Widok czytania

Dron wleciał do Mołdawii. Doszło do eksplozji

  • Kolejny incydent z udziałem drona w Mołdawii. Tuż po północy przestrzeń powietrzna tego kraju została naruszona przez bezzałogowiec. Doszło do wybuchu. Szczątki maszyny znaleziono w pobliżu wsi na wschodzie kraju.

    • Kolejny incydent z udziałem drona w Mołdawii - w nocy bezzałogowiec naruszył przestrzeń powietrzną kraju.
    • Szczątki drona znaleziono w pobliżu wsi Lopatna, niedaleko granicy z Ukrainą; widoczne były ślady eksplozji.
    • Chcesz wiedzieć, co dzieje się w kraju i na świecie? Wejdź na rmf24.pl.

    Tuż po północy systemy nadzoru w Mołdawii wykryły drona przekraczającego granicę kraju - podało ministerstwo obrony tego kraju.

    Potem fragmenty drona znaleziono na polu w pobliżu wsi Lopatna, niedaleko granicy z Ukrainą. Widoczne na nim były ślady eksplozji.

    Trwa badania szczątków drona. Ma ono ustalić, skąd pochodziła maszyna oraz jak doszło do wybuchu.

    Mołdawskie władze podkreślają, że incydent miał miejsce w nocy, kiedy to Rosja przeprowadzała kolejny atak na sąsiednią Ukrainę. Jak podały ukraińskie Siły Powietrzne, w nocy Rosja zaatakowała Ukrainę przy użyciu 155 bojowych dronów. Celem był m.in. Charków i Odessa.

    Ministerstwo Spraw Zagranicznych Mołdawii wydało stanowczy komunikat, w którym zaznaczyło, że wydarzenie to "podkreśla ryzyka i konsekwencje, jakie wojna agresji Federacji Rosyjskiej przeciwko Ukrainie niesie dla bezpieczeństwa regionu i państw sąsiednich".

    To nie pierwszy tego typu przypadek w ostatnich miesiącach. Mołdawia już wielokrotnie informowała o rosyjskich dronach naruszających jej przestrzeń powietrzną lub o szczątkach maszyn spadających w pobliżu granicy z Ukrainą.

    Prezydent Mołdawii Maia Sandu podkreśliła w niedzielę, że wojna w Ukrainie wyraźnie pokazuje, jak bardzo jej kraj potrzebuje nowoczesnych dronów przechwytujących oraz nowych przepisów, które umożliwią ich produkcję.

Dalsza część artykułu pod materiałem video:

  •  

"Nie umrzemy po cichu". Mocny głos Zełenskiego i pięć warunków pokoju w Ukrainie

Dzisiaj, 8 czerwca (06:52)

Pięć warunków koniecznych do zakończenia wojny Rosji przeciwko Ukrainie przedstawili w niedzielę przywódcy Wielkiej Brytanii, Francji, Niemiec i Ukrainy - napisano w komunikacie Downing Street po spotkaniu w Londynie. Brytyjski premier Keir Starmer spotkał się wczoraj z kanclerzem Friedrichem Merzem, prezydentem Emmanuelem Macronem i prezydentem Ukrainy Wołodymirem Zełenskim.

  • Przywódcy Wielkiej Brytanii, Francji, Niemiec i Ukrainy przedstawili pięć warunków zakończenia wojny Rosji przeciwko Ukrainie.
  • Listę warunków znajdziesz w tym artykule.
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata przeczytasz na rmf24.pl.

Jak podano w komunikacie Downing Street, celem spotkania było "potwierdzenie niezachwianego poparcia dla Ukrainy broniącej się przeciwko nielegalnej agresji Rosji", a także omówienie warunków niezbędnych do osiągnięcia sprawiedliwego i trwałego pokoju.

Warunek pierwszy to według liderów "natychmiastowe i kompletne zawieszenie broni". Politycy podkreślili też, że punktem startowym negocjacji powinna być obecna linia styczności wojsk na polu bitwy. 

"Granice nie mogą być zmieniane siłą, a suwerenne prawo Ukrainy do wyboru sojuszy i rozwiązań w zakresie bezpieczeństwa musi zostać uszanowane"- głosi komunikat.

Po trzecie - europejscy przywódcy domagają się, by po wejściu w życie zawieszenia broni Ukraina mogła liczyć na solidne i prawnie wiążące gwarancje bezpieczeństwa, których częścią byłaby obecność międzynarodowych sił pokojowych

Po czwarte, aktywa Rosji mają pozostać zamrożone do czasu, gdy Moskwa zrekompensuje Ukrainie zniszczenia wojenne

Piąty warunek to "zabezpieczenie interesów Europy w sferze bezpieczeństwa". Sygnatariusze domagają się, by te elementy ewentualnych negocjacji pokojowych, które dotyczą krajów UE i NATO, były z nimi konsultowane.

Według komunikatu Keir Starmer, Friedrich Merz i Emmanuel Macron poparli apel ukraińskiego prezydenta o zakończenie wojny, zawarty w czwartkowym liście otwartym do Władimira Putina.

Liderzy potępili zakrojone na szeroką skalę ataki Moskwy przy użyciu pocisków i dronów na ukraińskie miasta i podkreślili potrzebę zwiększenia produkcji uzbrojenia dla ukraińskiej armii.

Nie umrzemy po cichu - zadeklarował tymczasem Zełenski w przeprowadzonym przed spotkaniem wywiadzie dla Sky News. Zasygnalizował, że Kijów jest gotowy do kolejnych ataków na cele położone w głębi Rosji, podobnych do niedawnego uderzenia na Sankt Petersburg.

Prezydent Ukrainy potwierdził też, że skontaktował się z nim Roman Abramowicz, powiązany z Kremlem oligarcha i były właściciel londyńskiego klubu piłkarskiego Chelsea. Biznesmen miał wyrazić chęć bycia mediatorem między Moskwą i Kijowem.

  •  

​"Nie ma skażenia". Komunikat MAEA po ataku drona z pobliżu Czarnobyla

  • Wczoraj, 7 czerwca (22:20)

    Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej (MAEA) poinformowała w niedzielę wieczorem, że atak rosyjskiego drona, który uszkodził budynek centralnego magazynu zużytego paliwa jądrowego, znajdującego się 15 km od Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej, nie spowodował skażenia, a poziom promieniowania nie uległ zmianie.

    • Chcesz być na bieżąco z wydarzeniami w kraju i na świecie? Wejdź na rmf24.pl.

    Atak drona spowodował znaczące zniszczenia strukturalne, również w ulokowanym tam biurze MAEA. Nie doszło jednak do skażenia radioaktywnego - poinformowała we wpisie na platformie X agencja, która na miejsce zdarzenia wysłała ekspertów.

    Wcześniej w niedzielę Sztab Generalny ukraińskiej armii przekazał, że w budynku wybuchł pożar, który jednak został ugaszony w ciągu godziny. Nikt nie zginął ani nie został ranny.

    Obiekt, znajdujący się w strefie zamkniętej wokół Czarnobyla, przeznaczony jest do długoterminowego, bezpiecznego przechowywania zużytego paliwa z reaktorów ukraińskich elektrowni jądrowych.

    Cytowany w wydanym wcześniej komunikacie agencji dyrektor generalny MAEA Rafael Grossi podkreślił, że ataki na obiekty jądrowe są całkowicie niedopuszczalne i naruszają kluczowe zasady bezpieczeństwa jądrowego, a w szczególności Siedem Niezbędnych Filarów Bezpieczeństwa Jądrowego i Ochrony Fizycznej MAEA w czasie konfliktu zbrojnego. 

