Widok normalny

Otrzymane dzisiaj — 13 czerwca 2026 Brak kategorii

Dziecko poparzone płonącą benzyną. Nowe informacje o stanie zdrowia

Dziecko poparzone płonącą benzyną. Nowe informacje o stanie zdrowia

Dzisiaj, 13 czerwca (12:25)

​Ośmiolatek, który poparzył się płonącą benzyną, nadal jest w stanie ciężkim. Do wypadku doszło w piątek wieczorem w Jarogniewie pod Kołobrzegiem (woj. zachodniopomorskie). Reporterka RMF FM Anna Pałamar rozmawiała z rzeczniczką szczecińskiego szpitala, do którego trafiło dziecko.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Chłopiec wciąż jest w stanie ciężkim, ale poparzenia są mniejsze, niż wstępnie zakładano - przekazała nam Katarzyna Stróżyk ze szpitala Zdroje. Wczorajsze informacje mówiły, że ciało dziecka zostało poparzone w blisko 70 proc. Dziś wiemy, że dotyczą ok. 35 proc.

Ośmiolatek przebywa na oddziale intensywnej terapii.

Wypadek z tragicznym skutkiem miał miejsce w piątek. Trzech chłopców bawiło się wieczorem kanistrami z benzyną w pobliżu ogniska. Jeden z pojemników zaczął płonąć, a chłopiec został oblany.

Podczas akcji ratunkowej drugie dziecko oddaliło się z miejsca zdarzenia.

Strażacy znaleźli je kilometr dalej. Było całe i zdrowe.

Atak na SOR-ze w Szczecinie. 75-letni agresor zatrzymany

Dzisiaj, 13 czerwca (09:34)

Aktualizacja: 1 godz. 18 minut temu

75-letni pacjent zaatakował personel medyczny i zdewastował salę szczecińskiego SOR-u. Nikt jednak nie odniósł obrażeń, a agresor został zatrzymany przez policję.

Do zdarzenia doszło w piątek około godziny 21:00 na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 1 PUM w Szczecinie. 75-letni pacjent został przywieziony na SOR przy ul. Unii Lubelskiej przez ratowników medycznych.

"Przebywając na sali wstępnej intensywnej terapii, doznał nagłych zaburzeń świadomości połączonych z silnym pobudzeniem psychoruchowym. Niespodziewanie zaatakował ratownika wykonującego przy nim czynności medyczne. Gdy pracownikowi udało się uwolnić, pacjent zaczął demolować pomieszczenie, niszcząc sprzęt medyczny, komputerowy oraz wyposażenie wykorzystywane do ratowania życia i zdrowia najciężej chorych" - informuje Magdalena Knop, rzeczniczka prasowa szczecińskiego szpitala.

W tym czasie na SOR-ze przebywało około 40 pacjentów. "Konieczna była ewakuacja chorych z bezpośredniego miejsca zdarzenia, zabezpieczenie pozostałych pacjentów oraz ograniczenie skutków agresywnego zachowania chorego" - podkreślono w komunikacie. Na miejsce natychmiast wezwano policję i ochronę szpitala, którzy zatrzymali agresywnego pacjenta.

Co najważniejsze, nikt nie odniósł obrażeń. 75-latek zdewastował jednak jedną z sal - uszkodził m.in. analizator do pomiaru parametrów krytycznych, zniszczył ponadto pięć pomp infuzyjnych wraz ze stanowiskiem ładującym, cztery stanowiska komputerowe, wózek reanimacyjny oraz drobny sprzęt medyczny wykorzystywany w diagnostyce i leczeniu pacjentów w najcięższym stanie. Wartość strat nie jest jeszcze znana.

Zdewastowanej sali nie udało się dotychczas przywrócić do pełnej funkcjonalności. SOR został tymczasowo pozbawiony czterech monitorowanych stanowisk przeznaczonych dla pacjentów wymagających intensywnego nadzoru medycznego.

