Widok czytania

Firmy oszukiwały, a ludzie wdychali ołów. Włosy ujawniły zapis

Dawniej ludzie oddychali ołowiem. Badanie włosów pokazało skalę problemu

Krzysztof Sulikowski

Zakaz sprzedaży benzyny ołowiowej 20 lat temu przyczynił się do poprawy jakości powietrza w Polsce. Regulacje pozytywnie odbiły się także na zdrowiu Amerykanów. O tym, jak wysokie było stężenie ołowiu w powietrzu, świadczą zachowane włosy z ubiegłego stulecia. W nowym badaniu naukowcy odkryli, że w niektórych dekadach absorbowały nawet 100 razy więcej tego toksycznego metalu ciężkiego niż dzisiaj. Jak oszukiwali nas producenci?


Samochód osobowy emituje duże ilości czarnego dymu z rury wydechowej, co wskazuje na prowadzenie pojazdu w sposób zanieczyszczający środowisko. Autem porusza się po drodze asfaltowej, pozostawiając ślady zużycia opon na nawierzchni.

Benzyna bezołowiowa to nie jedyna dobroczynna zmiana. Jak obniżyło się zanieczyszczenie ołowiem po wprowadzeniu regulacji?Akhararat _Wathanasing123RF/PICSEL



Spis treści:

  1. Wiedzieli o toksyczności ołowiu od tysiącleci, ale celowo to ukrywali

  2. Nie tylko benzyna. Ołów zniknął z produktów w Polsce i USA

  3. Jak obniżył się poziom ołowiu we włosach po wprowadzeniu regulacji?

Wiedzieli o toksyczności ołowiu od tysiącleci, ale celowo to ukrywali


Ludzie już tysiące lat temu zdawali sobie sprawę z toksyczności ołowiu (Pb). Rzymscy lekarze z I i II w. p.n.e. zauważyli, że osoby pracujące przy wydobyciu ołowiu podupadają na zdrowiu. Nowożytna medycyna także opisywała przypadki zatrucia ołowiem i łączyła je z zawodami, mówiąc m.in. o chorobie górników czy hutników. Do największej eskalacji doszło natomiast w XX wieku. W latach 20. wprowadzono tetraetyloołów do benzyny, co zaczęło poważnie szkodzić robotnikom w fabrykach i zanieczyszczać środowisko. Firmy paliwowe opłacały nawet naukowców, by udowodnić, że ołów występuje naturalnie w środowisku i nie jest szkodliwy.

W latach 60. XX w. amerykański geochemik Clair Patterson odkrył, że Ziemia jest drastycznie zanieczyszczona ołowiem, a stężenie tego pierwiastka w ludzkich kościach było tysiące razy wyższe niż u naszych przodków. Pod koniec kolejnej dekady amerykański pediatra Herbert Needleman opublikował zaś przełomowe badania, w których wykazał, że nawet niski poziom ołowiu jest skorelowany z niskim IQ u dzieci i problemami z zachowaniem.

Dlaczego, mimo całej tej świadomości, ołów tak długo był w masowym użyciu? Głównym powodem były jak zwykle pieniądze. Ustawodawców nie naglił również brak natychmiastowych skutków. Ołów to "cichy zabójca", który kumuluje się w organizmie latami. Przemysł farbiarski i paliwowy przez dekady finansował badania, które miały podważać jego szkodliwość. Tak samo oszukiwali producenci wiecznych chemikaliów, o których pisaliśmy w GeekWeeku, oraz koncerny tytoniowe.

Nie tylko benzyna. Ołów zniknął z produktów w Polsce i USA


Również w Polsce przepisy dotyczące BHP i ołowiu w paliwie samochodowym weszły stosunkowo późno. Benzyna bezołowiowa trafiła na rynek w 1994 r., a "niebieską" etylinę 94 przestano produkować w 2000 r. Dopiero jednak 1 stycznia 2005 r. całkowicie zakazano sprzedaży benzyny ołowiowej na polskich stacjach.

Niektóre zmiany wprowadzono jednak wcześniej. Wycofanie ołowiu z farb dekoracyjnych nastąpiło w latach 90. XX w., zaś montażu rur ołowiowych zaprzestano w latach 60. i 70. Na początku obecnego stulecia Polska wprowadziła zakazy stosowania ołowiu w lutach i komponentach elektronicznych, a w latach 2023 i 2024 roku zakazano również używania śrutu ołowianego podczas polowań oraz stosowania ołowiu jako stabilizatora w wyrobach z polichlorku winylu (np. w profilach okiennych).

Stany Zjednoczone zareagowały nieco szybciej niż Polska. Agencja Żywności i Leków (FDA) zakazała stosowania lutów ołowiowych w puszkach na żywność w 1995 r., a rok później wydano federalny zakaz stosowania benzyny ołowiowej w pojazdach poruszających się po drogach. Zakaz stosowania ołowianych rur, lutów i topników w nowych instalacjach hydraulicznych obowiązuje w USA od 1986 r. Nie był on jednak całkowity i realnie pozwalał nawet na 8% zawartość ołowiu w mosiężnych elementach. Dopiero ustawa z 2014 r. zaostrzyła normę do zaledwie 0,25% ołowiu dla powierzchni stykających się z wodą.

Wcześniej jednak na nowe dane odpowiedziała Federalna Komisja ds. Bezpieczeństwa Produktów Konsumenckich (CPSC), zakazując sprzedaży farb zawierających ołów do użytku domowego oraz na zabytkach i zabawkach już w 1978 r. Niektóre miasta, jak Nowy Jork, wprowadziły lokalne zakazy już w 1960 r., czyli w najbardziej "zaołowionej" dekadzie.

Jaka dokładnie była skala tego problemu? To odkryli naukowcy z University of Utah w Salt Lake City, których artykuł ukazał się 2 lutego w "Proceedings of the National Academy of Sciences", czyli słynnym "PNAS".

Jak obniżył się poziom ołowiu we włosach po wprowadzeniu regulacji?


Badacze poddali analizie próbki włosów ludzi z okolic Salt Lake City, sprawdzając w nich zawartość ołowiu i porównując ją z wynikami z lat 2020-2024. Te nowe dane pokazują, jak bardzo spadło stężenie tego toksycznego metalu ciężkiego po wprowadzeniu regulacji, co przełożyło się na poprawę stanu zdrowia ludności. Badani przekazali swoje włosy dobrowolnie, a naukowcy po oczyszczeniu tych próbek wytrawili je w kwasie azotowym i poddali analizie na spektrometrze mas w celu wykrycia ołowiu.

Jak można zobaczyć w tabeli, nagromadzenie toksycznego pierwiastka we włosach Amerykanów w Utah było w latach 60. ubiegłego wieku aż 121 razy wyższe niż w obecnej dekadzie, a w latach 70. - już 100 razy wyższe. Największa zmiana miała miejsce w latach 80., gdy to stężenie wynosiło już "tylko" 30 razy więcej niż dziś, a następnie dalej spadało. To właśnie skutek obniżonej ekspozycji zapewnionej przez regulacje.


Tabela przedstawia średnie i skrajne wartości zawartości ołowiu (Pb) w mg/kg w próbach z podziałem na okresy lat 1916-2024 oraz porównanie tych wyników z uśrednioną wartością z lat 2020-2024, uwzględniając liczbę próbek każdego okresu oraz wskaźniki wz...

Stężenie ołowiu we włosach Amerykanów z Utah osiągnęło krytyczny poziom w latach 60. ubiegłego wieku. Dzięki regulacjom zaczęło spadaćT.E. Cerling, D.P. Fernandez, & K.R. Smith (CC BY 4.0)materiał zewnętrzny


W najgorszej dekadzie średnia zawartość toksycznego pierwiastka we włosach wynosiła 60,5 mg/kg. Dzisiaj to już 0,5 mg/kg.

Autorzy badania wyjaśniają, że kluczowa poprawa nastąpiła dzięki założeniu Agencji Ochrony Środowiska, co miało miejsce w grudniu 1970 roku, a dzisiejszy niski poziom narażenia na ołów najpewniej wynika z przepisów ochrony środowiska ustanowionych przez tę agencję. Przed tym rokiem każdy mieszkaniec USA pośrednio uwalniał do atmosfery około kilograma ołowiu rocznie poprzez spalanie benzyny. Prowadziło do bezpośredniego wdychania toksyn.

Te nowe dane stanowią dowód na to, jak kluczową rolę odgrywa odgórny nadzór nad przemysłem. Choć regulacje ekologiczne bywają postrzegane przez biznes jako uciążliwe, a przez malkontentów nazywane są ekoterroryzmem, to historia zapisana we włosach pokazuje ich realny i zbawienny wpływ na zdrowie publiczne. Badacze ostrzegają zarazem, że osłabianie uprawnień agencji regulacyjnych może doprowadzić do zapomnienia tej lekcji i ponownego narażenia ludzi na poważne choroby w imię interesów korporacji.

Źródło: T.E. Cerling, D.P. Fernandez, & K.R. Smith, Lead in archived hair documents a decline in lead exposure to humans since the establishment of the US Environmental Protection Agency, Proc. Natl. Acad. Sci. U.S.A. 123 (6) e2525498123, https://doi.org/10.1073/pnas.2525498123 (2026).


Niezwykła wystawa olbrzymich owadów. Niektóre eksponaty ważą ponad tonęInteria pl© 2026 Associated Press


  •  

iPhone'y lecą w kosmos. NASA dała zgodę

Dawid Długosz

NASA w końcu wydała decyzję, na którą czekało wielu astronautów. Dotyczy to możliwości zabierania w kosmos iPhone'ów i innych nowoczesnych smartfonów. Po raz pierwszy taką możliwość dostały załogi misji Crew-12 na Międzynarodową Stację Kosmiczną oraz Artemis 2 z astronautami lecącymi w kierunku Księżyca.


Kapsuła kosmiczna unosząca się nad krzywizną Ziemi na tle czarnej przestrzeni kosmicznej, widoczne szczegóły konstrukcji oraz delikatna poświata atmosfery

Astronauci mogą latać w kosmos z iPhone'ami. NASA dała zgodę.NASAmateriały prasowe


Czego nie wolno na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej? Bardzo wiele i wśród restrykcji do niedawna był zakaz posiadania własnych smartfonów. Teraz to ulega zmianie i astronauci NASA będą mogli zabierać ze sobą w kosmos własne iPhone'y oraz inne nowoczesne telefony.

NASA daje zgodę astronautom na zabieranie w kosmos własnych smartfonów


Informację potwierdził Jared Isaacman, czyli obecny administrator NASA. Szef agencji napisał o tym na platformie X, gdzie ujawnił m.in., że:

Dajemy naszym załogom narzędzia do uwieczniania wyjątkowych chwil dla swoich rodzin i dzielenia się inspirującymi zdjęciami i filmami ze światem

"Co równie ważne, w krótkim czasie rzuciliśmy wyzwanie długotrwałym procesom i zakwalifikowaliśmy nowoczesny sprzęt do lotów kosmicznych" - dodał administrator NASA Jared Isaacman.

