Wall Street Journal", powołując się na dobrze poinformowane źródła.

Natomiast w poniedziałek przedstawiciele Iranu i USA mają spotkać się w Wiedniu na rozmowach technicznych.

Iran w ostatnich miesiącach wzmocnił obronę swoich obiektów nuklearnych, naprawiając również szkody wyrządzone podczas ostatniej wojny z Izraelem, co można uznać za przygotowania do konfliktu z USA — pisały w ubiegłym tygodniu światowe media, na podstawie analizy zdjęć satelitarnych.

Z poufnego raportu Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA), omawianego w piątek przez media, wynika, że MAEA nie jest w stanie zweryfikować, czy Iran zaprzestał wzbogacania uranu i nie może ocenić stanu zapasów uranu wzbogaconego przez to państwo.

Niemiecka gospodarka w kłopotach. "Tą drogą już dalej nie zajedziemy"

Ostatni odczyt indeksu PMI dla przemysłu w Niemczech (wzrósł do 50,7 pkt z 49,1 pkt w styczniu) przyniósł u zachodniego sąsiada nadzieję po miesiącach złych danych i ponurych prognoz. Wskaźnik, który obrazuje nastroje menedżerów odpowiedzialnych za zakupy w firmach produkcyjnych, wreszcie się odbił, wywołując pytania o możliwe ożywienie.

Gość Onet Rano Finansowo studzi jednak entuzjazm. — Chciałbym zobaczyć jednak coś trwalszego — ocenia dr Konrad Popławski, ekonomista i koordynator projektu Powiązania gospodarcze w regionie w Ośrodku Studiów Wschodnich. Przypomina, że niemiecka gospodarka "w zasadzie od pięciu lat jest w stagnacji, a nawet okresami w recesji" i wciąż nie wyszła z tego "zapętlenia".

Na koniunkturę zza Odry coraz silniej nakładają się bowiem problemy strukturalne: niedoinwestowana infrastruktura transportowa i energetyczna, opóźnienia w cyfryzacji administracji i biznesu, a także jedne z najwyższych na świecie kosztów energii. W takiej sytuacji pojedynczy lepszy odczyt PMI jest raczej "jaskółką", która nie czyni wiosny, niż początkiem trwałego cyklu wzrostowego.

Drogi prąd i zbyt krótka kołdra fiskalna

Rząd w Berlinie próbuje pobudzać gospodarkę większymi wydatkami publicznymi i zapowiada impuls inwestycyjny. Chodzi zarówno o infrastrukturę, jak i wspieranie transformacji energetycznej oraz przemysłu przyszłości. — Państwo próbuje przez inwestycje publiczne trochę nakręcać koniunkturę gospodarczą. Tylko to można robić przez jakiś czas. Niemcy też nie mają budżetu z gumy i pytanie, czy przyniesie to trwałe zmiany — podkreśla dr Popławski.

W praktyce oznacza to dylemat: jak jednocześnie utrzymać konkurencyjność przemysłu, który zmaga się z rekordowo wysokimi cenami energii, i nie wywrócić do góry nogami konserwatywnej polityki fiskalnej, głęboko zakorzenionej w niemieckiej kulturze ekonomicznej. Wysokie rachunki za prąd i gaz stają się dla firm realną "kulą u nogi", szczególnie w energochłonnych branżach, które dotychczas stanowiły o sile niemieckiego eksportu.

Zobacz także: Fatalne dane dla niemieckiej gospodarki. Wyniki zaskoczyły ekspertów

Deregulacja po drugiej stronie Atlantyku

Kolejnym wyzwaniem, na które wskazuje ekspert OSW, jest zbyt powolna deregulacja nowych sektorów gospodarki w Niemczech i w całej Unii Europejskiej. — Nowe branże się nie rozwijają, bo dużo łatwiej, będąc nawet jakimś startupem, od razu pójść do Stanów Zjednoczonych — zauważa dr Popławski. To właśnie tam młode firmy znajdują połączenie trzech kluczowych przewag: skali rynku, lepszego dostępu do kapitału i bardziej elastycznych regulacji przynajmniej na wczesnym etapie rozwoju.

