Widok normalny

Otrzymane dzisiaj — 13 czerwca 2026 Fakty - Fakty - najświeższe wiadomości z kraju i świata - RMF24

Do kiedy pakiet CPN? Premier ogłosił plany rządu

Dzisiaj, 13 czerwca (12:59)

"Ten projekt będziemy kończyli teraz, latem" - poinformował premier Donald Tusk o decyzji dotyczącej wprowadzonego w marcu pakietu "Ceny Paliwa Niżej". "Mieliśmy najtańsze paliwo w Europie przez czas kryzysu" - powiedział szef rządu.

  • Premier Donald Tusk poinformował, że rząd zakończy latem projekt dotyczący dopłat do cen paliw.
  • Celem programu "Ceny Paliwa Niżej" (CPN) była ochrona konsumentów przed wzrostem cen paliw w czasie kryzysu związanego z wojną na Bliskim Wschodzie.
  • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

Premier podczas sobotniej konferencji prasowej w Łomży (Podlaskie) został zapytany, do kiedy będzie obowiązywać pakiet CPN.

Myśmy zakładali, i z tego się wywiązaliśmy, że do lata będziemy dopłacać do tego, aby ceny paliw nie wystrzeliły w górę. (...) Mieliśmy najtańsze paliwo w Europie przez ten czas kryzysu, ale oczywiście ten projekt będziemy kończyli teraz, latem - poinformował Tusk, nie podając jednak konkretnej daty.

Jak ocenił, "są niezłe" sygnały dotyczące perspektywy zakończenia konfliktu amerykańsko-irańskiego. Dodał, że takie sygnały były już wcześniej, ale - jak podkreślił - "pierwsze informacje, decyzje o m.in. odblokowaniu pieniędzy irańskich przez Emiraty (Arabskie) w związku z postępem w rozmowach pokojowych, dają nadzieję na to, że wzrost cen paliw spowodowany wojną zostanie zatrzymany i one wrócą do jakiegoś normalnego poziomu".

Pod koniec marca rząd wprowadził pakiet "Ceny Paliwa Niżej" (CPN), którego celem jest ochrona konsumentów przed skutkami kryzysu paliwowego związanego z wojną na Bliskim Wschodzie. Atak USA i Izraela na Iran 28 lutego spowodował wzrost notowań ropy naftowej na świecie, a także notowań paliw gotowych, co przełożyło się na ceny detaliczne tych produktów na stacjach, również w Polsce.

W ramach programu CPN stawka VAT na paliwo spadła z 23 do 8 proc., a akcyzy została zmniejszona o 29 gr w przypadku litra benzyny i o 28 gr w przypadku oleju napędowego, czyli do najniższego poziomu dopuszczonego przez Unię Europejską. Poza tym wprowadzona została regulacja cen na stacjach paliwowych poprzez mechanizm ceny maksymalnej. Nowelizacja ustawy o podatku akcyzowym, która weszła w życie pod koniec marca br. umożliwia czasowe, bo do 30 czerwca, obniżanie stawek akcyzy na paliwa rozporządzeniem.

W piątek została opublikowana nowelizacja rozporządzenia, wydłużającego obowiązywanie niższych stawek VAT na niektóre paliwa silnikowe. Jednak jak się dowiedziała PAP tego dnia od źródła zbliżonego do Ministerstwa Finansów, nie będzie już przedłużenia obniżki stawek akcyzy. Tym samym, od 15 do 30 czerwca - poza obniżką stawki VAT z 23 do 8 proc. - będą obowiązywać ceny maksymalne na stacjach, które są codziennie wyznaczane przez ministra energii. Zgodnie z ustawą, ceny maksymalne obowiązują tak długo, jak obowiązuje obniżka stawek VAT.

Ważny komunikat banku. Długa przerwa w usługach

Dzisiaj, 13 czerwca (10:51)

Bankowość internetowa i mobilna oraz płatności Blik będą niedostępne dla klientów od godziny 9 w sobotę do 2 w nocy w poniedziałek - informuje VeloBank, który zaplanował przerwę techniczną związaną z migracją bankowości detalicznej Citi Handlowego.

  • Od soboty 13 czerwca, godz. 9:00, do poniedziałku 15 czerwca, godz. 2:00, klienci VeloBanku nie skorzystają z bankowości internetowej, mobilnej oraz płatności Blik.
  • W trakcie przerwy bankomaty i płatności kartami w sklepach będą działać, ale nie będzie można płacić kartą w internecie z użyciem ePIN-u.
  • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

Bank poinformował, że bankowość internetowa, mobilna i Blik będą niedostępne od godz. 9 w sobotę 13 czerwca do godz. 2 w nocy w poniedziałek 15 czerwca. Płatności kartami i bankomaty będą dostępne, ale klienci nie zapłacą kartą w internecie z użyciem ePIN-u.

"Przygotowujemy się do kolejnego ważnego etapu rozwoju VeloBanku. W związku z migracją bankowości detalicznej Citi Handlowy zaplanowaliśmy przerwę techniczną w weekend 13-14 czerwca" - przekazał bank. Dodał, że to standardowy element takich operacji, ważny do bezpiecznego połączenia systemów.

Wcześniej VeloBank informował, że do 15 czerwca chce formalnie zakończyć przyłączanie bankowości detalicznej Citi Handlowego. Warunkową umowę tej transakcji podpisano pod koniec maja 2025 r. VeloBank ma przejąć wszystkich klientów detalicznych oraz ok. 1,6 tys. pracowników Citi Handlowego. Bank Handlowy podał wówczas, że pozostanie przy nim detaliczny portfel kredytów hipotecznych wyrażonych w walutach obcych w wysokości ok. 24 mln zł.

VeloBank kupi bankowość detaliczną Citi Handlowego, w tym: zarządzanie majątkiem, usługi maklerskie, bankowość mikroprzedsiębiorstw, karty kredytowe, pożyczki, kredyty detaliczne oraz sieć oddziałów.

Bank Handlowy to jeden z najstarszych polskich banków. Jego akcje zadebiutowały na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie 30 czerwca 1997 r.; właścicielem 75 proc. akcji jest amerykański Citibank.

VeloBank powstał w wyniku przymusowej restrukturyzacji Getin Noble Banku, a następnie został sprzedany. Głównym udziałowcem VeloBanku jest amerykański Fundusz Cerberus, który ma 80,2 proc. udziałów, po 9,9 proc. mają Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju i Międzynarodowa Korporacja Finansowa.

Otrzymane przedwczoraj Fakty - Fakty - najświeższe wiadomości z kraju i świata - RMF24

NPB wyemitował nową monetę. Upamiętnia wydarzenia sprzed pół wieku

Narodowy Bank Polski rozpoczął sprzedaż nowej monety kolekcjonerskiej. Zrobiona ze srebra, jest poświęcona uczestnikom robotniczych protestów z czerwca 1976 r.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Moneta "50. rocznica Czerwca ’76" jest dostępna w sprzedaży od poniedziałku 8 czerwca.

Moneta o nominale 10 zł została wybita ze srebra próby 999,9. Ma średnicę 32 mm, waży 14,14 g, a jej nakład ograniczono do maksymalnie 8 tys. egzemplarzy. Będzie dostępna we wszystkich oddziałach okręgowych NBP oraz w internetowym sklepie Kolekcjoner. Cena emisyjna została ustalona na 370 zł.

Projekt monety nawiązuje do wydarzeń sprzed pół wieku. Na rewersie znalazły się sylwetki protestujących oraz fragmenty biało-czerwonych flag. Awers przedstawia nazwy trzech miast, w których demonstracje miały najbardziej dramatyczny przebieg - Radomia, Ursusa i Płocka - na tle stylizowanego bloku mieszkalnego.

Jak przypomina NBP w swoim komunikacie, genezą wydarzeń czerwca 76’ była gwałtownie pogarszająca się sytuacja gospodarcza w PRL po zakończeniu okresu tzw. gierkowskiego "cudu gospodarczego". 24 czerwca 1976 roku władze ogłosiły plan radykalnych podwyżek cen żywności. Mięso i ryby miały zdrożeć o niemal 70 proc., cukier o 90 proc., a ryż nawet o 150 proc.

Już następnego dnia przez kraj przetoczyła się fala protestów. Według danych objęły one 112 zakładów pracy w 24 województwach, a udział w nich wzięło ponad 80 tys. osób. Najbardziej burzliwe wydarzenia rozegrały się w Radomiu, Ursusie i Płocku.

Według oficjalnych danych po wydarzeniach Czerwca ’76 aresztowano 239 osób. Najwięcej zatrzymań odnotowano w Radomiu - 173 osoby. W Płocku zatrzymano 35 uczestników protestów, a w Ursusie 31.

Część demonstrantów stanęła przed kolegiami do spraw wykroczeń, a 40 osób przed sądami. Najsurowsze wyroki, sięgające 10 lat więzienia, usłyszeli niektórzy mieszkańcy Radomia. Ostatni skazani opuścili więzienia dopiero po amnestii ogłoszonej w lipcu 1977 roku.