NASA już wcześniej dopuszczała do lotów w kosmos wybrany sprzęt, ale jedynie kwalifikowany, który spełniał wysokie normy. Teraz astronauci w końcu będą mogli zabierać ze sobą w misje kosmiczne również własne telefony.

Astronauci Crew-12 i Artemis 2 polecą w kosmos z własnymi iPhone'ami


Pierwszymi załogami, które objęto przepisami, są ekipy misji Crew-12 oraz Artemis 2. Pierwsza to kolejny lot załogowy na Międzynarodową Stację Kosmiczną, który odbędzie się jeszcze w tym miesiącu. Jest o tyle istotny, że załoga ISS jest obecnie wybrakowana w wyniki ewakuacji medycznej, która miała miejsce kilka tygodni temu.

Własne iPhone'y zabiorą w kosmos także astronauci Artemis 2, którzy polecą w kierunku Księżyca, gdzie człowiek nie był od ponad 50 lat. Przed zmianą decyzji NASA dopuszczała dla tej misji starszy sprzęt. Były to m.in. aparaty Nikona z 2016 r. czy 10-letnie kamerki GoPro.

Dla załóg NASA zmiana decyzji jest z pewnością ważna. Podobne przepisy nie obowiązywały w prywatnych misjach kosmicznych. Dotyczy to członków programu Polaris czy misji realizowanych przez Axiom Space.

Warto dodać, że to nie pierwszy raz, gdy telefony Apple lecą w kosmos w ramach misji NASA. Dwa smartfony iPhone 4s znajdowały się na pokładzie ostatniego wahadłowca kosmicznego, który poleciał w kosmos w 2011 r.


"Wydarzenia": "Dron" Słowem Roku 2025Polsat News


  •  

Chińczycy opracowali "zabójcę Starlinka". To innowacyjna broń mikrofalowa

Chińczycy opracowali "zabójcę Starlinka". To innowacyjna broń mikrofalowa

Daniel Górecki

Chińscy naukowcy opracowali nowy typ kompaktowej broni mikrofalowej, zdolnej do generowania impulsu o mocy 20 gigawatów przez pełną minutę. To wystarczająco długo, by unieruchomić lub trwale uszkodzić satelity działające na niskiej orbicie okołoziemskiej.


Satelita o wielowarstwowej konstrukcji unoszący się nad powierzchnią Ziemi na tle atmosfery i kosmosu

Nie tylko Rosja rozwija nową broń antysatelitarną, która może być zagrożeniem dla Starlinków. Chiny teżSpaceXmateriały prasowe


System oznaczony jako TPG1000Cs został opracowany w Northwest Institute of Nuclear Technology (NINT) w Xi'an i według twórców można go zamontować zarówno na platformach naziemnych, jak i lotniczych. Urządzenie ma zaledwie 4 metry długości i waży około 5 ton, co - w porównaniu z dotychczasowymi systemami o masie kilkunastu ton - czyni je wyjątkowo mobilnym.

Dzięki konstrukcji ze stopu aluminium TPG1000Cs można teoretycznie zintegrować nie tylko z pojazdami i samolotami, ale także z satelitami, które mogłyby w ten sposób zwalczać inne satelity uznane za zagrożenie.

Według publikacji w czasopiśmie High Power Laser and Particle Beams, system jest zdolny do wygenerowania ponad 3000 impulsów w jednej sesji i utrzymywania stabilnej pracy nawet przez minutę, co jest rekordem w tej klasie urządzeń. Dla porównania, rosyjski system Sinus7 działał nie dłużej niż sekundę, dostarczając około 100 impulsów przy masie około 10 ton.

Pekin nie lubi Starlinków


Naukowcy osiągnęli tak dużą wydajność dzięki nowej architekturze z podwójnym układem U, który pozwala energii wielokrotnie odbijać się wewnątrz układu, zwiększając jej gęstość i efektywność przy jednoczesnym zmniejszeniu rozmiarów. Udoskonalono też materiały izolacyjne, w tym olej o wyższej pojemności energetycznej, co pozwoliło poprawić trwałość i bezpieczeństwo całego systemu.

Według źródeł cytowanych przez South China Morning Post, nawet broń mikrofalowa o mocy 1 gigawata mogłaby zakłócać działanie satelitów Starlink, a w niektórych przypadkach uszkadzać ich elektronikę. Nowy chiński system o mocy 20 GW mógłby więc w teorii "usmażyć" elektronikę konstelacji satelitów komunikacyjnych w ciągu zaledwie 60 sekund.

Rośnie rodzina "zabójców Starlinków"


A Pekin od kilku lat oficjalnie ostrzega, że satelity Starlink stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego, sugerując, że mogą być wykorzystywane do celów wojskowych - od obserwacji po komunikację z siłami zbrojnymi. W odpowiedzi Chiny rozwijają całą rodzinę tzw. zabójców Starlinków, czyli systemów laserowych i mikrofalowych zdolnych do zakłócania lub fizycznego niszczenia satelitów z niskiej orbity (LEO).

Tymczasem obniżanie przez SpaceX wysokości lotu satelitów w celu redukcji ryzyka kolizji zwiększa ich podatność na ataki z Ziemi. Mniejsza odległość oznacza słabsze tłumienie fal elektromagnetycznych, co czyni je bardziej wrażliwymi na silne impulsy mikrofalowe. Dlatego też, choć chińscy naukowcy przedstawiają TPG1000Cs jako osiągnięcie technologiczne o "potencjale cywilnym", trudno nie zauważyć, że jego parametry odpowiadają potrzebom współczesnej walki radioelektronicznej w przestrzeni kosmicznej.


Meduzy śpią podobnie jak ludzie, mimo że nie mają mózgu i oczu© 2026 Associated Press


  •  

Rosja pracuje nad rakietą jak Falcon 9. Ma latać w kosmos i wracać

Rosja pracuje nad rakietą jak Falcon 9. Ma latać w kosmos i wracać

Dawid Długosz

Falcon 9 to rakieta SpaceX, która obecnie jest dźwignią prywatnego sektora kosmicznego. Rosja nie chce być gorsza i pracuje nad podobną konstrukcją wielokrotnego użytku o nazwie Amur. Kiedy pojawi się rosyjski "Falcon 9"? Nowe szczegóły na temat planów związanych z tą rakietą ujawniła agencja Roskosmos.


Rosja pracuje nad rakietą Amur. Ma być jak Falcon 9 SpaceX.

Rosja pracuje nad rakietą Amur. Ma być jak Falcon 9 SpaceX.SpaceXmateriały prasowe


SpaceX odpowiada obecnie za ponad połowę misji związanych z wynoszeniem ładunków w kosmos. Potwierdzają to wyniki za 2025 r., gdy Falcon 9 został wystrzelony aż 165 razy. Wygląda na to, że Rosja zazdrości sukcesu Elona Muska. Rosmosmos chce mieć podobną rakietę.

Rosyjska rakieta Amur ma być jak Falcon 9 firmy SpaceX


Roskosmos już dawno pozazdrościł SpaceX rakiety Falcon 9 i ogłosił plany budowy podobnej konstrukcji już kilka lat temu. Mowa o projekcie Amur, który po raz pierwszy zapowiedziano jesienią (w październiku) 2020 r.

Zapowiedziany przed laty Amur ma być rakietą wielokrotnego użytku, który zresztą z wyglądu (zaprezentowanego na wizualizacjach) mocno przypominał Falcona 9 firmy SpaceX. Konstrukcja jest dwustopniowa, a materiałem w roli paliwa ma być metan.


Rakieta kosmiczna na tle czarnej przestrzeni kosmicznej, z widocznymi szczegółami konstrukcji i oznaczeniami na kadłubie.

Rakieta Amur na wizualizacji agencji Rosmosmos. Przypomina konstrukcję Falcon 9 firmy SpaceX.Roskosmosmateriały prasowe


Roskosmos w 2025 r. miał rozpocząć testy tzw. hoppera, czyli konstrukcji służącej do lądowania. Podobne testy przed laty prowadziło SpaceX z myślą o rozwoju Starshipa. Od zapowiedzi upłynęło kilka lat i rosyjskiej rakiety, jak nie było, tak nadal nie ma. Kiedy będzie gotowa?

Rosmosmos chce mieć własnego "Falcona 9" za kilka lat


Plany rakiety Amur nie zostały porzucone przez Rosję, choć ta dotkliwie odczuwa ograniczenia w dostępie do zachodnich technologii. Mimo to Roskosmos się nie poddaje i agencja ujawniła rąbka tajemnicy związanego z przyszłością tego projektu w styczniu br.

Amur miał być gotowy (według pierwotnych planów) już w 2026 r. Dziś już wiemy, że nic takiego się nie stanie, ale Roskosmos wierzy, że rakieta wielokrotnego użytku może zostać sfinalizowana na przełomie tej i przyszłej dekady. Obecnie zakłada się gotowość w okolicy 2030/2031 r.

Amur ma być zdolny do wynoszenia na niską orbitę okołoziemską ładunku o masie do 10,5 t. Dla porównania w przypadku Falcona 9 SpaceX jest to ponad dwa razy tyle. Jednak Rosjanie chcą to robić taniej. Nawet za kwotę trzy razy niższą niż Elon Musk.

Rakiety jak Falcon 9 opracowują także Chińczycy


Sukces Falcona 9 zwrócił także uwagę Chińczyków. Państwo Środka pracuje nad podobnymi konstrukcjami. Jedną z nich jest Zhuque-3 (ZQ-3) prywatnej firmy Landspace. Niedawno udało się ją wystrzelić pierwszy raz. Jednak booster eksplodował w trakcie próby lądowania. Natomiast drugi stopień uległ niekontrolowanej deorbitacji.

Mimo to SpaceX rośnie także konkurencja na rodzimym rynku. Mowa o firmie Blue Origin, która ma już za sobą dwa udane starty rakiety New Glenn, której pierwszy stopień również będzie odzyskiwany.


Grzyb zombie i storczyk udający muchę wśród nowo odkrytych gatunków© 2026 Associated Press


  •  

Baldur's Gate doczeka się ekranizacji. Będzie serial oparty na kultowym RGP

Baldur's Gate doczeka się ekranizacji. Będzie serial oparty na kultowym RGP

Dawid Długosz

Baldur's Gate to jedna z najbardziej kultowych gier RPG. Uniwersum wręcz prosi się o ekranizację. Tego zadania podjęło się HBO i powstanie nowy serial. Co w nim zobaczymy? Historia ma być kontynuacją tej, która pochodzi z gry Baldur's Gate 3 autorstwa Larian Studios. Samo studio nie jest związane z serialem.


Baldur's Gate będzie miało własny serial. Pracuje nad nim HBO.

Baldur's Gate będzie miało własny serial. Pracuje nad nim HBO.Larian Studiosmateriały prasowe


Kto nie zna Baldur's Gate? Dla fanów komputerowych RPG jest to kultowa produkcja. Za sprawą Larian Studios kilka lat temu mogliśmy ponownie wrócić na Wybrzeże Mieczy. Teraz dowiadujemy się, że powstanie serial oparty na tej historii i mający być kontynuacją zdarzeń z gry Baldur's Gate 3.

