Ukraina zadała cios Rosji. Putin reaguje: Wszystko wraca do normy
Jedna osoba zginęła, a druga została ranna w piątkowym ataku ukraińskich dronów na Rosję. Informacje o liczbie rannych wahają się jednak w zależności od źródła. Tamtejszy resort obrony twierdzi, że obronie powietrznej udało się zestrzelić 185 ukraińskich bezzałogowców. Tymczasem Władimir Putin zapowiada stanowczą reakcję na ukraińskie ataki.
Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
Putin zapowiada intensyfikację ataków na Ukrainę w odpowiedzi na ruch KijowaVyacheslav ProkofyevAFP
W skrócie
W ataku dronów na rosyjski obwód briański zginęła jedna osoba, a druga została ranna.
Rosyjskie Ministerstwo Obrony poinformowało o zestrzeleniu 185 ukraińskich dronów w ciągu 12 godzin nad kilkunastoma regionami, głównie w centralnej części kraju.
Władimir Putin zapowiedział zwiększenie liczby ataków na Ukrainę po intensyfikacji ataków dronów na cele w Rosji, w tym związane z przemysłem naftowym.
Gubernator rosyjskiego obwodu briańskiego, położonego przy granicy z Ukrainą, poinformował, że w piątek w wyniku ataku dronów zginęła jedna osoba, a druga została ranna, natomiast rosyjskie Ministerstwo Obrony podało, że jednostki obrony powietrznej zestrzeliły 185 ukraińskich dronów w ciągu 12 godzin.
Agencja AFP poinformowała z kolei, że ranne zostały co najmniej trzy osoby.
Gubernator obwodu briańskiego Jegor Kowalczuk powiedział, że jedna osoba zginęła we wsi położonej w pobliżu granicy. Cytowane przez rosyjskie agencje informacyjne dowództwo regionu podało z kolei, że jednostki obrony powietrznej zniszczyły 62 drony, ale nie podało ram czasowych tej akcji.
Rosja. Atak ukraińskich dronów. Kijów intensyfikuje kampanię
Rosyjskie Ministerstwo Obrony, w poście opublikowanym na Telegramie, poinformowało o przechwyceniu 185 dronów między godz. 8.00 a 20.00 (07.00-19.00 czasu polskiego) nad kilkunastoma regionami, w większości w centralnej Rosji.
Burmistrz Moskwy Siergiej Sobianin przez cały dzień publikował na Telegramie długą serię oświadczeń, informując, że drony zmierzające do stolicy Rosji zostały zestrzelone, a specjaliści badają fragmenty na ziemi.
Nieoficjalne dane rosyjskich agencji informacyjnych wskazują, że w piątek zniszczono 27 takich dronów.
Wojna w Ukrainie. Putin reaguje na uderzenia Kijowa
Ukraina zintensyfikowała kampanię ataków dronów na cele średniego i dalekiego zasięgu na terenie Rosji, uderzając głównie w obiekty związane z przemysłem naftowym.
Władimir Putin stwierdził w piątek, że ukraińskie ataki szkodzą rosyjskiej gospodarce, ale "wszystko szybko wraca do normy" - podała państwowa agencja informacyjna TASS.
Putin oświadczył, że Rosja zareaguje zwiększeniem liczby ataków na Ukrainę.
Źródło: Reuters
"Wydarzenia": Przelot od morza po Tatry. F-35 zaczęły służbę w polskim wojskuPolsat News
Władimir Putin stwierdził, że niedawne ukraińskie ataki w głębi Rosji zaszkodziły jej gospodarce, ale wszystko "szybko się odbudowuje". Zapewnił też, że rosyjska armia przesuwa się naprzód każdego dnia inwazji, a liczba zaangażowanych żołnierzy przekracza 700 tys. Siły Zbrojne Ukrainy ostrzegły wcześniej o możliwym wykorzystaniu przez Rosjan rakiety Oriesznik.
Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
Władimir Putin stwierdził, że ataki Ukraińców wyrządziły szkody rosyjskiej gospodarceVYACHESLAV PROKOFYEV/SPUTNIK/KREMLIN / POOLPAP
W skrócie
Władimir Putin przyznał, że niedawne ukraińskie ataki zaszkodziły rosyjskiej gospodarce, lecz twierdzi, że wszystko zostaje szybko odbudowane.
Po ukraińskich uderzeniach na terytorium Rosji, Putin mówił o postępach rosyjskiej armii i trwających pracach nad rozwojem systemów dronów oraz obrony powietrznej.
Ukraińskie Siły Powietrzne wydały ostrzeżenie przed możliwym atakiem rakietą Oriesznik.
Rosyjski przywódca powiedział w piątek, że celem Ukraińców jest "doprowadzenie do rozłamu w rosyjskim społeczeństwie, sianie zamętu i wyrządzenie szkód gospodarczych". Podczas spotkania z żołnierzami na Kremlu dodał też, że "to im się nie uda".
Przyznał również, że ukraińskie uderzenia wyrządziły "szkody gospodarcze", ale "wszystko szybko się odbudowuje".
Putin po atakach w głębi Rosji. Mówił o pracy nad nowymi dronami
Swoje oświadczenie Putin wygłosił kilkanaście godzin po udanych ukraińskich atakach m.in. na okupowanym Krymie, w rosyjskich obwodach briańskim oraz samarskim czy w oddalonej o ponad 1200 kilometrów od granicy z Ukrainą Republice Tatarstanu. Skutecznie uderzono w strategiczne fabryki i przedsiębiorstwa współpracujące z wojskiem.
Podczas obchodów Dnia Rosji - rosyjskiego święta państwowego - dyktator mówił także, że rosyjskie wojska podczas inwazji na Ukrainękażdego dnia notują postępy, a liczba żołnierzy biorących udział w "specjalnej operacji wojskowej" (jak rosyjska propaganda określa inwazję) przekracza 700 tys.
- Krok po kroku, nie tak szybko, jak byśmy chcieli, ale wciąż posuwamy się naprzód, każdego dnia - mówił, cytowany przez kremlowską agencję TASS.
Wśród zapewnień padła też m.in. deklaracja wzmocnienia systemów obrony powietrznej, co ma zostać osiągnięte przez rozwój dronów FPV oraz bezzałogowców wspomaganych sztuczną inteligencją.
- W tych obszarach trwają bardzo intensywne prace - mówił Putin. Wskazał także na problem z dronami Ukraińców, które "wiszą w powietrzu jak muchy, uniemożliwiając żołnierzom podniesienie głów".
Również w piątek Ukraińskie Siły Powietrzne wydały ostrzeżenie o możliwym ataku rakietą Oriesznik z rosyjskiego poligonu Kapustin Jar. "Nie ignorujcie sygnałów alarmu lotniczego!" - przekazano w komunikatorze Telegram.
Ukraińskie media wskazują, że głównym problemem ukraińskich sił zbrojnych jest brak systemów zdolnych do śledzenia rakiet balistycznych poruszających się na takiej wysokości i przemierzających tak duży dystans.
Z poligonu Kapustin Jar trzykrotnie wystrzeliwano Orieszniki w stronę Ukrainy: 21 listopada 2024 r. w kierunku miasta Dniepr, 8 stycznia 2026 r. w stronę Lwowa i 24 maja 2026 r. w kierunku Białej Cerkwi, miasta w obwodzie kijowskim. Poligon ten jest jednym z ważniejszych miejsc, gdzie testowane są nowe rosyjskie pociski rakietowe różnych typów i systemy artyleryjskie.
Oriesznik to rosyjski system rakietowy średniego zasięgu (IRBM). Zdaniem zachodnich ekspertów jest to zmodyfikowana wersja międzykontynentalnego pocisku balistycznego RS-26 Rubież. Pocisk porusza się z prędkością dochodzącą do 8-10 machów (ponad 10-12 tys. km/godz.) i ma zasięg do 5,5 tys. km.
Rakieta przemieszcza się w przestrzeni kosmicznej, w której następuje oddzielenie się segmentu bojowego, który może być wyposażony w sześć głowic.
Źródła: TASS, AFP
"Nie ma zamrażarki". Siwiec o blokowaniu projektów ustawPolsat NewsPolsat News
Paraliż Krymu, może dojść do "szokujących zdarzeń". Ekspert kreśli wizje
Ukraińskie siły zbrojne coraz skuteczniej atakują Rosjan na okupowanym przez nich Krymie, głównie dzięki wykorzystaniu dronów wspieranych przez sztuczną inteligencję. Zdaniem eksperta może tam dojść do "szokujących zdarzeń". Według analiz, coraz bardziej prawdopodobna jest blokada półwyspu, "letni blackout paliwowy" i wyparcie rosyjskich wojsk z Kosy Kinburnskiej.
Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
W atakach na okupowanym Krymie kluczową bronią Ukraińców są dronyWikimedia Commons; Stringer/Reuters Agencja FORUM
W skrócie
Ukraińskie wojsko coraz skuteczniej wykorzystuje drony wspierane sztuczną inteligencją do atakowania rosyjskich pozycji na Krymie, co prowadzi do pogłębiającego się kryzysu paliwowego na półwyspie.
Eksperci podkreślają, że drony AI umożliwiają precyzyjne ataki na rosyjską infrastrukturę wojskową, co ogranicza możliwości logistyczne Rosjan i zmusza ich do nocnych działań na kluczowych szlakach transportowych.
Według analiz możliwe jest wyparcie Rosjan z Kosy Kinburnskiej, a Most Krymski pozostaje celem regularnych ataków, które ograniczają jego użyteczność.
Ukraiński portal TSN.ua opisuje sytuację panującą na okupowanym przez Rosję od 2014 roku Krymie. W artykule wskazano, że sytuacja na półwyspie jest "coraz bardziej napięta" i stale się pogarsza. Największy wpływ ma na to kryzys paliwowy, wywołany skutecznymi atakami ukraińskiego wojska przy pomocy dronów.
