Widok normalny

Otrzymane przedwczoraj Ekonomia - Ekonomia - RMF24

​Czy grozi nam wzrost cen? Na to pytanie odpowie członkini Rady Polityki Pieniężnej

11 marca 2026, 19:00

​Czy grozi nam wzrost cen? Na to pytanie odpowie członkini Rady Polityki Pieniężnej

Wczoraj, 11 marca (19:00)

Gościem Rozmowy o 7:00 w Radiu RMF24 będzie Joanna Tyrowicz, członkini Rady Polityki Pieniężnej. Zapytamy ją m.in. o to, jak propozycja Adama Glapińskiego dot. programu "SAFE 0 proc." wpłynie na polską gospodarkę.

Słuchaj Radia RMF24>>>

Czy propozycja sprzedaży złota przez Narodowy Bank Polski w czasie międzynarodowego konfliktu to dobry pomysł?

Rada Polityki Pieniężnej w marcu zdecydowała o obniżeniu stopy referencyjnej z 4 proc. do 3,75 proc. Czy ta decyzja może być początkiem dalszego luzowania polityki pieniężnej w Polsce? A może w związku z konfliktem na Bliskim Wschodzie stopy procentowe zostaną utrzymane? Czy grozi nam wzrost inflacji?

Kancelaria prezydenta w korespondencji z money.pl potwierdza, że do KPRP wpłynął wniosek prezesa NBP o powołanie Marty Kightley na drugą kadencję członka zarządu i na stanowisko wiceprezesa banku centralnego. Czy zastępczyni Adama Glapińskiego powinna kontynuować pracę w NBP? Jak do tej pory układa się współpraca z Martą Kightley?

Na rozmowę Piotra Salaka zapraszamy tuż po godz. 7:00 do internetowego Radia RMF24, na stronę RMF24.pl, do aplikacji RMF ON i naszych mediów społecznościowych!

Słuchaj Radia RMF24>>>

Radio RMF24

Po jeszcze więcej informacji odsyłamy Was do naszego internetowego Radia RMF24 Słuchajcie online już teraz!

Radio RMF24 na bieżąco informuje o wszystkich najważniejszych wydarzeniach w Polsce, Europie i na świecie.

Minister energii: Polska nie planuje uwalniać rezerw ropy naftowej

11 marca 2026, 17:31
  • Wczoraj, 11 marca (17:31)

    Polska w najbliższym czasie nie planuje uwalniać rezerw ropy naftowej, ze względu na stabilną i bezpieczną sytuację podażową - przekazał w środę na platformie X minister energii Miłosz Motyka. Polityk odniósł się w ten sposób do decyzji krajów Międzynarodowej Agencji Energii, które zdecydowały jednogłośnie o skierowaniu na rynek 400 mln baryłek ropy naftowej.

    • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy na stronę główną RMF24.pl

    Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA) ogłosiła w środę plan uwolnienia 400 milionów baryłek ropy naftowej, co stanowi największą tego typu operację w historii organizacji. Decyzja ta ma na celu powstrzymanie gwałtownie rosnących cen surowca w związku z konfliktem zbrojnym między USA a Izraelem a Iranem.

    Dzisiejszą decyzję IEA skomentował na platformie X minister energii Miłosz Motyka.

    "Międzynarodowa Agencja Energii podjęła decyzję o dobrowolnym, kolektywnym uwolnieniu zapasów interwencyjnych ropy naftowej w państwach członkowskich na rekordowym poziomie 400 milionów baryłek (...) Zgoda została wyrażona jednogłośnie, przez wszystkie państwa zrzeszone w Międzynarodowej Agencji Energii i pomoże ustabilizować sytuację na rynku ropy" - napisał.

    "Jako Polska w najbliższym czasie nie planujemy uwalniać rezerw, ze względu na stabilną i bezpieczną sytuację podażową" - podkreślił.

    Wcześniej Ministerstwo Energii poinformowało w komunikacie, że krajowy system paliwowy działa bez zakłóceń, a Polska utrzymuje stabilność systemu paliwowego, mimo napięć na globalnych rynkach.

    Resort stwierdził, że to efekt rozbudowanej infrastruktury magazynowej i przesyłowej, dostępu do dostaw morskich z różnych kierunków świata, wysokiego poziomu zapasów oraz wielomilionowych inwestycji.

Dalsza część artykułu pod materiałem video:

​Glapiński: Mamy 570 ton złota i "wielkie niezrealizowane przychody"

11 marca 2026, 16:41

Wczoraj, 11 marca (16:41)

Narodowy Bank Polski po wybuchu wojny w Ukrainie znacząco przyspieszył zwiększanie rezerw złota - podkreślił w środę podczas swego wystąpienia prezes banku centralnego Adam Glapiński. Dodał, że zasoby kruszcu wzrosły w ostatnich latach z ok. 200 ton do 570 ton, a docelowo mają sięgnąć 700 ton. Jak przekazał Glapiński, zwyżki cen złota sprawiły, że jego wartość w rezerwach NBP przekroczyła ceny zakupu o 197 mld zł, co stanowi niezrealizowany przychód banku. "W żaden sposób społeczeństwo nie ma z tego korzyści. Ani rząd, ani społeczeństwo" - mówił.

  • Prezes NBP Adam Glapiński poinformował, że Polska ma już 570 ton złota, a celem jest zwiększenie tego do 700 ton.
  • Złoto jest przechowywane w trzech miejscach: w Polsce, Londynie i Nowym Jorku.
  • Wartość złota w rezerwach wzrosła tak bardzo, że mamy "wielkie niezrealizowane przychody" warte około 197 miliardów złotych.
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Proces powiększania naszych zasobów złota, (...) radykalnie przyspieszyliśmy po wybuchu wojny na Ukrainie. (...) Od agresji rosyjskiej ilość tego złota znacząco wzrosła i obecnie mamy 570 ton - powiedział w środę podczas wystąpienia dla mediów Adam Glapiński.

Prezes NBP zaznaczył, że bank centralny nadal zwiększa rezerwy kruszcu i docelowo chce osiągnąć poziom około 700 ton. Cały czas kupujemy złoto, aż osiągniemy pułap 700 ton - dodał.

Według danych NBP na koniec lutego 2026 r. łączna wartość rezerw dewizowych Polski wynosiła około 1,094 bln zł, z czego złoto stanowiło równowartość ok. 340 mld zł.

Glapiński podkreślił, że złoto jest jednym z elementów rezerw walutowych banku centralnego, obok m.in. aktywów w dolarach i euro, i - podobnie jak inne aktywa - podlega bieżącemu zarządzaniu.

Prezes NBP wskazał również, że zwiększanie rezerw złota ma związek zarówno z bezpieczeństwem finansowym kraju, jak i jego wiarygodnością w oczach inwestorów oraz instytucji międzynarodowych.

Jak zaznaczył, znaczenie poziomu rezerw jest szczególnie istotne dla państw znajdujących się w regionie objętym napięciami geopolitycznymi.

Szef banku centralnego podkreślił, że "działamy w warunkach wyższej racji stanu". Działamy w sytuacji potrzeby wzmocnienia szybkiego bezpieczeństwa Polaków - dodał.

Chyba wszyscy wyraźnie widzą, ze strony rządzących, prezydenta, premiera, wszystkich innych, a także mojej - występuje bardzo pilna potrzeba finansowania zbrojeń w Polsce. (..) Nie za 10-12 lat. W ciągu 3 lat. Musimy mieć silną armię w ciągu 3 lat - powiedział Adam Glapiński.

Ze względów bezpieczeństwa złoto przechowywane jest w trzech miejscach - w Polsce, Londynie i Nowym Jorku - poinformował prezes Glapiński.

Zapowiedział jednocześnie, że "kilka miesięcy temu" polecił przygotowanie projektu uchwały zarządu NBP, która ma pozwolić na sprowadzenie "kolejnych dużych ilości złota do Polski, ale nie łamiąc zasady rozrzucenia do tych trzech miejsc". Dodał, że projekt jest "w końcowej fazie przygotowywania".

Nagromadziło się rzeczywiście wyjątkowo dużo (złota) w Londynie, gdzie je kupujemy, bo idziemy w kierunku 700 ton, więc sprowadzimy dużą partię złota do Polski - poinformował prezes NBP.

Dodał, że trwają jednocześnie prace budowlane nad budynkiem, w którym powstanie "najnowocześniejszy skarbiec, spełniający wszystkie światowe wymogi, pojemny i duży". W tej chwili w innym bezpiecznym miejscu to złoto głównie mamy - powiedział Glapiński.

Nie przewidywaliśmy, że złoto aż tak zdrożeje. I że aż tak wielkie będą tak zwane niezrealizowane przychody z ceny złota. (...) To jest w tej chwili jakieś 197 miliardów złotych. To jest uboczny skutek tego, że kupiliśmy tak dużo złota i tego, że złoto tak zdrożało - powiedział prezes banku centralnego podczas konferencji.

Glapiński zwrócił uwagę, że kwota 197 miliardów "niezrealizowanych przychodów" wynika ze wzrostu wartości złota w rezerwach NBP, ponad cenę jego zakupu.

W żaden sposób społeczeństwo nie ma z tego korzyści. Ani rząd, ani społeczeństwo. To się wlicza w kapitał banku - pokreślił prezes.