"Szpital stanowczo potępia wszelkie przejawy agresji wobec pracowników ochrony zdrowia. Każdy akt przemocy skierowany przeciwko osobom udzielającym pomocy medycznej stanowi zagrożenie nie tylko dla bezpieczeństwa personelu, ale również dla pacjentów oczekujących na pomoc oraz dla ciągłości funkcjonowania systemu ratownictwa medycznego" - zaznaczono w komunikacie.

Ośmioletnie dziecko poparzyło się płonącą benzyną. Trafiło do szpitala

Wczoraj, 12 czerwca (23:15)

​Do szpitala w Szczecinie przetransportowano ośmioletnie dziecko, które doznało oparzeń blisko 70 procent powierzchni ciała, po tym, jak zapaliła się benzyna z kanistrów, którymi bawiło się troje dzieci. Do wypadku doszło w Jarogniewie pod Kołobrzegiem.

  • Po więcej aktualnych informacji z kraju i ze świata zapraszamy na stronę główną RMF24.pl. 

Informację o wypadku służby ratunkowe otrzymały w piątek przed godz. 21. We wsi Jarogniew (gm. Gościno, pow. kołobrzeski) dziecko doznało rozległych oparzeń ciała. 

Ze wstępnych ustaleń wynika, że troje dzieci bawiło się kanistrami z benzyną przy ognisku. W wyniku zapłonu jednego z kanistrów benzyną zostało oblane ośmioletnie dziecko - poinformował rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Szczecinie asp. Dariusz Schacht.

Wyjaśnił, że w akcji ratunkowej brały udział dwa zastępy strażaków i zespół ratownictwa medycznego. Poszkodowane dziecko miało poparzenia ok. 70 proc. powierzchni ciała. Zostało przetransportowane do szczecińskiego szpitala "Zdroje". 

Okoliczności zdarzenia wyjaśnia policja.

Otrzymane przedwczoraj Brak kategorii

Potężny huk obudził mieszkańców. Młody człowiek z impetem wjechał w blok

Dzisiaj, 8 czerwca (09:00)

Samochód uderzył w budynek mieszkalny - poinformowała Komenda Powiatowa Państwowej Straży Pożarnej w Szczecinku w Zachodnipomorskiem, dołączając zdjęcia auta, które z impretem uderzyło w blok, kilka centymetrów pod balkonem na parterze. Na szczęście nie było osób poszkodowanych.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Do niebezpiecznego zdarzenia doszło w nocy z soboty na niedzielę w miejscowości Barwice w powiecie szczecineckim w województwie zachodniopomorskim. Jak relacjonuje Wirtualna Polska, mieszkańców bloku przy Placu Wolności zostali obudzeni przez potężny huk.

Okazało się, że za kółkiem Skody, która z impetem wjechała w budynek, uszkadzając elewację, siedział 19-latek, który miał w organizmie ponad 1,5 promila alkoholu. Na miejscu szybko zjawiła się policja, straż pożarna i pogotowie. Na szczęście nikt nie został ranny.

Policjanci - w przypadku zatrzymania pijanego kierującego - zawsze zatrzymują mu prawo jazdy i uniemożliwiają dalszą jazdę. Następnie kierują sprawę do sądu, gdzie za to przestępstwo grozi kara nawet trzech lat pozbawienia wolności, wysoka grzywna, a nawet zarekwirowanie samochodu, gdy stężenie alkoholu w organizmie przekroczyło 1,5 promila. 

"Należy mieć jednak świadomość, że sankcje prawne są niczym w porównaniu do utraty własnego życia lub zdrowia, albo funkcjonowania na co dzień z przeświadczeniem, że przez naszą nieodpowiedzialność innej osoby nie ma już na świecie" - podaje policja.

Martwy delfin na plaży nad Zalewem Szczecińskim. Skąd się wziął?

  • Na plaży w Jarszewku nad Zalewem Szczecińskim, znaleziono martwego delfina. To niezwykłe zdarzenie w tej części Polski, jednak eksperci zwracają uwagę, że podobne przypadki zdarzają się coraz częściej. Przyczyny śmierci zwierzęcia będą teraz szczegółowo badane przez naukowców

    • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl.


    Na plaży w Jarszewku pod Stepnicą wody Zalewu Szczecińskiego wyrzuciły na brzeg ciało martwego delfina - poinformowała Gmina Stepnica na swoim profilu na Facebooku. 