Pojawiły się także nieoficjalne doniesienia o tym, że rosyjskie wojska wycofują się z Kosy Kinburnskiej, może także dojść do blokady Krymu.
Ataki na okupowany przez Rosję teren. "Tam jest blackout"
Półwysep Kinburnski i wieńcząca go mierzeja o tej samej nazwie to teren na południu Ukrainy, okupowany od 2022 roku, który oddziela ujście Dniepru i Bohu do Morza Czarnego. Teren podzielony jest między dwa regiony - obwód mikołajowski i obwód chersoński.
Rosjanie mogli stamtąd blokować ruch statków handlowych z portów w Mikołajowie i Chersoniu czy prowadzić regularny ostrzał artyleryjski i rakietowy ukraińskich miast położonych na południu kraju.
Cytowany w tekście ekspert wojskowy Igor Romanenko wyjaśniał, że w porównaniu z prowadzoną ukraińską kontrofensywą w 2023 roku, kiedy nie było możliwe przecięcie korytarza lądowego Rosji z Krymem, po dokładnych analizach i wyciągniętych przez stronę ukraińską wnioskach "dzieją się rzeczy strategiczne". W podobnym tonie wypowiadał się też wcześniej Ołeksandr Syrski, naczelny dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy.
- Tam jest blackout, porównywalny do tego, który Rosja próbuje zgotować Ukrainie przez przez kilka ostatnich zim, ostatnio szczególnie dla Kijowa. Teraz ukraińskie wojsko przeprowadza coś, co można nazwać letnim blackoutem paliwowym - wskazał Romanenko.
- Sytuacja zmienia się na naszą korzyść poprzez wprowadzenie nowych technologii. Kluczowe jest wykorzystywanie dronów, nie tylko Hornetów, ale także tych dronów wyposażonych w sztuczną inteligencję - podkreśla ekspert wojskowy.
Ukraińskie drony z wykorzystaniem AI. Wskazano kluczowy etap
Ekspert wyjaśnia, że takie bezzałogowce mogą działać autonomicznie, a AI wykonuje najtrudniejszy i najbardziej złożony etap końcowy, czyli namierzanie celów.
- Drony ze sztuczną inteligencją sprawdzają się w przypadku konkretnych celów: ciężarówek, pojazdów opancerzonych czy cystern - wyliczał.
Dzięki temu, możliwe są częstsze i skuteczniejsze ataki na rosyjską infrastrukturę nie tylko na drogach, ale też na kolei. Romanenko wyjaśnia, że rosyjski szlak lądowy, który łączy m.in. Rostów nad Donem czy Symferopol z Mostem Krymskim, jest kluczowy dla logistyki rosyjskiego wojska.
- Rosjanie coraz częściej nazywają to "drogą śmierci" - twierdzi rozmówca TSN.ua. Według niego, po tym szlaku poruszają się już głównie rosyjscy żołnierze pod osłoną nocy.
Dodaje, że stan dróg jest taki, że Rosjanie praktycznie wstrzymali ich użytkowanie dla ludności cywilnej, wojsko porusza się tym odcinkiem w nocy, a podróż odbywa się przy użyciu oddzielnych jednostek sprzętu.
- Rozmieszczają wzdłuż drogi swoich żołnierzy z karabinami, karabinami maszynowymi i karabinami szturmowymi, aby zestrzeliwać drony. Jak dotąd jednak nie udało im się znaleźć skutecznej ochrony przed dronami - mówił.
Rosjanie wypierani z Kosy Kinburskiej. Ekspert o znaczeniu Mostu Krymskiego
Zdaniem analityka, w najbliższym czasie możliwe jest wyparcie Rosjan z Kosy Kinburnskiej, a co do Mostu Krymskiego - może wystarczyć stały ostrzał, aby był w "ciągłym remoncie".
- Aby znacząco uszkodzić lub wysadzić Most Krymski, trzeba włożyć dużo wysiłku i zasobów, a są one potrzebne do realizacji zadań priorytetowych. Most Krymskinie działa z pełną wydajnością po poprzednich uderzeniach. A ci, którzy próbują teraz opuścić Krym, przeciążają go, co zresztą stwarza problemy dla wojska, które próbuje go wykorzystać do przewozu ładunków wojskowych. Dlatego warto go atakować, aby nie spełniał w pełni swojej funkcji i był w remoncie - mówi ekspert wojskowy.
Źródło: TSN.ua
Dodaje, że most może być pod coraz większym naporem naporem z powodu Rosjan, którzy masowo będą próbowali wrócić do Rosji. Może to doprowadzić do jego dalszych uszkodzeń, włącznie z zawaleniem.
- W czasach sowieckich istniała taka broszura-przewodnik "Piechotą po Krymie" i myślę, że nadszedł czas, aby Rosjanie poszukali jej w archiwach i zadbali o swoje zdrowie poprzez spacery - podsumował Romanenko.
Wcześniej o rozpoczętym wycofywaniu się Rosji pisał francuski portal France24. Francuscy dziennikarze wskazali, odwrót z Kosy Kinburnskiej to jasny sygnał, że Rosja definitywnie porzuciła plany ofensywy morskiej lub lądowej w kierunku Odessy. Podobne doniesienia przekazywał także ukraiński ruch partyzancki Atesz.
"Nie ma zamrażarki". Siwiec o blokowaniu projektów ustawPolsat NewsPolsat News
Rosyjski deputowany grzmi. Kraj na krawędzi "wybuchu społecznego"
"Czas złudzeń minął. Kraj stoi na krawędzi wybuchu społecznego" - napisał o swoim kraju Wiaczesław Marchajew, deputowany do Dumy Państwowej z ramienia Komunistycznej Partii Federacji Rosyjskiej (KPRF). Polityk wezwał tym samym rządzących na Kremlu "do opamiętania się". "Przez 35 lat nie przeprowadzono ani jednej udanej reformy, za to oligarchowie nadal się mnożą i bogacą"
Wiaczesław Marchajew stwierdził, że kraj znajduje się w sytuacji zagrożenia "wybuchem społecznym" z powodu kryzysu na rynku nieruchomości i wysokich opłat komunalnych.
Deputowany wskazał na rosnące rozwarstwienie majątkowe oraz oskarżył władze o niewdrażanie ogłaszanych programów rozwoju i brak realizacji obietnic.
Marchajew apelował do rządzących o powstrzymanie podwyżek cen mediów oraz pociągnięcie urzędników do odpowiedzialności za nieprzestrzeganie prawa.
Wypowiedź Wiaczesława Marchajewa, który ocenił, że Rosja "stoi na krawędzi wybuchu społecznego", padły m.in. w obliczu kryzysu na rynku nieruchomości oraz usług komunalnych, które - jak opisał - stały się "narzędziem do wyciągania pieniędzy od ludności".
"W ciągu ostatnich 25 lat stawki za usługi komunalne wzrosły o 366 proc. Urzędnicy uzasadniają to fałszywymi argumentami, tuszując swoją bezczynność. Senior z emeryturą w wysokości 22 000 rubli jest zmuszony płacić 12 000 rubli za media" - wymieniał deputowany do Dumy Państwowej.
Ludziom ledwo wystarczy pieniędzy, elity się bogacą. Rosjanin uderza w Putina
Polityk Komunistycznej Partii Federacji Rosyjskiej dodał ponadto, że za czasów rządów Władimira Putina"rozpada się" infrastruktura odziedziczona po ZSRR, a "fundusze wydawane są nie na remonty sieci, ale na jachty, pałace i aktywa zagraniczne".
Marchajew stwierdził, że na przestrzeni ostatnich lat rosyjskie władze opracowały "liczne programy i strategie rozwoju we wszystkich sektorach gospodarki", jednak "praktycznie żaden z nich nie został wdrożony". "Zarządzenia o ograniczeniu podwyżek opłat za media nie są realizowane - według różnych szacunków nawet 99 proc. dekretów pozostaje jedynie pustymi słowami" - wymieniał.
Mimo pogarszającego się standardu życia obywateli urzędnicy państwowi i osoby z najbliższego otoczenia elit nie mają powodów do narzekania. Marchajew podkreślił, że ich "kieszenie nie pustoszeją", a "w 2026 roku liczba rosyjskich miliarderów osiągnęła rekordowy poziom - 155 osób, których łączny majątek wynosi prawie 700 miliardów dolarów, półtora razy więcej niż budżet federalny".
"Opamiętajcie się". Rosyjski deputowany apeluje ws. sytuacji w kraju
Deputowany w swoim wpisie nawiązał ponadto do czerwcowego Międzynarodowego Forum Ekonomicznego w Petersburgu, które odbyło się w tle trwających ukraińskich ataków na to miasto. Jak przypomniał, w dniu otwarcia tego wydarzenia w ogniu stanął m.in. tamtejszy terminal naftowy.
Deputowany do Dumy Państwowej przypomniał także o majowej paradzie z okazji Dnia Zwycięstwa w Rosji, w trakcie którego pomiędzy Ukrainą a Rosją obowiązywało tymczasowe zawieszenie broni. "Wydaje się, że głównym celem takich wydarzeń jest demonstracja fałszywego poczucia dobrobytu, przesłaniająca wszelkie rzeczywiste osiągnięcia wykraczające poza osobiste wzbogacenie elit" - napisał o postawie rosyjskich władz Marchajew.
Określając rosyjską agresję na Ukrainę mianem "specjalnej operacji wojskowej", deputowany podkreślił, że ataki na rosyjskie miasta trwają, a ich zasięg się rozszerza. "Jeśli ta sytuacja się utrzyma, niepokoje społeczne i chaos staną się bardziej prawdopodobne. Zachód nieuchronnie wykorzysta to do zniszczenia resztek rosyjskiej państwowości" - przestrzegł.
