Widok czytania

TikTok przyspiesza w Europie. Finlandia na celowniku

TikTok buduje drugie centrum danych w Europie za miliard euro

Karol Kubak

TikTok inwestuje kolejny miliard euro w Europie i znów wybiera Finlandię. W tle są nie tylko technologie i rozwój infrastruktury, ale też rosnące napięcia wokół danych użytkowników i presja polityków. Nowe centrum danych to część większej strategii, która może zmienić sposób przechowywania informacji Europejczyków.


Logo TikTok na ekranie smartfona leżącego na klawiaturze, widoczne kolorowe symbole i napis aplikacji.

TikTok buduje drugie centrum danych w Europie. Firma wyłoży ogromne pieniądzeGUO DEXINAFP



W skrócie

  • TikTok przeznacza miliard euro na budowę drugiego centrum danych w Europie.

  • Inwestycja w Lahti w Finlandii jest częścią większej strategii o wartości 12 miliardów euro, mającej na celu zwiększenie bezpieczeństwa danych ponad 200 milionów Europejczyków.

  • Pojawiają się obawy dotyczące bezpieczeństwa i przejrzystości działań firmy, mimo entuzjastycznego przyjęcia decyzji przez władze fińskiego miasta.

  • Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu

Chiński gigant mediów społecznościowych TikTok ogłasza kolejną dużą inwestycję w Europie. Jak podaje Reuters, firma zamierza przeznaczyć miliard euro na budowę drugiego centrum danych w Europie, a dokładniej - Finlandii. To element szerzej zakrojonych działań przenoszenia danych europejskich na teren Unii Europejskiej.

Dane bliżej użytkowników


Nowe centrum ma powstać w mieście Lahti, na południu kraju, które znamy z Pucharu Świata w skokach narciarskich. Na początek jego moc obliczeniowa wyniesie 50 megawatów, z możliwością rozbudowy do 128 MW. W praktyce oznacza to ogromne "magazyny danych", w których przechowywane są zdjęcia, filmy i inne informacje użytkowników. TikTok wpisuje tę inwestycję w szerszy plan o wartości 12 miliardów euro, który ma zwiększyć bezpieczeństwo danych ponad 200 milionów Europejczyków.

To ważne w kontekście rosnącej presji ze strony europejskich państw. Politycy coraz częściej domagają się lepszej ochrony prywatności i ograniczenia wpływu algorytmów na młodszych użytkowników. Równolegle firma-matka TikToka, ByteDance, uniknęła niedawno zakazu działalności w USA, również związanego z obawami o dane.

Dlaczego właśnie Finlandia?


Inwestycja trafia do Finlandii nieprzypadkowo. Kraj ten przyciąga technologicznych gigantów takich jak Microsoft czy Google. Powód jest prosty... chłodny klimat obniża koszty chłodzenia serwerów, a energia elektryczna jest stosunkowo tania i niskoemisyjna, czyli bardziej przyjazna środowisku. Do tego dochodzi stabilne prawo i przewidywalne warunki dla biznesu.

Nowa inwestycja ma być gotowa do 2027 roku, a pierwsze fińskie centrum TikToka w Kouvoli powinno działać już pod koniec tego roku. Władze Lahti przyjęły decyzję z entuzjazmem, widząc w niej szansę na rozwój lokalnej gospodarki.

Jak to jednak bywa z dużymi inwestycjami, pojawiają się również obawy. Już przy pierwszym projekcie fińscy politycy zwracali uwagę na kwestie bezpieczeństwa i brak przejrzystości działań firmy. Teraz będzie kolejne centrum danych, ale obawy nie zniknęły. Mimo to inwestycja pokazuje, że TikTok nie zamierza zwalniać tempa w Europie, że walka o dane użytkowników staje się jednym z kluczowych tematów technologicznych ostatnich lat.

Źródło: Reuters


Czy ultradźwięki mogą uratować jeże przed śmiercią na drogach?© 2026 Associated Press


  •  

WhatsApp trafia na ekrany samochodów. Kierowcy będą wniebowzięci

WhatsApp trafia na ekrany samochodów. Kierowcy będą wniebowzięci

Dawid Długosz

WhatsApp to najpopularniejszy komunikator świata, który doczekał się ważnej integracji. Jest nią wsparcie dla platformy Apple CarPlay, na którą Meta kazała czekać latami. Teraz to ulega zmianie i nowości docenią przede wszystkim kierowcy. Natywne wsparcie dla CarPlay wprowadza aktualizacja WhatsApp na iPhone'y z numerkiem 26.13.74.


Ekran samochodu z aplikacją WhatsApp działającą w trybie Apple CarPlay po najnowszej aktualizacji.

WhatsApp trafia do samochodów. Komunikator z nową wersją dla Apple CarPlay.materiały prasowe


WhatsApp to bezapelacyjnie najpopularniejszy komunikator świata, który ciągle jest rozwijany. Meta przygotowała nową aktualizację platformy, którą tym razem docenią kierowcy. Dzięki dodaniu natywnej obsługi dla Apple CarPlay.

Komunikator WhatsApp z natywnym wsparciem dla Apple CarPlay


WhatsApp już wcześniej oferował prostą integrację z CarPlay, ale była ona bardzo ograniczona i realizowana poprzez komendy Siri. Najnowsza aktualizacja komunikatora, która została udostępniona przez Metę, dodaje natywną obsługę platformy Apple dla samochodów.

Dotychczas użytkownicy WhatsApp nie mieli w CarPlay dostępu do wiadomości czy szczegółów kontaktów. Teraz to ulega zmianie. Natywna wersja dla ekranów w samochodach wprowadza interfejs z zakładkami, który oddziela czaty, połączenia i ulubione.


Interfejs komunikatora samochodowego z widocznymi ikonami aplikacji z lewej strony ekranu oraz listą czatów po prawej, na której znajdują się rozmowy z WhatsApp, Ludmiłą i Tatą oraz podział na kategorie Czaty, Calls, Ulubione.

Aplikacja WhatsApp w Apple CarPlay.Dawid DługoszINTERIA.PL


Dla przykładu w sekcji połączeń można uzyskać widok chronologicznej listy wychodzących, przychodzących i nieodebranych, wraz z sygnaturami czasowymi czy ikonkami profili, co pozwala szybko zidentyfikować rozmówcę. Ponadto można tu szybko oddzwonić.

Wszystkie te nowości sprawiają, że korzystanie z WhatsApp na ekranie samochodu jest teraz wygodne. Ponadto Meta zadbała o aspekty związane z bezpieczeństwem w trakcie jazdy, a więc nie liczcie na możliwość pisania wiadomości tekstowych w trakcie prowadzenia pojazdu.

Wsparcie dla Apple CarPlay z aktualizacją WhatsApp na iPhone'y


Chcąc uzyskać dostęp do opisanych nowości należy zaktualizować aplikację WhatsApp na iPhone'y do najnowszej wersji z numerkiem 26.13.74. Aktualizacja jest już dostępna do pobrania z App Store i pojawia się po kilku tygodniach beta testów nowych rozwiązań, które w ostatnim czasie prowadziła Meta.

Uruchomienie jest bardzo proste i wygląda tak samo, jak w przypadku pozostałych aplikacji zgodnych z CarPlay. Jest to możliwe poprzez dedykowaną ikonkę, która aktywuje okno aplikacji na ekranie samochodu po podłączeniu iPhone'a.

Co z wersją dla Android Auto? Użytkownicy oprogramowania Google na razie muszą zadowolić się ograniczoną integracją z WhatsApp, która dotychczas była dostępna w CarPlay. Pozostaje wierzyć, że w tym przypadku również zostanie zapewniona natywna obsługa.


Czy ultradźwięki mogą uratować jeże przed śmiercią na drogach?© 2026 Associated Press


  •  

Samsung usunie z telefonów popularną aplikację do wiadomości SMS

Samsung usunie z telefonów popularną aplikację do wiadomości SMS

Klaudia Kuryśko

Samsung upraszcza obsługę swoich telefonów. Jeszcze w tym roku zrezygnuje z własnej aplikacji do SMS-ów, Samsung Messages i zastąpi ją Wiadomościami Google. Dzięki temu rozwiązaniu użytkownicy nie będą się już mylić, mając dwie podobne aplikacje, a samo pisanie będzie wygodniejsze. Co ta zmiana oznacza w praktyce dla właścicieli smartfonów Samsung?


Smartfon Samsung z otwartą klawiaturą ekranową i wpisaną wiadomością podczas pisania SMS-a.

Samsung usuwa swoją aplikację do wysyłania wiadomości itakdalee123RF/PICSEL



W skrócie

  • Samsung oficjalnie zapowiedział wycofanie aplikacji Samsung Messages do lipca 2026 roku i zastąpienie jej Wiadomościami Google jako domyślnym rozwiązaniem na nowych urządzeniach.

  • Przejście na Wiadomości Google zapewnia interoperacyjność oraz pełną synchronizację konwersacji między urządzeniami marki Galaxy i innymi telefonami z Androidem.

  • Użytkownicy muszą samodzielnie skonfigurować Wiadomości Google jako domyślną aplikację SMS, a urządzenia sprzed 2022 roku oraz zegarki Galaxy Watch z systemem Tizen mogą mieć ograniczone wsparcie.

  • Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu

Po 15 latach Samsung usuwa aplikację Wiadomości


Producent oficjalnie zapowiedział, że w lipcu 2026 roku autorska aplikacja Samsung Messages zostanie całkowicie wycofana, ustępując miejsca rozwiązaniu od Google jako jedynemu domyślnemu standardowi. Wielu użytkowników będzie musiało przejść samodzielnie na Wiadomości Google. Jak to zrobić?
Decyzja o wygaszeniu autorskiej aplikacji do przesyłania wiadomości przez Samsunga to jeden z najistotniejszych kroków w stronę unifikacji systemu Android w ostatnich latach. Aplikacja Samsung Messages zadebiutowała w 2009 roku. Przez ponad dekadę pełniła funkcję strategicznego filaru ekosystemu Galaxy, mając na celu odróżnienie urządzeń południowokoreańskiego giganta od propozycji konkurencji. Mimo gruntownego odświeżenia interfejsu w 2019 roku (wraz z premierą nakładki OneUI), aplikacja zaczęła budzić kontrowersje wśród użytkowników, którzy coraz częściej wskazywali na niepotrzebne powielanie funkcji oferowanych przez rozwiązania Google.

Poza tym pojawił się konflikt pomiędzy Samsungiem a Google, dotyczący domyślnych aplikacji. Dodatkowo usunięcie autonomicznego narzędzia do wysyłania wiadomości pozawala Samsungowi na ograniczenie kosztów związanych z utrzymaniem infrastruktury i ciągłymi aktualizacjami oprogramowania. Niemniej jednak kluczowym argumentem za przejściem na Wiadomości Google była kwestia niezawodności standardu RCS. Wdrożenie RCS przez Samsunga było w dużej mierze uzależnione od wsparcia konkretnych operatorów sieci komórkowych, co prowadziło do fragmentacji usługi.

