Siły Powietrzne Izraela przeprowadziły w środę najintensywniejszą od początku marca falę nalotów na cele Hezbollahu w Libanie, atakując - jak informuje Tel Awiw - niemal 100 obiektów tej organizacji. Według libańskiego resortu zdrowia, w wyniku izraelskich ataków w całym kraju zabitych bądź rannych zostało kilkaset osób.
- Izraelska armia przeprowadziła największą od początku marca serię nalotów na cele Hezbollahu w Libanie.
- Według libańskiego ministerstwa zdrowia, w wyniku izraelskich ataków w całym kraju zabitych bądź rannych zostało kilkaset osób.
- Izrael podkreśla, że większość celów znajdowała się na terenach zamieszkanych przez cywilów, oskarżając Hezbollah o wykorzystywanie ich jako żywych tarcz.
- Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
"W ciągu 10 minut i jednocześnie w kilku obszarach (izraelskie lotnictwo zaatakowało) około 100 stanowisk dowodzenia i infrastrukturę wojskową. (...) To największy atak na infrastrukturę Hezbollahu od początku operacji" - twierdzą Siły Obronne Izraela (IDF) w komunikacie cytowanym przez portal Times of Israel.
Siły Powietrzne Izraela informują natomiast, że wśród celów w Bejrucie, Dolinie Bekaa i na południu Libanu znalazły się m.in. siedziby wywiadu i biura wykorzystywane przez Hezbollah do planowania ataków, a także infrastruktura wojsk rakietowych i morskich tej organizacji oraz zasoby elitarnych sił Hezbollahu, Radwan.
Tel Awiw podkreśla, że większość ostrzelanych celów znajdowała się "w samym sercu (terenów zamieszkanych przez) ludność cywilną, co było częścią cynicznej eksploatacji libańskich cywilów przez Hezbollah jako żywych tarcz ochraniających jego operacje".
Zanim doszło do uderzeń, IDF wydały ostrzeżenie o konieczności ewakuacji libańskiej ludności cywilnej. "Będziemy kontynuować uderzenia w terrorystyczną organizację Hezbollah (...). Nie będziemy narażać bezpieczeństwa mieszkańców północnego Izraela" - mówi szef sztabu izraelskiej armii, gen. Eyal Zamir.
Według libańskiego resortu zdrowia, cytowanego przez agencję Reutera, w izraelskich atakach zginęło lub zostało rannych kilkaset osób.
Wcześniej w środę izraelska armia informowała, że po zawarciu amerykańsko-irańskiego rozejmu w nocy z wtorku na środę wstrzymała ataki wymierzone w cele w Iranie, ale kontynuuje ataki na cele Hezbollahu w Libanie.
Przed falą izraelskich ataków Hezbollah oświadczył w komunikacie, że "stoi u progu wielkiego historycznego zwycięstwa, które zostanie osiągnięte dzięki poświęceniu bojowników, krwi męczenników oraz niezrównanej wytrwałości i cierpliwości (cywilów)". Jednocześnie zalecił, by mieszkańcy nie wracali na tereny, na których toczyły się walki, "przed oficjalnym ostatecznym ogłoszeniem zawieszenia broni w Libanie".
Jakie teorie spiskowe powstały o misji Artemis II? Kiedy ponownie będziemy świadkami lądowania człowieka na Księżycu i dlaczego w podboju kosmosu wcale nie powinniśmy się skupiać tak bardzo na lądowaniu na Marsie? O tym w "Rozmowie naTemat" mówi Konrad Skotnicki, doktor nauk chemicznych, popularyzator nauki i twórca znany jako Doktor z TikToka.
Donald Trump zgodził się na rozejm z Iranem, a warunkiem było ponowne otworzenie Cieśniny Ormuz. Już od rana donoszono o spadających cenach gazu oraz ropy naftowej. Ale czy to znaczy, że niższe będą też ceny paliw na stacjach benzynowych? Donald Tusk wprost powiedział, od kiedy polscy kierowcy mogą poczuć różnicę.
Donald Trump ogłosił dwutygodniowe zawieszenie broni w konflikcie z Iranem. Tym samym świat nie dowiedział się, czy prezydent USA zamierzał spełnić pojawiające się we wcześniejszych godzinach groźby o końcu "całej cywilizacji" w przypadku niespełnienia przez Iran warunków jego ultimatum, czyli ponownego otwarcia Ormuzu.
