Widok normalny

Otrzymane dzisiaj — 8 kwietnia 2026

Blizzard zmienia twarz Anran w Overwatch. Dyrektor tłumaczy decyzję

8 kwietnia 2026, 10:22

Zbyt łagodna twarz i brak charyzmy


Overwatch to nastawiona na rywalizację strzelanka pierwszoosobowa, w której gracze wybierają spośród kilkudziesięciu unikalnych postaci. Anran trafiła do gry jako siostra Wuyanga - wojowniczka o silnej osobowości. Jej model w grze kompletnie jednak nie pasował do tego opisu. Gracze szybko wypunktowali różnice między oficjalnymi materiałami promocyjnymi a ostatecznym projektem.

Reżyser Aaron Keller przyznał rację niezadowolonym osobom:


Chcemy, żeby nasi bohaterowie wyróżniali się charakterem, a ich wygląd odzwierciedlał osobowość. Wydaje nam się, że nie do końca nam się to udało podczas premiery Anran. Powinna sprawiać wrażenie starszej, a jej pierwotna wersja była zbyt niewinna i figlarna. Anran to pewna siebie, zdeterminowana oraz groźna urodzona przywódczyni. Chcemy, żeby jej model wyrażał właśnie tę osobowość, dlatego wprowadziliśmy poprawki.


Konkretne poprawki i dojrzalszy efekt


Blizzard udostępnił dokładne zestawienie modyfikacji. Twórcy zmienili kształt oczu oraz brwi Anran, dodali wyraźniejszy zarys policzków i szczęki, a także uwydatnili piegi. Zespół miał w tym konkretny cel: odejść od dziecięcego wyrazu twarzy w stronę bardziej dojrzałego wizerunku.

Głosy niezadowolenia nie płynęły wyłącznie od społeczności. Aktorka użyczająca głosu Anran publicznie skrytykowała pierwotny wygląd bohaterki. Nagrała wideo, w którym wprost poprosiła deweloperów o przeprojektowanie postaci zgodnie ze szkicami koncepcyjnymi. Publiczna presja ze strony obsady dubbingowej ostatecznie zmusiła studio do reakcji.


Porównanie dwóch wersji postaci kobiecej z gry Overwatch – po lewej stronie starszy wygląd z mniej wyrazistym wyrazem twarzy i neutralną pozą, po prawej nowsza wersja z bardziej dynamicznym, pewnym siebie wyrazem twarzy, wyraźniej zaakcentowanymi oczam...

Overwatchmateriały źródłowe


Zmiana narracji twórców


Zaktualizowany model Anran trafi do strzelanki w drugim sezonie rozgrywek. Oficjalny komunikat Blizzarda opublikowany w serwisie X pominął temat wcześniejszej krytyki. Firma skupiła się wyłącznie na wzmocnieniu obecności postaci oraz doprecyzowaniu wizji artystycznej. Gracze przyjęli jednak same modyfikacje bardzo pozytywnie.

Szybka reakcja na uwagi dotyczące designu to nowość w strategii wydawniczej Blizzarda. Po kontrowersjach związanych z premierą Overwatch 2 firma stara się odbudować zaufanie odbiorców poprzez regularne aktualizacje. Zmiana twarzy Anran udowadnia, że deweloperzy zaczęli traktować opinie fanów priorytetowo. Tak trzymać!

Czy wiesz, że...


Overwatch zadebiutowało w maju 2016 roku i błyskawicznie zdobyło średnią ocen na poziomie 91 punktów w serwisie Metacritic. W 2024 roku Blizzard poinformował, że w drugą część cyklu zagrało łącznie ponad 100 milionów osób na całym świecie.


Dying Light: The Beast - Restored Land - trailermateriały prasowe


Setki milionów dolarów inwestycji w esport. Nadchodzi esportowa olimpiada

8 kwietnia 2026, 09:35

Jako przykład rosnącej skali i ambicji globalnego esportu można wskazać Esports World Cup (EWC). Już w 2025 roku turniej przyciągnął czołowych zawodników i organizacje z całego świata, oferując rekordową pulę nagród przekraczającą 70 milionów dolarów. EWC nie ogranicza się jednak do rywalizacji - wprowadza również rozbudowany system wsparcia dla klubów i całego ekosystemu, na który przeznaczane są dodatkowe dziesiątki milionów dolarów. Dzięki temu wydarzenie stało się jednym z najbardziej kapitałochłonnych i kompleksowych projektów w historii esportu, wyznaczając nowe standardy profesjonalizmu i międzynarodowej rywalizacji.

Kolejnym krokiem w rozwoju globalnego esportu jest Esports Nations Cup (ENC), który zadebiutuje w listopadzie 2026 roku w Rijadzie. ENC wprowadza narodowe reprezentacje w ustrukturyzowanym, cyklicznym formacie - to esportowa "olimpiada", w której zawodnicy rywalizują nie dla klubów, lecz dla swoich krajów. Już od początku funkcjonuje ENC Development Fund z rocznym budżetem wynoszącym co najmniej 45 mln USD, finansujący logistykę i podróże reprezentacji, działania marketingowe, budowę fanbase'u, a także bootcampy, lokalne wydarzenia i aktywacje.

Esports Nations Cup powstał w oparciu o prostą ideę: zawodnicy powinni mieć zaufaną ścieżkę, by reprezentować swój kraj, a kibice powinni mieć reprezentację narodową, za którą naprawdę mogą się angażować. Skupiliśmy się na jakości partnerstw i struktur wspierających tę ścieżkę, dopasowanej do skali, która pozwala stworzyć globalne wydarzenie. Odpowiedź naszych partnerów daje nam pewność, że ENC to nie tylko nowe rozgrywki, ale innowacyjny model narodowego esportu - początek nowego rozdziału w historii esportu.

Polska dołącza do tej globalnej inicjatywy, wysyłając 16 reprezentacji w różnych tytułach esportowych. Fantasyexpo, jako National Team Partner, odpowiada za organizację i zarządzanie polskimi drużynami, współpracując z trenerami, klubami i wydawcami gier, a także prowadząc działania marketingowe i komunikacyjne, które mają mobilizować lokalną społeczność.

Bycie National Team Partnerem to unikalna pozycja w globalnym ekosystemie esportu. Polska reprezentacja działa w ramach światowego modelu narodowych drużyn, przy wsparciu wielomilionowego funduszu ENC, co daje nam pełną kontrolę nad strategią sportową, marketingową i komunikacyjną. Ta skala i poziom profesjonalizacji w połączeniu z wyłącznością dla naszego kraju sprawiają, że jesteśmy częścią czegoś więcej niż turnieju - budujemy narodowy esport na światowym poziomie.

ENC to część systemowego, wielomilionowego, a w szerszej perspektywie wielomiliardowego programu inwestycyjnego w esport. Dla polskich reprezentacji oznacza to dostęp do stabilnego, wielomilionowego finansowania i profesjonalnej infrastruktury, pozwalającej rywalizować na globalnym poziomie i budować narodową dumę esportową.


Bez tego żadna produkcja nie byłaby kompletna! Czasem to prawdziwe dzieła sztuki INTERIA.PL


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

Gracz Pokemon Go ukarany za zwycięski gest. Tytuł oddano rywalowi

7 kwietnia 2026, 11:24

W skrócie

  • Zawodnik Firestar73_ został pozbawiony tytułu regionalnego mistrza Pokemon Go w Orlando po geście zwycięstwa uznanym za niesportowe zachowanie.

  • Społeczność turnieju wyraziła wsparcie dla gracza i domaga się wyjaśnień dotyczących podstaw decyzji sędziów.

  • Przedstawiciele The Pokemon Company oraz studia Niantic nie zabrali oficjalnego głosu w sprawie dyskwalifikacji.

  • Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu

Niespodziewana zmiana wyniku po finale


Pokemon Go to produkcja oparta na technologii rozszerzonej rzeczywistości stworzona przez studio Niantic, w której uczestnicy przemieszczają się po prawdziwym świecie i chwytają wirtualne stworki. Rozgrywki turniejowe toczą się w niej od lat. Główną stawką są awanse na Mistrzostwa Świata Pokemon organizowane co roku przez firmę The Pokemon Company. Tegoroczna edycja finałowych zawodów odbędzie się na Hawajach.

Firestar73_ dotarł do finału regionalnych kwalifikacji w Orlando przez drabinkę przegranych. Oznaczało to konieczność wygrania większej liczby starć niż przeciwnik z drabinki wygranych. Zawodnik ostatecznie zwyciężył w decydującym, piątym meczu wielkiego finału. Na nagraniu udostępnionym przez użytkownika o pseudonimie AXN widać zachowanie gracza po ostatnim ruchu. Zwycięzca zdjął słuchawki, uniósł ramiona w geście triumfu, wykonał pięścią ruch w dół i odwrócił się, by podać rywalowi rękę w ramach podziękowania za grę.

Organizatorzy przeanalizowali tę sekwencję i uznali ją za niesportową. Główna nagroda oraz tytuł regionalnego mistrza zostały natychmiast przekazane drugiemu finaliście.

Solidarność fanów ze zdyskwalifikowanym graczem


Widzowie turnieju w Orlando wyrazili wsparcie dla Firestara73_. Wielu komentujących wprost pytało o podstawy regulaminowe tak drastycznej decyzji. Część społeczności zażądała przywrócenia pierwotnego wyniku, a niektórzy sugerowali nawet celowe działanie sędziów na niekorzyść zawodnika.