Proces rezygnacji z Samsung Messages był planowany i realizowany etapami. W 2021 roku Wiadomości Google stały się domyślnym wyborem w serii Galaxy S21. W lipcu 2024 roku Samsung zaprzestał preinstalowania własnej aplikacji na nowych modelach (Galaxy Z Fold 6 oraz Z Flip 6) w wybranych regionach. Z kolei w 2026 roku wraz z premierą serii Galaxy S25, aplikacja Samsung Messages została całkowicie usunięta z systemów nowych urządzeń.

Choć wycofanie Samsung Messages ogranicza różnorodność aplikacji autorskich, przynosi korzyści w zakresie interoperacyjności. Przejście na standard Wiadomości Google gwarantuje pełną kompatybilność między różnymi markami telefonów. Użytkownik może swobodnie zmieniać urządzenia, mając pewność, że historia rozmów, grupy czatowe oraz przesyłane multimedia pozostaną nienaruszone i w pełni czytelne.

Jak ustawić Wiadomości Google do odbierania SMS-ów?


Proces przejścia na rozwiązanie Google zależy od wersji systemu operacyjnego zainstalowanego na urządzeniu Galaxy. W najnowszych wersjach systemu (Android 14 i nowsze) procedura jest maksymalnie uproszczona:

  1. Uruchom aplikację Wiadomości Google.

  2. Po wyświetleniu systemowego komunikatu wybierz opcję "Ustaw domyślną aplikację SMS" i potwierdź wybór.

W starszych wersjach systemu (Android 12 i 13) aplikacja Google nie zastępuje automatycznie ikony w pasku szybkiego dostępu (tzw. docku), dlatego wymagana jest ręczna konfiguracja:

  1. Usuwanie starej aplikacji - naciśnij i przytrzymaj ikonę Samsung Messages w dolnym pasku, a następnie wybierz opcję "Usuń".

  2. Dodawanie nowej aplikacji - otwórz menu aplikacji, odszukaj Wiadomości Google, przytrzymaj ikonę i wybierz "Dodaj do ekranu głównego".

  3. Personalizacja - przeciągnij nową ikonę w miejsce poprzedniej, do paska szybkiego dostępu na dole ekranu.

Przed dokonaniem zmiany warto zwrócić uwagę na specyficzne ograniczenia dotyczące starszych urządzeń oraz akcesoriów. Zegarki Galaxy Watch z systemem Tizen nie obsługują pełnej historii rozmów w aplikacji Wiadomości Google. Synchronizacja treści na tych urządzeniach będzie ograniczona. Poza tym urządzenia wyprodukowane przed 2022 rokiem mogą doświadczyć tymczasowych zakłóceń w działaniu istniejących czatów RCS.

Co ważne aplikacja Samsung Messages nie jest już dostępna na sprzętach z rodziny Galaxy S26. Wszyscy pozostali użytkownicy nie będą mogli jej poprać po lipcu 2026 roku. Przy czym urządzenia z systemami Android 11 oraz starszymi nie będą objęte wyłączeniem.

Celem tej zmiany jest zapewnienie spójnego standardu komunikacji w całym ekosystemie Androida. Według producenta przejście na Wiadomości Google przynosi szereg korzyści, w tym pełną synchronizację konwersacji między wieloma urządzeniami, powszechny dostęp do standardu RCS oraz zaawansowane funkcje oparte na sztucznej inteligencji. Istotnym argumentem jest również podniesienie poziomu bezpieczeństwa dzięki systemom wykrywania spamu i oszustw.


Naukowcy badają, jak mogły wyglądać pradawne psy i skąd pochodziły© 2026 Associated Press


  •  

Polska rakieta Perun szykowana do lotu. W tym roku trzy próby

Polska rakieta Perun szykowana do lotu. W tym roku trzy próby

Dawid Długosz

Polska rakieta Perun ostatni raz poleciała z Centralnego Poligonu Sił Powietrznych w Ustce. Już wkrótce odbędzie się jej kolejny lot. Gdyńska firma SpaceForest rozpoczęła przygotowania i przy okazji poznajemy plany związane z testami rakiety Perun na najbliższe miesiące. Starty odbędą się nie tylko z Polski.


Start rakiety Perun nad wybrzeżem morza, ślad dymu, otoczenie lasu i szerokiej plaży.

Polska rakieta Perun szykowana do lotu. Jakie plany ma SpaceForest?SpaceForestmateriały prasowe


Perun to polska rakieta suborbitalna opracowana przez firmę SpaceForest. Jej ostatni lot odbył się jesienią, gdy wystrzelono ją z Centralnego Poligonu Sił Powietrznych w Ustce. Próba nie zakończyła się pełnym sukcesem. Już wkrótce konstrukcja poleci kolejny raz i obecnie trwają przygotowania do następnego testu.

SpaceForest szykuje rakietę Perun do kolejnego lotu


Gdyńska firma rozpoczęła przygotowania do kolejnej próby rakiety Perun, która odbędzie się w ramach programu Boost! finansowanego przez Europejską Agencję Kosmiczną. ESA przeznaczyła na ten projekt 2,4 mln euro (ponad 10 mln złotych).

W ramach współpracy z ESA firma SpaceForest zobligowała się do przeprowadzenia co najmniej czterech startów Peruna na wysokość 50, 80, 100 oraz 150 kilometrów, co pozwoli na określenie możliwości rakiety oraz jej parametrów w warunkach mikrograwitacji.

Obecnie trwają przygotowania do misji i jeśli nic nie stanie na przeszkodzie, to następny próbny lot odbędzie się jeszcze w tym kwartale. SpaceForest rozpoczęło montaż nowej konstrukcji i ta powinna być gotowa do końca kwietnia.

Polska rakieta Perun w tym roku poleci trzy razy


SpaceForest nie zasypia gruszek w popiele i do końca 2026 r. chce zrealizować trzy próbne loty rakiety. Każdy z nich odbędzie się w innym miejscu i są to:

  • Ośrodek Atlantic Spaceport Consortium na Azorach w Portugalii

  • Centralny Poligon Sił Powietrznych w Ustce

  • Platforma morska EuroSpaceport u wybrzeży Danii


Rakieta o pomarańczowo-białym korpusie zamocowana na mobilnej platformie startowej wśród roślinności i leśnego otoczenia, techniczna infrastruktura oraz fragmenty drzew w tle.

Rakieta Perun na poligonie Sił Powietrznych w UstceSpaceForestmateriały prasowe


Gdyńska firma chce w ten sposób sprawdzić Peruna w różnych scenariuszach i udowodnić, że rakieta jest uniwersalna. Docelowo ma być kompatybilna z różnymi środowiskami startowymi. Dopełnienie formalności dla prób mających odbyć się w Danii i Portugalii nadal znajduje się na etapie finalizowania.

SpaceForest przy okazji chwali się udaną współpracą z poligonem w Ustce, gdzie ma już doświadczenie. Ostatni raz Perun poleciał z tego miejsca w listopadzie 2025 r. i wzniósł się na wysokość około 20 kilometrów, a więc nie osiągnięto założonego celu. Próba trwała 277,2 sekundy (wraz z opadaniem). Rakieta miała wynieść ładunki badawcze dostarczone przez różne podmioty.

Polska rakieta Perun to suborbitalna konstrukcja wielokrotnego użytku


SpaceForest postawiło sobie za cel opracowanie rakiety suborbitalnej wielokrotnego użytku, co pozwoli zmniejszyć koszty misji. Perun ma 11,5 metra wysokości oraz 45 sentymentów średnicy. Docelowo będzie w stanie wynosić na niską orbitę okołoziemską ładunki o masie do 50 kilogramów. Głównie w celach badawczych, co umożliwi prowadzenie eksperymentów w warunkach mikrograwitacji przez kilka minut.

Polska rakieta ma silnik SF-1000. W roli paliwa SpaceForest wykorzystało parafinę. Natomiast utleniaczem jest podtlenek azotu. Perun ma wynosić ładunki na wysokość do 150 kilometrów.


Leasing w wersji online – jak działa nowa usługa mBanku?Content Studio


  •  

Smartfony Samsung Galaxy S27. Nie trzy, a cztery nowe telefony

Smartfony Samsung Galaxy S27. Nie trzy, a cztery nowe telefony

Dawid Długosz

Samsung Galaxy S27 Pro to smartfon, którego premiera odbędzie się dopiero za niecały rok, a tymczasem już napływają pierwsze wieści o tym telefonie. Ma to być czwarty model z nowej serii, którą zobaczymy na początku 2027 r. Wiemy, że Samsung Galaxy S27 Pro ma wypełnić lukę pomiędzy smartfonami Plus oraz Ultra.


Cztery smartfony Samsung Galaxy S26 Ultra w różnych kolorach, z logo Samsung i trzema aparatami na jasnej powierzchni.

Samsung Galaxy S27 Pro. Firma szykuje czwarty model w serii.Samsungmateriały promocyjne


Smartfony z serii Samsung Galaxy S27 nie pojawią się w krótkim czasie, bo ich premiery spodziewamy się dopiero za niespełna rok. Koreańskie media raportują, że tym razem zobaczymy nie trzy, a cztery nowe modele. Niby to już było, ale nie do końca.

Samsung Galaxy S27 Pro wypełni lukę pomiędzy modelami Plus i Ultra


Tym nowym smartfonem jest Samsung Galaxy S27 Pro i warto dodać, że informacje o modelu "Pro" pojawiały się jeszcze przed lutową premierą serii S26. Ostatecznie taki telefon się nie pojawił, ale producent z niego nie zrezygnował i mamy go zobaczyć za niespełna rok.

Samsung Galaxy S27 Pro ma być telefonem, który wypełni lukę pomiędzy modelami Plus oraz Ultra. To oznacza, że ceny nie będą niskie i należy spodziewać się kwot około 5,5-6 tys. złotych. Urządzenie pod wieloma względami ma dorównywać najdroższemu flagowcowi z piórkiem S Pen.

Zasadniczą różnicą w modelu Pro będzie brak wsparcia dla piórka S Pen. Jednak większość rozwiązań sprzętowych ma być dzielonych z droższym wariantem Ultra. To oznacza, że nie zabraknie m.in. 200-megapikselowego aparatu czy wsparcia dla szybkiego ładowania baterii. Pełna specyfikacja techniczna nie jest na razie znana, bo na takie informacje jest po prostu zbyt wcześnie.

Premiera smartfonów Samsung Galaxy S27 na początku 2027 roku


Na nowe telefony trochę jeszcze poczekamy. Możemy zakładać, że seria Samsung Galaxy S27 zostanie zaprezentowana dopiero w pierwszym kwartale 2027 r. Tym razem będą to cztery modele: S27, S27+, S27 Pro i S27 Ultra.

