Widok czytania

Miszalski reaguje na referendum w Krakowie. Zaapelował do mieszkańców

Miszalski reaguje na referendum w Krakowie. Zaapelował do mieszkańców

Prezydent Krakowa Aleksander Miszalski zareagował na ogłoszenie daty referendum w sprawie jego odwołania z urzędu. Zapewnił, że przez najbliższe siedem tygodni będzie starał się przekonać mieszkańców, aby dali mu zielone światło do kontynuowania pracy. "Jeśli uważacie, że powinienem dokończyć kadencję, w dniu referendum zostańcie w domu" - zaapelował.


Prezydent Krakowa Aleksander Miszalski

Prezydent Krakowa reaguje na ogłoszenie daty referendumPAP/Łukasz Gągulski123RF/PICSEL



W skrócie

  • Aleksander Miszalski zaapelował do mieszkańców Krakowa, aby w dniu referendum w sprawie jego odwołania pozostali w domu, co pozwoliłoby unieważnić głosowanie z powodu niskiej frekwencji.

  • Przeciwnicy Miszalskiego zarzucają mu zadłużenie miasta, kolesiostwo, niespełnienie obietnic wyborczych oraz przyznanie nagród kwartalnych dla zastępców.

  • Referendum jest wynikiem akcji zbierania podpisów, w trakcie której zebrano 134 tysiące podpisów mieszkańców domagających się odwołania prezydenta.

  • Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii

Krakowski komisarz wyborczy ogłosił we wtorek, że referendum w sprawie odwołania Aleksandra Miszalskiego z urzędu prezydenta Krakowa odbędzie się 24 maja.

Polityk Koalicji Obywatelskiej, któremu przeciwnicy zarzucają między innymi zadłużenie miasta czy niespełnienie wyborczych obietnic, odniósł się do ogłoszenia daty głosowania w mediach społecznościowych.

Ogłoszono datę referendum w Krakowie. Miszalski zwrócił się do mieszkańców


Miszalski zaapelował do mieszkańców miasta, aby w dniu referendum pozostali w domach. Niska frekwencja może unieważnić głosowanie.

Prezydent Krakowa podkreślił, że w stolicy Małopolski prowadzone są obecnie szeroko zakrojone inwestycje w transport, szkoły, bezpieczeństwo i przestrzeń publiczną. Jak przekonywał, ze względu na to mieszkańcy powinni sprzeciwić się referendum i pozwolić mu dokończyć kadencję.

"Wierzę, że Kraków zasługuje na stabilność, odpowiedzialność i dokończenie rozpoczętych działań. Dlatego każdego dnia w tych najbliższych siedmiu tygodniach będę się starał przekonać Was, że warto pozwolić mi dokończyć kadencję i wtedy zdecydować co dalej" - napisał Miszalski.

Miszalski walczy o prezydenturę w Krakowie. "Zostańcie w domu"


Aby referendum było ważne, do urn musi pójść co najmniej 158 555 mieszkańców Krakowa (czyli minimum 3/5 liczby osób biorących udział w wyborze prezydenta miasta w II turze). Referendum dotyczy również całej odwołania Rady Miasta Krakowa - w jej przypadku liczba ta wynosi 179 792.

"Naszym zwycięstwem będzie niska frekwencja w referendum i wysoka w dniu każdych wyborów" - podsumował włodarz Krakowa.

Kontrowersje wokół prezydenta Krakowa. Mieszkańcy domagają się jego odwołania


Referendum w sprawie odwołania Miszalskiego ze stanowiska jest skutkiem masowej akcji zbierania podpisów. Organizatorom ostatecznie udało się zebrać 134 tys. podpisów niezadowolonych Krakowian. Nie wiadomo, ile z nich zostało odrzuconych, ale co najmniej 60 tys. podpisów uznano za prawidłowe.

Organizatorzy krakowskiej akcji referendalnej podkreślają, że domagają się odwołania Miszalskiego nie z pobudek politycznych, ale z powodu nieefektywnego zarządzania miastem.

Kontrowersje wzbudziło m.in. przyznanie przez Miszalskiego nagród kwartalnych dla swoich zastępców w wysokości łącznie 74 tys. zł. Jak pisał dziennikarz Interii Dawid Serafin, planowano również wydanie dużych kwot na promocje dokonań prezydenta.