Glapiński zauważył, że - zgodnie z ustawą - NBP stosuje takie same zasady rachunkowości jak Europejski Bank Centralny, "tak, jakbyśmy mieli euro".

Oznacza to między innymi, że jeśli kupimy waluty obce, dolary, euro, papiery wartościowe albo złoto i będziemy je trzymać, to wzrost wartości tych elementów pokazujemy w kapitale banku, a nie w wyniku finansowym. To nie wchodzi w zysk - zauważył.

Złoto buduje bezpieczeństwo finansowe Polski, także państwowe bezpieczeństwo - mówił Adam Glapiński. Dodał, że złoto to zasób państwowy i "zasób całego narodu polskiego".

Prawo nie przewiduje, że państwo musi użyć całych zasobów rezerwowych w sytuacji na przykład wojny - powiedział Glapiński.

Wskazał, że niezrealizowany zysk na złocie zgromadzonym w rezerwach NBP - jego zdaniem - można wykorzystać "na rzecz obronności kraju i szybkiej budowy sił zbrojnych".

Szef NBP podkreślił, że decyzje dotyczące handlu złotem czy walutami obcymi mieszczą się w obecnym mandacie prawnym instytucji i nie wymagają żadnych zmian w przepisach. Zapewnił, że wszelkie planowane operacje finansowe są standardowymi działaniami biznesowymi, a nie sztucznymi zabiegami księgowymi.

Zarząd NBP jest wyposażony w odpowiednie uprawnienia i może podejmować decyzje dotyczące zarządzania aktywami rezerwowymi całkowicie autonomicznie, nie musi nikogo pytać o zgodę - powiedział Glapiński.

Podkreślił, że taka konstrukcja wynika z zasady niezależności banku centralnego obowiązującej w europejskim porządku prawnym. Jak zaznaczył, rezerwy walutowe są zasobem państwowym, jednak znajdują się w wyłącznym zarządzie banku centralnego.

Możemy sprzedawać złoto, kupować złoto, sprzedawać dolary czy kupować euro. Takie operacje są normalnym elementem zarządzania rezerwami i odbywają się w granicach naszych uprawnień - powiedział.

Podczas wystąpienia prezesa Glapińskiego za jego plecami został wyświetlona prezentacja, w której napisano, że "mając na uwadze szczególnie ważny interes państwa, jakim jest poprawa bezpieczeństwa Polaków (wyższa racja stanu), gotowi jesteśmy rozpocząć aktywne zarządzanie posiadanym zasobem złota".

Międzynarodowa Agencja Energetyczna uruchamia rekordowe rezerwy ropy

11 marca 2026, 15:57

Wczoraj, 11 marca (15:57)

Aktualizacja: Wczoraj, 11 marca (18:20)

Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA) ogłosiła w środę plan uwolnienia 400 milionów baryłek ropy naftowej, co stanowi największą tego typu operację w historii organizacji. Decyzja ta ma na celu powstrzymanie gwałtownie rosnących cen surowca w związku z konfliktem zbrojnym między USA a Izraelem a Iranem.

  • Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA) zdecydowała o rekordowym uwolnieniu rezerw ropy przez 32 kraje członkowskie.
  • Ceny ropy wzrosły mimo planów IEA, bo rynek wątpi, czy to wystarczy, aby zrównoważyć skutki konfliktu i blokady cieśniny Ormuz.
  • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl

IEA poinformowała, że decyzja o uwolnieniu rezerw została jednomyślnie podjęta przez 32 kraje członkowskie, a szczegóły dotyczące harmonogramu zostaną ogłoszone wkrótce. Spotkanie liderów G7, prowadzone przez prezydenta Francji Emmanuela Macrona, również skupiło się na tej kwestii.

Minister gospodarki Niemiec, Katherina Reiche, potwierdziła udział swojego kraju w uwolnieniu rezerw, dodając, że największy wkład w operację wniosą Stany Zjednoczone i Japonia

Presja pochodziła głównie od rządu USA, który dążył do tego uwolnienia - powiedział agencji Reutera anonimowy dyplomata UE przed ogłoszeniem IEA.

Sekretarz zasobów wewnętrznych USA Doug Burgum z zadowoleniem przyjął plany uwolnienia rezerw, podkreślając, że to odpowiedni moment na złagodzenie globalnych cen. Zaznaczył jednak, że świat nie stoi w obliczu niedoboru energii, a problem jest jedynie tymczasowy i związany z transportem.

Analitycy podkreślają, że tempo dziennego uwalniania rezerw przez IEA będzie kluczowe. Jeśli 100 milionów baryłek zostanie uwolnionych w ciągu miesiąca, dzienne tempo wyniesie około 3,3 miliona baryłek dziennie, co nie zrównoważy obecnych zakłóceń obliczanych na około 20 milionów baryłek dziennie i wynikających z blokady Cieśniny Ormuz.

Ceny ropy wzrosły w środę, gdy rynki wyraziły wątpliwości, czy plan IEA zdoła zrównoważyć potencjalne szoki podażowe wynikające z konfliktu.

KE o Polsce i SAFE. Wiadomo, jaką zaliczkę możemy dostać po podpisaniu umowy

11 marca 2026, 13:24

Wczoraj, 11 marca (13:24)

Rzecznik Komisji Europejskiej Thomas Regnier poinformował, że po podpisaniu umowy z Polską Komisja Europejska może wypłacić zaliczkę w wysokości do 15 proc. "Polski plan w ramach programu SAFE został zatwierdzony w rekordowym tempie, teraz musimy go zrealizować i wdrożyć, dla Polski, Ukrainy i bezpieczeństwa całej Unii Europejskiej" - oświadczył.

  • Rzecznik Komisji Europejskiej powiedział, że nie będzie ona wnikać w polityczne debaty w Polsce dotyczące warunków otrzymania środków z programu SAFE.
  • Po podpisaniu umowy Polska może otrzymać zaliczkę do 15 proc. z przyznanej kwoty, czyli ok. 6,55 mld euro - około 28 mld zł.
  • Decyzja prezydenta Karola Nawrockiego dotycząca ustawy wdrażającej SAFE jest oczekiwana do 20 marca. Jednocześnie trwa dyskusja o alternatywnym "polskim SAFE 0 proc.".
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Rzecznik Komisji Europejskiej Thomas Regnier został zapytany, jakie warunki powinien spełnić polski rząd, by otrzymać pieniądze z programu pożyczek na obronę SAFE. Odpowiedział, że nie będzie wnikać w kwestie warunkowości. Dodał, że Komisja Europejska nie będzie się też angażować w debatę polityczną w Polsce.

Wolę skupić się na kolejnych krokach. Jakie są konkretne kolejne kroki w odniesieniu do 16 planów, które zostały już zatwierdzone (...), w tym planu Polski? Następnym krokiem będzie podpisanie, wspólnie z państwami członkowskimi, indywidualnych umów pożyczkowych - powiedział.

Dodał że Komisja Europejska mogłaby następnie wypłacić zaliczki sięgające 15 proc., aby projekty mogły ruszyć na szczeblu krajowym. Regnier przypomniał, że Polska jest największym beneficjentem programu SAFE, w ramach którego przyznano jej 43,7 mld euro z puli 150 mld euro. Jak podaje Narodowy Bank Polski, kurs euro na dziś - 11 marca - wynosi około 4,35 zł. Licząc ten kurs, 15 proc. z 43,7 mld euro to 6,555 mld euro, czyli ok. 28,11 mld zł.

Polska jest filarem europejskiego programu Straży Wschodniej Flanki (program obrony regionu Eastern Flank Watch - przyp. red.) - powiedział Regnier. Dodał, że Polska przedstawiła też "bardzo solidny krajowy plan SAFE, który został zatwierdzony zarówno przez Komisję, jak i Radę w rekordowym czasie". Teraz musimy go zrealizować i wdrożyć, dla Polski, dla Ukrainy i dla bezpieczeństwa całej UE. Nie będziemy jednak na tym etapie angażować się w debaty polityczne, które toczą się na szczeblu krajowym w Polsce - zaznaczył.

Do 20 marca prezydent Karol Nawrocki ma czas na podjęcie decyzji w sprawie ustawy wdrażającej unijny program SAFE, która zakłada stworzenie funduszu w BGK do obsługi środków z unijnych pożyczek. Prezydent wraz z prezesem NBP Adamem Glapińskim zaproponował alternatywę do unijnego SAFE - "polski SAFE 0 proc.". Wedle tej propozycji w BGK miałby zostać utworzony Polski Fundusz Inwestycji Obronnych, finansowany z zysku Narodowego Banku Polskiego. Premier Donald Tusk określił ten pomysł mianem "SAFE zero złotych", a marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty poinformował dzisiaj, że Sejm nie zajmie się na razie prezydenckim projektem ustawy o SAFE 0 proc. dopóki prezydent nie zdecyduje, czy zaakceptuje, czy zawetuje program unijny.

Okazje na rynku wtórnym. Przegląd aut poleasingowych dostępnych od ręki w promocyjnych cenach

11 marca 2026, 00:00

Zakup samochodu nie zawsze musi wiązać się z dużym obciążeniem firmowych finansów. Można sporo zaoszczędzić i kupić kilkuletnie auto w kwocie nawet kilkakrotnie niższej w porównaniu do nowego samochodu prosto z salonu. Żeby to zrobić, możesz polować na okazje z rynku wtórnego, np. dostępne w ofercie mAuto. W jednym miejscu możesz wybrać jeden spośród wielu modeli poleasingowych samochodów dostępnych w promocyjnych cenach z atrakcyjnym finansowaniem.