Europa natomiast często "szczyci się" tym, że w "cudowny sposób" bardzo szybko i szczegółowo reguluje nowe obszary technologiczne. Efekt bywa odwrotny do zamierzonego: innowacyjne branże — od fintechu po zielone technologie — nierzadko rozwijają się szybciej tam, gdzie ustawodawca daje im więcej przestrzeni eksperymentu. W efekcie grozi to utrwaleniem roli Niemiec i całej UE jako dostawcy precyzyjnych norm, ale niekoniecznie najważniejszych innowacji.

Pułapka uzależnienia od Chin

Zdaniem Popławskiego niemiecka gospodarka ma dwie drogi — albo zasadniczą zmianę gospodarczego paradygmatu, albo dalsze tkwienie w marazmie.

Sercem dzisiejszych dylematów Berlina jest jednak model gospodarczy oparty na eksporcie. — Jeśli Niemcy nie zreflektują się i nie zmienią tego modelu zbytniej otwartości europejskiej gospodarki, czyli właśnie zbytniego angażowania się w umowy handlowe, zwłaszcza z Chinami, to będzie bardzo trudno — ostrzega dr Popławski.

Przez lata niemieckie koncerny pomagały budować chińską potęgę przemysłową, inwestując kapitał, technologie i know-how w sektorach, w których same były najsilniejsze — od motoryzacji po przemysł maszynowy. Dziś coraz częściej okazuje się, że wychowany w ten sposób konkurent staje się rywalem na globalnych rynkach, również w samej Europie.

Niemcy stoją więc w rozkroku: z jednej strony pozostają silnie uzależnione od chińskiego rynku zbytu i sieci fabryk w Państwie Środka, z drugiej — odczuwają skutki masowego napływu tanich produktów z Chin na rynek unijny. — Widzimy, jakie to idzie tsunami, jak bardzo to podważa konkurencyjność wielu branż — mówi ekspert OSW. I dodaje, że problem coraz częściej dostrzegają także polscy przedsiębiorcy, m.in. w tak specjalistycznych sektorach, jak huty szkła, gdzie chińscy konkurenci pojawiają się w niszach uznawanych dotąd za trudne do opanowania.

Między Waszyngtonem a Pekinem

Kontekst niemieckich kłopotów gospodarczych wykracza daleko poza same Niemcy — rozgrywa się na tle narastającej rywalizacji Stanów Zjednoczonych z Chinami i redefinicji ładu globalnego. W Europie coraz częściej słychać pytanie, czy Ameryka w obliczu rosnącego zadłużenia i politycznych napięć nie wycofuje się z roli gwaranta dotychczasowego systemu gospodarczego.

Dr Popławski nie zgadza się z tezą o "oddawaniu pola" przez USA. — Ameryka nie oddaje pola, tylko ona chciałaby jednak korekty pewnej systemowej, ekonomicznej — przekonuje. Jego zdaniem gwałtowne ruchy amerykańskiej polityki — od ceł po presję na sojuszników — należy czytać jako sygnał, że "systemu światowego w tym kształcie oni już nie są w stanie utrzymać". Innymi słowy: Waszyngton oczekuje, że inni uczestnicy globalnego układu, w tym Europa, wezmą na siebie większą część kosztów jego utrzymania.

Widać to choćby w dyskusji o podziale obowiązków w zakresie bezpieczeństwa, ale także w sporach handlowych i technologicznych. Symboliczną manifestacją tego zwrotu stają się cła oraz inne instrumenty ochrony rynku przed nieuczciwą konkurencją. — Albo wszyscy przyłożą się do tego, że razem go skorygujemy, albo to się rozpadnie, bo my już po prostu dłużej nie dajemy rady — streszcza logikę amerykańskiego podejścia ekspert OSW.

Lekcja dla Europy i Polski

Dla Berlina i Brukseli oznacza to konieczność przemyślenia strategii gospodarczej wychodzącej poza prosty model "więcej eksportu". Europa musi w większym stopniu budować własne zdolności technologiczne, inwestować w badania i rozwój oraz współpracę przemysłową wewnątrz Unii, nie licząc jedynie na korzystne warunki handlowe zewnętrznych partnerów.

