Widok czytania

WHO: Ponad jednej trzeciej nowotworów na świecie można uniknąć

WHO: Ponad jednej trzeciej nowotworów na świecie można uniknąć

Karolina Majchrzak

Według najnowszej analizy Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), opublikowanej w prestiżowym czasopiśmie Nature Medicine, ponad 38 proc. wszystkich przypadków raka na świecie można byłoby zapobiec. Badanie, oparte na danych z 2022 roku, wskazuje, że niemal 19 mln osób otrzymało wówczas diagnozę nowotworu, a w wielu przypadkach choroba była skutkiem czynników, które można ograniczyć lub całkowicie wyeliminować.


Nowotwory to druga najczęstsza przyczyna zgonów w Polsce

Nowotwory to druga najczęstsza przyczyna zgonów w Polsce123RF/PICSEL


Jak dowiadujemy się z nowej analizy WHO, milionom przypadków śmiertelnych chorób nowotworowych każdego roku można zapobiec poprzez zmiany w stylu życia, działania profilaktyczne, ograniczenie narażenia zawodowego i redukcję zanieczyszczeń środowiska. Co więcej, autorzy badań zwracają uwagę, że niemal połowę z nich stanowią rak płuc, żołądka i szyjki macicy.

30 czynników ryzyka raka


WHO wymienia łącznie 30 czynników ryzyka, które można zmienić - od używania bezdymnego tytoniu i spożywania orzecha areka, po niewystarczające karmienie piersią i zanieczyszczenia środowiskowe.

Rak pozostaje główną przyczyną zachorowalności na całym świecie, a ryzyko to można w dużej mierze przypisać modyfikowalnemu ryzyku. Oszacowaliśmy globalne i krajowe obciążenie nowotworami w 2022 r., które można przypisać 30 takim czynnikom

Papierosy, alkohol, otyłość


Najważniejszym pojedynczym czynnikiem ryzyka pozostaje palenie tytoniu, które odpowiadało w 2022 roku za 15 proc. wszystkich przypadków raka. Wśród mężczyzn odsetek ten był znacznie wyższy, bo aż 23 proc. nowych diagnoz nowotworowych wiązano bezpośrednio z paleniem.

Na drugim miejscu znalazło się spożycie alkoholu, odpowiedzialne za około 3,2 proc. nowych zachorowań, czyli blisko 700 tys. przypadków rocznie. Kolejne miejsca zajmują nadwaga, brak aktywności fizycznej, zanieczyszczenie powietrza, ekspozycja na promieniowanie UV, infekcje oraz czynniki zawodowe.

W raporcie podkreślono także znaczenie zanieczyszczenia powietrza jako czynnika nowotworowego. W Azji Wschodniej aż 15 proc. przypadków raka płuc u kobiet przypisano zanieczyszczeniom atmosferycznym, a w Afryce Północnej i Azji Zachodniej 20 proc. zachorowań u mężczyzn miało z nimi związek.

Szczepienia to podstawa


Z kolei zakażenia wirusowe odpowiadają za około 10 proc. nowych przypadków raka. Wśród kobiet największy udział mają infekcje HPV (wirusem brodawczaka ludzkiego), które prowadzą do rozwoju raka szyjki macicy. Choć istnieje skuteczna szczepionka przeciwko HPV, poziom wyszczepienia w wielu regionach świata wciąż pozostaje niski.

Rak żołądka, częstszy u mężczyzn, jest natomiast ściśle powiązany z paleniem tytoniu oraz infekcjami bakteryjnymi wynikającymi z przeludnienia, złych warunków sanitarnych i braku dostępu do czystej wody.

Eksperci zwracają uwagę, że wyniki te powinny stanowić podstawę do działań systemowych, takich jak ograniczenie sprzedaży tytoniu i alkoholu, poprawa jakości powietrza, promocja aktywności fizycznej oraz powszechniejsze szczepienia ochronne.

Analizując wzorce zachorowań między krajami i grupami społecznymi, możemy dostarczyć rządom i obywatelom wiedzy, która pomoże zapobiec wielu przypadkom raka, zanim się pojawią

Meduzy śpią podobnie jak ludzie, mimo że nie mają mózgu i oczu© 2026 Associated Press


  •  

Ponowne otwarcie szkół wpłynęło na depresję i lęki u dzieci. Jak?


Spis treści:

  1. Pandemia zrujnowała nasz dobrostan?

  2. Powrót do szkół poprawił zdrowie psychiczne dzieci

  3. Lekcja na przyszłość. Stacjonarnie zdrowiej niż zdalnie

Pandemia zrujnowała nasz dobrostan?


Długotrwała izolacja społeczna czy kwarantanna w pierwszych dwóch latach pandemii Covid-19 dała się we znaki zarówno dorosłym, jak i dzieciom. Człowiek jako istota ewolucyjnie społeczna nie jest przystosowany do przebywania w osamotnieniu przez długi czas. Kontakty online, które stanowią pewną namiastkę tych fizycznych i "stacjonarnych", nie wystarczają do zapewnienia dobrostanu (wellbeingu). Rzadkie wychodzenie z domu, mało spotkań towarzyskich, fizyczne obostrzenia czy nawet zamknięcie lasów - stanowiły paliwo dla depresji i lęków. Dlatego też w trakcie pandemii nasilił się kryzys zaburzeń psychicznych.

Te negatywne aspekty izolacji dały się we znaki także najmłodszym, którzy zostali pozbawieni bezpośredniego kontaktu z rówieśnikami. Gdy szkoły były zamknięte, a lekcje odbywały się online, pogorszyło się nie tylko zdrowie, ale także wyniki w nauce. Sprawą tą dokładnie zajęli się badacze, którzy przeanalizowali, co się zmieniło w okresie od marca 2020 do czerwca 2021 (czyli w okresie nasilonej pandemii) u uczniów z Kaliforni, którzy wrócili do szkół. Badanie na próbie N=185,735 opiera się na danych z roszczeń medycznych drugiego co do wielkości prywatnego ubezpieczyciela w tym stanie. Dotyczą one dzieci i młodzieży w wieku 5-18 lat.