Dalsza część artykułu pod materiałem video:

Słuchaj Radia RMf24

  •  

Zełenski w Londynie na spotkaniu z wielką trójką. Zwraca uwagę jeden szczegół

Wczoraj, 7 czerwca (21:11)

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski przybył do Wielkiej Brytanii na rozmowy z premierem Keirem Starmerem, prezydentem Francji Emmanuelem Macronem oraz kanclerzem Niemiec Friedrichem Merzem. Spotkanie w Londynie ma na celu wzmocnienie współpracy w zakresie obrony powietrznej i bezpieczeństwa Europy w obliczu trwającej wojny z Rosją. Wcześniej Zełenski podkreślał, że Wielka Brytania, Francja i Niemcy powinny mieć liczący się głos w kontekście europejskiego bezpieczeństwa.

  • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl

W niedzielę w Londynie odbyło się spotkanie liderów tzw. grupy E3 - Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec - krajów które należą do najważniejszych sojuszników Kijowa. Rozmowy, zorganizowane przez nowego premiera Wielkiej Brytanii Keira Starmera, koncentrowały się na wsparciu militarnym dla Ukrainy oraz przyszłych gwarancjach bezpieczeństwa w ramach ewentualnego procesu pokojowego.

Na spotkanie z szefami rządów Wielkiej Brytanii i Niemiec, Keirem Starmerem i Friedrichem Merzem, oraz prezydentem Francji Emmanuelem Macronem przybył także Wołodymyr Zełenski.

"Skoncentrujemy się głównie na obronie w tej wojnie, większej współpracy na rzecz bezpieczeństwa całej Europy w sferze obrony powietrznej i na naszych wspólnych ocenach perspektyw dyplomatycznych" - napisał Zełenski na platformie X, w zapowiedzi swoich rozmów z przywódcami. "Europa musi brać udział w negocjacjach i musi być silna" - dodał.

Zełenski potępił rosyjski atak dronowy na magazyn zużytego paliwa jądrowego w pobliżu elektrowni w Czarnobylu. Ukraińskie władze zapewniły, że nie doszło do skażenia, a pożar został szybko ugaszony. Prezydent Ukrainy określił atak jako "nikczemny" i podkreślił, że Rosja celowo uderza w infrastrukturę krytyczną, stwarzając zagrożenie dla bezpieczeństwa nuklearnego Europy.

W ostatnich dniach prezydent Rosji Władimir Putin odrzucił propozycję Zełenskiego dotyczącą bezpośrednich rozmów pokojowych, twierdząc, że nie widzi w nich sensu. Putin podkreślił, że zawieszenie broni pozwoliłoby Ukrainie jedynie na przegrupowanie sił, a wojna zakończy się dopiero po osiągnięciu rosyjskich celów. Z drugiej strony w przestrzeni publicznej pojawiają się informacje, mogące świadczyć o intensyfikacji zakulisowych działań, mających na celu przyspieszenie rozmów między Rosją i Ukrainą. 21 maja w Kijowie obecny miał być rosyjski oligarcha - Roman Abramowicz - który cieszy się pewnym zaufaniem zarówno wśród władz ukraińskich, jak i w Moskwie. Abramowicz ma pełnić funkcję kogoś w rodzaju pośrednika między Zełenskim i Putinem. W stolicy Rosji doszło z kolei do spotkania byłego kanclerza Niemiec i lobbysty Gerharda Schroedera z Władimirem Putinem. Choć to ostatnie spotkanie nie zostało skomentowane jako wydarzenie o znaczeniu politycznym lub dyplomatycznym, wcześniej rosyjski przywódca w rozmowie z dziennikarzami typował Schroedera jako idealnego kandydata na mediatora między Kremlem i Europą.

Według danych serwisu FlightAware, samolot z prezydentem Ukrainy wystartował z Kiszyniowa, a nie - jak dotychczas - z Rzeszowa. Wcześniej lotnisko w Polsce było głównym punktem startowym dla wszystkich zagranicznych wizyt Zełenskiego i ukraińskich delegacji. Tym razem, po krótkim postoju w Kiszyniowie, maszyna udała się bezpośrednio do Londynu.

Przez ostatnie lata lotnisko w Rzeszowie (Jasionka) pełniło kluczową rolę w obsłudze podróży ukraińskich władz. To właśnie tam rozpoczynały się i kończyły międzynarodowe wizyty prezydenta oraz innych wysokich rangą urzędników. Zmiana trasy lotu Zełenskiego jest więc znacząca i budzi pytania o jej przyczyny.

Serwis Europejska Prawda wiąże tę zmianę z trwającymi napięciami na linii Warszawa-Kijów. Sytuacja ma miejsce na tle nowego kryzysu w relacjach polsko-ukraińskich, wywołanego decyzją Zełenskiego o nadaniu jednej z jednostek Sił Specjalnych Ukrainy imienia "Bohaterów UPA". Prezydent Polski Karol Nawrocki zapowiedział starania o odebranie Zełenskiemu polskiego odznaczenia - Orderu Orła Białego.

Wojna dotarła do Rosji. "Zrozumieliśmy, że musimy uciekać"

  •  

Rosja zaatakowała w nocy Zaporoże. Miasto częściowo pozbawione prądu

  • ​W nocy z soboty na niedzielę Rosja zaatakowała Zaporoże. W wyniku ostrzału jedna z dzielnic miasta jest częściowo pozbawiona prądu. Na miejscu wybuchł również pożar.

    • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

    O sytuacji poinformował szef Zaporoskiej Obwodowej Administracji Wojskowej Iwan Fiodorow w mediach społecznościowych.

    "W wyniku ataku wroga jedna z dzielnic Zaporoża została częściowo pozbawiona prądu. Pracownicy energetyki już pracują nad przywróceniem zasilania odbiorcom" - przekazał.

    Rosja atakowała region przez całą noc dronami, bombami lotniczymi KAB oraz bronią batalistyczną.

    Niedługo później szef władz obwodowych poinformował o kolejnym uderzeniu na miasto.

    "Wybuchł pożar. Na miejsce wysłano służby ratunkowe" - dodał.

    Na razie nie przekazano informacji o osobach poszkodowanych ani o skali zniszczeń.

Dalsza część artykułu pod materiałem video:

  •  

Kijów ma wiadomość dla Putina. "Szansa stracona, od teraz będzie gorzej"

Wczoraj, 6 czerwca (17:14)

Minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha ocenił, że Władimir Putin odrzucając propozycję Wołodymyra Zełenskiego dotyczącą rozmów pokojowych, zamknął sobie drogę do zakończenia wojny na korzystnych warunkach. „Od teraz wszystko będzie dla Rosji tylko gorsze” – podkreślił Sybiha.

  • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl

W sobotę szef ukraińskiej dyplomacji odniósł się do decyzji rosyjskiego prezydenta, który nie przyjął propozycji Zełenskiego dotyczącej bezpośrednich rozmów pokojowych. 

"Putin stracił szansę na wyjście z tej przegranej wojny. Od teraz wszystko będzie dla Rosji tylko gorsze. Straty na polu bitwy będą stale rosły, a porażki będą coraz bardziej upokarzające. Gospodarka pogrąży się w jeszcze głębszej recesji. Znikną kolejne miejsca pracy, wzrosną podatki, a inflacja uderzy w najmniej chronione grupy społeczne" - napisał Sybiha na platformie X.

Minister Sybiha zaznaczył, że w Rosji nie ma już miejsc, których nie mogłyby dosięgnąć ukraińskie uderzenia, a ich intensywność będzie tylko rosła. Dodał, że nasilać się będzie także międzynarodowa presja na Rosję, obejmująca wykorzystanie zamrożonych rosyjskich aktywów państwowych, zakazy wjazdu oraz pociągnięcie do odpowiedzialności za zbrodnie popełnione w Ukrainie.

Sybiha ostro skrytykował postawę Putina, zarzucając mu, że dla utrzymania się przy władzy jest gotów poświęcić przyszłość własnego kraju i życie milionów ludzi. "Nie chce uznać prostej prawdy: że nigdy nie osiągnie swoich celów na polu walki" - dodał minister.

