Widok czytania

IEM Kraków 2026 - dzień pierwszy

Z perspektywy tego pierwszego dnia w pamięć zapadły mi szczególnie trzy wydarzenia.

Po pierwsze: ceremonia otwarcia, a zwłaszcza moment wniesienia pucharu IEM Ka… Kraków (tak, ciężko się będzie przestawić) na scenę przez byłego zawodnika Astralis, Petera "dupreeha" Rasmussena.

Chwilę wcześniej doszło do związanej z tym rzeczy bez precedensu - w swoim tradycyjnym przemówieniu na rozpoczęcie turnieju CarmaC ujawnił tożsamość gościa, przypominając chwile z 2019 roku. To wtedy dupreeh, w obliczu rodzinnej tragedii - śmierci ojca na dwa tygodnie przed turniejem - zdecydował się mimo wszystko przylecieć z drużyną do Katowic. Co więcej, Astralis wygrało wówczas cały turniej. Każdy fan CS-a, który był wtedy w Spodku lub oglądał transmisję, pamięta słowa CarmaC'a o poświęceniu, jakiego gotowi są dokonać esportowcy. Postawił on wtedy dupreeha za wzór, opisując okoliczności przylotu, ale nie wiedząc jeszcze, jak potoczą się losy finału. To bez wątpienia jedna z najmocniejszych historii w dziejach IEM, więc wybór Petera na otwarcie nowego rozdziału IEM w Krakowie miał wymiar niezwykle symboliczny.

Drugim wydarzeniem, które z pewnością będzie zapamiętane na długo był ćwierćfinałowy pojedynek MOUZ vs G2. O ile mecz Aurory z Furią zakończył się gładką wygraną Brazylijczyków bez większej historii, o tyle starcie MOUZ z G2 było o wiele bardziej zacięte, niż przypuszczano. A do tego ekipa MOUZ została przywitana wyjątkowo… chłodno, buczeniem i gwizdami. Wśród kibiców wciąż żywa jest najwyraźniej sprawa Kamila "siuhego" Szkaradka - polskiego IGL-a, który przeszedł drogę od akademii po prowadzenie głównego składu MOUZ do sukcesów (jak choćby półfinał Majora w Szanghaju), by ostatecznie po raz drugi wylądować na ławce tej organizacji. MOUZ, świadome wartości Kamila, zablokowało mu realne szanse na szybkie znalezienie nowego domu. Efekt? No cóż, gwizdy i buczenie w Polsce już się zdarzały, głównie pod adresem rosyjskich formacji, ale rzadko widuje się obrazek, w którym fani masowo opuszczają halę, gdy tylko staje się jasne, że "nielubiana" ekipa pewnie zmierza po zwycięstwo.

Trzecia rzecz, o której warto wspomnieć, to widok wypełnionej po brzegi Tauron Areny. Przed turniejem można się było zastanawiać nad frekwencją - piątek bywa logistycznie trudny, Tauron Arena jest niemal dwukrotnie większa od Spodka, a do tego w tym roku zrezygnowano z darmowych wejściówek. Ceny biletów do niskich nie należały, a mimo to trybuny pękały w szwach. Choć wielu fanów przyjechało z zagranicy, polska publiczność dopisała, z głośnym i widocznym "Polish Corner" na czele.

Na głębsze podsumowania przyjdzie czas po finale - to w końcu dopiero początek. Już teraz można chyba jednak uznać, że Kraków godnie przyjął zaszczyt organizacji finałów esportowej Ligi Mistrzów.


Nowy serial Prime Video nie zachwyci nikogo. "Like a dragon: Yakuza" powstała bez powoduINTERIA.PL


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

  •  

IEM Kraków 2026: Wielkie emocje w drugim ćwierćfinale. MOUZ z awansem

Większość obserwatorów i kibiców Counter-Strike'a 2 w roli faworytów stawiało formację MOUZ. G2 Esports choć jest bardzo utytułowaną i popularną marką w esporcie, to w ostatnich miesiącach przeżywa spory kryzys. Najlepsi zawodnicy drużyny zostali wykupieni przez saudyjski Falcons, a obecny skład nie nawiązuje walki o najwyższe esportowe cele. Dlatego ich udział w półfinale byłby pewnego rodzaju niespodzianką.

