Widok normalny

Otrzymane dzisiaj — 8 kwietnia 2026 Fakty - Fakty - najświeższe wiadomości z kraju i świata - RMF24

​Czy system ochrony zdrowia jest w stanie zapaści? Zapytamy wiceprezesa NFZ

​Czy system ochrony zdrowia jest w stanie zapaści? Zapytamy wiceprezesa NFZ

Ile pieniędzy brakuje w tej chwili Narodowemu Funduszowi Zdrowia? Dlaczego dziura w budżecie jest coraz większa, skoro nakłady na zdrowie są rekordowe? Co jest przyczyną kłopotów systemu ochrony zdrowia? Gościem w Popołudniowej rozmowie w RMF FM będzie Jakub Szulc, wiceprezes NFZ.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.

Czy jedynym wyjściem z sytuacji są cięcia kosztów i limitów? Ile NFZ zaoszczędzi na tych działaniach? Jak długo pacjenci będą czekać na kolonoskopię, rezonans magnetyczny czy tomografię komputerową? Czy kolejki do lekarzy się wydłużą?

Wiceprezesa NFZ zapytamy także, do jakich zmian w systemie powinno dojść i czy jest wola polityczna, żeby zmienić sposób finansowania polskiej służby zdrowia? Czy rozwiązaniem jest podniesienie składki zdrowotnej, a może wprowadzenie podatku zdrowotnego? Jakie jest jego zdanie na temat zmian zaproponowanych w systemie ochrony zdrowia przez PSL i Federację Przedsiębiorców Polskich?

Porozmawiamy także o podwyżkach w systemie zdrowia. Czy ta sprawa nie powinna być uregulowana? Czy tempo wzrostu wynagrodzeń nie powinno zostać spowolnione? M.in. te tematy poruszymy w Popołudniowej rozmowie w RMF FM.

Na rozmowę Piotra Salaka zapraszamy o godz. 18:02 do RMF FM, internetowego Radia RMF24, na stronę RMF24.pl, aplikacji RMF ON i naszych mediów społecznościowych! 

Jeśli nie chcesz, aby umknęła Ci jakakolwiek Rozmowa w RMF, subskrybuj nasz kanał na YouTube: https://www.youtube.com/@RMF24Video.

Otwarcie cieśniny Ormuz. Pierwsze statki już przepłynęły

  • Pierwsze dwa statki przepłynęły przez cieśninę Ormuz po tym, jak Iran w nocy zgodził się na jej ponowne otwarcie. Taką informację przekazał serwis MarineTraffic, zajmujący się śledzeniem ruchu morskiego.

    • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na rmf24.pl.

    "Masowiec NJ Earth, należący do greckiego armatora, przepłynął przez cieśninę o godz. 8:44 czasu uniwersalnego (godz. 10:44 w Polsce), podczas gdy Dayton Beach, pływający pod liberyjską banderą, przeszedł (tamtędy) wcześniej, o godz. 6:59 czasu uniwersalnego (godz. 8:59 w Polsce), wkrótce po wypłynięciu z portu Bandar Abbas o godz. 5:28 czasu uniwersalnego (godz. 7:28 w Polsce)" - podał MarineTraffic w serwisie X.

    Prezydent USA Donald Trump ogłosił w środę, że zgodził się na pakistańską propozycję dwutygodniowego zawieszenia broni pod warunkiem, że Iran zgodzi się na natychmiastowe otwarcie cieśniny Ormuz. Teheran zapowiedział, że pozwoli na żeglugę tym szlakiem "w koordynacji z siłami zbrojnymi Iranu".

    Kilka godzin po ogłoszeniu porozumienia o rozejmie z Iranem Trump zapowiedział, że Stany Zjednoczone pomogą przywrócić ruch w cieśninie Ormuz.

    "Stany Zjednoczone pomogą rozluźnić korki w cieśninie Ormuz" - napisał Trump na swojej platformie Truth Social. "Będzie wiele pozytywnych działań! Zarobione zostaną duże sumy pieniędzy. Iran może rozpocząć proces odbudowy" -  dodał.

    Prezydent Francji Emmanuel Macron poinformował w środę, że około 15 krajów planuje uczestniczyć w misji mającej na celu wznowienie ruchu statków w cieśninie Ormuz.

    Zaznaczył, że misja zostanie uruchomiona "gdy spełnione zostaną odpowiednie warunki", czyli gdy zawieszenie broni faktycznie będzie przestrzegane.

    Iran zablokował Ormuz w pierwszych dniach wojny, rozpoczętej 28 lutego amerykańsko-izraelskim atakiem na Iran. 

Dalsza część artykułu pod materiałem video:

Dlaczego Australia mówi "nie" polskiej szynce? Ustalenia RMF FM

Na razie polska szynka nie trafi na australijskie stoły. Jak dowiedziała się brukselska korespondentka RMF FM Katarzyna Szymańska-Borginon, nowa umowa handlowa UE z Australią nie spełnia najważniejszego postulatu Polski.

Polska chciałaby uznania przez Australię unijnego systemu regionalizacji w odniesieniu do afrykańskiego pomoru świń (ASF). Zasada ta nakłada restrykcje handlowe tylko na konkretne zakażone obszary, podczas gdy reszta kraju może swobodnie eksportować mięso. 

Australia od lat stosuje rygorystyczną zasadę "zero ryzyka". Jako odizolowana wyspa obawia się, że wirus ASF zniszczyłby jej unikalny ekosystem i zagroził eksportowi żywności wartemu miliardy dolarów.

Polskie Ministerstwo Rolnictwa przekazało RMF FM, że oprócz uznania systemu regionalizacji oczekuje od Australijczyków także podpisania świadectw zdrowia dla polskich produktów przetworzonych, takich jak szynki gotowane czy peklowane.

Komisja Europejska, pytana przez RMF FM o efekty rozmów, przekonuje o dyplomatycznym postępie. Bruksela chwali się, że po raz pierwszy doprowadziła do dyskusji na temat uznania unijnej regionalizacji w odniesieniu do ASF "na marginesie negocjacji", a sama umowa zawiera zapisy o "zacieśnieniu współpracy w zakresie regionalizacji".

"Jest to pierwsze tego typu działanie Australii, która wcześniej nie angażowała się w podobne działania" - czytamy w oświadczeniu KE przesłanym korespondentce RMF FM.

Bruksela podkreśla, że dotychczasowe sukcesy UE w rozmowach z innymi krajami pomogły w budowaniu zaufania do unijnego systemu.

KE tłumaczy nieugiętość Australii jej specyficzną strategią bezpieczeństwa. "Australia znana jest z jednego z najsurowszych na świecie podejść do środków sanitarnych i fitosanitarnych (...) co uzasadnia swoim wyjątkowym ekosystemem i położeniem geograficznym" - czytamy w przekazany RMF FM stanowisku.

Dla polskich producentów wieprzowiny oznacza to, że mimo pewnych postępów dyplomatycznych, australijski rynek na razie będzie dla nich zamknięty.

Negocjacje w sprawie umowy o wolnym handlu (FTA) między Unią Europejską a Australią zostały oficjalnie zakończone 24 marca 2026 roku.

Kulisy weta prezydenta. Tusk ujawnił tajemnicze wpłaty na fundację Ziobry i Wiplera

30 minut temu

Aktualizacja: 1 minuta temu

"​Czas ponownego głosowania w Sejmie nad wetem prezydenta do ustawy o rynku kryptoaktywów zbliża się nieuchronnie" - powiedział w środę premier Donald Tusk. Ujawnił informacje dotyczące wpłat prezesa giełdy kryptowalut na rzecz fundacji Zbigniewa Ziobry i Przemysława Wiplera oraz zwrócił się do marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego o możliwie szybkie przystąpienia do głosowania ws. odrzucenia weta.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

W lutym prezydent Karol Nawrocki po raz drugi zawetował ustawę o rynku kryptoaktywów. Przepisy miały wprowadzić środki nadzorcze mające na celu przeciwdziałanie naruszeniom, np. umożliwiały Komisji Nadzoru Finansowego wstrzymanie oferty publicznej kryptowalut.