"Co zrobiłby zewnętrzny wróg w przypadku zajęcia Rosji? Przywłaszczyłby sobie zasoby, splądrował przemysł, podniósłby ceny, zbudowałby sobie rezydencje. Ale do inwazji nie doszło - władza poradziła sobie z tym sama, skuteczniej niż jakikolwiek agresor. Przez 35 lat nie przeprowadzono ani jednej udanej reformy, za to oligarchowie nadal się mnożą i bogacą, a to już piąty rok specjalnej operacji wojskowej" - ocenił Marchajew.
Podsumowując swój wpis. deputowany do Dumy Państwowej wezwał rządzących "do opamiętania się". "Domagamy się zaprzestania nieuzasadnionych podwyżek cen mediów i powrotu do sprawiedliwego systemu cenowego. Musimy dopilnować, aby urzędnicy zostali pociągnięci do odpowiedzialności za nieprzestrzeganie prawa i bezpośrednich poleceń prezydenta" - opisywał swoje postulaty, dodając, że "czas złudzeń minął".
Źródło: Telegram
"Lepsza jakość i nowe możliwości". Były pilot myśliwców o F-35Polsat News
- Rosja nie szuka konfliktu - twierdzi amerykański generał Alexus Grynkewich. Dowódca sił sojuszniczych NATO zapewnia, że Moskwa nie jest w stanie wygrać w przypadku ataku na państwa bałtyckie i zdaje sobie z tego sprawę. Tymczasem w mediach pojawiają się informacje na temat znaczącej redukcji obecności wojskowej USA w Europie. - Potrzebujemy tych sił gdzie indziej - argumentuje wojskowy.
Rosja "nie szuka konfliktu". Generał USA zapewnia, w tle wycofanie z EuropyOmar Havana / Stringer / Maja Hitij / StaffAFP
W skrócie
Amerykański generał Alexus Grynkewich ocenia, że Rosja nie dąży do konfliktu, rozumie przewagę NATO i jest świadoma braku szans na sukces w przypadku ataku na państwa bałtyckie.
Zapowiedziano znaczącą redukcję sił wojskowych USA w Europie, w tym wycofanie części samolotów bojowych, rozpoznawczych, tankujących, lotniskowca i okrętu podwodnego.
Prezydent Rosji Władimir Putin określił doniesienia o możliwym ataku na Europę jako absurdalne, a linia frontu wojny w Ukrainie zdaniem Grynkewicha pozostaje względnie stabilna.
- Bardzo uważnie śledziłem sytuację wywiadowczą. Rosja nie szuka konfliktu. Rozumieją znaczenie terminu "sojusz defensywny" i zdają sobie sprawę, że dysponujemy szeregiem przewag - powiedział amerykański generał, dowódca sił sojuszniczych NATO, Alexus Grynkewich na wystawie ILA w Berlinie.
Generał USA: Rosja nie szuka konfliktu
Grynkewich, który kieruje również Dowództwem Sił Amerykańskich w Europie, stwierdził, że jego zadaniem jest zapewnienie, aby "Rosja zrozumiała, że nie jest w stanie osiągnąć sukcesu w przypadku działań w państwach bałtyckich".
- A ponieważ Rosjanie wiedzą, że im się to nie uda, nie podejmą takiego ryzyka - przekonywał, dodając, że siły, którymi dowodzi, są gotowe na odparcie uderzenia chociażby "tej nocy".
Amerykański wojskowy odniósł się także po raz pierwszy do medialnych doniesień na temat planowanej przez amerykańską administrację redukcji liczebności sił w Europie. - Chodzi o szereg środków powietrznych i morskich, których my, Amerykanie, potrzebujemy w przypadku jakichś nagłych wydarzeń na Pacyfiku - wyjaśnił.
Amerykanie wycofują siły z Europy
Wśród zmian, jak relacjonuje "NYT", znalazło się ograniczenie liczby myśliwców F-16 i F-15E o jedną trzecią, zmniejszenie liczby samolotów rozpoznania morskiego z 26 do 15, wycofanie wszystkich ośmiu samolotów tankowania powietrznego oraz przeniesienie jednej z dwóch grup bombowców.
Redukcja ma dosięgnąć także amerykańskich sił na morzu - USA zamierzają wycofać z Europy lotniskowiec i okręt podwodny z wyrzutnią rakiet, a także kilka jednostek wojennych i kilkadziesiąt samolotów, które należą do jego obstawy.
Generał Grynkewich poinformował, że siły NATO są w trakcie opracowywania awaryjnego planu, który pozwoli określić, "co jesteśmy, w pewnych warunkach, w stanie zrobić, a czego nie".
- W najbliższym czasie musimy skupić się na rozwiązaniach, które możemy szybko wdrożyć, szybko uruchomić, a także szybko skalować i utrzymać w dłuższej perspektywie. Dotyczy to również systemów dalekiego zasięgu - wyjaśnił.
Ukraina - Rosja. Władimir Putin o ataku na Europę: Nonsens
W zeszłym tygodniu do wątku potencjalnego rosyjskiego uderzenia na Europę odniósł się prezydent Rosji Władimir Putin.
- To po prostu absurd. Byłoby to zabawne, gdyby nie było tak smutne - stwierdził, argumentując, że taka narracja ma za zadanie wyłącznie przekonać Europejczyków do przeznaczania większych środków na obronę.
- Ukraińcom idzie całkiem nieźle. Kiedy Rosjanie posuwają się naprzód, a robią to rzadko i w niewielkim stopniu, a Rosja ponosi przy tym niezwykle wysokie straty. Linia frontu jest stosunkowo stabilna - stwierdził w kontekście wojny w Ukrainie Grynkewich.
Źródło: The Financial Times
"Nie ma zamrażarki". Siwiec o blokowaniu projektów ustawPolsat NewsPolsat News
Kolejny incydent z udziałem drona w Mołdawii. Tuż po północy przestrzeń powietrzna tego kraju została naruszona przez bezzałogowiec. Doszło do wybuchu. Szczątki maszyny znaleziono w pobliżu wsi na wschodzie kraju.
Kolejny incydent z udziałem drona w Mołdawii - w nocy bezzałogowiec naruszył przestrzeń powietrzną kraju.
Szczątki drona znaleziono w pobliżu wsi Lopatna, niedaleko granicy z Ukrainą; widoczne były ślady eksplozji.
Chcesz wiedzieć, co dzieje się w kraju i na świecie? Wejdź na rmf24.pl.
Tuż po północy systemy nadzoru w Mołdawii wykryły drona przekraczającego granicę kraju - podało ministerstwo obrony tego kraju.
Potem fragmenty drona znaleziono na polu w pobliżu wsi Lopatna, niedaleko granicy z Ukrainą. Widoczne na nim były ślady eksplozji.
Trwa badania szczątków drona. Ma ono ustalić, skąd pochodziła maszyna oraz jak doszło do wybuchu.
Mołdawskie władze podkreślają, że incydent miał miejsce w nocy, kiedy to Rosja przeprowadzała kolejny atak na sąsiednią Ukrainę. Jak podały ukraińskie Siły Powietrzne, w nocy Rosja zaatakowała Ukrainę przy użyciu 155 bojowych dronów. Celem był m.in. Charków i Odessa.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych Mołdawii wydało stanowczy komunikat, w którym zaznaczyło, że wydarzenie to "podkreśla ryzyka i konsekwencje, jakie wojna agresji Federacji Rosyjskiej przeciwko Ukrainie niesie dla bezpieczeństwa regionu i państw sąsiednich".
To nie pierwszy tego typu przypadek w ostatnich miesiącach. Mołdawia już wielokrotnie informowała o rosyjskich dronach naruszających jej przestrzeń powietrzną lub o szczątkach maszyn spadających w pobliżu granicy z Ukrainą.
Prezydent Mołdawii Maia Sandu podkreśliła w niedzielę, że wojna w Ukrainie wyraźnie pokazuje, jak bardzo jej kraj potrzebuje nowoczesnych dronów przechwytujących oraz nowych przepisów, które umożliwią ich produkcję.
Rosjanie zaatakowali nocą. Ukraina odpowiedziała, ważny obiekt zapłonął
Co najmniej pięć osób zginęło, a kilkanaście zostało rannych w wyniku rosyjskich ataków na Ukrainę w nocy. Kijów odpowiedział uderzając celnie w rosyjską infrastrukturę naftową. Pożar wybuchł m.in. w magazynie ropy w Noworosyjsku.
Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
Pożar składu ropy w Noworosyjsku po ataku Ukrainymaptiler / @exilenova_plus telegrammateriał zewnętrzny
W skrócie
W rosyjskich atakach na Ukrainę zginęło co najmniej pięć osób, a kilkanaście zostało rannych.
Ukraina odpowiedziała, przeprowadzając naloty na rosyjską infrastrukturę naftową, w tym magazyn ropy w Noworosyjsku i rurociąg w obwodzie wołgogradzkim.
Dowództwo Sił Powietrznych Ukrainy poinformowało o zestrzeleniu 124 z 155 dronów skierowanych na Ukrainę, podczas gdy rosyjskie władze przekazały, że strącono w nocy 310 ukraińskich bezzałogowców.
Gubernator obwodu zaporoskiego Iwan Fedorow poinformował, że w nocy Rosja dokonała bombardowania regionu za pomocą dronów i pocisków, które uderzały w infrastrukturę, domy mieszkalne i samochody. W wyniku ostrzału zginęło co najmniej pięć osób, a 14 zostało rannych.
Wojna w Ukrainie. Rosjanie zaatakowali nocą, poszkodowani cywile
Rosjanie zaatakowali również Odessę. "Wstępne raporty wskazują, że dwie osoby zostały ranne" - przekazał Serhij Łysak, będący szefem odeskiej administracji wojskowej. Obie osoby w momencie ataku czekały na przystanku autobusowym. Trafiły do szpitala z ranami od odłamków.