"Zamknięcie szkół w trakcie pandemii Covid-19 zaburzyło u dzieci edukację, socjalizację i dostęp do zasobów zdrowia psychicznego, wzmagając obawy o długoterminowe efekty na zdrowiu psychicznym dzieci. Celem [analizy] było oszacowanie skutków ponownego otwarcia szkół w erze pandemii na zdrowie psychiczne dzieci oraz wydatki na opiekę zdrowotną. Zróżnicowany czas otwarcia szkół stworzył unikalny quasi-eksperyment" - wyjaśniają autorzy badania opisanego w czasopiśmie "Epidemiology".

Naukowcy zastosowali metodę różnicy w różnicach (ang. difference in differences, DID), aby zbadać, jak stopniowe ponowne otwieranie szkół wpłynęło na diagnozy depresji, zaburzeń lękowych i zespołu nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi (ADHD), a także na wydatki związane z opieką zdrowotną w przypadku uczniów. Odkryli oni, że faktycznie powrót do szkół wpłynął dobroczynnie na psychikę dzieci oraz zmniejszył wydatki. O ile dokładnie?

Analiza dostarczyła nowe dane. "Ponowne otwarcie szkół powiązano ze spadkiem miesięcznej częstości występowania diagnoz zdrowia psychicznego o 1,2 pkt proc. (95% CI: -1,59, -0,74) oraz spadkiem wydatków na opiekę zdrowotną o 10,6% (95% CI: -13,4%, -7,8%)" - relacjonują autorzy badania. "Problemy ze zdrowiem psychicznym, które cechowało największe zróżnicowanie między stacjonarnymi i zdalnymi okręgami szkolnymi, to zaburzenia lękowe i depresja. Efekty były silniejsze u dziewczynek".

Eksperci wyjaśniają, że już 9 miesięcy po ponownym otwarciu szkół wydatki związane ze zdrowiem psychicznym na dobra inne niż leki spadły o 11%, na leki o 8%, a na leki na ADHD - o 5%. Z kolei szansa zdiagnozowania problemu psychicznego zmalała o 43% w porównaniu do okresu przed ponownym otwarciem szkół.

Lekcja na przyszłość. Stacjonarnie zdrowiej niż zdalnie


Zgodnie z fundamentalną zasadą medycyny, że lepiej zapobiegać, niż leczyć, wnioski z tego badania wydają się oczywiste. Żywy kontakt z innymi ludźmi ma kluczowe znaczenie dla naszego dobrostanu, a pośrednio i całego zdrowia. Nie zawsze jednak jest on możliwy.

Twórcy technologii cyfrowych tworzą różne rozwiązania, które miałyby symulować bliskość z innymi ludźmi jeszcze bardziej przekonująco - od specjalnych scen przypominających klasę, w której uczestnicy spotkania czy lekcji online "sadzani" są obok siebie, po pełną immersję w środowisku 3D, jaką przy pomocy gogli VR lub tylko na ekranie laptopa czy telefonu mogą doświadczyć użytkownicy Microsoft Teams. To jednak tylko erzac żywych kontaktów, o czym warto pamiętać.

"Nasze wyniki dostarczyły solidny dowód dla rodziców, edukatorów i ustawodawców, że nauka stacjonarna odgrywa kluczową rolę w dobrostanie dzieci. Te odkrycia stanowią lekcję dla przyszłych sytuacji kryzysowych związanych ze zdrowiem publicznym oraz zapewniają wgląd w to, dlaczego zdrowie psychiczne uległo pogorszeniu u dzieci w trakcie pandemii" - tłumaczy starsza badaczka, prof. Rita Hamad z Harvard School of Public Health.

Źródło: Pelin Ozluk, Jeff Romine, Gosia Sylwestrzak, Rita Hamad. Effect of School Reopenings on Children's Mental Health during COVID-19: Quasi-Experimental Evidence from California. Epidemiology, 2025; DOI: 10.1097/EDE.0000000000001930


"Wydarzenia": Legendarny "Dar Młodzieży" będzie miał swojego następcęPolsat News


  •  

Mikrobiom jelitowy 2-latka a późniejsze zdrowie psychiczne


Spis treści:

  1. Naukowcy odkryli nowy związek między mikrobiomem a zdrowiem psychicznym

  2. Bakterie jelitowe 2-latka wpływają na całą późniejszą kondycję psychiczną

  3. Probiotyki dla dzieci tańsze i przyjemniejsze niż terapia

Naukowcy odkryli nowy związek między mikrobiomem a zdrowiem psychicznym


Zespół naukowców ze Stanów Zjednoczonych, Singapuru i Wielkiej Brytanii postanowił zbadać zależność między stanem mikrobioty jelitowej małych dzieci a ich zdrowiem emocjonalnym w późniejszych latach. Odkryli oni, że związek faktycznie występuje. Już to, jaki jest stan flory bakteryjnej jelit dwulatków ma wpływ na to, jak 7,5-letnie dziecko będzie się czuło i jakich zaburzeń może doznawać. Wyniki badania zostały opublikowane w prestiżowym "Nature Communications".

Autorzy badania odkryli, że głównymi winowajcami są bakterie z rzędu Clostridiales oraz rodziny Lachnospiraceae. Ich wyższe stężenie w mikrobiomie dwulatków zostało powiązane z silniejszą łącznością sieci mózgowych związanych z emocjami oraz wyższym ryzykiem występowania objawów zaburzeń lękowych i depresyjnych już w wieku 7,5 lat.

To odkrycie może sugerować, że mikroby w jelitach niejako programują mózg dzieci, a efekty tego będą widoczne nawet po upływie lat. To również kolejny dowód, że powiedzenie "czym skorupka za młodu nasiąknie..." ma ewidentne naukowe potwierdzenie.

Bakterie jelitowe 2-latka wpływają na całą późniejszą kondycję psychiczną


"Oś mikrobiom-jelita-mózg (MGBA - przyp. red.) odgrywa kluczową rolę w zdrowiu psychicznym. Badania łączące mikrobiom z funkcjami mózgu mają jednak ograniczony zakres, szczególnie na etapie rozwoju, kiedy występuje ogromna plastyczność, a wiele problemów ze zdrowiem psychicznym, takich jak depresja i lęki, zaczyna się manifestować" - zaznaczają autorzy badania. Postanowili oni zatem zbadać to, czego nikt wcześniej nie badał - kształtowanie się zdrowia emocjonalnego dzieci przy udziale konkretnych bakterii jelitowych.

