Widok normalny

Otrzymane dzisiaj — 13 czerwca 2026

Papież wracał królewskim odrzutowcem. Falcon 900B, co to za samolot?

Papież wracał królewskim odrzutowcem. Falcon 900B, co to za samolot?

Karol Kubak

Awaria samolotu przygotowanego dla papieża Leona XIV sprawiła, że jego powrót z Teneryfy do Rzymu przebiegł zupełnie inaczej niż planowano. Zamiast Airbusa A320 Ojciec Święty poleciał królewskim odrzutowcem Falcon 900B. To maszyna, z której korzystają rządy, wojskowi i głowy państw na całym świecie.


Król Hiszpanii Filip VI i papież Leon XIV ściskają dłonie przy wejściu do samolotu Falcon 900B.

Królewski Falcon zamiast Airbusa. Tak wracał papież Leon XIVASSOCIATED PRESSEast News


Lot powrotny papieża Leona XIV z Hiszpanii do Rzymu miał przebiegać zgodnie z dobrze znanym scenariuszem. Na lotnisku na Teneryfie czekał Airbus A320 linii Iberia, którym głowa kościoła katolickiego miała wrócić do Włoch po siedmiodniowej podróży. Tuż przed startem wydarzyło się jednak coś, czego uczestnicy papieskich podróży wcześniej nie doświadczyli. Problemy techniczne zmusiły papieża do opuszczenia samolotu. Ostatecznie do Rzymu wrócił inną maszyną. Odrzutowcem udostępnionym przez króla Filipa VI.


Pasażerowie schodzący po schodach z samolotu linii Iberia, który stoi na płycie lotniska w otoczeniu palm i zabudowań.

Po awarii papież oraz dziennikarze opuścili samolot, którym mieli wracać do Rzymu.Stefano RELLANDINI/AFPEast News


Według relacji obecnych na pokładzie dziennikarzy samolot był już gotowy do kołowania, gdy pojawiły się kłopoty techniczne. Załoga próbowała rozwiązać problem, jednak szybko stało się jasne, że maszyna nie odleci zgodnie z planem. Watykan poinformował w komunikacie, że Leon XIV wróci do Rzymu samolotem należącym do hiszpańskiej rodziny królewskiej.

Dla mediów była to wyjątkowa sytuacja. Papieskie konferencje prasowe organizowane podczas lotów powrotnych od lat należą do istotnych punktów zagranicznych podróży. Tym razem zamiast rozmowy z papieżem dziennikarze obserwowali start zupełnie innej maszyny.


Samolot pasażerski wznoszący się nad pasem startowym na tle zabudowań oraz zielonych wzgórz.

Papież Leon XIV odleciał z Hiszpanii na pokładzie Dassault Falcon 900BSIMONE RISOLUTI/AFPEast News


Falcon 900B to biznesowy odrzutowiec o dalekim zasięgu


Samolotem, którym Leon XIV wrócił do Rzymu, był Dassault Falcon 900B. To trójsilnikowy odrzutowiec biznesowy produkowany przez francuską firmę Dassault Aviation. Model pojawił się na rynku w latach 80., a wersja 900B została opracowana jako rozwinięcie wcześniejszych odmian.

Maszyna ma około 20 metrów długości i może przewozić kilkanaście osób w bardzo komfortowych warunkach. Jej największą zaletą jest duży zasięg przekraczający 7 tysięcy kilometrów. Dzięki temu Falcon 900B potrafi wykonywać długie loty bez międzylądowania. Trzy silniki zwiększają także bezpieczeństwo podczas rejsów nad oceanami i słabiej zaludnionymi obszarami.


Tłum osób zgromadzonych wokół schodów prowadzących do wejścia na pokład samolotu rządowego z napisem 'Reino de España'; mężczyzna ubrany na biało wchodzi na pokład, a wokół stoją funkcjonariusze ochrony i oficjele.

Papież Leon XIV wsiada do Falcona 900BEloísa Pérez / ACFI/Associated PressEast News



Duchowny w białej sutannie i pektorale siedzi w luksusowej kabinie samolotu przy oknie, z rękoma opartymi na podłokietnikach fotela.

Leon XIV na pokładzie Falcona 900BSIMONE RISOLUTI/AFP/Vatican MediaEast News


To właśnie dlatego samoloty tej rodziny są chętnie wykorzystywane przez rządy, wojsko i głowy państw. Łączą osiągi dużych odrzutowców z elastycznością mniejszych maszyn biznesowych.

A320 dla dziennikarzy


Pierwotnie papież miał wrócić Airbusem A320. To jeden z najpopularniejszych samolotów pasażerskich świata, obecny na rynku od końca lat 80. Maszyny tej rodziny przewożą zwykle od około 150 do ponad 180 pasażerów i są podstawą flot wielu linii lotniczych.

Po awarii na Teneryfie Iberia wysłała jednak kolejny samolot z Madrytu. Dziennikarze oraz część watykańskiego personelu wrócili nim do Rzymu kilka godzin później. Tymczasem Leon XIV zdążył już wylądować na lotnisku Fiumicino na pokładzie królewskiego Falcona 900B, kończąc jedną z najbardziej nietypowych podróży w historii współczesnych lotów papieskich.


Polak w Wietnamie. Czy tam żyje się lepiej? Deutsche Welle


Wielki powrót. Apoloniusz Tajner znów prezesem PZN

  • Dzisiaj, 13 czerwca (13:49)

    Apoloniusz Tajner powraca na fotel prezesa Polskiego Związku Narciarskiego. Wyboru dokonano podczas odbywającego się w Krakowie Walnego Zjazdu Sprawozdawczo-Wyborczego. Tajner, który był jedynym kandydatem, zastąpił na tym stanowisku Adama Małysza.

    • Apoloniusz Tajner ponownie prezesem Polskiego Związku Narciarskiego - decyzja zapadła podczas Walnego Zjazdu w Krakowie.
    • Tajner zastąpił na stanowisku Adama Małysza, który był prezesem przez cztery lata.
    • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

    Za wyborem Apoloniusza Tajnera głosowało 75 spośród 81 delegatów, jedna osoba nie oddała głosu.

    Dla 72-letniego Tajnera to powrót na to stanowisko. Poprzednio pełnił je w latach 2006-2022. Wcześniej (1999-2006) był trenerem reprezentacji Polski w skokach narciarskich. 

    Pod jego kierunkiem Adam Małysz zaczął odnosić pierwsze wielkie sukcesy - trzykrotnie z rzędu zdobył Puchar Świata, wywalczył trzy tytuły mistrza świata, wygrał 49. Turniej Czterech Skoczni oraz zdobył srebrny i brązowy medal na igrzyskach olimpijskich w 2002 roku w Salt Lake City.

    Na zjeździe wyborczym w 2022 roku, gdy został zastąpiony przez Małysza, otrzymał tytułu Honorowego Prezesa PZN. Tajner od 2023 roku jest posłem na Sejm (KO). Zapowiedział, że do końca kadencji Sejmu będzie pełnił funkcję posła, ale nie wystartuje w następnych wyborach.

    Wybrano także nowy zarząd PZN. W jego skład weszli: Mirosław Graf (przedstawiciel Dolnośląskiego Związku Narciarskiego), Wojciech Gumny (przedstawiciel Tatrzańskiego Związku Narciarskiego), Jarosław Konior - (przedstawiciel Śląsko-Beskidzkiego Związku Narciarskiego), Rafał Kot, Marek Pach i Zbigniew Wuwer. 

Dalsza część artykułu pod materiałem video:

Chiny budują gigantyczne śluzy. Przepustowość Jangcy wzrośnie dwukrotnie

Nowa megainwestycja Chin. "Wodna winda" przy tamie Trzech Przełomów

Karolina Majchrzak

Chiny rozpoczynają kolejną megainwestycję, która ma wzmocnić pozycję Państwa Środka jako światowego lidera infrastruktury. Przy największej elektrowni wodnej na świecie powstanie nowy system śluz o wartości 11,4 miliarda dolarów. Projekt ma niemal podwoić przepustowość transportową jednej z najważniejszych rzek Azji i usprawnić przepływ milionów ton towarów rocznie.


Tama Trzech Przełomów na rzece Jangcy w Chinach

Nowa megainwestycja Chin. „Wodna winda” przy zaporze Trzech Przełomów123RF/PICSEL


Budowa przy słynnej Tamie Trzech Przełomów na rzece Jangcy, bo to właśnie tutaj powstanie nowoczesny pięciostopniowy system śluz określany przez chińskie media mianem "wodnych schodów" lub "wodnej windy", już ruszyła.

Nowa infrastruktura będzie miała długość blisko 6,7 kilometra i umożliwi sprawniejsze pokonywanie różnic poziomów przez statki o wyporności sięgającej 10 tysięcy ton. Cała inwestycja ma zostać ukończona w ciągu około 112 miesięcy, czyli nieco ponad dziewięciu lat.

Zapora Trzech Przełomów osiągnęła swoje granice


Gdy zapora rozpoczęła działalność na początku XXI wieku, projektanci zakładali, że system śluz będzie obsługiwał około 100 milionów ton ładunków rocznie. Rzeczywistość okazała się jednak znacznie bardziej wymagająca, bo już w 2011 roku przepływ towarów przekroczył pierwotne założenia.

W 2025 roku przez istniejące śluzy przetransportowano aż 173 miliony ton ładunków. Rosnący ruch statków handlowych oraz turystycznych sprawił, że obecna infrastruktura zaczęła tworzyć coraz większe zatory. Według chińskich władz nawet najbardziej ambitne prognozy sprzed kilkudziesięciu lat nie przewidziały tak gwałtownego wzrostu znaczenia Jangcy dla gospodarki kraju.

Przepustowość wzrośnie niemal dwukrotnie


Po zakończeniu budowy nowy system pozwoli zwiększyć roczną przepustowość do około 336 milionów ton ładunków. Oznacza to niemal podwojenie obecnych możliwości transportowych. To szczególnie ważne dla tzw. Pasa Gospodarczego Jangcy, który obejmuje 11 prowincji i metropolii.

Region ten odpowiada za ponad 40 procent chińskiej gospodarki i jest domem dla niemal połowy mieszkańców kraju. Dzięki nowym śluzom transport surowców, komponentów przemysłowych oraz gotowych produktów pomiędzy wybrzeżem a centralnymi regionami Chin ma stać się szybszy i tańszy.

Nowy projekt jest największym przedsięwzięciem infrastrukturalnym na Jangcy od czasu uruchomienia zapory Trzech Przełomów w 2003 roku. Inwestycja została wpisana do 15. chińskiego planu pięcioletniego i stanowi element szerszej strategii modernizacji krajowej sieci transportowej.


Gen. dyw. Molenda w "Gościu Wydarzeń": Mamy swoich cyberkomandosówPolsat News


Pierwszy taki projekt w Polsce. Kryty stok ma być najdłuższy na świecie

Pierwszy taki w Polsce. Kryty stok w Babicy będzie najdłuższy na świecie?

