Widok normalny

Otrzymane przedwczoraj

NASA publikuje jubileuszowe zdjęcia Marsa z sondy MRO

Jubileuszowe zdjęcia Marsa ujawnione przez NASA. Co skrywa Czerwona Planeta?

Julia Król

NASA opublikowała wyjątkowe fotografie Marsa wykonane przez sondę Mars Reconnaissance Orbiter z okazji jubileuszu jej pracy na orbicie planety. Zdjęcia ujawniają niezwykłe krajobrazy i szczegóły powierzchni Czerwonej Planety, które zwykle są niedostępne dla obserwatorów z Ziemi. Misja sondy nie ogranicza się jednak tylko do robienia zdjęć - urządzenie dostarcza również cennych danych naukowych, poszukując śladów wody i analizując warunki, które mogłyby sprzyjać życiu.


Niezwykłe obrazy Marsa odkryte przez sondę NASA.

Niezwykłe obrazy Marsa odkryte przez sondę NASA.NASA/JPL-Caltech/University of Arizonamateriał zewnętrzny


Zdjęcia Marsa z okazji jubileuszu sondy NASA


Amerykańska agencja kosmiczna NASA opublikowała serię spektakularnych zdjęć Marsa, aby uczcić ważny jubileusz jednej ze swoich sond krążących wokół Czerwonej Planety. Fotografie pokazują powierzchnię planety w niezwykłych barwach i szczegółach, odsłaniając krajobrazy, które trudno dostrzec z Ziemi.

W sierpniu 2005 roku NASA wystrzeliła sondę Mars Reconnaissance Orbiter, która rok później, 10 marca, weszła na orbitę Czerwonej Planety. Dane przesłane na Ziemię przez sondę MRO ukazały badaną planetę z niespotykanymi dotąd szczegółami i przez lata pomagały naukowcom dowiedzieć się więcej o tej fascynującej planecie.

Sonda ma m.in. poszukiwać śladów wody, która mogła występować tam zarówno w przeszłości, jak i obecnie, oraz zrozumieć, w jaki sposób zmieniła ona powierzchnię planety. Podczas swoich prac MRO odkrył oznaki, że ciekła woda może sezonowo pojawiać się na Marsie. To pomogło ocenić potencjał planety do podtrzymywania życia mikrobiologicznego. Sonda odgrywa również kluczową rolę między Ziemią a łazikami eksplorującymi powierzchnię planety. Działa jako kosmiczny przekaźnik, co pomogło już w tysiącach sesji komunikacyjnych podczas marsjańskich misji.

Chociaż prace naukowe są niezwykle istotne, najlepiej znamy tę sondę z niesamowitych zdjęć, które wykonuje ze swojej orbity na wysokości około 250-316 km.

Nowe zdjęcia Czerwonej Planety wciąż są przydatne


Chociaż Mars jest badany przez sondy od ponad dwóch dekad, nowe zdjęcia wciąż zaskakują naukowców. Dzięki wysokiej rozdzielczości obrazów możliwe jest obserwowanie zmian na powierzchni planety - od przemieszczających się wydm po szczegóły geologiczne, które mogą zdradzać historię klimatu i obecności wody.

NASA zamierza korzystać z orbitera MRO tak długo, jak będzie on w dobrym stanie technicznym i nie zabraknie mu paliwa. Obecny harmonogram przewiduje, że misja potrwa przynajmniej do końca lat dwudziestych tego wieku, a możliwe, że nawet dłużej.


Sprzedają swoje pomysły, stojąc w przeręblach lodowatego Bałtyku© 2026 Associated Press


Robaczy Księżyc już 3 marca. Najważniejsza pełnia początku wiosny

Jacek Waśkiel

3 marca 2026 przypada pełnia Księżyca (Robaczy Księżyc) i uznawana za symboliczne otwarcie wiosennej części astronomicznego kalendarza. W tym roku maksimum zjawiska wypadnie w środku dnia, jednak nie wyklucza to obserwacji. Już wieczorem i w nocy Księżyc będzie widoczny jako oświetlona tarcza, wyraźnie zaznaczona nad horyzontem.


Jasny księżyc w pełni otoczony ciemnymi, przysłaniającymi go chmurami na nocnym niebie.

Marcowa pełnia księżyca to ważny moment w kalendarzu astronomicznym.M.LasykMarek Lasyk/REPORTER



Spis treści:

  1. Dlaczego Robaczy Księżyc? Tajemnica nazwy marcowej pełni

  2. Kiedy wypada maksimum zjawiska? Dokładna data i godzina pełni

  3. Jak obserwować pełnię Księżyca? Poradnik dla astroamatorów

  4. Jak zrobić dobre zdjęcie pełni Księżyca?

Dlaczego Robaczy Księżyc? Tajemnica nazwy marcowej pełni


Określenie Robaczy Księżyc nie pochodzi z języka astronomii, lecz z tradycji ludowych Ameryki Północnej, które porządkowały rok według cyklu przyrody. W przekazach przypisywanych rdzennym społecznościom marcowa pełnia była momentem, gdy zmarznięta przez miesiące ziemia zaczynała się ogrzewać, a na jej powierzchni pojawiały się ślady aktywności bezkręgowców, przede wszystkim dżdżownic. To właśnie te pierwsze oznaki biologicznego ożywienia stały się punktem odniesienia dla nazwy, która przetrwała do czasów współczesnych.

Pełnia tego typu nie wyróżnia się kolorem ani rozmiarem, ponieważ jest to standardowa faza naszego naturalnego satelity, w której cała widoczna z ziemi półkula jest oświetlona przez Słońce.