Szef ukraińskiej dyplomacji podkreślił, że Rosja prędzej czy później będzie musiała zgodzić się na rozwiązanie dyplomatyczne, jednak warunki będą dla niej znacznie gorsze niż obecnie.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski w czwartek opublikował list otwarty do Putina, proponując zakończenie wojny i spotkanie. 

Rosyjski przywódca odrzucił tę propozycję, uznając otwarty sposób komunikacji za "niewłaściwy". 

Zełenski ocenił, że odmowa spotkania to przejaw niechęci Putina do zakończenia wojny, co rozczarowało wielu światowych przywódców. Inicjatywę Zełenskiego pozytywnie skomentował prezydent USA Donald Trump.

W nocy z 5 na 6 czerwca ukraińskie siły zbrojne przeprowadziły serię ataków na cele w Rosji.

Według komunikatu Sztabu Generalnego Ukrainy, wśród zaatakowanych obiektów znalazła się baza "Kronsztadt", gdzie odnotowano eksplozje. Ukraińskie wojsko poinformowało także o uderzeniu w naftobazę "Pietiergofskaja" w mieście Łomonosow w obwodzie leningradzkim oraz w terminal naftowy "Neste" w tym samym mieście. Celem ataku był również arsenał kompleksu przechowywania uzbrojenia rakietowego, amunicji i sprzętu wojskowego.

Wśród celów znalazła się także naftobaza "Ust'-Łabinsk" w Kraju Krasnodarskim. Ukraińskie siły zbrojne podkreślają, że działania te mają na celu osłabienie rosyjskiego zaplecza logistycznego i wojskowego.

Dzień wcześniej ukraińskie wojsko przeprowadziło również ataki na rosyjski punkt dowodzenia i obserwacji w obwodzie biełgorodzkim, magazyn materiałów technicznych w obwodzie ługańskim oraz stanowiska zarządzania dronami w obwodach donieckim i zaporoskim.

Ukraina zadała Rosji dotkliwy cios. "Nadszedł czas, by zakończyć tę wojnę"

  •  

Ukraina zadała Rosji dotkliwy cios. "Nadszedł czas, by zakończyć tę wojnę"

  • Wczoraj, 6 czerwca (12:52)

    ​Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski poinformował, że w nocy z 5 na 6 czerwca ukraińskie drony zaatakowały cele wojskowe w obwodzie leningradzkim. "Nadszedł czas, by zakończyć tę wojnę" - napisał Wołodymyr Zełenski w mediach społecznościowych.

    • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

    "Nadszedł czas, by zakończyć tę wojnę. Ale władca Rosji chce dalej walczyć. Dlatego ukraińskie sankcje wobec tej agresji działają. Wczoraj w nocy nasze drony pokonały dystans około 1000 kilometrów do obwodu leningradzkiego - do arsenałów wroga i bazy w Kronsztadzie. Nasze sankcje dalekiego zasięgu dotarły również na około 500 kilometrów w głąb obwodu krasnodarskiego - i trafiły w skład ropy naftowej" - napisał Zełenski w serwisie X.

    Ukraiński prezydent podkreślił, że operacja była efektem współpracy Sił Zbrojnych Ukrainy, Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) oraz wywiadu wojskowego HUR.

    "Rosja musi zakończyć swoją wojnę i zaprzestać ataków na życie. Wszelkie przejawy niesprawiedliwości wobec Ukrainy otrzymają sprawiedliwą odpowiedź. Dziękuję naszym wojownikom za ich precyzję" - dodał.

    Rosja również przeprowadziła tej nocy szeroko zakrojony atak powietrzny na Ukrainę. Ukraińskie Siły Powietrzne poinformowały, że Rosjanie użyli 272 bezzałogowych statków powietrznych - 249 dronów zostało zestrzelonych lub unieszkodliwionych.

    Ukraińskie wojsko przekazało, że odnotowano 19 trafień dronów w 11 lokalizacjach, a odłamki zestrzelonych maszyn spadły w 13 miejscach. Według komunikatu rano w ukraińskiej przestrzeni powietrznej nadal znajdowały się pojedyncze rosyjskie bezzałogowce.

    Sztab Generalny Ukrainy podał również, że w ciągu ostatniej doby rosyjska armia straciła 1380 żołnierzy. W obwodach donieckim i chersońskim 5 czerwca w wyniku rosyjskich ataków rannych zostało 49 osób, a 12 zginęło.

Dalsza część artykułu pod materiałem video:

  •  

​Rosja łamie zawieszenie broni. Ataki dronów na Ukraine

  • Pomimo ogłoszonego trzydniowego zawieszenia broni, wynegocjowanego przez Stany Zjednoczone, Rosja zaatakowała Ukrainę. W wyniku nalotów dronów dwie osoby zginęły, a kilka zostało rannych, w tym dzieci.

    • Rosja przeprowadziła ataki dronów na Ukrainę w trakcie obowiązywania zawieszenia broni (9-11 maja).
    • W Charkowie rannych zostały co najmniej 5 osób, w tym dwóch 8-letnich chłopców.
    • W obwodzie dniepropietrowskim zginęła 46-letnia kobieta, a 87-latka trafiła do szpitala.
    • W rejonie Połohy zginął 67-letni mężczyzna, gdy dron uderzył w jego samochód.
    • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

    W dniach 9-11 maja, na mocy porozumienia wynegocjowanego przez Stany Zjednoczone, miało obowiązywać trzydniowe zawieszenie broni na Ukrainie. Jednak już w pierwszych godzinach zawieszenia broni doszło do serii rosyjskich ataków powietrznych.

    W sobotę wieczorem, 9 maja, rosyjskie drony uderzyły w dzielnicę przemysłową Charkowa. Jeden z dronów trafił w techniczne piętro dziewięciopiętrowego bloku mieszkalnego. W wyniku eksplozji rannych zostało co najmniej pięć osób, w tym dwóch 8-letnich chłopców, którzy doznali ostrych reakcji stresowych. Uszkodzeniu uległ szyb windy oraz okna w budynku.

    Wcześniej tego samego dnia rosyjskie drony zaatakowały kilka miejscowości w obwodzie dniepropietrowskim. W jednym z ataków zginęła 46-letnia kobieta, a 87-letnia mieszkanka została ranna i trafiła do szpitala. W wyniku uderzeń uszkodzone zostało liceum oraz budynek mieszkalny w Nikopolu, Myriwskiej i Czerwonohryhoriwce.

    Prokuratura Obwodowa w Dniepropietrowsku wszczęła postępowania karne, klasyfikując te wydarzenia jako zbrodnie wojenne.

    Ukraińskie siły powietrzne poinformowały, że do niedzielnego poranka 10 maja udało się przechwycić lub zneutralizować 27 dronów wystrzelonych przez Rosjan z terytorium swojego kraju. Wśród użytych maszyn znalazły się m.in. drony "Shahed", "Gerbera", "Italmas" i "Parody".

    W niedzielę nie odnotowano nowych trafień, jednak sobotni atak w obwodzie zaporoskim przyniósł kolejną ofiarę śmiertelną - 67-letni mężczyzna zginął, gdy dron uderzył w jego samochód.

    Władze ukraińskie podkreślają, że mimo oficjalnych deklaracji Władimira Putina o przestrzeganiu rozejmu, Rosja wykorzystuje zawieszenie broni do przegrupowania i rotacji swoich sił na kluczowych odcinkach frontu, zwłaszcza w rejonach kupiańskim i łymańskim.

Dalsza część artykułu pod materiałem video:

  •  

Jako jedyny pojechał na uroczystości do Putina. Mówi, co powinien zrobić Zełenski

Premier Słowacji Robert Fico rozmawiał w Moskwie z prezydentem Rosji Władimirem Putinem. Poinformował, że przekazał mu wiadomość od prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego o gotowości do spotkania. Fico powiedział, że Putin oczekuje w tej sprawie telefonu od Zełenskiego.