Paula Drechsler

W Polsce rusza wielka inwestycja. Oficjalnie wydano pozwolenie na budowę nowoczesnego krytego stoku narciarskiego. Kompleks powstanie w woj. małopolskim - w Babicy pod Wadowicami. Całoroczny kryty stok może pobić rekord i stać się najdłuższą tego typu atrakcją na świecie. Obiekt ma mieć 650 m długości.


Wizualizacja krytego stoku narciarskiego w Babicy pod Wadowicami. Może stać się najdłuższą tego typu atrakcją na świecie.

Kryty stok w Babicy pod Wadowicami może być najdłuższy na świecie. Jest pozwolenie na budowę.123RF/Picsel: chechotkin/ Studio Architektoniczne LA123RF/PICSEL



W skrócie

  • W Babicy pod Wadowicami w województwie małopolskim powstanie pierwszy w Polsce całoroczny kryty stok narciarski.

  • Nowoczesny obiekt może stać się najdłuższą tego typu atrakcją na świecie, prześcigając rekordowo długą trasę w Szanghaju.

  • Projekt obejmuje kompleks na obszarze około czterech hektarów, z krytym stokiem narciarskim o długości 650 m oraz zapleczem gastronomicznym i usługowym.

Wielka inwestycja w Polsce. Jest pozwolenie na budowę


W Polsce rusza wielka inwestycja. Oficjalnie wydano pozwolenie na budowę krytego stoku narciarskiego wraz z infrastrukturą towarzyszącą. Nowoczesny kompleks stanie w Babicy pod Wadowicami (woj. małopolskie).

Będzie to pierwszy taki projekt w Polsce - całoroczny, całkowicie niezależny od pogody kryty stok, utrzymywany w temperaturze od -2 do -5°C. Pojawiają się doniesienia o rekordowej długości trasy - kryty stok w Babicy może stać się najdłuższym tego typu obiektem na świecie.

Zadaszony stok o długości nawet 650 metrów


Starostwo Powiatowe w Wadowicach zatwierdziło już projekt budowlany krytego stoku w Babicy i wydało pozwolenie na realizację inwestycji, która wcześniej przeszła pozytywnie wszelkie procedury środowiskowe. Plan zakłada budowę ogromnego kompleksu ulokowanego pomiędzy ulicami Podlesie i Graniczną. Zabudowa ma powstać na zalesionym terenie o powierzchni około czterech hektarów.

Centralnym elementem atrakcji będzie ogromna hala o powierzchni około 27 tys. m², w której znajdzie się stok narciarski. Ma on funkcjonować niezależnie od pory roku i warunków pogodowych. W mediach pojawiają się doniesienia o możliwym rekordzie.

Ma powstać zadaszony stok o imponującej długości około 650 metrów i nachyleniu od 10 do 35 stopni

W takiej formie kryty stok pod Wadowicami prześcignąłby dotychczasowego rekordzistę - kompleks L+Snow w Szanghaju, z najdłuższą trasą o długości 460 m.

W kompleksie w Babicy ma znaleźć się m.in. nowoczesna kolej krzesełkowa, osobny stok dla początkujących, czy strefa zabaw dla dzieci. Powstanie też rozbudowane zaplecze gastronomiczne i rekreacyjne dla odwiedzających. Przewidziano wypożyczalnię sprzętu, restauracje, sklepy, i strefy odpoczynku. W projekcie ujęto też parking z 700 miejscami postojowymi.

Kompleks pod Wadowicami. Kryty stok może być najdłuższy na świecie


Inwestycja dołączy do niewielkiej grupy podobnych hal w Europie. Jeśli projekt zostanie faktycznie zrealizowany w sugerowanej formie, obiekt w Babicy będzie najdłuższym krytym stokiem na świecie. Taki kompleks mógłby stać się nie tylko wielką atrakcją dla pasjonatów zimowych sportów z Polski, ale i przyciągać turystów z całego świata.

Za realizacją projektu stoi lokalny przedsiębiorca Wacław Prorok (firma P.P.U.H. Wakom), a koncepcję architektoniczną przygotowało Studio Architektoniczne LA. Na stronie studia można obejrzeć wizualizacje kompleksu. Inwestor nie zdradza na ten moment szczegółowego harmonogramu prac ani daty otwarcia obiekty.

- Na razie nie wypowiadam się publicznie na temat inwestycji w Babicy. Najpóźniej za kilka miesięcy wszystko będzie jasne nie tylko odnośnie ostatecznego kształtu stoku, ale także i terminu rozpoczęcia prac - powiedział Prorok w rozmowie z "Gazetą Krakowską".


"Wydarzenia": Nastolatkowie zbudowali skocznię narciarskąPolsat News


Otrzymane przedwczoraj

Sięgał z Bulls po mistrzostwo NBA. Stacey King nie żyje

  • Nie żyje Stacey King, były koszykarz, trzykrotny mistrz NBA w barwach Chicago Bulls. Miał 59 lat. Po zakończeniu kariery był cenionym ekspertem i komentatorem.

    • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

    "Stacey King był cenionym członkiem rodziny Bulls i jedną z naprawdę wyjątkowych osobowości w historii naszego klubu" - przekazały w oświadczeniu chicagowskie "Byki", podkreślając, że King był związany z nimi ponad trzy dekady.

    King karierę w NBA rozpoczął w barwach Bulls, którzy wybrali mierzącego 211 cm środkowego z Oklahomy z szóstym numerem w drafcie w 1989 roku. 

    W ciągu pięciu sezonów spędzonych w tej ekipie odnotował średnio 6,6 punktu i 3,3 zbiórki, a w latach 1991-93 został mistrzem NBA w erze Michaela Jordana. 

    W NBA rozegrał w sumie osiem sezonów, występując też w Minnesota Timberwolves, Miami Heat, Boston Celtics i Dallas Mavericks.

Dalsza część artykułu pod materiałem video:

Zmarzlik stracił w Manchesterze pozycję lidera Grand Prix

Wczoraj, 6 czerwca (22:48)

Bartosz Zmarzlik zajął trzecie miejsce w żużlowej Grand Prix w Manchesterze, czwartej rundzie mistrzostw świata. Wygrał Australijczyk Brady Kurtz i to on objął prowadzenie w klasyfikacji generalnej. Polak, który do tej pory był liderem, spadł na drugie miejsce.

  • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

W sobotę w Manchesterze odbyła się czwarta tegoroczna runda żużlowych mistrzostw świata. Były to drugie zawody na tamtejszym torze - w piątek wygrał Australijczyk Max Fricke, zaś obrońca tytułu Bartosz Zmarzlik był czwarty. Polak miał pecha: niegroźnie upadł w finale i został wykluczony z powtórki.

W sobotnim turnieju, podobnie jak dzień wcześniej, wystartowali także Patryk Dudek oraz Kacper Woryna. Ze względu na kłopoty zdrowotne na Wyspach Brytyjskich nie ścigał się Dominik Kubera.

Po czterech seriach startów Zmarzlik miał osiem punktów, Woryna sześć, zaś Dudek cztery. Broniący tytułu Zmarzlik w tym momencie był już pewny udziału w wyścigu ostatniej szansy (w 18. biegu był drugi). Dwaj pozostali musieli pokazać się z dobrej strony w ostatnim starcie w fazie zasadniczej turnieju, aby to wywalczyć. Bezpośredni awans do finału wywalczyli Michael Jepsen Jensen (Dania) i Kurtz.

Woryna w 17. wyścigu, po zaciętej walce z Janem Kvechem (Czechy), przyjechał do mety na drugim miejscu i przedłużył swoje szanse na występ w najważniejszym biegu turnieju. Z kolei Dudek w swoim ostatnim występie wywalczył tylko punkt.

Z dwóch Polaków, którzy pozostali w zawodach po fazie zasadniczej, awansować do grona czterech najlepszych żużlowców udało się tylko Zmarzlikowi.

W finałowym wyścigu Polak ze startu wyszedł jako drugi. Potem krótko prowadził, ale ostatecznie przyjechał na metę trzeci.

Kolejny turniej GP odbędzie 20 czerwca we Wrocławiu.

Wyniki sobotniej Grand Prix Wielkiej Brytanii:

1. Brady Kurtz (Australia)

2. Michael Jepsen Jensen (Dania)

3. Bartosz Zmarzlik (Polska)

4. Jack Holder (Australia)

5. Max Fricke (Australia)

6. Jason Doyle (Australia)

7. Jan Kvech (Czechy)

8. Kacper Woryna (Polska)

...

12. Patryk Dudek (Polska)

Klasyfikacja generalna:

1. Brady Kurtz (Australia)        65 pkt

2. Bartosz Zmarzlik (Polska)      62

3. Jack Holder (Australia)        55

4. Michael Jepsen Jensen (Dania)  45

5. Kacper Woryna (Polska)         44

6. Max Fricke (Australia)         42

7. Robert Lambert (W. Brytania)   42

8. Jason Doyle (Australia)        37

9. Leon Madsen (Dania)            35

10. Patryk Dudek (Polska)          29

...

15. Dominik Kubera (Polska)        17

Maja Chwalińska kontra Mirra Andreeva. Kim jest "cudowne dziecko z Syberii"?

Wczoraj, 6 czerwca (14:00)

​Gdy Maja Chwalińska szykuje się do największego meczu w karierze, po drugiej stronie siatki stanie zawodniczka, o której świat mówi już od kilku lat. Mirra Andreeva ma dopiero 19 lat, ale w kobiecym tenisie zdążyła już osiągnąć więcej niż większość zawodniczek przez całą karierę. Finał Roland Garros 2026 będzie dla Rosjanki pierwszym wielkoszlemowym finałem.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Mirra Andreeva urodziła się 29 kwietnia 2007 roku w Krasnojarsku na Syberii. Tenis zaczęła trenować jako sześciolatka i bardzo szybko stało się jasne, że ma wyjątkowy talent. Razem ze starszą siostrą Eriką wychowywała się w trudnych warunkach rosyjskiej prowincji, lecz rodzice zdecydowali się zaryzykować wszystko dla sportowej przyszłości córek.

Rodzina najpierw przeprowadziła się do Soczi, a później Mirra wyjechała do Francji, gdzie rozpoczęła treningi w Cannes w akademii Patricka Mouratoglou - słynnego szkoleniowca współpracującego wcześniej między innymi z Sereną Williams.

Sama tenisistka wspominała później, że wybierała między akademią Rafaela Nadala na Majorce a francuskim ośrodkiem. Ostatecznie zdecydowano się na Cannes, które z czasem stało się jej drugim domem.

Prawdziwa eksplozja talentu Andriejewej nastąpiła w 2023 roku. Najpierw dotarła do finału juniorskiego Australian Open, a kilka miesięcy później zachwyciła świat podczas turnieju WTA w Madrycie.

Jako 15-latka pokonała finalistkę US Open Leylah Fernandez, a następnie wyeliminowała Beatriz Haddad-Maię i Magdę Linette. Zatrzymała ją dopiero Aryna Sabalenka. Rosjanka została wówczas jedną z najmłodszych zwyciężczyń meczu WTA w historii.