Aleksander Miszalski ocenia próby jego odwołania jako "dogrywkę" do ostatnich przegranych wyborów samorządowych. W styczniu zapewniał, że Kraków ma rosnące dochody, a urząd realizuje inwestycje "blisko mieszkańców".

Wraz z rosnącą liczbą podpisów pod referendum Miszalski zapowiedział jednak szereg zmian w dotychczasowej polityce miasta. Wymieniał wśród nich bezpłatne parkowanie w niedziele i zmiany w transporcie publicznym.


"Kłamliwy i szokujący". Adam Bielan w "Graffiti" reaguje na wpis premieraPolsat News


  •  

"Potrzebujemy przeorać ziemię Kościoła". Kardynał Ryś z apelem do wiernych

Marcin Czekaj

- Potrzebujemy przeorać ziemię naszego krakowskiego Kościoła, tak żeby się stała na nowo pulchna - stwierdził kard. Grzegorz Ryś. Metropolita krakowski zaprosił w ten sposób świeckich i duchownych do udziału w sobotnim otwarciu Synodu Duszpasterskiego. To pierwsze tego typu wydarzenie w Archidiecezji Krakowskiej od lat 70. ubiegłego wieku. Wówczas synod zwołał późniejszy papież Jan Paweł II.


Po lewej bazylika Mariacka w Krakowie, po prawej kardynał Grzegorz Ryś w czarnym stroju liturgicznym z krzyżem.

Kraków. Kardynał Ryś zaprosił do udziału w sobotnim otwarciu Synodu DuszpasterskiegoJan Graczynski/East News | MAREK LASYK Reporter



W skrócie

  • Kardynał Grzegorz Ryś zaprosił świeckich i duchownych do udziału w otwarciu Synodu Duszpasterskiego Archidiecezji Krakowskiej.

  • Uroczysta inauguracja synodu odbędzie się w sobotę w Sanktuarium św. Jana Pawła II w Krakowie, a poprzedzą ją spotkania wprowadzające prowadzone przez kard. Mario Grecha.

  • Ostatni synod w archidiecezji krakowskiej odbył się w latach 1972–1979 i został zwołany przez kard. Karola Wojtyłę.

  • Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii

Zaproszenie metropolita krakowski kardynał Grzegorz Ryś skierował w filmie nagranym w ogrodzie przy jednym z krakowskich kościołów. Duchowny zauważył w nagraniu, że ziemia, na której stoi, została przeorana przez krety, stała się pulchna i zaprosił "do równej aktywności, ale w wierze".

- Potrzebujemy przeorać ziemię naszego krakowskiego Kościoła, tak żeby się stała na nowo pulchna i żeby w nią od nowa siać, i żeby rosło Boże Słowo w nas, w naszych wspólnotach, w naszym Kościele. Jestem przekonany, że taką właśnie pracą gruntowną będzie nasz Synod, który otwieramy - powiedział metropolita.

Kardynał Ryś zaprosił na otwarcie Synodu Duszpasterskiego Archidiecezji Krakowskiej


Uroczysta inauguracja synodu odbędzie się w sobotę o godz. 18 w Sanktuarium św. Jana Pawła II w Krakowie. Do udziału w Eucharystii zaproszone są delegacje ze wszystkich parafii Archidiecezji Krakowskiej, wspólnot, ruchów, zakonów i seminariów.

Wcześniej, od piątku 13 marca, odbywać się będą spotkania wprowadzające, które poprowadzi sekretarz generalny Synodu Biskupów kard. Mario Grech. To jemu papież Franciszek i Leon XIV zlecili prowadzenie synodu w całym Kościele.

Zwołanie synodu diecezjalnego kardynał Grzegorz Ryś zapowiedział w swojej homilii w czasie ingresu do katedry wawelskiej w grudniu 2025 roku, a w liście pasterskim na Wielki Post przedstawił jego plan.

Ma on się odnosić do synodu o synodalności, który jest zainicjowanym w 2021 r. przez papieża Franciszka wieloletnim i wieloetapowym procesem reformy wspólnoty Kościoła. Obecnie, do jesieni 2028 roku, w Kościele katolickim potrwa proces wcielania go w życie.