Jedną z hipotez tłumaczących interwencję sędziów pozostaje rzut słuchawkami. Alternatywne ujęcie z nagrania pokazuje, że gracz odłożył sprzęt na biurko z wyczuwalnym impetem tuż przed uniesieniem rąk. Urządzenie wylądowało jednak wyłącznie po jego własnej stronie stołu i nie naruszyło przestrzeni pokonanego przeciwnika.

Nawet jeśli tak właśnie było, odebranie komuś regionalnego tytułu za tak błahy gest wydaje się wyjątkowo surową karą.

Pojawiła się też teoria o presji nałożonej na sędziów. Dzień wcześniej ukarano uczestnika turnieju Pokemon Trading Card Game za analogiczne zachowanie podczas tego samego wydarzenia.

Trwające kwalifikacje do głównych mistrzostw


Przedstawiciele The Pokemon Company oraz studia Niantic nie opublikowali oficjalnego stanowiska w sprawie dyskwalifikacji. Społeczność domaga się publikacji szczegółowych wytycznych określających ramy dozwolonej celebracji po wygranym meczu.

Kwalifikacje regionalne do tegorocznych Mistrzostw Świata wciąż trwają. Najlepsi trenerzy wirtualnych stworków z całego globu kontynuują walkę o punkty i bezpośrednie awanse do głównego turnieju na Hawajach.

Czy wiesz, że...


Studio Niantic zarobiło na grze Pokemon Go ponad 7 miliardów dolarów (około 28 miliardów złotych) w ciągu pierwszych kilku lat od premiery. Twórcy przygotowali jedną z najbardziej dochodowych produkcji mobilnych w historii. Oficjalne turnieje tego tytułu prowadzone są w ramach szerszego systemu Play! Pokemon. Obejmuje on zmagania w grach wideo z głównej serii na konsole Nintendo Switch, a także profesjonalne rozgrywki w tradycyjną karciankę Pokemon Trading Card Game.


Digital Dragon 2025: Krakowskie święto gamedevuINTERIA.PLINTERIA.PL


Otrzymane przedwczoraj

Fortnite: Ratowanie Świata za darmo! Epic Games oficjalnie potwierdza datę

11 marca 2026, 16:41

Fortnite: Ratowanie Świata za darmo! Epic Games oficjalnie potwierdza datę

Grzegorz Gajkoś

Fortnite: Ratowanie Świata już wkrótce przejdzie na model free-to-play. Moduł, który pierwotnie był fundamentem popularnej produkcji od Epic Games, doczeka się sporej rewolucji. Na fanów czeka grad nagród, które będzie można odblokowywać etapowo i w kooperacji z innymi.


Trzech bohaterów Fortnite: Ratowanie Świata strzelających do potworów w kolorowym, futurystycznym otoczeniu.

Fortnite Ratowanie ŚwiataINTERIA.PL


Epic Games zapowiedziało ogromną rewolucję w ekosystemie swojego prominentnego gamingowego projektu. Fortnite: Ratowanie Świata (Save the World), czyli survivalowy moduł, przejdzie na bezpłatny model rozgrywki. Nastąpi to już niebawem, bowiem dokładnie 16 kwietnia.

Zarejestruj się przed 16 kwietnia, aby wziąć udział w zadaniu społeczności. Zdobywaj nagrody w grze za każde wykonane zadanie etapowe! Każda rejestracja na stronie internetowej przybliża społeczność do celu. Za każde wykonane przez społeczność zadanie etapowe wszyscy uczestnicy otrzymają nagrodę w grze!

Zadania etapowe odblokowane zostaną, gdy gra przekroczy odpowiednią liczbę rejestracji. Na razie pasek postępu wynosi 9%, a cały rozkład prezentuje się następująco:

  • Zadanie etapowe #1 - 300 tys. rejestracji

  • Zadanie etapowe #2 - 700 tys. rejestracji

  • Zadanie etapowe #3 - 1 mln rejestracji

Najcenniejszą nagrodą związaną z ostatnim etapem jest Bohaterka Zimowa Zabójczyni. Dostępna jest ona tylko w Ratowaniu Świata. Trafi ona na profile wszystkich graczy uczestniczących w zadaniu w momencie przejścia modułu survivalowego na model f2p.

Czym jest Fortnite: Save the World (Ratowanie Świata)?


To żadna nowość w świecie Fortnite. To tak naprawdę swoisty powrót do prawdziwych początków marki rozwijanej przez Epic Games. Nim tryb battle royale wystrzelił w kosmos z popularnością, to właśnie Ratowanie Świata przecierało szlaki grze Fortnite.

Cała rozgrywka skupia się na zabawie kooperacyjnej PvE. W gronie znajomych podejmujemy walkę z nadciągającymi hordami potworów, odkrywamy świat, budujemy forty, tworzymy bronie i zgarniamy cenne łupy przy okazji levelując naszą postać.

Save the World straciło na znaczeniu, gdy Fortnite: Battle Royale okazał się ogromnym hitem w końcówce 2017 roku. Najwidoczniej Epic Games ma szeroko zakrojone plany powrotu tego modułu do łask

W Ratowanie Świata zagracie za darmo na: konsolach PlayStation, Xbox (także w chmurze), Nintendo Switch 2, PC oraz za pośrednictwem usług Amazon Luna i NVIDIA GeForce NOW. Moduł nie będzie dostępny na oryginalnym Switchu oraz smartfonach i tabletach.


Nowy serial Prime Video nie zachwyci nikogo. "Like a dragon: Yakuza" powstała bez powoduINTERIA.PL


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

Polak najbardziej obiecującym graczem Counter-Strike'a 2? Duże wyróżnienie

10 marca 2026, 18:47

Polak najbardziej obiecującym graczem Counter-Strike'a 2? Duże wyróżnienie

Krzysztof Chałabiś

Polska jest jednym z najbardziej zaangażowanych krajów na scenie Counter-Strike'a. Dotyczy to zarówno imponująco dużej bazy graczy w produkcji Valve'a oraz historii sukcesów. Od kilku lat jednak polscy profesjonaliści są w widocznym kryzysie. Jednak jest widoczne światełko w tunelu. Redakcja HLTV.org przyznała ważne wyróżnienie polskiemu nastolatkowi.


Osoba gra w Counter-Strike na komputerze, używając klawiatury i myszki, ekran pokazuje interfejs gry z celownikiem.

Jest nadzieja dla polskiej sceny Counter-StrikeMICHAEL MATTHEYDPA


Widoczny kryzys polskiej sceny Counter-Strike'a


Polska scena Counter-Strike nie jest w najlepszej kondycji w ostatnich latach. Wprawdzie nasi reprezentanci znajdują się w składach kilku mocnych drużyn, lecz te nie wygrywają czołowych turniejów. Team Liquid z dwoma naszymi rodakami - ultimatem oraz siuhym, FaZe Clan z jcobbbem oraz Filipem "NEO" Kubskim na stanowisku trenera czy GamerLegion, gdzie niedawno powrócił snax są dosyć dalekie od wygrywania najważniejszych rozgrywek. Nasz kraj nie ma również liczącej się drużyny w ścisłej czołówce światowej.

To wszystko skutkuje tym, że Polacy nieco mniej interesują się rozgrywkami turniejowymi, gdyż sukcesy są zawsze najlepszym motorem napędowym. Jednak to nie oznacza, że nie ma w Polsce utalentowanych zawodników. Jednym z najbardziej obiecujących polskich graczy w Counter-Strike'u 2 jest 19-letni Kacper "xKacpersky" Gabara. Otrzymał on niedawno bardzo prestiżowe wyróżnienie, które może mu otworzyć drzwi do wielkiej kariery.

Polak wyróżniony przez słynną redakcję


Gabara swoją profesjonalną karierę rozpoczynał w mało znanej organizacji Illusion Esports, gdy miał zaledwie 17 lat. Polak szybko został zauważony i już w październiku 2023 roku podpisał umowę ze znaną fińską drużyną ENCE. Wówczas w składzie znajdowali się również inni polscy zawodnicy, co ułatwiło Gabarze aklimatyzację w zespole. Nastolatek w wakacje ubiegłego roku nieco niespodziewanie opuścił ENCE i przeniósł się na zasadzie wypożyczenia do legendarnego Ninjas in Pyjamas.

Polak szybko zaczął tam imponować swoimi umiejętnościami, co zwróciło uwagę międzynarodowych ekspertów. Teraz został dostrzeżony przez redakcję uznanego serwisu HLTV.org. Wspomniana redakcja co miesiąc publikuje ranking najbardziej obiecujących młodych zawodników CS2 ze światowej sceny. Na pierwszym miejscu tego zestawienia znalazł się właśnie xKacpersky. Polak wyprzedził m.in. przedstawicieli drużyny TheMongolz czy 100 Thieves.

Oprócz Gabary w najlepszej 50. znalazło się również miejsce dla innego Polaka - Alana "flayy" Krupy, który aktualnie gra w polskiej drużynie 9INE. Zatem przyszłość polskiego Counter-Strike'a 2 może być znacznie lepsza od teraźniejszości. Musimy trzymać kciuki za dalszy rozwój polskich graczy.


