Widok normalny

Otrzymane przedwczoraj Ekonomia - Ekonomia - RMF24

NPB wyemitował nową monetę. Upamiętnia wydarzenia sprzed pół wieku

8 czerwca 2026, 10:33

Narodowy Bank Polski rozpoczął sprzedaż nowej monety kolekcjonerskiej. Zrobiona ze srebra, jest poświęcona uczestnikom robotniczych protestów z czerwca 1976 r.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Moneta "50. rocznica Czerwca ’76" jest dostępna w sprzedaży od poniedziałku 8 czerwca.

Moneta o nominale 10 zł została wybita ze srebra próby 999,9. Ma średnicę 32 mm, waży 14,14 g, a jej nakład ograniczono do maksymalnie 8 tys. egzemplarzy. Będzie dostępna we wszystkich oddziałach okręgowych NBP oraz w internetowym sklepie Kolekcjoner. Cena emisyjna została ustalona na 370 zł.

Projekt monety nawiązuje do wydarzeń sprzed pół wieku. Na rewersie znalazły się sylwetki protestujących oraz fragmenty biało-czerwonych flag. Awers przedstawia nazwy trzech miast, w których demonstracje miały najbardziej dramatyczny przebieg - Radomia, Ursusa i Płocka - na tle stylizowanego bloku mieszkalnego.

Jak przypomina NBP w swoim komunikacie, genezą wydarzeń czerwca 76’ była gwałtownie pogarszająca się sytuacja gospodarcza w PRL po zakończeniu okresu tzw. gierkowskiego "cudu gospodarczego". 24 czerwca 1976 roku władze ogłosiły plan radykalnych podwyżek cen żywności. Mięso i ryby miały zdrożeć o niemal 70 proc., cukier o 90 proc., a ryż nawet o 150 proc.

Już następnego dnia przez kraj przetoczyła się fala protestów. Według danych objęły one 112 zakładów pracy w 24 województwach, a udział w nich wzięło ponad 80 tys. osób. Najbardziej burzliwe wydarzenia rozegrały się w Radomiu, Ursusie i Płocku.

Według oficjalnych danych po wydarzeniach Czerwca ’76 aresztowano 239 osób. Najwięcej zatrzymań odnotowano w Radomiu - 173 osoby. W Płocku zatrzymano 35 uczestników protestów, a w Ursusie 31.

Część demonstrantów stanęła przed kolegiami do spraw wykroczeń, a 40 osób przed sądami. Najsurowsze wyroki, sięgające 10 lat więzienia, usłyszeli niektórzy mieszkańcy Radomia. Ostatni skazani opuścili więzienia dopiero po amnestii ogłoszonej w lipcu 1977 roku.

NBP zapowiada, że to nie koniec tegorocznych emisji historycznych. Już 24 czerwca 2026 roku do obiegu trafi kolejna srebrna moneta kolekcjonerska - o nominale 20 zł - upamiętniająca 70. rocznicę Poznańskiego Czerwca 1956.

Przeszukania w kilku firmach. UOKiK wszczął postępowanie

8 czerwca 2026, 09:18

Dzisiaj, 8 czerwca (09:18)

Jest postępowanie wyjaśniające Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów dotyczące podejrzenia zawarcia niedozwolonego porozumienia na rynku pracy. Chodzi o przedsiębiorstwa działające na terenie województwa dolnośląskiego.

  • Prezes UOKiK wszczął postępowanie wyjaśniające w sprawie podejrzenia niedozwolonego porozumienia na rynku pracy na Dolnym Śląsku.
  • Przeszukania przeprowadzono w siedzibach firm w powiecie bolesławieckim i we Wrocławiu. O jakie firmy chodzi?
  • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

W ramach prowadzonych działań pracownicy UOKiK, za zgodą sądu i przy wsparciu policji, przeprowadzili przeszukania w siedzibach przedsiębiorstw z powiatu bolesławieckiego i Wrocławia. Chodzi o spółki: Toyota Boshoku Poland, Toyota Boshoku Europe, Bader Polska, Gerresheimer Bolesławiec oraz Hoerbiger Automotive.

"Przedsiębiorcy działający na lokalnym rynku mają dostęp do tej samej puli pracowników i rywalizują o nich. Dlatego wspólne ustalenia, które mają uniemożliwić lub utrudnić zmianę pracodawcy, stanowią ograniczenie konkurencji na rynku. Jest to szczególnie szkodliwe dla lokalnych społeczności, ponieważ nie pozwala na zmianę miejsca pracy, niezależnie od posiadanych lub podnoszonych kwalifikacji" - powiedział cytowany w komunikacie prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

Urząd analizuje, czy przedsiębiorcy mogli uzgadniać wysokość wynagrodzeń i innych świadczeń pracowniczych, takich jak benefity, a także zawierać porozumienia o niezatrudnianiu pracowników konkurencyjnych firm. Według UOKiK podejrzenia dotyczą podmiotów działających w różnych branżach, m.in. produkcji przemysłowej, sektorze motoryzacyjnym, farmaceutycznym oraz usługach logistycznych, które mimo odmiennego profilu działalności mogą rywalizować o tę samą grupę pracowników.

UOKiK wyjaśnił, że postępowanie wyjaśniające prowadzone jest obecnie w sprawie, a nie przeciwko konkretnym przedsiębiorcom. Jeśli zgromadzony materiał dowodowy potwierdzi podejrzenia, UOKiK może wszcząć postępowanie antymonopolowe i postawić zarzuty wskazanym podmiotom.

Urząd przypomniał, że za udział w porozumieniu ograniczającym konkurencję przedsiębiorcom grozi kara finansowa w wysokości do 10 proc. rocznego obrotu. Menadżerowie odpowiedzialni za zawarcie niedozwolonych ustaleń mogą zostać ukarani grzywną do 2 mln zł. 

Fala upadłości, przewoźnicy alarmują. "Przedsiębiorstwa umierają"

8 czerwca 2026, 07:06

Dzisiaj, 8 czerwca (07:06)

Ponad półtora tysiąca polskich firm transportowych (1506) upadło od początku ubiegłego roku. Tylko w pierwszych czterech miesiącach tego roku działalność zamknęło prawie pół tysiąca (473) przewoźników. Jak ustalił reporter RMF FM Michał Dobrołowicz, o tej trudnej sytuacji transportowcy będą w tym tygodniu rozmawiać w Ministerstwie Infrastruktury. Chcą zwrócić uwagę, że przez to, że firm transportowych w Polsce jest coraz mniej, stracić może nasza gospodarka.

  • Od początku ubiegłego roku w Polsce upadło ponad 1500 firm transportowych, z czego 473 tylko w pierwszych czterech miesiącach tego roku.
  • Przewoźnicy alarmują, że sytuacja w branży transportowej zagraża polskiej gospodarce - liczba firm skurczyła się o ponad 3 procent.
  • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

Sytuację w branży transportowej, według przewoźników, poprawiłyby ułatwienia formalne, na przykład w pozyskiwaniu niezbędnych obecnie kierowców z zagranicy.

Prezes Związku Transport i Logistyka Polska Maciej Wroński opisuje w rozmowie z naszym dziennikarzem, że obecnie długie procedury zniechęcają właścicieli firm przewozowych. Najwięcej firm ubywa w dwóch grupach. Chodzi o firmy duże, powyżej stu pojazdów paradoksalnie, i o firmy małe. To pokazuje, że ciężko jest zarówno tym dużym, jak i tym małym. Jeszcze kilka lat temu w Polsce przybywało firm transportowych, teraz obserwujemy, że przedsiębiorstwa umierają, często po cichu  - podkreśla. Przykładem jest KSeF. Jeżeli mamy małego przewoźnika, który ma jeden pojazd, sam go prowadzi, kiedy on ma czas, żeby z tym wszystkim walczyć? On nie ma czasu, żeby zlecać to na zewnątrz. Zaczynamy być tym umęczeni, wbrew hasłom deregulacji głoszonym wszem i wobec - dodaje.

Od ubiegłego roku liczba firm transportowych w Polsce skurczyła się o ponad trzy procent (3,35 proc.). Przewoźnicy w tym tygodniu będą domagać się reakcji rządu. Jak ustalił nasz dziennikarz, jesienią niewykluczona jest akcja protestacyjna.