To z kolei stawia pod ścianą niemiecki model, który przez dekady opierał się na taniej energii z importu, rozległych rynkach zbytu i względnie niewielkich nakładach wojskowych. Teraz do rachunku ekonomicznego dochodzą koszty bezpieczeństwa, ryzyka geopolityczne oraz potrzeba budowy własnych łańcuchów dostaw w kluczowych sektorach, takich jak półprzewodniki, technologie energetyczne czy obronne.

Zmiana kursu w Niemczech pozostanie w Polsce uważnie obserwowana nie tylko dlatego, że nasz zachodni sąsiad jest głównym partnerem handlowym. Od tempa i jakości niemieckiej transformacji będzie w dużej mierze zależeć kondycja polskiego eksportu, zwłaszcza w branżach silnie wpiętych w niemieckie łańcuchy wartości.

"Tą drogą już dalej nie zajedziemy"

W ocenie dr. Konrada Popławskiego obecny model globalizacji, w którego centrum znalazły się Niemcy jako europejski lider eksportu, dochodzi do ściany. Europa nie może dalej opierać swojej strategii wyłącznie na eksporcie i nadziei, że liberalny handel sam w sobie zagwarantuje dobrobyt i bezpieczeństwo.

— Europa zwłaszcza musi wziąć większą odpowiedzialność za swoje bezpieczeństwo, też nie skupiać się na samym eksporcie, ale też na rozwijaniu technologii w Europie i na współpracy technologicznej — podsumowuje ekspert OSW. — To już tą drogą już dalej nie zajedziemy — dodaje.

Onet Rano. Finansowo

"Onet Rano. Finansowo" to cotygodniowy program, w którym dziennikarze Business Insidera rozmawiają z zaproszonymi ekspertami świata biznesu i polityki o aktualnych wydarzeniach i zagadnieniach związanych z polską gospodarką, finansami publicznymi oraz wpływem polityki na portfele każdego Polaka.

Program oglądać można w każdą środę o godz. 10 na stronie głównej portalu Onet, a od godz. 11 jako podcast w Onet Audio.

Polska w ogonie zmian emerytalnych. Liderzy UE już wdrażają nowe modele

Polska należy do grupy państw z najniższym wiekiem emerytalnym dla kobiet i jednym z najniższych progów dla mężczyzn wśród wszystkich krajów Unii Europejskiej. Podczas gdy większość krajów OECD stopniowo podnosi granice przejścia na emeryturę, w Polsce od 2017 r. obowiązuje model 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn.

Reforma z 2013 r. zakładała co prawda stopniowe podnoszenie wieku emerytalnego aż do jego zrównania na poziomie 67 lat, jednak w 2017 r. została cofnięta. To pokazuje, jak kontrowersyjny politycznie jest ten temat.

Liderzy długiej pracy i równości płci

Równy wiek emerytalny dla kobiet i mężczyzn jest dziś standardem w większości krajów Unii Europejskiej. Stosują go m. in. Niemcy, które stopniowo dochodzą do poziomu 67 lat, oraz Hiszpania, gdzie wiek emerytalny jest podnoszony do 67 lat w 2027 r., przy czym wcześniejsze przejście możliwe jest po spełnieniu warunku długiego stażu składkowego. Norwegia i Islandia utrzymują formalny wiek emerytalny na poziomie 67 lat dla wszystkich.

Aby systemy pozostały wypłacalne w obliczu starzejącego się społeczeństwa, wiele państw wprowadziło mechanizmy, które pozwalają im na bieżąco dostosowywać się do zmian demograficznych.

Czytaj też: ZUS wypłaca emerytury wcześniej. Powód jest prosty. Znamy nowe stawki

Trzy sposoby na podniesienie wieku emerytalnego

Wiązanie wieku emerytalnego z dalszą długością życia nie przebiega wszędzie tak samo. Kraje, które zdecydowały się na takie rozwiązanie, stosują różne modele — od sztywnych algorytmów po bardziej elastyczne korekty.