Ustawa o niemal identycznej treści została zawetowana przez prezydenta w listopadzie 2025 roku. Nowa ustawa różniła się jedynie wysokością maksymalnej stawki opłaty za nadzór.

Przed rozpoczęciem środowego posiedzenia Rady Ministrów premier Tusk stwierdził, że "zbliża się nieuchronnie czas ponownego głosowania w Sejmie nad wetem prezydenta". Jak przekonywał, ustawa o rynku kryptoaktywów nie jest nadregulacją, tylko ma "chronić ludzi przed zdarzeniami, które mogą dramatycznie zaważyć na ich portfelach".

Mam informacje, które rodzą bardzo dramatyczne pytania, dlaczego PiS, Konfederacja i prezydent blokują te rozwiązania. (...) I być może ta informacja zmusi ich do refleksji - powiedział szef rządu.

Premier ujawnił informacje, które zebrała Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego dotyczące wpłat prezesa giełdy kryptowalut Przemysława Krala na rzecz fundacji Zbigniewa Ziobry i Przemysława Wiplera. 

Na przełomie października i listopada 2025 roku, miesiąc przed głosowaniem weta prezydenta w sprawie regulacji rynku kryptowalut, Przemysław Kral, prezes zarządu Zondacrypto, dokonał wpłat na rzecz dwóch fundacji. 450 tys. złotych wpłacono fundacji Instytut Polski Suwerennej Zbigniewa Ziobro. Część z tych środków przeznaczono na prawników obrońców, Dariusza Mateckiego i księdza Michała Olszewskiego. Inna spółka związana z Zondacrypto i panem Kralem, Expo Fair Service House, zrealizowała transakcję na rzecz fundacji posła Przemysława Wiplera. Fundacja nazywa się, żeby było zabawniej, Dobry Rząd. Przelała 70 tys. euro - powiedział premier, podkreślając, że "jest to tylko część materiału".

Donald Tusk zwrócił się do marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego o możliwie szybkie przystąpienia do głosowania ws. odrzucenia prezydenckiego weta.

Najbliższe posiedzenie Sejmu zaplanowane jest w dniach 14, 15, 16 i 17 kwietnia. 

Celem zawetowanej przez Karola Nawrockiego ustawy o kryptoaktywach było zapewnienie stosowania unijnego rozporządzenia MiCA dotyczącego rynku kryptoaktywów. Ustawa miała wprowadzić środki nadzorcze mające na celu przeciwdziałanie naruszeniom, których mogą dopuścić się podmioty nadzorowane, w tym umożliwiała Komisji Nadzoru Finansowego wstrzymanie oferty publicznej kryptoaktywów, przerwanie jej przebiegu na określony czas, zakazanie rozpoczęcia oferty publicznej lub zakazanie dopuszczenia kryptoaktywów do obrotu.

W trakcie prac parlamentarnych nad tymi przepisami Sejm obniżył maksymalną opłatę pobieraną od przychodów podmiotów działających na rynku kryptoaktywów na rzecz KNF za sprawowanie nadzoru nad rynkiem kryptoaktywów. Rząd stawkę opłaty zaproponował na poziomie 0,4 proc., a Sejm zmniejszył ją do 0,1 proc. Przedstawiciele resortu finansów przekonywali, że opłata miała nie być pobierana w pierwszym roku obowiązywania ustawy i zależeć od realnych kosztów nadzoru.

KNF - na mocy zawetowanej ustawy - miała zyskać także możliwość nakładania sankcji na oferujących, emitentów lub osoby ubiegające się o dopuszczenie kryptoaktywów. KNF mogłaby nakładać kary pieniężne na osoby zawodowo pośredniczące w zawieraniu transakcji związanych z kryptoaktywami.

W przypadku naruszenia przepisów KNF miała wpisywać do prowadzonego przez siebie rejestru nieuczciwe domeny internetowe służące do prowadzenia działalności w zakresie kryptoaktywów. Miało to chronić klientów i rynek przed takimi podmiotami. Ustawa zakładała też odpowiedzialność karną za przestępstwa popełniane m.in. w związku z emisją tokenów czy świadczeniem usług w zakresie kryptoaktywów bez wcześniejszego zgłoszenia tego KNF. Sprawcom najpoważniejszych naruszeń miała grozić m.in. grzywna w wysokości do 10 mln zł.

Pięciomiesięczny chłopiec nie żyje. Trafił do szpitala ze śladami przemocy

  • Pięciomiesięczny chłopiec nie żyje. Trafił do szpitala ze śladami przemocy

    Nie żyje pięciomiesięczny chłopiec, który w ubiegłym tygodniu trafił do szpitala w Poznaniu z poważnymi obrażeniami, w tym z pękniętą kością czaszki. Jak poinformowała wielkopolska policja, mimo wysiłków lekarzy dziecka nie udało się uratować.

    • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

    Dziecko zostało przyjęte do szpitala w nocy z czwartku na piątek

    Lekarze stwierdzili u niego obrażenia mogące świadczyć o wielodniowej przemocy. W związku ze sprawą zatrzymano trzy osoby: 40-letnią matkę chłopca, obywatelkę Gruzji, oraz dwóch obywateli Mołdawii w wieku 21 i 25 lat. Prokuratura postawiła im zarzuty narażenia dziecka na niebezpieczeństwo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, działając wspólnie i w porozumieniu, mimo ciążącego na nich obowiązku opieki. 

    Sąd zdecydował o ich tymczasowym aresztowaniu.

    Policja ustaliła, że matka wyjechała na kilka dni do Mołdawii na zaplanowany zabieg medyczny, zostawiając syna pod opieką ojca dziecka oraz dwóch znajomych. 

    Ojciec chłopca, obywatel Gruzji, jest obecnie poszukiwany przez policję.

Dalsza część artykułu pod materiałem video:

Vance na Węgrzech zaatakował Zełenskiego i europejskich przywódców

34 minuty temu

Aktualizacja: 8 minut temu

J.D. Vance gości w Budapeszcie i robi wszystko, by wspomóc premiera Viktora Orbana przed niedzielnymi wyborami parlamentarnymi. W środę wiceprezydent USA oskarżył europejskich liderów, że robią zbyt mało, by zakończyć wojnę Rosji z Ukrainą, a słowa Wołodymyra Zełenskiego określił jako "skandaliczne".

  • Wiceprezydent USA J.D. Vance podczas wizyty na Węgrzech skrytykował europejskich liderów za brak działań w sprawie zakończenia wojny Rosji z Ukrainą.
  • Amerykański polityk ocenił rzekome groźby prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego wobec premiera Węgier Viktora Orbana jako "skandaliczne".  
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.

Wiceprezydent USA przybył we wtorek do Budapesztu z dwudniową wizytą, podczas której udzielił poparcia ubiegającemu się o reelekcję premierowi Orbanowi. We wtorek wziął z nim udział w konferencji prasowej, a następnie wygłosił przemówienie na wiecu jego zwolenników, zorganizowanym w centrum węgierskiej stolicy.

W środę uczestniczył w dyskusji zorganizowanej przez związane z rządem Kolegium Macieja Korwina (Mathias Corvinus Collegium) w Budapeszcie.

Jesteśmy zawiedzeni wieloma europejskimi liderami, ponieważ nie wydają się specjalnie zainteresowani rozwiązaniem konkretnych konfliktów - powiedział Vance w odniesieniu do wojny na Ukrainie. Podkreślił, że chociaż administracja prezydenta Donalda Trumpa "bardzo kocha Europę", to USA są rozczarowane podejściem części jej polityków do wojny.

Chociaż w Europie istnieją kraje o większych gospodarkach i liczbie ludności niż Węgry, to niewiele ośrodków politycznych przyczyniło się do rozwiązania wojny rosyjsko-ukraińskiej w takim stopniu, jak Viktor Orban - ocenił Vance.