Wielkie emocje na Overpass


Pierwszą areną zmagań był Overpass wybrany przez zawodników MOUZ i to oni rozpoczęli w kapitalnym stylu, wygrywając rundę pistoletową po stronie terrorystów. Błyskawiczne prowadzenie kilkoma rundami ustawiało MOUZ w bardzo komfortowej sytuacji. Z kolei G2 musiało szybko znaleźć sposób na obronę bombsite'ów, by zacząć nawiązywać skuteczną rywalizację. Po trzeciej rundzie doszło do niecodziennej sytuacji. Jeden z graczy MOUZ - Ádám "torzsi" Torzsás borykał się z awarią sprzętową i wymusiło to kilkuminutową przerwę.

Być może wpłynęła ona na wynik, gdyż po wznowieniu meczu G2 wygrało trzy kolejne rundy. Od tego momentu mecz się wyrównał i żadna z ekip nie potrafiła zbudować sobie większej przewagi. Odzwierciedlał to wynik po pierwszej połowie - remis 6:6.

W drugiej połowie MOUZ znów było lepsze w rundy przy użyciu wyłącznie pistoletów i to ustawiało międzynarodową formację w korzystniejszej sytuacji. Jednak triumf na otwarcie drugiej połowy nie przyczynił się do zdobycia przewagi przez MOUZ. G2 Esports szybko odrobiło i po raz kolejny wynik był bardzo bliski, a G2 nawet objęło prowadzenie w 17. rundzie. Do samego końca obraz gry się nie zmieniał. Obie drużyny miały niewielką przewagę nad rywalem i nie wiadomo było, która z nich zdobędzie kluczowy punkt do zwycięstwa.

W regulaminowym czasie gry żadna z drużyn nie zdołała przechylić szali zwycięstwa i do rozstrzygnięcia mapy potrzebna była dogrywka. Tam już królowało wręcz wyłącznie MOUZ. Formacja ta szybko zdobyła dwie błyskawiczne rundy, co przybliżyło ich do triumfu na Overpassie. "Myszy" kontrolowały przebieg dogrywki i ostatecznie wygrali na Overpass 16:13.

MOUZ po raz drugi lepsze od G2


Po raz drugi kibice w krakowskiej Tauron Arenie mogli obejrzeć rozgrywkę na mapie Dust 2. Tym razem legendarna lokacja została wybrana przez G2 Esports i zawodnicy tej organizacji musieli ją wygrać, by przedłużyć sobie nadzieje na awans do półfinału. Gracze G2 początek mieli obiecujący, gdy prowadzenie 3:0. Błyskawicznie MOUZ odrobiło straty, zrobiło się 3:3 po sześciu odsłonach i od tego momentu mieliśmy bardzo wyrównane widowisko, a wynik 6:6 po pierwszej połowie mówił sam za siebie.

Po zmianie stron jednak obraz meczu zmienił się diametralnie. MOUZ zdominowało G2 tak mocno, że w drugiej połowie "Myszy" zdobyły aż siedem punktów, jednocześnie przegrywając jedną rundę. Tym samym to MOUZ okazało się lepsze na Dust2 i wynikiem 13:7 rozbili przeciwnika. W sobotę międzynarodowa formacja zmierzy się z Team Vitality. Starcie zaplanowane jest na godzinę 19:00.


Digital Dragon 2025: Krakowskie święto gamedevuINTERIA.PLINTERIA.PL


  •  

IEM Kraków 2026: Brazylijska FURIA melduje się w półfinale!

Święto esportu po raz drugi trafia do Krakowa. Poprzednio w 2017 roku rozgrywany w Tauron Arenie był PGL Major, kiedy sensacyjnym triumfatorem okazał się Gambit Esports. Teraz światowa czołówka Counter-Strike'a 2 ponownie odwiedziła stolicę Małopolski, lecz po raz pierwszy w ramach Intel Extreme Masters. Rozgrywki te przez ostatnie 11 lat gościł katowicki "Spodek". Teraz Kraków ma zamiar być jedną ze stolic światowego esportu.

Dust 2 zdecydowanie pod dyktando Brazylijczyków


Starcie lepiej zaczęło się dla Brazylijczyków, którzy rozpoczynali po stronie atakującej. Gracze FURII wygrali rundę pistoletową i szybko objęli przewagę wyniku oraz w ekonomii. Doświadczeni zawodnicy z Ameryki Południowej wykorzystali to i szybko objęli trzyrundową przewagę. Turcy byli w stanie wygrać dopiero w czwartej odsłonie i wtedy otworzyli wynik po swojej stronie. Ten moment najwyraźniej nadał wiatru w żagle Aurorze, gdyż błyskawicznie doprowadzili oni do wyrównania. Jednak w dalszych fragmentach to FURIA miała inicjatywę po swojej stronie. W efekcie Brazylijczycy na półmetku mapy prowadzili 7:5.

