Widok normalny

Otrzymane dzisiaj — 8 kwietnia 2026 Nauka - Nauka - RMF24

Wskaźnik BMI kłamie? Masa ciała dorosłych błędnie oceniona w co trzecim przypadku

7 kwietnia 2026, 08:19
  • Wczoraj, 7 kwietnia (08:19)

    Nowe badania opublikowane w czasopiśmie „Nutrients” wskazują, że wskaźnik masy ciała (BMI) może prowadzić do błędnej klasyfikacji stanu zdrowia ponad jednej trzeciej dorosłych. Analiza przeprowadzona przez naukowców z Uniwersytetu w Weronie oraz Bejruckiego Uniwersytetu Arabskiego wykazała, że BMI często zawyża lub zaniża skalę nadwagi, otyłości oraz niedowagi.

    • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl

    Badanie objęło 1351 dorosłych, których skład ciała oceniano za pomocą metody DXA (dual-energy X-ray absorptiometry), uznawanej za standard w pomiarze tkanki tłuszczowej. 

    Porównanie wyników BMI z pomiarami DXA ujawniło, że ponad jedna trzecia uczestników została błędnie sklasyfikowana. 

    Wśród osób uznanych za otyłe według BMI, 34 proc. miało jedynie nadwagę. Jeszcze większe różnice odnotowano w grupie z nadwagą, gdzie błędy dotyczyły aż 53 proc. osób.

    Największe rozbieżności dotyczyły kategorii niedowagi. Według pomiaru DXA ponad dwie trzecie osób z tej grupy miało prawidłową masę ciała. Nawet wśród osób z prawidłową masą ciała, 22 proc. przypadków wykazało różnice w klasyfikacji między BMI a DXA.

    Autorzy badania podkreślają, że błędna klasyfikacja wynika z ograniczeń BMI, które nie mierzy bezpośrednio ilości ani rozmieszczenia tkanki tłuszczowej, opierając się jedynie na wadze i wzroście

    Mimo to BMI pozostaje szeroko stosowany w praktyce klinicznej i polityce zdrowotnej. 

    Naukowcy sugerują aktualizację wytycznych oceny tkanki tłuszczowej, uwzględniając dodatkowe metody, takie jak pomiary obwodów ciała czy fałdów skórnych.

Dalsza część artykułu pod materiałem video:

40 minut ciszy. Astronauci misji Artemis II po ciemnej stronie Księżyca

7 kwietnia 2026, 06:34

40 minut ciszy. Astronauci misji Artemis II po ciemnej stronie Księżyca

Wczoraj, 7 kwietnia (06:34)

Po 40 minutach ciszy radiowej astronauci misji Artemis II odzyskali łączność z NASA. Załoga statku Orion, która przez sześć godzin eksplorowała nieoświetloną półkulę Księżyca, wraca na Ziemię z rekordem i niezapomnianymi przeżyciami. "Wspaniale znów słyszeć Ziemię" - mówiła Christina Koch po wyjściu z cienia radiowego.

Wspaniale znów słyszeć Ziemię. Zawsze wybierzemy Ziemię, zawsze wybierzemy siebie nawzajem - powiedziała specjalistka misji Artemis II Christina Koch.

Podczas sześciogodzinnego pobytu po ciemnej stronie Księżyca astronauci byli świadkami zjawisk, które dotąd można było jedynie sobie wyobrażać. Przez iluminatory Oriona obserwowali wschód i zachód Ziemi.

Całkowicie spektakularne i surrealistyczne. Brakuje przymiotników, by oddać to, co widzimy przez okna - mówił dowódca misji, Reid Wiseman.

Astronauci na żywo obserwowali również rozbłyski świetlne, powstające w wyniku uderzeń meteoroidów w powierzchnię Srebrnego Globu.

Misja Artemis II już przeszła do historii. Statek Orion oddalił się od Ziemi na rekordową odległość 406 771 kilometrów, bijąc dotychczasowy rekord załogowej misji Apollo 13. 

Wykorzystując unikalną perspektywę, załoga postanowiła nadać nazwy dwóm dotąd bezimiennym kraterom. Jeden z nich ochrzczono "Integrity" - na cześć statku kosmicznego. Drugi nazwano "Carroll", by upamiętnić żonę dowódcy misji, która zmarła na raka w 2020 roku. 

To jasny punkt na Księżycu - powiedział astronauta Jeremy Hansen.

Lot Artemis II to pierwsza od czasów programu Apollo załogowa wyprawa w okolice Księżyca. To próba generalna przed planowanym na 2028 rok lądowaniem człowieka na powierzchni naszego naturalnego satelity. 

W skład załogi wchodzą: Christina Koch, Reid Wiseman, Victor Glover oraz Jeremy Hansen. Po niezwykłej podróży wokół Księżyca, załoga Artemis II rozpoczęła już podróż powrotną. Lądowanie na wodach Pacyfiku zaplanowano na piątek.

Artemis II: Nowy rekord najdalszego od Ziemi załogowego lotu

6 kwietnia 2026, 19:54

Poniedziałek, 6 kwietnia (19:54)

Około godziny 19:56 czasu polskiego załoga misji Artemis II pobiła rekord najdalszej odległości od Ziemi, w jakiej kiedykolwiek znalazł się człowiek. Rekord ten wynosił dotychczas 398 594 km i został ustanowiony przez załogę Apollo 13 w kwietniu 1970 roku podczas awaryjnego powrotu na Ziemię. Astronauci kontynuują przygotowania do dzisiejszego przelotu wokół Księżyca

Załoga misji Artemis II kontynuuje przygotowania do dzisiejszego przelotu wokół Księżyca - pierwszego dla ludzi od czasów Apollo 17 w 1972 roku. Tradycyjnie NASA budzi astronautów muzyką. Tym razem Reidowi Wisemanowi, Victorowi Gloverowi i Christinie Koch z NASA oraz Jeremy’emu Hansenowi z Kanadyjskiej Agencji Kosmicznej 30 tysięcy kilometrów od Księżyca towarzyszyły dźwięki utworu "Good Morning" Mandisy i TobyMaca.

Załoga otrzymała także specjalną wiadomość nagraną przez astronautę Apollo 8 i Apollo 13, Jima Lovella, przed jego śmiercią w 2025 roku.

"Witajcie, Artemis II! Tu astronauta Apollo, Jim Lovell. Witam w mojej dawnej okolicy! Kiedy Frank Borman, Bill Anders i ja okrążaliśmy Księżyc podczas misji Apollo 8, po raz pierwszy w historii ludzkość mogła zobaczyć Księżyc z bliska oraz spojrzeć na naszą planetę, co zainspirowało i zjednoczyło ludzi na całym świecie. Jestem dumny, że mogę przekazać wam tę pałeczkę, gdy będziecie okrążać Księżyc i przygotowywać grunt pod misje na Marsa dla dobra nas wszystkich. To historyczny dzień i wiem, jak bardzo będziecie zajęci. Ale nie zapomnijcie cieszyć się widokiem. Reid, Victor, Christina, Jeremy oraz wszystkie wspaniałe zespoły wspierające was, powodzenia i szerokiej drogi od nas wszystkich tutaj, na dobrej Ziemi" - powiedział Jim Lovell.

Około godziny 19:56 czasu polskiego załoga Oriona pobiła rekord najdalszej odległości od Ziemi, w jakiej kiedykolwiek znalazł się człowiek. Ten rekord wynosił do tej pory 398 594 km i został ustanowiony przez załogę Apollo 13 w kwietniu 1970 roku podczas awaryjnego powrotu na Ziemię. Orion osiągnie maksymalną odległość od Ziemi o godzinie 01:07 czasu polskiego. Będzie wtedy 405 174 km od naszej planety.

Obserwacje Księżyca zaplanowano od 20:45 naszego czasu. Około siedmiogodzinny przelot obejmuje okres, gdy statek Orion będzie na tyle blisko Księżyca, że załoga będzie mogła dokładnie obserwować cechy geologiczne powierzchni księżycowej. Obserwacje będą prowadzone w parach. Jeden członek załogi będzie fotografował powierzchnię Srebrnego Globu, drugi będzie opisytwał co widzi na włąsne oczy. Druga para będzie w tym czasie wspierać pierwszą, wykonując zdjęcia astronautów przy oknach Oriona, filmując, podając im karty pamięci do aparatów i komunikując się z centrum kontroli lotu. W miarę trwania obserwacji pary będą się wymieniać rolami.

Gdy Orion znajdzie się za Księżycem, około godziny 00:44, misja wejdzie w zaplanowaną przerwę w łączności trwającą około 40 minut. W tym czasie Księżyc blokuje sygnały radiowe niezbędne do utrzymania kontaktu ze statkiem przez sieć Deep Space Network. Krótko po utracie sygnału Orion znajdzie się najbliżej powierzchni Księżyca. Około godziny 01:02 czasu polskiego znajdzie się zaledwie 6 524 km nad powierzchnią.

Pod koniec obserwacji, od godziny 02:35, załoga będzie świadkiem zaćmienia Słońca z kosmosu, gdy Orion, Księżyc i Słońce znajdą się na jednej linii. Astronauci zobaczą, jak Słońce znika za Księżycem na niemal godzinę. W tym czasie będą obserwować w dużej mierze zacieniony Księżyc i wykorzystają okazję do analizy korony słonecznej, zewnętrznej atmosfery Słońca, widocznej wokół krawędzi Księżyca.

NASA opublikowała harmonogram kluczowych wydarzeń przelotu Artemis II wokół Księżyca:

19:56 - Załoga Artemis II ma pobić rekord najdalszej odległości od Ziemi osiągniętej przez ludzi, ustanowiony przez Apollo 13 w 1970 roku.

20:45 - Rozpoczęcie obserwacji Księżyca.

00:44 - Centrum kontroli spodziewa się tymczasowej utraty łączności z załogą, gdy statek Orion znajdzie się za Księżycem.

00:45 - Podczas "Zachodu Ziemi" nasza planeta z perspektywy Oriona zniknie za Księżycem.

01:02 - Orion osiąga najbliższe podejście do Księżyca.

01:07 - Załoga osiąga maksymalną odległość od Ziemi podczas misji Artemis II.

01:25 - "Wschód Ziemi" - załoga będzie świadkiem ponownego pojawienia się Ziemi po przeciwnej stronie Księżyca.

01:25 - Centrum kontroli lotu odzyskuje łączność z astronautami.

02:35 - 03:32 - Podczas zaćmienia Słońca, nasza gwiazda z perspektywy załogi zniknie za Księżycem.

03:20 - Zakończenie obserwacji Księżyca.

19:25 - Orion opuści strefę wpływu grawitacyjnego Księżyca.

Będą najdalej od Ziemi w historii. Kluczowy dzień misji Artemis II

6 kwietnia 2026, 09:47
  • Poniedziałek, 6 kwietnia (09:47)

    Kończy się piąty dzień lotu księżycowej misji Artemis II. Astronauci w tej chwili śpią. NASA opublikowała dokładny rozkład kolejnego, kluczowego dnia, misji. W poniedziałek wieczorem pojazd Orion przeleci za Księżycem.

    • Bądź na bieżąco. Więcej aktualnych informacji znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

    Po ponad pięćdziesięciu latach ludzie wracają w rejon Księżyca i po drodze mogą zobaczyć Ziemię w całości. NASA opublikowała już pierwsze zdjęcia Ziemi, wykonane przez załogę misji Artemis II.  

    Astronauci kontynuują testy aparatury do podtrzymania życia, urządzeń nawigacyjnych, łączności i aparatury naukowej. Mają za sobą kluczowy manewr wejścia na trajektorię w stronę Srebrnego Globu. 

    Powoli kończy się piąty dzień misji Artemis II na Księżycu. Astronauci w tej chwili śpią, tymczasem NASA opublikowała dokładny rozkład kolejnego - kluczowego dnia - misji. 

