Widok normalny

Otrzymane dzisiaj — 13 czerwca 2026 Gry w INTERIA.PL

Wild Terra 2: New Lands za darmo na Steamie. Odbierz grę o przetrwaniu

13 czerwca 2026, 11:00

Gra warta 130 zł za darmo


Zwykle za Wild Terra 2: New Lands trzeba zapłacić na Steamie 130 złotych. Valve pozwala jednak odebrać grę bez opłat i zatrzymać ją na zawsze. Wystarczy wejść na jej kartę i dodać do biblioteki przed 15 czerwca do godziny 19:00 polskiego czasu.

Steam regularnie udostępnia płatne gry za darmo, ale rzadko są to aż tak drogie pozycje. Zniżka ze 130 złotych do zera to dobra okazja dla fanów wirtualnego rzemiosła, których wcześniej odstraszała cena. Sklep aktywnie promuje wydarzenie. Powinniście zobaczyć powiadomienia w pasku wyszukiwania.

Średniowiecze bez taryfy ulgowej


Wild Terra 2: New Lands skupia się na rozbudowanym systemie rzemiosła i zdobywaniu nowych zawodów. Gracze mogą zostać kowalami, rybakami, alchemikami, żeglarzami, piekarzami albo rolnikami. Zdobycie znaku mistrza w wybranej dziedzinie wymaga mnóstwa czasu. Twórcy zrezygnowali z uproszczeń, dlatego żaden przedmiot nie powstaje po jednym kliknięciu.

Poza rzemiosłem twórcy przygotowali system łapania, oswajania i hodowli zwierząt. Świat Wild Terra 2: New Lands łączy rozgrywkę dla jednego gracza z mechanikami MMO. Fani kooperacji mogą zakładać gildie, zwiedzać lochy i brać udział w rajdach. Dostępne są również strefy starć między graczami oraz wymagające lokacje końcowe, takie jak Wyspa Plagi.

Zespół zrezygnował z gotowych klas postaci. Rozwój bohatera zależy od gracza, a konkretne umiejętności rosną podczas wykonywania przypisanych do nich czynności - im częściej używamy danego narzędzia, tym lepsi się w tej dziedzinie stajemy.

Oceny rosną po dużych aktualizacjach


Początki Wild Terra 2: New Lands nie należały do najłatwiejszych. Wskaźnik wszystkich recenzji na Steamie wynosi obecnie zaledwie 62 procent pozytywnych opinii. Słaby start wynikał w dużej mierze z problemów technicznych w okolicach premiery w 2022 roku. Od tamtego czasu twórcy wprowadzili jednak wiele poprawek i rozbudowali grę.

Najnowsze oceny pokazują wyraźną poprawę. Aż 80 procent ostatnich recenzji to głosy pozytywne. Gracze doceniają brak uciążliwych samouczków i wysoki poziom trudności. Gra wymaga specyficznego grindu i cierpliwości, ale w zamian daje sporą satysfakcję z samodzielnie zdobytych przedmiotów.

Czy wiesz, że...


W ramach tej samej akcji promocyjnej na Steamie w poprzednim miesiącu rozdawano epizodyczną grę przygodową Tell Me Why. Pecetowcy mogli również bezpłatnie odebrać świetnie ocenianą platformówkę Gravity Circuit, która nawiązywała do klasycznej japońskiej serii Mega Man.

https://gamerant.com/free-open-world-games-steam-wild-terra-2-june-15-2026/


Dying Light: The Beast - Restored Land - trailermateriały prasowe


Peter Sarsgaard w The Last of Us. Zagra zupełnie nową postać w hicie HBO

13 czerwca 2026, 09:22

Nowy przywódca w zrujnowanym Seattle


Aktor znany z roli Gila Colsona w filmie Batman zagra mężczyznę o imieniu Amon. Według informacji serwisu Deadline, bohater ten to jeden z przywódców Serafitów - brutalnego kultu religijnego, który opanował zrujnowane Seattle. Gracze znają to ugrupowanie z The Last of Us Part II, ale sam Amon powstał specjalnie na potrzeby telewizyjnej adaptacji. Twórcy serialu postanowili mocniej rozbudować wątek tej frakcji.

Sarsgaard ma na koncie występy w takich produkcjach, jak Siedmiu wspaniałych czy Była sobie dziewczyna. Wprowadzenie nowej postaci daje scenarzystom swobodę w ukazaniu tego, jak funkcjonuje grupa Serafitów, znana ze specyficznych rytuałów i surowego prawa.

Historia Abby na pierwszym planie


Trzeci sezon skupi się w dużej mierze na losach Abby, w którą wciela się Kaitlyn Dever. Akcja przeniesie się do deszczowego, zarośniętego roślinnością Seattle, a na ekranie zadebiutuje wielu nowych bohaterów znanych z gier.

Potwierdzono już udział Patricka Gibsona w roli Jerry'ego, ojca Abby. Z kolei w rodzeństwo młodych uciekinierów od Serafitów, Yarę i Leva, wcielą się odpowiednio Michelle Mao oraz Kyriana Kratter. To kolejne nazwiska, które dołączają do obsady przed finałowymi odcinkami.

Obecność kultu zaznaczono już w poprzedniej serii, ale dopiero teraz odegra on kluczową rolę w fabule. Niedawno do sieci trafiły pierwsze zdjęcia z planu, na których widać było ucharakteryzowaną Abby oraz Leva.

Prace w kanadyjskim Vancouver zostały jednak chwilowo wstrzymane ze względu na trwające mistrzostwa świata w piłce nożnej. Po krótkiej przerwie ekipa wróci do nagrań. Zakończenie zdjęć zaplanowano na kolejne miesiące.

Zmiany za kulisami i pożegnanie z marką


Nadchodząca seria ma być domknięciem telewizyjnej opowieści. Największą zmianą za kulisami jest brak Neila Druckmanna, który pełnił funkcję współtwórcy i głównego scenarzysty adaptacji. Przedstawiciel Naughty Dog wycofał się z prac po zakończeniu drugiego sezonu, by skupić się na nowych grach wideo, w tym na projekcie Intergalactic: The Heretic Prophet.

Dyrektor generalny HBO, Casey Bloys, skomentował nieobecność Druckmanna. "Dał nam świetny schemat działania przy tym serialu" - powiedział. Bloys uważa, że fundamenty z poprzednich lat wystarczą do zrealizowania finału, a pozostali twórcy mają gotowy plan na zamknięcie najważniejszych wątków z gier.

Czy wiesz, że...


W The Last of Us Part II Serafici komunikują się w walce za pomocą skomplikowanego systemu gwizdów. Członkowie tego kultu odrzucają zdobycze dawnej cywilizacji - preferują łuki oraz broń białą, zamiast pistoletów i karabinów.


Bez tego żadna produkcja nie byłaby kompletna! Czasem to prawdziwe dzieła sztuki INTERIA.PL


Beat the Champions - recenzja. W przerwach między mundialem a mundialem

13 czerwca 2026, 02:59

W skrócie

  • Gra Beat the Champions, mimo argentyńskiej licencji i obecności znanych piłkarzy, charakteryzuje się prostą, szybko nudzącą rozgrywką oraz niedopracowanym interfejsem.

  • Zabawa koncentruje się na zręcznościowej rywalizacji, gdzie dominują szybkie sprinty, brutalne zagrania i uproszczony system umiejętności specjalnych.

  • Tytuł najlepiej sprawdza się w rozgrywce kanapowej ze znajomymi, ale dla fanów dłuższej i taktycznej zabawy nie stanowi satysfakcjonującej propozycji.


Spis treści:

  1. Argentyna przodem

  2. Sędzia może iść do domu

  3. Magia gaśnie po kilku meczach

  4. Kreskówkowa otoczka i tryb kanapowy

  5. Beat the Champions - werdykt

  6. Beat the Champions - dla kogo jest ta gra?

  7. Beat the Champions - dla kogo nie jest ta gra?

Gry sportowe zdominowali najwięksi wydawcy (obecnie w zasadzie tylko jeden - Electronic Arts ze swoim EA Sports FC), więc mniejsze studia rzadko próbują z nimi walczyć. Twórcy z Purple Tree i Whiteboard Games poszli inną drogą, zamieniając realizm na zręcznościową zabawę w stylu retro. Beat the Champions wjeżdża na PlayStation 5 z obietnicą prostej kopaniny, w której taktyka ustępuje miejsca potężnym uderzeniom. Na okładce prężą się Leo Messi i Diego Maradona, więc apetyt przed przystąpieniem do zabawy miałem poważnie rozbudzony. Niestety, licencje i znane twarze to zaledwie ładne opakowanie dla płytkiej i nużącej rozgrywki.

Argentyna przodem


Beat the Champions chwali się współpracą z AFA, czyli argentyńską federacją piłkarską. Dzięki temu na boisko wybiegamy prawdziwymi zawodnikami z tego kraju, w oficjalnych strojach i ze znanymi twarzami. Reszta świata musi zadowolić się zmyślonymi nazwiskami. Polski, niestety, brak (buuu).

Brak pełnej licencji na wszystkie reprezentacje nie razi aż tak bardzo w grze zręcznościowej. Gorzej wypada czytelność interfejsu. Kiedy przed meczem wybieramy drużynę, ekran nie wyświetla żadnych statystyk piłkarzy. Musimy więc uczyć się możliwości wybranego zespołu metodą prób i błędów. Zawodnicy różnią się szybkością sprintu albo siłą uderzenia, ale odkrywamy te detale dopiero po pierwszym gwizdku. Sytuacji nie poprawia dobór barw, bo stroje fikcyjnych reprezentacji często zlewają się ze sobą na ekranie.