Z kolei w mieście Konotop w obwodzie sumskim dron uderzył w budynek mieszkalny. Trzy osoby zostały ranne, a co najmniej jedna nadal pozostaje pod gruzami. Na miejscu trwa akcja ratownicza. Troje rannych trafiło do szpitali na oddział intensywnej terapii - przekazał burmistrz miasta Artem Semenikin.
W sumie Ukraina została w nocy zaatakowana 155 dronami. Według Dowództwa Sił Powietrznych wstępne dane wskazują, że udało się zestrzelić 124 z nich.
Ukraina odpowiada na rosyjskie ataki
Ataki w nocy przeprowadziła również Ukraina. Drony miały uderzyć między innymi w magazyn ropy znajdujący się Noworosyjsku w Kraju Krasnodarskim. W wyniku ataku na miejscu miało dojść do ponad 50 eksplozji oraz pożaru.
Ukraińcy mieli uderzyć również w infrastrukturę naftową w obwodzie wołgogradzkim. Odłamki dronów doprowadziły do pożaru rurociągu, został on jednak szybko ugaszony. Nie odnotowano ofiar - przekazały lokalne władze.
W sumie Rosjanie poinformowali o zestrzeleniu w nocy 310 ukraińskich bezzałogowców, które miały pojawić się nad obwodami biełgorodzkim, briańskim, kurskim, rostowskim, wołgogradzkim, saratowskim, orłowskim, tulskim, lipieckim, kałuskim, riazańskim, moskiewskim oraz Krymem.
"Utrwalenie stanowiska". Miller o wizycie wysłannika Zełenskiego w WarszawiePolsat NewsPolsat News
Pięć warunków koniecznych do zakończenia wojny Rosji przeciwko Ukrainie przedstawili w niedzielę przywódcy Wielkiej Brytanii, Francji, Niemiec i Ukrainy - napisano w komunikacie Downing Street po spotkaniu w Londynie. Brytyjski premier Keir Starmer spotkał się wczoraj z kanclerzem Friedrichem Merzem, prezydentem Emmanuelem Macronem i prezydentem Ukrainy Wołodymirem Zełenskim.
Przywódcy Wielkiej Brytanii, Francji, Niemiec i Ukrainy przedstawili pięć warunków zakończenia wojny Rosji przeciwko Ukrainie.
Listę warunków znajdziesz w tym artykule.
Najnowsze informacje z kraju i ze świata przeczytasz na rmf24.pl.
Jak podano w komunikacie Downing Street, celem spotkania było "potwierdzenie niezachwianego poparcia dla Ukrainy broniącej się przeciwko nielegalnej agresji Rosji", a także omówienie warunków niezbędnych do osiągnięcia sprawiedliwego i trwałego pokoju.
Warunek pierwszy to według liderów "natychmiastowe i kompletne zawieszenie broni". Politycy podkreślili też, że punktem startowym negocjacji powinna być obecna linia styczności wojsk na polu bitwy.
"Granice nie mogą być zmieniane siłą, a suwerenne prawo Ukrainy do wyboru sojuszy i rozwiązań w zakresie bezpieczeństwa musi zostać uszanowane"- głosi komunikat.
Po trzecie - europejscy przywódcy domagają się, bypo wejściu w życie zawieszenia broni Ukraina mogła liczyć na solidne i prawnie wiążące gwarancje bezpieczeństwa, których częścią byłaby obecność międzynarodowych sił pokojowych.
Po czwarte, aktywa Rosji mają pozostać zamrożone do czasu, gdy Moskwa zrekompensuje Ukrainie zniszczenia wojenne.
Piąty warunek to "zabezpieczenie interesów Europy w sferze bezpieczeństwa". Sygnatariusze domagają się, by te elementy ewentualnych negocjacji pokojowych, które dotyczą krajów UE i NATO, były z nimi konsultowane.
Liderzy potępili zakrojone na szeroką skalę ataki Moskwy przy użyciu pocisków i dronów na ukraińskie miasta i podkreślili potrzebę zwiększenia produkcji uzbrojenia dla ukraińskiej armii.
Nie umrzemy po cichu - zadeklarował tymczasem Zełenski w przeprowadzonym przed spotkaniem wywiadzie dla Sky News. Zasygnalizował, że Kijów jest gotowy do kolejnych ataków na cele położone w głębi Rosji, podobnych do niedawnego uderzenia na Sankt Petersburg.
Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej (MAEA) poinformowała w niedzielę wieczorem, że atak rosyjskiego drona, który uszkodził budynek centralnego magazynu zużytego paliwa jądrowego, znajdującego się 15 km od Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej, nie spowodował skażenia, a poziom promieniowania nie uległ zmianie.
Chcesz być na bieżąco z wydarzeniami w kraju i na świecie? Wejdź na rmf24.pl.
Atak drona spowodował znaczące zniszczenia strukturalne, również w ulokowanym tam biurze MAEA. Nie doszło jednak do skażenia radioaktywnego - poinformowała we wpisie na platformie X agencja, która na miejsce zdarzenia wysłała ekspertów.
Wcześniej w niedzielę Sztab Generalny ukraińskiej armii przekazał, że w budynku wybuchł pożar, który jednak został ugaszony w ciągu godziny. Nikt nie zginął ani nie został ranny.
Obiekt, znajdujący się w strefie zamkniętej wokół Czarnobyla, przeznaczony jest do długoterminowego, bezpiecznego przechowywania zużytego paliwa z reaktorów ukraińskich elektrowni jądrowych.
Cytowany w wydanym wcześniej komunikacie agencji dyrektor generalny MAEA Rafael Grossi podkreślił, że ataki na obiekty jądrowe są całkowicie niedopuszczalne i naruszają kluczowe zasady bezpieczeństwa jądrowego, a w szczególności Siedem Niezbędnych Filarów Bezpieczeństwa Jądrowego i Ochrony Fizycznej MAEA w czasie konfliktu zbrojnego.
Szczegóły poufnego spotkania Zełenskiego. Rosyjski oligarcha z wiadomością
Wołodymyr Zełenski zaprosił rosyjskiego oligarchę Romana Abramowicza do Kijowa w zeszłym miesiącu - potwierdziły kolejne źródła. Po doniesieniach prezydent Ukrainy przyznał, że spotkanie miało miejsce, ale to nie on prosił o utrzymanie go w tajemnicy. - Zaznaczył, że musi to być po cichu, bez jakiegokolwiek rozgłosu - powiedział Zełenski.
Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
Szczegóły spotkania Wołodymyra Zełenskiego z Romanem AbramowiczemGetty Images/Alexander Hassenstein - UEFA/UEFA ; NICOLAS TUCATAFP
W skrócie
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zaprosił rosyjskiego oligarchę Romana Abramowicza do Kijowa w maju, aby przekazać wiadomość Władimirowi Putinowi - ustalił "Financial Times".
Zełenski zwrócił się do Abramowicza z prośbą o przekazanie prezydentowi Rosji gotowości Ukrainy do bezpośrednich rozmów pokojowych i spotkania na szczycie.
Władimir Putin odrzucił możliwości spotkania, uznając, że warunki dyktowane przez Rosję będą akceptowane przez Ukrainę po osłabieniu jej uporu.
Rosyjski przywódca Władimir Putin wyznał w piątek, że 21 maja spotkał się z "jednym z przedstawicieli kręgów biznesowych", który miał tego dnia rozmawiać w Kijowie z Wołodymyrem Zełenskim.
Deputowany do kraińskiej Rady Najwyższej Ołeksij Honczarenko przekazał w sobotę, że według jego informacji gościem Zełenskiego był rosyjski oligarcha Roman Abramowicz. Doniesienia te potwierdziły także cztery źródła "Financial Times", ujawniając dodatkowo cel wizyty.
Spotkanie Zełenski - Abramowicz. Prezydent Ukrainy potwierdził
"Zełenski poprosił Abramowicza o przekazanie wiadomości prezydentowi Rosji, że jest gotów spotkać się na ich pierwszym dwustronnym szczycie" - ustalił "FT".
Po publikacji ustaleń Zełenski zgodził się na nie odpowiedzieć. - Powiedział: "Mam dla ciebie wiadomość przekazaną bezpośrednio i chcę zabrać od ciebie wiadomości oraz przekazać je Władimirowi Putinowi" - wspominał Zełenski w wywiadzie dla Sky News.
- Ale zaznaczył, że musi to być po cichu, bez jakiegokolwiek rozgłosu. Odpowiedziałem: "To twój wybór - dla nas to nie ma znaczenia" - dodał ukraiński prezydent.
Abramowicz - jak mówił Zełenski - miał wybadać, na jakie ustępstwa względem Rosji jest gotowa Ukraina, ale został poinformowany, że Kijów nie odstąpi spornych regionów.
Wiadomość Zełenskiego miała zatem zostać przekazana Putinowi dwa tygodnie przed publikacją listu otwartego zaadresowanego do rosyjskiego przywódcy. Putin odrzucił obie próby kontaktu, będąc przekonanym - jak podaje "FT" - że przewaga rosyjskich zasób ostatecznie osłabi upór Ukrainy, tak by Kijów przystał na warunki Moskwy.
Roman Abramowicz to rosyjski przedsiębiorca, miliarder - jeden z najbogatszych ludzi na świecie - i były właściciel klubu piłkarskiego Chelsea F.C. Po rosyjskiej inwazji na Ukrainę Abramowicz był mediatorem między Kijowem a Moskwą.
Zełenski chciał się spotkać z Putinem. Przywódca Rosji przeciwny
List do Putina został opublikowany przez Zełenskiego w ubiegły czwartek. Prezydent Ukrainy proponował bezpośrednie negocjacje i wstrzymanie ognia na czas ich trwania.