Serial HBO ma być kontynuacją historii z Baldur's Gate 3


Ekranizacja kultowego RGP-a to projekt HBO we współpracy z Hasbro, które jest właścicielem marki "Dungeons & Dragons". Zadania podjął się Craig Mazin, który jest współautorem jednej z najlepszych ekranizacji gier komputerowych, czyli "The Last of Us". Ponadto nie ukrywa, iż jest fanem uniwersum D&D.

Po spędzeniu niemal 1000 godzin w niesamowitym świecie Baldur’s Gate 3, spełnieniem marzeń jest możliwość kontynuacji historii stworzonej przez Larian i Wizards of The Coast

Dokładne szczegóły produkcji nie są znane, ale serial ma być kontynuacją wątków z gry Baldur's Gate 3, którą stworzyło Larian Studios. Samo studio nie będzie jednak zaangażowane w serial. Akcja rozpocznie się w momencie, gdzie kończy się RPG.

Wiemy, że w serialu Baldur's Gate nie zabraknie kultowych postaci znanych z gry. Pojawią się także nowi bohaterowie. Z informacji, które uzyskał Deadline wynika, że HBO dało Mazinowi dużą swobodę w kreacji. Możemy więc spodziewać się nieszablonowego podejścia do ekranizacji RPG-a.

Kiedy pojawi się serial Baldur's Gate?


Odpowiedź na to pytanie nie jest znana, ale z pewnością nie w tym roku. Przygotowanie takiej produkcji potrwa i HBO z pewnością będzie potrzebowało na nią wiele czasu.

Sama gra Baldur's Gate 3 debiutowała w 2023 r. i również powstawała przez długi czas. RPG spotkał się z bardzo ciepłym przyjęciem wśród graczy i otrzymał liczne nagrody. Tytuł najpierw trafił na Windows. Później także na konsole PlayStation i Xbox oraz komputery z macOS. Natomiast w zeszłym roku odbyła się premiera na Linuksie, choć z zastrzeżeniem oficjalnego wsparcia tylko dla Steam Decka.

Hasbro myśli obecnie o czwartej odsłonie gry, ale komputerowe Baldur's Gate 4 nie będzie miało związku z serialem HBO. Wiemy również, że tytuł nie zostanie stworzony przez Larian Studios, które postanowiło skupić się na innych produkcjach.


Niezwykła wystawa olbrzymich owadów. Niektóre eksponaty ważą ponad tonęInteria pl© 2026 Associated Press


  •  

Farelka chodzi cały czas. O ile wzrośnie rachunek za prąd?

Farelka chodzi cały czas. O ile wzrośnie rachunek za prąd?

Tomasz Kromp

Farelka, czyli popularny termowentylator, to szybki sposób na dogrzanie mieszkania w chłodne dni. Choć niewielka i łatwa w obsłudze, potrafi skutecznie podnieść temperaturę w pomieszczeniu - kosztem wyższego zużycia prądu. Ile energii pobiera farelka o mocy 2000 W, jakie generuje koszty i czy jej używanie jest bezpieczne?


Ile prądu zużywa farelka?

Ile prądu zużywa farelka?123RF/PICSEL



Spis treści:

  1. Jak działa farelka? Termowentylator do sposób na chłodne dni

  2. Ile prądu zużywa farelka o mocy 2000 W?

  3. Czy farelka może ogrzewać pokój przez całą noc?

Jak działa farelka? Termowentylator do sposób na chłodne dni


Farelka to w rzeczywistości termowentylator - urządzenie popularne w wielu domach, które w krótkim czasie zapewnia ciepło. Najczęściej pełni ono funkcję dodatkowego źródła ogrzewania.

Zasada działania farelki polega na nagrzewaniu spirali lub elementu grzejnego, a następnie rozprowadzaniu ogrzanego powietrza po pomieszczeniu za pomocą wbudowanego wentylatora.

W sprzedaży dostępne są termowentylatory o zróżnicowanej mocy, co umożliwia dopasowanie sprzętu do konkretnych potrzeb.
Najczęściej spotykane modele oferują moc w zakresie od 2000 do 3000 W.

Ile prądu zużywa farelka o mocy 2000 W?


Wiele osób zastanawia się, czy farelka to prawdziwy pożeracz prądu. Wysokość rachunku za energię elektryczną zależy przede wszystkim od tego, jak długo termowentylator będzie włączony.

Działanie farelki o mocy 2000 W (czyli 2 kW) przez jedną godzinę oznacza zużycie energii na poziomie 2 kWh.

Ile kosztuje 1 kWh prądu? Wiele zależy od taryfy i operatora. My - za wyliczeniami serwisu GlobEnergia - przyjęliśmy średnią cenę energii elektrycznej wraz z dystrybucją na poziomie 1,02 zł brutto.

Oznacza to, że farelka w ciągu godziny będzie nas kosztowała ponad 2 złote. Ostateczny koszt użytkowania takiego urządzenia zależy od częstotliwości i czasu jego pracy.

Częste dogrzewanie pomieszczeń farelką może więc znacząco zwiększyć zużycie energii, a tym samym wpłynąć na wysokość rachunków za prąd.

Przykładowe wyliczenia:

  • farelka o mocy 2000 W ogrzewa pokój przez 1 godzinę dziennie - miesięczny koszt ok. 61 zł

  • farelka o mocy 2000 W ogrzewa pokój przez 2 godziny dziennie - miesięczny koszt ok. 122 zł

  • farelka o mocy 2000 W ogrzewa pokój przez 3 godziny dziennie - miesięczny koszt ok. 184 zł

Czy farelka może ogrzewać pokój przez całą noc?


Farelka nie powinna pracować przez całą noc. Ciągłe działanie tego niewielkiego grzejnika zwiększa ryzyko przegrzania i awarii, a nawet pożaru.

Termowentylator należy ustawić na stabilnej, równej powierzchni, z dala od materiałów łatwopalnych.

Wylot ciepłego powietrza powinien pozostawać w odpowiedniej odległości od mebli, ścian i innych przeszkód.

Kluczowe jest także przestrzeganie zasad bezpieczeństwa zalecanych przez producenta, które znajdują się w instrukcji obsługi danego modelu.

Farelka może się zapalić, jeśli nie jest używana zgodnie z instrukcją obsługi. Dlatego przed jej włączeniem warto ją przeczytać.

Długotrwałe działanie farelki na maksymalnej mocy lub zasłanianie jej otworów wentylacyjnych może prowadzić do przegrzania i zapalenia się elementów urządzenia.

Ryzyko pożaru rośnie, gdy termowentylator ma pękniętą obudowę, uszkodzone przewody czy wadliwe elementy grzejne.

Umieszczenie farelki zbyt blisko materiałów łatwopalnych czy pozostawianie jej bez nadzoru podczas pracy to częste błędy, które mogą prowadzić do tragicznych konsekwencji.


Lodowa kapsuła czasu. To źródło wiedzy o naszej planecieAFP


  •  

mObywatel dostał sporo nowości. Wpadła wielka aktualizacja

Dawid Długosz

mObywatel dostaje właśnie dużą aktualizację, w której nie brakuje nowości. Wśród nich jest Poradnik bezpieczeństwa w formie cyfrowej i nowa możliwość zastrzegania dowodu osobistego oraz paszportu. Ponadto dodano kolejne dokumenty w aplikacji mObywatel Junior i jest to m.in. Karta Dużej Rodziny.


Ręka trzymająca smartfon z uruchomioną aplikacją, której interfejs składa się z kolorowych kart i ikon na dolnym pasku menu, w tle widoczne zielone liście rośliny.

mObywatel dostaje nowe funkcje. Wśród nowości Poradnik bezpieczeństwa.Dawid DługoszINTERIA.PL


mObywatel otrzymał największą aktualizację w tym roku. Ministerstwo Cyfryzacji nie próżnuje i przygotowało kilka ciekawych nowości, które skierowane są do różnych grup użytkowników. Co nowego wprowadzono?

Cyfrowy Poradnik bezpieczeństwa w aplikacji mObywatel


W sierpniu zeszłego roku rząd zaprezentował Poradnik bezpieczeństwa. Obecnie jest on rozsyłany do wszystkich domów w Polsce. Resort zdecydował, że warto także szerzej udostępnić jego cyfrową wersję i teraz znajdziemy ją w aplikacji mObywatel.

Nowość dostępna jest po udaniu się do sekcji Usługi i Bezpieczeństwo, gdzie dodano pozycję Poradnik bezpieczeństwa. Znajdziemy tutaj praktyczne informacje związane z przygotowaniem się na sytuacje kryzysowe. Podzielono go na pięć części i są to:

  • Zasady bezpieczeństwa

  • Plecak ewakuacyjny

  • Sygnały alarmowe

  • Numery SOS

  • Niepokojące sytuacje

 Ponad 16 milionów egzemplarzy wysłaliśmy do domów w całej Polsce. Jednak w dzisiejszym cyfrowym świecie oprócz wersji drukowanej musiał być także dostępny w wersji interaktywnej i cyfrowej. I tu nie ma lepszego narzędzia niż aplikacja mObywatel

Aplikacja mObywatel Junior otrzymuje nowe dokumenty


Kolejne nowości obejmują aplikację mObywatel Junior, czyli specjalną wersję platformy dla młodszych użytkowników, którą udostępniono we wrześniu 2025. Ministerstwo Cyfryzacji wprowadziło tutaj dwa nowe dokumenty.

Pierwszym dokumentem jest Tymczasowe prawo jazdy, o które zgodnie z nowymi przepisami będą mogły ubiegać się osoby mające skończone 17 lat. Druga nowość to Karta Dużej Rodziny, którą dzieci rodzin wielodzietnych otrzymują tymczasowo.

mObywatel dostał także inne nowości


Najnowsza aktualizacja mObywatela wprowadza także inne użyteczne nowości. W oficjalnym wykazie zmian opisano je w następujący sposób.

W Szkoleniach obronnych wybierzesz m.in. szkolenia z listy, sprawdzisz informacje o ich zajętości. W usłudze Zastrzeż dokument wygodnie zastrzeżesz swój dowód osobisty czy paszport w systemie Dokumenty Zastrzeżone

Wszystkie wspomniane nowości są już udostępniane i wprowadza je aktualizacja platformy oznaczona numerkiem 4.75.0. W planach na ten rok jest znacznie więcej nowych funkcji. Możecie z nimi zapoznać się w naszym artykule: Korzystasz z mObywatela? W 2026 r. aplikacja dostanie liczne nowości.

Niedawno Ministerstwo Cyfryzacji podsumowało 2025 r., który dla mObywatela oznaczał kolejne rekordy. W tym czasie w platformie dodano 20 nowych usług oraz 16 dokumentów. Ponadto liczba użytkowników mDowodu przekroczyła barierę 11 mln.