Od ręki możesz kupić wiele ciekawych modeli samochodów osobowych, dostawczych lub kompaktowych do jazdy po mieście. Już w momencie przeglądania dostępnych pojazdów, postaraj się ustalić swoje potrzeby, preferencje i maksymalny budżet do wykorzystania. Na podstawie tych informacji zawęzisz zakres poszukiwań i szybciej wybierzesz samochód, który sprosta Twoim oczekiwaniom.

Poleasingowe auta, które możesz kupić od ręki w korzystnej cenie to m.in.:

  • Volkswagen Golf VIII - to klasyczny wybór dla osób, które cenią sobie niezawodność, komfort prowadzenia i dużą przestrzeń bagażową. Takie poleasingowe auto możesz nabyć w kwocie oscylującej w granicy 40-60 tys. zł.
  • Volvo XC40 - poleasingowe auto szwedzkiego producenta może być dobrym wyborem zarówno dla osób prywatnych, jak i przedsiębiorców poszukujących auta do firmowej floty. Kilkuletnia hybryda jest oszczędna, komfortowa, a model Volvo XC40 zapewnia też duża przestrzeń w bagażniku.
  • KIA Ceed - możesz zdecydować się na poleasingowe auto z manualną skrzynią biegów i silnikiem 1.5 T-GDI. To oszczędna jednostka benzynowa, która jest w stanie przejechać dziesiątki tysięcy kilometrów bez poważnej awarii, oczywiście przy odpowiedniej dbałości użytkownika o stan techniczny auta.
  • Ford Transit - to duże dostawcze auto poleasingowe, które można wykorzystywać, np. na dostawy towarów do kontrahentów albo w firmie kurierskiej. W przypadku poleasingowego modelu możesz mieć kilkuletniego Transita w kwocie ok. 50 tys. zł.
  • BMW iX - nowoczesna odmiana elektrycznego samochodu niemieckiego koncernu BMW. Występuje z automatyczną skrzynią biegów, a za kilkuletni pojazd tego typu zapłacisz nawet poniżej 200 tys. zł dla oferty poleasingowej.

W atrakcyjnych cenach w ramach oferty aut poleasingowych dostępne są też samochody marki Toyota, np. Corolla albo Audi A6, Mercedes-Benz B czy nawet typowo miejski Renault ZOE, którego koszt zakupu netto może oscylować w granicy 50 tys. zł.

A jeśli potrzebujesz fabrycznie nowego auta, które gwarantuje mnóstwo przestrzeni dla kierowcy i pasażerów, możesz wybrać salonowe BMW X3 klasy premium. Ten nowoczesny samochód może sprostać oczekiwaniom nawet najbardziej wymagających użytkowników, a w przypadku oferty mAuto jest dostępny z szerokim pakietem usług w ramach umowy leasingowej lub najmu długoterminowego.

Aktualnie możesz przystąpić do akcji promocyjnej na samochody poleasingowe w mAuto, w ramach której zyskujesz rabat wynoszący 2000 zł netto. Kwota zostanie odliczona od ceny samochodu widocznej na stronie internetowej. Aktualnie obowiązuje też inna promocja, w ramach której można zyskać kolejne 2000 zł rabatu na 6. ratę leasingową, o ile wszystkie dotychczasowe raty będą uregulowane w terminie, a kwota netto zakupu pojazdu wynosi co najmniej 100 000 zł.

Jest wiele powodów, dla których warto zdecydować się na używane auta poleasingowe. To przede wszystkim spora oszczędność w kosztach, bo takie auto da się kupić w cenie nawet o kilkadziesiąt procent niższej w porównaniu do fabrycznie nowych pojazdów z salonu. Do tego na poleasingowy samochód możesz zdecydować się na atrakcyjną umowę leasingową, np. z pakietem ubezpieczenia OC, AC, assistance oraz wsparciem w ramach koordynacji serwisu. A to wszystko z rabatami sięgającymi nawet do 2000 zł.

Cyfrowa rewolucja w gastronomii. Co zmieniły kody QR, płatności mobilne i zamówienia online?

11 marca 2026, 00:00

Jeszcze kilka lat temu wizyta w restauracji wyglądała niemal identycznie w każdym lokalu. Papierowa karta menu, oczekiwanie na kelnera, tradycyjny rachunek przynoszony do stolika i płatność kartą lub gotówką. Dziś coraz częściej wystarczy smartfon. Jeden skan kodu QR, kilka kliknięć i zamówienie trafia bezpośrednio do kuchni.

Cyfryzacja gastronomii nie jest już eksperymentem ani chwilową modą po pandemii. Stała się jednym z kluczowych elementów strategii biznesowej restauracji - zarówno dużych, jak i rodzinnych lokali. Pandemia przyspieszyła proces, który i tak był nieunikniony. Klienci przyzwyczaili się do załatwiania większości spraw zdalnie - od bankowości, przez zakupy, po rezerwację wizyt lekarskich. Gastronomia dołączyła do tego świata.

Kody QR stały się jednym z najprostszych symboli tej zmiany. Pozwalają:

  • szybko przeglądać menu,
  • sprawdzić składniki i alergeny,
  • zobaczyć aktualne promocje,
  • zamówić bez czekania na obsługę.

Co ważne, cyfrowe menu można zmienić w kilka sekund - bez drukowania nowych kart i ponoszenia dodatkowych kosztów. W realiach rosnących cen surowców i częstych zmian w ofercie to dla restauratorów konkretna oszczędność i duże ułatwienie.

Zmiana widoczna jest także przy płatnościach. Coraz więcej gości oczekuje możliwości zapłaty np. BLIKIEM czy kartą. Proces płacenia rachunku skraca się z kilku minut do kilkudziesięciu sekund.

Z perspektywy restauracji oznacza to:

  • większą rotację stolików,
  • mniej pomyłek przy rozliczeniach,
  • ograniczenie pracy administracyjnej.

W skali miesiąca różnica kilku minut przy każdym stoliku może przełożyć się na realny wzrost przychodów. W branży o niskich marżach każdy taki detal ma znaczenie.

Największą zmianę przyniosła jednak sprzedaż internetowa. Jeszcze niedawno kojarzona głównie z pizzą i dużymi sieciami, dziś obejmuje niemal każdy segment gastronomii - od burgerowni po restauracje premium. W wielu restauracjach zamówienia online odpowiadają już za kilkadziesiąt procent całej sprzedaży.

Rynek zdominowały platformy pośredniczące, które zapewniły restauracjom szybki dostęp do klientów. Z czasem jednak kwestia prowizji oraz braku bezpośredniego kontaktu z gościem sprawiła, że restauratorzy coraz częściej szukają alternatywy.

Coraz więcej restauracji inwestuje we własne strony z systemem zamówień online, dzięki czemu portale nie są ich jedynym źródłem zamówień internetowych. Wśród zalet wymieniają między innymi:

  • brak prowizji od każdego zamówienia,
  • budowa własnej bazy klientów,
  • możliwość prowadzenia bezpośredniej komunikacji marketingowej,
  • pełen dostęp do danych sprzedażowych i raportów.

Technologia przestaje być dodatkiem - staje się narzędziem strategicznym.

Współczesna restauracja generuje ogromne ilości informacji: godziny największego ruchu, najczęściej zamawiane dania, skuteczność promocji, średnią wartość koszyka. Bez odpowiednich narzędzi dane te pozostają niewykorzystane.

Nowoczesne systemy sprzedażowe pozwalają analizować rentowność konkretnych pozycji w menu, kontrolować food cost i optymalizować grafik personelu. W czasach rosnących kosztów pracy i energii taka wiedza pozwala podejmować decyzje oparte na faktach, a nie intuicji.

Coraz więcej firm technologicznych tworzy narzędzia dedykowane gastronomii. Przykładem są rozwiązania oferowane przez Restaumatic, które integrują zamówienia online, obsługę sali, system POS oraz narzędzia marketingowe w jednym środowisku. Dzięki temu restauratorzy zyskują pełną kontrolę nad sprzedażą - zarówno stacjonarną, jak i internetową.

Cyfryzacja nie oznacza jednak rezygnacji z tradycyjnej obsługi. Gościnność, atmosfera i relacje z klientem wciąż pozostają fundamentem gastronomii. Technologia ma je wspierać, a nie zastępować.

Dla części gości papierowa karta i kontakt z kelnerem nadal będą pierwszym wyborem. Dla innych - szybkie zamówienie przez telefon stanie się standardem. Kluczem jest elastyczność i możliwość wyboru.

Jeszcze dekadę temu restauracja była przede wszystkim miejscem. Dziś jest także platformą sprzedażową, która działa równolegle w kilku kanałach: na sali, na www restauracji i podczas zamówień telefonicznych.

Lokale, które potrafią połączyć te elementy w spójny system, zyskują przewagę konkurencyjną. Te, które ignorują zmiany, coraz częściej zmagają się z presją kosztową i malejącą rentownością.

