Widok czytania

Bruksela ostrzegła Warszawę. Chodzi o obniżenie VAT na paliwo

Bruksela ostrzegła Warszawę. Chodzi o obniżenie VAT na paliwo

Komisja Europejska wysyła listy do Polski i Hiszpanii informując, że obniżenie stawki VAT na paliwa jest niezgodne z unijnym prawem - poinformowała rzeczniczka KE Louise Bogey.

  • Po więcej aktualnych artykułów zapraszamy do RMF24.pl

Unijna dyrektywa VAT-owska nie przewiduje możliwości zastosowania obniżonej stawki na dostawy paliw silnikowych. 

Polski rząd w ramach pakietu CPN, czyli "Ceny Paliw Niżej", obniżył VAT ze stawki podstawowej (23 proc.) do zredukowanej, 8-procentowej stawki. Hiszpania ogłosiła obniżkę do stawki 10 proc. 

Listy do Warszawy i Madrytu zostały wysłane 28 marca. Dziennikarka RMF FM jako pierwsza informowała o tym stanowisku Komisji Europejskiej

Rzeczniczka przekazała, że KE zaleca obu krajom szukanie innych rozwiązań np. poprzez dozwolone prawem obniżenie akcyzy. 

Bogey poinformowała, że Bruksela czeka teraz na odpowiedź. Jak ustaliła dziennikarka RMF FM, Polska i Hiszpania nie otrzymały terminu przekazania tej odpowiedzi, a wysłane listy "nie są początkiem procedury antynaruszeniowej". 

KE rozumie trudną sytuację krajów i konieczność przyniesienia ulgi w związku ze wzrostem cen paliw w wyniku konfliktu na Bliskim Wschodzie. Bruksela ma jednak nadzieję, że zastosowane środki będą tymczasowe.

Jak nieoficjalnie w KE usłyszała dziennikarka RMF FM, wysłany list to  "alert", ostrzeżenie, więc nie wiąże się z natychmiastowymi konsekwencjami. 

Jednak w dłuższej perspektywie Komisja Europejska nie może sobie pozwolić na tolerowanie łamania unijnego prawa. 

Takie działanie może się skończyć pozwem do TSUE i w konsekwencji karami finansowymi. KE zapewnia, że jest w stałym kontakcie z polskim władzami w tej sprawie.

Ceny paliw w Polsce. Tusk ogłosił decyzję rządu

  •  

Bruksela ostrzegła Warszawę. Chodzi o obniżenie VAT na paliwo

Bruksela ostrzegła Warszawę. Chodzi o obniżenie VAT na paliwo

Komisja Europejska wysyła listy do Polski i Hiszpanii informując, że obniżenie stawki VAT na paliwa jest niezgodne z unijnym prawem - poinformowała rzeczniczka KE Louise Bogey.

  • Po więcej aktualnych artykułów zapraszamy do RMF24.pl

Unijna dyrektywa VAT-owska nie przewiduje możliwości zastosowania obniżonej stawki na dostawy paliw silnikowych. 

Polski rząd w ramach pakietu CPN, czyli "Ceny Paliw Niżej", obniżył VAT ze stawki podstawowej (23 proc.) do zredukowanej, 8-procentowej stawki. Hiszpania ogłosiła obniżkę do stawki 10 proc. 

Listy do Warszawy i Madrytu zostały wysłane 28 marca. Dziennikarka RMF FM jako pierwsza informowała o tym stanowisku Komisji Europejskiej

Rzeczniczka przekazała, że KE zaleca obu krajom szukanie innych rozwiązań np. poprzez dozwolone prawem obniżenie akcyzy. 

Bogey poinformowała, że Bruksela czeka teraz na odpowiedź. Jak ustaliła dziennikarka RMF FM, Polska i Hiszpania nie otrzymały terminu przekazania tej odpowiedzi, a wysłane listy "nie są początkiem procedury antynaruszeniowej". 

KE rozumie trudną sytuację krajów i konieczność przyniesienia ulgi w związku ze wzrostem cen paliw w wyniku konfliktu na Bliskim Wschodzie. Bruksela ma jednak nadzieję, że zastosowane środki będą tymczasowe.

Jak nieoficjalnie w KE usłyszała dziennikarka RMF FM, wysłany list to  "alert", ostrzeżenie, więc nie wiąże się z natychmiastowymi konsekwencjami. 

Jednak w dłuższej perspektywie Komisja Europejska nie może sobie pozwolić na tolerowanie łamania unijnego prawa. 

Takie działanie może się skończyć pozwem do TSUE i w konsekwencji karami finansowymi. KE zapewnia, że jest w stałym kontakcie z polskim władzami w tej sprawie.

Ceny paliw w Polsce. Tusk ogłosił decyzję rządu

  •  

Ceny paliw w Polsce. Tusk ogłosił decyzję rządu

Ceny paliw w Polsce. Tusk ogłosił decyzję rządu

Dzisiaj, 8 kwietnia (12:28)

Aktualizacja: Dzisiaj, 8 kwietnia (12:49)

Premier Donald Tusk ogłosił w środę, że rząd nie zamierza rezygnować z pakietu "Ceny Paliw Niżej", mimo ogłoszenia zawieszenia broni na Bliskim Wschodzie.

  • Rząd nie rezygnuje z pakietu "Ceny Paliw Niżej" - zapowiedział premier Donald Tusk.
  • Szef rządu zaznaczył, że sytuacja na rynku paliw wciąż pozostaje niepewna.
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.

Po ponad miesiącu od rozpoczęcia przez Stany Zjednoczone i Izrael ataków na Iran w nocy z wtorku na środę prezydent USA Donald Trump oraz władze w Teheranie ogłosiły dwutygodniowe zawieszenie broni, które ma obowiązywać także Izrael.

Odnosząc się do zawartego rozejmu, premier Donald Tusk podkreślił przed posiedzeniem swojego gabinetu, że w kontekście cen paliw rząd zamierza "dmuchać na zimne".

Nie zamierzamy rezygnować z tego mechanizmu, który wprowadziliśmy (pakietu CPN - red.), bo będziemy dmuchać na zimne. Tym bardziej, że to zimne jest ciągle bardzo gorące, szczerze powiedziawszy - podkreślił szef rządu.

Ocenił też, że zawarcie rozejmu ma "bezpośrednie konsekwencje, jeśli chodzi o ceny paliw". Myślę, że od piątku będzie odczuwalny pozytywny skutek zawieszenia ognia (na Bliskim Wschodzie - red.) na polskich stacjach paliw - dodał.

Tusk podkreślił, że mechanizm maksymalnej ceny paliw pozostaje, zgodnie z ustawą, jeszcze "na wiele tygodni". Do dyspozycji ministra finansów pozostają decyzje - to można załatwiać od ręki - dotyczące akcyzy i VAT-u. Nadal - jestem o tym przekonany - będziemy mogli mówić o najtańszym paliwie tu w Polsce - powiedział premier.

Maksymalne ceny paliw obowiązują od ponad tygodnia. Wtorek 31 marca był pierwszym dniem wprowadzenia maksymalnych cen.

Sprzedaż paliwa powyżej ceny maksymalnej jest zagrożona milionem złotych kary. Kontrole prowadzi Krajowa Administracja Skarbowa.

Jak podkreśla Ministerstwo Energii, punktem wyjścia do ustalenia maksymalnej ceny paliwa jest średnia arytmetyczna cen hurtowych z poprzedniego dnia roboczego, zbieranych od pięciu największych uczestników rynku paliwowego w Polsce. 

Do średniej ceny hurtowej doliczane są elementy, które składają się na cenę paliwa: akcyza, opłata paliwowa i stała marża operacyjna: 0,30 zł/l. Na cenę netto nakładany jest VAT w wysokości 8 proc. Otrzymana wartość to maksymalna cena detaliczna, której żadna stacja paliw nie może przekroczyć.

  •  

Ceny paliw w Polsce. Tusk ogłosił decyzję rządu

Ceny paliw w Polsce. Tusk ogłosił decyzję rządu

Dzisiaj, 8 kwietnia (12:28)

Aktualizacja: Dzisiaj, 8 kwietnia (12:49)

Premier Donald Tusk ogłosił w środę, że rząd nie zamierza rezygnować z pakietu "Ceny Paliw Niżej", mimo ogłoszenia zawieszenia broni na Bliskim Wschodzie.

  • Rząd nie rezygnuje z pakietu "Ceny Paliw Niżej" - zapowiedział premier Donald Tusk.
  • Szef rządu zaznaczył, że sytuacja na rynku paliw wciąż pozostaje niepewna.
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.