    W poniedziałek wieczorem pojazd Orion przeleci za Księżycem. Orion jest już w tej fazie lotu, kiedy dominujący wpływ na trajektorię ma grawitacja Księżyca. 

    O godzinie 19:56 Orion pobije rekord najdalszej odległości człowieka od Ziemi, ustanowiony przez misję Apollo 13 w 1970 roku. Z kolei o godz. 20:45 rozpocznie fazę przelotu wokół Księżyca - cztery godziny później przewidywane jest przerwanie łączności, gdy załoga znajdzie się za Srebrnym Globem. 2 minuty po pierwszej nastąpi największe zbliżenie do powierzchni Księżyca, a kilka minut później, największe oddalenie od Ziemi. 

    W nocy, o godz. 1:25 przewidywane jest wznowienie łączności, gdy załoga wyłoni się zza Księżyca. Na tym jednak nie koniec emocji, bo o 2:35 Orion wejdzie na niemal godzinę w strefę zaćmienia Słońca.

    Zachęcamy do śledzenia transmisji z tego wydarzenia, także na naszej stronie rmf24.pl. 

Dalsza część artykułu pod materiałem video:

Ile kosztowało życie za czasów Jezusa? Chleb tańszy niż sól, zając dla bogaczy

5 kwietnia 2026, 08:30

Niedziela, 5 kwietnia (08:30)

Utrzymanie rodziny w Jerozolimie na początku naszej ery za czasów Jezusa stanowiło spore wyzwanie. Chociaż mieszkańcy nie musieli się mierzyć z głodem, to na luksusy mogli pozwolić sobie nieliczni. Jak wyglądało codzienne życie w stolicy Judei? Ile zarabiali przeciętni mieszkańcy, na co mogli sobie pozwolić i co można było kupić na tętniących życiem targach?

  • 30 denarów to średnia miesięczna wypłata w Jerozolimie za czasów Jezusa, wystarczająca na utrzymanie 3-osobowej rodziny.
  • Za tę kwotę można było kupić podstawowe produkty: chleb, trochę wina, oliwy, mięsa i sera, ale bez luksusów.
  • Sól i zając to były prawdziwe rarytasy - sól kosztowała aż 100 denarów za pół kilograma, a zając 200 denarów!
  • Zaintrygowany, jak wyglądały ceny i życie codzienne w starożytnej Jerozolimie? Sprawdź pełen artykuł!

Na przełomie er Jerozolima była miastem tętniącym życiem, położonym na ważnych szlakach handlowych. W prowincji Judea, będącej częścią Imperium Rzymskiego, podstawową jednostką płatniczą był denar - srebrna moneta, którą wypłacano żołnierzom i robotnikom. Średnia miesięczna wypłata wynosiła około trzydziestu denarów. 

Za te trzydzieści denarów, zależnie od tego, jaki prowadziło się tryb życia, jak układały się lokalne ceny, czyli siła nabywcza, można było spokojnie się wyżywić i to siebie i rodzinę - mówi prof. Piotr Dyczek z wydziału Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego w rozmowie z dziennikarzem RMF FM Michałem Krasoniem.

Wynika więc z tego, że za 30 denarów można było utrzymać trzyosobową rodzinę, choć wymagało to rozsądnego gospodarowania i rezygnacji z wielu przyjemności. Podstawowe potrzeby - żywność, odzież, opłaty - były zaspokajane, ale o szczególnych luksusach nie było mowy. Według eksperta pół denara dziennie wystarczało, by zapewnić rodzinie skromny posiłek zawierający trochę wina, oliwy, mięsa i sera. Codzienne życie toczyło się więc bez większych wygód, a poziom życia znacznie odbiegał od współczesnych standardów.

Porównanie wartości starożytnych pieniędzy z dzisiejszymi jest trudne, ale eksperci próbują szacować, ile mogłyby być warte ówczesne zarobki. Przyjmując współczesną polską średnią pensję jako punkt odniesienia, 30 denarów mogłoby odpowiadać nawet kilkunastu tysiącom złotych - od dwunastu do szesnastu tysięcy. Jednak warto pamiętać, że ceny poszczególnych towarów były bardzo rozbieżne.

Niektóre produkty były stosunkowo tanie i dostępne dla większości mieszkańców, inne - jak sól czy mięso rzadkich zwierząt - osiągały astronomiczne ceny, przez co pozostawały poza zasięgiem przeciętnych rodzin. Różnorodność cen i dostępność towarów sprawiały, że mieszkańcy musieli bardzo dokładnie planować wydatki i często rezygnować z przyjemności.

Jerozolima była jednym z najważniejszych ośrodków handlowych regionu. Na miejscowych targach można było znaleźć niemal wszystko - od lokalnych produktów rolnych, przez egzotyczne przyprawy, po luksusowe tkaniny i rzadkie zwierzęta. Jednak na to, co mogli kupić mieszkańcy, wpływały nie tylko zarobki, ale też aktualne ceny, które potrafiły zaskakiwać.

Dla przykładu, sól - ceniona za właściwości konserwujące i smakowe - była towarem luksusowym. Za pół kilograma soli trzeba było zapłacić aż sto denarów, co stanowiło równowartość połowy miesięcznego żołdu żołnierza. Jeszcze droższy był zając, uznawany za prawdziwy rarytas - kosztował aż dwieście denarów. Dla porównania, bochenek chleba kosztował jedną ósmą denara, co czyniło go produktem dostępnym dla większości mieszkańców.

Chleb był podstawą diety mieszkańców Jerozolimy. Modius (antyczna jednostka miary - red.) pszenicy, czyli około 8 kilogramów zboża, kosztował 60 denarów. Z takiej ilości można było upiec 18 dużych bochenków chleba, co pozwalało rodzinie przeżyć przez dłuższy czas.

Zupełnie inaczej wyglądała sytuacja z solą, która była luksusem dostępnym tylko dla najbogatszych. Jeden funt, czyli mniej więcej pół kilograma soli, kosztowało sto denarów -  podkreśla ekspert. W praktyce oznaczało to, że przeciętny mieszkaniec mógł pozwolić sobie na sól tylko okazjonalnie. Sól była używana nie tylko w kuchni, ale także do konserwacji żywności, co czyniło ją produktem niezwykle cennym.

Artemis II: Lecą do Księżyca, spoglądają na Ziemię

3 kwietnia 2026, 18:55

Piątek, 3 kwietnia (18:55)

NASA opublikowała pierwsze zdjęcia Ziemi, wykonane przez załogę misji Artemis II. Po ponad 50-ciu latach ludzie wracają w rejon Księżyca i po drodze mogą zobaczyć Ziemię w całości. Astronauci kontynuują testy aparatury do podtrzymania życia, urządzeń nawigacyjnych, łączności i aparatury naukowej. Mają za sobą kluczowy manewr wejścia na trajektorię w stronę Srebrnego Globu. Podróż do Księżyca potrwa jeszcze trzy dni, to pod wpływem grawitacji naszego naturalnego satelity pojazd Orion zawróci w stronę naszej planety.

  • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl

W drugim dniu misji załoga ma nieco więcej czasu dla siebie. Brała już udział w wideokonferencji z Ziemią. Pierwszej z kilku, które odbędą się podczas lotu. Z wyjątkiem dnia 7 lotu - dnia wolnego załogi - i dnia lądowania, planowane jest jedno lub dwa takie połączenia każdego dnia misji. Dowódca misji Reid Wiseman ujawnił, że odbędzie się wideokonferencja z załogą Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Jak podkreślił jeszcze przed startem, po raz pierwszy w historii ludzie równocześnie lecą w kierunku Księżyca i pracują w ISS na niskiej orbicie Ziemi.

W kolejnym, trzecim dniu misji planowane są trzy odpalenia silników wspierających pojazd Orion Europejskiego Modułu Serwisowego, które mają wprowadzić lekkie korekty trajektorii. Kanadyjski astronauta Jeremy Hansen będzie się do tego przygotowywał od rana. Same manewry przewidziane są krótko po posiłku załogi. 

Reszta dnia przebiegnie pod znakiem różnorodnych testów i demonstracji. Astronauci NASA Victor Glover i Christine Koch oraz Hansen zaprezentują procedury resuscytacji krążeniowo-oddechowej (CPR) w przestrzeni kosmicznej. Dowódca misji Reid Wiseman i Glover sprawdzą niektóre elementy medycznego zestawu Oriona, w tym termometr, ciśnieniomierz, stetoskop i otoskop laryngologiczny. 

Koch ma w drugiej połowie trzeciego dnia czas zaplanowany na testowanie awaryjnego systemu łączności Oriona z wykorzystaniem sieci Deep Space Network. Cała załoga zbierze się też, by przećwiczyć scenariusz obserwacji naukowych, które wykonają w 6 dniu lotu, gdy Orion będzie przelatywał za Księżycem. Według planu astronauci mają na własne oczy obserwować szczegóły terenu ciemnej strony Księżyca, mają też wykonywać fotografie. 

Jednym z najbardziej spektakularnych momentów poniedziałkowego przelotu będzie obserwacja zaćmienia Słońca, które nastąpi pod koniec ich przelotu. Przez niemal godzinę Słońce schowa się za tarczą Księżyca, a załoga będzie miała unikatową okazję do obserwacji korony słonecznej, zewnętrznej warstwy atmosfery Słońca, widocznej tylko podczas zaćmień. 

Astronauci będą również wypatrywać błysków światła z ciemnej powierzchni Księżyca, świadczących o uderzeniach meteoroidów w powierzchnię srebrnego Globu, a także unoszącego się pyłu księżycowego. Planowane są także obserwacje głębokiego kosmosu, a także innych planet. Na ten moment załoga musi jednak jeszcze poczekać.

Artemis II: Teraz już naprawdę w stronę Księżyca

3 kwietnia 2026, 09:29

Piątek, 3 kwietnia (09:29)

Misja Artemis II coraz bliżej Księżyca. Po kolejnym odpaleniu silników Europejskiego Modułu Serwisowego statek Orion z czteroosobową załogą na pokładzie wszedł na trajektorię w kierunku Srebrnego Globu. Manewr dodatkowego rozpędzenia pojazdu przebiegł bez problemów i... zaczęła się już prawdziwa przygoda. Teraz, nawet gdyby pojawiły się jakieś problemy, załoga nie może już misji przerwać, w ciągu najbliższych dni zbliży się do Księżyca i dopiero korzystając z jego grawitacji, zawróci na Ziemię. W poniedziałek znajdzie się po niewidocznej stronie Srebrnego Globu, niektóre fragmenty jego powierzchni ludzie zobaczą na własne oczy po raz pierwszy.

  • Statek Orion z czteroosobową załogą misji Artemis II wszedł na trajektorię w kierunku Księżyca po udanym odpaleniu silników Europejskiego Modułu Serwisowego.
  • Manewr rozpędzenia przebiegł bez problemów, a załoga nie może już przerwać misji - powrót na Ziemię nastąpi dopiero po okrążeniu Księżyca.
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na rmf24.pl.

W najbliższych dniach astronautów czeka dużo pracy i zapewne coraz większe emocje. Podróż w kierunku Srebrnego Globu upłynie im na monitorowaniu stanu systemów pokładowych, testach aparatury, eksperymentach naukowych, ale też ćwiczeniach fizycznych. 

Od czasu misji Apollo technologia rozwinęła się w niezwykłym stopniu. Ta misja jest okazją, by te nowe możliwości przetestować, wykorzystać, zobaczyć, co można zrobić lepiej, dokładniej. Istotne będą choćby testy łączności, by zapewnić możliwość przesyłania zdjęć, czy obrazów wideo z rozdzielczością, do której obecnie jesteśmy przyzwyczajeni. Doświadczenia tej misji mają pomóc przygotować się do lądowania na Księżycu, budowy tam bazy, a potem lotu jeszcze dalej...