Niezwykła wystawa olbrzymich owadów. Niektóre eksponaty ważą ponad tonęInteria pl© 2026 Associated Press


  •  

Premiera nowego Pixela jeszcze w lutym. Co szykuje Google?

Dawid Długosz

Google Pixel 10a to nowy smartfon, którego debiut jest blisko. Firma przerwała milczenie i została podana data premiery. Telefon zobaczymy za dwa tygodnie i wtedy ruszy jego przedsprzedaż. Jakie będą ceny Google Pixel 10a? Co ze specyfikacją techniczną? Na temat tego smartfona wiemy już całkiem sporo.


Nowoczesny smartfon w kolorze niebieskim widziany z boku na tle gradientowego, niebieskiego tła. Wyróżniają się przyciski boczne, zaokrąglone krawędzie oraz logo producenta na tylnej obudowie.

Google Pixel 10a z datą premiery. Znamy ceny i specyfikację.Googlemateriały prasowe


Google wprowadziło do oferty Pixele 10 latem zeszłego roku. Przed nami więc premiera tańszego i zarazem ostatniego modelu z serii. Tym smartfonem jest Pixel 10a. Kiedy go zobaczymy?

Data premiery Google Pixel 10a i ceny smartfona


Datą premiery modelu Google Pixel 10a jest 18 lutego. Tego dnia odbędzie się oficjalna prezentacja i ruszy przedsprzedaż. Szczegóły nie są jeszcze znane, ale producent zachęca do subskrypcji, bo te osoby mają uzyskać informacje o zamówieniach przedpremierowych z pierwszej ręki.

Oficjalne ceny Google Pixel 10a poznamy w dniu premiery, ale po sieci już krążą pewne plotki i są to pozytywne informacje. Nowy smartfon ma być tańszy od poprzednika. W Europie o 50 euro.

Podstawowy model telefonu ma kosztować 500 euro, czyli około 2,1 tys. złotych. Za wersję z 256 GB pamięci na dane trzeba będzie przeznaczyć 600 euro (około 2,53 tys. złotych). Do wyboru będą cztery warianty kolorystyczne obudowy i dwa z nich mają być zupełnie nowymi odcieniami w palecie Pixeli. Producent w materiałach prasowych na razie ujawnił tylko wersję niebieską.

Specyfikacja techniczna Google Pixel 10a


Google Pixel 10a nie tylko z wyglądu przypomina Pixela 9a z 2025 r. Podobnie będzie ze specyfikacją techniczną. Nawet do tego stopnia, że pod obudową ma znaleźć się ten sam procesor Tensor G4 z 2024 r. Układ ma być wspomagany przez 8 GB pamięci RAM. Na dane zostanie przeznaczone 128 lub 256 GB miejsca. Warto dodać, że w pozostałych Pixelach 10 znajduje się nowszy SoC Tensor G5.


Nowoczesny smartfon Google Pixel 10a w niebieskim kolorze, umieszczony na tle w odcieniach różu z dużymi napisami Google Pixel 10a. Aparat telefonu oraz logo marki są wyeksponowane.

Smartfon Google Pixel 10a.Googlemateriały prasowe


Nowy smartfon ma również 6,3-calowy ekran OLED-owy Full HD+ z odświeżaniem obrazu w 120 Hz. Jasność będzie nieco wyższa (do 2000 nitów). Energię dostarczy bateria o pojemności 5100 mAh. Akumulator ma wspierać ładowanie z użyciem ładowarek o mocy 23 W.

Aparat fotograficzny telefonu Google Pixel 10a ma główny obiektyw połączony z 48-megapikselowym sensorem. Natomiast kamera ultraszerokokątna współpracuje ponownie z 13-megapikselowym czujnikiem. Przedni aparat ma robić zdjęcia w jakości do 13 megapikseli. Całość pracuje pod kontrolą Androida 16.


"Wydarzenia": "Dron" Słowem Roku 2025Polsat News


  •  

Cyberatak na państwowy urząd. Wykradziono ważne dane

Filip Mielczarek

Wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski poinformował o wykryciu poważnego incydentu cyberbezpieczeństwa w Urzędzie Zamówień Publicznych (UZP). Nieznani sprawcy uzyskali nieautoryzowany dostęp do kont poczty elektronicznej należących do pracowników tej instytucji oraz Krajowej Izby Odwoławczej (KIO).


Czerwony napis 'CYBER ATTACK' i 'WARNING' wyświetlone na tle kodu komputerowego, otoczone szeregiem cyfrowych znaków, sugerujące zagrożenie atakiem w cyberprzestrzeni.

Cyberatak na państwowy urząd. Wykradziono ważne dane123RF/PICSEL


Komunikat ministra pojawił się na platformie X, gdzie podkreślił, że zdarzenie zostało natychmiast zgłoszone do specjalistycznych służb zajmujących się cyberbezpieczeństwem. Podjęto już kroki mające na celu zabezpieczenie systemów, minimalizację potencjalnych szkód oraz przywrócenie pełnej kontroli nad infrastrukturą. Obecnie prowadzone są też intensywne działania operacyjne, których celem jest identyfikacja osób odpowiedzialnych za atak.

Urząd Zamówień Publicznych pełni kluczową rolę w polskim systemie administracji publicznej. Jako centralny organ rządowy, odpowiada za nadzór nad przetargami publicznymi, edukację uczestników rynku, opracowywanie przepisów prawnych oraz kontrolę postępowań. Naruszenie bezpieczeństwa w takiej instytucji budzi szczególne obawy, choć na razie nie ujawniono szczegółów dotyczących ewentualnego wycieku wrażliwych danych.

Cyberatak na państwowy urząd. Wykradziono ważne dane


Minister Gawkowski zwrócił uwagę na szerszy kontekst problemu. Liczba cyberataków na polskie podmioty publiczne i prywatne systematycznie rośnie, a ich intensywność staje się coraz większa. W tym roku odnotowano rekordową liczbę incydentów, co potwierdza rosnące zagrożenie w cyberprzestrzeni.

W odpowiedzi na te wyzwania, rząd promuje nowo uruchomioną platformę cyber.gov.pl, która działa jako centralny hub informacji i narzędzi ochronnych. Serwis oferuje m.in. praktyczne wskazówki dotyczące bezpiecznego korzystania z internetu, aktualne alerty o zagrożeniach, bezpłatne usługi takie jak sprawdzanie wycieków danych czy skanowanie urządzeń pod kątem złośliwego oprogramowania. Platforma integruje również zasoby przeznaczone dla instytucji objętych wymogami Krajowego Systemu Cyberbezpieczeństwa oraz unijnej dyrektywy NIS2.

Gawkowski zaapelował do wszystkich organizacji, zarówno publicznych, jak i prywatnych, o konsekwentne stosowanie najwyższych standardów ochrony systemów elektronicznych. Podkreślił, że regularne szkolenia, aktualizacje zabezpieczeń i przestrzeganie obowiązujących regulacji są kluczowe w obliczu ewoluujących zagrożeń cyfrowych. Incydent w UZP przypomina o tym, jak ważne jest ciągłe inwestowanie w cyberobronę na poziomie państwowym.

***

Bądź na bieżąco i zostań jednym z 88 tys. obserwujących nasz fanpage - polub GeekWeek na Facebooku i komentuj tam nasze artykuły!


"Wydarzenia": Legendarny "Dar Młodzieży" będzie miał swojego następcęPolsat News


  •  

Leo Express wbija szpilę RegioJet. Pociągi pojadą zgodnie z planem

Dawid Długosz

Leo Express i RegioJet to dwóch czeskich przewoźników, którzy zaczynają rozpychać się na polskich torach. Dziś już wiemy, że drugi z nich nie zrealizował wcześniejszego planu i doszło do opóźnień w uruchamianiu połączeń. Leo Express twierdzi, że nie popełni błędów kolegów z RegioJet i jego pociągi mają ruszyć w trasy zgodnie z zapowiedziami.


Leo Express wbija szpilę RegioJet. Pociągi pojadą zgodnie z planem.

Leo Express wbija szpilę RegioJet. Pociągi pojadą zgodnie z planem.Marek Lasyk Reporter


Leo Express i RegioJet to czescy przewoźnicy, którzy planują rywalizować o polskich pasażerów m.in. z PKP Intercity. W ostatnim czasie było dosyć głośno o problemach drugiej z firm, która nie zrealizowała wcześniejszych planów i boryka się z opóźnieniami. Jak będzie w przypadku pierwszej spółki?

Leo Express nie chce być jak RegioJet i planuje uruchomić pociągi w terminie


Leo Express dopiero raczkuje w Polsce, ale już teraz zapowiada, że w przypadku jego planów nie dojdzie do sytuacji, z którą spotkał się RegioJet. Czesi zapowiadają, że ich pociągi wyjadą w trasy zgodnie z dotychczasowymi obietnicami, czyli kiedy?

W kontekście odwołanych połączeń w nowym rozkładzie jazdy innego przewoźnika chcielibyśmy uspokoić pasażerów oraz opinię publiczną i poinformować, że Leo Express zgodnie z planem uruchomi połączenia między Krakowem a Warszawą od 1 marca 2026 roku, a w przyszłości planujemy dalsze rozszerzanie naszej oferty 

"Leo Express należy do najbardziej niezawodnych przewoźników w Europie Środkowej. U nas nie zdarzają się sytuacje, w których nie działa ogrzewanie ani klimatyzacja. Zapewniamy na to całoroczną gwarancję, a w przeciwnym przypadku zwracamy pasażerom 100 procent ceny biletu" - dodaje Emil Sedlařík, rzecznik prasowy Leo Express.

Pociągi Leo Express mają jeździć na trasie Warszawa - Kraków od marca 2026 r. Natomiast wraz z nowym rozkładem jazdy 2025/2026, który wszedł w życie w niedzielę 14 grudnia, firma obsługuje codzienne połączenia między Krakowem a Pragą. Natomiast od 1 marca przyszłego roku zwiększy ich liczbę do nawet czterech, a trasa zostanie wydłużona do Warszawy.

RegioJet musiało zrezygnować z ambitnych planów


Od września pociągi RegioJet jeżdżą na trasie Warszawa - Kraków. Wraz z nowym rozkładem jazdy firma wydłużyła trasę do Trójmiasta oraz zwiększyła liczbę połączeń do Czech. Plan był bardzo ambitny, ale nie udało się go w pełni zrealizować.

RegioJet wyjaśnia, że potrzebuje na obsłużenie wszystkich z planowanych połączeń więcej czasu. Spotkało się to m.in. z krytyką ze strony PKP Intercity, które zrezygnowało z części połączeń na rzecz czeskiego przewoźnika.


"Wydarzenia": Hejt, przemoc, wyśmiewanie. Aplikacja ma pomóc gorzowskim uczniomPolsat News


  •  

Prime Video drożeje o kilkadziesiąt proc. Ile zapłacimy w Polsce?

Prime Video drożeje o kilkadziesiąt proc. Ile zapłacimy w Polsce?