Beat the Champions

Beat the Championsmateriały prasowe


Sędzia może iść do domu


Na murawie od pierwszych sekund panuje chaos. Zapomnijcie o misternym budowaniu akcji na połowie przeciwnika, precyzyjnych dośrodkowaniach w pole karne czy szukaniu luki w obronie. Tutaj liczy się wyłącznie szaleńczy sprint.

Przeciwników zatrzymujemy brutalnymi wślizgami od tyłu oraz agresywną grą barkiem. Arbiter zazwyczaj milczy, chyba że wykosimy napastnika we własnym polu karnym - wtedy przypomina sobie, że ma gwizdek. Ten brak kar za łamanie zasad początkowo bawi i przypomina czasy osiedlowych turniejów na 8-bitowych konsolach.


Beat the Champions

Beat the Championsmateriały prasowe


Magia gaśnie po kilku meczach


Twórcy dodali prosty system umiejętności specjalnych, które ładują się w trakcie spotkania. Odpalamy widowiskowy drybling albo potężny strzał rodem z japońskich animacji sportowych, wykonując krótki quick time event. Trafienie w odpowiedni przycisk na padzie aktywuje przerywnik i zazwyczaj kończy się golem.

Tyle że te efekty szybko powszednieją. Kiedy opanujemy podstawowe sztuczki, Beat the Champions traci impet. Rozgrywka staje się monotonna, a mecze na niższych poziomach trudności wygrywamy na autopilocie - wystarczy powtarzać w kółko ten sam schemat ataku. Ale podniesienie poziomu trudności w opcjach też nie poprawia sytuacji. Zamiast satysfakcjonującego wyzwania, dostajemy po prostu serię frustrujących porażek.


Beat the Champions

Beat the Championsmateriały prasowe


Kreskówkowa otoczka i tryb kanapowy


Graficznie Beat the Champions broni się nieźle (lepiej niż nasza reprezentacja w ostatnich meczach, he, he…). Kreskówkowa stylistyka pasuje do przerysowanego charakteru zabawy, boiska są zróżnicowane, a efekty wizualne nie zasłaniają akcji. Klasyczne tryby turniejowe oraz wirtualne mistrzostwa świata dają pretekst do rozegrania kilkunastu spotkań z rzędu.

Najwięcej radości daje jednak kanapowa kooperacja. Wspólne wbijanie goli ze znajomym na jednym ekranie maskuje największe niedostatki mechaniki. Jeśli jednak planujecie grać solo, to nawet biorąc pod uwagę stosunkowo niską cenę - 85 złotych - Beat the Champions nie ma wystarczająco dużo argumentów, abym mógł z czystym sumieniem wam go polecić.


Beat the Champions

Beat the Championsmateriały prasowe


Beat the Champions - werdykt


Twórcy z Purple Tree i Whiteboard Games przygotowali sensowny grunt pod zręcznościową piłkę nożną. Niestety brak wystarczająco złożonej mechaniki, powtarzalność akcji i słaby balans poziomu trudności sprawiają, że entuzjazm zaczyna opadać już po kilku rozegranych pucharach. Beat the Champions to co najwyżej niezobowiązująca rozgrzewka przed większymi premierami, o której zapomnimy zaraz po wyłączeniu konsoli. Poleciłbym fanom piłki nożnej, gdyby kosztowała o połowę mniej.

Beat the Champions - dla kogo jest ta gra?


Głównie dla fanów lokalnego grania ze znajomymi, którzy szukają prostej alternatywy dla EA Sports FC 26. Tryb kanapowy, absurdalne faule oraz widowiskowe strzały z połowy boiska dają najwięcej frajdy.


Piłkarze w niebieskich strojach stojący na murawie przed rozpoczęciem meczu towarzyskiego pomiędzy drużynami Argentyny i Grecji, widoczne składy obu zespołów na kolorowym panelu po lewej stronie.

Beat the Championsmateriały prasowe


Beat the Champions - dla kogo nie jest ta gra?


Dla graczy oczekujących satysfakcjonującej na dłuższy czas rozgrywki, taktycznych niuansów czy licencjonowanych drużyn. Jeśli lubicie misternie konstruować akcje i zarządzać kondycją zespołu, tutaj zanudzicie się na śmierć.

Beat the Champions


Zalety

  • przez godzinę-dwie daje sporo frajdy
  • brak kar za wślizgi
  • przyjemny tryb kanapowy
  • kreskówkowa oprawa wizualna

Wady

  • po godzinie-dwóch wkrada się nuda
  • brak statystyk zawodników
  • mylące kolory koszulek
  • tylko jedna prawdziwa kadra
  • brak polskiej reprezentacji

Ocena redakcji50/100


Dying Light: The Beast - Restored Land - trailermateriały prasowe


Baldur's Gate 3 od HBO. Aktorzy z gry mogą pojawić się w serialu

12 czerwca 2026, 21:54

Znajome twarze na małym ekranie


Craig Mazin, twórca adaptacji The Last of Us i miniserialu Czarnobyl, zajmie się przeniesieniem Baldur's Gate 3 do formatu telewizyjnego. Akcja nowej opowieści ma rozgrywać się po wydarzeniach z gry, więc filmowcy mają pełną swobodę w budowaniu scenariusza.

Fani zastanawiali się, czy w produkcji zobaczymy postacie znane z pierwowzoru. Szczegóły zdradziła Samantha Béart, która w Baldur's Gate 3 użyczyła głosu Karlach. Aktorka wystąpiła podczas prezentacji Future Games Show i przekazała wieści zza kulis. Okazuje się, że amerykański showrunner ma konkretną wizję dotyczącą aktorów z gry.

Ważna obietnica producenta


Béart przyznała, że zna Mazina dzięki inicjatywie BAFTA Breakthrough, ponieważ reżyser chętnie zatrudnia w swoich serialach aktorów pracujących przy grach. To podczas jednej z rozmów padła deklaracja.

"Craig Mazin osobiście przekazał mi swoje przekonanie, że kluczowa obsada z Baldur's Gate 3 powinna zostać w znaczący sposób zaprezentowana na ekranie w serialu, albo jako ktoś znajomy, albo ktoś nowy" - powiedziała aktorka. "I to są słowa, które faktycznie do mnie wypowiedział".

To przypomina sytuację z serialowego The Last of Us. W tamtej produkcji Ashley Johnson zagrała matkę głównej bohaterki, chociaż w grze wcielała się w Ellie. Podobny zabieg w Baldur's Gate 3 pozwoliłby uhonorować aktorów głosowych w epizodycznych rolach, na przykład Neila Newbona czy Jennifer English.

Larian Studios trzyma kciuki


Twórcy gry nie biorą bezpośredniego udziału w powstawaniu adaptacji. Jednak relacje między twórcami gry a ekipą HBO są dobre. Swen Vincke, szef Larian Studios, poinformował na X-ie o spotkaniu z producentem. Jak zaznaczył, Mazin sam odezwał się do firmy i zapytał o możliwość wizyty w studiu, by porozmawiać z całym zespołem.

Aktorzy proszą o zaufanie


Neil Newbon, odtwórca roli Astariona, odniósł się do tematu w jednym z wywiadów. Aktor wyraził nadzieję, że widzowie dadzą stacji HBO oraz twórcom przestrzeń do zrobienia takiego serialu, jaki sami chcą stworzyć. Zaznaczył przy tym, że takie przedsięwzięcia potrzebują czasu.

Na razie nie wiadomo, w jakim kierunku podąży fabuła, a obsadę serialu potwierdzą dopiero oficjalne komunikaty.

Czy wiesz, że...


Czy wiesz, że Baldur's Gate 3 zdobyło tytuł Gry Roku na wszystkich najważniejszych ceremoniach branżowych w 2023 roku. Gra belgijskiego studia pokonała wtedy w wyścigu o główne statuetki takie hity jak Alan Wake 2 oraz The Legend of Zelda: Tears of the Kingdom.


Bez tego żadna produkcja nie byłaby kompletna! Czasem to prawdziwe dzieła sztuki INTERIA.PL


Problemy z Ghost Recon i Far Cry 7. Gry Ubisoftu w opałach

12 czerwca 2026, 21:37

Problemy z Ghost Recon i Far Cry 7. Gry Ubisoftu w opałach

Artur Dąbrowski

Prace nad dwiema dużymi grami Ubisoftu nie idą zgodnie z planem. Według najnowszych przecieków nowe odsłony serii Ghost Recon oraz Far Cry mają poważne problemy wewnętrzne. Twórcy narzekają na nierealistyczne terminy, a w zespołach wprowadzono nagłe zmiany zarządcze.


Far Cry. Mężczyzna w średnim wieku pokazuje paszport w przyciemnionym wnętrzu pociągu.

Far Crymateriały prasowe


Zmiany na szczycie i opóźnienia


Tom Henderson z serwisu Insider Gaming dotarł do nieoficjalnych informacji na temat kolejnej części cyklu Ghost Recon. Projekt o nazwie kodowej OVR według tych doniesień nie osiągnął wewnętrznych celów wyznaczonych dla wersji alfa. Z tego powodu Ubisoft szybko zmienił kierownictwo zespołu. Stanowisko starszego producenta objął Bruno Galet. A do tego w codzienne prace nad nowym Ghost Recon zaangażowali się inni dyrektorzy Ubisoftu, w tym wiceprezes do spraw produkcji Jean-Baptiste Duval oraz wiceprezes globalnego biura kreatywnego Julien Sansalone.

