Widok czytania

Ataki przy granicy z Polską. Jest pilny apel Kijowa do Warszawy

Pilna prośba Ukrainy po ataku Rosji. Szybka reakcja. "Polska odebrała apel"

Dorota Hilger

Rosjanie przeprowadzili zmasowanych atak na ukraińskie obiekty infrastruktury krytycznej - poinformował wicepremier Ukrainy, Denys Szmyhal. W związku z trudną sytuacją w kraju, Ukrenerho, operator systemu przesyłowego, zwrócił się o pomoc doraźną z Polski. W sprawie głos zabrał już minister energetyki Miłosz Motyka.


Strażacy gaszący rozległy pożar hali przemysłowej, intensywny dym i płomienie wydobywające się z budynku, podświetlone niebo, wokół nocy i resztki zniszczonych palet

Skutki rosyjskiego ataku w Ukrainie Państwowa Służba Ukrainy ds. Sytuacji Nadzwyczajnych / Facebookmateriał zewnętrzny



W skrócie

  • Rosja przeprowadziła zmasowany atak na ukraińską infrastrukturę energetyczną, w tym podstacje i dwie elektrownie na zachodzie kraju.

  • Ukrenerho zwróciło się z prośbą o doraźną pomoc energetyczną do Polski, a polski minister potwierdził wsparcie przy zachowaniu bezpieczeństwa systemu krajowego.

  • W wyniku ataku Polska poderwała myśliwce, jednak nie doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej.

  • Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii

"Rosyjscy zbrodniarze przeprowadzili kolejny zmasowany atak na ukraińskie obiekty energetyczne" - przekazał wicepremier, minister energetyki Ukrainy, Denys Szmyhal, we wpisie opublikowanym na platformie Telegram.

Jak wskazał Szmyhal, ofiarą ataku padły podstacje o napięciu 750 kV i 330 kV oraz linie napowietrzne, które stanowią podstawę ukraińskiej sieci energetycznej.

Wojna w Ukrainie. Rosja uderzyła w infrastrukturę energetyczną


Rosyjski atak objął także dwie elektrownie - w Bursztynie i Dobrotwórze. Oba obiekty są położone w zachodniej Ukrainie. Pierwszy z nich leży około 170 km od polskiej granicy, drugi od Polski dzieli około 60 km.

Szmyhal poinformował także, że w Ukrainie obowiązują harmonogramy wyłączeń prądu, a w regionach wschodnich i północnych wprowadzono dodatkowo specjalne awaryjne środki.

"Atak ciągle trwa. Pracownicy energetyki są gotowi do wznowienia pracy, gdy tylko sytuacja na to pozwoli" - podkreślił. Wicepremier Ukrainy przekazał także, że jego kraj zwrócił się do Polski z prośbą o doraźną pomoc.

Zmasowany atak Rosji. Pilna prośba, Polska reaguje


Minister energetyki Miłosz Motyka potwierdził, że nasze państwo odpowiedziało na apel strony ukraińskiej.

"Polska odebrała apel Ukrainy o wsparcie operatorskie dotyczące energii" - napisał.

"Eksport do Ukrainy odbywa się przy zachowaniu bezpieczeństwa polskiego systemu energetycznego. Polskie Sieci Elektroenergetyczne na bieżąco monitorują sytuację i są w kontakcie z sąsiednim operatorem" - przekazał na platformie X.

Ukraina w nocy z piątku na sobotę padła ofiarą szeroko zakrojonego ataku ze strony Rosji. Wołodymyr Zełenski przekazał, że brało w nim udział ponad 400 dronów i około 40 rakiet różnych typów. Głównym celem były sieci energetyczne, elektrownie i podstacje rozdzielcze.

W związku z rosyjskim uderzeniem na cele położone w pobliżu polskiej granicy polskie wojsko poderwało w sobotę rano myśliwce. Akcja zakończyła się po kilku godzinach. Nie doszło do naruszenia przestrzeni powietrznej Polski.


"Wydarzenia": Upust policyjnej frustracji. Przez to nagranie komendant może stracić pracęPolsat News


  •  

Odcięli Rosjan, zapanował chaos. Mają strzelać sami do siebie


W skrócie

  • Wyłączenie terminali Starlink doprowadziło do paraliżu systemu dowodzenia i komunikacji rosyjskich wojsk na froncie.

  • Rosyjskie jednostki utraciły łączność, co skutkowało przypadkami ostrzeliwania własnych pozycji oraz nieudanymi próbami uruchomienia zapasowych kanałów.

  • Eksperci wskazują, że Ukraina może wykorzystać ten moment chaosu i zyskać przewagę operacyjną.

  • Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii

Wyłączenie terminali Starlink używanych przez rosyjskie wojska wywołało poważne zakłócenia w ich systemie dowodzenia i łączności.

Jak opisuje "The Telegraph", decyzja ta w krótkiej perspektywie może dać Siłom Zbrojnym Ukrainy wyraźną przewagę na froncie, choć analitycy nie mają wątpliwości, żeMoskwa będzie próbowała znaleźć alternatywne rozwiązania.

Po zablokowaniu satelitarnego internetu niemal 90 proc. rosyjskich jednostek na froncie straciło łączność. Wojskowi blogerzy z Rosji alarmowali, że dowodzenie zostało sparaliżowane, a komunikacja "pogrążyła się w chaosie".

Starlink był bowiem kluczowym narzędziem nie tylko do kontaktu między oddziałami, ale także do sterowania dronami - powietrznymi, naziemnymi i morskimi - oraz do przeprowadzania ataków średniego zasięgu.

Wojna w Ukrainie a Starlinki. Dowodzenie i koordynacja Rosjan sparaliżowane


To echa ruchu Ukrainy, która zawarła porozumienie z firmą SpaceX Elona Muska, na mocy którego na jej terytorium mogą działać wyłącznie terminale Starlink zarejestrowane w Kijowie.

Wprowadzono także ograniczenie prędkości do 75 km/h, co uniemożliwia korzystanie z systemu w połączeniu z bronią poruszającą się z dużą prędkością, w tym w części dronów i rakiet. W praktyce oznacza to, że urządzenia przemycane i wykorzystywane przez Rosjan przestały działać.

- Najpilniejszym problemem jest to, że utrudni to efektywne użycie bezzałogowych systemów oraz przeprowadzanie ataków średniego zasięgu. W krótkiej perspektywie z pewnością przyniesie to pozytywny efekt - ocenił Rob Lee, starszy analityk amerykańskiego think tanku Foreign Policy Research Institute.

Chaos na froncie. Rosjanie atakują siebie nawzajem


Po uniemożliwieniu rosyjskim wojskom korzystania z terminali Starlink ich system dowodzenia został sparaliżowany. Taka sytuacja występuje prawdopodobnie wzdłuż całej linii frontu - poinformował ukraińsko-tatarski ruch oporu Atesz.

Dodano, że jego źródła z kierunków zaporoskiego i kupiańskiego jednocześnie doniosły o przypadkach tzw. friendly fire, czyli wzajemnego omyłkowego ostrzeliwania się przez rosyjskich żołnierzy.

Jak podano w komunikacie, rosyjscy łącznościowcy są zdesperowani. Próbują uruchomić zapasowe kanały łączności, lecz bez powodzenia. Jednocześnie standardowe środki walki radioelektronicznej przeciwnika regularnie zakłócają jego własne radiostacje - przekazał Atesz.

"Bez stabilnej łączności na pierwszej linii frontu zaczyna się chaos. Brak koordynacji już prowadzi do poważnych strat - i to nie tylko od ognia wroga" - napisał ukraińsko-tatarski ruch oporu.

Według partyzantów do przypadku omyłkowego otwarcia ognia w obwodzie zaporoskim doszło właśnie z powodu całkowitego zerwania łączności, ponieważ rosyjskie pododdziały nie miały żadnych informacji o sobie nawzajem. W jednym z takich incydentów grupa szturmowa wojsk rosyjskich, licząca 12 osób, miała zostać całkowicie zniszczona przez "własne siły".

"Zależność armii rosyjskiej od cywilnych technologii obróciła się przeciwko niej. Gdy tylko znika łączność, system dowodzenia się rozpada, a wojska zaczynają wyniszczać same siebie" - podkreślili partyzanci.

Rosyjskie wojsko cofnięte w czasie? Nowe zasady uderzyły też w Ukraińców


Eksperci podkreślają jednak, że Rosja nie pozostaje całkowicie bez alternatyw. Moskwa dysponuje własnymi systemami łączności satelitarnej i pracuje nad niezależnym internetem satelitarnym na niskiej orbicie okołoziemskiej.

W przeszłości Moskwa wykorzystywała też inne rozwiązania, m.in. modemy komórkowe z kartami SIM od ukraińskich operatorów w dronach dalekiego zasięgu zaprojektowanych w Iranie. Takie systemy są jednak mniej stabilne i znacznie bardziej podatne na zakłócenia oraz ataki.

Anonimowy bloger wojskowy znany jako "Informator wojskowy" przyznał, że wyłączenie Starlinków może "cofnąć rosyjską armię o kilka lat", zmuszając ją do korzystania ze starszych technologii. Takie ograniczenia znacząco utrudniają wykorzystanie dronów powietrznych i naziemnych, które wcześniej opierały się na łączności satelitarnej.

Decyzja Kijowa ma jednak również swoje konsekwencje dla ukraińskich żołnierzy. Część jednostek korzystała z prywatnie zakupionych lub przekazanych w darze terminali Starlink, które nie zawsze były wcześniej zarejestrowane. Amerykańska ochotniczka Rebekah Maciorowski, służąca jako sanitariuszka bojowa, relacjonowała, że mimo spełnienia formalnych wymogów jej terminal przestał działać. "To nie była awaria sprzętu ani błąd operatora. System po prostu się wyłączył" - napisała w mediach społecznościowych.

Chaos na froncie. Ukraina może wykorzystać moment słabości


Mimo problemów analitycy są zgodni: nowe zasady użytkowania Starlinka, uzgodnione między Kijowem a SpaceX, mogą w dłuższej perspektywie wzmocnić Ukrainę.

- To będzie znacząca przewaga, jeśli Rosja nie będzie mogła korzystać z tego systemu, a Ukraina tak. Rosjanie znajdą sposoby obejścia ograniczeń, ale będą one mniej skuteczne niż pełny dostęp do Starlinka - ocenił Rob Lee.

Choć nie ma pewności, czy zakłócenia doprowadzą do załamania rosyjskich linii obronnych, "The Telegraph" zauważa, że jest to jeden z najpoważniejszych ciosów w rosyjskie zdolności dowodzenia od miesięcy.