Cieśnina Ormuz otwarta. Ceny ropy i gazu poleciały w dół
Na kilkadziesiąt minut przed upływem podanego przez Trumpa terminu poinformowano o rozejmie. Warunkiem wstrzymania ataków było otwarcie Cieśniny Ormuz, przez którą przepływa kluczowa część globalnej ropy oraz skroplonego gazu ziemnego (LNG).
Rezultat? Ceny ropy naftowej na światowych rynkach zaliczyły błyskawiczny zjazd w dół. I tak ropa WTI w dostawach na maj błyskawicznie staniała o blisko 15 procent, osiągając poziom 96,20 dolara. Z kolei europejska ropa Brent zanurkowała do poziomu 94,46 dolara. Na tę chwilę (8 kwietnia około godz. 16) cena baryłki ropy WTI wynosi 92,77 dolara, a ropy Brent – ok. 92,40 dolara.
Obniżki objęły również ceny gazu. Jak podawała agencja Bloomberga, 8 kwietnia w godzinach porannych benchmarkowe kontrakty terminowe na gaz w Amsterdamie (ICE Entawex Dutch TTF) kształtowały się na poziomie 43,70 euro za MWh. To oznacza, że osiągnęły najniższy poziom od rozpoczęcia wojny.
Maksymalne ceny paliw po rozejmie z Iranem. Obwieszczenie na 9 kwietnia
Polski konsument ma jednak w głowie jedno podstawowe pytanie. Czy benzyna, olej napędowy i gaz na stacjach benzynowych będą tańsze? Cóż, na pewno nie w ciągu najbliższej doby. Zgodnie z najnowszą aktualizacją 9 kwietnia, czyli w czwartek, maksymalne ceny za litr paliw wynosić będą kolejno:
Benzyna 95 – 6,27 zł (wzrost o 6 groszy).
Benzyna bezołowiowa 98 – 6,88 zł (wzrost o 6 groszy).
Olej napędowy – 7,83 zł (spadek o 4 grosze).
Przypomnijmy, że limit oblicza się na podstawie średniej stawki hurtowej, marży 30 groszy i obniżonych podatków. Pakiet osłonowy zakłada cięcie VAT-u do 8 proc. i redukcję akcyzy do unijnego minimum (o 29 groszy na benzynie i 28 groszy na dieslu). Daje to gwarancję stabilnych cen paliw w czasie kryzysu.
Obniżona akcyza obowiązuje do 15 kwietnia, a niższy VAT do 30 kwietnia 2026 roku. Nie wiadomo, czy rząd przedłuży te regulacje.
Czy i kiedy ceny na stacjach benzynowych spadną? Tusk podał datę
Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański ostrożnie komentował kwestię cen na stacjach benzynowych. Polityk zwracał uwagę na to, że na spadki trzeba poczekać, a zanim zobaczymy na pylonach niższe ceny za litr paliwa, minie kilka dni. Mechanizm działa bowiem następująco: najpierw spada cena ropy naftowej, później obniżki obejmują ceny w hurcie, np. w Orlenie, a na końcu odczuwają je kierowcy.
Ale Donald Tusk podczas konferencji prasowej przekazał, że już lada moment polscy kierowcy poczują ulgę przy tankowaniu. Przypomniał jednocześnie, że trudno mówić o długotrwałej stabilności. – Wszystko można powiedzieć, tylko nie to, że sytuacja jest na pewno ustabilizowana na trwałe, mając na uwadze dotychczasowe doświadczenia, działania i słowa polityków zaangażowanych w ten konflikt. Z dużą ostrożnością patrzę na tę perspektywę kilku tygodni, ale jedna rzecz jest absolutnie pewna. Pokój, a nawet czasowe przerwanie ognia zawsze jest lepsze od wojny z oczywistych względów – mówił premier.
A przerwanie ognia i otwarcie Cieśniny Ormuz oznacza niższe ceny na stacjach paliw. Zdaniem Donalda Tuska zobaczymy je jeszcze w tym tygodniu. – To ma także bezpośrednie konsekwencje, jeśli chodzi o ceny paliw. Możemy się spodziewać, że jeszcze w tym tygodniu, myślę, że od piątku, będzie odczuwalny pozytywny skutek zawieszenia ognia na polskich stacjach paliw – stwierdził szef rządu.
