Widok czytania

PESEL podczas zakupu zegarka? Nowe unijne przepisy na horyzoncie

PESEL podczas zakupu zegarka? Nowe unijne przepisy na horyzoncie

Tomasz Kromp

Od przyszłego roku mają zacząć działać unijne regulacje, których głównym celem jest przeciwdziałanie praniu pieniędzy. Nowe przepisy narzucą pewnym podmiotom obowiązek weryfikacji tożsamości podczas transakcji, które będą przekraczały określone kwoty. Limit może różnić się od tego, czy za zakupy będziemy płacić gotówką czy kartą.


Zegarek, banknoty

Przy takich zakupach będzie trzeba podać PESEL. Nowe prawo na horyzoncieZOFIA BAZAK/Marek BazakEast News



Spis treści:

  1. Unia wdraża nowe przepisy. Czym jest AMLR?

  2. PESEL przy zakupach? Sprzedawca będzie miał obowiązek weryfikowania tożsamości

  3. PESEL przy zakupach. Różnice w transakcjach gotówką i kartą

Unia wdraża nowe przepisy. Czym jest AMLR?


AMLR (Anti-Money Laundring Regulations) to unijne rozporządzenie, którego głównym celem jest przeciwdziałanie praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu. Przepisy określają kompleksowe ramy prawne oraz narzucają nowe obowiązki między innymi instytucjom finansowym, dostawcom usług kryptoaktywów czy sprzedawcom dóbr luksusowych. Akt prawny ma ujednolicić regulacje w krajach członkowskich.

Jak wynika z treści wspomnianego rozporządzenia, nowe przepisy będą stosowane od 10 lipca 2027 roku. Do tego czasu , nowo powołany unijny organ AMLA (Authority for anti-money laundering and countering the financing of terrorism) ma wydać szczegółowe wytyczne dla podmiotów zobowiązanych.

PESEL przy zakupach? Sprzedawca będzie miał obowiązek weryfikowania tożsamości


Istotnym obowiązkiem, który zostanie wdrożony przez AMLR jest mechanizm weryfikacji klientów - Customer Due Diligence. Wskazane w rozporządzeniu podmioty będą musiały wdrożyć odpowiednie narzędzia w celu stworzenia systemu identyfikacji.

Jeśli chodzi o sprzedawców dóbr luksusowych (np. drogiej biżuterii, zegarków czy dzieł sztuki), identyfikacja klienta (na przykład poprzez okazanie dowodu osobistego czy podanie numeru PESEL bądź NIP-u) będzie konieczna dla każdej transakcji powyżej 10 tys. euro (około 43 tys. zł).

PESEL przy zakupach. Różnice w transakcjach gotówką i kartą


Inaczej wygląda próg kwotowy, jeśli chodzi o transakcje gotówkowe. W tym przypadku weryfikacja w formie uproszczonej będzie obowiązkowa dla transakcji od kwoty 3 tys. euro (około 13 tys. zł). Oznacza to, że na przykład podczas zakupu drogiego zegarka w sklepie, sprzedawca będzie musiał zweryfikować tożsamość klienta.

Co ważne - stosowne ograniczenia dotyczą również transakcji powiązanych. Wspomniana wcześniej agencja AMLA jest odpowiedzialna za tworzenie standardów dotyczących wykrywania takich sytuacji, dzięki którym przeciwdziałanie smurfingowi (rozbijaniu danej płatności na kilka mniejszych sum w celu obejścia przepisów) będzie skuteczniejsze.

Warto wspomnieć, że za niedopełnienie obowiązku narzuconego przez unijne regulacje przewiduje się surowe kary. W niektórych przypadkach sankcje będą liczone nawet w milionach euro.


Dziemianowicz-Bąk w "Gościu Wydarzeń" o wyborach w Krakowie: To nie bój o przywództwo na lewicyPolsat News


  •  

Ziobro nie przeprosi Giertycha? "To zdemoralizowany aferzysta"

Mary Kosiarz

"To nie jest wyrok. To parasol ochronny rozpostarty nad członkiem ścisłego establishmentu obecnej władzy, bliskim Tuska" - napisał poseł PiS Zbigniew Ziobro, odnosząc się do wyroku sądu, nakazującemu mu przeprosić polityka KO Romana Giertycha. Ziobro nazwał go "zdemoralizowanym aferzystą i członkiem zorganizowanej grupy przestępczej". Giertych ponownie wezwał go do przeprosin.


Poseł KO Roman Giertych i wpis posła PiS Zbigniewa Ziobry

Ziobro skomentował decyzję sądu ws. przeprosin GiertychaDawid Wolski/X/Zbigniew ZiobroEast News



W skrócie

  • Warszawski sąd nakazał Zbigniewowi Ziobrze przeprosić Romana Giertycha i zapłacić mu 30 tys. zł za zniesławienie.

  • Zbigniew Ziobro publicznie podważył wyrok i nie wyraził zamiaru podporządkowania się decyzji sądu.

  • Prokuratura umorzyła zarzuty wobec Romana Giertycha dotyczące przywłaszczenia środków ze spółki Polnord, a śledztwo w sprawie inwigilacji jego telefonu Pegasusem jest nadal prowadzone.

W piątek Giertych poinformował w mediach społecznościowych, że zgodnie z decyzją Sądu Okręgowego w Warszawie Zbigniew Ziobro przez 7 dni ma przepraszać prawnika w TV Republika i na YouTube Republiki. Sąd zobowiązał ponadto byłego ministra sprawiedliwości do zapłaty pokrzywdzonemu 30 tys. zł.

"Giertych wyje z radości, bo sędzia Błażej Domagała w białoruskim stylu orzekł, że prawda nie ma znaczenia" - skomentował w sobotę Ziobro. Jak dodał, sędzia oddalił wszystkie przedstawione przez niego wnioski dowodowe i "uznał, że nie będzie badał faktów".

Konflikt Ziobry i Giertycha trwa. Sąd skazał byłego ministra


"To nie jest wyrok. To parasol ochronny rozpostarty nad członkiem ścisłego establishmentu obecnej władzy, bliskim Tuska" - przekonywał były szef MS.

Ze wpisu byłego szefa resortu można wywnioskować, że nie ma on zamiaru podporządkować się wyrokowi warszawskiego sądu.

"Giertych, to zdemoralizowany aferzysta, uczestnik zorganizowanej grupy przestępczej i zawodowy hejter w jednym, dostał od sądu parasol ochronny" - stwierdził. Do wpisu załączył również nagranie, którego autorem jest dziennikarz Leszek Kraskowski, znany z krytycznych komentarzy pod adresem Giertycha.

Giertych odpowiada na wpis Ziobry. "Proszę przeprosić i zapłacić"


Wkrótce po publikacji wpisu Ziobry swoją odpowiedź zamieścił w sieci polityk KO.

"Skoro szanowny pan poseł już się obudził (w USA mamy 8 rano) to zamiast lżyć sędziego proszę przeprosić i zapłacić. Inaczej zarobią komornicy…" - pisał Roman Giertych.

Konflikt między politykami rozpoczął się w trakcie posiedzenia sejmowej komisji śledczej ds. Pegasusa. Przesłuchiwany były minister sprawiedliwości odniósł się do inwigilacji posła Giertycha oraz śledztwa dot. spółki Polnord, nazywając go "złodziejem, który wyprowadzał pieniądze ze spółki".

Giertych zapowiedział wówczas, że składa na Ziobrę zawiadomienie do prokuratury ws. składania fałszywych zeznań, zniesławienia i zniewagi.

Afera spółki Polnord. Sprawa Romana Giertycha umorzona


Roman Giertych był jedną z osób zatrzymanych w związku z rzekomym wyprowadzeniem ze spółki Polnord około 92 mln zł. Polityk usłyszał wówczas zarzuty dotyczące przywłaszczenia środków, wyrządzenia szkody majątkowej oraz prania pieniędzy.

W styczniu ubiegłego roku prokuratura umorzyła zarzuty wobec polityka. Swoją decyzję tłumaczyła tym, że zagraniczne przelewy czy osobiste powiązania nie są same w sobie dowodem na popełnienie przestępstwa.

W maju Prokuratura Okręgowa w Ostrołęce zdecydowała o przedłużeniu śledztwa w sprawie inwigilacji Pegasusem telefonu Romana Giertycha i ujawnienia w TV Republika jego rozmowy z Donaldem Tuskiem z 2019 r. Do przekroczenia uprawnień w tej kwestii miało dojść w okresie od czerwca do grudnia 2019, poprzez bezprawne pozyskanie informacji za pomocą oprogramowania szpiegowskiego Pegasus.

Śledztwo dotyczy też pozyskania przez TV Republika informacji w sposób nieuprawniony poprzez posługiwanie się oprogramowaniem Pegasus.


"Lepsza jakość i nowe możliwości". Były pilot myśliwców o F-35Polsat News


  •  

Ciąg dalszy afery Pegasusa. Funkcjonariusze CBA pod lupą prokuratury

Angela P., ekspertka Wydziału I Operacyjno-Śledczego Delegatury CBA w Warszawie, usłyszała zarzuty w śledztwie dotyczącym oprogramowania "Pegasus" - podał rzecznik Prokuratury Krajowej prok. Przemysław Nowak. Prokuratura uzupełniała także zarzuty dla dwóch byłych funkcjonariuszy CBA w związku z tą samą sprawą. Oskarżeni nie przyznali się do winy.


Siedziba Prokuratury Krajowej, w prawym górnym rogu logo napis CBA

Prokuratura postawiła kolejne zarzuty w śledztwie dot. systemu PegasusWojciech Olkusnik/Mateusz GrochockiEast News


Rzecznik Prokuratury Krajowej prok. Przemysław Nowak poinformował w piątek o kolejnych zarzutach w ramach śledztwa prowadzonego od kwietnia 2024 roku.

Zarzuty przekroczenia uprawnień, poświadczenia nieprawdy oraz wyłudzenia poświadczenia nieprawdy usłyszeli były Dyrektor Delegatury CBA w Warszawie Jarosław W., była Naczelnik Wydziału I Operacyjno-Śledczego Delegatury CBA w Warszawie Katarzyna S. oraz ekspertka Wydziału I Operacyjno-Śledczego Delegatury CBA w Warszawie Angela P.

Funkcjonariusze mieli działać wspólnie i w porozumieniu przy popełnianiu dwóch przestępstw.

Jak przekazał prok. Nowak, zarzuty wobec dwóch byłych funkcjonariuszy CBA są uzupełnieniem tych, które przedstawiono im w czerwcu 2025 roku. Jarosław W. i Katarzyna S. zostali wówczas podejrzani o przeprowadzenie czynności operacyjno-rozpoznawczych wobec byłego prezydenta Sopotu Jacka Karnowskiego "pomimo braku ku temu podstaw faktycznych i prawnych".

Afera wokół Pegasusa. Funkcjonariusze CBA nie przyznali się do winy


Pierwszy zarzut zastosowany wobec trojga zatrzymanych dotyczy działań na szkodę adwokata, m.in. nieuprawnionego pozyskiwania danych z jego telefonu, takich jak wiadomości SMS czy korespondencji mailowej oraz poświadczania nieprawdy we wnioskach o zarządzenie i przedłużenie kontroli operacyjnych.

Drugi z zarzutów dotyczy doprowadzenia do zastosowania, a następnie przedłużenia kontroli operacyjnej wobec kolejnej osoby. Według prokuratora nie miała ona podstaw faktycznych i prawnych, a wnioski o jej zastosowanie i przedłużenie oparto na materiałach uzyskanych niezgodnie z prawem.

"Zgodnie z treścią zarzutów podejrzani mieli w ten sposób doprowadzić do podstępnego wprowadzenia w błąd Pierwszego Zastępcy PG oraz sędziów Sądu Okręgowego w Warszawie" - dodał rzecznik PK.

Wszyscy troje zostali przesłuchani w charakterze podejrzanych. Nie przyznali się do winy i odmówili złożenia wyjaśnień. Wobec Angeli P. prokurator zastosował środki zapobiegawcze.

Do tej pory w śledztwie dotyczącym nieprawidłowego wykorzystywania systemu Pegasus akty oskarżenia skierowano między innymi wobec byłego wiceministra sprawiedliwości, obecnie posła PiS Michała Wosia, który na zakup Pegasusa miał przekazać z Funduszu Sprawiedliwości 25 milionów złotych.

W ubiegłym roku zarzuty usłyszeli również były szef CBA Ernest Bejda, były zastępca szefa CBA Daniel K., były dyrektor Delegatury CBA w Warszawie Jarosław W. oraz była Naczelnik Wydziału I Operacyjno-Śledczego tej Delegatury Katarzyna S.

W lutym 2026 zarzuty przedstawione zostały także byłemu szefowi ABW Piotrowi P. oraz byłemu szefowi SKW Maciejowi Materce.