Amerykański wiceprezydent zauważył, że premier Węgier "osobiście uczestniczył w dyskusjach, w których przedstawił zarówno stanowisko Ukrainy, jak i Rosji, podkreślając, że zrozumienie perspektyw obu stron jest niezbędne dla pokoju".

Polityk odniósł się też do wypowiedzi prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, który zasugerował, że mógłby przekazać adres Orbana żołnierzom ukraińskiej armii. Przyznał, że nie był świadomy tych słów i dopiero premier Orban powiedział mu o nich we wtorek. Dodał, że nie mógł uwierzyć, że przywódca Ukrainy "powiedział coś takiego", sam sprawdził tę wypowiedź i uznał ją za "skandaliczną".

Vance skomentował też wojnę amerykańsko-izraelską z Iranem, mówiąc, że prezydent Trump jest "niecierpliwy" w dążeniu do jej zakończenia. Uznał, że utrzymanie ogłoszonego w nocy porozumienia o zawieszeniu broni jest możliwe, jeśli Iran będzie prowadził szczere negocjacje. Ostrzegł jednak, że chociaż niektórzy przedstawiciele irańskich władz podchodzą do rozmów konstruktywnie, to inne już nie. Sytuację określił jako "kruchy rozejm".

Mówiąc o niedzielnych wyborach parlamentarnych na Węgrzech, wyraził przekonanie, że "niektórzy uważają za zagraniczne wpływy to, że wiceprezydent Stanów Zjednoczonych odwiedza Węgry i mówi, że Viktor Orban dobrze wykonuje swoją pracę i służy sprawie pokoju". Z kolei - jak dodał - niektóre osoby nie uważają za zagraniczne wpływy tego, że Unia Europejska grozi wstrzymaniem miliardów euro dla Węgier z powodu ochrony granic, ani zamykania rurociągów przez Ukrainę, co - według Vance'a - również stwarza trudności dla narodu węgierskiego i służy wpływaniu na wynik wyborów.

Na zakończenie przemówienia, wygłoszonego podczas wtorkowego wiecu, wiceprezydent Vance powiedział: - Przyjaciele, idźcie w niedzielę na wybory i stańcie u boku Orbana, tak jak on stoi u waszego. Wcześniej tego dnia oskarżył "brukselskich biurokratów" o ingerencję w wybory.

Wybory parlamentarne na Węgrzech odbędą się w najbliższą niedzielę, 12 kwietnia. Opozycyjna TISZA wyprzedza Fidesz premiera Orbana w większości niezależnych sondaży. 

W marcowym badaniu firmy Median uzyskała poparcie na poziomie 58 proc. wśród zdecydowanych wyborców, a Fidesz - 35 proc. Badanie ośrodka 21 Research Center z 1 kwietnia wykazało, że TISZA cieszy się poparciem 56 proc. zdecydowanych wyborców, a Fidesz - 37 proc.

Sondaże ośrodków powiązanych z rządem wskazują na przewagę ugrupowania Orbana, wynoszącą kilka punktów procentowych.

Węgry podpisały umowę z Rosją. Budapeszt chce na wschód

Politico podaje, że węgierski minister spraw zagranicznych Péter Szijjártó i rosyjski minister zdrowia Michaił Muraszko podpisali umowę, która obejmuje współpracę w takich dziedzinach jak energetyka, edukacja, kultura i sport. To jasno pokazuje, że tuż przed zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi rząd w Budapeszcie próbuje zrobić wszystko, by zbliżyć się do Moskwy.

  • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl

Dokumenty sporządzone przez stronę rosyjską wskazują na chęć odwrócenia negatywnego trendu w handlu dwustronnym, który ucierpiał z powodu sankcji Unii Europejskiej nałożonych na Rosję po jej inwazji na Ukrainę.

Głośno ostatnio o silnym zbliżeniu politycznym między Węgrami i Rosją, ale umowa, do której dotarło Politico, nadaje współpracy obu krajów nowy i bardzo realny wymiar. Co ciekawe, Victor Orban nie pochwalił się podpisaniem umowy, a jej tekst nie został upubliczniony.

Umowa otwiera drzwi do nowych projektów energetycznych na Węgrzech, w tym w zakresie energii elektrycznej i wodoru, oraz zacieśnienia współpracy w kwestiach ropy, gazu i paliwa jądrowego. Ale dokument otwiera drogę do zacieśnienia relacji także w innych sektorach.

Rosja i Węgry - podaje Politico - "poruszały bieżące kwestie dwustronnej współpracy handlowej i gospodarczej, wspólnych działań w sektorze energetycznym, przemyśle, ochronie zdrowia, rolnictwie, budownictwie i innych obszarach wspólnego zainteresowania, a także w sferze kulturalnej i humanitarnej" podczas spotkania w Moskwie 9 grudnia 2025 roku. W dokumencie podkreślono również znaczenie "rozwoju długoterminowych, wzajemnie korzystnych więzi między oboma krajami w obszarach wspólnego zainteresowania".

W rezultacie rząd w Budapeszcie zgadza się w ramach umowy na wzmocnienie nauczania języka rosyjskiego, sprowadzania rosyjskich nauczycieli, otwarcie nowych programów wymiany studenckiej, uznawanie rosyjskich dyplomów. Dokument uwzględnia też wzmożoną wymianę sportową i kulturową. Innymi słowy, ludzie Orbana podpisali cyrograf na wdrażanie na Węgrzech wszystkich elementów, które Rosja wykorzystuje do prowadzenia akcji dezinformacyjnych, propagandowych, antyukraińskich i antyeuropejskich.

Węgry chcą się stać rosyjskim lotniskowcem w Unii Europejskiej, już nie tylko działając wbrew Wspólnocie, ale także tworząc przestrzeń do prowadzenia przez Moskwę operacji wpływu w Europie.

Pytany o sprawę Szijjártó, odpowiada zgodnie z linią przyjętą przez rząd. Jego zdaniem Budapeszt kieruje się wyłącznie interesem narodowym i nie ugnie się pod presją, dyktowaną przez zachodnich liberałów. Przypomnijmy, że szef węgierskiej dyplomacji z presją w Brukseli radzi sobie świetnie, zwłaszcza w kontekście wynoszenia poufnych informacji z obrad unijnych dyplomatów i przekazywania ich Moskwie. Węgierscy urzędnicy pośredniczyli też w procesie łagodzenia zachodnich sankcji na niektóre osoby z bliskiego otoczenia Kremla.

W ujawnionej przez agencję Bloomberga telefonicznej rozmowie między Orbanem i Władimirem Putinem, ten pierwszy zapewniał, że jest gotów udzielić Moskwie wszelkiej pomocy w imię budowania coraz lepszych relacji. 

Opublikowane w środę na Węgrzech sondaże ujawniają, że więcej osób - niezależnie od wyborczych preferencji - spodziewa się, iż niedzielne wybory parlamentarne wygra opozycyjna partia TISZA. Według sondażu partia TISZA pod przewodnictwem Petera Magyara cieszy się poparciem 41 proc. ogółu społeczeństwa, a ugrupowanie Fidesz premiera Viktora Orbana - 34 proc. Żadna inna partia nie przekroczyła w badaniu 5-procentowego progu wyborczego. Magyar oskarża Orbana o jawną zdradę z powodu powiązań premiera kraju z Kremlem.

Prorządowe ośrodki sondażowe przyznają jednak zwycięstwo Fideszowi.

Chciał modernizować rolnictwo w Kenii. Miał zaproponować miliony dolarów łapówki

Białostocka prokuratura regionalna skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko przedsiębiorcy z Podlasia. Według śledczych mężczyzna miał obiecać łapówkę o wartości ponad 4,9 mln dolarów osobie pełniącej funkcję publiczną w Kenii. Sprawa dotyczy przetargów związanych z projektami modernizacji rolnictwa w tym kraju.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Śledztwo w tej sprawie trwało blisko 10 lat i było kilkukrotnie zawieszane, m.in. w oczekiwaniu na pomoc prawną z zagranicy. Jak poinformował rzecznik Prokuratury Regionalnej w Białymstoku, Zbigniew Szpiczko, zarzuty dotyczą okresu od początku 2014 do końca 2015 roku. W tym czasie przedsiębiorca miał obiecać łapówkę o wartości co najmniej 4 912 847 dolarów (ponad 19 mln złotych) w związku z przetargiem i umową międzynarodową między Polską a Kenią.