W 2026 roku dodatkową uwagę przyciąga fakt, że tego samego dnia dochodzi do całkowitego zaćmienia Księżyca, czyli przejścia przez cień Ziemi, co w sprzyjających warunkach skutkuje ciemnoczerwonym odcieniem tarczy. Jednak z terytorium Polski zjawisko to nie będzie widoczne, ponieważ kluczowe fazy przypadną w czasie, gdy Księżyc znajduje się poniżej horyzontu.

W efekcie krajowi obserwatorzy zobaczą jasną, pełną tarczę bez etapu zaćmienia, mimo że w globalnym kalendarzu astronomicznym oba wydarzenia zapisane są pod tą samą datą.

Warto przy tej okazji zaznaczyć, że drugie zaćmienie Księżyca w 2026 roku nastąpi 28 sierpnia i będzie można go obserwować w Polsce, choć z pewnymi ograniczeniami.

Kiedy wypada maksimum zjawiska? Dokładna data i godzina pełni


Astronomiczne maksimum Robaczego Księżyca w Polsce przypada 3 marca 2026 roku o godzinie 12:37, choć w niektórych tabelach pojawia się minuta lub dwie różnicy, co wynika z odmiennych sposobów zaokrąglania danych efemerydalnych. Warto przy tym pamiętać, że ten moment oznacza dokładne ustawienie Ziemi pomiędzy Słońcem a Księżycem, a nie jedyną szansę na obserwację. Tarcza sprawia wrażenie pełnej już kilkanaście godzin wcześniej i pozostaje niemal w całości oświetlona także następnej nocy. Dla obserwatorów w Polsce kluczowe są więc wieczory 2 i 3 marca, kiedy Księżyc znajduje się nad horyzontem i można go oglądać w naturalnym, nocnym kontekście.

W Warszawie 2 marca Księżyc wschodzi około 16:08, a dzień później około 17:30, niemal równocześnie z zachodem Słońca, który 3 marca przypada około 17:18. Oznacza to, że najkorzystniejsze warunki wizualne pojawiają się krótko po zmroku, gdy tarcza unosi się nisko nad linią zabudowy i pozostaje dobrze widoczna aż do świtu, około 06:16. Warto pamiętać, że w fazie pełni Księżyc wschodzi w pobliżu zachodu Słońca i zachodzi o świcie, dlatego noc obserwacyjna jest długa, lecz jakość obrazu poprawia się wraz z jego wznoszeniem się wyżej nad horyzont. Z tego powodu spokojną i komfortową obserwację można zaplanować zarówno wieczorem 2 marca, jak i 3 marca, traktując samo południowe maksimum wyłącznie jako punkt odniesienia.

Jak obserwować pełnię Księżyca? Poradnik dla astroamatorów


Pełnia Księżyca należy do najprostszych zjawisk możliwych do zaobserwowania gołym okiem. W tej fazie światło słoneczne pada na tarczę niemal frontalnie, przez co cienie w kraterach są krótkie, a kontrast między strukturami powierzchni wyraźnie słabszy niż podczas pierwszej czy ostatniej kwadry. Wówczas można zauważyć jasny, równomiernie oświetlony dysk z wyraźnymi plamami mórz księżycowych, ale dopiero prosta lornetka o parametrach 7×50 lub 10×50 pozwala dostrzec większe kratery i lepiej oddzielić ciemniejsze obszary od jaśniejszych wyżyn.

Istotne znaczenie ma nie tylko optyka, lecz także wybór miejsca i momentu obserwacji. Najbardziej efektowny widok pojawia się krótko po wschodzie Księżyca, gdy znajduje się nisko nad horyzontem i może zostać zestawiony z linią zabudowy, drzewami lub otwartą przestrzenią, co ułatwia orientację i buduje skalę. Przed wyjściem warto sprawdzić nie tylko prognozę zachmurzenia, lecz również obecność zamglenia i wilgotności powietrza, ponieważ cienka warstwa chmur potrafi rozproszyć światło i zamienić tarczę w jednolitą, prześwietloną plamę. Należy również unikać obserwacji nad nagrzanymi dachami i asfaltowymi powierzchniami, gdzie unoszące się masy powietrza pogarszają ostrość obrazu, szczególnie przy mocniejszym powiększeniu.

Jak zrobić dobre zdjęcie pełni Księżyca?


Widok pełni niemal zawsze wywołuje ten sam odruch: osoby zachwycone jasną tarczą unoszącą się nad miastem lub linią drzew sięgają po telefon, próbując natychmiast zatrzymać ten obraz w kadrze. Niestety najczęściej w galerii ląduje rozmyta, prześwietlona plama, która nie przypomina widoku z rzeczywistości. Problem nie leży w samym sprzęcie, lecz w automatyce, która traktuje nocne niebo jak ciemną scenę i próbuje je rozjaśnić, podczas gdy Księżyc w pełni jest silnie oświetlonym obiektem wymagającym krótkiego czasu ekspozycji. Aby zachować szczegóły mórz księżycowych i zarys większych kraterów, warto obniżyć ekspozycję, a w aparacie z trybem ręcznym ustawić parametry zbliżone do ISO 100, przysłony f/8 do f/11 oraz czasu w przedziale około 1/125 do 1/250 sekundy, a następnie skontrolować histogram i skorygować ustawienia zależnie od przejrzystości powietrza.