Dla Ukrainy oznacza to "rzadkie okno możliwości": chwilę, w której chaos po stronie przeciwnika - w tym ryzyko ostrzału własnych oddziałów - może przełożyć się na realne korzyści na polu walki.

Źródła: "The Telegraph", Unian


Dworczyk w ''Graffiti'' o pożyczce z programu SAFE: Chodzi o rozwój Sił Zbrojnych RP na dekady. Rząd powinien to konsultowaćPolsat NewsPolsat News


  •  

Zamach na rosyjskiego generała, Ukraina reaguje. Jest zdecydowana odpowiedź

Zamach na rosyjskiego generała, Ukraina reaguje. Jest zdecydowana odpowiedź

Dorota Hilger

Ukraina nie ma nic wspólnego z zamachem na rosyjskiego generała Władimira Aleksiejewa - przekazał szef ukraińskiej dyplomacji Andrij Sybiha. Wcześniej o przeprowadzenie ataku oskarżył Ukraińców szef MSZ Rosji Siergiej Ławrow. Rosjanie mieli zatrzymać w sprawie dwie osoby - informują nieoficjalnie tamtejsze media.


Mężczyzna w garniturze z krawatem na tle zimowego krajobrazu Kremla w Moskwie, na pierwszym planie widoczny fragment czerwonego muru i kilka przejeżdżających samochodów, w głębi złote kopuły soboru.

Ukraina odpowiada Rosji. Chodzi o zamach na rosyjskiego generałaSAJJAD HUSSAIN / AFP123RF/PICSEL



W skrócie

  • Siergiej Ławrow oskarżył Ukrainę o zamach na rosyjskiego generała Władimira Aleksiejewa.

  • Szef ukraińskiej dyplomacji Andrij Sybiha zaprzeczył oskarżeniom wobec Ukrainy.

  • Władimir Aleksiejew został postrzelony w piątek rano w Moskwie i miał być zaangażowany w negocjacje ws. Azowstalu i działania Grupy Wagnera.

  • Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii

Szef dyplomacji Rosji Siergiej Ławrow oskarżył Ukrainę o piątkowy zamach na generała Aleksiejewa w Moskwie. Jego zdaniem celem tej operacji było sabotowanie rozmów pokojowych przez władze w Kijowie.

Ławrow nie przedstawił żadnych dowodów na twierdzenie, że to strona ukraińska jest odpowiedzialna za atak na rosyjskiego oficera. W sobotę tym twierdzeniom zaprzeczył w rozmowie z agencją Reutera szef ukraińskiej dyplomacji Andrij Sybiha.

Ukraińcy nie przyznają się do zamachu na rosyjskiego generała


Dzienniki i portale internetowe z Rosji, powołując się na świadków, poinformowały, że generał Władimir Aleksiejew miał zostać trafiony w plecy kilkoma strzałami w piątek o godz. 7 rano (godz. 5 w Polsce).

Wojskowy wyszedł wtedy z mieszkania w jednym z bloków w Moskwie i zmierzał przez korytarz w kierunku windy. Wiceszef GRU doznał poważnych obrażeń. Aleksiejew zajmował bardzo wysokie stanowisko w rosyjskim wywiadzie wojskowym.

Jak poinformował rosyjski dziennik "Kommiersant", powołując się na źródła bliskie sprawie, dwie osoby podejrzane o próbę zabójstwa generała "zostaną wkrótce przesłuchane". Po przesłuchaniu podejrzani mają usłyszeć zarzuty.

Rosyjski generał Władimir Aleksiejew postrzelony. Jest reakcja Ukrainy


Aleksiejew posiadał bogate doświadczenie i brał udział w operacjach w Syrii i w Ukrainie oraz w 2018 roku w zamachu przy użyciu nowiczoka na Siergieja Skripala, byłego rosyjskiego szpiega, a także w domniemanej ingerencji w wybory prezydenckie w USA w 2020 roku.

Media ukraińskie powiadomiły, że rosyjski wojskowy był głównym negocjatorem Kremla w rozmowach o wyjściu ukraińskich wojsk z kombinatu metalurgicznego Azowstal w Mariupolu w maju 2022 roku.

Aleksiejew był także jednym z wysokich rangą oficjeli, którzy prowadzili negocjacje z założycielem najemniczej Grupy Wagnera Jewgienijem Prigożynem, gdy ten dokonał próby puczu w Rosji w czerwcu 2023 roku.


Dworczyk w ''Graffiti'': Nie jest dobrze, kiedy ambasador krytycznie wypowiada się o polskich politykachPolsat NewsPolsat News


  •  

Ultimatum USA ws. końca wojny. Zełenski podał datę

Ultimatum USA ws. końca wojny. Zełenski podał datę

1 godz. 51 minut temu

Aktualizacja: 51 minut temu

Czerwiec - to termin wyznaczony przez USA Ukrainie i Rosji na zawarcie porozumienia kończącego wojnę. Taką informację przekazał prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.

  • Czerwiec to termin wyznaczony przez USA na zawarcie porozumienia kończącego wojnę między Ukrainą a Rosją. 
  • Informację przekazał prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. 
  • Chcesz być na bieżąco z wydarzeniami w kraju i na świecie? Wejdź na rmf24.pl.

Jak przekazał prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, jeśli czerwcowy termin na zawarcie porozumienia nie zostanie dotrzymany, Stany Zjednoczone prawdopodobnie będą wywierać presję na Kijów i Moskwę.

Amerykanie proponują, by strony (ukraińska i rosyjska) zakończyły wojnę na początku tego lata, i najpewniej będą wywierać presję zgodnie z tym harmonogramem. (...) Mówią, że chcą wszystko zakończyć do czerwca. I że zrobią wszystko, by zakończyć wojnę. Chcą jasnego harmonogramu wszystkich działań - oznajmił Zełenski w wypowiedzi dla dziennikarzy międzynarodowych mediów.

Prezydent oznajmił również, że Stany Zjednoczone potwierdzają swój udział w monitorowaniu przyszłego zawieszenia broni między Ukrainą i Rosją.

Wojskowi przeprowadzili rozmowy i rozumieją, w jaki sposób - w przypadku podjęcia przez polityków decyzji o zakończeniu wojny - będzie przebiegało, pod względem technicznym, monitorowanie zawieszenia broni przez Ukrainę, Rosję i Stany Zjednoczone. Oznacza to, że Stany Zjednoczone potwierdzają swój udział. Jeśli chodzi o Europę, nie oznacza to, że nie będzie ona uczestniczyć w tym procesie. Mówię tylko o tym, o czym rozmawiano, a o czym nie rozmawiano podczas spotkania w Abu Zabi - wyjaśnił prezydent.

Jak dodał, Stany Zjednoczone zaproponowały, że w przyszłym tygodniu zorganizują kolejną rundę rozmów trójstronnych Ukraina-USA-Rosja. Te negocjacje prawdopodobnie odbędą się w Miami.

Zełenski podkreślił, że trójstronne rokowania pokojowe po raz pierwszy zostaną zorganizowane w USA. Potwierdziliśmy nasz udział - oznajmił prezydent.

Rozmowy w stolicy Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Abu Zabi, które odbyły się w minioną środę i czwartek, były drugą rundą negocjacji w trójstronnym formacie Ukrainy, Rosji i USA. Zgodnie z oczekiwaniami, nie doprowadziły one do przełomu w postaci wstrzymania walk, lecz wielu analityków uważa za sukces sam fakt, że się odbyły i zostały ocenione przez wszystkie zainteresowane strony jako konstruktywne.

Pierwszą turę negocjacji przeprowadzono w Abu Zabi w dniach 23-24 stycznia.

Zdaniem ukraińskiego prezydenta, Władimir Putin rozważa przerwę w wojnie. Powodem jest deficyt rosyjskiego budżetu, który zmusza Kreml do zmniejszenia wypłat dla wojskowych. Dlatego przywódca Rosji Władimir Putin nie chce ogłaszać mobilizacji.

Myślę, że potrzebują przerwy. Myślę, że Putin myśli o przerwie - powiedział Zełenski w rozmowie z międzynarodowymi mediami. 

Według ukraińskiego prezydenta, który powołał się na dane wywiadu wojskowego (HUR), rzeczywisty deficyt rosyjskiego budżetu wyniósł w 2025 r. ponad 100 mld dolarów, przy oficjalnie uznanym deficycie wynoszącym ponad 80 mld dolarów, a w tym roku będzie jeszcze większy.

W ich retoryce (Rosjan) nastąpiły zmiany. Ale nie wierzę im ani trochę. Myślę, że żywią wobec nas mniej więcej takie same uczucia jak wcześniej, ponieważ nienawidzą Ukrainy, i tyle. To oni wypowiedzieli nam wojnę. I nie była to wojna sprowokowana przez Ukrainę. Przybyli tutaj i zaczęli zabijać Ukraińców. To jest nienawiść. Pamiętacie przecież, ile było znęcania się, tortur, morderstw od samego początku wojny. Dlatego nie mamy żadnych złudzeń - przyznał Zełenski. 

  •  

USA tracą cierpliwość? Stawiają Ukrainie i Rosji ultimatum

Aleksandra Czurczak

USA wyznaczyły Ukrainie i Rosji termin w czerwcu na zawarcie porozumienia kończącego wojnę - przekazał prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Dodał, że jeśli termin ten nie zostanie dotrzymany, administracja USA prawdopodobnie "wywrze presję na obie strony".


Trzech mężczyzn w garniturach siedzi przy stole konferencyjnym, pośrodku znajduje się Donald Trump, z tyłu widoczne są flagi wojskowe i narodowe, a na stole leżą dokumenty oraz kubki z napojami.

Wojna na Ukrainie. USA tracą cierpliwość? Ultimatum dla Rosji i Ukrainy (zdj. ilustracyjne)Anna Moneymaker / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty ImagesAFP



W skrócie

  • Stany Zjednoczone wyznaczyły dla Ukrainy i Rosji czerwcowy termin na zakończenie wojny.

  • USA zaproponowały przeprowadzenie kolejnej tury rozmów trójstronnych Ukraina-USA-Rosja w Miami.

  • Ostatnie negocjacje w Abu Zabi nie zakończyły się przełomem, jednak zostały uznane za konstruktywne przez wszystkie strony.

  • Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii

- Stany Zjednoczone chcą, aby Rosja i Ukraina znalazły rozwiązanie, jak zakończyć wojnę, największą od czasów II wojny światowej, jeszcze przed latem - powiedział prezydent Wołodymyr Zełenski.