Pegasus to system, który został stworzony przez izraelską firmę NSO Group do walki z terroryzmem i zorganizowaną przestępczością. Przy pomocy Pegasusa można nie tylko podsłuchiwać rozmowy z zainfekowanego smartfona, ale też uzyskać dostęp do przechowywanych w nim innych danych, np. e-maili, zdjęć czy nagrań wideo oraz kamer i mikrofonów.


"Lepsza jakość i nowe możliwości". Były pilot myśliwców o F-35Polsat News


  •  

Tusk zwrócił się z apelem do Nawrockiego. Chodzi o wizytę w USA

Tusk zwrócił się z apelem do Nawrockiego. Chodzi o wizytę w USA

Mary Kosiarz

We wtorek Komitet Rady Ministrów ds. Bezpieczeństwa Narodowego będzie pracował nad przygotowaniem miejsc, infrastruktury, logistyki i pieniędzy pod kątem obecności wojsk USA w Polsce - przekazał premier Donald Tusk. Wniosek w tej sprawie składał szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. "Ważne i dobre decyzje dla Polski przed nami!" - pisał w mediach społecznościowych wicepremier.


Prezydent Polski Karol Nawrocki i prezydent USA Donald Trump

Premier z apelem do Nawrockiego ws. amerykańskich żołnierzy w PolsceEvan Vucci/Associated PressEast News



W skrócie

  • Komitet Rady Ministrów ds. Bezpieczeństwa Narodowego będzie pracować nad przygotowaniem infrastruktury i logistyki pod obecność wojsk amerykańskich w Polsce.

  • Prezydent Karol Nawrocki odwiedzi Waszyngton, gdzie spotka się z prezydentem USA Donaldem Trumpem i poruszy temat bezpieczeństwa oraz współpracy dwustronnej.

  • Szef MON przekazał oficjalną propozycję utworzenia stałej bazy wojsk amerykańskich w Polsce, a Trump zapowiedział wysłanie do Polski kolejnych 5 tysięcy żołnierzy.

W związku z wyjazdem głowy państwa do USA, premier Donald Tusk został zapytany, jakie kwestie jego zdaniem Nawrocki powinien poruszyć w rozmowie z Trumpem. Tusk życzył prezydentowi powodzenia w wyprawie i podkreślił, że w przyszłym tygodniu rząd zintensyfikuje przygotowania do przyjęcia w Polsce amerykańskich żołnierzy.

Wizyta Nawrockiego w USA. Premier zwrócił się z prośbą do prezydenta


Premier poinformował, że "na wniosek premiera Władysława Kosiniaka-Kamysza we wtorek z samego rana Komitet Bezpieczeństwa będzie pracował nad przygotowaniem miejsc, infrastruktury, logistyki, pieniędzy pod kątem obecności wojsk amerykańskich w Polsce".

- Bardzo chcemy, żeby Polska była konkretnie, precyzyjnie przygotowana do zapowiedzi, jaką usłyszeliśmy od prezydenta Trumpa - powiedział premier w rozmowie z dziennikarzami.

- Liczę, że prezydent Nawrocki znajdzie okazję, żeby przypomnieć prezydentowi Trumpowi jego obietnicę - dodał.

Nawiązując do planowanej w Białym Domu gali mieszanych sztuk walki z okazji urodzin prezydenta USA, premier zwrócił się "z gorącym apelem" do Karola Nawrockiego, by w USA "nie dał się zaciągnąć do klatki". - Wiemy, że lubi boks, ale lepiej nie ryzykować. Wiadomo, jak niektóre walki się kończą, więc mam nadzieję, że nie da się namówić na tego typu konfrontacje - powiedział Donald Tusk.

Amerykańscy żołnierze w Polsce. "Ważne i dobre decyzje przed nami"


Minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz odniósł się w serwisie X do zbliżającego się posiedzenia rządu.

"Przygotowujemy Polskę na zwiększoną obecność wojsk amerykańskich. Ważne i dobre decyzje dla Polski przed nami!" - pisał w sobotę wicepremier.

Wcześniej szef MON informował, że przekazał sekretarzowi obrony USA Pete'owi Hegsethowi oficjalną propozycję utworzenia nowej, stałej bazy wojsk amerykańskich w Polsce. Poprzednio rozmawiał z Hegsethem w maju, w związku z pojawiającymi się wówczas doniesieniami, jakoby Pentagon anulował plany rotacyjnego przemieszczenia 4 tys. amerykańskich żołnierzy do Polski.

Sekretarz obrony USA miał wówczas zapewnić Kosiniaka-Kamysza, iż obecnie trwa proces przegrupowania sił i środków armii USA w Europie, ale żadna decyzja o zmniejszeniu zdolności wojsk amerykańskich w Polsce nie zapadła.

Deklarację w tej sprawie złożył jednak prezydent USA Donald Trump, który poinformował, że Stany Zjednoczone wyślą do Polski kolejnych 5 tysięcy żołnierzy. Jak podkreślił, to decyzja podjęta w oparciu o relacje z prezydentem Nawrockim, którego wsparł przed wyborami w 2025 r.

Nawrocki spotka się z Trumpem. Jedzie do Białego Domu na specjalne zaproszenie


Jak przekazał szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz, w Waszyngtonie Karol Nawrocki będzie rozmawiał z Trumpem "o zasadniczych sprawach dotyczących polskiego bezpieczeństwa, stosunkach dwustronnych i współpracy energetyczno-gospodarczej".

- A przypomnę, że poza tematyką gospodarczą, energetyczną czy politycznym dialogiem, najważniejsza jest oczywiście dla nas kwestia polityki bezpieczeństwa, obecności amerykańskich żołnierzy na terytorium Polski - podkreślił prezydencki minister. Jak dodał, w trakcie rozmowy poruszona zostanie również kwestia stałej obecności wojsk amerykańskich w Polsce.


Prezent urodzinowy dla Trumpa. Przydacz komentuje w "Gościu Wydarzeń"Polsat News


  •  

Sześć partii w Sejmie, imponująca frekwencja. Najnowszy sondaż

Sześć partii w Sejmie, imponująca frekwencja. Najnowszy sondaż

Mary Kosiarz

Koalicja Obywatelska na pozycji lidera z wynikiem 33 proc, za nią Prawo i Sprawiedliwość, a podium zamyka Konfederacja - wynika z najnowszego sondażu Social Changes. Według badania gdyby wybory odbyły się w najbliższą niedzielę, frekwencja byłaby imponująca, a do Sejmu weszłoby sześć ugrupowań.


Prezes PiS Jarosław Kaczyński i premier Donald Tusk na tle sali plenarnej Sejmu

Sondaż wyborczy. KO na prowadzeniu, sześć partii w SejmiePAP/Leszek Szymański/Paweł SupernakPAP



W skrócie

  • Koalicja Obywatelska utrzymuje prowadzenie w sondażu z wynikiem 33 proc., a Prawo i Sprawiedliwość znajduje się na drugim miejscu z 30 proc. poparcia.

  • Konfederacja uzyskała 12 proc. poparcia, a do Sejmu weszłyby także Nowa Lewica, Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna oraz Partia Razem.

  • Deklarowany udział w wyborach parlamentarnych wyniósł 76 proc., z czego 55 proc. respondentów wskazało 'zdecydowanie tak'

Gdyby wybory parlamentarne odbyły się w najbliższą niedzielę, w Sejmie znalazłoby się łącznie sześć partii. To pierwsza taka sytuacja od miesięcy - większość sondaż prognozowała w polskim parlamencie udział pięciu ugrupowań.

Sondaż wyborczy. PiS dogania Koalicję, w Sejmie sześć partii


Jak wynika z czerwcowego badania Social Changes, Polacy wciąż najbardziej ufają Koalicji Obywatelskiej - partia uzyskała 33 proc. poparcia. Drugą siłą polityczną w kraju pozostaje Prawo i Sprawiedliwość z wynikiem 30 proc.

Podium zamyka Konfederacja, na którą swój głos chciałoby oddać 12 proc. ankietowanych.

Do Sejmu weszłyby jeszcze trzy inne partie. Nowa Lewica uzyskała w najnowszym sondażu wynik 8 proc., a tuż za nią znalazła się Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna, na którą stawia 7 proc. respondentów.

Na granicy progu wyborczego znalazła się również Partia Razem - ugrupowanie znalazłoby się w Sejmie z wynikiem 5 proc.

Odpowiedź "inne" wybrał 1 proc. uczestników badania.

Polacy chętnie ruszą do urn. Frekwencja robi wrażenie


Jak czytamy w analizie badania Social Changes, ponad trzy czwarte ankietowanych Polaków deklaruje swój udział w wyborach parlamentarnych. Gdyby głosowanie odbyło się w najbliższą niedzielę, do urn wyborczych udałoby się 76 proc. osób.

Opcję "zdecydowanie tak" wybrało 55 proc. respondentów, a "raczej tak" 21 proc.

Udział w wyborach wyklucza z kolei 15 proc. ankietowanych. 10 proc. "zdecydowanie" nie chciałoby w nich uczestniczyć, a "raczej nie" 5 proc.

Badanie zostało zrealizowane w dniach 5-9 czerwca 2026 roku metodą CAWI na panelu internetowym na próbie 1073 osób.


"Lepsza jakość i nowe możliwości". Były pilot myśliwców o F-35Polsat News


  •  

Gawryluk wraca do wypowiedzi Szeptyckiego o UPA. "Mamy dwie opcje"

Dagmara Pakuła

- Jeśli ktoś nie reprezentuje interesu polskiego, są dwie opcje: Albo to tolerujemy (…), albo nie i pana Szeptyckiego nie ma w rządzie - mówiła w "Kalejdoskopie" Dorota Gawryluk, wracając do wypowiedzi wiceministra na temat UPA. - Jakie mamy dzisiaj prawo domagać się od prezydenta Zełenskiego korekty jego polityki, (…) skoro tolerujemy w rządzie osobę, która mówi przekazem ukraińskim? - pytała.


Dorota Gawryluk i współprowadzący przy szklanym stole, w tle ekran z oficjalnym spotkaniem mężczyzn w garniturach

Dorota Gawryluk wraca do wypowiedzi wiceministra SzeptyckiegoPolsat News


- Klasyczna manipulacja tym, co mówią inni, żeby obronić ministra - oceniła w programie "Kalejdoskop" Dorota Gawryluk, odnosząc się do przytoczonych wypowiedzi Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz i Tomasza Treli, którzy bronili obecności Andrzeja Szeptyckiego w rządzie.

"Pan minister Szeptycki zostaje oczywiście w rządzie. Jest patriotą, bardzo dobrym ministrem, który przyznaje się, że ma korzenie ukraińskie. I nagle się okazuje, że jacyś w stylu neofaszystowskim posłowie uważają, że w Polsce to się nie wolno przyznać do żadnych korzeni - mówiła w Graffiti w Polsat News Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz z Polski 2050.

Tomasz Trela w rozmowie z Polsat News wskazywał zaś, że prawica i skrajna prawica grają na nastrojach antyukraińskich i antyobywatelskich, i "podjudzają, by zbić kapitał polityczny". "Każdy człowiek jest równy, bez względu na to, jakie ma korzenie, kto był jego babką, jego dziadkiem, gdzie się urodził i z jakiej rodziny pochodzi" - dodał polityk Lewicy.

Przypomnijmy, wiceminister nauki Andrzej Szeptycki powiedział w wywiadzie dla TokFM, że żołnierze UPA "to byli tacy trochę - ze wszystkimi pozytywnymi i negatywnymi konotacjami tego słowa - trochę tacy ukraińscy żołnierze niezłomni".

Sprawę komentowano w "Kalejdoskopie wydarzeń" w ubiegłym tygodniu. W najnowszym odcinku programu prowadząca wróciła do tematu, mówiąc, że "te słowa [Szeptyckiego - red.] są niewybaczalne". - Kłamstwo historyczne i manipulacja, która ma na celu relatywizację zbrodni UPA - podkreśliła.

Gawryluk o wypowiedzi Szeptyckiego: Nieprzyzwoite intelektualnie


- Siły zbrojne Polskiego Państwa Podziemnego (…) miały swój sąd polowy, który karał za zbrodnie na cywilach (…) natomiast UPA to była zbrodnicza organizacja nacjonalistyczna, która miała na sztandarach czystkę etniczną (…) i narzędziem było ludobójstwo - stwierdziła Gawryluk.

Zdaniem prowadzącej "powielanie tego kłamstwa bez sprostowania, jest co najmniej nieprzyzwoite intelektualnie i nie powinno się zdarzyć, jeśli chodzi o członka polskiego rządu".

Zdaniem Jana Wróbla pochodzenie Andrzeja Szeptyckiego nie powinno być kluczowym argumentem w dyskusji na temat jego wypowiedzi. Zgodziła się z nim współprowadząca.