  • Premier Słowacji Robert Fico jest jedynym unijnym politykiem, który pojechał do Rosji na uroczystości związane z Dniem Zwycięstwa.
  • Wracając z Federacji Rosyjskiej, Fico wypowiedział się na temat Unii Europejskiej i tego, co jego zdaniem powinien zrobić prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. 
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Przekazałem prezydentowi Rosji wiadomość od prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego. Ten powiedział mi w poniedziałek w Armenii podczas naszej bezpośredniej rozmowy, że jest gotowy na spotkanie z Władimirem Putinem w dowolnym formacie. Odpowiedź jest jasna. Jeśli prezydent Ukrainy jest zainteresowany spotkaniem, powinien skontaktować się telefonicznie ze swoim rosyjskim odpowiednikiem - stwierdził Fico w nagraniu wideo, wracając z Moskwy, gdzie brał udział w obchodach z okazji Dnia Zwycięstwa - święta państwowego obchodzonego w Rosji na cześć zwycięstwa Związku Radzieckiego nad nazistowskimi Niemcami w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej. 

Prezydent Federacji Rosyjskiej - w wypowiedzi dla mediów po obchodach - powiedział, że jest gotów spotkać się z Zełenskim, ale w państwie trzecim i dopiero po osiągnięciu jak to określił - "porozumienia pokojowego".

Premier Słowacki podkreślił natomiast we wspomnianym nagraniu, że jest przeciwnikiem "nowej żelaznej kurtyny" między Unią Europejską a Rosją. Zależy nam na standardowych, przyjaznych i wzajemnie korzystnych stosunkach z tym światowym mocarstwem - powiedział i sprecyzował, że szczególnie dotyczy to dziedziny energetyki. 

Jego zdaniem wysokie koszty energii w Europie są ceną, jaką kraje unijne płacą "za własną głupotę i ideologiczną obsesję na punkcie Rosji".

Fico powiedział też, że z reakcji Putina na wojnę z Ukrainą wyciągnął kilka poważnych wniosków dla swoich partnerów w Unii Europejskiej. Po raz kolejny potwierdziło się, że ogromnym błędem jest brak prowadzenia z Rosją równoprawnego dialogu politycznego - stwierdził słowacki polityk. Unii Europejskiej wypomniał sankcje gospodarcze wobec Rosji oraz pożyczki na cele wojenne dla Kijowa.

Fico zapowiedział wznowienie prac międzyrządowej komisji do spraw współpracy gospodarczej. Jej najbliższe posiedzenie ma odbyć się w Moskwie.

Fico jest jedynym unijnym politykiem, który pojechał do Rosji na uroczystości związane z zakończeniem II wojny światowej. Nie był na trybunie podczas defilady wojskowej. W piątek złożył kwiaty na Grobie Nieznanego Żołnierza. 

Podróż do Rosji przedstawia jako część oddawania hołdu dla wszystkich ofiar II wojny światowej. W tym tygodniu był w dawnym niemieckim obozie koncentracyjnym Dachau w Bawarii i zapowiada wizytę w miejscu lądowania w Normandii oraz na cmentarzu Arlington.

  •  

Putin jest gotów spotkać się z Zełenskim

Prezydent Rosji Władimir Putin podczas konferencji prasowej powiedział, że jest gotów spotkać się "w państwie trzecim" z Wołodymyrem Zełeńskim, "ale tylko po uzgodnieniu trwałego porozumienia pokojowego". "Myślę, że konflikt z Ukrainą zmierza do końca" - powiedział.

  • Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

W Moskwie odbyła się parada wojskowa z okazji Dnia Zwycięstwa - święta państwowego obchodzonego w Rosji na cześć zwycięstwa Związku Radzieckiego nad nazistowskimi Niemcami w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej. Po uroczystościach Władimir Putin zabrał głos i wygłosił oświadczenie dla mediów, o czym poinformowało m.in. rosyjskie MSZ.

Putin został zapytany o ewentualne rozmowy z Europejczykami. Powiedział, że dopuszczalnym rozmówcą byłby dla niego były kanclerz Niemiec Gerhard Schroeder.

Kreml oświadczył w zeszłym tygodniu, że to rządy europejskie powinny wykonać pierwszy krok, ponieważ to one zerwały kontakty z Moskwą w 2022 roku po wybuchu wojny na Ukrainie.

Wspomniał też o tym, że Rosja jest bliska podpisania "poważnej" umowy z Chinami. Miałaby ona dotyczyć ropy i gazu.

Wczoraj Putin odbył rozmowy z premierem Słowacji Robertem Fico. Podczas dzisiejszej konferencji prasowej powiedział, że Fico przekazał mu, że Zełenski jest gotów osobiście spotkać się z rosyjskim przywódcą.

Prezydent Federacji Rosyjskiej oświadczył, że do takiego spotkania może dość w "państwie trzecim", ale tylko po uzgodnieniu trwałego "porozumienia pokojowego".

Rosyjski przywódca oznajmił, że jest również gotowy na bezpośrednie rozmowy z Zełenskim, ale w stolicy Rosji. Każdy, kto chce się ze mną spotkać, musi przyjechać do Moskwy - powiedział. Niemiecka agencja dpa zwraca jednak uwagę, że Zełenski wykluczył taką podróż.

Putin dodał, że Moskwa jest wdzięczna Stanom Zjednoczonym za ułatwianie podjęcia rozmów, ale negocjacje pokojowe to "sprawa tylko Rosji i Ukrainy".

Przez cztery lata najkrwawszego konfliktu w Europie od czasów II wojny światowej, wojska rosyjskie nie zdołały jak dotąd zająć całego Donbasu we wschodniej Ukrainie. Wojna pochłonęła setki tysięcy ofiar, pozostawiła w ruinie rozległe obszary Ukrainy i wyczerpała rosyjską gospodarkę wartą 3 biliony dolarów, a jednocześnie stosunki Rosji z Europą są najgorsze od czasów zimnej wojny.

  •  

Zełenski: Przed Ukrainą wyjątkowo trudne miesiące

Dzisiaj, 10 kwietnia (08:48)

​Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski ostrzegł, że nadchodząca wiosna i lato będą dla jego kraju wyjątkowo wymagające. Jak podkreślił, Ukraina znajdzie się pod rosnącą presją zarówno na polu walki, jak i w sferze międzynarodowej dyplomacji, gdzie mogą pojawić się naciski na zakończenie wojny. Zełenski poinformował także o dostawie niezwykle potrzebnej Ukraińcom broni i rozmowach z państwami Zatoki Perskiej.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Zełenski przyznał w piątkowym oświadczeniu cytowanym przez Agencję Reutera, że partnerzy Ukrainy apelują o ograniczenie ataków na rosyjski sektor naftowy. Powodem są rosnące ceny surowców, związane z walkami na Bliskim Wschodzie. Prezydent nie wskazał konkretnych państw, ale zaznaczył, że oczekiwania te są wyraźne.

Jednocześnie przywódca postawił warunek: jeśli Rosja chce deeskalacji, powinna sama wstrzymać ataki na ukraińską infrastrukturę energetyczną i zgodzić się na wznowienie rozmów pokojowych z udziałem Stanów Zjednoczonych jako mediatora. Przyznał jednak, że Waszyngton obecnie nie jest skłonny poświęcać więcej czasu na proces pokojowy.

Prezydent Zełenski zaznaczył, że najbliższe miesiące - aż do września - będą dla Ukrainy "bardzo trudne". Zapowiedział dalsze zabiegi o zwiększenie międzynarodowej presji na Rosję, w tym powrót do pełnych sankcji na rosyjską ropę, które zostały częściowo złagodzone w związku z konfliktem na Bliskim Wschodzie.

W ostatnich tygodniach Ukraina nasiliła ataki na rosyjskie obiekty energetyczne, chcąc ograniczyć dochody Moskwy z eksportu ropy. Uderzenia objęły m.in. strategiczne porty bałtyckie.