Kraków. Ostatni synod w archidiecezji zwołany został przez Karola Wojtyłę


W pierwszym etapie synodu w diecezji, do wakacji, lokalne grupy skupią się na analizie dwóch pierwszych rozdziałów Dokumentu Końcowego Synodu.

Kolejny rok, do czerwca 2027 roku, poświęcony zostanie refleksji nad pozostałymi częściami dokumentu. Finał diecezjalnych prac przewidziany jest na jesień 2027 roku.

Ostatni synod w archidiecezji krakowskiej, zwołany przez kard. Karola Wojtyłę, odbył się w latach 1972-1979. Był próbą odczytania i adaptacji do realiów krakowskiego Kościoła nauczania Soboru Watykańskiego II.


"Polityczny WF": Największy koszmar prezesa KaczyńskiegoINTERIA.PL


  •  

"Czujemy się przez niego oszukani". Koalicjanci porzucą Miszalskiego?

Referendum w Krakowie. Koalicjanci wesprą Miszalskiego? Może dojść do niespodzianki

Kamila Baranowska

Lewica nie zamierza angażować się zbyt mocno w kampanię w obronie Aleksandra Miszalskiego w Krakowie, bo mają z nim swoje rachunki krzywd z przeszłości. Czołowi politycy Nowej Lewicy deklarują też, że w razie nowych wyborów wystawią własnego kandydata, najchętniej wspólnie z Partią Razem.


Mężczyzna w garniturze na tle panoramy miasta z widocznym zamkiem oraz unoszącą się mgłą lub dymem, scena utrzymana w ciepłej kolorystyce.

W Krakowie trwa zbieranie podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie odwołania prezydenta Aleksandra MiszalskiegoMarcin Golba / Piotr Tumidajski Agencja FORUM



W skrócie

  • W Krakowie trwa zbieranie podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie odwołania prezydenta Aleksandra Miszalskiego.

  • Lokalni działacze Nowej Lewicy są przeciwni referendum ze względu na krótki czas urzędowania Miszalskiego, ale kierownictwo partii deklaruje, że nie zamierza mocniej go wspierać.

  • Nowa Lewica i PSL mają zastrzeżenia do Miszalskiego po wcześniejszych sporach dotyczących obsady stanowisk i decyzji po wyborach samorządowych.

  • Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii

W Krakowie trwa zbieranie podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie odwołania prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego. Żeby doprowadzić do referendum, inicjatorzy muszą zebrać około 58 tysięcy podpisów do połowy marca.

W odpowiedzi Aleksander Miszalski i jego otoczenie ze zdwojoną mocą zaczęli promować dokonania prezydenta i równolegle ruszyli z akcją zniechęcania mieszkańców do składania podpisów pod wnioskiem referendalnym.

Miszalski liczy także na wsparcie z centrali - zarówno z własnej partii, czyli Koalicji Obywatelskiej, jak i ze strony koalicjantów. I tu, jak słyszymy, może się przeliczyć. Zwłaszcza, jeśli chodzi o podejście Lewicy. 

Referendum w Krakowie. Kto wesprze Aleksandra Miszalskiego


Co prawda kilka dni temu lokalni działacze Nowej Lewicy poinformowali, że są przeciwni referendum, bo Miszalski zbyt krótko sprawuje swoją funkcję, aby rzetelnie ocenić jego pracę.

- Nowa Lewica nie popiera idei referendum na obecnym etapie i namawia swoich członków do tego, żeby nie uczestniczyli w zbiórce podpisów w sprawie referendum. A jeżeli te podpisy zostaną zebrane, wyrazimy swoje stanowisko - powiedział na konferencji prasowej przewodniczący Nowej Lewicy w Małopolsce i wicewojewoda małopolski Ryszard Śmiałek.

Sęk w tym, że to stanowisko nie do końca idzie w parze z nastrojami w Warszawie. Tutaj czołowi politycy Nowej Lewicy przekonują, że nie zamierzają "umierać za Miszalskiego" i nie planują udzielania żadnego mocniejszego wsparcia. Dlaczego?