- Powiem to samo, co powiedziałam w ubiegłym tygodniu (…) W polskim rządzie powinni być polscy politycy, czyli tacy, którzy reprezentują polski interes narodowy. Jeśli reprezentują polski interes narodowy, to nikogo nie interesuje, czy są to Niemcy, Ukraińcy, Szwedzi, Somalijczycy a nawet kosmici - stwierdziła Dorota Gawryluk, podkreślając jednocześnie, że jeśli jednak w polskim rządzie są politycy, którzy reprezentują zagraniczny interes, to wtedy informacja o ich pochodzeniu ma znaczenie.

- Jeśli ktoś nie reprezentuje interesu polskiego, są dwie opcje: Albo to tolerujemy i mówimy "w porządku, Ukrainiec reprezentuje ukraińskie interesy w polskim rządzie i nam to pasuje", ale wtedy żądam wręcz, żeby w ukraińskim rządzie byli polscy politycy, reprezentujący polskie interesy - kontynuowała. - Albo nie tolerujemy tego i pana Szeptyckiego nie ma w rządzie - mówiła Gawryluk.

- Jakie mamy dzisiaj prawo domagać się od prezydenta Zełenskiego korekty jego polityki (...), skoro tolerujemy w rządzie osobę, która mówi przekazem ukraińskim? - skwitowała.

Afera wokół słów wiceministra. Kijów reaguje


Po głośnej wypowiedzi wiceministra w Sejmie odbyła się dyskusja, która spotkała się z krytyką części opozycji i obroną prawa do wyrażania opinii przez przedstawicieli koalicji.

Wypowiedzi niektórych polityków opozycji dotyczące Ukraińców w Polsce zostały określone przez członków rządu jako skandaliczne, a premier i minister spraw zagranicznych publicznie apelowali o poszanowanie różnorodności.

Jednocześnie Ukraina uznała za nieakceptowalne rzekome wykorzystywanie ukraińskiego pochodzenia Andrzeja Szeptyckiego jako podstawy do ataków i zaapelowała do polskich polityków o przestrzeganie europejskich standardów praw człowieka.


Przydacz w "Gościu Wydarzeń" o byłym szefie: Zawsze był politykiem proukraińskimPolsat News


  •  

Burze, grad, silny wiatr, a nawet ryzyko trąby powietrznej. IMGW ostrzega

Burze, grad, silny wiatr, a nawet ryzyko trąby powietrznej. IMGW ostrzega

Mary Kosiarz

W sobotę niemal w całej Polsce możemy spodziewać się ulewnych deszczy, burz i gradu. Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydał w związku z tym ostrzeżenia I stopnia. Alerty obejmą 11 województw, w których oprócz opadów deszczu wystąpią również silne porywy wiatru. IMGW-BIP informuje też o ryzyku wystąpienia trąby powietrznej.


chmury burzowe

zdjęcie ilustracyjne123RF/PICSEL



W skrócie

  • W sobotę w większości regionów Polski zapowiadane są intensywne deszcze, burze oraz grad, co potwierdzają oficjalne ostrzeżenia meteorologiczne I stopnia obejmujące 11 województw.

  • Najsilniejsze burze, lokalne gradobicia oraz porywy wiatru do 75 km/h prognozowane są m.in. na Pomorzu Zachodnim, Ziemi Lubuskiej, w Wielkopolsce, na Dolnym Śląsku oraz Ziemi Łódzkiej.

  • W godzinach późno popołudniowych w Wielkopolsce, części Kujaw i na Ziemi Łódzkiej możliwe jest wystąpienie trąby powietrznej, a niedziela przyniesie nadal zmienną pogodę z zachmurzeniem, burzami i przelotnymi opadami.

Jak wynika z prognoz IMGW, w sobotę czekają nas opady deszczu od 20 mm do 30mm, a miejscami burze i grad.

Burze i grad niemal w całym kraju. IMGW wydał alerty


Na niebezpieczne zjawiska pogodowe szczególnie powinni uważać mieszkańcy 11 regionów objętych alertami. Ostrzeżenia dotyczą województwa: dolnośląskiego, lubuskiego, łódzkiego, kujawsko-pomorskiego, mazowieckiego, podlaskiego, pomorskiego, warmińsko-mazurskiego, zachodniopomorskiego oraz północnej części woj. opolskiego.

Prawdopodobieństwo wystąpienia burz IMGW ocenia na 75 proc.

Alerty I stopnia będą obowiązywać w sobotę od godz. 12 do godz. 23.

Deszcz, wiatr i trąby powietrzne


Burze - najsilniejsze w województwach objętych ostrzeżeniami - będą miejscami pojawiać się w całym kraju, najliczniej w jego północnej części. Mogą im towarzyszyć również silne porywy wiatru do 75 km/h, głównie na Pomorzu Zachodnim, na Ziemi Lubuskiej, w Wielkopolsce, na Dolnym Śląsku oraz na Ziemi Łódzkiej.

Jak czytamy na stronie Instytutu, pierwsze formacja burzowe mogą pojawić się już w godzinach przedpołudniowych. Lokalnie spodziewajmy się również opadów gradu.

Oprócz tego, późnym popołudniem (między godz. 16 a 19) w Wielkopolsce, części Kujaw i na Ziemi Łódzkiej istnieje "nieduże, aczkolwiek niezaniedbywalne" ryzyko wystąpienia trąby powietrznej.

W dzień spodziewajmy się dużego zachmurzenia. Temperatura maksymalna wyniesie od 18 do 22 st. C, chłodniej zrobi się w rejonach podgórskich i nad morzem - tam około 16 st. C.

Pogoda na weekend. Dominują zachmurzenie i deszcz


Noc przyniesie nam przelotne opady deszczu, miejscami zanikające burze i umiarkowany wiatr. Najcieplej będzie na południowym wschodzie - tam miejscami termometry wskażą 13 st. C. W pozostałej części kraju temperatura będzie wahać się między 8 a 11 st. C. Na Pomorzu zawieje mocniej, a w zasięgu burz porywy wyniosą nawet 60 km/h.

Pogoda w niedzielę będzie równie kapryśna. W większej części Polski wystąpi zachmurzenie duże i umiarkowane, miejscami ponownie pojawią się burze i grad. Temperatura maksymalna od 13 st. C. na północnym wschodzie do 19 st. C na południu kraju.


"DE:KOD": Niemcy nadal lubią płacić gotówką INTERIA.PL


  •  

Prognozowane podwyżki emerytur. Takiej sytuacji nie było od 2019 roku

Prognozowane podwyżki emerytur. Takiej sytuacji nie było od 2019 roku

Klaudia Kuryśko

Emerytów czeka najniższa podwyżka świadczeń od lat. Rada Ministrów odsłoniła pierwsze karty na 2027 rok i przyjęła założenia makroekonomiczne, według których waloryzacja może być niższa niż w bieżącym roku nawet o ponad 1,5 punktu procentowego. Ile dokładnie może wynieść wskaźnik? Wyjaśniamy.


Stare dłonie trzymają polskie banknoty: 10, 20 i 100 złotych, w tle zielony fragment ubrania.

Ile wyniesie podwyżka emerytur w 2027 roku?Andrzej Rostek123RF/PICSEL



Spis treści:

  1. Przewidywany wzrost emerytur w 2027. Jaka podwyżka czeka emerytów?

  2. O ile waloryzowano emerytury na przestrzeni ostatnich lat?

  3. Jak wzrosną emerytury w 2027 roku? Przewidywane kwoty

  4. Waloryzacja emerytur 2027 a pozostałe świadczenia dla seniorów

Emeryci w 2027 roku najprawdopodobniej nie będą mogli liczyć na wysoką podwyżkę. Jeśli wstępne wskaźniki utrzymają się na obecnym poziomie, to emerytury i renty wzrosną o mniej niż 3,5 proc. Takiej sytuacji nie było od 2019 roku. Ile dokładnie mogą zyskać seniorzy w nadchodzącym roku?

Przewidywany wzrost emerytur w 2027. Jaka podwyżka czeka emerytów?


Rząd odsłonił pierwsze karty na 2027 rok. Przy okazji startu prac nad przyszłorocznym budżetem padła ważna deklaracja: emerytury i renty wzrosną o co najmniej 3,48 procent. Co ważne, liczba ta to rządowa gwarancja. Nawet jeśli z oficjalnych, ustawowych wzorów wyszłoby mniej, rząd obiecuje, że nie zejdzie poniżej tej granicy. Gdyby jednak z zimowych wyliczeń inflacji i wzrostu płac wynikła wyższa stawka - wtedy obowiązujące prawo zmusi rząd do wypłaty wyższych podwyżek.

Te szacunki wynikają bezpośrednio z najnowszych założeń makroekonomicznych przyjętych przez Radę Ministrów. Państwo już teraz musi zacząć składać budżet w jedną całość. W tych samych planach rząd założył, że pensje w budżetówce oraz płaca minimalna urosną o 3 proc. Pamiętajmy jednak, że to na razie wstępny szkic. Jeśli w najbliższych miesiącach gospodarka mocno się zmieni, rząd będzie mógł jeszcze we wrześniu te założenia skorygować.

O ile waloryzowano emerytury na przestrzeni ostatnich lat?


Wszystko wskazuje na to, że 2027 rok przyniesie emerytom najniższe podwyżki w całej obecnej dekadzie. Jeśli te prognozy się sprawdzą, będzie to najskromniejsza waloryzacja od 2019 roku, kiedy wskaźnik wyniósł zaledwie 2,86 proc. W latach 20. XXI wieku emerytury wrastały następująco w:

  • 2020 roku było to 3,56 proc.;

  • 2021 roku było to 4,24 proc.;

  • 2022 roku było to 7 proc.;

  • 2023 roku było to 14,80 proc.;

  • 2024 roku było to 12,12 proc.;

  • 2025 roku było to 5,5 proc.;

  • 2026 roku było to 5,3 proc.

Prognozowane na 2027 rok 3,48 proc. to bezpośredni efekt spadającej inflacji. Choć dla emerytów oznacza to mniejszy fizyczny przyrost gotówki na koncie niż w ubiegłych latach, to z drugiej strony jest to znak, że ceny w sklepach przestały rosnąć w tak drastycznym tempie.

Jak wzrosną emerytury w 2027 roku? Przewidywane kwoty


Jeśli przewidywany wskaźnik utrzyma się na poziomie 3,48 proc. to podwyżki będą znacząco mniejsze niż w latach ubiegłych. Przy czym warto pamiętać, że ten sam wskaźnik dotyczy nie tylko samych emerytur, ale również rent oraz całego pakietu dodatków wypłacanych przez ZUS.

Jak wzrosną emerytury? Jeśli wzrost wyniesie 3,48 proc. To emeryci mogą liczyć na następujące kwoty brutto:

  • 1978,48 zł (emerytura minimalna) - wzrośnie o 68,85 zł, co da nową kwotę 2047,33 zł;

  • 2500 zł - wzrośnie o 87,00 zł, co da nową kwotę 2587,00 zł;

  • 3000 zł - wzrośnie o 104,40 zł, co da nową kwotę 3104,40 zł;

  • 4000 zł - wzrośnie o 139,20 zł, co da nową kwotę 4139,20 zł;

  • 5000 zł - wzrośnie o 174,00 zł, co da nową kwotę 5174,00 zł.

Waloryzacja emerytur 2027 a pozostałe świadczenia dla seniorów


Waloryzacja automatycznie podnosi też kwoty świadczeń dodatkowych. Najpopularniejszy z nich, czyli dodatek pielęgnacyjny (przyznawany m.in. automatycznie seniorom po 75. roku życia), które wynosi obecnie 366,68 zł brutto.

Jeśli pomnożymy go przez prognozowany wskaźnik 3,48 proc. to podwyżka wyniesie 12,76 zł. Tym samym dodatek pielęgnacyjny w 2027 roku może wynieść 379,44 zł.

Dokładnie taki sam mechanizm obejmie również inne świadczenia, takie jak np. dodatek kombatancki. Wszystkie te kwoty zmienią się oficjalnie 1 marca 2027 roku. 

Warto pamiętać, że prezentowane kwoty to na razie jedynie prognozy. Ostateczny wskaźnik waloryzacji poznamy dopiero w lutym przyszłego roku - zostanie on obliczony na podstawie realnych danych dotyczących inflacji oraz wzrostu płac w 2026 roku.


Gen. dyw. Molenda w "Gościu Wydarzeń": Mamy swoich cyberkomandosówPolsat News


  •  

Świętował w rosyjskiej ambasadzie. Wizyta "rekomendowana przez Brauna"

Paweł Sekmistrz

Dyrektor biura koła poselskiego Konfederacji Korony Polskiej Piotr Heszen pojawił się w czwartek w rosyjskiej ambasadzie, gdzie uczestniczył w świętowaniu Dnia Rosji. Jak przekazał Interii, wizyta była uzgadniana i rekomendowana przez Grzegorza Brauna.