Źródła podają, że twórcy pracujący nad Ghost Recon obawiają się skutków tych zmian. Wewnętrzna notatka ujawnia bezpośrednie przyczyny niezrealizowania założeń alfy. "Nierealistyczne terminy oraz słabe planowanie i zarządzanie" - wynika z raportu cytowanego przez dziennikarza. Maile krążące wokół projektu potwierdzają trudną sytuację w studiu. Pomimo tych kłopotów Ubisoft traktuje markę Ghost Recon priorytetowo.

Chaos wokół Far Cry 7


Problemy dotyczą również Far Cry 7. Tom Henderson na platformie X-ie odniósł się do opublikowanego przez siebie artykułu i stwierdził, że prace nad nową grą idą równie trudno. Z wcześniejszych doniesień wynikało, że Ubisoft testuje w Far Cry 7 generatywną sztuczną inteligencję, ale do dziś nie otrzymaliśmy oficjalnej zapowiedzi w tej sprawie.

To wpływa na harmonogramy premier. Pierwotnie nowy Ghost Recon miał ukazać się jeszcze w bieżącym roku finansowym, ale premiera przesunęła się na kolejny okres rozliczeniowy. Jeśli chodzi o Far Cry 7, sytuacja pozostaje niewiadomą. Zmiany w Ubisofcie zachodzą na tyle szybko, że ustalenie konkretnej daty wydania jest na razie niemożliwe.

Problemy z kolejnymi projektami


Ostatnie miesiące przyniosły nam też kilka pozytywnych informacji od Ubisoftu. Zapowiedź Rayman Legends Retold oraz nadchodzący Assassin's Creed Black Flag: Resynced dają nadzieję, że w Ubisofcie jeszcze nie wszystko stracone. Przypomnijmy jednak, że francuski wydawca anulował wcześniej remake Prince of Persia: Sands of Time, na który czekaliśmy od lat. Najnowsze doniesienia o Ghost Recon i Far Cry 7 też potwierdzają, że firma wciąż mierzy się z trudnościami.

Czy wiesz, że...


Pierwsza odsłona serii Far Cry z 2004 roku nie została stworzona przez Ubisoft, lecz przez niemieckie studio Crytek. Dopiero po sukcesie gry wydawca przejął pełne prawa do marki i we własnym zakresie wyprodukował kolejne części.


Bez tego żadna produkcja nie byłaby kompletna! Czasem to prawdziwe dzieła sztuki INTERIA.PL


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

Xbox idzie na całość. Nowy pomysł giganta rozwścieczy czy zachwyci?

12 czerwca 2026, 19:13

Xbox idzie na całość. Nowy pomysł giganta rozwścieczy czy zachwyci?

Grzegorz Gajkoś

Xbox nakreślił całkowicie nową długofalową strategię rozwoju, by przywrócić blask marce, która jednak od pewnego czasu zmaga się z szeregiem nawarstwiających się problemów. Jednym z pomysłów wysoko postawionego pracownika Microsoftu jest wprowadzenie systemu reklam jako formy oferowania tańszych alternatyw dla graczy. To ma pomóc utrzymać rentowność na odpowiednim poziomie.


Dwie dłonie trzymają kontroler Xbox przed zamazanym ekranem z elementami interfejsu gry.

XboxAFP


W Microsoft Gaming trwa właśnie największa rewolucja tożsamościowa w wieloletniej historii marki. Wszystko dzieje się pod wodzą nowej szefowej Ashy Sharmy oraz dyrektora ds. strategii Matthew Balla. Sharma do tej pory specjalizowała się w sztucznej inteligencji - aktualnie wytacza nowy kierunek rozwoju Xboxa po przejęciu fotela po Philu Spencerze.

Pierwsze owoce powiewu zmian już obserwujemy - abonament Xbox Game Pass potaniał, coraz więcej słychać o hybrydowej konsoli Project Helix, a dodatkowo sami przedstawiciele mówią o położeniu większego nacisku na rozwój franczyz należących do korporacji z Redmond, które przez lata definiowały sprzęt gamingowy Microsoftu

Matthew Ball na łamach The Game Business nie gryzł się w język i jasno przyznał, że rosnące koszty produkcji gier oraz drożejący sprzęt gamingowy wynikający z ekspansji sztucznej inteligencji, rodzi szereg turbulencji. Dodał, że odpowiednio zaprojektowany system reklamowy w Xboxie mógłby mieć rację bytu. Odniósł się w tym przypadku do usług VOD takich jak Netflix czy Disney+.

W jego koncepcji reklamy stanowiłyby alternatywę dla graczy, których nie stać na opłacanie droższych planów subskrypcyjnych Xbox Game Passa. Potencjalne reklamy lokowane byłyby w formie komunikatów zachęcających do sprawdzenia innych gier z portfolio Microsoftu. Miały by także informować m.in. o trwających zniżkach i wyprzedażach.

Strategia budzi sporo kontrowersji, bowiem samo słowo 'reklama' generuje wśród odbiorców dawkę niepokoju. Chyba nikt nie lubi być zasypywanym niechcianym spamem i reklamami, które za wszelką cenę chcemy wyłączyć w momencie gdy widzimy je na ekranie. Ball doprecyzował, że koncepcja nie opierałaby się na przerywaniu rozgrywki i wciskaniu tam reklam czy też promowaniu zewnętrznych produktów.

To po prostu pewnego rodzaju system, który miałby zadowolić jakąś część społeczności graczy przez niską cenę usługi, a przy okazji stanowić mocną odpowiedź na wszędobylskie wzrosty cenowe, które obserwujemy w coraz większej liczbie gałęzi.


Marvel's Spider-Man 2 - ray tracing w akcji na konsoli PS5 ProINTERIA.PL


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

2K nie stworzy z FIFĄ piłkarskiej gry AAA? Na jaw wyszły nowe wieści

12 czerwca 2026, 19:04

W skrócie

  • Od dłuższego czasu gracze zauważają brak silnej konkurencji dla EA Sports FC na rynku gier piłkarskich.

  • FIFA prowadziła zaawansowane rozmowy ze studiem 2K na temat stworzenia nowego tytułu piłkarskiego.

  • Rozmowy pomiędzy FIFA i 2K zakończyły się z powodu rozbieżności w kwestiach strategii biznesowej i monetyzacji.

Wiele pogłosek o rozmowach FIFA z 2K


W ostatnich miesiącach bardzo głośno było o rzekomych pracach studia 2K nad piłkarską grą. Miałaby być ona tworzona przy współpracy z FIFA, co jeszcze bardziej podsycało apetyty graczy. Obecny prezydent międzynarodowej organizacji piłki nożnej wielokrotnie wypowiadał się na temat potrzeby stworzenia nowej gry wideo po tym, jak wygasło partnerstwo z EA Sports. 2K Studio znane m.in. ze sportowych serii NBA 2K czy WWE 2K miałoby stworzyć zatem realną konkurencję wobec EA Sports FC, co mogłoby rozwinąć ten sektor gamingowy i ucieszyć przede wszystkim konsumentów, którzy regularnie w sieci poruszają problem małej różnorodności.

Od czasu, gdy FIFA ogłosiła wspólny projekt z Netflixem i studiem Delphi Interactive, wielu zaczęło się zastanawiać, czy współpraca z 2K na pewno dojdzie do skutku. Wspomniana gra została przygotowana specjalnie na piłkarskie Mistrzostwa Świata. Można ją pobrać za pomocą usługi Netflix Games, a drużynami sterujemy poprzez użycie smartfona. Co więcej, twórcy deklarują, że w przyszłości tytuł ma trafić również na konsole, co sugeruje rozwój tej produkcji. Jednak okazuje się, że porozumienie FIFY z 2K było naprawdę blisko. Wszystko ujawnił serwis Sports Gamers Online.

2K Games i FIFA zerwali rozmowy na finiszu


Wspomniany serwis poinformował, że FIFA bardzo poważnie i w zaawansowanym stopniu podjęła się rozmów z 2K Games. Okazuje się, że było to na etapie kształtowania poszczególnych podpunktów umowy, która miała zostać zawarta między piłkarską organizacją a przedsiębiorstwem tworzącym gry wideo. Ustalane były szczegóły dotyczące zakresu licencji czy implementowanych trybów rozgrywki. Fani szczególnie dużo spodziewali się po trybie kariery, który jest ozdobą NBA 2K i znany jest pod nazwą MyCareer.

Jednak na finiszu tych rozmów doszło do rozbieżności oczekiwań między stronami. Według informacji podanych przez portal, największe różnice dotyczyło kwestii rozwiązania strategii biznesowej. FIFA chciała reklamować nowy projekt już przy okazji piłkarskich Mistrzostw Świata, gdy 2K nie planowało takiego pośpiechu z działaniami marketingowymi, kwestiami różniącymi FIFĘ od 2K były także plany dotyczące monetyzacji. Zatem w najbliższym czasie nie dojdzie do wspólnego projektu FIFY oraz 2K Games. Jednak niewykluczone, że FIFA nawiąże szerszą współpracę z Delphi Interactive i wspólnie stworzą duży projekt na PC oraz konsole na bazie World Cup 2026 - Launch Edition.


Bez tego żadna produkcja nie byłaby kompletna! Czasem to prawdziwe dzieła sztuki INTERIA.PL


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

Kosztuje tylko 20 zł i bije rekordy na Steamie. Ta gra to sensacja

12 czerwca 2026, 16:44

Kosztuje tylko 20 zł i bije rekordy na Steamie. Ta gra to sensacja

Grzegorz Gajkoś

Diabeł tkwi w szczegółach. Tak po krótce można opisać grę Meccha Chameleon, która właśnie stała się prawdziwą sensacją Steama. Debiutowała dwa dni temu i już zdążyła zbudować wokół siebie całkiem solidną społeczność. To nietypowa produkcja multiplayer z ekscytującym gameplayem opartym o mechaniki zabawy w chowanego.