Dawid Długosz

Amazon Prime Video to usługa, której cena przez lata w Polsce była bardzo atrakcyjna. Przyszedł czas na podwyżki. Poszczególne subskrypcje drożeją i dotyczy to zarówno planu miesięcznego, jak i bardzo opłacalnego rocznego. Ceny Amazon Prime Video idą w górę i czy to nadal najtańszy streaming w naszym kraju?


Amazon Prime Video z wyższą ceną w Polsce. Czy to nadal najtańszy streaming?

Amazon Prime Video z wyższą ceną w Polsce. Czy to nadal najtańszy streaming?123RF/PICSEL


Amazon Prime Video na tle konkurencji dotychczas wypadał bardzo atrakcyjnie. Zwłaszcza w przypadku zakupu planu rocznego i dzięki temu platforma mogła się cieszyć tytułem "najtańszego streamingu". Mowa oczywiście o porównaniu z innymi gigantami rynku. Teraz zapłacimy więcej, bo ceny w Polsce zostały podniesione.

Nowe ceny Amazon Prime Video w Polsce


Amazon Prime Video od czterech lat dostępny był w tych samych atrakcyjnych cenach. Miesięczny dostęp kosztował 10,99 złotych. Natomiast plan roczny zaledwie 49 złotych. Teraz ceny wzrosły i w kraju zapłacimy następujące kwoty:

  • Subskrypcja miesięczna - 15,50 złotych

  • Plan roczny - 69 złotych

Ceny zostały więc podniesione o kilkadziesiąt proc. Co nie zmienia faktu, że na tle konkurencji nadal pozostają na bardzo atrakcyjnym poziomie.

Amazon Prime Video to nadal najtańszy streaming


Mimo podwyżek cen Amazon Prime Video w porównaniu z konkurencją nadal zasługuje na miano najtańszego streamingu. Dostęp do HBO Max, Disney+, Netfliksa, Canal+ Online czy Apple TV za około 15 złotych miesięcznie nie jest możliwy (z wyjątkiem okresów promocyjnych). W ujęciu rocznym subskrypcja wypada na tle konkurencji jeszcze lepiej. Rozbicie kwoty 69 złotych na 12 daje nam niespełna 6 złotych/miesiąc, a przecież to nie tylko platforma z wideo.

Pamiętajmy również, że w cenie otrzymuje nie tylko dostęp do platformy Prime Video z filmami i serialami. Firma oferuje w ramach subskrypcji znacznie więcej. Są to m.in. darmowa dostawa towarów kupionych na Amazon.pl czy usługa do gier Amazon Luna.

O podwyżkach Amazon Prime Video w Polsce mówiono już od jakiegoś czasu. Usługa w naszym kraju była dostępna w bardzo atrakcyjnej cenie. Dla porównania roczny abonament w Niemczech był blisko 10 razy droższy, bo kosztuje 89,99 euro, czyli niespełna 400 złotych.

Nowy cennik zacznie obowiązywać wkrótce i dotknie oczywiście także dotychczasowych subskrybentów. Na razie nie wiadomo, kiedy dokładnie zacznie obowiązywać obecnych abonentów. Dziś zapowiedź dotyczy tych nowych.


Rewolucyjny implant. Przywraca zdolność czytania niewidomym© 2025 Associated Press


  •  

Pociągi PKP Intercity rozjeżdżają się poza granice Polski. 17 nowych połączeń

Pociągi PKP Intercity rozjeżdżają się poza granice Polski. 17 nowych połączeń

Dawid Długosz

PKP Intercity wraz z nowym rozkładem jazdy 2025/2026 będzie obsługiwać nawet ponad 550 połączeń każdego dnia. Pojawiły się również nowe pociągi międzynarodowe, które pojadą m.in. do Czech, Niemiec czy Austrii. W ten sposób PKP Intercity będzie obsługiwało blisko 60 połączeń do innych krajów.


Pociągi PKP Intercity rozjeżdżają się poza granice Polski. 17 nowych połączeń.

Pociągi PKP Intercity rozjeżdżają się poza granice Polski. 17 nowych połączeń.123RF/PICSEL


Nowy rozkład jazdy 2025/2026 wszedł w życie w niedzielę 14 grudnia. Wraz z nim PKP Intercity poszło po rekord liczby połączeń i każdego dnia będzie obsługiwało ponad 500 połączeń. Najwięcej w sezonie letnim. Przy okazji przewoźnik uruchamia kilkanaście nowych pociągów międzynarodowych.

Nowe pociągi międzynarodowe PKP Intercity


Oferta usług PKP Intercity wraz z nowym rozkładem jazdy została rozszerzona aż o 17 nowych połączeń poza granicami Polski. W jakim kierunku pojadą nowe pociągi?

Pierwsze sześć par nowych połączeń pojedzie do Niemiec i stało się to możliwe dzięki współpracy PKP Intercity z Deutsche Bahn, od którego niedawno spółka kupiła używane wagony. Za naszą zachodnią granicę obecnie realizowanych jest 17 połączeń. Najwięcej na trasie Warszawa - Berlin przez Poznań.

Kolejne nowe połączenie to IC Prater do Austrii. Pociąg jeździ z Krakowa do Wiednia przez Czechy. Natomiast pociąg IC Danubius ma wydłużoną relację i dojeżdża do Poznania. Pojawia się również więcej połączeń z Czechami i są to:

  • Połączenie z Warszawy, Krakowa i Katowic - 7 dziennie

  • Pociągi z Wrocławia - 6 każdego dnia

  • Połączenie z Poznania - 5 dziennie

  • Z Przemyśla i Rzeszowa - 2 połączenia

Ponadto w sezonie letnim pojawi się pociągi IC Olza, który będzie kursować na trasie Kraków - Praga. Warto również wspomnieć o IC Carpatia, który zapewnia dostęp do Monachium, Pragi, Bratysławy, Wiednia, Salzburga oraz Budapesztu. W przypadku Litwy PKP Intercity wprowadza dwa nowe połączenia realizowane przez IC Wigry i IC Jaćwing. Natomiast w kierunku Ukrainy uruchomiono trzy nowe pociągi i obecnie jest to 13 par.

PKP Intercity z rekordową liczbą połączeń w 2026 roku


PKP Intercity wraz z nowym rozkładem jazdy poszło po rekord. W sezonie przewoźnik zamierza każdego dnia obsługiwać aż 555 połączeń dziennie, z których 57 to pociągi międzynarodowe.

Rodzimy przewoźnik notuje coraz lepsze wyniki i ustanawia nowe rekordy. Tylko w 2025 r. z usług PKP Intercity skorzystało już ponad 80 mln pasażerów, a rok nie dobiegł jeszcze końca. Prognozuje się, że do końca grudnia spółka może przebić granicę 90 mln podróżnych.


Wioska czarownic w Andaluzji. Tradycja sięga mrocznych czasów© 2025 Associated Press


  •  

iRobot ma duże problemy. Co to oznacza dla właścicieli robotów Roomba?

źAktualizacja: poniżej oświadczenie Gary'ego Cohena, CEO firmy iRobot (producenta urządzeń z serii Roomba).

To przełomowy moment w zabezpieczeniu długoterminowej przyszłości iRobot. Partnerstwo z Picea wzmacnia naszą kondycję finansową, zapewniając stabilność naszym klientom, partnerom i dystrybutorom. Razem będziemy kontynuować rozwój przełomowych robotów Roomba oraz technologii smart home, które definiują markę iRobot od ponad trzech dekad. Połączenie innowacyjności i projektowania opartego na potrzebach konsumentów z zapleczem R&D i kompetencjami technicznymi Picea pozwoli iRobot kształtować kolejną epokę robotyki domowej.

Polski dystrybutor urządzeń iRobot, firma DLF kontynuuje współpracę. Poniżej wypowiedź prezesa zarządu.

Jako wieloletni autoryzowany dystrybutor iRobot w Polsce chcemy jasno podkreślić, że zmiany strategiczne, które obecnie zachodzą na poziomie globalnym, nie mają wpływu na naszą bieżącą działalność. Kontynuujemy działania handlowe i marketingowe wspierające sprzedaż obecnej oferty oraz przygotowujemy się do premiery kolejnej serii robotów sprzątających, które zaprezentujemy już w 2026 roku. Ponadto iRobot planuje wprowadzić na rynek nową kategorią produktową, która zaoferujemy polskim konsumentom w nadchodzącym roku. Jesteśmy przekonani, że umowa inwestorska przyczyni się do umocnienia pozycji iRobot jako innowatora w kategorii Floor Care

Jeszcze kilka lat temu mając na myśli robota sprzątającego na myśl od razu przychodziła marka Roomba. Dziś ten rynek wygląda zupełnie inaczej. Firma iRobot Corp., która jest właścicielem popularnych urządzeń, już od dłuższego czasu odczuwała presję ze strony konkurencji, przede wszystkim z Chin i sytuacja finansowa spółki zrobiła się nieciekawa. Gigant ogłosił, że podjął działania związane z sytuacją firmy.

iRobot ogłasza dużą restrukturyzację. Firma stała się niewypłacalna


Spółka iRobot Corp. już od dłuższego czasu zmagała się z problemami natury finansowej oraz strukturalnej. Gigant przyznał oficjalnie, że stał się niewypłacalny. Firma złożyła wniosek o restrukturyzację pod nadzorem sądu. Co to oznacza?

Z informacji przekazanych przez Agencję Reutera wynika, że iRobot złożył wniosek w ramach Chapter 11. To oznacza, że firma chce sobie zapewnić ochronę przed wierzycielami pod nadzorem sądowym. Jest to więc próba ratowania spółki przed bankructwem i totalną likwidacją. Główni inwestorzy otrzymają kontrolę nad aktywami w zamian za umorzenie dotychczasowych długów.

iRobot przegrał walkę o rynek z chińskimi producentami sprzętu


Spółka już od kilku lat coraz mocniej odczuwała presję rynkową ze strony chińskich producentów robotów sprzątających (Roborock, Dreame, Ecovacs, Xiaomi), którzy własne urządzenia oferowali przede wszystkim w niższych cenach. To sprawiło, że maszyny z serii Roomba zaczęły sprzedawać się coraz gorzej.

Próbę ratowania iRobot Corp. podjęto dwa lata temu w ramach planowanej fuzji z Amazonem. Firma Jeffa Bezosa zaproponowała aż 1,4 mld dolarów za włączenie robotów z serii Roomba do jej ekosystemu dla domu inteligentnego. Transakcja nie doszła jednak do skutku i na drodze do celu stanęły organy regulujące rynki w Stanach Zjednoczonych i Unii Europejskiej, które zablokowały umowę.

Nieudana próba ratowania spółki we współpracy z Amazonem doprowadziła do dalszych problemów w iRobot. Doszło do zwolnień grupowych i restrukturyzacji, ale to w dłuższej perspektywie czasu okazało się niewystarczające.

Czy roboty sprzątające Roomba będą nadal wspierane?