Grzegorz Braun / Piotr Heszen

Piotr Heszen poinformował, że jego wizyta w ambasadzie Rosji odbyła się z rekomendacji Grzegorza BraunaPawel Wodzynski/East News/Artur Szczepanski Reporter



W skrócie

  • Piotr Heszen, dyrektor biura koła poselskiego Konfederacji Korony Polskiej, uczestniczył w obchodach Dnia Rosji w rosyjskiej ambasadzie po rekomendacji Grzegorza Brauna.

  • Heszen opublikował oświadczenie w mediach społecznościowych, w którym wyrażał chęć normalizacji relacji polsko-rosyjskich oraz podkreślał bezstronność partii wobec wojny w Ukrainie.

  • Udział w uroczystości był wcześniej uzgodniony i nie spotkał się ze szczególnymi reakcjami ze strony kolegów z partii - przekazał Interii Piotr Heszen.

O pojawieniu się w rosyjskiej ambasadzie informował w mediach społecznościowych sam Piotr Heszen. Na Facebooku opublikował wpis, w którym wyjaśnił, że uczestniczył w uroczystości z okazji Dnia Rosji.

Spotkał się z urzędującym w placówce od marca ambasadorem Gieorgrijem Michno, a po spotkaniu wystosował w swoich mediach społecznościowych specjalne oświadczenie, w którym wyrażał nadzieję na normalizację polsko-rosyjskich stosunków, zapewniał o bezstronności Konfederacji Korony Polskiej względem wojny w Ukrainie i krytykował - jak sam to określił - nadmierne zwrócenie się Polski w stronę państw Zachodu.

Człowiek Brauna gościł w rosyjskiej ambasadzie. Wizyta "rekomendowana przez Grzegorza Brauna"


Interia skierowała do Piotra Heszena pytania dotyczące jego wizyty w ambasadzie. Jak się dowiedzieliśmy, o wszystkim wiedział przewodniczący Konfederacji Korony Polskiej. "Tak, (wizyta) była uzgodniona/rekomendowana przez/z Grzegorzem Braunem" - napisał nam dyrektor biura koła poselskiego.

Jak wskazał, jego udział w uroczystości nie spotkał się z "nadzwyczajnymi reakcjami" ze strony kolegów z partii, ponieważ był on wcześniej zaplanowany. "Zdarzyło się kilka gratulacji od kolegów za treść mojego wpisu na social mediach. Uznali go, czemu się zresztą nie dziwię, za bardzo wyważony" - stwierdził.

"Moja wizyta w ambasadzie rosyjskiej była odpowiedzią na zaproszenie, a deklaracja znormalizowania stosunków z naszym największym sąsiadem służy zarówno Polakom, jak i w ostateczności Ukraińcom. Ukraina została doprowadzona do niezmiernie ciężkiej sytuacji przez międzynarodówkę globalistyczną, której pokazowym działaniem było zablokowanie rozmów pokojowych w 2022 r. przez premiera Wielkiej Brytanii Borisa Johnsona" - napisał Piotr Heszen.

"Symboliczna deklaracja dobrosąsiedzka". Członek Konfederacji Korony Polskiej o świętowaniu Dnia Rosji


Zapytaliśmy też, czy zgodnie z deklaracją z treści wystąpienia opublikowanego na Facebooku, według której Konfederacja Korony Polskiej pozostaje bezstronną wobec konfliktu ukraińsko-polskiego, zdecydowałby się na wizytę w ukraińskiej ambasadzie, gdyby otrzymał takie zaproszenie.

"Co do zasady - oczywiście tak. Wiele jednak zależy od kontekstu. Dyplomaci ukraińscy nie mają najmniejszego problemu z kontaktami z dyplomatami polskimi - wręcz przeciwnie, ci ostatni zupełnie bezkrytycznie spełniają każde niemal życzenie Kijowa. Lekceważą rozprzestrzenianie się na Ukrainie banderowskiej ideologii i zdradzają ofiary ukraińskiego ludobójstwa na naszym narodzie" - przekonywał członek ugrupowania Brauna.

Stwierdził, że "symboliczna deklaracja dobrosąsiedzka ze strony przedstawiciela Konfederacji Korony Polskiej, jest tylko i aż namiastką, jest lepieniem ideowej luki, którą winny wypełniać instytucje państwa polskiego".


"Nie ma zamrażarki". Siwiec o blokowaniu projektów ustawPolsat NewsPolsat News


  •  

Giertych ogłasza wygraną w sądzie. "Zbyszku, wracaj do kraju"

Aleksandra Czurczak

"Sąd Okręgowy w Warszawie nakazał Zbigniewowi Ziobrze przepraszać mnie przez 7 dni w TV Republika i 7 dni na YouTube Republiki" - poinformował Roman Giertych. Polityk KO przekazał, że sąd zobowiązał byłego ministra sprawiedliwości do przeprosin za wypowiedzi dotyczące jego rzekomej działalności w sprawie Polnordu oraz zasądził na jego rzecz 30 tys. zł. Spór między politykami ponownie wybrzmiał przy okazji przesłuchania Ziobry przed komisją śledczą ds. Pegasusa.


Roman Giertych i Zbigniewo Ziobro

Roman Giertych: Sąd nakazał Zbigniewowi Ziobrze przeprosinyJacek Dominski/Marysia ZawadaReporter



W skrócie

  • Roman Giertych poinformował, że Sąd Okręgowy w Warszawie nakazał Zbigniewowi Ziobrze przeproszenie go w TV Republika i na YouTube Republiki oraz zapłatę 30 tys. zł zadośćuczynienia.

  • Spór między politykami dotyczył wypowiedzi byłego ministra sprawiedliwości na temat działalności Giertycha w sprawie Polnord i nasilił się podczas prac komisji śledczej ds. Pegasusa.

  • Śledztwo wobec Romana Giertycha w sprawie Polnord zostało umorzone w styczniu 2025 roku po uznaniu, że materiał dowodowy nie potwierdził popełnienia przestępstwa.

Sprawa dotyczy wypowiedzi byłego ministra sprawiedliwości odnoszących się do postępowań związanych m.in. ze sprawą Polnord.

Jak napisał Roman Giertych, "Sąd Okręgowy w Warszawie nakazał Zbigniewowi Ziobro przepraszać mnie przez 7 dni w TV Republika i 7 dni na YouTube Republiki za oszczerstwa wygłoszone o mojej rzekomo przestępczej działalności w sprawie Polnordu".

"Ma mi też zapłacić 30 tysięcy" - przekazał Giertych w mediach społecznościowych. Dodał również: "Zbyszku, wracaj do kraju wykonać wyrok!".

Spór o wypowiedzi w sprawie Polnordu i zarzuty o zniesławienie


Konflikt między politykami nasilił się w trakcie posiedzenia sejmowej komisji śledczej ds. Pegasusa, we wrześniu 2025 roku, podczas którego Ziobro odnosił się do sprawy inwigilacji Romana Giertycha oraz śledztwa dotyczącego spółki Polnord.

W trakcie posiedzenia Ziobro tłumaczył, że działania służb były związane z ustaleniami dotyczącymi sprawy Polnord. - Podobno ścigaliśmy niewinnego Romana Giertycha. Organy doszły do wniosku, że Giertych jest złodziejem, który wyprowadzał pieniądze ze spółki - twierdził były minister. Dodał równie, iż "Giertych ma prawo mnie nienawidzić, bo nadzorowałem tę sprawę".

W odpowiedzi na te słowa, polityk KO napisał: "Składam zawiadomienie na pana Ziobrę. Składa fałszywe zeznania, zniesławia i znieważa".

Giertych - Ziobro. Tło sprawy Polnord i wcześniejsze postępowania


Roman Giertych był jedną z osób zatrzymanych w październiku 2020 roku w związku ze śledztwem dotyczącym rzekomego wyprowadzenia około 92 mln zł ze spółki Polnord. Postawiono mu wówczas zarzuty dotyczące przywłaszczenia środków, wyrządzenia szkody majątkowej oraz prania pieniędzy.

W styczniu 2025 roku Prokuratura Regionalna w Lublinie umorzyła postępowanie, uznając, że materiał dowodowy nie potwierdził popełnienia przestępstwa. W komunikacie wskazano m.in., że "działania prawne podejmowane przez Romana G. nie miały charakteru pozornego".


"Nie ma zamrażarki". Siwiec o blokowaniu projektów ustawPolsat NewsPolsat News


  •  

"Warto to poświęcić". Rzecznik prezydenta o sprawie Orderu dla Zełeńskiego

"Warto to poświęcić". Rzecznik prezydenta o sprawie Orderu dla Zełeńskiego

Aleksandra Czurczak

Poczekamy jeszcze kilka dni na ostateczne rozstrzygnięcie w sprawie ewentualnego odebrania Orderu Orła Białego prezydentowi Ukrainy Wołodymyrowi Zełenskiemu - zaznaczył w piątek rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz. Jak podkreślił, stanowisko prezydenta Karola Nawrockiego w tej sprawie jest już znane, a ostateczne rozstrzygnięcie zostanie ogłoszone po zakończeniu wewnętrznych konsultacji.


article cover

Odebranie Orderu Orła Białego Zełenskiemu. Leśkiewicz: Poczekamy kilka dni (Zdj. ilustracyne)Pawel Wodzynski/Wojciech OlkusnikEast News



W skrócie

  • Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz poinformował, że rozstrzygnięcie w sprawie ewentualnego odebrania Orderu Orła Białego Wołodymyrowi Zełenskiemu nastąpi po kilku dniach, po wewnętrznych konsultacjach.

  • Decyzja Zełenskiego o nadaniu imienia "Bohaterów UPA" jednostce ukraińskiej wywołała krytykę w Polsce, a prezydent Karol Nawrocki już wyraził swoje negatywne stanowisko wobec gloryfikowania UPA.

  • Trwają prace ekshumacyjne prowadzone przez Instytut Pamięci Narodowej w miejscach związanych z polskimi ofiarami na Ukrainie, a w ubiegłym tygodniu strona ukraińska wydała zgodę na kolejne ekshumacje.

Pod koniec maja prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski ogłosił, że nadał imię "Bohaterów UPA" Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych "Północ" Sił Operacji Specjalnych Sił Zbrojnych Ukrainy.

Decyzja ta wywołała falę krytyki w Polsce. Prezydent Nawrocki zaproponował, aby jednym z punktów zwołanego na 8 czerwca posiedzenia Kapituły Orderu Orła Białego było odebranie tego odznaczenia ukraińskiemu prezydentowi.

W poniedziałek rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz poinformował, że Kapituła przedstawiła uczestniczącemu w jej obradach Karolowi Nawrockiemu opinię w tej sprawie. Dodał, że prezydent podejmie decyzję "w odpowiednim czasie".

Odebranie Orderu Orła Białego Zełenskiemu. "Poczekamy jeszcze kilka dni"


W piątek Leśkiewicz pytany w Polsce24, czy Karol Nawrocki podjął już decyzję w tej kwestii odparł, że prezydent zakomunikował już dwa tygodnie temu, jakie jest jego stanowisko, jeżeli chodzi o odznaczenie nadane kilka lat temu prezydentowi Zełenskiemu. Karol Nawrocki stwierdził wtedy, że "gloryfikowanie UPA jest rzeczą, która dostarczyła rosyjskiej propagandzie wiele tlenu do dezinformacji".

- Poczekamy jeszcze kilka dni na ostateczne rozstrzygnięcie, natomiast opinia pana prezydenta jest wszystkim znana - dodał Leśkiewicz.

Leśkiewicz był także dopytywany, czy w jego ocenie prace poszukiwawcze prowadzone w Hucie Pieniackiej są zagrożone w obliczu sytuacji w jakiej są obecnie relacje polsko-ukraińskie w kontekście historycznym.

- Raczej jesteśmy spokojni o to, że te prace poszukiwawcze będą się odbywały na terenie Ukrainy - powiedział rzecznik prezydenta. - Z tego, co wiemy, na razie te prace trwają i to jest wymierny efekt spotkania prezydenta Karola Nawrockiego z prezydentem Zełenskim 19 grudnia 2025 roku - dodał.

Podkreślił, że po tamtym spotkaniu, w trakcie którego prezydent Nawrocki "wyraźnie powiedział, na czym mu zależy jeżeli chodzi o politykę historyczną - na prowadzeniu prac poszukiwawczych i ekshumacyjnych" - pojawiło się kilka zgód na takie działania.

W tym kontekście Leśkiewicz wspomniał o wydanej w ubiegłym tygodniu przez władze Ukrainy zgodzie na ekshumacje szczątków polskich ofiar zbrodni ukraińskich nacjonalistów w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej na Wołyniu. Ekshumacje te mają odbyć się jeszcze w tym roku.

