Widok czytania

Rosja i Chiny reagują na ruch Trumpa. Pekin "będzie się angażować"

Rosja i Chiny reagują na ruch Trumpa. Pekin "będzie się angażować"

Jakub Pogorzelski

Rosja i Chiny przyjęły z zadowoleniem informację o zawieszeniu broni w wojnie USA i Izraela z Iranem. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow dodał również, że może pozwolić to amerykańskim negocjatorom na większe zaangażowanie w rokowania pokojowe z Ukrainą. Przedstawicielka Pekinu zapewniła też, że Pekin wciąż będzie angażować się w przywracanie pokoju na Bliskim Wschodzie.

Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy


Chiny i Rosja zareagowały na zawieszenie broni na Bliskim Wschodzie i zaprzestanie ataków USA i Izraela na Iran

Chiny i Rosja zareagowały na zawieszenie broni na Bliskim WschodzieSUO TAKEKUMA/AFP/East News;Wikimedia Commons;ABEDIN TAHERKENAREHPAP/EPA



W skrócie

  • Rosja i Chiny wyraziły zadowolenie z zawieszenia broni w wojnie USA i Izraela z Iranem.

  • Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow uznał, że zawieszenie broni może pozwolić amerykańskim negocjatorom na większe zaangażowanie w rozmowy pokojowe z Ukrainą.

  • Rzeczniczka chińskiego ministerstwa spraw zagranicznych Mao Ning podkreśliła, że Pekin będzie kontynuować działania na rzecz pokoju na Bliskim Wschodzie.

  • Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii

- Oczywiście przyjęliśmy z zadowoleniem wiadomość o zawieszeniu broni i decyzję o niepodejmowaniu dalszych działań zmierzających do eskalacji zbrojnej - powiedział o sytuacji na Bliskim Wschodzie rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow, cytowany przez RIA Nowosti.

W nocy z wtorku na środę czasu polskiego Donald Trump przekazał w serwisie Truth Social, iż "zgadza się na zawieszenie bombardowań i ataków na Iran na okres dwóch tygodni".

Wcześniej amerykański prezydent zagroził, że jeśli nie dojdzie do porozumienia z Iranem, "w nocy zginie cała cywilizacja".

Rzecznik Kremla zadowolony z zawieszenia broni. Wspomniał o Ukrainie


Częścią rozejmu osiągniętego za pośrednictwem Pakistanu jest ponowne otwarcie cieśniny Ormuz, przez którą w normalnych warunkach - przed rozpoczęciem 28 lutego nalotów USA i Izraela na Iran - transportowanych było około 20 proc. światowego wolumenu ropy naftowej i około 25 proc. skroplonego gazu ziemnego (LNG).

Pieskow odpowiedział też na pytanie kremlowskiej agencji TASS o możliwość powrotu do negocjacji pokojowych pomiędzy Rosją a Ukrainą, skoro amerykańscy negocjatorzy nie będą w najbliższym czasie prowadzić tak intensywnych jak dotychczas działań na Bliskim Wschodzie.

- Ogólnie rzecz biorąc, procesy te nie są ze sobą całkowicie powiązane. Są one powiązane jedynie pośrednio, ponieważ amerykańscy negocjatorzy są obecnie zajęci sprawami Iranu. Mamy nadzieję, że w dającej się przewidzieć przyszłości będą mieli więcej czasu i okazji do spotkań w formacie trójstronnym. Z niecierpliwością na to czekamy - odpowiedział polityk.

Rozejm na Bliskim Wschodzie. Chiny o swojej roli w negocjacjach


W sprawie zawieszenia broni zadowolenie wyraziły również Chiny. Rzeczniczka chińskiego resortu spraw zagranicznych Mao Ning zapewniła, że Pekin wciąż będzie angażować się w przywracanie pokoju na Bliskim Wschodzie.

Mao, pytana o słowa prezydenta USA Donalda Trumpa, który w rozmowie z agencją AFP wyraził przekonanie, że Chiny skłoniły Iran do negocjacji, nie odpowiedziała wprost, lecz podkreśliła aktywne zaangażowanie dyplomatyczne swojego kraju.

- Od wybuchu konfliktu Chiny zawsze opowiadały się za zawieszeniem broni i pokojem - zaznaczyła podczas regularnego briefingu.

Cieśnina Ormuz odblokowana. Chiny: Leży w interesie społeczności międzynarodowej


Dyplomatka dodała, że chiński minister spraw zagranicznych Wang Yi odbył 26 rozmów telefonicznych z odpowiednikami z innych państw, a specjalny wysłannik Pekinu prowadzi w regionie Zatoki Perskiej tzw. dyplomację wahadłową. Wymieniła też wspólną z Pakistanem pięciopunktową inicjatywę na rzecz przywrócenia pokoju.

- Jako odpowiedzialne mocarstwo, Chiny będą nadal odgrywać konstruktywną rolę - zapewniła.

Dopytywana o doniesienia dotyczące planów pobierania przez Iran i Oman opłat za korzystanie z cieśniny Ormuz, przypomniała, że drożność tego szlaku "leży w interesie społeczności międzynarodowej".

- Mamy nadzieję, że wszystkie strony będą współpracować, aby promować wczesne wznowienie normalnego tranzytu - podsumowała.


Bosacki w "Gościu Wydarzeń" o wysłaniu polskich żołnierzy na Bliski Wschód: Nie ma sensuPolsat News


  •  

Cztery kilometry pękniętej ziemi. Pogoda podzieliła Włochy "na dwie części"

"Kraj podzielony na dwie części". Wielkie osuwisko na południu Europy

Jakub Wojciechowski

Zamknięte szkoły i kilkunastokilometrowe korki to skutek pogłębienia się rozległego zapadliska w centralnych Włoszech. Intensywne ulewy w ostatnich dniach spowodowały tam wiele szkód. Na drogach regionu tworzą się kilkunastokilometrowe korki, jednak problemy mają również podróżujący koleją po tym, jak uszkodzone zostało jedno z torowisk. Ratownicy wciąż szukają kierowcy samochodu, pod którym zarwał się most na rzece Trigno.

Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy


Ratownicy patrolują z powietrza rejon osuwiska w okolicach Petacciato w regionie Molise we Włoszech. Spowodowało utrudnienia

Osuwisko w rejonie Petacciato w regionie Molise ma ponad 4 km długości. Sparaliżowało transport w części WłochItalia 24H Live-Notizie dall'Italia/Xmateriał zewnętrzny



W skrócie

  • Rozległe osuwisko w regionie Molise uszkodziło autostradę A14 oraz linię kolejową między Vasto a Termoli.

  • Władze zdecydowały o zamknięciu wszystkich szkół w prowincji Campobasso, aby ograniczyć ruch na drogach i zwiększyć bezpieczeństwo uczniów.

  • Trwają poszukiwania 53-letniego mężczyzny, którego samochód wpadł do rzeki po zawaleniu się mostu na rzece Trigno.

  • Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii

"Historyczne osuwisko" - jak nazywa je telewizja Rai - utworzyło się w regionie Molise w centralnych Włoszech. Długie na około cztery kilometry zapadlisko to efekt fali ulewnego deszczu, która od kilku dni nawiedza środkową i południową część kraju. Naprawa zniszczeń może potrwać długie miesiące - twierdzą eksperci.

Słońce czy deszcz? Sprawdź najlepsze prognozy dla swojego regionu na Pogoda Interia

Pęknięta ziemia w Moilise. Przed nimi miesiące pracy


Osuwisko utworzyło się w pobliżu miejscowości Petacciato w regionie Molise. Ziema w tym rejonie jest bardzo niestabilna i grunt wciąż się zapada.

"Sytuacja jest bardzo skomplikowana i [naprawa zniszczeń - red.] zajmie kilka tygodni, jeśli nawet nie miesięcy" - powiedział szef departamentu obrony cywilnej Fabio Ciciliano, cytowany przez telewizję Rai.

Front osuwiska w Petacciato jest długi na ponad 4 kilometry. Uszkodziło ono odcinek autostrady A14 między Montenero di Bisaccia a Termoli oraz linię kolejową między miejscowościami Vasto a Termoli.

Nie są to jedyne problemy komunikacyjne w tym regionie. Cały czas nieprzejezdna jest droga krajowa numer 16 "Adriatica", po tym, jak zawalił się most na rzece Trigno. Przez przeprawę przejeżdżał wówczas samochodem 53-letni mężczyzna, który rozmawiał przez telefon żoną, gdy połącznie gwałtownie się urwało.

Cały czas trwają poszukiwania mężczyzny, którego wciąż uważa się za zaginionego. Ratownicy przeszukują okoliczne rzeki, korzystając z poprawy pogody.

Tworzą się ogromne korki. Zamknęli wszystkie szkoły


Poruszanie się po drogach jest bardzo utrudnione. We wtorek między miejscowościami Poggio Imperiale a Termoli tworzyły się korki długie na 13 kilometrów.

"Nie jest łatwo interweniować przy osuwiskach o takiej skali [...]. Dziś stoimy w obliczu sytuacji, kiedy kraj podzielony jest na dwie części" - powiedział prezydent regionu Molise Francesco Roberti po inspekcji osuwiska w Petacciato.

To imponujące osuwisko, jedno z największych w Europie - podkreślił Roberti. Dodał, że zagraża ono zarówno drogom jaki i torowiskom nieopodal wybrzeża Adriatyku.

Obecnie Apulia oraz inne regiony południa Włoch w rejonie Adriatyku są "odizolowane", ponieważ osuwisko uszkodziło bezpośrednie połączenia drogowe i kolejowe - powiedział prezydent regionu Apulia Antonio Decaro cytowany przez agencję Ansa.

Obecnie trwają prace nad wytyczeniem alternatywnych przejazdów przez zwykłe drogi, a nie tylko autostrady i drogi krajowe.

Aby nieco odciążyć szlaki komunikacyjne zdecydowano o zamknięciu w środę wszystkich szkół w prowincji Campobasso - zdecydował prezydent prowincji Pino Puchetti w specjalnym rozporządzeniu. Zawieszono zajęcia we wszystkich rodzajach szkół oraz na uniwersytecie w Molise.

Lokalne władze liczą na to, że zawieszenie zajęć przyczyni się do ograniczenia ruchu na drogach oraz zapewni uczniom bezpieczeństwo.

Osuwiska ziemne w okolicach Petacciato nie są niczym wyjątkowym. Między 1906 a 2015 rokiem w tej części Włoch zanotowano co najmniej 15 większych zjawisk tego typu, które często występowały po intensywnych ulewach.

Źródło: Rai, ANSA, IlMeteo

-----


"Dobra informacja dla polskich kierowców". Minister finansów o zawieszeniu broni na Bliskim WschodziePolsat NewsPolsat News


  •  

Braun goni Mentzena. Coraz bliżej "mijanki" w nowym sondażu

Braun goni Mentzena. Coraz bliżej "mijanki" w nowym sondażu

Dorota Hilger

Koalicja Obywatelska, Prawo i Sprawiedliwość oraz Konfederacja znalazły się na podium najnowszego sondażu parlamentarnego. Ostatnie z tych ugrupowań notuje jednak spadek poparcia. W Sejmie znalazłaby się poza tym jeszcze tylko jedna partia.