Kolejnym wyzwaniem jest stabilność i kompozycja, szczególnie gdy w kadrze ma się znaleźć coś więcej niż sama tarcza. Przy dłuższej ogniskowej nawet minimalne drgania powodują utratę detalu, dlatego statyw, podparcie o stały element architektury lub użycie samowyzwalacza znacząco zwiększają szanse na ostre ujęcie. Smartfony, które nie dysponują teleobiektywem, nie radzą sobie z agresywnym zoomem cyfrowym, dlatego lepszym rozwiązaniem jest potraktowanie Księżyca jako elementu szerszej sceny, na przykład nad linią dachów czy drzew, zamiast próbować wypełnić nim cały kadr. Warto także wykonać serię zdjęć w krótkich odstępach, ponieważ drgania powietrza i niewielkie poruszenia powodują, że jedno ujęcie może być wyraźnie ostrzejsze od pozostałych.


Niemowlęta wiedzą więcej, niż się wydawało. "Złożone procesy poznawcze"© 2026 Associated Press


Tak wygląda serce Drogi Mlecznej według teleskopu ALMA

Jak powstają gwiazdy przy czarnej dziurze? Centralny region Drogi Mlecznej na zdjęciu

Julia Król

Naukowcom udało się uzyskać niezwykle szczegółowe zdjęcie centralnej części Drogi Mlecznej dzięki obserwacjom z teleskopu ALMA. Nowa mapa ujawnia złożoną sieć włóknistych obłoków gazu i pyłu, z których rodzą się gwiazdy, nawet w ekstremalnych warunkach panujących w pobliżu supermasywnej czarnej dziury w centrum naszej galaktyki. Badacze zidentyfikowali dziesiątki cząsteczek oraz procesy formowania się gwiazd, co ma pomóc w zrozumieniu ewolucji galaktyk.


Fragment Drogi Mlecznej z widocznym powiększeniem burzliwego obszaru mgławicy pełnej chmur gazu i gwiazd o różnorodnych barwach oraz pyłu kosmicznego.

Superdokładna mapa centrum Drogi Mlecznej. ALMA odsłania nowe tajemnice kosmosuALMA(ESO/NAOJ/NRAO)/S. Longmore et al. Stars in inset: ESO/D. Minniti et al. Milky Way: ESO/S. Guisarddomena publiczna


Rekordowa mapa centrum Drogi Mlecznej. Odkrycia ALMA w sercu galaktyki


Astronomowie uchwycili centralny region naszej Drogi Mlecznej na zachwycającym zdjęciu, odsłaniając zaskakująco złożoną strukturę zimnego gazu i pyłu. Nowa mapa pokazuje skomplikowaną sieć włóknistych obłoków materii - to właśnie z nich rodzą się gwiazdy nawet w tak ekstremalnym środowisku, jak okolice Centralnej Strefy Molekularnej (CMZ) naszej galaktyki. Po raz pierwszy udało się prześledzić rozmieszczenie zimnego gazu w całym tym obszarze z tak dużą dokładnością.

Zdjęcie powstało dzięki obserwacjom wykonanym przez teleskop radiowy Atacama Large Millimeter/submillimeter Array (ALMA) w ramach projektu ACES. To największa jak dotąd mozaika wykonana przez ten instrument - obejmuje obszar rozciągający się na ponad 650 lat świetlnych i na niebie zajmujący szerokość odpowiadającą trzem tarczom Księżyca ustawionym obok siebie. Kryje gęste obłoki gazu i pyłu, otaczające supermasywną czarną dziurę w centrum naszej galaktyki.


Kolorowa mgławica o nieregularnych kształtach rozciągająca się w poprzek kadru, z widocznymi różowymi i fioletowymi smugami oraz jasnymi fragmentami na tle czarnego, gwiaździstego nieba.

Złożony gazu molekularnego w Centralnej Strefie Molekularnej (CMZ) Drogi MlecznejALMA(ESO/NAOJ/NRAO)/S. Longmore et al. Background: ESO/D. Minniti et al.domena publiczna


- To jedyne jądro galaktyki wystarczająco blisko Ziemi, abyśmy mogli je badać z tak dużą dokładnością - mówi Ashley Barnes, astronom z Europejskiego Obserwatorium Południowego (ESO) w Niemczech, członek zespołu, który uzyskał nowe dane.

Złożona struktura gazu i pyłu w pobliżu czarnej dziury Drogi Mlecznej


Obserwacje ujawniły również bogatą chemię kosmicznych obłoków. Wykryto dziesiątki cząsteczek - od prostych związków, takich jak tlenek krzemu, po bardziej złożone cząsteczki organiczne, m.in. metanol czy etanol.

Gaz układa się w długie włókna, które kierują materię do gęstych skupisk, gdzie mogą formować się nowe gwiazdy. Wiemy, jak przebiega ten proces na obrzeżach Drogi Mlecznej, jednak centrum galaktyki jest znacznie bardziej ekstremalne. Rodzą się tam jedne z najmasywniejszych gwiazd, które żyją krótko i kończą swoje istnienie potężnymi eksplozjami supernowych. Badacze liczą, że analiza nowych danych pomoże wyjaśnić, jak takie warunki wpływają na proces narodzin gwiazd i rozwój całych galaktyk.

- Badając, jak rodzą się gwiazdy w strefie CMZ, możemy również uzyskać wyraźniejszy obraz tego, jak galaktyki rosły i ewoluowały - dodaje kierownik ACES Steve Longmore, profesor astrofizyki na Uniwersytecie Johna Mooresa w Liverpoolu w Wielkiej Brytanii. - Uważamy, że region ten ma wiele cech wspólnych z galaktykami z wczesnego Wszechświata, gdzie gwiazdy powstawały w chaotycznych, ekstremalnych środowiskach.

Nowa mapa to dopiero początek bardziej szczegółowych badań, jak twierdzą naukowcy.