Nowy serial Prime Video nie zachwyci nikogo. "Like a dragon: Yakuza" powstała bez powoduINTERIA.PL


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

Fortnite drożeje. Gracze zapłacą więcej za V-dolce!

10 marca 2026, 16:05

Fortnite drożeje. Gracze zapłacą więcej za V-dolce!

Grzegorz Gajkoś

Już za nieco ponad tydzień Epic Games wprowadzi sporą rewolucję w swojej flagowej produkcji Fortnite. Fani tego uniwersum nie będą zadowoleni z ogłoszonych zmian. Studio szykuje podwyżki cenowe wirtualnej waluty, czyli V-dolców (V-bucks). Powód takiej, a nie innej decyzji jest jeden: "koszty utrzymania gry znacząco wzrosły". Firma chce w ten sposób pokryć wydatki.


Stos srebrnych żetonów V-dolców na jasnoniebieskim tle z podświetleniami świetlnymi.

V-dolce w Fortnite drożeją!materiały źródłowe


Wirtualny sklep w grze Fortnite to prawdopodobnie jeden z najbardziej rozbudowanych i dochodowych ekosystemów, jaki kiedykolwiek pojawił się w grach wideo. Zestawy dostępnych tam przedmiotów zmieniają się rotacyjnie codziennie. Regularnie w sklepie pojawiają się nowe skórki, a zdarza się też, że powracają unikalne przedmioty, które nie gościły w słynnym Item Shopie przez miesiące, a nawet lata.

To oczywiście skłania graczy i rozpala wyobraźnie kolekcjonerów do wydania dodatkowej wirtualnej waluty na zakupy. Niestety od 19 marca w Fortnite obowiązywać będzie zupełnie nowy cennik. Epic Games wprost mówi o podwyżkach cenowych za V-dolce, zrzucając winę na rosnące koszty utrzymania popularnej gry battle royale.

Nowy cennik V-Dolców prezentuje się następująco:


  • 800 V-dolców kupicie za 36,99 zł. Poprzednio w tej cenie można było nabyć 1000 V-dolców

  • 2400 V-dolców kupicie za 94,99 zł. Poprzednio w tej cenie można było nabyć 2800 V-dolców

  • 4500 V-dolców kupicie za 149,99 zł. Poprzednio w tej cenie można było nabyć 5000 V-dolców

  • Najbogatszy pakiet 12 500 V-dolców kupicie za 365,99 zł. Poprzednio w tej cenie można było nabyć 13 500 V-dolców

  • Dodatkowo w przypadku zakupu dokładnej wartości V-dolców zapłacicie teraz 2,31 zł / 50 V-dolców. Przedtem stawka wynosiła 1,85 zł / 50 V-dolców.

Zmiany w zakupie karnetu bojowego


Karnet bojowy od 19 marca nabędziecie za 800 V-dolców i pozwoli Wam odebrać tyle samo wirtualnej waluty w ramach jego ukończenia. "Wcześniej kosztował 1000 V-dolców i można było zdobyć 1000 V-dolców oraz dodatkowe 500 w ramach nagród dodatkowych".

Koszty za poszczególne inne karnety


  • Karnet OG będzie kosztować 800 V-dolców (wcześniej 1000).

  • Karnet muzyczny będzie kosztować 1200 V-dolców (wcześniej 1400)

  • Karnet LEGO będzie kosztować 1200 V-dolców (wcześniej 1400)

Warto też nadmienić, że w ramach członkostwa Ekipy Fortnite otrzymacie od teraz 800, a nie 1000 V-dolców.


Poczuj klimat Intel Extreme Masters Katowice 2025INTERIA.PL


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

Vitality triumfuje na IEM Kraków 2026. Genialny Francuz znowu rządzi!

8 lutego 2026, 22:13

Vitality nadal dominuje


Nie ma żadnych wątpliwości, że Vitality to najlepsza drużyna w krótkiej historii CS 2. Coraz częściej pojawiają się również głosy, że ekipa dowodzona przez Dana "apEXa" Madesclaire'a jest silnym kandydatem do zostania najbardziej utytułowaną formacją w całej esportowej historii gier z serii Counter-Strike.

Zwolennikom tej teorii Vitality dorzuciło kolejny solidny fundament. Zespół z niesamowitym Mathieu "ZywOo" Herbautem na pokładzie nie pozostawił złudzeń na Intel Extreme Masters 2026. Vitality przebojowo rozprawiło się ze swoimi oponentami w fazie grupowej. Tam pokonali BC.Game, 3DMAX oraz Aurorę. Podczas tych trzech starć drużyna nie straciła nawet jednej mapy. Półfinał z udziałem MOUZ również nie przyniósł zbyt wiele emocji. Vitality po raz kolejny zademonstrowało siłę, akcentując zwycięstwo rezultatem 2 do 0.


Zespół e-sportowy prezentowany na dużym ekranie na scenie wydarzenia, pięciu zawodników w jednakowych strojach, logo drużyny FURIA, elementy sceniczne oraz widoczny puchar na pierwszym planie, tło z niebieską kolorystyką i logotypami sponsorów.

źródło: Zbigniew PławeckiINTERIA.PL


FURIA ugrała zaledwie jedną mapę


Wielki finał pomiędzy Vitality i FURIĄ zwiastował na papierku sporo emocji. Już pierwsza mapa, czyli Mirage, dostarczyła fanom esportu zgromadzonym w krakowskiej Tauron Arenie dużo wrażeń. Po zaciętym starciu brazylijska drużyna była w stanie przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Ekipa "FalleNa" doskonale spisywała się taktycznie i strzelecko.

Niestety im dalej w las tym Brazylijczycy tracili impet, a Vitality rosło. Inferno to już koncert ze strony ekipy "apEXa" (13 do 8). Jeszcze większa przewaga zrodziła się na Nuke. Tutaj Vitality nie dało rozwinąć skrzydeł swoim przeciwnikom w żadnym wymiarze (13 do 2).

ZywOo: Geniusz Counter-Strike'a


Niespodziewanie FURIA po fatalnym początku Overpassa zaczęła się odbudowywać, przez chwilę nawet zyskując przewagę na tablicy wyników. To jednak było za mało, by przezwyciężyć fantastycznie dysponowanego dzisiaj "ZywOo", który w kilku rundach niemal w pojedynkę ograł Brazyliczyków. Wspomniany "ZywOo" to bezapelacyjnie najlepszy zawodnik turnieju IEM Kraków 2026. W samym finałowym starciu Francuz zanotował 90 eliminacji, przy zaledwie 41 śmierciach (1,66 - rating 3.0).

Vitality idzie po swoje, akcentując co rusz swoją dominację. W końcówce ubiegłego roku łupem tej formacji padł StarLadder Major w Budapeszcie. Wcześniej europejski superteam zwyciężał na: ESL Pro League Season 22, BLAST.tv Austin Major, IEM Dallas oraz BLAST Rivals Spring.


Marvel's Spider-Man 2 - ray tracing w akcji na konsoli PS5 ProINTERIA.PL


IEM Kraków 2026: Rosjanie z Team Spirit zdobyli brąz w Krakowie

8 lutego 2026, 15:56

IEM Kraków 2026: Rosjanie z Team Spirit zdobyli brąz w Krakowie

Krzysztof Chałabiś

W niedzielę na Tauron Arenie w Krakowie po raz pierwszy rozegrano mecz o 3. miejsce na Intel Extreme Masters w Counter-Strike'a 2. Zmierzyły się ze sobą Team Spirit oraz MOUZ. Pierwsza z wymienionych drużyn była wyraźnym faworytem i wywiązała się z tej roli znakomicie.


Duża scena turniejowa podczas wydarzenia e-sportowego, na której na ekranach widoczny jest napis 'MATCH WINNERS' oraz logo drużyny Team Spirit. Po bokach sceny siedzą zawodnicy przy stanowiskach komputerowych, publiczność obserwuje całość z widowni.

IEM Kraków 2026 / źródło: Zbigniew PławeckiINTERIA.PL


Team Spirit zdominował pierwszą mapę


Grająca pod rosyjską flagą drużyna Spirit była wyraźnym faworytem historycznego, pierwszego meczu o trzecie miejsce na Intel Extreme Masters. Początek na mapie Dust 2 faktycznie wskazywał na dominację donka i jego kolegów, lecz MOUZ szybko opanowało sytuacje i dorównało faworyzowanej ekipie. Międzynarodowy zespół zdobył kilka bardzo ważnych rund po stronie defensywnej i przed zmianą stron przegrywali już tylko dwoma "oczkami" - 7:5. Zatem wynik mapy na półmetku starcia był całkowicie otwarty.

W drugiej połowie drużyna składająca się z trzech Rosjan, Białorusina i Ukraińca przejęła wyraźniej inicjatywę. Widać było, że lepiej się czują w roli antyterrorystów i potrafią skuteczniej neutralizować pozycje rywala na mapie. Skutkowało to zwycięstwem na Dust 2 aż 13:8. Solidna pierwsza połowa "Mysz" to było za mało, by pokonać Team Spirit w pierwszej odsłonie. MOUZ musiało wygrać na Mirage'u, żeby zachować szansę na brązowy medal imprezy w Krakowie.