Wraz z serią S25 sprzed dwóch lat również pojawił się czwarty smartfon. Mowa o modelu S25 Edge, którym to jednak trafił do sprzedaży po kilku miesiącach od trzech pierwszych telefonów. W tym roku takiego urządzenia nie zobaczymy.

Ten smartfon również wypełniał lukę pomiędzy modelami Plus i Ultra, ale był zbyt drogi, a jego sprzedaż była poniżej oczekiwań. W konsekwencji producent z niego zrezygnował. Jaki los czeka wersję Pro? O tym przekonamy się z czasem, ale z pewnością kluczowym czynnikiem na drodze do ewentualnego sukcesu będą ceny.


Archeolodzy odkryli duński okręt wojenny zatopiony 225 lat temu© 2026 Associated Press


  •  

Inteligentne pralki Samsunga przestały prać. Winna aktualizacja

Krzysztof Sulikowski

Najnowsza aktualizacja oprogramowania, która miała usprawnić działanie urządzeń AGD Samsunga, przyniosła odwrotny skutek i stała się źródłem frustracji. Użytkownicy flagowej serii Bespoke AI, obejmującej zaawansowane pralko-suszarki typu All-in-One, zostali postawieni w kłopotliwej sytuacji. Po zainstalowaniu najnowszych poprawek urządzenia straciły swoją podstawową funkcję prania. Niektórym klientom udało się naprawić tę usterkę samodzielnie.


Inteligentna pralka odmówiła posłuszeństwa. Opcja prania zniknęła z interfejsu (zdj. ilustracyjna)

Inteligentna pralka odmówiła posłuszeństwa. Opcja prania zniknęła z interfejsu (zdj. ilustracyjne)123RF/PICSEL



W skrócie

  • Po aktualizacji oprogramowania w pralko-suszarkach Samsung Bespoke AI zniknęła funkcja prania, pozostawiając użytkowników bez podstawowej funkcjonalności urządzenia.

  • Problem został zgłoszony na forach wsparcia technicznego Samsunga oraz na Reddit, a użytkownicy próbują radzić sobie sami, resetując urządzenia do ustawień fabrycznych lub odłączając je od zasilania.

  • Samsung potwierdził istnienie błędu i jeszcze nie udostępnił oficjalnej poprawki, a eksperci zalecają wstrzymanie się z instalacją aktualizacji do czasu jej wydania.

  • Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu

Inteligentna pralka Samsunga przestała prać po aktualizacji


Technologia smart ma z założenia ułatwiać codzienne obowiązki. Doświadczenie pokazuje jednak, że w złożonych urządzeniach jest więcej potencjalnych rzeczy do zepsucia, a gdy wszystko opiera się na zaawansowanych technologiach cyfrowych, rośnie ryzyko błędów, które w ogóle nie miałyby racji bytu w prostszych konstrukcjach opartych na częściach mechanicznych i analogowych. Mogli się o tym przekonać rowerzyści, kierowcy samochodów, właściciele inteligentnych odkurzaczy, a ostatnio także użytkownicy inteligentnych pralek.

Użytkownicy wszechstronnych pralko-suszarek z serii Samsung Bespoke AI Combo po zainstalowaniu ostatniej aktualizacji oprogramowania, zamiast dostać ulepszenia, zostali pozbawieni podstawowej funkcji tych urządzeń, czyli prania. Problem zdobył rozgłos na forach wsparcia technicznego Samsunga oraz w serwisie Reddit. Z relacji poszkodowanych wynika, że po zaakceptowaniu komunikatu o dostępnej aktualizacji interfejs urządzenia uległ awarii.

W miejscu, gdzie dotychczas znajdowało się menu "Więcej cykli", pozwalające na wybór odpowiedniego programu prania, pojawiło się puste pole. Co ciekawe, usterka zdaje się wybiórcza - funkcja suszenia w wielu przypadkach pozostała nienaruszona, podczas gdy moduł odpowiedzialny za pranie stał się całkowicie nieaktywny i niedostępny w interfejsie.

Problemy ze sprzętem smart home. Komu to potrzebne?


Gdy inteligentne pralki Samsunga przestały działać, na nowo rozgorzały dyskusje na temat ryzyka związanego z postępującą cyfryzacją sprzętów AGD. W przypadku systemów operacyjnych na smartfonach czy komputerach PC drobne błędy po aktualizacjach są niemal codziennością, a te poważniejsze mogą prowadzić do wielogodzinnych lub nawet dłuższych paraliżów, które narażają firmy na ogromne straty finansowe, a użytkowników domowych - na frustrację czy ostatecznie utratę niezabezpieczonych danych.

W przypadku drogiego i niezbędnego w każdym gospodarstwie domowym sprzętu, jakim jest pralka, każda awaria systemu staje się dla domowników poważnym problemem logistycznym, który mógł wymusić podróż do pralni lub znajomych w celu uprania odzieży. Przypadek ten przypomniał również o wcześniejszych kontrowersjach związanych z inteligentnymi urządzeniami Samsunga, takimi jak wyświetlanie reklam na ekranach lodówek.

W świetle tych incydentów, jak i potencjalnych możliwości utrudnienia życia użytkownikom, rodzi się pytanie, czy i komu właściwie potrzebne są inteligentne wersje urządzeń AGD. Nie można oczywiście wykluczyć wygody, mobilnej obsługi czy dostępności do statystyk dla osób, którym na tym zależy. Jednak z drugiej strony narażenie na ryzyko błędów czy naruszenia prywatności, których nie jest w stanie doświadczyć klasyczna lodówka, odkurzacz czy automat piorący, może w przypadku wielu osób przemawiać na korzyść prostszych i tańszych urządzeń bez sztucznej inteligencji, ekranów dotykowych, kamer, mikrofonów i innych wodotrysków.

Użytkownicy znaleźli doraźny sposób na zażegnanie usterki


Co dalej z awarią pralek Bespoke AI? Obecnie poszkodowani właściciele radzą sobie na własną rękę, stosując doraźne rozwiązania, które wymagają sporo cierpliwości. Według raportów użytkowników przywrócenie sprawności urządzenia bywa możliwe po wykonaniu serii wielokrotnych resetów do ustawień fabrycznych lub po całkowitym odłączeniu pralki od zasilania w celu wymuszenia ponownego uruchomienia procesów systemowych. Niektórzy zauważyli również, że pomocna może być zmiana motywu graficznego wyświetlacza.

Koreański gigant technologiczny potwierdził, że jest świadomy zaistniałego błędu. Oficjalna łatka naprawcza nie została jeszcze udostępniona, a dokładna liczba dotkniętych problemem osób nie jest znana. Eksperci i sami użytkownicy zalecają, by posiadacze modeli z serii Bespoke AI, którzy jeszcze nie pobrali nowej wersji oprogramowania, wstrzymali się z aktualizacją do czasu wydania stabilnej poprawki przez producenta.

Cały ten incydent stanowi wyraźne (i nie pierwsze już zresztą) ostrzeżenie, że wraz z coraz inteligentniejszym sprzętem użytkownicy potrzebują coraz bardziej niezawodnych i bezpiecznych systemów ich aktualizacji.


Czy ultradźwięki mogą uratować jeże przed śmiercią na drogach?© 2026 Associated Press


  •  

Netflix z nową aplikacją. Playground rzuca wyzwanie Apple Arcade

Dawid Długosz

Netflix Playground to nowa aplikacja giganta rynku streamingowego. Tym razem nie jest to kolejne platforma do oglądania filmów czy seriali. Jej przeznaczenie jest inne. Wygląda na to, że Netflix chce powalczyć m.in. z Apple Arcade. Playground to aplikacja do uruchamiania gier i jest kierowana do młodszych użytkowników.


Tablet trzymany w rękach z aplikacją Netflix Playground, na ekranie animacja z żółtą postacią, w tle miska z wiśniami.

Netflix udostępnia aplikację Playground. Do czego służy i kiedy w Polsce?YouTube/Netflixmateriały prasowe


Netflix walczy o różne grupy użytkowników. Również tych najmłodszych. To właśnie z myślą o nich powstała nowa aplikacja o nazwie Playground, która skierowana jest do dzieci. Do czego służy to oprogramowanie?

Netflix Playground to nowa aplikacja dla dzieci do gier


Netflix już od kilku lat wykazuje zainteresowanie rynkiem gier i ma różne tytuły, które nierzadko powiązane są z produkcjami dostępnymi w popularnej platformie. Playground stanowi naturalny krok w rozwoju tego biznesu. Nowa aplikacja skierowana jest do dzieci w wieku 8 lat lub starszych.

Aplikacja Netflix Playground daje dostęp do gier z postaciami z uniwersów Ulicy Sezamkowej czy Świnki Peppy i innych. Żadne z tytułów nie zawierają reklam czy zakupów wewnątrz aplikacji, a więc rodzice nie muszą obawiać się o dodatkowe wydatki.

Budujemy świat, w którym dzieci nie tylko mogą oglądać swoje ulubione historie, ale także mogą w nie wejść i wchodzić w interakcje ze swoimi ulubionymi postaciami

Oprogramowanie zostało stworzone z myślą o najmłodszych użytkownikach i oferuje prosty oraz przyjazdy dzieciom interfejs. Netflix Playground będzie konkurować z Apple Arcade, gdzie również nie ma reklam czy mikrotransakcji.

Nowa aplikacja jest też przyjazna dla rodziców, którzy mają narzędzia z zakresu kontroli. Mogą tworzyć indywidualne profile dla dzieci z ograniczeniami, a całość chroniona jest kodem PIN. Gry można pobierać do pamięci urządzenia i następnie grać bez połączenia z internetem.

Kiedy aplikacja Netflix Playground w Polsce?


Netflix Playground na razie dostępne jest na wybranych rynkach. Są to Stany Zjednoczone, Kanada, Wielka Brytania, Australia, Filipiny oraz Nowa Zelandia. Kiedy w Polsce? Gigant wyjaśnia, że globalna ekspansja platformy została zaplanowana na 28 kwietnia.

Playground jest darmową aplikacją, ale wymaga aktywnego planu Netfliksa, co wiąże się z opłatami. Oprogramowanie jest dostępne zarówno na urządzenia z Androidem, jak i na sprzęty marki Apple.


Naukowcy badają, jak mogły wyglądać pradawne psy i skąd pochodziły© 2026 Associated Press


  •  

Niesamowite zdjęcie Księżyca. Astronauta misji Artemis 2 zrobił je iPhonem

Niesamowite zdjęcie Księżyca. Astronauta misji Artemis 2 zrobił je iPhonem

Dawid Długosz

Misja Artemis 2 przebiega w najlepsze i załoga statku Orion okrążyła Księżyc. W tym czasie zrobiono oczywiście mnóstwo zdjęć. NASA udostępniła jedno z nich, które przechwycono z wykorzystaniem telefonu iPhone 17 Pro Max astronauty. Smartfony Apple znajdują się na wyposażeniu załogi misji Artemis 2, na co zgodziła się NASA, ale pod pewnymi warunkami.


article cover

Niesamowite zdjęcie Księżyca. Astronauta misji Artemis 2 zrobił je iPhonem.NASA/Reid WisemanNASA



W skrócie

  • NASA udostępniła zdjęcie Księżyca zrobione przez astronautę Reida Wisemana telefonem iPhone 17 Pro Max podczas misji Artemis 2.