Po ponad miesiącu od rozpoczęcia przez Stany Zjednoczone i Izrael ataków na Iran w nocy z wtorku na środę prezydent USA Donald Trump oraz władze w Teheranie ogłosiły dwutygodniowe zawieszenie broni, które ma obowiązywać także Izrael.

Odnosząc się do zawartego rozejmu, premier Donald Tusk podkreślił przed posiedzeniem swojego gabinetu, że w kontekście cen paliw rząd zamierza "dmuchać na zimne".

Nie zamierzamy rezygnować z tego mechanizmu, który wprowadziliśmy (pakietu CPN - red.), bo będziemy dmuchać na zimne. Tym bardziej, że to zimne jest ciągle bardzo gorące, szczerze powiedziawszy - podkreślił szef rządu.

Ocenił też, że zawarcie rozejmu ma "bezpośrednie konsekwencje, jeśli chodzi o ceny paliw". Myślę, że od piątku będzie odczuwalny pozytywny skutek zawieszenia ognia (na Bliskim Wschodzie - red.) na polskich stacjach paliw - dodał.

Tusk podkreślił, że mechanizm maksymalnej ceny paliw pozostaje, zgodnie z ustawą, jeszcze "na wiele tygodni". Do dyspozycji ministra finansów pozostają decyzje - to można załatwiać od ręki - dotyczące akcyzy i VAT-u. Nadal - jestem o tym przekonany - będziemy mogli mówić o najtańszym paliwie tu w Polsce - powiedział premier.

Maksymalne ceny paliw obowiązują od ponad tygodnia. Wtorek 31 marca był pierwszym dniem wprowadzenia maksymalnych cen.

Sprzedaż paliwa powyżej ceny maksymalnej jest zagrożona milionem złotych kary. Kontrole prowadzi Krajowa Administracja Skarbowa.

Jak podkreśla Ministerstwo Energii, punktem wyjścia do ustalenia maksymalnej ceny paliwa jest średnia arytmetyczna cen hurtowych z poprzedniego dnia roboczego, zbieranych od pięciu największych uczestników rynku paliwowego w Polsce. 

Do średniej ceny hurtowej doliczane są elementy, które składają się na cenę paliwa: akcyza, opłata paliwowa i stała marża operacyjna: 0,30 zł/l. Na cenę netto nakładany jest VAT w wysokości 8 proc. Otrzymana wartość to maksymalna cena detaliczna, której żadna stacja paliw nie może przekroczyć.

  •  

Maksymalne ceny paliw. Jest decyzja ministra energii

Maksymalne ceny paliw. Jest decyzja ministra energii

Dzisiaj, 8 kwietnia (12:08)

Aktualizacja: Dzisiaj, 8 kwietnia (12:32)

Minister energii ogłosił maksymalne ceny paliw w Polsce na czwartek 9 kwietnia. Litr benzyny 95 ma kosztować nie więcej niż 6,27 zł, benzyny 98 - 6,88 zł, a oleju napędowego - 7,83 zł. Premier Donald Tusk poinformował, że rząd na razie nie zamierza rezygnować z pakietu "Ceny Paliw Niżej".

  • Minister energii ogłosił maksymalne ceny paliw na czwartek 9 kwietnia.
  • W czwartek ceny maksymalne benzyny 95 i 98 będą wyższe niż w środę, natomiast diesel będzie tańszy.
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.

Z opublikowanego w środę w Monitorze Polskim obwieszczenia wynika, że w czwartek cena maksymalna litra benzyny silnikowej bezołowiowej 95 z uwzględnieniem VAT wyniesie 6,27 zł. Cena benzyny bezołowiowej 98 z VAT będzie nie większa niż 6,88 zł za litr, a cena maksymalna oleju napędowego wyniesie 7,83 zł za litr, z uwzględnieniem VAT.

Oznacza to, że ceny maksymalne obu rodzajów benzyny w czwartek będą wyższe niż ceny środowe. Natomiast ceny maksymalne diesla będą niższe niż w środę.

Maksymalne ceny paliw obowiązują od ponad tygodnia. We wtorek 31 marca, czyli pierwszego dnia wprowadzenia maksymalnych cen, litr benzyny 95 kosztował maksymalnie 6,16 zł, benzyny 98 - 6,76 zł, zaś oleju napędowego - 7,60 zł.

Odnosząc się do zawartego rozejmu na Bliskim Wschodzie, przed środowym posiedzeniem rządu premier Donald Tusk podkreślił, że w kontekście cen paliw rząd zamierza "dmuchać na zimne".

Nie zamierzamy rezygnować z tego mechanizmu, który wprowadziliśmy (pakietu CPN - red.), bo będziemy dmuchać na zimne. Tym bardziej, że to zimne jest ciągle bardzo gorące, szczerze powiedziawszy - podkreślił szef rządu.

Ocenił też, że zawarcie rozejmu ma "bezpośrednie konsekwencje, jeśli chodzi o ceny paliw". Myślę, że od piątku będzie odczuwalny pozytywny skutek zawieszenia ognia (na Bliskim Wschodzie - red.) na polskich stacjach paliw - dodał.

Chyba wszyscy się cieszymy, że mamy to zawieszenie broni. Rynki zareagowały pozytywnie - powiedział w środę w Polsat News minister finansów i gospodarki Andrzej Domański. 

Spadki, które widzimy na rynkach, znajdą przełożenie na ceny na stacjach paliw, ale to zajmie kilka dni - bo najpierw spada cena ropy, potem cena w hurcie, a potem ceny na stacjach paliw - wskazał Domański.

Minister był pytany, co będzie dalej z rządowym programem, którego celem jest obniżka cen paliw.

Będziemy w ramach rządu rozmawiać o sytuacjach. Wiemy, że rozporządzenia obniżające VAT i akcyzę mają charakter czasowy i będziemy analizować sytuację, czy należy wydłużać daty rozporządzeń - powiedział Domański.

Rozporządzenie obniżające VAT na paliwo z 23 do 8 proc. obowiązuje do 30 kwietnia, zaś rozporządzenie obniżające akcyzę - do 15 kwietnia.

Sprzedaż paliwa powyżej ceny maksymalnej jest zagrożona milionem złotych kary. Kontrole prowadzi Krajowa Administracja Skarbowa.

Jak podkreśla Ministerstwo Energii, punktem wyjścia do ustalenia maksymalnej ceny paliwa jest średnia arytmetyczna cen hurtowych z poprzedniego dnia roboczego, zbieranych od pięciu największych uczestników rynku paliwowego w Polsce. 

Do średniej ceny hurtowej doliczane są elementy, które składają się na cenę paliwa: akcyza, opłata paliwowa i stała marża operacyjna: 0,30 zł/l. Na cenę netto nakładany jest VAT w wysokości 8 proc. Otrzymana wartość to maksymalna cena detaliczna, której żadna stacja paliw nie może przekroczyć.

  •  

Maksymalne ceny paliw. Jest decyzja ministra energii

Maksymalne ceny paliw. Jest decyzja ministra energii

Dzisiaj, 8 kwietnia (12:08)

Aktualizacja: Dzisiaj, 8 kwietnia (12:32)

Minister energii ogłosił maksymalne ceny paliw w Polsce na czwartek 9 kwietnia. Litr benzyny 95 ma kosztować nie więcej niż 6,27 zł, benzyny 98 - 6,88 zł, a oleju napędowego - 7,83 zł. Premier Donald Tusk poinformował, że rząd na razie nie zamierza rezygnować z pakietu "Ceny Paliw Niżej".

  • Minister energii ogłosił maksymalne ceny paliw na czwartek 9 kwietnia.
  • W czwartek ceny maksymalne benzyny 95 i 98 będą wyższe niż w środę, natomiast diesel będzie tańszy.
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.

Z opublikowanego w środę w Monitorze Polskim obwieszczenia wynika, że w czwartek cena maksymalna litra benzyny silnikowej bezołowiowej 95 z uwzględnieniem VAT wyniesie 6,27 zł. Cena benzyny bezołowiowej 98 z VAT będzie nie większa niż 6,88 zł za litr, a cena maksymalna oleju napędowego wyniesie 7,83 zł za litr, z uwzględnieniem VAT.

Oznacza to, że ceny maksymalne obu rodzajów benzyny w czwartek będą wyższe niż ceny środowe. Natomiast ceny maksymalne diesla będą niższe niż w środę.

Maksymalne ceny paliw obowiązują od ponad tygodnia. We wtorek 31 marca, czyli pierwszego dnia wprowadzenia maksymalnych cen, litr benzyny 95 kosztował maksymalnie 6,16 zł, benzyny 98 - 6,76 zł, zaś oleju napędowego - 7,60 zł.