Cyfrowa rewolucja w gastronomii już się dokonała. Pytanie nie brzmi, czy technologia zmieni branżę, lecz które restauracje wykorzystają ją do budowy stabilnego i rentownego biznesu w kolejnych latach.

​Katastrofa w Volkswagenie. Zysk spadł o połowę, 50 tys. osób do zwolnienia

10 marca 2026, 18:41

Zysk Volkswagen Group spadł w 2025 roku o prawie połowę w porównaniu z rokiem poprzednim - poinformował we wtorek niemiecki producent samochodów. Firma do 2030 roku zamierza zwolnić 50 tys. pracowników w Niemczech. Według władz, Volkswagen ​ucierpiał z powodu amerykańskich ceł, silnej konkurencji ze strony Chin i wysokich kosztów restrukturyzacji związanych z przejściem na pojazdy elektryczne.

  • Volkswagen planuje zwolnić około 50 tysięcy pracowników w Niemczech do 2030 roku.
  • Zysk netto firmy w 2025 roku spadł o 44 proc. do 6,9 mld euro.
  • Spadek popytu w Chinach oraz amerykańskie cła uderzyły w wyniki Volkswagena.
  • Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

"Do 2030 roku w Grupie Volkswagen w Niemczech ma zostać zlikwidowanych około 50 tysięcy miejsc pracy" - napisał prezes Oliver Blume w liście do akcjonariuszy zawartym w rocznym raporcie firmy. "Działamy w zupełnie innym środowisku" - dodał.

Prezes Blume zapowiedział, że cięcia zostaną przeprowadzone w Niemczech i obejmą całą grupę, w tym Audi i Porsche.

Raport za rok 2025 jest dla Volkswagen Group przygnębiający. Zysk netto po opodatkowaniu spadł o około 44 proc., do 6,9 mld euro (z 12,4 mld euro rok wcześniej). To najniższy poziomu od 2016 roku.

Liczba pracowników Volkswagena na świecie wynosiła w 2025 roku około 663 tys.

Na ubiegłoroczny wynik wpłynęło według prezesa szereg czynników. Dużym obciążeniem okazała się restrukturyzacja marki sportowych samochodów Porsche - obciążyła ona wynik całego koncernu dodatkowymi kosztami w wysokości ok. 5 mld euro.

Dodatkowe wydatki wynikały z amerykańskich ceł i było to ok. 3 mld euro (chodzi o decyzję prezydenta USA Donalda Trumpa o nałożeniu 25 proc. ceł na import aut).

Nieznacznie spadła także liczba wyprodukowanych pojazdów. W 2025 r. grupa dostarczyła na całym świecie 8,98 mln samochodów wszystkich swoich marek, czyli o 0,5 proc. mniej niż rok wcześniej. Dostawy w Europie nieco wzrosły, ale wzrost ten nie wystarczył, aby zrekompensować spadki na innych rynkach.

Volkswagen, podobnie jak inni niemieccy producenci samochodów, szczególnie mocno odczuł spadek popytu na swoje auta w Chinach, które wcześniej były lukratywnym rynkiem. W tym samym czasie chińskie marki z impetem wkroczyły na rynek europejski, co zwiększyło konkurencję.

Firma prognozuje poprawę sytuacji w przyszłym roku, ale jej dyrektor finansowy podkreślił, że będzie musiała skupić się na rygorystycznej redukcji kosztów.

Volkswagen Group, największy producent samochodów w Europie, chce wypuścić w 2026 roku na rynek 20 nowych modeli, z czego wiele będzie w pełni elektrycznych.

Prezes zarządu Oliver Blume zaznaczył, że kierownictwu udało się utrzymać koncern "na stabilnym kursie mimo coraz silniejszych globalnych zawirowań". Podkreślił jednak, że firma musi dalej konsekwentnie obniżać koszty, aby reagować na napięcia polityczne, wojnę cenową oraz protekcjonizm.

Słabe wyniki koncernu odbiły się również na wynagrodzeniu Blumego. Jego roczna pensja spadła do nieco ponad 6 mln euro z 9 mln euro rok wcześniej. Ponadto zarząd koncernu zrezygnował z 11 proc. swojego wynagrodzenia.

Orlen ogłasza odkrycie nowego złoża. Gaz zacznie płynąć jeszcze w tym roku

10 marca 2026, 11:12

Orlen Upstream Norway wraz z partnerami odkrył kolejne złoże gazu i kondensatu na Morzu Północnym. Zasoby, nazwane Frida Kahlo, szacowane są wstępnie na 5,3 do 9,4 mln baryłek ekwiwalentu ropy naftowej. Wydobycie ma ruszyć już w pierwszej połowie 2026 roku, a gaz popłynie do Polski gazociągiem Baltic Pipe.

  • Orlen odkrył nowe złoże gazu Frida Kahlo na Morzu Północnym.
  • Dowiedz się, dlaczego to odkrycie może zmienić sytuację energetyczną Polski.
  • Informacje z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl

Frida Kahlo znajduje się na obszarze Sleipner, jednym z hubów wydobywczych Orlenu na Norweskim Szelfie Kontynentalnym. Odwiert, dzięki któremu zidentyfikowano tam nowe zasoby, został wykonany z platformy produkcyjnej Sleipner B., co pozwala - jak podkreślił koncern - na uruchomienie wydobycia ze złoża bez potrzeby budowy dodatkowej infrastruktury.

"Koncern planuje rozpocząć ich eksploatację jeszcze w pierwszej połowie 2026 r., a gaz ze złoża popłynie do Polski gazociągiem Baltic Pipe" - zapowiedział Orlen we wtorkowym komunikacie.

Koncern zaznaczył, że "łączne zasoby Fridy Kahlo zostały wstępnie oszacowane na 5,3 do 9,4 mln baryłek ekwiwalentu ropy naftowej, w tym 450 do 810 mln metrów sześc. gazu". Orlen Upstream Norway posiada 24,41 proc. udziałów koncesji, a partnerami są tam Equinor, będący operatorem - 58,35 proc. udziałów oraz Vår Energi - 17,24 proc. udziałów.

Poprzez wykorzystanie istniejącej infrastruktury nie tylko obniżamy koszty zagospodarowania nowych zasobów, ale dodatkowo skracamy czas potrzebny do uruchomienia wydobycia, a tym samym przyspieszamy zwrot inwestycji - podkreślił Wiesław Prugar, który w zarządzie Orlenu odpowiada za segment wydobycia.

Jak ocenił, "w przypadku Fridy Kahlo tempo będzie wyjątkowe - złoże zacznie kontrybuować do wyniku Grupy Orlen już w kilka tygodni po odkryciu". Gaz ten popłynie do Polski gazociągiem Baltic Pipe. To szczególnie istotne w czasie, gdy bezpieczeństwo energetyczne, rozumiane jako stabilność dostaw surowca, staje się istotniejsze niż kiedykolwiek wcześniej - dodał Prugar, cytowany w komunikacie koncernu.

Orlen zwrócił uwagę, że włączenie Frida Kahlo do produkcji "pozwoli dodatkowo utrzymać efektywność wykorzystania infrastruktury wydobywczej obszaru Sleipner", który w 2025 r. odpowiadał za około 30 proc. całej produkcji Grupy Orlen w Norwegii. Koncern zaznaczył, że jest ona kluczowa dla realizacji jego strategii, która zakłada, że do 2030 r. do Polski będzie trafiało 12 mld metrów sześc. gazu ziemnego rocznie z jego złóż krajowych i zagranicznych.

W przypadku gazu wydobywanego na obszarze Sleipner trafia on do terminalu w Kårstø, a stamtąd poprzez gazociąg Europipe II i duński system przesyłowy - do gazociągu Baltic Pipe.

Frida Kahlo to drugie odkrycie poszukiwawcze w ramach Grupy Orlen na obszarze Sleipner w tym roku. W styczniu odkryto tam złoże o nazwie Sissel, którego zasoby zostały oszacowane na 6,3 do 28,3 mln baryłek ekwiwalentu ropy naftowej, w tym 0,6 do 2,7 mld metrów sześc. gazu. Koncern posiada 50 proc. udziałów w tym złożu.

Węgry uwalniają rezerwy. Zakaz eksportu ropy i paliw

10 marca 2026, 09:55
  • Budapeszt zaostrza politykę paliwową. Władze Węgier zakazały eksportu ropy naftowej i niektórych paliw oraz zdecydowały o uruchomieniu części rezerw – poinformowała agencja Reutera. Decyzje tłumaczone są sytuacją na globalnym rynku paliw po wybuchu wojny USA i Izraela z Iranem, a także problemami z importem ropy z Rosji.

    • Węgry wprowadzają zakaz eksportu ropy naftowej, oleju napędowego i benzyny.
    • Władze w Budapeszcie zdecydowały o uwolnieniu części rezerw paliwowych na 45 dni.
    • Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.

    Informację na temat działań rządu Węgier opublikował na Facebooku minister gospodarki Marton Nagy. 

    Zakaz eksportu obejmuje ropę naftową, olej napędowy oraz benzynę. Dodatkowo władze w Budapeszcie zdecydowały o uwolnieniu rezerw paliwowych wystarczających na 45 dni.