Sławomir Mentzen i Grzegorz Braun na tle sali posiedzeń Sejmu

Konfederacja Grzegorza Brauna dogania Konfederację Sławomira MentzenaWojciech Olkusnik/East News; Tomasz Jastrzebowski/REPORTER; Mateusz Grochocki/East Newsmateriał zewnętrzny



W skrócie

  • W najnowszym sondażu OGB dla Stan 360 Koalicja Obywatelska uzyskała 37,99 proc. poparcia, Prawo i Sprawiedliwość 29,77 proc., a Konfederacja 11,42 proc.

  • Do Sejmu, według wyników badania, weszłyby KO, PiS, Konfederacja i Konfederacja Korony Polskiej, natomiast Nowa Lewica, Partia Razem, PSL i Polska 2050 znalazłyby się poniżej progu wyborczego.

  • KO mogłaby liczyć na 209 mandatów, PiS na 159, Konfederacja na 47, a KKP na 45; badanie przeprowadzono metodą CATI na reprezentatywnej grupie 1000 osób.

  • Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii

W najnowszym sondażu, przygotowanym przez Ogólnopolską Grupę Badawczą (OGB) dla portalu Stan 360 respondenci zostali zapytani, na kogo oddaliby głos w wyborach parlamentarnych.

Z badania wynika, że Koalicja Obywatelska może obecnie liczyć na poparcie 37,99 proc. Polaków (wzrost o 0,1 pkt proc.), a Prawo i Sprawiedliwość na 29,77 proc. (wzrost o 1 pkt proc.).

Nowy sondaż. KO, PiS i Konfederacja na podium


Na podium znalazłaby się też Konfederacja z poparciem na poziomie 11,42 proc. (spadek o 1,5 pkt proc.). Do Sejmu weszłaby też Konfederacja Korony Polskiej z 10 proc. poparcia (wzrost o 1 pkt proc.).

Poniżej progu wyborczego znalazłyby się natomiast: Nowa Lewica (4,92 proc., spadek o 0,4 pkt proc.), Partia Razem (3,29 proc., wzrost o 1 pkt proc.), PSL (1,57 proc., spadek o 0,8 pkt proc.) i Polska 2050 (1,04 proc., spadek o 0,3 pkt proc.).

Oznacza to, że przy realizacji scenariusza przewidzianego w sondażu do Sejmu nie wszedłby żaden z obecnych koalicjantów ugrupowania premiera Donalda Tuska.

KO mogłaby wówczas liczyć na 209 mandatów w Sejmie, PiS - na 159 mandatów, Konfederacja na 47, a KKP - na 45.

Badania zostało przeprowadzone metodą CATI między 25 marca a 4 kwietnia na reprezentatywnej grupie 1000 osób.


To koniec NATO? Bosacki w "Gościu Wydarzeń": Trudno to sobie wyobrazićPolsat News


  •  

Putin zawiązał "cichy sojusz". Wykorzystał nieuwagę Zachodu

Marcin Czekaj

Rosja po cichu zacieśnia współpracę z dowództwem wojskowym Madagaskaru - poinformowały zagraniczne media. Sytuacja ta zbiegła się z rozpoczęciem ataku Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran i przez to "praktycznie nie wywołała echa". Ekspert z RPA zwrócił przy tym uwagę, że "Rosja umiejętnie wykorzystuje momenty, w których uwaga Zachodu jest odwrócona".

Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy


Władimir Putin w garniturze na tle satelitarnego zdjęcia Madagaskaru i wybrzeża Afryki.

Rosja zacieśnia współpracę z dowództwem wojskowym Madagaskaru (na zdjęciu: Władimir Putin)Google Maps | Mikhail Metzel / POOLAFP



W skrócie

  • Rosja "po cichu" zacieśnia współpracę z dowództwem wojskowym Madagaskaru, co zbiega się z atakiem Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran.

  • Prezydent Madagaskaru podziękował wcześniej Władimirowi Putinowi za dostawy śmigłowców bojowych, ciężarówek i ryżu, a wydarzenie to stało się kolejnym punktem oparcia dla Putina w Afryce.

  • Według eksperta z RPA, zacieśnianie więzi między Rosją a Madagaskarem nastąpiło w momencie, gdy "uwaga Zachodu była odwrócona", a zakłócenia w globalnej żegludze zwiększają strategiczne znaczenie regionu.

  • Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii

Unian, powołując się na doniesienia Bloomberga, poinformował, że "Rosja po cichu zacieśnia współpracę z dowództwem wojskowym Madagaskaru". Dzięki temu Kreml chce wzmocnić swoją obecność w Afryce.

Zdaniem Bloomberga zmiana w dowództwie Madagaskaru otworzyła przed Rosją nowe możliwości. Kraj ten bowiem posiada cenne złoża metali i minerałów oraz leży na szlaku transportu ropy naftowej.

Rosja zacieśnia współpracę z Madagaskarem. Putin chce poszerzyć wpływy Kremla w Afryce


Przypomnijmy, że prezydent Madagaskaru Michael Randrianirina dziękował ostatnio swojemu rosyjskiemu odpowiednikowi Władimirowi Putinowi za dostawę śmigłowców bojowych, ciężarówek i ryżu.

"Wydarzenie to miało miejsce dzień przed rozpoczęciem ataku Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran i praktycznie nie wywołało echa poza Madagaskarem. Stało się jednak kolejnym punktem oparcia dla Putina w jego dążeniu do rozszerzenia wpływów Kremla na kontynencie i wykorzystania niestabilności geopolitycznej" - podkreślił Bloomberg.

Unian przypomina, że Madagaskar jest czwartym co do wielkości producentem kobaltu, czyli kluczowego materiału do produkcji baterii, a także drugim po Chinach producentem grafitu, który jest również wykorzystywany w bateriach i wyłożeniach pieców. Z danych amerykańskiej agencji naukowo-badawczej USGS wynika ponadto, że w sumie Madagaskar posiada ósme co do wielkości złoża pierwiastków ziem rzadkich na świecie.

Z kolei port Toamasina na Madagaskarze ma strategiczne położenie w pobliżu szlaku żeglugowego, niedaleko bogatego w gaz Mozambiku. Przetwarza on też niemal jedną trzecią światowego wydobycia ropy naftowej. Na północnym krańcu wyspy znajduje się również opuszczona baza morska Antsiranana.

Afryka. Ekspert: Zacieśnienie więzi między Rosją a Madagaskarem nastąpiło w idealnym momencie


Zdaniem Seana Datiego, szefa działu analizy ryzyka w firmie konsultingowej Control Risks w Republice Południowej Afryki, zacieśnianie więzi między Moskwą a Madagaskarem "nastąpiło w idealnym momencie", ponieważ prezydent USA Donald Trump jest uwikłany w wojnę na Bliskim Wschodzie.

- Rosja nie miała wpływu na wydarzenia wokół Iranu, ale umiejętnie wykorzystuje momenty, w których uwaga Zachodu jest odwrócona - stwierdził.

Ekspert zauważył jednocześnie, że obecne zakłócenia w globalnej żegludze jedynie zwiększają strategiczne znaczenie kanału mozambickiego i samego Madagaskaru.

Dodajmy, że według ukraińskiego wywiadu Rosja pomagała Iranowi w wojnie przeciwko USA i Izraelowi. W tym celu Moskwa przekazywała zdjęcia satelitarne obiektów wojskowych oraz przeprowadzała z Teheranem wspólne operacje cybernetyczne.

W sumie w marcu rosyjskie satelity przeprowadziły co najmniej 24 serie obserwacji w 11 krajach Bliskiego Wschodu. W ich trakcie zarejestrowano 46 obiektów, w tym bazy wojskowe, lotniska, pola naftowe oraz obiekty amerykańskie i sojusznicze. Kilka dni po tych obserwacjach cele te zostały zaatakowane.

Źródła: Unian, Bloomberg


"Dobra informacja dla polskich kierowców". Minister finansów o zawieszeniu broni na Bliskim WschodziePolsat NewsPolsat News


  •  

Donald Tusk reaguje na rozejm Trumpa. "Jedna rzecz jest pewna"

Krzysztof  Ryncarz

- Mając na uwadze dotychczasowe doświadczenia, działania i słowa polityków zaangażowanych w ten konflikt, ja z dużą ostrożnością patrzę na tę perspektywę kilku tygodni. Jedna rzecz jest absolutnie pewna. Pokój, a nawet czasowe przerwanie ognia zawsze jest lepsze od wojny - powiedział Donald Tusk, reagując na rozejm na Bliskim Wschodzie.


Premier Donald Tusk podczas posiedzenia rządu

Premier Donald TuskFilip NaumienkoReporter



W skrócie

  • Donald Tusk stwierdził, że czasowe przerwanie ognia jest lepsze od wojny, ale nie uważa sytuacji na Bliskim Wschodzie za trwale ustabilizowaną.

  • Premier poinformował, że zawieszenie broni może pozytywnie wpłynąć na ceny paliw i rząd nie zamierza rezygnować z mechanizmu obniżki.

  • USA i Iran zgodziły się na dwutygodniowe zawieszenie broni na Bliskim Wschodzie przy mediacji Pakistanu, a decyzja spotkała się z uznaniem światowych przywódców.

  • Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii

Donald Tusk stwierdził, że "wszystko można powiedzieć, tylko nie to, że sytuacja jest na pewno ustabilizowana na trwałe".

Premier zaznaczył również, że zawieszenie broni "ma bezpośrednie konsekwencje jak chodzi o ceny paliw". - Możemy się spodziewać, że jeszcze w tym tygodniu, myślę, że od piątku będzie widać pozytywny wpływ zawieszenia ognia na polskich stacjach paliw - powiedział szef rządu. Przekazał też, że rząd nie zamierza rezygnować z mechanizmu obniżki cen paliw.

- Wolimy dmuchać na zimne. Tym bardziej, że to zimne jest ciągle bardzo gorące. Ciesząc się z tego z przerwania ognia i z pozytywnych jak na razie efektów negocjacji będziemy naprawdę bardzo ostrożni mając na uwadze dotychczasowe doświadczenia - stwierdził Tusk.

Premier powiedział, że rząd był "odpowiedzialny i wstrzemięźliwy" w sprawie decyzji o ewentualnym bezpośrednim zaangażowaniu Polski w konflikt. - Dziękuję, że przynajmniej tu w tym gronie nie mieliśmy od początku wątpliwości jak należy postępować - dodał.

Wojna na Bliskim Wschodzie. USA i Iran zgodziły się na zawieszenie broni


USA i Iran w nocy z wtorku na środę tuż przed upływem terminu ultimatum wyznaczonego przez Donalda Trumpa zgodziły się, dzięki mediacji Pakistanu, na dwutygodniowe zawieszenie broni. W ramach porozumienia Iran zgodził się na tymczasowe otwarcie cieśniny Ormuz.

Izrael, który wspólnie z USA prowadził walki przeciwko Iranowi, poinformował, że popiera zawieszenie broni, ale zastrzegł, że nie obejmuje ono Libanu. Od początku marca Izrael walczy tam z Hezbollahem wspierającym reżim w Teheranie.

Decyzja o zawieszeniu broni spotkała się z zadowoleniem światowych przywódców, m.in. prezydenta Francji Emmanuela Macrona, kanclerza Niemiec Friedricha Merza czy przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen. Zastrzegli oni jednak, że porozumienie musi być respektowane przez wszystkie strony konfliktu i powinno prowadzić do ostatecznego zakończenia wojny.