Z danych Związku Transport i Logistyka Polska wynika, że w ciągu ostatnich dwóch lat liczba kierowców z zagranicy w polskich firmach transportowych zmniejszyła się o prawie szesnaście tysięcy (z 162 489 do 146 533). Ten problem też według nich skutkuje tym, że część firm upada. 

Wiceminister infrastruktury Stanisław Bukowiec jeszcze przed długim weekendem w odpowiedzi na pytania reporterów RMF FM obiecywał ułatwienia dla kandydatów na zawodowych kierowców. Staramy się obniżać wiek - możliwość zdobycia prawa jazdy przez młodych kierowców - przekonywał. Prezes Związku TLP Maciej Wroński odpowiada, że największy problem jest z pozyskaniem zezwoleń dla doświadczonych kierowców z zagranicy. Bariera to długie procedury. Cóż stoi na przeszkodzie, żeby utworzyć dla nich szybką ścieżkę? Przecież to jest czekanie półtora roku - wskazuje.

Szansę na przyspieszenie tych procedur dawało nowe rozporządzenie, które miało wpisać kierowcę ciężarówki na listę zawodów deficytowych. Te przepisy utknęły jednak na etapie konsultacji. Przewoźnicy w tym tygodniu będą interweniować w tej sprawie.

​Polskie firmy zalały Brukselę protestami ws. ETS. Grożą bankructwa i drogie ogrzewanie

8 czerwca 2026, 06:25

Dzisiaj, 8 czerwca (06:25)

Polski przemysł ciężki, hutnictwo oraz sektor ciepłowniczy, jednogłośnie sprzeciwił się propozycjom KE drastycznych cięć darmowych limitów emisji na lata 2026-2030. Jak ustaliła dziennikarka RMF FM, w ramach konsultacji społecznych KE, które kończą się dzisiaj o północy, polskie firmy dosłownie zalały Brukselę protestami. Biznes ostrzega w przesłanych do Brukseli opiniach przed masowymi bankructwami, paraliżem produkcji, ucieczką fabryk z Europy i drastycznymi podwyżkami cen ogrzewania mieszkań.

  • Polskie firmy z kilku branż protestują przeciwko propozycji KE dotyczącej cięć darmowych limitów emisji CO₂ w latach 2026-2030.
  • Polska znalazła się wśród 6 krajów UE otwarcie sprzeciwiających się niemożliwym do spełnienia wymaganiom Brukseli.
  • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

Chodzi o trwające od 11 maja do 8 czerwca konsultacje społeczne, których celem jest zebranie opinii, aby KE mogła ewentualnie poprawić swoją propozycję. Przypomnijmy, KE przedstawiła 11 maja propozycję, która wprowadza m.in. wyliczenia darmowych pozwoleń na lata 2026-2030 na podstawie 10 procent najbardziej ekologicznych fabryk w Unii. Polskie zakłady, obciążone historyczną zależnością od paliw kopalnych, alarmują, że zostaną odcięte od darmowych pozwoleń. I zamiast finansować zieloną transformację, będą zmuszone wydawać miliardy na unijne kary.

Rodzimy biznes zjednoczył się wobec zagrożenia. Jak sprawdziła dziennikarka RMF FM na stronach KE, polskie firmy i organizacje branżowe wysłały do Brukseli aż 28 oficjalnych stanowisk na 249 wszystkich zgłoszeń z całej UE. Oznacza to, że ponad 11 procent głosów pochodzi z Polski. Taki wynik plasuje polskie przedsiębiorstwa w ścisłej czołówce podmiotów najgłośniej sprzeciwiających się unijnym regulacjom ETS. 

Krytyczna reakcja polskiego przemysłu to przede wszystkim mocny nacisk na KE i wsparcie dla polskiego rządu, który walczy o zablokowanie niekorzystnych przepisów. Zależało nam na tak szerokim wsparciu - mówi w rozmowie z RMF FM polski dyplomata. O buncie 6 krajów, w tym Polski, przeciwko niemożliwym do spełnienia wymogom w sprawie nowych limitów Brukseli informowała dziennikarka RMF FM 28 maja. 

Do tego wielkiego frontu sprzeciwu dołączyły najważniejsze spółki w kraju. Grupa Azoty S.A. w przesłanym w ramach konsultacji stanowisku wprost ocenia, że przepisy są oderwane od obecnego kryzysu gospodarczego. Żąda utrzymania darmowych limitów na poziomie z lat 2021-2025. Z kolei KGHM Polska Miedź SA przedstawił twardy sprzeciw wobec cięć wskaźników dla branży metali nieżelaznych. Jako jedne z pierwszych zaprotestowało także Stowarzyszenie Przemysłu Wapienniczego, które przedstawiło druzgoczące dla propozycji KE stanowisko. Chodzi o to, że KE wprowadza przepisy, które nakładają kary na firmy za niemożliwe do wykonania - ze względu na brak dostępnej technologii - normy. 

"Komisja Europejska ustaliła nowe limity na poziomie niższym niż wynosi średnia emisja nawet najbardziej nowoczesnych i ekologicznych zakładów w Europie. Oznacza to, że nawet liderzy inwestujący miliony w zielone technologie zostaną ukarani finansowo za emisje, których technologicznie nie da się uniknąć" - czytamy w dokumencie. 

Chodzi o to, że obecnie nie ma dostępnych technologii, które zapewniłyby produkcję wapna bez wydzielania ogromnych ilości dwutlenku węgla. Aż 70 proc. naszych emisji to naturalny efekt reakcji chemicznych, a nie spalania paliw. Nawet pełne przejście na zieloną energię ich nie zlikwiduje, bo technologie wychwytywania CO₂ są dopiero w fazie rozwoju. Narzucanie nierealnych limitów skończy się ucieczką przemysłu poza UE - mówi Alina Masse, prezeska Stowarzyszenia w rozmowie z dziennikarką RMF FM.

Uderzenie regulacyjne celuje w unijny sektor koksowniczy, kluczowy dla produkcji stali. Wałbrzyskie Zakłady Koksownicze "VICTORIA" S.A. oraz JSW KOKS S.A. stanowczo potępiają wytyczne KE zakładające redukcję darmowych limitów o połowę. 

Do głosu sprzeciwu dołącza Polskie Stowarzyszenie Stalowe (PSS), ostrzegając przed deindustrializacją kontynentu - emisje w Europie spadną tylko dlatego, że zamknięte zostaną kolejne fabryki, podczas gdy globalna produkcja przeniesie się do krajów bez obciążeń klimatycznych.

Reforma uderzy bezpośrednio w portfele milionów rodzin. Sektor dostawców ciepła, reprezentowany m.in. przez PTEC, Węglokoks Energię, IGCP oraz PGE, również zjednoczył siły.

Branża ogrzewania centralnego podkreśla, że już teraz pokrywa większość kosztów systemu ETS, otrzymując bardzo ograniczone pule pozwoleń. PGE ujawnia, że KE proponuje obniżkę darmowych przydziałów dla ciepłownictwa aż o 34,1 proc. w porównaniu do lat 2021-2025, co stawia branżę pod ścianą. Węglokoks Energia wraz z IGCP żądają wyjaśnień, jak urzędnicy wyliczają te wartości na podstawie zaledwie 10 proc. najefektywniejszych instalacji w UE. Ciepłownicy punktują błąd unijnej metodologii, która wrzuca wielkie miejskie sieci do jednego worka z mikroinstalacjami. I żądają osobnych wskaźników. Ostrzegają, że brak zmian doprowadzi do natychmiastowego przerzucenia kosztów CO₂ na rachunki za ogrzewanie w milionach mieszkań wywołując skokowy wzrost cen ogrzewania mieszkań.

​Orlen wyprzedza rosyjskich gigantów. Polska spółka przegoniła Gazprom i Łukoil

5 czerwca 2026, 14:22

Piątek, 5 czerwca (14:22)

Aktualizacja: Piątek, 5 czerwca (17:24)

Orlen osiągnął historyczny sukces na rynku kapitałowym. Wycena polskiego koncernu przewyższyła wartość takich rosyjskich potentatów jak Gazprom, Łukoil i Novatek.