Spirit sięga po medal w Krakowie


Jednak Spirit nie zamierzało się zatrzymywać na drugiej mapie. Faworyci szybko objęli prowadzenie 3:0, potwierdzając bardzo dobrą dyspozycję we wczesne niedzielne popołudnie w stolicy Małopolski. MOUZ po stronie terrorystów nie miało żadnych szans z rozpędzonymi zawodnikami z Europy Wschodniej. Przewaga Spirit była wręcz gigantyczna, z każdą rundą przewaga rosła.

Spirit po siedmiu rundach prowadziło aż 6:1. Przyznać, że mecz na Mirage był jednostronny to tak, jakby nic nie napisać. Pierwsza część spotkania zakończyła się zwycięstwem Spirit aż 10:2. W dalszych fragmentach meczów niewiele się zmieniło. Gracze z Europy Wschodniej pewnie kroczyli po brązowy medal. Ten zdobyli po zaledwie 16 rundach, wygrywając na Mirage'u aż 13:3. Tym samym zdobyli trzecie miejsce na imprezie w Krakowie.


Bez tego żadna produkcja nie byłaby kompletna! Czasem to prawdziwe dzieła sztuki INTERIA.PL


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

Tak grają najlepsi. Podsumowanie soboty z IEM w Krakowie

8 lutego 2026, 02:26

Pierwszy półfinał, FURIA vs. Spirit miał wszystko, co spotkanie na tak wysokim poziomie mieć powinno - emocje, dogrywki, widowiskowe akcje, żywiołowy doping i bohaterów, którzy z pewnością zostaną uwiecznieni na niejednym fragmovie. Jednym na pewno będzie donk, który - choć z pewnością trudno go nazwać ulubieńcem polskiej publiczności - pokazał, że dalej ma w sobie to coś, czym potrafi odwrócić losy spotkania. Drugim zaś molodoy - ten niezwykły Kazach po raz kolejny pokazał niesamowite umiejętności gry z AWP, które mogły u wielu wywołać wspomnienia najlepszych akcji snajperskich w historii CS-a.

Meczu tego z pewnością nie zapomną również brazylijscy kibice, którzy dzisiaj mogli się poczuć w Tauron Arenie jak u siebie w domu. FURII kibicowała praktycznie cała arena, a na sektorze zajmowanym przez Brazylijczyków obok siebie wisiały polska i brazylijska flaga.

Drugi półfinał… zawiódł i usypiał. Jedynym jego pozytywem tak naprawdę był fakt, że wygrali ulubieńcy (o dziwo) publiczności. Dan "apex" Madesclaire musiał być mocno zdziwiony i zaskoczony faktem, że gdzieś poza Francją jest witany aplauzem o brawami oraz dopingiem, bo przecież ze względu na swój dość kontrowersyjny sposób wypowiadania się o swojej grze, o przeciwnikach oraz z powodu prowokacyjnego zachowania na LAN-ach nie należy on raczej do czołówki ulubieńców esportowej publiczności na świecie. Jednak w Polsce… to co innego. Polacy doceniają każdego, kto prezentuje dobrego CS-a, chyba, że ktoś z nami zadrze - o czym pisałem wczoraj w kontekście ćwierćfinału z MOUZ. Nic więc dziwnego, że w starciu Vitality z "Myszami" większość Tauron Areny stanęła po stronie francuskiej formacji.

A dlaczego to spotkanie było rozczarowujące? Przede wszystkim dlatego, że nie miało w sobie nawet 10% tych emocji, co poprzednie starcie. MOUZ grało bardzo zachowawczego, "wycofanego" CS-a, obie drużyny budowały swoje akcje bardzo długo i ostrożnie, aż do przesady. Zdarzały się rundy, w których MOUZ zachowywało broń nawet w rundach, w których mieli jeszcze trzech zawodników. Widząc wcześniejsze spotkania Vitality oraz to, jak zacięte było wczorajsze starcie MOUZ z G2, można się było spodziewać znacznie lepszego widowiska. Stawka to jedno i w obliczu awansu do finału IEM zachowawcza gra jest zrozumiała, ale gdyby w CS istniało pojęcie gry na czas i kary za nią, to tutaj chyba by sie posypały. Tak naprawdę przyspieszenie zobaczyliśmy w drugiej połowie drugiej mapy, kiedy Vitality chyba stwierdziło, że ma już dość i pora kończyć, bo dochodziło nawet do sytuacji, w których Francuzi rushowali grając po stronie CT, co jest wbrew jakiemukolwiek zdrowemu rozsądkowi.

W niedzielę czekają nas dwa spotkania. Najpierw, o 13:30 mecz o 3. miejsce (jeśli mnie pamięć nie myli - po raz pierwszy w historii turniejów IEM) pomiędzy Spirit i MOUZ, a o 17:00 pojedynek finałowy BO5 pomiędzy FURIĄ a Vitality.


Bez tego żadna produkcja nie byłaby kompletna! Czasem to prawdziwe dzieła sztuki INTERIA.PL


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

IEM Kraków 2026: Team Vitality uzupełnia skład finału!

8 lutego 2026, 02:21

Dominacja Teamu Vitality na Nuke'u


Wyraźnym faworytem drugiego spotkania półfinałowego był Team Vitality. Triumfatorzy dwóch ostatnich turniejów rangi Major, w tym grudniowych rozgrywek w Budapeszcie, należą również do ścisłego grona faworytów krakowskiej imprezy. Rywalem było MOUZ, które także znajduje się w bardzo dobrej dyspozycji, o czym świadczy awans do półfinału IEM Kraków. Pierwszą mapą był Nuke wybrany właśnie przez "Myszy".

Jednak mimo tego, że Vitality teoretycznie gorzej czuje się na tej lokacji, to znacznie lepiej rozpoczęło pojedynek po stronie broniącej. Formacja, której bezapelacyjnym liderem jest Francuz Mathieu "ZywOo" Herbaut kompletnie zdominowała pierwsze kilka rund, wychodząc na błyskawiczne prowadzenie aż 5:0. Dla MOUZ był to poważny cios, po którym musieli szybko się podnieść. Jednak dalsze rundy nie wskazywały na zmianę obrazu gry. MOUZ nie miało żadnych pomysłów na skuteczne zaatakowanie bombsite'ów. Dopiero siódma odsłona dała otwarcie wyniku po stronie "Mysz". Jednak nie przełożyło się to na stworzenie wyrównanego widowiska w pierwszej połowie. Vitality zwyciężyło 8:4.

Początek drugiej części zwiastował znacznie więcej emocji. Nie od dziś wiadomo, że Nuke jest mapą bardziej sprzyjającą antyterrorystom i widać to było doskonale w tym meczu. Najpierw Vitality zdominowało po stronie defensywnej, a następnie MOUZ pokazywało lepszą dyspozycję w drugiej połowie. Jednak Vitality nadal miało przewagę lepszego ustawienia po swojej stronie i nie pozwalało na całkowite odrobienie wyniku. MOUZ miało wielką szansę na zniwelowanie strat w 18. rundzie, gdy rywale grali rundę ekonomiczną. Jednak nie wykorzystali okazji i wtedy Vitality zdobyło 11 rundę przy 7 straconych. Kilka chwil później Team Vitality dołożył dwie kolejne rundy i wygrał pierwszą mapę 13:7.

Team Vitality nie dał najmniejszych szans rywalom


Na mapie Dust 2 gracze MOUZ mogli liczyć na powiew optymizmu. Mecz rozpoczął się od wygranej rundy pistoletowej przez tę formację, co dawało szansę na dobry początek. Nadzieje jednak szybko nieco przygasły, gdy druga i trzecia runda padła łupem Vitality, które nieoczekiwanie wyszło na prowadzeniu po przegranej pistoletówce. W dalszych fragmentach widzieliśmy utrzymującą się przewagę faworytów pojedynku. Vitality przeważało nad rywalami pod względem taktyczności oraz celności strzeleckiej. MOUZ w kolejnych rundach się podniosło i doprowadziło do dwóch rund straty (7:5) przed zmianą stron.

Vitality po stronie antyterrorystów wygrało pistoletówkę i nie popełniło błędu MOUZ z pierwszej połowy. Najlepsza drużyna świata w CS2 wykorzystała przewagę ekonomiczną nad rywalem i szybko doprowadziła do stanu 11:5. Na tym etapie wydawało się, że Vitality już nic złego nie może się już stać i pewnie kroczą po awans do wielkiego finału. Kilka chwil później drużyna ZywOo dokończyła swoje dzieło i awansowała do meczu o triumf w IEM Kraków 2026, pewnie wygrywając 13:6.


Marvel's Spider-Man 2 - ray tracing w akcji na konsoli PS5 ProINTERIA.PL


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

FURIA zagra w wielkim finale IEM Kraków 2026! Rosjanie na łopatkach

7 lutego 2026, 19:40

FURIA zagra w wielkim finale IEM Kraków 2026! Rosjanie na łopatkach

Grzegorz Gajkoś

Pierwszy półfinał rozgrywek w Counter-Strike 2 w ramach Intel Extreme Masters Kraków 2026 dostarczył fanom esportu ogrom emocji. Starcie pomiędzy brazylijską FURIĄ a rosyjskim Teamem Spirit rozegrało się na dystansie trzech zaciętych map. W intensywnym meczu zwycięska okazała się FURIA i to właśnie ekipa "Fallena" jutro powalczy w wielkim finale turnieju.