Bosacki w "Gościu Wydarzeń" o wysłaniu polskich żołnierzy na Bliski Wschód: Nie ma sensuPolsat News


  •  

Węgry coraz bardziej idą na wschód. W tle 12-punktowy plan współpracy

Węgry coraz bardziej idą na wschód. W tle 12-punktowy plan współpracy

Joanna Mazur

Węgry i Rosja podpisały w grudniu zeszłego roku plan współpracy - donosi Politico, który dotarł do dokumentu. Składa się on z 12 punktów, które obejmują wspólne działania m.in. w zakresie gospodarki, edukacji czy handlu. Szef węgierskiego MSZ Peter Szijjarto, który był jednym z sygnatariuszy dokumentów, zaznaczył, że współpraca Węgier "kieruje się interesem narodowym".

Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy


Viktor Orban i Władimir Putin

Węgry i Rosja zacieśniają współpracę. Podpisali kilkupunktowy planPETER KOHALMI ; IGOR IVANKO / AFPmateriał zewnętrzny



W skrócie

  • Węgry i Rosja podpisały w grudniu zeszłego roku 12-punktowy plan współpracy obejmujący gospodarkę, edukację, handel i inne obszary.

  • Dokumenty zakładają działania w sektorach takich jak energetyka, kultura, a także wzmacnianie nauczania języka rosyjskiego i wspólne inicjatywy sportowe.

  • Premier Węgier Viktor Orban przed zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi utrzymuje relacje z Rosją i podkreśla, że współpraca ta kieruje się interesem narodowym.

  • Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii

Premier Węgier Viktor Orban coraz bardziej zwraca się ku wschodowi, a dokładniej Federacji Rosyjskiej. Chce on nawiązać jeszcze bliższą relację Węgier z Kremlem.

Świadczyć o tym ma dokument sporządzony przez Moskwę, do którego dotarła redakcja Politico. "Rząd węgierski podpisał z Rosją porozumienie mające na celu zacieśnienie więzi gospodarczych, handlowych, energetycznych i kulturalnych między obydwoma krajami" - czytamy.

Węgry i Rosja zacieśniają relację. Kraje podpisały plan współpracy


W dokumentach wskazano zakres, w jakim rządy Węgier i Rosji mają ze sobą współpracować m.in. w kwestii paliwa jądrowego, edukacji czy sportu. Jak czytamy, 12-punktowy plan określający obszary współpracy, podpisał szef węgierskiego MSZ Peter Szijjarto oraz minister zdrowia Rosji Michaił Muraszko po grudniowym spotkaniu w Moskwie.

Odbyło się ono w ramach rosyjsko-węgierskiej Międzyrządowej Komisji ds. Współpracy Gospodarczej (IGC).

W jednym z dokumentów zapisano, że - jak informuje Politico - Budapeszt i Moskwa omówiły kwestie dotyczące "dwustronnej współpracy handlowej i gospodarczej, wspólnych działań w sektorze energetycznym, przemyśle, służbie zdrowia, rolnictwie, budownictwie i innych obszarach będących przedmiotem wspólnego zainteresowania, a także w sferze kultury i pomocy humanitarnej".

Strony podkreśliły także rozwijanie długoterminowych więzi, które miałyby korzystne znaczenie dla Węgier i Rosji.

Politico zwróciło się do Szijjarto o komentarz dotyczący m.in. tego, jakie konsekwencje dla politycznej ścieżki Orbana mogą przynieść podpisane dokumenty. Szef węgierskiego MSZ stwierdził, że współpraca Węgier "kieruje się interesem narodowym, a nie presją, by dostosować się do skrajnie stronniczych liberalnych mediów głównego nurtu".

Współpraca z Rosją nie tylko w zakresie gospodarczym


Z dokumentów wynika też, że wśród uzgodnionych kwestii znalazło się zobowiązanie do "odwrócenia negatywnej tendencji w handlu dwustronnym". Chodzi o spadek transferu towarów, do czego przyczyniły się sankcje nałożone na Rosję przez Unię Europejską po wszczęciu pełnoskalowej wojny w Ukrainie.

Oprócz tego, jak podkreśla Politico, podpisane dokumenty umożliwiają rosyjskim przedsiębiorstwom rozpoczęcie nowych projektów na Węgrzech, m.in. tych związanych z wodorem i energią elektryczną.

W kwestii edukacji Węgry zgodziły się rozważyć wzmocnienie systemu nauczania języka rosyjskiego w kraju, czemu służyć miałoby sprowadzanie pedagogów z Rosji i programy wymiany studentów. Jeśli chodzi o sport, obie strony opracowały plan na wspólne działania w tej dziedzinie na lata 2026-2027.

Jeden z dokumentów, jak podaje Politico, stwierdza, że "zacieśnienie więzi z Rosją nie może być sprzeczne z obowiązkami Węgier wynikającymi z jej członkostwa w Unii Europejskiej".

Orban zacieśnia relację z Putinem. Na niedługo przed wyborami parlamentarnymi


Redakcja skontaktowała się także z niezależnymi ekspertami, którzy są zaznajomieni z metodami działania Moskwy, jednak nie udało się im zweryfikować dokumentów z instrukcjami dla rosyjskich resortów.

Przypomnijmy, że rząd Viktora Orbana konsekwentnie podtrzymuje swój sprzeciw wobec unijnego wsparcia dla Ukrainy oraz zaostrzaniu sankcji na Rosję. Jednocześnie węgierski premier stara się podtrzymywać dobre relacje z Władimirem Putinem, o czym może świadczyć rozmowa między przywódcami z października 2025 roku. Wówczas Orban miał powiedzieć, że "może pomóc w każdy sposób".

Teraz jednak szef węgierskiego rządu stoi przed wyzwaniem, jakim są wybory parlamentarne, które odbędą się już w najbliższą niedzielę. Z dotychczasowych niezależnych sondaży wynika, że Fidesz traci do opozycyjnej Tiszy - partii Petera Magyara, będącego głównym rywalem Orbana.

Źródło: Politico


To koniec NATO? Bosacki w "Gościu Wydarzeń": Trudno to sobie wyobrazićPolsat News


  •  

Na Placu Świętego Piotra rozległy się brawa. Papież wezwał wiernych

Dorota Hilger

Papież Leon XIV "z wielkim zadowoleniem" przyjął informacje o zawarciu porozumienia między USA i Izraelem a Iranem, którą odebrał jako "znak żywej nadziei". Zaapelował także do wiernych o "towarzyszenie modlitwą" procesowi negocjacji. Ojciec Święty w ostatnich tygodniach zdecydowanie krytykował wojnę na Bliskim Wschodzie.

Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy


Papież Leon XIV.

Iran. Papież Leon XIV "z zadowoleniem" przyjął rozejm między USA a IranemRICCARDO DE LUCA / ANADOLUAFP



W skrócie

  • Papież Leon XIV wyraził "wielką satysfakcję" z porozumienia między USA, Izraelem a Iranem.

  • Ojciec Święty skrytykował groźby wobec Iranu i wezwał obywateli do apeli na rzecz zakończenia konfliktu.

  • Prezydent USA Donald Trump ogłosił zawarcie porozumienia z Iranem, które zakłada m.in. otwarcie cieśniny Ormuz.

  • Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii

- Po ostatnich godzinach wielkiego napięcia dla Bliskiego Wschodu i dla całego świata przyjmuję z zadowoleniem i jako znak żywej nadziei ogłoszenie natychmiastowego dwutygodniowego rozejmu - powiedział do tysięcy uczestników audiencji na Placu Świętego Piotra. Po tych słowach na placu rozległy się długie brawa.

Ojciec Święty podkreślił, że "tylko poprzez powrót do negocjacji można osiągnąć zakończenie wojny".

- Wzywam, by w tym czasie delikatnej pracy dyplomatycznej towarzyszyć modlitwą, wyrażając pragnienie, by gotowość do dialogu mogła stać się narzędziem rozwiązania innych sytuacji konfliktowych na świecie - zaapelował.

Zawieszenie broni w Iranie. Papież Leon XIV o "wielkiej satysfakcji"


We wtorek, na kilka godzin przed ogłoszeniem porozumienia, Ojciec Święty stwierdził, że groźby wobec ludności Iranu są "nie do zaakceptowania". Wezwał także obywateli na całym świecie do kontaktowania się ze swoimi przedstawicielami politycznymi i proszenia ich o zakończenie rozszerzającego się konfliktu regionalnego

- Przypominajmy wszystkim, że ataki na infrastrukturę cywilną są sprzeczne z prawem międzynarodowym, ale są też znakiem nienawiści, podziału i zniszczenia, do jakich zdolny jest człowiek - mówił.

Zwierzchnik Stolicy Apostolskiej zaapelował także o myślenie przede wszystkim o osobach niewinnych, które są szczególnie mocno dotykane przez konflikt - dzieciach, osobach starszych, chorych.

- Zachęcałbym obywateli wszystkich zaangażowanych krajów, aby kontaktowali się z władzami, przywódcami politycznymi, parlamentarzystami, prosząc ich i apelując, by działali na rzecz pokoju i odrzucili wojnę - dodał Leon XIV.

Iran. Donald Trump ogłosił zawieszenie broni


W nocy z wtorku na środę polskiego czasu prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump poinformował o zawarciu porozumienia między Waszyngtonem a Teheranem. Na jego mocy USA i Izrael zobowiązały się do przerwania ataków.

Iran z kolei zgodził się na otwarcie blokowanej wcześniej, kluczowej dla sytuacji na globalnych rynkach ropy, cieśniny Ormuz. Jak stwierdził amerykański polityk, Amerykanie "otrzymali zarys 10-punktowego planu pokojowego i uważają, że jest to realna podstawa do negocjacji".


"Dobra informacja dla polskich kierowców". Minister finansów o zawieszeniu broni na Bliskim WschodziePolsat NewsPolsat News


  •  

Paszport do zmiany. Zapowiadają nowy wzór dokumentu i inny sposób odbioru

Agnieszka Boreczek

Polski paszport może w najbliższych latach przejść zmianę. Chodzi nie tylko o sam wygląd dokumentu, ale też o sposób, w jaki będzie trafiał do obywatela. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji potwierdziło, że pracuje nad nową odsłoną dokumentu.


Paszport, w tle mapy

Paszport przejdzie sporą zmianę Anatol ChomiczAgencja FORUM



Spis treści:

  1. Jak będzie wyglądał nowy paszport?

  2. Paszport nie tylko w urzędzie. Trafi bezpośrednio do domu

  3. Kiedy nowe przepisy zaczną działać?

  4. Co to oznacza dla osób, które wyrabiają paszport teraz?

Jak będzie wyglądał nowy paszport?


Jedna z zapowiadanych nowości dotyczy wyglądu paszportu. MSWiA poinformowało, że specjalny zespół roboczy przygotowuje nowy wzór dokumentu, który ma obowiązywać od stycznia 2029 roku.

Nowy paszport ma zawierać dodatkowe zabezpieczenia, w tym powtórzony wizerunek posiadacza na pierwszej stronie. Dokument ma mieć 32 strony zamiast obecnych 40.

Resort wiąże wdrożenie nowego wzoru z modernizacją maszyn w Centrum Personalizacji Dokumentów MSWiA. Według ministerstwa ma to pozwolić na optymalizację kosztów.

Paszport nie tylko w urzędzie. Trafi bezpośrednio do domu


Najbardziej odczuwalna dla obywateli zmiana dotyczy sposobu odbioru dokumentu. MSWiA pracuje nad nowelizacją przepisów, która ma pozwolić na wysyłanie paszportów bezpośrednio do obywateli.