NBP zapowiada, że to nie koniec tegorocznych emisji historycznych. Już 24 czerwca 2026 roku do obiegu trafi kolejna srebrna moneta kolekcjonerska - o nominale 20 zł - upamiętniająca 70. rocznicę Poznańskiego Czerwca 1956.

Fala upadłości, przewoźnicy alarmują. "Przedsiębiorstwa umierają"

Dzisiaj, 8 czerwca (07:06)

Ponad półtora tysiąca polskich firm transportowych (1506) upadło od początku ubiegłego roku. Tylko w pierwszych czterech miesiącach tego roku działalność zamknęło prawie pół tysiąca (473) przewoźników. Jak ustalił reporter RMF FM Michał Dobrołowicz, o tej trudnej sytuacji transportowcy będą w tym tygodniu rozmawiać w Ministerstwie Infrastruktury. Chcą zwrócić uwagę, że przez to, że firm transportowych w Polsce jest coraz mniej, stracić może nasza gospodarka.

  • Od początku ubiegłego roku w Polsce upadło ponad 1500 firm transportowych, z czego 473 tylko w pierwszych czterech miesiącach tego roku.
  • Przewoźnicy alarmują, że sytuacja w branży transportowej zagraża polskiej gospodarce - liczba firm skurczyła się o ponad 3 procent.
  • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

Sytuację w branży transportowej, według przewoźników, poprawiłyby ułatwienia formalne, na przykład w pozyskiwaniu niezbędnych obecnie kierowców z zagranicy.

Prezes Związku Transport i Logistyka Polska Maciej Wroński opisuje w rozmowie z naszym dziennikarzem, że obecnie długie procedury zniechęcają właścicieli firm przewozowych. Najwięcej firm ubywa w dwóch grupach. Chodzi o firmy duże, powyżej stu pojazdów paradoksalnie, i o firmy małe. To pokazuje, że ciężko jest zarówno tym dużym, jak i tym małym. Jeszcze kilka lat temu w Polsce przybywało firm transportowych, teraz obserwujemy, że przedsiębiorstwa umierają, często po cichu  - podkreśla. Przykładem jest KSeF. Jeżeli mamy małego przewoźnika, który ma jeden pojazd, sam go prowadzi, kiedy on ma czas, żeby z tym wszystkim walczyć? On nie ma czasu, żeby zlecać to na zewnątrz. Zaczynamy być tym umęczeni, wbrew hasłom deregulacji głoszonym wszem i wobec - dodaje.

Od ubiegłego roku liczba firm transportowych w Polsce skurczyła się o ponad trzy procent (3,35 proc.). Przewoźnicy w tym tygodniu będą domagać się reakcji rządu. Jak ustalił nasz dziennikarz, jesienią niewykluczona jest akcja protestacyjna.

Z danych Związku Transport i Logistyka Polska wynika, że w ciągu ostatnich dwóch lat liczba kierowców z zagranicy w polskich firmach transportowych zmniejszyła się o prawie szesnaście tysięcy (z 162 489 do 146 533). Ten problem też według nich skutkuje tym, że część firm upada. 

Wiceminister infrastruktury Stanisław Bukowiec jeszcze przed długim weekendem w odpowiedzi na pytania reporterów RMF FM obiecywał ułatwienia dla kandydatów na zawodowych kierowców. Staramy się obniżać wiek - możliwość zdobycia prawa jazdy przez młodych kierowców - przekonywał. Prezes Związku TLP Maciej Wroński odpowiada, że największy problem jest z pozyskaniem zezwoleń dla doświadczonych kierowców z zagranicy. Bariera to długie procedury. Cóż stoi na przeszkodzie, żeby utworzyć dla nich szybką ścieżkę? Przecież to jest czekanie półtora roku - wskazuje.

Szansę na przyspieszenie tych procedur dawało nowe rozporządzenie, które miało wpisać kierowcę ciężarówki na listę zawodów deficytowych. Te przepisy utknęły jednak na etapie konsultacji. Przewoźnicy w tym tygodniu będą interweniować w tej sprawie.

​Polskie firmy zalały Brukselę protestami ws. ETS. Grożą bankructwa i drogie ogrzewanie

Dzisiaj, 8 czerwca (06:25)

Polski przemysł ciężki, hutnictwo oraz sektor ciepłowniczy, jednogłośnie sprzeciwił się propozycjom KE drastycznych cięć darmowych limitów emisji na lata 2026-2030. Jak ustaliła dziennikarka RMF FM, w ramach konsultacji społecznych KE, które kończą się dzisiaj o północy, polskie firmy dosłownie zalały Brukselę protestami. Biznes ostrzega w przesłanych do Brukseli opiniach przed masowymi bankructwami, paraliżem produkcji, ucieczką fabryk z Europy i drastycznymi podwyżkami cen ogrzewania mieszkań.

  • Polskie firmy z kilku branż protestują przeciwko propozycji KE dotyczącej cięć darmowych limitów emisji CO₂ w latach 2026-2030.
  • Polska znalazła się wśród 6 krajów UE otwarcie sprzeciwiających się niemożliwym do spełnienia wymaganiom Brukseli.
  • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

Chodzi o trwające od 11 maja do 8 czerwca konsultacje społeczne, których celem jest zebranie opinii, aby KE mogła ewentualnie poprawić swoją propozycję. Przypomnijmy, KE przedstawiła 11 maja propozycję, która wprowadza m.in. wyliczenia darmowych pozwoleń na lata 2026-2030 na podstawie 10 procent najbardziej ekologicznych fabryk w Unii. Polskie zakłady, obciążone historyczną zależnością od paliw kopalnych, alarmują, że zostaną odcięte od darmowych pozwoleń. I zamiast finansować zieloną transformację, będą zmuszone wydawać miliardy na unijne kary.

Rodzimy biznes zjednoczył się wobec zagrożenia. Jak sprawdziła dziennikarka RMF FM na stronach KE, polskie firmy i organizacje branżowe wysłały do Brukseli aż 28 oficjalnych stanowisk na 249 wszystkich zgłoszeń z całej UE. Oznacza to, że ponad 11 procent głosów pochodzi z Polski. Taki wynik plasuje polskie przedsiębiorstwa w ścisłej czołówce podmiotów najgłośniej sprzeciwiających się unijnym regulacjom ETS. 

Krytyczna reakcja polskiego przemysłu to przede wszystkim mocny nacisk na KE i wsparcie dla polskiego rządu, który walczy o zablokowanie niekorzystnych przepisów. Zależało nam na tak szerokim wsparciu - mówi w rozmowie z RMF FM polski dyplomata. O buncie 6 krajów, w tym Polski, przeciwko niemożliwym do spełnienia wymogom w sprawie nowych limitów Brukseli informowała dziennikarka RMF FM 28 maja. 

Do tego wielkiego frontu sprzeciwu dołączyły najważniejsze spółki w kraju. Grupa Azoty S.A. w przesłanym w ramach konsultacji stanowisku wprost ocenia, że przepisy są oderwane od obecnego kryzysu gospodarczego. Żąda utrzymania darmowych limitów na poziomie z lat 2021-2025. Z kolei KGHM Polska Miedź SA przedstawił twardy sprzeciw wobec cięć wskaźników dla branży metali nieżelaznych. Jako jedne z pierwszych zaprotestowało także Stowarzyszenie Przemysłu Wapienniczego, które przedstawiło druzgoczące dla propozycji KE stanowisko. Chodzi o to, że KE wprowadza przepisy, które nakładają kary na firmy za niemożliwe do wykonania - ze względu na brak dostępnej technologii - normy. 

"Komisja Europejska ustaliła nowe limity na poziomie niższym niż wynosi średnia emisja nawet najbardziej nowoczesnych i ekologicznych zakładów w Europie. Oznacza to, że nawet liderzy inwestujący miliony w zielone technologie zostaną ukarani finansowo za emisje, których technologicznie nie da się uniknąć" - czytamy w dokumencie. 

Chodzi o to, że obecnie nie ma dostępnych technologii, które zapewniłyby produkcję wapna bez wydzielania ogromnych ilości dwutlenku węgla. Aż 70 proc. naszych emisji to naturalny efekt reakcji chemicznych, a nie spalania paliw. Nawet pełne przejście na zieloną energię ich nie zlikwiduje, bo technologie wychwytywania CO₂ są dopiero w fazie rozwoju. Narzucanie nierealnych limitów skończy się ucieczką przemysłu poza UE - mówi Alina Masse, prezeska Stowarzyszenia w rozmowie z dziennikarką RMF FM.

Uderzenie regulacyjne celuje w unijny sektor koksowniczy, kluczowy dla produkcji stali. Wałbrzyskie Zakłady Koksownicze "VICTORIA" S.A. oraz JSW KOKS S.A. stanowczo potępiają wytyczne KE zakładające redukcję darmowych limitów o połowę. 

Do głosu sprzeciwu dołącza Polskie Stowarzyszenie Stalowe (PSS), ostrzegając przed deindustrializacją kontynentu - emisje w Europie spadną tylko dlatego, że zamknięte zostaną kolejne fabryki, podczas gdy globalna produkcja przeniesie się do krajów bez obciążeń klimatycznych.