Dbałość o kondycję fizyczną w warunkach mikrograwitacji ma kluczowe znaczenie. Na pokładzie Oriona zabrano innowacyjne urządzenie do ćwiczeń, którego działanie opiera się na kole zamachowym. To kompaktowe, ważące zaledwie 13,5 kg urządzenie, wielkości podręcznej walizki, które pozwala na wykonywanie zarówno ćwiczeń aerobowych, jak i siłowych, takich jak przysiady czy martwy ciąg. 

Mechanizm zapewnia opór proporcjonalny do siły, jaką przykłada astronauta, umożliwiając obciążenia do 180 kg. To ogromna różnica w porównaniu z Międzynarodową Stacją Kosmiczną, gdzie sprzęt do ćwiczeń waży niemal dwie tony. Tutaj dzięki nowatorskiemu urządzeniu załoga może utrzymać formę, nie przekraczając ograniczeń dotyczących masy i objętości ładunku.

Stopniowo astronauci będa też przygotowywać się na spotkanie Srebrnego Globu. Po udanym manewrze wejścia na trajektorię do Księżyca zespół naukowy rozpoczął opracowywanie szczegółowego planu obserwacji powierzchni Księżyca. W Poniedziałek Wielkanocny, podczas około sześciogodzinnego przelotu w pobliżu Srebrnego Globu, astronauci będą dokumentować wybrane struktury geologiczne. Jak pisze NASA, szczególną uwagę poświęcą kraterom, śladom przepływu lawy, szczelinom i grzbietom, które powstały w wyniku ewolucji skorupy księżycowej. Te obserwacje mają kluczowe znaczenie dla zrozumienia historii Księżyca i całego Układu Słonecznego.  

Co ważne, będą to obserwacje "na własne oczy". Człowiek ma jednak unikatowe zdolności zauważania zaskakujących formacji, astronauci są przygotowani, by zauważać, notować, fotografować wszystko, co najciekawsze. Teraz już wiadomo, że jednym z najbardziej spektakularnych momentów będzie obserwacja zaćmienia Słońca, które nastąpi pod koniec ich przelotu. Przez niemal godzinę Słońce schowa się za tarczą Księżyca, a załoga będzie miała unikatową okazję do obserwacji korony słonecznej, zewnętrznej warstwy atmosfery Słońca, widocznej tylko podczas zaćmień. 

Astronauci będą również wypatrywać błysków światła z ciemnej powierzchni Księżyca, świadczących o uderzeniach meteoroidów w powierzchnię srebrnego Globu, a także unoszącego się pyłu księżycowego. Planowane są także obserwacje głębokiego kosmosu, a także innych planet.

Trwa misja Artemis II: Co wydarzy się w kolejnych godzinach?

2 kwietnia 2026, 14:05

Czwartek, 2 kwietnia (14:05)

Trwa pierwsza, bardzo pracowita doba misji Artemis II. Czteroosobowa załoga, po starcie z Centrum Kennedy'ego na Florydzie prowadzi serię testów aparatury pojazdu Orion i jego systemów podtrzymania życia. Potwierdzenie sprawności aparatury odpowiedzialnej za napęd, zasilanie elektryczne, łączność, ręczne sterowanie, wreszcie zaopatrzenie w wodę i tlen, ma kluczowe znaczenie dla dalszej części lotu, kiedy statek wyruszy już w podróż wokół Księżyca. Pierwsze trudności, związane z awarią toalety, zostały opanowane.

Załoga już w pierwszych godzinach po starcie napotkała na nieoczekiwane trudności. Tym razem nie chodziło jednak o skomplikowane systemy nawigacyjne czy napędowe, lecz o toaletę na pokładzie statku Orion. W odróżnieniu od misji Apollo, gdzie astronauci musieli radzić sobie bez toalet, wykorzystując tylko plastikowe woreczki, program Artemis oferuje załodze toaletę na wzór tych, które działają na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, czy pojazdu firmy Space X, Crew Dragon.

Komfort i prywatność tej aparatury była jednym z najbardziej wyczekiwanych udogodnień. Niestety, już na początku misji pojawił się problem z działaniem wentylatora odpowiedzialnego za zasysanie moczu do specjalnego zbiornika. Astronauci musieli korzystać z awaryjnych pojemników. Pod nadzorem specjalistów z centrum kontroli lotów w Houston udało się przeprowadzić naprawę i po kilku próbach przywrócić pełną funkcjonalność toalety. Kontrola lotów zaleciła przy tym, by wentylator włączać wcześniej i wyłączać później, tak by system sprawdzał się lepiej.

Toaleta na pokładzie Oriona to kompaktowa konstrukcja, która według producenta, firmy Lockheed Martin oferuje przestrzeń porównywalną do łazienki w samolocie pasażerskim. Dla astronautów, którzy przez 10 dni będą przebywać w ciasnej kapsule, nawet tak niewielka przestrzeń stanowi cenne miejsce prywatności. Jak podkreślają inżynierowie i sami astronauci, sprawnie działający system sanitarny to nie tylko kwestia komfortu, ale również zdrowia i bezpieczeństwa załogi. Długotrwałe misje wymagają rozwiązań, które pozwolą utrzymać higienę na odpowiednim poziomie, a także zapewnić psychiczny komfort uczestników wyprawy.

Wśród istotnych punktów dzisiejszego programu dnia był manewr podniesienia orbity Oriona z pomocą silnika modułu ICPS (Interim Cryogenic Propulsion Stage). Dzięki temu załoga znalazłą się na trajektorii umożliwiającej przeprowadzenie kolejnych kluczowych testów. Jednym z najważniejszych elementów tej fazy misji była demonstracja operacji zbliżeniowych. Test miał na celu sprawdzenie, jak Orion radzi sobie podczas ręcznego manewrowania w pobliżu innego statku kosmicznego, którego rolę pełnił odłączony wcześniej stopień ICPS.

Przed rozpoczęciem testu przeprowadzono planowaną zmianę systemu komunikacji z sieci Near Space Network na Deep Space Network. Obie sieci współpracują, zapewniając łączność z Orionem od momentu startu, przez lot wokół Księżyca, aż po powrót na Ziemię. Podczas około 70-minutowej demonstracji załoga przeprowadziła szereg manewrów podejścia i oddalania się od ICPS, wykorzystując silniki systemu kontroli orientacji Europejskiego Modułu Serwisowego. Zakończenie testu stanowił automatyczny manewr oddalenia się od ICPS. W tym czasie inżynierowie zbierali dane z kamery dokującej Oriona, które posłużą do opracowania jeszcze dokładniejszych procedur nawigacyjnych podczas przyszłych misji księżycowych, gdzie nie będzie można korzystać z systemu GPS.

Po upewnieniu się, że systemy Oriona funkcjonują zgodnie z założeniami, panele słoneczne generują wystarczającą ilość energii, a warunki termiczne pozostają w przewidywanych granicach, kontrolerzy lotu potwierdzili, że załoga jest bezpieczna i astronauci otrzymali czas na odpoczynek. Następnie załoga ma przygotować się do kolejnego ważnego manewru. Odpalenie silników pomoże tym razem podnieść perygeum, czyli najniższy punkt orbity Oriona, finalizując kształtowanie trajektorii przed późniejszym wejściem na trajektorię w kierunku Księżyca. Te operacje powinny zakończyć się około 15:40 polskiego czasu, załoga dostanie wtedy czas na kolejną drzemkę.

Nie uwierzysz, co turyści zostawiają po sobie w oceanie. Szokujące odkrycie na Bahamach

2 kwietnia 2026, 13:34

Czwartek, 2 kwietnia (13:34)

Krystalicznie czyste wody Bahamów, uznawane za raj dla turystów i nurków, skrywają niepokojącą tajemnicę. Najnowsze badania wykazały obecność kokainy, leków przeciwbólowych i kofeiny we krwi lokalnych rekinów. Skąd wzięły się te zanieczyszczenia w rajskim ekosystemie i jakie mogą mieć konsekwencje dla morskich drapieżników?

  • Bahamy to raj dla turystów, ale pod wodą kryje się poważny problem zanieczyszczeń.
  • W organizmach rekinów żyjących w okolicach wyspy Eleuthera wykryto kofeinę, kokainę i leki przeciwbólowe.
  • Substancje trafiają do oceanu przez ścieki i zachowania turystów, którzy nieświadomie zatruwają morskie ekosystemy.

Bahamami zachwycają się turyści z całego świata, którzy licznie odwiedzają archipelag, by podziwiać jego błękitne laguny i bogactwo podwodnego życia. W 2025 roku wyspy odwiedziło aż 12,5 miliona osób. Jednak za fasadą tropikalnego raju kryje się poważny problem, który może mieć wpływ na cały ekosystem morski.

Międzynarodowy zespół badaczy z Brazylii i Chile przeprowadził szczegółową analizę 85 rekinów różnych gatunków żyjących w okolicach wyspy Eleuthera. Wyniki ich pracy opublikowano w prestiżowym czasopiśmie Environmental Pollution. Badacze sprawdzali obecność w organizmach drapieżników nie tylko substancji leczniczych, ale także nielegalnych narkotyków.

W aż 28 przebadanych rekinach wykryto obecność kofeiny, kokainy oraz popularnych leków przeciwbólowych, takich jak acetaminofen (Tylenol) czy diklofenak (Voltaren). Było to pierwsze na świecie potwierdzenie obecności kofeiny i acetaminofenu w organizmach rekinów oraz pierwszy przypadek wykrycia diklofenaku i kokainy u rekinów z Bahamów.

Naukowcy analizowali próbki surowicy m.in. rekinów tygrysich, czarnopłetwych, rafowych karaibskich, pielęgniarzy atlantyckich i cytrynowych. Najczęściej wykrywaną substancją była kofeina, tuż za nią plasowały się leki przeciwzapalne i kokaina. Co ciekawe, niektóre osobniki miały we krwi kilka substancji jednocześnie.

Badacze sugerują, że źródłem zanieczyszczeń mogą być zarówno prądy morskie niosące ścieki, jak i... sami turyści. 

To głównie dlatego, że ludzie tam przyjeżdżają, sikają do wody i zrzucają tam swoje ścieki - wyjaśnia Natascha Wosnick, biolog z Federalnego Uniwersytetu Paraná w Brazylii. Wosnick dodaje, że rekiny, badając otoczenie, gryzą różne przedmioty, co dodatkowo naraża je na kontakt z substancjami chemicznymi.

Szczególnie niepokojący był przypadek młodego rekina cytrynowego, u którego wykryto ślady kokainy. Naukowcy przypuszczają, że mógł połknąć paczkę z resztkami narkotyku, które czasami pojawiają się w okolicy strumieni i wybrzeży. 

Obecność substancji psychoaktywnych i farmaceutyków nie pozostała bez wpływu na zdrowie rekinów. Badacze zaobserwowali zmiany w poziomie trójglicerydów, mocznika oraz mleczanu - markerów biologicznych wskazujących na funkcjonowanie tkanek i metabolizm. Choć nie wiadomo jeszcze, czy te zmiany są dla rekinów szkodliwe, mogą one wpływać na ich zachowanie i zdolność do przetrwania w naturalnym środowisku.

Farmaceutyki i narkotyki coraz częściej trafiają do mórz i oceanów, zwłaszcza na obszarach, gdzie dynamicznie rozwija się turystyka i infrastruktura. Bahamy, postrzegane jako nieskażony raj, okazują się miejscem, gdzie zanieczyszczenia chemiczne są poważnym, choć często bagatelizowanym problemem.

Naukowcy apelują o dalsze badania nad wpływem zanieczyszczeń chemicznych na rekiny i cały morski ekosystem. Ostrzegają, że lekceważenie tego problemu może prowadzić do poważnych konsekwencji nie tylko dla rekinów, ale również dla innych organizmów morskich i dla ludzi, którzy korzystają z zasobów oceanu.