Według ministerstwa takie rozwiązanie ma usprawnić proces wydawania dokumentów i poprawić wygodę osób, które dziś muszą osobiście stawić się po odbiór.

To szczególnie istotne dla mieszkańców mniejszych miejscowości oraz osób, dla których dojazd do urzędu wojewódzkiego oznacza dodatkowy koszt i stratę czasu. Resort podkreśla, że przesyłka ma być dostępna odpłatnie dla osób przebywających na terytorium Polski. Operatorem wysyłek w latach 2026-2035 ma być Poczta Polska, a sam proces ma opierać się na zabezpieczonej dystrybucji prowadzonej przez przeszkolonych pracowników.

Co ważne, już dziś na rządowej stronie dotyczącej uzyskania paszportu znajduje się wzmianka o sytuacji, w której dokument może zostać dostarczony przez operatora pocztowego lub przewozowego, wraz z informacją o konieczności potwierdzenia odbioru.

Kiedy nowe przepisy zaczną działać?


Na tym etapie trzeba oddzielić dwa terminy. MSWiA wprost wskazało, że nowy wzór paszportu ma obowiązywać od stycznia 2029 roku i że właśnie od tego momentu mają być wydawane nowe dokumenty.

Inaczej wygląda sprawa wysyłki paszportów do obywateli. Ministerstwo potwierdziło prace nad zmianą przepisów, ale w opublikowanej informacji nie podało jeszcze konkretnej daty wejścia w życie tego rozwiązania.

Wiadomo, że planowany operator wysyłek został wskazany na lata 2026-2035, ale sam start usługi będzie zależał od przyjęcia nowych regulacji.

Co to oznacza dla osób, które wyrabiają paszport teraz?


Na razie obowiązują obecne zasady. Podstawą pozostaje ustawa o dokumentach paszportowych, a na stronie rządowej wciąż widnieje standardowa procedura, zgodnie z którą dokument odbiera się osobiście po jego przygotowaniu. Dla zwykłego paszportu termin ważności wynosi 10 lat.

Osoby planujące wyjazd zagraniczny w najbliższym czasie nie powinny więc wstrzymywać się z wnioskiem w oczekiwaniu na nowe rozwiązania. Zmiany, o których mówi resort na razie znajdują się na etapie przygotowań legislacyjnych i organizacyjnych.


"Wydarzenia": Odnaleziono ukryty w 1939 roku sztandar. Przetrwał w bańce po mlekuPolsat News


  •  

Zaskakujące słowa Kim Dzong Una. "Jest osobą otwartą i tolerancyjną"

Zaskakujące słowa Kim Dzong Una. "Jest osobą otwartą i tolerancyjną"

Marcin Czekaj

Kim Dzong Un uważa, iż prezydent Korei Południowej Lee Jae-myung jest osobą otwartą i tolerancyjną - poinformowała rzeczniczka i siostra przywódcy Korei Północnej. Ciepłe słowa w kierunku polityka z Seulu pojawiły się po jego przeprosinach. Jednocześnie media zwracają uwagę, że pozytywna wymiana zdań między przywódcami "raczej nie zmieni radykalnie negatywnego nastawienia" Kim Dzong Una.

Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy


Kim Dzong Un i Lee Jae-myung stoją na tle mapy Półwyspu Koreańskiego, ubrani elegancko, gestykulujący rękami.

Kim Dzong Un uważa, iż prezydent Korei Południowej Lee Jae-myung (z lewej) jest osobą otwartą i tolerancyjnąGoogle Maps | HEO RAN / POOL / STR / KCNA VIA KNSAFP



W skrócie

  • Kim Dzong Un uznał prezydenta Korei Południowej Lee Jae-myunga za osobę "otwartą i tolerancyjną" po przeprosinach za naruszenie przestrzeni powietrznej Pjongjangu.

  • Media jednak podkreślają, że oświadczenia obu stron nie zmieniły radykalnie negatywnego nastawienia Korei Północnej względem Korei Południowej, ale obniżyły napięcie.

  • Zdaniem ekspertów Korea Północna poprzez takie działania może próbować wyeliminować ryzyko eskalacji przed wizytą Donalda Trumpa w Chinach.

  • Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii

Jak poinformowała agencja Unian, podczas ostatniego kongresu Partii Pracy w Korei Północnej Kim Dzong Un przyjął "typowo agresywną retorykę". W trakcie wydarzenia nazywał bowiem Koreę Południową "stałym, głównym wrogiem". Ponadto groził Seulowi "całkowitym upadkiem" w przypadku prowokacji.

"The Wall Street Journal" przekazał jednak, że siostra przywódcy, która pełni funkcję rzeczniczki reżimu, powiedziała po kongresie, że Kim Dzong Un uważa, iż prezydent Korei Południowej Lee Jae-myung jest "osobą otwartą i tolerancyjną".

Korea Północna. Ciepłe słowa Kim Dzong Una w kierunku prezydenta Korei Południowej


Ciepłe słowa przywódcy Korei Północnej pojawiły się w kontekście przeprosin Lee za naruszenie przestrzeni powietrznej Pjongjangu przez południowokoreańskie drony. Kilka godzin po przeprosinach siostra Kim Dzong Una przekazała władzom z południa podziękowania swojego brata i pochwaliła "bardzo udane i mądre zachowanie".

W odpowiedzi na słowa Pjongjangu biuro prezydenta Korei Południowej wyraziło nadzieję, że takie reakcje doprowadzą do "pokojowego współistnienia na półwyspie koreańskim".

"WSJ" zauważyło, że oświadczenia te złagodziły napięcie między obydwoma krajami na tle regularnych ostrzałów obszarów przygranicznych. Jednocześnie państwa nadal pozostają w stanie wojny.

Dziennik zwraca przy tym uwagę, iż Kim Dzong Un "raczej nie zmieni radykalnie swojego negatywnego nastawienia do Korei Południowej". Jednak komplementy pod adresem Lee wskazują, że gniew Pjongjangu wobec Seulu nieco zmalał.

Konflikt na półwyspie koreańskim. Media: Kim Dzong Un chce wyeliminować ryzyko eskalacji


Dziennik dodaje ponadto, że "jest również całkiem prawdopodobne", iż poprzez takie oświadczenia Korea Północna próbuje wyeliminować ryzyko eskalacji konfliktu przed planowaną wizytą Donalda Trumpa w Chinach.

- Retoryka o deeskalacji raczej nie przyczyni się do postępu w stosunkach międzykoreańskich - stwierdził cytowany przez "WSJ" Hwang Ji-hwan, profesor stosunków międzynarodowych na Narodowym Uniwersytecie Seulskim.

Przypomnijmy, że Bloomberg informował wcześniej, że Korea Północna zniszczyła kilka osiedli w pobliżu jednej ze swoich kluczowych baz wojskowych. Według agencji może to wskazywać na plany rozbudowy infrastruktury wokół miejsc wystrzeliwania rakiet i satelitów.

Jednocześnie stacja CNN zauważyła, że - mimo iż Korea Północna jest sojusznikiem Iranu - Pjongjang stara się dystansować od Teheranu i nie wspiera go w trwającej wojnie na Bliskim Wschodzie. Iran bowiem nie otrzymał Koreańczyków z północy broni ani żadnej innej pomocy.

Dodajmy, że Korea Północna wystrzeliła w środę co najmniej jeden niezidentyfikowany pocisk w kierunku Morza Wschodniego, o czym poinformowała armia Korei Południowej. To kolejny taki incydent w ciągu dwóch dni. Zdaniem południowokoreańskich mediów wtorkowa próba skończyła się porażką, przez co w środę podjęto ją ponownie.

Źródła: Unian, "The Wall Street Journal"


Bosacki w "Gościu Wydarzeń" o wysłaniu polskich żołnierzy na Bliski Wschód: Nie ma sensuPolsat News


  •  

"Podpalił świat, przyszedł z wiadrem wody". Przywódcy ostro o Trumpie


W skrócie

  • Prezydenci i premierzy Francji, Niemiec, Australii, Hiszpanii, UE, Chin i Turcji wyrazili swoje stanowiska wobec zawieszenia broni między USA a Iranem.

  • Częścią porozumienia jest ponowne otwarcie cieśniny Ormuz oraz dwutygodniowy okres rozejmu uzgodniony za pośrednictwem Pakistanu.

  • Izrael poparł zawieszenie broni, ale zaznaczył, że nie obejmuje ono Libanu, gdzie nadal prowadzi działania militarne.

  • Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii

Macron wyraził zadowolenie z zawarcia zawieszenia broni między USA i Iranem i zaznaczył, że musi ono być w pełni przestrzegane. - Oczekujemy, że w najbliższych dniach i tygodniach zawieszenie broni będzie w pełni przestrzegane w całym regionie, by mogły odbywać się negocjacje - stwierdził.

Pochwalił również decyzję Iranu o otwarciu na czas obowiązywania porozumienia cieśniny Ormuz. Macron przyznał jednak, że zawieszenie broni musi dotyczyć również Libanu, w którym "sytuacja pozostaje krytyczna".

Niemcy chwalą zawieszenie broni. "Celem musi być pokój"


Zadowolenie wyraził również kanclerz Niemiec Friedrich Merz, który zaznaczył, że "celem w najbliższych dniach musi być teraz wynegocjowanie trwałego zakończenia wojny". "Można to osiągnąć jedynie poprzez kanały dyplomatyczne" - przekazał w oświadczeniu.

O zawieszeniu broni wypowiedział się także szef niemieckiej dyplomacji Johann Wadephul. Minister spraw zagranicznych ocenił, że rozejm to "dobra wiadomość" i podziękował "wszystkim, którzy wspierali zawarcie porozumienia, a w szczególności Pakistanowi".

"To musi być pierwszy krok na drodze do trwałego pokoju. Skutków kontynuowania wojny nie dałoby się nie zauważyć" - dodał Wadephul na platformie X.

Merz, choć powstrzymywał się od określenia działań USA i Izraela jako sprzecznych z prawem międzynarodowym, od tygodni wzywał Stany Zjednoczone i Izrael do przedstawienia planu zakończenia wojny z Iranem i podkreślał, że Berlin nie jest zainteresowany "niekończącą się wojną". Wyrażał zaniepokojenie konsekwencjami konfliktu. W rządzie RFN, z którym Trump nie konsultował się przed rozpoczęciem wojny, dominuje przekonanie, że była ona prowadzona przez USA bez głębszej strategii i bez poszanowania interesów sojuszników.

Wielka Brytania. Premier jedzie na Bliski Wschód


"Z zadowoleniem przyjmuję porozumienie o zawieszeniu broni osiągnięte w nocy, które przyniesie chwilę ulgi regionowi i całemu światu. Wraz z naszymi partnerami musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby wesprzeć i utrzymać to zawieszenie broni, przekształcić je w trwałe porozumienie oraz ponownie otworzyć cieśninę Ormuz" - oświadczył brytyjski premier Keir Starmer.

W oświadczeniu przekazanym przez Downing Street poinformowano, że jeszcze w środę Starmer uda się na Bliski Wschód, gdzie odbędzie spotkania dwustronne z "partnerami z Zatoki Perskiej" i "regionalnymi przywódcami", choć nie sprecyzowano, z kim się spotka. Wyjaśniono jedynie, że spotkania te będą koncentrować się na "praktycznych działaniach mających na celu przywrócenie swobody żeglugi w cieśninie Ormuz".

Pierwszym punktem wizyty Starmera ma być jednak spotkanie z personelem Królewskich Sił Powietrznych (RAF) znajdującym się w regionie, który brał udział w odpieraniu irańskich ataków odwetowych.