SteamAFP


Siła gier niezależnych jest aż nadto widoczna na platformie Steam. W samym ubiegłym roku platforma Valve ugościła kilka perełek, które na dłużej zadomowiły się w gronie najpopularniejszych tytułów w serwisie. Dość wspomnieć o horrorze R.E.P.O., czy kooperacyjnej wspinaczce PEAK.

Teraz na Steamie pojawił się kolejny hit, który ledwo co zaliczył premierę, a już robi zdążył zrobić niemały szum. To enigmatycznie brzmiąca produkcja Meccha Chameleon stworzona przez solowego dewelopera cytrynion_1224. Jest sporo elementów łączących to dzieło ze wspomnianymi wyżej hitami z ubiegłego roku.

Meccha Chameleon kosztuje niewiele, a dokładniej 20,39 zł, zaprojektowane zostało przez niezależnego producenta i robi furorę w największym serwisie z grami PC. Zaledwie w 48 godzin rzeczony tytuł dotarł do pół miliona graczy. Takim samym wynikiem może pochwalić się inna świeża gra Gothic 1 Remake, wokół której marketing rozbudowany był na nieporównywalnie większym poziomie.

Na czym polega fenomen Meccha Chameleon?


To imprezowa wieloosobowa gra z asymetrycznym podejściem do gameplayu. Formuła skupia się na popularnej z dzieciństwa zabawie w chowanego. W meczach biorą udział dwie rywalizujące ze sobą ekipy podzielone na uciekinierów i łowców. Ci pierwsi to humanoidalne istoty chcące przetrwać za wszelką cenę do końca rundy.

Łowcy posiadają śmiercionośną broń i jak się zapewne domyślacie robią wszystko, by znaleźć ukrytych przeciwników i wyeliminować ich wszystkich z mapy. Grupa uciekinierów dzierży w swoich rękach ciekawą rzecz - umiejętności artystyczne. W praktyce postacie mogą malować własne ciało dzięki mieszance barw i pędzli. Dzięki temu dosłownie wtapiają się w otoczenie niczym kameleon. To znacząco utrudnia oprawcom działanie.

Meccha Chameleon posiada niskie wymagania sprzętowe, a więc bez problemu uruchomicie tę grę nawet na mniej wydajnych sprzętach.


Dying Light: The Beast - Restored Land - trailermateriały prasowe


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

Znany informator potwierdza. Remaster Fallout: New Vegas ma powstać

12 czerwca 2026, 15:52

W skrócie

  • W sieci od kilku miesięcy pojawiają się informacje o planowanym remasterze gry Fallout: New Vegas, a znany informator potwierdził, że prace nad projektem faktycznie ruszyły, ale na premierę trzeba będzie poczekać.

  • Według doniesień, remaster Fallout: New Vegas powstaje, jednak jego debiut nastąpi dopiero po premierze odświeżonego Fallouta 3, która oczekiwana jest najwcześniej w 2027 roku.

  • Pojawiają się wątpliwości co do jakości technicznej remasterów, ponieważ wcześniejsze odświeżenie Obliviona miało poważne problemy z wydajnością i błędami, co może wpłynąć także na nowe wersje Fallouta 3 i Fallout: New Vegas.

Informator potwierdza doniesienia


W 2023 roku w trakcie sporu prawnego między Microsoftem a Federalną Komisją Handlu o przejęcie Activision Blizzard doszło do sporego wycieku. Z wewnętrznych dokumentów dowiedzieliśmy się, że Bethesda planuje wydać odświeżone wersje Obliviona oraz Fallouta 3. Na początku bieżącego roku pojawiły się nieoficjalne informacje, z których wynikało, że zielone światło na produkcję otrzymał również remaster Fallout: New Vegas.

Część graczy podchodziła do tych rewelacji z dystansem. Chris Avellone, starszy projektant oryginału, otwarcie wątpił w możliwość realizacji takiego projektu. Tłumaczył to tym, że Feargus Urquhart, szef studia Obsidian Entertainment, nie chciał sprzedać kodu źródłowego Bethesdzie. To stanowiło ogromną przeszkodę dla prac nad nowym wydaniem.

Teraz do sprawy odniósł się NateTheHate, insider ze sprawdzonymi przeciekami na koncie. Zapytany na platformie X o status projektu oraz o to, czy pojawiły się nowe wieści o powrocie na pustynię Mojave, odpowiedział krótko: "Wcześniejsze doniesienia są uzasadnione".

Długie oczekiwanie na powrót do Mojave


Nawet jeśli prace faktycznie trwają, fani serii Fallout muszą uzbroić się w cierpliwość. Dziennikarz Jez Corden z serwisu Windows Central, który jako pierwszy wspomniał o odświeżeniu Fallout: New Vegas w styczniu bieżącego roku, zaznaczał już wcześniej, że premiera nie nastąpi w najbliższym czasie. Według jego źródeł remaster Fallouta 3 zadebiutuje w pierwszej kolejności, a oba projekty nie ukażą się jednocześnie.

Według starego harmonogramu Bethesdy, odświeżony Oblivion miał pierwotnie ukazać się w roku finansowym 2022, a ostatecznie trafił do sprzedaży w kwietniu 2025 roku. To aż trzyletnie przesunięcie. Jeśli zastosujemy ten sam wzór dla Fallouta 3, planowanego pierwotnie na rok finansowy 2024, jego premiera wypadnie najwcześniej w 2027 roku. Dopiero po tym terminie możemy spodziewać się debiutu nowej wersji Fallout: New Vegas.

Problemy techniczne


Kwestią otwartą pozostaje ostateczna jakość nadchodzących remasterów. Wydany ponad rok temu Oblivion Remastered wciąż działa źle i zawiera poważne błędy. Eksperci z grupy Digital Foundry uznali ten projekt za jedną z najgorzej zoptymalizowanych gier, jakie kiedykolwiek mieli okazję testować w swoim programie.

Kłopoty wynikają z nietypowego podejścia technologicznego. Twórcy połączyli nowoczesny silnik Unreal Engine 5 ze starym kodem Gamebryo z 2006 roku. I to nie wyszło. A teraz budzi także obawy o wydajność odświeżonych wersji Fallouta 3 oraz Fallout: New Vegas, zwłaszcza jeśli deweloperzy zdecydują się na wykorzystanie tego samego schematu.

Czy wiesz, że...


Oryginalny Fallout: New Vegas zadebiutował 19 października 2010 roku na pecetach oraz ówczesnych konsolach. Głównym twórcą gry RPG było studio Obsidian Entertainment, a wydawcą Bethesda.


Marvel's Spider-Man 2 - ray tracing w akcji na konsoli PS5 ProINTERIA.PL


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

Gothic 1 Remake to bestseller. Siła nostalgii dotarła do Górniczej Doliny

12 czerwca 2026, 15:50

Gothic 1 Remake to bestseller. Siła nostalgii dotarła do Górniczej Doliny

Grzegorz Gajkoś

Gothic 1 Remake zadebiutował tydzień temu i przez ten krótki okres zdążył zawrócić w głowach bardzo szerokiej społeczności graczy. Produkcja ma swoje mankamenty, ale odświeżony klasyk nostalgicznego RPG-a już teraz jest olbrzymim sukcesem. Poznaliśmy oficjalne wyniki sprzedażowe.


Mężczyzna w skórzanej zbroi z naramiennikami stoi w skalistym wąwozie, scena z gry Gothic 1 Remake.

Gothic 1 Remakemateriały źródłowe


Tak jak można było przypuszczać zastrzyk potężnej nostalgii zrobił swoje. Kolonia po latach znowu uradowała graczy, choć wiele wskazuje na to, że wszelkie statystyki i cyferki całkowicie przebiły najśmielsze oczekiwania producentów z Alkimia Interactive i wydawców z THQ Nordic.

W zaledwie tydzień od premiery Gothic 1 Remake sprzedał się w nakładzie 500 tys. egzemplarzy na platformie PC (Steam, GOG) oraz na konsolach PlayStation i Xbox. W momencie premiery do Górniczej Doliny powróciło w szczycie aż 78 tys. graczy, plasując odświeżony tytuł w czubie najchętniej ogrywanych pozycji na Steamie.

Alkimia Interactive i THQ Nordic są zachwycone tym początkowym sukcesem i składają serdeczne podziękowania wszystkim graczom – a zwłaszcza wszystkim oddanym fanom, którzy wspierali serię Gothic przez ostatnie 25 lat. Ten kamień milowy nie byłby możliwy bez tak oddanej społeczności

Gothic 1 Remake to prawdziwy list miłosny dla fanów jednej z najbardziej legendarnych gier RPG wszech czasów, której fenomen dotarł w szczególności do Kraju nad Wisłą. Oryginalny tytuł debiutował w 2001 roku, a więc można pokusić się o tezę, że definiował dalszy byt tego gatunku.

Remake pozostał wierny duchowi klasycznego Gothica. Gra została przeprojektowana, przebudowana od podstaw ze skrzętnym zachowaniem wszystkich archetypów oryginalnego dzieła. Mroczny, surowy, ale wciągający świat czeka na wszystkich śmiałków. Nie bójcie się - wszystkie fundamenty, jak i smaczki zostały zachowane, ale całość podrasowano, usprawniono i odświeżono pod nowoczesny sprzęt i systemy.