Odnosząc się do zawartego rozejmu na Bliskim Wschodzie, przed środowym posiedzeniem rządu premier Donald Tusk podkreślił, że w kontekście cen paliw rząd zamierza "dmuchać na zimne".

Nie zamierzamy rezygnować z tego mechanizmu, który wprowadziliśmy (pakietu CPN - red.), bo będziemy dmuchać na zimne. Tym bardziej, że to zimne jest ciągle bardzo gorące, szczerze powiedziawszy - podkreślił szef rządu.

Ocenił też, że zawarcie rozejmu ma "bezpośrednie konsekwencje, jeśli chodzi o ceny paliw". Myślę, że od piątku będzie odczuwalny pozytywny skutek zawieszenia ognia (na Bliskim Wschodzie - red.) na polskich stacjach paliw - dodał.

Chyba wszyscy się cieszymy, że mamy to zawieszenie broni. Rynki zareagowały pozytywnie - powiedział w środę w Polsat News minister finansów i gospodarki Andrzej Domański. 

Spadki, które widzimy na rynkach, znajdą przełożenie na ceny na stacjach paliw, ale to zajmie kilka dni - bo najpierw spada cena ropy, potem cena w hurcie, a potem ceny na stacjach paliw - wskazał Domański.

Minister był pytany, co będzie dalej z rządowym programem, którego celem jest obniżka cen paliw.

Będziemy w ramach rządu rozmawiać o sytuacjach. Wiemy, że rozporządzenia obniżające VAT i akcyzę mają charakter czasowy i będziemy analizować sytuację, czy należy wydłużać daty rozporządzeń - powiedział Domański.

Rozporządzenie obniżające VAT na paliwo z 23 do 8 proc. obowiązuje do 30 kwietnia, zaś rozporządzenie obniżające akcyzę - do 15 kwietnia.

Sprzedaż paliwa powyżej ceny maksymalnej jest zagrożona milionem złotych kary. Kontrole prowadzi Krajowa Administracja Skarbowa.

Jak podkreśla Ministerstwo Energii, punktem wyjścia do ustalenia maksymalnej ceny paliwa jest średnia arytmetyczna cen hurtowych z poprzedniego dnia roboczego, zbieranych od pięciu największych uczestników rynku paliwowego w Polsce. 

Do średniej ceny hurtowej doliczane są elementy, które składają się na cenę paliwa: akcyza, opłata paliwowa i stała marża operacyjna: 0,30 zł/l. Na cenę netto nakładany jest VAT w wysokości 8 proc. Otrzymana wartość to maksymalna cena detaliczna, której żadna stacja paliw nie może przekroczyć.

  •  

Zondacrypto pod lupą. Prokuratorzy wchodzą do akcji

Dzisiaj, 8 kwietnia (10:30)

Prokuratorzy zbadają medialne informacje dotyczące nieprawidłowości w funkcjonowaniu giełdy kryptowalutowej Zondacrypto - poinformowała w środę Prokuratura Krajowa na portalu X. To decyzja prokuratora generalnego Waldemara Żurka.

  • Prokurator Generalny Waldemar Żurek zarządził postępowanie w sprawie rzekomych nieprawidłowości na giełdzie kryptowalut Zondacrypto.
  • Według money.pl Zondacrypto może mieć poważne problemy z płynnością.
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.

Jak wynika z komunikatu PK, prokuratorzy zbadają także okoliczności wskazane w poniedziałkowym artykule money.pl. "Czynności te będą realizowane w ramach prowadzonego przez śląski wydział PZ PK śledztwa dotyczącego zaginięcia Sylwestra Suszka, założyciela giełdy BitBay - poprzednika Zondacrypto" - dodała PK.

W poniedziałkowym artykule money.pl poinformował, że "największa polska giełda kryptowalut może mieć poważne problemy z płynnością". "Analiza, do której dotarły money.pl i Wirtualna Polska, ujawnia spadek rezerw bitcoinów giełdy Zondacrypto o 99 proc. Użytkownicy zgłaszają problemy z wypłatą środków, a przynajmniej część klubów sponsorowanych przez giełdę od miesięcy nie otrzymuje należnych płatności. W tym samym czasie z Zondy wypłacono do innej giełdy ponad 76 mln zł" - napisano w artykule.

Portal powoływał się na analizę zajmującej się m.in. odzyskiwaniem skradzionych kryptowalut firmy Recoveris. "Wyniki analizy są zaskakujące i niepokojące. (...) Wypłaty kryptowalut z Zondy, takich jak XRP czy Ethereum, były realizowane na bieżąco. Problemy dotyczyły wypłat bitcoinów (BTC) - najbardziej płynnej i najwyżej wycenianej kryptowaluty. Ale w niedzielę 6 kwietnia nie udało się już wypłacić pieniędzy również w Ethereum" - czytamy.

Jak wskazuje money.pl, "jednym z możliwych powodów jest fakt, że bitcoinowy gorący portfel (ang. hot wallet) Zondy, czyli portfel stale podłączony do internetu, jest niemal pusty". "Średni miesięczny stan BTC na portfelach Zondacrypto spadł z około 55,7 BTC w sierpniu 2024 do 0,18 BTC w marcu 2026, co stanowi spadek o 99,7 procent" - mówi cytowany przez money.pl analityk Marcin Zarakowski z Recoveris.

"Przez cały marzec 2026 stan portfela nigdy nie przekroczył jednego bitcoina. A 1 kwietnia 2026 wyniósł 0,086 BTC. (...) Tymczasem zapasy Zondy stopniały w ciągu niecałych 2 lat z 56 bitcoinów do 0,086 BTC, czyli do równowartości około 21 tysięcy złotych" - wskazuje portal. Według money.pl, Zondacrypto "deklaruje obsługę ponad miliona klientów (ok. 75 proc. stanowią Polacy), z czego 500 tys. to aktywni użytkownicy". "Jeśli choćby niewielka część z nich jednocześnie zdecydowałaby się wypłacić swoje środki, giełda - przy rezerwach poniżej jednego bitcoina - nie byłaby w stanie zrealizować tych wypłat" - czytamy.

Portal przedstawiał również stanowiska szefa Zondacrypto Przemysława Krala: "Kral zapytany przez nas, ile wynosiło saldo bitcoinowego portfela Zondy 1 kwietnia 2026 r., odpowiedział, że ponad 4,5 tys. BTC. Tyle że nie przedstawił żadnych dowodów potwierdzających tę informację. Dodał, że giełda posiada ponad 3,2 mln adresów, w tym również typu cold wallet - portfeli odciętych od internetu, do których firmy analityczne nie mają dostępu" - czytamy w artykule.

Prezes giełdy Zondacrypto podkreślił, że jest ona "stabilnym, wypłacalnym i bezpiecznym podmiotem", a analiza money.pl jest "błędna, nieprawdziwa i krzywdząca". Poinformował też, że podejmie "adekwatne kroki prawne" wobec wydawcy money.pl i Wirtualnej Polski oraz autorów poniedziałkowej publikacji. 

"Na dzień 1 kwietnia br. saldo naszych rezerw w samym tylko Bitcoinie wynosiło ponad 4,5 tysiąca BTC. Posiadamy pełne, ponad 100-procentowe pokrycie wszystkich zobowiązań wobec naszych użytkowników" - wskazał prezes Zondacrypto. W oświadczeniu dołączył dane w postaci wolumenu depozytów i wypłat BTC w 2025 oraz za rok 2026. 

  •  

Zondacrypto pod lupą. Prokuratorzy wchodzą do akcji

Dzisiaj, 8 kwietnia (10:30)

Prokuratorzy zbadają medialne informacje dotyczące nieprawidłowości w funkcjonowaniu giełdy kryptowalutowej Zondacrypto - poinformowała w środę Prokuratura Krajowa na portalu X. To decyzja prokuratora generalnego Waldemara Żurka.

  • Prokurator Generalny Waldemar Żurek zarządził postępowanie w sprawie rzekomych nieprawidłowości na giełdzie kryptowalut Zondacrypto.
  • Według money.pl Zondacrypto może mieć poważne problemy z płynnością.
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.

Jak wynika z komunikatu PK, prokuratorzy zbadają także okoliczności wskazane w poniedziałkowym artykule money.pl. "Czynności te będą realizowane w ramach prowadzonego przez śląski wydział PZ PK śledztwa dotyczącego zaginięcia Sylwestra Suszka, założyciela giełdy BitBay - poprzednika Zondacrypto" - dodała PK.