Śledztwo wszczęto w sierpniu 2016 roku na podstawie zawiadomienia Dyrektora Fundacji Promocji Mediacji i Edukacji Prawnej LEX NOSTRA. Po kilku latach zawieszenia, postępowanie wznowiono w listopadzie 2024 roku. Akt oskarżenia trafił do Sądu Okręgowego w Białymstoku.

Przedsiębiorca nie przyznał się do zarzucanych czynów i złożył wyjaśnienia. W marcu 2025 roku wydał oświadczenie, w którym podkreślił, że nie jest objęty śledztwem dotyczącym szpiegostwa (w mediach pojawiły się publikacje łączące go z obywatelem Białorusi, którym interesowała się ABW, w związku z podejrzeniami o kontakty ze służbami na Białorusi i w Rosji), a sprawa dotyczy wyłącznie "rzekomej obietnicy udzielenia korzyści majątkowej w związku z przetargami w Republice Kenii". 

Zwrócił uwagę, że przez 9 lat postępowania, przez 7 lat sprawa była zawieszona, a sam tylko raz został wezwany do złożenia wyjaśnień. Dodał, że prokuratura zabrania mu publicznego komentowania sprawy i przedstawiania dowodów na swoją korzyść.

Prokuratura postawiła przedsiębiorcy zarzuty w lutym 2019 roku, a następnie uzupełniała je w październiku 2025 i styczniu 2026 roku. Jeśli zarzuty się potwierdzą, mężczyźnie grozi do 12 lat więzienia.

Cała Polska na żółto. IMGW wydał ostrzeżenia dla 16 województw

  • Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydał ostrzeżenia przed przymrozkami dla 16 województw oraz przed opadami śniegu dla woj. małopolskiego i podkarpackiego. Miejscami może być ślisko.

    • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

    Alerty przed przymrozkami obejmują wszystkie województwa, w tym częściowo: 

    • woj. lubelskie (północno-zachodnie krańce)
    • podkarpackie
    • małopolskie (południowe krańce) 
    • zachodnio-pomorskie
    • pomorskie (z wyjątkiem północnych krańców).

    Obowiązują one od godz. 22.00 w środę 8 kwietnia do godz. 8.00 w czwartek 9 kwietnia. Prognozowane są przymrozki od około minus 1 st. C do maksymalnie minus 5 st. C przy gruncie.

    Ostrzeżenia przed opadami śniegu wydane dla południowych krańców woj. małopolskiego i podkarpackiego obowiązują od godz. 18.00 w środę do godz. 14.00 w czwartek.

    "Prognozowane są opady śniegu, na obszarach położonych powyżej 600 m n.p.m powodujące przyrost pokrywy śnieżnej od 5 do 10 cm. Miejscami może być ślisko" - ostrzega Instytut.

    Ostrzeżenie meteorologiczne I stopnia przewiduje warunki sprzyjające wystąpieniu niebezpiecznych zjawisk meteorologicznych, mogących powodować straty materialne oraz zagrożenie zdrowia i życia.

Dalsza część artykułu pod materiałem video:

Ceny paliw w Polsce. Tusk ogłosił decyzję rządu

Ceny paliw w Polsce. Tusk ogłosił decyzję rządu

1 godz. 5 minut temu

Aktualizacja: 43 minuty temu

Premier Donald Tusk ogłosił w środę, że rząd nie zamierza rezygnować z pakietu "Ceny Paliw Niżej", mimo ogłoszenia zawieszenia broni na Bliskim Wschodzie.

  • Rząd nie rezygnuje z pakietu "Ceny Paliw Niżej" - zapowiedział premier Donald Tusk.
  • Szef rządu zaznaczył, że sytuacja na rynku paliw wciąż pozostaje niepewna.
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.

Po ponad miesiącu od rozpoczęcia przez Stany Zjednoczone i Izrael ataków na Iran w nocy z wtorku na środę prezydent USA Donald Trump oraz władze w Teheranie ogłosiły dwutygodniowe zawieszenie broni, które ma obowiązywać także Izrael.

Odnosząc się do zawartego rozejmu, premier Donald Tusk podkreślił przed posiedzeniem swojego gabinetu, że w kontekście cen paliw rząd zamierza "dmuchać na zimne".

Nie zamierzamy rezygnować z tego mechanizmu, który wprowadziliśmy (pakietu CPN - red.), bo będziemy dmuchać na zimne. Tym bardziej, że to zimne jest ciągle bardzo gorące, szczerze powiedziawszy - podkreślił szef rządu.

Ocenił też, że zawarcie rozejmu ma "bezpośrednie konsekwencje, jeśli chodzi o ceny paliw". Myślę, że od piątku będzie odczuwalny pozytywny skutek zawieszenia ognia (na Bliskim Wschodzie - red.) na polskich stacjach paliw - dodał.

Tusk podkreślił, że mechanizm maksymalnej ceny paliw pozostaje, zgodnie z ustawą, jeszcze "na wiele tygodni". Do dyspozycji ministra finansów pozostają decyzje - to można załatwiać od ręki - dotyczące akcyzy i VAT-u. Nadal - jestem o tym przekonany - będziemy mogli mówić o najtańszym paliwie tu w Polsce - powiedział premier.

Maksymalne ceny paliw obowiązują od ponad tygodnia. Wtorek 31 marca był pierwszym dniem wprowadzenia maksymalnych cen.

Sprzedaż paliwa powyżej ceny maksymalnej jest zagrożona milionem złotych kary. Kontrole prowadzi Krajowa Administracja Skarbowa.

Jak podkreśla Ministerstwo Energii, punktem wyjścia do ustalenia maksymalnej ceny paliwa jest średnia arytmetyczna cen hurtowych z poprzedniego dnia roboczego, zbieranych od pięciu największych uczestników rynku paliwowego w Polsce. 

Do średniej ceny hurtowej doliczane są elementy, które składają się na cenę paliwa: akcyza, opłata paliwowa i stała marża operacyjna: 0,30 zł/l. Na cenę netto nakładany jest VAT w wysokości 8 proc. Otrzymana wartość to maksymalna cena detaliczna, której żadna stacja paliw nie może przekroczyć.

Trump "poniósł miażdżącą klęskę". Rosja mocno o rozejmie USA-Iran

  • Rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa skrytykowała w Radiu Sputnik Donalda Trumpa, oceniając, że jego strategia "poniosła miażdżącą porażkę" po tym, jak zawarł on porozumienie z Iranem.

    • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

    Rosja oświadczyła w środę, że podejście polegające na "jednotorowym, agresywnym i niesprowokowanym ataku" na Iran poniosło "miażdżącą klęskę" po tym, jak prezydent USA Donald Trump ogłosił dwutygodniowe zawieszenie broni między Waszyngtonem a Teheranem.

    Wszystkie te deklaracje o większej agresywności, większej ofensywności i częstym pisaniu w mediach społecznościowych o "zwycięstwie, które jest tuż za rogiem", po raz kolejny poniosły miażdżącą klęskę - powiedziała rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa w wywiadzie dla Radia Sputnik.

    Podkreśliła, że Rosja aktywne zaangażowała się w rozwiązanie sytuacji na Bliskim Wschodzie.

    Od samego początku nasze stanowisko zakładało natychmiastowe przerwanie działań zbrojnych i przejście do negocjacji. Nie ma militarnego rozwiązania tej sytuacji, trzeba rozpocząć prawdziwe polityczne i dyplomatyczne rozwiązania, które opierać się będą na negocjacjach, z rzeczywistym rozważeniem stanowisk - mówiła rzeczniczka.

    Nie przedstawiono jednak żadnych oficjalnych dowodów, że Rosja faktycznie uczestniczyła w ustaleniu dwutygodniowego zawieszenia broni między USA a Iranem.