Zełenski odniósł się także do próśb o ograniczenie tych operacji w czasie napięć w rejonie Cieśniny Ormuz, argumentując, że rosyjska ropa nie ma kluczowego wpływu na globalny rynek.

Mimo trzech rund rozmów trójstronnych w tym roku nie osiągnięto przełomu. Ukraina nadal odrzuca żądania Rosji dotyczące oddania pozostałych części Donbasu. Tymczasem walki trwają na ponad 1200-kilometrowym froncie, a obie strony intensyfikują także ataki dronowe daleko od linii walk - zauważa Reuters.

Wołodymyr Zełenski przekazał także, że Ukraina otrzymała w ostatnich dniach nową partię rakiet do systemów obrony przeciwlotniczej Patriot. Tę zachodnią broń Ukraińcom wciąż bardzo trudno zastąpić inną, szczególnie produkcji krajowej. Zapasy rakiet do Patriotów zostały ostatnimi czasy mocno nadwątlone w związku z intensywnym ich użyciem na Bliskim Wschodzie.

Ukraina prowadzi rozmowy z Omanem, Kuwejtem i Bahrajnem w sprawie współpracy w sektorze bezpieczeństwa - poinformował ukraiński prezydent, którego cytuje Reuters.

Porozumienie o współpracy w zakresie zwalczania irańskich dronów podpisano już z Arabią Saudyjską i Katarem, a ogłoszono jego zawarcie ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi.

Trwają także negocjacje dotyczące długoterminowych, nawet 10-letnich umów o współpracy. Równolegle omawiane są kwestie dostaw ropy i oleju napędowego dla Ukrainy, które mają stanowić część szerszych porozumień z krajami regionu.

  •  

Budapeszt wściekły na spotkanie Zełenskiego. "Polityczny teatr"

Dzisiaj, 10 kwietnia (06:31)

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski spotkał się z przedstawicielami mniejszości węgierskiej na Zakarpaciu, dziękując im za wsparcie na froncie. Węgierski minister spraw zagranicznych Peter Szijjarto ostro skomentował wizytę, nazywając ją „politycznym teatrem” przed wyborami parlamentarnymi na Węgrzech.

  • Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski spotkał się na Zakarpaciu z przedstawicielami mniejszości węgierskiej, w tym z żołnierzami.
  • Węgierski minister spraw zagranicznych Peter Szijjarto nazwał wizytę Zełenskiego "politycznym teatrem" przed wyborami na Węgrzech.
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na rmf24.pl.

W czwartek prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski poinformował o spotkaniu z przedstawicielami społeczności węgierskiej na Zakarpaciu, w tym z żołnierzami. Rozmowy dotyczyły m.in. przygotowań do kolejnej zimy, relokacji przedsiębiorstw, roli samorządu lokalnego w finansowaniu budżetu, powrotu Ukraińców z zagranicy oraz rehabilitacji żołnierzy i weteranów.

Prezydent Ukrainy podkreślił znaczenie wsparcia, jakie mniejszość węgierska okazuje w trudnym czasie wojny. "Dziękuję za to spotkanie. Dziękuję za waszą wytrwałość w czasie tej trudnej zimy i za wsparcie frontu, a wojsku - za wszystkie wysiłki w obronie Ukrainy, naszego nieba oraz naszej krytycznej i cywilnej infrastruktury przed atakami Rosji. Wręczyłem żołnierzom odznaczenia. Dziękuję za waszą służbę" - zaznaczył Zełenski.

Wizyta Zełenskiego wywołała natychmiastową reakcję Budapesztu. Minister spraw zagranicznych Węgier Peter Szijjarto nazwał spotkanie "politycznym teatrem na kilka dni przed wyborami". "Zełenski nie powinien wystawiać politycznego teatru na Zakarpaciu na kilka dni przed wyborami parlamentarnymi na Węgrzech. Zamiast tego powinien natychmiast zakończyć przymusowe pobory i obławy na ulicach oraz przywrócić prawa mniejszości węgierskiej na Zakarpaciu" - napisał Szijjarto na platformie X.

Węgierskie władze wielokrotnie oskarżały Kijów o przymusowe pobory do wojska, które rzekomo dotykają także mniejszość węgierską. Od lat trwa również spór o ukraińską ustawę językową, która - zdaniem Budapesztu - ogranicza prawa mniejszości węgierskiej do używania własnego języka.

W 2023 roku ukraiński parlament przyjął nową ustawę o mniejszościach narodowych, uwzględniającą wymogi Rady Europy. Jednak węgierski wiceminister spraw zagranicznych Tamas Menczer uznał te zmiany za niewystarczające.

Ostatnie tygodnie przyniosły kolejne napięcia. Po uszkodzeniu rurociągu Przyjaźń w styczniu podczas rosyjskiego ataku, Budapeszt zarzucił Kijowowi celowe opóźnianie wznowienia tranzytu ropy. W odpowiedzi Węgry zablokowały unijną pożyczkę dla Ukrainy o wartości 90 mld euro i wstrzymały dostawy gazu.

Wybory parlamentarne na Węgrzech odbędą się już w najbliższą niedzielę. Opozycyjna Tisza cieszy się, według niezależnych sondaży, poparciem rzędu 49-58 proc. wśród zdecydowanych wyborców, podczas gdy rządzący Fidesz premiera Viktora Orbana może liczyć na 35-38 proc. głosów. Sondaże ośrodków związanych z rządem pokazują jednak przewagę Fideszu o kilka punktów procentowych.

  •  

Człowiek Kremla w Waszyngtonie. W tle decyzja w sprawie sankcji

Wczoraj, 9 kwietnia (21:57)

Specjalny wysłannik Władimira Putina, Kiriłł Dmitrijew, przebywa w Stanach Zjednoczonych, gdzie będzie rozmawiał z przedstawicielami administracji prezydenta Donalda Trumpa. W centrum negocjacji znajdują się kwestie pokoju na Ukrainie, współpracy gospodarczej oraz możliwe przedłużenie wykluczenia rosyjskiej ropy z sankcji - podała w czwartek agencja Reutera powołując się na źródła zaznajomione z przebiegiem wizyty.

  • Jeszcze więcej aktualnych informacji znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

Agencja Reutera podaje, że celem wizyty ma być omówienia porozumienia pokojowego w sprawie Ukrainy oraz współpracy gospodarczej między Stanami Zjednoczonymi a Rosją.

Wizyta Dmitrijewa odbywa się tuż przed ważną decyzją władz USA dotyczącą przedłużenia wygasającego 11 kwietnia zwolnienia rosyjskiej ropy z sankcji. Przypomnijmy, że 12 marca Stany Zjednoczone ogłosiły 30-dniowe zwolnienie z sankcji dla rosyjskiej ropy i produktów ropopochodnych, które były już załadowane na tankowcach przed tą datą. Decyzja ta miała na celu stabilizację światowych rynków energii, które zostały zachwiane po rozpoczęciu przez USA i Izrael wojny z Iranem.

Złagodzenie sankcji było poprzedzone rozmową telefoniczną między prezydentami Donaldem Trumpem i Władimirem Putinem, która odbyła się 9 marca. Następnie do Stanów Zjednoczonych przybył Kiriłł Dmitrijew, by spotkać się z amerykańską delegacją, w skład której weszli m.in. specjalny wysłannik Trumpa Steve Witkoff oraz Jared Kushner, zięć prezydenta. Tematem rozmów był przede wszystkim kryzys energetyczny i możliwe rozwiązania, które mogłyby wpłynąć na stabilizację sytuacji na światowych rynkach.

Informacje o wizycie Dmitrijewa w USA pojawiły się tuż przed tym, gdy prezydent Rosji Władimir Putin ogłosił rozejm w wojnie z Ukrainą na okres prawosławnych świąt wielkanocnych. Walki mają zostać wstrzymane 11 kwietnia po południu. Rozejm ma potrwać do 12 kwietnia do końca dnia. Wcześniej prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski proponował rozejm na czas Wielkanocy.