W poniedziałkowym artykule money.pl poinformował, że "największa polska giełda kryptowalut może mieć poważne problemy z płynnością". "Analiza, do której dotarły money.pl i Wirtualna Polska, ujawnia spadek rezerw bitcoinów giełdy Zondacrypto o 99 proc. Użytkownicy zgłaszają problemy z wypłatą środków, a przynajmniej część klubów sponsorowanych przez giełdę od miesięcy nie otrzymuje należnych płatności. W tym samym czasie z Zondy wypłacono do innej giełdy ponad 76 mln zł" - napisano w artykule.

Portal powoływał się na analizę zajmującej się m.in. odzyskiwaniem skradzionych kryptowalut firmy Recoveris. "Wyniki analizy są zaskakujące i niepokojące. (...) Wypłaty kryptowalut z Zondy, takich jak XRP czy Ethereum, były realizowane na bieżąco. Problemy dotyczyły wypłat bitcoinów (BTC) - najbardziej płynnej i najwyżej wycenianej kryptowaluty. Ale w niedzielę 6 kwietnia nie udało się już wypłacić pieniędzy również w Ethereum" - czytamy.

Jak wskazuje money.pl, "jednym z możliwych powodów jest fakt, że bitcoinowy gorący portfel (ang. hot wallet) Zondy, czyli portfel stale podłączony do internetu, jest niemal pusty". "Średni miesięczny stan BTC na portfelach Zondacrypto spadł z około 55,7 BTC w sierpniu 2024 do 0,18 BTC w marcu 2026, co stanowi spadek o 99,7 procent" - mówi cytowany przez money.pl analityk Marcin Zarakowski z Recoveris.

"Przez cały marzec 2026 stan portfela nigdy nie przekroczył jednego bitcoina. A 1 kwietnia 2026 wyniósł 0,086 BTC. (...) Tymczasem zapasy Zondy stopniały w ciągu niecałych 2 lat z 56 bitcoinów do 0,086 BTC, czyli do równowartości około 21 tysięcy złotych" - wskazuje portal. Według money.pl, Zondacrypto "deklaruje obsługę ponad miliona klientów (ok. 75 proc. stanowią Polacy), z czego 500 tys. to aktywni użytkownicy". "Jeśli choćby niewielka część z nich jednocześnie zdecydowałaby się wypłacić swoje środki, giełda - przy rezerwach poniżej jednego bitcoina - nie byłaby w stanie zrealizować tych wypłat" - czytamy.

Portal przedstawiał również stanowiska szefa Zondacrypto Przemysława Krala: "Kral zapytany przez nas, ile wynosiło saldo bitcoinowego portfela Zondy 1 kwietnia 2026 r., odpowiedział, że ponad 4,5 tys. BTC. Tyle że nie przedstawił żadnych dowodów potwierdzających tę informację. Dodał, że giełda posiada ponad 3,2 mln adresów, w tym również typu cold wallet - portfeli odciętych od internetu, do których firmy analityczne nie mają dostępu" - czytamy w artykule.

Prezes giełdy Zondacrypto podkreślił, że jest ona "stabilnym, wypłacalnym i bezpiecznym podmiotem", a analiza money.pl jest "błędna, nieprawdziwa i krzywdząca". Poinformował też, że podejmie "adekwatne kroki prawne" wobec wydawcy money.pl i Wirtualnej Polski oraz autorów poniedziałkowej publikacji. 

"Na dzień 1 kwietnia br. saldo naszych rezerw w samym tylko Bitcoinie wynosiło ponad 4,5 tysiąca BTC. Posiadamy pełne, ponad 100-procentowe pokrycie wszystkich zobowiązań wobec naszych użytkowników" - wskazał prezes Zondacrypto. W oświadczeniu dołączył dane w postaci wolumenu depozytów i wypłat BTC w 2025 oraz za rok 2026. 

  •  

Orlen w dół, KGHM mocno do góry. Giełda zareagowała na zawieszenie broni

  • Dzisiaj, 8 kwietnia (10:07)

    Główne indeksy GPW - WIG i WIG20 - zyskiwały w środę około 3 procent. To efekt ogłoszenia dwutygodniowego rozejmu na Bliskim Wschodzie. Kurs akcji Orlenu spadł o ponad 6 procent, natomiast notowania KGHM wzrosły o ponad 9 procent.

    • Główne indeksy GPW w Warszawie (WIG i WIG20) zyskiwały w środę po ok. 3 proc. po ogłoszeniu rozejmu na Bliskim Wschodzie.
    • Największe wzrosty odnotowały akcje KGHM - wzrost o ponad 9 proc., do ok. 303 zł za papier. 
    • Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.

    Po ponad miesiącu od rozpoczęcia przez Stany Zjednoczone i Izrael ataków na Iran w nocy z wtorku na środę prezydent USA Donald Trump oraz władze w Teheranie ogłosiły dwutygodniowe zawieszenie broni, które ma obowiązywać także Izrael.

    W środę na otwarciu warszawskiej giełdy główne indeksy (WIG oraz WIG20) zyskiwały po ok. 3 proc. Zrzeszający 20 największych spółek indeks WIG20 na otwarciu był na poziomie ok. 3 526 pkt. i rósł o ponad 3 proc. Z kolei szeroki indeks WIG miał ok. 128 899 pkt. i zyskiwał niemal 3 proc.

    Na otwarciu sesji akcje Orlenu zniżkowały o ponad 6 proc. do ok. 126 zł za papier. Spadki objęły też m.in. kurs Bogdanki (o ponad 17 proc.), a Jastrzębska Spółka Węglowa (JSW) traciła 12 proc.

    Zyskiwały za to walory KGHM (o ponad 9 proc.), które kosztowały ok. 303 zł za akcję. Po 5-6 proc. rosły również kursy Allegro, PKO BP, mBanku, Santander Bank Polska, Pekao, Modivo i Budimexu.

Dalsza część artykułu pod materiałem video:

  •  

Orlen w dół, KGHM mocno do góry. Giełda zareagowała na zawieszenie broni

  • Dzisiaj, 8 kwietnia (10:07)

    Główne indeksy GPW - WIG i WIG20 - zyskiwały w środę około 3 procent. To efekt ogłoszenia dwutygodniowego rozejmu na Bliskim Wschodzie. Kurs akcji Orlenu spadł o ponad 6 procent, natomiast notowania KGHM wzrosły o ponad 9 procent.

    • Główne indeksy GPW w Warszawie (WIG i WIG20) zyskiwały w środę po ok. 3 proc. po ogłoszeniu rozejmu na Bliskim Wschodzie.
    • Największe wzrosty odnotowały akcje KGHM - wzrost o ponad 9 proc., do ok. 303 zł za papier. 
    • Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.

    Po ponad miesiącu od rozpoczęcia przez Stany Zjednoczone i Izrael ataków na Iran w nocy z wtorku na środę prezydent USA Donald Trump oraz władze w Teheranie ogłosiły dwutygodniowe zawieszenie broni, które ma obowiązywać także Izrael.

    W środę na otwarciu warszawskiej giełdy główne indeksy (WIG oraz WIG20) zyskiwały po ok. 3 proc. Zrzeszający 20 największych spółek indeks WIG20 na otwarciu był na poziomie ok. 3 526 pkt. i rósł o ponad 3 proc. Z kolei szeroki indeks WIG miał ok. 128 899 pkt. i zyskiwał niemal 3 proc.

    Na otwarciu sesji akcje Orlenu zniżkowały o ponad 6 proc. do ok. 126 zł za papier. Spadki objęły też m.in. kurs Bogdanki (o ponad 17 proc.), a Jastrzębska Spółka Węglowa (JSW) traciła 12 proc.

    Zyskiwały za to walory KGHM (o ponad 9 proc.), które kosztowały ok. 303 zł za akcję. Po 5-6 proc. rosły również kursy Allegro, PKO BP, mBanku, Santander Bank Polska, Pekao, Modivo i Budimexu.

Dalsza część artykułu pod materiałem video:

  •  

Ceny paliw w Polsce spadną? Minister finansów odpowiada

Dzisiaj, 8 kwietnia (08:34)

Najpierw spada cena ropy, potem cena w hurcie, a potem ceny na stacjach paliw - powiedział minister finansów i gospodarki Andrzej Domański. Jak stwierdził, spadki cen ropy przełożą się na niższe ceny paliw, ale zajmie to kilka dni.

  • Ceny ropy spadły na światowych rynkach - WTI potaniała o ponad 16 proc. do niespełna 94 dolarów za baryłkę, Brent o prawie 16 proc. do ponad 92 dolarów.
  • Spadki cen ropy przełożą się na ceny paliw na stacjach, ale potrzeba na to kilku dni - zapowiedział minister finansów i gospodarki Andrzej Domański.  
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.