Reforma uderzy bezpośrednio w portfele milionów rodzin. Sektor dostawców ciepła, reprezentowany m.in. przez PTEC, Węglokoks Energię, IGCP oraz PGE, również zjednoczył siły.

Branża ogrzewania centralnego podkreśla, że już teraz pokrywa większość kosztów systemu ETS, otrzymując bardzo ograniczone pule pozwoleń. PGE ujawnia, że KE proponuje obniżkę darmowych przydziałów dla ciepłownictwa aż o 34,1 proc. w porównaniu do lat 2021-2025, co stawia branżę pod ścianą. Węglokoks Energia wraz z IGCP żądają wyjaśnień, jak urzędnicy wyliczają te wartości na podstawie zaledwie 10 proc. najefektywniejszych instalacji w UE. Ciepłownicy punktują błąd unijnej metodologii, która wrzuca wielkie miejskie sieci do jednego worka z mikroinstalacjami. I żądają osobnych wskaźników. Ostrzegają, że brak zmian doprowadzi do natychmiastowego przerzucenia kosztów CO₂ na rachunki za ogrzewanie w milionach mieszkań wywołując skokowy wzrost cen ogrzewania mieszkań.

To ostatni moment. Jutro upływa termin płatności ważnego podatku

Dzisiaj, 14 kwietnia (10:14)

Już 15 kwietnia mija istotny termin dla właścicieli nieruchomości i lasów. Osoby prawne oraz jednostki organizacyjne muszą do tego dnia uregulować podatek od nieruchomości oraz podatek leśny za bieżący miesiąc. Sprawdź, kogo dotyczy ten obowiązek i jakie są najważniejsze zasady rozliczania tych podatków.

  • 15 kwietnia upływa termin płatności podatku od nieruchomości i podatku leśnego dla osób prawnych oraz jednostek organizacyjnych.
  • Obowiązek podatkowy dotyczy właścicieli, użytkowników wieczystych oraz posiadaczy nieruchomości i lasów.
  • Wysokość podatków zależy od lokalnych stawek i przeznaczenia nieruchomości lub lasu.
  • Więcej najważniejszych informacji na stronie głównej RMF24.pl

Każdego miesiąca osoby prawne oraz jednostki organizacyjne, w tym spółki nieposiadające osobowości prawnej, są zobowiązane do terminowego regulowania podatków lokalnych. 15 kwietnia to ostatni dzień na uregulowanie podatku od nieruchomości i podatku leśnego za bieżący miesiąc. Niedotrzymanie tego terminu może skutkować naliczeniem odsetek za zwłokę oraz konsekwencjami administracyjnymi.

Podatek od nieruchomości obejmuje szerokie grono podatników. Są to zarówno osoby fizyczne, jak i osoby prawne oraz jednostki organizacyjne, w tym spółki bez osobowości prawnej. Obowiązek podatkowy spoczywa na właścicielach nieruchomości lub obiektów budowlanych, posiadaczach samoistnych, użytkownikach wieczystych gruntów, a także na posiadaczach nieruchomości stanowiących własność Skarbu Państwa lub jednostek samorządu terytorialnego. Jeśli nieruchomość posiada kilku właścicieli lub posiadaczy, obowiązek podatkowy ciąży solidarnie na wszystkich.

Podobne zasady obowiązują w przypadku podatku leśnego. Podatnikami są właściciele lasów, posiadacze samoistni, użytkownicy wieczyści oraz posiadacze lasów należących do Skarbu Państwa lub samorządu. Warto pamiętać, że podatek leśny dotyczy wyłącznie gruntów sklasyfikowanych w ewidencji jako lasy, z wyłączeniem tych, które zostały przeznaczone na inną działalność niż leśna.

Podatek od nieruchomości obejmuje grunty, budynki lub ich części oraz budowle związane z prowadzeniem działalności gospodarczej. Obowiązek podatkowy powstaje od pierwszego dnia miesiąca następującego po miesiącu, w którym nastąpiło nabycie prawa do nieruchomości, np. zakup gruntu czy budynku.

Wysokość podatku od nieruchomości nie jest jednolita w całym kraju. Stawki ustalają rady gmin w drodze uchwał, a ich maksymalny poziom określa corocznie Minister Finansów i Gospodarki. Wyższe stawki stosowane są wobec gruntów i budynków wykorzystywanych do działalności gospodarczej. Przeznaczenie części mieszkania na cele firmowe może więc skutkować wyższym podatkiem. Osoby prawne są zobowiązane do złożenia deklaracji podatkowej na dany rok do 31 stycznia.

Podatek leśny obejmuje grunty sklasyfikowane jako lasy, z wyjątkiem tych wykorzystywanych do innej działalności niż leśna. Podstawą opodatkowania jest powierzchnia lasu wyrażona w hektarach. Wysokość podatku ustalana jest na podstawie równowartości 0,220 m³ drewna za każdy hektar, wyliczanej według średniej ceny sprzedaży drewna z pierwszych trzech kwartałów roku poprzedzającego rok podatkowy.

W 2026 roku stawka podatku leśnego wynosi 61,90 zł za 1 hektar lasu. Dla lasów wchodzących w skład rezerwatów przyrody i parków narodowych przewidziano obniżoną stawkę - o 50 procent niższą. Osoby prawne muszą złożyć deklarację na podatek leśny do 15 stycznia każdego roku.

Niedotrzymanie terminu płatności podatków lokalnych może skutkować naliczeniem odsetek za zwłokę oraz wszczęciem postępowania egzekucyjnego przez organy podatkowe. Dlatego tak ważne jest, aby właściciele nieruchomości i lasów pamiętali o terminach i regularnie regulowali swoje zobowiązania.

15 kwietnia to kluczowa data dla podatników rozliczających się z podatku od nieruchomości i podatku leśnego. Obowiązek ten dotyczy szerokiego grona właścicieli i posiadaczy nieruchomości oraz lasów, a wysokość podatków zależy od lokalnych stawek oraz przeznaczenia gruntów i budynków. Terminowe regulowanie zobowiązań podatkowych pozwala uniknąć nieprzyjemnych konsekwencji finansowych i prawnych. 

źródło: rp.pl

Dobre i złe wieści. Orlen zmienił hurtowe ceny paliw

Dzisiaj, 14 kwietnia (09:24)

Orlen zmienił we wtorek hurtowe ceny paliw. Cena oleju napędowego Ekodiesel została obniżona o 155 zł za metr sześcienny, natomiast benzyna Eurosuper 95 podrożała o 43 zł za metr sześcienny. Ostatnio Orlen obniżył ceny obu tych paliw w hurcie.

  • Orlen we wtorek zmienił hurtowe ceny paliw: olej napędowy Ekodiesel potaniał o 155 zł za metr sześc., benzyna Eurosuper 95 podrożała o 43 zł za metr sześc.
  • Poprzednia korekta, w sobotę 11 kwietnia, przyniosła obniżkę cen obu paliw.
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.

Według aktualnego hurtowego cennika koncernu, we wtorek olej napędowy Ekodiesel kosztuje tam 6 565 zł za metr sześc., czyli 155 zł mniej niż po ostatniej korekcie, natomiast benzyna bezołowiowa Eurosuper 95 kosztuje 5 408 zł za metr sześc., czyli 43 zł więcej niż ostatnio.

Poprzednio, w sobotę, 11 kwietnia, Orlen obniżył ceny obu tych podstawowych paliw - oleju napędowego Ekodiesel o 90 zł, do 6 720 zł za metr sześc., a benzyny bezołowiowej Eurosuper 95 o 21 zł, do 5 365 zł za metr sześc.

CZYTAJ TEŻ: Nowe paliwo na stacjach benzynowych już od połowy kwietnia. Kogo dotyczy zmiana? 

Od 31 marca na wszystkich stacjach w Polsce obowiązują ceny maksymalne paliw, wprowadzone czasowo w ramach rządowego pakietu regulacji "Ceny Paliwa Niżej", mającego ograniczać wzrost cen tych produktów. Ceny te ustalane są w oparciu o średnią cenę hurtową tych produktów na rynku krajowym, powiększoną o akcyzę, opłatę paliwową, a także marżę sprzedażową w wysokości 0,30 zł za litr i podatek VAT.

Zgodnie z opublikowanym jeszcze w poniedziałek obwieszczeniem Ministra Energii, we wtorek litr benzyny bezołowiowej 95 ma kosztować maksymalnie 6,12 zł, benzyny bezołowiowej 98 - 6,70 zł, a oleju napędowego - 7,58 zł. Oznacza to spadek wobec cen maksymalnych, które obowiązywały w weekend i poniedziałek.

W ostatni weekend, od soboty, 11 kwietnia, do poniedziałku włącznie, 13 kwietnia, cena maksymalna benzyny bezołowiowej 95 wynosiła 6,14 zł, benzyny bezołowiowej 98 - 6,73 zł, a oleju napędowego - 7,68 zł. Dla porównania, pierwszego dnia obowiązywania cen maksymalnych na paliwa, czyli 31 marca, litr benzyny bezołowiowej 95 kosztował 6,16 zł, benzyny bezołowiowej 98 - 6,76 zł, natomiast oleju napędowego - 7,60 zł.