Kilka miesięcy później przebrnęła kwalifikacje Roland Garros i dotarła do trzeciej rundy turnieju seniorek. Już wtedy imponowała spokojem oraz dojrzałością psychiczną.

Nie myślę o tym, gdzie gram i z kim. Po prostu wychodzę na kort i robię swoje - mówiła nastolatka, która kompletnie nie wyglądała na zawodniczkę przytłoczoną wielką sceną.

W tym samym sezonie dotarła również do czwartej rundy Wimbledonu, stając się najmłodszą uczestniczką tego etapu od czasów Coco Gauff.

Korty Rolanda Garrosa wyjątkowo jej sprzyjają. Już w 2024 roku osiągnęła tam półfinał, eliminując po drodze Arynę Sabalenkę. Została wtedy najmłodszą półfinalistką turnieju wielkoszlemowego od 1997 roku, gdy podobnego wyczynu dokonała Martina Hingis.

Wielu ekspertów właśnie do Hingis porównuje dziś Rosjankę. Nie imponuje wyłącznie siłą czy fizycznością. Jej największym atutem jest inteligencja tenisowa, czucie gry i umiejętność błyskawicznego podejmowania decyzji.

Andriejewa sama przyznaje, że jej sportowym idolem jest Andy Murray - zawodnik słynący z tenisowej inteligencji i świetnego czytania gry.

W 2025 roku Rosjanka weszła do absolutnej światowej elity. Wygrała turniej WTA 1000 w Dubaju, zostając najmłodszą triumfatorką imprezy tej rangi w historii.

Ten sukces automatycznie wywołał porównania do Marii Szarapowej. Obie Rosjanki jako nastolatki wygrywały wielkie turnieje i przebijały się do ścisłej światowej czołówki w błyskawicznym tempie.

Andriejewa poszła jednak jeszcze dalej. W Indian Wells pokonała kolejno Jelenę Rybakinę, Igę Świątek oraz Arynę Sabalenkę, udowadniając, że potrafi wygrywać z największymi gwiazdami kobiecego tenisa.

W wieku zaledwie 17 lat znalazła się w czołowej piątce rankingu WTA.

Ogromny wpływ na rozwój Rosjanki miała współpraca z Conchitą Martinez. Była mistrzyni Wimbledonu pomogła młodej zawodniczce przede wszystkim mentalnie.

Hiszpanka podkreśla, że Andreeva od dawna posiadała wszystkie tenisowe umiejętności potrzebne do wygrywania wielkich meczów. Problemem bywało jednak utrzymywanie koncentracji oraz emocji pod kontrolą.

Martinez nauczyła ją większego spokoju między punktami i lepszego zarządzania własnymi reakcjami na korcie. Efekty widać szczególnie w obecnym sezonie.

Po nieco bardziej nierównym sezonie 2025 Andriejewa wróciła do najwyższej formy w 2026 roku. Wygrała turnieje WTA 500 w Adelajdzie i Linzu, dotarła do półfinału w Stuttgarcie oraz finału prestiżowego turnieju w Madrycie.

Podczas tegorocznego Roland Garros wygląda wyjątkowo pewnie. W półfinale bez większych problemów pokonała Martę Kostiuk 6:1, 6:3, pokazując tenis kompletny: agresywny, inteligentny i niezwykle dojrzały.

Dzięki awansowi do finału Rosjanka już zapisała się w historii, ale zwycięstwo mogłoby wynieść ją jeszcze wyżej. W wieku 19 lat i 39 dni zostałaby jedną z najmłodszych triumfatorek turnieju wielkoszlemowego w historii.

Andriejewa jest postacią budzącą skrajne reakcje. Z jednej strony kibice zachwycają się jej stylem gry, naturalnością i ogromnym talentem. Z drugiej - jej rosyjskie pochodzenie sprawia, że wokół zawodniczki pojawiają się polityczne kontrowersje.

Rosjanka nie odcina się od swojej ojczyzny i nie zabiera jednoznacznego głosu w sprawie wojny w Ukrainie. To powoduje mieszane reakcje części opinii publicznej. Jednocześnie wiele osób podkreśla, że wciąż jest bardzo młodą zawodniczką dojrzewającą pod gigantyczną presją światowych mediów.

Od pewnego czasu pojawiają się również spekulacje dotyczące możliwej zmiany obywatelstwa. Po latach spędzonych we Francji naturalizacja wydaje się teoretycznie możliwa, choć na razie temat pozostaje wyłącznie w sferze plotek.

Dla Andriejewej triumf w Paryżu byłby spełnieniem największego marzenia. Wygrana we French Open to mój najważniejszy cel w życiu - przyznała przed finałem.

Jeśli wygra z Mają Chwalińską, pójdzie śladami Igi Świątek, która również jako 19-latka zdobyła swój pierwszy wielkoszlemowy tytuł właśnie na paryskiej mączce.

Wszystko wskazuje na to, że kobiecy tenis zyskał kolejną wielką gwiazdę na długie lata. Mirra Andriejewa nie jest już tylko "cudownym dzieckiem". Dziś to pełnoprawna kandydatka do dominacji w światowym tenisie.

Wielkie wiercenie pod Alpami i Bałtykiem. Europa buduje megatunele

Jacek Waśkiel

Pod Alpami i dnem Bałtyku trwa budowa gigantycznych megatuneli, które zrewolucjonizują transport w Europie. Projekty takie jak Brenner czy Fehmarnbelt nie tylko rzucą wyzwanie dotychczasowym rekordzistom ze Szwajcarii i Japonii, ale też radykalnie skrócą czas podróży. Nowe korytarze sieci TEN-T mają przenieść miliony ton towarów z dróg na tory.


Maszyna do drążenia tunelu Semmering w otoczeniu rusztowań, sprzętu budowlanego i pracowników w kamizelkach.

Megatunel Semmering. Konstrukcja połączy kluczowe punkty centralnej i południowej Europy.Volker PreusserEast News



Spis treści:

  1. Europa wierci tunele pod Alpami i Bałtykiem

  2. Tunel Brenner na granicy Austrii i Włoch

  3. Tunel Fehmarnbelt pod dnem Morza Bałtyckiego

  4. Tunel Semmering. Szybka kolej zastąpi alpejskie serpentyny

  5. Tunel Mont Cenis połączy Lyon z Turynem

  6. Najdłuższe tunele na świecie. Kolejowe i drogowe rekordy

Europa wierci tunele pod Alpami i Bałtykiem


Megatunele to gigantyczne projekty infrastrukturalne budowane pod górami i morzami, których celem jest przyspieszenie transportu między państwami Europy. Chodzi o stworzenie nowych tras dla szybkich pociągów pasażerskich i ciężkich składów towarowych, które dziś wciąż muszą korzystać ze starych, wolniejszych odcinków prowadzących przez przełęcze, serpentyny albo przeprawy. Większość tych inwestycji powstaje w ramach europejskiej sieci TEN T, czyli budowanego przez Unię Europejską systemu głównych korytarzy transportowych łączących porty, lotniska, stolice i największe centra przemysłowe kontynentu.

Tunel Brenner na granicy Austrii i Włoch


Budowany między Austrią i Włochami tunel bazowy Brenner w Alpach Wschodnich ma stać się jednym z najważniejszych połączeń kolejowych Europy Środkowej. Główna część trasy między Innsbruckiem a Fortezzą liczy około 55 km, a cały system podziemnych odcinków osiągnie około 64 km długości. Otwarcie planowane jest na 2032 rok, a projekt ma przejąć znaczną część transportu towarowego prowadzonego dziś przez alpejską przełęcz Brenner, jedną z najbardziej obciążonych tras ciężarowych w Europie. Konstrukcja obejmuje dwa równoległe tunele kolejowe, przejścia bezpieczeństwa rozmieszczone co kilkaset metrów oraz osobny tunel techniczny wykorzystywany podczas prac geologicznych i późniejszej obsługi infrastruktury.

Tunel Fehmarnbelt pod dnem Morza Bałtyckiego


Między Niemcami i Danią powstaje obecnie jeden z największych tuneli podmorskich świata. Fehmarnbelt połączy niemiecką wyspę Fehmarn z duńską Lolland i będzie miał około 18 km długości. Projekt realizowany jest jako tunel zatapiany, co oznacza, że ogromne betonowe segmenty są budowane na lądzie, a następnie opuszczane na dno Bałtyku i łączone w jedną konstrukcję. W tunelu znajdzie się zarówno czteropasmowa droga, jak i dwutorowa linia kolejowa, która ma znacząco skrócić podróże między Hamburgiem, Kopenhagą i południową Szwecją. Obecny harmonogram zakłada uruchomienie połączenia około 2031 roku.

Tunel Semmering. Szybka kolej zastąpi alpejskie serpentyny


Austria równolegle realizuje projekt tunelu Semmering, który ma odciążyć historyczną trasę Semmeringbahn wpisaną na listę UNESCO. Nowy tunel będzie miał około 27 km długości i stanie się częścią szybkiego połączenia między Wiedniem, Grazem oraz południem kraju. Inwestycja ma zostać ukończona około 2030 roku i jest powiązana z nową linią kolejową Koralm, tworząc nowoczesny korytarz transportowy prowadzący w kierunku Adriatyku. Projekt ma przede wszystkim zwiększyć przepustowość dla ruchu pasażerskiego i towarowego oraz skrócić przejazdy między największymi miastami Austrii.

Tunel Mont Cenis połączy Lyon z Turynem


Francja i Włochy budują nową trasę kolejową między Lyonem a Turynem, której centralnym elementem będzie tunel Mont Cenis, nazywany też tunelem Mont d'Ambin. Podziemny odcinek ma około 57,5 km długości i po ukończeniu stanie się jednym z najdłuższych tuneli kolejowych świata. Projekt ma poprawić połączenia między Francją i północnymi Włochami oraz przenieść dużą część transportu ciężarowego z dróg na kolej. Inwestycja od lat wywołuje jednak protesty i spory polityczne, a koszty budowy rosną znacznie szybciej, niż pierwotnie zakładano.

Najdłuższe tunele na świecie. Kolejowe i drogowe rekordy


Najdłuższym tunelem kolejowym świata pozostaje dziś tunel Świętego Gotarda w Szwajcarii. Konstrukcja ma 57,1 km długości i prowadzi pod Alpami między kantonami Uri oraz Ticino, stanowiąc jeden z najważniejszych korytarzy kolejowych Europy. Skala projektu robi wrażenie nie tylko ze względu na długość, ale również głębokość, ponieważ w niektórych miejscach tunel przebiega ponad dwa kilometry pod masywem górskim.

Przed otwarciem Gottharda rekord należał do japońskiego tunelu Seikan, który ma 53,85 km długości i łączy wyspy Honsiu oraz Hokkaido pod cieśniną Tsugaru. Znaczna część konstrukcji przebiega pod dnem morskim, co przez lata czyniło ją jednym z najbardziej wymagających projektów inżynieryjnych świata. Wśród podmorskich przepraw szczególne miejsce zajmuje również tunel pod kanałem La Manche między Wielką Brytanią i Francją. Cała trasa ma około 50,5 km długości, a jej podmorski fragment liczy około 38 km.