    Premier Węgier Viktor Orban zapowiedział wprowadzenie limitów cen, które mają chronić indywidualnych konsumentów i firmy przed skutkami wzrostu cen ropy naftowej na światowych rynkach. Obniżone ceny mają obowiązywać dla pojazdów zarejestrowanych na Węgrzech.

    Sytuacja sektora paliwowego na Węgrzech jest spowodowana zarówno wysokimi cenami ropy naftowej wynikającymi z wojny z Iranem, jak również wstrzymaniem dostaw rosyjskiej ropy naftowej po uszkodzeniu rurociągu Przyjaźń na skutek ataków rosyjskich dronów na przepompownię ropy na terytorium Ukrainy.

Dalsza część artykułu pod materiałem video:

Emerytura to nie koniec. Rekordowa liczba pracujących po 60. roku życia

10 marca 2026, 07:44
  • Już co dziesiąty Polak w wieku emerytalnym pozostaje aktywny zawodowo - pisze we wtorek "Rzeczpospolita". Najnowsze dane pokazują, że liczba pracujących seniorów osiągnęła rekordowy poziom.

    • Najnowsze informacje z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl

    Ostatnie miesiące przyniosły ciekawe dane dotyczące aktywności zawodowej osób w wieku poprodukcyjnym. Jak wynika z  Badania Aktywności Ekonomicznej Ludności (BAEL) prowadzonego przez Główny Urząd Statystyczny, w ostatnim kwartale 2025 roku osoby w wieku emerytalnym stanowiły już niemal 5 procent wszystkich pracujących w Polsce. To wzrost o 0,6 punktu procentowego w porównaniu z końcówką 2021 roku.

    "Rz" podkreśla, że wskaźnik zatrudnienia osób w wieku emerytalnym wzrósł w tym czasie z 8,5 proc. do rekordowych 10 proc., a ich liczba zwiększyła się niemal o 100 tys. do 852 tys.

    Z danych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych wynika, że w listopadzie 2025 roku w Polsce pracowało ponad 894 tysiące osób z ustalonym prawem do emerytury. To o ponad 20 tysięcy więcej niż jeszcze w grudniu 2023 roku. 

    Tak wysoki poziom aktywności zawodowej wśród emerytów jest bezprecedensowy i wyraźnie pokazuje, że coraz więcej seniorów decyduje się na kontynuowanie pracy mimo osiągnięcia wieku emerytalnego.

    Co motywuje osoby po 60. roku życia do pozostania na rynku pracy? Z odpowiedzi udzielonych w sondażu SW Research dla agencji zatrudnienia Job Impulse wynika, że aż 71 procent spośród 600 badanych osób w wieku co najmniej 60 lat deklaruje chęć kontynuacji lub podjęcia pracy zarobkowej.

    Najczęściej wskazywanym powodem jest chęć uzyskania dodatkowego dochodu - tak odpowiedziało 63 procent ankietowanych. Jednak nie tylko kwestie finansowe mają znaczenie. Część seniorów podkreśla, że praca pozwala im utrzymać aktywność zawodową, daje poczucie przynależności do zespołu i umożliwia regularne kontakty społeczne. Dla wielu osób pozostanie aktywnym zawodowo to także sposób na zachowanie dobrej kondycji psychicznej i fizycznej.

Dalsza część artykułu pod materiałem video:

Marża obniżona "niemal do zera". Orlen reaguje na zamieszanie na rynku paliw

10 marca 2026, 06:53
  • Marża Orlenu na diesla została obniżona z 25 groszy "niemal do zera" - przekazał koncern. To reakcja na gwałtowny wzrost cen paliw na świecie. Spółka oferuje do 35 gr rabatu na benzynę i olej napędowy w najbliższe osiem weekendów.

    • Orlen obniżył marżę na diesla z 25 groszy niemal do zera w reakcji na gwałtowny wzrost cen paliw na świecie.
    • Koncern wprowadza promocję: przez osiem kolejnych weekendów, od 12 marca do 3 maja, kierowcy z aplikacją ORLEN Vitay kupią do 50 litrów benzyny lub diesla z rabatem do 35 groszy za litr.
    • Jak skorzystać z promocji? Dowiesz się z tego artykułu.
    • Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.

    "Średnia marża detaliczna osiągnięta w 2025 roku na litrze oleju napędowego sprzedawanego na stacjach Orlenu wynosiła około 25 groszy ponad próg rentowności. W związku z gwałtownymi wzrostami cen paliw na rynkach światowych niemal całkowicie zrezygnowaliśmy ze stosowania tej marży, redukując ją niemal do zera" - poinformował Orlen.

    Od 12 marca do 3 maja każdy kierowca korzystający z aplikacji ORLEN Vitay przez kolejnych osiem weekendów kupi do 50 litrów benzyny lub oleju napędowego w cenie obniżonej o maksymalnie 35 groszy.

    Warunkiem skorzystania z obniżki o 35 gr jest posiadanie aplikacji, aktywacja kuponu oraz zakupy na stacji z oferty pozapaliwowej za przynajmniej 5 zł. Bez dokonania zakupów cena będzie niższa o 20 groszy na litrze.

    Promocja dotyczy dni:

    • 12-15 marca;
    • 20-22 marca;
    • 27-29 marca;
    • 3-6 kwietnia;
    • 10-12 kwietnia;
    • 17-19 kwietnia;
    • 24-26 kwietnia;
    • 30 kwietnia - 3 maja.

    Od rozpoczęcia ataków Izraela i Stanów Zjednoczonych na Iran cena ropy na świecie gwałtownie wzrosła. Przed atakiem za baryłkę ropy Brent płacono poniżej 70 dolarów. W poniedziałek około godz. 13 kosztowała ona prawie 104 dolarów, podczas gdy w poniedziałek nad ranem cena ta dochodziła do 117 dol. Dziś rano wynosiła ok. 90 dolarów za baryłkę.

    Płocki koncern paliwowy przekazał, że obecnie dostawy ropy do rafinerii są realizowane zgodnie z harmonogramem i nie są zagrożone.

    Premier Donald Tusk powiedział w poniedziałek, iż wojna w Iranie nie spowoduje, że w Polsce zabraknie paliwa. Nie ma w tej chwili powodu do niepokoju - podkreślił. Zastrzegł, że mówi o konflikcie w perspektywie tygodni, a konsekwencje przedłużającej się wojny nie są możliwe do przewidzenia.

Dalsza część artykułu pod materiałem video:

Wojna na Bliskim Wschodzie zmienia światową gospodarkę. Co dalej z inflacją i cenami paliw?

9 marca 2026, 20:47

Poniedziałek, 9 marca (20:47)

Wojna na Bliskim Wschodzie wywróciła do góry nogami prognozy ekonomistów dotyczące światowej gospodarki. Ceny ropy i żywności rosną, a perspektywy na szybkie obniżki stóp procentowych oddalają się. Czy Polska i świat są gotowe na długotrwałe skutki konfliktu? "Jeżeli to będzie trwało kilka miesięcy, to przełoży się to na ceny wszystkiego, również jedzenia, żywności, bo transport podrożeje, i to bardzo" - mówił Piotr Kuczyński, analityk domu inwestycyjnego Xelion w rozmowie z Marcinem Jędrychem na antenie Radia RMF24.

Jeszcze niedawno wydawało się, że światowa gospodarka powoli wraca na stabilne tory. Inflacja spadała, a eksperci liczyli na dalsze obniżki stóp procentowych. Sytuację diametralnie zmienił jednak wybuch wojny na Bliskim Wschodzie. Wzrost cen ropy naftowej oraz innych surowców natychmiast odbił się na rynkach finansowych i portfelach konsumentów na całym świecie.

Obecna sytuacja na rynkach surowców jest wyjątkowo niepewna. Ceny ropy przekroczyły już poziom 100 dolarów za baryłkę, a niektórzy eksperci ostrzegają, że jeśli konflikt się przedłuży, mogą dojść nawet do 150 dolarów. To oznacza nie tylko wyższe koszty tankowania, ale także wzrost cen transportu, żywności i innych towarów.

Jeżeli to będzie trwało kilka miesięcy, to przełoży się to na ceny wszystkiego, również jedzenia, żywności, bo transport podrożeje, i to bardzo. Jak to będzie naprawdę długo trwało, to się przełoży na cenę nawozów, gaz jest potrzebny do produkcji nawozów, i to bardzo dużo gazu - podkreśla Piotr Kuczyński, analityk domu inwestycyjnego Xelion.

W obliczu rosnącej niepewności i presji inflacyjnej, eksperci nie przewidują w najbliższym czasie obniżek stóp procentowych. Wręcz przeciwnie - jeśli konflikt będzie się przedłużał, możliwe są nawet podwyżki.

Jeżeli to się będzie przeciągało w czasie, to w ogóle zapomnijmy o obniżkach, zaczniemy myśleć, czy nie będzie podwyżek. Niestety - mówi analityk.

Polska wciąż jest uzależniona od importu ropy i gazu. Szybkie zakończenie konfliktu mogłoby ograniczyć negatywne skutki dla krajowej gospodarki. Jednak przedłużająca się wojna grozi stagnacją i wysoką inflacją.

Jeżeli szybko się to zakończy, to nie będzie miało skutku dla polskiej gospodarki praktycznie żadnego. Jeżeli to będzie trwało pół roku, no to będzie miało. To się okaże wtedy, że świat wpada w stagflację, bo już o tym się mówi, czyli wysoka inflacja i niski wzrost gospodarczy - ocenia Kuczyński w rozmowie na antenie Radia RMF24.