    Prawdopodobnie jest to delfin zwyczajny - jeden z najpospolitszych gatunków waleni na świecie. Zamieszkuje on niemal wszystkie morza strefy tropikalnej i umiarkowanej. Jednak w Bałtyku pojawia się bardzo rzadko. 

    W ostatnich latach, jak zauważają eksperci, obserwuje się wzrost liczby takich przypadków, co może mieć związek ze zmianami klimatycznymi.

    Ciało ssaka zostało zabezpieczone przez odpowiednie służby i przekazane do badań naukowych. Biolodzy morscy będą analizować przyczyny śmierci zwierzęcia. 

    Specjaliści nie mają wątpliwości, że zmiany klimatyczne wpływają na migracje wielu gatunków morskich. 

    Pojawianie się delfinów w Bałtyku może być jednym z sygnałów, że środowisko naturalne przechodzi poważne przeobrażenia. 

Dalsza część artykułu pod materiałem video:

Wędkarz znalazł ludzką czaszkę. Policja odkryła kolejne kości

  • Dzisiaj, 8 kwietnia (09:11)

    W Szczecinku (woj. zachodniopomorskie) trwa śledztwo po makabrycznym odkryciu na terenie stawów przy ul. Narutowicza. W poniedziałek wędkarz natrafił tam na ludzką czaszkę. Na miejsce wezwano policję, która zabezpieczyła niemal cały szkielet - w tym czaszkę, kości długie i miednicę - oraz fragmenty odzieży, m.in. skarpety i bieliznę.

    • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

    Jak poinformowała Prokuratura Okręgowa w Koszalinie, prowadzone jest postępowanie w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci.

    Rzeczniczka prokuratury, Ewa Dziadczyk, przekazała, że trwają czynności mające na celu identyfikację szczątków. Wstępnie ustalono, że należą one do mężczyzny. Wykluczono, by były to szczątki z czasów II wojny światowej.

    Prokuratura podkreśla, że w miejscu znaleziska nie znajdował się wcześniej cmentarz.

    Do czasu zakończenia czynności dowodowych, które nadzoruje szczecinecka prokuratura rejonowa, wstrzymano prace rewitalizacyjne na terenie stawów. Okoliczności śmierci mężczyzny ma wyjaśnić śledztwo.

Dalsza część artykułu pod materiałem video:

Wojskowa kolizja na DK10. Zderzyły się transportery Rosomak

Wczoraj, 11 marca (14:21)

Dwa kołowe transportery opancerzone Rosomak zderzyły się na drodze krajowej w Zachodniopomorskiem. Co ważne, nikomu nic się nie stało.

  • Na drodze krajowej nr 10 w województwie zachodniopomorskim doszło do zderzenia kołowych transporterów opancerzonych Rosomak.
  • Nikomu nic się nie stało; na jezdnię wylał się olej.
  • Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

Do zdarzenia doszło o godz. 13:00 w środę na drodze krajowej nr 10 w województwie zachodniopomorskim.

W miejscowości Nosowo, między Suchaniem a Reczem, zderzyły się dwa kołowe transportery opancerzone Rosomak.

Nikomu nic się nie stało. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad poinformowała, że na jezdnię wylał się olej.

W miejscu kolizji tymczasowo wprowadzono ograniczenie prędkości. Finalnie utrudnienia zakończyły się o godz. 14:00.

Rosomak to nowoczesny, kołowy transporter opancerzony, który od lat stanowi jeden z filarów wyposażenia polskiej armii. Jego charakterystyczna sylwetka, oparta na ośmiu dużych kołach, jest dobrze znana zarówno żołnierzom, jak i miłośnikom militariów. Pojazd został opracowany na bazie fińskiej konstrukcji Patria, ale produkowany jest w Polsce, w zakładach Rosomak S.A. w Siemianowicach Śląskich.