  • Wartość rynkowa Orlenu przekroczyła 168 mld zł, przewyższając wycenę Gazpromu, Łukoilu i Novateku.
  • Kurs akcji Orlenu na warszawskiej giełdzie osiągnął poziom 144,60 zł.
  • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

W piątkowe popołudnie kurs akcji Orlenu na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie osiągnął poziom 144,60 zł. Wycena rynkowa spółki to aż 168 miliardów złotych. Tym samym Orlen stał się bardziej wartościowy niż najwięksi rosyjscy gracze na rynku paliw i energii: Gazprom, Łukoil czy Novatek.

Informacja ta została potwierdzona zarówno przez biuro prasowe Orlenu, jak i przez premiera Donalda Tuska, który podkreślił w mediach społecznościowych, że polski koncern przegonił rosyjskich konkurentów. To wydarzenie ma nie tylko wymiar ekonomiczny, ale również symboliczny, biorąc pod uwagę geopolityczne napięcia i znaczenie sektora energetycznego w Europie.

Na wpis premiera zareagował Daniel Obajtek, prezes Orlenu w latach 2018-2024. "Kapitalizacja nie wzięła się znikąd. To między innymi dzięki połączeniu Orlenu z Energą, Lotosem i PGNiG oraz zbudowaniu silnego koncernu, z którego teraz obecny zarząd spółki wypłaca rekordową dywidendę. To także dzięki licznym inwestycjom, za które chcieliście mnie rozliczać, a z którymi Pana ekipa nie ma nic wspólnego" - napisał Obajtek.

Wpis byłego prezesa skomentowało natomiast biuro prasowe Orlenu. "Ponad dwa lata temu, w momencie Pana odejścia, kurs Orlenu wynosił ok. 65 zł. Zatem wartość połączonej firmy była niższa niż Energi, PGNiG, Lotosu i Orlenu oddzielnie (!!)" - napisało biuro prasowe.

Wskazało, że "po rozwiązaniu takich problemów jak Olefiny, przyspieszeniu inwestycji w energetykę i po roku realizacji nowej strategii" cena akcji to ponad 140 zł. "⁠To ocena akcjonariuszy, którzy inwestują w spółkę swoje pieniądze, nie nasza" - podsumowano we wpisie.

Grupa Orlen to dziś jeden z największych koncernów energetycznych w regionie. Spółka posiada rafinerie w Polsce, Czechach i na Litwie, a także rozbudowaną sieć stacji paliw w Niemczech, na Słowacji, Węgrzech i w Austrii. Orlen nie ogranicza się jednak wyłącznie do tradycyjnej działalności paliwowej.

Firma dynamicznie rozwija segment wydobywczy ropy naftowej i gazu ziemnego, inwestuje w nowoczesne technologie petrochemiczne oraz energetykę. Szczególny nacisk kładzie na rozwój odnawialnych źródeł energii, takich jak farmy wiatrowe i słoneczne, a także planuje budowę małych, modułowych reaktorów jądrowych (SMR), które mogą zrewolucjonizować polski miks energetyczny.

Złe wieści dla kierowców. Wyższe ceny paliw na weekend

5 czerwca 2026, 12:20

Piątek, 5 czerwca (12:20)

Kierowcy muszą liczyć się z wyższymi stawkami za paliwa w dniach 6-8 czerwca. Minister energii ogłosił nowe maksymalne ceny paliw, które obowiązywać będą na stacjach w Polsce.

  • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

Od soboty do poniedziałku włącznie litr benzyny 95 ma kosztować nie więcej niż 6,00 zł, benzyny 98 - 6,63 zł, a oleju napędowego - 6,48 zł - wynika z piątkowego obwieszczenia ministra energii. Oznacza to, że ceny maksymalne wszystkich rodzajów paliw będą wyższe niż w piątek.

W piątek litr benzyny 95 kosztuje nie więcej niż 5,94 zł, benzyny 98 - 6,52 zł, a oleju napędowego - 6,40 zł. Natomiast 31 marca, pierwszego dnia wprowadzenia maksymalnych cen, litr benzyny 95 kosztował maksymalnie 6,16 zł, benzyny 98 - 6,76 zł, zaś oleju napędowego - 7,60 zł.

Następne obwieszczenie ministra energii ws. maksymalnych cen paliw zostanie opublikowane w poniedziałek i określi ceny na wtorek.

Zgodnie z przepisami resort energii codziennie w dni robocze publikuje obwieszczenie ws. maksymalnych cen paliw. Cena maksymalna obowiązuje od dnia następującego po jej publikacji w Monitorze Polskim. W przypadku ogłoszenia jej przed dniami wolnymi od pracy i świętami stawka obowiązuje do najbliższego dnia roboczego włącznie. Sprzedaż powyżej ceny maksymalnej jest zagrożona karą do 1 mln zł, a kontrole prowadzi Krajowa Administracja Skarbowa.

Cena maksymalna jest ustalana według określonej formuły, obejmującej średnią cenę hurtową paliw na rynku krajowym, powiększoną o akcyzę, opłatę paliwową, marżę sprzedażową w wysokości 0,30 zł za litr oraz podatek VAT.

Do 15 czerwca obowiązuje rozporządzenie obniżające VAT na paliwo z 23 do 8 proc. oraz rozporządzenie obniżające akcyzę. Akcyza jest obniżona o 29 gr za litr benzyny i 28 gr za litr oleju napędowego, czyli do najniższego poziomu dopuszczonego przez Unię Europejską.

Dobre wieści ws. polskiej gospodarki. W tle kryzys na Bliskim Wschodzie

5 czerwca 2026, 09:49

Piątek, 5 czerwca (09:49)

Polska gospodarka wykazała się odpornością na szok energetyczny wywołany konfliktem na Bliskim Wschodzie – zauważa Polski Instytut Ekonomiczny, powołując się na dane Komisji Europejskiej. Komisja nie obniżyła tegorocznej prognozy wzrostu gospodarczego trzem państwom, w tym Polsce.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Instytut zwrócił uwagę, że na wiosennej prognozie Komisji Europejskiej Niemcy straciły 0,6 pkt. proc. prognozowanego wzrostu, Szwecja 0,8 pkt. proc., a Rumunia 1 pkt. proc.

"Polska była jednym z trzech krajów UE, którym prognozy nie obniżono. KE podtrzymała dla Polski prognozę z listopada 2025 r. - wzrost PKB na poziomie 3,5 proc., wspierany przez odporną konsumpcję prywatną i duże inwestycje finansowane ze środków unijnych" - zauważyli eksperci PIE.

Ich zdaniem, KE ma solidne podstawy, by podtrzymywać swoje projekcje, co potwierdzają dane makroekonomiczne. Przywołano szybki szacunek PKB za I kwartał 2026 r., który wskazuje na realny wzrost polskiej gospodarki o 3,4 proc. rok do roku, zbieżny z prognozowanym tempem na cały rok. Wyrównany sezonowo PKB zwiększył się kwartał do kwartału o 0,5 proc., co potwierdza, że gospodarka utrzymuje stabilne tempo wzrostu mimo globalnych turbulencji - podkreślono.

"Na utrzymanie wzrostu istotnie wpływa stabilizacja i absorpcja środków z Krajowego Planu Odbudowy, na co zwraca uwagę Komisja. KE wskazuje rekordową absorpcję funduszy z KPO w ostatnim roku jego działania jako kluczowy czynnik podtrzymujący impuls inwestycyjny w Polsce. Większe inwestycje publiczne współfinansowane ze środków unijnych mają w 2026 r. zrównoważyć spodziewane wyhamowanie konsumpcji prywatnej, utrzymując łączną dynamikę wzrostu na solidnym poziomie" - zauważyli eksperci PIE.

Fachowcy zwrócili też uwagę, że optymistyczny obraz polskiej gospodarki potwierdza majowy odczyt inflacji, który pozytywnie zaskoczył rynek. Główny Urząd Statystyczny podał, że inflacja CPI (consumer price index - red.) w maju 2026 r. wyniosła 3,1 proc. rdr, wobec 3,2 proc. w kwietniu; rynek przewidywał poziom 3,7 proc. Jako źródło zaskoczenia PIE wskazał ceny żywności, które obniżyły się o 1 proc. miesiąc do miesiąca, mimo typowego dla maja wzrostu cen.