"Ukraina proponuje zakończenie tej wojny w formacie między wami a nami. Proponuję panu spotkanie" - napisał ukraiński lider.
Zauważył, że 26 lat Putina u władzy doprowadziło do całkowitej zmiany relacji Kijowa z Moskwą. "Pańskie zasoby wyraźnie się kurczą. Nie będzie pan miał dość pieniędzy ani siły politycznej, by dalej kupować lojalność Rosjan, tak jak robił to pan przez 26 lat" - napomniał Zełenski.
Podczas konferencji ekonomicznej w Petersburgu Putin oznajmił, że do spotkania mogłoby dojść, ale wyłącznie w celu podpisania porozumienia wypracowanego przez zespoły dyplomatów.
Źródła: "Financial Times", Unian
"Utrwalenie stanowiska". Miller o wizycie wysłannika Zełenskiego w WarszawiePolsat NewsPolsat News
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski przybył do Wielkiej Brytanii na rozmowy z premierem Keirem Starmerem, prezydentem Francji Emmanuelem Macronem oraz kanclerzem Niemiec Friedrichem Merzem. Spotkanie w Londynie ma na celu wzmocnienie współpracy w zakresie obrony powietrznej i bezpieczeństwa Europy w obliczu trwającej wojny z Rosją. Wcześniej Zełenski podkreślał, że Wielka Brytania, Francja i Niemcy powinny mieć liczący się głos w kontekście europejskiego bezpieczeństwa.
Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl
W niedzielę w Londynie odbyło się spotkanie liderów tzw. grupy E3 - Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec - krajów które należą do najważniejszych sojuszników Kijowa. Rozmowy, zorganizowane przez nowego premiera Wielkiej Brytanii Keira Starmera, koncentrowały się na wsparciu militarnym dla Ukrainy oraz przyszłych gwarancjach bezpieczeństwa w ramach ewentualnego procesu pokojowego.
Na spotkanie z szefami rządów Wielkiej Brytanii i Niemiec, Keirem Starmerem i Friedrichem Merzem, oraz prezydentem Francji Emmanuelem Macronem przybył także Wołodymyr Zełenski.
"Skoncentrujemy się głównie na obronie w tej wojnie, większej współpracy na rzecz bezpieczeństwa całej Europy w sferze obrony powietrznej i na naszych wspólnych ocenach perspektyw dyplomatycznych" - napisał Zełenski na platformie X, w zapowiedzi swoich rozmów z przywódcami. "Europa musi brać udział w negocjacjach i musi być silna" - dodał.
Zełenski potępił rosyjski atak dronowy na magazyn zużytego paliwa jądrowego w pobliżu elektrowni w Czarnobylu. Ukraińskie władze zapewniły, że nie doszło do skażenia, a pożar został szybko ugaszony. Prezydent Ukrainy określił atak jako "nikczemny" i podkreślił, że Rosja celowo uderza w infrastrukturę krytyczną, stwarzając zagrożenie dla bezpieczeństwa nuklearnego Europy.
W ostatnich dniach prezydent Rosji Władimir Putin odrzucił propozycję Zełenskiego dotyczącą bezpośrednich rozmów pokojowych, twierdząc, że nie widzi w nich sensu. Putin podkreślił, że zawieszenie broni pozwoliłoby Ukrainie jedynie na przegrupowanie sił, a wojna zakończy się dopiero po osiągnięciu rosyjskich celów. Z drugiej strony w przestrzeni publicznej pojawiają się informacje, mogące świadczyć o intensyfikacji zakulisowych działań, mających na celu przyspieszenie rozmów między Rosją i Ukrainą. 21 maja w Kijowie obecny miał być rosyjski oligarcha - Roman Abramowicz - który cieszy się pewnym zaufaniem zarówno wśród władz ukraińskich, jak i w Moskwie. Abramowicz ma pełnić funkcję kogoś w rodzaju pośrednika między Zełenskim i Putinem. W stolicy Rosji doszło z kolei do spotkania byłego kanclerza Niemiec i lobbysty Gerharda Schroedera z Władimirem Putinem. Choć to ostatnie spotkanie nie zostało skomentowane jako wydarzenie o znaczeniu politycznym lub dyplomatycznym, wcześniej rosyjski przywódca w rozmowie z dziennikarzami typował Schroedera jako idealnego kandydata na mediatora między Kremlem i Europą.
Według danych serwisu FlightAware, samolot z prezydentem Ukrainy wystartował z Kiszyniowa, a nie - jak dotychczas - z Rzeszowa. Wcześniej lotnisko w Polsce było głównym punktem startowym dla wszystkich zagranicznych wizyt Zełenskiego i ukraińskich delegacji. Tym razem, po krótkim postoju w Kiszyniowie, maszyna udała się bezpośrednio do Londynu.
Przez ostatnie lata lotnisko w Rzeszowie (Jasionka) pełniło kluczową rolę w obsłudze podróży ukraińskich władz. To właśnie tam rozpoczynały się i kończyły międzynarodowe wizyty prezydenta oraz innych wysokich rangą urzędników. Zmiana trasy lotu Zełenskiego jest więc znacząca i budzi pytania o jej przyczyny.
Serwis Europejska Prawda wiąże tę zmianę z trwającymi napięciami na linii Warszawa-Kijów. Sytuacja ma miejsce na tle nowego kryzysu w relacjach polsko-ukraińskich, wywołanego decyzją Zełenskiego o nadaniu jednej z jednostek Sił Specjalnych Ukrainy imienia "Bohaterów UPA". Prezydent Polski Karol Nawrocki zapowiedział starania o odebranie Zełenskiemu polskiego odznaczenia - Orderu Orła Białego.
Ukraina wraca do strategii sprzed lat. Krym w centrum planu
Ukraina stawia na strategię, która w 2023 roku zakończyła się porażką. Dlaczego teraz ma zadziałać? Ukraińscy generałowie twierdzą, że zmienili podejście do wojny. Nie chodzi już o wyzwolenie okupowanego terytorium, ale wymierzenie Rosji znacznie boleśniejszego ciosu. Jeśli się uda, Moskwa - zdaniem strategów - może zostać zmuszona do zakończenia wojny.
Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
Ukraińcy wdrażają strategię z 2023 roku dotyczącą Krymu. Wcześniej się nie powiodłaIRYNA RYBAKOVA/AFP/DeepState MapEast News
W skrócie
Ukraińska strategia wojskowa zmienia priorytety, skupiając się obecnie na wymierzeniu Rosji bardziej dotkliwego ataku niż na wyzwoleniu terytorium.
Nowy plan polega na wykorzystaniu dronów do atakowania i blokowania drogi R-280, ważnej dla rosyjskiego zaopatrzenia Krymu.
Celem tej strategii jest stabilizacja frontu i powstrzymanie rosyjskich działań ofensywnych, jednak powodzenie zależy od przewagi Ukrainy w zakresie użycia dronów.
W 2023 roku Ukraina postanowiła odbić zajęte ziemie, blokując rosyjski korytarz lądowy do Krymu. Szeroko zakrojony kontratak zakończył się jednak niepowodzeniem.
Dziennik "The Telegraph" podaje, że po latach Ukraińcy wracają do tej samej strategii, choć z pewnymi modyfikacjami. Autorzy publikacji zauważyli, że w ciągu ostatnich sześciu miesięcy pozycja Moskwy osłabła, a Ukraina zdołała ustabilizować linię frontu.
Szturm na drogę do Krymu. Ukraina z nową strategią przeciw Rosji
To nie czołgi, myśliwce czy uzbrojona piechota mają odegrać kluczową rolę, a drony. Bezzałogowce, które dają Ukrainie przewagę w uderzeniach z powietrza, mają zostać wykorzystane do blokowania drogi R-280, łączącej rosyjski Rostów nad Donem z okupowanymi ukraińskimi terytoriami, w tym Krymem.
Droga - jak opisuje "The Telegraph" - stała się jednym z głównych celów ukraińskich nalotów. W ostatnich tygodniach płonęły tam ciężarówki, cysterny z cennym dla Rosji paliwem oraz inne pojazdy zaopatrujące rosyjską armię.
Strategia, podobnie jak w 2023 roku, opiera się zatem na izolacji Krymu. Jeden z twórców pierwotnego planu gen. Mychajło Zabrodski przekonuje, że obecne możliwości ukraińskich dronów tym razem umożliwią osiągnięcie sukcesu.
- Po niepowodzeniu (w 2023 roku - red.) pomysł izolacji Krymu powrócił. Obecnie ilość i jakość dronów szturmowych Sił Zbrojnych Ukrainy pozwalają nam wdrożyć taki plan - cytuje generała "The Telegraph".
Ukraina chce zmusić Rosję do zakończenia wojny. Jest ryzyko
Głównym celem nowych uderzeń - jak podaje brytyjski dziennik - nie jest wyzwolenie okupowanych terenów, lecz stabilizacja frontu i powstrzymanie rosyjskiego natarcia. Ukraińcy chcą wymusić na Rosji zakończenie wojny.
- Cały pomysł polegał na tym, że jeśli nie będą w stanie wesprzeć frontu, to wojna lądowa będzie martwa - wojna lądowa w tej strefie się skończy - powiedział były minister obrony Ukrainy Andrij Zagorodniuk.
Jednocześnie doprowadzenie do pokoju będzie wymagało od ukraińskich sił utrzymania wypracowanej przewagi. Jeśli Rosja osiągnie nowe zdolności dronowe, będzie to kolejny problem dla Kijowa.