Wyższe ceny paliw nie oznaczają automatycznie większych wpływów do budżetu państwa. Wzrost kosztów może ograniczyć popyt, a w dłuższej perspektywie konieczne mogą być działania osłonowe, takie jak obniżka akcyzy czy VAT.

Im wyższa będzie cena paliw, tym mniej będziemy tankowali. Więc wcale nie jest pewne, że ten budżet tak bardzo zarobi - podsumowuje ekspert.

Sytuacja na światowych rynkach pozostaje bardzo dynamiczna. Ekonomiści podkreślają, że najbliższe tygodnie i miesiące będą kluczowe dla dalszych scenariuszy gospodarczych - zarówno w Polsce, jak i na świecie.

Opracowanie: Bartłomiej Ziaja

Radio RMF24

Po jeszcze więcej informacji odsyłamy Was do naszego internetowego Radia RMF24 Słuchajcie online już teraz!

Radio RMF24 na bieżąco informuje o wszystkich najważniejszych wydarzeniach w Polsce, Europie i na świecie.

Władimir Putin ma propozycję dla Europy. "Proszę, nigdy nie odmówiliśmy"

9 marca 2026, 20:02

Poniedziałek, 9 marca (20:02)

Aktualizacja: Poniedziałek, 9 marca (21:12)

W obliczu kryzysu wokół Iranu, prezydent Rosji Władimir Putin zaproponował Europie wznowienie zakupów rosyjskiej ropy i gazu. Rosja jest gotowa do współpracy, jeśli europejskie firmy zdecydują się na długoterminowe i stabilne relacje handlowe.

  • W obliczu kryzysu energetycznego Putin zaproponował Europie rosyjską ropę i gaz.
  • Rosja chce wrócić do robienia biznesu z Europejczykami, ale tradycyjnie stawia warunki.
  • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl

Podczas poniedziałkowego spotkania na Kremlu, Putin podkreślił, że Rosja "nigdy nie odmawiała dostaw surowców energetycznych do Europy". 

W obliczu blokady Cieśniny Ormuz, przez którą przepływa jedna trzecia światowego handlu ropą, Rosja oferuje swoje zasoby jako alternatywę. Putin zaznaczył, że wojna w Iranie może poważnie wpłynąć na globalne relacje ekonomiczne, prowadząc do wzrostu inflacji i nowych realiów cenowych na rynkach energii.

Rosyjskie firmy energetyczne, według Putina, zawsze charakteryzowały się stabilnością i niezawodnością dostaw. Obecne wysokie ceny ropy, które osiągnęły 119 dolarów za baryłkę Brent, Rosja chce wykorzystać do zmniejszenia zadłużenia wobec krajowych banków.

Jeśli europejskie firmy i europejscy nabywcy nagle zdecydują się na zmianę orientacji i zaoferują nam długoterminową, zrównoważoną współpracę, wolną od nacisków politycznych, jesteśmy gotowi współpracować również z Europejczykami - przekazał rosyjski prezydent, cytowany przez "The Moscow Times".

Rosjanie podkreślają, że zamierzają kontynuować dostawy do Węgier i Słowacji, które nadal kupują rosyjskie surowce. Ponadto, Rosja zwiększa eksport do krajów, które są "wiarygodnymi partnerami handlowymi".

​Trump ma plan na zahamowanie wzrostu cen ropy. "Będziecie zadowoleni"

9 marca 2026, 18:13
  • Poniedziałek, 9 marca (18:13)

    Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump zapewnił, że ma gotowy plan, który pozwoli zatrzymać rosnące ceny ropy naftowej wywołane konfliktem z Iranem. Szczegóły nie zostały ujawnione, ale według zapowiedzi prezydenta Amerykanie mogą spodziewać się szybkich i skutecznych działań. "Będziecie bardzo zadowoleni" - powiedział Trump.

    • Donald Trump zapowiada plan na powstrzymanie wzrostu cen ropy.
    • Prezydent nie ujawnia szczegółów, ale podkreśla, że Amerykanie będą zadowoleni.
    • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

    W obliczu rosnących cen ropy naftowej, które przekroczyły już poziom 100 dolarów za baryłkę, prezydent Donald Trump zapewnił, że administracja jest przygotowana na każdy scenariusz. Mam plan na wszystko, ok? (...) Będziecie bardzo zadowoleni - powiedział w rozmowie telefonicznej z dziennikiem "New York Post".

    Choć prezydent nie zdradził szczegółów swojego planu, media spekulują, że jednym z rozważanych rozwiązań może być sięgnięcie po krajowe rezerwy strategiczne ropy. Takie rozwiązanie sugerował wcześniej lider demokratów w Senacie, Chuck Schumer. Według agencji Reutera Trump miał jeszcze tego samego dnia rozważyć różne opcje, które mogłyby zahamować wzrost cen surowca. 

    Biały Dom obawia się, że utrzymujące się wysokie ceny ropy mogą zaszkodzić zarówno amerykańskim firmom, jak i konsumentom. Sytuacja ta może mieć również wpływ na wynik republikanów w zbliżających się wyborach uzupełniających do Kongresu, zaplanowanych na jesień.

    Mimo niepokoju na rynku, administracja prezydenta Trumpa przekonuje, że obecny wzrost cen ropy jest przejściowy. Według urzędników spadek cen powinien nastąpić w ciągu kilku tygodni, a nie miesięcy. Sam prezydent podkreślił, że wyższe ceny ropy to "bardzo niska cena do zapłaty za bezpieczeństwo", dodając, że tylko "głupcy mogą myśleć inaczej".

Dalsza część artykułu pod materiałem video:

Emeryci dostaną więcej. ZUS ujawnia szczegóły wypłat 13. i 14. emerytury

9 marca 2026, 14:56

Poniedziałek, 9 marca (14:56)

​W 2026 roku emeryci i renciści mogą liczyć na wyższe 13. i 14. emerytury. ZUS podał już terminy wypłat oraz nowe kwoty dodatkowych świadczeń, które wzrosły dzięki tegorocznej waloryzacji. Sprawdzamy, kto może liczyć na wsparcie, ile wyniosą świadczenia i kiedy pieniądze trafią na konta seniorów.

  • 13. emerytura w 2026 roku wyniesie 1978,49 zł brutto.
  • Wypłaty 13. emerytury zaplanowano na kwiecień, a 14. emerytury na jesień, prawdopodobnie we wrześniu.
  • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

13. i 14. emerytura w 2026 roku będzie wyższa. Wszystko za sprawą waloryzacji, która w tym roku wyniosła aż 5,3 proc. Oznacza to, że minimalna emerytura od marca 2026 roku wzrosła do 1978,49 zł brutto. To właśnie ta kwota będzie podstawą do wypłaty tzw. "trzynastki". W porównaniu z poprzednim rokiem, świadczenie wzrosło o niemal 100 zł brutto.

Zgodnie z harmonogramem przekazanym przez ZUS, 13. emerytura trafi do seniorów w kwietniu 2026 roku. Wypłaty będą realizowane w standardowych terminach przelewów emerytur i rent, czyli 1., 6., 10., 15., 20. oraz 25. dnia miesiąca. Jeśli któryś z tych dni przypadnie na weekend lub święto, pieniądze zostaną przekazane wcześniej, zgodnie z harmonogramem ZUS.

14. emerytura zostanie wypłacona jesienią, najprawdopodobniej we wrześniu. Dokładny termin zostanie potwierdzony w późniejszym czasie, jednak już teraz wiadomo, że środki na ten cel zostały zabezpieczone w budżecie państwa na 2026 rok.

Dodatkowe świadczenie w postaci 13. emerytury przysługuje wszystkim osobom, które na dzień wypłaty mają prawo do emerytury lub renty. Obejmuje to m.in. renty rodzinne, renty socjalne oraz świadczenia przedemerytalne. Wypłata odbywa się automatycznie - nie trzeba składać żadnych wniosków. Pieniądze trafiają na konta seniorów wraz z podstawową emeryturą lub rentą.

14. emerytura w 2026 roku przysługuje osobom, których podstawowe świadczenie nie przekracza 2900 zł brutto miesięcznie. Seniorzy, którzy otrzymują wyższe emerytury lub renty, mogą liczyć na pomniejszoną kwotę "czternastki". Wysokość świadczenia będzie ustalana według zasady "złotówka za złotówkę", co oznacza, że przekroczenie progu 2900 zł brutto skutkuje odpowiednim pomniejszeniem dodatkowej emerytury.

Chociaż środki na wypłatę 13. i 14. emerytury w 2026 roku zostały już zabezpieczone, nie ma jeszcze jednoznacznych deklaracji, jak będą wyglądały zasady wypłat tych świadczeń w kolejnych latach. Przepisy mogą ulec zmianie, dlatego seniorzy powinni na bieżąco śledzić komunikaty ZUS oraz informacje dotyczące waloryzacji i nowych zasad przyznawania dodatkowych świadczeń.