    Prezydent USA ogłosił dwutygodniowe zawieszenie broni pod warunkiem otwarcia cieśniny Ormuz i po zaakceptowaniu 10-punktowego planu, który ma stanowić podstawę przyszłych negocjacji.

    Teheran zadeklarował, że umożliwi żeglugę "w koordynacji z siłami zbrojnymi Iranu". Według irańskich mediów plan obejmuje m.in. zakończenie działań wojennych, wycofanie amerykańskich wojsk z regionu, zniesienie sankcji oraz odblokowanie zamrożonych aktywów. Rozmowy zaplanowano na 10 kwietnia w Islamabadzie.

Dalsza część artykułu pod materiałem video:

Polska bez Igi Świątek. Rywalki szykują się na bitwę

1 godz. 15 minut temu

Aktualizacja: 25 minut temu

Reprezentacja Polski tenisistek - bez Igi Świątek - zmierzy się w piątek i sobotę w Gliwicach z Ukrainą w meczu o awans do finałowego turnieju Billie Jean King Cup. Liderka ukraińskiej drużyny, Elina Switolina, zapowiada twardą walkę i ocenia, że obie ekipy muszą być gotowe na "wielką bitwę". "Przyjechałyśmy tu, by wygrać" - odpowiedziała Magda Linette.

  • Polskie tenisistki - bez Igi Świątek - w piątek i sobotę zagrają w Gliwicach z Ukrainą o awans do finałów Billie Jean King Cup.
  • Liderka Ukrainy Elina Switolina podkreśliła, że rywalizacja z Polkami będzie "wielką bitwą" i że gospodynie są pod większą presją.
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.

Zazwyczaj gramy dla siebie, dla naszego teamu. Teraz zagramy dla Polski. Zdecydowanie będzie inaczej. To zupełnie inne odczucie, które wiąże się z odpowiedzialnością, ale też jest zaszczytem. Takie mecze rządzą się swoimi prawami, mogą się odwrócić w każdej chwili. Na co dzień nie gramy zbyt często w Polsce. Na pewno jest to coś wyjątkowego, cieszę się z tej możliwości - powiedziała Magda Linette.

Wszystkie przyjechałyśmy tu po to, by ten mecz wygrać. Zrobimy wszystko, by Ukrainki miały jak najcięższą przeprawę. Rok temu mecze były bardzo bliskie. Gramy naprawdę nieźle i jesteśmy dobrze przygotowane - zaznaczyła.

Maja Chwalińska przyznała, że obecny tydzień jest inny od pozostałych. Zapamiętam go na cały rok. Na pewno czuję troszkę większą presję, ale też jest to przywilej, że tyle osób nas wspiera. Hala jest imponująca - oceniła.

Martyna Kubka nie ukrywała, że w gliwickiej arenie jest bardzo dużo miejsca. To największa hala, w jakiej ostatnio miałyśmy okazję zagrać. Szybko się do tej przestrzeni przyzwyczaimy. Nawierzchnia jest - jak na mączkę - dość szybka, co mnie bardzo odpowiada - wyjaśniła.

Kapitan kadry Dawid Celt podkreślił, że czwartkowe losowanie będzie miało pewien wpływ na przebieg rywalizacji. Bo fajnie jest rozpocząć mecz od zwycięstwa, ale też bym znaczenia losowania nie przeceniał. Zaczynamy "na krzyż" - czyli pierwsza rakieta zagra z drugą, a następnego dnia jedynka z jedynką, a dwójka z dwójką. Bardziej się skupiam na tym, że trzeba budować punkt po punkcie i starać się kontrolować to, co możemy - powiedział.

Nie ukrywał, że oba zespoły świetnie się znają. Ukrainki to nie są anonimowe zawodniczki. Co tydzień grają w największych turniejach na świecie. To dobra, mocna drużyna. Nie ma się co czarować. Zaskoczenia nie będzie, wiemy, czego się spodziewać. Postaramy się wykorzystać to, że gramy siebie, te dni treningowe, które są za nami i jeszcze przed nami. Będziemy - jak zawsze - walczyć o każdy punkt. Niezależnie od tego, kto stoi po drugiej stronie siatki staramy się walczyć o zwycięstwo i to się nie zmienia - podsumował.

Musimy docenić świetne polskie zawodniczki - powiedziała wcześniej liderka Ukrainek Elina Switolina. Przyznała, że jest podekscytowana tym spotkaniem.

Gra w reprezentacji różni się od występów indywidualnych, to coś specjalnego. Myślę, że polski zespół jest pod nieco większą presją, grając u siebie - zaznaczyła siódma zawodniczka światowego rankingu.

Kapitan reprezentacji Ukrainy Ilia Marczenko podkreślił, że jego oczekiwania przed meczem są wysokie.

Przyjechaliśmy tu, by wygrać i to jest nasz najważniejszy cel. Zdajemy sobie sprawę z tego, że Polska ma naprawdę mocny zespół, nawet pod nieobecność Igi Świątek. Jesteśmy przygotowani do spotkania - stwierdził.

Świątek już wcześniej poinformowała, że nie wystąpi w meczu. W kadrze Biało-Czerwonych znalazły się: Magda Linette, Maja Chwalińska, Katarzyna Kawa i Linda Klimovicova oraz Martyna Kubka.

Stawką spotkania w Gliwicach jest awans do turnieju finałowego Billie Jean King Cup, który obędzie się 21-27 września w chińskim Shenzhen.

Mecz odbędzie się w Polsce dzięki porozumieniu z Ukraińcami, którzy pierwotnie mieli być gospodarzami.

Ukrainę w Gliwicach będą reprezentować Switolina, Marta Kostjuk, Ołeksandra Olijnykowa i specjalizujące się w grze podwójnej siostry Kiczenok: Ljudmiła oraz Nadija.

Biało-czerwone w pięciu poprzednich edycjach tej imprezy grały w elicie trzykrotnie. Dwa lata temu w półfinale uległy Włoszkom, które później wygrały imprezę w Maladze. Teraz zadanie jest trudniejsze, gdyż od 2025 roku do finałów kwalifikuje się tylko osiem, a nie dwanaście drużyn.

Zawodniczki rywalizować będą w gliwickiej PreZero Arenie na sztucznej mączce, a mecze będzie mogło zobaczyć ok. 13 tysięcy kibiców.

Pierwszego dnia rozegrane zostaną dwa single, drugi dzień zacznie się od gry podwójnej, a potem - zależnie od wyniku - może być jeden lub dwa single. Na pewno odbędą się cztery spotkania, a piąte - w przypadku remisu.

Polki z Ukrainkami po raz ostatni rywalizowały rok temu w Radomiu. Maja Chwalińska uległa wówczas Elinie Switolinie (6:7, 3:6), Katarzyna Kawa - Marcie Kostjuk (1:6, 2:6), a Chwalińska i Martyna Kubka w grze podwójnej Ludmyle oraz Nadiji Kiczenok (6:7, 6:7).

Maksymalne ceny paliw. Jest decyzja ministra energii

Maksymalne ceny paliw. Jest decyzja ministra energii

1 godz. 24 minuty temu

Aktualizacja: 1 godz. 1 minuta temu

Minister energii ogłosił maksymalne ceny paliw w Polsce na czwartek 9 kwietnia. Litr benzyny 95 ma kosztować nie więcej niż 6,27 zł, benzyny 98 - 6,88 zł, a oleju napędowego - 7,83 zł. Premier Donald Tusk poinformował, że rząd na razie nie zamierza rezygnować z pakietu "Ceny Paliw Niżej".

  • Minister energii ogłosił maksymalne ceny paliw na czwartek 9 kwietnia.
  • W czwartek ceny maksymalne benzyny 95 i 98 będą wyższe niż w środę, natomiast diesel będzie tańszy.
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.