"Niższa niż prognozy była też inflacja bazowa, szacowana na ok. 3,0 proc. rdr, co sugeruje, że szok paliwowy nie przełożył się na razie na szerszą presję cenową" - wskazali przedstawiciele Instytutu. Ich zdaniem skala majowego zaskoczenia inflacyjnego jest szczególnie wymowna w kontekście geopolitycznym, który miał windować ceny.

Podkreślono, że zamknięcie cieśniny Ormuz od początku marca, będące następstwem konfliktu na Bliskim Wschodzie, wywołało gwałtowny wzrost cen ropy i stanowiło główny argument za przyspieszeniem inflacji w Polsce.

"Tymczasem majowy odczyt obrazuje, że polska gospodarka wykazała się zaskakującą odpornością na ten szok energetyczny. Istotną rolę odegrała też szybka reakcja fiskalna rządu - obniżka VAT i akcyzy na paliwa oraz dzienny pułap cenowy, wprowadzone pod koniec marca, które KE wymienia jako czynnik łagodzący presję inflacyjną. Doniesienia o możliwym postępie rozmów USA-Iran sprzyjały w ostatnich dniach spadkom cen ropy, redukując ryzyko inflacyjne dla polskiej gospodarki w kolejnych miesiącach" - zauważyli eksperci.

PKO BP alarmuje. Ważny komunikat dla klientów

5 czerwca 2026, 09:33
  • Piątek, 5 czerwca (09:33)

    PKO BP wydało ostrzeżenie dla swoich klientów. Jak informuje bank, nasiliły się przypadki prób wyłudzeń danych osobowych oraz pieniędzy. Oszuści podszywają się pod pracowników PKO BP i wysyłają fałszywe wiadomości e-mail, w których proszą o uzupełnienie danych.

    • PKO Bank Polski wydał ostrzeżenie dla swoich klientów w związku z falą fałszywych e-maili.
    • Oszuści podszywają się pod PKO BP, wysyłając e-maile z adresów łudząco podobnych do oficjalnych bankowych adresów.
    • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

    Oszustwo zaczyna się od niepozornej wiadomości e-mail zatytułowanej na przykład "Monitoring spraw z wniosku Banku". Wiadomość może być wysłana z adresu bardzo przypominającego oficjalny kontakt PKO BP - często zawiera charakterystyczną końcówkę "PKO". Przestępcy starają się wzbudzić zaufanie, korzystając w treści maila z autentycznych numerów infolinii czy adresów e-mail banku.

    Kluczowym elementem tych wiadomości jest wywieranie presji czasu. Złodzieje zachęcają, by jak najszybciej otworzyć załącznik, tłumacząc to dokończeniem lub zweryfikowaniem wniosku bankowego. 

    W rzeczywistości w załączniku - zwykle w pliku o rozszerzeniu .rar - ukryte jest złośliwe oprogramowanie. Otwarcie takiego pliku może spowodować zainstalowanie wirusa na naszym urządzeniu, który daje przestępcom dostęp do danych i konta bankowego.

    PKO BP apeluje do klientów, aby zachowali szczególną ostrożność. Bank stanowczo podkreśla, że nie jest autorem tych wiadomości i nigdy nie prosi o uzupełnienie danych ani nie wysyła plików do pobrania mailowo. Podstawową zasadą jest nieotwieranie załączników i nieklikanie w podejrzane linki.

    Jeśli dostaniemy wiadomość budzącą nasze wątpliwości, najlepiej skontaktować się bezpośrednio z infolinią banku pod bezpłatnym numerem 800 302 302 (dla połączeń krajowych) i potwierdzić autentyczność informacji.

    Cyberprzestępcy wykorzystują każdy sposób, by zdobyć dostęp do naszych kont. Pamiętajmy: nigdy nie udostępniajmy swoich danych ani nie otwierajmy nieznanych plików. 

Dalsza część artykułu pod materiałem video:

Żebranie będzie w Polsce legalne? Jest projekt zmian

5 czerwca 2026, 08:19

Piątek, 5 czerwca (08:19)

Żebractwo jest w Polsce nielegalne, a prawo określa, jakie kary grożą za złamanie przepisów. Do laski marszałkowskiej trafił jednak budzący kontrowersje projekt znoszący kary za żebranie. Popiera go m.in. rzecznik praw obywatelskich - pisze w piątkowym wydaniu "Rzeczpospolita".

  • Do laski marszałkowskiej trafił projekt znoszący kary za żebranie w miejscach publicznych.
  • Jakie kary grożą obecnie za żebranie?
  • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

Gazeta przypomina, że obecnie temu, kto "mając środki egzystencji lub będąc zdolny do pracy, żebrze w miejscu publicznym", grozi kara ograniczenia wolności, grzywna do 1,5 tys. zł albo nagana.

Przepis ten ma zniknąć z kodeksu wykroczeń. Chce tego Parlamentarny Zespół ds. Zakończenia Bezdomności, w którym zasiadają ponad podziałami posłowie i senatorowie z PiS, KO i Razem.

Argument o tym, że przepis jest przestarzały i nie wiadomo, do czego służy, jest jednym z najczęściej powtarzanych. "Mamy dane, że żebractwo stanowi środek utrzymania dla części osób będących w kryzysie bezdomności, więc jest to takie błędne koło" - mówił cytowany przez "Rz" dr Adam Ploszka z Centrum Praw Człowieka Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. 

Jego zdaniem, utrzymywanie tego przepisu utrudnia wychodzenie z bezdomności. Ekspert stwierdził ponadto, że przepis jest skonstruowany nieprecyzyjnie, bo zakazuje żebractwa przez osoby "mające środki egzystencji lub będące zdolnymi do pracy", tymczasem często trudno stwierdzić, kto spełnia te kryteria.

Z informacji przedstawionych podczas posiedzenia zespołu wynika, że depenalizacja żebractwa ma nie być całkowita. Projekt przewiduje jedynie wykreślenie przepisu o "żebraniu" przez osoby "mające środki egzystencji lub będące zdolne do pracy". 

W kodeksie wykroczeń mają pozostać przepisy zakazujące żebrania natarczywego, oszukańczego lub z wykorzystaniem dzieci - pisze gazeta.

Kryptowaluty w odwrocie. Gigant złamał obietnicę, a Bitcoin leci w dół

4 czerwca 2026, 11:56

Czwartek, 4 czerwca (11:56)

Cena Bitcoina spadła w tym tygodniu o 13 proc. - tym samym jest on najsłabszy od niemal 4 miesięcy. Jak informują dealerzy, inwestorzy z niepokojem obserwują napiętą sytuację na Bliskim Wschodzie, co wpływa negatywnie na nastroje na rynkach.

  • Cena Bitcoina spadła w tym tygodniu o 13 proc., osiągając najniższy poziom od niemal 4 miesięcy. 
  • Co jest powodem spadków? Dowiesz się z tego artykułu.
  • Interesujesz się wydarzeniami w Polsce i na świecie? Wejdź na stronę główną rmf24.pl.

W czwartek cena flagowej kryptowaluty wynosiła 63 710 USD, co oznacza spadek o 1,9 proc. Wcześniej spadek wynosił nawet 5,5 proc. - do 61 322 USD za token. To najniżej od 6 lutego.

W tym tygodniu wartość Bitcoina spadła o 13 proc.

Trend ten rozpoczął się po tym, jak Strategy Inc. - największy korporacyjny posiadacz Bitcoina - sprzedała tokeny o wartości ok. 2,5 mln USD - po raz pierwszy od końca 2022 r. To zaniepokoiło inwestorów.

Cena Bitcoina spadła w tym tygodniu, ponieważ Strategy złamała swoją obietnicę: "Nigdy nie sprzedawaj", a to podkopało zaufanie rynku - powiedział Josh Du, dyrektor ds. inwestycji w Animoca Brands.

Do tego na Bliskim Wschodzie sytuacja nadal jest napięta, a to wpływa negatywnie na nastroje na rynkach.