Reprezentanci Turcji po zmianie stron odegrali się na rywalach i wygrali pistoletówkę, co dawało im realną szansę na zwycięstwo na mapie wybranej przez siebie. Po chwili jednak FURIA niespodziewanie wygrała rundę przy posiadaniu słabszego ekwipunku i znów Aurora oddalała się od wyjścia na prowadzenie w mapach. Przewaga Brazylijczyków rosła regularnie.

Po 16. rundzie drużyna dowodzona przez FalleNa prowadziła już 10:6. FURIA zdecydowanie przeważała po zmianie stron i Aurora nie miała żadnego pomysłu na to, by przełamać defensywę rywala. Z każdą kolejną chwilą Brazylijczycy zbliżali się do zakończenia mapy. Ostatecznie wygrali na Dust 2 wynikiem 13:7 i tym samym objęli prowadzenie w całym spotkaniu 1:0. Teoretycznie zawodnicy z Ameryki Południowej mieli bardzo łatwą drogę do półfinału, gdyż druga mapa Mirage została przez nich wybrana.

FURIA dopełniła dzieła zniszczenia


Na otwarcie Mirage'a runda pistoletowa po raz kolejny trafiła na konto Brazylijczyków i wydawało się, że znów FURIA obejmie zdecydowane i szybkie prowadzenie. Jednak Aurora błyskawicznie doprowadziła do remisu 1:1, pomimo posiadania słabszego ekwipunku od rywala. Na początku zapowiadało to emocje na Mirage'u, lecz FURIA szybko przejęła inicjatywę i wyszła na prowadzenie 4:1 po stronie terrorystów. Wówczas Aurora wzięła przerwę taktyczną, by nieco wybić rywala z uderzenia to się udało. Turcy przerwali passę trzech kolejnych rund wygranych przez przeciwników.

Jednak nie na długo wybili z rytmu FURIĘ, która szybko odpowiedziała zwycięstwem w następnej odsłonie. Dominacja Brazylijczyków była większa z rundy na rundę. Po pierwszej połowie wygrywali na Mirage'u aż 9:3 i szanse Aurory na zwycięstwo w tamtym momencie były już iluzoryczne. FURIA nie zamierzała się zatrzymywać po zmianie stron. Dominacja nie ustawała, czego dowodem było zwycięstwo aż 13:4 i to drużyna FalleNa w imponującym stylu zameldowała się w półfinale.


Nowy serial Prime Video nie zachwyci nikogo. "Like a dragon: Yakuza" powstała bez powoduINTERIA.PL


  •  

Apex Legends: Breach - kluczowe nowości i zmiany w Sezonie 28

Sezon 28 "Breach" w Apex Legends to jedna z najbardziej znaczących aktualizacji ostatnich lat. Respawn Entertainment skupia się na intensyfikacji walk w zwarciu, większej kontroli przestrzeni oraz odświeżeniu balansu Legend, broni i systemu lootu. To sezon, który realnie zmienia sposób myślenia o mapach i pozycjonowaniu.

Hardlight Mesh - nowy fundament rozgrywki


Najważniejszą nowością nadchodzącej aktualizacji są Hardlight Mesh, czyli zniszczalne i naprawialne okna montowane w budynkach. Gdy są nienaruszone, pozwalają widzieć przeciwników, ale uniemożliwiają strzelanie i przechodzenie przez nie. Dopiero po zniszczeniu możemy strzelać do wybranego celu i przechodzić na drugą stronę.

W praktyce oznacza to:

  • więcej agresywnych wejść do budynków,

  • większe znaczenie broni do walki na krótki dystans,

  • zupełnie nowe sposoby obrony.

Hardlight Mesh pojawi się na Broken Moon, World's Edge, E-District oraz Firing Range jako nowa mechanika taktyczna. Dla weteranów może być to doskonały sposób na odświeżenie rozgrywki. Apex może momentami przypominać nawet Rainbow Sixa, pozwalając na wzmacnianie wybranych okien i dokładne zaplanowanie kluczowych pozycji.