Zanieczyszczenie chemiczne jest bardziej rozpowszechnione, niż wielu ludzi zdaje sobie sprawę - alarmuje Natascha Wosnick. Jej zespół zamierza kontynuować badania zarówno na Bahamach, jak i w innych częściach świata, aby lepiej zrozumieć skalę i skutki tego zjawiska.

Naprawdę zobaczą ciemną stronę Księżyca. Przełomowa misja Artemis II rozpoczęta

2 kwietnia 2026, 07:35

Czwartek, 2 kwietnia (07:35)

Pierwszy od ponad pół wieku załogowy lot księżycowy rozpoczęty. 35 minut po północy rakieta SLS (Space Launch System) z załogą Artemis II na pokładzie statku Orion wystartowała z Centrum Kosmicznego im. Kennedy’ego na Florydzie. Załoga złożona z trojga astronautów NASA, Reida Wisemana, Victora Glovera i Christiny Koch oraz astronauty Kanadyjskiej Agencji Kosmicznej Jeremy’ego Hansena ma w ciągu 10-dniowego lotu przetestować systemy podtrzymywania życia, komunikacji i sterowania statku Orion i przeprowadzić obserwacje niewidocznej z Ziemi strony Księżyca. Misja przewiduje też szereg badań naukowych, dotyczących m.in. wpływu promieniowania na organizm człowieka.

Dzisiejszy start to przełomowy moment dla naszego kraju i dla wszystkich, którzy wierzą w eksplorację. Artemis II rozwija wizję wyznaczoną przez prezydenta Donalda J. Trumpa, powrotu ludzkości na Księżyc po raz pierwszy od ponad 50 lat i otwiera nowy rozdział badań Księżyca poza programem Apollo. Na pokładzie Oriona jest czwórka niezwykłych odkrywców, którzy polecą dalej i szybciej niż ktokolwiek z ich pokolenia - powiedział nowy szef NASA, miliarder i prywatny astronauta Jared Isaacman. Artemis II to początek czegoś większego niż jedna misja. Oznacza nasz powrót na Księżyc tak, by na nim w naszej księżycowej bazie pozostać - podkreślił.

Po dotarciu na orbitę Ziemi, Orion rozłożył panele słoneczne, zapewniając załodze energię elektryczną. Rozpoczęły się też testy kluczowych systemów pojazdu. Artemis II to lot testowy i testy właśnie się rozpoczęły. Zespół, który zbudował ten pojazd i przygotował do lotu, dał naszej załodze maszynę, której potrzebują, by udowodnić, co potrafi - dodał zastępca administratora NASA Amit Kshatriya. Przez następne 10 dni Reid, Victor, Christina i Jeremy będą testować Oriona, aby kolejne załogi mogły dotrzeć z jego pomocą na powierzchnię Księżyca. Jesteśmy jedną misją w długiej kampanii, a przed nami jeszcze więcej pracy niż za nami - dodał.

Około 49 minut po starcie, górny stopień rakiety SLS, tzw. ICPS odpalił silnik, by umieścić Oriona na eliptycznej orbicie wokół Ziemi. Drugi zaplanowany zapłon tego stopnia wprowadził Oriona na orbitę okołoziemską sięgającą ponad 70 tysięcy kilometrów od Ziemi. Orion potem oddzielił się od ICPS, a pilot Victor Glover udanie przeprowadził serię testów ręcznego sterowania Orionem w pobliżu górnego stopnia rakiety. IPCS uwolni jeszcze na orbicie cztery CubeSaty - małe satelity z argentyńskiej Comisión Nacional de Actividades Espaciales, Niemieckiego Centrum Kosmicznego, Koreańskiej Administracji Kosmicznej oraz Saudyjskiej Agencji Kosmicznej, które przeprowadzą serię eksperymentów naukowych.

Orion pozostanie na wysokiej orbicie okołoziemskiej przez dobę, podczas której załoga przeprowadzi jeszcze serie testów. Po starcie były pewne problemy z łącznością, wydaje się, że dotyczyły raczej systemów naziemnych, a nie aparatury Oriona. Jeśli wszystkie systemy okażą się ostatecznie sprawne, kontrolerzy misji wydadzą zgodę na przejście do kluczowego etapu misji. Europejski Moduł Serwisowy odpali silnik, który wprowadzi Oriona na trajektorię do Księżyca.

Podczas zaplanowanego wielogodzinnego przelotu wokół Księżyca w poniedziałek 6 kwietnia, astronauci wykonają zdjęcia i dokonają obserwacji powierzchni Księżyca jako pierwsi ludzie, którzy zobaczą niektóre fragmenty jego niewidocznej strony. Chociaż ta strona Księżyca będzie podczas przelotu tylko częściowo oświetlona, warunki te powinny tworzyć cienie, które pozwolą lepiej ocenić rzeźbę terenu, ujawnić grzbiety, stoki i krawędzie kraterów, które często trudno dostrzec przy pełnym oświetleniu. Po przelocie wokół Księżyca astronauci wrócą na Ziemię i będą lądować w Oceanie Spokojnym.

Artemis II wystartowała! 53 lata czekania zakończone

2 kwietnia 2026, 06:02

Artemis II wystartowała! 53 lata czekania zakończone

Czwartek, 2 kwietnia (06:02)

Z Centrum Kosmicznego im. Kennedy’ego na Florydzie wystartowała misja Artemis II – pierwsza od 53 lat załogowa wyprawa NASA w okolicę Księżyca. Start, zaplanowany na godzinę 18:24 czasu lokalnego (00:24 czasu środkowoeuropejskiego), odbył się z około 10-minutowym opóźnieniem.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Około osiem minut po starcie rakieta SLS (Space Launch System) wyniosła statek Orion z czteroosobową załogą w przestrzeń kosmiczną. Po wyłączeniu silników pierwszego stopnia nastąpiła separacja kolejnych segmentów rakiety.

Dziesięciodniowa misja przewiduje, że szóstego dnia lotu Artemis II zbliży się do Księżyca na najmniejszą odległość podczas tej wyprawy.

W skład załogi wchodzą astronauci NASA: Reid Wiseman (dowódca), Victor Glover (pilot), Christina Koch (specjalistka misji) oraz Jeremy Hansen z Kanadyjskiej Agencji Kosmicznej (specjalista misji). Koch jest pierwszą kobietą, Glover pierwszym Afroamerykaninem, a Hansen pierwszym Kanadyjczykiem, którzy uczestniczą w misji księżycowej.

To pierwszy taki lot od czasu misji Apollo 17 w 1972 roku. Wszystkie późniejsze misje księżycowe były bezzałogowe.

Jak tłumaczy w obszernym tekście nasz redakcyjny kolega Grzegorz Jasiński, tym razem astronauci nie znajdą się na orbicie naszego satelity. Przelecą natomiast kilka tysięcy kilometrów za Księżycem i wrócą w stronę Ziemi.

Po ponad pół wieku ludzkość wraca na Księżyc

Trajektoria lotu, zwana trajektorią wolnego powrotu, ma kilka zalet. Po pierwsze i najważniejsze - jest najbardziej bezpieczna. Orion poleci w stronę, gdzie Księżyca jeszcze nie ma. Nasz naturalny satelita okrąża Ziemię i w ciągu tych czterech dni podróży astronautów dopiero przesunie się w miejsce, gdzie oni zamierzają go spotkać. Tam siła grawitacji Księżyca zakrzywi trajektorię ruchu Oriona tak, że zacznie on wracać w stronę Ziemi.

I tu jest ten kluczowy element bezpieczeństwa. Gdyby systemy pojazdu zawiodły, do powrotu nie trzeba odpalać silników, załoga nie odleci w przestrzeń kosmiczną, wróci w stronę Ziemi. Wystarczy, że rakieta zostanie wystrzelona w odpowiednim kierunku, z odpowiednią prędkością i w odpowiedniej chwili.

Artemis II to drugi lot w ramach programu Artemis i pierwszy z udziałem załogi. Jest to także drugi start rakiety SLS oraz trzeci lot statku Orion. Kolejna misja, Artemis III, planowana w przyszłym roku będzie miała na celu przetestowanie systemów dokowania i lądowników księżycowych jeszcze na orbicie Ziemi. Misje Artemis IV i V planowane są na 2028 roku i mają podjąć próbę pierwszego od czasów Apollo 17 lądowania ludzi na powierzchni Księżyca. 

Po ponad pół wieku ludzkość wraca na Księżyc

1 kwietnia 2026, 18:42

Środa, 1 kwietnia (18:42)

Startuje misja Artemis II. Jeśli wszystko przebiegnie zgodnie z planem i pogoda będzie dobra, w nocy z Centrum Kosmicznego im. Kennedy'ego na Florydzie wyruszy w stronę Księżyca rakieta SLS z pojazdem Orion i czteroosobową załogą na pokładzie. Dwugodzinne okno startowe otwiera się o 00:24 czasu polskiego. Po ponad 52 latach od poprzedniej misji księżycowej ludzie znów znajdą się w pobliżu Srebrnego Globu. W najdalszym punkcie załoga ustanowi nowy rekord odległości, na jaką kiedykolwiek ludzie oddalili się od naszej planety.

Tym razem astronauci nie znajdą się na orbicie naszego satelity. Przelecą natomiast kilka tysięcy kilometrów za Księżycem i wrócą w stronę Ziemi. 

Transmisję można oglądać tutaj:

Trajektoria lotu, zwana trajektorią wolnego powrotu, ma kilka zalet. Po pierwsze i najważniejsze - jest najbardziej bezpieczna. Orion poleci w stronę, gdzie Księżyca jeszcze nie ma. Nasz naturalny satelita okrąża Ziemię i w ciągu tych czterech dni podróży astronautów dopiero przesunie się w miejsce, gdzie oni zamierzają go spotkać. Tam siła grawitacji Księżyca zakrzywi trajektorię ruchu Oriona tak, że zacznie on wracać w stronę Ziemi. 

I tu jest ten kluczowy element bezpieczeństwa. Gdyby systemy pojazdu zawiodły, do powrotu nie trzeba odpalać silników, załoga nie odleci w przestrzeń kosmiczną, wróci w stronę Ziemi. Wystarczy, że rakieta zostanie wystrzelona w odpowiednim kierunku, z odpowiednią prędkością i w odpowiedniej chwili. 

Kolejna zaleta tej trajektorii wiąże się z ograniczeniem ilości paliwa potrzebnego do wykonania wszystkich manewrów. Rakieta SLS Block 1 (z górnym stopniem ICPS) nie ma dostatecznie dużej mocy, by zapewnić że po wystrzeleniu na trajektorię do Księżyca pojazd Orion wraz z Europejskim Modułem Serwisowym, zachowa dostatecznie dużo paliwa na manewry orbitalne w pobliżu Srebrnego Globu. Zarówno wejście na orbitę księżycową, jak i wystrzelenie pojazdu na trajektorię w kierunku Ziemi wymagałoby paliwa, którego na jego pokładzie nie ma. Paliwo, które jest, zarezerwowano głównie na korekty trajektorii, testy systemów i ewentualne manewry awaryjne.

Taka strategia wiąże się też z innym scenariuszem powrotu na Księżyc. Załoga tym razem ma głównie testować systemy podtrzymania życia, komunikacji, czy ochrony przed promieniowaniem, wszystko to, co w Orionie jest nowe w porównaniu ze starzejącą się już technologią znaną z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.

Dodatkowo jeszcze kluczowym testem będzie samo lądowanie. Orion będzie wracał z Księżyca znacznie szybciej niż pojazdy dokujące do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, to około 11 km/s, w porównaniu z prędkością nieco poniżej 8 km/s w przypadku np. pojazdów Crew Dragon czy Sojuz. Jest w tej chwili jedynym pojazdem załogowym zdolnym do takiego manewru. 