Prezydent USA Donald Trump ogłosił w środę, że zgodził się na pakistańską propozycję dwutygodniowego zawieszenia broni pod warunkiem, że Iran zgodzi się na natychmiastowe otwarcie cieśniny Ormuz. Ocenił też, że negocjacje pokojowe z Iranem osiągnęły duży postęp.

Chyba wszyscy się cieszymy, że mamy to zawieszenie broni. Rynki zareagowały pozytywnie - powiedział w Polsat News minister finansów i gospodarki Andrzej Domański. 

Spadki, które widzimy na rynkach, znajdą przełożenie na ceny na stacjach paliw, ale to zajmie kilka dni - bo najpierw spada cena ropy, potem cena w hurcie, a potem ceny na stacjach paliw - wskazał Domański.

W środę cena ropy WTI spadła o ponad 16 proc., do niespełna 94 dolarów za baryłkę, a ropa Brent potaniała o prawie 16 proc., do nieco ponad 92 dolarów.

Minister Domański podkreślił, że poza spadkami cen ropy, widoczne są także spadki cen produktów gotowych, w tym oleju napędowego.

Minister był pytany, co będzie dalej z rządowym programem, którego celem jest obniżka cen paliw.

Będziemy w ramach rządu rozmawiać o sytuacjach. Wiemy, że rozporządzenia obniżające VAT i akcyzę mają charakter czasowy i będziemy analizować sytuację, czy należy wydłużać daty rozporządzeń - powiedział Domański.

Rozporządzenie obniżające VAT na paliwo z 23 do 8 proc. obowiązuje do 30 kwietnia, zaś rozporządzenie obniżające akcyzę - do 15 kwietnia.

Andrzej Domański pytany był także o podatek od nadmiarowych zysków wynikających z sytuacji na Bliskim Wschodzie. Jeśli są nadmiarowe zyski, to będzie od nich podatek - powiedział minister i dodał, że trwają prace nad ustawą, która miałaby wprowadzić taką daninę. W tym miesiącu na pewno będą gotowe rozwiązania - dodał.

Przyjęty przez rząd pakiet "Ceny Paliwa Niżej" (CPN) ma charakter tymczasowy. W ramach pakietu wprowadzono również ceny maksymalne benzyny i oleju napędowego, które ogłasza codziennie minister energii. 

  •  

Ceny paliw w Polsce spadną? Minister finansów odpowiada

Dzisiaj, 8 kwietnia (08:34)

Najpierw spada cena ropy, potem cena w hurcie, a potem ceny na stacjach paliw - powiedział minister finansów i gospodarki Andrzej Domański. Jak stwierdził, spadki cen ropy przełożą się na niższe ceny paliw, ale zajmie to kilka dni.

  • Ceny ropy spadły na światowych rynkach - WTI potaniała o ponad 16 proc. do niespełna 94 dolarów za baryłkę, Brent o prawie 16 proc. do ponad 92 dolarów.
  • Spadki cen ropy przełożą się na ceny paliw na stacjach, ale potrzeba na to kilku dni - zapowiedział minister finansów i gospodarki Andrzej Domański.  
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.

Prezydent USA Donald Trump ogłosił w środę, że zgodził się na pakistańską propozycję dwutygodniowego zawieszenia broni pod warunkiem, że Iran zgodzi się na natychmiastowe otwarcie cieśniny Ormuz. Ocenił też, że negocjacje pokojowe z Iranem osiągnęły duży postęp.

Chyba wszyscy się cieszymy, że mamy to zawieszenie broni. Rynki zareagowały pozytywnie - powiedział w Polsat News minister finansów i gospodarki Andrzej Domański. 

Spadki, które widzimy na rynkach, znajdą przełożenie na ceny na stacjach paliw, ale to zajmie kilka dni - bo najpierw spada cena ropy, potem cena w hurcie, a potem ceny na stacjach paliw - wskazał Domański.

W środę cena ropy WTI spadła o ponad 16 proc., do niespełna 94 dolarów za baryłkę, a ropa Brent potaniała o prawie 16 proc., do nieco ponad 92 dolarów.

Minister Domański podkreślił, że poza spadkami cen ropy, widoczne są także spadki cen produktów gotowych, w tym oleju napędowego.

Minister był pytany, co będzie dalej z rządowym programem, którego celem jest obniżka cen paliw.

Będziemy w ramach rządu rozmawiać o sytuacjach. Wiemy, że rozporządzenia obniżające VAT i akcyzę mają charakter czasowy i będziemy analizować sytuację, czy należy wydłużać daty rozporządzeń - powiedział Domański.

Rozporządzenie obniżające VAT na paliwo z 23 do 8 proc. obowiązuje do 30 kwietnia, zaś rozporządzenie obniżające akcyzę - do 15 kwietnia.

Andrzej Domański pytany był także o podatek od nadmiarowych zysków wynikających z sytuacji na Bliskim Wschodzie. Jeśli są nadmiarowe zyski, to będzie od nich podatek - powiedział minister i dodał, że trwają prace nad ustawą, która miałaby wprowadzić taką daninę. W tym miesiącu na pewno będą gotowe rozwiązania - dodał.

Przyjęty przez rząd pakiet "Ceny Paliwa Niżej" (CPN) ma charakter tymczasowy. W ramach pakietu wprowadzono również ceny maksymalne benzyny i oleju napędowego, które ogłasza codziennie minister energii. 

  •  

Przełom dla światowej energetyki? Odkryto nowe gigantyczne złoże węglowodorów

Dzisiaj, 8 kwietnia (07:37)

W zachodniej części Kazachstanu zidentyfikowano strukturę geologiczną, która może kryć nawet 4,7 miliarda ton ropy i gazu. To odkrycie porównywane jest do słynnego Kaszaganu, czyli jednego z największych złóż naftowych świata. Co to oznacza dla regionu i globalnego rynku energetycznego?

  • W zachodnim Kazachstanie odkryto ogromną strukturę geologiczną mogącą kryć nawet 4,7 miliarda ton ropy i gazu.
  • Odkrycie porównywane jest do słynnego Kaszaganu - jednego z największych złóż naftowych na świecie.
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na rmf24.pl.

Państwowa spółka KazMunayGaz poinformowała o odkryciu imponującej struktury geologicznej w obwodzie atyrauskim na zachodzie Kazachstanu. Według wstępnych szacunków złoże może zawierać nawet 4,7 miliarda ton węglowodorów. Eksperci zauważają, że pod względem budowy geologicznej to tzw. karbonatytowy masyw, przypominający pole naftowe Kaszagan - jeden z największych światowych projektów energetycznych ostatnich dekad.

W trakcie prac poszukiwawczych uzyskano przypływ gazu pod wysokim ciśnieniem, co potwierdza obecność bogatych zasobów. Przedstawiciele sektora naftowego podkreślają jednak, że projekt jest na bardzo wczesnym etapie i wymaga dalszych badań, odwiertów oraz analiz.

Złoża tego typu, choć potencjalnie niezwykle zasobne, należą do najbardziej wymagających technologicznie i kosztownych w eksploatacji. Przykład Kaszaganu pokazuje, że zagospodarowanie takiego pola to proces długotrwały i obarczony wieloma trudnościami. Wysokie ciśnienie, obecność toksycznych związków siarki i złożona struktura geologiczna - to tylko niektóre z wyzwań, z jakimi musieli się mierzyć inżynierowie i geolodzy.

W przypadku Kaszaganu produkcja ruszyła z dużym opóźnieniem, a koszty projektu znacznie przekroczyły pierwotne założenia. Kazachstan współpracuje tu z międzynarodowymi koncernami paliwowymi, jednak nie obyło się bez sporów dotyczących kosztów i podziału zysków, które trafiły nawet do międzynarodowego arbitrażu.

Ewentualne potwierdzenie dużych zasobów w nowej strukturze może znacznie wzmocnić pozycję Kazachstanu na globalnym rynku surowców energetycznych. Eksperci ostrzegają jednak, że od odkrycia do rozpoczęcia wydobycia w przypadku tak wymagających złóż może minąć nawet kilkanaście lat. Według analiz Global Energy Monitor, przeciętny czas od odkrycia do wydobycia wynosi obecnie około 15 lat.

Kazachstan już dziś należy do światowej czołówki pod względem rezerw ropy naftowej - szacuje się, że posiada ok. 30 miliardów baryłek potwierdzonych zasobów, co daje mu miejsce w drugiej dziesiątce największych posiadaczy ropy na świecie. Kraj ten ma również znaczące rezerwy gazu ziemnego, jest światowym liderem w produkcji uranu i wydobywa m.in. węgiel, miedź i cynk.