  • Wszyscy członkowie misji Artemis 2 mają ze sobą iPhone'y 17 Pro Max oraz mogą korzystać z innych urządzeń fotograficznych, takich jak Nikon D5, Nikon Z9 i GoPro HERO4 Black.

  • Telefony astronautów w ramach misji Artemis 2 mają ograniczoną funkcjonalność, są odcięte od internetu oraz mają zakaz używania łączności Bluetooth.

  • Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu

NASA udostępnia pierwsze materiały, które astronauci przechwycili w trakcie okrążania Księżyca w ramach misji Artemis 2. Wśród nich jest zdjęcie powierzchni Srebrnego Globu, które zrobił astronauta Reid Wiseman własnym… telefonem.

NASA udostępnia zdjęcie Księżyca z telefonu iPhone 17 Pro Max


Agencja zgodziła się, aby astronauci misji Artemis 2 mogli zabrać ze sobą w kosmos telefony Apple, co producent potwierdził już lutym. Każdy członek załogi ma iPhone'a 17 Pro Max. Już kilka dni temu mogliśmy zobaczyć zdjęcia Ziemi uchwycone smartfonami z iOS. Teraz NASA udostępniła fotografię powierzchni Księżyca.

Zdjęcie widoczne wyżej prezentuje z bliska powierzchnię Srebrnego Globu. Zrobił je dowódca misji Artemis 2, czyli Reid Wiseman z wykorzystaniem aparatu iPhone'a 17 Pro Max. Uzyskany efekt jest naprawdę rewelacyjny.

Warto dodać, że iPhone'y 17 Pro Max mają ze sobą wszyscy członkowie misji Artemis 2, ale to nie jedyny sprzęt, na który zgodziła się NASA. Na pokładzie statku Orion astronauci mogą również posługiwać się aparatami fotograficznymi Nikon D5 i Nikon Z9 oraz kamerką GoPro HERO4 Black.

iPhone'y astronautów misji Artemis 2 mają ograniczone możliwości


NASA rzeczywiście po raz pierwszy wyraziła zgodę na zabranie iPhone'ów w misje kosmiczne, ale telefony astronautów misji Artemis 2 nie są w pełni funkcjonalne. Załoga musi używać ich z rozwagą i zgodnie z wytycznymi amerykańskiej agencji.

Astronauci mogą korzystać z własnych telefonów do robienia zdjęć czy nagrywania filmów w kosmosie, ale w rzeczywistości na tym ich funkcjonalność się kończy. Smartfony są odcięte od internetu, a więc ekipa misji Artemis 2 nie ma z nich większego pożytku. Ponadto mają zakaz korzystania z łączności Bluetooth.

Jak doszło do tego, że NASA zgodziła się na smartfony Apple w statku Orion? iPhone'y przeszły gruntowne testy. Jednym z najważniejszych aspektów branych pod uwagę były możliwości z zakresu ochrony przed uszkodzeniami, co w warunkach mikrograwitacji mogłoby mieć fatalne skutki. Tutaj dużą rolę odegrała powłoka Ceramic Shield 2, która oferuje nawet trzy razy lepszą odporność na uszkodzenia względem starszego szkła.


''Wydarzenia'': Nowy rozdział podboju kosmosu z Artemis 2. Czekano na to 58 latPolsat NewsPolsat News


  •  

Budują ogromne lotnisko. Zastąpi "jeden z najgorszych portów" Europy

Ogromne lotnisko szybko rośnie. Będzie 3 razy większe od poprzednika

Paula Drechsler

W Grecji realizowana jest ogromna inwestycja - na Krecie powstaje nowoczesne lotnisko. Najnowsze nagranie z placu budowy pokazuje postępy w pracach nad portem lotniczym w rejonie Kastelli. Nowe międzynarodowe lotnisko ma być aż trzykrotnie większe od obecnego portu im. Nikosa Kazandzakisa i w przyszłości całkowicie go zastąpić.


Nowoczesny terminal lotniska New Heraklion na Krecie, stojące samoloty, góry i drogi z drzewami w tle.

Na Krecie rośnie nowe lotnisko. Najnowsze nagranie pokazuje postępy z prac przy ogromnej inwestycji.GEK TERNAmateriały prasowe


New Heraklion rośnie na Krecie. Lotnisko nabiera kształtów


Nowa inwestycja, która wystartowała w 2020 roku, zakłada zastąpienie starego lotniska, którego ze względu na bliskie położenie centrum miasta nie można rozbudować. Dzięki wzniesieniu nowego lotniska w rejonie miejscowości Kastelli (Kisamos) nastąpi przeniesienie ruchu lotniczego o ok. 40 kilometrów na południowy wschód od Heraklionu.

Nowe lotnisko Heraklion to budowla wznoszona od podstaw na terenie ok. 600 hektarów, w pobliżu bazy wojskowej. Za projekt techniczny odpowiadają firma INECO i biuro Fairbanks Arquitectos. Główny budynek terminala to 93 tys. mi pięć kondygnacji. Lotnisko początkowo ma przyjmować ok. 11 mln pasażerów rocznie, by z czasem zwiększyć tę liczbę do ok. 15 mln. Gianni Smaragdakis, koordynator budowy i PR menedżer powiedział, że docelowo port New Heraklion ma mieć przepustowość na poziomie nawet 18 mln, informuje ENR.

Nagranie z placu budowy. Postęp prac przy lotnisku Kastelli


Lotnisko jest projektowane tak, aby mogło obsługiwać duże samoloty dalekiego zasięgu, m.in. Airbus A350 i 380 czy Boeing 777. Główny pas startowy lotniska New Heraklion ma mieć długość 3200 metrów i szerokość 45 metrów, obok stanie 44-metrowa wieża kontroli lotów - najwyższa i najbardziej zaawansowana cyfrowo wieża tego typu w Grecji. Główny pas może być w przyszłości rozbudowany do 3800 m.

Smaragdakis powiedział, że prace budowlane prowadzone pod przewodnictwem wykonawcy TERNA SA obecnie są ukończone w 67 proc. Na nowym filmie z placu budowy międzynarodowego lotniska Kastelli na Krecie można zobaczyć, jak aktualnie prezentuje się ten projekt.

Gigantyczny projekt ma zastąpić "jedno z najgorszych lotnisk"


Port lotniczy Heraklion im. Nikosa Kazandzakisa uznawany jest za jedno z najgorszych lotnisk w Europie. Niskie noty związane są z ogromnym zainteresowaniem lotami na Kretę, z którymi obecne lotnisko sobie nie radzi - jest ono także przestarzałe. Brak opcji rozbudowy uniemożliwia najważniejsze zmiany, dlatego zapadła decyzja o budowie nowego portu. Stare lotnisko zostanie zamknięte w momencie otwarcia nowego, a jego teren ma zostać z czasem przekształcony w nowoczesną przestrzeń o funkcjach mieszkalnych i handlowych.

Inwestycja w New Heraklion w Kastelli jest szacowana na ponad 500 milionów euro. "To ekologiczne lotnisko, kładące nacisk na zrównoważony rozwój i redukcję emisji CO2", zaznacza INECO.

- Wdrażając wydajne procesy i wykorzystując zaawansowane technologie, dążymy do zapewnienia wszystkim podróżnym płynnego, szybkiego i bezpiecznego doświadczenia. Lotnisko jest projektowane z myślą o potrzebach klienta, od usprawnionej odprawy po płynne wejście na pokład, integrując systemy biometryczne, zautomatyzowane procedury kontroli i inteligentne technologie, aby sprostać potrzebom współczesnych podróżnych - podano na stronie projektu.

Nowy międzynarodowy port lotniczy na Krecie ma zostać oddany do użytku w 2027-2028 roku. Do 2052 roku, po zakończeniu pierwszego okresu koncesyjnego, ma obsługiwać nawet 18 milionów pasażerów rocznie.


Miłośnicy samolotów domagają się wydzielenia specjalnego miejsca do obserwacji© 2026 Associated Press


  •  

Lenovo z nowym pomysłem na sprzęt. Połączyli tablet z głośnikiem

Lenovo z nowym pomysłem na sprzęt. Połączyli tablet z głośnikiem

Dawid Długosz

Lenovo Tab Plus Gen 2 to nowe urządzenie marki, którego premiera jest blisko. Sprzętu nie dochowano w tajemnicy i do sieci przedostały się rendery prasowe. Gadżet jest nietypowy, bo mamy tu do czynienia z urządzeniem 2w1, gdzie połączono tablet i głośnik JBL. Czy pomysł Lenovo spotka się z akceptacją klientów?


Lenovo Tab Plus Gen 2 w kolorze srebrnym z dużym okrągłym głośnikiem JBL i rozkładaną podstawką.

Lenovo Tab Plus Gen 2. Tablet i głośnik JBL w jednym urządzeniu.Lenovo/Evan Blassmateriały prasowe


Producenci elektroniki szukają nowych rozwiązań dla urządzeń i Lenovo z pewnością znajduje się w gronie tego typu producentów. Świadczą o tym pomysły marki dotyczące rynku komputerów. Teraz firma postanowiła połączyć dwa światy elektroniki i opracowali tablet z dużym głośnikiem JBL.

Lenovo Tab Plus Gen 2 to tablet i głośnik JBL w jednym


Lenovo Tab Plus Gen 2 to nowy tablet marki z popularnej serii, gdzie firma sięgnęła po nowe rozwiązanie. Tym razem głównym elementem wyróżniającym ten sprzęt na tle rozwiązań konkurencji jest wielki głośnik. Pomysł wcale nie jest głupi i może spotkać się z zainteresowaniem.

Tablet Lenovo Tab Plus Gen 2 ma duży głośnik JBL, który umieszczono na pleckach. Przy okazji tacza go duży pierścień, który się rozkłada i może pełnić funkcję podstawki. Producent przygotował też specjalne etui, do którego można przyczepić pasek czy smycz i w ten sposób nosić go na ramieniu.


Nowoczesny tablet o cienkich ramkach, wyświetlający kolorowy ekran, oparty o białe etui z turkusowym paskiem na ramię i okrągłym wycięciem w tylnej części.

Tablet z głośnikiem Lenovo Tab Plus Gen 2.Lenovo/Evan Blassmateriały prasowe


Urządzenie nie zostało dochowane w tajemnicy i jego rendery prasowe zostały udostępnione przez leakera Evleaks, czyli Evana Blassa. Premiera miała szansę mieć miejsce w trakcie barcelońskich targów MWC 2026, które odbyły się w zeszłym tygodniu. Ostatecznie producent nie przywiózł ze sobą tego sprzętu do stolicy Katalonii. Wygląda jednak na to, że debiut jest blisko.