Otóż politycy Lewicy mają ogromny żal do Miszalskiego i mówią wprost: "czujemy się przez niego oszukani". - Jak ktoś tak nas potraktował, to dlaczego mielibyśmy go teraz bronić? - pyta ważny polityk Lewicy.

Chodzi o sytuację, jaka miała miejsce tuż po wyborach samorządowych. KO i Nowa Lewica miały umowę, że jednym z zastępców Miszalskiego będzie ktoś wskazany przez lewicowych radnych. Mimo to Miszalski powołał w to miejsce Marię Kleman, której kandydatura nie była uzgodniona z Nową Lewicą i nie miała akceptacji centrali. Jak donosiły lokalne media, Kleman została wskazana przez ówczesnego wiceministra Macieja Gdulę, związanego z Wiosną. W efekcie doszło wówczas do wyjścia Nowej Lewicy z koalicji z KO w Radzie Miasta.

Krakowskie referendum i rachunki krzywd wśród koalicjantów


Nie do końca wiadomo, jak się zachowa PSL. Ludowcy także mają swoje rachunki krzywd z Miszalskim i lokalną Platformą, której Miszalski szefuje.

Kiedy wskutek konfliktu wśród radnych PiS w sejmiku małopolskim pojawiła się szansa na wybór marszałka wywodzącego się z PSL Krzysztofa Klęczara, to - jak mówiło się wówczas w kuluarach - jego kandydatura upadła, bo nie poparło jej kilku radnych z KO. Klęczar, obecnie wojewoda małopolski z PSL, doskonale to sobie zapamiętał, bo w efekcie sejmik pozostał w rękach PiS.

Co ciekawe, kierownictwo Nowej Lewicy, z którym rozmawialiśmy, jest przekonane, że uda się zebrać potrzebną do przeprowadzenia referendum liczbę podpisów, a także, że będzie ono ważne, a Miszalski straci stanowisko.

Toteż Nowa Lewica już dziś obmyśla scenariusz na nowe wybory i ze wstępnych zapowiedzi wynika, że chce wystawić w nich własnego kandydata. W ostatnich wyborach samorządowych tego nie zrobiła, oficjalnie popierając kandydata KO, czyli Miszalskiego.

Dzisiaj planem na Kraków jest porozumienie z Partią Razem, wspólna kampania i kandydat na prezydenta. Gdyby się udało, być może byłby to zaczyn współpracy także na wybory parlamentarne w 2027 roku.

- Widać, że Nowa Lewica zaczyna prowadzić negocjacje w sprawie obsady stanowisk w razie odwołania Miszalskiego. Wiadomo już, że tanio swojego poparcia nie sprzeda i trudno się jej dziwić, bo trochę swoich przejść z Platformą w Krakowie mieli - relacjonuje nam jeden z krakowskich radnych.

- Z drugiej strony lewica jest tutaj tak słaba, że niespecjalnie chce mi się wierzyć w ich samodzielny start i własnego kandydata. Faktem jest jednak, że odwołanie Miszalskiego w referendum wywróci wszystko do góry nogami i nada zupełnie nową dynamikę sprawom w mieście, więc kto wie - dodaje.

Kamila Baranowska


"Prezydenci i premierzy". Miller o ambasadorze USA: Nie mógł się inaczej zachowaćPolsat News


  •  

Nagłe ograniczenia w Krakowie. Apelują o zachowanie ostrożności

Marta Stępień

Stolica Małopolski i 35 okolicznych miejscowości z powiatu krakowskiego i wielickiego zostało objętych ograniczeniami w związku z wykryciem przypadku ptasiej grypy. Służby sanitarne apelują o zachowanie ostrożności. Wskazują też, jak przeciwdziałać rozprzestrzenianiu się wirusa.


Zamek królewski Wawel otoczony zimową scenerią, pokryty warstwą śniegu, z wyraźnie widocznymi murami obronnymi, wieżami i otaczającymi go ulicami oraz budynkami mieszkalnymi.