Zmiany Legend - podział na atak i obronę


Sezon Breach wyraźnie dzieli Legendy na agresorów i obrońców.

Fuse otrzymał gruntowną przebudowę - nowy Knuckle Jumper pozwala przeskakiwać linie obrony, a przeprojektowany Ultimate skuteczniej czyści umocnione pozycje. Dodatkowe ulepszenia wzmacniają ogień i skracają czas ładowania umiejętności. Fuse staje się również żywą kontrą na Hardlight Mesh.

Bloodhound wraca do łask dzięki szybszej umiejętności taktycznej i mocno skróconemu czasowi odnowienia Ultimate. Nokauty w trakcie ulti przedłużają polowanie, a nowe ulepszenia nagradzają agresywną, ofensywną grę. To Legend dla graczy, którzy nie chcą odpuszczać po pierwszym starciu.

Po stronie defensywy błyszczy Catalyst. Jej kolce można teraz rzucać dalej i szybciej aktywować, a nowe ulepszenia pozwalają je ukrywać lub zwiększać obrażenia. Największą zmianą jest jednak Ultimate - Dark Veil można rozstawić poziomo, odcinając kluczowe punkty na mapie i redukując obrażenia od pocisków o 50%. W połączeniu z Hardlight Mesh Catalyst staje się prawdziwą królową kontroli terenu.

Ranked bez Drop Zone


Drop Zone znika z Rankedów. Po dwóch sezonach testów twórcy uznali, że losowe przydzielanie POI miało zbyt duży wpływ na wynik meczu i wprowadzało zbyt duży czynnik losowy. Ranked wraca do klasycznego dropshipa, zachowując bardziej przewidywalne tempo rozgrywki.


Apex Legends Breach

Apex Legends Breachmateriały źródłowe


Ewolucja Bot Royale - więcej swobody


Bot Royale przechodzi ewolucję. Tryb obsługuje teraz do pięciu w pełni ludzkich drużyn w lobby, resztę uzupełniają ulepszone boty. Zniesiono limit XP i blokadę progresji wyzwań (poza odznakami i statystykami). To idealne miejsce do nauki, rozgrzewki lub spokojnej gry bez presji Rankedów. Biorąc pod uwagę, że mamy do czynienia już z 28 sezonem Apex Legends i siódmym rokiem wsparcia, każdy krok w kierunku zmniejszenia bariery wejścia do gry powinien zostać przyjęty przez graczy z otwartymi ramionami.

Broń i loot - porządki i powrót shotgunów


Shotguny wracają do łask dzięki powrotowi potężnych dodatków hop-up, takich jak Dual Shell czy Disruptor Rounds. Jednocześnie osłabiono broń marksman - łuk Bocek, Triple Take i 30-30 tracą na sile, a G7 Scout trafia do Care Package'a.

System łupu został uproszczony:

Knockdown Shieldy znikają z podłogi i skalują się z poziomem Legendy,

Białe plecaki są wyposażeniem startowym i nie pojawiają się już w loocie.

Efekt? Szybsze, łatwiejsze i sprawniejsze lootowanie. Szczególnie w pierwszych minutach meczu, co powinno również spotkać się z dużym entuzjazmem ze strony nowych graczy oraz weteranów. Każdy gracz battle royale zna chyba to uczucie, kiedy w na początku meczu latamy po mapie i w panice ekwipujemy wszystko, co tylko wpadnie nam w ręce. Potem znajdujemy coś nowego, musimy pomyśleć co wyrzucić, co podmienić i na co nie ma już miejsca w plecaku. Mniej przedmiotów i uproszczony system tarcz powinny uczynić cały ten proces łatwiejszym i przyjemniejszym.

7. rocznica Apex Legends


Sezon Breach to także 7. urodziny Apex Legends. Gracze mogą odblokować do czterech Legend na stałe, zdobywać nagrody stworzone przez społeczność oraz polować na nowy Mythic Peacekeeper i Heirloom Shards. Do tego dochodzi nowy Battle Pass z reaktywnymi skinami i dodatkowymi wariantami dla wersji Ultimate+.

Premiera Breach w Apex Legends już 10 lutego 2026 roku!