- Nadchodząca aktualizacja szerokopasmowej czułości ALMA, wraz z Ekstremalnie Wielkim Teleskopem ESO, wkrótce pozwolą nam zajrzeć jeszcze głębiej w ten region - podsumowuje Barnes.


Zabawa w udawanie. Małpy człekokształtne mają rozwiniętą wyobraźnię© 2026 Associated Press


Astronauta przyznał, że ewakuacja z ISS to jego "wina"

Astronauta przyznał, że ewakuacja z ISS to jego "wina"

Daniel Górecki

W oświadczeniu opublikowanym w środę wieczorem 58-letni weteran lotów kosmicznych, Mike Fincke, potwierdził, że to jego stan zdrowia doprowadził do pierwszej w historii ewakuacji medycznej NASA.


Astronauta w białym skafandrze kosmicznym otoczony przez zespół techniczny, w tle widoczne osoby w mundurach z emblematami NASA i SpaceX, atmosfera radości i współpracy po zakończeniu misji kosmicznej.

Astronauta NASA Mike Fincke na pokładzie statku SpaceX SHANNON po wodowaniu w Oceanie SpokojnymBILL INGALLSNASA


Astronauta Mike Fincke potwierdził, że to on był chorym członkiem załogi Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, o którym informowano w styczniu. Nie podał szczegółów dotyczących swojego stanu zdrowia, ale podkreślił, że jego kondycja "szybko się ustabilizowała" dzięki pomocy współtowarzyszy misji oraz lekarzy naziemnych.

Lot kosmiczny to niezwykły przywilej, ale czasem przypomina nam, jak bardzo jesteśmy ludźmi

Zdarzenie medyczne wymagające natychmiastowej uwagi


Astronauta poleciał na orbitę wraz z trzema innymi członkami załogi na pokładzie statku SpaceX latem ubiegłego roku. Misja zakończyła się wcześniej niż planowano, a konkretniej 15 stycznia, tydzień po tym, jak Fincke doświadczył "zdarzenia medycznego wymagającego natychmiastowej uwagi".

549 dni w kosmosie


Z powodu problemów zdrowotnych odwołano planowany spacer kosmiczny, w którym Fincke miał uczestniczyć wraz z innym astronautą NASA. Po wodowaniu kapsuły w Oceanie Spokojnym, cała czwórka została przewieziona do szpitala w San Diego, a następnego dnia wróciła do Houston.

Podczas konferencji prasowej, gdy jego tożsamość nie była jeszcze ujawniona, Fincke wspominał, że w czasie incydentu na stacji kluczową rolę odegrał ultrasonograf pokładowy, który pozwolił ocenić jego stan zdrowia. W środowym oświadczeniu dodał, że jego przypadek nie stanowił sytuacji nagłej, jednak zespół chciał "skorzystać z zaawansowanego obrazowania medycznego, którego nie ma na pokładzie ISS".

Mike Fincke, emerytowany pułkownik Sił Powietrznych USA, został astronautą w 1996 roku. Spędził 549 dni w kosmosie podczas czterech misji, w tym jednej przerwanej właśnie z powodów medycznych.


Nie musisz być wybitnym naukowcem, aby pracować na... Antarktydzie© 2026 Associated Press


Stare skały z misji Apollo wyjaśniły zagadkę magnetyzmu Księżyca

Skały z misji Apollo wyjaśniły największą zagadkę Księżyca

Krzysztof Sulikowski

Zagadka pola magnetycznego Księżyca sprzed miliardów lat została prawdopodobnie rozwiązana przez naukowców z Oxfordu. Nowe badanie opublikowane w "Nature Geoscience" sugeruje, że silny magnetyzm był zjawiskiem ulotnym, a nie trwałym procesem, jak dotychczas sądzono. Próbki z misji Apollo, pobrane z tytanowych mórz księżycowych, okazały się niereprezentatywne i przez dekady doprowadzały badaczy do błędnych wniosków. Nadchodzące misje Artemis pozwolą ostatecznie zweryfikować tę hipotezę.


Alan Bean w trakcie misji Apollo 12 trzyma próbkę regolitu księżycowego. Zdjęcie wykonano w "Oceanie Burz" w 1969 roku

Alan Bean w trakcie misji Apollo 12 trzyma próbkę regolitu księżycowego. Zdjęcie wykonano w "Oceanie Burz" w 1969 rokuNASAdomena publiczna



Spis treści:

  1. Zagadka pola magnetycznego Księżyca znalazła wyjaśnienie

  2. Próbki skał z misji Apollo były niereprezentatywne

  3. Nowa era lotów na Księżyc umożliwi przetestowanie hipotezy

Zagadka pola magnetycznego Księżyca znalazła wyjaśnienie


Przez dziesięciolecia naukowcy zajmujący się planetologią starali się zrozumieć tajemnicę ukrytą w próbkach księżycowych skał przywiezionych przez astronautów misji Apollo w latach 60. i 70. XX wieku. Minerały zawarte w tych skałach posiadały zapisany ślad pola magnetycznego, które ponad 3,5 miliarda lat temu miało siłę porównywalną do dzisiejszego pola magnetycznego Ziemi, a niekiedy nawet większą.

Stanowiło to ogromne wyzwanie dla badaczy, ponieważ generowanie tak silnego pola wymaga istnienia dynama, czyli wirującego, stopionego jądra. Większość ekspertów uważała jednak, że niewielkie jądro Księżyca powinno ostygnąć już miliard lat po jego powstaniu. W rozwikłaniu zagadki nie pomagał fakt, że inne starożytne skały z tego samego okresu sugerowały, iż pole magnetyczne było w rzeczywistości słabe.