W minionym tygodniu agencja AFP, opierając się na danych amerykańskiego Instytutu Studiów nad Wojną (ISW) powiadomiła, że w marcu rosyjska armia, po raz pierwszy od dwóch i pół roku, nie odnotowała w ciągu miesiąca postępów terytorialnych w Ukrainie. W ocenie AFP jest to m.in. wynik kontrofensywy sił ukraińskich na południowym wschodzie kraju.

AFP przypomniała, że w czwartym roku rosyjskiej pełnowymiarowej inwazji na Ukrainę Rosja kontroluje ponad 19 proc. ukraińskiego terytorium, w tym 7 proc., które pozostawało pod jej kontrolą już od 2014 r., kiedy - po aneksji Krymu i wybuchu wspieranej przez Rosję rebelii w Donbasie - faktycznie rozpoczęła się wojna rosyjsko-ukraińska. 

  •  

Władimir Putin ogłasza tymczasowe zawieszenie broni w Ukrainie. Kijów potwierdza

  • Wczoraj, 9 kwietnia (21:24)

    Aktualizacja: Wczoraj, 9 kwietnia (23:51)

    Władimir Putin podjął decyzję o zawieszeniu broni na czas prawosławnych świąt wielkanocnych - informują rosyjskie media. Rozejm będzie krótkotrwały, ma obowiązywać od popołudnia 11 kwietnia do końca następnego dnia. Kijów potwierdził planowane zawieszenie broni.

    "Decyzją Naczelnego Dowódcy Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej, w związku ze zbliżającym się prawosławnym świętem Wielkanocy, ogłasza się zawieszenie broni od godziny 16:00 (czasu moskiewskiego) 11 kwietnia do końca 12 kwietnia" - czytamy w oświadczeniu Kremla, cytowanym przez agencję TASS.

    Wojska rosyjskie miały otrzymać rozkaz zaprzestania działań wojennych na wszystkich kierunkach podczas rozejmu wielkanocnego w dniach 11-12 kwietnia, ale mają pozostać gotowe na "odparcie ewentualnej agresji ze strony sił ukraińskich" - pisze TASS.

    W czwartek wieczorek prezydent Ukrainy potwierdził zawieszenie broni. Wołodymyr Zełenski już pod koniec marca proponował Moskwie rozejm wielkanocny. Mówił wówczas, że Ukraina jest gotowa do zawieszenia broni na okres świąt, ale podkreślił, że nie nastąpi to za cenę godności i niepodległości. 

    Serwis Meduza przypomina, że w 2025 roku prezydent Rosji jednostronnie ogłosił zawieszenie broni na czas Wielkanocy. Choć obie strony konfliktu oskarżały się wówczas o liczne naruszenia rozejmu, intensywność działań wojennych w tym czasie znacznie spadła.

Dalsza część artykułu pod materiałem video:

Słuchaj Radia RMf24

  •  

Od Królewca po Daleki Wschód w Rosji są problemy z telewizją. "Po prostu się wyłączył"

  • Wczoraj, 11 marca (18:03)

    Aktualizacja: Wczoraj, 11 marca (21:01)

    4 marca doszło do awarii rosyjskiego satelity telekomunikacyjnego "Ekspress-AT1", który obsługiwał kilka krajowych operatorów telewizyjnych. Satelita, znajdujący się na orbicie, nagle przestał działać. Próby przywrócenia jego funkcjonowania przez specjalistów z Państwowego Przedsiębiorstwa Rosyjskiej Łączności Satelitarnej (RSCC) oraz producenta satelity JSC "Reszetniew" nie przyniosły rezultatów.

    • W wielu regionach Rosji nie ma telewizji.
    • Powodem jest awaria jednego z głównych satelitów transmisyjnych.
    • Przyczyn nie ustalono, ale nie wyklucza się ingerencji z zewnątrz.
    • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl.

    Awaria spowodowała przerwy w dostawie sygnału telewizyjnego dla abonentów w różnych regionach Rosji. Satelita był wykorzystywany przez operatorów takich jak "Trikolor", "NTV-Plus" i "Russkij Mir". 

    "Trikolor" rozpoczął już przenoszenie części transmisji na inne pozycje orbitalne, ale wymaga to od użytkowników dostosowania anten. "NTV-Plus" tymczasowo udostępnił darmowy dostęp do kanałów cyfrowych dla poszkodowanych abonentów. Najtrudniejsza sytuacja dotknęła operatora "Russkij Mir", który całkowicie stracił możliwość nadawania.

    "Trikolor" nadaje za pośrednictwem innego satelity, ale ze względu na jego pozycję telewizja działa tylko w niektórych regionach Rosji.

    Wyłączony satelita zapewniał zasięg od obwodu królewieckiego po Daleki Wschód.

    Według źródła gazety "Kommiersant" nie wykryto zewnętrznych zakłóceń, które mogły wpłynąć na funkcjonowanie satelity. "Najwyraźniej satelita po prostu się wyłączył. Jego żywotność została zaplanowana do 2030 roku, a taki wypadek, skutkujący natychmiastową awarią, z pewnością sugeruje możliwość ingerencji w samego satelitę" - zauważył rozmówca rosyjskiej gazety, nie wykluczając możliwości cyberataku.

    Obecnie RSCC obsługuje 12 satelitów geostacjonarnych, transmitujących około 1100 kanałów telewizyjnych. Konstrukcja nowych satelitów ma rozpocząć się w tym roku, ale ich wystrzelenie zaplanowano dopiero na 2030 rok.

    Co ciekawe, podkreśla "Kommiersant", aktywny okres eksploatacji funkcjonujących satelitów kończy się w latach 2029-2030. Gazeta zwraca uwagę, że zachodnie sankcje powodują, że Rosja nie będzie miała dostępu do maszyn zagranicznych operatorów, a każde opóźnienia w uzupełnianiu konstelacji satelitów transmisyjnych mogą stanowić poważne zagrożenie dla utrzymania telewizji satelitarnej w kraju.

Dalsza część artykułu pod materiałem video:

  •  

Granat ukryty w ciele poległego ukraińskiego żołnierza. To pierwszy taki przypadek

  • Granat ukryty w ciele poległego ukraińskiego żołnierza. To pierwszy taki przypadek

    Wczoraj, 11 marca (15:21)

    Niezdetonowany granat znaleziono w ciele ukraińskiego żołnierza, które przekazała Rosja w ramach wymiany szczątków poległych. Poinformował o tym portal Suspilne, powołując się na szefa biura medycyny sądowej w obwodzie czerniowieckim na południowym zachodzie Ukrainy. Wcześniej materiały wybuchowe podrzucone przez Rosję znajdowano tylko w ubraniach przekazywanych zwłok, nigdy bezpośrednio w ciele.

    • Podczas sekcji zwłok poległego żołnierza z Ukrainy, w ciele znaleziono granat.
    • Eksperci musieli ewakuować kostnicę i wezwać pirotechników, gdyż ciało mogło wybuchnąć w trakcie badania.
    • Ostatnia wymiana jeńców pod koniec lutego obejmowała tysiąc ciał.
    • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

    "W Czerniowcach podczas sekcji zwłok poległego żołnierza znaleziono granat. Ciało zostało przekazane z Rosji w ramach wymiany. Wcześniej zdarzały się już przypadki znajdowania materiałów wybuchowych, ale po raz pierwszy były one w samym ciele. Ekspertów, którzy przeprowadzali sekcję, trzeba było ewakuować" – podał ukraiński portal informacyjny.

    Ekspert przeprowadził sekcję jamy czaszki, klatki piersiowej, dotarł do kończyny i zaczął ją rozcinać. Wtedy znalazł pod skórą niewybuch granatu (...). Ciało mogło wybuchnąć w kostnicy – powiedział szef obwodowego biura ekspertyz sądowo-lekarskich Wiktor Baczyński.

    Wszyscy pracownicy kostnicy zostali ewakuowani, a na miejsce wezwano pirotechników w celu usunięcia granatu.