Specyfikacja techniczna Lenovo Tab Plus Gen 2 owiana tajemnicą


Na razie dysponujemy tylko renderami prasowymi, które ujawniają wygląd urządzenia. Jego specyfikacja techniczna nie jest znana. Można jednak się domyślać, że Lenovo Tab Plus Gen 2 (podobnie jak inne tablety z tej serii) pracuje pod kontrolą systemu Android. Ceny również pozostają owiane tajemnicą.

Takie urządzenie może mieć różne zastosowania. Z pewnością powinno znaleźć zainteresowanie wśród osób konsumujących dużo multimediów. Czy tak będzie, to przekonamy się z czasem, ale Lenovo zapewne wie co robi.

Warto dodać, że podczas targów MWC 2026 firma zaprezentowała inne ciekawe nowości. Wśród nich był modularny laptop ThinkBook Modular AI PC Concept z dwoma ekranami czy odłączanymi portami. To sprzęt, który na razie nie trafi do sprzedaży.


Sprzedają swoje pomysły, stojąc w przeręblach lodowatego Bałtyku© 2026 Associated Press


  •  

Pociąg retro Nieśpieszny od kwietnia na torach. Zobacz plany PKP Intercity

Pociąg retro Nieśpieszny od kwietnia na torach. Zobacz plany PKP Intercity

Dawid Długosz

Zielony wagon Nieśpieszny dla niepalących i pomarańczowa lokomotywa PKP Intercity na torach

Nieśpieszny PKP Intercity. Te lokomotywy pociągną pociąg retro.PKP Intercitymateriały prasowe


PKP Intercity obchodzi w tym roku 25-lecie. Z tej okazji dla fanów polskiej kolei przygotowano liczne atrakcje. Wśród nich jest skład retro Nieśpieszny, który pozwoli cofnąć się w czasie o kilkadziesiąt lat. Z czego będzie składać się historyczny pociąg?

Te lokomotywy pociągną pociąg retro PKP Intercity Nieśpieszny


Nieśpieszny to pociąg retro, który składa się z historycznych wagonów sprzed kilkudziesięciu lat (z lat 80. XX wieku), które poddano renowacji. Skład pojawi się na różnych liniach kolejowych w Polsce. W zależności od trasy zostaną wykorzystane inne lokomotywy. Wynika to z faktu, że część szlaków jest niezelektryfikowanych i nie będzie można użyć zwykłych elektrowozów.

W przypadku wagonów zostaną wykorzystane jednostki 1. oraz 2. klasy i są to 112Ag, 111Ag, 111As, 110Ac, 609A oraz wagon restauracyjny WARS 113A. Główną lokomotywą ma być EP05-23, czyli popularny Czesio. Ponadto zostaną wykorzystane EP09 "Epoka", EP08 "Świnka" oraz "siódemki". Natomiast na trasach bez sieci trakcyjnej będzie to lokomotywa spalinowa SM42-462, co potwierdziło PKP Intercity w wypowiedzi dla serwisu rynek-kolejowy.pl.

Składy projektu "Nieśpieszny" prowadzone będą przez lokomotywy w przywróconych, oryginalnych historycznych barwach. Główną lokomotywą prowadzącą pociągi będzie EP05-23. Uzupełniająco planowane jest wykorzystanie innych elektrowozów w historycznych barwach, takich jak EP09-046, EP07-544, EP08-001, EU07-005, EP07-201, EP07-339, EP07-356 EP07-442 

Rozkład jazdy pociągu Nieśpieszny obejmuje ponad 40 połączeń


PKP Intercity wiąże z pociągiem retro duże plany. Rozkład jazdy ma obejmować docelowo nawet ponad 40 połączeń w różnych częściach Polski. Pierwszy odjazd zaplanowano na 17 kwietnia 2026 r. Sprzedaż biletów ma rozpocząć się w drugiej połowie marca. Będzie je można kupić zarówno drogą online, jak i w tradycyjnych kasach.

Uruchomienie pociągu Nieśpieszny jest jednym z elementów obchodów 25-lecia spółki PKP Intercity. Na przestrzeni ostatniego ćwierćwiecza jako przewoźnik przeszliśmy znaczącą transformację, oferując coraz szybsze połączenia i wyższy standard podróży 

"Jubileusz to okazja, by przypomnieć pasażerom klimat dawnych przejazdów i pokazać, jak bardzo zmieniła się kolej w Polsce na przestrzeni lat" - dodał Adam Wawrzyniak z PKP Intercity. W planach spółki jest odwiedzenie składem Nieśpieszny wszystkich województw w Polsce. Będą to połączenia pod różnymi nazwami. Wśród nich są m.in. "Krasnal", "Sawa", "Góral" czy "Krzyżak".


Zabawa w udawanie. Małpy człekokształtne mają rozwiniętą wyobraźnię© 2026 Associated Press


  •  

Disney+ przywraca jakość, która zniknęła z dnia na dzień

Disney+ przywraca jakość, która zniknęła z dnia na dzień

Dawid Długosz

Disney+ został wcześniej w tym roku pozbawiony wsparcia dla wybranych formatów HDR. W ten sposób użytkownicy w Polsce utracili dostęp do treści z Dolby Vision. Upłynęło kilka tygodni i opcja wraca. Raportują o tym pierwsi użytkownicy. Sprawdziliśmy to i Dolby Vision po kilku tygodniach rzeczywiście wróciło do Disney+ Premium, co jest świetną wiadomością.


Ręka z pilotem skierowana w stronę telewizora z widocznym logo Disney+ i paskiem ikon aplikacji streamingowych.

Dolby Vision wraca do Disney+ Premium. Po kilku tygodniach przerwy.123RF/PICSEL


Disney+ na początku tego roku został pozbawiony wsparcia dla formatów HDR10+ oraz Dolby Vision. W Europie (i Polsce) dostępny był tylko drugi z wymienionych. Co ważne, odbyło się to bez wyraźnej komunikacji ze strony platformy. Teraz obsługa wraca.

Format Dolby Vision wraca do Disney+ Premium


Disney+ Premium to jedyny plan popularnego serwisu, który wspiera zaawansowane formaty wideo. W Polsce klienci mają dostęp do Dolby Vision (konkurencyjnego HDR10+ w Europie nadal nie ma), ale wcześniej w tym roku obsługa zniknęła i to bez większego rozgłosu, co spotkało się z dużą krytyką ze strony klientów.

Teraz format wraca i rzeczywiście w opisach wybranych produkcji ponownie pojawia się logo Dolby Vision i to oznacza, że użytkownicy planu Disney+ Premium ponownie mogą liczyć na obraz w lepszej jakości.

Warto dodać, że cała sytuacja była związana ze sporem patentowym, który Disney+ prowadzi z firmą InterDigital. Początkowo ograniczenia dotknęły klientów z Niemiec, ale szybko rozlały się na pozostałe rynki w Europie. Sam Disney jednak jednoznacznie nie potwierdził tych doniesień i komunikował jedynie sytuację jako "problemy techniczne".

Powrót Dolby Vision do pakietu Disney+ Premium oznacza, że musiało dojść do jakiegoś (przynajmniej czasowego) porozumienia.

Ile kosztuje Disney+ Premium w Polsce?


Niedawno Disney+ podniósł polskie ceny pakietów, w tym również najdroższego premium. Obecnie cennik platformy na nasz rynek prezentuje się następująco.

  • Pakiet Standard - 34,99 zł/miesiąc

  • Pakiet Premium - 59,99 zł/miesiąc

Dostępne plany podrożały więc o - odpowiednio - 5 i 10 złotych. Przy okazji podniesiono opłatę za dodatkowego użytkownika spoza gospodarstwa domowego do 20,99 zł/miesiąc (wcześniej 17,99 zł/miesiąc).

Osoby płacące za plan Premium, który nie jest tani, szybko wyraziły swoje niezadowolenie z zabrania obsługi Dolby Vision. Zrobiły to m.in. w mediach społecznościowych czy grupach dyskusyjnych. Na szczęście obsługa formatu wróciła i pozostaje wierzyć, że zostanie na stałe.


Naukowcy odkryli sekret koni. Potrafią gwizdać… krtanią© 2026 Associated Press


  •  

Wielka rakieta Muska stała się jeszcze większa. Wkrótce pierwszy start

Wielka rakieta Muska stała się jeszcze większa. Wkrótce pierwszy start

Dawid Długosz

Starship to wielka rakieta SpaceX, która nieco urosła. Elon Musk ujawnił, że nowa konstrukcja wkrótce odbędzie pierwszy lot w kosmos i powinno to nastąpić w ciągu kilku tygodni. Starship w wersji V3 otrzyma nowy booster Super Heavy z silnikami Raptor 3 o jeszcze większej mocy.


Rakieta Starship V3 SpaceX na stanowisku startowym, otoczona konstrukcją, z parą z systemu chłodzenia

Najpotężniejszy Starship szykowany do lotu. Elon Musk ujawnia plany SpaceX.SpaceXmateriały prasowe


SpaceX pracuje nad wielką rakietą Starship od lat i do tej pory odbyła ona kilkanaście prób lotów orbitalnych, które kończyły się różnie. Teraz do startu szykowana jest udoskonalona konstrukcja, która będzie jeszcze potężniejsza. Kiedy poleci w kosmos? Rąbka tajemnicy uchylił Elon Musk.

Elon Musk zapowiada pierwszy lot potężniejszej rakiety Starship V3


SpaceX wchodzi z rozwojem rakiety Starship w kolejną fazę. Już wkrótce czeka nas pierwszy lot wersji V3, która będzie jeszcze większa od poprzedniej. Elon Musk przekazał na platformie X, że start tego kolosa powinien odbyć się w ciągu czterech tygodni, a więc najpóźniej na początku kwietnia.

Niedawno założyciel SpaceX zakładał, że taką misję testową uda się zorganizować jeszcze w pierwszej połowie marca. Tego terminu nie udało się dotrzymać. Dla firmy Muska to bardzo ważny lot, który pozwoli sprawdzić możliwości nowego pierwszego stopnia Super Heavy, który stał się jeszcze większy.

Cała konstrukcja rakiety Starship V3 urosła do wysokości 124,4 metra (z 123,1 metra w poprzedniej wersji). Ponadto booster Super Heavy dostał nowe silniki Raptor 3, które zapewnią mu jeszcze większy ciąg. Pozwolą rakiecie na wynoszenie ładunków o masie przekraczającej 100 ton. W zeszłorocznej wersji było to maksymalnie 35 ton.