Marvel's Spider-Man 2 - ray tracing w akcji na konsoli PS5 ProINTERIA.PL


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

Wystąpi w niej Nergal i francuska gwiazda. Ważna decyzja w sprawie polskiej gry

12 czerwca 2026, 15:06

Wystąpi w niej Nergal i francuska gwiazda. Ważna decyzja w sprawie polskiej gry

Grzegorz Gajkoś

Studio One More Level oficjalnie już ogłosiło, że ich najnowszy hit Valor Mortis zadebiutuje nieco później niż pierwotnie planowano. Polski soulslike osadzony w alternatywnej XIX-wiecznej Europie ucieka przed natłokiem dużych gamingowych premier we wrześniu bieżącego roku.


Valor Mortis. Trzech uzbrojonych mężczyzn na błotnistej drodze pod pełnią księżyca, jeden trzyma pochodnię.

Valor Mortismateriały źródłowe


Xbox Games Showcase obfitował w sporo atrakcji kierowanych do fanów elektronicznej rozrywki. Polski zespół One More Level uraczył wszystkich mięsistym zwiastunem z rozgrywki, przekazując jednocześnie kluczowe wieści w sprawie premiery, która wstępnie zaplanowana została na 24 września.

Sęk w tym, że akurat ten miesiąc będzie niezwykle intensywny i gorący w świecie gier wideo. To okres, w którym na rynek trafi inna polska perełka The Blood of Dawnwalker od byłych twórców Wiedźmina 3, a ponadto na sklepowe półki trafią: Marvel's Wolverine, Silent Hill: Townfall czy też Control Resonant.

Twórcy Valor Mortis uczciwie podeszli do sprawy i transparentnie poinformowali fanów czekających na debiut polskiej gry. Producenci Ghostrunnera przekazali, że ich mroczny hit zaliczy mały poślizg i zadebiutuje 13 października czyli de facto kilka tygodni później względem pierwotnej daty.

Wrzesień stał się absolutnie przeładowany niesamowicie zapowiadającymi się grami. Wiedzieliśmy, że istnieje taka możliwość, ale kiedy bierze się udział w pokazie Partner Showcase – tak jak my – daty są blokowane z wielotygodniowym wyprzedzeniem. Chcemy dać Valor Mortis (oraz Waszym portfelom) nieco oddechu

Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Deweloperzy Valor Mortis udostępnili demonstracyjną wersję swojej gry na Steamie, a więc każdy może zanurzyć się w zalążku tego dzieła i sprawdzić z czym tak naprawdę 'to się je'. Dla producentów to nie tylko ucieczka spod topora zbliżających się dużych premier gier, ale także dodatkowy czas na wsłuchanie się w opinie społeczności i doszlifowaniu swojego flagowego dzieła do maksimum.

W Valor Mortis zagości plejada gwiazd na czele z Vincentem Casselem, który wcieli się w Napoleona Bonapartego. Ponadto w polskiej grze znalazło się miejsce dla Nergala, lidera black metalowej grupy Behemoth. Darski wcieli się w jednego z głównych antagonistów gry.


Poczuj klimat Intel Extreme Masters Katowice 2025INTERIA.PL


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

Sprzedawca kart Pokemon TCG przeprasza za fałszywe oskarżenia

12 czerwca 2026, 15:05

W skrócie

  • Sprzedawca kart Pokemon TCG przeprosił za niesłuszne oskarżenia wobec wykonawcy motywu z anime.

  • Eksperci i kolekcjonerzy skrytykowali sprzedawcę za błędną wycenę karty Gengar oraz nieprofesjonalne praktyki.

  • Po fali krytyki handlarz oficjalnie wycofał swoje zarzuty i przyznał się do błędu.

Początek zamieszania wokół wymiany


Afera wybuchła na Florydzie. Sprzedawca ukrywający się pod pseudonimem boostersandbangers zarzucił Jasonowi Paige'owi, wykonawcy piosenki z czołówki Pokemonów, nieuczciwą wymianę z młodymi fanami. Handlarz sprzedał dzieciom uszkodzoną kartę Gengara za równowartość 555 zł, a najmłodsi uczestnicy imprezy wymienili ją z artystą. Sprzedawca przekonywał, że muzyk celowo wykorzystał niewiedzę dzieci, zyskując cenniejszy przedmiot.

Paige błyskawicznie odrzucił zarzuty. "Sporna wymiana została przeprowadzona całkowicie jawnie, a moją intencją było zaoferowanie fanom czegoś wartościowego" - powiedział piosenkarz. Artysta wycenił kartę na około 277 zł. To zupełnie inna kwota niż ta podawana przez handlarza.

Nietrafiona obrona i fala krytyki


Po oświadczeniu artysty boostersandbangers opublikował w serwisie YouTube kolejny materiał. Przekonywał w nim, że jego wycena była poprawna. "Ta karta Gengara jest tak zniszczona, że otrzymałaby ocenę PSA 1. Taki egzemplarz jest obecnie wyceniany na 1110 zł. Kupiłem ją od innego sprzedawcy ze świadomością jej uszkodzeń" - powiedział handlarz. Mężczyzna twierdził, że cena 555 zł była uczciwa. Według jego logiki po wysłaniu przedmiotu do firmy oceniającej za 111 zł wartość karty wzrosłaby dwukrotnie.

Eksperci od karcianki natychmiast wychwycili luki w tym rozumowaniu. Zwrócili uwagę, że ustalanie ceny zniszczonego egzemplarza na podstawie wartości ocenionej karty jest nieprofesjonalne. Twórca internetowy erikfromvioletcity nagrał ostrą odpowiedź. "To nie była karta oceniona, tylko nieoceniana, warta najwyżej 251 zł, a przy zakupie uszkodzonych egzemplarzy nie opiera się ceny na widełkach dla noty PSA 1" - zaznaczył youtuber. Podpisywali się pod tymi słowami inni kolekcjonerzy.

Wycofanie oskarżeń po interwencji fanów


Pod wpływem krytyki ze strony miłośników Pokemon TCG sprzedawca ostatecznie zrozumiał swój błąd. Opublikował na Instagramie film z przeprosinami. Przyznał w nim, że źle ocenił sytuację. "Wycenianie karty na podstawie wartości PSA 1, kiedy nie posiada ona takiej oceny, to po prostu zła praktyka sprzedażowa, dlatego znacznie przeszacowałem jej wartość" - tłumaczył boostersandbangers.

Handlarz podkreślił, że jego działania wynikały wyłącznie z ignorancji. Przyznał, że wprowadzenie w błąd wielu fanów było jednym z największych błędów w jego karierze. Odniósł się także do swoich wcześniejszych sugestii, jakoby piosenkarz podmienił kartę Gengara na nagraniu wideo. Nazwał te insynuacje całkowicie bezpodstawnymi i przeprosił za uleganie emocjom.

Czy wiesz, że...


Jason Paige nagrał oryginalny angielski motyw muzyczny do pierwszego sezonu anime Pokemon w 1998 roku. Piosenkarz do dziś aktywnie uczestniczy w konwentach i wydarzeniach związanych z marką, spotykając się z fanami z całego świata.


Poczuj klimat Intel Extreme Masters Katowice 2025INTERIA.PL


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

The Mound: Omen of Cthulhu - zwiastun pokazuje rozgrywkę. Demo wkrótce

12 czerwca 2026, 14:54

The Mound: Omen of Cthulhu - zwiastun pokazuje rozgrywkę. Demo wkrótce

NACON oraz studio ACE Team informują, że The Mound: Omen of Cthulhu pojawi się podczas czerwcowej edycji Steam Next Fest 2026. W dniach 15-22 czerwca gracze PC będą mogli po raz pierwszy wkroczyć do przeklętej dżungli i sprawdzić demo nowej kooperacyjnej gry inspirowanej twórczością H.P. Lovecrafta. Z tej okazji twórcy opublikowali również nowy zwiastun prezentujący rozgrywkę oraz niepokojącą atmosferę produkcji.


Czworo uzbrojonych odkrywców wychodzi z ciemnej jaskini pokrytej korzeniami do jasnego lasu.

The Mound: Omen of Cthulhumateriały prasowe



W skrócie

  • Demo The Mound: Omen of Cthulhu będzie dostępne podczas czerwcowej edycji Steam Next Fest w 2026 roku, gdzie gracze na PC będą mogli wypróbować grę inspirowaną twórczością H.P. Lovecrafta.

  • Gra pozwala na kooperację online do czterech osób, w której gracze eksplorują dżunglę, szukają skarbów, walczą z potworami i zmagają się z postępującym szaleństwem.

  • The Mound: Omen of Cthulhu ukaże się 15 lipca 2026 roku na PlayStation 5, Xbox Series X|S i PC z obsługą rozgrywki międzyplatformowej.

W The Mound: Omen of Cthulhu gracze wcielają się w grupę odkrywców poszukujących legendarnych skarbów ukrytych w sercu niebezpiecznej dżungli. Demo pozwoli sprawdzić pierwsze godziny rozgrywki i obsługuje kooperację online dla maksymalnie czterech osób. Na uczestników wyprawy czeka kilka rodzajów misji - od klasycznych poszukiwań kosztowności po walkę z przerażającymi stworzeniami zamieszkującymi nieznany ląd.

Każda ekspedycja rozpoczyna się na pokładzie galeonu, gdzie gracze wybierają kontrakty, przygotowują wyposażenie i dzielą między sobą dostępny sprzęt. Po dotarciu na kontynent ruszają w głąb dżungli w poszukiwaniu skarbów oraz zasobów, które należy bezpiecznie dostarczyć kapitanowi statku. W trakcie podróży odkryją starożytne fortyfikacje oraz ślady wcześniejszych wypraw, które mogą posłużyć jako nowe punkty startowe podczas kolejnych ekspedycji.