Stany Zjednoczone i Iran prowadzą negocjacje w sprawie tymczasowego porozumienia pokojowego, jednak rozmowy na temat ostatecznych szczegółów, w tym kwestii zezwolenia na swobodny przepływ statków w cieśninie Ormuz oraz losu irańskich zapasów wysoko wzbogaconego uranu, przedłużają się. Dochodzi też do nowych ataków z obu stron.

Innym zagrożeniem dla Bitcoina - wg analityków - są fundusze ETF, które początkowo przyczyniły się do wzrostu cen Bitcoina, gdy powstały ponad 2 lata temu.

Wg danych agencji Bloomberg inwestorzy wycofali w ciągu ostatnich 13 sesji prawie 4,4 mld USD z ETF w USA opartych na Bitcoinie. To rekordowa seria odpływu środków.

Bitcoin ma wsparcie w okolicach 63 000 USD za token, a traderzy uważnie obserwują sytuację - powiedział Daniel Loh, dyrektor ds. inwestycji w Ericsenz Capital.

Analitycy wskazują, że Bitcoin nadal podatny jest na ryzyka makroekonomiczne i stracił ok. połowę swojej wartości od czasu, gdy w październiku 2025 r. osiągnął rekordowy poziom powyżej 126 000 USD. 

​Glapiński ujawnił, ile złota zgromadził NBP

3 czerwca 2026, 16:03

Polska jest w dziesiątce państw o największych zasobach złota - poinformował prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński. NBP posiada obecnie ponad 613 ton tego kruszcu. Celem jest 700 ton.

  • Adam Glapiński, szef NBP, ogłosił, że polski bank centralny zgromadził 613 ton złota.
  • Polska jest wśród 10 krajów na świecie z największymi rezerwami złota.
  • Glapiński ocenił, że obecne stopy procentowe są odpowiednie do stabilizacji inflacji i nie przewiduje ich podwyżek, jeśli warunki się nie zmienią.
  • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

Niezrealizowany zysk na posiadanym surowcu wynosi ok. 153 mld zł - poinformował w środę podczas konferencji prasowej Adam Glapiński.

To jest historyczny moment, jesteśmy w dziesiątce krajów na świecie, które mają największe zasoby złota - powiedział prezes NBP. Dodał, że bank dąży do posiadania 700 ton złota.

Z przedstawionej przez niego prezentacji wynika, że wyższe zasoby od Polski mają m.in.: Chiny, Indie, Niemcy, Stany Zjednoczone, czy Francja.

Ponadto, wartość zgromadzonego w polskim banku centralnym złota na koniec maja br. wyniosła ok. 324,2 mld zł.

Dokładnie 153,2 mld zł to niezrealizowane przychody na złocie. Przypomnę, to jest różnica między wyceną naszego złota, posiadanego przez Polskę po cenach rynkowych, do średniej ceny zakupu tego złota - przekazał Glapiński.

Według stanu na koniec kwietnia NBP posiadał 595 ton złota. Oznacza to, że w ciągu miesiąca zasoby tego kruszcu w NBP wzrosły o 18 ton.

Szef NBP był pytany na konferencji prasowej o to, czy jego zdaniem prawdopodobieństwo podwyżki stóp procentowych zmalało od majowego posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej (RPP).

Prezes NBP zwrócił uwagę, że w maju inflacja lekko się obniżyła i była niższa niż się spodziewano. Trudno to interpretować inaczej jak jakiś element, który zmniejsza prawdopodobieństwo podwyżki - wskazał prezes NBP.

W przekonaniu RPP - Rada mnie upoważniła do tego, żeby to powiedzieć - obecny poziom stóp jest dobry. Jest odpowiednio wysoki, żeby stabilizować inflację w obecnych warunkach, i nie ma żadnego powodu w tej chwili, żeby ten poziom zmieniać, czy dyskutować na temat jego zmian - powiedział Glapiński.

Prezes banku centralnego zwrócił uwagę, że świat jest nieprzewidywalny, ale jeżeli obecne warunki się utrzymają, to "ten poziom stóp jest dobry".

Główny Urząd Statystyczny pod koniec maja podał w szybkim szacunku, że ceny towarów i usług konsumpcyjnych w maju br. wzrosły w ujęciu rocznym o 3,1 proc., a w porównaniu z ub. miesiącem spadły o 0,3 proc.

We wtorek, na zakończeniu dwudniowego posiedzenia, RPP nie zmieniła stóp procentowych. Główna stopa procentowa NBP, stopa referencyjna, została utrzymana na poziomie 3,75 proc. Stopa depozytowa wynosi 3,25 proc., stopa lombardowa - 4,25 proc., stopa redyskontowa weksli wynosi 3,8 proc., a stopa dyskontowa weksli - 3,85 proc.

Rada Polityki Pieniężnej w tym roku obniżyła stopy procentowe raz - na początku marca, o 0,25 pkt proc.

Inflacja zjada oszczędności? Coraz więcej Polaków szuka alternatyw dla lokat

3 czerwca 2026, 13:21

W ostatnich miesiącach inflacja wyhamowała i nie obserwujemy już dwucyfrowych wyników w ujęciu rok do roku. Nie oznacza to jednak, że ceny nie rosną - ich wzrost jest jednak znacznie wolniejszy niż w latach 2022–2023. Inflacja nadal obniża realną wartość pieniędzy Polaków, którzy coraz częściej szukają alternatywnych metod przechowywania oszczędności. Jak rozsądnie chronić kapitał przed inflacją?

Choć inflacja nie zabiera pieniędzy z konta, realnie ogranicza to, ile możemy za nie kupić, zmniejszając siłę nabywczą naszych oszczędności. Przechowując kapitał w gotówce lub na lokacie, musimy zawsze uwzględniać inflację. Jak tłumaczy MennicaKapitalowa.pl, zupełnie inaczej wygląda to podczas inwestowania w złoto. Zanim jednak przejdziemy do lokowania pieniędzy w kruszcu, sprawdźmy, jak zachowują się oszczędności w gotówce i na lokacie.

Przykład 1: Oszczędności w gotówce

W 2022 roku pan Adam miał na lokacie 50 tysięcy złotych. Analizując oficjalne dane GUS, możemy łatwo sprawdzić, ile ta kwota "była warta" po trzech latach, czyli w 2025 roku. Wystarczy pomnożyć dane z tabeli:

1,144 × 1,114 × 1,036 × 1,036 ≈ 1,37 ≈ 37%

Nominalnie pan Adam nadal ma 50 000 zł, ale ponieważ ceny są o około 37% wyższe, jego pieniądze mają dziś mniejszą siłę nabywczą. Realnie jego 50 tysięcy złotych jest więc warte około 36 500 zł (50000 ÷ 1,37). Inflacja "zjadła" więc ponad 13 000 zł, dlatego przechowywanie oszczędności w gotówce wiąże się ze znacznym ryzykiem straty.

Na pierwszy rzut oka lokata bankowa wydaje się bezpiecznym i przewidywalnym sposobem oszczędzania, lecz aby uzyskać pełen obraz, należy zestawić ze sobą trzy elementy: oprocentowanie, inflację i podatek Belki.

Według danych Narodowego Banku Polskiego średnie oprocentowanie nowo przyjętych depozytów od gospodarstw domowych w marcu 2026 roku wyniosło około 3,07%.

Nie jest to jednak czysty zysk, ponieważ należy rozróżnić dwa terminy: zysk nominalny (dane widoczne w tabeli oprocentowania, np. 3,07% rocznie) oraz zysk realny (uwzględniający inflację). Jeśli inflacja wynosi około 3-3,5% rocznie (jak w latach 2024-2025), to nawet dodatnie oprocentowanie lokaty może nie dawać realnego zysku lub dawać jedynie niewielki wzrost.

Dodatkowym czynnikiem obniżającym faktyczny zysk z lokaty jest podatek Belki, czyli 19% podatek od zysków kapitałowych, który jest pobierany automatycznie od wypracowanych odsetek. Jeśli lokata oferuje 3,07% w skali roku, to po odliczeniu podatku realny zysk spada do około 2,48% - to jeszcze bez uwzględnienia inflacji.