KTO Rosomak został zaprojektowany z myślą o szybkim i bezpiecznym przewożeniu żołnierzy na pole walki. Może zabrać na pokład trzech członków załogi oraz ośmiu żołnierzy desantu. Dzięki mocnemu silnikowi wysokoprężnemu pojazd osiąga prędkość nawet do 100 km/h na drodze, a jego zasięg wynosi około 800 kilometrów. Co ważne, Rosomak potrafi także pływać, co pozwala mu pokonywać przeszkody wodne bez przygotowania.

Jednym z największych atutów Rosomaka jest jego wszechstronność. Występuje w wielu wersjach - od klasycznego transportera piechoty, przez wozy dowodzenia, aż po pojazdy medyczne i rozpoznawcze. Najbardziej rozpoznawalna jest wersja bojowa, wyposażona w wieżę z armatą automatyczną kalibru 30 mm oraz karabinem maszynowym. W ostatnich latach pojazdy te są także modernizowane, m.in. poprzez montaż nowoczesnych systemów łączności, obserwacji oraz przeciwpancernych pocisków kierowanych.

Rosomaki sprawdziły się podczas misji zagranicznych, m.in. w Afganistanie, gdzie polscy żołnierze doceniali ich mobilność i poziom ochrony. Pojazdy te wielokrotnie ratowały życie załogom podczas ataków i wybuchów min-pułapek.

Trumna z ciałem "księżniczki" spadła z klifu. Po 100 latach naukowcy rozwiązali zagadkę

27 lutego 2026, 10:04

Piątek, 27 lutego (10:04)

Ponad sto lat temu z klifu w Bagiczu w woj. zachodniopomorskim spadła trumna z ciałem tajemniczej kobiety, którą przez dekady nazywano "księżniczką". Przełomowe badania dendrochronologiczne pozwoliły archeologom wreszcie ustalić datę jej śmierci i rzuciły nowe światło na życie w Polsce czasów rzymskich.

  • W 1899 roku z klifu nad Bałtykiem wypadła drewniana trumna z ciałem kobiety zwanej "księżniczką z Bagicza".
  • Datowanie dendrochronologiczne i radiowęglowe potwierdziły, że pochówek pochodzi z około 120 roku n.e., co czyni go najstarszym takim obiektem w Polsce.
  • Kobieta miała 25-35 lat, należała do kultury wielbarskiej powiązanej z Gotami.
  • Co jeszcze kryje "księżniczka z Bagicza"? Naukowcy planują badania DNA i rekonstrukcję jej wyglądu - ciekawi? Sprawdź całą historię!

Historia "księżniczki z Bagicza" zaczyna się w 1899 roku, kiedy mieszkańcy niewielkiej wioski na wybrzeżu Bałtyku natrafili na makabryczne znalezisko. Z erodującego klifu wysunęła się drewniana trumna, w której spoczywały szczątki kobiety wraz z bogatym wyposażeniem grobowym. Odkrycie natychmiast wzbudziło sensację - nie tylko ze względu na niezwykle dobrze zachowaną trumnę, ale również ze względu na liczne ozdoby z brązu, szkła i bursztynu, świadczące o wysokim statusie zmarłej.

To duża rzadkość w znaleziskach na terenie Polski. Ze względu na bogate wyposażenie grobowe oraz fakt, że pochówek uznano za odosobniony, znalezisko określono jako szczątki "księżniczki z Bagicza" - podkreślają archeolodzy.

Przez dziesięciolecia badacze próbowali ustalić, kim była tajemnicza kobieta i kiedy dokładnie zmarła. Analizy stylu przedmiotów grobowych prowadzone w latach 80. XX wieku sugerowały, że pochodziła ona z okresu między 110 a 160 rokiem n.e. Jednak w 2018 roku datowanie radiowęglowe zęba kobiety przyniosło zaskakujący wynik.

Dziewczyna z Bagicza zmarła jednak około 120 roku naszej ery - powiedziała dr Marta Chmiel-Chrzanowska z Uniwersytetu Szczecińskiego.

Dendrochronologia, czyli nauka o liczeniu słojów drzewa, okazała się kluczem do rozwiązania zagadki. Badacze pobrali niewielki rdzeń drewna z trumny i porównali go z sekwencjami chronologicznymi charakterystycznymi dla północno-zachodniej Polski. Okazało się, że dąb użyty do wykonania trumny został ścięty około 120 roku n.e. - a więc dokładnie w tym czasie, kiedy datowano przedmioty z grobu.