Największym zagrożeniem nie są jednak potwory, lecz sama dżungla. Wraz z postępami wyprawy bohaterowie stopniowo tracą kontakt z rzeczywistością. Narastające szaleństwo prowadzi do halucynacji dźwiękowych i wizualnych, które utrudniają współpracę i mogą doprowadzić do przypadkowego sabotowania działań drużyny. Nawet śmierć nie oznacza końca zagrożenia - polegli towarzysze mogą powrócić w spaczonej formie i zwrócić się przeciwko swoim dawnym sojusznikom.

Inspirowane kosmicznym horrorem H.P. Lovecrafta The Mound: Omen of Cthulhu zaprasza drużyny liczące od dwóch do czterech graczy do eksploracji tajemniczego kontynentu w poszukiwaniu legendarnego miasta skrywającego niewyobrażalne bogactwa.

The Mound: Omen of Cthulhu zadebiutuje 15 lipca 2026 roku na PlayStation 5, Xboksach Series X|S oraz PC, oferując pełne wsparcie dla rozgrywki cross-platformowej.


Digital Dragon 2025: Krakowskie święto gamedevuINTERIA.PLINTERIA.PL


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

Świeże spojrzenie na Tomb Raider: Legacy of Atlantis. Co nowego wiemy?

12 czerwca 2026, 14:50

W skrócie

  • Podczas Summer Game Fest 2026 pokazano, jak Tomb Raider: Legacy of Atlantis łączy elementy z oryginalnej gry i remake'u Tomb Raider Anniversary.

  • Rozgrywka koncentruje się na eksploracji, rozwiązywaniu zagadek środowiskowych oraz akrobatycznych umiejętnościach Lary Croft.

  • W zaprezentowanym fragmencie znajdują się pojedynki z dinozaurami i dynamiczna sekwencja ucieczki przed tyranozaurem.

Pokaz przedpremierowy zabiera nas do Zaginionej Doliny w Peru, gdzie gracz otrzymuje zadanie rozwiązania nowej wersji kultowej zagadki. Potrzebne są dwa koła zębate do ponownego połączenia mechanizmu zatrzymującego przepływ wody z wodospadu. Dzięki temu Lara odkryje drzwi, które prowadzą głębiej w dżunglę. Mechanizm znajduje się w małym stawie, a pierwsze koło zębate jest łatwy do zauważenia. Natomiast znalezienie drugiego może stanowić większe wyzwanie.

Pierwsza cześć podróży przez Zaginioną Dolinę odbywa się bez walki. Zamiast tego skupia się na znalezieniu drogi przez lokację pełną pobocznych ścieżek prowadzących do ukrytych przedmiotów kolekcjonerskich. Gra nie pomaga bezpośrednio w znalezieniu brakującego mechanizmu. Zamiast tego należy wykorzystać wskazówki środowiskowe. Jest to zamierzone działanie, które pokazuje kim jest Lara Croft - archeologiem oraz odkrywcą.

Gdybyśmy pozwolili graczom wejść w buty Lary Croft, wręczyli mapę oraz przekazali wskazówki z nawigacji, to każdy zastanawiałby, jakie jest w tym wyzwanie? Gdzie jest więź z postacią oraz pokazanie, gdzie mentalnie się znajduje?

Raul Siqueira, Game Director w Crystal Dynamics przyznał, że zespół nie chciał, aby Legacy of Atlantis było postrzegane jako trudna gra. Zamiast tego ma ona dać graczom narzędzie do tego, aby mogli cieszyć się rozgrywką, dzięki możliwości zwiększenia częstotliwości pojawiania się wskazówek, a także dostosowania trudności zagadek i walki.

Eksploracja jest nagrodą samą w sobie. Do odkrycia czekają podwodne jaskinie lub dźwignie w ścianach prowadzących do ukrytych ruin. Wiele przedmiotów znalezionych w trakcie demo to rzadkie materiały, które mogą służyć do tworzenia przedmiotów. Nie było to częścią pokazu, ale będzie to ważna część przygody Lary.

Tak jak w przeszłości, Lara jest odkrywcą z akrobatycznymi zdolnościami. Zwisa z krawędzi, skacze w ich kierunku, używa liny z hakiem, aby pokonać przepaście. Czasem nawet musi huśtać się pomiędzy poziomymi drążkami i przeskoczyć na drugi w idealnym momencie.


Tomb Raider: Legacy of Atlantis

Tomb Raider: Legacy of Atlantismateriały prasowe


Ostatecznie, Lara znajduje brakujące koło zębate, które utknęło w starożytnym urządzeniu. Po zauważeniu ścieżki, po której Lara może się wspiąć i przeskoczeniu na koło, trzeba strącić elementy tak, aby mechanizm zaczął prawidłowo działać. Dzięki temu wodospad się zamknie, a Lara może przejść dalej.

Chwilę później, Lara znajduje się ponownie w dżungli i zostaje zaatakowana przez welociraptory. Daje to okazję do użycia kultowych pistoletów Lary Croft. Można używać ich oddzielnie jak i razem.

Welociraptory są szybkimi i groźnymi drapieżnikami. Rzucają się na Larę ze swoimi pazurami, co pokazuje, że kluczem do walki w Legacy of Atlantis jest ciągłe bycie w ruchu. Lara może wykonywać uniki, przewroty, salta, dzięki temu skutecznie unika ataków bestii.

Pomiędzy eksploracją, w trakcie której Lara buja się na linach, skacze oraz wykonuje uniki w walce, Legacy of Atlantis zawiera pierwiastek oldschoolowych gier. Lara porusza się z lekkością, która przypomina sterowanie ze starszych odsłon serii Tomb Raider. Jest to połączenie nowoczesnego procesu tworzenia gier oraz klimatu starszych produkcji.

Na walkę spojrzeliśmy przez pryzmat tego co robiliśmy w erze Survivor, czyli trzech poprzednich częściach. Miało to sens dla Lary w tamtym etapie jej życia, lecz nie ma go u szczytu jej kariery, co ma miejsce w Legacy of Atlantis. Byliśmy świadomi tego, że musi poruszać się tak samo w trakcie walki, jak i podczas poruszania się czy rozwiązywania zagadek. Potrzebuje mieć charakterystyczne dla niej elementy, zwłaszcza akrobacje. Tego oczekuje się od jej umiejętności i musi to być obecne.

Poprzez ataki Lary, zdobywa ona skupienie, które może zostać wykorzystane na wykonanie akrobacji. W ich trakcie czas zwalnia, co daje to czas graczowi na strzelanie z pistoletów. Twórcy wykorzystali skupienie w celu zapewnienia graczom przewagi nad przeciwnikami. Wszystko to, aby nie było wrażenia, że charakterystyczne, akrobatyczne ruchy Lary narażają ją na ataki.

Po dalszym przebrnięciu przez dżunglę i pokonaniu grup dinozaurów następuje nagły zwrot akcji. Ogromny tyranozaur przebija się przez drzewa, co uruchamia sekwencję pościgu, w którym Lara oraz mniejsze dinozaury uciekają przed tyranozaurem. Mimo tego, że to w pełni zaplanowana scena, gracz musi wykonać precyzyjny skok, gdy Lara zjeżdża po błotnistym zboczu, aby wspiąć się na ścianę i uniknąć stanie się przekąską. Ten trzymający w napięciu moment kończy demo pokazane na Summer Game Fest 2026.

Pokazany fragment gry pokazuje połączenie starych gier z serii Tomb Raider z nowoczesnymi rozwiązaniami technicznymi. Przekonaj się o tym sam, gdy Tomb Raider: Legacy of Atlantis będzie dostępne 12 lutego 2027.


Dying Light: The Beast - Restored Land - trailermateriały prasowe


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

Piekło zamarzło. Uruchomił Half-Life 1 na kultowej Nokii z 2007 roku

12 czerwca 2026, 14:43

Piekło zamarzło. Uruchomił Half-Life 1 na kultowej Nokii z 2007 roku

Grzegorz Gajkoś

Entuzjaści technologii potrafią czasami dokonywać cudów. Argentyński deweloper Dante Leoncini pochwalił się czymś, co rozpaliło entuzjazm wśród fanów serii Half-Life. Pierwszą odsłonę flagowego cyklu od Valve uruchomił na leciwym telefonie Nokia N95 z… obsługą myszy i klawiatury.


Czarna Nokia N95 z menu na wyświetlaczu, trzymana w dłoni mężczyzny w ciemnym rękawie.

Nokia N95AFP


W ostatnich lat mamy do czynienia z niemałym szaleństwem zbudowanym wokół DOOM-a. Kultowa strzelanka z 1993 roku stanowi idealne narzędzie dla kreatywnych programistów do… uruchamiania jej na nietypowych platformach. Niektórym śmiałkom udało się odpalić DOOM-a na… mikrofalówce, kasie fiskalnej, lodówce, ładowarce sieciowej, a nawet w interaktywnym pliku PDF.

Teraz argentyński deweloper Dante Leoncini pokusił się o kolejną dziwną rzecz, niezwiązaną co prawda z DOOM-em, a z inną hitową lata temu strzelanką Half-Life. Shooter z 1998 roku skrzętnie uruchomił w natywnym trybie na telefonie Nokia N95. Owoce jego pracy są imponujące, bowiem gra działa w relatywnie płynnych 30 klatkach na sekundę.

Nokia N95 debiutowała w 2007 roku jako multimedialny telefon oparty na dwurdzeniowym procesorze z architekturą ARM11. Posiada akcelerator PowerVR MBX 3D, 64 MB pamięci RAM i wyświetlacz o zawrotnej rozdzielczości 240x320 pikseli. Sercem urządzenia jest oczywiście system Symbian OS, który brylował w tamtych latach praktycznie we wszystkich modelach Nokii.