Naukowcy przeprowadzili badanie obserwacyjnie na próbie 55 dzieci. Zbadali ich próbki kału, pobrane w wieku 2 lata, co pozwoliło zidentyfikować ich profile mikrobiomowe. Następnie przeanalizowali wysokiej jakości dane z fMRI (funkcjonalnego rezonansu magnetycznego) mózgu wykonane w wieku 6 lat. Uczestników wybrano spośród dzieci, których opiekunowie zgłosili występowanie problemów wewnętrznych, gdy miały one 7,5 roku.

Ostatnia część badania polegała na sprawdzeniu, czy istnieje pośredni związek między tymi wcześniejszymi profilami mikrobiomu a późniejszymi objawami widocznymi w sygnaturach mózgowych. Badacze odkryli, że faktycznie taki związek zachodzi. "Odkryliśmy że mikroby z rzędu Clostridiales i rodziny Lachnospiraceae są związane z internalizacją objawów w średnim dzieciństwie poprzez alteracje łączności wewnątrz sieci mózgowych związanych z emocjami" - czytamy w abstrakcie. Jak uważają eksperci, oznacza to, iż mikrobiom ma potencjał do programowania mózgu.

Probiotyki dla dzieci tańsze i przyjemniejsze niż terapia


Zdaniem ekspertów występowanie pierwszych objawów depresyjnych i lękowych w dzieciństwie może mieć efekty kaskadowe, doprowadzając do depresji klinicznej lub zaburzeń lękowych (nazywanych dawniej nerwicą) w późniejszym dzieciństwie, wieku dorastania lub dorosłości.

Eksperci wysnuli także wniosek, że być może niektóre populacje bakterii jelitowych sprawiają, że małe dzieci są bardziej wrażliwe na stresory (czynniki stresujące) w czasie największej neuroplastyczności mózgu, co doprowadza do pojawienia się pierwszych objawów lękowych lub depresyjnych w późniejszym dzieciństwie.

Wiedzę o tym można wykorzystać profilaktycznie, by zapobiegać przyszłym problemom psychicznym dzieci już od najmłodszych lat. Przede wszystkim powinno się unikać karmienia dzieci produktami słodzonymi (cukrem i sokami zagęszczonymi) i wysokoprzetworzonymi, które negatywnie wpływają na profil mikrobiomu. Dzieciom można podawać produkty zawierające prebiotyki, probiotyki, postbiotyki i psychobiotyki (w zależności od wieku), które wspierają namnażanie się dobrych bakterii.

Zdrowie psychiczne nie jest dane skądś z zewnątrz ani raz na zawsze. Dbanie o nie wymaga starań przez całe życie. Mikrobiota jelitowa to tylko jeden z aspektów, którym należy się zaopiekować. I choć to oczywiście wymaga pewnego wysiłku, lepiej jest zapobiegać niż leczyć. Wiele się mówi o stanie psychiatrii dziecięcej w Polsce - przede wszystkim o niedoborze specjalistów. Przyjemniej, taniej i łatwiej jest też jeść zdrowo, niż biegać później na terapię.

Źródło: Querdasi, F.R., Uy, J.P., Labus, J.S. et al. Childhood gut microbiome is linked to internalizing symptoms at school age via the functional connectome. Nat Commun 16, 9359 (2025). https://doi.org/10.1038/s41467-025-64988-6


Rewolucyjny implant. Przywraca zdolność czytania niewidomym© 2025 Associated Press


  •  

Podtlenek azotu na depresję. Odkryli wyjątkową skuteczność


Spis treści:

  1. Podtlenek azotu na depresję. Skuteczny nie tylko u dentysty

  2. Nowa metaanaliza odkryła skuteczność gazu rozweselającego

  3. Podtlenek azotu zamiast SSRI. Nowa generacja antydepresantów?

Podtlenek azotu na depresję. Skuteczny nie tylko u dentysty


Podtlenek azotu (N2O) znany jest przede wszystkim jako gaz rozweselający u dentysty. Podawany jako środek wziewny poprzez maskę tlenową, łagodzi stres, ból i strach u pacjenta przed zabiegiem stomatologicznym dzięki temu, że spowalnia aktywność układu nerwowego. Nie jest to jednak gaz usypiający, a pacjent pozostaje cały czas świadomy - tyle że bardziej zrelaksowany. Te znane od końca XVIII wieku efekty do tej pory wykorzystywano głównie w stomatologii, a od stosunkowo niedawna badacze eksplorują także możliwość wykorzystania ich w leczeniu depresji.

Eksperci z Uniwersytetu w Birmingham oraz Uniwersytetu Oksfordzkiego w Wielkiej Brytanii przeprowadzili metaanalizę 11 publikacji - 7 badań klinicznych z 247 uczestnikami z zaburzeniami depresyjnymi oraz 4 artykuły protokolarne z lat 2015-2025.

W badaniach tych podawano pacjentom podtlenek azotu na różne sposoby (w pojedynczej lub wielu sesjach, z porównaniem z powietrzem, tlenem lub midazolamem) oraz w różnych stężeniach (25-50%). Celem było sprawdzenie, w jakim stopniu ów szybko działający antagonista receptora N-metylo-D-asparaginowego jest w stanie zastąpić klasyczne antydepresanty u pacjentów z depresją kliniczną (MDD), depresją lekooporną (TRD) oraz stanami depresji w zaburzeniu afektywnym dwubiegunowym.

Nowa metaanaliza odkryła skuteczność gazu rozweselającego


Metaanaliza, czyli "badanie badań", zapewnia bardziej miarodajne wyniki niż pojedyncze badanie. Dzięki temu, że bierze pod uwagę więcej testów klinicznych, przeprowadzanych w różnych ośrodkach i z użyciem nieco innych procedur, a następnie porównuje zebrane w nich dane i dostrzega pewne wzorce, płynące z niej wnioski mogą stanowić mocno osadzoną w dowodach podstawę do podejmowania decyzji w praktyce klinicznej. Więcej na temat przewagi metaanalizy nad pojedynczymi badaniami pisaliśmy w niedawnym artykule. A co dokładnie wykazała ta konkretna analiza?