- Amerykanie proponują, by strony (ukraińska i rosyjska - red.) zakończyły wojnę na początku tego lata i najpewniej będą wywierać presję zgodnie z tym harmonogramem. (...) Mówią, że chcą wszystko zakończyć do czerwca. I że zrobią wszystko, by zakończyć wojnę. Chcą jasnego harmonogramu wszystkich działań - oznajmił Zełenski w wypowiedzi dla dziennikarzy międzynarodowych mediów.

Kolejna runda rozmów trójstronnych. USA złożyły propozycję


Stany Zjednoczone zaproponowały, że w przyszłym tygodniu zorganizują kolejną rundę rozmów trójstronnych Ukraina-USA-Rosja.

- Te negocjacje prawdopodobnie odbędą się w Miami - przekazał prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, cytowany w sobotę przez agencje Reutera i AP.

Zełenski podkreślił, że trójstronne rokowania pokojowe po raz pierwszy zostaną zorganizowane w USA. "Potwierdziliśmy nasz udział" - oznajmił prezydent.

Rozmowy w stolicy Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Abu Zabi, które odbyły się w minioną środę i czwartek, były drugą rundą negocjacji w trójstronnym formacie Ukrainy, Rosji i USA.

Zgodnie z oczekiwaniami nie doprowadziły one do przełomu w postaci wstrzymania walk, lecz wielu analityków uważa za sukces sam fakt, że się odbyły i zostały ocenione przez wszystkie zainteresowane strony jako konstruktywne.

Pierwszą turę negocjacji przeprowadzono w Abu Zabi w dniach 23-24 stycznia.

Wojna w Ukrainie. Rozmowy pokojowe. Ustalono wymianę więźniów


Zaówno Rosja, jak i Ukraina zgodziły się jednak na wymianę po 157 jeńców wojennych, wznawiając takie działania po pięciomiesięcznej przerwie. Zelenski zapowiedział, że wymiana będzie kontynuowana.

- Zespoły wojskowe szczegółowo omówiły techniczne aspekty monitorowania potencjalnego zawieszenia broni - powiedział Zełenski. Omówiono również gwarancje bezpieczeństwa dla Ukrainy oraz porozumienia o współpracy gospodarczej, określane przez urzędników mianem "planu dobrobytu", który nakreślał powojenną odbudowę Ukrainy.

Zełenski powiedział, że ma raporty ze swoich służb wywiadowczych o rozmowach, w których specjalny wysłannik Rosji Kiriłł Dmitrijew zaproponował umowy o współpracy między Rosją a Stanami Zjednoczonymi o wartości nawet 12 bilionów dolarów.

Ukraiński przywódca stwierdził, że żadne tego typu umowy dwustronne między Rosją a Stanami Zjednoczonymi nie mogą naruszać ukraińskiej konstytucji.


Dworczyk w ''Graffiti'' o pożyczce z programu SAFE: Chodzi o rozwój Sił Zbrojnych RP na dekady. Rząd powinien to konsultowaćPolsat NewsPolsat News


  •  

Pilna prośba Ukrainy do Polski. Rosyjski atak tuż przy naszej granicy

Pilna prośba Ukrainy do Polski. Rosyjski atak tuż przy naszej granicy

Dzisiaj, 7 lutego (09:31)

Aktualizacja: 1 godz. 5 minut temu

Kluczowe elementy ukraińskiej sieci energetycznej były celem zmasowanego ataku rosyjskiego wojska tej nocy. Operator systemu przesyłowego Ukrenerho zwrócił się do Polski o pomoc w sytuacji awaryjnej - poinformował pierwszy wicepremier, minister energetyki Ukrainy Denys Szmyhal.

  • W nocy doszło do zmasowanego rosyjskiego ataku na ukraińską infrastrukturę energetyczną.
  • Zaatakowane zostały elektrownie cieplne w Bursztynie i Dobrotworze na zachodzie Ukrainy.
  • Ukrenerho, operator systemu przesyłowego, poprosił Polskę o pomoc w sytuacji awaryjnej.
  • Więcej aktualnych informacji z kraju i ze świata znajdziesz na rmf24.pl.

"Rosyjscy zbrodniarze przeprowadzili kolejny zmasowany atak na obiekty energetyczne Ukrainy. Uderzono w podstacje oraz napowietrzne linie (o napięciu) 750 kV i 330 kV - kluczowe elementy ukraińskiej sieci energetycznej. Wróg zaatakował także obiekty produkcyjne: elektrownie cieplne w miejscowościach Bursztyn i Dobrotwór" - napisał minister energetyki Ukrainy Denys Szmyhal w komunikatorze Telegram.

Obie elektrownie znajdują się na zachodzie Ukrainy. Dobrotwór leży około 60 km od granicy z Polską.

Wicepremier powiadomił, że operator systemu przesyłowego Ukrenerho zwrócił się do Polski z prośbą o pomoc w sytuacji awaryjnej. W sobotę rano Ukrenerho wprowadziło awaryjne wyłączenia w większości regionów Ukrainy z powodu kolejnego ataku rosyjskiego.

Minister energii Miłosz Motyka przekazał w sobotę za pośrednictwem platformy X, że Polska odebrała apel Ukrainy o wsparcie operatorskie dotyczące energii. "Eksport do Ukrainy odbywa się przy zachowaniu bezpieczeństwa polskiego systemu energetycznego. Polskie Sieci Elektroenergetyczne na bieżąco monitorują sytuację i są w kontakcie z sąsiednim operatorem" - zadeklarował.

Szmyhal przekazał, że bloki energetyczne jednej z elektrowni jądrowych zostały wyłączone przez personel tego zakładu. Obecnie na terytorium całej Ukrainy obowiązuje od czterech do pięciu tur harmonogramów awaryjnych wyłączeń prądu, a w regionach wschodnich i północnych wprowadzono specjalne harmonogramy awaryjnych wyłączeń.

"Atak trwa. Energetycy są gotowi przystąpić do naprawy, gdy tylko pozwoli na to sytuacja bezpieczeństwa" - wyjaśnił wicepremier.

Według operatora systemu przesyłowego Ukrenerho Rosja przeprowadziła minionej nocy drugi od początku roku zmasowany atak na system energetyczny Ukrainy. Pod ostrzałem rakiet i dronów znalazły się obiekty energetyczne w ośmiu obwodach.

"W tym ataku wykorzystano ponad 400 dronów i około 40 rakiet różnych typów. Głównym celem były sieci energetyczne, elektrownie i podstacje rozdzielcze. Uszkodzenia odnotowano w obwodach wołyńskim, iwanofrankowskim, lwowskim i rówieńskim" - napisał prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski w komunikatorze Telegram.

Prezydent powiadomił, że w Równem uszkodzono wielopiętrowy budynek mieszkalny, a w mieście Ładyżyn w obwodzie winnickim drony uderzyły w obiekt administracyjny uczelni rolniczej. Dodał, że Rosjanie zaatakowali również w obwodach kijowskim i charkowskim.

Według Państwowej Służby ds. Sytuacji Nadzwyczajnych (DSNS), w wyniku nocnego ataku rosyjskiego bezzałogowego statku powietrznego w mieście Jagodzin w obwodzie kijowskim wybuchł pożar na terenie magazynu. Ukraińskie media podają, że jest to magazyn firmy Roshen, należącej do byłego prezydenta Ukrainy Petro Poroszenki.

Spółka energetyczna DTEK poinformowała, że w wyniku nowych ataków rosyjskich znacznie ucierpiało wyposażenie elektrowni cieplnych tej firmy w różnych regionach Ukrainy.

To już dziesiąty zmasowany atak na elektrownie cieplne DTEK od października 2025 r. Od początku rosyjskiej inwazji na pełną skalę, czyli od 24 lutego 2022 r., elektrownie cieplne tego przedsiębiorstwa zostały zaatakowane przez Rosję ponad 220 razy.

W wyniku dzisiejszych ataków Rosji na Ukrainę, po godz. 5 rano Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych wydało komunikat o rozpoczęciu operowania lotnictwa wojskowego w polskiej przestrzeni powietrznej. Akcja trwała ok. trzech godzin. Nie doszło do naruszenia przestrzeni powietrznej naszego kraju.

Czasowo wstrzymane były operacje lotnicze na lotniskach w Rzeszowie i Lublinie. 

  •  

Rosja próbuje zdobyć Donbas. Wyliczyli, ile czasu potrzebuje armia Putina

Rosja próbuje zdobyć Donbas. Wyliczyli, ile czasu potrzebuje armia Putina

Marta Stępień

Armia rosyjska czyni postępy na froncie, ale jej tempo jest tak powolne, że potrzebowałaby ponad dwóch lat, aby przejąć kontrolę nad całym obwodem donieckim - wyliczył ukraiński ekspert. Z jego szacunków wynika, że obecnie Moskwa kontroluje prawie 80 proc. regionu.


Kolumna pojazdów wojskowych poruszających się asfaltową drogą zestawiona obok mapy z zaznaczonymi punktami i liniami na tle terytorium Europy Wschodniej.

Rosja próbuje zdobyć ukraiński DonbasDeepStateMap / ALEXANDER NEMENOVAFP



W skrócie

  • Według eksperta DeepState armia rosyjska posuwa się powoli na froncie, ale jej tempo jest powolne.

  • Analityk szacuje, że Rosja potrzebuje jeszcze ponad dwóch lat na zajęcie całego obwodu donieckiego.

  • Obecnie Rosjanie kontrolują prawie 80 proc. regionu, podczas gdy Ukraińcy - nieco ponad 20 proc.

  • Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii

Rosja potrzebowałaby ponad dwóch lat, aby zająć pozostałą część obwodu donieckiego, wciąż kontrolowaną przez Ukrainę.

Obliczenia te poczynił Rusłan Mikuła, współzałożyciel projektu DeepState monitorującego postępy na froncie.

Wojna w Ukrainie. Rosja walczy z Ukrainą o obwód doniecki


Z szacunków eksperta wynika, że przed wybuchem wojny na pełną skalę do 2022 roku Rosjanie kontrolowali 32,3 proc. terytorium obwodu donieckiego (prorosyjscy separatyści doprowadzili w 2014 roku do proklamowania w tym regionie samozwańczej tzw. Donieckiej Republiki Ludowej).

Mikuła przemawiając podczas Kijowskiego Forum Bezpieczeństwa podkreślił, że w pierwszym roku wojny, kiedy armia rosyjska - korzystając z efektu zaskoczenia - zdołała szybko posunąć się naprzód, zajęła kolejne 24,4 proc. terytorium regionu. A od 2023 roku, kiedy wojna weszła w fazę pozycyjną, do dziś Rosjanie zajęli kolejne 21,8 proc. terytorium obwodu.