Za najdłuższy tunel drogowy świata uznawany jest norweski Lærdal o długości 24,5 km, zbudowany między miejscowościami Aurland i Lærdal. Powstał po to, aby zapewnić całoroczne połączenie drogowe w regionie silnie uzależnionym wcześniej od promów i warunków pogodowych. Projektanci musieli rozwiązać problem zmęczenia kierowców podczas bardzo długiego przejazdu pod ziemią, dlatego w środku zastosowano specjalnie oświetlone komory przypominające niewielkie podziemne hale.


Sherlock Holmes o mało wtedy nie zginął. Słynna scena przy wodospadzie Reichenbach© 2026 Associated Press


5 warstw i 50 ton mączki. Na takim korcie Chwalińska zagra finał w Paryżu

Paula Drechsler

Finał Roland Garros to nie tylko starcie charakterów, ale też ekstremalny test w wymagających warunkach. Przed taką próbą staje Maja Chwalińska, która sensacyjnie awansowała do finału w Paryżu. W sobotę o 15:00 Polka zmierzy się z Mirrą Andriejewą na charakterystycznej czerwonej nawierzchni z mączki ceglanej. Co decyduje o wyjątkowości takiego kortu i gdzie śledzić transmisję z walki o tytuł?


Tenisistka Maja Chwalińska podczas gry na czerwonym korcie ziemnym w jasnej koszulce i ciemnej spódniczce.

Maja Chwalińska pisze historię na kortach w Paryżu. Czy jej spryt i technika wystarczą do wygrania finału na mączce?Emma Da SilvaEast News



W skrócie

  • Maja Chwalińska zagra w finale Roland Garros z Mirrą Andriejewą. Rozgrywki toczą się na charakterystycznych czerwonych kortach.

  • Nawierzchnia kortów w kompleksie Stade Roland Garros składa się z pięciu warstw, w tym z drobno zmielonej cegły, co ma wpływ na grę.

  • Każdego roku do przygotowania i utrzymania kortów paryskiego kompleksu zużywa się niemal 50 ton mączki ceglanej.

  • Finał singla kobiet odbędzie się w sobotę 6 czerwca o godzinie 15:00 i będzie transmitowany w Eurosporcie, TVN, Playerze oraz HBO Max.

Polka w finale Roland Garros. Niezłomna na korcie ziemnym


Maja Chwalińska z Polski jako pierwsza kwalifikantka w tzw. Erze Open awansowała do finału Roland Garros, gdzie w sobotę zmierzy się z Mirrą Andriejewą. Media sportowe komentują, że Polka dokonała tego, wykazując się wysoką umiejętnością gry, kondycją, sprytem i różnorodnością.

Jest to szczególnie podkreślane m.in. ze względu na fakt, że Roland Garros to jedyny turniej wielkoszlemowy rozgrywany na kortach ziemnych. Mączka ceglana różni się od nawierzchni twardych czy trawiastych i w znaczący sposób oddziałuje na przebieg gry. Nawierzchnia z mączki ceglanej wymusza szczególną adaptację fizyczną i stosowanie określonych taktyk.

Korty Stade Roland Garros to test wytrzymałości i techniki


Jak wyglądają korty kompleksu Stade Roland Garros? Wymiary kortów są standaryzowane przez Międzynarodową Federację Tenisową (ITF). Kort tenisowy to prostokątny obszar do gry w tenisa o wymiarach 23,77 m długości na 8,23 m szerokości w grze pojedynczej i na 10,97 m szerokości przy deblu. Pole gry przedzielone jest na środku siatką i opatrzone różnymi liniami, np. serwisowymi.

Obiekty te różnią się liczbą oferowanych miejsc dla widowni. W przypadku Roland Garros kort Philippe Chatrier ma największą liczbę miejsc siedzących (15 225) i rozgrywane są na nim mecze finałowe. Korty tenisowe różnią się również stosowaną nawierzchnią - te paryskie mają charakterystyczny czerwony kolor.


Kort tenisowy o nawierzchni ziemnej otoczony trybunami z widownią, dwoje zawodników rywalizuje podczas meczu, a wokół widoczne są elementy infrastruktury turniejowej.

Wielki finał Roland Garros odbędzie się na korcie im. Philippe'a Chatriera - również pokrytym charakterystyczną mączką.Autorstwa François GOGLINS - Praca własna, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=79329113Wikimedia Commons


Nawierzchnia kortów ma wpływ na grę


Każdy z czterech turniejów wielkoszlemowych rozgrywany jest na innej nawierzchni - a rodzaj nawierzchni, na której trwa rywalizacja, ma ogromny wpływ na dynamikę i przebieg gry. Widać to podczas rozgrywek na trawiastych kortach Wimbledonu, nawierzchni twardej Australian Open i US Open, oraz na czerwonych kortach ziemnych French Open.

Ten ostatni turniej zasłynął z długich wymian, wysokich odbić piłki i wymaga od zawodników zarówno dużej wytrzymałości, jak i umiejętności gry z rotacją, co czyni korty ceglane szczególnym testem dla tenisistów.

Mączka, czyli 50 ton drobno zmielonej cegły na kortach w Paryżu


Kultowe korty kompleksu Stade Roland Garros składają się w rzeczywistości z pięciu różnych warstw - w tym m.in. kamienia i żużlu - z których każda zapewnia odpowiednią trwałość, odprowadzanie wody oraz elastyczność. Całość wieńczy cieniutka, zaledwie ok. 2 mm warstwa charakterystycznej czerwonej mączki.

Według "Le Parisien" do przygotowania i utrzymania nawierzchni paryskich kortów co roku zużywa się łącznie niemal 50 ton drobno zmielonej cegły. Pochodzi ona z wyselekcjonowanej cegielni w Oise, gdzie wypala się ją w odpowiedniej temperaturze, a następnie precyzyjnie kruszy i przesiewa, by uzyskać odpowiednią strukturę.

Wielki finał Roland Garros. Kiedy mecz Chwalińskiej z Andriejewą?


Na kortach z powierzchnią wykonaną z mączki ceglanej odbijająca się piłka unosi się wyżej i porusza wolniej, ponieważ powierzchnia jest chropowata i wykazuje duży opór, wyjaśnia Tenes. Utrzymany w dobrym stanie kort pokryty cegłą gwarantuje jednolitą powierzchnię do gry, podczas gdy zaniedbany może być pełen nierówności, które komplikują poruszanie się i utrudniają precyzyjne zagrania.

By nie dopuścić do takich problemów, przez cały French Open podłoże kortów jest regularnie wyrównywane i uzupełniane. Dzięki tym zabiegom obecnie możemy śledzić emocjonujące zmagania uczestników na doskonale utrzymanych kortach w Paryżu - i trzymać kciuki za Polkę, Maję Chwalińską. Finał singla kobiet zostanie rozegrany w sobotę 6 czerwca. Mecz Chwalińskiej z Andriejewą rozpocznie się o godzinie 15:00. Będzie go można oglądać w Eurosporcie, TVN, Playerze i HBO Max.


Wspinaczka na najwyższą górę świata w XXI wieku© 2026 Associated Press


150 minut tygodniowo to za mało? Serce może potrzebować więcej

150 minut tygodniowo to za mało? Serce może potrzebować więcej

Karol Kubak

Więcej ruchu może oznaczać znacznie większą ochronę serca, niż dotąd sądzono. Naukowcy analizujący dane tysięcy osób odkryli, że aktywność wykraczająca poza obecne zalecenia może wyraźnie obniżać ryzyko zawału, udaru i innych chorób układu krążenia.


Osoba ćwicząca na świeżym powietrzu, symbolizująca większą ochronę serca dzięki aktywności fizycznej.

Więcej ćwiczeń może dawać sercu znacznie większą ochronę123RF/PICSEL


Przez lata uważano, że 150 minut ruchu tygodniowo wystarczy, by zadbać o serce. Nowe badanie pokazuje jednak, że organizm może czerpać jeszcze większe korzyści z większej dawki aktywności. Nie chodzi przy tym o wyczynowy sport czy codzienne maratony, ale o regularny ruch, który wykracza poza to wskazane minimum.

Naukowcy przeanalizowali dane 17 088 osób z brytyjskiego projektu UK Biobank. Ich zdrowie obserwowano przez niemal osiem lat. Osoby, które spełniały obecne zalecenia dotyczące aktywności fizycznej, miały o 8-9 proc. niższe ryzyko poważnych problemów sercowo-naczyniowych, takich jak zawał czy udar. Jeszcze ciekawsze okazały się wyniki osób ćwiczących trzy a nawet cztery razy więcej. W tej grupie ryzyko spadało o ponad 30 proc.

Każdy dodatkowy spacer ma znaczenie


Autorzy badania podkreślają jednak, że nie należy traktować tych wyników jako nakazu spędzania całych dni na siłowni. Prof. Aiden Doherty z Uniwersytetu Oksfordzkiego zwraca uwagę, że najważniejszy wniosek jest prostszy.

- Widać wyraźnie, że osoby, które są w stanie wykonywać więcej niż 1 godzinę i 20 minut aktywności dziennie o umiarkowanej lub wysokiej intensywności, mogą odnieść korzyści dla układu sercowo-naczyniowego, ale rozsądne przesłanie z punktu widzenia zdrowia publicznego - pisze profesor

Badacze zgadzają się, że obecne minimum 150 minut tygodniowo nadal ma ogromne znaczenie. Problem w tym, że wiele osób nawet tego poziomu nie osiąga.


Regularna aktywność nie tylko wzmacnia stawy i mięśnie, ale także wspiera układ sercowo-naczyniowy

150 minut ćwiczeń tygodniowo nadal ma ogromne znaczenie123RF/PICSEL


Minimum to dopiero początek


Badanie pokazało też, że osoby o słabszej kondycji potrzebują nieco więcej ruchu, aby osiągnąć podobne efekty zdrowotne. To ważna informacja szczególnie dla ludzi pracujących siedząco lub wracających do aktywności po dłuższej przerwie.

Naukowcy podkreślają, że dużą zaletą badania było wykorzystanie danych z urządzeń mierzących aktywność, a nie samych deklaracji uczestników. Dzięki temu wyniki są bardziej wiarygodne.

Źródło: ScienceAlert
Publikacja: Liang Z, Du S, Zhao S, et alJoint non-linear dose-response associations of device-measured physical activity and cardiorespiratory fitness with cardiovascular disease: a cohort and Mendelian randomisation studyBritish Journal of Sports Medicine Published Online First: 19 May 2026. doi: 10.1136/bjsports-2025-111351


Stonehenge nadal fascynuje. Neolityczna budowla zainspirowała archeologów© 2026 Associated Press


Ten trening daje efekty bez wysiłku. Wystarczy 5 minut dziennie

Nie musisz się męczyć na siłowni. Ten sposób ćwiczenia działa lepiej

Karol Kubak

Siłownia do upadłego i zakwasy jako dowód "dobrego treningu"? Zapomnij! Naukowcy mają dla ciebie prostszą opcję. Okazuje się, że kilka minut dziennie spokojnych, kontrolowanych ruchów może dać porównywalne (a czasem lepsze) efekty niż intensywne ćwiczenia.