Dwóch mężczyzn w esportowych strojach drużynowych stoi na scenie z dynamicznym, kolorowym oświetleniem. Jeden z nich unosi ręce w geście triumfu i uśmiecha się szeroko, w tle logo i elementy scenografii turnieju.

Intel Extreme Masters Kraków 2026 / źródło: IEMmateriały źródłowe


Po raz pierwszy w historii cykl Intel Extreme Masters odbywa się w Krakowie i od razu rozgrzewa tłumnie zgromadzonych miłośników Counter-Strike'a do czerwoności. Tauron Arena zapłonęła w trakcie pierwszego sobotniego półfinału, w którym starła się FURIA z Teamem Spirit.

Przed meczem eksperci i analitycy wieścili, że może to być bardzo wyrównane starcie. Szybko analizy te zamieniły się w rzeczywistość. Na pierwszej mapie Mirage obserwowaliśmy równe widowisko zwieńczone dogrywką, w której to jednak brazylijska formacja triumfowała po kilku kapitalnych zespołowych akcjach.


Duża scena e-sportowa z ogromnymi ekranami prezentującymi dwa zespoły rywalizujące w półfinale turnieju. Po bokach widoczne są drużyny siedzące przy komputerach oraz liczba punktów obu zespołów, na środku zegar odlicza czas do rozpoczęcia meczu.

IEM Kraków 2026 / źródło: Zbigniew Pławeckimateriały źródłowe


Druga plansza również dostarczyła całkiem sporo emocji. Na Dust2 początek spotkania był równy, a obie formacje odpłacały się pięknym za nadobne. Po zmianie stron Team Spirit zaprezentowało kilka ciekawych taktycznych zagrań, które przyniosły im po stronie terrorystów sporo cennych oczek. Finalnie wynikiem 13 do 8 to formacja z supertalentem "donkiem" na pokładzie dopisała tę mapę na swoje konto.

Decydująca rywalizacja odbyła się na trzeciej wybranej mapie, czyli Nuke. Nie będzie wielkim nadużyciem, jeśli pokusimy się o stwierdzenie, że od samego początku do końca przebieg planszy kontrolowany był przez drużynę "Fallena". FURIA miała lepiej przygotowane ataki po stronie terrorystów i po prostu spisywała się skuteczniej w dyspozycji strzeleckiej. Pierwsza połówka przyniosła Brazylijczykom gratyfikacje z wynikiem 9:3. Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie.

FURIA jako pierwsza formacja melduje się w wielkim finale IEM Katowice 2026, który rozegrany zostanie 8 lutego o godz. 17:00. Spotkanie odbędzie się w wymiarze Best of 3, czyli do trzech wygranych map. Dla "Fallena" to wyjątkowe wydarzenie. Po blisko dekadzie utytułowany esportowiec, ojciec brazylijskiego CS'a, ponownie zagra w finale dużego turnieju odbywającego się w Polsce.


Digital Dragon 2025: Krakowskie święto gamedevuINTERIA.PLINTERIA.PL


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

IEM Kraków 2026 - dzień pierwszy

7 lutego 2026, 01:10

Z perspektywy tego pierwszego dnia w pamięć zapadły mi szczególnie trzy wydarzenia.

Po pierwsze: ceremonia otwarcia, a zwłaszcza moment wniesienia pucharu IEM Ka… Kraków (tak, ciężko się będzie przestawić) na scenę przez byłego zawodnika Astralis, Petera "dupreeha" Rasmussena.

Chwilę wcześniej doszło do związanej z tym rzeczy bez precedensu - w swoim tradycyjnym przemówieniu na rozpoczęcie turnieju CarmaC ujawnił tożsamość gościa, przypominając chwile z 2019 roku. To wtedy dupreeh, w obliczu rodzinnej tragedii - śmierci ojca na dwa tygodnie przed turniejem - zdecydował się mimo wszystko przylecieć z drużyną do Katowic. Co więcej, Astralis wygrało wówczas cały turniej. Każdy fan CS-a, który był wtedy w Spodku lub oglądał transmisję, pamięta słowa CarmaC'a o poświęceniu, jakiego gotowi są dokonać esportowcy. Postawił on wtedy dupreeha za wzór, opisując okoliczności przylotu, ale nie wiedząc jeszcze, jak potoczą się losy finału. To bez wątpienia jedna z najmocniejszych historii w dziejach IEM, więc wybór Petera na otwarcie nowego rozdziału IEM w Krakowie miał wymiar niezwykle symboliczny.

Drugim wydarzeniem, które z pewnością będzie zapamiętane na długo był ćwierćfinałowy pojedynek MOUZ vs G2. O ile mecz Aurory z Furią zakończył się gładką wygraną Brazylijczyków bez większej historii, o tyle starcie MOUZ z G2 było o wiele bardziej zacięte, niż przypuszczano. A do tego ekipa MOUZ została przywitana wyjątkowo… chłodno, buczeniem i gwizdami. Wśród kibiców wciąż żywa jest najwyraźniej sprawa Kamila "siuhego" Szkaradka - polskiego IGL-a, który przeszedł drogę od akademii po prowadzenie głównego składu MOUZ do sukcesów (jak choćby półfinał Majora w Szanghaju), by ostatecznie po raz drugi wylądować na ławce tej organizacji. MOUZ, świadome wartości Kamila, zablokowało mu realne szanse na szybkie znalezienie nowego domu. Efekt? No cóż, gwizdy i buczenie w Polsce już się zdarzały, głównie pod adresem rosyjskich formacji, ale rzadko widuje się obrazek, w którym fani masowo opuszczają halę, gdy tylko staje się jasne, że "nielubiana" ekipa pewnie zmierza po zwycięstwo.

Trzecia rzecz, o której warto wspomnieć, to widok wypełnionej po brzegi Tauron Areny. Przed turniejem można się było zastanawiać nad frekwencją - piątek bywa logistycznie trudny, Tauron Arena jest niemal dwukrotnie większa od Spodka, a do tego w tym roku zrezygnowano z darmowych wejściówek. Ceny biletów do niskich nie należały, a mimo to trybuny pękały w szwach. Choć wielu fanów przyjechało z zagranicy, polska publiczność dopisała, z głośnym i widocznym "Polish Corner" na czele.

Na głębsze podsumowania przyjdzie czas po finale - to w końcu dopiero początek. Już teraz można chyba jednak uznać, że Kraków godnie przyjął zaszczyt organizacji finałów esportowej Ligi Mistrzów.


Nowy serial Prime Video nie zachwyci nikogo. "Like a dragon: Yakuza" powstała bez powoduINTERIA.PL


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

IEM Kraków 2026: Wielkie emocje w drugim ćwierćfinale. MOUZ z awansem

6 lutego 2026, 23:34

Większość obserwatorów i kibiców Counter-Strike'a 2 w roli faworytów stawiało formację MOUZ. G2 Esports choć jest bardzo utytułowaną i popularną marką w esporcie, to w ostatnich miesiącach przeżywa spory kryzys. Najlepsi zawodnicy drużyny zostali wykupieni przez saudyjski Falcons, a obecny skład nie nawiązuje walki o najwyższe esportowe cele. Dlatego ich udział w półfinale byłby pewnego rodzaju niespodzianką.

Wielkie emocje na Overpass


Pierwszą areną zmagań był Overpass wybrany przez zawodników MOUZ i to oni rozpoczęli w kapitalnym stylu, wygrywając rundę pistoletową po stronie terrorystów. Błyskawiczne prowadzenie kilkoma rundami ustawiało MOUZ w bardzo komfortowej sytuacji. Z kolei G2 musiało szybko znaleźć sposób na obronę bombsite'ów, by zacząć nawiązywać skuteczną rywalizację. Po trzeciej rundzie doszło do niecodziennej sytuacji. Jeden z graczy MOUZ - Ádám "torzsi" Torzsás borykał się z awarią sprzętową i wymusiło to kilkuminutową przerwę.

Być może wpłynęła ona na wynik, gdyż po wznowieniu meczu G2 wygrało trzy kolejne rundy. Od tego momentu mecz się wyrównał i żadna z ekip nie potrafiła zbudować sobie większej przewagi. Odzwierciedlał to wynik po pierwszej połowie - remis 6:6.

W drugiej połowie MOUZ znów było lepsze w rundy przy użyciu wyłącznie pistoletów i to ustawiało międzynarodową formację w korzystniejszej sytuacji. Jednak triumf na otwarcie drugiej połowy nie przyczynił się do zdobycia przewagi przez MOUZ. G2 Esports szybko odrobiło i po raz kolejny wynik był bardzo bliski, a G2 nawet objęło prowadzenie w 17. rundzie. Do samego końca obraz gry się nie zmieniał. Obie drużyny miały niewielką przewagę nad rywalem i nie wiadomo było, która z nich zdobędzie kluczowy punkt do zwycięstwa.

W regulaminowym czasie gry żadna z drużyn nie zdołała przechylić szali zwycięstwa i do rozstrzygnięcia mapy potrzebna była dogrywka. Tam już królowało wręcz wyłącznie MOUZ. Formacja ta szybko zdobyła dwie błyskawiczne rundy, co przybliżyło ich do triumfu na Overpassie. "Myszy" kontrolowały przebieg dogrywki i ostatecznie wygrali na Overpass 16:13.