Marvel's Spider-Man 2 - ray tracing w akcji na konsoli PS5 ProINTERIA.PL


  •  

Ukraiński piłkarz groził Polakom "Wołyniem". Spotkała go kara w grze

Mudryk przyszedł na świat w 2001 roku w Krasnohradzie. Wczesne lata swojej juniorskiej kariery spędził w kilku ukraińskich klubach. W wieku 17 lat wszedł na poważniejszy etap kariery seniorskiej. Sporo czasu spędził w Szachtarze Donieck, gdzie zaliczył 29 występów. Od 2023 roku napastnik rywalizuje w barwach angielskiego zespołu Chelsea F.C.

W połowie grudnia minionego roku gruchnęła głośna wieść, która dosyć mocno odbiła się w środowisku piłkarskim. The Football Association zawiesiło Mudryka we wszystkich rozgrywkach w piłce nożnej. Okazało się, że to pokłosie pozytywnego wyniku testu antydopingowego. Jest zawieszony tymczasowy, aczkolwiek wisi nad nim widmo nawet kilkuletniej banicji ze sportu.


Reprezentant Ukrainy Mychajło Mudryk podczas środowego sparingu z Borussią Moenchebgladbch

Reprezentant Ukrainy Mychajło MudrykAFP


Nie jest tajemnicą, że Mykhailo Mudryk lubi swój wolny czas spędzać przy grach komputerowych. Jedną z jego ulubionych produkcji jest Counter-Strike 2. To w tej strzelance rywalizuje za pośrednictwem zewnętrznej platformy FACEIT. 25-latek miał okazję mierzyć się z polską ekipą w jednym z meczów w CS'ie.

Niestety podczas rywalizacji doszło do przepychanek słownych, a w kulimacji do bardzo skandalicznej sytuacji. W logach czatu widzimy sporo prowokacyjnych wiadomości. Ukrainiec miał swoich oponentów określić mianem "słabych graczy". Ci odpłacili się krótkim: "idź lepiej grać w piłkę".

Następnie ze strony napastnika Chelsea popłynęły słowa, które nigdy nie powinny paść: "mieliście szczęście na Wołyniu", "następna mapa - Wołyń", "następna mapa - 39" i na końcu: "Wołyń zapamiętacie na zawsze". Długo nie trzeba było czekać. Zrzuty ekranu z tym zajściem szybko zatoczyły kilka okrążeń po sieci za sprawą jednego z polskich graczy, który konfrontował się z Ukraińcem.

Mykhailo Mudryk w połowie grudnia otrzymał zawieszenie w piłce nożnej, a nieco ponad miesiąc później został wykluczony z rozgrywek FACEIT - tym razem na miesiąc. Skandaliczna sytuacja z powoływaniem się na ludobójstwo wykonanym na dziesiątkach tysięcy Polaków na Wołyniu, jest teraz bardzo szeroko komentowana. Internauci nie pozostawiają suchej nitki na napastniku ukraińskiej reprezentacji w piłce nożnej.

Oto tłumaczenie samego zainteresowanego:


Jestem wdzięczny Polakom, którzy szczerze wspierają Ukrainę, ale cały czas widzę, jak inna część narodu traktuje obywateli Ukrainy, szczególnie tych żyjących w Polsce. Widzę to też podczas gry w CSa. Gdy dowiadują się, że jestem z Ukrainy, zaraz zaczynają nas obrażać, są wobec nas wrogo nastawieni.To dlaczego mam być kochać tych Polaków z CSa? Tej mojej miłości nigdy nie będzie. Oni nigdy nie pokażą, że pierwsi piszą „sława Rosji”, ale obrażają się, gdy przypomnisz im historię

Marvel's Spider-Man 2 - ray tracing w akcji na konsoli PS5 ProINTERIA.PL


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

  •  

Niezwykłe wydarzenie w Dubaju. Turniej w Tetrisa z udziałem 2800 dronów!

Turniej Tetrisa na niebie z udziałem dronów. Tego jeszcze nie było


Organizatorzy określają Red Bull Tetris jako pierwszy oficjalny turniej, który odbył się na żywo w przestworzach. Całości towarzyszyła spektakularna oprawa z udziałem kilku tysięcy dronów rozświetlających niebo. Dodatkowo melomani mogli posłuchać muzyki orkiestrowej na żywo. Na fanów czekały również liczne występy gości specjalnych.