- Obecnie 21,5 proc. obwodu pozostaje pod kontrolą sił zbrojnych Ukrainy. Jeśli przyjmiemy tempo z 2025 roku, bo jest ono orientacyjne, to Rosja będzie potrzebowała co najmniej 742 dni, czyli około dwóch lat, aby całkowicie zająć obwód doniecki - zauważył Mikuła.

Rosyjski przywódca Władimir Putin deklarował, ze "specjalna operacja wojskowa" (tak Moskwa propagandowo nazywa inwazję na Ukrainę) potrwa trzy dni. Tymczasem Rosja wchodzi w piąty rok wojny z Kijowem.

Kwestia Donbasu jest także jednym ze spornych punktów w rozmowach, które toczą między sobą USA, Ukraina i Rosja. Ukraińcy utrzymują, że nie godzą się na oddanie terenów okupantowi. Z kolei Moskwa podczas ostatniej sesji negocjacji zaostrzyła stanowisko - chcą dostać Donbas, a ponadto żądają oficjalnego "uznania go za rosyjski" przez inne kraje - opisywała agencja Unian.

Wojna w Ukrainie. Rosja traci więcej żołnierzy niż mobilizuje


Naczelny dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy Ołeksandr Syrski informował, że styczniowe straty Rosji były większe niż liczba żołnierzy, których Moskwie udało się zwerbować w tym samym czasie. Wcześniej te dane ujawnił dowódca ukraińskich wojsk dronowych Robert Browdi ps. Madiar.

Wojskowy przekazał, że według jego informacji w styczniu Rosja zmobilizowała około 22 tysiące rekrutów. W tym samym czasie zginąć miało 30 618 rosyjskich żołnierzy. "Madiar" deklarował jednocześnie, że celem jego jednostki jest "stopniowe zwiększanie strat po stronie rosyjskiej do 50 tys. miesięcznie". Zastępca dowódcy 3. korpusu armii Maksym Żorin potwierdził, że jest to realne przy odpowiednim zaopatrzeniu oddziałów i wsparciu sił bezzałogowych.

Agencja Unian zaznaczyła, że Browdi nie sprecyzował, który miesiąc wojny był pierwszym, jeśli chodzi o liczbę strat przewyższającą skalę poboru w Rosji. Według wcześniejszych przekazów w grudniu 2025 roku siły rosyjskie na froncie miały stracić 35 tysięcy ludzi. Jeśli tak jest, to trend ten utrzymuje się już drugi miesiąc z rzędu.

Źródło: Unian


Dworczyk w ''Graffiti'': Nie jest dobrze, kiedy ambasador krytycznie wypowiada się o polskich politykachPolsat NewsPolsat News


  •  

Alarm na całej Ukrainie. Zmasowany atak dronów i rakiet

Dzisiaj, 7 lutego (06:51)

Aktualizacja: Dzisiaj, 7 lutego (08:22)

Bardzo niespokojnie w Ukrainie. Alarm ogłoszono w całym kraju. Powodem jest atak rosyjskich dronów i rakiet. W wielu miejscach doszło do eksplozji.

  • W całej Ukrainie ogłoszono alarm z powodu ataku rosyjskich dronów i rakiet. 
  • Doszło do eksplozji m.in. w Winnicy i Bursztynie w obwodzie iwanofrankiwskim. 
  • Chcesz wiedzieć, co dzieje się w kraju i na świecie? Wejdź na rmf24.pl.

W całej Ukrainie ogłoszono alarm. Siły powietrzne zgłosiły obecność dronów i rakiet na niebie nad Ukrainą. Później pojawiły się informacje o wybuchach w Winnicy i Bursztynie w obwodzie iwanofrankiwskim.

Siły Powietrzne poinformowały o "dwóch grupach dronów i rakiet w obwodzie odeskim zmierzających w kierunku Winnicy", a jeszcze później o pociskach zmierzających w kierunku Chmielnickiego oraz obwodów tarnopolskiego, winnickiego i lwowskiego.

Jak donosiło Suspilne, "odgłosy eksplozji słychać było w Bursztynie w obwodzie iwanofrankiwskim". Bursztyn jest ważnym ośrodkiem przemysłowym, znanym głównie z funkcjonowania Bursztyńskiej Elektrowni Cieplnej (TES). Eksplozje słychać było również w Winnicy.

Przewodnicząca winnickiej administracji Natalia Zabołotna poinformowała w mediach społecznościowych, że obwód winnicki jest celem zmasowanych ataków powietrznych ze strony Federacji Rosyjskiej.

W związku z sytuacją w Ukrainie, polskie Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych wydało komunikat o rozpoczęciu operowania lotnictwa wojskowego w naszej przestrzeni powietrznej. 

Jak przekazano, Dowództwo Operacyjne RSZ uruchomiło niezbędne siły i środki pozostające w dyspozycji. "Naziemne systemy obrony powietrznej oraz rozpoznania radiolokacyjnego osiągnęły stan gotowości" - zapewniło Dowództwo.

Jak czytamy w komunikacie, to działania prewencyjne. "Są ukierunkowane na zabezpieczenie przestrzeni powietrznej i jej ochronę, w szczególności w rejonach przyległych do zagrożonych obszarów" - dodano.

O poranku czasowo wstrzymały operacje lotnicze lotniska w Rzeszowie i Lublinie. Jak przekazała Państwowa Agencja Żeglugi Powietrznej, chodzi o zapewnienie możliwości swobodnego działania lotnictwa wojskowego.

Operowanie polskiego wojska zakończyło się po godz. 8. Nie doszło do naruszenia przestrzeni powietrznej naszego kraju.

  •  

"Amerykanom się spieszy". Delegacje USA i Ukrainy omawiają ambitny plan

"Amerykanom się spieszy". Delegacje USA i Ukrainy omawiają ambitny plan

Mateusz Balcerek

Delegacje USA i Ukrainy omawiają ambitny plan zakładający zgodzenie się przez Rosję i Ukrainę na porozumienie pokojowe już w marcu - przekazała w piątek agencja Reutera. Amerykanie chcieliby też przeprowadzenia w Ukrainie wyborów i referendum w maju.


Dwóch mężczyzn w garniturach rozmawia ze sobą w oficjalnym otoczeniu, w tle widoczne flagi państwowe oraz inne osoby ubrane w eleganckie stroje.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski i specjalny wysłannik prezydenta USA Steve WitkoffLisi Niesner AFP



W skrócie

  • Delegacje USA i Ukrainy omawiają plan pokojowy oraz propozycję przeprowadzenia wyborów i referendum w Ukrainie już w maju.

  • Termin porozumienia może się przesunąć z powodu braku zgody co do kwestii terytorialnych, zwłaszcza Donbasu i Zaporoskiej Elektrowni Atomowej.

  • Strona ukraińska uważa propozycję USA za nierealną bez gwarancji bezpieczeństwa oraz zmian prawnych umożliwiających przeprowadzenie wyborów.

  • Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii

Omawiany termin na zawarcie porozumienia najpewniej się przesunie, gdyż strony wciąż nie zgadzają się w kluczowej sprawie dotyczącej terytorium - zaznaczyła agencja.

Porozumienie miałoby zostać poddane w Ukrainie pod referendum, które miałoby odbyć się równocześnie z wyborami - przekazało pięć źródeł Reutera.

Media: Amerykanie naciskają na przeprowadzenie wyborów w Ukrainie


Amerykanie mieli dać do zrozumienia Ukraińcom podczas niedawnych spotkań w Abu Zabi i Miami, że dobrze by było, gdyby wybory rozpisano wkrótce - dodały źródła.

Amerykańscy negocjatorzy powiedzieli, że prezydent Donald Trump najpewniej skoncentruje się na sprawach wewnętrznych w związku z zaplanowanymi na listopad wyborami środka kadencji (midterms).

Będzie to oznaczało, że czołowi amerykańscy urzędnicy będą mieli mniej czasu i politycznych zasobów na pracę nad zawarciem porozumienia.

Wybory i referendum w Ukrainie na wiosnę? "Nierealny termin"


Według dwóch źródeł Amerykanie i Ukraińcy omawiali możliwość zorganizowania wyborów i referendum w maju. Jednak kilku rozmówców agencji zaznaczyło, że zaproponowany przez stronę amerykańską termin jest nierealny.

Organ odpowiedzialny za organizację wyborów w Ukrainie szacuje, że w obecnych warunkach przygotowanie wyborów trwałoby około sześciu miesięcy.

- Amerykanom się spieszy - powiedziało jedno ze źródeł.

Reuters zaznaczył, że organizacja wyborów wymagałaby zmian legislacyjnych, gdyż w Ukrainie zgodnie z prawem wybory nie mogą odbywać się podczas stanu wojennego. Ukraińcy chcieliby zawieszenia broni na czas głosowania.

- Stanowisko Kijowa jest takie, że nic nie może być uzgodnione, dopóki nie będzie gwarancji bezpieczeństwa dla Ukraińców od USA i partnerów - podkreśliło źródło.

Jeden z rozmówców przekazał, że prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski jest otwarty na rozpisanie wyborów w najbliższej przyszłości i jest on przekonany, że odniósłby zwycięstwo.

Doniesienia z rozmów pokojowych: Donbas pozostaje kwestią sporną


Źródła podkreśliły, że największą przeszkodą w wypracowaniu porozumienia pozostaje kwestia Donbasu. Rosja domaga się przejęcia całego tego regionu, podczas gdy pod kontrolą ukraińskich wojsk pozostaje ponad 5 tys. km kw terytorium. Kijów uznaje to żądanie Kremla za niemożliwe do zrealizowania, lecz urzędnicy ukraińscy są otwarci na rozmowy o innych rozwiązaniach, np. o utworzeniu strefy zdemilitaryzowanej albo strefy wolnego handlu.

Punktem spornym pozostaje też Zaporoska Elektrownia Atomowa, która znajduje się na ukraińskim terytorium kontrolowanym przez Rosjan.

Jedno ze źródeł utrzymuje, że Rosja nie zgodziła się na propozycję USA, w ramach której to Waszyngton kontrolowałby obiekt i zarządzał produkowaną tam energią, udostępniając ją Rosji i Ukrainie. Moskwa chce utrzymać kontrolę nad elektrownią i dostarczać Ukrainie tanią energię, lecz na to nie zgadza się Kijów.