Sprawa śmierci Matthew Perry'ego wciąż budzi ogromne emocje. W środę przed sądem ma zapaść wyrok dla Jasveen Sanghy, znanej jako "Królowa Ketaminy". Kobieta przyznała się do sprzedania aktorowi dawki ketaminy, która doprowadziła do jego śmierci. Prokuratura domaga się 15 lat więzienia, a macocha gwiazdy "Przyjaciół" apeluje o "najwyższy możliwy wyrok". Obrońcy Sanghy zawarli ugodę, ale sędzia nie musi jej brać pod uwagę.
Matthew Perry zmarł w październiku 2023 roku w wieku 54 lat. Aktora znaleziono nieprzytomnego w jacuzzi w jego domu w Los Angeles. Jak ustalili śledczy, przyczyną śmierci były "ostre skutki działania ketaminy".
Choć gwiazdor "Przyjaciół" od lat zmagał się z uzależnieniami i korzystał z ketaminy – silnego leku znieczulającego i przeciwbólowego – w ramach innowacyjnej i legalnej terapii depresji, w pewnym momencie zaczął szukać substancji poza kontrolą lekarzy, gdy odmówiono mu zwiększenia dawek.
Proces w sprawie śmierci Matthew Perry'ego. Jasveen Sangha usłyszy wyrok
W sprawie oskarżono pięć osób, w tym dwóch lekarzy, pośrednika Erika Fleminga oraz osobistego asystenta Perry'ego Kennetha Iwamasę, który wielokrotnie podawał Perry'emu ketaminę – także w dniu jego śmierci, kiedy miał wykonać co najmniej trzy zastrzyki.
Kluczową postacią okazała się jednak dilerka Jasveen Sangha. 42-latka z dzielnicy North Hollywood w LA w ramach ugody przyznała, że nielegalnie dostarczyła aktorowi około 50 fiolek ketaminy.
Sangha, nazywana "Królową Ketaminy", prowadziła działalność narkotykową od lat – przyznała, że od 2019 roku rozprowadzała z domu m.in. ketaminę i metamfetaminę. Co więcej, sprzedała wcześniej ketaminę także innemu mężczyźnie, Cody'emu McLaury'emu, który zmarł krótko po jej zażyciu. Mimo tej wiedzy kobieta nie przerwała działalności. Po śmierci Perry'ego miała dodatkowo polecić Flemingowi: "usuń wszystkie nasze wiadomości".
Prokuratura nie ma wątpliwości co do oceny jej działań. W dokumentach sądowych podkreślono: "Działania oskarżonej pokazują chłodną bezduszność i lekceważenie ludzkiego życia. Wybrała zysk zamiast ludzi, a jej czyny spowodowały ogromny ból dla rodzin i bliskich ofiar". Śledczy wskazują również, że Sangha pochodzi z uprzywilejowanego środowiska, ukończyła renomowaną uczelnię i posiada tytuł magistra, a mimo to weszła w nielegalny biznes z pobudek takich jak chciwość.
Zupełnie inaczej sytuację przedstawia obrona. Prawnicy podkreślają, że Sangha przyznała się do winy i nie umniejsza swojej odpowiedzialności. W trakcie pobytu w areszcie od 2024 roku miała przejść proces rehabilitacji i utrzymać trzeźwość przez dwa lata.
"Udokumentowana rehabilitacja pani Sanghy, w tym dwa lata utrzymywanej trzeźwości, konsekwentny udział w programach zdrowienia oraz silne wsparcie społeczności, odzwierciedlają realne zaangażowanie w zmianę i niskie ryzyko powrotu do przestępstwa" – napisali jej adwokaci, wnioskując o zwolnienie za odsiedziany już czas.
Rodzina Matthew Perry'ego walczy o sprawiedliwość. "Najwyższy możliwy wyrok"
Głos w sprawie zabrała także rodzina aktora. Macocha Perry'ego, Debbie, w emocjonalnym oświadczeniu zaapelowała o najwyższy możliwy wyrok.
– Ból, który spowodowałaś u setek, a może tysięcy osób, jest nieodwracalny. Nie ma radości… Nie ma światła w oknie. Oni nie wrócą – mówiła w sądzie. – To ty to spowodowałaś… Ty, która miałaś wystarczający talent do robienia pieniędzy, wybrałaś jedyną drogę, która krzywdzi ludzi – zwróciła się do "Królowej Ketaminy".