Źródła: "The Telegraph", Unian
Pierwsze umowy z SAFE podpisane. Bocheński w ''Gościu Wydarzeń'': Aneksują rzeczy, które już były zamówione przez poprzedni rządPolsat News
Rosja uderzyła tuż przy Czarnobylu. Wybuchł pożar, "niezwykle nikczemne"
Siły rosyjskie celowo zbombardowały magazyn zużytego paliwa jądrowego w pobliżu ukraińskiej elektrowni w Czarnobylu - poinformował w niedzielę prezydent Wołodymyr Zełenski. Atak ten określił jako "niezwykle nikczemny". Na miejsce udaje się Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej. Zdarzenie to nie spowodowało wzrostu poziomu promieniowania.
Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
Rosjanie uderzyli w magazyn zużytego paliwa niedaleko CzarnobylaSERGEI SUPINSKY / AFP ; X @front_ukrainianmateriał zewnętrzny
W skrócie
Prezydent Ukrainy poinformował, że rosyjskie siły zbombardowały magazyn przechowujący zużyte paliwo jądrowe w okolicach czarnobylskiej elektrowni, ale poziom promieniowania nie uległ zmianie.
Według informacji MAEA budynek magazynu został znacznie uszkodzony, lecz w chwili ataku nie magazynowano tam zużytego paliwa i nie było ofiar.
MAEA skierowała zespół na miejsce ataku w celu oceny sytuacji, a Rosja publicznie nie odniosła się do tego zdarzenia.
Strona ukraińska poinformowała o zdarzeniu Międzynarodową Agencję Energii Atomowej (MAEA).
Jak przekazała MAEA, cytowana przez agencję Reutera, atak znacznie uszkodził budynek przyjmujący paliwo, znajdujący się kilka metrów od miejsca, w którym przechowywane są "duże ilości materiałów jądrowych".
Kijowska państwowa agencja atomowa Energoatom oświadczyła, że w momencie ataku w budynku nie było przechowywane żadne zużyte paliwo. Pożar, który wybuchł w wyniku ataku, został ugaszony i nie odnotowano żadnych ofiar.
Rosyjski atak w pobliżu Czarnobyla. "Niezwykle podłe"
Rosja nie skomentowała publicznie rzekomego ataku na obiekt, który znajduje się około 15 km od elektrowni w Czarnobylu, miejsca najgorszej katastrofy jądrowej na świecie.
"Niezwykle ważny obiekt infrastruktury - i niezwykle podły rosyjski atak" - napisał Zełenski na X, dodając, że Rosja użyła drona bojowego typu Shahed.
"Na chwilę obecną nie odnotowano odczytów przekraczających normalny poziom promieniowania tła. Jednak z pewnością wzrosła bezczelność Rosji, która już dawno przekroczyła wszelkie granice" - ocenił.
Atak na magazyn zużytego paliwa jądrowego w Ukrainie. MAEA udaje się z kontrolą
W oświadczeniu MAEA poinformowała również, że na miejsce skierowano zespół, "aby zbadać skutki ataku".
W lutym 2025 r. rosyjski dron typu Shahed uszkodził kopułę ochronną nad reaktorem w Czarnobylu, który uległ zniszczeniu w wyniku wybuchu i stopienia rdzenia w kwietniu 1986 r. Rosja, która regularnie atakuje ukraińskie miasta i infrastrukturę za pomocą dronów i rakiet, zaprzeczyła, jakoby była za to odpowiedzialna.
Kijów i Moskwa wzajemnie oskarżają się również o ataki na okupowaną przez Rosję elektrownię jądrową w Zaporożu w południowo-wschodniej Ukrainie - największy taki obiekt w Europie.
Źródło: Reuters
"Wydarzenia": Ziobro kontra Tusk. Ciąg dalszy politycznego sporuPolsat NewsPolsat News
Wojna w Ukrainie zakończy się w tym roku? Polacy nie mają złudzeń
Ponad 76 proc. Polaków nie wierzy, że wojna w Ukrainie zakończy się w 2026 roku - wynika z najnowszego sondażu. Odmiennego zdania jest niespełna 17 proc. ankietowanych. Najmniej optymistyczni w tej kwestii okazali się wyborcy koalicji rządzącej.
93. Samodzielna Brygada Zmechanizowana, wojna w UkrainieIRYNA RYBAKOVA/THE 93RD KHOLODNYI YAR SEPARATE MECHANIZED BRIGADEAFP
W skrócie
Według najnowszego sondażu ponad 76 procent Polaków nie przewiduje zakończenia wojny na Ukrainie w 2026 roku.
Wśród wyborców koalicji rządzącej odsetek osób nieprzewidujących końca konfliktu jest najwyższy i wynosi 87 procent, natomiast wyborcy opozycji są nieco bardziej optymistyczni.
Największy odsetek osób wierzących w zakończenie wojny znajduje się wśród wyborców niepopierających żadnej z głównych partii politycznych, gdzie pozytywnie odpowiedziało 38 procent badanych.
"Czy pana/i zdaniem wojna w Ukrainie zakończy się w 2026?" - takie pytanie zadano ankietowanym w najnowszym sondażu przeprowadzonym przez United Surveys dla Wirtualnej Polski.
Okazuje się, że Polacy są w tej kwestii w większości pesymistami. 76,2 proc. badanych stwierdziło, że wojna nie skończy się w tym roku (37,6 proc. - raczej nie, 38,2 proc. - zdecydowanie nie).
Optymistów wierzących w zakończenie wojny między Rosją i Ukrainą jest znacznie mniej, bo 16,9 proc., z czego 5,4 proc. zdecydowanie wierzy w koniec wojny, a 11,5 proc. raczej wierzy. 6,9 proc. ankietowanych wybrało odpowiedź "nie wiem/trudno powiedzieć".
Sondaż. Polacy nie wierzą w zakończenie wojny w Ukrainie
Najmniej optymistyczni względem zakończenia wojny w tym roku są wyborcy koalicji rządzącej (KO, PSL, Polska 2050, Lewica). Wśród nich ani jedna osoba nie stwierdziła, że "zdecydowanie" dojdzie do zakończenia konfliktu w 2026 roku, a 10 proc. stwierdziło, że wojna "raczej" zakończy się w tym roku.
Jednocześnie 87 proc. udzieliło odpowiedzi negatywnej, w tym 53 proc. "raczej nie", a 34 proc. "zdecydowanie nie". Zdania nie ma 3 proc.
Wśród wyborców opozycji (PiS, Konfederacja, Konfederacja Korony Polskiej, Razem) panuje nieco większy optymizm. 16 proc. wyborców tych partii uważa, że konflikt zakończy się w 2026 roku, a 73 proc., że nie. Najczęstszą odpowiedzią w tej grupie było "zdecydowanie nie", której udzieliło 46 proc. ankietowanych. 11 proc. nie miało zdania.
Największymi optymistami okazali się natomiast wyborcy niepopierający żadnej z powyższych partii. Wśród nich 38 proc. udzieliło odpowiedzi pozytywnej, a 62 proc. - negatywnej.
Badanie United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski zostało przeprowadzone w dniach 22-24 maja 2026 roku. Analizę zrealizowano metodą mieszaną CATI (wywiady telefoniczne wspomagane komputerowo) oraz CAWI (wywiady online) na reprezentatywnej grupie n=1000 dorosłych Polaków.
"Utrwalenie stanowiska". Miller o wizycie wysłannika Zełenskiego w WarszawiePolsat NewsPolsat News
Rosjanie zaatakowali dwie łodzie należące do ukraińskich sił ratowniczych - poinformowały ukraińskie władze. Nocą do ataków doszło również w Zaporożu oraz obwodach donieckim i chersońskim. Kijów zaatakował z kolei terytoria okupowane przez Rosjan, w tym Krym.
W nocy doszło do wzajemnych ataków Rosji i UkrainyX: @Exilenova_plus / Telegram: @OleksiiKulebamateriał zewnętrzny
W skrócie
Rosja przeprowadziła atak na dwie łodzie ukraińskiej służby ratowniczej, co zostało określone przez władze Ukrainy jako naruszenie prawa międzynarodowego.
W nocy Rosja zaatakowała Ukrainę, używając 236 dronów w Zaporożu, Kramatorsku, Drużkiwce oraz obwodzie chersońskim.
Ukraina przeprowadziła ataki na terytoria okupowane przez Rosję, w tym obwody doniecki i ługański oraz Krym, uszkadzając infrastrukturę kolejową i energetyczną.
"Rosja zaatakowała dwa cywilne statki poszukiwawczo-ratownicze, co po raz kolejny rażąco narusza normy międzynarodowego prawa humanitarnego. Wróg zaatakował dwa kutry Morskiej Służby Poszukiwawczo-Ratowniczej, które realizowały misję humanitarną na ukraińskim korytarzu morskim" - napisał w mediach społecznościowych wicepremier Ołeksij Kułeba.
Wojna w Ukrainie. Rosjanie zaatakowali łodzie poszukiwawczo-ratownicze
"Niestety, są ofiary. Trwa ewakuacja łodziami Marynarki Wojennej Ukrainy" - dodał wicepremier.
Kułeba podkreślił również, że atak na łodzie ratunkowe jest pogwałceniem prawa międzynarodowego, bowiem łodzie takie znajdują się pod ochroną na mocy drugiej Konwencji Genewskiej z 1949 roku.
"Ten atak jest kolejnym dowodem na celowe lekceważenie przez Federację Rosyjską norm prawa międzynarodowego i stworzenie bezpośredniego zagrożenia dla bezpiecznego funkcjonowania humanitarnych korytarzy morskich na Morzu Czarnym" - stwierdził Kułeba.
Wzajemne ataki Rosjan i Ukraińców. Są ofiary
Z kolei w nocy Rosja zaatakowała Ukrainę 236 dronami - poinformowała ukraińska armia. Większość z nich została zestrzelona, jednak kilkanaście trafiło w cele. W Zaporożu z powodu ataku część miasta pozbawiona jest prądu.