- Mam nadzieję, że te prace nie zostaną zatrzymane - chociaż one na kilka lat rzeczywiście były wstrzymane decyzją władz Ukrainy. Ale nawet jeśli Ukraińcy mieliby zatrzymać te prace, bo na przykład pan prezydent Karol Nawrocki zdecyduje ostatecznie już o odebraniu (Orderu) Orła Białego (prezydentowi Zełenskiemu - red.), warto to poświęcić, żeby nie doprowadzać do sytuacji, w której ukraińska armia ma za patronów zbrodniarzy z UPA - oświadczył Leśkiewicz.

Relacje polsko-ukraińskie a kwestie historyczne. Trwają prace ekshumacyjne


Zełenski został odznaczony Orderem Orła Białego w kwietniu 2023 roku przez ówczesnego prezydenta Andrzeja Dudę "w uznaniu znamienitych zasług w pogłębianiu przyjaznych i wszechstronnych stosunków między Polską a Ukrainą, za rozwijanie współpracy na rzecz demokracji, pokoju i bezpieczeństwa w Europie oraz niezłomność w obronie niezbywalnych praw człowieka".

Nadawanie odznaczeń jest prerogatywą prezydenta. Prezydent nadaje ordery z własnej inicjatywy lub na wniosek premiera oraz Kapituł orderów. Według ustawy o orderach i odznaczeniach prezydent może podjąć decyzję o pozbawieniu orderu na wniosek m.in. kapituły oraz z własnej inicjatywy po zasięgnięciu opinii odpowiedniej kapituły, w razie stwierdzenia, że "nadanie orderu lub odznaczenia nastąpiło w wyniku wprowadzenia w błąd albo odznaczony dopuścił się czynu, wskutek którego stał się niegodny orderu lub odznaczenia".

Nieistniejąca już wieś Huta Pieniacka w obwodzie lwowskim to symbol martyrologii Polaków zamordowanych na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. We wtorek rozpoczęły się tam pierwsze wykopy w miejscach, gdzie mogą znajdować się masowe mogiły Polaków zabitych w lutym 1944 r. Prace potrwają do 19 czerwca; prowadzi je Instytut Pamięci Narodowej we współpracy z ukraińskimi partnerami.

Polska i Ukraina od lat różnią się w ocenie działalności Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) i Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA). Dla polskiej strony wydarzenia z 1943 r. na Wołyniu były zbrodnią ludobójstwa, dla Ukraińców był to efekt symetrycznego konfliktu zbrojnego, za który w równym stopniu odpowiedzialne były obie strony. Dodatkowo Ukraińcy postrzegają OUN i UPA przeważnie jako organizacje antysowieckie (ze względu na ich powojenny ruch oporu wobec ZSRR), a nie antypolskie.


"Nie ma zamrażarki". Siwiec o blokowaniu projektów ustawPolsat NewsPolsat News


  •  

"Dość aktywna komórka" na Żuławach i nie tylko. Burz nie brakuje

Zagrzmiało nad wieloma regionami. Może dochodzić do podtopień

Jakub Wojciechowski

Nowe burze cały czas tworzą się w różnych miejscach Polski. Uważać powinni mieszkańcy północnej i wschodniej Polski, gdzie notuje się ulewy. Lokalnie opady mogą być na tyle intensywne, że mogą grozić podtopieniami, zwłaszcza na terenach zurbanizowanych - informuje IMGW.


Burzowe chmury w największym stężeniu utrzymują się na północy i wschodzie Polski. Niekiedy niosą intensywne opady deszczu

W piątek po południu burze notuje się w wielu miejscach na północy i wschodzie kraju. W sobotę zagrzmieć może w całej PolsceIMGWmateriał zewnętrzny


"Obecnie grzmi w rejonie Żuław Wiślanych i na północnym wschodzie Mazowsza" - informuje Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej. Podczas tych burz miejscami intensywnie pada: natężenie opadów punktowo wynosi około 10 litrów wody na metr kwadratowy w ciągu godziny. W najbliższym czasie może zagrzmieć nie tylko tam.

Ta apka mówi, kiedy spadnie deszcz - co do minuty! Wypróbuj nową aplikację Pogoda Interia! Zainstaluj z Google Play lub App Store

Grzmi na północy i wschodzie. Trzeba uważać na terenach zurbanizowanych


"Dość aktywna komórka burzowa" przemieszcza się z okolic Tczewa w kierunku Malborka i okolic jeziora Druzno.

Na północy kraju burzom towarzyszą lokalnie intensywne opady, jednak wiatr nie stwarza większego zagrożenia. "Istotnych porywów wiatru nie odnotowano, ale te nie powinny przekraczać 50-55 km/h" - czytamy w komunikacie burzowy IMGW.

W pozostałych częściach Polski również miejscami również mocniej pada: lokalnie z natężeniem 2 do 5 litrów wody na metr kwadratowy w ciągu godziny.

Burze z ulewami notuje się również na wschodzie kraju, między innymi we wschodnim Mazowszu i zachodnim Podlasiu. W kolejnych godzinach zagrzmieć może między innymi w rejonie Myszyńca, Ostrołęki, Ostrowi Mazowieckiej, Czyżewa, czy Węgrowa.

Niebezpieczna aura panuje również na południu Lubelszczyzny i w północno-wschodnim Podkarpaciu. Według specjalistów w najbliższym czasie burz trzeba się spodziewać między innymi w okolicach Zamościa, Stalowej Woli, Lubaczowa, czy Przemyśla.

"Punktowo silniejsze natężenie opadów [może] powodować podtopienia na terenach zurbanizowanych" - ostrzegają synoptycy IMGW.

Burze w tej części Polski tam, "gdzie ruch komórek jest wolniejszy" mogą punktowo przynieść więcej deszczu - nawet do około 20-30 litrów wody na metr kwadratowy.

Zjawiska te w nocy z piątku na sobotę będą szybko zanikać, jednak po wschodzie słońca znowu się pojawią. Powinny jednak być słabsze niż obecnie.

Grzmoty usłyszymy również w sobotę. Wiemy, gdzie spadnie więcej deszczu


W pierwszą połowę weekendu z zachodu na wschód będzie się przemieszczać układ frontów atmosferycznych. Z tego powodu w sobotę w ciągu dnia burze mogą lokalnie występować w całym kraju.

Więcej deszczu synoptycy spodziewają się na północy Polski i tam miejscami może go napadać do 20-25 litrów wody na metr kwadratowy. W pozostałych rejonach ulewy będą słabsze i nie powinny przekroczyć 15 litrów.

Podczas lokalnych burz mogą wystąpić silniejsze porywy wiatru do 60-65 km/h. W niektórych miejscach może też popadać grad.

-----


Gawkowski w "Gościu Wydarzeń": Trzeba założyć wielkim platformom chomątoPolsat News


  •  

Człowiek Brauna świętował w rosyjskiej ambasadzie. "Chwila dość niezwykła"

Paweł Sekmistrz

Dyrektor biura koła poselskiego Konfederacji Korony Polskiej Piotr Heszen uczestniczył w imprezie z okazji Dnia Rosji organizowanej w rosyjskiej ambasadzie w Warszawie. Jak poinformował w mediach społecznościowych, przygotował na tę okazję "deklarację politycznych stosunków z Rosją". "My w Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna, którą mam zaszczyt tutaj reprezentować, nie jesteśmy w ocenie tej wojny (w Ukrainie - red.) stronniczy" - czytamy w jej treści


Piotr Heszen i Gieorgrij Michno / Ambasada Federacji Rosyjskiej w Warszawie

Piotr Heszen z Konfederacji Korony Polskiej w rosyjskiej ambasadzieFacebook / Piotr Heszen / Marysia Zawada Reporter



W skrócie

  • Dyrektor biura koła poselskiego Konfederacji Korony Polskiej Piotr Heszen uczestniczył w obchodach Dnia Rosji w ambasadzie Rosji w Warszawie i przygotował na tę okazję deklarację dotyczącą relacji politycznych z Rosją.

  • Piotr Heszen w swoim wystąpieniu podkreślił dążenie do normalizacji stosunków między Polską a Rosją oraz wyraził wolę zacieśnienia współpracy handlowej, kulturalnej i międzyludzkiej.

  • Europoseł Koalicji Obywatelskiej Krzysztof Brejza skrytykował udział Piotra Heszena w tym wydarzeniu oraz jego wypowiedzi dotyczące wojny w Ukrainie i relacji z Zachodem.

O uczestnictwie w imprezie rosyjskiej ambasady poinformował sam zainteresowany we wpisie opublikowanym na Facebooku. Jak uściślił, zaproszenie wystosował wobec niego "Jego Ekscelencja Gieorgrij Michno" (od marca ambasador Rosji w Polsce).

Wskazał, że w porządku wydarzenia nie przewidziano przemówień gości, jednak mimo wszystko przygotował specjalne wystąpienie. Jego treść opublikował w tym samym poście.

Człowiek Brauna z wizytą w rosyjskiej ambasadzie. "Chwila dość niezwykła"


W treści wystąpienia Piotr Heszen wyraził wdzięczność za zaproszenie. "To dla mnie chwila dość niezwykła. Moje dzieciństwo i wiek młodzieńczy upłynął jeszcze w cieniu Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich, w systemie, który nie pozwalał na niepodległość mojej Ojczyzny. Jakże jednak wiele później się zmieniło!" - napisał.

Współpracownik Grzegorza Brauna wskazywał, że Polska "poszła o wiele za daleko" w kwestii "naśladowania" państw Zachodu. Stwierdzał, że w Rosji po "wynaturzeniach związanych z rewolucją komunistyczną przyszedł obecnie czas na swoisty konserwatyzm pod przewodnictwem mocnego przywódcy".

Heszen napisał, że wojna w Ukrainie nie zmienia jego sympatii do kierunku rozwoju Rosji. "My w Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna, którą mam zaszczyt tutaj reprezentować, nie jesteśmy w ocenie tej wojny stronniczy. Zauważamy ogromną rolę Zachodu w zaistnieniu tego konfliktu i jego podtrzymywaniu" - czytamy.

Piotr Heszen wzywa do odnowienia kontaktów z Rosją. "Bóg Stwórca umieścił nasze narody blisko siebie"


Heszen wskazywał, że jednym z celów koła Grzegorza Brauna jest normalizacja stosunków Polski z Rosją. "Życzymy sobie z Rosjanami codziennych kontaktów handlowych, kulturalnych i międzyludzkich. Bóg Stwórca umieścił nasze narody blisko siebie. Powinniśmy zrobić wszystko, by ta geograficzna bliskość przerodziła się w bliskość relacji i tam, gdzie to tylko możliwe we wspólnotę korzystnych dla obu stron interesów" - napisał.

Na koniec złożył życzenia wszystkim Rosjanom i zapewnił o woli doprowadzenia do "trwałego pokoju" między Moskwą a Warszawą. Opublikował również fotografię, na której widzimy go u boku rosyjskiego ambasadora.

Europoseł KO w mocnych słowach o działaniach członka Konfederacji Korony Polskiej. "Świętował w ruskiej ambasadzie"


Do sprawy ustosunkował się w mediach społecznościowych europoseł Koalicji Obywatelskiej, Krzysztof Brejza. "P. Heszen, nie tylko wygłasza peany na cześć zbrodniarzy, atakuje Europę, ale też świętował w ruskiej ambasadzie Dzień Rosji. Oto potencjalni koalicjanci PiS. Tak wygląda dzisiaj druga strona politycznej barykady, tak się kończy demagogia i populizm" - napisał.

"Nie ma cienia przesady w stwierdzeniu, że toczy się walka, czy Polska będzie demokratyczna wolna i zachodnia, czy po prostu wschodnia i ruska" - dodał Brejza.

Pytania w sprawie wizyty w rosyjskiej ambasadzie skierowaliśmy do Piotra Heszena. Do czasu publikacji artykułu nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Polityk AfD w rosyjskiej ambasadzie w Pradze


Również w czwartek w innej rosyjskiej ambasadzie - w Pradze - gościł Szef saksońskiej Alternatywy dla Niemiec (AfD) Joerg Urban. Jego obecność potwierdził PAP rzecznik frakcji w parlamencie kraju związkowego, przyznając, że polityk wykorzystał wizytę do nawiązania nowych kontaktów.

Na wizytę szefa saksońskiej AfD zwrócił uwagę rzecznik polskiego MSZ Maciej Wewiór. W komunikacie opublikowanym w serwisie X powiązał wizytę Urbana z wcześniejszą aktywnością partii. Przypomniał, że biuro posła AfD Michaela Kaufmanna organizowało wizyty w ambasadzie Rosji w Berlinie, a struktury partii w powiecie Ludwigslust-Parchim posługiwały się adresem poczty w domenie mail.ru. Wewiór przypomniał też niedawny wyjazd działaczy AfD na Forum SPIEF w Petersburgu.