Scenę Red Bulla postawiono tuż przed słynnym pomnikiem Dubai Frame, największej tego typu konstrukcji na świecie. Specjalna rama mierzy ponad 150 metrów i ma 95,5 metra szerokości. W codziennych warunkach ta atrakcja służy jako obserwatorium pozwalające na doglądanie sporej części Dubaju. Tym razem posłużyła jako plac zmagań dla najlepszych w swoim fachu…

W wielkim finale Red Bull Tetris World Final wzięło udział dwóch najlepszych graczy na świecie w Tetrisa, którzy dotarli do tego etapu po intensywnych kwalifikacjach (7 mln meczów), finałach krajowych w 60 państwach i rozgrywkach pucharowych. Nie było więc w tych rozgrywkach żadnej dozy przypadku.

Finał poprzedzony został specjalnym półfinałem, po którym zwycięzca miał prawo do ustalenia kolejności rozgrywek w finale. Rywalizacja między Fehmim Atalarem z Turcji a Leo Solorzano z Peru rozgrzała wszystkich do czerwoności. To pierwsze wydarzenie, gdzie gracze "układali Tetrisa" i nabijali punkty, sterując żywą flotą 2800 dronów na niebie.

To była historyczna chwila. Nikt nigdy nie widział Tetrisa granego w ten sposób. Ale przy dźwiękach muzyki rozbrzmiewających w pustynnym powietrzu i wstrzymującym oddech tłumie, drony precyzyjnie wyświetlały każdy spadek, obrót i upadek klocków Tetriminos w czasie rzeczywistym

Po intensywnym starciu zwycięzcą finałowej potyczki okazał się Fehmi Atalar, gromadząc na swoim koncie 168 566 punktów, dystansując konkurenta, który zdobył po upływie czasu 57 164 punktów. "Powiedziałem, że jeśli wygram, będzie to ogromne osiągnięcie dla mojego kraju i dla mnie samego" - mówił Atalar. Już po wszystkim turecki gracz nie krył emocji: "To wydarzenie było jedyne w swoim rodzaju. Nie da się tego opisać słowami".


źródło: Red Bull

źródło: Red Bullmateriały źródłowe


Twórca Tetrisa otwarcie: marzenie się spełniło


Sport elektroniczny wdrapał się na zupełnie nowy galaktyczny wręcz poziom z całą aranżacją tego wydarzenia. Fenomen Red Bull Tetris World Final dotarł nawet do… Aleksieja Pażytnowa, głównego projektanta legendarnego Tetrisa, który w 1984 wraz ze swoim zespołem stworzył tę logiczną grę.

Kiedy tworzyłem Tetrisa w 1984 roku, nie wyobrażałem sobie, że stanie się on globalną ikoną kulturową, jaką jest dziś, stale rozwijającą się w nowych i ekscytujących kierunkach. Jednym z moich największych marzeń było zobaczenie, jak gra się w nią dronami, więc jestem podekscytowany, widząc, jak to marzenie się spełnia. Red Bull Tetris idealnie oddaje naszego wspólnego ducha innowacji, entuzjazmu i energii, wynosząc grę na nowy poziom, jak nigdy dotąd

Nowy serial Prime Video nie zachwyci nikogo. "Like a dragon: Yakuza" powstała bez powoduINTERIA.PL


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

  •  

StarLadder Budapest Major: Klęska "polskiego" FaZe Clanu w finale


Spis treści:

  1. Finał Majora z dwoma polskimi akcentami

  2. FaZe z mocnym uderzeniem na Nuke'u

  3. Vitality z żądzą rewanżu na Dust2

  4. Wielkie emocje na Inferno

  5. Losy tytułu rozstrzygnęły się na Overpass


W skrócie

  • Finał StarLadder Budapest Major 2025 w Counter-Strike’u 2 dostarczył wielu emocji – FaZe Clan z Polakami w składzie zmierzył się z Team Vitality.

  • Początkowa dominacja FaZe na Nuke’u nie wystarczyła i kolejne mapy należały do Vitality.

  • Vitality wygrało całe spotkanie 3:1, a FaZe Clan po raz trzeci z rzędu przegrywa wielki finał w CS2.

  • Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu

Finał Majora z dwoma polskimi akcentami


Dla kibiców z Polski finał StarLadder Major w Budapeszcie jest wyjątkowy. FaZe Clan ma w swoich szeregach dwóch reprezentantów naszego kraju. Jakub "jcobbb" Pietruszewski jest jednym z pięciu zawodników, a zespół trenuje legendarny Filip "NEO" Kubski. Tym samym Pietruszewski ma szansę być szóstym Polakiem, który podniesie trofeum Majora w Counter-Strike'u i pierwszym od czasu premiery CS2.