I zaapelowała do sądu: "Proszę, wymierz tej bezdusznej kobiecie najwyższy możliwy wyrok, żeby nie mogła skrzywdzić kolejnych rodzin".
Sama Sangha przeprosiła rodzinę aktora, przyznając: "Nie ma żadnych usprawiedliwień dla tego, co zrobiłam. Jest mi bardzo przykro z powodu bólu, który spowodowałam, zwłaszcza rodzinie Matthew". Choć zawarła ugodę, sędzia nie jest związany jej warunkami. Maksymalnie kobiecie grozi nawet ponad 60 lat więzienia, a wyrok ma zapaść w środę.
Wakacje już za pasem, a wraz z nimi wyjazdy w ciepłe regiony. Choć jeszcze niedawno wielu turystów planowało urlop nad polskim morzem, dziś coraz częściej okazuje się, że zagraniczne wakacje mogą być… tańsze niż pobyt nad Bałtykiem.
Choć ulubieńcami Polaków pozostają niezmiennie Turcja i Egipt, wyraźnie widać nowe trendy. Coraz większym zainteresowaniem cieszą się mniej oczywiste kierunki, które kuszą nie tylko pogodą i widokami, ale też znacznie niższymi cenami. W tym roku szczególnie mocno wyróżniają się trzy kraje, które mogą zaskoczyć nawet doświadczonych podróżników.
Albania i Gruzja. Wakacje all inclusive za mniej niż 2 tys złotych
Albania od kilku lat wchodzi do wakacyjnych zestawień. To kierunek, który często porównywany jest do Chorwacji sprzed lat – zanim stała się droga i zatłoczona. Popularnością cieszą się m.in. Ksamil, Saranda czy Durrës, gdzie bez problemu znajdziemy zarówno hotele, jak i tańsze apartamenty. Albania jest obecnie jednym z najtańszych kierunków śródziemnomorskich. Oferty all inclusive na rok 2026 po za sezonem zaczynają się od około 1866–2100 zł.
Coraz śmielej na turystycznej mapie zaznacza się również Gruzja. Choć dla wielu wciąż jest to kierunek egzotyczny, liczba połączeń lotniczych z Polski rośnie. Turyści przyciągani są nie tylko przez góry Kaukazu, ale też wybrzeże Morza Czarnego i klimatyczne miasta, takie jak Tbilisi czy Batumi. Gruzja oferuje więc unikalny klimat i góry w cenach często niższych niż oblegane kierunki, choć loty mogą być droższe. Oferty czterodniowych wakacji all inclusive zaczynają się już od 1700 zł za osobę.
Bośnia i Hercegowina na wakacje. Wciąż nieodkryty kierunek na Bałkanach
Na popularności zyskuje także Bośnia i Hercegowina – kierunek wciąż niedoceniany, ale niezwykle różnorodny. Choć kraj bardzo krótkie, bo ok. 20-kilometrowe wybrzeże, to przyciąga turystów malowniczymi krajobrazami. Największymi magnesami są Mostar, a także Sarajewo. Zwłaszcza drugie z nich (stolica) łączy wpływy Wschodu i Zachodu. Coraz więcej osób odkrywa też naturalne atrakcje tego kraju, takie jak wodospady Kravica.
Ze względu na niewielką liczbę połączeń lotniczych, wakacje z biurem podróży mogą wyjść dość drogo. Regularnie z Lotniska Chopina w Warszawie latają tam jedynie PLL LOT, a tanie linie takie jak Wizz Air czy Ryanair zabiorą nas tam jedynie z przesiadką. Wycieczki autokarowe mogą być tańsze, bo zaczynają się już od około 1900 zł.
Jeżeli jednak odejmiemy koszty dojazdu, okaże się, że Bośnia i Hercegowina to wyjątkowo tani kraj. Ceny na miejscu są wyraźnie niższe niż nad polskim Bałtykiem, zwłaszcza w kategorii gastronomii i usług. Najwyraźniej widać to w przypadku jedzenia. Tradycyjną potrawę ćevapi zjemy już za 12 do 19 zł, a za kawę w kawiarni zapłacimy od 5 do 7 zł.