Przykład 2: Oszczędności na lokacie

Pani Marta wpłaciła 10 000 zł na lokatę bankową z oprocentowaniem 3,07% w skali roku. Po 12 miesiącach otrzyma 307 zł odsetek brutto, jednak po odliczeniu 19% podatku Belki jej realny zysk wyniesie około 248,67 zł netto. Oznacza to, że jej kapitał wzrósł do 10 248,67 zł. Przy założeniu, że inflacja wynosi 3,6% rocznie, realna wartość zgromadzonych środków spadła jednak do około 9 892 zł. W praktyce oznacza to, że mimo nominalnego zysku, siła nabywcza pieniędzy zmniejszyła się o około 1%, co pokazuje, że przy wysokiej inflacji oprocentowanie depozytów nie zawsze chroni kapitał.

Wskaźnik inflacji CPI - zmiana (%) do analogicznego miesiąca poprzedniego roku

Inflacja sprawia, że pieniądz nie utrzymuje swojej siły nabywczej w dłuższej perspektywie. W efekcie oszczędności przechowywane w walucie są zawsze narażone na stratę. Tymczasem złoto zachowuje swoją wartość mimo upływu lat, dlatego coraz częściej bywa traktowane jako alternatywa dla lokaty.

Przykład 3: Oszczędności w złocie

W 1906 roku jedna uncja złota kosztowała zaledwie 20,67 dolarów amerykańskich. W tym samym czasie za nowe auto Ford Model N trzeba było zapłacić 500 dolarów lub około 24 uncje złota. Średnia cena złota w kwietniu 2026 roku wyniosła 4 730 dolarów za uncję, a za nowy samochód zapłacimy dziś średnio 50 000 dolarów lub niecałe 11 uncji złota.

Okazuje się, że samochody stały się relatywnie tańsze względem złota, mimo że nominalnie są dużo droższe. Dotyczy to również wielu innych produktów, których ceny rosną ze względu na inflację. Tymczasem złoto zachowuje wartość mimo upływu lat.

Złoto inwestycyjne (https://mennicakapitalowa.pl/pol_m_Zloto-inwestycyjne-100.html) należy postrzegać w perspektywie długoterminowej. W krótkim okresie może niekoniecznie rosnąć proporcjonalnie do inflacji - na jego ceny wpływa wiele różnych czynników, takich jak stopy procentowe, siła nabywcza dolara czy nastroje inwestorów. Jednak w ujęciu kilkuletnim złoto zazwyczaj zachowuje lub nawet zwiększa swoją realną wartość. Eksperci rekomendują więc wybór złota jako sposobu na dywersyfikację oszczędności i ochronę kapitału przed utratą siły nabywczej. Trzeba pamiętać, że złoto nie generuje odsetek i dywidend, dlatego nie jest traktowane przez inwestorów jako zamiennik całego portfela.

Artykuł ma charakter informacyjno-edukacyjny i nie stanowi rekomendacji inwestycyjnej ani porady finansowej. Decyzje dotyczące zakupu złota powinny być podejmowane z uwzględnieniem indywidualnej sytuacji finansowej i poziomu akceptowanego ryzyka.

Autor: Zespół ekspercki MennicaKapitalowa.pl

MennicaKapitalowa.pl to zespół specjalistów zajmujących się rynkiem złota, srebra, platyny, palladu, monet bulionowych, sztabek inwestycyjnych i diamentów. Firma prowadzi sprzedaż online oraz w punktach stacjonarnych w Polsce, a jej treści edukacyjne dotyczą praktycznych aspektów zakupu, przechowywania i inwestowania w metale szlachetne. W ofercie dostępne są popularne produkty ze światowych mennic, które można łatwo i szybko spieniężyć na całym świecie. Firma prowadzi również skup złota, srebra, platyny i palladu - zarówno stacjonarnie, jak i przez internet. Pozytywne opinie potwierdzają, że przedsiębiorca oferuje bezpieczne zakupy metali szlachetnych, a o jego rzetelności świadczą prestiżowe wyróżnienia, takie jak Laur Konsumenta 2023, Laur Klienta 2024 czy Dobra Marka 2025.

Źródła:

Główny Urząd Statystyczny, Narodowy Bank Polski, Gold Price, PAP Biznes. Dane aktualne na maj 2026 r.

https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/ceny-handel/wskazniki-cen/wskazniki-cen-towarow-i-uslug-konsumpcyjnych-pot-inflacja-/roczne-wskazniki-cen-towarow-i-uslug-konsumpcyjnych/

https://mennicakapitalowa.pl/Kurs-zlota-ccms-pol-72.html

https://stat.gov.pl/wykres/1.html
https://nbp.pl/statystyka-i-sprawozdawczosc/inflacja-bazowa/
https://goldprice.org/
https://biznes.pap.pl/wiadomosci/firmy/srednie-oprocentowanie-nowo-przyjetych-depozytow-od-gosp-domowych-w-iii-wynioslo-1

Nowe maksymalne ceny paliw w Polsce. Kosmetyczna zmiana

3 czerwca 2026, 12:30

Minister energii podjął decyzję w sprawie maksymalnych cen paliw, które będą obowiązywać w czwartek i piątek (4 i 5 czerwca). W przypadku kierowców tankujących benzynę będzie taniej, choć zmiana jest minimalna.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

W czwartek i piątek litr benzyny 95 ma kosztować nie więcej niż 5,94 zł, benzyny 98 - 6,52 zł, a oleju napędowego - 6,40 zł. Jeśli chodzi o benzynę to kolejno o 1 gr i 2 gr mniej niż w środę. Nie zmieniła się cena oleju napędowego.

Następne obwieszczenie ministra energii w sprawie maksymalnych cen paliw zostanie opublikowane w piątek i określi ceny na weekend i poniedziałek.

31 marca, pierwszego dnia wprowadzenia maksymalnych cen, litr benzyny 95 kosztował maksymalnie 6,16 zł, benzyny 98 - 6,76 zł, zaś oleju napędowego - 7,60 zł.

Zgodnie z przepisami resort energii codziennie w dni robocze publikuje obwieszczenie ws. maksymalnych cen paliw. Cena maksymalna obowiązuje od dnia następującego po jej publikacji w Monitorze Polskim. W przypadku ogłoszenia jej przed dniami wolnymi od pracy i świętami stawka obowiązuje do najbliższego dnia roboczego włącznie. 

Sprzedaż powyżej ceny maksymalnej jest zagrożona karą do 1 mln zł, a kontrole prowadzi Krajowa Administracja Skarbowa.

Cena maksymalna jest ustalana według określonej formuły, obejmującej średnią cenę hurtową paliw na rynku krajowym, powiększoną o akcyzę, opłatę paliwową, marżę sprzedażową w wysokości 0,30 zł za litr oraz podatek VAT.

Do 31 maja obowiązuje rozporządzenie obniżające VAT na paliwo z 23 do 8 proc. oraz rozporządzenie obniżające akcyzę. Akcyza jest obniżona o 29 gr za litr benzyny i 28 gr za litr oleju napędowego, czyli do najniższego poziomu dopuszczonego przez Unię Europejską.

Powołano zarząd Orlenu. Bez zmian na stanowisku prezesa

2 czerwca 2026, 21:49
  • Wtorek, 2 czerwca (21:49)

    ​Ireneusz Fąfara, dotychczasowy prezes Orlenu, został ponownie powołany na to stanowisko - poinformował we wtorek koncern. Powołano również członków zarządu - wszystkie osoby wybrane na nową kadencję, pełniły dotychczas swoje funkcje.

    Bez zmian na stanowisku prezesa Orlenu. Ireneusz Fąfara pozostanie prezesem koncernu na kolejną kadencję. Poza Fąfarą, rada nadzorcza na wtorkowym posiedzeniu powołała także pozostałych członków zarządu. Wszyscy pełnili dotychczas swoje funkcje.

    W zarządzie pozostanie również Paweł Wojtunik, którego Rada Nadzorcza ORLEN powołała - po konkursie w lutym 2026 roku - na kadencję rozpoczynającą się po walnym zgromadzeniu akcjonariuszy ORLEN, zaplanowanym na 9 czerwca 2026 roku.  