Chociaż określenie "księżniczka" przylgnęło do zmarłej, współczesne badania sugerują, że była raczej typową przedstawicielką kultury wielbarskiej, powiązanej z Gotami. Jej wiek w chwili śmierci szacuje się na 25-35 lat. Nie wykazywała żadnych paleopatologii, które mogłyby sugerować przyczynę zgonu, choć cierpiała na chorobę zwyrodnieniową stawów - co, jak podkreślają naukowcy, mogło być efektem ciężkiej pracy.

Trumna z Bagicza to najstarszy tego typu obiekt zachowany w Polsce. Została wyrzeźbiona z jednego pnia drzewa, a jej wieko wykonano w ten sam sposób. Wewnątrz, oprócz szczątków kobiety, archeolodzy znaleźli m.in. brązową szpilkę, bransolety, naszyjnik ze szklanych i bursztynowych koralików, fragment bydlęcej skóry oraz wełnianą odzież. To prawdziwy skarbiec wiedzy o zwyczajach i codzienności społeczności zamieszkującej Pomorze w epoce żelaza.

Naukowcy są przekonani, że pochówek nie był odosobniony - w okolicy odkryto bowiem inne groby, co sugeruje istnienie większego cmentarzyska. Wyjątkowa konserwacja trumny i szczątków mogła mieć związek z podniesieniem się poziomu wód w VI wieku n.e., co spowodowało, że cały pochówek znalazł się pod wodą i został doskonale zakonserwowany.

To jednak nie koniec fascynującej historii "księżniczki". Już wkrótce naukowcy planują przeprowadzić badania DNA oraz spróbować zrekonstruować wygląd kobiety sprzed blisko dwóch tysięcy lat.

Pożar butli gazowej. 15 osób ewakuowanych, są poszkodowani

Dzisiaj, 7 lutego (10:13)

Trzy osoby zostały poszkodowane w wyniku pożaru butli gazowej w budynku wielorodzinnym w miejscowości Karkowo w powiecie stargardzkim w Zachodniopomorskiem. Do zdarzenia doszło w sobotę rano.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na rmf24.pl.

W sobotę rano ok. godz. 7:30 strażacy zostali wezwani do pożaru butli gazowej w mieszkaniu w budynku wielorodzinnym w miejscowości Karkowo. 

Przed przyjazdem straży pożarnej z tego budynku ewakuowało się pięć osób. Natomiast po dojeździe strażacy ewakuowali dwanaście osób.

W wyniku tego zdarzenia trzy osoby zostały poszkodowane i zabrane do szpitala.

Sytuacja została już opanowana.

​Alarm w całym Koszalinie. Mężczyzna z czarnego bmw wyrwał matce niemowlę

Wczoraj, 15 grudnia (19:52)

Zgłoszenie mieszkanki Koszalina (woj. zachodniopomorskie) postawiło w poniedziałek na nogi całą policję w mieście i regionie. Kobieta wszczęła alarm po tym, jak mężczyzna wyrwał z jej rąk 10-miesięcznego synka i odjechał z nim samochodem w nieznanym kierunku. 38-latka, podejrzanego o uprowadzenie dziecka, udało się dopaść w rejonie Kołobrzegu.

Mieszkanka Koszalina zaalarmowała policję o uprowadzeniu niemowlęcia w poniedziałek rano. Opowiedziała, że do porwania doszło, gdy wychodziła z mieszkania. Podbiegł wówczas do niej znany jej mężczyzna, wyrwał dziecko z rąk i odjechał w nieznanym kierunku.

Liczyła się każda minuta. Po otrzymaniu informacji Komendant Miejski Policji w Koszalinie ogłosił alarm dla całej jednostki - informuje nadkom. Monika Kosiec, oficer prasowa KMP w Koszalinie.

Wszystkie dostępne patrole zostały natychmiast skierowane w okolice miejsca zamieszkania kobiety, a także na główne drogi wyjazdowe z miasta. Zaangażowano również przewodników z psami służbowymi oraz policjantów pionu prewencji, ruchu drogowego, kryminalnego i wywiadowców.