Naukowcy odkryli, że podtlenek azotu istotnie przyczynia się do redukcji objawów depresji u wspomnianych grup pacjentów. Jego średnia skuteczność zależy m.in. stężenia i czasu od podania. Przykładowo pojedyncza inhalacja 50% podtlenku azotu może szybko (w ciągu 2 godzin) zmniejszyć objawy depresji, a efekt ten utrzymuje się przez co najmniej 24 godziny.


Schemat synapsy neuronowej ukazujący wydzielanie glutaminianu przez neuron presynaptyczny oraz działanie receptorów NMDA na neuronie postsynaptycznym. Pokazane są jony wapnia i sodu uczestniczące w procesie przekazywania sygnału. Dwie sekcje obrazują r...

Podtlenek azotu moduluje aktywność receptora NMDA (N-metylo-D-asparaginowego) Gill, Kiranpreet et al. (CC BY 4.0)materiał zewnętrzny


Efekt jest jednak krótkotrwały, bo zanika w ciągu tygodnia. Eksperci zauważyli też, że działania niepożądane są łagodne. N2O ma więc pewne zalety względem tradycyjnych leków antydepresyjnych dotychczasowych generacji, które działają dopiero po pewnym czasie (zwykle po kilku tygodniach), wymagają codziennego przyjmowania i stosunkowo często wywołują niepożądane efekty. Skutki uboczne antydepresantów oraz różnice w ich możliwym nasileniu szerzej omawialiśmy w naszym niedawnym artykule.

Podtlenek azotu zamiast SSRI. Nowa generacja antydepresantów?


Autorzy metaanalizy zdają sobie sprawę, że aby ich odkrycie mogło być przydatne w praktyce klinicznej, potrzebne są dalsze badania na większą skalę. Dopiero one pozwolą ustalić długoterminową skuteczność i zoptymalizować schematy dawkowania podtlenku azotu. Już teraz jednak wydaje się jasne, że dla zapewnienia długotrwałych efektów jednorazowa inhalacja nie wystarczy i terapię trzeba powtarzać. Z drugiej strony N2O może przynieść niemal natychmiastową ulgę, co ma akurat duże znaczenie u pacjentów, którzy nie reagują na co najmniej 1-2 tradycyjne antydepresanty (SSRI, SNRI, SARI etc.).

Co dalej? "Nasza analiza pokazuje, że podtlenek azotu może stanowić część nowej generacji szybko działających środków na depresję. Co istotne, dostarcza ona podstawę do przyszłych badań nad powtarzalnymi i starannie zarządzanymi strategiami dawkowania, które następnie mogą ustalić, jakie jest najlepsze użycie tego leczenia w praktyce klinicznej dla pacjentów, którzy nie reagują na konwencjonalne interwencje" - wyjaśniają autorzy badania.

Nowe dane pokazały, że podtlenek azotu może faktycznie stać się nowym antydepresantem - podobnie jak równie obiecująca psylocybina - jednak aby do tego doszło, potrzebnych jest trochę więcej badań. Warto przy tym pamiętać, że farmakoterapia jest tylko jedną z form leczenia zaburzeń depresyjnych. Wielu ekspertów traktuje ją raczej jako interwencję i sposób łagodzenia objawów, a nie sposób na wyleczenie depresji i trwałą remisję. W tym znacznie lepiej sprawdza się psychoterapia w połączeniu z utrzymywaniem zdrowego stylu życia, relacji itd. Obie metody wzajemnie się dopełniają.

Źródło: Gill, Kiranpreet et al. Nitrous oxide for the treatment of depression: a systematic review and meta-analysis. eBioMedicine, Volume 0, Issue 0, 106023. DOI: 10.1016/j.ebiom.2025.106023


Kiedy atakuje cię własne ciało. Toczeń i inne choroby autoimmunologiczne© 2025 Associated Press


  •  

Nowy implant mózgu zadziwia. Rewolucja w leczeniu i komunikacji z AI

Opracowali innowacyjny implant mózgu. Rewolucja w leczeniu i komunikacji z AI?

Paula Drechsler

Ultracienki implant mózgowy BISC to innowacja, która różni się znacznie od obecnie dostępnych rozwiązań tego typu. Urządzenie ma potencjał odmienić sposób, w jaki człowiek komunikuje się z komputerami i AI, a także przynieść rewolucję w leczeniu poważnych chorób, wspierając pacjentów po udarze, z padaczką czy z ALS. Podejmowane są już pierwsze próby z implantem BISC u ludzi.


Ręka w rękawiczce trzyma niewielki mikrochip na tle zdjęcia mózgu z rezonansu magnetycznego.

Nowy implant mózgowy może wpłynąć na to, jak ludzie komunikują się ze sztuczną inteligencją. Zdj. ilustracyjne.tjdals2245123RF/PICSEL


Przełomowy implant mózgowy. BISC zmieni komunikację człowieka z AI


Naukowcy pracują nad innowacyjnym ultracienkim implantem mózgowym. Implant jest grubości ludzkiego włosa, a umieszcza się go między czaszką a mózgiem. Jest bezprzewodowy i ma bardzo dużą przepustowość danych.

Jak zaznaczają eksperci, BISC (Biological Interface System to Cortex) może zrewolucjonizować interakcję człowieka z komputerami i sposób komunikowania się ze sztuczną inteligencją. Jego szczególny potencjał widać w leczeniu chorób neurologicznych.

Cienki jak włos chip może zrewolucjonizować medycynę


BISC to jeden cienki chip, znacznie mniejszy i mniej inwazyjny niż obecne implanty. Urządzenie zawiera ponad 65 tys. elektrod i pozwala na szybki przesył sygnałów mózgowych do komputerów i systemów opartych na AI. Dzięki temu można dekodować myśli - a także zamiary i odczucia.