Osoba w sportowym stroju wykonuje przysiad na dywanie w jasnym pomieszczeniu, w tle kanapa i rośliny.

Ten trening daje efekty bez wysiłku. Wystarczy 5 minut dziennie123RF/PICSEL


Masz słabą kondycję, a siłownia, pot i zakwasy to dla ciebie dowód dobrze wykonanych ćwiczeń, które zniechęcają się od samego myślenia o nich? Mam dla ciebie doskonałą wiadomość! Najnowsze badania australijskich naukowców pokazują, że skuteczny trening wcale nie musi być ani długi, ani wyczerpujący. Klucz tkwi w rodzaju ruchu, a nie w jego intensywności.

Zapomnij o ciężkich treningach. Ten sposób działa lepiej


Chodzi o tzw. ćwiczenia ekscentryczne wykorzystujące masę ciała (ang. bodyweigh eccentric exercise), czyli takie, w których mięsień pracuje podczas wydłużania. Brzmi skomplikowanie, ale w praktyce to po prostu "faza opuszczania" ruchu. Przykład? Powolne siadanie na krześle, schodzenie po schodach czy opuszczanie ciężarka.

- Pomysł, że ćwiczenia muszą być wyczerpujące lub bolesne, powstrzymuje ludzi. Zamiast tego powinniśmy skupić się na ćwiczeniach ekscentrycznych, które mogą przynieść lepsze rezultaty przy znacznie mniejszym wysiłku niż tradycyjny trening i nie potrzebujesz nawet siłowni - tłumaczy prof. Ken Nosaka ze Szkoły Nauk Medycznych i Zdrowotnych Edith Cowan University.

To właśnie w tej fazie ruchu mięśnie generują większą siłę, zużywając jednocześnie mniej energii niż przy podnoszeniu ciężaru czy wchodzeniu po schodach.

5 minut dziennie da ci realne efekty


Badania prowadzone przez dr. Benjamina Kirka (z tego samego wydziału) i prof. Nosakę pokazały coś jeszcze ciekawszego. Wystarczyło pięć minut dziennie, by zauważyć poprawę siły, elastyczności i samopoczucia u osób prowadzących siedzący tryb życia. Program obejmował cztery proste ćwiczenia: przysiady na krześle, odchylanie się na krześle, pompki przy ścianie oraz opuszczanie pięt.


Program obejmował cztery proste ćwiczenia: przysiady na krześle, odchylanie się na krześle, pompki przy ścianie oraz opuszczanie pięt.


- Zaobserwowaliśmy znaczącą poprawę siły mięśni, elastyczności, wytrzymałości siłowej oraz zdrowia psychicznego, co sugeruje, że nawet niewielkie ilości codziennego ruchu mogą przynosić trwałe i zauważalne korzyści - podkreśla profesor.

Co ważne, ćwiczenia można rozłożyć w ciągu dnia, a do ich wykonania nie potrzeba sprzętu.

Dlaczego to może być przełom dla ciebie?


Ćwiczenia ekscentryczne mniej obciążają serce i płuca, dlatego są szczególnie polecane osobom starszym i tym z chorobami przewlekłymi. Co więcej, naśladują codzienne ruchy, więc łatwiej je włączyć do rutyny.

- Możesz zwiększyć siłę, nie czując się tak wyczerpanym. Otrzymujesz więcej korzyści przy mniejszym wysiłku. To sprawia, że ćwiczenia ekscentryczne są atrakcyjne dla szerokiej grupy ludzi - mówi prof. Nosaka.

To co, od dzisiaj nie ma już wymówki, prawda? Siadając na krześle zrób to powoli, żeby mięśnie mogły pracować (a nawet możesz tę czynność powtórzyć kilka razy. Tak, nawet, jak w pracy będą się na ciebie dziwnie patrzyli). Podczas pracy co jakiś czas powoli odchylaj się i szybko prostuj w ramach przerwy (możesz czasem , siedząc, podnosić wyprostowane nogi i powoli opuszczać), a czekając na kawę przy ekspresie stań na przedniej części stopy (unieś pięty), i powoli opuszczaj pięty do podłogi. Właśnie o to chodzi - o te proste czynności robione "w dół", tylko nieco wolniej. Proste, prawda?

Publikacje:

  1. Kazunori Nosaka, Eccentric exercise: Muscle damage to the new normal, Journal of Sport and Health Science (2026). DOI: 10.1016/j.jshs.2026.101126

  2. Effects of a daily, home-based, 5-minute eccentric exercise program on physical fitness, body composition, and health in sedentary individuals, European Journal of Applied Physiology (2025). DOI: 10.1007/s00421-025-05757-7. link.springer.com/article/10.1 … 7/s00421-025-05757-7


Psy-roboty z głowami Muska, Bezosa, Zuckerberga i Warhola na wystawie amerykańskiego artysty © 2026 Associated Press


Koszmarna kraksa na Giro d'Italia. Poważne obrażenia kolarzy

  • Adam Yates nie pojedzie dalej w Giro d'Italia. Brytyjski lider UAE Team Emirates wycofał się z wyścigu w niedzielę przed startem trzeciego etapu po kontuzji odniesionej dzień wcześniej w poważnej kraksie. Yates był jednym z kandydatów do podium. To już trzeci zawodnik tej ekipy, który kończy udział w tegorocznym Giro.

    • Brytyjski kolarz Adam Yates z ekipy UAE Team Emirates wycofał się z Giro d’Italia przed startem trzeciego etapu po poważnym wypadku.
    • Australijczyk Jay Vine i Hiszpan Marc Soler z tej samej drużyny wycofali się w sobotę po masowej kraksie 30 km przed metą drugiego etapu.
    • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl

    Dwaj jego koledzy - Australijczyk Jay Vine i Hiszpan Marc Soler wycofali się z wyścigu w sobotę, na skutek obrażeń odniesionych w masowej krasie ok. 30 km przed metą drugiego etapu.

    Vine doznał wstrząśnienia mózgu i złamania łokcia, a Soler złamania miednicy - powiedział w niedzielę Adrian Rotunno, dyrektor medyczny UAE Team Emirates, dodając, że na tym etapie żaden z nich nie wymagał operacji.

    W niedzielę 33-letni Yates, który ukończył etap z twarzą pokrytą błotem i krwią, również wycofał się z wyścigu. "Adam Yates doznał poważnych otarć i rozcięcia lewego ucha" i wykazuje "opóźnione objawy wstrząśnienia mózgu" - wyjaśnił lekarz jego zespołu. Pech w Giro d'Italia nie opuszcza trzeciego zawodnika Tour de France 2023. Zaliczył już kraksy w dwóch poprzednich startach w 2017 i 2025 roku, choć za każdym razem udało mu się ukończyć wyścig odpowiednio na 9. i 12. miejscu.

    Adam Yates, brat bliźniak Simona, zwycięzcy zeszłorocznego Giro, skupi się teraz na swojej roli pomocnika Tadeja Pogacara w górach podczas lipcowego Tour de France.
    Włoch Andrea Vendrame (Jayco-AlUla), który ukończył sobotni drugi etap z urazem dolnej części pleców, również nie wystartuje w niedzielę. Dwóch innych kolarzy, Kolumbijczyk Santiago Buitrago (Bahrajn) i Norweg Adne Holter (Uno-X), wycofało się już w sobotę.

Dalsza część artykułu pod materiałem video:

Napad na dom polskiego piłkarza. Nowe fakty ws. sprawców

  • Policja zidentyfikowała osoby podejrzane o piątkowe wtargnięcie do domu polskiego obrońcy Jana Bednarka w Porto. Z informacji policji wynika, że było to pięć osób – czterech mężczyzn i jedna kobieta, którzy mieli mówić po hiszpańsku. W dalszym ciągu nie zostali oni jednak zatrzymani.

    • Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

    Według ustaleń śledczych grupa napastników, z których trzech miało wtargnąć do domu piłkarza, mówiła w języku hiszpańskim.

    Cytująca w sobotę wieczorem źródła policyjne stacja telewizyjna Now przekazała, że policji udało się zidentyfikować napastników, ale w dalszym ciągu nie zostali oni schwytani.

    Śledztwo ułatwiły materiały filmowe z kamer w domu polskiego piłkarza, jak też z ulicznego monitoringu.

    Jak poinformował portugalski dziennik "Record", do zdarzenia doszło w piątek około godziny 20:00, kiedy Bednarek i jego rodzina wrócili do domu. Piłkarz zastał w nim trzech złodziei. Jeden z nich zagroził mu nożem.

    Z domu obrońcy FC Porto złodzieje zabrali przedmioty szacowane łącznie na 150 tys. euro. Wśród nich były m.in. dwa luksusowe zegarki, dwie obrączki oraz bransoleta.

    W niedzielę FC Porto zagra przeciwko ekipie AVS. Trener "Smoków" Francesco Farioli poinformował w sobotę, że zważywszy na traumatyczne doświadczenie polskiego obrońcy nie podjął jeszcze decyzji czy wystawi go w pierwszym składzie. Mimo wszystko, Polak wziął udział w treningu przed niedzielnym meczem.

    Przedstawiciele władz FC Porto zapewnili, że klub przekazał polskiemu piłkarzowi i jego rodzinie wszelką niezbędną pomoc, m.in. wsparcie psychologiczne oraz pomoc w ochronie domu.

Dalsza część artykułu pod materiałem video:

Największy port w tej części Europy. Przyjmie ogromne statki

Największy port Skandynawii w przebudowie. Ogromne statki wymuszają zmiany

Paula Drechsler

W porcie w Göteborgu w Szwecji trwa realizacja projektu Skandia Gateway. Inwestycja ma na celu modernizację portu i zwiększenie przepustowości dla dużych jednostek. Właśnie podpisano umowę dotyczącą pogłębienia toru wodnego tego największego portu Skandynawii. Obecna głębokość ogranicza bowiem możliwość zawijania największych statków z pełnym ładunkiem.


Duży kontenerowiec w Porcie w Göteborgu, dźwigi portowe i maszyny budowlane przy nabrzeżu. Obszar podlega modernizacji.

Trwa modernizacja Portu w Göteborgu, który jest największym portem Skandynawii.Port w Göteborgu materiały prasowe


Modernizacja szwedzkiego portu. Obsłuży największe statki


Port w Göteborgu to jedyny port w Szwecji zdolny do obsługi największych oceanicznych statków handlowych. Jednak obecnie zbyt mała głębokość toru ogranicza wpływanie w pełni załadowanych jednostek. Zdecydowano o modernizacji portu, prace prowadzone są w ramach projektu Skandia Gateway.

Inwestycja ma na celu zwiększenie bezpieczeństwa i przepustowości największego portu Skandynawii, który obsługuje około 20 proc. szwedzkiego handlu i ponad połowę całego ruchu kontenerowego.