Za transport astronautów na powierzchnię Księżyca i potem z powrotem na orbitę Srebrnego Globu mają z kolei odpowiadać budowane dopiero pojazdy komercyjnych firm Space X i Blue Origin. Orion będzie miał tam załogę dostarczyć, a potem bezpiecznie sprowadzić na Ziemię. 

W skład załogi Artemis II wchodzi troje astronautów NASA oraz jeden astronauta Kanadyjskiej Agencji Kosmicznej (CSA). Dowódcą misji jest Reid Wiseman, inżynier systemów komputerowych i doświadczony pilot marynarki wojennej USA, uczestnik misji na ISS. Funkcję pilota pełni Victor Glover, inżynier, pilot testowy marynarki wojennej, uczestnik misji Crew-1 na ISS, gdzie spędził 167 dni i wykonał cztery spacery kosmiczne. Specjalistą misji jest Christina Koch, inżynier elektryk, fizyk, rekordzistka pod względem długości pojedynczego pobytu kobiety w kosmosie (328 dni), która podczas swej misji na ISS uczestniczyła w pierwszym w pełni kobiecym spacerze kosmicznym. Specjalistą misji jest też Jeremy Hansen z CSA, pilot myśliwca CF-18, dla którego będzie to pierwszy lot w Kosmos. 

To lot pełen historycznych odniesień, Glover będzie pierwszym Afroamerykaninem, Koch - pierwszą kobietą, a Hansen - pierwszym nie-Amerykaninem w księżycowej podróży.

Artemis II to drugi lot w ramach programu Artemis i pierwszy z udziałem załogi. Jest to także drugi start rakiety SLS oraz trzeci lot statku Orion. Kolejna misja, Artemis III, planowana w przyszłym roku będzie miała na celu przetestowanie systemów dokowania i lądowników księżycowych jeszcze na orbicie Ziemi. Misje Artemis IV i V planowane są na 2028 roku i mają podjąć próbę pierwszego od czasów Apollo 17 lądowania ludzi na powierzchni Księżyca. 

Jak przypomina portal NASAspaceflight, po zakończeniu programu Apollo w 1972 roku NASA skoncentrowała się na lotach na niską orbitę okołoziemską, realizując przez 39 lat program wahadłowców kosmicznych. Po katastrofie Columbii w 2003 roku rozpoczęto prace nad nowym programem, Constellation, który jednak został anulowany z powodu problemów finansowych i technologicznych. Pozostawiono jedynie kapsułę Orion, a nowym systemem nośnym stała się rakieta SLS.

W 2017 roku, na mocy dyrektywy prezydenckiej, NASA otrzymała zadanie powrotu na Księżyc z wykorzystaniem Oriona, SLS oraz partnerów komercyjnych. Program nazwano Artemis, na cześć greckiej bogini Księżyca i siostry Apolla. Po licznych opóźnieniach, spowodowanych m.in. pandemią COVID-19, w listopadzie 2022 roku odbył się bezzałogowy lot Artemis I, który przetestował kluczowe systemy Oriona i SLS. 

Rakieta SLS to dwustopniowy, superciężki system nośny, wykorzystujący ciekły wodór, ciekły tlen oraz paliwo stałe. Pierwszy stopień wyposażony jest w cztery silniki RS-25, wcześniej używane w wahadłowcach. Dwa pięciosegmentowe boostery na paliwo stałe zapewniają dodatkowy ciąg podczas startu. Drugi stopień, ICPS (Interim Cryogenic Propulsion Stage) bazuje na sprawdzonych rozwiązaniach z rakiet Delta.

Na szczycie rakiety znajduje się statek Orion z europejskim modułem serwisowym (ESM), dostarczającym energię, napęd, zapewniającym też załodze wodę i tlen. Orion został zaprojektowany do lotu czteroosobowej załogi przez 21 dni w trybie autonomicznym lub do pozostawania przez sześć miesięcy po zadokowaniu do innego pojazdu. Kapsuła wyposażona jest w system awaryjnej ewakuacji, który w razie problemów podczas startu pozwoli bezpiecznie oddzielić się od rakiety.

Prace nad Artemis II trwały wiele lat i wymagały zaawansowanych testów oraz integracji komponentów dostarczanych przez firmy i agencje z całego świata. Ostatnie miesiące przed startem upłynęły pod znakiem intensywnych prób, przeglądów i napraw, m.in. wymiany silnika oraz uszczelniania wycieków.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Harrison Schmitt: Myślałem, że wrócimy na Księżyc szybciej

Nagły incydent na orbicie. Satelita Starlink rozpadł się na kawałki

1 kwietnia 2026, 06:31

Środa, 1 kwietnia (06:31)

Satelita sieci Starlink rozpadł się na dziesiątki fragmentów na niskiej orbicie okołoziemskiej - informuje firma SpaceX. Choć doszło do całkowitej utraty łączności z urządzeniem o numerze 34343, inżynierowie uspokajają: incydent nie zagraża Międzynarodowej Stacji Kosmicznej ani nadchodzącym misjom NASA.

  • Satelita sieci Starlink rozpadł się na dziesiątki fragmentów na niskiej orbicie okołoziemskiej.
  • Firma SpaceX informuje, że doszło do anomalii, w efekcie czego nastąpiła całkowita utrata łączności z urządzeniem.
  • Eksperci z LeoLabs wskazują na prawdopodobną przyczynę rozpadu satelity.
  • Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

Firma SpaceX informuje, że doszło do anomalii, w efekcie czego nastąpiła całkowita utrata łączności z urządzeniem. Przedsiębiorstwo zaznacza jednocześnie, że incydent nie generuje nowego, bezpośredniego zagrożenia dla pozostałych operacji prowadzonych w przestrzeni kosmicznej.

Zgodnie z oświadczeniem SpaceX, satelita o numerze identyfikacyjnym 34343 doświadczył nieoczekiwanych komplikacji technicznych na wysokości około 560 kilometrów nad Ziemią. Wstępne analizy przeprowadzone przez inżynierów wskazują, że zdarzenie nie stanowi ryzyka dla funkcjonowania Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, przebywającej na niej załogi ani dla nadchodzących misji realizowanych przez NASA.

SpaceX deklaruje pełną współpracę z NASA i Siłami Kosmicznymi Stanów Zjednoczonych w zakresie monitorowania wszelkich możliwych do śledzenia odłamków.

Przedsiębiorstwo LeoLabs, operujące globalną siecią radarów do monitorowania ruchu orbitalnego, informuje, że systemy natychmiast wykryły kilkadziesiąt obiektów w bezpośrednim sąsiedztwie uszkodzonego urządzenia. Specjaliści twierdzą, że proces powstawania dodatkowych fragmentów może nadal trwać.

Według ekspertów przyczyną rozpadu było najprawdopodobniej wewnętrzne źródło energii, a nie kolizja z innym ciałem niebieskim lub odpadem kosmicznym. Z uwagi na stosunkowo niską orbitę, na której znajdował się satelita, przewiduje się, że wszystkie szczątki wejdą w gęste warstwy atmosfery i ulegną całkowitemu spaleniu w ciągu najbliższych tygodni.

Analitycy sektora kosmicznego podkreślają, że podobne incydenty dowodzą konieczności ciągłego udoskonalania systemów identyfikacji anomalii w coraz bardziej zatłoczonym środowisku orbitalnym. Przypominają, że w grudniu 2025 roku odnotowano przypadki utraty kontroli nad innym elementem konstelacji i jego stopniowe obniżanie wysokości.

Tym razem Europa też leci do Księżyca

31 marca 2026, 18:47

Po ponad pół wieku od ostatniej załogowej misji poza orbitę Ziemi, astronauci w ramach programu Artemis znów wyruszają w stronę Księzyca. Tym razem istotnym elementem tego historycznego przedsięwzięcia będzie Europejski Moduł Serwisowy, który odpowiada za napęd i zasilanie statku Orion. ESM, zbudowany przez konsorcjum przemysłowe pod przewodnictwem Airbusa na zlecenie Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA), będzie odpowiedzialny także za kontrolę termiczną oraz dostarczanie czteroosobowej załodze niezbędnych do życia zasobów powietrza i wody.

  • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

ESM korzysta z trzech typów silników, które współpracują ze sobą, zapewniając bezpieczeństwo i precyzję manewrów w przestrzeni kosmicznej. Główny silnik, będący zmodyfikowanym silnikiem manewrowym z czasów programu wahadłowców, odpowiada za najważniejsze zmiany prędkości, w tym kluczowy manewr wystrzelenia Oriona na trajektorię księżycową (tzw. trans-lunar injection). Osiem silników pomocniczych wspiera główny napęd podczas korekt orbity i może przejąć jego funkcje w sytuacjach awaryjnych. Największą precyzję zapewniają 24 niewielkie silniki systemu kontroli orientacji, rozmieszczone w sześciu zespołach wokół modułu. To one umożliwiają dokładne ustawianie statku w przestrzeni, zarówno podczas manewrów, jak i w trakcie lotu wokół Księżyca.

Start Artemis II z Centrum Kosmicznego im. Kennedy’ego na Florydzie zaplanowano na najbliższy czwartek, na godzinę 00:24 czasu polskiego. Jeśli z przyczyn technicznych lub ze względu na niesprzyjającą pogodę do startu w tym terminie nie dojdzie, dostępne są kolejne terminy do 6 kwietnia i potem od 30 kwietnia.

Czteroosobowa załoga, Reid Wiseman, Victor Glover i Christina Koch z NASA oraz Jeremy Hansen z Kanadyjskiej Agencji Kosmicznej, spędzą w Kosmosie dziesięć dni. Ich życie i zdrowie będzie bezpośrednio zależne od niezawodności europejskich rozwiązań technologicznych.

Już pierwszego dnia po starcie, Orion pozostanie na orbicie Ziemi, gdzie załoga przeprowadzi szczegółowe testy systemów pokładowych. Następnie, po odłączeniu od górnego stopnia rakiety SLS, astronauci przećwiczą manualne sterowanie statkiem, wykorzystując silniki kontroli orientacji do symulacji manewrów dokowania, umiejętności kluczowej dla przyszłych misji księżycowych.

Drugiego dnia nastąpi jeden z najważniejszych momentów misji: odpalenie głównego silnika ESM, który wyprowadzi Oriona z orbity ziemskiej i skieruje go w czterodniową podróż ku Księżycowi. W trakcie lotu silniki pomocnicze będą korygować trajektorię, dbając o to, by statek i jego załoga pozostali na właściwym kursie. W zależności od dokładnej daty startu, Orion zbliży się do powierzchni Księżyca na odległość od 6 400 do 9 000 kilometrów. Podczas przelotu za Księżycem może też pobić rekord odległości od Ziemi ustanowiony (nieco przypadkowo, po awarii) przez załogę Apollo 13.

Wśród nowości technologicznych misji Artemis II warto wymienić system komunikacji laserowej O2O, który umożliwi przesyłanie danych z prędkością do 260 megabitów na sekundę. Dzięki temu załoga będzie mogła przesyłać na Ziemię obrazy w jakości 4K niemal w czasie rzeczywistym, to ogromny postęp w porównaniu z transmisjami z ery Apollo.

Załoga zademonstruje też możliwości pilotażu manualnego statku Orion podczas testów jeszcze na orbicie Ziemi. Dowódca Reid Wiseman i pilot Victor Glover będą używać kontrolerów ręcznych do kierowania 24 silnikami manewrowymi ESM, testując, jak 13-tonowy moduł reaguje. 

Moduł serwisowy odpowiada również za system podtrzymywania życia. Na pokładzie znajduje się 90 kg tlenu oraz 240 kg wody pitnej, które będą sukcesywnie dostarczane do modułu załogowego. Za regulację temperatury wewnątrz statku odpowiada zaawansowany system kontroli termicznej, chroniący astronautów przed ekstremalnymi wahaniami temperatury panującymi w przestrzeni kosmicznej. ESM będzie wspierał załogę niemal do ostatniej chwili, zostanie odłączony przed manewrem lądowania. 