Równolegle trwały intensywne ustalenia dotyczące sprawcy i pojazdu, którym mógł się poruszać - wyjaśnia nadkom. Kosiec.

Policjanci ustalili, że mężczyzna odjechał czarnym bmw.

Mężczyznę udało się zatrzymać na drodze ekspresowej S6, w rejonie Kołobrzegu. We wnętrzu auta był 10-miesieczny chłopiec.

Dziecko zostało natychmiast przekazane załodze karetki pogotowia, która sprawdziła jego stan zdrowia. Na szczęście malcowi nic się nie stało.

38-letni mężczyzna został zatrzymany i trafił do policyjnego aresztu. Policja zatrzymała również 50-letniego kierowcę auta.

Funkcjonariusze gromadzą obecnie materiał dowodowy i szczegółowo ustalają wszystkie okoliczności uprowadzenia małoletniego chłopca.

Nowe odcinki ekspresówki z pozwoleniem na budowę. Wydamy ponad miliard

  • Dzisiaj, 9 grudnia (13:34)

    Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad poinformowała o uzyskaniu decyzji ZRID (zezwolenie na realizację inwestycji drogowej) dla dwóch odcinków drogi ekspresowej S10 w województwie zachodniopomorskim. Chodzi o fragmenty Stargard – Suchań (13,8 km) oraz Suchań – Recz (19,6 km). Łącznie powstanie 33,5 km nowej trasy oraz trzy węzły drogowe. Wartość kontraktów przekracza 1,1 mld zł.

    • GDDKiA uzyskała pozwolenia na budowę dwóch odcinków drogi S10 w woj. zachodniopomorskim o łącznej długości 33,5 km.
    • Wartość inwestycji przekracza 1,1 mld zł, a prace budowlane ruszą wiosną 2026 roku.
    • Cała trasa S10 ze Szczecina do Wałcza ma powstać do końca 2028 roku.
    • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy na RMF24.pl

    Jak przekazał rzecznik szczecińskiego oddziału GDDKiA Mateusz Grzeszczuk, decyzja ZRID umożliwia rozpoczęcie prac budowlanych. W ciągu najbliższych 30 dni wykonawcy przejmą place budowy. Początkowe roboty obejmą m.in. sprawdzenie terenu przez saperów, wytyczenie obszaru inwestycji przez geodetów oraz badania archeologiczne. Pełne prace ruszą wiosną, po zakończeniu zimowej przerwy w realizacji kontraktów (16 grudnia - 15 marca).

    Odcinek Stargard - Suchań zrealizuje firma Budimex za ponad 450 mln zł. Trasa pobiegnie po północnej stronie obecnej DK10, a w rejonie Tychowa powstaną dwa Miejsca Obsługi Podróżnych oraz rezerwa pod stację paliw i restaurację. Na północ od wsi Krąpiel powstanie bezkolizyjne skrzyżowania z drogą powiatową. Przewidziano osiem wiaduktów, siedem przejść dla zwierząt i bezkolizyjne skrzyżowanie z drogą powiatową.

    Za budowę odcinka Suchań - Recz odpowiada Grupa Mirbud. Koszt inwestycji to 667,5 mln zł. Trasa również zostanie poprowadzona na północ od obecnej "dziesiątki". Powstaną dwa węzły drogowe (Suchań i Recz), 14 obiektów mostowych (w tym 11 wiaduktów) oraz dwa dolne przejścia dla zwierząt.

    GDDKiA przypomina, że w województwie zachodniopomorskim realizowanych jest obecnie siedem odcinków S10 między Szczecinem a Wałczem. Umowy z wykonawcami podpisano w 2024 i na początku 2025 roku. Dwa odcinki mają już decyzje ZRID, pozostałe pięć czeka na zakończenie procedur administracyjnych. Pozwolenia na budowę dla nich spodziewane są w pierwszej połowie 2026 roku.

    W przyszłym roku będziemy mieć plac budowy o długości 100 km. Zakończenie realizacji S10 od Szczecina do Wałcza planowane jest do końca 2028 roku - podkreślił Grzeszczuk.