Natomiast Kubski może dokonać tej sztuki już drugi raz. Po raz pierwszy sięgnął po ten najcenniejszy sukces w świecie Counter-Strike'a jeszcze jako zawodnik niespełna 12 lat temu, gdy wraz z czterema innymi Polakami wygrał EMS One Katowice 2014. Jednak faworytem finału Majora była drużyna Team Vitality. Finał Majora po raz pierwszy został rozegrany w systemie BO5 do trzech wygranych map.

FaZe z mocnym uderzeniem na Nuke'u


Wielka rywalizacja w Budapeszcie rozpoczęła się na Nuke'u, który został wybrany przez graczy FaZe. Mapa od początku przebiegała pod dyktando graczy FaZe grających po stronie atakującej. Była to wręcz dominacja, a Vitality nie mogło znaleźć sposobu na przeciwstawienie się formacji prowadzonej przez NEO. Po pierwszej połowie FaZe prowadziło 8:4.

Vitality robiło wiele, by zniwelować straty, ale nie mieli na to żadnego pomysłu. Widać było, że nie są tak dobrze przygotowani do gry na tej lokacji, jak ich finałowi przeciwnicy. Po zmianie stron FaZe nadal kontrolowało przebieg rywalizacji i nie dało na czasu na obudzenie się przez Vitality. Podopieczni "NEO" wygrali Nuke'a wynikiem 13:6. Vitality miało okazję do rewanżu na Dust2.

Vitality z żądzą rewanżu na Dust2


Na drugiej mapie Vitality zdecydowanie lepiej rozpoczęło rozgrywkę. Widać było, że znacznie pewniej czują się na Dust2 i przekładało się to na wynik. Szybko wyszli na prowadzenie 3:0, grając po stronie terrorystów. Dominacja Vitality była jeszcze większa duża od tej, jaką FaZe osiągnęło na Nuke'u. Gracze FaZe pierwszą rundę zdołali wygrać dopiero w ósmej odsłonie, co idealnie obrazowało ich fatalną sytuację na Dust2.

Zawodnicy FaZe zdołali wygrać jeszcze dwie rundy, dzięki czemu przegrywali po pierwszej połowie 3:9. Wygrana pistoletówka przez Vitality po zmianie stron jednak znacznie przybliżyła tę formację do wygrania mapy. W kolejnych fragmentach obraz gry się nie zmienił. Vitality rozbiło FaZe Clan 13:3 i udanie zrewanżowało się za przegranego Nuke'a. Następnie rywalizacja przeniosła się na Inferno.

Wielkie emocje na Inferno


Na trzeciej mapie FaZe zdecydowanie odzyskało blask z pierwszej potyczki. Podopieczni polskiego trenera wygrali rundę pistoletową, a to otworzyło im drogę do przewagi ekonomicznej nad Vitality. Oni to wykorzystali i błyskawicznie wyszli na trzypunktowe prowadzenie. Jednak tu nie można było mówić o pełnej dominacji na początku. Vitality szybko się otrząsnęło po początkowym ciosie i w końcu mieliśmy wyrównaną potyczkę. Jednak im dłużej trwała rozgrywka na Inferno, tym Vitality zdobywało większą przewagę po stronie defensywnej. Skutkowała ona wygraniem pierwszej połowy aż 8:4.

FaZe na otwarcie drugiej części mapy znów było lepsze w pistoletówce, co mogło być ważnym fundamentem to odrabiania strat. Ewidentnie to był moment, który przywrócił drużynę NEO do rywalizacji. Nabrali oni wiatru w żagle i zdecydowanie poprawili swoją grę. Jednak Vitality nie pozwoliło na całkowitą utratę prowadzenia na mapie. FaZe zostało zatrzymane, gdy gracze tej formacji zbliżyli się na 2 punkty (9:7) i od tego momentu Vitality powróciło do świetnej gry, która trwała do końca mapy. Vitality wygrało na Inferno wybranym przez FaZe 13:9 i tym samym wyszli na prowadzenie w wielkim finale StarLadder Budapest Major.