W Krakowie stwierdzono przypadek ptasiej grypyAA/ABACA / Abaca Press Agencja FORUM



W skrócie

  • Wojewoda małopolski podpisał rozporządzenie w sprawie zwalczania grypy ptaków, obejmujące Kraków i 35 okolicznych miejscowości.

  • Wprowadzono ograniczenia mające na celu ochronę przed rozprzestrzenianiem się wirusa.

  • Służby sanitarne apelują o ostrożność oraz przestrzeganie zaleceń.

  • Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii

Wojewoda małopolski podpisał w piątek rozporządzenie w sprawie zwalczania zjadliwej grypy ptaków.

Zgodnie z rozporządzeniem opublikowanym w Dzienniku Urzędowym Województwa Małopolskiego w strefie objętej zakażeniem znalazł się Kraków i 35 okolicznych miejscowości z powiatu krakowskiego i wielickiego, w tym m.in. Kryspinów, Zielonki, Libertów, Skawina, Wrząsowice, Modlniczka, Zabierzów, Bibice i część Wieliczki.

Kraków i okoliczne miejscowości z ograniczeniami. Wykryto przypadek ptasiej grypy


Jak przekazała Beata Dziedzic z biura prasowego wojewody małopolskiego, na razie wykryty został jeden przypadek ptasiej grypy.

Wprowadzone przez wojewodę ograniczenia mają na celu m.in. przeciwdziałanie rozprzestrzenianiu się wirusa.

W rozporządzeniu wojewoda nakazał m.in. izolację drobiu i zabezpieczenie go przed kontaktem z dzikimi ptakami, dezynfekcję, zabezpieczanie wody i paszy przed kontaktem z dzikimi ptakami oraz monitoring i zgłaszanie przypadków padłych ptaków.

Ptasia grypa w Krakowie. Apelują o zachowanie ostrożności


Krakowski urząd miasta w piątek wieczorem przekazał apel Powiatowego Inspektoratu Weterynarii i służb sanitarnych o zachowanie ostrożności "w związku z wystąpieniem wysoce zjadliwej grypy (HPAI) u dzikich ptaków w Krakowie".

Opublikował też zasady dotyczące zachowania w miejscach występowania dzikich ptaków oraz bezpieczeństwa żywności. Wśród nich wymienił unikanie miejsc, gdzie gromadzi się ptactwo, niedotykanie i niedokarmianie dzikich ptaków, takich jak np. łabędzie, kaczki, gęsi czy mewy, poddawanie mięsa obróbce termicznej w temperaturze minimum 70 stopni Celsjusza, zachowanie higieny podczas przygotowywania posiłków z drobiu, a w przypadku wystąpienia objawów grypopodobnych po kontakcie z ptactwem konsultację lekarską.


Brudziński w "Gościu Wydarzeń" o słowach Czarzastego: Skrajnie niemądrePolsat News


  •  

Zrozpaczona matka zaalarmowała TOPR. Tragedia w Tatrach, nie żyje 20-latek

Zrozpaczona matka zaalarmowała TOPR. Tragedia w Tatrach, nie żyje 20-latek

Alicja Krause

20-latek zginął w Tatrach, spadając z Orlej Perci - poinformowało Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe. Wcześniej ze służbami skontaktowała się matka mężczyzny, zgłaszając jego zaginięcie. TOPR, wskazując na prognozy pogody, apeluje o zachowanie szczególnej ostrożności w górach.


Akcja ratownicza prowadzona przez dwóch ratowników górskich w śnieżnych górach, w tle wysokie, ośnieżone szczyty. W oddzielnym kadrze ukazane drzewa na tle rozległego górskiego krajobrazu.

Śmiertelny wypadek w Tatrach. Nie żyje 20-latekwildman / Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe - TOPR/Facebook123RF/PICSEL



W skrócie

  • 20-letni turysta zginął, spadając z dużej wysokości w rejonie Orlej Perci w Tatrach.

  • Jego matka zgłosiła zaginięcie po nieudanej próbie kontaktu, co uruchomiło akcję poszukiwawczą TOPR.

  • Ratownicy apelują o ostrożność, gdyż trudne warunki na szlakach powodują wzrost liczby wypadków.

  • Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii

Zgłoszenie od matki młodego turysty wpłynęło do Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego w poniedziałek przed południem. Po sprawdzeniu schronisk i potwierdzeniu, ze telefon 20-latka loguje się w Tatrach, zorganizowano poszukiwawczy lot śmigłowcem.

Ratownicy szybko wypatrzyli zwłoki mężczyzny. Jak przekazali w komunikacie, 20-latek spadł kilkaset metrów z rejonu Kozich Czub do Doliny Koziej i doznał obszernych obrażeń. "Ratownikom pozostał smutny obowiązek transportu ciała do Zakopanego" - czytamy.

Śmiertelny wypadek na Orlej Perci. Nie żyje 20-letni mężczyzna


To nie jedyna niebezpieczna sytuacja w polskich górach. "W ostatnich dniach doszło do kilku upadków z wysokości. W rejonie Małego Giewontu, dwukrotnie na Rysach oraz na Kozim Wierchu" - przekazał TOPR w komunikacie.

Ratownicy górscy zaapelowali do turystów o zachowanie szczególnej ostrożności. W wyższych partiach Tatr warstwa śniegu jest miejscami twarda i zrogowaciała, a spod niej wystaje wiele skał.

Prognozy wskazują na to, że w kolejnych dniach warunki w górach nie ulegną poprawie. Aby poruszać się po tak stromym terenie w wymagających warunkach, niezbędne są rozwinięte umiejętności chodzenia w rakach i używania czekana.


Śmiszek: Prezydent "podpala" spokój społeczny i robi wojnę domowąPolsat NewsPolsat News


  •  

Zaciskanie pasa? Nie w gabinecie prezydenta miasta. Przyznano nagrody

Mimo trudnej sytuacji budżetowej Krakowa zastępcy prezydenta Aleksandra Miszalskiego mogą liczyć na regularne zastrzyki finansowe w postaci tzw. nagród kwartalnych, które stały się dla nich stałym dodatkiem do pensji. Jak ustaliła Interia, w bieżącym roku każdy z czterech wiceprezydentów otrzymał po 38,5 tys. zł (brutto), co łącznie daje sumę 158 tys. zł.

To nie koniec wydatków, bo prezydent szykuje kolejne nagrody za czwarty kwartał. Biuro prasowe zaznacza jednak, że decyzja o konkretnych kwotach nie zapadła. Do momentu publikacji tekstu prezydent Miszalski nie odpowiedział na prośbę o komentarz w tej sprawie.

Hojna polityka kadrowa władz miasta budzi kontrowersje w zestawieniu z dramatyczną kondycją finansową Krakowa, którego zadłużenie do końca roku ma sięgnąć blisko 8 mld zł. To równowartość zakupu około stu pociągów pendolino. Podczas gdy najbliżsi współpracownicy Miszalskiego otrzymują wysokie nagrody, mieszkańcy ponoszą bezpośrednie koszty łatania dziury budżetowej.

W ostatnim czasie, przy akceptacji części radnych, wzrosły opłaty za wywóz śmieci, podniesiono stawki za parkowanie w strefie oraz podatek od nieruchomości, a w najbliższym czasie krakowian czekają prawdopodobnie podwyżki cen biletów. Mimo tych obciążeń prezydent Miszalski podczas niedawnej debaty budżetowej odpierał zarzuty o dramatycznym stanie miasta, przekonując, że choć sytuacja jest trudna, to idzie w dobrym kierunku, a katastroficzne wizje są jedynie przesadzoną narracją radnych opozycji.

"Prezydent powinien zacząć oszczędności od siebie i swoich zastępców"


- Prezydent powinien zacząć oszczędności od siebie i swoich zastępców. Tymczasem każe oszczędzać szkołom i szuka oszczędności w różnych miejscach, a dla swoich partyjnych kolesi na dodatki do pensji ma. Trzeba mówić wprost, to nie jest nagroda, ale właśnie taki dodatek. Nagrody są za coś, za jakieś konkretne osiągnięcia - mówi w rozmowie z Interią Michał Drewnicki, miejski radny PiS. I wytyka prezydentowi Miszalskiemu hipokryzję. - Jeszcze niedawno sam krytykował za takie działania ministrów z poprzedniego rządów. Mówił oddajcie pieniądze, które wam się nie należały i odejdźcie. Mam zatem dobrą radę dla prezydenta, niech teraz wprowadzi swoje słowa w czyn - konkluduje radny Drewnicki.