    W skład zarządu Orlenu powołano:

    • Sławomira Jędrzejczyka - na stanowisko wiceprezesa ds. finansowych,
    • Ireneusza Sitarskiego - wiceprezesa ds. downstream,
    • Roberta Soszyńskiego - wiceprezesa ds. operacyjnych,
    • Marka Balawejdera - wiceprezesa ds. consumers and products,
    • Marcina Wasilewskiego - wiceprezesa ds. rozwoju i inwestycji,
    • Sławomira Staszaka - wiceprezesa ds. energy,
    • Wiesława Prugara - wiceprezesa ds. upstream.

    Nowa kadencja zarządu rozpocznie się następnego dnia po wygaśnięciu obecnie trwającej kadencji, czyli po dniu, w którym odbędzie się zwyczajne walne zgromadzenie spółki, zatwierdzające sprawozdanie finansowe za 2025 rok.

Dalsza część artykułu pod materiałem video:

Polak obejmie ważne stanowisko w MFW. Był ministrem w rządach Tuska i Kopacz

2 czerwca 2026, 20:01
  • Wtorek, 2 czerwca (20:01)

    ​Mateusz Szczurek, były minister finansów Polski, obejmie stanowisko dyrektora Departamentu Europejskiego Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Nową funkcję zacznie pełnić 27 lipca, zastępując przechodzącego na emeryturę Niemca Alfreda Kammera. Szczurek był szefem resortu finansów w rządach Donalda Tuska i Ewy Kopacz w latach 2013-2015.

    • Mateusz Szczurek obejmie stanowisko dyrektora Departamentu Europejskiego MFW.
    • Szczurek był ministrem finansów w rządach Tuska i Kopacz (2013-2015).
    • Departament Europejski to jeden z kluczowych departamentów regionalnych Funduszu.
    • Bądź na bieżąco! Wejdź na RMF24.pl.

    Decyzję o powierzeniu stanowiska dyrektora Departamentu Europejskiego Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW) Mateuszowi Szczurkowi ogłosiła we wtorek szefowa tej organizacji Kristalina Georgiewa. Były minister finansów Polski nową funkcję zacznie pełnić 27 lipca.

    Jak napisano w komunikacie MFW, Szczurek zastąpi przechodzącego na emeryturę Niemca Alfreda Kammera, który pełnił funkcję od 2020 r. Były minister i ekonomista przejmie kierownictwo jednego z kluczowych departamentów regionalnych Funduszu.

    "Unikalne połączenie kompetencji kierowniczych i politycznych Mateusza oraz dogłębna znajomość europejskiego krajobrazu gospodarczego będą nieocenione w rozwoju współpracy Funduszu z jego europejskimi członkami" - podkreśliła Georgiewa w oświadczeniu.

    Szczurek był w ostatnich latach członkiem zarządu Banku Gospodarstwa Krajowego, lecz najbardziej znany jest jako minister finansów w rządach Donalda Tuska i Ewy Kopacz w latach 2013-2015.

    Po odejściu z rządu Szczurek pracował jako główny ekonomista ds. państw UE w Europejskim Banku Odbudowy i Rozwoju (EBOR), był też profesorem na Uniwersytecie Warszawskim i członkiem Europejskiej Rady Fiskalnej (European Fiscal Board) - niezależnego organu doradczego Komisji Europejskiej ds. polityki budżetowej.

    Departament Europejski odpowiada za relacje MFW z 46 ze 191 państw członkowskich, udziela im doradztwa w zakresie polityki makroekonomicznej, fiskalnej, monetarnej i strukturalnej, a także nadzoruje programy pomocy finansowej i technicznej dla krajów regionu.

Dalsza część artykułu pod materiałem video:

Co dalej ws. stóp procentowych? Rada Polityki Pieniężnej podjęła decyzję

2 czerwca 2026, 15:49

Wtorek, 2 czerwca (15:49)

​Rada Polityki Pieniężnej na zakończonym we wtorek posiedzeniu utrzymała stopy procentowe NBP na dotychczasowym poziomie. Główna stopa procentowa polskiego banku centralnego, stopa referencyjna, nadal wynosi 3,75 proc.

Rada Polityki Pieniężnej nie zmieniła stóp procentowych - podał Narodowy Bank Polski we wtorkowym komunikacie. Główna stopa procentowa NBP, stopa referencyjna, została utrzymana na poziomie 3,75 proc.

Stopa depozytowa wynosi 3,25 proc., stopa lombardowa - 4,25 proc., stopa redyskontowa weksli wynosi 3,8 proc., a stopa dyskontowa weksli - 3,85 proc.

Rada Polityki Pieniężnej w tym roku obniżyła stopy procentowe raz - na początku marca, o 0,25 pkt proc.

31 mld zł z KPO trafiło do Polski. Na co zostaną wydane?

2 czerwca 2026, 14:39

Wtorek, 2 czerwca (14:39)

Kolejna transza środków z Krajowego Planu Odbudowy trafiła dziś do Polski. Ministra funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz wyjaśniła, że to pierwszy z trzech tegorocznych przelewów. W sumie w 2026 r. otrzymamy przeszło 100 mld zł.

  • Bądź na bieżąco. Jeszcze więcej informacji znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl

Na początku dobra, duża wiadomość dla całego KPO i całej Polski. Właśnie kolejne 31 mld z KPO spływa, dosłownie w tym momencie, do Polski. To jest kolejna transza, pierwsza z trzech, którą dostaniemy w tym rekordowym roku. W sumie to będzie ponad 100 mld - powiedziała w trakcie konferencji prasowej w Szczecinie Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.

Dodała, że w Zachodniopomorskiem z KPO podpisano umowy na 7 mld zł. Wskazała też, że środki te pozwalają zrealizować inwestycje tj. nowe żłobki, autobusy, tramwaje, branżowe inwestycje kolejowe, czy w doposażenie szpitali.

KPO przez dwa lata było zamrożone. Po tych dwóch latach podjęliśmy się takiej "misji niemożliwej", żeby w skróconym o połowę okresie zrobić ten największy projekt inwestycyjno-rozwojowy III RP. Dzisiaj mogę powiedzieć, że to się naprawdę udało - oceniła ministra funduszy i polityki regionalnej.

Wraz z tą kolejną transzą już wiemy, że zdecydowana większość środków zostanie wykorzystana. Zostanie wykorzystana zdecydowana większość środków grantowych. To wszystko się dzieje. Prawie każdego dnia jest otwierana nowa ocieplona szkoła, nowy zmodernizowany szpital, nowy zmodernizowany lub wybudowany żłobek - dodała.

Wojewoda zachodniopomorski Adam Rudawski wskazał, że pieniądze z KPO w regionie pomagają m.in. przy inwestycji w off shore, czy kwestiach podniesienia bezpieczeństwa. Szczecinianie znają KPO, jeżdżą m.in. elektrycznymi autobusami, tramwajami. Nasz amfiteatr został refinansowany z KPO, to ponad 40 mln zł refinansowania - wymieniał wojewoda zachodniopomorski.

Resort funduszy podkreślił w komunikacie, że KPO to najważniejszy projekt rozwojowy dekady, dzięki któremu Polska realizuje wiele projektów o znaczeniu cywilizacyjnym. "Blisko 31 mld zł, które Komisja Europejska wypłaciła Polsce w ramach kolejnej transzy z Krajowego Planu Odbudowy, przeznaczymy na strategiczne inwestycje wzmacniające konkurencyjność i odporność polskiej gospodarki. Poza dużymi inwestycjami, zmiany sfinansowane z KPO będą widoczne także na poziomie lokalnym - w małych i średnich firmach oraz dla obywateli" - dodano.

"Za blisko 31 mld zł z KPO dofinansujemy m.in. dalszą wymianę źródeł ciepła w budynkach oraz inwestycje w gospodarkę wodno-ściekową na obszarach wiejskich. Zainwestujemy także w rozwój nowoczesnych usług cyfrowych, modernizację infrastruktury medycznej, zakup autobusów zero- i niskoemisyjnych oraz modernizację linii kolejowych. Wesprzemy rozwój sieci przesyłowych i dystrybucyjnych energii elektrycznej, w tym w szybszego i bardziej bezpiecznego przyłączania nowych odnawialnych źródeł energii" - czytamy w komunikacie.