Ceny maksymalne paliw Ministerstwo Energii ogłasza codziennym obwieszczeniem, przy czym obowiązują one od dnia następnego po publikacji w Monitorze Polskim, a w przypadku obwieszczenia przed dniami wolnymi od pracy i świętami - do najbliższego dnia roboczego włącznie.

W poniedziałek Ministerstwo Finansów ogłosiło, że niższa akcyza na benzyny i olej napędowy, będąca również częścią pakietu "Ceny Paliwa Niżej", będzie obowiązywała do końca kwietnia. Zgodnie z wcześniejszym rozporządzeniem obniżona stawka akcyzy miała obowiązywać do 15 kwietnia.

"Przedłużenie zostało dokonane w związku z utrzymującą się niestabilną sytuacją na rynkach paliw, spowodowaną konfliktem na Bliskim Wschodzie" - wyjaśnił resort finansów w poniedziałkowym komunikacie. Akcyza na paliwa została zmniejszona do najniższego poziomu dopuszczonego przez Unię Europejską, czyli 29 gr na litrze benzyny oraz o 28 gr na litrze oleju napędowego.

Wojna na Bliskim Wschodzie, po ataku USA i Izraela na Iran 28 lutego, spowodowała wzrost notowań ropy naftowej na świecie, a także notowań paliw gotowych, co przełożyło się na ceny detaliczne tych produktów na stacjach, również w Polsce.

Jak informują we wtorek maklerzy, ceny ropy naftowej spadają i utrzymują się poniżej 100 dolarów za baryłkę. Surowiec tanieje w reakcji na sygnały, że Waszyngton i Teheran mogą wznowić rozmowy pokojowe, po tym, jak rozpoczęła się blokada Cieśniny Ormuz przez USA.

Baryłka ropy WTI w dostawach na maj kosztuje na NYMEX w Nowym Jorku 97,40 dolarów - niżej o 1,70 proc., natomiast baryłka ropy Brent na ICE w dostawach na czerwiec jest wyceniana po 98,61 dolarów - spadek o 0,75 dol.

Bruksela ostrzegła Warszawę. Chodzi o obniżenie VAT na paliwo

Bruksela ostrzegła Warszawę. Chodzi o obniżenie VAT na paliwo

Komisja Europejska wysyła listy do Polski i Hiszpanii informując, że obniżenie stawki VAT na paliwa jest niezgodne z unijnym prawem - poinformowała rzeczniczka KE Louise Bogey.

  • Po więcej aktualnych artykułów zapraszamy do RMF24.pl

Unijna dyrektywa VAT-owska nie przewiduje możliwości zastosowania obniżonej stawki na dostawy paliw silnikowych. 

Polski rząd w ramach pakietu CPN, czyli "Ceny Paliw Niżej", obniżył VAT ze stawki podstawowej (23 proc.) do zredukowanej, 8-procentowej stawki. Hiszpania ogłosiła obniżkę do stawki 10 proc. 

Listy do Warszawy i Madrytu zostały wysłane 28 marca. Dziennikarka RMF FM jako pierwsza informowała o tym stanowisku Komisji Europejskiej

Rzeczniczka przekazała, że KE zaleca obu krajom szukanie innych rozwiązań np. poprzez dozwolone prawem obniżenie akcyzy. 

Bogey poinformowała, że Bruksela czeka teraz na odpowiedź. Jak ustaliła dziennikarka RMF FM, Polska i Hiszpania nie otrzymały terminu przekazania tej odpowiedzi, a wysłane listy "nie są początkiem procedury antynaruszeniowej". 

KE rozumie trudną sytuację krajów i konieczność przyniesienia ulgi w związku ze wzrostem cen paliw w wyniku konfliktu na Bliskim Wschodzie. Bruksela ma jednak nadzieję, że zastosowane środki będą tymczasowe.

Jak nieoficjalnie w KE usłyszała dziennikarka RMF FM, wysłany list to  "alert", ostrzeżenie, więc nie wiąże się z natychmiastowymi konsekwencjami. 

Jednak w dłuższej perspektywie Komisja Europejska nie może sobie pozwolić na tolerowanie łamania unijnego prawa. 

Takie działanie może się skończyć pozwem do TSUE i w konsekwencji karami finansowymi. KE zapewnia, że jest w stałym kontakcie z polskim władzami w tej sprawie.

Ceny paliw w Polsce. Tusk ogłosił decyzję rządu

Ceny paliw w Polsce. Tusk ogłosił decyzję rządu

Ceny paliw w Polsce. Tusk ogłosił decyzję rządu

Dzisiaj, 8 kwietnia (12:28)

Aktualizacja: Dzisiaj, 8 kwietnia (12:49)

Premier Donald Tusk ogłosił w środę, że rząd nie zamierza rezygnować z pakietu "Ceny Paliw Niżej", mimo ogłoszenia zawieszenia broni na Bliskim Wschodzie.

  • Rząd nie rezygnuje z pakietu "Ceny Paliw Niżej" - zapowiedział premier Donald Tusk.
  • Szef rządu zaznaczył, że sytuacja na rynku paliw wciąż pozostaje niepewna.
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.

Po ponad miesiącu od rozpoczęcia przez Stany Zjednoczone i Izrael ataków na Iran w nocy z wtorku na środę prezydent USA Donald Trump oraz władze w Teheranie ogłosiły dwutygodniowe zawieszenie broni, które ma obowiązywać także Izrael.

Odnosząc się do zawartego rozejmu, premier Donald Tusk podkreślił przed posiedzeniem swojego gabinetu, że w kontekście cen paliw rząd zamierza "dmuchać na zimne".

Nie zamierzamy rezygnować z tego mechanizmu, który wprowadziliśmy (pakietu CPN - red.), bo będziemy dmuchać na zimne. Tym bardziej, że to zimne jest ciągle bardzo gorące, szczerze powiedziawszy - podkreślił szef rządu.

Ocenił też, że zawarcie rozejmu ma "bezpośrednie konsekwencje, jeśli chodzi o ceny paliw". Myślę, że od piątku będzie odczuwalny pozytywny skutek zawieszenia ognia (na Bliskim Wschodzie - red.) na polskich stacjach paliw - dodał.

Tusk podkreślił, że mechanizm maksymalnej ceny paliw pozostaje, zgodnie z ustawą, jeszcze "na wiele tygodni". Do dyspozycji ministra finansów pozostają decyzje - to można załatwiać od ręki - dotyczące akcyzy i VAT-u. Nadal - jestem o tym przekonany - będziemy mogli mówić o najtańszym paliwie tu w Polsce - powiedział premier.

Maksymalne ceny paliw obowiązują od ponad tygodnia. Wtorek 31 marca był pierwszym dniem wprowadzenia maksymalnych cen.

Sprzedaż paliwa powyżej ceny maksymalnej jest zagrożona milionem złotych kary. Kontrole prowadzi Krajowa Administracja Skarbowa.

Jak podkreśla Ministerstwo Energii, punktem wyjścia do ustalenia maksymalnej ceny paliwa jest średnia arytmetyczna cen hurtowych z poprzedniego dnia roboczego, zbieranych od pięciu największych uczestników rynku paliwowego w Polsce. 

Do średniej ceny hurtowej doliczane są elementy, które składają się na cenę paliwa: akcyza, opłata paliwowa i stała marża operacyjna: 0,30 zł/l. Na cenę netto nakładany jest VAT w wysokości 8 proc. Otrzymana wartość to maksymalna cena detaliczna, której żadna stacja paliw nie może przekroczyć.

Maksymalne ceny paliw. Jest decyzja ministra energii

Maksymalne ceny paliw. Jest decyzja ministra energii

Dzisiaj, 8 kwietnia (12:08)

Aktualizacja: Dzisiaj, 8 kwietnia (12:32)

Minister energii ogłosił maksymalne ceny paliw w Polsce na czwartek 9 kwietnia. Litr benzyny 95 ma kosztować nie więcej niż 6,27 zł, benzyny 98 - 6,88 zł, a oleju napędowego - 7,83 zł. Premier Donald Tusk poinformował, że rząd na razie nie zamierza rezygnować z pakietu "Ceny Paliw Niżej".

  • Minister energii ogłosił maksymalne ceny paliw na czwartek 9 kwietnia.
  • W czwartek ceny maksymalne benzyny 95 i 98 będą wyższe niż w środę, natomiast diesel będzie tańszy.
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.

Z opublikowanego w środę w Monitorze Polskim obwieszczenia wynika, że w czwartek cena maksymalna litra benzyny silnikowej bezołowiowej 95 z uwzględnieniem VAT wyniesie 6,27 zł. Cena benzyny bezołowiowej 98 z VAT będzie nie większa niż 6,88 zł za litr, a cena maksymalna oleju napędowego wyniesie 7,83 zł za litr, z uwzględnieniem VAT.