Jedna z najbardziej rozpoznawalnych twarzy "Klanu" na chwilę znika z ekranu, ale to nie koniec jej historii. Agnieszka Kaczorowska uspokaja fanów – Bożenka niedługo wróci. Przy okazji na jaw wyszło, ile aktorka i tancerka naprawdę zarabia w serialu. Kwota może zaskakiwać, zwłaszcza w zestawieniu z jej innymi źródłami dochodu.
Agnieszka Kaczorowska jest związana z "Klanem" od końca lat 90. i przez ponad 27 lat dorastała na oczach widzów jako Bożenka Lubicz, adoptowana córka Grażynki i zmarłego Ryśka. To jedna z tych ról, które na stałe wpisały się w historię polskich seriali – postać przeszła długą drogę, od dziecka z domu dziecka po dorosłą kobietę z własną rodziną. I choć dziś – podobnie jak cała telenowela – Bożenka z "Klanu" jest częstą bohaterką memów, to każda informacja o jej nieobecności budzi emocje.
Tym razem jednak chodzi wyłącznie o chwilowy "urlop". – Poprosiłam o krótką przerwę w nagrywaniu "Klanu", bo jesteśmy w intensywnej trasie z "7", a mam też oczywiście obowiązki prywatne. Nie da się być w kilku miejscach naraz. Na plan wracam w maju, gdy trasa będzie już lżejsza – mówiła Kaczorowska w rozmowie z "Plejadą".
Ile zarabia Agnieszka Kaczorowska w "Klanie"?
Przy okazji "Super Express" wyjawił, ile Kaczorowska zarabia w "Klanie". Z ustaleń tabloidu wynika, że za jeden dzień zdjęciowy aktorka otrzymuje około 1350 zł "na rękę". Przy średnio trzech dniach pracy w miesiącu daje to 4050 złotych, a przy ewentualnych pięciu – 6750 zł.
Jak na jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci serialu, to stawka raczej umiarkowana i może zdziwić tych, którzy myślą, że na serialowych planach w Telewizji Polskiej zarabia się kokosy. Z drugiej strony "Klan" nie jest produkcją o intensywnym harmonogramie zdjęć, a dla wielu aktorów stanowi stabilne, dodatkowe źródło dochodu, a nie główne zarobki.
Podobnie jest u Kaczorowskiej, która od dawna rozwija się poza planem – dziś jej największe pieniądze, według doniesień medialnych, pochodzą z mediów społecznościowych. Za jeden post sponsorowany na Instagramie może inkasować od 20 do 25 tysięcy złotych – to już zupełnie inna liga niż serialowe wynagrodzenie.
Dalsza część artykułu poniżej.
Do tego dochodzą dodatkowe projekty. Obecnie aktorka i tancerka występuje we wspomnianym spektaklu "7" razem ze swoim partnerem Marcinem Rogacewiczem, z którym jeździ po Polsce. Widowisko łączy taniec, muzykę i teatr, a jego motywem przewodnim jest wolność i zaczynanie od nowa.
W ostatnich latach Kaczorowska rozwija także własne biznesy – od platformy z kursami tańca online po autorską linię perfum. Wcześniej była też jedną z gwiazd programu "Taniec z Gwiazdami", gdzie – według mediów – za odcinek mogła otrzymywać nawet około 10 tysięcy złotych.
Obraz jest więc dość klarowny: "Klan" daje stabilność i rozpoznawalność, o które w showbiznesie wcale nie jest łatwo. Może 1350 zł za dzień zdjęciowy nie robi dziś większego wrażenia, ale dla samej Kaczorowskiej wciąż jest to ważny element zawodowej tożsamości. W końcu regularnie wraca do Bożenki, mimo znacznie bardziej dochodowych zajęć.
Donald Trump przekazał nowe wieści dotyczące sytuacji między USA i Iranem. W nowym wpisie na Truth Social prezydent USA powiadomił, że w Teheranie nastąpiła "bardzo owocna zmiana reżimu". Jednocześnie zapowiedział dalsze działania, zadeklarował, że "wiele z 15 punktów zostało uzgodnionych" i zagroził 50-procentowymi cłami.