- Praktyka nagród widzę, że jest kontynuowana mimo zmiany prezydenta. Już pod koniec rządów Jacka Majchrowskiego budziło to kontrowersje ze względu na złą sytuację budżetową - wskazuje z kolei Łukasz Maślona radny "Kraków dla Mieszkańców". - Wydaje mi się, że w sytuacji, w której obecnie znalazł się Kraków, czyli rekordowego zadłużenia, oszczędności należałoby zacząć od siebie. Jednak prezydent Miszalski przekonuje, że z finansami miasta nie jest tak źle, jak przedstawia to opozycja i pewnie dlatego zdecydował się te nagrody przyznać - dodaje.

Chcesz porozmawiać z autorem? Napisz: dawid.serafin@firma.interia.pl


"Wydarzenia": Spotkanie z "żywą książką". Niezwykła inicjatywa w GdyniPolsat News


  •  

Turystka spadła z Koziego Wierchu. W akcji ponad 20 ratowników

Turystka spadła z Koziego Wierchu. W akcji ponad 20 ratowników

Aleksandra Czurczak

Turystka spadła z Koziego Wierchu na wysokości ok. 2100 m. Była nieprzytomna i miała poważne urazy głowy oraz kończyn. Dzięki szybkiej akcji 21 ratowników TOPR oraz pomocy turystów, poszkodowana została sprowadzona z gór i przetransportowana do szpitala.


Grupa ratowników górskich w odblaskowych kurtkach prowadzi akcję ratunkową nocą na zaśnieżonym, stromym zboczu, używając latarek oraz noszy do transportu poszkodowanego, wokół strome skały i ciemność.

Tatry. Turystka spadła z Koziego Wierchu. Akcja TOPRTOPRmateriał zewnętrzny



W skrócie

  • Turystka spadła z wysokości na Kozim Wierchu w Tatrach, doznając poważnych obrażeń.

  • Turyści i ratownik ze schroniska natychmiast udzielili pierwszej pomocy, zabezpieczając kobietę przed dalszym niebezpieczeństwem.

  • W akcję ratunkową zaangażowanych było 21 ratowników TOPR oraz drony, a poszkodowana została przetransportowana do szpitala w Nowym Targu.

  • Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii

Do poważnego wypadku doszło w niedzielę około godz. 16. Jak podają służby, do centrali TOPR zadzwoniła turystka, która była świadkiem upadku z wysokości na Kozim Wierchu.

"Poszkodowana zatrzymała się na wysokości około 2100 m, była nieprzytomna i miała urazy głowy oraz kończyn" - czytamy w komunikacie w mediach społecznościowych.

Kobieta spadła z Koziego Wierchu. Ratownicy i turyści w akcji


Zanim na miejsce dotarł ratownik dyżurny ze schroniska w Dolinie Pięciu Stawów, turyści zabezpieczyli kobietę przed dalszym upadkiem i zapewnili jej ochronę termiczną.

Wspólnie przygotowano platformę w śniegu i wykonano dodatkowe działania stabilizujące. W tym samym czasie z Zakopanego wyruszyła wyprawa ratowników ze sprzętem medycznym i transportowym.

Dramatyczny wypadek w Tatrach. Duża akcja TOPR


Na miejscu, gdy dotarli już ratownicy TOPR, uruchomiono punkt cieplny w namiocie, gdzie wdrożono zaawansowane zabiegi medyczne.

Po przygotowaniu do transportu turystka wciąż nieprzytomna została opuszczona w noszach stromym stokiem Koziego Wierchu, a następnie przez Próg Stawiarski do Doliny Roztoki.

Stamtąd quadem przewieziono ją do Wodogrzmotów, skąd około północy trafiła do karetki pogotowia i w ciężkim stanie została przewieziona do szpitala w Nowym Targu.

W akcji wzięło udział 21 ratowników TOPR, a część sprzętu na miejsce wypadku dostarczono przy pomocy dronów.