  •  

Przełom dla światowej energetyki? Odkryto nowe gigantyczne złoże węglowodorów

Dzisiaj, 8 kwietnia (07:37)

W zachodniej części Kazachstanu zidentyfikowano strukturę geologiczną, która może kryć nawet 4,7 miliarda ton ropy i gazu. To odkrycie porównywane jest do słynnego Kaszaganu, czyli jednego z największych złóż naftowych świata. Co to oznacza dla regionu i globalnego rynku energetycznego?

  • W zachodnim Kazachstanie odkryto ogromną strukturę geologiczną mogącą kryć nawet 4,7 miliarda ton ropy i gazu.
  • Odkrycie porównywane jest do słynnego Kaszaganu - jednego z największych złóż naftowych na świecie.
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na rmf24.pl.

Państwowa spółka KazMunayGaz poinformowała o odkryciu imponującej struktury geologicznej w obwodzie atyrauskim na zachodzie Kazachstanu. Według wstępnych szacunków złoże może zawierać nawet 4,7 miliarda ton węglowodorów. Eksperci zauważają, że pod względem budowy geologicznej to tzw. karbonatytowy masyw, przypominający pole naftowe Kaszagan - jeden z największych światowych projektów energetycznych ostatnich dekad.

W trakcie prac poszukiwawczych uzyskano przypływ gazu pod wysokim ciśnieniem, co potwierdza obecność bogatych zasobów. Przedstawiciele sektora naftowego podkreślają jednak, że projekt jest na bardzo wczesnym etapie i wymaga dalszych badań, odwiertów oraz analiz.

Złoża tego typu, choć potencjalnie niezwykle zasobne, należą do najbardziej wymagających technologicznie i kosztownych w eksploatacji. Przykład Kaszaganu pokazuje, że zagospodarowanie takiego pola to proces długotrwały i obarczony wieloma trudnościami. Wysokie ciśnienie, obecność toksycznych związków siarki i złożona struktura geologiczna - to tylko niektóre z wyzwań, z jakimi musieli się mierzyć inżynierowie i geolodzy.

W przypadku Kaszaganu produkcja ruszyła z dużym opóźnieniem, a koszty projektu znacznie przekroczyły pierwotne założenia. Kazachstan współpracuje tu z międzynarodowymi koncernami paliwowymi, jednak nie obyło się bez sporów dotyczących kosztów i podziału zysków, które trafiły nawet do międzynarodowego arbitrażu.

Ewentualne potwierdzenie dużych zasobów w nowej strukturze może znacznie wzmocnić pozycję Kazachstanu na globalnym rynku surowców energetycznych. Eksperci ostrzegają jednak, że od odkrycia do rozpoczęcia wydobycia w przypadku tak wymagających złóż może minąć nawet kilkanaście lat. Według analiz Global Energy Monitor, przeciętny czas od odkrycia do wydobycia wynosi obecnie około 15 lat.

Kazachstan już dziś należy do światowej czołówki pod względem rezerw ropy naftowej - szacuje się, że posiada ok. 30 miliardów baryłek potwierdzonych zasobów, co daje mu miejsce w drugiej dziesiątce największych posiadaczy ropy na świecie. Kraj ten ma również znaczące rezerwy gazu ziemnego, jest światowym liderem w produkcji uranu i wydobywa m.in. węgiel, miedź i cynk.

  •  

Trzęsienie ziemi. Nagłe dymisje w spółkach Skarbu Państwa

Dzisiaj, 8 kwietnia (06:53)

W pierwszych miesiącach 2026 roku aż w co piątej dużej spółce z udziałem Skarbu Państwa doszło do zmiany na stanowisku prezesa - informuje "Rzeczpospolita". Część tych rotacji to efekt nagłych dymisji.

  • W pierwszych miesiącach 2026 roku w co piątej dużej spółce z udziałem Skarbu Państwa doszło do zmiany prezesa.
  • Eksperci zwracają uwagę, że częste konkursy wpływają na tymczasowość zarządów i utrudniają planowanie strategiczne.  
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.

Z przeprowadzonej przez "Rz" analizy wynika, że od początku br. ma miejsce gwałtowne przyspieszenie zmian kadrowych w spółkach Skarbu Państwa. Z prowadzonego przez redakcję cyklicznego zestawienia monitorującego obsadę kluczowych stanowisk w państwowych firmach wynika, że w pierwszym kwartale wymiana prezesów nastąpiła w co piątej z 45 monitorowanych spółek.

"To najwyższy wskaźnik rotacji od wiosny ub. roku" - podkreśliła gazeta.

Obok planowanych zmian, jak roszady w PGE czy Enerdze, odnotowano dymisje nagłe i zaskakujące, których przykładem - jak podaje "Rz" - jest odwołanie prezesów KGHM oraz Grupy Azoty po zaledwie ośmiu miesiącach urzędowaniaPodobny scenariusz zrealizowano w Poczcie Polskiej, gdzie Ministerstwo Aktywów Państwowych argumentowało zmianę koniecznością dostosowania zarządzania do celów właścicielskich.

Cytowany przez "Rz" minister aktywów państwowych Wojciech Balczun zapewnił, że najważniejszymi kryteriami wyboru nowych kadr są obecnie "kompetencje, doświadczenie i sukcesy biznesowe".

Eksperci, z którymi rozmawiał dziennik, odnoszą się do tych deklaracji z rezerwą. Andrzej Maciejewski z firmy Spencer Stuart stwierdził, że nieustanny tryb konkursowy wprowadza do spółek element tymczasowości, co bezpośrednio uderza w możliwość planowania strategicznego.

Analitycy, na których powołuje się gazeta, podkreślają ponadto, że realne odpolitycznienie procesów kadrowych pozostaje wątpliwe, dopóki państwo zachowuje status właścicielski, co "z natury rzeczy uzależnia ostateczne decyzje personalne od woli polityków".

  •  

Trzęsienie ziemi. Nagłe dymisje w spółkach Skarbu Państwa

Dzisiaj, 8 kwietnia (06:53)

W pierwszych miesiącach 2026 roku aż w co piątej dużej spółce z udziałem Skarbu Państwa doszło do zmiany na stanowisku prezesa - informuje "Rzeczpospolita". Część tych rotacji to efekt nagłych dymisji.

  • W pierwszych miesiącach 2026 roku w co piątej dużej spółce z udziałem Skarbu Państwa doszło do zmiany prezesa.
  • Eksperci zwracają uwagę, że częste konkursy wpływają na tymczasowość zarządów i utrudniają planowanie strategiczne.  
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.

Z przeprowadzonej przez "Rz" analizy wynika, że od początku br. ma miejsce gwałtowne przyspieszenie zmian kadrowych w spółkach Skarbu Państwa. Z prowadzonego przez redakcję cyklicznego zestawienia monitorującego obsadę kluczowych stanowisk w państwowych firmach wynika, że w pierwszym kwartale wymiana prezesów nastąpiła w co piątej z 45 monitorowanych spółek.

"To najwyższy wskaźnik rotacji od wiosny ub. roku" - podkreśliła gazeta.

Obok planowanych zmian, jak roszady w PGE czy Enerdze, odnotowano dymisje nagłe i zaskakujące, których przykładem - jak podaje "Rz" - jest odwołanie prezesów KGHM oraz Grupy Azoty po zaledwie ośmiu miesiącach urzędowaniaPodobny scenariusz zrealizowano w Poczcie Polskiej, gdzie Ministerstwo Aktywów Państwowych argumentowało zmianę koniecznością dostosowania zarządzania do celów właścicielskich.

Cytowany przez "Rz" minister aktywów państwowych Wojciech Balczun zapewnił, że najważniejszymi kryteriami wyboru nowych kadr są obecnie "kompetencje, doświadczenie i sukcesy biznesowe".

Eksperci, z którymi rozmawiał dziennik, odnoszą się do tych deklaracji z rezerwą. Andrzej Maciejewski z firmy Spencer Stuart stwierdził, że nieustanny tryb konkursowy wprowadza do spółek element tymczasowości, co bezpośrednio uderza w możliwość planowania strategicznego.

Analitycy, na których powołuje się gazeta, podkreślają ponadto, że realne odpolitycznienie procesów kadrowych pozostaje wątpliwe, dopóki państwo zachowuje status właścicielski, co "z natury rzeczy uzależnia ostateczne decyzje personalne od woli polityków".

  •  

Nadchodzi wielki kryzys w branży lotniczej? "Ruch może spaść nawet o 90 proc."