    Wydanie decyzji ZRID oznacza także rozpoczęcie procedur wypłaty odszkodowań za nieruchomości przejęte pod budowę drogi. Wyceny przygotują rzeczoznawcy wyznaczeni przez wojewodę, a po wydaniu decyzji odszkodowawczych GDDKiA wypłaci środki właścicielom działek.

Dalsza część artykułu pod materiałem video:

Budżet obywatelski w Szczecinie. Poznaliśmy wyniki głosowania

  • Dzisiaj, 9 grudnia (07:43)

    Wiemy już, jakie projekty zostaną zrealizowane w ramach Szczecińskiego Budżetu Obywatelskiego 2026. W poniedziałek ogłoszono wyniki głosowania. Mieszkańcy wybrali 26 projektów, które będą kosztować łącznie 20 mln zł. Wśród zwycięskich inicjatyw znalazły się zarówno te ogólnomiejskie, jak i lokalne.

    • W ramach Szczecińskiego Budżetu Obywatelskiego 2026 mieszkańcy wybrali 26 projektów do realizacji za łączną kwotę 20 mln zł.
    • Największe poparcie zdobyły defibrylatory AED w komunikacji miejskiej, miejski szlak Gryfów Szczecińskich oraz warsztaty redukcji stresu.
    • W głosowaniu wzięło udział ponad 84 tysiące osób, a liczba zarejestrowanych głosujących była o 12 tysięcy większa niż rok wcześniej.
    • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy na RMF24.pl

    Najwięcej głosów wśród projektów ogólnomiejskich zdobyły:

    • Defibrylatory AED w komunikacji miejskiej - za 3,2 mln zł w tramwajach i autobusach pojawi się 274 urządzeń ratujących życie w przypadku nagłego zatrzymania krążenia.
    • Miejski szlak Gryfów Szczecińskich - 12 obiektów małej architektury w postaci gryfów, inspirowanych historią i kulturą miasta (koszt: 401 tys. zł).
    • Warsztaty redukcji stresu - bezpłatne zajęcia z elementami arteterapii i rekreacji, mające przeciwdziałać wypaleniu zawodowemu (31,5 tys. zł).

    Wśród projektów lokalnych mieszkańcy wybrali m.in.:

    • Budowę pełnowymiarowej bieżni lekkoatletycznej przy SP35,
    • Oświetlenie ulicy i parku Przygodna,
    • Odtworzenie schodów na stadion Pogoni od strony ul. Witkiewicza,
    • Stworzenie "książkodzielni" na os. Przyjaźni,
    • Budowę parkingów na ul. Duńskiej, Pomorzanach i w Podjuchach,
    • Cztery nowe boiska na Prawobrzeżu,
    • Warsztaty z bezpieczeństwa cyfrowego dla seniorów w Dąbiu.

    Łącznie oddano 84 022 głosy, z czego ponad 56 tys. na projekty lokalne. W głosowaniu wzięło udział 31 115 zarejestrowanych osób - o 12 tys. więcej niż rok wcześniej.

    Prezydent Szczecina Piotr Krzystek podziękował mieszkańcom za zaangażowanie, podkreślając, że ich wybory realnie wpływają na rozwój miasta.

    Budżet SBO na 2026 rok został zwiększony z 17,2 mln zł do 20 mln zł. Projekty do realizacji wybierano do wyczerpania środków w danej kategorii - w niektórych dzielnicach zrealizowanych zostanie kilka tańszych inicjatyw, w innych tylko jedna, droższa.

    Więcej informacji o wynikach głosowania: TUTAJ

Dalsza część artykułu pod materiałem video:

Bracia mieli podpalić bezdomnego. Jest wyrok sądu

Bracia mieli podpalić bezdomnego. Jest wyrok sąduSąd Okręgowy w Szczecinie uniewinnił w poniedziałek braci Roberta i Michała P. oskarżonych o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem starszego mężczyzny, który w Wielkanoc 2021 roku spał na klatce schodowej ich bloku. Powodem decyzji sądu jest brak wystarczających dowodów. Wyrok jest nieprawomocny.


❌