- Większość wszczepialnych systemów jest zbudowana wokół pojemnika z elektroniką, który zajmuje dużo przestrzeni w ciele - cytuje SciTechDaily prof. Kena Sheparda z Uniwersytetu Columbia, który jest jednym ze starszych autorów badań i kierował pracami inżynieryjnymi. - Nasz implant to pojedynczy układ scalony, który jest tak cienki, że może wsunąć się w przestrzeń między mózgiem a czaszką, spoczywając na mózgu jak kawałek wilgotnej chusteczki.

Wsparcie dla pacjentów z padaczką i stwardnieniem zanikowym


Dlaczego prace nad tym urządzeniem są ważne? Taki implant może zrewolucjonizować neurologię i pomóc w leczeniu. Może to być wsparcie dla pacjentów po udarze, z paraliżem, padaczką czy stwardnieniem zanikowym bocznym (ALS). Implant może działać np. poprzez wpływ na poprawę mowy, wzroku i słuchu.

- BISC przekształca powierzchnię kory mózgowej w skuteczny portal, zapewniając szerokopasmową, minimalnie inwazyjną komunikację odczytu i zapisu z AI i urządzeniami zewnętrznymi - mówi prof. dr Andreas S. Tolias z Uniwersytetu Stanforda, współautor badań. - Jego skalowalność na poziomie pojedynczego układu scalonego toruje drogę adaptacyjnym neuroprotezom i interfejsom mózg-SI w leczeniu wielu zaburzeń, takich jak padaczka.

Przeprowadzono obszerne testy przedkliniczne i podejmowane są pierwsze próby z implantem BISC u ludzi. Projekt powstał we współpracy uniwersytetów: Columbia, Stanforda i Pensylwania, oraz Szpitala New York-Presbyterian. Komercjalizacją implantu zajmuje się stworzona przez badaczy firma Kampto Neurotech.

Wyniki badań opublikowane zostały w czasopiśmie naukowym "Nature Electronics".


Kiedy atakuje cię własne ciało. Toczeń i inne choroby autoimmunologiczne© 2025 Associated Press


  •  

Tatuaże wpływają na układ odpornościowy. Naukowcy alarmują

Tatuaże wpływają na układ odpornościowy. Naukowcy alarmują

Karolina Majchrzak

To już kolejne w tym roku badania, które sugerują, że wpływ tatuaży na organizm może być znacznie poważniejszy, niż dotąd przypuszczano. Międzynarodowy zespół naukowców wykazał, że tusz gromadzi się w węzłach chłonnych, powodując długotrwałe zmiany w działaniu układu odpornościowego, co może też wpływać m.in. na skuteczność szczepień.


Coraz chętniej po nie sięgamy, a mogą być... toksyczne

Coraz chętniej po nie sięgamy, a mogą być problemem dla zdrowia123RF/PICSEL


Badanie opublikowane w prestiżowym Proceedings of the National Academy of Sciences pokazuje, że cząsteczki barwnika wędrują z miejsca wykonania tatuażu do pobliskich węzłów chłonnych. Dzieje się to bardzo szybko, bo czasami już w ciągu kilku minut po aplikacji tuszu. W węzłach pigment nie ulega rozkładowi i może zalegać tam przez całe życie, nawet jeśli tatuaż zostanie później usunięty laserem.

Stan zapalny i obumierające komórki


Zdaniem badaczy jest to pierwsza tak obszerna analiza wpływu tuszu tatuażowego na działanie układu odpornościowego. Wyniki sugerują, że tatuaże nie są tylko kosmetyczną ingerencją w skórę, ale mogą prowadzić do długofalowych zmian w funkcjonowaniu całego systemu obronnego organizmu. Doświadczalne wzory wykonano na myszach przy użyciu popularnych komercyjnych tuszów w kolorach czarnym, czerwonym i zielonym.

Specjalistyczne urządzenia obrazujące pozwoliły dokładnie prześledzić drogę pigmentu w układzie limfatycznym. Najbardziej niepokojące okazały się zmiany zachodzące w samych węzłach chłonnych. U zwierząt zaobserwowano przewlekły, silny stan zapalny oraz śmierć makrofagów, czyli kluczowych komórek odporności odpowiadających za wychwytywanie patogenów i inicjację reakcji immunologicznej.

Tatuaż a skuteczność szczepień


Jednym z najbardziej zaskakujących odkryć była zmiana reakcji organizmu na szczepionki. Myszy z tatuażami wykazywały słabszą odpowiedź immunologiczną na szczepienie przeciw COVID-19, a jednocześnie silniejszą reakcję na szczepionkę przeciw grypie opartą na unieczynnionym wirusie. Naukowcy tłumaczą te rozbieżności różnicami w mechanizmach działania poszczególnych typów szczepionek.

Choć badania przeprowadzono na zwierzętach, autorzy podkreślają, że wyniki są istotnym sygnałem ostrzegawczym dla zdrowia ludzi, szczególnie że statystycznie już co piąta osoba na świecie nosi przynajmniej jeden tatuaż. Nowe wnioski wpisują się też we wcześniejsze obserwacje dotyczące możliwego związku tatuaży z rozwojem chłoniaków. Jedno z badań opublikowanych w BMC Public Health wykazało, że osoby z dużymi tatuażami mogą mieć nawet trzykrotnie wyższe ryzyko zachorowania na ten typ nowotworu w porównaniu z ludźmi bez tatuaży.

Naukowcy zwracają bowiem uwagę, że takie stałe gromadzenie się nierozpuszczalnych pigmentów w węzłach chłonnych, może mieć toksyczny wpływ na organizm na poziomie ogólnoustrojowym i to właśnie ten mechanizm może odgrywać rolę w zwiększonym ryzyku chorób nowotworowych. Autorzy nowego badania też nie ukrywają obaw i podkreślają, że biorąc pod uwagę ogromną popularność tatuaży, wyniki powinny stać się impulsem do dalszych badań oraz aktualizacji przepisów dotyczących tuszów.