Co stanie się z kursem euro i dolara? Oto prognozy ekspertów

9 marca 2026, 11:29

Co stanie się z kursem euro i dolara? Oto prognozy ekspertów

Poniedziałek, 9 marca (11:29)

Analitycy PKO BP w porannym komentarzu wskazują, że kurs euro powinien utrzymać się poniżej poziomu 4,305 zł, a kurs dolara nie powinien przekroczyć przedziału 3,745 - 3,765 zł. Eksperci zwracają uwagę, że na rynku widoczna jest panika, co może oznaczać zbliżające się przesilenie.

  • Chcesz być na bieżąco? Odwiedź stronę główną RMF24.pl

W pierwszym tygodniu marca złoty znacząco się osłabił - kurs euro (EUR/PLN) wzrósł do 4,27 zł, a kurs dolara (USD/PLN) do 3,68 zł. Na rynkach bazowych kurs euro do dolara (EUR/USD) spadł do poziomu 1,1610. Ekonomiści PKO BP podkreślają, że przecena złotego jest efektem wojny na Bliskim Wschodzie oraz wywołanego przez nią szoku podażowego na rynku surowców energetycznych. W rezultacie inwestorzy wybierają bezpieczniejsze aktywa, co przekłada się na umocnienie dolara.

W komentarzu zwrócono uwagę, że poniedziałkowy wzrost cen ropy Brent w okolice 120 USD za baryłkę oraz eskalacja globalnego preferowania bezpieczeństwa pogarszają sytuację dla ryzykownych aktywów. Jednak reakcja na rynku walutowym - zarówno globalnym, jak i lokalnym - pozostaje umiarkowana. "W naszej opinii na rynku ropy widać już objawy paniki, co po wzroście o ponad 66 proc. (Brent) od końca lutego br. może sugerować przynajmniej chwilowe przesilenie" - zaznaczyli analitycy w komentarzu.

W ocenie PKO BP, w takim otoczeniu kurs euro (EUR/PLN) ma szansę utrzymać się poniżej 4,305 zł. "Przy takim założeniu zakładamy, że są szanse, iż kurs USDPLN nie przebije w bieżącym tygodniu strefy oporów 3,7450-3,7650, EURPLN finalnie utrzyma się poniżej 4,3050, a na rynkach bazowych EURUSD utrzyma się powyżej wsparć na 1,14-1,1450" - napisali eksperci.

O rosnących cenach ropy Tomasz Terlikowski rozmawiał z Rafałem Zywertem, analitykiem rynku paliw, dyrektorem działu prognoz i analiz BM Reflex. Gość Radia RMF24 tłumaczył, że na sytuację związaną z paliwami wpływa nie tylko blokada cieśniny Ormuz, ale też nasilające się ataki na infrastrukturę naftową powodujące ograniczenia w produkcji przerobu ropy naftowej.

O ograniczeniach poinformował Irak, Kuwejt, Zjednoczone Emiraty Arabskie. Arabia Saudyjska poinformowała o udaremnionym dużym ataku dronów na największe pola naftowe. W związku z tym, poza blokadą, to wszystko powoduje, że dorasta nam premia za ryzyko geopolityczne - zaznaczył.

Co może się wydarzyć, kiedy blokada cieśniny się wydłuży? Rynek czeka na kolejne dni i kluczowy jest ten sygnał tutaj, że w jakiś sposób chociaż trochę ten tranzyt ropy zostanie wznowiony, ponieważ możliwości transportu alternatywnego są bardzo ograniczone - tłumaczył Zywert.

To wszystko oznacza trudy czas dla naszych portfeli. Kolejny tydzień podwyżek cen i najbardziej znowu uderzą one w kierowców tankujących olej napędowy. W tej chwili tak naprawdę kwestia jest kilku dni, gdzie ceny diesla wzrosną powyżej poziomu 8 złotych za litr - prognozuje analityk. 

Radio RMF24

Po jeszcze więcej informacji odsyłamy Was do naszego internetowego Radia RMF24 Słuchajcie online już teraz!

Radio RMF24 na bieżąco informuje o wszystkich najważniejszych wydarzeniach w Polsce, Europie i na świecie.

Żądali dopłat do lokali. UOKiK uderzył w deweloperów

9 marca 2026, 10:01

Poniedziałek, 9 marca (10:01)

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wszczął postępowania wobec trzech deweloperów. Powodem są podejrzenia stosowania agresywnych praktyk rynkowych wobec kupujących mieszkania.

  • Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wszczął postępowania wobec trzech deweloperów podejrzanych o agresywne praktyki rynkowe.
  • Których deweloperów dotyczą sprawy? 
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.

Chodzi o żądania dopłat do lokali po podpisaniu umów deweloperskich oraz naciski na rezygnację z kar umownych.

Postępowania dotyczą spółek Idea-Inwest (inwestycja Sky Garden w Szczecinie), M2R (inwestycja Levityn Apartamenty w Pabianicach) oraz Jelbud - Charłampowicz, Kusz (inwestycja przy ul. Kąpielowej w Karpaczu).

W przypadku spółek Idea-Inwest i M2R konsumenci mieli otrzymywać informacje, że przeniesienie własności mieszkania będzie możliwe tylko po podpisaniu aneksu do umowy deweloperskiej podwyższającego wcześniej ustaloną cenę lokalu. Z pism wynikało także, że brak dopłaty może skutkować skierowaniem sprawy do sądu przez dewelopera oraz zagrozić realizacji inwestycji.

Zdaniem UOKiK, takie komunikaty mogły wywołać u konsumentów poczucie realnego zagrożenia utraty mieszkań, za które często zapłacili już kilkaset tysięcy złotych. Urząd wskazuje, że działania te mogły stanowić niedopuszczalną formę nacisku i ograniczać swobodę decyzji klientów w sprawie zgody na podwyższenie ceny lokalu.

Z kolei spółka Jelbud - Charłampowicz, Kusz miała przesyłać nabywcom mieszkań pisma z propozycją zwolnienia jej z długu wynikającego z opóźnienia w przeniesieniu własności lokali. W zamian klienci mieli zrezygnować z dochodzenia kar umownych. Deweloper wskazywał przy tym na trudną sytuację finansową i możliwość niewypłacalności, jeśli konsumenci wystąpią o zapłatę kar.

Jak podaje UOKiK, osoby, które kupiły mieszkania w Karpaczu, czekały nawet dwa lata na przeniesienie własności lokalu.

"W postępowaniach sprawdzimy, czy deweloperzy stosowali wobec swoich klientów zakazane agresywne praktyki rynkowe. Istotą tych praktyk jest wywieranie niedozwolonego nacisku, który w znaczny sposób ogranicza lub może ograniczyć swobodę podejmowania decyzji przez konsumentów. Zakup mieszkania to duża i wartościowa inwestycja, często finansowana z kredytu, dlatego wizja złej kondycji finansowej deweloperów czy nieukończenia inwestycji, przedstawiana przez nich w pismach, mogła zaniepokoić nabywców" - powiedział cytowany w komunikacie prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

Postępowania w sprawie naruszenia zbiorowych interesów konsumentów mogą zakończyć się nałożeniem kary finansowej w wysokości do 10 proc. rocznego obrotu przedsiębiorcy.

"Kandydat na zderzaka". Minister energii o Czarnku i cenach paliw

9 marca 2026, 08:02

"Kandydat na zderzaka". Minister energii o Czarnku i cenach paliw

Poniedziałek, 9 marca (08:02)

Aktualizacja: Poniedziałek, 9 marca (09:15)

"Po pierwsze Przemysław Czarnek, przerzucając odpowiedzialność za wysokie ceny paliw na rząd, mówi nieprawdę. Powodem jest chaos na rynkach i destabilizacja Bliskiego Wschodu. Rząd tych cen sam nie podniósł" - powiedział w Porannej rozmowie w RMF FM Miłosz Motyka, minister energii, polityk PSL. "Jeśli ceny nadal będą rosły w wyniku braku odpowiedniej podaży surowca, także na rynku, to rząd będzie podejmował w tej sprawie działania. Pracujemy nad tym od dawna, zanim jeszcze Przemysław Czarnek został kandydatem na zderzaka" - dodał Motyka, odnosząc się do dzisiejszej propozycji Czarnka, który w weekend został ogłoszony kandydatem PiS na ewentualnego premiera, jeśli partia wygrałaby wybory w 2027 roku.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Wybór Przemysława Czarnka to jest szansa dla Prawa i Sprawiedliwości na wyhamowanie spadków. To będzie polaryzowało dyskusję wokół jeszcze większego radykała niż prezydent Nawrocki. Po to pan Czarnek został kandydatem - żeby zatrzymać przepływ wyborców z PiS-u do Konfederacji oraz do Konfederacji Korony Grzegorza Brauna. Ta retoryka jest już widoczna - powiedział gość Porannej rozmowy w RMF FM.

Przemysław Czarnek w swoim przemówieniu na sobotniej konwencji PiS w Krakowie atakował PSL. Czy odbierze partii Miłosza Motyki głosy? Nie udało się to dotychczas i się nie uda. To po prostu próba polaryzacji dyskusji, ale moim zdaniem to im nie pomoże. Nie pomoże w szukaniu koalicjanta - powiedział nasz gość. 