Dalsza część artykułu znajduje się pod materiałem wideo

Dania — automatyczna indeksacja oparta na algorytmie

W Danii wiek emerytalny jest regularnie aktualizowany na podstawie danych o dalszym trwaniu życia publikowanych przez urząd statystyczny. Co kilka lat rząd dokonuje przeglądu prognoz demograficznych, a jeśli oczekiwana długość życia wzrosła, wiek emerytalny automatycznie się podnosi. Zmiany są ogłaszane z dużym wyprzedzeniem — zwykle kilkanaście lat wcześniej — co ma dać obywatelom czas na dostosowanie planów zawodowych. W efekcie w Danii przewidziano wzrost wieku emerytalnego do 68 lat w 2030 r. i 69 lat w 2035 r., jednak w 2025 r. parlament przyjął ustawę podnoszącą państwowy wiek emerytalny do 70 lat od 2040 r

Holandia — korekta częściowa W Holandii wiek emerytalny jest powiązany z dalszym trwaniem życia, ale mechanizm ten działa w sposób złagodzony. Wzrost długości życia tylko częściowo przekłada się na podnoszenie wieku emerytalnego, a tempo zmian może być korygowane decyzjami politycznymi. Dzięki temu system reaguje na zmiany demograficzne, a jednocześnie pozostaje bardziej przewidywalny społecznie.

Szwecja — elastyczne widełki zamiast jednej granicy

Szwedzki model ma określony wiek minimalny, od którego można przejść na emeryturę (aktualnie 63 lata), oraz górną granicę (69 lat), po której prawo do pracy bez ograniczeń wygasa. Wraz z wydłużaniem się życia stopniowo podnoszona jest dolna granica tego przedziału. System zachęca do dłuższej aktywności zawodowej poprzez wyższe świadczenia, ale pozostawia obywatelom większą elastyczność decyzji.

Dlaczego kraje decydują się na takie rozwiązania? To podejście ma jeden zasadniczy cel: ograniczyć ryzyko destabilizacji systemu emerytalnego w warunkach starzejących się społeczeństw.

Co ciekawe, Francja w 2023 r. przyjęła reformę podnoszącą wiek emerytalny z 62 do 64 lat, jednak w 2025 r. wdrażanie tych zmian zostało zawieszone (w ramach prac nad budżetem zabezpieczenia społecznego), w praktyce do stycznia 2028 r. Kwestia dalszego podnoszenia wieku emerytalnego pozostaje tam przedmiotem sporów społecznych i debat politycznych.

Czytaj też: Na emeryturę wojskową najlepiej w Polsce. Tak wypadamy na tle innych

Kraje w trakcie wyrównywania wieku emerytalnego

Druga grupa to państwa, które historycznie utrzymywały niższy wiek emerytalny kobiet, ale już przyjęły harmonogram jego stopniowego podnoszenia. Należą do niej m.in. Austria, Bułgaria, Rumunia, Chorwacja czy Litwa.

W tych krajach decyzja polityczna została już podjęta: różnice między kobietami a mężczyznami mają zniknąć w perspektywie najbliższych kilkunastu lat.

Zróżnicowany wiek emerytalny wpływa nie tylko na stabilność systemu, ale także na wysokość świadczeń i długość ich pobierania, co w różny sposób dotyka kobiet i mężczyzn. Polska należy do wąskiego grona krajów UE, w których kobiety mogą przechodzić na emeryturę w wieku 60 lat i nie posiada przyjętej ścieżki podnoszenia tego wieku.

Ustawowy wiek to nie wszystko. Kiedy Europejczycy naprawdę opuszczają rynek pracy

Porównania ustawowego wieku emerytalnego nie oddają pełnego obrazu tego, jak długo Europejczycy faktycznie pozostają aktywni zawodowo. Dane Eurostatu wskazują, że średni wiek przejścia na emeryturę w UE wyniósł 61,3 roku (2023), mimo że formalne progi w wielu krajach sięgają 65–67 lat.

Różnice między państwami są jednak wyraźne. Najdłużej pracują mieszkańcy krajów nordyckich, państw bałtyckich oraz Holandii i Szwajcarii, gdzie aktywność zawodowa często trwa do około 65. roku życia. Na drugim biegunie znajdują się m. in. Grecja, Chorwacja czy Słowacja, gdzie wyjście z rynku pracy następuje znacznie wcześniej, bliżej 60. roku życia.