Rewolucyjny implant. Przywraca zdolność czytania niewidomym© 2025 Associated Press


  •  

Zaburzenia psychiczne chodzą parami. Nowe odkrycie wyjaśnia powód


Spis treści:

  1. Naukowcy odkryli wspólne uwarunkowania genetyczne zaburzeń psychicznych

  2. Co się z czym łączy? Te schorzenia występują często parami lub trójkami

  3. Genetyka w służbie psychiatrii. Nowe dane przysłużą się medycynie

Naukowcy odkryli wspólne uwarunkowania genetyczne zaburzeń psychicznych


Jak powszechne jest występowanie zaburzeń psychicznych? "Połowa populacji spełnia kryteria przynajmniej jednego schorzenia psychiatrycznego w trakcie całego życia, a wiele osób spełnia kryteria wielu schorzeń" - wyjaśniają autorzy badania, które szczegółowo omawia publikacja wydana 10 grudnia w prestiżowym "Nature". Już wcześniej naukowcy dostrzegali, że uwarunkowania genetyczne niektórych chorób i zaburzeń psychicznych nakładają się na siebie. Teraz międzynarodowy zespół badaczy postanowił to dokładniej sprawdzić.

Badacze dokonali analizy korzeni genetycznych 14 często występujących zaburzeń, takich jak zespół deficytu uwagi i nadpobudliwości psychoruchowej (ADHD), jadłowstręt psychiczny/anoreksja (AN), zaburzenia ze spektrum autyzmu (ASD), choroba afektywna dwubiegunowa (BIP), duża depresja (MD), zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne (OCD), schizofrenia (SCZ), zespół Tourette'a (TS), zaburzenia związane z używaniem alkoholu (AUD), zaburzenia lękowe (ANX), zespół stresu pourazowego (PTSD), nikotynizm (NIC), zaburzenie związane z używaniem opioidów (OUD) oraz zaburzenie związane z używaniem konopi indyjskich (CUD).


Macierz korelacji oraz diagramy zależności prezentujące powiązania i siłę współwystępowania różnych zaburzeń psychicznych, podzielonych na grupy według wyodrębnionych czynników oraz poszczególnych kategorii diagnostycznych.

Naukowcy utworzyli 5 grup zaburzeń psychicznych, których uwarunkowania genetyczne nakładają się na siebie w wysokim stopniuGrotzinger, A.D., Werme, J., Peyrot, W.J. et al. (CC BY-NC-ND 4.0)materiał zewnętrzny


Badacze odkryli aż 428 wariantów genetycznych związanych z więcej niż jednym zaburzeniem, a także 101 obszarów w chromosomach, które są jak gdyby punktami stycznymi tych wariantów. Następnie utworzyli mapy, które pokazują, co łączy się z czym.

Warto odnotować, że są to jedynie korelacje, a nie wyłączne czynniki wpływające ani tym bardziej przyczyny chorób psychicznych. Te według obecnej wiedzy naukowej mają wymiar biopsychospołeczny, co oznacza, że na organizm oddziałują czynniki z trzech różnych obszarów: biologicznego, psychologicznego i społecznego.

Co się z czym łączy? Te schorzenia występują często parami lub trójkami


Po przeanalizowaniu danych od 6 milionów pacjentów badacze utworzyli 5 grup zaburzeń, których uwarunkowania genetyczne nakładają się na siebie w wysokim stopniu. Które zaburzenia są ze sobą szczególnie związane? Autorzy badania wyszczególnili:

  1. Zaburzenia kompulsyjne: zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne, anorexia nervosa oraz w mniejszym stopniu zespół Tourette'a i zaburzenia lękowe.

  2. Zaburzenia internalizacyjne: duża depresja, zaburzenia lękowe i zespół stresu pourazowego.

  3. Zaburzenia neurorozwojowe: zaburzenia ze spektrum autyzmu, zespół deficytu uwagi i nadpobudliwości psychoruchowej i w mniejszym stopniu zespół Tourette'a.

  4. Schizofrenia i choroba afektywna dwubiegunowa.

  5. Zaburzenia związane z używaniem substancji psychoaktywnych: opioidów, konopi i alkoholu, a także uzależnienie od nikotyny.

Największe powinowactwo genetyczne wykazała duża depresja, zaburzenia lękowe i PTSD. W ich przypadku ryzyko genetyczne wynosiło ok. 90%. Z kolei schizofrenia i choroba afektywna dwubiegunowa dzieliły jedynie 66% markerów genetycznych.

Co więcej, autorzy odkryli też korelacje nie tylko między samymi schorzeniami, lecz także między zaburzeniami a poszczególnymi cechami i zachowaniami u ludzi.


Wykres słupkowy przedstawiający korelacje genetyczne między różnymi cechami psychologicznymi i społecznymi, takimi jak satysfakcja z rodziny, dochód gospodarstwa domowego, inteligencja, bezsenność, neurotyczność oraz myśli i próby samobójcze. Słupki ró...

Poszczególne grupy zaburzeń psychicznych są negatywnie lub pozytywnie skorelowane z szeregiem cech zewnętrznych, zachowań i przypadłościGrotzinger, A.D., Werme, J., Peyrot, W.J. et al. (CC BY-NC-ND 4.0)materiał zewnętrzny


W większości przypadków 14 wspomnianych wcześniej zaburzeń jest negatywnie skorelowanych z satysfakcją z życia rodzinnego, dochodami gospodarstwa domowego, rozumowaniem werbalnym/liczbowym oraz inteligencją w wieku 18-60 i 6-18 lat.

Pozytywne korelacje odnotowano z godzinami ćwiczeń, tolerancją ryzyka, bezsennością, wrażliwością na stres i przeciwności losu, samodzielnie zgłaszaną samotnością, neurotyzmem, agresją dziecięcą (1,5-18 lat), ideacjami na temat samookaleczenia oraz próbami samobójczymi.

Genetyka w służbie psychiatrii. Nowe dane przysłużą się medycynie


Co dalej? Dzięki temu odkryciu naukowcy i lekarze mogą lepiej zrozumieć podłoże genetyczne zaburzeń psychicznych, a to powinno przełożyć się na lepszą pomoc dla pacjentów.

"Genetyka to rozwijające się narzędzie, które pomaga nam zrozumieć powiązania między schorzeniami. Odkrycia z tego badania odzwierciedlają jak dotąd najbardziej kompleksową analizę genetycznych danych psychiatrycznych i rzucają nowe światło na to, dlaczego osoby z jednym schorzeniem psychiatrycznym często mają drugie lub trzecie" - wyjaśnia Kenneth Kendler, M.D., profesor na Wydziale Psychiatrii na Virginia Commonwealth University's School of Medicine, jeden z głównych autorów badania.