Jak dodano, dzięki KPO zainwestujemy też w projekty z Funduszu Bezpieczeństwa i Obronności: na modernizację przemysłu, infrastrukturę ochrony cywilnej (schrony, zabezpieczenie sieci wodociągowych, itp.), cyberbezpieczeństwo oraz drogi i koleje niezbędne do mobilności wojskowej.

Warunkiem wypłaty tej transzy z KPO była m.in. reforma Państwowej Inspekcji Pracy, rozszerzająca jej uprawnienia; 2 kwietnia 2026 r. prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawę w tej sprawie. KE jeszcze w kwietniu pozytywnie oceniła wniosek Polski o płatność.

Celem KPO jest wzmocnienie polskiej gospodarki. Polska ma otrzymać z KPO ok. 233 mld zł (54,71 mld euro), w tym ok. 107 mld zł (25,27 mld euro) w postaci dotacji i ok. 126 mld zł (29,44 mld euro) w formie preferencyjnych pożyczek.

Częściowa zmiana cen paliw. Jest decyzja ministra

2 czerwca 2026, 12:26

Wtorek, 2 czerwca (12:26)

Jest nowe obwieszczenie ministra energii w sprawie maksymalnych cen paliw w Polsce. Ustalone zostały stawki, które obowiązywać będą w środę 3 czerwca.

  • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

W środę litr benzyny 95 ma kosztować nie więcej niż 5,95 zł, benzyny 98 - 6,54 zł, a oleju napędowego - 6,40 zł - wynika z wtorkowego obwieszczenia ministra energii. Oznacza to, względem wtorku wzrośnie cena maksymalna za litr diesla, a stawki za oba rodzaje benzyn pozostaną bez zmian.

We wtorek litr benzyny 95 kosztuje nie więcej niż 5,95 zł, benzyny 98 - 6,54 zł, a oleju napędowego - 6,26 zł. Natomiast 31 marca, pierwszego dnia wprowadzenia maksymalnych cen, litr benzyny 95 kosztował maksymalnie 6,16 zł, benzyny 98 - 6,76 zł, zaś oleju napędowego - 7,60 zł.

Następne obwieszczenie ministra energii ws. maksymalnych cen paliw zostanie opublikowane w środę i określi ceny na czwartek i piątek.

Zgodnie z przepisami resort energii codziennie w dni robocze publikuje obwieszczenie ws. maksymalnych cen paliw. Cena maksymalna obowiązuje od dnia następującego po jej publikacji w Monitorze Polskim. W przypadku ogłoszenia jej przed dniami wolnymi od pracy i świętami stawka obowiązuje do najbliższego dnia roboczego włącznie. Sprzedaż powyżej ceny maksymalnej jest zagrożona karą do 1 mln zł, a kontrole prowadzi Krajowa Administracja Skarbowa.

Cena maksymalna jest ustalana według określonej formuły, obejmującej średnią cenę hurtową paliw na rynku krajowym, powiększoną o akcyzę, opłatę paliwową, marżę sprzedażową w wysokości 0,30 zł za litr oraz podatek VAT.

Do 15 czerwca obowiązuje rozporządzenie obniżające VAT na paliwo z 23 do 8 proc. oraz rozporządzenie obniżające akcyzę. Akcyza jest obniżona o 29 gr za litr benzyny i 28 gr za litr oleju napędowego, czyli do najniższego poziomu dopuszczonego przez Unię Europejską. 

Unijna komisja przegłosowała umowę handlową z USA

2 czerwca 2026, 10:16
  • Wtorek, 2 czerwca (10:16)

    Finał umowy handlowej Unii Europejskiej ze Stanami Zjednoczonymi coraz bliżej. Po miesiącach wewnętrznych sporów w UE komisja ds. handlu międzynarodowego PE przegłosowała tę umowę.

    • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

    Prezydent USA Donald Trump zagroził nałożeniem od lipca 25-procentowego cła na europejskie samochody, jeżeli Unia nie zaakceptuje ostatniej umowy, którą wynegocjował w lipcu zeszłego roku z szefową KE Ursulą von der Leyen. 

    16 czerwca nad umową zagłosuje cały Parlament Europejski, a po publikacji w unijnym dzienniku ustaw wejdzie ona w życie. 

    Zatwierdzenie umowy opóźniały m.in. groźby Donalda Trumpa dotyczące Grenlandii. 

    Umowa budzi kontrowersje, bo jest asymetryczna: UE znosi cła, podczas gdy USA nakładają 15-procentowe stawki na unijne towary. Wprowadzono jednak mechanizmy ochronne, chociaż w negacjach międzyinstytucjonalnych (KE, Rady UE i PE) zostały nieco rozwodnione. Nie będzie automatycznego ich uruchamiania i ostatnie słowo w tej sprawie będzie miała KE. 

    Komisja Europejska będzie mogła zawiesić preferencje przed końcem roku, jeśli USA przekroczą 15-proc. próg dla stali oraz będzie mogła zamrozić umowę w razie kolejnych gróźb. 

    Porozumienie wygaśnie z końcem 2029 roku, co umożliwi jego renegocjację z kolejnym prezydentem USA.

Dalsza część artykułu pod materiałem video:

Będzie nieco taniej. Oto maksymalne ceny paliw na wtorek

1 czerwca 2026, 12:43

Poniedziałek, 1 czerwca (12:43)

Jakie ceny zobaczymy we wtorek na stacjach benzynowych? Litr benzyny 95 ma kosztować nie więcej niż 5,95 zł, benzyny 98 - 6,54 zł, a oleju napędowego - 6,26 zł. Oznacza to niewielkie spadki w porównaniu z dzisiejszymi cenami. Rzecznik resortu energii Grzegorz Łaguna zapowiedział niedawno, że nie ma mowy o przedłużeniu już teraz funkcjonowania rządowego pakietu CPN na całe wakacje.

W poniedziałek litr benzyny 95 kosztuje nie więcej niż 6,05 zł, benzyny 98 - 6,63 zł, a oleju napędowego - 6,34 zł. 

31 marca, pierwszego dnia wprowadzenia maksymalnych cen, litr benzyny 95 kosztował maksymalnie 6,16 zł, benzyny 98 - 6,76 zł, zaś oleju napędowego - 7,60 zł.

Następne obwieszczenie Ministra Energii ws. maksymalnych cen paliw zostanie opublikowane we wtorek. Znajdziemy w nim maksymalne ceny na środę.

Atak USA i Izraela na Iran 28 lutego spowodował wzrost notowań ropy naftowej na świecie, a także notowań paliw gotowych. To przełożyło się na ceny detaliczne tych produktów na stacjach, również w Polsce.

Odpowiedzią na sytuację na rynku paliw jest rządowy pakiet regulacji "Ceny Paliwa Niżej". 

Resort energii codziennie w dni robocze publikuje obwieszczenie ws. maksymalnych cen paliw. Cena maksymalna obowiązuje od dnia następującego po jej publikacji w Monitorze Polskim. W przypadku ogłoszenia jej przed dniami wolnymi od pracy i świętami stawka obowiązuje do najbliższego dnia roboczego włącznie. 

Sprzedaż powyżej ceny maksymalnej jest zagrożona karą do 1 mln zł, a kontrole prowadzi Krajowa Administracja Skarbowa.

Do 15 czerwca obowiązuje rozporządzenie obniżające VAT na paliwo z 23 do 8 proc. oraz rozporządzenie obniżające akcyzę. 

Akcyza jest obniżona o 29 gr za litr benzyny i 28 gr za litr oleju napędowego, czyli do najniższego poziomu dopuszczonego przez Unię Europejską.

Decyzja o ewentualnym przedłużaniu funkcjonowania pakietu CPN będzie podejmowana co dwa tygodnie. Dynamika sytuacji geopolitycznej jest dziś zbyt duża, by podejmować decyzje w sprawie pakietu CPN na całe wakacje - zapowiedział w ubiegły piątek rzecznik resortu energii Grzegorz Łaguna. Ministerstwo Energii musi brać pod uwagę zarówno sytuację na rynku, jak i odpowiedzialność za budżet państwa - dodał. 

Ewentualne wychodzenie z pakietu powinno odbywać się stopniowo i po analizie sytuacji geopolitycznej. 

Rozmowy w tej sprawie, zgodnie z informacją przekazaną przez ministra energii, cały czas trwają - dodał rzecznik.

❌