Czytaj też: Emeryci z dodatkowymi przychodami muszą się spieszyć. ZUS wyznaczył ważny termin

Różnice widać też w tym, jak często ludzie kontynuują pracę już po rozpoczęciu pobierania emerytury. Potwierdzają to także dane Eurostatu dotyczące osób, które kontynuują pracę po rozpoczęciu pobierania emerytury. W 2023 r. było to średnio 13 proc. emerytów w wieku 50–74 lat, przy czym najwyższe odsetki odnotowano w krajach nordyckich i bałtyckich, a najniższe w części państw Europy Południowej i Wschodniej.

Odsetek osób pracujących po przejściu na emeryturę
Odsetek osób pracujących po przejściu na emeryturę | Eurostat

Eksperci OECD w raporcie "Working Better with Age" wskazują, że dłuższej aktywności zawodowej sprzyjają rozwiązania takie jak możliwość łączenia emerytury z pracą, finansowe premiowanie późniejszego przejścia na emeryturę oraz brak instytucjonalnych barier po osiągnięciu wieku emerytalnego. Mechanizmy te funkcjonują m.in. w Szwecji, Danii, Holandii i Norwegii — krajach, które jednocześnie należą do europejskich liderów pod względem faktycznego wieku wyjścia z rynku pracy.

Debata w Europie przesunęła się z pytania "czy podnosić wiek emerytalny?" na pytanie "jak robić to mądrze?". Choć w Polsce temat budzi duże emocje, nie da się go unikać w nieskończoność.

Prognozy demograficzne i finansowe są jednoznaczne: przy spadającej stopie zastąpienia utrzymanie się wyłącznie z państwowej emerytury będzie dla wielu osób niemożliwe. To oznacza, że niezależnie od tego, czy politycy odważą się na zmiany w ustawie, rzeczywistość ekonomiczna i tak zmusi nas do dłuższej aktywności zawodowej.

Nocna decyzja Fitch w sprawie ratingu Polski. Agencja wskazuje na wybory w 2027 r.

Jak czytamy w komunikacie, Fitch potwierdził rating Polski na poziomie "A-" oraz utrzymał jego negatywną perspektywę. Odzwierciedla ona prognozy utrzymania się wysokich deficytów fiskalnych i szybkiego wzrostu długu publicznego.

"Rating "A-" dla Polski wspierają: duża, zróżnicowana i odporna gospodarka, korzyści płynące z członkostwa w UE, wiarygodna polityka pieniężna i kursowa, solidne finanse zewnętrzne w porównaniu z innymi krajami o ratingu "A". W przeciwnym kierunku działają duże deficyty fiskalne, szybko rosnący dług publiczny, niższy poziom dochodów i wskaźniki governance w porównaniu z innymi krajami z koszyka ratingowego" — podała Fitch.

"Negatywna perspektywa odzwierciedla prognozy utrzymania się wysokich deficytów fiskalnych, prowadzących do szybkiego wzrostu długu publicznego. Brak wiarygodnego planu konsolidacji fiskalnej w połączeniu z nasilonymi krajowymi wyzwaniami politycznymi zmniejsza przekonanie co do zdolności rządu do wprowadzenia dodatkowych środków fiskalnych i ograniczenia dynamiki wzrostu zadłużenia" — napisano w raporcie.

Obniżka ratingu jest możliwa

Wśród czynników, które mogą skutkować obniżką ratingu, Fitch wymienia:

  • obniżone zaufanie do zdolności rządu do stabilizacji długu sektora general government w relacji do PKB w średnim terminie, ze względu na niepowodzenie we wdrażaniu dodatkowych środków konsolidacji fiskalnej, niższy wzrost PKB lub znaczny wzrost kosztów obsługi finansowania rządu;
  • perspektywy znacznie niższego wzrostu PKB w średnim terminie, np. ze względu na erozję konkurencyjności lub słabsze otoczenie zewnętrzne.

Z kolei na podwyżkę samej perspektywy ratingu do stabilnej może oddziaływać poprawa zaufania w zdolność rządu do wdrożenia środków konsolidacji fiskalnej, wystarczających do stabilizacji długu sektora gg w średnim terminie.

Zobacz także: Rating Polski pod lupą Fitch i Moody’s. Eksperci ostrzegają przed deficytem

Wrześniowa obniżka ratingu

Przypomnijmy, że agencja obniżyła perspektywę ratingu Polski do negatywnej ze stabilnej we wrześniu 2025 r.