Brudziński w "Gościu Wydarzeń" o liście gończym za Ziobrą: Należy przeczekać tę kryptodyktaturęPolsat News


  •  

Zełenski zapowiedział zmiany kadrowe. Krytykował Siły Powietrzne

Zełenski zapowiedział zmiany kadrowe. Krytykował Siły Powietrzne

Maciej Olanicki

"Uważam funkcjonowanie Sił Powietrznych w niektórych regionach Ukrainy za niezadowalające" - poinformował Wołodymyr Zełenski za pośrednictwem mediów społecznościowych. Prezydent Ukrainy zapowiedział dymisje w dowództwie lotnictwa wojskowego. Przyczyną ma być niedostateczna ochrona ukraińskiej przestrzeni powietrznej przed rosyjskimi dronami.


Mężczyzna stoi w eleganckim, ozdobnym wnętrzu z flagami Ukrainy oraz herbem w tle, ujęcie oficjalne, poważny wyraz twarzy, klimat urzędowy.

Prezydent Ukrainy ogłosił dymisje w dowództwie ukraińskiego lotnictwa Wołodymyr Zełenski / Xmateriał zewnętrzny



W skrócie

  • Wołodymyr Zełenski zapowiedział dymisje w dowództwie lotnictwa wojskowego Ukrainy z powodu niezadowalającej ochrony przed rosyjskimi dronami.

  • Zmiany personalne obejmą niektóre rejony i jednostki odpowiedzialne za obronę przed rosyjskimi szahidami.

  • Zełenski otrzymał raporty o wzroście rosyjskich ataków dronowych oraz o skutkach tych ataków na ukraińską infrastrukturę kolejową.

  • Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii

- Będą zmiany personalne, obecnie w niektórych rejonach, w jednostkach - tych związanych z ochroną przed rosyjskimi Shahedami - zapowiedział Zełenski w nagraniu i stwierdził, że obrona przed rosyjskimi dronami "powinna działać znacznie intensywniej i zapobiegać obecnym problemom".

- W niektórych obszarach linie obrony są lepiej zbudowane, w innych wciąż musimy nad nimi pracować, i to dużo - dodał prezydent Ukrainy.

Wołodymyr Zełenski nie wskazał obwodów, w których dowództwo obrony przeciwlotniczej zostanie wymienione. Potwierdził jednak, że taką dyspozycję przekazał do ukraińskiego Ministerstwa Obrony, a dodatkowe instrukcje miał także otrzymać dowódca sił powietrznych.

Dymisje w dowództwie ukraińskiego lotnictwa. Zełenski: Chodzi o obronę przed dronami


Decyzja o dymisjach miała zapaść po wysłuchaniu przez Zełenskiego raportów dowódców m.in. z regionów Kijowa, Charkowa, Połtawy i Dniepru. Prezydent Ukrainy otrzymał także raporty z terenów przygranicznych i przyfrontowych, z których napływają informacje o wzmożeniu rosyjskich ataków dronowych.

"Szef Ukrzaliznycji (państwowa spółka kolejowa - red.) poinformował o skutkach rosyjskich ataków na logistykę - ataki te nie ustały ani na jeden dzień, a w styczniu nastąpił znaczny wzrost liczby rosyjskich ataków, których celem była sieć kolejowa" - przekazał we wpisie Zełenski.

"Uważam, że funkcjonowanie Sił Powietrznych w niektórych regionach Ukrainy jest niezadowalające" - poinformował prezydent Ukrainy za pośrednictwem mediów społecznościowych i zapowiedział "niezwłocznie wdrożenie" skuteczniejszych środków przechwytywania rosyjskich dronów.


"Wydarzenia": Upust policyjnej frustracji. Przez to nagranie komendant może stracić pracęPolsat News


  •  

​Niesamowita historia z Ukrainy. Żołnierz zadzwonił do matki, 3 lata po swoim pogrzebie

Wczoraj, 6 lutego (21:24)

Nazar Daletskyi został pochowany przez swoją rodzinę na wiejskim cmentarzu w zachodniej Ukrainie w 2023 r. jako bohater, który zginął na polu walki. Trudno się więc dziwić szokowi, jakiego doznała jego matka, gdy do niej zadzwonił - osłabiony i wyczerpany, ale cały i zdrowy. Mężczyzna został uwolniony z rosyjskiej niewoli w ramach ostatniej wymiany jeńców.

Krótki film wideo pokazujący matkę, odbierającą telefon od uważanego za zabitego przez Rosjan syna, stał się już viralem.

Matka pyta syna: "Masz ręce, nogi, wszystko?". "Nazarczuk, moje drogie dziecko, tak długo na ciebie czekałam" - nie może opanować emocji.

Kuzynka Nazara, Roksolana, krzyczy i skacze z radości w tle.

BBC poświęciło tej niesamowitej historii z Ukrainy reportaż. Moje emocje były bardzo silne - powiedziała BBC matka żołnierza, Natalija, nie mogąc otrząsnąć się z szoku.

To było takie dziwne, bo mój syn umarł, pochowałam go, ale oto jego głos. Czy możesz sobie wyobrazić emocje matki? Szczęście. Ogromne szczęście. Nie mogłam powstrzymać łez - mówiła reporterce BBC Natalia.

W lutym 2022 r., gdy Rosja rozpoczęła pełnoskalową inwazję, 42-letni wówczas Nazar wrócił na front. Był doświadczonym żołnierzem, walczył już w 2014 r.

W maju przyszła wiadomość, że zaginął podczas akcji. Matka odebrała wtedy telefon od mężczyzny mówiącego po rosyjsku, który poinformował ją, że jej syn został pojmany, ale "wszystko będzie dobrze". Tajemniczy rozmówca nie poinformował jednak, gdzie Nazar jest przetrzymywany ani w jakim jest stanie.

Po roku matka dowiedziała się, że w kostnicy w południowo-wschodniej Ukrainie zidentyfikowano zwłoki jej syna na podstawie przekazanej przez nią próbki DNA.

Ciało było mocno poparzone. Znaleziono ich kilka w spalonym autobusie. Kiedy zaczęli przeglądać listy zaginionych żołnierzy, dane się zgadzały - opowiada kuzynka Roksolana.

Jedno z ciał zostało zidentyfikowane jako zwłoki Nazara. Rodzina zorganizowała pogrzeb.

We wrześniu ub. r. ukraiński żołnierz, uwolniony przez Rosjan, zadzwonił do rodziny i powiedział, że Nazar żyje, że widział go w więzieniu.

Kuzynka wspomina, że wszyscy byli w szoku, zastanawiali się, dlaczego ktoś chciałby ich okłamywać. Pewności, że ich krewny żyje, jednak nie mieli. Kolejne miesiące spędzili w niepewnosci.

Nazar Daletskyi zadzwonił w tym tygodniu do matki - nagranie z tej właśnie rozmowy krąży po internecie.

Mężczyzna był w rosyjskiej niewoli. Został uwolniony w ramach ostatniej wymiany jeńców.

BBC pisze, że rodzina w oczekiwaniu na spotkanie z Nazarem, stara się usuwać z mediów społecznościowych materiały dotyczące jego pogrzebu - by go nie zdenerwować. Usunęli również jego zdjęcia z wystawy we wsi poświęconej poległym bohaterom.

Matka Nazara zapowiada, że przygotowuje wszystkie jego ulubione potrawy.

W armii wszczęto postępowanie, które ma wyjaśnić, w jaki sposób doszło do pomyłki przy identyfikacji zwłok.

  •  

Zabijają nawet psy. Rosyjski dron uderzył w schronisko w Zaporożu

  • Wczoraj, 6 lutego (21:17)

    W wyniku rosyjskiego ostrzału dronowego w Zaporożu ucierpiało schronisko dla bezdomnych psów. Zginęło co najmniej osiem zwierząt, ponad 20 zostało rannych. Ranna została także jedna z pracownic placówki - informuje serwis TSN.

    • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl

    We wtorek, 6 lutego, rosyjskie wojska przeprowadziły atak na Zaporoże, w wyniku którego poważnie ucierpiało schronisko dla psów. Według informacji przekazanych przez pełniącą obowiązki prezydenta miasta Reginę Charczenko, w schronisku przebywały dziesiątki bezdomnych zwierząt. Część z nich zginęła na miejscu, wiele zostało rannych. Także jedna z pracownic wymagała pomocy medycznej - informuje TSN.

    Alina Fober, 18-letnia wolontariuszka, która opiekowała się psami, wyraźnie wstrząśnięta, powiedziała agencji AFP: Znałam te wszystkie psy, pomagałam im. To były dobre pieski.

    Jak informuje lokalny samorząd, komunalne przedsiębiorstwo "Pobutowik" przewozi ranne psy do klinik weterynaryjnych, gdzie udzielana jest im niezbędna pomoc.

    Weterynarze próbują operować ciężko ranne zwierzęta. Szefowa schroniska napisała na Facebooku, że wiele klatek dla zwierząt jest zniszczonych, uszkodzony jest też główny budynek azylu.

    Ostrzał obejmował nie tylko schronisko. W całym regionie Zaporoża doszło do licznych zniszczeń. Uszkodzone zostały budynki mieszkalne oraz infrastruktura energetyczna. 

    Przez pewien czas bez prądu pozostawało około 12 tysięcy odbiorców oraz jedna z miejskich kotłowni, jednak dostawy energii zostały szybko przywrócone. 

    W wyniku ataków rannych zostało także kilku mieszkańców regionu.

Dalsza część artykułu pod materiałem video:

  •  

Zamach na rosyjskiego generała w Moskwie. Ekspert komentuje


W skrócie

  • W Moskwie doszło do zamachu na rosyjskiego generała Władimira Aleksiejewa. Według oficjalnego przekazu Kremla oficer został poważnie ranny.

  • Ekspert Michael Clarke zwraca uwagę, że przebieg ataku różni się od poprzednich działań Ukrainy i podkreśla brak oficjalnego potwierdzenia udziału Kijowa.

  • Minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow oskarżył Ukrainę o atak, lecz nie przedstawił dowodów na poparcie swoich twierdzeń.

  • Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii

Ukraina nie potwierdziła oficjalnie, że odpowiada za atak na wiceszefa rosyjskiego wywiadu wojskowego (GRU) generała Władimira Aleksiejewa.

Ekspert wojskowy Michael Clarke, który dla stacji Sky News przeanalizował przebieg zamachu na życie Rosjanina, podkreśla, że niewątpliwie został on zatwierdzony w Ukrainie. Jednocześnie wyjaśnia, dlaczego uważa, że Kijów może nie być zamieszany w ten incydent.

Rosja: Atak na generała. Ekspert analizuje przebieg zdarzeń


Po pierwsze - jak pisze Clark - to "nie w ich stylu". Analityk wskazuje, że gdy w 2024 roku zginął generał Igor Kiriłłow, bomba została ukryta w rowerze elektrycznym przy wejściu do jego moskiewskiego mieszkania. Przypomina również, że gdy w kwietniu 2025 roku zginął inny rosyjski generał Jarosław Moskalik, a następnie w grudniu Fanił Sarwarow, w obu przypadkach użyto samochodów pułapek.