W mediach społecznościowych Argentyńczyk pochwalił się krótkim pokazem gameplayu z Half-Life'a 1. Urządzenie jest w stanie obsłużyć ten tytuł w 30 fps'ach z małymi przycinkami, które już znajdują się pod diagnostyczną lupą szalonego dewelopera. Miłośnik technologii stworzył nawet pełną kompatybilność z myszką i klawiaturą komputerową przez łączność Bluetooth.

To szalone przedsięwzięcie bije teraz rekordy popularności w sieci. "Miło zobaczyć najbardziej słynną, przełomową i uwielbianą grę FPS w historii działającą na urządzeniu Symbian. Na uwielbianym urządzeniu z zapomnianej ery telefonów" - czytamy wśród komentarzy.

Warto napomknąć, iż Dante Leoncini ma na swoim koncie inne zwariowane projekty. W przeszłości na tym samym telefonie udało mu się dopiąć swego i uruchomić inną legendę shooterów - Quake'a 3.


Dying Light: The Beast - Restored Land - trailermateriały prasowe


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

"FIFA World Cup: Launch Edition" trafia tylko do Netflixa. Co to za gra?

12 czerwca 2026, 14:42

W skrócie

  • Nowa gra FIFA World Cup: Launch Edition jest dostępna wyłącznie w serwisie Netflix, pozwalając fanom piłki nożnej jeszcze mocniej zaangażować się w meczowe emocje.

  • Gra umożliwia wybór jednej z 48 drużyn, rozgrywkę na 16 stadionach oraz sterowanie każdym z 1248 zawodników biorących udział w Mistrzostwach Świata.

  • Subskrybenci Netflixa mogą także oglądać podcast The Rest is Football oraz liczne dokumenty i seriale piłkarskie dostępne podczas mundialu.

Nowy kierunek gier piłkarskich


FIFA World Cup: Launch Edition wyznacza nowy kierunek dla gier piłkarskich, kładąc nacisk na emocje i radość, jakie niesie sport. Jest szybka, płynna i pozwala grać nawet z trójką znajomych - nie wymaga też doświadczenia w grach wideo ani wiedzy futbolowej. W grze kontrolerem staje się telefon, a telewizor - stadionem.

Gracze mają możliwość wyboru każdej z 48 drużyn biorących udział w turnieju, odwiedzenia każdego z 16 prawdziwych stadionów oraz kontrolowania każdego z 1248 powołanych na mistrzostwa zawodników.

Aby rozegrać mecz, uruchom grę w Netflixie na telewizorze, zeskanuj kod QR telefonem, a już po chwili będziesz mógł strzelać, podawać oraz poczuć meczowe emocje i pragnienie rywalizacji.

Najnowsze komentarze z mundialu


Podczas mundialu subskrybenci Netflixa mają też okazję posłuchać i obejrzeć jeden z najważniejszych podcastów futbolowych na świecie - The Rest is Football prowadzony przez Gary'ego Linekera, Alana Shearera i Micah Richardsa. Specjalne odcinki audycji na żywo, śledzonej co miesiąc przez 7 milionów słuchaczy na całym świecie, będą emitowane wyłącznie w Netflixie codziennie przez cały okres trwania mistrzostw.


Mecz piłkarski rozgrywany na wirtualnym boisku, pokazany na dużym ekranie z widoczną akcją pod bramką i piłkarzami w ruchu; wokół ekranu cztery smartfony z interfejsami sterowania, logo FIFA World Cup Launch Edition i Netflix Games u góry.

FIFA World Cup: Launch Editionmateriały prasowe


Piłkarskie emocje na każdym ekranie


Przy okazji trwających Mistrzostw Świata prawdziwi fani futbolu mogą również sięgnąć po tytuły oryginalne Netflixa przybliżające ikony sportu: od najnowszego filmu dokumentalnego o Łukaszu Podolskim Poldi, który miał premierę w zeszłym tygodniu, po seriale dokumentalne Beckham czy Ronaldinho: Jedyny w swoim rodzaju.

Z kolei osoby śledzące reprezentacje, kluby i rozgrywki ligowe mogą sięgnąć po seriale pokazujące od kulis życie zespołów. W serwisie są dostępne m.in. hiszpański serial dokumentalny LALIGA: Nie tylko na boisku, francuski Autobus: Strajk piłkarzy reprezentacji Francji oraz włoski Pierwszy zespół: Juventus.

Natomiast Untold UK to dokumentalna antologia Netflixa, odkrywająca nieznane kulisy futbolowych legend z Wielkiej Brytanii - od nieprawdopodobnej drogi, jaką Jamie Vardy przebył z ósmej ligi do tytułu mistrza Premier League, po magiczny triumf Liverpoolu w finale Ligi Mistrzów 2005 w Stambule.

Dostępne tylko w Netflixie filmy, seriale i gry to sposób na jak najpełniejsze celebrowanie światowego święta piłki nożnej - w przerwach między kolejnymi meczami.


Digital Dragon 2025: Krakowskie święto gamedevuINTERIA.PLINTERIA.PL


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

Xbox w wielkim kryzysie. Gigant zaliczył fatalny rok?

12 czerwca 2026, 14:20

Szefostwo Xboxa w liście do pracowników uczciwie przyznało, że problemy w ekosystemie gamingowym nawarstwiają się. Dział zaliczył spadek marży w odniesieniu do minionego roku, a dodatkowo silnie postępuje kryzys i drożyzna na rynku komponentów sprzętowych. "Musimy zwiększyć wartość, jaką oferujemy graczom, jednocześnie skracając czas potrzebny na to" - mówi jasno i wyraźnie Sharma.

Jez Corden z Windows Central nakreślił i uwypuklił problemy, z którymi mierzy się w istocie rzeczy Microsoft Gaming. Jednym z kluczowych aspektów kryzysu ma być polityka wydawnicza Xbox Game Studios. O ile marki takie jak Age of Empires, Flight Simulator oraz przede wszystkim Forza Horizon czy Oblivion Remastered odniosły spory sukces rynkowo, o tyle niektóre pozycje istotnie naważyły o wygenerowaniu sporych strat.

Gry takie jak Avowed, Keeper, Kiln, South of Midnight, Hellblade 2, Forza Motorsport (nie Horizon) i The Outer Worlds 2 nie spełniły oczekiwań ustalonych przez arkusze kalkulacyjne Microsoftu, jak mi powiedziano — ani pod względem sprzedaży na platformach zewnętrznych, ani pod względem danych o zaangażowaniu i retencji w Xbox Game Pass

Dodatkowo Xbox przeznaczył ogromne środki na rozwój gier Perfect Dark czy Everwild i 'Blackbird'. Finalnie wszystko spełzło na panewce, a projekty przepadły w nicości. Nie bez znaczenia ma być także anulowanie projektów od producentów gier third-party. Tutaj wyróżnić można shooter Johna Romero czy świeży tytuł od Avalanche. Finansowych oczekiwań nie spełniły też takie pozycje jak: Minecraft Legends, Ninja Gaiden 4, Minecraft Earth, Bleeding Edge, Battletoads, Towerborne i Ara: History Untold.

Źródło podaje, że Xbox w przyszłości ma skupić się na wykorzystywaniu własnego silnika do gry zamiast korzystania z rozwiązań zewnętrznych firm. Wszystko w celu minimalizacji kosztów. Przyszłościowa polityka giganta z Redmond skoncentruje się również na 'pewniakach' z talii Xboxa, czyli seriach Overwatch, Diablo, Warcraft, a niebawem także do tego grona dołączy StarCraft.


Bez tego żadna produkcja nie byłaby kompletna! Czasem to prawdziwe dzieła sztuki INTERIA.PL


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

Cronos: The New Dawn zdobywa prestiżową nagrodę. Pierwsza taka od dekad

12 czerwca 2026, 13:58

Cronos: The New Dawn zdobywa prestiżową nagrodę. Pierwsza taka od dekad

Grzegorz Gajkoś

Cronos: The New Dawn otrzymało wielkie wyróżnienie. Produkcja znalazła się w gronie laureatów prestiżowego konkursu "Teraz Polska". To pierwsza tego typu nagroda dla gry wideo w ponad trzydziestoletniej historii istnienia konkursu. "To wyróżnienie traktujemy jako dowód, że polska kreatywność może być rozpoznawalna na całym świecie" - przyznał w emocjach Piotr Babieno, prezes Bloober Team.


Postać w ciężkim pancerzu celuje w przeciwnika w ciemnym, zniszczonym wagonie kolejowym o czerwonym oświetleniu.

Cronos: The New Dawnmateriały prasowe


Cronos: The New Dawn święci triumfy i udowadnia, dlaczego jest najbardziej ambitnym gamingowym projektem wypuszczonym spod skrzydeł Bloober Team. Twórcy serii Layers of Fear i świetnie przyjętego remake'u Silent Hilla 2, zaskoczyli świat swoim nowym flagowym tytułem, którego debiut przypadł na wrzesień minionego roku.

Survival horror zdobył serca fanów, oferując kapitalną oprawę graficzną i dużą głębię samego gameplayu. Cronos dzierży aktualnie na platformie Steam 87% pozytywnych recenzji. Z kolei w serwisie OpenCritic hit od krakowskiego studia doceniony został przez krytyków średnią notą 78/100.