MOUZ po raz drugi lepsze od G2


Po raz drugi kibice w krakowskiej Tauron Arenie mogli obejrzeć rozgrywkę na mapie Dust 2. Tym razem legendarna lokacja została wybrana przez G2 Esports i zawodnicy tej organizacji musieli ją wygrać, by przedłużyć sobie nadzieje na awans do półfinału. Gracze G2 początek mieli obiecujący, gdy prowadzenie 3:0. Błyskawicznie MOUZ odrobiło straty, zrobiło się 3:3 po sześciu odsłonach i od tego momentu mieliśmy bardzo wyrównane widowisko, a wynik 6:6 po pierwszej połowie mówił sam za siebie.

Po zmianie stron jednak obraz meczu zmienił się diametralnie. MOUZ zdominowało G2 tak mocno, że w drugiej połowie "Myszy" zdobyły aż siedem punktów, jednocześnie przegrywając jedną rundę. Tym samym to MOUZ okazało się lepsze na Dust2 i wynikiem 13:7 rozbili przeciwnika. W sobotę międzynarodowa formacja zmierzy się z Team Vitality. Starcie zaplanowane jest na godzinę 19:00.


Digital Dragon 2025: Krakowskie święto gamedevuINTERIA.PLINTERIA.PL


IEM Kraków 2026: Brazylijska FURIA melduje się w półfinale!

6 lutego 2026, 18:19

Święto esportu po raz drugi trafia do Krakowa. Poprzednio w 2017 roku rozgrywany w Tauron Arenie był PGL Major, kiedy sensacyjnym triumfatorem okazał się Gambit Esports. Teraz światowa czołówka Counter-Strike'a 2 ponownie odwiedziła stolicę Małopolski, lecz po raz pierwszy w ramach Intel Extreme Masters. Rozgrywki te przez ostatnie 11 lat gościł katowicki "Spodek". Teraz Kraków ma zamiar być jedną ze stolic światowego esportu.

Dust 2 zdecydowanie pod dyktando Brazylijczyków


Starcie lepiej zaczęło się dla Brazylijczyków, którzy rozpoczynali po stronie atakującej. Gracze FURII wygrali rundę pistoletową i szybko objęli przewagę wyniku oraz w ekonomii. Doświadczeni zawodnicy z Ameryki Południowej wykorzystali to i szybko objęli trzyrundową przewagę. Turcy byli w stanie wygrać dopiero w czwartej odsłonie i wtedy otworzyli wynik po swojej stronie. Ten moment najwyraźniej nadał wiatru w żagle Aurorze, gdyż błyskawicznie doprowadzili oni do wyrównania. Jednak w dalszych fragmentach to FURIA miała inicjatywę po swojej stronie. W efekcie Brazylijczycy na półmetku mapy prowadzili 7:5.

Reprezentanci Turcji po zmianie stron odegrali się na rywalach i wygrali pistoletówkę, co dawało im realną szansę na zwycięstwo na mapie wybranej przez siebie. Po chwili jednak FURIA niespodziewanie wygrała rundę przy posiadaniu słabszego ekwipunku i znów Aurora oddalała się od wyjścia na prowadzenie w mapach. Przewaga Brazylijczyków rosła regularnie.

Po 16. rundzie drużyna dowodzona przez FalleNa prowadziła już 10:6. FURIA zdecydowanie przeważała po zmianie stron i Aurora nie miała żadnego pomysłu na to, by przełamać defensywę rywala. Z każdą kolejną chwilą Brazylijczycy zbliżali się do zakończenia mapy. Ostatecznie wygrali na Dust 2 wynikiem 13:7 i tym samym objęli prowadzenie w całym spotkaniu 1:0. Teoretycznie zawodnicy z Ameryki Południowej mieli bardzo łatwą drogę do półfinału, gdyż druga mapa Mirage została przez nich wybrana.

FURIA dopełniła dzieła zniszczenia


Na otwarcie Mirage'a runda pistoletowa po raz kolejny trafiła na konto Brazylijczyków i wydawało się, że znów FURIA obejmie zdecydowane i szybkie prowadzenie. Jednak Aurora błyskawicznie doprowadziła do remisu 1:1, pomimo posiadania słabszego ekwipunku od rywala. Na początku zapowiadało to emocje na Mirage'u, lecz FURIA szybko przejęła inicjatywę i wyszła na prowadzenie 4:1 po stronie terrorystów. Wówczas Aurora wzięła przerwę taktyczną, by nieco wybić rywala z uderzenia to się udało. Turcy przerwali passę trzech kolejnych rund wygranych przez przeciwników.

Jednak nie na długo wybili z rytmu FURIĘ, która szybko odpowiedziała zwycięstwem w następnej odsłonie. Dominacja Brazylijczyków była większa z rundy na rundę. Po pierwszej połowie wygrywali na Mirage'u aż 9:3 i szanse Aurory na zwycięstwo w tamtym momencie były już iluzoryczne. FURIA nie zamierzała się zatrzymywać po zmianie stron. Dominacja nie ustawała, czego dowodem było zwycięstwo aż 13:4 i to drużyna FalleNa w imponującym stylu zameldowała się w półfinale.


Nowy serial Prime Video nie zachwyci nikogo. "Like a dragon: Yakuza" powstała bez powoduINTERIA.PL


Apex Legends: Breach - kluczowe nowości i zmiany w Sezonie 28

5 lutego 2026, 07:54

Sezon 28 "Breach" w Apex Legends to jedna z najbardziej znaczących aktualizacji ostatnich lat. Respawn Entertainment skupia się na intensyfikacji walk w zwarciu, większej kontroli przestrzeni oraz odświeżeniu balansu Legend, broni i systemu lootu. To sezon, który realnie zmienia sposób myślenia o mapach i pozycjonowaniu.

Hardlight Mesh - nowy fundament rozgrywki


Najważniejszą nowością nadchodzącej aktualizacji są Hardlight Mesh, czyli zniszczalne i naprawialne okna montowane w budynkach. Gdy są nienaruszone, pozwalają widzieć przeciwników, ale uniemożliwiają strzelanie i przechodzenie przez nie. Dopiero po zniszczeniu możemy strzelać do wybranego celu i przechodzić na drugą stronę.

W praktyce oznacza to:

  • więcej agresywnych wejść do budynków,

  • większe znaczenie broni do walki na krótki dystans,

  • zupełnie nowe sposoby obrony.

Hardlight Mesh pojawi się na Broken Moon, World's Edge, E-District oraz Firing Range jako nowa mechanika taktyczna. Dla weteranów może być to doskonały sposób na odświeżenie rozgrywki. Apex może momentami przypominać nawet Rainbow Sixa, pozwalając na wzmacnianie wybranych okien i dokładne zaplanowanie kluczowych pozycji.

Zmiany Legend - podział na atak i obronę


Sezon Breach wyraźnie dzieli Legendy na agresorów i obrońców.

Fuse otrzymał gruntowną przebudowę - nowy Knuckle Jumper pozwala przeskakiwać linie obrony, a przeprojektowany Ultimate skuteczniej czyści umocnione pozycje. Dodatkowe ulepszenia wzmacniają ogień i skracają czas ładowania umiejętności. Fuse staje się również żywą kontrą na Hardlight Mesh.

Bloodhound wraca do łask dzięki szybszej umiejętności taktycznej i mocno skróconemu czasowi odnowienia Ultimate. Nokauty w trakcie ulti przedłużają polowanie, a nowe ulepszenia nagradzają agresywną, ofensywną grę. To Legend dla graczy, którzy nie chcą odpuszczać po pierwszym starciu.

Po stronie defensywy błyszczy Catalyst. Jej kolce można teraz rzucać dalej i szybciej aktywować, a nowe ulepszenia pozwalają je ukrywać lub zwiększać obrażenia. Największą zmianą jest jednak Ultimate - Dark Veil można rozstawić poziomo, odcinając kluczowe punkty na mapie i redukując obrażenia od pocisków o 50%. W połączeniu z Hardlight Mesh Catalyst staje się prawdziwą królową kontroli terenu.

Ranked bez Drop Zone


Drop Zone znika z Rankedów. Po dwóch sezonach testów twórcy uznali, że losowe przydzielanie POI miało zbyt duży wpływ na wynik meczu i wprowadzało zbyt duży czynnik losowy. Ranked wraca do klasycznego dropshipa, zachowując bardziej przewidywalne tempo rozgrywki.


Apex Legends Breach

Apex Legends Breachmateriały źródłowe


Ewolucja Bot Royale - więcej swobody


Bot Royale przechodzi ewolucję. Tryb obsługuje teraz do pięciu w pełni ludzkich drużyn w lobby, resztę uzupełniają ulepszone boty. Zniesiono limit XP i blokadę progresji wyzwań (poza odznakami i statystykami). To idealne miejsce do nauki, rozgrzewki lub spokojnej gry bez presji Rankedów. Biorąc pod uwagę, że mamy do czynienia już z 28 sezonem Apex Legends i siódmym rokiem wsparcia, każdy krok w kierunku zmniejszenia bariery wejścia do gry powinien zostać przyjęty przez graczy z otwartymi ramionami.