Jednym z założeń Skandia Gateway jest pogłębienie toru wodnego. Dzięki temu możliwe będzie przyjmowanie "większej liczby jednostek o większych rozmiarach i większym zanurzeniu". Podpisano właśnie kontrakt z firmą Boskalis Sweden AB na roboty strzałowe i prace pogłębiarskie.

Prace w porcie w Göteborgu. Wielka inwestycja w Szwecji


Projekt Skandia Gateway to kluczowa inwestycja portu w Göteborgu, której celem jest pogłębienie toru wodnego i basenów portowych, aby port mógł w pełni obsługiwać największe statki handlowe.

Ze względu na rosnące rozmiary nowych statków obecna głębokość toru wodnego portu w Göteborgu już teraz ogranicza możliwość zawijania największych jednostek z pełnym ładunkiem.

Projekt modernizacji portu jest realizowany wspólnie przez Szwedzką Administrację Morską, Szwedzką Administrację Transportu i Port w Göteborgu.

Najważniejsze założenia projektu Skandia Gateway to:

  • pogłębienie toru wodnego na odcinku ok. 5 km,

  • zwiększenie maksymalnej głębokości zanurzenia z 13,5 m do 17,5 m,

  • poszerzenie obrotnicy przed terminalem kontenerowym,

  • wzmocnienie nabrzeży i terminali, z pogłębieniem basenu portowego.

Projekt Skandia Gateway wkracza w kolejną fazę


20 kwietnia br. podpisana została umowa z Boskalis, na pogłębienie nowego odcinka portu w Göteborgu w Szwecji. Przeprowadzone zostanie wyburzanie i kruszenie skał z wykorzystaniem materiałów wybuchowych oraz prace pogłębiarskie. Zgodnie z komunikatem udostępnionym przez zarząd portu, wartość kontraktu opiewa na ok. 18 mln euro.

Prace przy modernizacji portu trwają od kilku lat. W lutym br. ukończono kilka kluczowych elementów konstrukcji nabrzeża. Te działania stanowią warunek konieczny do przeprowadzenia planowanych prac pogłębiarskich i wyburzeniowych.

Zarząd portu informuje w komunikacie, że przygotowania do organizacji projektu pogłębiania zaczynają się już teraz, a docelowe prace mają ruszyć w październiku 2026 r. i potrwać do marca 2027 r.

Następnie Szwedzka Administracja Morska przejmie odpowiedzialność za pogłębianie toru wodnego poza terenem jednostki, od basenu portowego w stronę wejścia do portu. Prace te mają ruszyć jesienią 2027 roku.

Zakończenie całej inwestycji przewidywane jest na 2029 rok.


"Wydarzenia": W Szczecinie zaprezentowano polski prom Jantar UnityPolsat News


Terminal do rozbudowy. Jak zmieni się lotnisko we Wrocławiu?

Anna Czowalla

Nowe drogi kołowania, płyta postojowa dla 14 samolotów i infrastruktura, która pozwoli przyjmować niemal dwa razy więcej maszyn jednocześnie. Lotnisko we Wrocławiu przechodzi właśnie największą modernizację w swojej historii, przygotowując się na obsługę nawet 10 milionów pasażerów rocznie.


Wejście do terminala lotniska Wrocław z napisem WRO, szklane ściany, drzewa, osoby przy drzwiach automatycznych.

Rozbudowa lotniska we Wrocławiu. Roczna przepustowość osiągnie poziom około 10 milionów pasażerówMarysia ZawadaEast News



Spis treści:

  1. Jak zmieni się terminal lotniska we Wrocławiu i kiedy ruszy rozbudowa?

  2. Lotnisko we Wrocławiu gotowe na większą liczbę pasażerów

Jak zmieni się terminal lotniska we Wrocławiu i kiedy ruszy rozbudowa?


Lotnisko we Wrocławiu im. Mikołaja Kopernika szykuje się do największej rozbudowy od czasu otwarcia obecnego terminala przed Euro 2012. Liczba pasażerów rośnie szybciej, niż zakładali projektanci obecnego terminala, a jego możliwości operacyjne zaczynają się wyczerpywać. Władze portu zapowiadają kompleksową rozbudowę strefy pasażerskiej oraz zaplecza technicznego, która w perspektywie najbliższej dekady ma całkowicie zmienić sposób funkcjonowania wrocławskiego lotniska - zarówno pod względem przepustowości, jak i komfortu odprawy.

Podpisanie umowy z konsorcjum AKE Studio oraz WLC Inżynierowie rozpoczyna etap projektowania przyszłej rozbudowy terminala.

Inwestycja za ponad miliard złotych obejmie m.in. przygotowanie pełnej dokumentacji oraz koncepcji architektoniczno‑funkcjonalnej. Plan zakłada ekspansję portu lotniczego we Wrocławiu zarówno w kierunku wschodnim, jak i zachodnim oraz budowę nowego pirsu odlotowego - wydłużonej części z dodatkowymi bramkami boardingowymi.

Po zakończeniu inwestycji powierzchnia terminalu może wzrosnąć nawet dwukrotnie, a roczna przepustowość osiągnie poziom około 10 milionów pasażerów. Aktuanie port obsługuje około 7,5 proc. krajowego ruchu lotniczego.

Rozbudowa nie ograniczy się do samego terminala. Projekt przewiduje również budowę wielopoziomowego parkingu na około 1600 pojazdów, rozbudowę systemu obsługi naziemnej oraz gruntowną przebudowę układu komunikacyjnego wokół terminala.

Harmonogram przewiduje 18 miesięcy na przygotowanie projektu wraz z uzyskaniem decyzji administracyjnych oraz nadzorem autorskim nad realizacją. Oznacza to początek zasadniczych robót budowlanych jeszcze w drugiej połowie obecnej dekady, przy zachowaniu ciągłości funkcjonowania portu. Finalizacja całego programu planowana jest w perspektywie lat 2031-2032.

Lotnisko we Wrocławiu gotowe na większą liczbę pasażerów


Rozbudowa terminala we Wrocławiu to dopiero drugi etap całej inwestycji. Pierwszy rozpoczął się jesienią 2024 roku w strefie operacyjnej airside, czyli tej części lotniska, która odpowiada za ruch samolotów - ich parkowanie, kołowanie oraz przygotowanie do startu. Powstaje tam nowa infrastruktura umożliwiająca realizację większej liczby operacji lotniczych w krótszym czasie, w tym:

  • dodatkowa płyta postojowa dla 14 samolotów pasażerskich;

  • nowa płyta do odladzania;

  • niemal 2,6 kilometra nowych dróg kołowania.

Szczególne znaczenie ma droga szybkiego zjazdu z pasa startowego o długości około 625 metrów, która umożliwia szybkie opuszczenie pasa po lądowaniu. Dzięki temu kolejny samolot może rozpocząć podejście do lądowania niemal natychmiast po zwolnieniu pasa.

Skala projektu wykracza poza standardowe modernizacje regionalnych portów lotniczych. Na lotnisku we Wrocławiu do tej pory wykonano około 90 000 metrów kwadratowych nawierzchni betonowych - to powierzchnia odpowiadająca blisko 13 pełnowymiarowym boiskom piłkarskim. Pod płytą lotniska ułożono ponad 200 kilometrów instalacji technicznych, obejmujących systemy energetyczne, kanalizacyjne, teletechniczne oraz oświetlenie nawigacyjne, zgodne z wytycznymi Europejskiej Agencji Bezpieczeństwa Lotniczego (EASA) oraz Międzynarodowej Organizacji Lotnictwa Cywilnego (ICAO).

Sieć dróg kołowania wydłuży się o około 88 proc., a powierzchnia płyt postojowych i stanowisk do odladzania wzrośnie niemal dwukrotnie, co pozwoli na jednoczesną obsługę do 28 samolotów.

Koszt rozbudowy części operacyjnej lotniska wynosi około 377 milionów złotych netto, z czego blisko połowę - 175 milionów złotych - stanowi dofinansowanie unijne w ramach instrumentu "Łącząc Europę" (CEF2) na lata 2021-2027. Inwestycja wpisuje się w europejską strategię zwiększania mobilności transportowej oraz przygotowania infrastruktury cywilnej do ewentualnych operacji wojskowych. Nowe infrastruktura lotniska będzie mogła obsługiwać zarówno samoloty pasażerskie, jak i maszyny wykorzystywane przez siły zbrojne państw NATO.

Według danych Polskich Portów Lotniczych wrocławski port generuje około 4,4 miliarda złotych rocznej wartości dodanej dla gospodarki regionu. Rozbudowa airside stanowi więc fundament dla dalszych inwestycji terminalowych oraz realne wzmocnienie pozycji Dolnego Śląska na mapie europejskich połączeń lotniczych.

Pierwsze efekty pasażerowie odczują jeszcze przed zakończeniem całego programu inwestycyjnego - przed sezonem letnim 2026 podróżni zyskają dodatkową przestrzeń oczekiwania z ponad 300 nowymi miejscami siedzącymi na poziomie +0,5 pod halą odlotów oraz dostęp do automatycznych stanowisk nadawania bagażu. Nowe rozwiązania skrócą kolejki do odprawy i pozwolą szybciej przejść przez kontrolę bezpieczeństwa jeszcze przed startem wielkiej rozbudowy.


Naukowcy badają, jak mogły wyglądać pradawne psy i skąd pochodziły© 2026 Associated Press


Mistrz świata wyszedł z kościoła i "zakłócił spokój ducha" żony

  • Były kolarski mistrz świata ma kłopoty. Hiszpan Oscar Freire został skazany na dziewięć dni aresztu domowego za nękanie żony, z którą obecnie jest w trakcie rozwodu.

    • Były hiszpański kolarz Oscar Freire został skazany na dziewięć dni aresztu domowego za nękanie żony.
    • Były mistrz świata przyznał się do winy i zaakceptował wyrok.
    • Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.

    W minioną niedzielę w Torrelavedze, rodzinnej miejscowości Freire, były kolarz, wychodząc z mszy świętej i w obecności innych osób, zwrócił się do żony słowami, które - jak stwierdził sąd - "zakłóciły spokój ducha skarżącej, naruszając jej integralność moralną".

    Jeszcze w niedzielę 50-letni Freire został doprowadzony do aresztu, a w poniedziałek osądzony. 

    Przyznał się do winy i zaakceptował wyrok wnioskowany przez prokuraturę.

    Freire, mistrz świata z 1999, 2001 i 2004 roku, jest jednym z pięciu kolarzy z trzema tytułami, obok Włocha Alfredo Bindy (1927, 1930, 1932), Belgów Rika van Steenbergena (1949, 1956, 1957) i Eddy’ego Merckxa (1967, 1971, 1974) oraz Słowaka Petera Sagana (2015-17).

    Ponadto Hiszpan wywalczył brązowy medal w 2000 roku, wyprzedzony w Plouay przez Łotysza Romansa Vainsteinsa i Zbigniewa Sprucha. 