SpaceX zmieniło własne plany związane z rakietą Starship


Starship był budowany od lat przede wszystkim z myślą o umożliwieniu lotów na Marsa. SpaceX niedawno ogłosiło nową strategię i przekazało, że Czerwona Planeta nadal jest w planach firmy, ale priorytetem stał się Księżyc.

Wynika to m.in. z kontraktów zawartych z NASA, bo statek Starshipa, czyli jego drugi stopień, został wybrany w roli lądownika księżycowego, ale nadal nie jest gotowy. Porażkę Muska wykorzystał więc Jeff Bezos oraz jego Blue Origin, które chce wysłać własny Blue Moon na Srebrny Glob jeszcze w tym roku.

Następny lot Starshipa pokaże nam, na jakim etapie znajduje się cały projekt oraz jakie dalsze plany ma SpaceX. Przed firmą jest jeszcze wiele wyzwań, w tym tankowanie statku na orbicie, bez czego nie poleci on na Księżyc.


Naukowcy odkryli sekret koni. Potrafią gwizdać… krtanią© 2026 Associated Press


  •  

NASA wprowadza zmiany w rakiecie księżycowej SLS

NASA wprowadza zmiany w rakiecie księżycowej SLS. Będzie nowy stopień

Dawid Długosz

NASA szykuje bardzo ważne zmiany dla rakiety księżycowej SLS, które zostaną wprowadzone począwszy od misji Artemis IV, czyli pierwszego od ponad 50 lat lądowania astronautów na Srebrnym Globie. NASA postanowiła wymienić górny stopień Space Launch System na Centaur V produkcji United Launch Alliance (ULA).


Rakieta SLS NASA na platformie startowej, otoczona stalowymi konstrukcjami, na tle niebieskiego nieba.

NASA wprowadza zmiany w rakiecie księżycowej SLS. Będzie nowy stopień.NASA/Ben SmegelskyNASA


NASA niedawno ogłosiła zmiany w programie księżycowym Artemis i wiemy, że ponowne lądowanie astronautów na Srebrnym Globie przełożono w czasie na 2028 r. Okazuje się, że wraz z tą misją szykowane są istotne modyfikacje ogromnej rakiety SLS.

Rakieta SLS dla misji Artemis IV dostanie nowy górny stopień


W ramach zmodyfikowanych planów NASA planuje wykorzystać w misjach Artemis II i III tę samą konstrukcję Block 1, która pierwszy lot odbyła kilka lat temu. W tym przypadku górnym stopniem jest ICPS. Natomiast począwszy od misji Artemis IV agencja chce wykorzystać konstrukcję Block 1B, a potem Block 2.

W obu ostatnich konfiguracjach zmodyfikowana rakieta SLS miała dostać mocniejszy górny stopień o nazwie EUS. Tutaj jednak również zdecydowano się na zmiany, co zbiegło się w czasie z ogłoszeniem modyfikacji kampanii Artemis. Szczegółów dotyczących Space Launch System nie podano, ale doszukano się ich w innej publikacji.


Startująca rakieta kosmiczna oraz oddzielający się moduł orbitalny z widoczną Ziemią w tle na tle przestrzeni kosmicznej.

Rakieta SLS dostanie nowy górny stopień. NASA użyje go podczas Artemis IV.NASANASA


NASA wraz z misją Artemis IV planuje wykorzystać w SLS nowy drugi stopień i nie są to ICPS czy EUS. W zamian pojawia się Centaur V, czyli górny stopień nowej rakiety Vulcan firmy ULA (United Launch Alliance), co obrazuje powyższa grafika. Informacje te znalazły potwierdzenie na stronach rządowych Stanów Zjednoczonych, gdzie doszukano się szczegółów dla "kontraktu dla jednego dostawcy".

Rakieta Vulcan ze stopniem Centaur V odbyła do tej pory kilka lotów


Wybór Centaura V nie dziwi, bo choć sama rakieta Vulcan to dosyć świeża konstrukcja, tak do tej pory (od 2024 r.) odbyła już cztery loty ze wspomnianym stopniem i ma udokumentowane wykorzystanie. Pamiętajmy, że SLS poleciał w kosmos dotychczas tylko jeden raz.

Ponadto Centaur V w dużym stopniu bazuje na rozwiązaniach z poprzednich Centaurów III i IV, które mają za sobą blisko 170 startów na pokładzie rakiet Delta IV oraz Atlas. Poza tym jeden z nich wykorzystano w pierwszym locie demonstracyjnym nowej kapsuły księżycowej Orion w ramach misji Exploration Flight Test-1 w 2014 r.

To jednak zmiany, które zostaną wprowadzone do SLS dopiero po misji Artemis III planowanej na przyszły rok. W jej ramach astronauci nie polecą na Księżyc. W zamian NASA postanowiła przetestować systemy łączenia z lądownikami księżycowymi na orbicie okołoziemskiej.


Zabawa w udawanie. Małpy człekokształtne mają rozwiniętą wyobraźnię© 2026 Associated Press


  •  

Nowy zegar bije rekord dokładności. Pomyłka dopiero po miliardach lat

Ten zegar wyznacza nowy rekord dokładności. Pomyli się o sekundę dopiero po miliardach lat

Karol Kubak

Rozwój cywilizacji wymaga coraz dokładniejszych narzędzi pomiarowych. Nowy zegar optyczny zbudowany przez naukowców z Chin potrafi mierzyć czas z taką precyzją, że pomyli się o jedną sekundę dopiero po miliardach lat.


Strontowy zegar optyczny na Uniwersytecie Nauki i Technologii w Chinach otoczony przewodami i czujnikami w laboratorium.

Strontowy zegar optyczny opracowany przez Uniwersytet Nauki i Technologii w Chinach. CMGmateriał zewnętrzny


Wyobraźmy sobie zegar, który zaczyna odmierzać czas dziś i robi to przez okres dłuższy niż wiek Wszechświata, a przy tym nie pomyli się nawet o jedną sekundę. Niemożliwe? A jednak.

Taką właśnie dokładność osiągnęli badacze z University of Science and Technology of China, konstruując nowy zegar optyczny oparty na atomach strontu. Według wyników opublikowanych w czasopiśmie Metrologia urządzenie ma stabilność i niepewność pomiaru przekraczającą poziom 10⁻¹⁹. W praktyce oznacza to błąd mniejszy niż jedna sekunda w ciągu około 30 miliardów lat.

Jak działa zegar optyczny?


Zegary optyczne są dziś najdokładniejszymi urządzeniami do pomiaru czasu. W przeciwieństwie do klasycznych zegarów atomowych nie mierzą one mikrofalowych przejść energetycznych atomów, lecz wykorzystują częstotliwość światła emitowanego przez elektrony zmieniające poziomy energii. W nowym urządzeniu wykorzystano atomy strontu uwięzione w tzw. sieci optycznej, czyli strukturze utworzonej przez interferujące wiązki laserowe.

Precyzja takiego pomiaru jest ogromna, ponieważ częstotliwości światła są wielokrotnie wyższe niż częstotliwości mikrofal. Dzięki temu każda sekunda może być "podzielona" na znacznie większą liczbę drgań, co pozwala mierzyć czas z niespotykaną dotąd dokładnością.

Dlaczego tak precyzyjny czas jest potrzebny?


No my, na co dzień nie potrzebujemy aż tak dokładnego odmierzania czasu. A przynajmniej jeśli chodzi o tradycyjne zegarki na rękę czy nasze budziki. Bo zegary optyczne mają bardzo praktyczne zastosowania i to takie, z których korzystamy. Mogą dostarczać ultradokładnych wzorców czasu dla systemów nawigacji satelitarnej, telekomunikacji czy precyzyjnych pomiarów naukowych. Są także narzędziem do testowania fundamentalnych praw fizyki, w tym teorii względności.

Dokładność na poziomie 10⁻¹⁹ otwiera zupełnie nowe możliwości badań. Tak precyzyjne zegary mogą pozwolić na pomiary różnic potencjału grawitacyjnego odpowiadających zmianom wysokości rzędu milimetrów. W praktyce oznacza to potencjalne zastosowanie w monitorowaniu deformacji skorupy ziemskiej, zmian poziomu wód gruntowych czy aktywności wulkanicznej, a także w dokładniejszym wyznaczaniu geoidy.

Nowy poziom dokładności pomiaru czasu


Dotychczas większość zegarów optycznych na świecie osiągała stabilność i niepewność na poziomie około 10⁻¹⁸. Jedynie kilka wiodących instytucji, takich jak amerykański National Institute of Standards and Technology czy niemiecki Physikalisch-Technische Bundesanstalt, zbliżyło się do tego poziomu precyzji.

Nowy wynik pokazuje jednak, że możliwe jest jeszcze dokładniejsze odmierzanie czasu. Autor publikacji wskazuje, że technologia ta może w przyszłości umożliwić budowę przenośnych oraz kosmicznych zegarów optycznych. Takie urządzenia mogłyby wspierać kolejną generację systemów nawigacji satelitarnej, testy fundamentalnych praw fizyki, a nawet stworzenie globalnego, ultradokładnego standardu czasu.

Źródło: University of Science and Technology of China
Publikacja: Zhi-Peng Jia et al, Improved systematic evaluation of a strontium optical clock with uncertainty below 1X10-18, Metrologia (2026). DOI: 10.1088/1681-7575/ae449e


Zabawa w udawanie. Małpy człekokształtne mają rozwiniętą wyobraźnię© 2026 Associated Press


  •  

Pierwszy na świecie kontenerowiec z napędem atomowym? Potężny statek

Pierwszy na świecie kontenerowiec z napędem atomowym? Potężny statek

Napęd atomowy wykorzystywany jest obecnie głównie w okrętach wojskowych lub wyspecjalizowanych lodołamaczach. Tymczasem padła propozycja, aby zbudować pierwszy kontenerowiec na świecie, który otrzyma taki napęd. Projekt zakłada, że będzie to ogromny statek zdolny do transportowania nawet 16 tys. kontenerów TEU.


Kontenerowiec z napędem atomowym na pełnym morzu, załadowany zielonymi kontenerami.

Pierwszy na świecie kontenerowiec z napędem atomowym? Potężny statek.HD Hyundaimateriały prasowe


Cywilne statki korzystają z różnych rozwiązań dostarczających energię, ale wśród nich nie ma prawie żadnych z napędem atomowym, choć są pewne wyjątki. Jednym z nich jest rosyjski transportowiec Sevmorput używany głównie w Arktyce. Padł pomysł, aby zbudować pierwszy kontenerowiec z takim rozwiązaniem.

Pierwszy na świecie kontenerowiec z napędem atomowym z Korei Południowej


Pomysł został ogłoszony w poniedziałek przez południowokoreańskiego giganta stoczniowego HD Hyundai, który podpisał umowę z American Bureau of Shipping (ABS). Plan zakłada zbudowanie pierwszego kontenerowca, który otrzymałby napęd atomowy.