Działania ogłoszone przez iRobot Corp. rodzą oczywiście pytania użytkowników robotów sprzątających Roomba o dalszy los tych maszyn. Firma zapewnia, że urządzenia nie przestaną działać i nadal można z nich korzystać. Będzie także oferowane dotychczasowe wsparcie techniczne.

Mówi się o tym, że marka zostanie wcielona przez producenta kontraktowego iRobot, którym jest chińskie Picea Robotics. Proces z pewnością trochę potrwa i zostanie poprzedzony działaniami, których celem będzie zwiększenie wartości spółki.


Wioska czarownic w Andaluzji. Tradycja sięga mrocznych czasów© 2025 Associated Press


  •  

Urządzenie które nie halucynuje i sprzedaje się jak szalone. Lepsze niż AI

Urządzenie które nie halucynuje i sprzedaje się jak szalone. Lepsze niż AI

Karol Kubak

Zakochaliśmy się w sztucznej inteligencji. Liczba konwersacji w aplikacjach bije rekordy, a Sam Altman już nie wie, skąd brać środki na finansowanie ChataGPT, bo użytkownikom wystarcza bezpłatny plan. W internecie zalew kursów, inni ostrzegają przed bańką. A w tym wszystkim jest jedno urządzenie, które nie halucynuje, podaje dobre wyniki i jest w sumie niedrogie. Ale czy przetrwa tak silną konkurencję?


Kalkulator naukowy położony na kartce z rozpisanymi wzorami matematycznymi i obliczeniami, liczne liczby i symbole matematyczne rozmieszczone na papierze.

To urządzenie nie myli się nigdy i kupują je miliony123RF/PICSEL


Kalkulator w kieszeni nie brzmi jak cud techniki. Nie liczy tak szybko jak systemy sztucznej inteligencji i nie zdobędzie medalu na olimpiadzie matematycznej. A jednak to urządzenie ma jedną przewagę... nie zmyśla wyników. Kiedy chatbot AI z powagą podaje, że dwa plus dwa jest pięć, przycisk "ON" na wysłużonym kalkulatorze budzi niemal wzruszenie. Prosta maszynka nie ma fantazji ani wizji. Wynik jest taki, jaki ma być.

Azjaci kupują jak szaleni


Casio sprzedało do marca 2025 roku aż 39 milionów kalkulatorów w około stu krajach. To co prawda mniej niż przed przed pandemią kiedy na sprzedaż dobiła do 45 milionów, ale za to dużo więcej niż 31 milionów w pierwszym roku covidowego spowolnienia. Firma nie ukrywa, że szuka nowych rynków, szczególnie tam, gdzie szkoły nie mogą pozwolić sobie na drogie smartfony. Kalkulatory działają na baterie i energię słoneczną, są tanie i odporne na upadki. A przecież Casio to nie jedyna firma produkująca te urządzenia. Jak zliczylibyśmy pozostałe, statystyki zapewne zrobiłyby na nas jeszcze większe wrażenie.

Na Azjatyckich targach sprzedawcy nie mogą nachwalić się tych prostych na pozór urządzeń. Jak upadnie kolejny raz, to podnosi się go i działa, jak Nokia 3310. A do tego wystarczy pokazać klientowi liczby i można uniknąć nieporozumień, zwłaszcza gdy pojawia się bariera językowa.

Kalkulator to niezawodne narzędzie


I choć w erze nowoczesnej technologii, gdzie ChatGPT niemal wyskakuje z lodówki a każde nowe urządzenie AGD musi mieć funkcje AI, bo już zwykłe algorytmy obliczające długość prania na podstawie ciężaru ubrań są passé, kalkulatory wciąż mają swoich odbiorców.

Czasem zdajemy się zapominać, że przecież nie wszędzie na świecie działa internet w telefonie (a w wyobraźni już widzę śmiejącego się Elona Muska na tle Starlinków), nie wszędzie można go szybko podłączyć smartfon do prądu. Prosta maszyna wciąż wygrywa tam, gdzie liczy się niezawodność, zwłaszcza jeśli ma baterię słoneczną.

Tymczasem w świecie matematyki sztuczna inteligencja osiąga kolejne sukcesy. W lipcu modele Google, OpenAI i DeepSeek zdobyły złoto na Międzynarodowej Olimpiadzie Matematycznej. Nie były jednak idealne. Pełne 42 punkty uzyskało pięciu uczestników. Ludzkich uczestników. Prezes konkursu nazwał postępy sztucznej inteligencji "fascynującymi". Mimo to przewiduje, że fizyczne kalkulatory prawdopodobnie będą powoli znikać, bo studenci mogą i lubią obliczyć wszystko na telefonie.

Ja co prawda na studiach nosiłem w torbie kalkulator, jakoś łatwiej liczyło mi się na nim tangensy, cotangensy i inne przyjemności. Obliczanie na kalkulatorze naukowym rozciągłości południkowej i równoleżnikowej to bajka, ale może czasy się zmieniły. Jak jeszcze studiujecie, to dajcie znać na naszym profilu na Facebooku, czy używacie jeszcze takich zabytków jak kalkulatory.


Rewolucyjny implant. Przywraca zdolność czytania niewidomym© 2025 Associated Press


  •  

RegioJet ma ambitne plany. Tylu pasażerów chce przewieźć w Polsce

RegioJet ma ambitne plany. Tylu pasażerów chce przewieźć w Polsce

Dawid Długosz

RegioJet to czeski przewoźnik, który wiąże z Polską ambitne plany. Na razie firma obsługuje tylko jedną trasę w naszym kraju, ale na dniach żółte pociągi pojadą do kolejnych miast. RegioJet wierzy, że w 2026 r. będzie w stanie przewieść w Polsce grubo ponad milion pasażerów. Jak wypada na tle PKP Intercity?


RegioJet w Polsce. Ilu ma pasażerów i jakie są plany na 2026 rok?

RegioJet w Polsce. Ilu ma pasażerów i jakie są plany na 2026 rok?123RF/PICSEL


RegioJet od kilku miesięcy jeździ na trasie Warszawa - Kraków, a już od połowy grudnia (wraz z nowym rozkładem 2025/2026) pojedzie do kolejnych miast w kraju. Do tej pory z usług czeskiego przewoźnika skorzystało kilkadziesiąt tys. podróżnych w Polsce, ale plan na 2026 r. jest bardzo ambitny.

Ilu pasażerów ma RegioJet i jakie są plany na 2026 r.?


Z usług RegioJet dotychczas skorzystało "tylko" 33 tys. pasażerów z Polski, co zapewne wydaje się słabym wynikiem na tle PKP Intercity, które każdego miesiąca przewozi kilka mln podróżnych. Pamiętajmy jednak, że czeski przewoźnik jeździ na razie po jednej trasie (wspomnianej Warszawa - Kraków).

RegioJet uzyskał taki wynik po dwóch i pół miesiąca od uruchomienia połączenia. Z informacji przekazanych przez przewoźnika wynika, że obłożenie pociągów wynosi średnio ponad 60 proc. Składy między dwoma miastami pokonały dotychczas łącznie 61 tys. kilometrów.

Na przyszły rok czeski przewoźnik ma znacznie ambitniejsze plany. RegioJet wierzy, że w 2026 r. z jego usług w Polsce skorzysta nawet ponad 1,5 mln pasażerów. To nadal dużo mniej względem PKP Intercity, które w 2024 r. przewiozło 74,5 mln osób. Trzeba jednak mieć na uwadze, że liczba połączeń obsługiwanych przez obie spółki jest niewspółmierna.

Mamy wielkie ambicje. W Polsce w przyszłym roku chcemy przewieźć ponad 1,5 mln pasażerów. Wierzymy, że gdy pasażerowie wypróbują nasze pociągi i usługi, staniemy się dla nich oczywistym wyborem dzięki niskim cenom i wysokiej jakości obsługi.

"W końcu nie bez powodu zostaliśmy uznani za drugiego najlepszego przewoźnika w Europie" - dodał Radim Jančura.

Pociągi RegioJet od połowy grudnia na nowych trasach w Polsce


RegioJet od 14 grudnia zwiększa siatkę i jego pociągi pojadą do Trójmiasta. Ponadto wystartuje międzynarodowe połączenie z Warszawy do Ostrawy oraz Pragi. Wraz z nowym rozkładem jazdy firma planowała także zacząć kursować ze stolicy do Poznania, ale to połączenie zostanie uruchomione później, bo od 1 lutego 2026 r.

W dalszych planach czeskiego przewoźnika jest obsługa kolejnych tras. Są to m.in. połączenia Warszawa - Poznań - Berlin i Warszawa - Poznań - Szczecin.


Wioska czarownic w Andaluzji. Tradycja sięga mrocznych czasów© 2025 Associated Press


  •  

Sąsiednia planeta ma zaskakujący wpływ na klimat Ziemi

Sąsiednia planeta ma zaskakujący wpływ na klimat Ziemi

Dawid Długosz

Czy sąsiadujące z Ziemią planety mają wpływ na nasz klimat? Już od dawna wiadomo, że jest tak w przypadku Wenus oraz Jowisza. Nowe badania wykazały, że podobny wpływ, choć w mniejszym stopniu, ma również Mars! Czerwona planeta, choć znacznie mniejsza od naszego świata, również oddziałuje na ziemski klimat.


Mars ma zaskakujący wpływ na klimat Ziemi.

Mars ma zaskakujący wpływ na klimat Ziemi.ColiN00BPixabay.com


Ziemia ma zmieniający się klimat i takie procesy zachodzą na naszym świecie od miliardów lat. Występują cieplejsze okresy, ale też epoki zlodowacenia, które napędzają niewielkie zmiany orbity czy nachylenia osi obrotu. Wpływ na to mają również sąsiednie planety i okazuje się, że jest tak również w przypadku Marsa.

Mars wpływa na zmieniający się klimat Ziemi


Naukowcy już wcześniej wiedzieli, że wpływ na ziemski klimat mają Wenus oraz Jowisz. Pierwsza z planet ma podobne rozmiary do naszej i znajduje się najbliższej. Natomiast gazowy olbrzym jest dalej, ale również oddziałuje grawitacyjnie na inne obiekty Układu Słonecznego.

Wenus i Jowisz mają wpływ na tzw. cykle Milankovicia (periodyczne zmiany parametrów orbity ziemskiej), ale nowe badania przeprowadzone pod kierownictwem Stephena Kane'a wykazały, że w podobny sposób na Ziemię oddziałuje także Mars, choć w mniejszym stopniu.

Mars jest mniejszy od Wenus i znajduje się dalej, a więc jego wpływ grawitacyjny na Ziemię jest niższy. Co nie zmienia faktu, że Czerwona Planeta również oddziałuje na pory roku naszego świata.

Uczeni przeprowadzili symulacje komputerowe związane ze zmianą orbity Ziemi oraz wpływu na to zjawisko na przestrzeni milionów lat. Badania wykazały, że Mars ma wpływ na krótsze cykle naszej planety trwające około 100 tys. lat, które odpowiadają za tempo zmian w epokach lodowcowych.