Dalsza część artykułu pod materiałem video:

Wodny tramwaj w Trójmieście będzie omijać korki na Hel. Znamy ceny biletów

Wodny tramwaj w Trójmieście będzie omijać korki na Hel. Znamy ceny biletów

Julia Król

Tramwaj wodny na trasie Puck-Swarzewo-Chałupy stanie się już w tym sezonie wakacyjnym wygodnym rozwiązaniem dla turystów oraz mieszkańców regionu. Cicha, bezemisyjna jednostka zapewnia komfort, bezpieczeństwo oraz udogodnienia dla osób niepełnosprawnych, rowerzystów i rodzin. Podróż promem pozwoli zaoszczędzić czas - cały rejs z Pucka do Chałup trwa około 45 minut i pozwala uniknąć korków, które co roku paraliżują dojazd na Półwysep Helski.


article cover

Szybki rejs zamiast korków na Hel? Tramwaj wodny Puck-Chałupy startujeKonrad Kedzior/Kakenski.plFacebook


Na nadmorskich trasach w rejonie Trójmiasta szykuje się zmiana, która może przypaść do gustu turystom planującym wakacje nad Bałtykiem. Zamiast stać w korkach na drogach prowadzących na Półwysep Helski, będzie można skorzystać z ciekawej alternatywy - rejsów tramwajem wodnym, mających stać się jedną z głównych atrakcji sezonu letniego.


Spis treści:

  1. Statek jest przygotowany dla szerokiego grona odbiorców

  2. Tramwaj będzie kursował po Zatoce Puckiej jeszcze przed wakacjami

  3. Jak długa będzie podróż wodnym tramwajem?

  4. Cena biletu na tramwaj wodny w rejonie Trójmiasta

Nowa propozycja zakłada regularne połączenia wodne, które pozwolą szybko i wygodnie przemieszczać się między najpopularniejszymi miejscowościami: Puckiem, Swarzewem i Chałupami. Dzięki temu podróż stanie się nie tylko środkiem transportu, ale też atrakcją samą w sobie - pasażerowie będą mogli podziwiać widoki Zatoki Puckiej, zamiast spędzić czas w samochodzie. Początek rejsu zaplanowano w historycznym Pucku, następnie statek przepłynie do klimatycznego Swarzewa i na koniec dopłynie do słynących ze sportów wodnych Chałup.

Statek jest przygotowany dla szerokiego grona odbiorców


Organizatorzy podkreślają, że jednostki będą odpowiednio przygotowane do obsługi pasażerów. Na pokładzie przewidziano m.in. zaplecze zapewniające komfort podróży, a także opiekę medyczną. Ma to zwiększyć bezpieczeństwo i sprawić, że rejsy będą dostępne dla szerokiego grona odbiorców. Statek będzie dostępny dla osób z niepełnosprawnościami, a także rowerzystów i turystów z bagażem. Pomieści łącznie 50 pasażerów.

Jego zalety na tym się nie kończą, tramwaj bowiem jest napędzany bezemisyjnym silnikiem elektrycznym, ładowanym w nocy. Pozwoli to chronić delikatny ekosystem regionu oraz zapewni cichą podróż.

Tramwaj będzie kursował po Zatoce Puckiej jeszcze przed wakacjami


Pierwsze kursy mają mieć miejsce już końcówką maja - przed 1 czerwca, Dniem Dziecka, aby zachęcić rodziny z dziećmi do trasy, jak opowiada Arkadiusz Gawrych, przewodniczący Związku Powiatowo-Gminnego Zatoki Puckiej. Chociaż początkowo planowano inaugurację w majówkę, niska temperatura i niestabilna pogoda przesunęły ten termin.

Planowane są kursy od trzech do czterech razy dziennie, chociaż jest to jeszcze uzgadniane z lokalnymi samorządami.

Jak długa będzie podróż wodnym tramwajem?


Tramwaj wodny ma rozwiązać problem, który co roku wraca w sezonie wakacyjnym - ogromne korki na trasach prowadzących na Hel. W szczycie lata przejazd samochodem potrafi trwać wiele godzin, co zniechęca zarówno turystów, jak i mieszkańców. Rejs statkiem ma być więc realną alternatywą, która pozwoli ominąć zatłoczone drogi.

Z Pucka do Chałup rejs potrwa około 45 minut, z Chałup do Swarzewa - 20 minut, natomiast ze Swarzewa do Pucka - około 25 minut. Będzie to więc znacznie szybszy sposób przemieszczania się niż tradycyjny samochód, szczególnie w gorącym sezonie letnim.

Cena biletu na tramwaj wodny w rejonie Trójmiasta


Arkadiusz Gawrych zapowiada, że ceny będą bardzo atrakcyjne. Za bilet normalny w jedną stronę trzeba będzie zapłacić 25 złotych. Przewidziane są również zniżki dla dzieci, osób starszych oraz z niepełnosprawnościami. Przewóz roweru jest możliwy przy dopłacie 10 złotych.


Czy ultradźwięki mogą uratować jeże przed śmiercią na drogach?© 2026 Associated Press


Czeski RegioJet wycofuje się z Polski. 3 maja ostatni pociąg

Czeski RegioJet wycofuje się z Polski. 3 maja ostatni pociąg

RegioJet wycofuje się z połączeń krajowych po Polsce. Ich obsługa zostanie zakończona 3 maja br. - poinformował czeski przewoźnik kolejowy. Międzynarodowe połączenia Przemyśl - Kraków - Praga oraz Warszawa - Praga będą nadal obsługiwane.


article cover

RegioJet zdecydował o wycofaniu się z tras krajowych w Polsce.Alstommateriały prasowe


"RegioJet zakończy swoją działalność na polskim rynku krajowym. Jesteśmy gotowi powrócić, gdy rynek będzie rzeczywiście otwarty i zapewni uczciwe oraz transparentne warunki dla wszystkich przewoźników" - przekazał czeski przewoźnik w czwartkowym komunikacie prasowym.

Zwrot biletów i rekompensaty dla pasażerów RegioJet


Obsługa krajowych połączeń Kraków - Warszawa - Gdynia oraz Poznań - Warszawa zostanie zakończona 3 maja 2026 roku.

Pasażerowie jeszcze w czwartek zostaną poinformowani o odwołaniu połączeń po tej dacie za pomocą SMS lub e-maila. Pełny zwrot kosztów zostanie dokonany najpóźniej do środy 15 kwietnia tą samą metodą płatności, jaką dokonano zakupu biletu. Ponadto pasażerowie będą mogli ubiegać się o rekompensatę w wysokości 100 zł.

W komunikacie zaznaczono, że międzynarodowe połączenia Przemyśl - Kraków - Praga oraz Warszawa - Praga będą nadal obsługiwane.

Dlaczego RegioJet znika z Polski? Oskarżenia wobec PKP


RegioJet rozpoczął działalność w Polsce w drugiej połowie 2025 roku. Pełne uruchomienie wszystkich planowanych połączeń krajowych miało nastąpić w grudniu, ale nie zostało zrealizowane w pełnym zakresie. RegioJet tłumaczy, że wynikało to m.in z niewystarczających zasobów kadrowych zewnętrznego dostawcy maszynistów.

RegioJet zarzuca PKP Intercity, że firma ta za pośrednictwem swojej spółki matki PKP SA, która jest właścicielem budynków dworcowych, "zakończyła kampanię marketingową RegioJet na dworcach oraz nie umożliwiła uruchomienia punktów sprzedaży na dworcach".

Czeski przewoźnik wskazał, że miało też dochodzić do "publicznych ataków ze strony prezesa PKP Intercity wobec kierownictwa PKP PLK, z zarzutami o faworyzowanie RegioJet, mimo że PKP Intercity utrzymało taki sam zakres połączeń jak w poprzednim roku".

Do problemów operacyjnych doszedł również nacisk ekonomiczny ze strony PKP Intercity.

Przewoźnik obniżył ceny biletów nawet o 70 proc. w stosunku do poziomu sprzed wejścia RegioJet na rynek. "Prawo konkurencji uznaje taką politykę cenową za nielegalne działanie drapieżne, mające na celu wyeliminowanie nowego uczestnika rynku. Nowy uczestnik rynku ma prawo tymczasowo oferować ceny poniżej kosztów, aby się wypromować i ugruntować swoją pozycję" - przekazał RegioJet.

RegioJet podkreślił jednocześnie, że dalej jest gotowy kupować pociągi od polskich producentów - spółka zamówiła w ostatnim czasie składy od bydgoskiej Pesy.

Czeski przewoźnik przekazał też, że w sierpniu 2025 wygrał na aukcji spółki PKP Cargo zajezdnię w warszawskiej dzielnicy Praga.

"Zakładaliśmy szybkie sfinalizowanie transakcji, ponieważ PKP Cargo zmaga się z poważnymi problemami ekonomicznymi z powodu spadku popytu. Zajezdnia ta miała stanowić nasze zaplecze techniczne od grudnia 2025 roku. Do dziś jednak nie została nam przekazana, a nawet zabroniono nam wynajęcia torów w hali. PKP SA, posiadająca około 30 proc. udziałów w PKP Cargo oraz prawo weta, aktywnie blokuje sprzedaż, przesuwając jej finalizację co dwa miesiące" - przekazał przewoźnik.

Serdecznie przepraszam wszystkich pasażerów. Nie mogę dalej narażać przyszłości spółki, którą założyłem w wieku 23 lat. Wierzę, że w bardziej sprzyjających warunkach będziemy mogli ponownie świadczyć nasze usługi w Polsce

We wtorek Urząd Transportu Kolejowego przekazał, że RegioJet nie uruchomiając w 2025 r. planowanych pociągów naruszył zbiorowe interesy pasażerów. Prezes UTK może nałożyć na przewoźnika karę w wysokości do 2 proc. rocznego przychodu.


''Wydarzenia'': Nowy rozdział podboju kosmosu z Artemis 2. Czekano na to 58 latPolsat NewsPolsat News


Statki też mają swój internetowy radar. Jak śledzić ich trasy?

Julia Król

Cieśnina Ormuz to dziś punkt na mapie, który ze wstrzymanym oddechem śledzi cały świat. Po blokadzie wywołanej konfliktem między Iranem, USA i Izraelem i tymczasowym zawieszeniu broni, z Zatoki Perskiej ruszają pierwsze transporty uwięzionych tam statków z surowcami. Dzięki systemom śledzenia statków, takim jak AIS, oraz ogólnodostępnym serwisom typu VesselFinder czy MarineTraffic, to geopolityczne "wąskie gardło" nie jest już tylko abstrakcją. Każdy internauta może na żywo obserwować ten ruch, śledząc pozycję tankowców czy gazowców.


Dwa tankowce na morzu, jeden z nazwą EMERALD 8N, w tle mapa ruchu w cieśninie Ormuz w Zatoce Perskiej

Statki są blokowane w cieśninie Ormuz w Zatoce Perskiej.BIOS/EAST NEWSEast News



W skrócie

  • System AIS pozwala na zbieranie i wymianę danych o położeniu, prędkości i kursie statków na całym świecie.