Jak zauważa analityk, we wszystkich trzech przypadkach "efekt był natychmiastowy i śmiertelny". Wskazuje on też, że strzały w kierunku rosyjskiego generała Władimira Aleksiejewa padły z pewnej odległości, a wojskowy został kilkakrotnie postrzelony w plecy, co nie doprowadziło do jego śmierci. Z tego powodu Clark sugeruje, że napastnik mógł nie być zawodowym zabójcą.

Analityk dodaje również, że Ukraińcy, podobnie jak Rosjanie, starają się zachęcać amatorów w kraju przeciwnika, by "spróbowali swoich sił", więc do ataku mogło dojść dzięki pośredniemu udziałowi ukraińskich służb specjalnych, nawet jeśli one go nie planowały.

Clark zauważa również, że w innych przypadkach ukraińskie agencje wywiadowcze szybko komentowały takie wydarzenia i często oświadczały, że to ich zasługa. Ekspert ocenia, że ich milczenie po incydencie jest zastanawiające.

Władimir Aleksiejew celem zamachu. Co wiadomo o rosyjskim generale?


Media rosyjskie, powołując się na świadków, napisały, że generał Władimir Aleksiejew miał zostać trafiony w plecy kilkoma strzałami o godz. 7 rano (godz. 5 czasu polskiego), gdy wyszedł z mieszkania w jednym z bloków w Moskwie i zmierzał przez korytarz w kierunku windy. Wiceszef GRU miał doznać poważnych obrażeń.

W artykule Sky News czytamy, że Aleksiejew zajmował bardzo wysokie stanowisko w rosyjskim wywiadzie wojskowym. Posiadał bogate doświadczenie i brał udział w operacjach w Syrii i w Ukrainie oraz w 2018 roku w zamachu przy użyciu nowiczoka na Siergieja Skripala, byłego rosyjskiego szpiega, a także w domniemanej ingerencji w wybory prezydenckie w USA w 2020 roku.

Clark nie wyklucza, że Aleksiejew prowadził regularne rozmowy z prywatnymi firmami wojskowymi, które są integralną częścią rosyjskiej operacji ofensywnej w Ukrainie, w szczególności z prywatną firmą wojskową Wagner. W 2023 roku Aleksiejew był jednym z wysokich rangą oficjeli, którzy prowadzili negocjacje z założycielem najemniczej organizacji Jewgienijem Prigożynem, gdy ten dokonał próby puczu w Rosji.

Mimo że - jak czytamy - Wagner został później wcielony do regularnych sił zbrojnych Rosji, wiele innych prywatnych firm wojskowych nadal realizuje własne plany w wojnie Kremla z Ukrainą.

Analityk wojskowy podkreśla, że te najemnicze organizacje są znane z korupcji i powiązań z przestępczością zorganizowaną w Rosji. Podejrzewa zatem, że nie tylko Ukraińcy, ale także lokalne gangi i grupy, z którymi rosyjski generał mógł wejść w konflikty, chciały jego śmierci.

Jednocześnie Clark jest przekonany, że "rosyjskie służby wywiadowcze zatrzymają kogoś w ciągu najbliższych 24-48 godzin i stwierdzą, że ta osoba, kimkolwiek ona jest, pracowała dla Ukrainy". "Niektóre rzeczy w działaniach Kremla się nie zmieniają" - dodaje analityk.

Rosja oskarża Ukrainę. Nie podała żadnych dowodów


Kilka godzin po zamachu minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow oskarżył Ukrainę o przeprowadzenie ataku na wiceszefa rosyjskiego wywiadu w celu sabotowania rozmów pokojowych - informowała agencja Reutera.

- Reżim Zełenskiego jest gotów zrobić wszystko, aby (...) zejść z kursu na sprawiedliwe uregulowanie (wojny rosyjsko-ukraińskiej - red.) - oświadczył Ławrow podczas rozmowy z dziennikarzami. Wyraził też przekonanie, że atak na wiceszefa rosyjskiego wywiadu wojskowego był "prowokacją", przeprowadzoną w celu "destabilizacji procesu pokojowego".

Szef rosyjskiego MSZ nie przedstawił jednak żadnych dowodów na twierdzenie, że to strona ukraińska jest odpowiedzialna za zamach na rosyjskiego oficera.

Tymczasem media w Ukrainie podają, że postrzelony w Moskwie rosyjski generał był głównym negocjatorem Kremla w rozmowach o wyjściu ukraińskich wojsk z kombinatu metalurgicznego Azowstal w Mariupolu w maju 2022 roku.

- Nawet jeśli tym razem Aleksiejew przeżyje, spokojnie spać już nie będzie. I pewnego dnia sprawa zostanie doprowadzona do końca - oświadczył dowódca 1. Korpusu "Azow" Gwardii Narodowej Ukrainy pułkownik Denys Prokopenko, cytowany przez portal Ukraińska Prawda. Prokopenko to jeden z dowódców sił ukraińskich broniących Mariupola. Od maja do września 2022 roku przebywał w rosyjskiej niewoli, a następnie do lipca 2023 roku był internowany w Turcji, skąd powrócił do Ukrainy.

- Żaden zbrodniarz wojenny, który zabijał i torturował ukraińskich wojskowych i cywilów, niszczył ukraińskie miasta, porywał ukraińskie dzieci i popełniał inne zbrodnie przeciwko narodowi ukraińskiemu, nigdy nie będzie czuł się bezpiecznie. W żadnym miejscu na planecie nie znajdzie schronienia ani stuprocentowych gwarancji bezpieczeństwa. Nigdy - zapewnił wojskowy.

"Jego słowo nie było nic warte". Nowe informacje o rosyjskim generale


Prokopenko napisał na Facebooku, że gdy Aleksiejew negocjował z broniącymi się w mariupolskim kombinacie Ukraińcami poddanie się, obiecywał im przestrzeganie konwencji genewskiej o traktowaniu jeńców wojennych i gwarantował "normalne warunki" ich przetrzymywania.

- To właśnie jego podpis widniał pod odpowiednim dokumentem, podpisanym wówczas w Mariupolu. Wtedy również wykazaliśmy się humanitaryzmem i przekazaliśmy Aleksiejewowi trzech rosyjskich jeńców wojennych, którym udzielano pomocy medycznej oraz zapewniano jedzenie i wodę - podkreślił Prokopenko.

- Słowo oficera, rodem z obwodu winnickiego, zdrajcy swojej ojczyzny, okazało się nic niewarte. Regularne tortury wobec azowców, brak pomocy medycznej oraz głód są tego potwierdzeniem - dodał pułkownik.

Prokopenko przypomniał także, iż ukraiński wywiad wojskowy (HUR) informował, że Aleksiejew odpowiadał za przygotowywanie danych do uderzeń w cywilne obiekty w Ukrainie, a także za organizację tzw. referendum w obwodzie chersońskim.


"Wydarzenia": Tunel miał być gotowy 5 lat temu. Władzom PKP skończyła się cierpliwośćPolsat News


  •  

Rosja wyklucza możliwość szybkiego zakończenia wojny. Ukraina obawia się o Odessę

Wczoraj, 6 lutego (17:18)

Aktualizacja: Wczoraj, 6 lutego (19:58)

Po dwóch rundach rozmów pokojowych między Rosją, Ukrainą i Stanami Zjednoczonymi w Abu Zabi rosyjskie źródła wykluczają możliwość zakończenia wojny w najbliższych tygodniach. Według przedstawicieli Moskwy, nawet przy sprzyjającym przebiegu negocjacji, prace nad porozumieniem pokojowym potrwają co najmniej półtora miesiąca.

  • Rosja twierdzi, że osiągnięcie porozumienia z Ukrainą w kluczowych kwestiach może potrwać minimum 6 tygodni, jeśli obie strony będą wykazywać się dobrą wolą.
  • Wśród kluczowych kwestii oprócz terytorium Donbasu, wysuwa się status Odessy i zapewnienie gwarancji, że Rosja nie będzie chciała zająć portowego miasta.
  • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl

Jak informuje agencja TASS, rozmowy są "wieloplanowe i etapowe", a szybkie osiągnięcie kompromisu jest mało prawdopodobne. Źródła podkreślają, że nawet przy gotowości stron do rozprawienia się z głównymi punktami spornymi, proces potrwa dłużej niż miesiąc.

Jednym z kluczowych żądań strony ukraińskiej są gwarancje bezpieczeństwa dla Odessy. Kijów domaga się zapewnienia, że Rosja nie podejmie próby zajęcia miasta

Dla Ukrainy jest to "krytycznie ważny aspekt" negocjacji - informują źródła zbliżone do negocjacji.

W 2026 roku odbyły się już dwa spotkania w Abu Zabi: 23-24 stycznia oraz 4-5 lutego. Delegacji rosyjskiej przewodniczył generał Igor Kostiukow, a ukraińskiej - sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Rustem Umierow. W rozmowach uczestniczył także przedstawiciel USA Steven Witkoff, który określił je jako "szczegółowe i produktywne".

Obie strony zgodziły się na wymianę jeńców, jednak szczegóły negocjacji pozostają niejawne. Prezydent Rosji Władimir Putin ponownie zażądał od Ukrainy wycofania wojsk z nieokupowanych przez Rosję części Donbasu, co Kijów stanowczo odrzuca. Prezydent Wołodymyr Zełenski podkreślił, że Ukraina "pod żadnym pozorem" nie zrezygnuje z kontrolowanych przez siebie terytoriów.

Według danych ukraińskiego kanału DeepState, na początku 2026 roku Rosja kontroluje 78,1 proc. obwodu donieckiego i 99,6 proc. ługańskiego, co stanowi łącznie 19,25 proc. terytorium Ukrainy. W ciągu ostatniego roku rosyjska strefa kontroli w Donbasie powiększyła się o ponad 10 proc.

Według doniesień "The New York Times", Stany Zjednoczone proponowały jako kompromis rozmieszczenie sił neutralnych w Donbasie, jednak Rosja odrzuciła te propozycje. Kreml podkreśla, że bez przekazania Rosji ukraińskich terytoriów Moskwa będzie kontynuować działania zbrojne.

  •  

​Rosjanie zacierają ślady zbrodni w Mariupolu. Dowody ze zdjęć satelitarnych

  • Wczoraj, 6 lutego (16:56)

    Ukraińskie Centrum Przeciwdziałania Dezinformacji poinformowało, że Rosja przekształca masowe groby ofiar walk o Mariupol w zwykłe mogiły, próbując ukryć skalę zbrodni wojennych popełnionych podczas oblężenia miasta w 2022 roku. Najnowsze zdjęcia satelitarne potwierdzają zmiany na cmentarzach w regionie.