"Jestem bardzo dumny, że mogę być częścią tych działań. Ta praca naprawdę pokazuje, że zyskujemy coraz więcej dla naszej dziedziny oraz dla osób cierpiących na choroby psychiczne, kiedy wspólnie podejmujemy te naukowe wyzwania" - dodaje prof. Kendler.

Źródło: Grotzinger, A.D., Werme, J., Peyrot, W.J. et al. Mapping the genetic landscape across 14 psychiatric disorders. Nature (2025). https://doi.org/10.1038/s41586-025-09820-3


Wioska czarownic w Andaluzji. Tradycja sięga mrocznych czasów© 2025 Associated Press


  •  

Sok pomarańczowy a geny. Odkryli zaskakujący związek

W badaniu, które objęło dorosłych ochotników pijących 500 ml czystego pasteryzowanego soku pomarańczowego codziennie przez dwa miesiące, naukowcy zaobserwowali zmiany w pracy tysięcy genów w komórkach układu odpornościowego. Po 60 dniach osłabieniu uległa aktywność genów związanych ze stanami zapalnymi i podwyższonym ciśnieniem krwi, m.in. NAMPT, IL6, IL1B czy NLRP3, czyli "przełącznikami", które zwykle włączają się w sytuacjach stresu dla organizmu. Zmniejszyła się także aktywność genu SGK1, odpowiadającego za zatrzymywanie sodu w nerkach i pośrednio kontrolującego ciśnienie krwi.

Potwierdzenie efektów na serce


Uzyskane wyniki dobrze pokrywają się z wcześniejszymi obserwacjami, które pokazywały, że codzienne picie soku pomarańczowego może obniżać ciśnienie u młodych dorosłych. Zamiast prostego skoku poziomu cukru we krwi, sok wywołuje subtelne zmiany w systemach regulacyjnych organizmu - ogranicza stan zapalny i pomaga naczyniom krwionośnym rozluźniać się, co przekłada się na korzystny efekt dla serca.

Kluczową rolę przypisuje się tu naturalnym związkom zawartym w cytrusach, przede wszystkim hesperydynie, czyli flawonoidowi o silnych właściwościach przeciwutleniających i przeciwzapalnych. Substancja ta wpływa na procesy związane z regulacją ciśnienia krwi, poziomem cholesterolu oraz gospodarką cukrową organizmu. Co ciekawe, odpowiedź organizmu na sok nie była taka sama u wszystkich. U osób z nadwagą silniejsze były zmiany w genach odpowiedzialnych za metabolizm tłuszczów, natomiast u uczestników o szczupłej sylwetce bardziej wyraźnie zaznaczało się działanie przeciwzapalne.

Lepszy cukier i cholesterol


Systematyczna analiza 15 badań z udziałem łącznie 639 osób wykazała, że regularne picie soku pomarańczowego prowadzi do obniżenia insulinooporności oraz poziomu cholesterolu. Insulinooporność jest jednym z głównych objawów stanu przedcukrzycowego, a wysoki cholesterol to klasyczny czynnik ryzyka chorób serca.

Dodatkowe analizy skoncentrowane na osobach z nadwagą i otyłością odnotowały niewielkie spadki ciśnienia skurczowego oraz wzrost poziomu HDL, czyli tzw. dobrego cholesterolu. Choć zmiany te są umiarkowane, ich długotrwałe utrzymanie może znacząco zmniejszyć ryzyko sercowo-naczyniowe.

Mikroświat metabolitów i jelit


Kolejne wskazówki płyną z badań nad metabolitami, drobnymi cząsteczkami powstającymi podczas trawienia pokarmów. Prace naukowe sugerują, że sok pomarańczowy wpływa na ścieżki związane z produkcją energii, komunikacją między komórkami i stanem zapalnym.

Istotna jest też modyfikacja składu mikrobiomu jelitowego, jedno z badań wykazało, że miesięczne picie soku z czerwonych pomarańczy zwiększa ilość bakterii wytwarzających krótkołańcuchowe kwasy tłuszczowe, które wspierają prawidłowe ciśnienie i redukują zapalenie. Uczestnicy notowali również poprawę kontroli poziomu cukru i obniżenie markerów zapalnych.

Osoby cierpiące na zespół metaboliczny, czyli zestaw problemów obejmujących nadciśnienie, podwyższony cukier oraz nadmierną masę ciała, mogą być jednymi z głównych beneficjentów tych efektów. W jednym z badań udział 68 otyłych osób zakończył się poprawą funkcjonowania śródbłonka naczyń krwionośnych, co przekłada się na lepsze rozszerzanie tętnic i mniejsze ryzyko zawału.

I chociaż nie wszystkie wyniki są jednak jednoznaczne, bo szersze analizy profilu lipidowego wykazują, że choć poziom LDL (złego cholesterolu) często spada, inne parametry, jak trójglicerydy czy HDL, nie zawsze reagują równie wyraźnie. Mimo to osoby regularnie pijące sok nadal osiągają korzystniejsze wskaźniki zdrowotne, więc śmiało można powiedzieć, że zebrane dowody podważają popularny pogląd, że sok to tylko kolejna szklanka cukru.


Rewolucyjny implant. Przywraca zdolność czytania niewidomym© 2025 Associated Press


  •  

Ostrzeżenie na szczepionkach. Wprowadzą najpoważniejszy stopień?

FDA rozważa "czarną ramkę" na szczepionkach przeciw Covid-19


Kilka lat temu ogłoszono pandemię wywołaną przez koronawirusa SARS-CoV-2. Zarażenie Covid-19 charakteryzuje utrata smaku lub węchu, uznaje się to za jeden z najbardziej rozpoznawalnych sygnałów. Co jakiś czas pojawiają się też nowe warianty wirusa, obecnie w Europie rozprzestrzeniają się Stratus i Nimbus, obserwuje się wzrost zachorowań.

Jednak skala jest daleka od tego, co świat przeżywał jeszcze kilka lat temu - a to wpływ prewencji. Wiele osób zaszczepiło się dostępnymi preparatami, a naukowcy z Polski informują, że w ciągu najbliższych dwóch lat może też powstać pierwsza polska szczepionka.