W Kramatorsku i Drużkiwce w obwodzie donieckim zginęły dwie osoby, a pięć zostało rannych. Z kolei w atakach na obwód chersoński poszkodowanych zostało 14 osób.
Ataki przeprowadziła również Ukraina, która uderzyła m.in. w okupowane przez Rosjan obwody doniecki i ługański oraz Krym. W obwodzie donieckim zaatakowano elektrociepłownię Zujowską, na terenie której wybuchł pożar. Ukraińcy uszkodzili też infrastrukturę kolejową w okolicach okupowanego przez Rosjan miasta Czystiakowe.
Drony miały trafić także w podstacje kolejowe w obwodzie ługańskim oraz w skład ropy naftowej w Teodozji na Krymie, gdzie doszło do eksplozji. Wybuchy miały być również słyszane w Sewastopolu, Dżankoju i Symferopolu.
Pierwsze umowy z SAFE podpisane. Bocheński w ''Gościu Wydarzeń'': Aneksują rzeczy, które już były zamówione przez poprzedni rządPolsat News
Według eksperta ISW, administracja Donalda Trumpa może dążyć do zacieśnienia relacji z Białorusią, licząc na ułatwienie rozmów z Rosją, ale podejście to jest oceniane jako błędne.
George Barros wskazał, że Rosja i Białoruś współpracują w działaniach hybrydowych przeciwko Polsce i państwom bałtyckim, a rola Białorusi jest integralną częścią rosyjskiej strategii.
Ekspert przewiduje eskalację działań hybrydowych wobec Polski i krajów bałtyckich oraz nie widzi uzasadnienia dla znoszenia sankcji wobec Białorusi przy obecnym wsparciu jej dla działań Rosji.
W ostatnim czasie ukraiński prezydent Wołodymyr Zełenski ostrzegł, że Rosja zamierza wciągnąć Białoruś w wojnę przeciw Ukrainiei rozważa atak z terytorium Białorusi na jedno z państw NATO.
Ukraiński przywódca próbuje zniechęcić Mińsk do zwiększania wsparcia dla wojny przeciwko jego krajowi - ocenił w rozmowie z PAP ekspert amerykańskiego think tanku.
- Możliwe, że obawia się scenariusza, w którym Rosja ponownie rozmieści swoje siły na Białorusi na dużą skalę, aby wesprzeć działania (rosyjskiej armii) w północnej Ukrainie. Nie odnotowaliśmy jednak żadnych oznak takich przygotowań, a siły rosyjskie nie znajdują się obecnie w położeniu, które stwarzałoby realne zagrożenie tego typu - przekazał analityk.
Włączenie się białoruskich sił zbrojnych do wojny ekspert uważa za scenariusz "skrajnie mało prawdopodobny". - Powód jest prosty: siły, które Białoruś mogłaby wystawić, są stosunkowo słabe i nieliczne - wyjaśnił George Barros. W jego ocenie nie wystarczyłyby one do otwarcia nowego frontu i spowodowania zmiany w sytuacji na froncie.
Ekspert ISW zaznaczył, że siły zbrojne "to jeden z niewielu pozostałych filarów niezależności i suwerenności Białorusi". - Przez ostatnie ponad cztery lata wojny skutecznie unikał wysłania białoruskich żołnierzy do walk w Ukrainie. Obecnie jest już dość jasne, że sytuacja nie rozwija się korzystnie dla Rosji. Jeśli kiedykolwiek miałby nadejść moment, gdy przywódca Białorusi Alaksandr Łukaszenka uzna wysłanie wojsk za atrakcyjne rozwiązanie, to nie będzie to rok, w którym rosyjskie siły ponoszą ogromne straty, a Ukraińcy prowadzą skuteczną obronę - argumentował.
Wojna w Ukrainie. Ekspert: Rosji i Białorusi nie należy już traktować jako całkowicie odrębnych podmiotów
Natomiast "jeśli chodzi o NATO oraz potencjalne działania hybrydowe przeciwko państwom bałtyckim i Polsce, (...) Białoruś już dziś jest de facto elementem rosyjskiej strategii wojny hybrydowej i kognitywnej przeciwko Sojuszowi Północnoatlantyckiemu" - oznajmił rozmówca PAP.
- Przykładowo, gdy we wrześniu ubiegłego roku rosyjskie drony naruszyły polską przestrzeń powietrzną, trasa części z nich przebiegała przez terytorium Białorusi, a znajdujące się tam systemy radarowe i dowodzenia wspierały te operacje. Podobnie loty balonów nad państwami bałtyckimi i Polską nie wydają mi się przypadkowe. Są celowe i mają na celu testowanie reakcji NATO oraz przesuwanie granic tego, co staje się normą. Wiele tych działań wychodzi z Białorusi, ale ich źródłem strategicznym jest Rosja - podkreślił Barros.
Zdaniem analityka "Rosji i Białorusi nie należy już traktować jako całkowicie odrębnych podmiotów". - Ich działania są w dużej mierze ze sobą powiązane, a działania Białorusi wspierają rosyjską strategię - dodał.
Działania hybrydowe wobec Polski. "Dane i trendy wskazują na eskalację"
Barros twierdząco odpowiedział na pytanie, czy spodziewa się eskalacji działań hybrydowych wobec Polski i krajów bałtyckich.
- Dane i trendy wskazują na eskalację. Nie obserwujemy deeskalacji. Mieliśmy bezprecedensowe misje rosyjskich dronów nad Polską, naruszanie przestrzeni powietrznej państw bałtyckich przez rosyjskie samoloty i drony oraz niedawny atak dronowy na Rumunię, który Rosja określiła jako przypadkowy, co nie wydaje mi się przekonującym wyjaśnieniem. Aby uznać, że sytuacja pozostanie na obecnym poziomie lub ulegnie poprawie, musielibyśmy zobaczyć odwrócenie obecnych trendów. Na razie nic na to nie wskazuje - powiedział analityk.
Odnosząc się do doniesień mediów, m.in. Radia Swaboda, że USA zwróciły się do Polski, Litwy i Ukrainy z prośbą o umożliwienie eksportu nawozów z Białorusi, zaznaczył, że "nawozy potasowe są jednym z głównych źródeł dochodów Białorusi, a Białoruś nie jest dobrym sąsiadem ani dla państw bałtyckich, ani dla Polski". - Sankcje gospodarcze są jednym z narzędzi służących wywieraniu presji. Dopóki Białoruś wspiera rosyjskie operacje wojskowe oraz działania hybrydowe, nie widzę strategicznego uzasadnienia dla nagradzania jej - oświadczył.
Białoruś "narzędziem" w rękach USA? "Błędne odczytanie sytuacji"
W ocenie eksperta USA "próbują doprowadzić do pewnego rodzaju zbliżenia z Białorusią albo stworzenia nieformalnego kanału komunikacji" z Mińskiem. - To trend, który obserwowaliśmy już w 2025 roku, podczas pierwszego roku drugiej administracji Trumpa: różnego rodzaju prywatne rozmowy, zniesienie sankcji wobec (białoruskich linii lotniczych) Belavia (Bieławia) itp. - wymienił.
- Wydaje mi się, że administracja Trumpa wychodzi z założenia, że Białoruś może być użyteczna w negocjacjach z Rosją i w komunikowaniu się z Rosjanami w kwestii zakończenia wojny w Ukrainie. Szczerze mówiąc, uważam. że jest to błędne odczytanie sytuacji, ponieważ Rosja de facto niemal całkowicie podporządkowała sobie Białoruś - podkreślił Barros.
Jednocześnie analityk zauważył, że dla USA "nie jest to relacja priorytetowa i zmiany zachodzą powoli". Jego zdaniem relacje Waszyngtonu i Mińska mogą rozwinąć się według jednego z dwóch scenariuszy.
- Pierwszy zakłada kontynuację polityki z ubiegłego roku, czyli próbę zbliżenia z Białorusią i ponownego zaangażowania jej w relacje z USA. Opiera się to jednak na dość naiwnym przekonaniu, że Białoruś może być skutecznym kanałem dotarcia do Moskwy - powiedział ekspert.
- Drugi scenariusz zakłada, że USA lepiej zrozumieją rzeczywistą pozycję Białorusi w rosyjskiej strefie wpływów oraz fakt, że Rosja dokonała de facto aneksji tego państwa. W takim przypadku mogłyby dojść do wniosku, że rozmawiając z Łukaszenką na ważne tematy, rozmawiają z Moskwą, nawet jeśli nie zawsze jest to oczywiste - podkreślił. - To mogłoby prowadzić do dalszej izolacji Białorusi, a nawet podkreślić, że Białoruś w pewnym sensie sama jest ofiarą rosyjskich projektów imperialnych - dodał Barros.
Bocheński w ''Gościu Wydarzeń'' o gloryfikacji UPA: Ukraińcy uznali, że nieważne co zrobią, Polacy będą Zełenskiego wspieraćPolsat News
W nocy z soboty na niedzielę Rosja zaatakowała Zaporoże. W wyniku ostrzału jedna z dzielnic miasta jest częściowo pozbawiona prądu. Na miejscu wybuchł również pożar.
Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
O sytuacji poinformował szef Zaporoskiej Obwodowej Administracji Wojskowej Iwan Fiodorow w mediach społecznościowych.
"W wyniku ataku wroga jedna z dzielnic Zaporoża została częściowo pozbawiona prądu. Pracownicy energetyki już pracują nad przywróceniem zasilania odbiorcom" - przekazał.
Rosja atakowała region przez całą noc dronami, bombami lotniczymi KAB oraz bronią batalistyczną.
Niedługo później szef władz obwodowych poinformował o kolejnym uderzeniu na miasto.
"Wybuchł pożar. Na miejsce wysłano służby ratunkowe" - dodał.