Premier Australii: To pozytywna wiadomość


Z kolei premier Australii Anthony Albanese skrytykował groźby wyrażane przez Donalda Trumpa przed ogłoszeniem porozumienia. - Nie uważam, by używanie takiego języka przez prezydenta Stanów Zjednoczonych było odpowiednie i sądzę, że wywoła to pewne zaniepokojenie - powiedział Albanese w wywiadzie dla Sky News.

Krytyka dotyczyła wpisu Trumpa na portalach społecznościowych, w którym groził on, że "cała cywilizacja (Iranu) umrze dziś w nocy". Groźba pojawiła się na kilkanaście godzin przed ogłoszeniem rozejmu.

Choć Albanese nazwał samo zawieszenie broni "bardzo pozytywną wiadomością", to wyraził nadzieję, że porozumienie "doprowadzi do trwałego złagodzenia napięć, zakończenia konfliktu oraz rozwiązania, które pozwoli światu kroczyć naprzód".

Początkowo Australia popierała zbrojne działania USA wobec Iranu, jednak obecnie władze w Canberze apelują o przestrzeganie prawa międzynarodowego i bezwzględną ochronę ludności cywilnej. Zmiana tonu spotkała się z wyraźnym niezadowoleniem Trumpa, który publicznie zarzucił swoim sojusznikom brak odpowiedniego zaangażowania, oświadczając wprost: "Australia nam nie pomogła".

Premier Hiszpanii uderza w Trumpa. "Podpalił świat i przyszedł z wiadrem wody"


Krytycznie do gróźb Trumpa odniosła się również Hiszpania. Minister spraw zagranicznych Jose Manuel Albares stwierdził, że świat znalazł się w związku z nimi "niebezpiecznie blisko" katastrofy.

Według Albanesa ultimatum stawiane przez prezydenta USA było "całkowicie niezrozumiałe dla ludzkości". - Gdy przywódca światowego mocarstwa wygłasza takie groźby, to traktuję je poważnie - stwierdził.

Jednocześnie zaznaczył, że obecnie jest zbyt wcześnie, by móc powiedzieć, że konflikt został zakończony.

W podobnym tonie wypowiedział się również premier Pedro Sanchez. "Zawieszenie broni to zawsze dobra wiadomość. Zwłaszcza gdy prowadzi do sprawiedliwego i trwałego pokoju. To chwilowe odprężenie nie sprawia jednak, że zapominamy o chaosie, zniszczeniu i straconych życiach".

"Hiszpański rząd nie będzie chwalił tych, którzy podpalają świat, a później pojawiają się z wiadrem wody" - dodał, odnosząc się do Donalda Trumpa. "Teraz potrzeba dyplomacji, przestrzegania prawa międzynarodowego i pokoju" - zaznaczył Sanchez.

UE zadowolona z zawieszenia bronie. "Bardzo potrzebna deeskalacja"


"Z zadowoleniem przyjmuję dwutygodniowe zawieszenie broni między USA i Iranem uzgodnione ubiegłej nocy. Prowadzi ono do bardzo potrzebnej deeskalacji. Dziękuję Pakistanowi za mediację" - stwierdziła z kolei przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen.

"Teraz najważniejsze jest, by trwały negocjacje mające na celu znalezienie trwałego rozwiązania tego konfliktu. Do tego czasu będziemy koordynować nasze działania z partnerami" - zaznaczyła.

W podobnym tonie wypowiedziała się również szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas. Według niej porozumienie "jest krokiem w tył znad krawędzi, po tygodniach eskalacji". "Stwarza bardzo potrzebną szansę na stonowanie gróźb, zakończenie wystrzeliwania rakiet, wznowienie dostaw i tworzy przestrzeń do dyplomacji na rzecz trwałego porozumienia" - dodała.

"Cieśnina Ormuz musi zostać ponownie otwarta" - zaznaczyła Kallas. Poinformowała również, że rozmawiała z ministrem spraw zagranicznych Pakistanu, któremu podziękowała za mediację.

Zawieszenie broni między USA i Iranem. Świat reaguje


Zadowolenie z zawieszenia broni wyraziły również Chiny, o czym poinformowała rzeczniczka prasowa tamtejszego ministerstwa spraw zagranicznych Mao Ning. Jednocześnie zaznaczyła, że Pekina będzie nadal wspierał działania, mające na celu osięgnięcie trwałego pokoju na Bliskim Wschodzie.

Z kolei Turcja zaznaczyła, że "tymczasowe zawieszenie broni musi być w pełni przestrzegane". "Droga do trwałego pokoju będzie możliwa jedynie dzięki dialogowi, dyplomacji i wzajemnemu zaufaniu. Będziemy nadal udzielać wszelkiego wsparcia, aby negocjacje w Islamabadzie zakończyły się sukcesem" - przekazało w komunikacie tamtejsze ministerstwo spraw zagranicznych.

W nocy z wtorku na środę tuż przed upływem terminu ultimatum wyznaczonego przez prezydenta Donalda Trumpa, USA i Iran zgodziły się na dwutygodniowe zawieszenie broni. Częścią osiągniętego za pośrednictwem Pakistanu rozejmu jest ponowne otwarcie cieśniny Ormuz.

Izrael, który wraz z USA rozpoczął 28 lutego ataki na Iran, oświadczył, że popiera dwutygodniowe zawieszenie broni, ale zastrzegł, że nie obejmuje ono Libanu. Od początku marca Izrael prowadzi równocześnie operacje wojskowe wymierzone w cele w Libanie, co wyjaśnia atakami prowadzonymi z terytorium tego kraju przez wspieraną przez Iran organizację Hezbollah.


To koniec NATO? Bosacki w "Gościu Wydarzeń": Trudno to sobie wyobrazićPolsat News


  •  

J.D. Vance zaskoczył w odpowiedzi na pytanie węgierskiej dziennikarki


W skrócie

  • Wiceprezydent Stanów Zjednoczonych J.D. Vance odwiedził Viktora Orbána w Budapeszcie i wyraził polityczne wsparcie dla lidera Fideszu.

  • J.D. Vance zadeklarował gotowość współpracy z każdym przyszłym rządem Węgier i krytycznie odniósł się do Unii Europejskiej w kontekście wpływania na wybory.

  • Podczas wizyty ogłoszono zakup amerykańskiego LNG przez Węgry o wartości 600 mln dolarów, a kontrakt na dostawy amerykańskiej ropy uzgodniono na 500 tys. ton za pół miliarda dolarów.

  • Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii

Wiceprezydent Stanów Zjednoczonych J.D. Vance odwiedził Viktora Orbána. Drugi najważniejszy polityk amerykańskiej administracji przyleciał do Budapesztu, by udzielić liderowi Fideszu politycznego wsparcia w wyjątkowo trudnym momencie kampanii. Kolejne sondaże opinii publicznej coraz wyraźniej sugerują bowiem, że nad Dunajem może dojść do zmiany władzy.

J.D. Vance zapewnił wprawdzie, że zwycięży Viktor Orbán, ale zarazem zadeklarował gotowość współpracy z każdym przyszłym rządem, ponieważ - jak stwierdził - "kocha Węgrów".

Warto zwrócić uwagę na gest Orbána, który towarzyszył tej wypowiedzi. Był to raczej odruch niepewności niż demonstracja pewności siebie.

Z całego dnia właśnie ta deklaracja może okazać się najważniejsza - i to nie tyle dla Fideszu, ile dla TISZY. Konferencję Vance'a i Orbána transmitowały wszystkie najważniejsze media, w tym rządowe, a także internetowe profile polityków partii rządzącej.

Oznacza to, że słowa o gotowości współpracy z każdym przyszłym zwycięzcą dotarły do bardzo szerokiego grona odbiorców - w tym zwolenników Fideszu.

J.D. Vance dał tego dnia coś obu stronom: Fidesz otrzymał publiczne wsparcie, ale TISZA - polityczne potwierdzenie, że ewentualna zmiana władzy nie oznacza międzynarodowej izolacji.

W odpowiedzi na słowa amerykańskiego wiceprezydenta Péter Magyar zapewnił, że przyszły rząd TISZY "będzie postrzegał Stany Zjednoczone jako kluczowego partnera, zarówno jako sojusznika w ramach NATO, jak i partnera gospodarczego. Z przyjemnością powitamy Prezydenta i Wiceprezydenta w Budapeszcie z okazji 70. rocznicy rewolucji węgierskiej z 1956 roku". A ta przypada już w październiku tego roku.

Wcześniej lider TISZY napisał w mediach społecznościowych:


"Żaden obcy kraj nie może ingerować w wybory na Węgrzech. To nasz kraj. Historia Węgier nie jest pisana w Waszyngtonie, Moskwie ani Brukseli - jest pisana na węgierskich ulicach i placach".


Węgry - wybory 2026. Vance burzy narracje, Trump chwali Orbána


Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden wątek. Prorządowa dziennikarka próbowała uzyskać od amerykańskiego wiceprezydenta potwierdzenie tezy o zagrożeniu płynącym ze strony Ukrainy. I tu spotkał ją wyraźny zawód.

J.D. Vance przyznał bowiem wprost, że nie ma żadnej wiedzy, jakoby prezydent Ukrainy groził Viktorowi Orbánowi czy próbował go zastraszać. Nie wsparł też rządowej wersji rzeczywistości w kwestii rzekomego wpływu Ukrainy na kampanię wyborczą na Węgrzech.

Stwierdził jedynie, że "nie wydaje mu się, żeby ta sprawa jakkolwiek negatywnie wpłynęła na Viktora (…)".

To o tyle istotne, że sam Fidesz od miesięcy buduje przekaz oparty właśnie na tezie o ukraińskim zaangażowaniu i zagrożeniu płynącym z Kijowa.

Wystąpienie Vance'a zwraca uwagę również z innego powodu: pytanie zadane przez dziennikarkę od początku było skonstruowane tak, by zasugerować analogię między sytuacją na Węgrzech a oskarżeniami o ukraińskie zaangażowanie w kampanię wyborczą w USA po stronie demokratów.

Innymi słowy, próbowano zbudować prostą paralelę: skoro Ukraina miała ingerować w amerykańską politykę, może robić to także nad Dunajem.

O ile więc o samym rzekomym ukraińskim zaangażowaniu Vance nie powiedział wiele, o tyle nie zabrakło z jego strony licznych krytycznych uwag pod adresem Unii Europejskiej, oskarżanej o próbę wpływania na wynik wyborów.

Powstał w ten sposób dość osobliwy obraz: amerykański wiceprezydent najpierw atakuje zewnętrzne ingerencje w demokratyczny proces, by po chwili otwarcie poprzeć Orbána.

Jeszcze bardziej wymowny był drugi element całego wydarzenia. W trakcie kolejnego wystąpienia Vance połączył się telefonicznie z Donaldem Trumpem.

W politycznych marzeniach Viktora Orbána to właśnie sam prezydent Stanów Zjednoczonych miał pojawić się w Budapeszcie - i to nie dopiero teraz, lecz już wcześniej, choćby podczas marcowej konferencji CPAC, gromadzącej środowiska konserwatywne.

Podczas obchodów Dnia Przyjaźni Węgiersko-Amerykańskiej Vance zadzwonił więc do Trumpa, który wypowiadał się o węgierskim premierze niemal wyłącznie w superlatywach. Jak przekazał, "bardzo lubi Orbána".