"Niebezpieczne dla prezydenta". Krzysztof Śmiszek uderza w szefa BBNPolsat NewsPolsat News


  •  

Tragedia w Małopolsce. Zastrzelona 80-latka, trwa akcja służb

Policjanci otrzymali zgłoszenie o postrzeleniu kobiety ok. godziny 13:10 - przekazał w rozmowie z Interią podkom. Gustaw Janas z Komendy Powiatowej Policji w Gorlicach (ok. 13 km od Ropy).

Ropa. Śmiertelne postrzelenie. Nie żyje 80-latka


Kobiecie została udzielona pomoc medyczna, jednak 80-latka po kilku godzinach zmarła.

W związku ze zdarzeniem został zatrzymany 92-letni mieszkaniec gminy Ropa.

Na miejscu trwają czynności dochodzeniowo-śledcze pod nadzorem prokuratora. Pracuje tam kilkudziesięciu policjantów, przyjadą też funkcjonariusze z Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie. Ustalane są przyczyny i motywy tragedii.

Podkom. Janas nie potwierdził, czy zatrzymany i zmarła kobieta byli ze sobą spokrewnieni lub dobrze się znali. Według nieoficjalnych doniesień RMF24.pl, mężczyzna był starszym bratem seniorki.

Zobacz również:



"Graffiti". Konfederacja "rozbije monopol NFZ-u"? Bryłka: Dokładnie takPolsat News


  •  

Atak nożownika w Myślenicach. Napastnik nie żyje

Dawid Szczyrbowski

Agresywny mężczyzna wtargnął na teren jednej z firm w Myślenicach i zaatakował dwie pracujące tam osoby. Następnie ruszył w stronę interweniujących mundurowych - podała małopolska policja. Jeden z funkcjonariuszy użył wobec agresora broni palnej. Mężczyzna zginął.


Radiowóz policyjny z włączonymi sygnałami świetlnymi zaparkowany na ulicy, w tle drzewa i nieostre postacie.

Atak nożownika w Myślenicach. Policjant śmiertelnie postrzelił napastnika. Zdj. ilustracyjneLukasz GdakEast News



W skrócie

  • Agresywny mężczyzna wtargnął do firmy w Myślenicach i zaatakował pracowników.

  • Podczas konfrontacji z policją napastnik nie podporządkował się rozkazom i został śmiertelnie postrzelony.

  • W Bydgoszczy doszło do podobnego ataku nożownika w centrum handlowym, gdzie poszkodowany został 14-latek.

  • Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii

Do niebezpiecznego zdarzenia doszło w środę tuż przed południem w Myślenicach.

"Około 11:45 policjanci otrzymali zgłoszenie o agresywnym mężczyźnie uzbrojonym w kij bejsbolowy i nóż, który wtargnął na teren jednej z firm w Myślenicach i zaatakował dwie pracujące tam osoby" - przekazała w komunikacie małopolska policja.

Jednym z poszkodowanych został ochroniarz. Mężczyznę przewieziono do szpitala. Napastnik następnie oddalił się z miejsca zdarzenia.

Myślenice. Policjant śmiertelnie postrzelił nożownika


Na podejrzanego natknęli się mundurowi, których wezwano po niebezpiecznym ataku.

"Agresor po zauważeniu policjantów zaatakował ich, trzymając nóż w ręce, nie reagując na kilkakrotne polecenia odrzucenia niebezpiecznego narzędzia wydawane przez funkcjonariuszy" - podano w komunikacie.

Jeden z funkcjonariuszy użył broni palnej, śmiertelnie raniąc nożownika. Na miejscu trwają czynności pod nadzorem prokuratora.

Bydgoszcz. Atak nożownika w centrum handlowym


W Interii informowaliśmy o ataku nożownika w bydgoskim centrum handlowym. 14-latek został ugodzony w przebieralni jednego ze sklepów.

- Na terenie sklepu pracownicy ochrony ujęli 21-latka, którego następnie przekazali funkcjonariuszom policji. Najprawdopodobniej mężczyzna ten ma związek ze zdarzeniem - poinformowała nadkom. Kowalska.


"Graffiti". Konfederacja "rozbije monopol NFZ-u"? Bryłka: Dokładnie takPolsat News


  •