Europejski Moduł Serwisowy to owoc ścisłej współpracy europejskich i amerykańskich inżynierów. Zespół ekspertów z centrum technicznego ESA w holenderskim ESTEC oraz specjaliści w Mission Evaluation Room w Houston będą przez całą misję monitorować pracę modułu, zapewniając wsparcie i natychmiastową reakcję w przypadku jakichkolwiek nieprawidłowości.

Europejski wkład w program Artemis nie kończy się na tej misji. Trzeci i czwarty egzemplarz ESM są już w fazie testów, a kolejne - ESM-5 i ESM-6 - są w trakcie produkcji w zakładach Airbusa w Bremie. W 2027 roku ESM-3 ma umożliwić testy dokowania Oriona z komercyjnymi statkami, a ESM-4 w 2028 roku wesprze historyczne lądowanie astronautów na powierzchni Księżyca.

Odliczanie trwa! Człowiek znów poleci wokół Księżyca

31 marca 2026, 15:04

W Centrum Kosmicznym im. Kennedy’ego na Florydzie trwa odliczanie do testowego lotu w ramach misji Artemis II. Po raz pierwszy od ponad 53 lat odliczanie dotyczy misji, w której załoga opuści tak zwaną niską orbitę Ziemi i poleci wokół Księżyca. Artemis II to pierwszy załogowy start rakiety SLS (Space Launch System) NASA oraz statku kosmicznego Orion. Test ma pomóc w przygotowaniach do planowanego na 2028 rok powrotu ludzi na Księżyc. Misja Artemis II ma rozpocząc się w czwartek o 00:24 czasu polskiego.

Po oficjalnym rozpoczęciu 48-godzinnego odliczania inżynierowie kontroli lotu przystąpili do końcowych przygotowań, w tym sprawdzenia łączy komunikacyjnych oraz testowania kriogenicznych systemów rakiety, służących do precyzyjnej sekwencji tankowania, wymaganej do załadowania setek tysięcy litrów ciekłego wodoru i ciekłego tlenu. Na stanowisku startowym 39B rozpocznie się też napełnianie ogromnego zbiornika wody, elementu systemu tłumienia dźwięku, który podczas startu chroni pojazd przed skutkami hałasu własnych silników.  

Załoga Artemis II, astronauci NASA Reid Wiseman, Victor Glover i Christina Koch oraz astronauta CSA (Kanadyjskiej Agencji Kosmicznej) Jeremy Hansen, pozostają w swoich kwaterach w budynku operacyjnym i kontrolnym im. Neila A. Armstronga w Centrum Kennedy’ego NASA. Członkowie załogi spędzają końcową fazę odliczania w kwarantannie, pod ścisłym nadzorem medycznym. Przestrzegają kontrolowanego harmonogramu snu i planu żywieniowego, by utrzymać odpowiednią formę na czas startu. Otrzymują przy tym regularne komunikaty dotyczące konfiguracji rakiety i warunków pogodowych.  

NASA oraz meteorolodzy z Sił Kosmicznych USA, Space Launch Delta 45, nadal uważnie obserwują warunki pogodowe przed rozpoczęciem tankowania. Prognoza pogody na dzień startu przewiduje 80 proc. szans na sprzyjające warunki. 

Główne obawy dotyczą zachmurzenia oraz potencjalnego silnego wiatru. NASA obserwuje też aktywność Słońca, pod kątem możliwych rozbłysków, które grosiłyby zwiększeniem poziomu niebezpiecznego dla załogi promieniowania. 

Celem misji jest przelot wokół Księżyca i powrót na Ziemię po dziesięciu dniach. Będzie to pierwszy raz od ponad pięćdziesięciu lat, gdy ludzie znajdą się tak daleko od naszej planety.

Pierwotnie Artemis II miała wystartować 8 lutego 2026 roku. Jednak z powodu problemów technicznych start został przesunięty.

Artemis II to pierwszy załogowy lot w ramach szeroko zakrojonego programu Artemis, który ma na celu powrót ludzi na Księżyc i rozpoczęcie regularnych lotów na jego powierzchnię. Od czasu historycznej misji Apollo 17 w 1972 roku, kiedy to ostatni człowiek opuścił powierzchnię Srebrnego Globu, nikt nie powtórzył tego wyczynu. NASA planuje, by kolejny spacer po Księżycu odbył się już w 2028 roku. Tym razem astronauci mają wylądować w wymagającym, niezbadanemu dotąd rejonie południowego bieguna Księżyca.

Coraz bliżej załogowego lotu do Księżyca

9 kroków do zdrowego serca

31 marca 2026, 14:18

W obliczu utrzymujących się wysokich wskaźników nadciśnienia tętniczego, otyłości i innych czynników ryzyka chorób sercowo-naczyniowych, eksperci American Heart Association opublikowali dziś zaktualizowane zalecenia dotyczące diety, które mogą znacząco obniżyć ryzyko rozwoju tych schorzeń. Najnowsze wytyczne podkreślają, że utrzymanie zdrowych nawyków żywieniowych przez całe życie ma kluczowe znaczenie nie tylko dla zdrowia serca, ale również dla ogólnego stanu zdrowia i jakości życia.

  • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl

Zaktualizowane zalecenia skupiają się na dziewięciu najważniejszych cechach zdrowego sposobu odżywiania, które mogą wspierać zdrowie układu krążenia:

1. Dostosowanie ilości spożywanych kalorii do poziomu aktywności fizycznej. Utrzymanie prawidłowej masy ciała wymaga równowagi między ilością spożywanych kalorii a wydatkiem energetycznym. Regularna aktywność fizyczna i kontrola obfitości porcji jedzenia są kluczowe dla utrzymania zdrowej wagi.

2. Obfitość warzyw i owoców oraz różnorodność wyboru. Zaleca się spożywanie różnorodnych warzyw i owoców, zarówno świeżych, jak i mrożonych czy konserwowych, które mogą być równie wartościowe i bardziej dostępne cenowo.

3. Wybieranie produktów pełnoziarnistych zamiast przetworzonych. Produkty takie jak chleb pełnoziarnisty, brązowy ryż czy płatki owsiane powinny zastępować białe pieczywo i biały ryż, co pozwala zwiększyć spożycie błonnika i składników odżywczych.

4. Zdrowe źródła białka. Zaleca się ograniczenie spożycia mięsa na rzecz białka roślinnego, takiego jak rośliny strączkowe (fasola, groch, soczewica), nasiona i orzechy. Warto także regularnie spożywać ryby i owoce morza, wybierać niskotłuszczowe lub odtłuszczone produkty mleczne, a w przypadku mięsa czerwonego, sięgać po chude fragmenty, unikać przetworzonych produktów i ograniczać porcje.

5. Wybór nienasyconych tłuszczów zamiast tłuszczów nasyconych. Zaleca się zastępowanie tłuszczów nasyconych (np. masła, tłuszczów zwierzęcych, olejów tropikalnych) zdrowymi tłuszczami nienasyconymi, obecnymi w orzechach, nasionach, awokado oraz olejach roślinnych (np. rzepakowym, oliwie z oliwek).

6. Ograniczenie spożycia produktów wysoko przetworzonych. Wskazane jest wybieranie produktów jak najmniej przetworzonych, z minimalną ilością dodatków i konserwantów, zamiast żywności wysoko przetworzonej, która często zawiera nadmiar cukru, soli i tłuszczów nasyconych.

7. Ograniczenie spożycia dodatkowych cukrów. Należy ograniczać spożycie napojów słodzonych oraz produktów z dodatkiem cukru, co pozwala zmniejszyć ryzyko otyłości, cukrzycy i innych chorób przewlekłych.

8. Wybieranie produktów o niskiej zawartości sodu i ograniczenie soli w kuchni. Warto zwracać uwagę na sol ukrytą w produktach gotowych i przetworzonych, a do przyprawiania potraw stosować zioła, przyprawy lub sok z cytryny zamiast soli.

9. Ostrożność w spożyciu alkoholu. Osoby niepijące nie powinny zaczynać spożywania alkoholu, a osoby spożywające alkohol powinny ograniczyć jego ilość, ponieważ nawet niewielkie ilości mogą zwiększać ryzyko nadciśnienia i innych powikłań zdrowotnych.

Nowe zalecenia są wynikiem przeglądu aktualnych badań naukowych i stanowią rozwinięcie wcześniejszych wytycznych z 2021 roku. Eksperci podkreślają, że choć ogólne założenia pozostały niezmienne, to obecne rekomendacje są jeszcze silniej naukowo udokumentowane. Wskazano m.in. na konieczność szerszego wyboru źródeł białka, ze szczególnym naciskiem na produkty roślinne, a także na potrzebę ograniczenia tłuszczów nasyconych do maksymalnie 10 proc. dziennego spożycia energii.

W zaleceniach dotyczących nabiału podkreślono, że choć preferowane są produkty niskotłuszczowe i odtłuszczone, to kwestia ich przewagi nad produktami pełnotłustymi pozostaje przedmiotem dyskusji naukowej. W odniesieniu do ultraprzetworzonych produktów spożywczych, eksperci zalecają wybieranie produktów jak najmniej przetworzonych, co może wpłynąć na zmianę oferty rynkowej i zwiększenie dostępności zdrowszych opcji.

Zwrócono także uwagę na rolę potasu w diecie, szczególnie w kontekście kontroli ciśnienia tętniczego, a także na fakt, że nie istnieje bezpieczny poziom spożycia alkoholu w kontekście ryzyka rozwoju niektórych nowotworów.

Wytyczne są elastyczne i umożliwiają dostosowanie diety do indywidualnych potrzeb, preferencji kulturowych, religijnych, stanu zdrowia, wieku oraz możliwości finansowych. Eksperci podkreślają, że najważniejsze jest dążenie do postępu, a niekoniecznie perfekcji, każda zmiana na korzyść zdrowszych wyborów żywieniowych to krok w stronę lepszego zdrowia.

Zalecenia wskazują, że zdrowe nawyki żywieniowe powinny być kształtowane już od pierwszego roku życia dziecka. Rodziny odgrywają kluczową rolę w budowaniu zdrowych wzorców, dzieci chętniej sięgają po zdrowe produkty, jeśli są one dostępne w domu i wybierane przez dorosłych. Zaleca się, aby dieta była dostosowywana do zmieniających się potrzeb na różnych etapach życia, najlepiej we współpracy z lekarzem lub dietetykiem.

Aktualne dane wskazują, że ponad połowa dorosłych i około 60 proc. dzieci w Stanach Zjednoczonych stosuje niezdrową dietę, co przekłada się na wysokie wskaźniki nadciśnienia, otyłości i cukrzycy. Prognozy przewidują, że do 2050 roku aż 1 na 6 dorosłych w USA będzie cierpieć na choroby układu krążenia. Jednocześnie większość osób nie realizuje zaleceń dotyczących aktywności fizycznej, jedynie 25 proc. dorosłych i 20 proc. młodzieży spełnia krajowe normy w tym zakresie.

Otyłość dotyczy w USA już ponad 40 proc. dorosłych i ponad 20 proc. dzieci, a liczby te mają tendencję wzrostową. Eksperci podkreślają, że aż 80 proc. przypadków chorób serca i udarów można zapobiec, stosując się do zasad zdrowego stylu życia, obejmujących zdrowe odżywianie, aktywność fizyczną, unikanie tytoniu oraz dbanie o odpowiednią ilość snu.

Zalecany model żywienia nie tylko wspiera zdrowie układu krążenia, ale także dostarcza wszystkich niezbędnych składników odżywczych, witamin i minerałów, co w większości przypadków eliminuje potrzebę suplementacji (z wyjątkiem szczególnych grup, takich jak kobiety w ciąży czy osoby starsze). Dieta bogata w błonnik, warzywa, owoce, produkty pełnoziarniste, orzechy i nasiona wspomaga także profilaktykę innych chorób przewlekłych, takich jak cukrzyca typu 2, choroby nerek, niektóre nowotwory czy schorzenia neurologiczne.