"Przewodnicząca AfD Alice Weidel deklaruje, że jej nadrzędnym celem będzie doprowadzenie do pełnego 'pojednania z Rosją'. Była afera Władimira Sergienki. Miał być pośrednikiem między Kremlem a politykami AfD, którzy 'otrzymywali teksty swoich wystąpień z Moskwy, lobbowali za inicjatywami Kremla, a nawet pozwali własny rząd w sprawie pomocy militarnej dla Ukrainy'. A może były uwagi do manifestu AfD opublikowanego po... rosyjsku?" - napisał rzecznik polskiego MSZ.


"Lepsza jakość i nowe możliwości". Były pilot myśliwców o F-35Polsat News


  •  

Wielka awaria Facebooka, Messengera i Instagrama. Mnóstwo zgłoszeń

Wielka awaria Facebooka, Messengera i Instagrama. Mnóstwo zgłoszeń

Użytkownicy zgłaszają problemy związane z funkcjonowaniem popularnych platform społecznościowych, takich jak m.in. Facebook, Messenger, Instagram czy WhatsApp. W piątkowe popołudnie serwisy należące do koncernu Meta przestały działać.


Ekran smartfona z logo Meta AI na pierwszym planie, w tle rozmazany ekran z napisem Facebook.

Użytkownicy zgłaszają awarię. Nie działają usługi koncernu MetaIMEN BEN YOImen Ben Youssef / Hans LucasUSSEFAFP



W skrócie

  • Użytkownicy mają problemy z działaniem platform społecznościowych należących do Meta, takich jak Facebook, Messenger, Instagram i WhatsApp.

  • Awaria została odnotowana w serwisie DownDetector i obejmuje użytkowników z wielu różnych państw. Messenger automatycznie wylogował niektórych użytkowników.

  • Nie jest znana przyczyna awarii, a inne platformy społecznościowe niezwiązane z Meta funkcjonują bez zarzutów.

Informacja o awarii popularnych platform społecznościowych pojawiła się w piątek po godz. 15 w serwisie DownDetector. Jak wynika z udostępnionych danych, problemy dotyczą Facebooka, Messengera, Instagrama czy WhatsAppa, należących do koncernu Meta.

W przypadku wszystkich wymienionych platform zaobserwować było można lawinowy wzrost liczby zgłoszeń o utrudnieniach.

Z uwagi na duże zainteresowanie zaistniałym problemem, utrudnione jest także korzystanie z portalu DownDetector.

Platformy Mety przestały działać. Internauci zgłaszają problemy


Zgodnie z informacjami entireweb.com, problemy z dostępem do Facebooka zgłosili do tej pory użytkownicy z 90 różnych państw, co oznacza, że usterka ma charakter globalny. Łączna liczba zgłoszeń zarejestrowanych na tym portalu wynosi obecnie 1893.

W przypadku Messengera użytkownicy zostali automatycznie wylogowani ze swoich kont. Po podjęciu próby ponownego zalogowania się internautom pojawia się komunikat o treści: "Wystąpił nieoczekiwany błąd".

Liczne zgłoszenia dotyczą także Instagrama oraz aplikacji WhatsApp.

Masa zgłoszeń. Nie działają Instagram, Facebook, Messenger i WhatsApp


Póki co nie wiadomo, z jakiego powodu wystąpiła awaria. Wszystko wskazuje jednak na to, że problemy występują jedynie w przypadku platform należących do koncernu Meta. Bez zastrzeżeń działa m.in. X, której założycielem jest Elon Musk.

W przeszłości użytkownicy musieli mierzyć się ze skutkami podobnych globalnych awarii. Również w tych przypadkach internauci nie mogli korzystać z Facebooka, Instagrama czy innych usług należących do firmy Meta.

Obecnie użytkownicy, którzy chcą skorzystać z mediów społecznościowych, muszą czekać, aż usterka zostanie naprawiona. Po godz. 16 część użytkowników zaczęła zgłaszać, że działa im Instagram. Z czasem zaczęła też maleć liczba zgłoszeń co do Facebooka, Messengera czy WhatsAppa.

Źródła: DownDetector, entireweb.com


Gawkowski w "Gościu Wydarzeń" o kryptowalutach: Prezydent kryje bandziorówPolsat News


  •  

Afrykańskie upały szykują się do uderzenia w Polskę. Znamy dokładny termin

30 stopni to minimum. Wiemy, kiedy afrykańskie upały uderzą w Polskę

Jakub Wojciechowski

Jeszcze tego nie czujemy, ale powoli wzbiera fala gorąca, która ruszy w naszym kierunku. Najbliższe dni będą chłodne, deszczowe i nieprzyjemne, jednak w przyszłym tygodniu stopniowo się to zmieni. Polskę zaleje pierwsza tegoroczna fala upałów, niosąca wręcz afrykańskie wartości, znacznie przekraczające 30 stopni Celsjusza.


Kurtyna wodna rozstawiana podczas fali upałów w Polsce. Takie instalacje mogą się pojawić w połowie przyszłego tygodnia

Fala upałów ma dotrzeć do Polski w połowie przyszłego tygodnia - wynika z prognoz IMGW. Możliwe nawet 36 stopni CelsjuszaDaniel StaniszewskiAgencja Wyborcza



W skrócie

  • W Polsce prognozowana jest fala upałów, która nadejdzie po okresie chłodnej i deszczowej pogody.

  • W drugiej połowie przyszłego tygodnia prognozowane są temperatury często przekraczające 30 stopni Celsjusza, a lokalnie dochodzące do nawet 35-36 stopni.

  • To będzie pierwsza w tym roku fala upałów. W pewnym momencie w jej zasięgu znajdzie się niemal cały kraj.

Choć kilka razy w ostatnim czasie ocieraliśmy się o upał, to wciąż minimalnie do niego brakowało, czasem nawet mniej niż pół stopnia. Bardzo możliwe, że w końcu przekroczymy próg 30 stopni Celsjusza, choć będziemy musieli na to poczekać do przyszłego tygodnia. Kiedy już upały wejdą do Polski, osiągną bardzo wysoki poziom - wynika z prognoz Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej.

Ta apka mówi, kiedy zrobi się cieplej! Wypróbuj nową aplikację Pogoda Interia! Zainstaluj z Google Play lub App Store

Przed nami chłodne dni. Duża zmiana przyjdzie w przyszłym tygodniu


W najbliższych dniach nie powinniśmy się spodziewać zdecydowanej poprawy, ponieważ jest pochmurnie i deszczowo w praktycznie całej Polsce. Do jest chłodno: przeważnie notujemy kilkanaście stopni w ciągu dnia, a tylko lokalnie temperatury osiągają poziom 20 stopni Celsjusza.

Taka aura pozostanie z nami na dłużej, być może do połowy przyszłego tygodnia. Dopiero wtedy do naszego kraju zacznie napływać ciepłe powietrze z południa Europy.


Mapa prognozy opadów atmosferycznych w Polsce na okres od 12 do 21 czerwca pokazująca sumy opadów w milimetrach nałożone na kontury kraju, z wyraźnym wzrostem intensywnych opadów w centralnej i północnej części między 12 a 15 czerwca oraz niemal całkow...

W najbliższych dniach nie przestanie padać deszcz. Większa zmiana powinna nastąpić w drugiej połowie przyszłego tygodniaIMGWmateriał zewnętrzny


Różnicę mocniej odczujemy w środę. Chociaż tego dnia wciąż będzie pochmurnie z przelotnymi opadami deszczu w wielu miejscach, to na termometrach zanotujemy wartości wynoszące minimum 19-21 stopni na północy, zaś na najcieplejszym południu synoptycy IMGW prognozują do 26-27 stopni.

Z każdym kolejnym dniem będzie coraz goręcej i możliwe, że już w czwartek w południowej Polsce będzie do 28-29 st. C, a na zachodzie do 30-31 stopni Celsjusza.

Gdyby do tego doszło, mielibyśmy pierwszy prawdziwie upalny dzień w tym roku.


Prognoza maksymalnych temperatur powietrza w Polsce na okres od 12 do 21 czerwca 2026 roku w formie map, pokazująca stopniowy wzrost wartości z przedziału 15–22°C do 34–38°C pod koniec okresu, szczególnie w centralnej i południowo-wschodniej części kraju.

Przynajmniej do początku przyszłego tygodnia będzie chłodno i deszczowo. Potem z każdym kolejnym dniem będzie tylko cieplejIMGWmateriał zewnętrzny


Przyszły piątek będzie jeszcze gorętszy - niewykluczone, że wówczas na zachodzie i południu upał miejscami osiągnie około 32 stopnie.


Mapa Europy z wyraźnie zaznaczonymi prognozowanymi maksymalnymi temperaturami powietrza, pokazująca wysokie wartości sięgające nawet 39°C w krajach południowej Europy oraz niższe, około 15–20°C w Skandynawii i północno-wschodnich rejonach kontynentu.

Pod koniec przyszłego tygodnia fala gorąca może śmielej wkraczać do Polski - prognozuje IMGWIMGWmateriał zewnętrzny


Także w piątek pogoda powinna się już ustabilizować i bardziej kojarzyć z nadchodzącym latem. W tym czasie czeka nas więcej przejaśnień, a słabe opady deszczu możliwe będą już tylko miejscami na południu.

To będzie tylko wstęp do "prawdziwych" upałów, które osiągną poziomy bardziej pasujące do rejonu Morza Śródziemnego niż wschodniej Europy.

Apogeum fali upałów pod koniec przyszłego tygodnia. Imponujące wartości


Z falą upałów mamy do czynienia, kiedy temperatury równe lub przekraczające 30 stopni Celsjusza notuje się przez co najmniej trzy dni z rzędu. Wszystko na to wskazuje, że z takim zjawiskiem - pierwszym w tym roku - będziemy mieli właśnie wtedy do czynienia.

Przyszła sobota będzie upalna we wschodniej połowie i w centrum kraju. To może być wręcz ekstremalny upał, sięgający miejscami na zachodzie nawet 34-35 stopni Celsjusza. Na południu termometry pokażą do 32-33 stopni.


Mapa Europy z prognozą maksymalnych temperatur powietrza na sobotę 20 czerwca, przedstawiająca fale upałów w środkowej oraz południowej części kontynentu, gdzie wartości sięgają 37–39°C, podczas gdy w Skandynawii i części wschodniej dominują niższe war...

Fala upałów ogarnie Polskę i w przyszły weekend miejscami może być sporo ponad 30 stopniIMGWmateriał zewnętrzny


Gorące powietrze dalej będzie napływać do Polski i możliwe że pod sam koniec przyszłego tygodnia doświadczymy wręcz afrykańskich upałów, osiągających na zachodzie około 35-36 stopni.

W przyszłą niedzielę upał zaleje praktycznie cały kraj i tylko na wschodnich krańcach będzie nieco mniej, czyli do 28-29 stopni Celsjusza.


Mapa pokazuje prognozowane maksymalne temperatury w Europie na 21 czerwca, z najwyższymi wartościami rzędu 35–39°C występującymi w centralnej i południowej części kontynentu, oraz wyraźnie niższymi temperaturami na północy i północnym zachodzie.

W niedzielę upalnie może być już praktycznie w całym kraju - prognozuje IMGWIMGWmateriał zewnętrzny


Będzie to bardzo gorący i słoneczny okres w niemal wszystkich regionach, praktycznie bez opadów deszczu.

Ponieważ jest to prognoza długoterminowa, trzeba pamiętać, że jest obarczona dużym ryzykiem błędu. Jej sprawdzalność jest dość niska i na potwierdzenie tych obliczeń trzeba będzie jeszcze poczekać. Mimo wszystko dzięki tej prognozie możemy się przekonać, kiedy ostatecznie zakończy się obecny chłodny epizod w pogodzie.

-----


"Będzie mordobicie". Szef Kancelarii Sejmu o imprezie z udziałem NawrockiegoPolsat NewsPolsat News


  •  

"Zwracam się publicznie". Apel Tuska do Nawrockiego i Zełenskiego

"Zwracam się publicznie". Apel Tuska do Nawrockiego i Zełenskiego

Premier Donald Tusk zaapelował do prezydentów Polski i Ukrainy o "bezpośrednią i szczerą rozmowę", ponieważ - jak ocenił - dyplomacja "nie przyniosła żadnych efektów". "Współpraca leży w interesie obu naszych państw i narodów, a konflikt w interesie Moskwy" - podkreślił szef rządu.


Premier Donald Tusk przemawia przy mównicy z polską flagą, obok duży biało-czerwony sztandar.

Premier Donald Tusk zaapelował do prezydentów Polski i UkrainyKai Jane / Zuma PressAgencja FORUM



W skrócie

  • Donald Tusk wezwał prezydentów Polski i Ukrainy do "bezpośredniej i szczerej" rozmowy.