W ramach nawiązanej współpracy zostanie opracowany projekt kontenerowca napędzanego elektrycznym układem napędowym z napędem jądrowym. Statek będzie ogromny, bo docelowo ma być w stanie transportować nawet 16 tys. kontenerów TEU.

Celem projektu jest sprawdzenie, czy napęd atomowy pozwoli zapewnić niezawodne i wydajne źródło energii dla dalekobieżnego transportu morskiego. Pod uwagę bierze się opracowanie takiego rozwiązania, które pozwoli skorzystać z małych reaktorów modułowych (SMM).

SMM są w stanie wytworzyć nawet do około 100 megawatów (około 134 tys. koni mechanicznych) mocy. Mniejsze gabaryty oraz modułowa konstrukcja otwierają nowe możliwości z zakresu potencjalnego wykorzystania w transporcie morskim. Jeśli pomysł się uda, to mogłoby to otworzyć drogę do wprowadzenia tego typu technologii, co pozwoliłoby zastępować napędy na paliwa kopalne.

Jakie statki mają obecnie napęd atomowy?


Są to głównie jednostki wojskowe. Na świecie jest około 160 maszyn mających napędy atomowe i są to przede wszystkim okręty wojenne, w tym najczęściej podwodne, które stanowią tutaj najliczniejszą grupę.

Ponadto napęd wodorowy znajduje się w lotniskowcach typu Nimitz czy nowszych Gerald R. Ford. Stosuje się je też w rosyjskich lodołamaczach państwowych, które operują na Arktyce. Są to m.in. Yamal, 50 Let Pobedy, Taymyr, Vaygach, Arktika, Sibir czy Ural.


Zabawa w udawanie. Małpy człekokształtne mają rozwiniętą wyobraźnię© 2026 Associated Press


  •  

Telewizja naziemna nie działa. Brak sygnału przez 6 godzin

Telewizja naziemna nie działa. Brak sygnału przez 6 godzin

Agnieszka Kasprzyk

Czarny ekran po włączeniu telewizora to niekoniecznie awaria. W ciągu najbliższych dwóch tygodni sygnał telewizji naziemnej będzie wyłączany w związku z pracami konserwacyjnymi. Gdzie nie obejrzysz ulubionych programów? Sprawdziliśmy harmonogram.


Wyłączony telewizor obrazujący przerwy w nadawaniu telewizji naziemnej.

Wyłączenia telewizji naziemnej w marcu 2026.Oleksandr Kondriianenko123RF/PICSEL



Spis treści:

  1. Planowe wyłączenia telewizji naziemnej

  2. Gdzie i kiedy zniknie telewizja naziemna?

  3. Jakich programów nie zobaczymy?

Emitel potwierdza, że w marcu 2026 r. trwają cykliczne prace serwisowe obejmujące kolejne nadajniki w całej Polsce. Operator wyłącza je nocą oraz wczesnym rankiem, aby przeprowadzić przeglądy systemów antenowych, testy, modernizacje i wymiany podzespołów. Terminy są dobierane tak, by jak najmniej zaszkodzić widzom.

W czasie prac wiele multipleksów znika całkowicie z eteru, co oznacza brak dostępu do kanałów telewizji naziemnej. Sygnał przywracany jest automatycznie, widzowie nie powinni więc regulować anten ani ponownie wyszukiwać kanałów. Najdłuższe przerwy w nadawaniu telewizji naziemnej potrwają 6 godzin, najkrótsze kilkadziesiąt minut.

Gdzie i kiedy zniknie telewizja naziemna?


Aktualny harmonogram obejmuje okres na najbliższy tydzień, czyli do 17 marca 2026 r.. Pierwsze wyłączenia nastąpią już 11 marca, a dotyczyć będą rejonu Kłodzka i Czarnej Góry. Prace modernizacyjne potrwają tam od północy do szóstej rano. Już następnego dnia problem z sygnałem pojawi się w Niedzicy (gmina Biała), Szczawnicy i Głogowie.

W ciągu najbliższego tygodnia telewizja naziemna zniknie w Ostrołęce, Łodzi, Skierniewicach i Krynicy. To właśnie tam w najbliższych kilkunastu dniach widzowie zobaczą na ekranie komunikat "Brak sygnału". W wielu miejscach wyłączane są jednocześnie kompletne pakiety programów, co oznacza brak dostępu do wszystkich kanałów danego multipleksu.

Jakich programów nie zobaczymy?


Jak podkreśla Emitel, prace prowadzone są w godzinach najmniejszej oglądalności, głównie między północą a 6:00 rano. W najbliższym czasie wyłączane będą m.in.:

MUX‑3 - zawierający TVP1 HD, TVP2 HD, TVP3, TVP Info, TVP Historia, TVP Sport HD. Wyłączenia dla tego pakietu przewidziano w kilku kolejnych terminach i lokalizacjach (np. Ogrodzieniec, Dobryń Duży, Lublin/Boży Dar).

MUX‑8 - WP, NOWA TV, TV Republika, wPolsce24. Ten multipleks będzie w najbliższych dniach wyłączany m.in. w Lublinie/Bożym Darze - i to kilkukrotnie, w dłuższych przedziałach nocnych.

Radio FM - m.in. Radio ZET, RMF FM, Polskie Radio PR1-PR3, Radio Koszalin. Wyłączenia dotyczą wielu anten w tym okresie, szczególnie w rejonie Koszalina i Konina.

Łącznie w tym czasie prace obejmą kilkadziesiąt emisji w różnych częściach kraju. Harmonogram jest dynamiczny i co kilka dni dopisywane są kolejne obiekty. Jego aktualny stan można śledzić na oficjalnej stronie firmy Emitel.


Naukowcy odkryli sekret koni. Potrafią gwizdać… krtanią© 2026 Associated Press


  •  

Uruchomiono największe ruchome schody na świecie

Dawid Długosz

Chiny uruchomiły największe ruchome schody na świecie, które umieszczono na zboczu góry. Konstrukcja znajduje się w powiecie Wushan w mieście Chongqing i jest naprawdę wielka. Składa się z 2969 stopni, które ułatwiają przemieszczanie się mieszkańców po trudnym terenie. Pokonanie całej trasy zajmuje 20 minut, gdzie wcześniej trzeba było przeznaczyć na to godzinę.


Panorama Chongqing z nowoczesnymi budynkami, futurystycznym obiektem i zatoką ze statkami na wodzie.

Uruchomiono największe ruchome schody na świecie. Są w Chinach.YouTube/ 中国新闻社YouTube


Chiny znane są z różnych konstrukcji, które w skali całego świata są "naj". Dołączają do nich największe ruchome schody, które uruchomiono w zeszłym miesiącu w górzystym terenie, który jest zamieszkany. Wcześniej trasę trzeba było pokonywać po tradycyjnych stopniach.

Największe ruchome schody świata mają blisko 3 tys. stopni


Rekordowe schody ruchome powstały w mieście Chongqing (powiat Wushan) na górzystym terenie. Zbudowano je na zboczu góry, gdzie wcześniej znajdowały się zwykłe schody. Pokonanie tej trasy zajmowało około godziny. Dzięki mechanicznym stopniom udało się to znacznie zredukować.

Największe ruchomy schody na świecie mają łącznie 2969 stopni i umożliwiają pokonanie całej trasy w czasie około 20 minut, a więc trzy razy krótszym. Konstrukcja znajduje się po obu stronach tradycyjnych schodów na zboczu góry, które powstały wcześniej.

Zbudowany wzdłuż pionowej osi Alei Bogini, ten 905-metrowy system komunikacji miejskiej wznosi się na wysokość 242,14 metra. To mniej więcej tyle, co 80-piętrowy budynek.

Chińskie ruchome schody to bardzo złożony system


Zbocze wspomnianej góry nie jest idealne, a więc dla inżynierów taka konstrukcja stanowiła duże wyzwanie. Ukształtowanie terenu zmienia się i dlatego trzeba było dostosować ruchome schody do każdego odcinka. Nie jest to więc pojedyncza konstrukcja, a cały system.

W trakcie budowy wykorzystano 21 schodów ruchomych, 8 wind, 4 ruchomych chodników i kładki dla pieszych. Ponadto system został tak zaprojektowany, aby wytrzymał duże obciążenie. Okolica jest popularna wśród turystów, którzy oblegają ten teren.

Obecnie prowadzony jest program pilotażowy, który pozwala skorzystać z ruchomych schodów za niewielką opłatą w wysokości 3 juanów (ok. 1,6 zł). System znajduje się pod ciągłym monitoringiem. Ostateczna cena za przejazd z czasem ma ulec zmianie.

Ruchome schody w Chinach pozwalają na podziwianie niesamowitych widoków


Okolica jest bardzo malownicza i dlatego obudowa konstrukcji została wykonana ze szkła. Dzięki temu turyści mogą podziwiać niesamowite widoki. Wśród nich są Wąwóz Wu i Trzy Przełomy.

Chongqing to bardzo ciekawe i złożone miasto. Zbudowane je na terenach górzystych i stromych klifach. Dla przykładu pociągi przejeżdżają tu przez wybrane budynki mieszkalne. Nowe schody stały się kręgosłupem miejscowości, bo nie tylko pozwalają podziwiać spektakularne widoki, ale także ułatwiają dostęp do popularnych miejsc, jak szpitale, muzea czy szkoły.


Sprzedają swoje pomysły, stojąc w przeręblach lodowatego Bałtyku© 2026 Associated Press


  •  

Jeden z najdziwniejszych bloków w Polsce przejdzie remont za miliony złotych

Jest nowy plan na Trzonolinowiec. Wielki remont ikony Wrocławia

Karol Kubak

Jeszcze niedawno groziła mu rozbiórka. Dziś wiadomo już, że jeden z najbardziej niezwykłych budynków Wrocławia ma przed sobą drugie życie. Trzonolinowiec przy ul. Kościuszki - eksperymentalny blok zawieszony na stalowych linach - przejdzie kompleksowy remont za kilkanaście milionów złotych. Jest już harmonogram prac.


Trzonolinowiec we Wrocławiu: po lewej wizualizacja z białą fasadą, po prawej zdjęcie budynku przy ulicy.

Remont Trzonolinowca we Wrocławiu. Projekt już gotowyUM Wrocław/Szlachic Architekci/Krzysztof Kaniewski/REPORTER East News


Jeszcze niedawno groziła mu rozbiórka, dziś znów wisi nad nim… nadzieja. Wrocławski Trzonolinowiec, unikalny w skali światowej blok mieszkalny przy ul. Kościuszki 72, doczekał się konkretów: projekt jest gotowy, pieniądze przyznane, a przygotowania do prac wchodzą w decydującą fazę. Po miesiącach niepewności i ewakuacji mieszkańców ikona modernizmu znów jest w centrum uwagi - tym razem jako jeden z najbardziej niezwykłych projektów renowacyjnych w Polsce.