Wczoraj, 7 kwietnia (19:21)

Możemy mieć taki kryzys paliwowy, w którym dostępność paliwa lotniczego na rynku będzie mniejsza i dotknie to również Polskę czy inne kraje w Europie; ruch lotniczy może spaść o 60-70, a nawet 90 proc. - ocenił Janusz Janiszewski, ekspert lotniczy i były p.o. prezesa Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej. Z kolei szef Ryanaira Michael O'Leary uważa, że Europa z początkiem lata może stanąć w obliczu poważnych niedoborów paliwa lotniczego, jeśli konflikt będzie się przedłużał. W obliczu wielkiego kryzysu pilne narady grup koordynacyjnych ds. ropy i gazu zwołuje w tym tygodniu Komisja Europejska.

  • Wojna na Bliskim Wschodzie wywołała kryzys na rynku paliw.
  • Ceny paliwa lotniczego drastycznie wzrosły, a wkrótce może zmniejszać się jego dostępność.
  • W branży lotniczej może nastąpić załamanie. Ruch może niedługo spaść nawet o 90 procent.
  • Bądź na bieżąco! Wejdź na RMF24.pl.

Konflikt na Bliskim Wschodzie spowodował kryzys na rynkach paliw. Mocno odczuła to także branża lotnicza. Na kilku włoskich lotniskach wprowadzono pierwsze ograniczenia dotyczące paliwa lotniczego. Czy takie regulacje mogą pojawić się także w Polsce?

Zdaniem Janusza Janiszewskiego, eksperta ds. ruchu lotniczego z Forum Ekspertów Ad Rem i byłego p.o. prezesa Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej, obecnie nie widać problemów z dostępnością paliwa do samolotów - dotkliwy za to jest wzrost jego ceny.

Cena paliwa lotniczego już przekroczyła wzrosty 100-procentowe w stosunku do tego, co było przed wybuchem wojny na Bliskim Wschodzie - wskazał rozmówca Bogdana Zalewskiego na antenie Radia RMF24.

Jak jednak podkreślił ekspert, kluczowy będzie dalszy rozwój sytuacji na Bliskim Wschodzie. Jego zdaniem eskalacja konfliktu może sprawić, że dostępność paliwa lotniczego będzie coraz mniejsza. Wśród powodów wymienił m.in. blokadę cieśniny Ormuz, przez którą w normalnych warunkach przepływało ok. 20 proc. światowego handlu ropą.

Możemy mieć taki kryzys paliwowy, w którym paliwa będzie mniej dostępnego na rynku i również dotknie to Polskę czy inne kraje w Europie - zwrócił uwagę gość Radia RMF24.

Ekspert ocenił, że branżę lotniczą może czekać kryzys porównywalny do sytuacji z pandemii koronawirusa. Przypomniał, że wówczas liczba samolotów w polskiej przestrzeni powietrznej spadła do ok. sześciu jednocześnie, ze standardowych 300-400.

Możemy mieć taką powtórkę. Ruch lotniczy może spaść o 60-70, a nawet 90 proc. - stwierdził Janusz Janiszewski w rozmowie z Bogdanem Zalewskim na antenie Radia RMF24.

O potencjalnych skutkach przedłużającego się konfliktu na Bliskim Wschodzie ostrzegał też szef Ryanaira, Michael O'Leary. Również jego zdaniem Europa może stanąć w obliczu poważnych niedoborów paliwa lotniczego.

Jeśli konflikt potrwa do końca kwietnia, już na początku czerwca możemy mieć poważny problem z dostępnością paliwa - stwierdził O'Leary podczas konferencji prasowej w Londynie.

Jeśli sytuacja się nie uspokoi, linie lotnicze, w tym Ryanair, będą zmuszone do ograniczenia liczby lotów lub nawet odwoływania połączeń - dodał i wyjaśnił, że decyzje o ewentualnych cięciach będą podejmowane na bieżąco, w zależności od sytuacji na poszczególnych lotniskach i dostępności paliwa.

Z kolei Carsten Spohr, prezes niemieckiej Lufthansy, przyznała, że pierwsze sygnały ostrzegawcze pojawiają się już w Azji. Jeśli dojdzie do niedoborów na rynku paliwowym, najpierw odczują je właśnie lotniska poza Europą - tłumaczyła Spohr.

Komisja Europejska zwołuje w tym tygodniu pilne narady grup koordynacyjnych ds. ropy i gazu - poinformowała rzeczniczka KE Anna-Kaisa Itkonen. Podczas posiedzeń ma być omówiony wpływ kryzysu energetycznego na Bliskim Wschodzie na unijną gospodarkę, a szczególnie na sektor lotniczy.

Komisja Europejska chce bowiem ustalić, jakimi zapasami paliwa lotniczego - którego może zabraknąć - dysponują poszczególne kraje. Potem dopiero mogą zapaść decyzje o uwalnianiu strategicznych rezerw - informuje korespondentka RMF FM w Brukseli Katarzyna Szymańska-Borginon.

Analizowana jest także możliwość wprowadzenia tzw. składki solidarnościowej, czyli unijnego podatku od nadzwyczajnych zysków firm energetycznych, które generuje wojna na Bliskim Wschodzie. Ostatnio do takich kroków wezwało Komisję Europejską pięć unijnych krajów. Także Polska nie wyklucza takich działań.

Komisja Europejska zapowiada również nowy zestaw narzędzi - doraźne i tymczasowe środki ochrony obywateli oraz przemysłu przed skutkami kryzysu cenowego. Chodzi na przykład o obniżenie podatków na elektryczność i opłaty sieciowe, czy poluzowanie zasad pomocy publicznej dla przedsiębiorstw energochłonnych - informuje dziennikarka RMF FM.

Radio RMF24

Po jeszcze więcej informacji odsyłamy Was do naszego internetowego Radia RMF24 Słuchajcie online już teraz!

Radio RMF24 na bieżąco informuje o wszystkich najważniejszych wydarzeniach w Polsce, Europie i na świecie.

  •  

Maksymalne ceny paliw. Najnowszy komunikat

Maksymalne ceny paliw. Najnowszy komunikat

Wczoraj, 7 kwietnia (12:09)

Już wiadomo, ile w środę zapłacimy maksymalnie za paliwa. Najnowsze obwieszczenie ministra energii zostało opublikowane w Monitorze Polskim.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na rmf24.pl.

Z najnowszego obwieszczenia ministra energii, opublikowanego w Monitorze Polskim, wynika, że w środę 8 kwietnia litr benzyny 95 ma kosztować nie więcej niż 6,21 zł, benzyny 98 - 6,82 zł, a oleju napędowego - 7,87 zł.

Tym samym resort energii utrzymał maksymalne ceny paliw na poziomie, który został wprowadzony na okres od Wielkiej Soboty do wtorku włącznie. 

Maksymalne ceny paliw obowiązują od tygodnia. We wtorek 31 marca, czyli pierwszego dnia wprowadzenia maksymalnych cen, litr benzyny 95 kosztował maksymalnie 6,16 zł, benzyny 98 - 6,76 zł, zaś oleju napędowego - 7,60 zł.

Sprzedaż paliwa powyżej ceny maksymalnej jest zagrożona milionem złotych kary. Kontrole prowadzi Krajowa Administracja Skarbowa.

Jak podkreśla Ministerstwo Energii, punktem wyjścia do ustalenia maksymalnej ceny paliwa jest średnia arytmetyczna cen hurtowych z poprzedniego dnia roboczego, zbieranych od pięciu największych uczestników rynku paliwowego w Polsce. Do średniej ceny hurtowej doliczane są elementy, które składają się na cenę paliwa: akcyza, opłata paliwowa i stała marża operacyjna: 0,30 zł/l. Na cenę netto nakładany jest VAT w wysokości 8 proc. Otrzymana wartość to maksymalna cena detaliczna, której żadna stacja paliw nie może przekroczyć.

  •  

Wojna na Bliskim Wschodzie wywołuje chaos na rynku energii. Reakcja OPEC+

Niedziela, 5 kwietnia (20:36)

​Organizacja Krajów Eksportujących Ropę naftową OPEC+ poinformowała, że zwiększy limity produkcji ropy naftowej. Jest to reakcja na zakłócenia na światowych rynkach energetycznych, spowodowane eskalacją konfliktu na Bliskim Wschodzie.

  • OPEC+ zdecydowała o zwiększeniu produkcji ropy o 206 tys. baryłek dziennie od maja.
  • Cieśnina Ormuz, przez którą przepływała jedna piąta światowego transportu ropy, została praktycznie zablokowana.
  • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

W niedzielę kraje zrzeszone w OPEC+ ogłosiły decyzję o zwiększeniu limitów produkcji ropy naftowej o 206 tysięcy baryłek dziennie, począwszy od maja. Decyzja ta jest odpowiedzią na gwałtowne zakłócenia na światowych rynkach energii, które są bezpośrednim skutkiem eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie. W komunikacie organizacji podkreślono, że uszkodzenia infrastruktury energetycznej oraz blokada kluczowych szlaków morskich znacząco zwiększają zmienność rynku i mogą negatywnie wpłynąć na globalne dostawy w przyszłości.