  • Szef Biura Polityki Międzynarodowej Prezydenta RP Marcin Przydacz skomentował apel premiera, odnosząc się krytycznie do efektów polskiej dyplomacji.

  • Kapituła Orderu Orła Białego obraduje nad propozycją odebrania tego odznaczenia Wołodymyrowi Zełenskiemu w związku z jego decyzją dotyczącą nadania jednostce wojskowej imienia bohaterów UPA.

Premier ocenił, że dotychczasowe działania dyplomatyczne nie przyniosły żadnych efektów, dlatego zdecydował się publicznie zaapelować do prezydentów Karola Nawrockiego i Wołodymyra Zełenskiego o odbycie "bezpośredniej i szczerej rozmowy" zanim "emocje zrujnują naszą solidarność, która narodziła się w obliczu rosyjskiego zagrożenia".

"Współpraca leży w interesie obu naszych państw i narodów, a konflikt w interesie Moskwy. To chyba oczywiste dla nas wszystkich" - podsumował Donald Tusk.

Premier apeluje do Nawrockiego i Zełenskiego. Prosi o "bezpośrednią i szczerą rozmowę"


Na wpis premiera zareagował szef Biura Polityki Międzynarodowej Prezydenta RP Marcin Przydacz. "Nieczęsto się zdarza, żeby Premier przyznawał się do swojej kompletnej niemocy" - zaczął swój wpis.

"Wskazując na brak efektów prowadzonej przez siebie działań dyplomatycznych, nie wystawia też dobrej oceny Ministrowi Spraw Zagranicznych" - dodał.

"Po wyeliminowaniu ze spotkań Niemiec, Francji i Wielkiej Brytanii w sprawie ukraińskiej, Premier Donald Tusk po raz kolejny pokazuje jak bardzo jest na aucie. A miał go nikt nie ograć" - napisał, nawiązując do fragmentu exposé premiera z grudnia 2023 roku.

Prezydencki minister odniósł się także do wczorajszego spotkania przywódców Wielkiej Brytanii, Francji, Niemiec i Ukrainy, na którym ustalono pięć warunków koniecznych do zakończenia wojny rosyjsko-ukraińskiej.

Zełenski straci Order Orła Białego? Trwa posiedzenie kapituły


Wypowiedź Donalda Tuska ma związek z trwającym posiedzeniem Kapituły Orderu Orła Białego. Gremium zajmuje się m.in. propozycją prezydenta Karola Nawrockiego, by odebrać to odznaczenie prezydentowi Ukrainy Wołodymyrowi Zełenskiemu. Sprawa dotyczy jego decyzji o nadaniu jednej z jednostek wojskowych imienia "bohaterów UPA".

Order Orła Białego jest najstarszym i najważniejszym polskim odznaczeniem państwowym. Na czele jego Kapituły stoi prezydent, a samo gremium opiniuje sprawy związane z orderem. Może też wystąpić do głowy państwa z inicjatywą jego nadania lub pozbawienia.

Nadawanie orderów należy do prerogatyw prezydenta. Głowa państwa może przyznać wyróżnienie z własnej inicjatywy albo na wniosek premiera lub kapituły właściwego orderu.

Ustawa o orderach i odznaczeniach przewiduje również możliwość pozbawienia odznaczenia. Prezydent może to zrobić m.in. na wniosek kapituły albo z własnej inicjatywy, po zasięgnięciu jej opinii. Dotyczy to sytuacji, gdy nadanie orderu nastąpiło w wyniku wprowadzenia w błąd albo gdy odznaczony dopuścił się czynu, przez który stał się niegodny orderu.


W poniedziałek zbiera się Kapituła Orła Białego. Ozdoba: Historyczne wydarzeniePolsat NewsPolsat News


  •  

Order powinien stracić nie tylko Zełenski? "Uniknąć antyukraińskiego gestu"


W skrócie

  • Poseł partii Razem Maciej Konieczny stwierdził, że odebranie Orderu Orła Białego Wołodymyrowi Zełenskiemu powinno być połączone z odebraniem tego odznaczenia Gerhardowi Schröderowi, aby uniknąć uznania decyzji za antyukraińską.

  • Maciej Konieczny uważa, że nadanie ukraińskiej jednostce wojskowej imienia UPA przez prezydenta Zełenskiego wymaga symbolicznej odpowiedzi ze strony Polski.

  • Poseł wyraził przekonanie, że Polska powinna zachować asertywność w kwestiach polityki historycznej, jednocześnie kontynuując wsparcie dla Ukrainy w walce z Rosją.

Tomasz Walczak, Interia: - Czekamy na stanowisko Kapituły Orderu Orła Białego ws. odebrania odznaczenia Wołodymyrowi Zełenskiemu. Pan deklaruje, że taka decyzja powinna zapaść. Co się dzieje z lewicą, że włącza się polityczną grę Karola Nawrockiego?

Maciej Konieczny: - Uważam, że potrzebna jest stanowcza odpowiedź na decyzję Wołodymyra Zełenskiego o uhonorowaniu jednej z jednostek wojskowych imieniem UPA. To, co zrobił ukraiński prezydent, kompletnie nie bierze pod uwagę polskiej perspektywy i z punktu widzenia polskiej pamięci historycznej.

I odebranie orderu byłoby adekwatne?

- Nadanie imienia UPA ukraińskiej jednostce wojskowej jest decyzją o istotnej wadze symbolicznej i taką samą byłoby odebranie Orderu Orła Białego prezydentowi Zełenskiemu. Taka reakcja wydaje się zatem współmierna. Co więcej, mam podejrzenie, że na tym etapie brak stanowczej reakcji ze strony Polski bardziej nakręcałby nastroje antyukraińskie niż proporcjonalna odpowiedź.

Myślę, że taki wspólny gest - odebranie orderów i prezydentowi Zełenskiemu, i kanclerzowi Schröderowi - zabezpieczałby nas przed oskarżeniami o to, że Polska zmienia kurs czy przestaje sprzeciwiać się rosyjskiej agresji, bo właśnie na to liczą rosyjscy propagandyści

Słyszę jednak głosy bardzo różnych ludzi, którzy mówią, że państwo nie zachowuje się poważnie, gdy odbiera ordery tym, którym wcześniej je przyznało. Co pan na to?

- Raz jeszcze podkreślę: to mocna, symboliczna odpowiedź na symboliczny gest ze strony ukraińskiej. Ważne jest przy tym, aby nie dawać pretekstu rosyjskiej propagandzie i prorosyjskim politykom do wykorzystywania tej decyzji do rozkręcania antyukraińskich nastrojów.

A da się tego uniknąć?

- Stąd moja propozycja do rozważenia dla Kapituły Orderu Orła Białego, aby równolegle do odebrania orderu prezydentowi Zełenskiemu, odebrać to odznaczenie także Gerhardowi Schröderowi. Chodzi o to, by było jasne, że nie jest to żaden gest antyukraiński i że Polska jednoznacznie oraz konsekwentnie sprzeciwia się rosyjskiemu imperializmowi i agresji.

Pana zdaniem taki "pakiet" z Gerhardem Schröderem faktycznie nie zostałby odebrany jako pożywka dla nastrojów antyukraińskich w Polsce? Czy tacy politycy jak Grzegorz Braun nie wykorzystywaliby tej sprawy mimo wszystko, ignorując odebranie orderu Schröderowi?

- Myślę, że jawnie prorosyjscy politycy, tacy jak Grzegorz Braun i Leszek Miller, będą wykorzystywać wszystko, żeby pchać swoją antyukraińską i prorosyjską agendę. Jednak równoległe odebranie orderu Gerhardowi Schröderowi byłoby jednoznacznym gestem państwa polskiego, pokazującym, że nie chodzi tutaj o zmianę frontu ani o wspieranie strony rosyjskiej.

- Gerhard Schröder to polityk, który wysługiwał się rosyjskim interesom i nadal to robi, w związku z czym również nie zasługuje na posiadanie najwyższego polskiego odznaczenia. Myślę, że taki wspólny gest - odebranie orderów i prezydentowi Zełenskiemu, i kanclerzowi Schröderowi - zabezpieczałby nas przed oskarżeniami o to, że Polska zmienia kurs czy przestaje sprzeciwiać się rosyjskiej agresji, bo właśnie na to liczą rosyjscy propagandyści.

Ukraina siłą rzeczy musi zmierzyć się ze swoją trudną przeszłością. Nawet jeśli w krótkim czy średnim okresie te rozmowy będą trudniejsze to my jako Polska nie możemy się cały czas cofać

A nie ma pan wrażenia, że odebranie tego orderu Zełenskiemu tylko usztywni stanowisko Ukraińców?

- Niestety, możemy spodziewać takiego scenariusza. Warto jednak pamiętać, że obecna eskalacja jest efektem decyzji prezydenta Zełenskiego, a nie strony polskiej, a brak odpowiedzi mógłby spowodować większy jeszcze nastrojów antyukraińskich po stronie polskiej.

- Polska i Ukraina są skazane na rozmowę o historii jeżeli nasze relacje mają być dobra i stabilne. Ukraina siłą rzeczy musi zmierzyć się ze swoją trudną przeszłością. Nawet jeśli w krótkim czy średnim okresie te rozmowy będą trudniejsze to my jako Polska nie możemy się cały czas cofać.

- Na pewnym etapie musimy jasno postawić swoje stanowisko jednocześnie cały czas wspierając Ukrainę w jej walce z rosyjskim okupantem, bo od tego zależy także i nasze bezpieczeństwo.

Rząd liczy na to, że uda się te sprawy załatwić polubownie. Podczas weekendowej wizyty doradcy Zełenskiego w Polsce miała paść propozycja, by jednostka nosiła imię bohaterów UPA walczących ze Związkiem Radzieckim. Czy to pana zdaniem rozwiązało by sprawę?

- Taki krok zapewne nie rozwiązałby całkowicie problemu, ale oczywiście rozmowy trzeba prowadzić. Mam jednak przekonanie, że brak stanowczej reakcji ze strony polskiej - także w zakresie groźby odebrania Orderu Orła Białego - wcale nie sprawiłby, że te rozmowy byłyby łatwiejsze.

- Odnoszę wrażenie, że to właśnie ostra postawa ze strony polskiej sprawiła, iż ukraińska delegacja w ogóle pojawiła się w Polsce i pojawiła się gotowość do rozmów oraz pewnych ustępstw. Gwarancji sukcesu nie ma, sytuacja jest trudna, ale to nie jest tak, że ostre reakcje torpedują rozmowy. Myślę, że jest zupełnie odwrotnie.

Rozumiem więc, że chciałby pan pochwalić prezesa Nawrockiego, który narzucił ostry ton i w ten sposób zmusił Ukraińców do rozmów?

- Aż tak daleko bym się nie posunął. Mam przekonanie, że na polskiej prawicy istnieje duża chęć rozgrywania nastrojów antyukraińskich na potrzeby wyborcze i nie chciałbym tego podbijać. Po prostu uważam, że w tej konkretnej sytuacji reakcja była adekwatna. Mam nadzieję, że do porozumienia dojdzie i relacje polsko-ukraińskie będą się w przyszłości rozwijać jak najlepiej. Jestem przekonany, że nasze wsparcie dla Ukrainy w walce z Rosją powinno być niezachwiane. Natomiast na tym etapie zalecałbym asertywność, a nie uległość wobec ukraińskich postaw w zakresie polityki historycznej.

Rozmawiał Tomasz Walczak

Aktualizacja: Jak ustalił reporter Polsat News Grzegorz Urbanek, posiedzenie Kapituły Orderu Orła Białego rozpoczęło się o godz. 10.00 i odbywa się w letniej rezydencji prezydenta w Juracie na Półwyspie Helskim. Po posiedzeniu Kapituły Pałac Prezydencki zapowiada komunikat w tej sprawie.


"Wydarzenia": Ziobro kontra Tusk. Ciąg dalszy politycznego sporuPolsat NewsPolsat News


  •  

Polacy o dopłatach do ZUS dla artystów. Zdecydowany wynik sondażu

Polacy o dopłatach do ZUS dla artystów. Zdecydowany wynik sondażu

Monika Bortnowska

Zdecydowana większość Polaków sprzeciwia się ustawie o dopłatach do składek ZUS dla najmniej zarabiających zawodowych artystów - wynika z najnowszego sondażu. Sprawa ta budziła w ostatnich dniach spore emocje. Projekt ustawy przedłożyła minister kultury i dziedzictwa narodowego Marta Cienkowska.


Marta Cienkowska

Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Marta CienkowskaFilip NaumienkoReporter



W skrócie

  • Trzy czwarte ankietowanych jest przeciwna ustawie przewidującej dopłaty do składek ZUS dla najmniej zarabiających zawodowych artystów, a poparcie dla takiej inicjatywy zadeklarowało 11 procent respondentów.