Nowe badania, które opublikowano 26 lutego w prestiżowym "Nature Geoscience", proponują przełomowe rozwiązanie tej zagadki. Zespół naukowców, w tym geolożka procesów planetarnych Claire Nichols, petrolog Jon Wade i geonaukowiec Simon Stephenson z Uniwersytetu Oksfordzkiego, zaproponował hipotezę, że magnetyzm Księżyca był zjawiskiem ulotnym. W okresie między 3,5 a 4 miliardami lat temu bogata w tytan magma mogła topić się epizodycznie tuż nad jądrem Księżyca.

Owe "krople" magmy unosiły się w postaci pióropuszy, które napędzały erupcje wulkaniczne na powierzchni. Poprzez okresowe wzburzanie księżycowego jądra te nagłe procesy topnienia powodowały, że pole magnetyczne Księżyca intensyfikowało się w krótkich, potężnych impulsach, trwających nie dłużej niż 5 tysięcy lat, a możliwe, że nawet zaledwie kilka dekad.

Próbki skał z misji Apollo były niereprezentatywne


Naukowcy z Oxfordu zauważyli, że silne pole magnetyczne rejestrowały jedynie te skały księżycowe, które różniły się składem chemicznym od pozostałych. Próbki o wysokiej zawartości tytanu wykazywały silne namagnesowanie, podczas gdy te o niskiej zawartości tytanu (6%) wskazywały na słabe pole. Co istotne, oba rodzaje bazaltów były w równym stopniu zdolne do zapisywania magnetyzmu, co oznacza, że bogate w tytan skały na powierzchni były w unikalny sposób powiązane z samym procesem generowania pola.

Według nowej teorii tytanowe skały na dnie płaszcza Księżyca topiły się, wyciągając ciepło z jądra i otoczenia, co tymczasowo uruchamiało dynamo. Magma następnie unosiła się i zastygała na powierzchni jako bazalt, utrwalając informację o silnym polu magnetycznym w trakcie swojego chłodzenia.


Schematyczny przekrój planety lub księżyca pokazujący strukturę wewnętrzną, warstwy skorupy oraz przepływ skał magmowych na powierzchni. Zaznaczone są różne rodzaje kumulatów, jądro, skorupa anortozytowa, a także obecność pola magnetycznego.

Okresy silnego magnetyzmu Księżyca były epizodyczne i krótkotrwałe. Wiązały się z jego procesami wulkanicznymiNichols, C.I.O., Wade, J. & Stephenson, S.N. (CC BY 4.0)materiał zewnętrzny


Eksperci wyjaśniają również, dlaczego wcześniejsze analizy sugerowały trwający miliony lat okres silnego magnetyzmu. Przyczyną może być błędna selekcja próbek. Misje Apollo lądowały głównie na płaskich równinach utworzonych przez potoki lawy, znanych jako morza księżycowe. Choć były to bezpieczne lądowiska, to obszary te nie są reprezentatywne dla całej geologii Księżyca, jako że są one naturalnie bogate w bazalty tytanowe.

"Nasze nowe badanie sugeruje, że próbki z misji Apollo są obciążone błędem próby [ang. sampling bias] i ograniczone do ekstremalnie rzadkich zdarzeń, które trwały przez kilka tysięcy lat, ale do tej pory były one interpretowane jako reprezentujące 0,5 miliarda lat księżycowej historii. Wygląda na to, że błąd w doborze próbek uniemożliwiał nam uświadomienie sobie, jak krótkie i rzadkie były te zdarzenia silnego magnetyzmu" - wyjaśniła prof. Claire Nichols, główna autorka badania.

Naukowcy przez lata opierali więc swoje wnioski na próbkach, które dokumentowały jedynie te krótkie, intensywne wybuchy aktywności magnetycznej, a nie ogólny stan pola magnetycznego przez większość historii Księżyca.

Nowa era lotów na Księżyc umożliwi przetestowanie hipotezy


Mimo że nowa analiza może nie wyjaśniać całej historii księżycowego magnetyzmu, to stanowi ona intrygujące wyjaśnienie dla konkretnego okna czasowego, trwającego 500 milionów lat. Autorzy badania podkreślają, że ich hipoteza stawia konkretne, testowalne prognozy, które będzie można zweryfikować dzięki nowym próbkom z Księżyca. Te powinny nadejść w najbliższym czasie, jako że właśnie wkraczamy w nową erę lotów na Księżyc.

Dwie chińskie misje dostarczyły już nowe materiały badawcze, a NASA planuje ponowne wysłanie astronautów w misji Artemis III w nadchodzących latach. Co dalej? Celem naukowców na najbliższą dekadę pozostaje pełna rekonstrukcja tego, jak powstawało pole magnetyczne Księżyca oraz jak zmieniało się w czasie, co pozwoli lepiej zrozumieć ewolucję naszego naturalnego satelity.

"Jesteśmy teraz w stanie przewidzieć, jakie typy próbek zachowają określone natężenia pola magnetycznego na Księżycu. Nadchodzące misje Artemis oferują nam szansę przetestowania tej hipotezy i dalszego wgłębienia się w historię lunarnego pola magnetycznego" - wyjaśnia współautor badania, dr Simon Stephenson.

Źródła:

  1. Nichols, C.I.O., Wade, J. & Stephenson, S.N. An intermittent dynamo linked to high-titanium volcanism on the Moon. Nat. Geosci. (2026). DOI: 10.1038/s41561-026-01929-y

  2. University of Oxford. Solved: New analysis of Apollo Moon samples finally settles debate about the Moon's magnetic field. (2026).