Wytyczne podkreślają także konieczność działań systemowych, takich jak opracowanie jasnych definicji produktów ultraprzetworzonych, wprowadzenie czytelnego oznakowania żywności, wsparcie dla badań naukowych nad żywieniem oraz inwestycje w lokalne społeczności, które mają na celu zwiększenie dostępności zdrowej żywności, zwłaszcza w regionach o ograniczonych zasobach.

Zdaniem ekspertów American Heart Association wdrożenie dziewięciu kluczowych zasad zdrowego odżywiania może znacząco zmniejszyć ryzyko chorób serca i innych przewlekłych schorzeń. Jak podkreślają, każda zmiana na korzyść zdrowszych wyborów żywieniowych, nawet niewielka, to krok w stronę lepszego zdrowia, zarówno dla dorosłych, jak i dzieci. Najważniejsze jest konsekwentne budowanie zdrowych nawyków przez całe życie, z uwzględnieniem indywidualnych potrzeb i możliwości.

Coraz więcej osób sięga po "naturalny Ozempik". Sprawdź, co mówią eksperci

31 marca 2026, 12:58

Berberyna zyskuje coraz większą popularność jako naturalny środek wspomagający metabolizm. W mediach społecznościowych określana bywa nawet mianem "roślinnego Ozempiku". Czy jednak faktycznie można ją traktować jako zamiennik leków inkretynowych? Najnowsze badania wskazują, że rzeczywistość jest znacznie bardziej złożona.

  • Berberyna, zwana "naturalnym Ozempikiem", zyskuje na popularności jako suplement wspierający metabolizm i zdrowie jelit.
  • Jej działanie różni się od leków inkretynowych - wpływa głównie na mikrobiotę jelitową, modulując procesy zapalne i metaboliczne.
  • Efekty berberyny są mocno indywidualne i zależą od stanu mikrobioty, co oznacza, że nie każdy odczuje takie same korzyści.

W ostatnich latach berberyna, naturalny alkaloid roślinny, stała się prawdziwym fenomenem na rynku suplementów diety. W mediach społecznościowych oraz licznych publikacjach internetowych często określana jest jako "naturalny Ozempik" - nawiązując do popularnych leków inkretynowych stosowanych w leczeniu cukrzycy typu 2 oraz wspomaganiu odchudzania. Czy rzeczywiście berberyna może być traktowana jako roślinny odpowiednik farmaceutyków? Eksperci studzą entuzjazm, wskazując na szereg różnic w działaniu i bezpieczeństwie stosowania.

Najświeższe publikacje naukowe podkreślają, że mechanizm działania berberyny znacząco różni się od leków inkretynowych. Zamiast bezpośrednio wpływać na jeden konkretny receptor, berberyna działa pośrednio - jej głównym polem aktywności jest mikrobiota jelitowa. To właśnie w jelicie, dzięki interakcji z zamieszkującymi je drobnoustrojami, berberyna może wpływać na procesy zapalne, integralność bariery jelitowej oraz - pośrednio - na metabolizm.

Badacze z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu zwracają uwagę, że najbardziej obiecujące efekty berberyny dotyczą osi jelitowo-mózgowej, choć jej kliniczne znaczenie wymaga jeszcze wielu badań. Oznacza to, że berberyna nie "steruje" metabolizmem bezpośrednio, lecz moduluje środowisko biologiczne, w którym ten metabolizm się rozwija.

Jednym z kluczowych wniosków płynących z najnowszych przeglądów jest fakt, że efekty stosowania berberyny są mocno zindywidualizowane. Decydujące znaczenie ma tutaj skład i funkcja mikrobioty jelitowej danej osoby. U osób z prawidłowo funkcjonującą mikrobiotą berberyna może wykazywać działanie przeciwzapalne, ochronne dla bariery jelitowej lub wspierać procesy metaboliczne. Jednak już po antybiotykoterapii czy przy zaburzeniach mikrobioty efekty mogą być słabsze lub opóźnione.

Często podkreślaną cechą berberyny jest jej niska biodostępność ogólnoustrojowa po podaniu doustnym. Z jednej strony oznacza to, że tylko niewielka ilość substancji przenika do krążenia, z drugiej - intensywne działanie lokalne w jelicie może przynosić korzystne efekty właśnie dzięki interakcji z mikrobiotą. Lokalny metabolizm berberyny prowadzi do powstawania bioaktywnych pochodnych, które mogą modulować środowisko jelitowe i wpływać na zdrowie metaboliczne.

Wbrew popularnym przekonaniom, berberyna nie jest "uniwersalnym suplementem metabolicznym", który sprawdzi się u każdego. Specjaliści podkreślają, że właściwsze jest określenie "modulator osi jelito-mikrobiota-układ immunologiczny". Oznacza to, że jej działanie jest silnie zależne od indywidualnych predyspozycji i stanu zdrowia użytkownika.

Zgodnie z danymi National Center for Complementary and Integrative Health, przytoczonymi przez naukowców z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, stosowanie berberyny może wiązać się z działaniami niepożądanymi ze strony przewodu pokarmowego - takimi jak nudności, bóle brzucha, wzdęcia, zaparcia czy biegunka

Szczególną ostrożność powinny zachować osoby przyjmujące inne leki - berberyna może wchodzić w interakcje m.in. z cyklosporyną, metforminą, lekami przeciwcukrzycowymi, przeciwzakrzepowymi oraz uspokajającymi.

Warto również pamiętać, że berberyna nie jest zalecana kobietom w ciąży i karmiącym piersią, gdyż może prowadzić do niebezpiecznych powikłań u płodu i niemowląt.

Wapowanie prowadzi do raka? Eksperci alarmują: zagrożenie większe niż sądzono

31 marca 2026, 12:41

Najnowsze ustalenia naukowców budzą poważne obawy dotyczące bezpieczeństwa e-papierosów. Zespół badaczy z kilku australijskich uniwersytetów i szpitali, pod kierownictwem profesora Bernarda Stewarta z University of New South Wales w Sydney, przeanalizował szeroką listę publikacji naukowych z całego świata, dochodząc do wniosku, że stosowanie e-papierosów na bazie nikotyny prawdopodobnie zwiększa ryzyko zachorowania na raka płuc oraz jamy ustnej. Pisze o tym w najnowszym numerze czasopismo "Carcinogenesis".

  • Nowe badania pokazują, że e-papierosy mogą zwiększać ryzyko raka płuc i jamy ustnej - zagrożenie jest większe, niż myśleliśmy!
  • W aerozolach z e-papierosów znaleziono rakotwórcze związki i metale, które uszkadzają DNA i wywołują stany zapalne.
  • Użytkownicy e-papierosów często łączą je z tradycyjnymi papierosami, co czterokrotnie zwiększa ryzyko raka płuc.
  • Naukowcy apelują o szybkie działania profilaktyczne i regulacje, by nie powtórzyć błędów z historią tradycyjnego palenia.

Opublikowana przeglądowa praca jest jednym z najobszerniejszych dotąd opracowań dotyczących potencjalnej rakotwórczości e-papierosów. W badaniach uczestniczyli specjaliści z różnych dziedzin, m.in. farmaceuci, epidemiolodzy, chirurdzy klatki piersiowej oraz eksperci zdrowia publicznego z UNSW, The University of Queensland, Flinders University, The University of Sydney, a także szpitali Royal North Shore, The Prince Charles i Sunshine Coast University. Wspólnie przeanalizowali wyniki badań klinicznych, eksperymentów na zwierzętach oraz testów laboratoryjnych, które pozwoliły ocenić wpływ substancji chemicznych uwalnianych podczas wapowania.

Profesor Stewart podkreśla, że to pierwsza tak jednoznaczna analiza, wskazująca na zwiększone ryzyko nowotworów u osób korzystających z e-papierosów w porównaniu do tych, którzy nie wapują. Biorąc pod uwagę wszystkie dostępne dane, od monitoringu klinicznego, przez badania na zwierzętach, po analizy mechanizmów molekularnych, można stwierdzić, że e-papierosy najprawdopodobniej prowadzą do rozwoju raka płuc i jamy ustnej - podkreśla.

W trakcie badań wykryto w aerozolach powstających podczas wapowania liczne związki rakotwórcze, w tym lotne związki organiczne oraz metale uwalniane z rozgrzewanych elementów urządzeń. Naukowcy zwracają uwagę na obecność biomarkerów uszkodzenia DNA, stresu oksydacyjnego i stanów zapalnych tkanek u osób korzystających z e-papierosów. Eksperymenty na myszach wykazały powstawanie guzów płuc, a badania laboratoryjne potwierdziły uszkodzenia komórek i zaburzenia procesów biologicznych, które mogą prowadzić do rozwoju nowotworów.

E-papierosy pojawiły się na rynku na początku XXI wieku i szybko zdobyły popularność, szczególnie wśród młodzieży. Kolorowe, aromatyzowane urządzenia stały się powszechnym widokiem w pobliżu szkół, barów czy stacji kolejowych. Pomimo wprowadzenia przepisów ograniczających sprzedaż i użytkowanie e-papierosów, problem ich dostępności i popularności wciąż narasta.

Współautor badania, profesor Freddy Sitas, zwraca uwagę, że e-papierosy od dawna postrzegane są jako potencjalny wstęp do palenia tradycyjnych papierosów, a tym samym do chorób nowotworowych. Jednak, jak podkreśla, dotychczas niewiele uwagi poświęcano możliwości, że same e-papierosy mogą być bezpośrednią przyczyną raka.

Co ważne, z badań wynika, że wielu użytkowników e-papierosów nie rezygnuje całkowicie z tradycyjnych papierosów, lecz popada w tzw. "pułapkę podwójnego użycia". Osoby, które jednocześnie palą zwykłe papierosy i używają e-papierosów, są aż czterokrotnie bardziej narażone na rozwój raka płuc niż osoby niekorzystające z żadnej z tych używek. To alarmujące dane, które potwierdzają, że e-papierosy nie są skutecznym narzędziem w walce z nałogiem nikotynowym, a wręcz mogą pogłębiać problem.

Naukowcy przypominają, że droga do oficjalnego uznania palenia papierosów za przyczynę raka płuc była długa i pełna opóźnień, od pierwszych sygnałów w XIX wieku do przełomowego amerykańskiego raportu chirurga generalnego w 1964 roku minęło niemal sto lat. W przypadku e-papierosów, które są obecne na rynku od około dwóch dekad, badacze apelują o niepowielanie błędów z przeszłości i o szybkie podjęcie działań profilaktycznych. 

Nie powinniśmy czekać kolejnych 80 lat, by podjąć decyzję o tym, jak postępować z e-papierosami. Wczesne sygnały ostrzegawcze są już widoczne i należy je traktować poważnie - podkreśla prof. Sitas.

Choć obecna analiza nie określa dokładnej liczby przypadków raka, które można przypisać e-papierosom, naukowcy są zgodni, że ryzyko istnieje i wymaga dalszych, długoterminowych badań. Jednocześnie apelują do polityków i instytucji ochrony zdrowia o intensyfikację działań edukacyjnych oraz wprowadzenie skutecznych regulacji, które ograniczą dostępność i atrakcyjność e-papierosów, zwłaszcza wśród młodych ludzi.

W świetle najnowszych ustaleń, eksperci podkreślają, że e-papierosy nie są bezpieczną alternatywą dla tradycyjnych papierosów i mogą stanowić poważne zagrożenie dla zdrowia publicznego. W obliczu rosnącej popularności wapowania, szczególnie wśród młodzieży, konieczne jest zdecydowane przeciwdziałanie temu zjawisku oraz dalsze monitorowanie jego długofalowych skutków zdrowotnych.