Z opublikowanego w środę w Monitorze Polskim obwieszczenia wynika, że w czwartek cena maksymalna litra benzyny silnikowej bezołowiowej 95 z uwzględnieniem VAT wyniesie 6,27 zł. Cena benzyny bezołowiowej 98 z VAT będzie nie większa niż 6,88 zł za litr, a cena maksymalna oleju napędowego wyniesie 7,83 zł za litr, z uwzględnieniem VAT.

Oznacza to, że ceny maksymalne obu rodzajów benzyny w czwartek będą wyższe niż ceny środowe. Natomiast ceny maksymalne diesla będą niższe niż w środę.

Maksymalne ceny paliw obowiązują od ponad tygodnia. We wtorek 31 marca, czyli pierwszego dnia wprowadzenia maksymalnych cen, litr benzyny 95 kosztował maksymalnie 6,16 zł, benzyny 98 - 6,76 zł, zaś oleju napędowego - 7,60 zł.

Odnosząc się do zawartego rozejmu na Bliskim Wschodzie, przed środowym posiedzeniem rządu premier Donald Tusk podkreślił, że w kontekście cen paliw rząd zamierza "dmuchać na zimne".

Nie zamierzamy rezygnować z tego mechanizmu, który wprowadziliśmy (pakietu CPN - red.), bo będziemy dmuchać na zimne. Tym bardziej, że to zimne jest ciągle bardzo gorące, szczerze powiedziawszy - podkreślił szef rządu.

Ocenił też, że zawarcie rozejmu ma "bezpośrednie konsekwencje, jeśli chodzi o ceny paliw". Myślę, że od piątku będzie odczuwalny pozytywny skutek zawieszenia ognia (na Bliskim Wschodzie - red.) na polskich stacjach paliw - dodał.

Chyba wszyscy się cieszymy, że mamy to zawieszenie broni. Rynki zareagowały pozytywnie - powiedział w środę w Polsat News minister finansów i gospodarki Andrzej Domański. 

Spadki, które widzimy na rynkach, znajdą przełożenie na ceny na stacjach paliw, ale to zajmie kilka dni - bo najpierw spada cena ropy, potem cena w hurcie, a potem ceny na stacjach paliw - wskazał Domański.

Minister był pytany, co będzie dalej z rządowym programem, którego celem jest obniżka cen paliw.

Będziemy w ramach rządu rozmawiać o sytuacjach. Wiemy, że rozporządzenia obniżające VAT i akcyzę mają charakter czasowy i będziemy analizować sytuację, czy należy wydłużać daty rozporządzeń - powiedział Domański.

Rozporządzenie obniżające VAT na paliwo z 23 do 8 proc. obowiązuje do 30 kwietnia, zaś rozporządzenie obniżające akcyzę - do 15 kwietnia.

Sprzedaż paliwa powyżej ceny maksymalnej jest zagrożona milionem złotych kary. Kontrole prowadzi Krajowa Administracja Skarbowa.

Jak podkreśla Ministerstwo Energii, punktem wyjścia do ustalenia maksymalnej ceny paliwa jest średnia arytmetyczna cen hurtowych z poprzedniego dnia roboczego, zbieranych od pięciu największych uczestników rynku paliwowego w Polsce. 

Do średniej ceny hurtowej doliczane są elementy, które składają się na cenę paliwa: akcyza, opłata paliwowa i stała marża operacyjna: 0,30 zł/l. Na cenę netto nakładany jest VAT w wysokości 8 proc. Otrzymana wartość to maksymalna cena detaliczna, której żadna stacja paliw nie może przekroczyć.

Park Grzegórzecki czeka duża zmiana. Krakowianie mogą pomóc określić jej kształt

  • Prezydent Krakowa zaprasza mieszkańców do udziału w konsultacjach społecznych dotyczących przyszłości Parku Grzegórzeckiego. Spotkania i wydarzenia konsultacyjne potrwają od 14 kwietnia do 8 maja. To okazja, by wspólnie zdecydować, jak park ma wyglądać i funkcjonować w kolejnych latach.

    • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

    Park Grzegórzecki to miejsce o wyjątkowej wartości przyrodniczej i historycznej - na jego terenie znajdują się m.in. relikty dawnego fortu. Obecnie park jest tylko częściowo dostępny dla użytkowników. Opracowana przez miasto koncepcja zagospodarowania zakłada stworzenie bezpiecznej, dostępnej i przyjaznej przestrzeni dla osób w różnym wieku, z poszanowaniem zieleni i zabytków.

    Projekt powstał na podstawie dotychczasowych sugestii mieszkańców, wytycznych konserwatora zabytków oraz zapisów miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Władze miasta chcą teraz zaprezentować nową wizję parku i zebrać opinie, które pozwolą dopracować ostateczne rozwiązania.

    W ramach konsultacji zaplanowano m.in.:

    • Spotkanie konsultacyjne - prezentacja koncepcji: 23 kwietnia, godz. 18:00, Katolicki Dom Kultury im. ks. kard. A.S. Sapiehy, ul. Bobrowskiego 6
    • Spacer badawczy: 25 kwietnia, godz. 11:00, wejście do parku od ul. Ludwika Zieleniewskiego
    • Telefoniczne dyżury eksperckie: 27-29 kwietnia, godz. 10:00-13:00, tel. 12 20 10 259 / 12 20 10 254
    • Stacjonarny dyżur ekspercki: 30 kwietnia, godz. 12:00-18:00, Zarząd Zieleni Miejskiej, ul. Reymonta 20
    • Ankieta konsultacyjna - dostępna online i w wersji papierowej (szczegóły i link pojawią się w dniu rozpoczęcia konsultacji).

    Ankiety w formie papierowej będą dostępne podczas spaceru badawczego i spotkania konsultacyjnego oraz w sekretariacie Zarządu Zieleni Miejskiej w okresie trwania konsultacji.

    Podczas spotkania konsultacyjnego zapewniona będzie możliwość skorzystania z tłumacza polskiego języka migowego - chęć udziału należy zgłosić do 10 kwietnia na adres dialoguj@um.krakow.pl.

    Konsultacje organizuje Zarząd Zieleni Miejskiej we współpracy z Wydziałem Dialogu, Konsultacji i Kontaktu Obywatelskiego UMK oraz partnerami społecznymi. Zebrane opinie i propozycje mają być przeanalizowane przed opracowaniem dokumentacji projektowej.

    Więcej informacji o konsultacjach pojawi się w dniu ich rozpoczęcia.

    "W budżecie na 2026 rok zarezerwowano 600 tys. zł na dokumentację, a Wieloletnia Prognoza Finansowa przewiduje, że w latach 2027-2029 realizacja prac pochłonie nawet 14,5 mln zł" - pisze o inwestycji w Parku Grzegórzeckim portal Love Kraków.

Dalsza część artykułu pod materiałem video:

Sąd wydał Polaka Niemcom. Grozi mu 15 lat więzienia

  • Jest zgoda sądu na wydanie Niemcom poszukiwanego Europejskim Nakazem Aresztowania Rafała S. Polak został zatrzymany w Nowym Żmigrodzie na Podkarpaciu. Niemiecka prokuratura zarzuca mu napaść seksualną - za ten czyn grozi mu w Niemczech nawet 15 lat więzienia.

    • Rafał S., obywatel Polski, jest podejrzany o napaść seksualną na terenie Niemiec.
    • Mężczyznę zatrzymano 9 marca 2026 roku w Nowym Żmigrodzie na Podkarpaciu.
    • Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.

    Rafał S. był poszukiwany przez Republikę Federalną Niemiec Europejskim Nakazem Aresztowania wydanym w dniu 16 grudnia 2025 roku przez Sąd Okręgowy w Krefeld za napaść seksualną (sekcja 177 I oraz V niemieckiego kodeksu karnego). 

    Za zarzucane mu przestępstwo grozi mu kara do 15 lat pozbawienia wolności - poinformowała w środę rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Krośnie prok. Marta Kolendowska-Matejczuk.

    S. został zatrzymany 9 marca br. w Nowym Żmigrodzie. Z wnioskiem o przekazanie Niemcom poszukiwanego ENA Polaka do sądu wystąpił prokurator z Prokuratury Okręgowej w Krośnie.