    Szef obwodowego biura medycyny sądowej Wiktor Baczynski wyjaśnił Suspilnemu, że wcześniej materiały wybuchowe w przekazywanych przez Rosję zwłokach znajdowano przeważnie w kieszeniach ich ubrań.

    Ostatnia wymiana zwłok poległych żołnierzy między Rosją a Ukrainą odbyła się 26 lutego. Strona ukraińska odzyskała wówczas tysiąc ciał. Wymianę jeńców wojennych i ciał poległych Ukraina i Rosja uzgodniły podczas drugiej rundy negocjacji, przeprowadzonej 2 czerwca ubiegłego roku w Stambule. Strony, które rozmawiały tam za pośrednictwem władz Turcji, ustaliły wówczas wymianę wszystkich poważnie chorych jeńców wojennych i żołnierzy, którzy mają mniej niż 25 lat, oraz wymianę ciał w formule 6 tys. na 6 tys.

Dalsza część artykułu pod materiałem video:

  •  

Role się odwróciły. Ukraińcy przygotują Bundeswehrę do wojny z Rosją

Wczoraj, 11 marca (14:54)

Niemiecka armia szykuje się na ewentualny rosyjski atak na państwa NATO. W przygotowaniach pomogą jej ukraińscy instruktorzy, którzy podzielą się doświadczeniem zdobytym na froncie. To odwrócenie dotychczasowych ról - przez lata to Ukraińcy szkolili się u zachodnich sojuszników.

  • Ukraińscy instruktorzy będą szkolić niemiecką armię, przekazując doświadczenia z walki z Rosją.
  • To odwrócenie dotychczasowych ról - przez ostatnie lata to Niemcy szkolili ukraińskich żołnierzy.
  • Niemieccy dowódcy podkreślają, że ukraińskie doświadczenia z frontu są unikalne i kluczowe dla przygotowań NATO na możliwą rosyjską ofensywę.
  • Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

W lutym br. minister obrony Niemiec Boris Pistorius oraz prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski podpisali porozumienie, na mocy którego ukraińscy żołnierze będą szkolić Bundeswehrę. Ich doświadczenie z walki z Rosją ma zwiększyć gotowość bojową niemieckiej armii, zwłaszcza w zakresie użycia dronów, artylerii, działań pancernych, wojsk inżynieryjnych oraz systemów dowodzenia i kontroli.

Dowódca niemieckich wojsk lądowych, gen. Christian Freuding, podkreślił, że niemiecka armia wiąże z tym duże oczekiwania. Ukraińskie siły zbrojne są obecnie jedynymi na świecie, które mają doświadczenie w walkach na froncie z Rosją - zaznaczył w rozmowie z agencją Reutera.

Wojskowy, pytany o wkład ukraińskich instruktorów, odwołał się do ocen niemieckich i innych zachodnich służb wywiadowczych, według których Rosja może być już w 2029 roku gotowa do przeprowadzenia szeroko zakrojonej ofensywy przeciwko NATO.

To prawie pojutrze. Nie mamy czasu, przeciwnik nie będzie czekał, aż ogłosimy, że jesteśmy gotowi. Musimy wykorzystać każdą możliwość, aby się przygotować - powiedział dowódca. Dodał, że choć Rosja zapewnia, iż nie planuje ataku na NATO, zachodni urzędnicy przypominają, że podobne deklaracje Moskwa składała także przed inwazją na Ukrainę.

Pierwsza grupa ukraińskich instruktorów, licząca kilkadziesiąt osób, ma przyjechać do Niemiec na kilka tygodni. To symboliczne odwrócenie ról - od 2022 roku, czyli początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę, to Niemcy szkoliły tysiące ukraińskich żołnierzy, m.in. w obsłudze czołgów Leopard czy systemów obrony powietrznej.

Gen. Christian Freunding zwrócił uwagę, że Ukraina wykorzystała te umiejętności w warunkach bojowych, wypracowując nowe taktyki i zdolności w zakresie tzw. wojny opartej na danych, czyli silnie zdigitalizowanych i połączonych operacji. Fakt, że przyjeżdżają do nas jako instruktorzy, świadczy o partnerstwie w zakresie bezpieczeństwa na równych zasadach - podkreślił.

Według portalu "Der Spiegel", dla Bundeswehry szczególnie cenne mogą być ukraińskie doświadczenia w zakresie systemów dowodzenia. Ukraińska armia opracowała proste aplikacje mobilne do planowania działań bojowych, które sprawdziły się już na froncie, m.in. przy dostawach amunicji czy ewakuacji rannych.

  •  

Zełenski stawia sprawę jasno. "To zasadny cel"

Wczoraj, 8 lutego (16:37)

​Rosyjska infrastruktura energetyczna jest zasadnym celem ukraińskich uderzeń, ponieważ sektor energetyczny jest źródłem funduszy na produkcję broni - stwierdził Wołodymyr Zełenski w opublikowanym w niedzielę na platformie X nagraniu. "(Putin) sprzedaje ropę, bierze pieniądze, inwestuje je w broń. I tą bronią zabija Ukraińców" - mówił ukraiński przywódca.

Prezydent Zełenski opublikował w niedzielę na platformie X nagranie, w którym oświadczył, że dla Ukrainy rosyjska infrastruktura energetyczna jest zasadnym celem uderzeń.

Nie musimy wybierać - czy uderzamy w cel wojskowy, czy w energetykę. On (prezydent Rosji Władimir Putin - przyp. red.) sprzedaje tę energię. Sprzedaje ropę. Czy to jest energia, czy cel wojskowy? Szczerze mówiąc, to to samo. (Putin) sprzedaje ropę, bierze pieniądze, inwestuje je w broń. I tą bronią zabija Ukraińców  - powiedział Zełenski.

Albo budujemy broń i uderzamy w ich broń. Albo uderzamy w źródło, gdzie ich pieniądze są generowane i mnożone. A tym źródłem jest ich sektor energetyczny (...) Wszystko to jest dla nas zasadnym celem - dodał ukraiński przywódca.

W ostatnich tygodniach rosyjskie ataki na infrastrukturę energetyczną Ukrainy doprowadziły do poważnych awarii, które m.in. zmniejszyły produkcję energii w tych obiektach. W obliczu srogiej zimy i niskiej temperatury stawia to w dramatycznej sytuacji Ukraińców pozbawionych w wielu regionach ogrzewania.

W sobotę ukraiński przywódca poinformował, że w nocy w wyniku rosyjskich ataków bloki ukraińskich elektrowni jądrowych zmniejszyły produkcję energii, a jeden z nich automatycznie się wyłączył. "Jest to poziom ataku, na jaki nie odważył się żaden terrorysta na świecie. Rosja musi poczuć reakcję świata" - mówił wówczas Zełenski.

W odpowiedzi na trudną sytuację w Ukrainie w związku z temperaturą pojawiły się inicjatywy wsparcia, np. w Archidiecezji Krakowskiej. Metropolita krakowski kardynał Grzegorz Ryś pod koniec stycznia wezwał do pomocy dla mieszkańców ukraińskiej stolicy. Zebrano łącznie 5,74 mln zł - to efekt zbiórki w kościołach i wpłat na konto Caritas Archidiecezji Krakowskiej.

Dzięki zebranym środkom dotychczas zakupiono i przekazano potrzebującym m.in. 31 generatorów prądu dużej mocy, 172 agregaty o średniej mocy, 900 nagrzewnic200 stacji ładowania oraz kilkanaście ton żywności. Pomoc obejmuje także artykuły przemysłowe niezbędne do wyposażenia tzw. Punktów Niezłomności, które powstają przy parafiach greckokatolickich i rzymskokatolickich w Kijowie. W najbliższym czasie planowane są kolejne transporty.

Wcześniej ukraiński przywódca poinformował, że tylko w ciągu ostatniego tygodnia Rosja wystrzeliła ponad 2000 dronów bojowych, 1200 kierowanych bomb lotniczych oraz 116 pocisków różnego typu w ukraińskie miasta i wsie.