Wybory na Węgrzech. Podwójne standardy Vance'a


Przewrotne jest to, że wiceprezydent USA tak wiele mówi o wpływaniu na proces wyborczy na Węgrzech, określając go wręcz jako jeden z najgorszych przykładów zagranicznej ingerencji w kampanię wyborczą. O takie działania oskarża Unię Europejską.

Jednocześnie sam w ten sam proces wyborczy ingeruje w sposób całkowicie jednoznaczny. Z jednej strony zapewnia, że nie będzie mówił Węgrom, na kogo mają głosować, z drugiej zaś stwierdza wprost, że "musimy zrobić wszystko, by Viktor Orbán wygrał".

W tym kontekście warto przywołać sondaż pracowni Medián, opublikowany w dniu wizyty amerykańskiego wiceprezydenta.

Wśród wielu pytań zadanych respondentom znalazło się także to dotyczące obaw związanych z zewnętrznym wpływem na wybory. Wbrew antyukraińskiej obsesji rządu Węgrzy znacznie bardziej obawiają się wpływów Rosji (48 proc.) niż Ukrainy (26 proc.).

Ryzyko oddziaływania ze strony USA i Unii Europejskiej dostrzega niespełna co czwarty badany. Oczywiście rozkład tych obaw silnie wiąże się z preferencjami politycznymi.

Zwolennicy Fideszu wskazują przede wszystkim na zagrożenie ze strony Unii Europejskiej i Ukrainy, natomiast elektorat TISZY obawia się głównie Rosji i Stanów Zjednoczonych. 

Wsparcie za pół miliarda


W wizycie amerykańskiego wiceprezydenta zdecydowanie warto szukać ukrytej transakcyjności. W polityce nic nie jest bowiem za darmo - nawet wtedy, gdy J.D. Vance przekonuje, że to Węgry powinny być wzorem polityki energetycznej.

Z mównicy stanowczo skrytykował przy tym "biurokratów w Brukseli", oskarżając unijne instytucje o ograniczanie suwerenności państw narodowych poprzez narzucanie wspólnej polityki i próby wymuszenia nagłej rezygnacji z rosyjskich surowców.

Paradoksem (kolejnym już podczas tej wizyty) jest jednak fakt, że to właśnie Amerykanie w największym stopniu próbują wpływać na decyzje Budapesztu dotyczące ich "suwerenności energetycznej", a więc rezygnacji z rosyjskiej ropy i gazu.

Przypomnijmy: jeszcze podczas jesiennej wizyty w Waszyngtonie Viktor Orbán niespodziewanie zobowiązał się do zakupów amerykańskiego LNG o wartości 600 mln dolarów. Stało się tak mimo lat konsekwentnego wmawiania Węgrom przez rząd Fideszu, że import tego węglowodoru zza oceanu jest całkowicie nieuzasadniony ekonomicznie.

Co prawda Węgry i Słowację tymczasowo wyłączono z amerykańskiego embarga na rosyjską ropę, ale zwolnienie to wygasa wraz z końcem tego roku.

Choć w ostatnich miesiącach obserwujemy amerykańskie sygnały o luzowaniu sankcji na rosyjskie surowce, to formalnie nikt dotąd granicznych dat nie przesunął.

W praktyce oznacza to, że do końca roku Węgry i tak powinny porzucić rosyjską ropę - i to wcale nie z powodu nacisków Brukseli, lecz właśnie w związku z reżimem sankcyjnym Waszyngtonu.

Jak wynika z medialnych doniesień, węgierski koncern MOL miał ostatecznie wyrazić zgodę na zakup amerykańskiej ropy. Wolumen dostaw ma wynieść 500 tys. ton, a ich wartość szacuje się na pół miliarda dolarów.

To pierwszy tak potężny kontrakt zawarty z partnerem z USA, stanowiący zarazem jeden z rzadkich w węgierskiej polityce przykładów faktycznej, a nie wyłącznie deklaratywnej dywersyfikacji źródeł energii. 

Co jednak istotne, póki co próżno szukać jakiegokolwiek oficjalnego potwierdzenia tej transakcji w węgierskich mediach prorządowych czy choćby w depeszach państwowej agencji prasowej MTI.

Dominik Héjj


Sasin o wizycie Nawrockiego na Węgrzech: Absurdalne zarzuty wobec prezydentaPolsat NewsPolsat News


  •  

Matura 2026. Kpił z CKE cały maj. Komisja szykuje się na powtórkę kłopotów

Matura 2026. Kpił z CKE cały maj. Komisja szykuje się na powtórkę kłopotów

Anna Nicz

Zabezpieczone koperty, opakowania typu "safebag" i specjalne nadajniki. Centralna Komisja Egzaminacyjna przygotowuje się na maturę 2026. W zeszłym roku przecieki maturalne stanowiły poważny problem.


Osoba otwiera pakiet egzaminacyjny z języka polskiego za pomocą nożyczek, na stole leżą kolejne arkusze.

CKE przygotowuje się na przecieki maturalneDaniel Dmitriew Agencja FORUM



Spis treści:

  1. Matura 2026, przecieki. CKE w gotowości przed egzaminami

  2. Matura 2026. Co można wnieść na salę?

  3. Matura 2026. Lista dozwolonych przyborów

Jednak namierzenie go okazało się niemożliwe. Prokuratura ostatecznie odmówiła wszczęcia postępowań w zgłaszanych wówczas sprawach.

- Na pierwszej stronie arkusza jest napisane, że materiał egzaminacyjny jest tajny do momentu rozpoczęcia egzaminu. Po 9 nie mam już wpływu na to, co się dzieje na salach egzaminacyjnych - tłumaczył wówczas Interii szef CKE Robert Zakrzewski.

- Dyrektor szkoły odpowiada za właściwe zabezpieczenie wszystkich materiałów egzaminacyjnych, w tym materiałów przeznaczonych do części ustnej egzaminu, od momentu ich przekazania - komentował.

Matura 2026, przecieki. CKE w gotowości przed egzaminami


Jak w tym roku CKE przygotowuje się na ewentualne przecieki? Czy wprowadzi nowe zabezpieczenia? Zapytaliśmy u źródła.

"Planowane zabezpieczenia będą podobne jak w latach ubiegłych. Każdy arkusz będzie zabezpieczony banderolami; arkusze będą pakowane w bezpieczne koperty typu safebag, których nie da się otworzyć w sposób niepozostawiający śladu" - czytamy w odpowiedzi Roberta Zakrzewskiego przesłanej Interii.

Koperty z arkuszami są dostarczane do szkół przez Pocztę Polską w postaci zabezpieczonych pakietów, wymagają potwierdzenia odbioru przez osobę upoważnioną. Paczek nie można otworzyć przed określoną godziną, musi to się wydarzyć wyłącznie w obecności przewodniczących zespołów nadzorujących i przedstawiciela zdających.

"Dodatkowo - jak w latach 2022-2025 - wybrane przesyłki będą zawierały nadajniki, które w momencie otworzenia przesyłki wysyłają sygnał, a każde takie zgłoszenie jest weryfikowane przez pracownika OKE albo CKE w trakcie połączenia audio-wideo z dyrektorem szkoły, w którym przesyłka została otworzona przed czasem" - dodaje dyrektor CKE.

W zeszłym roku w rozmowie z Interią Zakrzewski zapowiadał, że CKE ma proponować resortowi edukacji nowe rozwiązania w kwestii zabezpieczenia arkuszy. Jak się dowiadujemy, Komisja jeszcze liczy ich koszty i analizuje pod względem prawno-formalnym.

Matura 2026. Co można wnieść na salę?


Zanim o tym, co można, najważniejsze w kontekście ewentualnych przecieków - na sali egzaminacyjnej całkowicie zabronione są urządzenia elektroniczne, takie jak telefony, smartwatche, słuchawki czy jakiekolwiek sprzęty umożliwiające komunikację lub dostęp do danych.

CKE publikuje listę przedmiotów, które można zabrać na sale egzaminacyjne. Najważniejszy to dokument tożsamości, czyli dowód osobisty, paszport lub legitymacja szkolna.

Drugim obowiązkowym elementem są czarne długopisy (minimum dwa), zgodne z wytycznymi CKE. W 2026 roku wszystkie rysunki również muszą być wykonane długopisem, ołówki są niedozwolone.

Matura 2026. Lista dozwolonych przyborów


Oprócz rzeczy obowiązkowych każdy przedmiot ma własną listę dozwolonych przyborów, określoną w oficjalnym komunikacie CKE. Część z nich zapewnia szkoła, a niektóre mogą przynieść sami maturzyści.

Na przedmiotach ścisłych, takich jak biologia, chemia, fizyka czy geografia, dodatkowo wymagana jest linijka. Na biologię, matematykę i geografię można wnieść kalkulator prosty, a na chemię i fizykę kalkulator naukowy. Dodatkowo biologia, chemia i fizyka wymagają posiadania wybranych wzorów i stałych fizykochemicznych.

Na maturę z geografii, historii i historii sztuki można przyjść z własną lupą, choć nie jest to obowiązkowe. Na matematyce konieczny będzie cyrkiel.

Przedmioty językowe wiążą się z koniecznością korzystania ze słowników, te jednak zapewnić musi szkoła. Podobnie jest z odtwarzaczem płyt CD wraz z bateriami i słuchawkami na egzamin z historii muzyki.


"Gość Wydarzeń". Hennig-Kloska odpowiada Pełczyńskiej-Nałęcz. "Zachęcam do miarkowania osądów"Polsat News


  •  

Ruch prokuratury wobec Krzysztofa Szczuckiego. Jest akt oskarżenia

Krzysztof  Ryncarz

Prokuratura Okręgowa w Warszawie skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko byłemu szefowi Rządowemu Centrum Legislacji Krzysztofowi Szczuckiemu - przekazał Interii rzecznik prasowy prokuratury prok. Piotr Antoni Skiba.


Krzysztof Szczucki, były szef RCL, siedzi przy stole konferencyjnym.

Były szef Rządowego Centrum Legislacji Krzysztof SzczuckiPawel WodzynskiEast News



W skrócie

  • Prokuratura Okręgowa w Warszawie skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko Krzysztofowi Szczuckiemu, zarzucając mu przekroczenie uprawnień i niedopełnienie obowiązków w celu osiągnięcia korzyści osobistej.

  • Zarzuty dotyczą zatrudnienia członków jego sztabu wyborczego w nowej komórce Rządowego Centrum Legislacji, co miało skutkować stratami w wysokości 900 tys. złotych związanymi z wypłatami, delegacjami, noclegami i kosztami paliwa.

  • Krzysztof Szczucki został zawieszony w prawach członka PiS, nie przyznaje się do zarzutów i określa je jako bezpodstawne.

  • Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii

- Zarzut stawiany Krzysztofowi Szczuckiemu jest jeden: przekroczenie uprawnień i niedopełnienie obowiązków w celu osiągnięcia korzyści osobistej - przekazał Interii prok. Skiba.

- Zarzut został postawiony w związku ze zmianą struktury Rządowego Centrum Legislacji, utworzeniem nowej komórki, w której zostały zatrudnione na osobiste polecenie Krzysztofa Szczuckiego osoby będące członkami jego sztabu wyborczego, które nie wykonywały żadnych prac na rzecz Rządowego Centrum Legislacji, a brały udział w kampanii wyborczej do Sejmu w 2023 roku - dodał rzecznik warszawskiej prokuratury.