    Sąd Okręgowy w Krośnie wyraził zgodę na przekazanie Rafała S. Niemcom na mocy ENA. 

    Zażalenie na tę decyzję złożył obrońca podejrzanego, ale Sąd Apelacyjny w Rzeszowie utrzymał w mocy to postanowienie.

Dalsza część artykułu pod materiałem video:

"Godziny wielkiego napięcia". Papież reaguje na decyzję Trumpa

Papież Leon XIV zabrał głos ws. dwutygodniowego rozejmu pomiędzy USA a Iranem. Jak stwierdził w czasie audiencji generalnej w Watykanie, przyjmuje tę informację „z zadowoleniem i jako znak żywej nadziei”.

Prezydent USA Donald Trump ogłosił w nocy z wtorku na środę, że zgodził się na pakistańską propozycję dwutygodniowego zawieszenia broni pod warunkiem, że Iran zgodzi się na natychmiastowe otwarcie cieśniny Ormuz.

"Otrzymaliśmy 10-punktową propozycję od Iranu i uważamy, że stanowi ona praktyczną podstawę do negocjacji. Prawie wszystkie kwestie sporne z przeszłości zostały uzgodnione między Stanami Zjednoczonymi a Iranem, a okres dwóch tygodni pozwoli na sfinalizowanie i zawarcie porozumienia" - poinformował amerykański przywódca.

Po ostatnich godzinach wielkiego napięcia dla Bliskiego Wschodu i dla całego świata przyjmuję z zadowoleniem i jako znak żywej nadziei ogłoszenie natychmiastowego dwutygodniowego rozejmu - tak decyzję amerykańskiego prezydenta skomentował w środę Leon XIV. Po tych słowach na placu św. Piotra rozległy się długie brawa.

Tylko poprzez powrót do negocjacji można osiągnąć zakończenie wojny. Wzywam, by w tym czasie delikatnej pracy dyplomatycznej towarzyszyć modlitwą, wyrażając pragnienie, by gotowość do dialogu mogła stać się narzędziem rozwiązania innych sytuacji konfliktowych na świecie - apelował następca Franciszka.

Papież zaprosił wszystkich, by dołączyli do niego podczas czuwania modlitewnego w intencji pokoju na świecie, które odbędzie się w sobotę w Watykanie.

Warto przypomnieć, że wcześniej Leon XIV skrytykował apokaliptyczne zapowiedzi Trumpa dotyczące Iranu. Chodzi o ostatecznie niespełnione groźby dotyczące zagłady całej tamtejszej cywilizacji. 

Jak wszyscy wiemy, padła groźba wobec całego narodu Iranu. To jest naprawdę niedopuszczalne. Trzeba odrzucić wojnę, zwłaszcza tę określoną przez wiele osób jako niesprawiedliwa. Eskalacja trwa i nie rozwiązuje niczego, powoduje światowy kryzys ekonomiczny, kryzys energetyczny i wielką niestabilność - mówił dziennikarzom papież. 
Należy powrócić do stołu, by znaleźć rozwiązania. I pamiętajmy szczególnie o niewinnych, o dzieciach, o ludziach starszych i chorych - apelował. 

Kolejny Polak zatrzymany w związku z pożarem fabryki w Czechach

Dzisiaj, 8 kwietnia (11:25)

​Funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymali w Zielonej Górze kolejnego, 23-letniego Polaka, któremu zarzuca się pomocnictwo przy umyślnym wznieceniu pożaru w czeskich Pardubicach - przekazał w środę rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Jak przypomniał rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński, 20 marca w czeskich Pardubicach doszło do podpalenia hali produkcyjnej należącej do przedsiębiorstwa sektora zbrojeniowego.

"Na podstawie materiałów zgromadzonych przez ABW, mazowiecki wydział zamiejscowy Prokuratury Krajowej wszczął w tej sprawie śledztwo" - przekazał Dobrzyński na platformie X.

Podał też, że Sąd Rejonowy dla m.st Warszawy zastosował wobec mężczyzny trzymiesięczny areszt. 

Poinformował również, że trzeci Polak został zatrzymany w Zielonej Górze.

Na początku kwietnia ABW informowała z kolei, że w Warszawie zatrzymano dwóch Polaków, którym zarzuca się pomocnictwo przy umyślnym wznieceniu pożaru na terytorium Czech. Chodzi o 23-letnią Aleksandrę Ż. i 22-letniego Filipa B.

Pożar wybuchł w Pardubicach w Republice Czeskiej w hali produkcyjnej należącej do przedsiębiorstwa sektora zbrojeniowego LPP HOLDING, współpracującego z izraelskim koncernem "Elbit Systems" w zakresie produkcji dronów.

Do dokonania czynu przyznała się organizacja o charakterze ekstremistycznym "The Earthquake Faction", wskazując na motywację ideologiczną oraz cel polegający na oddziaływaniu na aktywność państw i podmiotów gospodarczych współpracujących z przemysłem zbrojeniowym Izraela.

Prokuratura Krajowa informowała, że prokurator przedstawił zatrzymanym Polakom zarzuty udzielenia pomocy w sprowadzeniu pożaru hali produkcyjnej firmy sektora zbrojeniowego w Pardubicach w Republice Czeskiej, przy czym "czyn ten miał charakter terrorystyczny i zmierzał do zastraszenia wielu osób oraz zmuszenia władz Republiki Czeskiej do zaniechania określonych czynności". Grozi za to do 15 lat pozbawienia wolności.

Zatrzymani nie przyznali się do popełnienia zarzucanych im czynów i złożyli wyjaśnienia. Zostali aresztowani na trzy miesiące. 

Rzecznik Prokuratury Krajowej prok. Przemysław Nowak zaznaczał z kolei, że sprawa jest na początkowym etapie i prokuratura bada także, czy te działania nie były realizowane na rzecz albo na zlecenie obcego wywiadu.

Postępowanie jest prowadzone we współpracy z prokuratorami z Republiki Czeskiej, a śledztwo zostało powierzone ABW. O sprawie informowało TVP Info.

Jednej Konfederacji rośnie, drugiej spada. Najnowszy sondaż wyborczy

Dzisiaj, 8 kwietnia (11:19)

Cztery partie weszłyby dziś do Sejmu - wynika z sondażu Ogólnopolskiej Grupy Badawczej (OGB). Pozostałe znalazłyby się poniżej progu wyborczego. Najwięcej osób deklaruje głosowanie na Koalicję Obywatelską.

  • Koalicja Obywatelska prowadzi w sondażu OGB z poparciem 37,99 proc. (wzrost o 0,1 pkt proc.).
  • Dla kogo ile mandatów w Sejmie?
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.

KO może obecnie liczyć na poparcie 37,99 proc. Polaków (wzrost o 0,1 pkt proc.), a PiS na 29,77 proc. (wzrost o 1 pkt proc.) - wynika z opublikowanego w środę badania OGB dla portalu Stan 360.

Na podium znalazłaby się też Konfederacja z poparciem na poziomie 11,42 proc. (spadek o 1,5 pkt proc.). Do Sejmu weszłaby też Konfederacja Korony Polskiej z 10 proc. poparcia (wzrost o 1 pkt proc.).

Poniżej progu wyborczego znalazłyby się natomiast: Nowa Lewica (4,92 proc., spadek o 0,4 pkt proc.), Partia Razem (3,29 proc., wzrost o 1 pkt proc.), PSL (1,57 proc., spadek o 0,8 pkt proc.) i Polska 2050 (1,04 proc., spadek o 0,3 pkt proc.).

KO mogłaby wówczas liczyć na 209 mandatów w Sejmie, PiS - na 159 mandatów, Konfederacja na 47, a KKP - na 45.

Badania zostało przeprowadzone metodą CATI między 25 marca a 4 kwietnia na reprezentatywnej grupie 1000 osób.