Wenus i Jowisz wpływają na ziemski klimat w większym stopniu


Przeprowadzone badania wykazały również, że to Wenus i Jowisz w większym stopniu wpływają na cykle Ziemi. Najbardziej stabilną cechą wszystkich symulacji był cykl mimośrodu trwający 405 tys. lat. Mars nie miał na to większego wpływu niezależnie od zmiany masy, którą symulowano.

Te same badania wykazały, że zmniejszanie masy Marsa w kierunku zera powoduje zanik wzorców klimatycznych. Tak zwany "wielki cykl" trwający 2,4 mln lat powoduje duże wahania klimatu. Wpływ na niego ma także Czerwona Planeta i jej masa, co powoduje wytworzenie odpowiedniego rezonansu grawitacyjnego.

Badania naukowców wykazały, że wpływ grawitacyjny Marsa jest również widoczny w skośności Ziemi, czyli nachyleniu orbity. Uczeni wierzą, że podobne analizy pozwolą w przyszłości określić wzorce klimatyczne w innych układach planetarnych.


"Wydarzenia": Co z tą zimą? Na razie się nie zanosiPolsat News


  •  

Wystarczyła sekunda i nie ma całego domu. Potężny wybuch gazu [NAGRANIE]

Karol Kubak

Spokojny poranek, błękitne niebo i zwyczajny dom w kalifornijskiej dzielnicy. Kilka sekund później budynek znika w potężnej eksplozji gazu, a fala uderzeniowa wstrząsa okolicą.


Zgliszcza budynku pożarowego otoczone przez strażaków i ratowników, zniszczona konstrukcja i pogorzelisko w centrum kadru, po bokach dwa powiększone okręgi ukazujące moment wybuchu lub intensywny ogień wychodzący z budynku.

Dom zniknął w sekundę. Tak wyglądał wybuch gazu w Kalifornii Alameda County Fire Department/Godofredo A. Vásquez/Associated Press/East News


Ogromny wybuch gazu, który w jednej chwili wysadza dom w powietrze. W pierwszej chwili to może brzmieć jak scenariusz z filmu akcji. Jednak tym razem nie była to fikcja. W czwartkowy poranek spokojna okolica w rejonie Zatoki San Francisco zamieniła się w totalne pole zniszczeń. Wszystko zostało uwiecznione na nagraniach z kamer.

Dom, który zniknął w sekundę


Nagranie z kamery dzwonka pokazuje typowy amerykański dom w okolicach Hayward, stojący pod błękitnym niebem. W jednej chwili budynek eksploduje, wyrzucając w powietrze fragmenty drewna i innych materiałów, a nad okolicą unosi się gęsty dym. Fala uderzeniowa wybiła okna w sąsiednich budynkach i wstrząsnęła pobliskimi domami.

Sześć osób trafiło do szpitali, część z poważniejszymi obrażeniami, część z lżejszymi. Jedna z mieszkanek, Brittany Maldonado, była w sypialni razem z mężem, gdy usłyszała huk.

- Pudełka się poprzewracały, wszystko się trzęsło. Myśleliśmy, że ktoś właśnie wypadł z autostrady i jego samochód wjechał do naszego salonu. To było jak odpalenie bomby - relacjonowała dla agencji AP.

Gaz pod ziemią i prace budowlane


Jak ustalili strażacy, do wybuchu doszło w nieposiadającej osobowości prawnej miejscowości Ashland, niedaleko miasta Hayward, zamieszkanego przez około 160 tysięcy osób. Okolica składa się głównie z parterowych domów z niewielkimi trawnikami i leży w pobliżu dwóch autostrad. W tym czasie prowadzone były tam prace związane z poszerzaniem chodników i tworzeniem pasów rowerowych.

Spółka energetyczna PG&E poinformowała, że około 7:35 rano otrzymała zgłoszenie o uszkodzeniu podziemnej rury gazowej przez ekipę budowlaną niezwiązaną z firmą. Pracownicy zakładu przybyli na miejsce, aby odizolować uszkodzony odcinek, jednak gaz wydostawał się z kilku lokalizacji. Dopływ gazu udało się całkowicie zatrzymać dopiero o 9:25. Paradoksalnie eksplozja nastąpiła około 10 minut po zamknięciu rury, po blisko dwóch godzinach wycieku.

Śledztwo i pytania bez odpowiedzi


W wyniku eksplozji poważnie uszkodzone zostały trzy obiekty na dwóch działkach. Część z około 75 strażaków biorących udział w akcji musiała się chwilowo wycofać z powodu zagrożenia porażeniem prądem z zerwanych linii. Narodowa Rada Bezpieczeństwa Transportu zapowiedziała wysłanie zespołu śledczego.

Źródło: nbcnews.com


Kiedy atakuje cię własne ciało. Toczeń i inne choroby autoimmunologiczne© 2025 Associated Press


  •  

Korzystasz z Facebooka lub Instagrama? Zobaczysz mniej reklam

Korzystasz z Facebooka lub Instagrama? Zobaczysz mniej reklam

Dawid Długosz

Meta ogłosiła zmiany na terenie państw Unii Europejskiej, które obejmują platformy Facebook oraz Instagram. Oba serwisy umożliwią ograniczenie danych, które muszą udostępniać użytkownicy, co ogłosiła Komisja Europejska. W konsekwencji internauci z krajów UE zobaczą mniej spersonalizowanych reklam.


Ekran logowania do Facebooka na smartfonie trzymanym w lewej ręce, w tle filiżanka kawy, druga osoba trzymająca telefon, kawiarniane otoczenie.

Facebook i Instagram wyświetlą w UE mniej reklam. Meta ogłasza zmiany.123 rf123RF/PICSEL


Komisja Europejska jakiś czas temu ukarała firmę Meta grzywną w wysokości aż 200 mln euro. Mark Zuckerberg i spółka zobowiązali się do zaproponowania zmian, które dotyczą danych użytkowników udostępnianych w platformach Facebook oraz Instagram. Już wkrótce zobaczymy efekty podjętych działań.

Facebook i Instagram mają żądać w UE mniej danych


Komisja Europejska ogłosiła efekty współpracy z firmą Meta, co ma stanowić odpowiedź na nałożoną wcześniej karę. Big tech zdecydował, że użytkownicy serwisów Facebook oraz Instagram na terenie państw członkowskich będą mogli udostępniać mniej danych. W konsekwencji odbije się to na ilości wyświetlanych spersonalizowanych reklam.

Meta da użytkownikom realny wybór między wyrażeniem zgody na udostępnianie wszystkich swoich danych i oglądaniem w pełni spersonalizowanych reklam a udostępnieniem mniejszej ilości danych osobowych w zamian za korzystanie z bardziej ograniczonych, spersonalizowanych reklam

Warto dodać, że jest to pierwszy raz w historii serwisów społecznościowych firmy Meta, gdy zdecydowano się na taką możliwość.

Kiedy Meta ograniczy reklamy spersonalizowane?


Zmiany mają wejść w życie od stycznia 2026 r. Użytkownicy serwisów jak Facebook czy Instagram powinni wtedy zobaczyć nową opcję, która pozwoli na ograniczenie danych udostępnianych w platformach. Rzecznik firmy Meta oświadczył, że przyjmuje do wiadomości oświadczenie Komisji Europejskiej oraz dodał:

Spersonalizowane reklamy mają kluczowe znaczenie dla europejskiej gospodarki — w zeszłym roku reklamy Meta były powiązane z działalnością gospodarczą o wartości 213 miliardów euro i wspierały 1,44 miliona miejsc pracy w całej UE

KE ukarała firmę Meta grzywną wysokości 200 mln euro


Ruch firmy Meta jest wynikiem współpracy, którą big tech podjął z Komisją Europejską w wyniku nałożenia grzywny w wysokości 200 mln euro. Kara była następstwem uruchomienia w krajach członkowskich planu bez reklam, który po raz pierwszy w UE zaczął być udostępniany w 2023 r.

Płatny plan nie był tani i z czasem Meta obniżyła jego cenę, co było efektem presji ze strony Komisji Europejskiej. Warto dodać, że taka subskrypcja nigdy nie cieszyła się większym zainteresowaniem ze strony użytkowników krajów UE. Firma z czasem przyznała, że było ono "bardzo niewielkie".


Rewolucyjny implant. Przywraca zdolność czytania niewidomym© 2025 Associated Press


  •  

Klocki i samochody to genialny patent na świąteczny prezent! Poznaj auta Mattel Brick Shop

Samochody z klocków są tylko dla najmłodszych? To trochę jakby powiedzieć, że rowery są tylko dla dzieci, a następnie zobaczyć dorosłych ścigających się na nich za grube pieniądze. Tym bardziej że hobby jest mile widziane w każdym wieku! Z myślą o osobach, które kochają detale, inżynieryjną precyzję i estetykę, a jednocześnie lubią oderwać się od codzienności, powstały auta Mattel Brick Shop. To swoiste przejście od zwykłej wydawałoby się zabawki do sposobu na redukcję stresu, angażującą pasję i estetyczny dodatek do każdego wnętrza. Czyli ewolucja w coś, czego potrzebuje współczesny i zapracowany mężczyzna. Nawet jeśli nie zawsze jest tego świadomy.

Od dziecięcej wyobraźni do świadomego hobby


Niezależnie od tego, na który model się zdecydujemy (a jest w czym wybierać!), auta Mattel Brick Shop to zawsze propozycje bardzo mocno wyróżniające się na tle tradycyjnych zabawek. Przemyślane i dopracowane w najmniejszych szczegółach konstrukcje, które wymagają cierpliwości, precyzji i skupienia. Nie jest to jednak przeszkoda, a zaleta - wszak nasze motoryzacyjne hobby traktujemy poważnie, prawda? Mattel Brick Shop spełniają tę potrzebę. Co więcej, z detalami, które przed laty były daleko poza zasięgiem producentów.

Mercedes-Benz 300 SL



Model samochodu Mercedes-Benz wykonany z klocków w niebieskim kolorze z widocznymi szczegółami, takimi jak koła, reflektory i srebrne detale, rozłożone na części na pierwszym planie.

Mercedes-Benz 300 SL z serii Mattel Brick Shopmateriały promocyjne


Zacznijmy z... grubej rury: Mercedes-Benz 300 SL z serii Mattel Brick Shop. Powiedzieć, że to kolejny model do postawienia na półce, to nic nie powiedzieć. To samochód-ikona, który w latach 50. na nowo zdefiniował pojęcie luksusu i osiągów, a dziś wciąż robi wrażenie sylwetką i legendarnymi drzwiami "skrzydła mewy". Jeśli szukasz prezentu, który z efektem "wow" - to jest właśnie ten wybór.

Model w skali 1:12 składa się z 1600 elementów, w tym metalowych, dodających autentyczności, detali. Tutaj każdy etap budowy pozwala poczuć klimat klasycznej motoryzacji - od dopracowanej tapicerki po skrętne koła i perfekcyjnie odwzorowane linie nadwozia. Do tego możliwość personalizacji: dwa komplety felg, dodatkowe części, arkusz naklejek oraz metalowa tabliczka-brelok, a także kolekcjonerski model 1:64 w eleganckiej gablotce. Idealny dla mężczyzny, który ceni styl i... niebanalne prezenty.