  3. Thaler, P. Moon's ancient magnetic field may have flickered on and off. Science (2026). DOI: 10.1126/science.zdji7x4


Niemowlęta wiedzą więcej, niż się wydawało. "Złożone procesy poznawcze"© 2026 Associated Press


Ponownie przebadali skałę z Marsa. Odkryli sekrety "Czarnej Piękności"

Ponownie przebadali skałę z Marsa. Odkryli sekrety "Czarnej Piękności"

Daniel Górecki

Dzięki nowoczesnym technikom obrazowania naukowcy w końcu mogą analizować meteoryty bez niszczenia ich fragmentów. Najnowsze badania zespołu Estrid Naver z Duńskiego Uniwersytetu Technicznego pokazują zaś, jak skuteczne może być połączenie klasycznej i neutronowej tomografii komputerowej w analizie jednego z najsłynniejszych meteorytów, NWA 7034, znanego jako Black Beauty.


Fragment meteorytu trzymany w rękawiczkach ochronnych, o ciemnej, nieregularnej powłoce z widoczną strukturą powierzchni i wyraźnym przełamem, obok znajduje się kostka kalibracyjna z oznaczeniem 1 cm.

4,5 miliarda lat historii Marsa. Naukowcy zaglądają do wnętrza Black BeautyNASAdomena publiczna


Black Beauty (Czarna Piękność) to fragment Marsa, który prawdopodobnie oderwał się od powierzchni planety po wielkim impakcie i spadł na Ziemię. Materiał, z którego powstał, liczy sobie około 4,48 mld lat, co czyni go jednym z najstarszych znanych fragmentów Czerwonej Planety. Meteoryt swoją nazwę zawdzięcza wyjątkowej urodzie, bo czarne, błyszczące fragmenty przyciągają uwagę zarówno naukowców, jak i kolekcjonerów.

Cenny kawałek Marsa


Do tej pory badania wymagały odcinania fragmentów, które następnie były kruszone lub rozpuszczane, by poznać ich skład chemiczny. Teraz nie jest to już konieczne, a wszystko za sprawą tomografii komputerowej, co umożliwiło ponowne zbadanie "Piękności". Zespół naukowców zastosował dwie metody, tj. klasyczne skanery rentgenowskie, które świetnie wykrywają ciężkie pierwiastki, jak żelazo czy tytan oraz tomografię neutronową, która jest lepsze w penetracji gęstych materiałów i co kluczowe w tym przypadku, pozwala wykryć wodór, czyli jeden z głównych składników wody.

Woda była wszędzie


Dzięki tym technikom naukowcy odkryli w Black Beauty nowe "klasty", czyli drobne fragmenty skał zatopione w większej masie. Choć sama obecność klastów była znana, nowe badanie odkryło ich nowy rodzaj nazwany "hydrogen-rich Iron oxyhydroxide" (H-Fe-ox).

Choć te fragmenty zajmują zaledwie 0,4 proc. objętości próbki wielkości paznokcia, zawierają aż 11 proc. całkowitej wody w tym fragmencie meteorytu. Black Beauty sama w sobie ma około 6000 ppm wody, co jest niezwykle wysoką wartością, biorąc pod uwagę obecny, bardzo suchy stan Marsa.

Co ważne, odkrycia te współgrają z analizami pobranymi przez łazik Perseverance w kraterze Jezero. Choć próbki pochodzą z zupełnie innych rejonów Marsa, obie wskazują na istnienie płynnej wody na powierzchni planety miliardy lat temu.

Naukowcy liczyli na to, że te same techniki tomografii zastosują w nadchodzących próbkach z misji Mars Sample Return. Skanery pozwalają bowiem zajrzeć przez tytanowe pojemniki, w których próbki są transportowane, jednak odwołanie programu NASA oznacza znaczące opóźnienia, ale być może podobną misję zrealizują Chińczycy.


"Wydarzenia": "Dron" Słowem Roku 2025Polsat News


USA po 50 latach ujawniają JUMPSEAT. Szpieg, który podsłuchiwał ZSRR

USA po 50 latach ujawniają JUMPSEAT. Szpieg, który podsłuchiwał ZSRR

Daniel Górecki

Po ponad pięćdziesięciu latach milczenia Stany Zjednoczone oficjalnie ujawniły istnienie programu JUMPSEAT - jednego z najbardziej sekretnych przedsięwzięć wywiadowczych ery zimnej wojny. Narodowe Biuro Rozpoznawcze (NRO) zdeklasyfikowało jego podstawowe informacje, przyznając, że satelity te były pierwszą generacją amerykańskich kosmicznych systemów SIGINT (Signals Intelligence) działających na wysokich orbitach eliptycznych, a ich zadaniem było… podsłuchiwanie świata.


Montowana na czarnym tle naukowa sonda balonowa wyposażona w anteny obok widoku Ziemi z dużej wysokości, gdzie widać zakrzywienie planety oraz promienie słoneczne na tle atmosfery.

Po pół wieku milczenia USA ujawniły JUMPSEAT - kosmiczny podsłuch ZSRRNRO123RF/PICSEL


Gdy w 1945 roku ucichły ostatnie strzały II wojny światowej, świat wszedł w nową epokę, w której o dominacji miała decydować przewaga technologiczna. Stany Zjednoczone i Związek Radziecki, dotychczas sojusznicy, szybko stali się rywalami w tym wyścigu, zarówno na Ziemi, jak i poza nią, bo kosmos - dotąd niedostępny - zaczął jawić się jako kolejne strategiczne pole bitwy.