Oznacza to, że ceny maksymalne obu rodzajów benzyny w czwartek będą wyższe niż ceny środowe. Natomiast ceny maksymalne diesla będą niższe niż w środę.

Maksymalne ceny paliw obowiązują od ponad tygodnia. We wtorek 31 marca, czyli pierwszego dnia wprowadzenia maksymalnych cen, litr benzyny 95 kosztował maksymalnie 6,16 zł, benzyny 98 - 6,76 zł, zaś oleju napędowego - 7,60 zł.

Odnosząc się do zawartego rozejmu na Bliskim Wschodzie, przed środowym posiedzeniem rządu premier Donald Tusk podkreślił, że w kontekście cen paliw rząd zamierza "dmuchać na zimne".

Nie zamierzamy rezygnować z tego mechanizmu, który wprowadziliśmy (pakietu CPN - red.), bo będziemy dmuchać na zimne. Tym bardziej, że to zimne jest ciągle bardzo gorące, szczerze powiedziawszy - podkreślił szef rządu.

Ocenił też, że zawarcie rozejmu ma "bezpośrednie konsekwencje, jeśli chodzi o ceny paliw". Myślę, że od piątku będzie odczuwalny pozytywny skutek zawieszenia ognia (na Bliskim Wschodzie - red.) na polskich stacjach paliw - dodał.

Chyba wszyscy się cieszymy, że mamy to zawieszenie broni. Rynki zareagowały pozytywnie - powiedział w środę w Polsat News minister finansów i gospodarki Andrzej Domański. 

Spadki, które widzimy na rynkach, znajdą przełożenie na ceny na stacjach paliw, ale to zajmie kilka dni - bo najpierw spada cena ropy, potem cena w hurcie, a potem ceny na stacjach paliw - wskazał Domański.

Minister był pytany, co będzie dalej z rządowym programem, którego celem jest obniżka cen paliw.

Będziemy w ramach rządu rozmawiać o sytuacjach. Wiemy, że rozporządzenia obniżające VAT i akcyzę mają charakter czasowy i będziemy analizować sytuację, czy należy wydłużać daty rozporządzeń - powiedział Domański.

Rozporządzenie obniżające VAT na paliwo z 23 do 8 proc. obowiązuje do 30 kwietnia, zaś rozporządzenie obniżające akcyzę - do 15 kwietnia.

Sprzedaż paliwa powyżej ceny maksymalnej jest zagrożona milionem złotych kary. Kontrole prowadzi Krajowa Administracja Skarbowa.

Jak podkreśla Ministerstwo Energii, punktem wyjścia do ustalenia maksymalnej ceny paliwa jest średnia arytmetyczna cen hurtowych z poprzedniego dnia roboczego, zbieranych od pięciu największych uczestników rynku paliwowego w Polsce. 

Do średniej ceny hurtowej doliczane są elementy, które składają się na cenę paliwa: akcyza, opłata paliwowa i stała marża operacyjna: 0,30 zł/l. Na cenę netto nakładany jest VAT w wysokości 8 proc. Otrzymana wartość to maksymalna cena detaliczna, której żadna stacja paliw nie może przekroczyć.

Zondacrypto pod lupą. Prokuratorzy wchodzą do akcji

Dzisiaj, 8 kwietnia (10:30)

Prokuratorzy zbadają medialne informacje dotyczące nieprawidłowości w funkcjonowaniu giełdy kryptowalutowej Zondacrypto - poinformowała w środę Prokuratura Krajowa na portalu X. To decyzja prokuratora generalnego Waldemara Żurka.

  • Prokurator Generalny Waldemar Żurek zarządził postępowanie w sprawie rzekomych nieprawidłowości na giełdzie kryptowalut Zondacrypto.
  • Według money.pl Zondacrypto może mieć poważne problemy z płynnością.
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.

Jak wynika z komunikatu PK, prokuratorzy zbadają także okoliczności wskazane w poniedziałkowym artykule money.pl. "Czynności te będą realizowane w ramach prowadzonego przez śląski wydział PZ PK śledztwa dotyczącego zaginięcia Sylwestra Suszka, założyciela giełdy BitBay - poprzednika Zondacrypto" - dodała PK.

W poniedziałkowym artykule money.pl poinformował, że "największa polska giełda kryptowalut może mieć poważne problemy z płynnością". "Analiza, do której dotarły money.pl i Wirtualna Polska, ujawnia spadek rezerw bitcoinów giełdy Zondacrypto o 99 proc. Użytkownicy zgłaszają problemy z wypłatą środków, a przynajmniej część klubów sponsorowanych przez giełdę od miesięcy nie otrzymuje należnych płatności. W tym samym czasie z Zondy wypłacono do innej giełdy ponad 76 mln zł" - napisano w artykule.

Portal powoływał się na analizę zajmującej się m.in. odzyskiwaniem skradzionych kryptowalut firmy Recoveris. "Wyniki analizy są zaskakujące i niepokojące. (...) Wypłaty kryptowalut z Zondy, takich jak XRP czy Ethereum, były realizowane na bieżąco. Problemy dotyczyły wypłat bitcoinów (BTC) - najbardziej płynnej i najwyżej wycenianej kryptowaluty. Ale w niedzielę 6 kwietnia nie udało się już wypłacić pieniędzy również w Ethereum" - czytamy.

Jak wskazuje money.pl, "jednym z możliwych powodów jest fakt, że bitcoinowy gorący portfel (ang. hot wallet) Zondy, czyli portfel stale podłączony do internetu, jest niemal pusty". "Średni miesięczny stan BTC na portfelach Zondacrypto spadł z około 55,7 BTC w sierpniu 2024 do 0,18 BTC w marcu 2026, co stanowi spadek o 99,7 procent" - mówi cytowany przez money.pl analityk Marcin Zarakowski z Recoveris.

"Przez cały marzec 2026 stan portfela nigdy nie przekroczył jednego bitcoina. A 1 kwietnia 2026 wyniósł 0,086 BTC. (...) Tymczasem zapasy Zondy stopniały w ciągu niecałych 2 lat z 56 bitcoinów do 0,086 BTC, czyli do równowartości około 21 tysięcy złotych" - wskazuje portal. Według money.pl, Zondacrypto "deklaruje obsługę ponad miliona klientów (ok. 75 proc. stanowią Polacy), z czego 500 tys. to aktywni użytkownicy". "Jeśli choćby niewielka część z nich jednocześnie zdecydowałaby się wypłacić swoje środki, giełda - przy rezerwach poniżej jednego bitcoina - nie byłaby w stanie zrealizować tych wypłat" - czytamy.

Portal przedstawiał również stanowiska szefa Zondacrypto Przemysława Krala: "Kral zapytany przez nas, ile wynosiło saldo bitcoinowego portfela Zondy 1 kwietnia 2026 r., odpowiedział, że ponad 4,5 tys. BTC. Tyle że nie przedstawił żadnych dowodów potwierdzających tę informację. Dodał, że giełda posiada ponad 3,2 mln adresów, w tym również typu cold wallet - portfeli odciętych od internetu, do których firmy analityczne nie mają dostępu" - czytamy w artykule.

Prezes giełdy Zondacrypto podkreślił, że jest ona "stabilnym, wypłacalnym i bezpiecznym podmiotem", a analiza money.pl jest "błędna, nieprawdziwa i krzywdząca". Poinformował też, że podejmie "adekwatne kroki prawne" wobec wydawcy money.pl i Wirtualnej Polski oraz autorów poniedziałkowej publikacji. 

"Na dzień 1 kwietnia br. saldo naszych rezerw w samym tylko Bitcoinie wynosiło ponad 4,5 tysiąca BTC. Posiadamy pełne, ponad 100-procentowe pokrycie wszystkich zobowiązań wobec naszych użytkowników" - wskazał prezes Zondacrypto. W oświadczeniu dołączył dane w postaci wolumenu depozytów i wypłat BTC w 2025 oraz za rok 2026. 

Orlen w dół, KGHM mocno do góry. Giełda zareagowała na zawieszenie broni

  • Dzisiaj, 8 kwietnia (10:07)

    Główne indeksy GPW - WIG i WIG20 - zyskiwały w środę około 3 procent. To efekt ogłoszenia dwutygodniowego rozejmu na Bliskim Wschodzie. Kurs akcji Orlenu spadł o ponad 6 procent, natomiast notowania KGHM wzrosły o ponad 9 procent.

    • Główne indeksy GPW w Warszawie (WIG i WIG20) zyskiwały w środę po ok. 3 proc. po ogłoszeniu rozejmu na Bliskim Wschodzie.
    • Największe wzrosty odnotowały akcje KGHM - wzrost o ponad 9 proc., do ok. 303 zł za papier. 
    • Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.

    Po ponad miesiącu od rozpoczęcia przez Stany Zjednoczone i Izrael ataków na Iran w nocy z wtorku na środę prezydent USA Donald Trump oraz władze w Teheranie ogłosiły dwutygodniowe zawieszenie broni, które ma obowiązywać także Izrael.