Ślady zwierząt i roślin odkryte na Całunie Turyńskim. To nie wszystko

31 marca 2026, 08:57

Nowe badania rzucają kolejne światło na jedną z najbardziej tajemniczych chrześcijańskich relikwii - Całun Turyński. Naukowcy wykryli na nim ślady DNA pochodzące od szerokiego spektrum organizmów - od ludzi, przez zwierzęta, aż po rośliny. Odkrycie to jeszcze bardziej komplikuje pytanie o prawdziwe pochodzenie płótna, które według tradycji miało okrywać ciało Jezusa po ukrzyżowaniu.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Najnowsze badania opisał portal New Scientist.

Relikwia o długości 4,4 metra i szerokości 1,1 metra od wieków budzi emocje. Po raz pierwszy udokumentowano jej obecność we Francji w XIV wieku, a od niemal 500 lat przechowywana jest w Turynie we Włoszech.

Przełomowe badania przeprowadzono już w 1988 roku. Wówczas datowanie radiowęglowe wskazało, że całun powstał między 1260 a 1390 rokiem, co wyklucza jego związek z czasami Jezusa. Choć część badaczy nadal kwestionuje te wyniki, większość środowiska naukowego uznaje je za wiarygodne.

Do sprawy wrócił zespół kierowany przez włoskiego naukowca Gianniego Barcaccię. Analizując próbki pobrane jeszcze w 1978 roku, badacze odkryli ogromną różnorodność DNA - zarówno średniowiecznego, jak i współczesnego.

Na całunie zidentyfikowano materiał genetyczny m.in. kotów, psów, kur, bydła, kóz, owiec, świń i koni, a także dzikich zwierząt, takich jak jelenie czy króliki. Co więcej, wykryto również ślady ryb oraz organizmów morskich, a także owadów i pajęczaków, w tym roztoczy i kleszczy.

Nie mniej zaskakujące są wyniki dotyczące roślin. Na płótnie znaleziono DNA m.in. marchwi, pszenicy, a także papryki, pomidorów i ziemniaków - roślin, które trafiły do Europy dopiero po odkryciach geograficznych.

Naukowcy podkreślają, że nie są w stanie ustalić, kiedy dokładnie doszło do zanieczyszczenia materiału tymi śladami. Pewne jest natomiast, że całun był wielokrotnie dotykany przez ludzi - odnaleziono DNA wielu osób, w tym także badaczy analizujących relikwię w XX wieku. To praktycznie uniemożliwia identyfikację pierwotnego materiału genetycznego.

Co ciekawe, niemal 40 procent ludzkiego DNA przypisano do linii genetycznych pochodzących z Indii. Zdaniem badaczy może to sugerować, że tkanina została wyprodukowana w Dolinie Indusu i sprowadzona przez Rzymian.

Nie wszyscy eksperci są jednak przekonani do tej teorii. Część naukowców podtrzymuje stanowisko, że całun powstał w średniowiecznej Francji i nie ma podstaw, by łączyć go z Indiami.

Jak podkreślają badacze, historia samej relikwii - niezależnie od jej legendarnego pochodzenia - pozostaje fascynująca i być może bardziej interesująca niż próby potwierdzenia jej biblijnego rodowodu.

Coraz bliżej załogowego lotu do Księżyca

30 marca 2026, 19:30

Poniedziałek, 30 marca (19:30)

Po ponad 53 latach NASA jest już na ostatniej prostej przed ponownym wysłaniem ludzi w rejon Księżyca. W Centrum Kosmicznym im. Kennedy’ego na Florydzie trwają ostatnie przygotowania do planowanego w nocy ze środy na czwartek startu rakiety SLS z pojazdem Orion i czteroosobową załogą na pokładzie. W ramach misji Artemis II astronauci mają sprawdzić w rzeczywistych warunkach głębokiej przestrzeni kosmicznej wszystkie kluczowe systemy pojazdu. Mają też obserwować i fotografować niewidoczną z Ziemi stronę Srebrnego Globu. NASA podkreśla, że to nie tylko kolejny krok w drodze do powrotu ludzi na Księżyc, ale też fundament pod przyszłe misje załogowe na Marsa. Stany Zjednoczone w obliczu rosnącej konkurencji ze strony Chin chcą utrzymać pozycję lidera w wyścigu kosmicznym.

  • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

Na pokładzie kapsuły Orion, zamontowanej na szycie potężnej rakiety Space Launch System (SLS) znajdzie się troje astronautów NASA: Reid Wiseman, Victor Glover i Christina Koch, a także Jeremy Hansen z Kanadyjskiej Agencji Kosmicznej. Ich misja potrwa 10 dni i obejmie przelot wokół Księżyca. To będzie najdalsza podróż załogowa w historii ludzkości, astronauci oddalą się od naszej planety bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. 

Misja Artemis II miała pierwotnie wystartować 8 lutego. Z powodu problemów technicznych start opóźniono. Kolejne okno startowe otwiera się nocą ze środy na czwartek, potrwa do 6 kwietnia. Jeśli do startu nie dojdzie ze względu na warunki pogodowe na Florydzie lub ewentualne problemy techniczne, kolejne okno startowe otworzy się 30 kwietnia.

Artemis II to pierwszy załogowy lot w ramach programu Artemis, flagowego projektu amerykańskiej agencji kosmicznej, który ma na celu regularne loty na Księżyc. Od czasu misji Apollo 17 w 1972 roku żaden człowiek nie postawił stopy na powierzchni Srebrnego Globu. NASA planuje powtórzyć ten wyczyn w 2028 roku, lądując tym razem w trudnodostępnym rejonie południowego bieguna Księżyca. 

Stany Zjednoczone pozostają jedynym krajem, który umożliwił ludziom lądowanie na innym ciele niebieskim. W latach 1969-1972 odbyło się sześć lądowań w ramach programu Apollo, po powierzchni Srebrnego Globu spacerowało 12 astronautów. Wtedy rywalem w kosmicznym wyścigu był ZSRR, teraz na horyzoncie pojawił się nowy konkurent. Chiny konsekwentnie rozwijają własny program księżycowy, realizując kolejne misje bezzałogowe i deklarując, że do 2030 roku ich astronauci również wylądują na Księżycu. NASA nie ukrywa, że jednym z celów programu Artemis jest wyprzedzenie Chin w tym kolejnym, prestiżowym wyścigu.

Podczas misji Artemis II astronauci przetestują kluczowe systemy kapsuły Orion i rakiety SLS, które w 2022 roku odbyły już podobny lot, lecz bez załogi. Sprawdzone zostaną systemy podtrzymywania życia, interfejsy załogi, nawigacja oraz łączność. To niezbędny krok przed realizacją kolejnych, jeszcze bardziej złożonych misji. 

W 2027 roku planowana jest misja Artemis III, podczas której kapsuła Orion połączy się na orbicie Ziemi z dwoma lądownikami księżycowymi, Blue Moon od firmy Blue Origin oraz Starship od SpaceX. To właśnie te pojazdy mają w przyszłości transportować astronautów na powierzchnię Księżyca. W lutym NASA ogłosiła, że pierwsze załogowe lądowanie na Księżycu odbędzie się w ramach misji Artemis IV w 2028 roku.

W realizacji programu Artemis uczestniczą największe amerykańskie koncerny zbrojeniowe i kosmiczne: Boeing i Northrop Grumman odpowiadają za rakietę SLS, a Lockheed Martin buduje kapsułę Orion. SpaceX i Blue Origin rozwijają własne lądowniki, korzystając z finansowania NASA, lecz na zasadach umożliwiających oferowanie tych pojazdów również innym klientom. 

Coraz bardziej zaawansowane misje programu Artemis mają wyznaczyć standardy dla przyszłej obecności ludzi na Księżycu. To właśnie tam, w perspektywie następnych dekad, mają powstać pierwsze bazy badawcze, a także rozpocząć się eksploatacja księżycowych surowców. Księżyc stanie się również poligonem doświadczalnym przed jeszcze trudniejszymi wyprawami na Marsa.

Początkowa faza lotu będzie przypominać przebieg misji Artemis I, jednak tym razem na pokładzie znajdą się ludzie. Po starcie rakieta SLS wyniesie Oriona na orbitę, po czym odrzucone zostaną boostery, panele modułu serwisowego oraz system awaryjnego przerwania startu. Po wyłączeniu silników głównego stopnia i oddzieleniu się od górnego stopnia, Orion wraz ze stopniem ICPS (interim cryogenic propulsion stage) wykona dwa okrążenia Ziemi.

Pierwsza orbita będzie miała kształt elipsy o wysokości od około 185 do 2 250 kilometrów nad powierzchnią Ziemi i potrwa nieco ponad 90 minut. W tym czasie po raz pierwszy zostanie uruchomiony silnik ICPS, który potem podniesie statek na wyższą orbitę, sięgającą aż 74 000 kilometrów od Ziemi. Dla porównania, Międzynarodowa Stacja Kosmiczna znajduje się na wysokości zaledwie 400 kilometrów.

Po wejściu na wysoką orbitę, Orion odłączy się od górnego stopnia. Ten ostatni zostanie jeszcze wykorzystany jako cel do demonstracji manewrów zbliżeniowych. Astronauci przejdą na sterowanie manualne, by przetestować możliwości pilotażu Oriona podczas zbliżania i oddalania się od ICPS. To kluczowy test przed przyszłymi operacjami dokowania i odłączania się w orbicie księżycowej, które będą niezbędne podczas kolejnych misji Artemis.

Po zakończeniu demonstracji manewrów, załoga przeprowadzi szczegółowe testy systemów pokładowych Oriona. Astronauci zdejmą kombinezony ochronne, które nosili podczas startu i przejdą do codziennych czynności w warunkach mikrograwitacji. W tym czasie sprawdzą działanie systemów podtrzymywania życia, które odpowiadają za produkcję powietrza, usuwanie dwutlenku węgla oraz pary wodnej. Testy będą prowadzone zarówno podczas wysiłku fizycznego, jak i w czasie snu, by potwierdzić pełną funkcjonalność systemów w różnych warunkach metabolicznych. Orion przejdzie także testy systemów komunikacji i nawigacji. Statek na krótko opuści zasięg satelitów GPS i sieci Tracking and Data Relay Satellites, by sprawdzić działanie Deep Space Network - systemu, który będzie kluczowy podczas komunikacji z Ziemią w trakcie lotu wokół Księżyca.

Po zakończeniu wszystkich testów, Orion wykona kluczowy manewr TLI (translunar injection), który skieruje go na trajektorię prowadzącą w stronę Księżyca. Dzięki wcześniejszym manewrom ICPS, do wykonania tego ostatniego pchnięcia wystarczy już tylko napęd modułu serwisowego. Załoga wyruszy w czterodniową podróż wokół Księżyca, podczas której statek zatoczy charakterystyczną ósemkę, oddalając się od Ziemi na ponad 370 000 kilometrów.

W trakcie tej części misji astronauci będą kontynuować testy systemów Oriona, ćwiczyć procedury awaryjne oraz sprawdzać scenariusz tworzenia wewnątrz dodatkowej osłony przed promieniowaniem, na wypadek, gdyby doszło do zwiększenia jego natężenia wskutek np. rozbłysków słonecznych. Statek przeleci około 7 500 kilometrów za niewidoczną stroną Księżyca, skąd załoga będzie mogła podziwiać niezwykły widok, Księżyc na pierwszym planie i Ziemię w tle. W tym czasie załoga ma wykonywać obserwacje i zdjęcia powierzchni Srebrnego Globu. 

Powrót na Ziemię odbędzie się bez użycia napędu, trajektoria lotu została zaplanowana tak, by wykorzystać naturalne siły grawitacji Ziemi i Księżyca. Po okrążeniu Księżyca, Orion zostanie "ściągnięty" z powrotem na Ziemię, gdzie wyląduje na wodach Oceanu Spokojnego u wybrzeży San Diego w Kalifornii. Tam na astronautów będą czekały ekipy NASA i Marynarki Wojennej USA.

❌