    • Rosja przekształca masowe groby w Mariupolu i okolicach w pojedyncze mogiły.
    • Zmiany potwierdzają zdjęcia satelitarne, m.in. z cmentarzy w Wynohradnem i Manhuszu.
    • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

    Według informacji przekazanych przez ukraińskie Centrum Przeciwdziałania Dezinformacji Rosja podejmuje działania mające na celu ukrycie masowych grobów cywilów, którzy zginęli podczas walk o Mariupol w 2022 roku. Zmiany dotyczą m.in. Cmentarza Starokrymskiego oraz cmentarzy w miejscowościach Wynohradne i Manhusz.

    Centrum, powołując się na analizę zdjęć satelitarnych, informuje, że w Wynohradnem masowy grób został przekształcony w szereg pojedynczych mogił. Z kolei w Manhuszu teren masowego pochówku został najpierw uprzątnięty, a następnie wykorzystany do poszerzenia drogi.

    Takie działania mają utrudnić identyfikację miejsc masowych pochówków i zatarcie śladów zbrodni wojennych.

    Z danych ukraińskiej prokuratury wynika, że w obwodzie donieckim zarejestrowano około 6,5 tysiąca postępowań karnych dotyczących śmierci cywilów, w tym około 200 dzieci. Jednak rzeczywista liczba ofiar może być znacznie wyższa - szacuje się, że podczas walk o Mariupol zginęło od 8 do nawet 21 tysięcy osób. Brak dostępu do okupowanego miasta uniemożliwia jednak dokładne ustalenie skali tragedii. 

    Mariupol był jednym z najważniejszych celów rosyjskiej ofensywy w 2022 roku. Miasto zostało niemal całkowicie zniszczone w wyniku wielotygodniowego oblężenia. Rosyjskie wojska są oskarżane o liczne zbrodnie na ludności cywilnej, w tym o masowe egzekucje i bombardowania obiektów cywilnych.

Dalsza część artykułu pod materiałem video:

  •  

Rosną straty Rosji na froncie. Moskwa nie nadąża z werbowaniem żołnierzy

Marcin Czekaj

Styczniowe straty Rosji były większe niż liczba żołnierzy, których Moskwie udało się zwerbować w tym samym czasie - poinformował Ołeksandr Syrski. Naczelny dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy dodał jednocześnie, że wprowadzone w ostatnich miesiącach zmiany w szkoleniu wojskowym "pozwoliły zmniejszyć" straty Kijowa na polu bitwy. Mimo to Rosja w dalszym ciągu kontynuuje masowe ataki.


Widoczny mężczyzna w garniturze na pierwszym planie oraz oddział żołnierzy w mundurach wojskowych z odznaczeniami i rosyjskimi flagami na rękawie maszerujący w szyku.

Wojna w Ukrainie. Styczniowe straty Rosji przewyższyły liczbę żołnierzy, jaką Moskwa była w stanie zwerbować w tym samym czasieContributor | Sefa Karacan/AnadoluGetty Images



W skrócie

  • Ołeksandr Syrski poinformował, że w styczniu Rosja straciła 31 700 żołnierzy, co przewyższa liczbę zwerbowanych przez Moskwę w tym samym czasie.

  • Zmiany w ukraińskim systemie szkolenia wojskowego przyczyniły się do zmniejszenia strat Kijowa na polu bitwy.

  • Rosja kontynuuje ataki na Ukrainę. W nocy doszło do uderzenia w Zaporoże, gdzie odnotowano ofiary wśród cywilów.

  • Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii

Naczelny dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy Ołeksandr Syrski poinformował po wideokonferencji z dowódcami centrów szkoleniowych i brygad, że styczniowe straty Rosji były większe niż liczba żołnierzy, których Moskwie udało się zwerbować w tym samym czasie.

Syrski napisał na Facebooku, że w sumie Rosja straciła w styczniu 31 700 żołnierzy. Mowa zarówno o zabitych, jak i ciężko rannych.

"To wynik działań bojowych, które znacząco osłabiły ofensywne możliwości wroga" - napisał dowódca.

Wojna w Ukrainie. Syrski wiąże wyniki na froncie z poprawą systemu szkolenia wojskowego


Wojskowy powiązał następnie wyniki na froncie z poprawą ukraińskiego systemu szkolenia wojskowego.

Naczelny dowódca stwierdził jednocześnie, że wciąż jest sporo pracy do wykonania w kwestii dalszej poprawy ukraińskiego systemu.

Syrski przekazał bowiem, że w trakcie wspomnianej wideokonferencji wysłuchał raportów dowódców ośrodków szkoleniowych na temat programów adaptacji rekrutów, zabezpieczenia poligonów oraz budowy i wyposażenia schronów.

Jego zdaniem armia musi podnieść standardy instruktorów i zmienić ich podejście do pracy. Ponadto kluczowa ma być także poprawa wyposażenia ośrodków szkoleniowych i poligonów, ich bezpieczeństwa oraz warunków socjalnych.

Naczelny dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy: Zmiany zmniejszyły straty na polu bitwy


Ołeksandr Syrski nakazał także ściślejszy nadzór nad jakością szkoleń i to zarówno w wyspecjalizowanych ośrodkach szkoleniowych, jak i w brygadach bojowych. Z jego zapowiedzi wynika, że rozpoczęty jesienią audyt podstawowego szkolenia ogólnego będzie kontynuowany.

Naczelny dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy zauważył przy tym, że zmieniony program szkolenia wojskowego - wydłużony do 1,5 miesiąca z obowiązkowym okresem adaptacji - "już zmniejszył straty ukraińskie na polu bitwy".

Serwis Euromaidan Press dodaje także, że za sukcesem ukraińskiej armii na polu bitwy ma stać również proces "przekształcania weteranów w instruktorów", którzy następnie szkolą rekrutów.

Rosja kontynuuje ataki na Ukrainę


Dodajmy, że wspomniane straty Rosji i zmiany w ukraińskiej armii nie zniechęcają jednak Kremla do dalszych ataków. W piątek poinformowano bowiem o uderzeniu w Zaporoże, w wyniku którego ranny został 14-letni chłopiec. Ostrzał doprowadził również do odcięcia od prądu 12 tysięcy odbiorców.

Ponadto szef Zaporoskiej Obwodowej Administracji Wojskowej Iwan Fiodorow poinformował, że w wyniku rosyjskich ataków w obwodzie zaporoskim zginęło małżeństwo: 49-letni mężczyzna i jego o rok młodsza żona. Łącznie rannych zostało pięć osób.

W trakcie nocnych i porannych ataków w kraju działała obrona przeciwlotnicza. Alarmy ogłoszono w kilku regionach Ukrainy. Według obserwatorów eksplozje słyszano m.in. w Sumach i Kropywnyckim.

Źródła: Euromaidan Press, Unian


Dworczyk w ''Graffiti'': Nie jest dobrze, kiedy ambasador krytycznie wypowiada się o polskich politykachPolsat NewsPolsat News


  •  

Poufne konsultacje KE ws. Rosji. "Spodziewamy się uderzenia we flotę cieni"

Środa, 28 stycznia (17:00)

​W czwartek i piątek Komisja Europejska rozpocznie poufne konsultacje z krajami członkowskimi Unii Europejskiej w sprawie 20. pakietu sankcji wobec Rosji - dowiedziała się brukselska korespondentka RMF FM Katarzyna Szymańska-Borginon. Restrykcje mają zostać uzgodnione do 24 lutego, kiedy minie 4. rocznica wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie.

Spodziewamy się uderzenia w rosyjską flotę cieni, środków, które osłabią rosyjską gospodarkę oraz środków, które dotkną szerzej rosyjski sektor energetyczny - powiedział RMF FM wysoki rangą dyplomata UE. Rozmówca wyjaśnił, że dyskusja w UE nie dotyczy już tylko tego, który kolejny statek wpisać na "czarną listę", ale prawa do ich zatrzymywania i inspekcji na pełnym morzu.

Przykładem nowej asertywności była niedawna akcja francuskiej marynarki wojennej, która dokonała inspekcji podejrzanego tankowca Grinch. Ponadto 14 krajów europejskich, w tym Polska, ostrzegło wczoraj, że statki "pływające pod banderami co najmniej dwóch państw i używające ich według własnego uznania", będą traktowane jako jednostki bezpaństwowe, co daje prawo do ich inspekcji.

Szwecja i Finlandia proponują (12 stycznia wysłały wspólny list w tej sprawie do KE) całkowity zakaz świadczenia usług - ubezpieczeń, napraw, obsługi technicznej - przez firmy z UE dla tankowców przewożących rosyjską ropę naftową, gaz lub węgiel - niezależnie od tego, czy przestrzegają one limitów cenowych na ropę.

Jak wyjaśnia unijny dyplomata, "chodzi o to, że nadal dozwolone jest świadczenie usług statkom, które spełniają limit cen ropy naftowej, pod warunkiem że nie znajdują się na liście sankcji UE". Całkowity zakaz spowodowałby natomiast wzrost kosztów transportu rosyjskiej energii i zmniejszenie zysków, które Rosja może wciąż przeznaczać na działania wojenne i rozbudowę sił zbrojnych. Kompleksowy zakaz usług byłby również łatwiejszy do wdrożenia.

Ponadto oba kraje proponują znaczne zaostrzenie restrykcji w imporcie rosyjskich nawozów. UE wprowadziła już restrykcje na import nawozów z Rosji, ale stopniowe i z wyłączeniami. Import nawozów jest trzecim największym unijnym importem z Rosji, a Polska jest nadal największym importerem.

Szwecja i Finlandia uważają natomiast, że całkowite zaprzestanie przez UE zakupu nawozów z Rosji oznaczałoby stratę dochodów Rosji w wysokości 1,4 mld euro. Oba kraje są przekonane, że również zakaz importu niektórych tylko rodzajów nawozów lub znaczne zmniejszenie kwoty zwolnień już by się odbił na rosyjskiej gospodarce.

Ponadto Szwecja i Finlandia chcą usunięcia progów cenowych dla towarów luksusowych eksportowanych do Rosji. Państwa te argumentują, że europejskie towary luksusowe mają znaczenie zarówno symboliczne, jak i polityczne i nie powinny być eksportowane do Rosji.

Konstultacje z Polską odbędą się w piątek.