W obu krajach gwałtownie przyspieszył rozwój technologii kosmicznych, które miały być wykorzystywane zarówno w celach pokojowych, jak i do osiągnięcia określonych celów militarnych. Każdy sukces w eksploracji kosmosu miał zatem podwójne znaczenie, był jednocześnie triumfem nauki i demonstracją zdolności szpiegowania, zastraszania czy prowadzenia działań bojowych.

Sputnik 1 zmienił wszystko


Kiedy więc 4 października 1957 roku Związek Radziecki wystrzelił Sputnika 1, w Stanach Zjednoczonych zapanowała panika. Bo chociaż chodziło o prostą konstrukcję, niewielkiego satelitę o masie 83 kilogramów i rozmiarze większej piłki plażowej, sama wizja była dla amerykańskiej opinii publicznej nie do zaakceptowania. Jak to radziecki satelita ma krążyć nad USA, pozwalając przeciwnikowi nie tylko obserwować z orbity, ale także atakować z przestrzeni kosmicznej?

Co więcej, wydarzenia było też symboliczne - człowiek po raz pierwszy w historii umieścił na orbicie sztuczny obiekt. W odpowiedzi prezydent Dwight D. Eisenhower w ciągu kilku miesięcy uruchomił szeroko zakrojony program modernizacji edukacji i nauki, a kongres przyjął National Defense Education Act, czyli federalną inicjatywę wartą ponad miliard dolarów, która miała kształcić nowe pokolenie inżynierów, fizyków i matematyków zdolnych dorównać radzieckiej technologii.


Oficjalny dokument z pieczęcią Narodowego Biura Rozpoznania Stanów Zjednoczonych, zatytułowany Memorandum do Dyrektora Wywiadu Narodowego dotyczący ograniczonego odtajnienia danych na temat satelity sygnałowego JUMPSEAT. Zawiera tekst odnoszący się do ...

Memorandum odtajniające JUMPSEATNROdomena publiczna


Amerykanie odpowiadają


W efekcie zaledwie cztery miesiące po Sputniku Amerykanie odnieśli podobny sukces - 31 stycznia 1958 roku na orbitę trafił ich pierwszy satelita Explorer 1. Wraz z tym startem zaczął się też nowy wymiar zimnej wojny, wyścig o panowanie nad orbitą, w którym każdy sukces technologiczny był jednocześnie demonstracją siły. W odpowiedzi na te gwałtowne napięcia Narodowe Biuro Rozpoznawcze (NRO), we współpracy z Siłami Powietrznymi USA (USAF), rozpoczęło więc prace nad systemem zdolnym do przechwytywania emisji radiowych, radarowych i telemetrycznych z ogromnych odległości.

W takich właśnie okolicznościach w latach 60. narodził się satelita JUMPSEAT, o którego istnieniu dowiedzieliśmy się dopiero teraz. Po ponad pięćdziesięciu latach milczenia Dyrektor Narodowego Biura Rozpoznawczego (NRO) oficjalnie ujawnił program pierwszej amerykańskiej generacji satelitów rozpoznania sygnałowego (SIGINT) operujących na orbitach silnie eliptycznych (HEO).


Schematyczny rysunek sprzętu satelitarnego, pokazujący różne komponenty, takie jak anteny kierunkowe i omnikierunkowe, platformę sprzętową, tłumik nutacji, adapter oraz elementy obracające się wokół osi.

Szkice amerykańskiego satelity JUMPSEAT ujawnione przez NRONROdomena publiczna


JUMPSEAT o "dziko" eliptycznej orbicie


Satelity JUMPSEAT powstawały w ramach projektu o kryptonimie "Project EARPOP" i w przeciwieństwie do wcześniejszych systemów GRAB i POPPY, działających na niskich orbitach, miały operować na orbitach typu Mołnia. Niezwykle eliptycznych, o czasie obiegu ok. 12 godzin, co pozwalało im przez wiele godzin "wisieć" nad północną półkulą, skąd mogły monitorować emisje z terytorium ZSRR, Arktyki i rejonów strategicznych dla obrony nuklearnej.

Pierwszą jednostkę wyniesiono z Vandenberg Air Force Base w Kalifornii w 1971 roku, a do 1987 roku na orbitę trafiło łącznie osiem satelitów, oznaczonych numerami misji 7701-7708. Ich orbity sięgały od 1000 km w perygeum (punkt na eliptycznej orbicie satelity, gdzie znajduje się on najbliżej ciała, wokół którego krąży) do niemal 40 000 km w apogeum (punkt na eliptycznej orbicie satelity, gdzie znajduje się on najdalej od ciała, wokół którego krąży) - to parametry, które dziś wciąż budzą respekt wśród inżynierów orbitalnych.


Model techniczny urządzenia wyposażony w dwie duże, siatkowe anteny paraboliczne zamontowane pionowo jedna nad drugą, z widocznymi szczegółami konstrukcji i elementami elektronicznymi, całość prezentowana na neutralnym tle.

Tajny amerykańskie satelita JUMPSEATNROdomena publiczna


Zimnowojenne ucho USA


Z takiego dystansu JUMPSEAT mógł prowadzić nasłuch sygnałów elektronicznych, łączności i transmisji danych z powierzchni Ziemi. Dane były następnie przesyłane do centrów NRO, gdzie analizowano je i przekazywano dalej do NSA, Departamentu Obrony i innych instytucji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo narodowe. Ten sekretny program był więc w istocie pierwszym kosmicznym uchem Ameryki, które w latach największego napięcia między mocarstwami zapewniało przewagę informacyjną.