Główny analityk Fitch na Polskę Milan Trajkovic powiedział w lutym PAP Biznes, że obniżenie ratingu po nadaniu mu negatywnej perspektywy nie następuje automatycznie. Zazwyczaj agencja Fitch utrzymuje daną perspektywę (negatywną lub pozytywną) dla danego kraju przez okres od jednego do dwóch lat. W rzadkich przypadkach decyzja podejmowana jest już po upływie sześciu miesięcy, a bardzo rzadko po 2,5–3 latach.

Zobacz także: Rating Fitch. Agencja zmienia perspektywę Polski na "negatywną". Oto powody

Fitch podał w piątkowym komunikacie, że prognozuje obniżenie się deficytu sektora gg Polski w 2026 r. do 6,5 proc. PKB z ok. 7 proc. w 2025 r., czemu może sprzyjać: zamrożenie progów podatkowych PIT oraz wsparcia z programów socjalnych w ujęciu nominalnym, podwyższenie stawki CIT dla banków, walka z szarą strefą, ograniczenie wzrostu wynagrodzeń w sektorze publicznym do poziomu inflacji oraz podwyższenie podatków akcyzowych.

Fitch prognozuje, że deficyt sektora gg w Polsce zmniejszy się do 6,2 proc. do 2027 r., co odzwierciedlać będzie słabszy punkt startowy konsolidacji po wyższych deficytach w latach 2024-2025, ograniczone możliwości podjęcia dodatkowych działań fiskalnych ze względu na prawdopodobne weto prezydenta dla rządowych ustaw oraz rosnące wydatki na obronność.

Wybory jednym z ryzyk

"Fitch dostrzega ryzyko pogorszenia się wskaźników finansów publicznych Polski, m.in. w tym poprzez wyłączenie niektórych wydatków na obronność z ścieżki wydatków netto po uruchomieniu krajowej klauzuli wyjścia. Ryzyko wynika również z potencjalnego złagodzenia polityki fiskalnej przed wyborami parlamentarnymi w 2027 r. oraz osłabienia obecnego dynamicznego wzrostu PKB w niepewnym otoczeniu zewnętrznym" — dodano.

Agencja prognozuje, że dług publiczny Polski wzrośnie do ok. 70 proc. PKB w 2027 r. (mediana koszyka ratingowego "A": 56 proc.) i będzie nadal rósł w perspektywie średnioterminowej, z ok. 59 proc. w 2025 r., w wyniku utrzymujących się deficytów pierwotnych i emisji długu netto poza budżetem, głównie na rzecz Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych.

Agencja prognozuje, że w 2027 r. koszty obsługi długu Polski wzrosną do 7 proc. dochodów (mediana "A": 4,9 proc.), co odzwierciedla stosunkowo krótkie terminy zapadalności polskiego długu i rosnące potrzeby finansowania brutto.

"Wroga relacja rządu z prezydentem"

W opinii agencji "ogólnie niechętna do współpracy, a czasami wręcz wroga" relacja między rządem a prezydentem ogranicza zdolność Polski do wdrażania polityki gospodarczej i reform.

"W ciągu pierwszych sześciu miesięcy sprawowania urzędu prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawy i sprzeciwił się podwyżkom podatków oraz cięciom wydatków, ograniczając zakres środków konsolidacji fiskalnej poza te zawarte w średniookresowym planie fiskalnym (...). Dynamika rządzącej koalicji może skomplikować proces decyzyjny i osłabić wdrażanie decyzji politycznych. Kwestie polityki wewnętrznej będą prawdopodobnie miały większy wpływ na decyzje przed następnymi wyborami parlamentarnymi" — podano.

Fitch podwyższyła prognozę wzrostu PKB Polski na 2026 r. do 3,6 proc. (taki sam wzrost jak w 2025 r.) z 3,2 proc., uwzględniając większy napływ środków z KPO, niższą inflację i stopy procentowe.