Losy tytułu rozstrzygnęły się na Overpass


Niestety kibice FaZe Clanu nie mogli mieć dobrych nastrojów na początku czwartej mapy. Formacja dwóch Polaków tym razem przegrała rundę pistoletową i mogło to wprowadzić pewien niepokój w ich szeregi. Vitality błyskawicznie zbudowało bezpieczną przewagę i kontrolowało przebieg pierwszej połowie na Overpassie. Różnica klas była aż nadto widoczna. Takiej dominacji nie było na żadnej z poprzednich map. Wystarczy napisać, że na półmetku mapy Vitality wygrywało aż 11:1 i trudno było przypuszczać, że FaZe odmieni losy finału.

W drugiej połowie niewiele się działo. Vitality pomimo przegranej rundy pistoletowej, nie pozwoliło na dokonanie esportowego cudu. Zespół Vitality sięgnął po drugi w tym roku turniej rangi Major. FaZe natomiast może mieć poczucie fatalnej passy. To był trzeci finał Majora w CS2 z ich udziałem i trzeci zakończony porażką.


Marvel's Spider-Man 2 - ray tracing w akcji na konsoli PS5 ProINTERIA.PL


  •  

Polacy w półfinale Majora w Budapeszcie. Zdecydowane zwycięstwo nad MOUZ

Polskie akcenty na Majorze już jedynie w FaZe Clan


FaZe Clan jest szczególną drużyną dla polskich kibiców Counter-Strike'a podczas rozgrywanego w stolicy Węgier turnieju rangi Major. Formacja ta ma w swoich szeregach dwóch reprezentantów naszego kraju. Barwy FaZe przywdziewają - Jakub "jcobbb" Pietruszewski w roli zawodnika oraz Filip "neo" Kubski, który piastuje funkcję trenera od lipca 2023 roku. Międzynarodowa drużyna podczas StarLadder Majora awansowała do fazy play-off po bardzo trudnych bojach.

W trzecim etapie formacja ta rozegrała aż pięć spotkań i do samego końca musiała drżeć o własne losy. Jednak pojedynek przy bilansie dwóch zwycięstw i dwóch porażek przeciwko Passion UA okazał się dla nich pomyślny i to FaZe znalazło się w najlepszej "ósemce" turnieju. W 1/4 finału czekało na nich MOUZ. Starcie to nie miało jednoznacznego faworyta i obie drużyny mogły przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Mecz rozegrał się na dwóch mapach - Nuke oraz Inferno.

FaZe Clan nie dało szans rywalom


Pierwsza potyczka na wybranym przez FaZe Nuke'u była bardzo interesująca. Zgodnie z przewidywaniami obie drużyny prezentowały zbliżony do siebie poziom. Pomimo tego, że pierwsza połowa została wygrana wysoko przez FaZe, bo aż 9:3, to nie brakowało efektownych akcji i emocjonujących starć pomiędzy zawodnikami. W drugiej części spotkania podopieczni "neo" stracili kontrolę nad wydarzeniami na serwerze. MOUZ wygrało aż osiem kolejnych rund i w pewnym fragmencie nawet gracze tej organizacji wyszli na prowadzenie 11:9. FaZe jednak szybko odzyskało kontrolę nad wydarzeniami i wygrało na "swojej" mapie 13:11.

Na Inferno widzieliśmy już z goła inny obraz spotkania. FaZe tam dzieliło i rządziło, nie dając dojść do głosu swoim przeciwnikom. Już wynik 10:2 po pierwszej połowie mówił wiele. Gracze pod wodzą polskiego trenera po zmianie stron tylko dokończyli dzieła zniszczenia przeciwników, wygrywając trzy kolejne rundy i kończąc całą mapę efektownym wynikiem 13:2 i w całym meczu zwyciężając 2:0. FaZe Clan w półfinale czeka na zwycięzcę ćwierćfinału pomiędzy FURIĄ a Natus Vincere.

Zobacz również:



Bez tego żadna produkcja nie byłaby kompletna! Czasem to prawdziwe dzieła sztuki INTERIA.PL


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

  •  

Poznaliśmy lokalizację turnieju Major w CS2. To egzotyczny kraj w Azji

Counter-Strike nieprzerwanie od ponad 20 lat jest jedną z najważniejszych gier esportowych na rynku. Każdego roku organizowanych jest wiele turniejów, ale tym najważniejszym jest zawsze CS2 Major. W poniedziałek ogłoszono w mediach społecznościowych lokalizację drugiego przyszłorocznego Majora. Turniej odbędzie się w niewielkim azjatyckim państwie.

  •