Miszalski reaguje na referendum w Krakowie. Zaapelował do mieszkańców
Miszalski reaguje na referendum w Krakowie. Zaapelował do mieszkańców
Prezydent Krakowa Aleksander Miszalski zareagował na ogłoszenie daty referendum w sprawie jego odwołania z urzędu. Zapewnił, że przez najbliższe siedem tygodni będzie starał się przekonać mieszkańców, aby dali mu zielone światło do kontynuowania pracy. "Jeśli uważacie, że powinienem dokończyć kadencję, w dniu referendum zostańcie w domu" - zaapelował.

Prezydent Krakowa reaguje na ogłoszenie daty referendumPAP/Łukasz Gągulski123RF/PICSEL
W skrócie
Aleksander Miszalski zaapelował do mieszkańców Krakowa, aby w dniu referendum w sprawie jego odwołania pozostali w domu, co pozwoliłoby unieważnić głosowanie z powodu niskiej frekwencji.
Przeciwnicy Miszalskiego zarzucają mu zadłużenie miasta, kolesiostwo, niespełnienie obietnic wyborczych oraz przyznanie nagród kwartalnych dla zastępców.
Referendum jest wynikiem akcji zbierania podpisów, w trakcie której zebrano 134 tysiące podpisów mieszkańców domagających się odwołania prezydenta.
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Krakowski komisarz wyborczy ogłosił we wtorek, że referendum w sprawie odwołania Aleksandra Miszalskiego z urzędu prezydenta Krakowa odbędzie się 24 maja.
Polityk Koalicji Obywatelskiej, któremu przeciwnicy zarzucają między innymi zadłużenie miasta czy niespełnienie wyborczych obietnic, odniósł się do ogłoszenia daty głosowania w mediach społecznościowych.
Ogłoszono datę referendum w Krakowie. Miszalski zwrócił się do mieszkańców
Miszalski zaapelował do mieszkańców miasta, aby w dniu referendum pozostali w domach. Niska frekwencja może unieważnić głosowanie.
Prezydent Krakowa podkreślił, że w stolicy Małopolski prowadzone są obecnie szeroko zakrojone inwestycje w transport, szkoły, bezpieczeństwo i przestrzeń publiczną. Jak przekonywał, ze względu na to mieszkańcy powinni sprzeciwić się referendum i pozwolić mu dokończyć kadencję.
"Wierzę, że Kraków zasługuje na stabilność, odpowiedzialność i dokończenie rozpoczętych działań. Dlatego każdego dnia w tych najbliższych siedmiu tygodniach będę się starał przekonać Was, że warto pozwolić mi dokończyć kadencję i wtedy zdecydować co dalej" - napisał Miszalski.
Miszalski walczy o prezydenturę w Krakowie. "Zostańcie w domu"
Aby referendum było ważne, do urn musi pójść co najmniej 158 555 mieszkańców Krakowa (czyli minimum 3/5 liczby osób biorących udział w wyborze prezydenta miasta w II turze). Referendum dotyczy również całej odwołania Rady Miasta Krakowa - w jej przypadku liczba ta wynosi 179 792.
"Naszym zwycięstwem będzie niska frekwencja w referendum i wysoka w dniu każdych wyborów" - podsumował włodarz Krakowa.
Kontrowersje wokół prezydenta Krakowa. Mieszkańcy domagają się jego odwołania
Referendum w sprawie odwołania Miszalskiego ze stanowiska jest skutkiem masowej akcji zbierania podpisów. Organizatorom ostatecznie udało się zebrać 134 tys. podpisów niezadowolonych Krakowian. Nie wiadomo, ile z nich zostało odrzuconych, ale co najmniej 60 tys. podpisów uznano za prawidłowe.
Organizatorzy krakowskiej akcji referendalnej podkreślają, że domagają się odwołania Miszalskiego nie z pobudek politycznych, ale z powodu nieefektywnego zarządzania miastem.
Kontrowersje wzbudziło m.in. przyznanie przez Miszalskiego nagród kwartalnych dla swoich zastępców w wysokości łącznie 74 tys. zł. Jak pisał dziennikarz Interii Dawid Serafin, planowano również wydanie dużych kwot na promocje dokonań prezydenta.
Aleksander Miszalski ocenia próby jego odwołania jako "dogrywkę" do ostatnich przegranych wyborów samorządowych. W styczniu zapewniał, że Kraków ma rosnące dochody, a urząd realizuje inwestycje "blisko mieszkańców".
Wraz z rosnącą liczbą podpisów pod referendum Miszalski zapowiedział jednak szereg zmian w dotychczasowej polityce miasta. Wymieniał wśród nich bezpłatne parkowanie w niedziele i zmiany w transporcie publicznym.
"Kłamliwy i szokujący". Adam Bielan w "Graffiti" reaguje na wpis premieraPolsat News