    W środę na otwarciu warszawskiej giełdy główne indeksy (WIG oraz WIG20) zyskiwały po ok. 3 proc. Zrzeszający 20 największych spółek indeks WIG20 na otwarciu był na poziomie ok. 3 526 pkt. i rósł o ponad 3 proc. Z kolei szeroki indeks WIG miał ok. 128 899 pkt. i zyskiwał niemal 3 proc.

    Na otwarciu sesji akcje Orlenu zniżkowały o ponad 6 proc. do ok. 126 zł za papier. Spadki objęły też m.in. kurs Bogdanki (o ponad 17 proc.), a Jastrzębska Spółka Węglowa (JSW) traciła 12 proc.

    Zyskiwały za to walory KGHM (o ponad 9 proc.), które kosztowały ok. 303 zł za akcję. Po 5-6 proc. rosły również kursy Allegro, PKO BP, mBanku, Santander Bank Polska, Pekao, Modivo i Budimexu.

Dalsza część artykułu pod materiałem video:

Ceny paliw w Polsce spadną? Minister finansów odpowiada

Dzisiaj, 8 kwietnia (08:34)

Najpierw spada cena ropy, potem cena w hurcie, a potem ceny na stacjach paliw - powiedział minister finansów i gospodarki Andrzej Domański. Jak stwierdził, spadki cen ropy przełożą się na niższe ceny paliw, ale zajmie to kilka dni.

  • Ceny ropy spadły na światowych rynkach - WTI potaniała o ponad 16 proc. do niespełna 94 dolarów za baryłkę, Brent o prawie 16 proc. do ponad 92 dolarów.
  • Spadki cen ropy przełożą się na ceny paliw na stacjach, ale potrzeba na to kilku dni - zapowiedział minister finansów i gospodarki Andrzej Domański.  
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.

Prezydent USA Donald Trump ogłosił w środę, że zgodził się na pakistańską propozycję dwutygodniowego zawieszenia broni pod warunkiem, że Iran zgodzi się na natychmiastowe otwarcie cieśniny Ormuz. Ocenił też, że negocjacje pokojowe z Iranem osiągnęły duży postęp.

Chyba wszyscy się cieszymy, że mamy to zawieszenie broni. Rynki zareagowały pozytywnie - powiedział w Polsat News minister finansów i gospodarki Andrzej Domański. 

Spadki, które widzimy na rynkach, znajdą przełożenie na ceny na stacjach paliw, ale to zajmie kilka dni - bo najpierw spada cena ropy, potem cena w hurcie, a potem ceny na stacjach paliw - wskazał Domański.

W środę cena ropy WTI spadła o ponad 16 proc., do niespełna 94 dolarów za baryłkę, a ropa Brent potaniała o prawie 16 proc., do nieco ponad 92 dolarów.

Minister Domański podkreślił, że poza spadkami cen ropy, widoczne są także spadki cen produktów gotowych, w tym oleju napędowego.

Minister był pytany, co będzie dalej z rządowym programem, którego celem jest obniżka cen paliw.

Będziemy w ramach rządu rozmawiać o sytuacjach. Wiemy, że rozporządzenia obniżające VAT i akcyzę mają charakter czasowy i będziemy analizować sytuację, czy należy wydłużać daty rozporządzeń - powiedział Domański.

Rozporządzenie obniżające VAT na paliwo z 23 do 8 proc. obowiązuje do 30 kwietnia, zaś rozporządzenie obniżające akcyzę - do 15 kwietnia.

Andrzej Domański pytany był także o podatek od nadmiarowych zysków wynikających z sytuacji na Bliskim Wschodzie. Jeśli są nadmiarowe zyski, to będzie od nich podatek - powiedział minister i dodał, że trwają prace nad ustawą, która miałaby wprowadzić taką daninę. W tym miesiącu na pewno będą gotowe rozwiązania - dodał.

Przyjęty przez rząd pakiet "Ceny Paliwa Niżej" (CPN) ma charakter tymczasowy. W ramach pakietu wprowadzono również ceny maksymalne benzyny i oleju napędowego, które ogłasza codziennie minister energii. 

Przełom dla światowej energetyki? Odkryto nowe gigantyczne złoże węglowodorów

Dzisiaj, 8 kwietnia (07:37)

W zachodniej części Kazachstanu zidentyfikowano strukturę geologiczną, która może kryć nawet 4,7 miliarda ton ropy i gazu. To odkrycie porównywane jest do słynnego Kaszaganu, czyli jednego z największych złóż naftowych świata. Co to oznacza dla regionu i globalnego rynku energetycznego?

  • W zachodnim Kazachstanie odkryto ogromną strukturę geologiczną mogącą kryć nawet 4,7 miliarda ton ropy i gazu.
  • Odkrycie porównywane jest do słynnego Kaszaganu - jednego z największych złóż naftowych na świecie.
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na rmf24.pl.

Państwowa spółka KazMunayGaz poinformowała o odkryciu imponującej struktury geologicznej w obwodzie atyrauskim na zachodzie Kazachstanu. Według wstępnych szacunków złoże może zawierać nawet 4,7 miliarda ton węglowodorów. Eksperci zauważają, że pod względem budowy geologicznej to tzw. karbonatytowy masyw, przypominający pole naftowe Kaszagan - jeden z największych światowych projektów energetycznych ostatnich dekad.

W trakcie prac poszukiwawczych uzyskano przypływ gazu pod wysokim ciśnieniem, co potwierdza obecność bogatych zasobów. Przedstawiciele sektora naftowego podkreślają jednak, że projekt jest na bardzo wczesnym etapie i wymaga dalszych badań, odwiertów oraz analiz.

Złoża tego typu, choć potencjalnie niezwykle zasobne, należą do najbardziej wymagających technologicznie i kosztownych w eksploatacji. Przykład Kaszaganu pokazuje, że zagospodarowanie takiego pola to proces długotrwały i obarczony wieloma trudnościami. Wysokie ciśnienie, obecność toksycznych związków siarki i złożona struktura geologiczna - to tylko niektóre z wyzwań, z jakimi musieli się mierzyć inżynierowie i geolodzy.

W przypadku Kaszaganu produkcja ruszyła z dużym opóźnieniem, a koszty projektu znacznie przekroczyły pierwotne założenia. Kazachstan współpracuje tu z międzynarodowymi koncernami paliwowymi, jednak nie obyło się bez sporów dotyczących kosztów i podziału zysków, które trafiły nawet do międzynarodowego arbitrażu.

Ewentualne potwierdzenie dużych zasobów w nowej strukturze może znacznie wzmocnić pozycję Kazachstanu na globalnym rynku surowców energetycznych. Eksperci ostrzegają jednak, że od odkrycia do rozpoczęcia wydobycia w przypadku tak wymagających złóż może minąć nawet kilkanaście lat. Według analiz Global Energy Monitor, przeciętny czas od odkrycia do wydobycia wynosi obecnie około 15 lat.

Kazachstan już dziś należy do światowej czołówki pod względem rezerw ropy naftowej - szacuje się, że posiada ok. 30 miliardów baryłek potwierdzonych zasobów, co daje mu miejsce w drugiej dziesiątce największych posiadaczy ropy na świecie. Kraj ten ma również znaczące rezerwy gazu ziemnego, jest światowym liderem w produkcji uranu i wydobywa m.in. węgiel, miedź i cynk.

Trzęsienie ziemi. Nagłe dymisje w spółkach Skarbu Państwa

Dzisiaj, 8 kwietnia (06:53)

W pierwszych miesiącach 2026 roku aż w co piątej dużej spółce z udziałem Skarbu Państwa doszło do zmiany na stanowisku prezesa - informuje "Rzeczpospolita". Część tych rotacji to efekt nagłych dymisji.

  • W pierwszych miesiącach 2026 roku w co piątej dużej spółce z udziałem Skarbu Państwa doszło do zmiany prezesa.
  • Eksperci zwracają uwagę, że częste konkursy wpływają na tymczasowość zarządów i utrudniają planowanie strategiczne.  
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.

Z przeprowadzonej przez "Rz" analizy wynika, że od początku br. ma miejsce gwałtowne przyspieszenie zmian kadrowych w spółkach Skarbu Państwa. Z prowadzonego przez redakcję cyklicznego zestawienia monitorującego obsadę kluczowych stanowisk w państwowych firmach wynika, że w pierwszym kwartale wymiana prezesów nastąpiła w co piątej z 45 monitorowanych spółek.

"To najwyższy wskaźnik rotacji od wiosny ub. roku" - podkreśliła gazeta.

Obok planowanych zmian, jak roszady w PGE czy Enerdze, odnotowano dymisje nagłe i zaskakujące, których przykładem - jak podaje "Rz" - jest odwołanie prezesów KGHM oraz Grupy Azoty po zaledwie ośmiu miesiącach urzędowaniaPodobny scenariusz zrealizowano w Poczcie Polskiej, gdzie Ministerstwo Aktywów Państwowych argumentowało zmianę koniecznością dostosowania zarządzania do celów właścicielskich.

Cytowany przez "Rz" minister aktywów państwowych Wojciech Balczun zapewnił, że najważniejszymi kryteriami wyboru nowych kadr są obecnie "kompetencje, doświadczenie i sukcesy biznesowe".