Na razie nie przekazano informacji o osobach poszkodowanych ani o skali zniszczeń.
Tajemnicze spotkanie w Kijowie. Wysłannik Putina miał rozmawiać z Zełenskim
Wołodymyr Zełenski mógł potajemnie spotkać się z rosyjskim oligarchą Romanem Abramowiczem. Informację przekazał ukraiński poseł Ołeksij Honczarenko, powołując się na słowa samego Władimira Putina. "Według moich źródeł do takich rozmów naprawdę doszło, i to w Kijowie" - podkreślił.
Ukraiński deputowany doniósł o rzekomym spotkaniu Wołodymyra Zełenskiego z Romanem AbramowiczemDANYLO ANTONIUK / NURPHOTO, OZAN KOSEAFP
W skrócie
Według doniesień Wołodymyr Zełenski mógł spotkać się z Romanem Abramowiczem podczas wizyty rosyjskiego oligarchy w Kijowie.
Ołeksij Honczarenko podał, że Abramowicz był posłańcem Kremla i przekazał Zełenskiemu informacje od Władimira Putina.
Dwa tygodnie po rzekomym spotkaniu Zełenski wystosował list do Putina, lecz przywódca Rosji odmówił spotkania w sprawie zakończenia wojny.
Deputowany do ukraińskiej Rady Najwyższej Ołeksij Honczarenko twierdzi, że do spotkania doszło 21 maja w Kijowie na zaproszenie prezydenta UkrainyWołodymyra Zełenskiego.
Według niego Władimir Putin wspomniał o tym podczas Forum Ekonomicznego w Petersburgu, komentując skierowany do niego list otwarty od ukraińskiego lidera. Do Kijowa - zgodnie z informacjami posła - miał przybyć rosyjski oligarcha Ołeksij Honczarenko. O spotkaniu wcześniej nie informowano, choć miało mieć istotną wagę polityczną.
Zełenski zaprosił rosyjskiego oligarchę do Kijowa? Doniesienia o spotkaniu
Abramowicz miał przyjechać do Kijowa, aby przekazać Zełenskiemu informacje od Putina; był swoistym posłańcem Kremla - twierdzi ukraiński deputowany we wpisie opublikowanym w mediach społecznościowych.
Roman Abramowicz to rosyjski przedsiębiorca, miliarder - jeden z najbogatszych ludzi na świecie - i były właściciel klubu piłkarskiego Chelsea F.C. Po rosyjskiej inwazji na Ukrainę Abramowicz był mediatorem między Kijowem a Moskwą.
Odrzucony list Zełenskiego do Putina. Sybiha: Stracił szansę
Jak wynika z doniesień ukraińskiego posła, Zełenski miał spotkać się z Abramowiczem dwa tygodnie przed publikacją listu otwartego do Putina. W ubiegły czwartek prezydent Ukrainy zaproponował przywódcy Rosji spotkanie w celu zakończenia wojny, czego jego ten odmówił.
Minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha w sobotę skrytykował postawę Kremla wobec pokojowego gestu Kijowa i zaznaczył, że w ten sposób "Putin stracił szansę na wyjście z nieudanej wojny". Zagroził Rosji dalekosiężnymi atakami, przed którymi nie będą mieli gdzie się schować.
Wydarzenia: Pogoda nie rozpieszcza ani w górach, ani nad morzemPolsat News
Moskwa szykuje się na najgorszy scenariusz. Nagranie obiegło sieć
Rosja drży przed nowymi atakami Ukrainy. Na dachu bloku mieszkalnego w Moskwie zainstalowano zmodyfikowany przeciwlotniczy zestaw rakietowy Pancyr. Nagranie z umieszczenia potężnej konstrukcji obiegło sieć. System ma służyć do zwalczania dronów.
Zestaw rakietowy Pancyr na dachu wieżowca w MoskwieAFP/OLESYA KURPYAYEVA/Twitter/NEXTAmateriał zewnętrzny
W skrócie
Zmodyfikowany system Pancyr został zamontowany na dachu budynku mieszkalnego w moskiewskiej dzielnicy Sokolniki w celu zwalczania dronów.
System przeciwlotniczy pojawił się na wieżowcu z pomocą śmigłowca i może wykrywać zagrożenia z odległości 45 kilometrów oraz śledzić do 40 celów jednocześnie.
W maju ukraińskie drony kilkukrotnie zaatakowały obwód moskiewski i Moskwę, powodując zniszczenia.
Zestaw rakietowy Pancyr zainstalowano w moskiewskiej dzielnicy Sokolniki. To rozległa część rosyjskiej stolicy. Zajmuje obszar 500 hektarów.
Sprzęt pojawił się na wieżowcu w piątek. Do jego transportu użyto śmigłowca. Zmodyfikowany system ma zestrzeliwać ukraińskie drony.
"Pancyr może wykrywać zagrożenie z odległości do 45 kilometrów i śledzić do 40 celów jednocześnie" - podał portal Nexta.
Serwis Meduza podkreślił, że to nie pierwszy taki ruch Rosjan. Kilkanaście dni wcześniej Pancyr został zainstalowany na dachu centrum biznesowego Nordstar Tower.
Wieżowiec leży w północnej części Moskwy i ma 172 metry wysokości. Budynek należy do powiązanej z Rosnieftem spółki Region.
Ukraina przypuściła atak. Seria nalotów na Moskwę i okoliczne wioski
Do ostatniego wielkiego nalotu ukraińskich bezzałogowców na obwód moskiewski doszło w połowie maja.
W miejscowości Chimki (około 20 km od centrum Moskwy) "bezzałogowy statek powietrzny uderzył w dom jednorodzinny, w wyniku czego zginęła kobieta, a kolejna osoba została uwięziona pod gruzami" - informował wówczas gubernator obwodu. Nad okolicą pojawiły się kłęby dymu.
Kilka dni później drony dotarły nad Moskwę. Władze relacjonowały, że zestrzelono co najmniej siedem maszyn wroga.
Źródło: Agencja, Meduza, Nexta
Pierwsze umowy z SAFE podpisane. Bocheński w ''Gościu Wydarzeń'': Aneksują rzeczy, które już były zamówione przez poprzedni rządPolsat News
Minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha ocenił, że Władimir Putin odrzucając propozycję Wołodymyra Zełenskiego dotyczącą rozmów pokojowych, zamknął sobie drogę do zakończenia wojny na korzystnych warunkach. „Od teraz wszystko będzie dla Rosji tylko gorsze” – podkreślił Sybiha.
Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl
W sobotę szef ukraińskiej dyplomacji odniósł się do decyzji rosyjskiego prezydenta, który nie przyjął propozycji Zełenskiego dotyczącej bezpośrednich rozmów pokojowych.
"Putin stracił szansę na wyjście z tej przegranej wojny. Od teraz wszystko będzie dla Rosji tylko gorsze. Straty na polu bitwy będą stale rosły, a porażki będą coraz bardziej upokarzające. Gospodarka pogrąży się w jeszcze głębszej recesji. Znikną kolejne miejsca pracy, wzrosną podatki, a inflacja uderzy w najmniej chronione grupy społeczne" - napisał Sybiha na platformie X.
Minister Sybiha zaznaczył, że w Rosji nie ma już miejsc, których nie mogłyby dosięgnąć ukraińskie uderzenia, a ich intensywność będzie tylko rosła. Dodał, że nasilać się będzie także międzynarodowa presja na Rosję, obejmująca wykorzystanie zamrożonych rosyjskich aktywów państwowych, zakazy wjazdu oraz pociągnięcie do odpowiedzialności za zbrodnie popełnione w Ukrainie.
Sybiha ostro skrytykował postawę Putina, zarzucając mu, że dla utrzymania się przy władzy jest gotów poświęcić przyszłość własnego kraju i życie milionów ludzi. "Nie chce uznać prostej prawdy: że nigdy nie osiągnie swoich celów na polu walki" - dodał minister.
Szef ukraińskiej dyplomacji podkreślił, że Rosja prędzej czy później będzie musiała zgodzić się na rozwiązanie dyplomatyczne, jednak warunki będą dla niej znacznie gorsze niż obecnie.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski w czwartek opublikował list otwarty do Putina, proponując zakończenie wojny i spotkanie.
Rosyjski przywódca odrzucił tę propozycję, uznając otwarty sposób komunikacji za "niewłaściwy".
Zełenski ocenił, że odmowa spotkania to przejaw niechęci Putina do zakończenia wojny, co rozczarowało wielu światowych przywódców. Inicjatywę Zełenskiego pozytywnie skomentował prezydent USA Donald Trump.
W nocy z 5 na 6 czerwca ukraińskie siły zbrojne przeprowadziły serię ataków na cele w Rosji.
Według komunikatu Sztabu Generalnego Ukrainy, wśród zaatakowanych obiektów znalazła się baza "Kronsztadt", gdzie odnotowano eksplozje. Ukraińskie wojsko poinformowało także o uderzeniu w naftobazę "Pietiergofskaja" w mieście Łomonosow w obwodzie leningradzkim oraz w terminal naftowy "Neste" w tym samym mieście. Celem ataku był również arsenał kompleksu przechowywania uzbrojenia rakietowego, amunicji i sprzętu wojskowego.
Wśród celów znalazła się także naftobaza "Ust'-Łabinsk" w Kraju Krasnodarskim. Ukraińskie siły zbrojne podkreślają, że działania te mają na celu osłabienie rosyjskiego zaplecza logistycznego i wojskowego.
Dzień wcześniej ukraińskie wojsko przeprowadziło również ataki na rosyjski punkt dowodzenia i obserwacji w obwodzie biełgorodzkim, magazyn materiałów technicznych w obwodzie ługańskim oraz stanowiska zarządzania dronami w obwodach donieckim i zaporoskim.