  • Na stronach VesselFinder i MarineTraffic można śledzić ruch morski na żywo oraz sprawdzać szczegółowe informacje o statkach według numeru IMO.

  • Interfejs narzędzi jest prosty i umożliwia każdemu użytkownikowi internetu uzyskanie informacji o wybranych jednostkach.

  • Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu

Cieśnina Ormuz jest punktem na mapie, który teraz śledzi cały świat. Iran zablokował ją w pierwszych dniach wojny, rozpoczętej 28 lutego amerykańsko-izraelskim atakiem na ten kraj.

Tymczasowe zawieszenie broni i ponowne otwarcie cieśniny Ormuz ma umożliwić eksporterom z Bliskiego Wschodu transport znacznych ilości ropy naftowej, która od początku działań wojennych pozostaje uwięziona w Zatoce Perskiej.

Według danych firmy analitycznej Kpler, ok. 200 znajdujących się w regionie tankowców załadowanych jest ok. 130 mln baryłek ropy naftowej i 46 mln baryłkami paliw rafinowanych.

Cieśnina jest najwęższym punktem Zatoki Perskiej. Leży na wodach terytorialnych Iranu i Omanu. Zgodnie z prawem międzynarodowym jest traktowana jako międzynarodowy szlak wodny, jednak Iran nie zgadza się z tą oceną i nigdy nie ratyfikował stosownych aktów prawnych.

Jak śledzić statki przez internet w czasie rzeczywistym?


Niedawno w Geekweeku pisaliśmy o tym, jak FlightRadar śledzi samoloty. W przypadku lokalizowania samolotów niezbędne są systemy ADS-B. Do śledzenia statków stosuje się podobne nadajniki, które przekazują dane radarom. System ten nazywa się AIS (Automatic Identification System) i jest standardem obowiązującym na całym świecie, dzięki czemu statki przesyłają między sobą własne położenie i tym samym redukują szanse kolizji.

System pozwala zbierać informacje na temat pozycji statku, jego prędkości, kursu, a także portu docelowego. Dane te są regularnie aktualizowane - nawet co kilkadziesiąt sekund, czyli nieco rzadziej niż jest to u samolotów. Mimo wszystko mapa pokazuje aktualne położenie jednostek na wodach całego świata.


Mapa świata z zaznaczonymi trasami i lokalizacjami statków w czasie rzeczywistym, prezentująca gęstą sieć żeglugową na głównych oceanach oraz wzdłuż wybrzeży, szczególnie w Europie, Azji i u wybrzeży Ameryki Północnej, gdzie nawigacja jest najbardziej ...

Na VesselFinder możesz śledzić statki na całym świecie.vesselfinder.commateriał zewnętrzny


Strony, na których można śledzić ruch statków na morzach i oceanach


Takie mapy pełne ruszających się strzałek można zobaczyć na stronie VesselFinder. Jest to internetowy radar statków, dzięki któremu na własne oczy możemy zobaczyć trasę dowolnego kontenerowca czy łodzi rybackiej na żywo.

Każdy statek ma swój numer IMO, który służy do jego identyfikacji, więc można się nim posiłkować w wyszukiwarce. Prócz numeru strona internetowa pokaże nam trasę, prędkość oraz przedstawi szczegóły dotyczące wybranej przez nas jednostki - możemy m.in. ujrzeć port docelowy lub dowiedzieć się, jaki to typ statku.


Mapa morska z zaznaczoną trasą statku TIAARA, szczegółowymi informacjami o statku po lewej stronie ekranu, kolorowymi liniami prezentującymi przebytą trasę oraz lokalizacją w pobliżu Zatoki Gdańskiej.

Na stronie internetowej VesselFinder możesz wyszukać statek i zobaczyć jego trasę podróży.vesselfinder.commateriał zewnętrzny


Interfejs jest prosty i intuicyjny w obsłudze, więc każdy z dostępem do internetu jest w stanie odnaleźć wartościowe dla niego informacje.

Nie tylko VesselFinder oferuje mapę statków. Popularną alternatywą jest MarineTraffic, oferujący zbliżone funkcje. Są to doskonałe narzędzia nie tylko dla osób związanych z logistyką i transportem morskim, ale także hobbystów.


"Wydarzenia": Kolejna tajemnica Bałtyku odkryta. Nurek odnalazł bombę lotnicząPolsat News


​Miko Marczyk przed ostatnim testem. Później walka o obronę tytułu mistrza Europy

Dzisiaj, 8 kwietnia (09:42)

17 kwietnia oficjalnie rozpocznie się nowy sezon rajdowych mistrzostw Europy - ERC. Wtedy rusza Rajd Andaluzji, pierwsza z siedmiu rund tegorocznego sezonu. Na starcie pojawi się polska załoga, która będzie bronić mistrzowskiego tytułu - Miko Marczyk i Szymon Gospodarczyk. "Cele są ambitne, natomiast rywalizacja, jak zawsze, a w szczególności na początku mistrzostw Europy jest bardzo mocna. Wielu zawodników chciałoby zostać mistrzami Europy" - podkreśla Miko Marczyk. Załoga Orlen Team w weekend wystartuje jeszcze testowo w Rajdzie La Llana i m.in. o tym starcie i przygotowaniach do mistrzostw Europy z Miko Marczykiem rozmawiał Wojciech Marczyk z redakcji sportowej RMF FM.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.

Do startu nowego sezonu rajdowych mistrzostw Europy pozostało zaledwie kilka dni. Załoga Miko Marczyk i Szymon Gospodarczyk jest niemal gotowa do walki o obronę tytułu wywalczonego w ubiegłym sezonie.

Staram się sukcesywnie każdego dnia wykonać proste zadania, które są do zbliżającego się rajdu. Mam poczucie takiego spokoju i komfortu w sobie i takiej satysfakcji, że nie muszę, czyli po stronie presji, a właśnie mogę i chcę. Chcę pójść dalej po kolejne efekty sportowe - przyznaje Mikołaj Marczyk, który podkreśla, że nie skupia się tylko i wyłącznie na myśleniu o obronie tytułu, ale po prostu chce być lepszym kierowcą niż w ubiegłym sezonie.

Natomiast moja perspektywa na tę rywalizację, coś, co wypracowałem też w ostatnim roku, jest taka, że nie rozglądam się dookoła. Naprawdę staram się kontrolować swoją głowę w tym, żeby pilnować naszych postępów sportowych, tego, co robimy. Wiem, że ten wynik jest wypadkową wielu elementów. Też musi być ta szczypta szczęścia po naszej stronie. Różny może być poziom konkurentów. Dlatego nie chcę ocenić tego roku tylko i wyłącznie z perspektywy tego, czy obronimy mistrzostwo, czy na przykład zajmiemy miejsce nie pierwsze, a drugie, trzecie czy czwarte. Natomiast chcę być zadowolony z tego, co my robimy - dodaje kierowca Orlen Team.

Miko Marczyk i Szymon Gospodarczyk w tym sezonie na trasach rajdów zaliczanych do mistrzostw Europy znów będą rywalizować w Skodzie Fabii. Samochód jest nawet podobnie oklejony do tego z mistrzowskiego sezonu, ale nie jest to dokładnie to samo auto.

Myślę, że to jest ewolucja, a nie rewolucja, zarówno pod kątem oklejenia naszego samochodu i tego, czego ja sam oczekuję od siebie i od naszego zespołu, w tym roku. Musimy poprawić drobnych kilka elementów, które jako całość mogą wzmocnić naszą pozycję sportową, a nie zmieniać coś, co funkcjonuje. Musimy oczywiście z pokorą podejść do rywalizacji. Konkurenci będą na pewno bardzo dobrze przygotowani. Natomiast jestem zwolennikiem wykorzystania wszystkiego, co dobre, z zeszłego sezonu i poprawiania punktowo pewnych niuansów - wyjaśnia Miko Marczyk.

Pochodzący z Łodzi kierowca na pewno będzie chciał się poprawić szczególnie w dwóch siedmiu starów ERC. Chodzi o Rajd Barum w Czechach i Rajd Skandynawii, bo w tych dwóch ubiegłorocznych startach polska załoga wypadła poza ścisłą czołówkę.

Na pewno uwaga jest na tych dwóch startach, ale oprócz tego cały czas trzeba podkręcać ten poziom sportowy na pozostałych imprezach. W zeszłym sezonie wielokrotnie byliśmy na podiach, natomiast ani jednego zwycięstwa, więc dobrze by było też pokazać się z bardzo dobrej strony na którymś rajdzie. Nie mogę się już doczekać sezonu - zaznacza Marczyk.

Podobnie jak w ubiegłym sezonie Miko Marczyk i Szymon Gospodarczyk przed startem mistrzostw Europy wystartują w Rajdzie La Llana.

Rywalizacja w tym rajdzie odbędzie się dokładnie na tydzień przed pierwszą rundą mistrzostw Europy - ERC czyli Rajdem Andaluzji.

Przed startem w Rajdzie Sierra Morena wystartujemy w Rajdzie La Llana na północy Hiszpanii. Zazwyczaj najlepiej przygotowywać się na tym terenie, na którym docelowo jest rywalizacja. To jest charakterystyka asfaltu, typ zakrętów, klimat, który tam panuje - przynaje Miko Marczyk.

Celem jest, żeby stanąć na mecie Rajdu Sierra Morena z uśmiechami na twarzach, z dobrze wykonaną pracą. To, co się po drodze wydarzy na Rajdzie La Lana, nie jest wiążące i najważniejsze w tej chwili. Natomiast zazwyczaj jest tak, że jeżeli ten rajd pokazałby, że jesteśmy w dobrej prędkości, bezproblemowo go przejedziemy, to doda nam trochę pewności, morale, wiedzy przed Rajdem Sierra Morena. Więc chciałbym, żeby to były obydwa dobre, równe starty z wykorzystaniem wiedzy z zeszłego roku - mówił Miko Marczyk.

Tegoroczny kalendarz mistrzostw Europy - ERC liczy siedem a nie osiem rund jak było to w ubiegłym sezonie. Więcej jest też rajdów asfaltowych. W tym roku asfaltowym rajdem będzie też Rajd Polski, którego bazą nie będą już Mikołajki. Rywalizacja przenosi się na Śląsk.

Ja oczywiście uwielbiam rajdy na Mazurach, wielokrotnie tam startowaliśmy. Wielka przyjemność zarówno dla kibiców, jak i dla zawodników. Natomiast Śląsk oczywiście też znamy. Jeszcze bliżej mojego domu, bo Katowice są dwie godziny od Łodzi. Ja na śląskich asfaltach wychowałem się rajdowo. Startowałem tam jeszcze w rajdach okręgowych. Potem świętowaliśmy pierwsze mistrzostwo Polski właśnie na Śląsku, więc jestem dobrej myśli i mam wspaniałe wspomnienia stamtąd - przyznaje Miko Marczyk.

Sezon ERC startuje 17 kwietnia Rajdem Sierra Morena. A zakończy się 25 października rajdem Portugalii.

❌