Szalał pod wpływem narkotyków. Przepisy złamał m.in. na przejeździe kolejowym

  • Dzisiaj, 8 kwietnia (10:47)

    Wyjątkowo nieodpowiedzialnego kierowcę zatrzymali w sobotę policjanci z Jasła (woj. podkarpackie). Mężczyzna był pod wpływem narkotyków, znacznie przekroczył prędkość w terenie zabudowanym i wyprzedzał na przejeździe kolejowym.

    • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

    Interwencję wobec wspomnianego 34-letniego Jaślanina podjęli funkcjonariusze grupy SPEED. W sobotę po godz. 20:00, patrolując miejscowość Szebnie, zauważyli, że dostawczy Ford pędził 122 km/h w miejscu, gdzie obowiązywało ograniczenie do 50. Jeszcze przed zatrzymaniem przez policjantów kierowca wyprzedził inny pojazd na przejeździe kolejowym.

    Badanie alkomatem nie wykazało u niego obecności alkoholu. Za popełnione wykroczenia mężczyzna będzie musiał zapłacić dwa mandaty na łączną kwotę 6 tys. zł. Otrzymał też 25 pkt karnych.

    To jednak nie wszystko. W trakcie interwencji 34-latek zaczął zachowywać się bardzo nerwowo. Kiedy policjanci zapytali go, czy zażywał jakieś środki zabronione, nie potrafił udzielić jednoznacznej odpowiedzi.

    Tester narkotykowy wyjawił, że zażywał i to aż trzy. W organizmie mężczyzny wykryto kokainę, amfetaminę i metamfetaminę.

    Mundurowi zatrzymali mu prawo jazdy i zawieźli do szpitala na pobranie krwi do badań.

    Sąd zdecyduje, jakie konsekwencje czekają Jaślanina za jazdę pod wpływem narkotyków.

    "Tylko od piątku do poniedziałku, jasielscy policjanci zatrzymali aż 25 praw jazdy za przekroczenie dopuszczalnej prędkości o ponad 50 km/h w obszarze zabudowanym, jak i poza nim" - poinformowali policjanci z Podkarpacia.

Dalsza część artykułu pod materiałem video:

Chamenei "kontaktował się listownie". Zaskakujące kulisy negocjacji USA-Iran

Chamenei "kontaktował się listownie". Zaskakujące kulisy negocjacji USA-Iran

Dzisiaj, 8 kwietnia (10:46)

Portal Axios ujawnia szczegóły zakulisowych negocjacji pokojowych między Stanami Zjednoczonymi a Iranem. Jak się okazuje, proces był niezwykle napięty, momentami chaotyczny, a kluczową rolę odegrał nowy przywódca Iranu Modżtaba Chamenei, który - w obliczu aktywnego zagrożenia zamachem ze strony Izraela - komunikował się za pośrednictwem... listów przekazywanych przez kurierów.

  • Tajne i napięte negocjacje USA-Iran były prowadzone m.in. za pośrednictwem kurierów przekazujących listy od Modżtaby Chameneiego.
  • Publiczne groźby Donalda Trumpa szły w parze z intensywną dyplomacją. Jak krok po kroku wyglądały negocjacje USA-Iran? O tym poniżej.
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Według portalu Axios Modżtaba Chamenei aktywnie uczestniczył w negocjacjach USA-Iran, jednak jego zaangażowanie utrzymywane było w ścisłej tajemnicy. W obliczu realnego zagrożenia zamachem ze strony Izraela komunikował się głównie poprzez kurierów przekazujących jego listy negocjatorom. Ten archaiczny, ale bezpieczny sposób kontaktu znacząco spowalniał proces decyzyjny.

Źródła określają moment, w którym Chamenei dał zielone światło do zawarcia porozumienia, jako "przełomowy". Bez jego zgody - jak podkreślono - żadna umowa nie byłaby możliwa.

Przełom nastąpił po ostrym ultimatum ze strony Donalda Trumpa. Gdy prezydent USA ostrzegł, że w przypadku braku porozumienia "zginie cała cywilizacja", trwały już intensywne rozmowy dyplomatyczne. Specjalny wysłannik USA Steve Witkoff prowadził negocjacje telefoniczne i - według źródeł - początkowo bardzo krytycznie oceniał irańską propozycję 10-punktowego rozejmu, nazywając ją "katastrofą".

Kolejne godziny przyniosły lawinę poprawek i konsultacji. Kluczową rolę odegrali mediatorzy z Pakistanu, którzy przekazywali zmiany między stroną amerykańską a irańskim ministrem spraw zagranicznych Abbasem Araghchim.

W proces włączyli się także ministrowie spraw zagranicznych Egiptu i Turcji, próbując pomóc w przełamywaniu impasu. Według Axiosa był to jeden z najbardziej chaotycznych etapów rozmów pokojowych.

Do poniedziałkowego wieczoru udało się wypracować zaktualizowaną propozycję - dwutygodniowe zawieszenie broni. Ostateczna decyzja należała jednak do Chameneiego.

Istotną rolę odegrał także Abbas Araghchi, minister spraw zagranicznych Iranu, który nie tylko prowadził negocjacje, ale także wywierał naciski na dowódców Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, aby zaakceptowali porozumienie. Swoje dołożyły Chiny, które miały doradzać Iranowi znalezienie wyjścia z kryzysu, co wpłynęło na większą elastyczność Teheranu.

We wtorek rano było jasne, że rozmowy idą w dobrym kierunku, mimo kolejnych ostrych wypowiedzi Trumpa. Doniesienia części mediów o rzekomym zerwaniu negocjacji przez Iran okazały się nieprawdziwe - w rzeczywistości proces nabierał tempa.

Wiceprezydent USA J.D. Vance prowadził rozmowy telefoniczne z Węgier, koncentrując się głównie na kontaktach z mediatorami z Pakistanu.

Jednocześnie premier Izraela Benjamin Netanjahu pozostawał w stałym kontakcie z Trumpem, choć - jak wskazują źródła - izraelskie władze zaczęły obawiać się utraty kontroli nad przebiegiem negocjacji.

We wtorek niemal pewne już było, że strony zmierzają ku zawieszeniu broni. Trzy godziny później premier Pakistanu Shehbaz Sharif opublikował warunki porozumienia w mediach społecznościowych.

Wówczas Trump znalazł się pod silną presją ze strony radykalnych sojuszników, którzy apelowali o odrzucenie propozycji. Zamieszanie było tak duże, że nawet jego najbliżsi współpracownicy nie byli pewni decyzji prezydenta.

Ostatecznie, po rozmowie z Netanjahu i uzyskaniu jego deklaracji przestrzegania rozejmu, Trump zaakceptował porozumienie. Następnie skontaktował się z pakistańskim dowódcą wojskowym Asimem Munirem, by sfinalizować ustalenia.

Krótko po ogłoszeniu decyzji siły amerykańskie otrzymały rozkaz wycofania wojsk.

Iran zadeklarował przestrzeganie zawieszenia broni i zapowiedział otwarcie cieśniny Ormuz dla statków współpracujących z jego siłami zbrojnymi. Nie jest jednak jasne, w jakim zakresie żegluga rzeczywiście zostanie przywrócona.

Izrael otrzymał zapewnienia, że USA będą naciskać na Iran w kwestii programu nuklearnego - w tym przekazania materiałów jądrowych, zaprzestania wzbogacania uranu oraz rezygnacji z groźby użycia rakiet balistycznych.

Wciąż jednak istnieją poważne rozbieżności między stanowiskami obu stron, co oznacza realne ryzyko wznowienia konfliktu.

W piątek w Pakistanie mają odbyć się kolejne negocjacje, którym najprawdopodobniej przewodniczyć będzie wiceprezydent USA J.D. Vance. Jak podkreślają obserwatorzy, może to być najważniejsze zadanie w jego dotychczasowej karierze politycznej.

Administracja USA zapowiada również ofensywę medialną - sekretarz obrony Pete Hegseth i rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt na konferencji prasowej mają bronić strategii Trumpa, argumentując, że to właśnie jego groźby doprowadziły do przełomu. Z kolei władze Iranu prezentują odmienne stanowisko, sugerując, że presja Waszyngtonu była nieskuteczna.

❌