"Oczekujemy, że w 2027 r. wzrost gospodarczy spowolni do 2,9 proc., nadal powyżej prognozowanej mediany państw z koszyka "A" wynoszącej 2,4 proc., ze względu na mniej akomodacyjną politykę fiskalną i wyczerpanie się środków z KPO. Dominują ryzyka spadku koniunktury, a terminowe wdrożenie reform stanowiących podstawę wypłat środków unijnych pozostaje kluczowe dla utrzymania tempa wzrostu " — napisano w raporcie.

Odnosząc się do pozycji zewnętrznej Polski Fitch prognozuje deficyt rachunku obrotów bieżących Polski na ok. 1 proc. w latach 2026-2027, co zostanie z jednak pokryte przez napływ inwestycji zagranicznych netto na poziomie ok. 2 proc. PKB.

"Prognozuje się, że rezerwy międzynarodowe Polski osiągną 279 mld USD (240 mld EUR) do końca 2027 r., pokrywając 5,1 miesiąca prognozowanych bieżących płatności zagranicznych. W wyniku delewarowania sektora prywatnego Polska zmniejszyła swoje zadłużenie zagraniczne netto do 0,3 proc. PKB w 2024 r. i prognozujemy, że w 2026 r. stanie się ona kredytodawcą zagranicznym netto" — podaje Fitch.

Spośród trzech największych agencji ratingowych wiarygodność kredytową Polski najwyżej ocenia Moody's — na poziomie "A2" — z perspektywą negatywną. Rating Polski według Fitch i S&P to "A-", jeden poziom niżej. Perspektywa ratingu Polski wg S&P jest stabilna, a wg Fitch negatywna.

Kiedy zarabia się najlepiej w życiu? Sprawdziliśmy to [KWOTY]

2 min czytania

Dla osób urodzonych w latach 80. i 90 mamy dwie wiadomości. Pierwsza: prawdopodobnie właśnie wkraczacie w szczytowy okres swoich zarobków. Druga: dane pokazują, że później może być już słabiej. Sprawdziliśmy na konkretnych kwotach, jak naprawdę wyglądają wynagrodzenia 30- i 40-latków.

"Między nami". Praca po czterdziestce
"Między nami". Praca po czterdziestce | Onet

Naukowcy, szczególnie ci z USA, zbadali już człowieka pod wieloma względami. Sprawdzili, że drugiego języka najlepiej uczyć się w wieku 7-8 lat, 26. urodziny to perfekcyjny czas na znalezienie żony lub męża, a dwa lata później najłatwiej o przebiegnięcie maratonu.

Zobacz także: Kiedy osiągamy szczyty swoich możliwości? Oto najlepszy wiek na robienie różnych rzeczy

Z kolei "40" to moment, w którym można dokonać przełomowego odkrycia na miarę nagrody Nobla, a statystyczny 51-latek najlepiej rozumie emocje innych. Największą życiową satysfakcję osiągamy najpierw wieku 23 lat, a później jeszcze raz tuż przed "70".

My dziś postanowiliśmy sprawdzić w dostępnych danych, w jakim wieku człowiek osiąga swój finansowy szczyt, jeśli chodzi o wysokość wynagrodzenia. Wbrew pozorom wiele zależy tutaj od kraju zamieszkania. Polska jest pod tym względem w mniejszości. Sprawdziliśmy to na konkretnych badaniach i miesięcznych pensjach.

Zobacz także: Zarabiasz lepiej, niż ci się wydaje. Oto dochodowa drabina Polaków [KWOTY]

Milenialsi wchodzą w "40". Jaka przyszłość ich czeka? Niepewność rośnie, a problemy galopują

6 min czytania

Gdy byli młodzi, słyszeli, że "studia i języki" zapewnią im świetlaną przyszłość. Potem byli przekonani, że "betonowe złoto" zapewni im spokojną starość. "Byliśmy naiwni w obu przypadkach" — opowiadają starsi millenialsi. I na własnej skórze widzą, jak po "40" piętrzą się problemy.

"Między nami". Praca po czterdziestce
"Między nami". Praca po czterdziestce | Onet

— Gdy moja mama miała 40 lat, pracowała w pocie czoła w fabryce i stała w kolejkach po papier toaletowy. Pod tym względem mam lepiej. Ale jej starość może wyglądać lepiej niż moja — opowiada nam Janek, jeden z naszych rozmówców.