W nocy z wtorku na środę upływał termin ultimatum dla Iranu. Ale po północy czasu polskiego amerykański prezydent powiadomił, że "wstrzymuje bombardowania i ataki na Iran na dwa tygodnie". Od tego momentu minęło kilkanaście godzin, a Donald Trump przekazał nowe wieści na temat współpracy z Iranem oraz dalszych działań Stanów Zjednoczonych.
Trump o sytuacji w Iranie. Zapowiada "ścisłą współpracę"
"Stany Zjednoczone będą ściśle współpracować z Iranem, który, jak ustaliliśmy, przeszedł przez bardzo owocną zmianę reżimu" – zapowiedział Donald Trump na platformie Truth Social.
To jeszcze nie wszystko. Prezydent Stanów Zjednoczonych stwierdził bowiem, że "nie będzie już wzbogacania uranu". Następnie dodał też, że "Stany Zjednoczone, współpracując z Iranem, wykopią i usuną cały głęboko zakopany (bombowce B-2) 'pył' nuklearny".
Teheran ma ponad 400 kg wzbogacanego uranu, który miał zostać przeniesiony do podziemnych tuneli w rejonie Isfahanu i Natanz przed zeszłorocznymi atakami. Trump przekazał w sieci, że obszar "jest obecnie i był już wcześniej pod bardzo ścisłą obserwacją satelitarną", dzięki czemu wiadomo, że od dnia ataku "nic nie zostało naruszone".
Według jego relacji Stany Zjednoczone prowadzą też rozmowy z Iranem. Te mają dotyczyć złagodzenia ceł i sankcji wobec Teheranu. "Wiele z 15 punktów zostało już uzgodnionych" – twierdzi prezydent USA w internetowym wpisie.
W kolejnej publikacji na Truth Social Donald Trump przekazał, że każdy kraj, który dostarcza broń do Iranu, musi liczyć się z natychmiastowym nałożeniem 50-procentowego cła na wszystkie towary sprzedawane do USA "ze skutkiem natychmiastowym". Od razu zastrzegł też, że "nie będzie żadnych wyjątków ani zwolnień".
Wojna w Iranie. Trump poinformował o rozejmie
Donald Trump jeszcze we wtorek zapowiadał, że "w nocy zginie cała cywilizacja", o ile nie dojdzie do porozumienia z Iranem. Jednocześnie w swoich groźbach na Truth Social podkreślał: "Nie chcę, żeby tak się stało, ale prawdopodobnie tak będzie". Dyplomata Jerzy Marek Nowakowski mówił w naTemat, jak traktować te pogróżki. – Tak samo, jak wszystkie wcześniejsze wypowiedzi Trumpa. Czyli nie wiadomo jak. Czy to jest na serio? Czy nie? Wydaje mi się jednak, że może to być bardzo na serio – komentował.
Ale Trump nie spełnił swoich gróźb. Zgodził się na dwutygodniowy rozejm, informując, że decyzję podjął po rozmowach z premierem Pakistanu Shehbazem Sharifem oraz marszałkiem polowym Asimem Munirem, którzy, jak pisał na Truth Social, zwrócili się do niego " z prośbą o wstrzymanie wysłania niszczycielskich sił do Iranu dziś wieczorem pod warunkiem, że Iran zgodzi się na całkowite, natychmiastowe i bezpieczne otwarcie cieśniny Ormuz".
Te doniesienia zostały potwierdzone także przez drugą stronę, tj. Najwyższą Radę Bezpieczeństwa Narodowego Iranu. Wystosowała ona komunikat, w którym informowała, że zawieszenie broni osiągnięto za zgodą nowego Najwyższego Przywódcy Iranu ajatollaha Modżtaby Chameneiego i że jest to "zwycięstwo Iranu".
Rozejm ma być "obustronny", a Trump informował, że Iran przekazał 10-punktową propozycję, która w ocenie prezydenta USA stanowi "praktyczną podstawę do negocjacji". Strony miały uzgodnić "prawie wszystkie kwestie sporne z przeszłości", a amerykański polityk podkreślał, że dwa tygodnie to wystarczający czas, by "sfinalizować i zawrzeć porozumienie".
Czy wiesz, że w Polsce kryją się kulinarne perełki, o których wiedzą tylko Foodies? Podczas RestaurantWeek® masz okazję je odkryć - to miejsca pełne zaskakujących smaków, kreatywnych dań i wyjątkowych doświadczeń, które sprawią, że Twój Festiwal będzie niezapomniany.