Niedawno Bloober Team miał okazję do świętowania, kiedy ogłoszono, że Cronos: The New Dawn zdobył aż trzy statuetki w ramach plebiscytu Digital Dragons Awards 2026. Teraz polska gra jest jednym z laureatów 36. edycji konkursu "Teraz Polska". Po raz pierwszy w historii statuetka trafiła w ręce gry wideo.

Udział w konkursie był dla nas naturalnym krokiem, ponieważ od początku działalności wierzyliśmy, że polskie gry mogą konkurować z największymi światowymi produkcjami dzięki własnej tożsamości i autentyczności. To wyróżnienie traktujemy jako dowód, że polska kreatywność może być rozpoznawalna na całym świecie

Jednocześnie pojawiło się zapewnienie, że krakowskie studio, nie zamierza spoczywać na laurach: "Chcemy dalej rozwijać się jako lider horroru, jednocześnie pokazując światu Polskę jako miejsce unikalne, fascynujące i kryjące wiele magicznych historii, które wciąż powinny być opowiedziane".

Cronos: The New Dawn to niezwykle jakościowa produkcja. W ramach konkursu polska gra przeszła wieloetapową weryfikacją - ocenę przeprowadziło kolegium ekspertów, a następnie specjalna kapituła, która finalnie doceniła rodzimy hit.


Bez tego żadna produkcja nie byłaby kompletna! Czasem to prawdziwe dzieła sztuki INTERIA.PL


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

Nadeszła aktualizacja Japanese Drift Master. Na to fani czekali od dawna

12 czerwca 2026, 12:37

W skrócie

  • Do gry Japanese Drift Master został wprowadzony długo wyczekiwany tryb wieloosobowy, zwiększający atrakcyjność produkcji dla graczy.

  • Aktualizacja udostępnia rozgrywkę online dla maksymalnie ośmiu osób, czat głosowy, szybkie komendy tekstowe oraz opcję wyłączenia kolizji pojazdów.

  • Tryb sieciowy jest obecnie dostępny wyłącznie na PC, ale trwają prace nad wersjami na konsole i funkcją cross-play.

Polskie Japanese Drift Master nie otrzymało multiplayera na premierę


Obiecująca polska produkcja wyścigowa Japanese Drift Master pojawiła się w maju ubiegłego roku i zebrała dosyć przychylne oceny ze strony graczy. Wprawdzie producenci z Gaming Factory nie mieli łatwego początku i musieli załatać kilka poważnych błędów, lecz ostatecznie tytuł został przyjęty optymistycznie. Jednak tego, czego najbardziej brakowało graczom, to rozgrywka z prawdziwymi graczami przez internet. Większość gier wyścigowych umożliwia rywalizację między użytkownikami, co pozytywnie wpływa na długą "żywotność" danego tytułu.

Dobrze stworzona kampania dla jednego gracza zawsze jest wartością dodaną, lecz to rywalizacja z żywym przeciwnikiem często jest najbardziej pożądanym rodzajem rozgrywki. Tego jednak nie było w Japanese Drift Master, na co gracze często zwracali uwagę. Od dłuższego czasu Gaming Factory pracowało nad sieciowym trybem, a w maju nawet uruchomiono publiczne testy rozgrywki internetowej. Teraz do graczy trafia aktualizacja, która wprowadza ten model na stałe.

Tryb multiplayer wjeżdża do polskiej gry wyścigowej


Wraz z czwartkową aktualizacją, do gry trafił tak bardzo oczekiwany tryb multiplayer. Producenci dali graczom możliwość tworzenie lobby dla maksymalnie ośmiu graczy i zapewnia pełną swobodę rozgrywki w otwartym świecie typu sandbox. Dzięki wbudowanemu czatowi głosowemu oraz możliwości oznaczania lokalizacji na mapie gracze mogą organizować spotkania samochodowe, wspólne przejazdy, drift czy rywalizację na trasach touge. Dodatkowo w trybie dostępny będzie chat z komendami tekstowymi tzw. quick chat.

Gospodarze sesji mogą również aktywować tryb Ghost, który wyłącza kolizje pomiędzy pojazdami, ułatwiając naukę jazdy i wspólną zabawę. Ponadto według zapowiedzi, producenci mają pracować już nad kolejnymi trybami rozgrywki, które mają zostać udostępnione graczom PC jeszcze latem tego roku. Równolegle trwają prace nad wersją multiplayera na konsole oraz wdrożeniem funkcji cross-play. Więcej o uruchomieniu trybu sieciowego powiedział mówi Mateusz Adamkiewicz, prezes zarządu Gaming Factory.

Uruchomienie trybu multiplayer to jeden z najważniejszych kroków w dalszym rozwoju JDM: Japanese Drift Master. Widzimy w nim nie tylko narzędzie zwiększające zaangażowanie obecnych graczy, ale również istotny potencjał do dotarcia do nowych odbiorców. Globalna wishlista zbliżająca się do miliona zapisów pokazuje, że zainteresowanie tytułem pozostaje bardzo wysokie, a multiplayer może stać się dodatkowym impulsem wspierającym dalszą sprzedaż gry. Jednocześnie funkcje sieciowe pozwalają budować jeszcze silniejszą społeczność wokół marki JDM: Japanese Drift Master poprzez wspólną rozgrywkę, wydarzenia i nowe formy rywalizacji. Równolegle prowadzimy już prace nad wdrożeniem trybu multiplayer na konsole PlayStation i Xbox, aby jeszcze w tym roku udostępnić tę funkcjonalność wszystkim graczom niezależnie od platformy

Niestety rozgrywka wieloosobowa jest dostępna wyłącznie dla posiadaczy PC. Gaming Factory deklaruje, że tryb sieciowy trafi na Xboxa Series X|S oraz PlayStation 5 w trzecim kwartale obecnego roku.


Dying Light: The Beast - Restored Land - trailermateriały prasowe


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

Pokazano gameplay nadchodzącej gry CLUTCH. Fani wyścigów zachwycą się?

12 czerwca 2026, 12:31

Pokazano gameplay nadchodzącej gry CLUTCH. Fani wyścigów zachwycą się?

Krzysztof Chałabiś

CLUTCH to jedna z najbardziej oczekiwanych gier wyścigowych na rynku. Szczególne zainteresowanie wokół tego projektu wynika z tego, że tytuł ten tworzą byli twórcy sukcesu serii Forza Horizon. Po dwóch zwiastunach do sieci trafiły właśnie fragmenty rozgrywki.


Mężczyzna w casualowym stroju siedzi na masce sportowego auta, w rogu widoczny czerwony Fiat Multipla.

Tęskniliście za kultową Multiplą? W CLUTCH będzie dało się zasiąść za kierownicą legendy Fiatamateriały prasowe



W skrócie

  • CLUTCH to nowa gra wyścigowa stworzona przez byłych deweloperów serii Forza Horizon, która wzbudza duże zainteresowanie graczy.

  • Gra osadzona jest na południu Francji i w Monako, oferując wyścigi luksusowymi samochodami oraz pościgi policyjne i rozbudowaną fabułę.

  • Fragmenty gameplayu pokazują dopracowaną grafikę, realistyczną fizykę jazdy oraz pojazdy takich marek jak Nissan, BMW, Porsche i Fiat Multipla, a premiera gry planowana jest na wiosnę 2027 roku.

CLUTCH budzi wielkie zainteresowanie wśród graczy


O nowej grze wyścigowej studia Maverick Games mówi się już od dłuższego czasu. Studio to założone zostało przez byłych twórców Forzy Horizon ze studia Playground Games. Dlatego też jeszcze na wiele miesięcy przed pierwszym pokazem narosły spore oczekiwania wokół tego tytułu. W ubiegłym tygodniu potwierdzono, że gra będzie nosiła tytuł CLUTCH i opierać się będzie na wyścigach bardzo szybkimi autami. Podczas Summer Game Fest 2026 pokazano dłuższy zwiastun tego, co będzie nas czekało w produkcji Maverick Games.

Na przygotowanym zwiastunie przez twórców CLUTCH widzimy m.in. wyścigi samochodowe bardzo ekskluzywnymi pojazdami. Kampania prawdopodobnie będzie działa się we Francji, a dokładniej na południu kraju oraz w Księstwie Monako, co sugerują zaprezentowane znaki drogowe. Nie unikniemy również pościgów policyjnych, a fabuła ma być dosyć rozbudowana. Wszystko wskazuje na to, że postacie będą budowały między sobą relacje. Jednak wówczas nie otrzymaliśmy żadnych fragmentów z samej rozgrywki. Teraz do sieci trafiły krótkie fragmenty gameplayu.

Słoneczne Monako i szybkie auta na gameplayu CLUTCH


Na opublikowanych w sieci fragmentach rozgrywki CLUTCH wielkie wrażenie robi przede wszystkim oprawa graficzna. Na publikacji serwisu VGC widzimy, że pracownicy Maverick Games ogrom uwagi przyłożyli do wyglądu mapy. Znakomicie odwzorowane są drogi Monako, które doskonale znane są fanom motoryzacji z legendarnych corocznych wyścigów Formuły 1.

Ponadto fizyka sterowania pojazdami także wydaje się stać na wysokim poziomie i twórcy dopracowali ten kluczowy element. Gracze otrzymają pojazdy takich marek, jak Nissan, BMW czy Porsche. Nie zabraknie także jednego z najbardziej "memicznych" aut ostatnich lat, czyli Fiata Multipli. Włoskie auto było istotnym elementem kampanii marketingowej przed ogłoszeniem produkcji i przyciągnęło uwagę graczy. Na debiut tytułu trzeba będzie jeszcze trochę poczekać. Zaplanowany jest on bowiem dopiero na wiosnę przyszłego roku.


Dying Light: The Beast - Restored Land - trailermateriały prasowe


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

❌