Numer produktu (SKU): HWW25

Pełna nazwa produktu: Mattel Brick Shop Hot Wheels Premium Series Mercedes-Benz 300 SL

Chevy Pickup



Chevy Pickup z serii Mattel Brick Shop

Chevy Pickup z serii Mattel Brick Shopmateriały promocyjne


Nie tracimy czasu i... jedziemy dalej. Oto Custom '62 Chevy Pickup z serii Mattel Brick Shop, czyli hołd dla amerykańskiej motoryzacji w jej najbardziej kultowym wydaniu. Świetnie oddaje to, za co kocha się klasyczne pick-upy z USA: szeroką, muskularną sylwetkę i prostą, ale pełną charakteru linię nadwozia. Jednym z najbardziej efektownych elementów jest regulowane zawieszenie, dzięki któremu można ustawić model "niżej" lub "wyżej". Owszem, to detal, ale dający ogromną satysfakcję i pozwala dopasować wygląd Chevy'ego do własnego gustu.

Model złożony jest z 858 elementów i oddany w skali 1:16. Całość dopełniają metalowe felgi oraz deska surfingowa umieszczona w przestrzeni ładunkowej - mały akcent, który wprowadza klimat wolności, przygody i typowej dla amerykańskich klasyków beztroski. Do modelu dołączono także unikatowy metalowy samochodzik w skali 1:64 oraz metalową tabliczkę-brelok Hot Wheels, co razem z autem Custom '62 Chevy Pickup tworzy spójny zestaw kolekcjonerski.

Numer produktu (SKU): JFT20

Nazwa produktu: Mattel Brick Shop Hot Wheels Elite Series Custom '62 Chevy Pickup

Acura NSX



Dwa modele samochodu sportowego Acura NSX w czerwonym kolorze, wykonane z klocków do składania, prezentowane na tle czerni i czerwieni. Jeden model jest wyścigową wersją z dodatkowymi detalami i oznaczeniami, a obok niego znajdują się wymienne koła.

Acura NSX z serii Mattel Brick Shopmateriały promocyjne


Model '90 Acura NSX z serii Mattel Brick Shop to kolejna propozycja dla osób, które lubią łączyć precyzyjne budowanie z możliwością dostosowania modelu do własnych preferencji. Skala? 1:16. 876 elementów pozwala na wierne odtworzenie kultowego japońskiego supersamochodu z szeregiem realistycznych detali, takich jak wysuwane reflektory czy elementy układu kierowniczego. Jednak wystarczy kilka ruchów palcami, by Acura NSX zamieniała się w... Hondę NSX. "Dwa" auta w cenie jednego to jeden dobry argument, by wybrać właśnie ten model.

Numer produktu (SKU): JFT17

Nazwa produktu: Mattel Brick Shop Klocki Hot Wheels Elite Series '90 Acura NSX

Audi Avant RS2



Niebieski model samochodu Audi Avant RS2 wykonany z klocków, obok znajduje się metalowy model tej samej wersji auta, a także srebrna płytka z logiem Hot Wheels i nazwą modelu, wszystko na niebieskim tle.

Audi Avant RS2 z serii Mattel Brick Shopmateriały promocyjne


Każdy fan motoryzacji z pewnością zgodzi się, że Audi Avant RS2 to jedna z ikon lat 90. i jedeno z najbardziej kultowych sportowych kombi tamtej dekady. Model z serii Mattel Brick Shop to kompaktowy zestaw konstrukcyjny składający się z 253 elementów. Pozwala zrekonstruować niezapomniany model w skali 1:32, a następnie wzbogacić go o realistyczne detale. Zestaw uzupełnia metalowy model w skali 1:64 oraz metalowa tabliczka-breloczek Hot Wheels.

Numer produktu (SKU): JGR28

Nazwa produktu: Mattel Brick Shop Klocki Hot Wheels Speed Series Audi Avant RS2

Maserati MC20



Czerwony sportowy samochód zbudowany z klocków Lego z otwartymi do góry drzwiami, widocznymi detalami wnętrza oraz naklejkami z logiem Hot Wheels na karoserii, ustawiony na czarnym tle z czerwonym światłem.

Maserati MC20 z serii Mattel Brick Shopmateriały promocyjne


I na koniec jeden z najświeższych i najbardziej pożądanych supersamochodów ostatnich lat. Maserati MC20, bo nim mowa, to prawdziwa bestia warta grube miliony. Każdy fan motoryzacji wie, że to model, który wyznacza nowe standardy osiągów i stylu, dlatego jego wersja z serii Mattel Brick Shop to idealny prezent dla kogoś, kto kocha szybkie i nowoczesne maszyny.

Zestaw w skali 1:32 składa się z 250 elementów i został zaprojektowany tak, by jak najlepiej oddać charakter prawdziwego MC20. Najbardziej efektowny detal? Odsłonięty silnik. Mały akcent, ale z miejsca podkręcający wyścigowy klimat. Zestaw uzupełniają metalowy samochodzik w skali 1:64 oraz metalowa tabliczka-brelok Hot Wheels.

Numer produktu (SKU): JFR90

Nazwa produktu: Mattel Brick Shop Klocki Hot Wheels Speed Series Maserati MC20

Redukcja stresu, poczucie sprawczości, nostalgiczny powrót do dzieciństwa, ćwiczenie koncentracji, trening kreatywności, kolekcjonerstwo, motoryzacyjna pasja, sposób na oderwanie się od ekranów… Niezależnie od tego, co nas kusi w budowaniu samochodów z klocków, to rodzaj takiego hobby, które potrafi wciągnąć i dać satysfakcję większą niż niejeden "dorosły" gadżet.

Materiał promocyjny

  •  

Piece gazowe tylko w połączeniu z OZE. UE wprowadza nowe zasady


Spis treści:

  1. Decyzja UE: piece gazowe tylko w połączeniu z zieloną energią

  2. Czy gaz ma jeszcze przyszłość w ogrzewaniu domów?

Decyzja UE: piece gazowe tylko w połączeniu z zieloną energią


Nowa dyrektywa EPBD, czyli Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2024/1275 w sprawie charakterystyki energetycznej budynków, obowiązuje w Unii od końca maja 2024 r., a państwa członkowskie mają czas na pełne wdrożenie jej przepisów do 29 maja 2026 r. Kluczowym punktem dokumentu jest zakaz udzielania od 1 stycznia 2025 r. jakichkolwiek zachęt finansowych do instalacji indywidualnych kotłów zasilanych paliwami kopalnymi. Jednocześnie dyrektywa dopuszcza finansowanie systemów hybrydowych, w których kocioł współpracuje z pompą ciepła, kolektorami słonecznymi czy fotowoltaiką, pod warunkiem że istotna część energii pochodzi z odnawialnych źródeł.

Drugim etapem zmian jest wprowadzenie standardu budynków bezemisyjnych (zero-emission buildings, ZEB), który od 2028 r. obejmie nowe budynki publiczne, a od 2030 r. wszystkie nowe budynki w Unii. Standard ten oznacza bardzo niskie zapotrzebowanie na energię oraz brak bezpośrednich emisji CO₂ z paliw kopalnych na miejscu użytkowania. W takim modelu klasyczny kocioł opalany wyłącznie gazem ziemnym nie może być jedynym źródłem ciepła w nowym domu i może pojawić się jedynie jako część układu, w którym dominują OZE, albo jako urządzenie zasilane materiałem odnawialnym, np. biometanem lub wodorem. Uzupełniające wytyczne Komisji Europejskiej z 30 czerwca 2025 r. doprecyzowują, że o uznaniu urządzenia za "kocioł na paliwo kopalne" decyduje rodzaj wykorzystywanego paliwa, a nie sama technologia.

Najbardziej odczuwalne skutki tych zasad dotyczą nowych i modernizowanych budynków. W wielu krajach, zgodnie z aktualnymi interpretacjami, do końca 2029 r. instalacja nowych kotłów gazowych w istniejących obiektach ma pozostać możliwa na dotychczasowych zasadach, ale już bez unijnego wsparcia finansowego. Od 2030 r. w nowych domach oraz w budynkach po tzw. głębokiej termomodernizacji kocioł gazowy będzie można montować wyłącznie w połączeniu z odnawialnymi źródłami energii.

Czy gaz ma jeszcze przyszłość w ogrzewaniu domów?


Przez ostatnie lata kotły gazowe były postrzegane jako praktyczny sposób na odejście od paliw stałych, a programy wsparcia - szczególnie "Czyste Powietrze" - umożliwiały finansowanie wymiany starych urządzeń na kotły kondensacyjne. W wielu regionach doprowadziło to do szybkiej rozbudowy sieci gazowych i uczyniło gaz ziemny dominującym paliwem w nowych domach jednorodzinnych. Jednak po kryzysie energetycznym z 2022 roku, wzroście cen gazu i zaostrzeniu polityki klimatycznej technologia ta zaczęła być traktowana przede wszystkim jako etap przejściowy, a nie rozwiązanie długoterminowe.

Rzeczywista opłacalność instalacji kotła gazowego zależy dziś od specyfiki budynku i kosztów dodatkowych elementów infrastruktury. W przypadku domów już podłączonych do sieci gazowej wymiana starego urządzenia na nowoczesny kocioł może być tańsza niż całkowita zmiana systemu. Inaczej wygląda to w nowych inwestycjach, gdzie do kosztu samego kotła dochodzi wykonanie przyłącza, montaż komina oraz opłaty dystrybucyjne, co zbliża całkowity koszt do instalacji opartych na pompach ciepła. Jednocześnie rosnące dofinansowania dla OZE zmniejszają różnicę cenową między obiema technologiami, zwłaszcza gdy uwzględni się długookresowe koszty paliwa oraz przyszłe opłaty emisyjne związane z gazem ziemnym.

Mimo zmian regulacyjnych gaz może pozostawać elementem opłacalnych systemów grzewczych, zwłaszcza tam, gdzie warunki techniczne ograniczają montaż pomp ciepła. Dotyczy to m.in. budynków wielorodzinnych w gęstej zabudowie, w których brak miejsca utrudnia instalację jednostek zewnętrznych lub miejsc z regularnie powtarzającymi się przerwami w dostawie prądu. W dobrze ocieplonych domach jednorodzinnych hybrydy gazu i OZE pozwalają utrzymać niskie rachunki, ponieważ pompa ciepła lub fotowoltaika pokrywają większość zapotrzebowania, a gaz uruchamia się jedynie w okresach dużego mrozu. Jednak w świetle nowych przepisów inwestor musi brać pod uwagę przyszłe wymogi dotyczące udziału energii odnawialnej i standardu budynków bezemisyjnych, co wyklucza systemy oparte wyłącznie na piecach gazowych.


"Wydarzenia": Hejt, przemoc, wyśmiewanie. Aplikacja ma pomóc gorzowskim uczniomPolsat News


  •