Broń i loot - porządki i powrót shotgunów


Shotguny wracają do łask dzięki powrotowi potężnych dodatków hop-up, takich jak Dual Shell czy Disruptor Rounds. Jednocześnie osłabiono broń marksman - łuk Bocek, Triple Take i 30-30 tracą na sile, a G7 Scout trafia do Care Package'a.

System łupu został uproszczony:

Knockdown Shieldy znikają z podłogi i skalują się z poziomem Legendy,

Białe plecaki są wyposażeniem startowym i nie pojawiają się już w loocie.

Efekt? Szybsze, łatwiejsze i sprawniejsze lootowanie. Szczególnie w pierwszych minutach meczu, co powinno również spotkać się z dużym entuzjazmem ze strony nowych graczy oraz weteranów. Każdy gracz battle royale zna chyba to uczucie, kiedy w na początku meczu latamy po mapie i w panice ekwipujemy wszystko, co tylko wpadnie nam w ręce. Potem znajdujemy coś nowego, musimy pomyśleć co wyrzucić, co podmienić i na co nie ma już miejsca w plecaku. Mniej przedmiotów i uproszczony system tarcz powinny uczynić cały ten proces łatwiejszym i przyjemniejszym.

7. rocznica Apex Legends


Sezon Breach to także 7. urodziny Apex Legends. Gracze mogą odblokować do czterech Legend na stałe, zdobywać nagrody stworzone przez społeczność oraz polować na nowy Mythic Peacekeeper i Heirloom Shards. Do tego dochodzi nowy Battle Pass z reaktywnymi skinami i dodatkowymi wariantami dla wersji Ultimate+.

Premiera Breach w Apex Legends już 10 lutego 2026 roku!


Marvel's Spider-Man 2 - ray tracing w akcji na konsoli PS5 ProINTERIA.PL


Ukraiński piłkarz groził Polakom "Wołyniem". Spotkała go kara w grze

4 lutego 2026, 17:08

Mudryk przyszedł na świat w 2001 roku w Krasnohradzie. Wczesne lata swojej juniorskiej kariery spędził w kilku ukraińskich klubach. W wieku 17 lat wszedł na poważniejszy etap kariery seniorskiej. Sporo czasu spędził w Szachtarze Donieck, gdzie zaliczył 29 występów. Od 2023 roku napastnik rywalizuje w barwach angielskiego zespołu Chelsea F.C.

W połowie grudnia minionego roku gruchnęła głośna wieść, która dosyć mocno odbiła się w środowisku piłkarskim. The Football Association zawiesiło Mudryka we wszystkich rozgrywkach w piłce nożnej. Okazało się, że to pokłosie pozytywnego wyniku testu antydopingowego. Jest zawieszony tymczasowy, aczkolwiek wisi nad nim widmo nawet kilkuletniej banicji ze sportu.


Reprezentant Ukrainy Mychajło Mudryk podczas środowego sparingu z Borussią Moenchebgladbch

Reprezentant Ukrainy Mychajło MudrykAFP


Nie jest tajemnicą, że Mykhailo Mudryk lubi swój wolny czas spędzać przy grach komputerowych. Jedną z jego ulubionych produkcji jest Counter-Strike 2. To w tej strzelance rywalizuje za pośrednictwem zewnętrznej platformy FACEIT. 25-latek miał okazję mierzyć się z polską ekipą w jednym z meczów w CS'ie.

Niestety podczas rywalizacji doszło do przepychanek słownych, a w kulimacji do bardzo skandalicznej sytuacji. W logach czatu widzimy sporo prowokacyjnych wiadomości. Ukrainiec miał swoich oponentów określić mianem "słabych graczy". Ci odpłacili się krótkim: "idź lepiej grać w piłkę".

Następnie ze strony napastnika Chelsea popłynęły słowa, które nigdy nie powinny paść: "mieliście szczęście na Wołyniu", "następna mapa - Wołyń", "następna mapa - 39" i na końcu: "Wołyń zapamiętacie na zawsze". Długo nie trzeba było czekać. Zrzuty ekranu z tym zajściem szybko zatoczyły kilka okrążeń po sieci za sprawą jednego z polskich graczy, który konfrontował się z Ukraińcem.

Mykhailo Mudryk w połowie grudnia otrzymał zawieszenie w piłce nożnej, a nieco ponad miesiąc później został wykluczony z rozgrywek FACEIT - tym razem na miesiąc. Skandaliczna sytuacja z powoływaniem się na ludobójstwo wykonanym na dziesiątkach tysięcy Polaków na Wołyniu, jest teraz bardzo szeroko komentowana. Internauci nie pozostawiają suchej nitki na napastniku ukraińskiej reprezentacji w piłce nożnej.

Oto tłumaczenie samego zainteresowanego:


Jestem wdzięczny Polakom, którzy szczerze wspierają Ukrainę, ale cały czas widzę, jak inna część narodu traktuje obywateli Ukrainy, szczególnie tych żyjących w Polsce. Widzę to też podczas gry w CSa. Gdy dowiadują się, że jestem z Ukrainy, zaraz zaczynają nas obrażać, są wobec nas wrogo nastawieni.To dlaczego mam być kochać tych Polaków z CSa? Tej mojej miłości nigdy nie będzie. Oni nigdy nie pokażą, że pierwsi piszą „sława Rosji”, ale obrażają się, gdy przypomnisz im historię

Marvel's Spider-Man 2 - ray tracing w akcji na konsoli PS5 ProINTERIA.PL


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

Niezwykłe wydarzenie w Dubaju. Turniej w Tetrisa z udziałem 2800 dronów!

15 grudnia 2025, 17:54

Turniej Tetrisa na niebie z udziałem dronów. Tego jeszcze nie było


Organizatorzy określają Red Bull Tetris jako pierwszy oficjalny turniej, który odbył się na żywo w przestworzach. Całości towarzyszyła spektakularna oprawa z udziałem kilku tysięcy dronów rozświetlających niebo. Dodatkowo melomani mogli posłuchać muzyki orkiestrowej na żywo. Na fanów czekały również liczne występy gości specjalnych.

Scenę Red Bulla postawiono tuż przed słynnym pomnikiem Dubai Frame, największej tego typu konstrukcji na świecie. Specjalna rama mierzy ponad 150 metrów i ma 95,5 metra szerokości. W codziennych warunkach ta atrakcja służy jako obserwatorium pozwalające na doglądanie sporej części Dubaju. Tym razem posłużyła jako plac zmagań dla najlepszych w swoim fachu…

W wielkim finale Red Bull Tetris World Final wzięło udział dwóch najlepszych graczy na świecie w Tetrisa, którzy dotarli do tego etapu po intensywnych kwalifikacjach (7 mln meczów), finałach krajowych w 60 państwach i rozgrywkach pucharowych. Nie było więc w tych rozgrywkach żadnej dozy przypadku.

Finał poprzedzony został specjalnym półfinałem, po którym zwycięzca miał prawo do ustalenia kolejności rozgrywek w finale. Rywalizacja między Fehmim Atalarem z Turcji a Leo Solorzano z Peru rozgrzała wszystkich do czerwoności. To pierwsze wydarzenie, gdzie gracze "układali Tetrisa" i nabijali punkty, sterując żywą flotą 2800 dronów na niebie.

To była historyczna chwila. Nikt nigdy nie widział Tetrisa granego w ten sposób. Ale przy dźwiękach muzyki rozbrzmiewających w pustynnym powietrzu i wstrzymującym oddech tłumie, drony precyzyjnie wyświetlały każdy spadek, obrót i upadek klocków Tetriminos w czasie rzeczywistym

Po intensywnym starciu zwycięzcą finałowej potyczki okazał się Fehmi Atalar, gromadząc na swoim koncie 168 566 punktów, dystansując konkurenta, który zdobył po upływie czasu 57 164 punktów. "Powiedziałem, że jeśli wygram, będzie to ogromne osiągnięcie dla mojego kraju i dla mnie samego" - mówił Atalar. Już po wszystkim turecki gracz nie krył emocji: "To wydarzenie było jedyne w swoim rodzaju. Nie da się tego opisać słowami".


źródło: Red Bull

źródło: Red Bullmateriały źródłowe


Twórca Tetrisa otwarcie: marzenie się spełniło


Sport elektroniczny wdrapał się na zupełnie nowy galaktyczny wręcz poziom z całą aranżacją tego wydarzenia. Fenomen Red Bull Tetris World Final dotarł nawet do… Aleksieja Pażytnowa, głównego projektanta legendarnego Tetrisa, który w 1984 wraz ze swoim zespołem stworzył tę logiczną grę.

Kiedy tworzyłem Tetrisa w 1984 roku, nie wyobrażałem sobie, że stanie się on globalną ikoną kulturową, jaką jest dziś, stale rozwijającą się w nowych i ekscytujących kierunkach. Jednym z moich największych marzeń było zobaczenie, jak gra się w nią dronami, więc jestem podekscytowany, widząc, jak to marzenie się spełnia. Red Bull Tetris idealnie oddaje naszego wspólnego ducha innowacji, entuzjazmu i energii, wynosząc grę na nowy poziom, jak nigdy dotąd

Nowy serial Prime Video nie zachwyci nikogo. "Like a dragon: Yakuza" powstała bez powoduINTERIA.PL


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

StarLadder Budapest Major: Klęska "polskiego" FaZe Clanu w finale

15 grudnia 2025, 01:02

Spis treści:

  1. Finał Majora z dwoma polskimi akcentami

  2. FaZe z mocnym uderzeniem na Nuke'u

  3. Vitality z żądzą rewanżu na Dust2

  4. Wielkie emocje na Inferno

  5. Losy tytułu rozstrzygnęły się na Overpass


W skrócie

  • Finał StarLadder Budapest Major 2025 w Counter-Strike’u 2 dostarczył wielu emocji – FaZe Clan z Polakami w składzie zmierzył się z Team Vitality.