Powiedzmy sobie wprost: milenialsi żegnają się z młodością. W bieżącym roku najmłodsi z nich (rocznik 1996) skończą "trzydziestkę". Najstarsi (1981) są już dawno po "czterdziestce". Nic dziwnego, że przychodzi czas na pierwsze podsumowania — i na pytania o emeryturę. Na dodatek przychodzą wyzwania, które mogą wywrócić ich życia do góry nogami.

Byli pokoleniem wyżu demograficznego i początków kapitalizmu. Z jednej strony los oszczędził im wielu przykrych przeżyć, które doświadczali ich rodzice. Z drugiej strony — mieli przekonanie, że musieli dawać z siebie wszystko. Gdy wchodzili w dorosłość, bezrobocie sięgało 20 proc., a wielkim wyzwaniem było dostanie się nawet na darmowy staż do korporacji.

Czytaj także: Masz 30 lub 40 lat? Jesteś w zarobkowym szczycie [KWOTY]

Donald Trump o swoich planach wobec Kuby. "Przyjazne przejęcie"

Donald Trump chce wykorzystać kryzys gospodarczy, w jakim pogrążyła się wyspa, aby wywrzeć większy wpływ na ten kraj. Zasugerował możliwość "przyjaznego przejęcia Kuby". Prezydent USA już wcześniej opublikował mapę, na której terytorium USA obejmuje nie tylko Grenlandię czy Wenezuelę, ale też Kubę.

Dalsza część pod wideo:

"Wiecie, mamy tu ludzi, którzy chcą wrócić na Kubę" — powiedział prezydent USA. "Mogłoby się skończyć na przyjaznym przejęciu Kuby" — dodał.

Kuba od początku tego roku znalazła się pod silną presją ze strony USA. 3 stycznia Stany Zjednoczone obaliły przywódcę Wenezueli Nicolasa Maduro, sojusznika Kuby. Donald Trump natychmiast odciął wyspę od wenezuelskiej ropy. Blokada paliwowa wprowadzona przez USA nałożyła się na problemy gospodarcze kraju i znacznie pogłębiła kryzys, paraliżując codzienne życie mieszkańców. ONZ ostrzegła przed kryzysem humanitarnym na wyspie.

| Adam Ziemienowicz / PAP/zdjęcia

Czytaj także w BUSINESS INSIDER

Donald Trump jednak odkręci kurek

— Nie mają pieniędzy. Nie mają ropy. Kuba żyła z wenezuelskich pieniędzy i ropy, a teraz nic z tego nie nadejdzie — mówił prezydent USA.

W tym tygodniu Donald Trump zdecydował się na częściowe zniesienie blokady na wenezuelską ropę. Amerykańskie firmy będą mogły otrzymać licencje na reeksport na wyspę ropy z Wenezueli. USA zatrzegły jednak, że paliwo nie może trafić do wojska, ani instytucji rządowych.

Zobacz też: Donald Trump wywołał kryzys paliwowy. Przewoźnik ewakuuje turystów

Strategia ma na celu zarówno zwiększenie zależności Kuby od Stanów Zjednoczonych, jak i wzmocnienie sektora prywatnego wyspy, przy jednoczesnym osłabieniu jej komunistycznego rządu.

Prezydent USA groził cłami krajom, które chciałyby pomóc Kubie. Argumentował, że działania rządu w Hawanie "szkodzą i zagrażają Stanom Zjednoczonym". Mimo gróźb w stronę Kuby wypłyną chiński tankowiec wypełniony rosyjskim paliwem, który ma dotrzeć do celu na początku marca.

Prezydent USA: Kuba jest krajem upadającym

Trump stwierdził, że Kuba jest "delikatnie mówiąc, krajem upadającym". Prezydent USA już wcześniej zamieścił w mediach społecznościowych zdjęcie z mapą, na której terytorium USA obejmuje Grenlandię, Kanadę, Kubę i Wenezuelę.

Zamieszczona grafika to przerobione zdjęcie ze spotkania z sierpnia ub.r. z europejskimi przywódcami i prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim.

Prezydent USA powiedział, że powiązania Kuby z krajami takimi jak Chiny, Rosja i Iran, naruszenia praw człowieka i komunistyczne przywództwo destabilizują region "poprzez migrację i przemoc".

❌