Znaczenia programu JUMPSEAT nie sposób przecenić. Dzięki jego orbicie Stany Zjednoczone uzyskały nowy punkt obserwacyjny - kosmiczne ucho, które mogło wychwytywać najcichsze sygnały z terytoriów przeciwnika

JUMPSEAT stał się fundamentem dla wszystkich późniejszych amerykańskich satelitów SIGINT działających na orbitach HEO. Choć jego dokładne możliwości wciąż pozostają częściowo tajne, wiadomo, że był on zdolny do przechwytywania zarówno transmisji radarowych, jak i komunikacji wojskowej. W kolejnych dekadach satelity te służyły w trybie przekaźnikowym, aż ostatecznie zostały wycofane z eksploatacji w 2006 roku.

Pionier nowej epoki wywiadu kosmicznego


W memorandum dekla­syfikacyjnym dyrektor NRO, Christopher Scolese, podkreślił, że ujawnienie programu nie stanowi zagrożenia dla obecnych systemów i jest "aktem przejrzystości wobec społeczeństwa". Wraz z decyzją upubliczniono również modele i ilustracje wczesnych satelitów JUMPSEAT.

I choć JUMPSEAT przeszedł już do historii, jest świadectwem narodzin epoki satelitów szpiegowskich, a jego duch wciąż unosi się nad orbitą. To właśnie on zapoczątkował amerykańską tradycję wykorzystywania orbit eliptycznych do celów wywiadowczych - rozwiązania, które jest dziś standardem w satelitach rozpoznania elektronicznego.

JUMPSEAT to nie tylko kawałek historii technologicznej - to kamień milowy, który pokazał, że dominacja w przestrzeni kosmicznej zaczyna się od zdolności słuchania

Meduzy śpią podobnie jak ludzie, mimo że nie mają mózgu i oczu© 2026 Associated Press


Kiedy jest najkrótszy dzień w 2025 roku? Przesilenie zimowe


Spis treści:

  1. Kiedy jest najkrótszy dzień w 2025?

  2. Ile trwa najdłuższa noc w roku?

  3. Czym jest przesilenie zimowe?

Pierwszy śnieg już za nami, a zima nawet się jeszcze nie zaczęła. Przypominamy, kiedy oficjalnie rozpoczyna się zima astronomiczna oraz, czym jest przesilenie zimowe - o co chodzi w tym zjawisku?

Kiedy jest najkrótszy dzień w 2025?


Najkrótszy dzień w roku wypada w niedzielę 21 grudnia 2025. To dzień przesilenia zimowego, czyli moment, w którym Słońce znajduje się w punkcie najdalej wysuniętym na południe - góruje wtedy nad Zwrotnikiem Koziorożca. Po naszej stronie globu Słońce znajduje się wtedy najniżej w ciągu całego roku. Co ciekawe, na półkuli południowej jest to początek lata, a dzień wtedy trwa tam najdłużej w ciągu roku.

Data, podczas której wypada przesilenie, często się powtarza. Warto jednak pamiętać, że może się lekko zmieniać i uciekać jeden dzień w przód lub w tył. Dzieje się tak dlatego, że nasz kalendarz nie jest idealnie zsynchronizowany z ruchem Ziemi. Jeden pełny obieg wokół Słońca trwa około 365,24 dnia, a nie równe 365 - i właśnie przez tę "ćwiartkę dnia" co kilka lat trzeba dodać rok przestępny. W efekcie moment przesilenia może wypadać odrobinę wcześniej lub później. Swoje robią też naturalne zmiany w orbicie oraz delikatne "kołysanie" osi Ziemi, które wpływają na to, kiedy dokładnie zaczyna się astronomiczna zima.

Ile trwa najdłuższa noc w roku?


Nie ma jednej odpowiedzi na to pytanie - wszystko zależy od tego, w której części Polski się znajdujemy. Można jednak przyjąć, że dzień potrwa zaledwie około 7 godzin i 40 minut, co oznacza, że noc zajmie całą resztę doby - ponad 16 godzin ciemności. Słońce zajdzie już około godziny 16:03.

Długość dnia i nocy na terenie Polski może się różnić nawet o ponad godzinę - w punkcie najdalej wysuniętym na północ dzień będzie trwał przez ok. 7 godzin i 15 minut, a na południe nawet 8 godzin i 10 minut.

Jest to jednak kluczowy moment w ciągu roku, na który czeka mnóstwo osób. To właśnie od przesilenia zimowego długość dnia będzie stopniowo się zwiększać, a nocy zmniejszać. Początkowo te różnice będą niewielkie, ale w lutym proces ten przyśpieszy, a my będziemy mogli cieszyć się większą ilością światła podczas doby.

Czym jest przesilenie zimowe?


Przesilenie zimowe to zjawisko powiązane z ruchem Słońca - dzięki niemu w naszej strefie klimatycznej możemy wyróżnić cztery pory roku. Przesilenie jest jednym z kluczowych momentów w rocznym cyklu astronomicznym, podobnie jak równonoc jesienna i wiosenna czy przesilenie letnie.

Najkrótszy dzień roku oznacza dla nas oficjalny koniec jesieni i początek zimy astronomicznej - potrwa ona do 20 marca, czyli do dnia równonocy wiosennej. Nie należy jednak mylić tego pojęcia z zimą kalendarzową czy meteorologiczną. Zima kalendarzowa rozpoczyna się 22 grudnia i zawsze trwa równo trzy miesiące. Z kolei zima meteorologiczna zaczyna się 1 grudnia, dzięki czemu jest sporym ułatwieniem dla specjalistów - ułatwia badania statystyczne i dokładne obliczanie danych.

Źródło: geekweek.interia.pl, kalendarz.livecity.pl


Kiedy atakuje cię własne ciało. Toczeń i inne choroby autoimmunologiczne© 2025 Associated Press


❌