Warto czasem zejść z utartych kulinarnych ścieżek i przekonać się, gdzie i co jedzą prawdziwi Foodies. Rezerwacje trwają na RestaurantWeek.pl.
Trwający właśnie RestaurantWeek® to wyjątkowa okazja, by odkrywać kulinarne perełki, testować nieoczywiste miejsca i czerpać inspiracje od Foodies. Cena za autorskie, 3-daniowe menu przygotowane specjalnie na Festiwal zaczyna się od 69,99 zł (+ opłata rezerwacyjna 9,99 zł, min. 2 osoby + 10 zł prime time). Zarezerwuj stolik i dołącz do sezonu, w którym Foodies polecają i odkrywają miejsca, o których wiedzą tylko nieliczni! Poniżej zdradzamy adresy tych wyjątkowych perełek!
Wrocław - Panczo Wita Stwosza
Pierwsza kulinarna perełka to Panczo przy ul. Wita Stwosza 13. Restauracja łączy kameralną, muzyczną atmosferę z wyrafinowaną kuchnią meksykańską. W festiwalowym menu warto spróbować chrupiących taquitos z szarpanym kurczakiem w pikantnej paście tinga podanych z kremowym guacamole, długo pieczonej wieprzowiny z grillowanym ziemniakiem, majo aji, marynowaną czerwoną cebulką i rzodkiewką oraz czekoladowego ciasta z kremem limonkowym i karmelizowaną brzoskwinią. Miłośnicy roślinnych smaków zachwycą się kremową zupą z kukurydzy z dodatkiem ricotty oraz tacos fajitas wypełnionymi boczniakami i papryką, podawanymi z guacamole i pastą z czarnej fasoli. Idealne zwieńczenie tej wybornej uczty? Czekoladowe tres leches z kremem limonkowym i malinowym grysikiem. Obłęd!
Warszawa - Antresolec
Na warszawskim Solcu 97 czeka Antresolec - nowoczesne bistro, w którym lokalne składniki spotykają się z kreatywnością i odrobiną szaleństwa w smakach. Foodie Season nie mogło pominąć tego miejsca, bo każde danie tu to prawdziwa kulinarna przygoda. Festiwalowe menu to odważne i oryginalne połączenia: pieczony boczek w słodko-kwaśnej glazurze z puree z kalafiora i brokułami, flagowy flatbread z domową finocchioną, serem i hot honey, profitrola z kremem karmelowym i bitą śmietaną, a w wersji B - małże z marchewkowym puree, New England roll z krewetkami i szyjkami raków oraz profitrola z crème pâtissière z mango. Kulinarne niebo!
Warmia i Mazury - Nóż w Wodzie
Kolejna restauracja, o której wiedzą nieliczni to Nóż w Wodzie w sercu Mikołajek przy ul. Kajki 62/54. To właśnie tutaj krajobraz łączy się z kulinariami, a widok na spokojną taflę jeziora i eleganckie wnętrze tworzą atmosferę idealną do degustacji. W festiwalowym menu znajdziesz odważne połączenia: muffin ziemniaczany z chrupiącym boczkiem i kremem buraczanym, soczyste żeberka wieprzowe teriyaki z puree z zsiadłego mleka i sałatką z kapusty oraz puszysty racuch drożdżowy z jabłkami i lodami waniliowymi. Miłośnicy roślinnych smaków pokochają krem z marchewki podkręcony imbirem, tagliatelle z pesto z jarmużu, kozim serem i prażonymi pestkami dyni oraz delikatną piankę waniliową z konfiturą z dzikiej róży.
Śląsk - Placek
Kulinarny szlak festiwalowych odkryć prowadzi także na Śląsk. Szczególną uwagę warto zwrócić na restaurację Placek (ul. Dworcowa 8), która wyróżnia się nowoczesnym podejściem do comfort food – pełnym smaku, a przy tym lekkim i wolnym od pszenicy oraz cukru. Festiwalowe menu łączy kreatywność z sezonowością w dwóch dopracowanych odsłonach. W wersji A znalazły się kulki serowe z guacamole i sosem tatarskim, indyk sous vide z suszonymi pomidorami i potatkami oraz panna cotta na kremie kokosowym z musem truskawkowym. Wersja B to równie udany zestaw – krem z marchewki na kremie kokosowym, zapiekany naleśnik z serem wędzonym, sosem czosnkowym i wegańskim zamiennikiem kurczaka z żurawiną oraz mini gofr z twarożkiem i prażonymi jabłkami w sosie cynamonowym. Po prostu pycha!