  •  

Gwarancje bezpieczeństwa dla Ukrainy. "Jesteśmy naprawdę blisko"

Gwarancje bezpieczeństwa dla Ukrainy. "Jesteśmy naprawdę blisko"

Alicja Krause

- Na razie nie udało się wypracować idealnego planu pokojowego - powiedział Wołodymyr Zełenski, cytowany przez agencję Reutera. Komentując poniedziałkowe rozmowy z przedstawicielami amerykańskiej delegacji oraz europejskimi liderami w Berlinie na temat zakończenia wojny w Ukrainie, polityk powiedział, że obecny plan jest "wersją roboczą" oraz wskazał, że "jesteśmy naprawdę blisko osiągnięcia gwarancji 'stabilnego bezpieczeństwa'".


Prezydent Ukrainy komentuje rozmowy w Berlinie (zdj. ilustracyjne)

Prezydent Ukrainy komentuje rozmowy w Berlinie (zdj. ilustracyjne)JOHN MACDOUGALLAFP



W skrócie

  • Wołodymyr Zełenski ocenił, że plan pokojowy dla Ukrainy pozostaje w fazie roboczej i wymaga dalszych uzgodnień.

  • Prezydent podkreślił kluczową rolę Stanów Zjednoczonych w negocjacjach pokojowych.

  • Jeśli działania wojenne będą trwać, Ukraina spodziewa się wsparcia finansowego i militarnego.

  • Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii

Prezydent Ukrainy ocenił, że gwarancje bezpieczeństwa dla jego państwa "są nadal na etapie ramowym". - To szczegółowy dokument, który wciąż wymaga dopracowania - wskazał, dodając, że sprzeciwia się takim ustępstwom terytorialnym, jak m.in. uznanie Donbasu za rosyjski.

Zełenski wyraził przekonanie, że "jesteśmy naprawdę blisko osiągnięcia gwarancji 'stabilnego bezpieczeństwa'". Ocenił również, że istotne dla jego kraju byłoby zawieszenie ataków na infrastrukturę energetyczną.

Zełenski o rozmowach w Berlinie. "Jesteśmy naprawdę blisko"


Powiedział także, że Stany Zjednoczone odgrywają znaczącą rolę w kontekście dążeń do zakończenia wojny w Ukrainie. Zdradził, że w najbliższy weekend ukraińscy oraz amerykańscy negocjatorzy mogą spotkać się w Stanach Zjednoczonych.

Wskazał, że zarówno Ukraina, jak i Amerykanie popierają pomysł zawieszenia broni do czasu Bożego Narodzenia. O tym, że taki plan może się nie ziścić, mówił w poniedziałek Donald Tusk, który wskazał, że osiągnięcie porozumienia do świąt jest "bardzo mało prawdopodobne".

- Wydaje mi się, że przede wszystkim dlatego, że Rosjanie na ten moment nie są zainteresowani negocjacjami pokojowymi czy przerwaniem ognia - powiedział polski premier.

Poniedziałkowe rozmowy w Berlinie. Zełenski komentuje


Prezydent Ukrainy powiedział w poniedziałek, że podczas rozmów w Berlinie omawiane były kwestie finansowe. - Ukraina liczy na wsparcie w wysokości 45 mld euro rocznie na cele obronne, jeżeli wojna będzie nadal trwała - wskazał, dodając, że "jeżeli działania wojenne zostaną wstrzymane, środki zostaną przeznaczone na odbudowę" kraju.

Zełenski zapowiedział dodatkowo, że Ukraina poprosi Stany Zjednoczone o więcej broni, jeżeli Rosja odrzuci plan pokojowy.

Źródła: Reuters


Spotkanie Nawrockiego i Zełenskiego w Warszawie. Siwiec w ''Gościu Wydarzeń'': Marszałek Sejmu również będzie gościł ZełenskiegoPolsat NewsPolsat News


  •  

Zełenski powiedział, co się stanie, jeśli Moskwa odrzuci warunki pokojowe

Wczoraj, 15 grudnia (23:54)

Aktualizacja: Dzisiaj, 16 grudnia (00:26)

Według doniesień portalu Axios, już w najbliższy weekend w Miami może dojść do kolejnej rundy rozmów pomiędzy Ukrainą a Stanami Zjednoczonymi w sprawie zakończenia wojny i gwarancji bezpieczeństwa dla Kijowa. Amerykańscy urzędnicy potwierdzają postępy, ale wciąż pozostają poważne rozbieżności dotyczące kwestii terytorialnych. Informację o możliwym spotkaniu jeszcze w tym tygodniu potwierdził także Wołodymyr Zełenski, który zapowiedział, co się stanie, jeśli Rosja zignoruje wysiłki na rzecz zakończenia wojny.

  • Negocjacje dotyczące wojny Rosji z Ukrainą mają odbyć się w USA, prawdopodobnie w Miami, z udziałem grup roboczych i wojskowych. 
  • Po dwóch dniach rozmów Ukrainy, USA i państw europejskich pojawiły się postępy w gwarancjach bezpieczeństwa dla Ukrainy. 
  • USA zaproponowały szerokie gwarancje bezpieczeństwa, które mają przekonać Rosję do porozumienia, a prezydent Trump wierzy w skuteczność tych środków. 
  • Prezydent Zełenski podkreślił, że opcja "rozejmu energetycznego" jest wciąż realna. Ukraina planuje prosić USA o większą presję sankcyjną na Rosję i dodatkową broń, jeśli dyplomacja zawiedzie.
  •  Mimo postępów w negocjacjach Europa i Ukraina mają obawy co do procesu pokojowego.
  • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl

Jak informuje portal Axios, powołując się na anonimowego amerykańskiego urzędnika, rozmowy mają odbyć się w Stanach Zjednoczonych, prawdopodobnie w Miami. W spotkaniu mają wziąć udział grupy robocze oraz wojskowi, którzy będą analizować sytuację na froncie i omawiać szczegóły potencjalnego porozumienia.

Dwa dni intensywnych negocjacji z udziałem przedstawicieli Ukrainy, USA i państw europejskich przyniosły postępy w sprawie gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy. Jednak wciąż nie udało się wypracować wspólnego stanowiska w kwestii ewentualnych ustępstw terytorialnych na rzecz Rosji.

Amerykańscy urzędnicy mieli zaskoczyć ukraińskich i europejskich partnerów gotowością do zaoferowania szerokich gwarancji bezpieczeństwa, które - według nich - mogłyby przekonać Rosję do zawarcia porozumienia. "Prezydent Trump uważa, że będzie w stanie przekonać Rosję do przyjęcia tych gwarancji, podobnych do artykułu 5 NATO" - powiedział jeden z urzędników.

Wołodymyr Zełenski podkreśla, że opcja "rozejmu energetycznego" - czyli wstrzymania ataków obu stron na obiekty energetyczne - nadal pozostaje jedną z realnych opcji. Prezydent Ukrainy zaznaczył po rozmowach w Berlinie, że kwestie gwarancji bezpieczeństwa nie zostały jednoznacznie rozstrzygnięte i zapisy nadal wymagają pracy. Zełenski dodał, że negocjatorzy mogą spotkać się w najbliższy weekend w Stanach Zjednoczonych.

Jak informuje agencja Reutera Wołodymyr Zełenski powiedział dziennikarzom, że Ukraina zwróci się do Stanów Zjednoczonych o zwiększenie presji sankcyjnej na Rosję oraz o dodatkową broń, w tym pociski dalekiego zasięgu, jeśli Moskwa odrzuci dyplomatyczne wysiłki na rzecz zakończenia wojny.

Władze w Kijowie oraz europejskich stolicach wyrażają obawy, że Ukraina może zostać zmuszona do bolesnych ustępstw terytorialnych, podczas gdy Rosja może złamać porozumienie i zażądać jeszcze więcej ziem w późniejszym okresie. Według doniesień AFP, podczas wcześniejszych rozmów w Berlinie amerykańscy negocjatorzy naciskali na Ukrainę, by zgodziła się na oddanie części Donbasu.

Jednocześnie wiceszef MSZ Serhij Kysłycia zaapelował, by nie wierzyć anonimowym źródłom dotyczącym stanowiska USA w negocjacjach.

  •  

Rosja jest zła z powodu negocjacji. Ławrow o odrodzeniu "nazizmu" w Europie

  • Wczoraj, 15 grudnia (23:13)

    Gdy świat patrzył na Berlin i Waszyngton, gdzie padały ważne deklaracje wsparcia procesu pokojowego i gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy, w Moskwie głowę podniósł nieco zapomniany już minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow. Kreml nie jest zadowolony z obrotu spraw.

    • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl

    W wywiadzie dla kanału telewizyjnego Rosija-24 Ławrow brutalnie skrytykował starania Europy.

    Jego zdaniem stolice europejskie działają wbrew Stanom Zjednoczonym, torpedując starania Waszyngtonu w sprawie osiągnięcia porozumienia z Ukrainą.

    Europa wykorzystuje kryzys ukraiński, aby zaznaczyć swoją pozycję, by rzucić Stanom Zjednoczonym kłodę pod nogi w ich dążeniu do osiągnięcia sprawiedliwego porozumienia - zakomunkował szef rosyjskiego MSZ, cytowany przez agencję państwową TASS.

    Smutne jest to, że Europa - przede wszystkim Bruksela, ale także takie stolice jak Berlin, Londyn i Paryż, nie wspominając już o krajach bałtyckich - ożywia filozofię i praktyki nazizmu - dodał Siergiej Ławrow.

    Ławrow stracił ostatnio pozycję niekwestionowanego lidera wśród rosyjskich dyplomatów po tym, gdy jego nieudane negocjacje z amerykańskim sekretarzem stanu Marco Rubio doprowadziły do fiaska organizacji szczytu Donald Trump-Władimir Putin w Budapeszcie. Kreml oficjalnie zaprzecza doniesieniom o trwałym odsunięciu Ławrowa od najważniejszych spraw, dotyczących polityki zagranicznej, ale rosyjskie media niezależne zwracają uwagę na dużo mniejszą aktywność ministra w oficjalnych spotkaniach i imprezach.

    Dziś w Berlinie kanclerz Niemiec poinformował, że finalna runda rozmów przybliżyła pokój w Ukrainie. Podobne zdanie wyraził także prezydent USA, który zaskakująco pozytywnie ocenił rozmowy z europejskimi przywódcami. Trump przekazał, że "jesteśmy bliżej pokoju niż kiedykolwiek wcześniej".

    Kanclerz RFN Friedrich Merz zaznaczył, że rozejm między Rosją i Ukrainą możiwy jest nawet przed Bożym Narodzeniem, ale to będzie zależeć już od decyzji Moskwy.

Dalsza część artykułu pod materiałem video:

  •