  • Projekt ustawy przewiduje wprowadzenie statusu artysty zawodowego, uprawniającego do dopłat do składek ZUS dla osób o określonym poziomie dochodu.

  • Według danych rządu 69 procent artystów osiąga dochody poniżej średniej krajowej, a nowe przepisy mają objąć około 20 tysięcy osób.

"Czy rząd powinien dopłacać artystom do emerytury?" - zapytano uczestników badania Instytutu Badań Pollster dla "Super Expressu".

Przecząco odpowiedziało 74 proc. respondentów. Za wsparciem ze strony państwa i dopłatami opowiedziało się 11 proc. ankietowanych, natomiast 15 proc. nie ma zdania w tej sprawie.

Badanie przeprowadzono w dniach 28-29 maja 2026 roku na próbie 1057 dorosłych Polaków.

Sondaż: Dopłaty do ZUS dla artystów. Polacy mówią zdecydowane "nie"


Pod koniec maja Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o zabezpieczeniu socjalnym osób wykonujących zawód artystyczny. Dokument został przedłożony przez minister kultury i dziedzictwa narodowego Martę Cienkowską.

Jednym z założeń projektu jest wprowadzenie statusu artysty zawodowego. Miałby on być przyznawany na pięć lat, z możliwością przedłużenia do ośmiu lat.

Status ten byłby konieczny, aby ubiegać się o dopłaty do składek emerytalnych dla artystów, których średni miesięczny przychód z ostatnich trzech lat nie przekroczył 125 proc. minimalnego wynagrodzenia, czyli około 68 tys. zł brutto rocznie.

Państwo miałoby dopłacać brakującą kwotę do składek ZUS tak, aby zostały one uzupełnione do poziomu odpowiadającego minimalnemu wynagrodzeniu (4806 zł miesięcznie).

Wysokość dopłaty nie byłaby więc jednakowa dla wszystkich i miałaby zależeć od rzeczywistych dochodów konkretnej osoby. Jak informuje Kancelaria Prezesa Rady Ministrów, pieniądze nie trafiałyby bezpośrednio do artystów. Dopłaty byłyby przekazywane automatycznie do ZUS, na konto składkowe danej osoby.

Nowe przepisy mają uwzględniać specyfikę pracy artystycznej. Rząd wskazuje, że wielu twórców pracuje nieregularnie, często na podstawie czasowych umów i krótkoterminowych zleceń. Taki model zatrudnienia utrudnia im systematyczne opłacanie składek na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne.

Rząd wskazuje na niskie dochody twórców


Z danych przedstawionych w komunikacie rządu wynika, że około 69 proc. artystów osiąga dochody poniżej średniej krajowej, a 30 proc. - poniżej minimalnego wynagrodzenia. Z kolei tylko 11 proc. osób wykonujących zawód artystyczny pracuje na podstawie umowy o pracę.

Rząd przekonuje, że nowe rozwiązania mają poprawić bezpieczeństwo socjalne tej grupy zawodowej. Artyści objęci systemem mieliby uzyskać dostęp do świadczeń społecznych i zdrowotnych, w tym publicznej ochrony zdrowia, świadczeń chorobowych czy urlopów macierzyńskich.

Według założeń z nowych przepisów mogłoby skorzystać około 20 tys. osób.

Projekt ustawy o zabezpieczeniu socjalnym artystów musi przejść dalszą ścieżkę legislacyjną. Jeśli przepisy zostaną uchwalone i ogłoszone w Dzienniku Ustaw, mają wejść w życie po dziewięciu miesiącach.


Pierwsze umowy z SAFE podpisane. Bocheński w ''Gościu Wydarzeń'': Aneksują rzeczy, które już były zamówione przez poprzedni rządPolsat News


  •  

Pogoda wraca do równowagi. Burze ograniczą się do jednego regionu

Pogoda wraca do równowagi. Burze ograniczą się do jednego regionu

Jakub Wojciechowski

Zagrzmi jeszcze przed południem, ale tylko w jednym województwie. Burze mogą się utrzymać przez kilka godzin na północnym wschodzie Polski. Reszta kraju będzie zdecydowanie spokojniejsza, co zawdzięczamy wyżowi Emil. Zrobi się bardzo ciepło, choć nie upalnie.


Deszcze w poniedziałek opanują północną Polskę, a burze północny wschód. Pogoda w reszcie kraju wyraźnie spokojniejsza

Dzięki wyżowi Emil w większości Polski będzie spokojnie i ciepło, jednak na północnym wschodzie trzeba uważać na burze - ostrzega IMGWMichał Grocholski.Agencja Wyborcza.pl/WXCHARTSmateriał zewnętrzny


Ostatnie dni upłynęły pod znakiem wymagającej i w wielu miejscach burzowej aury. W poniedziałek strefa najgorszej pogody ograniczy się do północnego wschodu, choć deszcz może popadać na wielu innych terenach - wynika z prognoz Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej. Burze w ciągu dnia nawiedzą jedynie Suwalszczyznę.

Słońce czy deszcz? Sprawdź najlepsze prognozy dla swojego regionu na Pogoda Interia

Pogoda zepsuje się w jednym regionie. Burza na Suwalszczyźnie


Poniedziałek najbardziej pochmurny będzie na północy i tam pojawią się przelotne opady deszczu, a miejscami zagrzmi. Południowa połowa Polski będzie z kolei wyraźnie pogodniejsza.

Możliwe, że jeszcze przed południem pojawią się pierwsze burze. Będą się przemieszczać z zachodu na wschód i przynosić bardziej intensywne opady deszczu, sięgające 10-15, a miejscami do 25 litrów wody na metr kwadratowy. Lokalnie może również popadać grad.


Mapa meteorologiczna Polski z rozkładem opadów, zachmurzenia i układem ciśnienia; południowa część kraju pod wpływem wyżu 1020 hPa z przewagą bezchmurnej pogody, natomiast na północnym wschodzie intensywne opady i silne zachmurzenie.

Burze z najsilniejszymi ulewami w poniedziałek skupią się na północnym wschodzie krajuWXChartsmateriał zewnętrzny


Burze powinny się ograniczyć do Suwalszczyzny, a późnym popołudniem i wieczorem odsuną się poza granice Polski.

Ze względu na burze obowiązuje ostrzeżenie IMGW pierwszego stopnia, obejmujące północno-wschodnią część województwa podlaskiego. Tam oprócz intensywniejszych opadów podczas burz może wiać porywisty wiatr, osiągający do 60 km/h.

Powyższe ostrzeżenia będą obowiązywać od godz. 11:00 do 17:00.

Taka niezbyt przyjemna pogoda ograniczy się praktycznie tylko do północnego wschodu - w reszcie kraju będzie zdecydowanie spokojniej, a także bardzo ciepło.

Ciepło w całym kraju. Sporo na termometrach


W ciągu dnia poniżej 20 stopni Celsjusza będzie praktycznie tylko miejscami nad morzem: lokalnie w granicach 17-19 stopni.

We wszystkich pozostałych regionach będzie więcej niż kilkanaście stopni i zanotujemy około 23 st. C w centrum do maksymalnie 26 stopni. Dzięki temu, że wiatr przeważnie słaby i umiarkowany, więc nie powinien obniżyć temperatury odczuwalnej. Mocniej powieje tylko w trakcie burz.

Pogoda przeważnie będzie obojętna, choć w trakcie większego zachmurzenia oraz burz na północnym wschodzie warunki czasowo pogorszą się do niekorzystnych.


Mapa Polski z obszarem korzystnym biometu atmosferycznego zaznaczonym na zielono w zachodniej części kraju i dominującymi niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi w pozostałych, zaznaczonych na różowo, regionach.

Dzięki wyżowi Emil pogoda będzie przeważnie przyjemna lub obojętna, choć tak, gdzie zrobi się pochmurnie, warunki czasowo się pogorsząIMGWmateriał zewnętrzny


Wyraźnie lepiej będzie na zachodzie i południu, gdzie dzięki dużej ilości słońca pogoda będzie korzystnie wpływać na nasz organizm.

-----


Pierwsze umowy z SAFE podpisane. Bocheński w ''Gościu Wydarzeń'': Aneksują rzeczy, które już były zamówione przez poprzedni rządPolsat News


  •  

Tusk ma swojego kandydata na prezydenta Krakowa. "Pewne na 90 proc."

Nieoficjalnie: Rafał Sonik kandydatem KO na prezydenta w Krakowie

Łukasz Szpyrka

Potwierdzają się informacje Interii z połowy poprzedniego tygodnia. Wszystko wskazuje na to, że kandydatem Koalicji Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego na prezydenta Krakowa będzie Rafał Sonik.


Rafał Sonik

Rafał SonikFot. Pawel MurzynEast News


Wyścig o prezydenturę w Krakowie nabiera rumieńców. Coraz więcej kart zostało odkrytych. Do tej pory jedną z największych zagadek był wybór Koalicji Obywatelskiej. Jak pisaliśmy w Interii w ubiegłym tygodniu, w ścisłym gronie potencjalnych kandydatów znajdowało się pięć nazwisk.

Kraków. Rafał Sonik kandydatem KO. Nieoficjalne doniesienia


Centrala partii miała dylemat - czy postawić na kandydata politycznego, związanego z KO, czy człowieka z zewnątrz. W pierwszej opcji brane pod uwagę były nazwiska Bogdana Klicha, Moniki Piątkowskiej i Bartłomieja Sienkiewicza. Druga opcja to wybór niepolityczny, a tu rozważani byli dwaj kandydaci - Rafał Sonik i prof. Tomasz Grodzicki.

Jak usłyszeliśmy w poniedziałek rano, najbliżej nominacji jest Rafał Sonik. - Tylko nie jest tak, jak piszą niektórzy, że decyzja została podjęta na 100 proc. Powiedziałbym, że 90 proc. jest bliżej prawdy. Poczekajmy na dopięcie szczegółów - mówi nam jeden z ważnych polityków KO.

W weekend RMF podał, że kandydatem KO ma być właśnie Sonik. Co więcej, przedsiębiorca ma być wspólnym kandydatem nie tylko KO, ale też PSL.

Sonik w ubiegłym tygodniu był sondowany przez polityków Koalicji Obywatelskiej. Już wcześniej przewijał się w wewnętrznych rozmowach jako potencjalny kandydat. Po tym, gdy sam nie wykluczył, że byłby zainteresowany potencjalnym startem, działania ze strony KO zostały zintensyfikowane.

Kim jest Rafał Sonik? To znany w Krakowie przedsiębiorca


Jak udało nam się ustalić, podczas długiego czerwcowego weekendu z potencjalnym kandydatem spotykał się prominentny emisariusz partii, bliski współpracownik Donalda Tuska. Czy rozmowy okazały się owocne? Wszystko na to wskazuje, choć Koalicja Obywatelska nie ma jeszcze zaplanowanej żadnej aktywności w Krakowie na poniedziałek. Nie ogłosiła konferencji prasowej bądź innej formy ewentualnej prezentacji kandydata.

- Rozmawialiśmy (z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem - red.) o sytuacji w Krakowie i wydaje mi się, że byłoby sensowne, żebyśmy wystawili wspólnego kandydata też dla higieny koalicji - powiedział Donald Tusk. - W poniedziałek będzie znany także kandydat ze strony Koalicji i PSL-u albo Koalicji - zapowiedział premier.

Rafał Sonik to znany pod Wawelem przedsiębiorca, który od lat wspiera liczne działania charytatywne. To też były sportowiec, który w 2015 r. wygrał Rajd Dakar. Prowadzi też działalność deweloperską, co jest nie bez znaczenia w przypadku kandydata w tym mieście. Gdyby rzeczywiście stał się kandydatem KO, musi spodziewać się wielu ataków ze strony politycznych oponentów na tym gruncie.

Kandydata wskazało już Prawo i Sprawiedliwość (Michał Drewnicki) oraz Konfederacja (Bartosz Bocheńczak). W poniedziałek kandydata ma przedstawić Nowa Lewica: o urząd powalczy Daria Gosek-Popiołek. W wyborach powinien wystartować też Łukasz Gibała, który dwa lata temu wszedł do drugiej tury. Niezrzeszony polityk nie ogłosił jednak jeszcze takiej chęci.

Krakowianie odwołali Aleksandra Miszalskiego w referendum 24 maja. Do czasu wyboru nowego włodarza funkcję komisarza pełni Stanisław Kracik, dotychczasowy zastępca prezydenta. Wybory powinny odbyć się pod koniec sierpnia, a ewentualna druga tura we wrześniu.

Łukasz Szpyrka


"Wydarzenia": Ziobro kontra Tusk. Ciąg dalszy politycznego sporuPolsat NewsPolsat News


  •