Według zapowiedzi zarządcy budynku w najbliższym czasie ogłoszony zostanie przetarg na wykonawcę inwestycji. Jeśli wszystko przebiegnie zgodnie z planem, prace budowlane rozpoczną się w maju 2026 roku. W pierwszym etapie, który ma zakończyć się w listopadzie tego samego roku, wykonanych zostanie około 40-50 proc. wszystkich robót. Całość inwestycji powinna zakończyć się pod koniec 2027 roku, natomiast powrót mieszkańców do odnowionego budynku planowany jest na początek 2028 roku.

Modernizacja Trzonolinowca, wyjątkowego zabytku Wrocławia


Wrocławscy radni już wcześniej zgodzili się na przekazanie 882 tys. zł na remont zabytkowego budynku. Szacowany koszt modernizacji wynosi około 15-17 mln zł i obejmuje praktycznie pełną rewitalizację obiektu - od instalacji po elewację. Zakres robót obejmie m.in. prace konserwatorskie, wymianę lin nośnych, nową elewację bez azbestu, wzmocnienie żelbetowego trzonu oraz wykonanie nowoczesnych stropów. Przewidziano również windę obsługującą wszystkie piętra oraz zielony dach.


Wysoki nowoczesny budynek z białą fasadą stoi na pustym skrzyżowaniu, otoczony rozmytymi sylwetkami innych budynków oraz samotnym drzewem i kilkoma ławkami na placu obok.

Ikona modernizmu znów jest w centrum uwagi.UM Wrocław/Szlachcic Architekcimateriały prasowe



Wysoki, nowoczesny budynek z zielonym dachem, otoczony zabudową miejską; przed wejściem dwa niewielkie drzewa w donicach, wyrazista biała fasada, geometryczny układ otoczenia.

Przewidziano również windę obsługującą wszystkie piętra oraz zielony dach. UM Wrocław/Szlachcic Architekcimateriały prasowe


Modernizacja obejmie także wzmocnienie stalowych lin podtrzymujących konstrukcję, dodanie dodatkowych podpór oraz odtworzenie części pierwotnych rozwiązań technologicznych. W planach jest przywrócenie charakterystycznego wyglądu elewacji, a także powrót do takich rozwiązań jak obrotowe okna czy ogrzewanie sufitowo-podłogowe.

Projekt przygotowuje pracownia Szlachcic Architekci (odpowiedzialna m.in. za projekty Afrykarium we wrocławskim ZOO oraz Orientarium w Łódzkim ZOO), a za modernizację konstrukcji odpowiada zespół dra inż. Jacka Dudkiewicza z firmy Stalbet. Architektka Dorota Szlachcic nie ukrywa fascynacji oryginalnym projektem z lat 60., autorstwa Jacka Burzyńskiego i Andrzeja Skorupy.

Osobiście jestem pod ogromnym wrażeniem wykonanej przez nich pracy projektowej. Ich eksperyment był niedoskonały, ponieważ w tamtych latach brakowało możliwości przeprowadzenia badań i obliczeń konstrukcyjnych na tyle dokładnych, żeby w pełni przewidzieć stabilność całej konstrukcji i nośność lin.

Zespół projektowy analizował każdy szczegół oryginalnych planów. - Jesteśmy nim zafascynowani, jednocześnie znamy jego słabości - dodaje architektka.


Budynek o nowoczesnej konstrukcji, wsparty na ukośnych filarach, z dużymi oknami, tarasem i minimalistycznym otoczeniem, gdzie widoczny jest niewielki plac oraz pojedyncze drzewo bez liści.

Zespół projektowy analizował każdy szczegół oryginalnych planówUM Wrocław/Szlachcic Architekcimateriały prasowe


Trzonolinowiec jak The Qube. Wrocław nie idzie na skróty


Budynek był jednym z pierwszych na świecie obiektów mieszkalnych z konstrukcją linową, podobnym do "The Qube" w Vancouver, który dziś jest luksusowym apartamentowcem. - Co ciekawe, konstruktorem The Qube był Polak, Boque Babicki - przypomina Szlachcic. To porównanie może dziś nabrać znaczenia. Projekt modernizacji Trzonolinowca, choć nie zmienia drastycznie jego sylwetki, przywraca ducha lat 60. i stawia na jakość.


Nowoczesny biurowiec o przeszklonej elewacji otoczony zielenią i znajdujący się wśród wysokich budynków w centrum miasta, wnętrza rozświetlone światłem, a na dachu widoczna nietypowa konstrukcja.

Zdjęcie budynku The Qube w Vancouver w Kanadzie. Czy tak mógłby wyglądać Trzonolinowiec?Alexis Birkill/Abirkill/CC BY 3.0 (https://creativecommons.org/licenses/by/3.0/deed.en)Wikimedia Commons


W 2023 roku Trzonolinowiec trafił do rejestru zabytków. To był pierwszy krok. W grudniu 2023 roku pisałem, że "uchwała nie ochroni budynku, jeśli nie pójdą za nią pieniądze i realne działania". W lutym ubiegłego roku mieszkańcy dowiedzieli się o konieczności opuszczenia mieszkań. Dziś wiadomo już więcej: budynek pozostaje pusty, ale jego przyszłość jest przesądzona. Jeśli harmonogram prac zostanie dotrzymany, mieszkańcy wrócą do odnowionych lokali na początku 2028 roku.

Budynek na linach. Eksperyment, który wymagał poprawki


Choć Trzonolinowiec oddano do użytku w 1967 roku, już kilka lat później konieczna była jego pierwsza przebudowa. Konstrukcja oparta na linach okazała się nie do końca przewidywalna. Niektóre elementy niedoszacowano, inne wykonano z błędami.

Większość elementów składowych konstrukcji budynku została na etapie projektu niedoszacowana, a ich wzajemne oddziaływanie na siebie nie zostało w pełni zrozumiane przez projektantów." –

Efektem były pęknięcia trzonu i utrata pierwotnej funkcjonalności. - Po przebudowie w latach siedemdziesiątych stracił swój nowatorski charakter i widok 360 stopni na cały Wrocław - zauważa Dorota Szlachcic. W nowym projekcie ten widok ma powrócić.


Trzonolinowiec we Wrocławiu

Trzonolinowiec we WrocławiuCC BY 3.0/Private archive, Piotr KarpiewskiWikimedia Commons


Do niestandardowych rozwiązań należały również ogrzewanie sufitowo-podłogowe i elewacja z tworzyw sztucznych. Całość wznoszono w niespotykany sposób - piętra podnoszono hydraulicznie wokół centralnego trzonu.

Cieszy to, że w czasach, gdy rozbierane są stosunkowo młode budynki, takie jak Solpol czy Arkady, całe miasto stanęło na wysokości zadania.

Po latach technicznych problemów i kilku dekadach prowizorycznych rozwiązań Trzonolinowiec znów ma szansę stać się tym, czym miał być od początku - odważnym eksperymentem architektonicznym, który wyprzedził swoją epokę. Tym razem jednak z pomocą współczesnej inżynierii.

Źródła: Interia Geekweek, Architektura Murator


Makabryczna wystawa przyciąga tłumy zwiedzających. Jej bohaterami są… seryjni mordercy© 2026 Associated Press


  •  

Orlen odkrył gigantyczne złoże gazu na dnie morza

Orlen odkrył gigantyczne złoże gazu na dnie morza

Julia Król

Orlen rozpocznie wkrótce wydobycie gazu ziemnego z nowo odkrytego złoża Frida Kahlo na Morzu Północnym. Zasoby szacuje się na od 450 do 810 mln m³ gazu. Wykorzystanie istniejącej infrastruktury pozwoli szybko rozpocząć eksploatację i ograniczyć jej koszty, a gaz popłynie do Polski dzięki Baltic Pipe.


Gaz z Morza Północnego dla Polski. Orlen rozpoczyna eksploatację nowego złoża.

Gaz z Morza Północnego dla Polski. Orlen rozpoczyna eksploatację nowego złoża. (Zdj. ilustracyjne)materiały promocyjne


Orlen odkrył nowe złoże gazu na Morzu Północnym. Wkrótce ruszy wydobycie


Grupa Orlen przygotowuje się do uruchomienia wydobycia z nowego złoża gazu ziemnego na Morzu Północnym. Zgodnie z zapowiedziami koncernu eksploatacja ma się rozpocząć w pierwszej połowie roku, co wzmocni portfel wydobywczy spółki w Norwegii i zwiększy możliwości dostaw surowca do Europy, w tym także do Polski.

Nowe złoże nazwane Frida Kahlo gas field zostało odkryte przez spółkę Orlen Upstream Norway we współpracy z partnerami.

Szacunki wskazują, że zasoby odkrytego złoża odpowiadają od 5,3 do 9,4 mln baryłek ekwiwalentu ropy naftowej. W praktyce oznacza to możliwość pozyskania nawet od 450 do 810 mln metrów sześciennego gazu ziemnego. Znajduje się ono w rejonie Sleipner field, czyli w jednym z najważniejszych obszarów wydobywczych koncernu w Norwegii. Orlen Upstream Norway posiada 24,41 proc. udziałów koncesji, a partnerami są tam Equinor, będący operatorem - 58,35 proc. udziałów oraz Var Energi - 17,24 proc. udziałów.

Złoże zostało zidentyfikowane dzięki odwiertowi wykonanemu z platformy produkcyjnej Sleipner B. To ważne, ponieważ wykorzystanie istniejącej już infrastruktury oznacza, że nie będzie konieczna budowa nowych instalacji wydobywczych. Dzięki temu projekt ma zostać uruchomiony szybciej i przy znacznie niższych kosztach.

Nowe źródło gazu dostarczanego do Polski


- To szczególnie istotne w czasie, gdy bezpieczeństwo energetyczne, rozumiane jako stabilność dostaw surowca, staje się istotniejsze niż kiedykolwiek wcześniej - podkreślił Wiesław Prugar, który w zarządzie Orlenu odpowiada za segment wydobycia.

Koncern zaznaczył, że realizuje strategię, zakładającą, iż do 2030 r. do Polski będzie trafiało 12 mld metrów sześciennych gazu ziemnego rocznie z jego złóż krajowych i zagranicznych. W przypadku surowca wydobywanego na obszarze Sleipner trafia on do terminalu w Karsto, a stamtąd poprzez gazociąg Europipe II i duński system przesyłowy - aż do gazociągu Baltic Pipe.

To nie pierwsze odkrycie w tym roku


Frida Kahlo jest już drugim odkryciem Orlenu na obszarze Sleipner w tym roku. W styczniu odkryto tam złoże o nazwie Sissel, którego zasoby zostały oszacowane na 6,3 do 28,3 mln baryłek ekwiwalentu ropy naftowej, w tym 0,6 do 2,7 mld metrów sześciennych gazu. Koncern posiada 50 proc. udziałów w tym złożu.


Sagrada Família to najwyższy kościół świata. Budowa trwała 144 lata© 2026 Associated Press


  •