Eksperci, z którymi rozmawiał dziennik, odnoszą się do tych deklaracji z rezerwą. Andrzej Maciejewski z firmy Spencer Stuart stwierdził, że nieustanny tryb konkursowy wprowadza do spółek element tymczasowości, co bezpośrednio uderza w możliwość planowania strategicznego.

Analitycy, na których powołuje się gazeta, podkreślają ponadto, że realne odpolitycznienie procesów kadrowych pozostaje wątpliwe, dopóki państwo zachowuje status właścicielski, co "z natury rzeczy uzależnia ostateczne decyzje personalne od woli polityków".

Minister energii: Polska nie planuje uwalniać rezerw ropy naftowej

  • Wczoraj, 11 marca (17:31)

    Polska w najbliższym czasie nie planuje uwalniać rezerw ropy naftowej, ze względu na stabilną i bezpieczną sytuację podażową - przekazał w środę na platformie X minister energii Miłosz Motyka. Polityk odniósł się w ten sposób do decyzji krajów Międzynarodowej Agencji Energii, które zdecydowały jednogłośnie o skierowaniu na rynek 400 mln baryłek ropy naftowej.

    • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy na stronę główną RMF24.pl

    Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA) ogłosiła w środę plan uwolnienia 400 milionów baryłek ropy naftowej, co stanowi największą tego typu operację w historii organizacji. Decyzja ta ma na celu powstrzymanie gwałtownie rosnących cen surowca w związku z konfliktem zbrojnym między USA a Izraelem a Iranem.

    Dzisiejszą decyzję IEA skomentował na platformie X minister energii Miłosz Motyka.

    "Międzynarodowa Agencja Energii podjęła decyzję o dobrowolnym, kolektywnym uwolnieniu zapasów interwencyjnych ropy naftowej w państwach członkowskich na rekordowym poziomie 400 milionów baryłek (...) Zgoda została wyrażona jednogłośnie, przez wszystkie państwa zrzeszone w Międzynarodowej Agencji Energii i pomoże ustabilizować sytuację na rynku ropy" - napisał.

    "Jako Polska w najbliższym czasie nie planujemy uwalniać rezerw, ze względu na stabilną i bezpieczną sytuację podażową" - podkreślił.

    Wcześniej Ministerstwo Energii poinformowało w komunikacie, że krajowy system paliwowy działa bez zakłóceń, a Polska utrzymuje stabilność systemu paliwowego, mimo napięć na globalnych rynkach.

    Resort stwierdził, że to efekt rozbudowanej infrastruktury magazynowej i przesyłowej, dostępu do dostaw morskich z różnych kierunków świata, wysokiego poziomu zapasów oraz wielomilionowych inwestycji.

Dalsza część artykułu pod materiałem video:

​Glapiński: Mamy 570 ton złota i "wielkie niezrealizowane przychody"

Wczoraj, 11 marca (16:41)

Narodowy Bank Polski po wybuchu wojny w Ukrainie znacząco przyspieszył zwiększanie rezerw złota - podkreślił w środę podczas swego wystąpienia prezes banku centralnego Adam Glapiński. Dodał, że zasoby kruszcu wzrosły w ostatnich latach z ok. 200 ton do 570 ton, a docelowo mają sięgnąć 700 ton. Jak przekazał Glapiński, zwyżki cen złota sprawiły, że jego wartość w rezerwach NBP przekroczyła ceny zakupu o 197 mld zł, co stanowi niezrealizowany przychód banku. "W żaden sposób społeczeństwo nie ma z tego korzyści. Ani rząd, ani społeczeństwo" - mówił.

  • Prezes NBP Adam Glapiński poinformował, że Polska ma już 570 ton złota, a celem jest zwiększenie tego do 700 ton.
  • Złoto jest przechowywane w trzech miejscach: w Polsce, Londynie i Nowym Jorku.
  • Wartość złota w rezerwach wzrosła tak bardzo, że mamy "wielkie niezrealizowane przychody" warte około 197 miliardów złotych.
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Proces powiększania naszych zasobów złota, (...) radykalnie przyspieszyliśmy po wybuchu wojny na Ukrainie. (...) Od agresji rosyjskiej ilość tego złota znacząco wzrosła i obecnie mamy 570 ton - powiedział w środę podczas wystąpienia dla mediów Adam Glapiński.

Prezes NBP zaznaczył, że bank centralny nadal zwiększa rezerwy kruszcu i docelowo chce osiągnąć poziom około 700 ton. Cały czas kupujemy złoto, aż osiągniemy pułap 700 ton - dodał.

Według danych NBP na koniec lutego 2026 r. łączna wartość rezerw dewizowych Polski wynosiła około 1,094 bln zł, z czego złoto stanowiło równowartość ok. 340 mld zł.

Glapiński podkreślił, że złoto jest jednym z elementów rezerw walutowych banku centralnego, obok m.in. aktywów w dolarach i euro, i - podobnie jak inne aktywa - podlega bieżącemu zarządzaniu.

Prezes NBP wskazał również, że zwiększanie rezerw złota ma związek zarówno z bezpieczeństwem finansowym kraju, jak i jego wiarygodnością w oczach inwestorów oraz instytucji międzynarodowych.

Jak zaznaczył, znaczenie poziomu rezerw jest szczególnie istotne dla państw znajdujących się w regionie objętym napięciami geopolitycznymi.

Szef banku centralnego podkreślił, że "działamy w warunkach wyższej racji stanu". Działamy w sytuacji potrzeby wzmocnienia szybkiego bezpieczeństwa Polaków - dodał.

Chyba wszyscy wyraźnie widzą, ze strony rządzących, prezydenta, premiera, wszystkich innych, a także mojej - występuje bardzo pilna potrzeba finansowania zbrojeń w Polsce. (..) Nie za 10-12 lat. W ciągu 3 lat. Musimy mieć silną armię w ciągu 3 lat - powiedział Adam Glapiński.

Ze względów bezpieczeństwa złoto przechowywane jest w trzech miejscach - w Polsce, Londynie i Nowym Jorku - poinformował prezes Glapiński.

Zapowiedział jednocześnie, że "kilka miesięcy temu" polecił przygotowanie projektu uchwały zarządu NBP, która ma pozwolić na sprowadzenie "kolejnych dużych ilości złota do Polski, ale nie łamiąc zasady rozrzucenia do tych trzech miejsc". Dodał, że projekt jest "w końcowej fazie przygotowywania".

Nagromadziło się rzeczywiście wyjątkowo dużo (złota) w Londynie, gdzie je kupujemy, bo idziemy w kierunku 700 ton, więc sprowadzimy dużą partię złota do Polski - poinformował prezes NBP.

Dodał, że trwają jednocześnie prace budowlane nad budynkiem, w którym powstanie "najnowocześniejszy skarbiec, spełniający wszystkie światowe wymogi, pojemny i duży". W tej chwili w innym bezpiecznym miejscu to złoto głównie mamy - powiedział Glapiński.

Nie przewidywaliśmy, że złoto aż tak zdrożeje. I że aż tak wielkie będą tak zwane niezrealizowane przychody z ceny złota. (...) To jest w tej chwili jakieś 197 miliardów złotych. To jest uboczny skutek tego, że kupiliśmy tak dużo złota i tego, że złoto tak zdrożało - powiedział prezes banku centralnego podczas konferencji.

Glapiński zwrócił uwagę, że kwota 197 miliardów "niezrealizowanych przychodów" wynika ze wzrostu wartości złota w rezerwach NBP, ponad cenę jego zakupu.

W żaden sposób społeczeństwo nie ma z tego korzyści. Ani rząd, ani społeczeństwo. To się wlicza w kapitał banku - pokreślił prezes.

Glapiński zauważył, że - zgodnie z ustawą - NBP stosuje takie same zasady rachunkowości jak Europejski Bank Centralny, "tak, jakbyśmy mieli euro".

Oznacza to między innymi, że jeśli kupimy waluty obce, dolary, euro, papiery wartościowe albo złoto i będziemy je trzymać, to wzrost wartości tych elementów pokazujemy w kapitale banku, a nie w wyniku finansowym. To nie wchodzi w zysk - zauważył.

Złoto buduje bezpieczeństwo finansowe Polski, także państwowe bezpieczeństwo - mówił Adam Glapiński. Dodał, że złoto to zasób państwowy i "zasób całego narodu polskiego".

Prawo nie przewiduje, że państwo musi użyć całych zasobów rezerwowych w sytuacji na przykład wojny - powiedział Glapiński.

Wskazał, że niezrealizowany zysk na złocie zgromadzonym w rezerwach NBP - jego zdaniem - można wykorzystać "na rzecz obronności kraju i szybkiej budowy sił zbrojnych".

Szef NBP podkreślił, że decyzje dotyczące handlu złotem czy walutami obcymi mieszczą się w obecnym mandacie prawnym instytucji i nie wymagają żadnych zmian w przepisach. Zapewnił, że wszelkie planowane operacje finansowe są standardowymi działaniami biznesowymi, a nie sztucznymi zabiegami księgowymi.