  • Początkowa dominacja FaZe na Nuke’u nie wystarczyła i kolejne mapy należały do Vitality.

  • Vitality wygrało całe spotkanie 3:1, a FaZe Clan po raz trzeci z rzędu przegrywa wielki finał w CS2.

  • Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu

Finał Majora z dwoma polskimi akcentami


Dla kibiców z Polski finał StarLadder Major w Budapeszcie jest wyjątkowy. FaZe Clan ma w swoich szeregach dwóch reprezentantów naszego kraju. Jakub "jcobbb" Pietruszewski jest jednym z pięciu zawodników, a zespół trenuje legendarny Filip "NEO" Kubski. Tym samym Pietruszewski ma szansę być szóstym Polakiem, który podniesie trofeum Majora w Counter-Strike'u i pierwszym od czasu premiery CS2.

Natomiast Kubski może dokonać tej sztuki już drugi raz. Po raz pierwszy sięgnął po ten najcenniejszy sukces w świecie Counter-Strike'a jeszcze jako zawodnik niespełna 12 lat temu, gdy wraz z czterema innymi Polakami wygrał EMS One Katowice 2014. Jednak faworytem finału Majora była drużyna Team Vitality. Finał Majora po raz pierwszy został rozegrany w systemie BO5 do trzech wygranych map.

FaZe z mocnym uderzeniem na Nuke'u


Wielka rywalizacja w Budapeszcie rozpoczęła się na Nuke'u, który został wybrany przez graczy FaZe. Mapa od początku przebiegała pod dyktando graczy FaZe grających po stronie atakującej. Była to wręcz dominacja, a Vitality nie mogło znaleźć sposobu na przeciwstawienie się formacji prowadzonej przez NEO. Po pierwszej połowie FaZe prowadziło 8:4.

Vitality robiło wiele, by zniwelować straty, ale nie mieli na to żadnego pomysłu. Widać było, że nie są tak dobrze przygotowani do gry na tej lokacji, jak ich finałowi przeciwnicy. Po zmianie stron FaZe nadal kontrolowało przebieg rywalizacji i nie dało na czasu na obudzenie się przez Vitality. Podopieczni "NEO" wygrali Nuke'a wynikiem 13:6. Vitality miało okazję do rewanżu na Dust2.

Vitality z żądzą rewanżu na Dust2


Na drugiej mapie Vitality zdecydowanie lepiej rozpoczęło rozgrywkę. Widać było, że znacznie pewniej czują się na Dust2 i przekładało się to na wynik. Szybko wyszli na prowadzenie 3:0, grając po stronie terrorystów. Dominacja Vitality była jeszcze większa duża od tej, jaką FaZe osiągnęło na Nuke'u. Gracze FaZe pierwszą rundę zdołali wygrać dopiero w ósmej odsłonie, co idealnie obrazowało ich fatalną sytuację na Dust2.

Zawodnicy FaZe zdołali wygrać jeszcze dwie rundy, dzięki czemu przegrywali po pierwszej połowie 3:9. Wygrana pistoletówka przez Vitality po zmianie stron jednak znacznie przybliżyła tę formację do wygrania mapy. W kolejnych fragmentach obraz gry się nie zmienił. Vitality rozbiło FaZe Clan 13:3 i udanie zrewanżowało się za przegranego Nuke'a. Następnie rywalizacja przeniosła się na Inferno.

Wielkie emocje na Inferno


Na trzeciej mapie FaZe zdecydowanie odzyskało blask z pierwszej potyczki. Podopieczni polskiego trenera wygrali rundę pistoletową, a to otworzyło im drogę do przewagi ekonomicznej nad Vitality. Oni to wykorzystali i błyskawicznie wyszli na trzypunktowe prowadzenie. Jednak tu nie można było mówić o pełnej dominacji na początku. Vitality szybko się otrząsnęło po początkowym ciosie i w końcu mieliśmy wyrównaną potyczkę. Jednak im dłużej trwała rozgrywka na Inferno, tym Vitality zdobywało większą przewagę po stronie defensywnej. Skutkowała ona wygraniem pierwszej połowy aż 8:4.

FaZe na otwarcie drugiej części mapy znów było lepsze w pistoletówce, co mogło być ważnym fundamentem to odrabiania strat. Ewidentnie to był moment, który przywrócił drużynę NEO do rywalizacji. Nabrali oni wiatru w żagle i zdecydowanie poprawili swoją grę. Jednak Vitality nie pozwoliło na całkowitą utratę prowadzenia na mapie. FaZe zostało zatrzymane, gdy gracze tej formacji zbliżyli się na 2 punkty (9:7) i od tego momentu Vitality powróciło do świetnej gry, która trwała do końca mapy. Vitality wygrało na Inferno wybranym przez FaZe 13:9 i tym samym wyszli na prowadzenie w wielkim finale StarLadder Budapest Major.

Losy tytułu rozstrzygnęły się na Overpass


Niestety kibice FaZe Clanu nie mogli mieć dobrych nastrojów na początku czwartej mapy. Formacja dwóch Polaków tym razem przegrała rundę pistoletową i mogło to wprowadzić pewien niepokój w ich szeregi. Vitality błyskawicznie zbudowało bezpieczną przewagę i kontrolowało przebieg pierwszej połowie na Overpassie. Różnica klas była aż nadto widoczna. Takiej dominacji nie było na żadnej z poprzednich map. Wystarczy napisać, że na półmetku mapy Vitality wygrywało aż 11:1 i trudno było przypuszczać, że FaZe odmieni losy finału.

W drugiej połowie niewiele się działo. Vitality pomimo przegranej rundy pistoletowej, nie pozwoliło na dokonanie esportowego cudu. Zespół Vitality sięgnął po drugi w tym roku turniej rangi Major. FaZe natomiast może mieć poczucie fatalnej passy. To był trzeci finał Majora w CS2 z ich udziałem i trzeci zakończony porażką.


Marvel's Spider-Man 2 - ray tracing w akcji na konsoli PS5 ProINTERIA.PL


Polacy w półfinale Majora w Budapeszcie. Zdecydowane zwycięstwo nad MOUZ

12 grudnia 2025, 21:02

Polskie akcenty na Majorze już jedynie w FaZe Clan


FaZe Clan jest szczególną drużyną dla polskich kibiców Counter-Strike'a podczas rozgrywanego w stolicy Węgier turnieju rangi Major. Formacja ta ma w swoich szeregach dwóch reprezentantów naszego kraju. Barwy FaZe przywdziewają - Jakub "jcobbb" Pietruszewski w roli zawodnika oraz Filip "neo" Kubski, który piastuje funkcję trenera od lipca 2023 roku. Międzynarodowa drużyna podczas StarLadder Majora awansowała do fazy play-off po bardzo trudnych bojach.

W trzecim etapie formacja ta rozegrała aż pięć spotkań i do samego końca musiała drżeć o własne losy. Jednak pojedynek przy bilansie dwóch zwycięstw i dwóch porażek przeciwko Passion UA okazał się dla nich pomyślny i to FaZe znalazło się w najlepszej "ósemce" turnieju. W 1/4 finału czekało na nich MOUZ. Starcie to nie miało jednoznacznego faworyta i obie drużyny mogły przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Mecz rozegrał się na dwóch mapach - Nuke oraz Inferno.

FaZe Clan nie dało szans rywalom


Pierwsza potyczka na wybranym przez FaZe Nuke'u była bardzo interesująca. Zgodnie z przewidywaniami obie drużyny prezentowały zbliżony do siebie poziom. Pomimo tego, że pierwsza połowa została wygrana wysoko przez FaZe, bo aż 9:3, to nie brakowało efektownych akcji i emocjonujących starć pomiędzy zawodnikami. W drugiej części spotkania podopieczni "neo" stracili kontrolę nad wydarzeniami na serwerze. MOUZ wygrało aż osiem kolejnych rund i w pewnym fragmencie nawet gracze tej organizacji wyszli na prowadzenie 11:9. FaZe jednak szybko odzyskało kontrolę nad wydarzeniami i wygrało na "swojej" mapie 13:11.

Na Inferno widzieliśmy już z goła inny obraz spotkania. FaZe tam dzieliło i rządziło, nie dając dojść do głosu swoim przeciwnikom. Już wynik 10:2 po pierwszej połowie mówił wiele. Gracze pod wodzą polskiego trenera po zmianie stron tylko dokończyli dzieła zniszczenia przeciwników, wygrywając trzy kolejne rundy i kończąc całą mapę efektownym wynikiem 13:2 i w całym meczu zwyciężając 2:0. FaZe Clan w półfinale czeka na zwycięzcę ćwierćfinału pomiędzy FURIĄ a Natus Vincere.

Zobacz również:



Bez tego żadna produkcja nie byłaby kompletna! Czasem to prawdziwe dzieła sztuki INTERIA.PL


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

❌