Jak zaznaczył "łączna suma strat wynikająca z pensji wypłacanych tym osobom, jak również delegacji, noclegów i kosztów paliwa w związku z wzięciem udziału w 82 różnych spotkaniach wyborczych na rzecz Krzysztofa Szczuckiego to 900 tys. złotych".

Za zarzucane Krzysztofowi Szczuckiemu przestępstwo grozi kara od roku do 10 lat pozbawienia wolności.

Prokuratura: Jest akt oskarżenia wobec Krzysztofa Szczuckiego


Krzysztof Szczucki sprawował funkcję szefa Rządowego Centrum Legislacji w latach 2020-2023. Stawiane mu zarzuty były jedną z przesłanek, na podstawie których Państwowa Komisja Wyborcza podjęła decyzję o odebraniu Prawu i Sprawiedliwości finansowania z budżetu państwa. Sprawa wyszła na jaw po wewnętrznym audycie w RCL, w ramach którego wykryto nieprawidłowości w wydatkowaniu pieniędzy z budżetu Centrum.

Sam Szczucki jest posłem PiS od 2023 roku, jednak został zawieszony w prawach członka partii, a jego sprawą ma zająć się rzecznik dyscyplinarny partii.

"Krzysztof Szczucki dobrowolnie zrzekł się immunitetu poselskiego, co pozwoliło na przedstawienie mu zarzutu, przesłuchanie w charakterze podejrzanego a następnie skierowanie aktu oskarżenia" - przekazała prokuratura.

Szczucki nie przyznaje się do stawianych mu zarzutów. - Ten zarzut jest bezpodstawny. Rządowe Centrum Legislacji pod moim kierownictwem funkcjonowało w sposób prawidłowy i rzetelny - mówił w marcu ubiegłego roku.


Bosacki w "Gościu Wydarzeń" o wysłaniu polskich żołnierzy na Bliski Wschód: Nie ma sensuPolsat News


  •  

"Szalona sytuacja". Do końca nie wiedzieli, co zrobi Trump. Kulisy rozmów

"Szalona sytuacja". Do końca nie wiedzieli, co zrobi Trump. Kulisy rozmów

Joanna Mazur

Wielogodzinne rozmowy, poprawki w planie zawieszenia broni i niepewne stanowisko Donalda Trumpa - w takiej atmosferze przebiegały rozmowy o dwutygodniowym rozejmie z Iranem. Nawet najbliżsi współpracownicy przywódcy USA nie wiedzieli, jaki będzie skutek. - To była szalona sytuacja - stwierdził urzędnik Pentagonu. Portal Axios, który dotarł do kulisów negocjacji, wskazał też na rolę Modżtaby Chameneiego.

Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy


Donald Trump i Modżtaba Chamenei, w tle wybuch nad Iranem

Kulisy zawieszenia broni na Bliskim WschodzieBloomberg ; Anadolu / Contributor / Getty Images ; AFP/East Newsmateriał zewnętrzny



W skrócie

  • Donald Trump ogłosił dwutygodniowe zawieszenie ataków na Iran po wielogodzinnych negocjacjach, przy czym do końca nie było pewności co do jego decyzji.

  • Modżtaba Chamenei aktywnie uczestniczył w negocjacjach z USA, komunikując się poprzez posłańców i wydając kluczowe decyzje dotyczące porozumienia.

  • Podczas rozmów na Bliskim Wschodzie panowało zamieszanie, a osoby zaangażowane nie znały ostatecznego stanowiska Trumpa aż do momentu ogłoszenia zawieszenia broni.

  • Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii

W nocy z wtorku na środę czasu polskiego Donald Trump przekazał w serwisie Truth Social, iż "zgadza się na zawieszenie bombardowań i ataków na Iran na okres dwóch tygodni". 

Zaledwie kilka godzin wcześniej prezydent Stanów Zjednoczonych oświadczył, że jeśli nie dojdzie do porozumienia z Iranem, "w nocy zginie cała cywilizacja". Co sprawiło, że amerykański przywódca jednak zmienił zdanie i wyznaczył kolejny termin ultimatum? Do szczegółów negocjacji dotarli analitycy portalu Axios.

Zawieszenie broni na Bliskim Wschodzie. Kulisy rozmów USA i Iranu


Jak czytamy, podczas gdy w sieci pojawiały się wpisy republikanina wyrażające jego zniecierpliwienie, za kulisami toczyła się zacięta dyplomacja między USA a Iranem.

Mimo tego - jak podaje Axios - "nawet źródła bliskie Trumpowi nie wiedziały, jakiego rezultatu się spodziewać, aż do momentu ogłoszenia zawieszenia broni".

Godziny przed upływem ultimatum wyznaczonym przez Waszyngton siły USA rozmieszczone na Bliskim Wschodzie, a także Pentagon, poświęciły na przygotowania do potężnych uderzeń w irańską infrastrukturę. Próbowano też ustalić, jaki będzie ostateczny ruch Trumpa. 

Urzędnik Pentagonu przekazał dziennikarzom Axios, że "nie mieli pojęcia, co się wydarzy". - To była szalona sytuacja - dodał. Niepewna sytuacja panowała także na Bliskim Wschodzie, gdzie sojusznicy Stanów Zjednoczonych przygotowywali się na odwet Teheranu.

Negocjacje z udziałem Modżtaby Chameneiego. "Dał zielone światło"


Jednak rozmowy Waszyngtonu z Teheranem toczyły się już w poniedziałek - wówczas specjalny wysłannik Steve Witkoff, rozmawiając z przedstawicielami strony irańskiej, krytykował zaproponowaną przez nich 10-punktową kontrpropozycję.

Dzień miał minąć na wdrażaniu poprawek proponowanych przez obie strony konfliktu, a w mediacji pomagały Egipt, Turcja i Pakistan. W poniedziałkowy wieczór uzgodniono propozycję dwutygodniowego zawieszenia broni, ale ostatnie słowo należało do najwyższego przywódcy Iranu.

Axios przekazał, powołując się na swoje źródła, że Modżtaba Chamenei aktywnie uczestniczył w negocjacjach z amerykańskimi wysłannikami, a ze względów bezpieczeństwa "komunikował się on głównie za pośrednictwem posłańców przekazujących mu notatki".

Jedno ze źródeł oceniło, że w procesie negocjacji kluczową rolę odegrał minister spraw zagranicznych Abbas Aragczi, który nie tylko prowadził rozmowy, ale i nakłonił członków Gwardii Rewolucyjnej, aby zaakceptowali ugodę.

"Ostatecznie wszystkie najważniejsze decyzje w poniedziałek i wtorek zapadły pod przewodnictwem Chameneiego" - czytamy. Źródło w regionie Bliskiego Wschodu nadmieniło, że "bez jego zielonego światła nie byłoby porozumienia".

Bliski Wschód. Zamieszanie przy negocjacjach, nikt nie znał ostatecznego ruchu Trumpa


Jak czytamy, przez cały ten czas premier Izraela Binjamin Netanjahu pozostawał w kontakcie telefonicznym z Donaldem Trumpem i jego zespołem. Strona izraelska miała jednak obawy, że "stracili kontrolę nad sytuacją".

Tymczasem po kilku godzinach od pewnych ustaleń, jakie padły podczas rozmów, premier Pakistanu Shehbaz Sharif opublikował w sieci warunki zawieszenia broni i zaapelował do USA i Iranu, aby je przyjęli. Efekt? Axios donosi, że Trump zaczął dostawać wiadomości i telefony od swoich powierników, którzy namawiali go, aby ten odrzucił kontrpropozycję Teheranu.

Sytuacja wywołała tak duże zamieszanie, że osoby, które rozmawiały z republikaninem zaledwie godzinę lub dwie wcześniej, "nadal wierzyły, że odrzuci on ofertę zawieszenia broni - aż do momentu, gdy ją przyjął".

Kiedy USA i Iran przystały na wypracowane warunki zawieszenia broni, Trump skontaktował się z Netanjahu, aby izraelski premier zobowiązał się do przestrzegania warunków. 

Republikanin rozmawiał też z szefem sztabu armii Pakistanu Asimem Munirem, żeby przypieczętować porozumienie. Z kolei kwadrans po tym, jak amerykański przywódca powiadomił w sieci o przełomie, siły USA na Bliskim Wschodzie dostały rozkaz wycofania się z potężnego uderzenia.

Źródła: Axios, Interia


"Kłamliwy i szokujący". Adam Bielan w "Graffiti" reaguje na wpis premieraPolsat News


  •  

Zwrot w sprawie ślubowania sędziów TK. Zapraszają prezydenta do Sejmu

W czwartek o godzinie 12:30 ma odbyć się ślubowanie czwórki wybranych sędziów Trybunału Konstytucyjnego - informują media. Według PAP sędziowie skierowali listy do prezydenta Karola Nawrockiego, zapraszając go do Sejmu. Podkreślili w korespondencji, że zwracali się o wyznaczenie terminu ślubowania w Pałacu Prezydenckim, ale nie otrzymali odpowiedzi.


Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty i prezydent Karol Nawrocki.

Sędziowie piszą do prezydenta. Chodzi o ślubowanie w SejmieFilip Naumienko / Tomasz Jastrzebowski / Reportermateriał zewnętrzny



W skrócie

  • Czterech wybranych sędziów Trybunału Konstytucyjnego skierowało zaproszenia do prezydenta Karola Nawrockiego, by złożyć ślubowanie w Sejmie 9 kwietnia 2026 r. o godz. 12:30.

  • Dwójka pozostałych z sześciorga wybranych sędziów, Magdalena Bentkowska i Dariusz Szostek, złożyła ślubowanie w Pałacu Prezydenckim na zaproszenie prezydenta.

  • Zbigniew Bogucki z Kancelarii Prezydenta poinformował, że przyjęcie ślubowania od tych dwóch osób uzupełnia pełny skład Trybunału Konstytucyjnego.

  • Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii

Marcin Dziurda - jeden z czworga sędziów TK, którzy nie zostali zaproszeni do Pałacu Prezydenckiego ws. złożenia ślubowania - skierował do prezydenta Karola Nawrockiego pismo, w którym podkreślił, że ma on "obowiązek niezwłocznie rozpocząć pełnienie" swojej służby sędziowskiej.

"Wobec braku jakiejkolwiek odpowiedzi ze strony Kancelarii Prezydenta, uprzejmie zapraszam Pana Prezydenta w dniu 9 kwietnia 2026 r. o godz. 12.30 do sali plenarnej Sejmu RP, gdzie złożę ślubowanie w celu podjęcia obowiązków sędziego Trybunału Konstytucyjnego" - miał napisać w datowanym na wtorek piśmie sędziego Dziurdy, do którego treści dotarła PAP.

Sędziowie zaznaczyli, że dwukrotnie zwracali się o wyznaczenie terminu złożenia ślubowania w Pałacu Prezydenckim.

Ślubowanie sędziów TK. Sędziowie zapraszają Karola Nawrockiego


Również wybrany w marcu na sędziego TK Krystian Markiewicz powiedział PAP, że poza Dziurdą analogiczne pisma do prezydenta skierowało pozostałych troje sędziów. A więc on, Maciej Taborowski oraz Anna Korwin-Piotrowska. Dodał, że sędziowie zapraszają prezydenta na tę samą godzinę, czyli 12.30.

- Dzisiaj marszałek Sejmu będzie brał udział w podejmowaniu decyzji w tej sprawie, ale decyzja należy wyłącznie do sędziów. Nic więcej do powiedzenia nie mam w tej sprawie - przekazał w rozmowie z Interią szef Kancelarii Sejmu Marek Siwiec.