"Prawie codziennie atakują obiekty energetyczne, infrastrukturę logistyczną oraz budynki mieszkalne. Dzieje się to nawet w trakcie trwających wysiłków dyplomatycznych na rzecz pokoju" - napisał w niedzielę rano Zełenski.

Dodał, że "świat nie może przymykać oczu na rosyjskie ataki. Gdy nie ma globalnej reakcji, uderzenia stają się częstsze i coraz bardziej brutalne".

Zełenski w porannym wpisie ocenił, że niezbędna jest stała presja na Rosję, aby dyplomacja mogła działać.

"Cena tej wojny dla nich musi być tak wysoka, aby wojna stała się nie do utrzymania dla Federacji Rosyjskiej".

  •  

Orban: Ukraina jest naszym wrogiem

  • Wczoraj, 8 lutego (12:48)

    Premier Węgier Viktor Orban skrytykował Ukrainę za żądanie od Unii Europejskiej wstrzymania importu rosyjskiej energii. Nazwał ją "wrogiem" swojego kraju.

    • Premier Węgier Viktor Orban skrytykował Ukrainę za żądanie wstrzymania importu rosyjskiej energii przez UE, nazywając ją "wrogiem" Węgier.
    • Orban stwierdził, że Ukraina nie powinna zostać członkiem Unii Europejskiej.
    • Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.

    Viktor Orban przemawiał w sobotę na wiecu w mieście Szombathely. Podczas swojego wystąpienia premier Węgier skrytykował Ukrainę za apelowanie do UE o wstrzymanie importu taniej rosyjskiej energii. Każdy, kto tak mówi, jest wrogiem Węgier, więc Ukraina jest naszym wrogiem - stwierdził.

    Orban odniósł się również do starań Kijowa o akcesję do UE. Stwierdził, że Ukraina nigdy nie powinna wstąpić w szeregi Wspólnoty.

    Państwa UE ostatecznie zatwierdziły 26 stycznia zakaz importu rosyjskiego gazu, który ma wejść w życie w 2027 r. Nowe regulacje przewidują wstrzymanie importu rosyjskiego skroplonego gazu ziemnego (LNG) do końca 2026 r., a gazu dostarczanego rurociągami - do 30 września 2027 r. Za przyjęciem przepisów opowiedziała się większość państw członkowskich. Przeciwko głosowały Węgry i Słowacja.

    W miniony poniedziałek, 2 lutego, szef węgierskiej dyplomacji Peter Szijjarto ogłosił wniesienie skargi do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) przeciwko unijnemu planowi REPowerEU, którego celem jest uniezależnienie Wspólnoty od rosyjskich paliw kopalnych.

    Szijjarto argumentował, że Węgry "bez rosyjskiej ropy i gazu nie mogą zagwarantować bezpieczeństwa energetycznego, ani utrzymać niskich kosztów energii dla węgierskich rodzin".

    Według danych Międzynarodowego Funduszu Walutowego, w 2024 r. 74 proc. węgierskich zasobów gazu pochodziło z Rosji, a w przypadku ropy było to 86 proc. W porównaniu z 2018 r. zanotowano znaczący wzrost - wtedy importowany z Rosji gaz stanowił 64 proc. zasobów Węgier, a ropy - 66 proc.

Dalsza część artykułu pod materiałem video:

  •  

Ultimatum USA ws. końca wojny. Zełenski podał datę

Ultimatum USA ws. końca wojny. Zełenski podał datę

1 godz. 51 minut temu

Aktualizacja: 51 minut temu

Czerwiec - to termin wyznaczony przez USA Ukrainie i Rosji na zawarcie porozumienia kończącego wojnę. Taką informację przekazał prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.

  • Czerwiec to termin wyznaczony przez USA na zawarcie porozumienia kończącego wojnę między Ukrainą a Rosją. 
  • Informację przekazał prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. 
  • Chcesz być na bieżąco z wydarzeniami w kraju i na świecie? Wejdź na rmf24.pl.

Jak przekazał prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, jeśli czerwcowy termin na zawarcie porozumienia nie zostanie dotrzymany, Stany Zjednoczone prawdopodobnie będą wywierać presję na Kijów i Moskwę.

Amerykanie proponują, by strony (ukraińska i rosyjska) zakończyły wojnę na początku tego lata, i najpewniej będą wywierać presję zgodnie z tym harmonogramem. (...) Mówią, że chcą wszystko zakończyć do czerwca. I że zrobią wszystko, by zakończyć wojnę. Chcą jasnego harmonogramu wszystkich działań - oznajmił Zełenski w wypowiedzi dla dziennikarzy międzynarodowych mediów.

Prezydent oznajmił również, że Stany Zjednoczone potwierdzają swój udział w monitorowaniu przyszłego zawieszenia broni między Ukrainą i Rosją.

Wojskowi przeprowadzili rozmowy i rozumieją, w jaki sposób - w przypadku podjęcia przez polityków decyzji o zakończeniu wojny - będzie przebiegało, pod względem technicznym, monitorowanie zawieszenia broni przez Ukrainę, Rosję i Stany Zjednoczone. Oznacza to, że Stany Zjednoczone potwierdzają swój udział. Jeśli chodzi o Europę, nie oznacza to, że nie będzie ona uczestniczyć w tym procesie. Mówię tylko o tym, o czym rozmawiano, a o czym nie rozmawiano podczas spotkania w Abu Zabi - wyjaśnił prezydent.

Jak dodał, Stany Zjednoczone zaproponowały, że w przyszłym tygodniu zorganizują kolejną rundę rozmów trójstronnych Ukraina-USA-Rosja. Te negocjacje prawdopodobnie odbędą się w Miami.

Zełenski podkreślił, że trójstronne rokowania pokojowe po raz pierwszy zostaną zorganizowane w USA. Potwierdziliśmy nasz udział - oznajmił prezydent.

Rozmowy w stolicy Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Abu Zabi, które odbyły się w minioną środę i czwartek, były drugą rundą negocjacji w trójstronnym formacie Ukrainy, Rosji i USA. Zgodnie z oczekiwaniami, nie doprowadziły one do przełomu w postaci wstrzymania walk, lecz wielu analityków uważa za sukces sam fakt, że się odbyły i zostały ocenione przez wszystkie zainteresowane strony jako konstruktywne.

Pierwszą turę negocjacji przeprowadzono w Abu Zabi w dniach 23-24 stycznia.

Zdaniem ukraińskiego prezydenta, Władimir Putin rozważa przerwę w wojnie. Powodem jest deficyt rosyjskiego budżetu, który zmusza Kreml do zmniejszenia wypłat dla wojskowych. Dlatego przywódca Rosji Władimir Putin nie chce ogłaszać mobilizacji.

Myślę, że potrzebują przerwy. Myślę, że Putin myśli o przerwie - powiedział Zełenski w rozmowie z międzynarodowymi mediami. 

Według ukraińskiego prezydenta, który powołał się na dane wywiadu wojskowego (HUR), rzeczywisty deficyt rosyjskiego budżetu wyniósł w 2025 r. ponad 100 mld dolarów, przy oficjalnie uznanym deficycie wynoszącym ponad 80 mld dolarów, a w tym roku będzie jeszcze większy.

W ich retoryce (Rosjan) nastąpiły zmiany. Ale nie wierzę im ani trochę. Myślę, że żywią wobec nas mniej więcej takie same uczucia jak wcześniej, ponieważ nienawidzą Ukrainy, i tyle. To oni wypowiedzieli nam wojnę. I nie była to wojna sprowokowana przez Ukrainę. Przybyli tutaj i zaczęli zabijać Ukraińców. To jest nienawiść. Pamiętacie przecież, ile było znęcania się, tortur, morderstw od samego początku wojny. Dlatego nie mamy żadnych złudzeń - przyznał Zełenski. 

  •