Od końca lutego świat obserwuje eskalację działań wojennych na Bliskim Wschodzie. Ataki Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran oraz odpowiedź Teheranu, obejmująca uderzenia w amerykańskie bazy wojskowe w krajach Zatoki Perskiej i infrastrukturę cywilną, w tym petrochemiczną, doprowadziły do poważnych zakłóceń w regionie. Szczególnie dotkliwa okazała się blokada cieśniny Ormuz, przez którą przed wojną przepływała aż jedna piąta światowego transportu ropy i skroplonego gazu ziemnego (LNG). Iran zagroził atakami na tankowce przepływające bez jego zgody, co niemal całkowicie sparaliżowało eksport z regionu Zatoki Perskiej.

W obliczu blokady cieśniny Ormuz oraz ataków na infrastrukturę energetyczną, niektóre kraje OPEC+ rozpoczęły poszukiwania alternatywnych tras eksportu ropy. Osiem państw - Arabia Saudyjska, Rosja, Irak, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Kuwejt, Kazachstan, Algieria i Oman - wyraziło uznanie dla członków, którym udało się utrzymać eksport, co przyczyniło się do ograniczenia zmienności rynku. Jednak przedstawiciele państw Zatoki Perskiej ostrzegają, że nawet po zakończeniu konfliktu i ponownym otwarciu cieśniny, powrót do normalnych poziomów produkcji może potrwać wiele miesięcy.

Zakłócenia w dostawach ropy z Bliskiego Wschodu mają bezprecedensową skalę. Szacunki wskazują, że świat stoi w obliczu największych w historii ograniczeń w dostawach, sięgających nawet 12-15 milionów baryłek dziennie, co stanowi do 15 procent globalnych dostaw. Sytuację dodatkowo komplikuje atak Ukrainy na rosyjskie obiekty przemysłu naftowego, będący odpowiedzią na trwającą inwazję Moskwy.

W wyniku kryzysu ceny ropy Brent osiągnęły najwyższy poziom od czterech lat, zbliżając się do 120 dolarów za baryłkę. Eksperci z JPMorgan ostrzegają, że jeśli blokada cieśniny Ormuz utrzyma się do połowy maja, ceny mogą przekroczyć nawet 150 dolarów za baryłkę. Taka sytuacja może mieć poważne konsekwencje dla światowej gospodarki, wpływając na ceny paliw, inflację oraz stabilność rynków finansowych.

OPEC+ to koalicja 23 krajów, w tym 12 członków OPEC oraz 11 państw spoza organizacji, która od lat odgrywa kluczową rolę w kształtowaniu światowego rynku ropy. W obecnej sytuacji decyzje podejmowane przez tę grupę mają bezpośredni wpływ na globalne ceny i dostępność surowców energetycznych.

  •  

Jak wojna na Bliskim Wschodzie wpłynie na naszą codzienność? Może być gorzej niż sądzimy

Jak wojna na Bliskim Wschodzie wpłynie na naszą codzienność? Może być gorzej niż sądzimy

Niedziela, 5 kwietnia (10:52)

Trwający od ponad miesiąca konflikt na Bliskim Wschodzie doprowadził do zakłóceń w dostawach ropy naftowej i gazu ziemnego przez cieśninę Ormuz, co - jak informuje CNN - ograniczyło globalną podaż o około jedną piątą. Skutkiem tego są nie tylko gwałtownie rosnące ceny paliw, ale także niedobory surowców petrochemicznych, które są niezbędne do produkcji codziennych artykułów. "W Korei Południowej ludzie w panice wykupują worki na śmieci; w Japonii są obawy w branży medycznej, Indie już zgłaszają rekordowy wzrost cen butelkowanej wody" - podaje CNN.

  • Skutki konfliktu na Bliskim Wschodzie odczuwamy już teraz na stacjach paliw, ale okazuje się, że wkrótce mogą poważnie dać się we znaki w innych kwestiach.
  • Należy spodziewać się na wzrost cen materiałów budowlanych oraz praktycznie wszystkiego, do produkcji czego potrzebny jest plastik.
  • CNN informuje m.in., że malezyjscy producenci medycznych rękawiczek ostrzegają o zagrożeniu globalnych dostaw, a Indie już zgłaszają rekordowy wzrost cen butelkowanej wody.
  • Problem z globalnym transportem wpłynie też na ceny elektroniki. Na co jeszcze? O tym poniżej.
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Niedziela wielkanocna to 37. dzień wojny USA i Izraela z Iranem. Siły amerykańsko-izraelskie od 28 lutego prowadzą naloty, a Teheran w odpowiedzi atakuje Izrael i państwa Zatoki Perskiej, uderzając w położone tam amerykańskie bazy oraz obiekty cywilne, w tym infrastrukturę wydobywczą. Iran zamknął cieśninę Ormuz - newralgiczny punkt dla globalnej gospodarki, odcinając tym samym eksport ropy i gazu z arabskich państw regionu. Przez cieśninę wcześniej transportowane było ok. 20 proc. światowej ropy naftowej i do 30 proc. gazu LNG. Izrael prowadzi też walki ze wspieranym przez Teheran libańskim Hezbollahem.

Eksperci Rynekpierwotny.pl informowali, że rosnące ceny ropy i gazu przełożyły się na wyższe ceny materiałów budowlanych. Chodzi m.in. o styropian, stal, cement i beton. Jak podaje CNN, ta sytuacja przekłada się na kryzys nie tylko w budowlance, ale praktycznie w każdym sektorze rynku konsumenckiego głównie przez ograniczone dostawy petrochemikaliów. Są one potrzebne do produkcji artykułów codziennego użytku, takich jak odzież, butywyroby z plastiku, kleje czy środki czyszczące. Wystrzelić mogą ceny napojów w plastikowych butelkach i z plastikowymi nakrętkami czy produkty spożywcze w plastikowych opakowaniach.  

Amerykańska stacja wylicza, że w Korei Południowej ludzie w panice wykupują worki na śmieci. Tamtejszy rząd zachęca organizatorów imprez do minimalizowania użycia produktów jednorazowego użytku. Tajwan uruchomił natomiast infolinię dla producentów, którym skończył się plastik, a tamtejsi rolnicy uprawiający ryż poinformowali lokalne media, że mogą podnieść ceny, ponieważ nie mogą dostać worków próżniowych do pakowarek

CNN podaje, że malezyjscy producenci rękawiczek medycznych twierdzą, że niedobór produktu ubocznego ropy naftowej potrzebnego do produkcji lateksu kauczukowego zagraża globalnym dostawom tego produktu. Japończycy z kolei obawiają się, że pacjenci z przewlekłą i ostrą niewydolnością nerek nie będą mogli korzystać z leczenia z powodu braku plastikowych rurek medycznych używanych w hemodializie. 

Amerykańska stacja zwraca także uwagę na to, że rosnące koszty paliw utrudniają podróże i logistykę związaną z transportem również innych materiałów z Bliskiego Wschodu, takich jak nawozy czy hel, a to z pewnością przełoży się na ceny żywności i elektroniki

Indyjskie media donoszą, że woda butelkowana drożeje, a ceny plastikowych nakrętek już wzrosły czterokrotnie od początku wojny. Przedstawiciel największego południowokoreańskiego producenta makaronu instant - Nongshim - poinformował, jak podaje CNN, że firmie dostarczającej opakowania plastikowe pozostały zapasy, które starczą na około miesiąc.

Prezydent Ukrainy Zełenski w wywiadzie dla BBC ostrzegł, że przedłużająca się wojna USA i Izraela z Iranem może ograniczyć dostawy rakiet Patriot do Ukrainy, ponieważ priorytety Waszyngtonu uległy zmianie, a zapasy zostały przekierowane. Stwierdził, że Ukraina już teraz nie ma wystarczającej liczby systemów i obawia się dalszych cięć w miarę wzrostu popytu. 

Patriot produkuje amerykańska firma RTX - Raytheon Company. To jeden z największych na świecie koncernów zbrojeniowych i lotniczych. Specjalizuje się w systemach rakietowych, radarach oraz technologiach obronnych. Praktycznie tylko za pomocą tego amerykańskiego systemu rakietowego Ukraińcy mogą strącać rosyjskie balistyczne rakiety Iskander.

  •