Zarząd NBP jest wyposażony w odpowiednie uprawnienia i może podejmować decyzje dotyczące zarządzania aktywami rezerwowymi całkowicie autonomicznie, nie musi nikogo pytać o zgodę - powiedział Glapiński.

Podkreślił, że taka konstrukcja wynika z zasady niezależności banku centralnego obowiązującej w europejskim porządku prawnym. Jak zaznaczył, rezerwy walutowe są zasobem państwowym, jednak znajdują się w wyłącznym zarządzie banku centralnego.

Możemy sprzedawać złoto, kupować złoto, sprzedawać dolary czy kupować euro. Takie operacje są normalnym elementem zarządzania rezerwami i odbywają się w granicach naszych uprawnień - powiedział.

Podczas wystąpienia prezesa Glapińskiego za jego plecami został wyświetlona prezentacja, w której napisano, że "mając na uwadze szczególnie ważny interes państwa, jakim jest poprawa bezpieczeństwa Polaków (wyższa racja stanu), gotowi jesteśmy rozpocząć aktywne zarządzanie posiadanym zasobem złota".

Międzynarodowa Agencja Energetyczna uruchamia rekordowe rezerwy ropy

Wczoraj, 11 marca (15:57)

Aktualizacja: Wczoraj, 11 marca (18:20)

Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA) ogłosiła w środę plan uwolnienia 400 milionów baryłek ropy naftowej, co stanowi największą tego typu operację w historii organizacji. Decyzja ta ma na celu powstrzymanie gwałtownie rosnących cen surowca w związku z konfliktem zbrojnym między USA a Izraelem a Iranem.

  • Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA) zdecydowała o rekordowym uwolnieniu rezerw ropy przez 32 kraje członkowskie.
  • Ceny ropy wzrosły mimo planów IEA, bo rynek wątpi, czy to wystarczy, aby zrównoważyć skutki konfliktu i blokady cieśniny Ormuz.
  • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl

IEA poinformowała, że decyzja o uwolnieniu rezerw została jednomyślnie podjęta przez 32 kraje członkowskie, a szczegóły dotyczące harmonogramu zostaną ogłoszone wkrótce. Spotkanie liderów G7, prowadzone przez prezydenta Francji Emmanuela Macrona, również skupiło się na tej kwestii.

Minister gospodarki Niemiec, Katherina Reiche, potwierdziła udział swojego kraju w uwolnieniu rezerw, dodając, że największy wkład w operację wniosą Stany Zjednoczone i Japonia

Presja pochodziła głównie od rządu USA, który dążył do tego uwolnienia - powiedział agencji Reutera anonimowy dyplomata UE przed ogłoszeniem IEA.

Sekretarz zasobów wewnętrznych USA Doug Burgum z zadowoleniem przyjął plany uwolnienia rezerw, podkreślając, że to odpowiedni moment na złagodzenie globalnych cen. Zaznaczył jednak, że świat nie stoi w obliczu niedoboru energii, a problem jest jedynie tymczasowy i związany z transportem.

Analitycy podkreślają, że tempo dziennego uwalniania rezerw przez IEA będzie kluczowe. Jeśli 100 milionów baryłek zostanie uwolnionych w ciągu miesiąca, dzienne tempo wyniesie około 3,3 miliona baryłek dziennie, co nie zrównoważy obecnych zakłóceń obliczanych na około 20 milionów baryłek dziennie i wynikających z blokady Cieśniny Ormuz.

Ceny ropy wzrosły w środę, gdy rynki wyraziły wątpliwości, czy plan IEA zdoła zrównoważyć potencjalne szoki podażowe wynikające z konfliktu.

Nabór wniosków o 800 plus. Zachowaj termin, aby utrzymać ciągłość wypłat

Dzisiaj, 7 lutego (07:47)

Od lutego rodzice i opiekunowie mogą składać wnioski o świadczenie 800 plus na kolejny okres rozliczeniowy. Nowe zasady i terminy mają zapewnić ciągłość wypłat oraz uprościć procedurę uzyskania wsparcia.

  • Chesz być na bieżąco? Odwiedź stronę główną RMF24.pl

Program "Rodzina 800 plus" to jedno z najważniejszych świadczeń wspierających polskie rodziny. Nowy okres świadczeniowy rozpocznie się 1 czerwca 2026 roku i potrwa do 31 maja 2027 roku. Wnioski o przyznanie świadczenia można składać już od lutego. 

Kluczowe jest, by zrobić to do 30 kwietnia - tylko wtedy rodzic lub opiekun ma gwarancję, że nie dojdzie do przerwy w wypłacie świadczenia, a pieniądze trafią na konto najpóźniej do 30 czerwca.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami, wnioski o 800 plus można składać wyłącznie drogą elektroniczną. Dostępnych jest kilka wygodnych kanałów:

- aplikacja mZUS na urządzenia mobilne (smartfony, tablety),

- platforma eZUS,

- bankowość elektroniczna,

- portal Emp@tia.

Każda z tych opcji umożliwia szybkie i bezpieczne złożenie wniosku bez konieczności wychodzenia z domu. Co ważne, osoby, które korzystały już z programu w poprzednich latach, mogą liczyć na automatyczne uzupełnienie danych w aplikacji mZUS lub na platformie eZUS. Wystarczy sprawdzić poprawność informacji i w razie potrzeby je zaktualizować.

Pieniądze z programu są wypłacane bezgotówkowo na wskazany przez wnioskodawcę numer rachunku bankowego.

Świadczenie wychowawcze w wysokości 800 zł przyznawane jest na każde dziecko do ukończenia przez nie 18 lat, bez względu na dochód osiągany przez rodzinę. Według danych ZUS od 1 lutego 2026 r. wpłynęło 4 mln 869 tys. wniosków o świadczenie na ponad 7 mln 415 tys. dzieci.

ZUS 31 stycznia wstrzymał wypłatę 800 plus dla obywateli Ukrainy ze statusem UKR. Aby mogli oni zachować prawo do świadczenia, od 1 lutego muszą złożyć nowy wniosek na okres świadczeniowy 2025/2026. We wniosku trzeba podać obowiązkowy numer PESEL wnioskodawcy i dziecka, wskazać dane o przekroczeniu granicy, potwierdzić legalność pobytu w Polsce, potwierdzić spełnienie warunku aktywności zawodowej i złożyć oświadczenie, że dziecko uczęszcza w Polsce do szkoły lub przedszkola. 

​Renta wdowia 2026: Wyższe świadczenia, nowe zasady i większe limity

  • Wczoraj, 10 grudnia (15:54)

    Od 2026 roku wdowy i wdowcy mogą liczyć na korzystniejsze warunki przyznawania renty wdowiej - informuje "Dziennik Gazeta Prawna". Nowe przepisy przewidują wyższą waloryzację, zwiększenie limitu łącznej kwoty świadczeń oraz podwyższenie procentu drugiego świadczenia. Sprawdź, kto może skorzystać z nowych zasad i jakie zmiany czekają świadczeniobiorców.

    • Od marca 2026 będzie obowiązywał wyższy limit łącznej kwoty świadczeń.
    • Eksperci prognozują wzrost o 4,88 proc.
    • Wprowadzono też nowe zasady przyznawania renty wdowiej.
    • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

    Prawo do renty wdowiej przysługuje osobom, które spełniają określone warunki:

    • Kobiety muszą mieć ukończone 60 lat, a mężczyźni 65 lat.
    • Do dnia śmierci małżonka pozostawali z nim we wspólności małżeńskiej.
    • Prawo do renty rodzinnej po zmarłym małżonku nabyto nie wcześniej niż w wieku 55 lat (kobiety) lub 60 lat (mężczyźni).
    • Osoba ubiegająca się o świadczenie nie może być w nowym związku małżeńskim.

    Od 1 lipca 2025 r. wdowy i wdowcy mogą łączyć własną emeryturę lub rentę z rentą rodzinną po zmarłym małżonku. Do wyboru są dwa warianty wypłaty:

    • 100 proc. własnej emerytury lub renty + 15 proc. renty rodzinnej po zmarłym małżonku.
    • 100 proc. renty rodzinnej po zmarłym małżonku + 15 proc. własnego świadczenia.

    Od 2027 roku procent drugiego świadczenia wzrośnie z 15 proc. do 25 proc.

    Łączna kwota świadczeń nie może przekroczyć trzykrotności najniższej emerytury. Obecnie to 5636,73 zł brutto, a od marca 2026 r. limit wzrośnie do 5911 zł. W przypadku przekroczenia tego progu, jedno ze świadczeń zostanie odpowiednio pomniejszone. Do limitu wliczane są także dodatki i inne świadczenia, m.in. dodatek pielęgnacyjny, świadczenie uzupełniające, dodatki kombatanckie czy emerytury wypłacane przez zagraniczne instytucje.

    Prawo do renty wdowiej nie jest przyznawane automatycznie. Osoby spełniające warunki muszą złożyć odpowiedni wniosek (formularz ERWD) w ZUS - dostępny online oraz w placówkach od 1 lipca 2025 roku.

Dalsza część artykułu pod materiałem video:

❌