Tomasz Terlikowski zapytał Miłosza Motykę o ewentualną koalicję PSL z PiS. Nikt się z nas na randkę z modliszką nie wybiera, szczególnie, że jest to formacja, która nadal się nie oczyściła. Nie widziałem, żeby Zbigniew Ziobro występował z Prawa i Sprawiedliwości. Może Przemysław Czarnek jest miły, kawę można z nim wypić, ktoś z nim może by nawet przy herbacie posiedział, natomiast politykę to z nim robić trudno. Patrząc na to, co mówi, ściga się na radykalizm z Braunem. To jest jego dzisiaj podstawowe zadanie i retoryka - powiedział Miłosz Motyka.

Ceny amerykańskiej ropy WTI oraz europejskiej Brent przekroczyły 100 dolarów za baryłkę. To poziom, którego nie widziano na giełdach od marca 2022 roku, czyli inwazji Rosji na Ukrainę. Ta cena to także wynik wyboru Teheranu - Modżtaba Chamenei, syn zabitego w amerykańsko-izraelskich atakach ajatollaha, został wybrany nowym najwyższym duchowym przywódcą Iranu. 

Składam projekt ustawy z podpisami posłów Prawa i Sprawiedliwości, który obniża czasowo podatek VAT z 23 do 8 proc. i obniża akcyzę na paliwo mniej więcej o 10-9 proc.powiedział w poniedziałek o poranku Przemysław Czarnek na konferencji prasowej. O to na początku Tomasz Terlikowski pytał Miłosza Motykę.

Przemysław Czarnek, przerzucając odpowiedzialność za wysokie ceny paliw na rząd, mówi nieprawdę (...). Rozmawiałem z ministrem Domańskim (ministrem finansów i gospodarki - przyp. red.), analizujemy sytuację. Jeśli ceny nadal będą rosły w wyniku braku odpowiedniej podaży surowca, także na rynku, to rząd będzie podejmował w tej sprawie działania. Pracujemy nad tym od dawna, zanim jeszcze Przemysław Czarnek został kandydatem na zderzaka - powiedział minister energii, polityk PSL.

Wiemy jednak, z czym może się wiązać mocna ingerencja w rynek. Nawiązuję tutaj do polityki paliwowej - dodał Miłosz Motyka, informują przy okazji że - w kontekście kwestii sprzedaży benzyny przy zachodniej granicy - "żadnej reglamentacji nie będzie, a dostawy są realizowane w sposób nieprzerwany".

Gospodarz Porannej rozmowy w RMF FM dopytał, czy na pewno mamy zapewnione takie zapasy paliw, żeby nie było awarii dystrybutorów - przypominając sytuację sprzed kilku lat, kiedy rozpoczęła się putinowska inwazja na Ukrainę.

Tak, mieliśmy awarię dystrybutorów, mieliśmy kryzys paliwowy, mieliśmy przerwane dostawy akurat wtedy, kiedy żadnego konfliktu na Bliskim Wschodzie nie było. Mieliśmy konflikt - z Rosją - ale sytuacja na rynkach była dużo spokojniejsza. Mieliśmy wtedy obniżkę VAT-u, ale cena benzyny była wyższa niż dziś ze względu na rekordowe marże Orlenu. To zresztą zostało wskazane dość jednoznacznie, porównując wówczas ceny paliwa w Polsce i w Czechach. Orlen dostarczając to samo paliwo za Daniela Obajtka w Czechach i w Polsce - tam ceny były niższe. Dzisiaj jest odwrotna sytuacja (...). Dostawy, które są realizowane przez Naftoport, wskazują na to, że ta podaż surowca na rynek będzie rosła szybciej niż popyt - przypomniał Miłosz Motyka o czasie rządów ówczesnego premiera Mateusza Morawieckiego.

Bierzemy pod uwagę panikę wśród ludzi i na każdy scenariusz jesteśmy przygotowani. Zresztą te pierwsze sygnały były właśnie takie, że wzrost klientów na stacjach wynikał przede wszystkim z tego, że ludzie obawiali się, że paliwa może zabraknąć. Oczywiście tego ryzyka nie ma na ten moment, tylko że lokalnie do przerw w dostawach może dochodzić z powodu właśnie paniki. Paniki, którą wzbudzali także nieodpowiedzialni politycy opozycji - powiedział w Porannej rozmowie w RMF FM minister energii, polityk PSL.

Widzimy już, że już Niemcy przyjeżdżają po paliwo do Polski. Otrzymujemy takie sygnały ze strony przedsiębiorców zajmujących się tym prywatnie, ale także ze strony Orlenu - dodał nasz gość.

Jednocześnie Miłosz Motyka zaznaczył, że zmienność na rynku jest ogromna. 

Zmienność jest gigantyczna, zwłaszcza po ostatnich doniesieniach, ale jeszcze nie deklaracjach, o tym, że może zostać zwiększony wolumen ropy na rynku przez państwa zrzeszone w grupie G7 - powiedział. 

Na rozmowę Tomasza Terlikowskiego zapraszamy tuż po godz. 8:00 do RMF FM, internetowego Radia RMF24, na stronę RMF24.pl, aplikacji RMF ON i naszych mediów społecznościowych! 

Jeśli nie chcesz, aby umknęła Ci jakakolwiek Rozmowa w RMF, subskrybuj nasz kanał na YouTube.

Słuchacze RMF FM i Radia RMF24 oraz użytkownicy portalu RMF24.pl mogą mieć swój udział w Porannej Rozmowie w RMF FM. Wystarczy, że prześlą pytania, które prowadzący zada swoim gościom.

Należy wpisać je w poniższej formatce lub wysłać na adres fakty@rmf.fm.

Jeśli nie wyświetla Wam się formatka, znajdziecie ją pod tym adresem: >>>TUTAJ<<<.

Czarnek składa projekt ustawy. Chodzi o VAT na paliwo

9 marca 2026, 07:13

Poniedziałek, 9 marca (07:13)

Aktualizacja: Poniedziałek, 9 marca (07:43)

"Składam projekt ustawy z podpisami posłów Prawa i Sprawiedliwości, który obniża czasowo podatek VAT z 23 do 8 proc. i obniża akcyzę na paliwo mniej więcej o 10-9 proc." - powiedział w poniedziałek o poranku Przemysław Czarnek na konferencji prasowej.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Przemysław Czarnek ogłosił na jednej ze stacji Orlenu, że składa projekt ustawy dotyczący czasowego obniżenia podatku VAT na paliwo.

Były minister edukacji w poprzednim rządzie PiS w sobotę został mianowany przez prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego na kandydata na premiera w ewentualnym rządzie, gdyby Prawo i Sprawiedliwość wygrało wybory w 2027 roku i ewentualnie ponownie doszło do władzy. Chodzi o to, żeby Polacy poczuli, że państwo wspiera ich w czasie kryzysu. Państwo musi wychodzić naprzeciw oczekiwaniom obywateli - stwierdził "kandydat na kandydata" PiS. Przemysław Czarnek wspomniał też, że jego zdaniem - kiedy rządziło PiS - "Orlen był w stanie utrzymywać ceny paliwa na poziomie najniższym w Europie".

Wzrost cen paliw jest pokłosiem wojny na Bliskim Wschodzie. Poniedziałek to 10. dzień wojny Izraela i USA z Iranem. 28 lutego Izrael i USA rozpoczęły naloty na cele w Iranie - tydzień po tym, jak prezydent USA Donald Trump zainaugurował Radę Pokoju. W pierwszym dniu nalotów USA i Izraela na Iran zabity został Ajatollah Ali Chamenei, który - stojąc na czele reżimu - pełnił funkcję najwyższego przywódcy polityczno-duchowego kraju od 1989 roku. Teheran w odpowiedzi zaatakował kilka państw w regionie, w tym mieszczące się tam bazy amerykańskie. Wiele państw ewakuuje swoich obywateli z Bliskiego Wschodu. W niedzielę członkowie irańskiego Zgromadzenie Ekspertów wybrali nowego najwyższego przywódcę kraju. Został nim Modżtaba Chamenei, syn poprzedniego lidera, ajatollaha Alego Chameneiego, zabitego w pierwszym dniu wojny. 

W zeszłym tygodniu o bezpieczeństwie paliwowym i cenach wypowiedział się przed posiedzeniem rządu premier Donald Tusk.

Jeśli chodzi o ceny (…), Orlen jako główny aktor na tej scenie jest w pełni świadomy. Dziś o tym rozmawialiśmy z ministrem aktywów państwowych. Orlen użyje narzędzi dla niego dostępnych, narzędzi finansowych – na przykład związanych z marżą – tak, aby ewentualne skoki cen ropy na giełdach światowych nie odbiły się w sposób dokuczliwy na cenach paliwa w Polsce - zapowiedział Donald Tusk. 

Nie możemy oczywiście zagwarantować nienaruszalności cen w tym czasie. Wiadomo, wojna ma swoje konsekwencje (…), ale spółki będą miały na uwadze, żeby łagodzić ewentualne skutki podwyżki cen ropy, to mogę zagwarantować - powiedział premier.

Pojawiły się sygnały i paskudna narracja ze strony niektórych polityków dotycząca paliwa, że go za chwilę zabraknie, i próba wywołania paniki (…). Chcę powiedzieć, że nie ma żadnego problemu, jeśli chodzi o zapasy paliwa w Polsce. Wojna nie ma bezpośredniego wpływu na dostawy ropy naftowej - dodał szef rządu.

❌