Poznań - Czarnomorka
Zestawienie zamyka debiutująca Czarnomorka (Stary Rynek 62), czyli restauracja, która łączy świeżość morza, autorską kuchnię i swobodną, przyjazną atmosferę. To idealny punkt dla tych, którzy lubią odkrywać nowe smaki, próbować kreatywnych, sezonowych dań i… zapamiętywać każdy kęs. W pierwszym festiwalowym menu znalazły się ośmiornica na miksie sałat w aromatycznym sosie imbirowym, kremowe risotto bisque z delikatnym łososiem tataki oraz tort śmietanowy z musem owocowym. W drugiej propozycji pojawiły się chrupiące placki ziemniaczane z soczystym mięsem rapana, macki kałamarnicy sauté w maślanym sosie na purée ziemniaczanym oraz cytrynowe tiramisu. Bajka!
Najlepsze spotkania…
zaczynają się od dobrego smaku! Dlatego do każdej rezerwacji Goście mogą dodać festiwalową herbatę Lipton na bazie Earl Grey z nutami rozmarynu, soczystej gruszki, miodu i cytryny. Ta wiosenna, aromatyczna i subtelnie słodka kompozycja, doskonale dopełnia trzydaniowe menu, wprowadzając do festiwalowego doświadczenia lekkość i świeżość To wyjątkowy akcent, który sprawia, że chwile przy stole smakują jeszcze lepiej. Spróbuj, odkryj smak sezonu i daj się zachwycić!
Zainspiruj się rekomendacjami Foodies i wyrusz w kulinarną podróż po Polsce. Rezerwacje stolików trwają na RestaurantWeek.pl.
Poranek pełen smaków z BreakfastWeek!
Niech Twój poranek zacznie się od dobrego wyboru! Rezerwacja śniadania z Bliskimi to mały rytuał o wielkiej mocy. Kawa z aksamitną pianką, chrupiące pieczywo, idealnie ścięte jajko i rozmowy przy stole – to luksus osiągalny za pomocą kilku kliknięć. BreakfastWeek to wspaniała okazja, by odkrywać nowe miejsca lub wracać do sprawdzonych adresów, celebrując poranki tak, by tej dobrej energii z iście królewskiego śniadania wystarczyło na cały dzień.
W tej edycji o roślinny start dnia dba marka Alpro, oferując specjalne propozycje na bazie napojów roślinnych. Goście mogą wybierać spośród menu śniadaniowych i kaw przygotowanych na roślinnych napojach. Festiwalowa cena takiego zestawu to 35 zł + opłata rezerwacyjna 6 zł/Gość. Wśród propozycji znajdują się Alproccino - subtelne cappuccino na kremowym owsianym Alpro Barista oraz Alprolatte - latte na pysznym migdałowym Alpro Barista z puszystą pianką, które dodają porankowi wyjątkowego smaku i energii.
Dodatkowo – aby poranek stał się jeszcze przyjemniejszy – marka Lajkonik przygotowała dla każdego Gościa próbkę Mini Paluchów Dobry Chrup o smaku musztardy z miodem. Jest to pyszna, intensywnie przyprawiona przekąska wypiekana z mąki pełnoziarnistej z dodatkiem ziaren lnu.
Festiwalowe śniadania dostępne będą w najlepszych śniadaniowniach w Krakowie, Warszawie, Poznaniu, Trójmieście, Szczecinie, we Wrocławiu oraz na Śląsku. BreakfastWeek, tak jak RestaurantWeek®, potrwa od 4 marca do 22 kwietnia. Dziel się odkryciami i zrób komuś dzień dobry! Rezerwacje trwają na: https://BreakfastWeek.pl
Najlepsze stoliki szybko znikają – do zobaczenia przy stole!
Rezerwacje: https://RestaurantWeek.pl/ oraz https://app.rclb.pl
Termin Festiwalu: 4 marca - 22 kwietnia.




