Tymczasem w Stanach Zjednoczonych ma trwać debata na temat oznaczenia szczepionek specjalnym ostrzeżeniem dotyczącym ryzyka. Rządowa Agencja Żywności i Leków (FDA) rozważa wprowadzenie tzw. black box warning (najpoważniejszego ostrzeżenia), podaje CNN. Ostrzeżenie w czarnej ramce zwykle stosuje się w przypadku leków z ryzykiem poważnych skutków ubocznych, takich jak trwałe uszkodzenia czy śmierć.

Kontrowersje wokół szczepień przeciwko Covid-19. Opinie ekspertów


Temat szczepień na Covid-19 od początku wywołuje skrajne emocje. Tak jest i tym razem. Informatorzy CNN przekazali, że FDA rozważa umiejscowienie tzw. czarnej ramki na szczepionkach. Decyzja nie jest jeszcze ostateczna i nie wiadomo, czy obejmie wszystkie szczepionki, czy też chodzi tylko o preparaty mRNA. W odpowiedzi na doniesienia o planie agencji widać jednak zaskoczenie i niepokój u naukowców. Eksperci podkreślają bowiem brak podstaw naukowych do takiego ostrzeżenia, podaje CNN. Dr Angela Rasmussen, wirusolog z Uniwersytetu Saskatchewan i współredaktor naczelna czasopisma Vaccine, potwierdziła, że trudno zrozumieć podstawę ostrzeżenia FDA w czarnej ramce.

Moderna i Pfizer, przewodni producenci szczepionek na Covid-19 oświadczyli, że ich produkty są bezpieczne i monitorowane globalnie, nie wykryto też nowych zagrożeń dla dzieci czy kobiet w ciąży. Samo dodawanie ostrzeżeń do produktów medycznych nie jest niczym kontrowersyjnym, jednak badacze obawiają się, że może dojść nawet do fabrykowania dowodów, ponieważ brakuje jednoznacznych danych ze strony FDA, padły wyłącznie sugestie o związku szczepień ze zgonami dzieci.

- FDA nie opublikowała żadnych danych na temat tego, w jaki sposób ustaliła, że szczepionki przeciwko Covid-19 były powiązane ze zgonami dzieci - zaznaczyła dr Fiona Havers, epidemiolog, przytaczana przez CNN.

Szczepionka na Covid-19. Najpoważniejsze ostrzeżenie ma uprzedzać o ryzyku


Efekty uboczne produktów medycznych są powszechne, a informacje te podaje się w ulotkach i na opakowaniach. Jak przypomina CNN, FDA już wcześniej wymagała ostrzeżeń na szczepionkach - o rzadkim ryzyku zapalenia mięśnia sercowego (głównie u młodych mężczyzn). Ryzyko spadło po zmianie odstępów między dawkami, a większość przypadków kończyła się pełnym wyzdrowieniem. Serwis wskazuje przy tym na polityczny kontekst - CNN zaznacza, że obecnie w rządzie są osoby sceptyczne wobec szczepień. Ponadto projekt umieszczenia ostrzeżeń na szczepionkach przeciw Covid-19 jest koordynowany przez dr Vinaya Prasada, naczelnego dyrektora ds. medycznych i naukowych FDA oraz dyrektora Centrum Oceny i Badań Produktów Biologicznych, który jest znany ze swoich krytycznych poglądów na temat pandemii.

Eksperci alarmują, że brak konkretnych danych ze strony FDA i procesu konsultacji może podważyć zaufanie do agencji, a także doprowadzić do osłabienia wiary w skuteczność szczepień ze względu na szerzącą się dezinformacją. Badania pokazują wszak, że podobnie jak wiele innych szczepionek, także szczepienia przeciw Covid-19 pomogły ograniczyć rozprzestrzenianie się choroby. Według analiz zapobiegły one prawie 20 milionom zgonów w pierwszym roku stosowania. Ponadto u dzieci w sezonie 2024-25 szczepionki znacząco zmniejszyły ryzyko wizyt w szpitalach z powodu wirusa.

Plan FDA nie został jeszcze sfinalizowany i może ulec zmianie. Według informatorów konkretne ustalenia mogą zostać ujawnione do końca 2025 roku.


Szczepienia w walce z antybiotykoopornością. Ważny raport WHOPolsatPolsat


  •  

Wykorzystują lukę prawną, by selekcjonować zarodki według cech genetycznych

Brytyjskie pary wykorzystują lukę prawną, by klasyfikować swoje zarodki według potencjalnego współczynnika inteligencji, wzrostu czy stanu zdrowia. Taka bazująca na DNA ocena nie jest dozwolona w lokalnych klinikach leczenia niepłodności, które wyrażają naukowe i etyczne zastrzeżenia wobec tej praktyki, ale pacjenci korzystają z możliwości dostępnych za granicą.

  •  

O włos od tragedii. Inteligentne łóżko uratowało mu życie

Technologie monitorujące coraz częściej stają się naszym sprzymierzeńcem w walce o zdrowie, a jak pokazuje najnowszy przypadek opisany w New England Journal of Medicine, czasem mogą dosłownie uratować życie. I chociaż najczęściej myślimy tu o opaskach czy zegarkach, to tym razem bohaterskie okazało się… łóżko, które wykryło u 70-letniego mężczyzny poważne zaburzenie rytmu serca i skłoniło go do natychmiastowego wezwania pomocy.

  •  

Odespanie w weekend nie naprawi szkód, jakie robi brak snu w tygodniu

Regularny niedobór snu w dni robocze poważnie zaburza metabolizm glukozy i zwiększa ryzyko insulinooporności, nawet jeśli próbujemy odespać w weekend. U młodych dorosłych nie tylko utrzymywały się podwyższone poziomy cukru, ale także doszło do nasilenia zaburzeń przy nieregularnym grafiku snu. Wyniki sugerują, że zarówno długość, jak i regularność snu odgrywają kluczową rolę w profilaktyce cukrzycy typu 2, a weekendowy odpoczynek nie kompensuje negatywnych skutków braku snu w tygodniu.

  •