Sędzia Maciej Taborowski, wyraził w rozmowie z PAP nadzieję, że prezydent przyjmie zaproszenie i pojawi się w czwartek w Sejmie.

Na pytanie co w sytuacji, gdy tak się nie stanie, odpowiedział, że jeżeli prezydent "nie przyjdzie, to zgodnie z ustawą, ślubowanie odbywa się wobec prezydenta, co nie oznacza jego obecności, tylko wobec instytucji".

- Więc będziemy musieli mu w stosowny sposób urzędowy doręczyć ślubowanie, żeby dopełnić wymogu ustawowego - dodał Taborowski. Zaznaczył, że "nawet zgodnie ze słownikiem języka polskiego 'wobec' nie oznacza 'jedynie w obecności'".

Zgodnie z ustawą o TK, "osoba wybrana na stanowisko sędziego Trybunału składa wobec Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, w terminie 30 dni od dnia wyboru, ślubowanie".

Informacje o dacie i godzinie ślubowania pozostałych czterech wybranych przez Sejm sędziów wcześniej podała stacja RMF.

Trybunał Konstytucyjny. Sędziowie złożą ślubowanie w Sejmie?


Wcześniej ślubowanie w Pałacu Prezydenckim złożyło pozostałych dwoje z sześciorga wybranych przez Sejm sędziów - Magdalena Bentkowska oraz Dariusz Szostek. Prawnicy udali się tam na zaproszenie prezydenta Karola Nawrockiego.

- Zastanawiają się państwo, dlaczego dwoje z szóstki sędziów. Za kadencji prezydenta Karola Nawrockiego powstały dwa wakaty w Trybunale Konstytucyjnym. Prezydent traktuje to jako swoją odpowiedzialność - tłumaczył później decyzję Zbigniew Bogucki z Kancelarii Prezydenta.

Jak wskazał szef KPRP, "pełny skład Trybunału, to skład wszystkich sędziów, którzy znajdują się w Trybunale". - Przyjęcie ślubowania od tych dwóch osób zapełnia pełny skład Trybunału Konstytucyjnego - podkreślił.

- Skład TK został uzupełniony, prezydent oczekuje od rządu, że wyroki Trybunału będą publikowane - dodał polityk.

Markiewicz o roli prezydenta: Ma odebrać ślubowanie


- Konstytucja wyraźnie stanowi o tym, że ma być piętnastu sędziów TK i tyle. To jakbyśmy powiedzieli, że ośmiu piłkarzy jest potrzebnych na boisku. Co prawda wiemy, że jedenastu gra, ale ośmiu wystarcza i reprezentacja Polski wystawia ośmiu, bo tylu wystarcza, żeby grać - porównywał.

Innym z argumentów przedstawiciela prezydenta było wskazanie, że odkąd Karol Nawrocki objął urząd, pojawiły się w TK dwa wakaty, wobec tego przyjęte póki co zostały ślubowania od dwóch sędziów.

- Jestem prawie 30 lat prawnikiem i cały czas słyszałem o zasadzie ciągłości państwa. Niezależnie od tego kto jest prezydentem, która jest kadencja Sejmu, to przecież nie jest tak, że jak kończy się kadencja Sejmu, to wcześniejsze ustawy są nieważne - porównał Markiewicz.

Sędzia wybrany przez Sejm podkreślił, że w kwestii ślubowania "rola prezydenta jest pasywna". - Ma odebrać ślubowanie i do tego rola prezydenta się sprowadza - stwierdził.

- Moim obowiązkiem jako sędziego Rzeczypospolitej Polskiej jest złożenie tego ślubowania wobec prezydenta. "Wobec prezydenta" oznacza również inne możliwości niż takie, że stanę przed panem prezydentem w odległości 3-4 metrów i to ślubowanie wygłoszę - wyjaśniał Markiewicz.


Bosacki w "Gościu Wydarzeń" o wysłaniu polskich żołnierzy na Bliski Wschód: Nie ma sensuPolsat News


  •  

Groźna choroba u nauczycielki. Niemal 200 dzieci wysłano na testy

Dorota Hilger

Niemal 200 dzieci, które miały kontakt z nauczycielką chorą na gruźlicę, zostało skierowanych do szpitala na specjalistyczne testy. - To jest standardowa procedura i nie oznacza ona wcale, że te dzieci są chore - podkreśliła kierowniczka Oddziału Epidemiologii Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Olsztynie Barbara Anna Plewik. Gruźlicę w Mrągowie wykryto w listopadzie.


Sala w szkole.

Gruźlica w Mrągowie. Chora nauczycielka, niemal 200 dzieci trafiło na testy (zdj. ilustracyjne)Daniel Dmitriew Agencja FORUM



W skrócie

  • U nauczycielki w Mrągowie stwierdzono gruźlicę, a po konsultacjach skierowano niemal 200 dzieci na testy IGRA i badania RTG.

  • Wśród osób mających kontakt z chorą, tylko wobec dwojga dzieci konieczna była pogłębiona diagnostyka w specjalistycznych ośrodkach.

  • Lokalne służby sanitarne zaprzeczają doniesieniom o stwierdzonych przypadkach prątkujących i apelują o spokój oraz stosowanie się do zaleceń lekarzy.

  • Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii

- Decyzja o skierowaniu dzieci, które miały kontakt z chorą zapadła po konsultacjach z lekarzami-konsultantami. Aby wykonać te testy dzieci są kierowane na jednodniowe pobyty w szpitalu - powiedziała w rozmowie z PAP kierowniczka Oddziału Epidemiologii Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Olsztynie Barbara Anna Plewik.

Jak zaznaczyła, "to jest standardowa procedura i nie oznacza ona wcale, że te dzieci są chore". "Absolutnie nie! Te badania mają służyć wyłącznie dokładniejszemu zdiagnozowaniu ich" - podkreśliła.

Gruźlica w Mrągowie. Chora nauczycielka, niemal 200 dzieci trafiło na testy


W sumie ze specjalistycznych testów IGRA skorzysta 184 dzieci, które systematycznie już są kierowane do szpitala. Badania potrwają do końca maja. Testy IGRA (Interferon-Gamma Release Assays) to wysoko specjalistyczne badania krwi, służące do diagnostyki utajonego zakażenia gruźlicą

Wcześniej dzieci te miały wykonane badania RTG klatki piersiowej. U żadnego z nich nie wykryto na zdjęciach oznak gruźlicy. Na badania RTG skierowano także 18 osób dorosłych. Każda z tych osób była kierowana na badanie RTG po 8 tyg. od ostatniego kontaktu z chorą - taką procedurę wskazuje WHO.

Jak powiedziała Plewik dotychczas wykonane badania u osób, które miały kontakt z chorą osobą wymagały zastosowania pogłębionej diagnostyki w specjalistycznych ośrodkach wobec dwojga dzieci.

Trwają badania, które zweryfikują, czy zachorowały one na gruźlicę układu oddechowego - na tym etapie nie można mówić, że są one chore. - Żadna z osób będących w naszym nadzorze nie jest prątkująca - podkreśliła Plewik.

Mrągowo. Gruźlica u nauczycielki, lista ponad 200 osób


W listopadzie ubiegłego roku wykryto gruźlicę u nauczycielki jednej ze szkół w Mrągowie. Służby sanitarne ustaliły listę ponad 200 osób, które miały kontakt z chorą osobą. Każda z tych osób została przez lekarzy rodzinnych skierowana na badania RTG klatki piersiowej.

- Nasi pracownicy uczestniczyli w zebraniach z rodzicami, tłumaczyli procedury dotyczące diagnostyki. Dzięki pomocy lekarzy rodzinnych z Mrągowa na tych zebraniach rozdawano skierowania na RTG, w szpitalu tak zorganizowano procedury, że każdego dnia prześwietlano po 25 osób - zapewniła Plewik.

Jak wyjaśniła, "to było duże wyzwanie logistyczne ale ludzie podeszli do tego ze zrozumieniem i współpracowali z sanepidem". Udziału w badaniach odmówili rodzice dwojga dzieci.

Plewik zapewniła, że lekarze rodzinni z Mrągowa, szpitale i służby sanitarne ściśle ze sobą współpracują.

- Sytuacja jest opanowana, nie ma żadnych powodów do obaw i niepokoju. Nie ma najmniejszego powodu, by stygmatyzować kogokolwiek, bo każdy z nas w życiu zetknął się lub zetknie z gruźlicą. Od wielu czynników zależy to, czy zachorujemy, czy nie - powiedziała specjalistka.

Fałszywe informacje ws. gruźlicy w Mrągowie. "Czyste wymysły"


W lokalnych portalach informacyjnych w Mrągowie w ostatnim czasie pojawiają się fałszywe informacje dotyczące liczby chorych, czy prątkujących osób. Mimo, że tych w ogóle nie stwierdzono w fałszywych, anonimowych informacjach wskazywane są duże liczby chorych - zarówno dzieci jak i dorosłych.

- To są czyste wymysły i kompletna nieprawda - podkreśliła Plewik i zaapelowała o spokój i stosowanie się do zaleceń lekarzy.

Gruźlica jest chorobą zakaźną, może zaatakować praktycznie każdy narząd lub wiele z nich jednocześnie. Statystycznie najczęściej gruźlica atakuje płuca.

Gruźlicą można się zarazić przez bliski kontakt, na przykład długotrwałe przebywanie w pomieszczeniu z osobą, która kaszle, odkrztusza, mówi lub głośno się śmieje - wtedy prątki gruźlicy krążą w powietrzu i wraz z ich wdychaniem dochodzi do zakażenia.

Najczęstsze objawy gruźlicy to: kaszel utrzymujący się co najmniej 3 tygodnie bez poprawy, gorączka, nocne poty, osłabienie i łatwe męczenie się, brak apetytu, chudnięcie, krwioplucie, bóle klatki piersiowej i duszność.

Szczepionkę przeciw gruźlicy wynaleziono w 1921 r. W Polsce szczepienie dzieci przeciw tej chorobie jest obowiązkowe.


Brak wczesnej interwencji medycznej nas zabija. Jak uratować zdrowie Polaków?Polsat News


  •  

Ostatnia prosta do wyborów na Węgrzech. Sondaże: Rośnie poparcie dla Tiszy

Marcin Czekaj

Odnotowano rosnące poparcie opozycyjnej Tiszy Petera Magyara - podają niezależne ośrodki badania opinii publicznej na Węgrzech. Z kolei w sondażach instytucji związanych z rządem większym poparciem cieszy się Fidesz premiera Viktora Orbana. Wybory na Węgrzech zaplanowano na najbliższą niedzielę. Obywatele wybiorą w nich 199 deputowanych na czteroletnią kadencję.

Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy


Peter Magyar w tradycyjnym mundurze i Viktor Orban w garniturze na tle węgierskiego parlamentu.

Wybory na Węgrzech. Rośnie poparcie dla opozycyjnej Tiszy (od lewej: Peter Magyar, Viktor Orban)Jaap Arriens / NurPhoto / AFP | Balint Szentgallay/NurPhoto / Patrick van KatwijkGetty Images



W skrócie

  • Niezależne sondaże na Węgrzech wskazują na rosnące poparcie dla opozycyjnej Tiszy Petera Magyara, podczas gdy poparcie dla rządzącego Fideszu spada.

  • W sondażach instytucji związanych z rządem większym poparciem cieszy się Fidesz, a badania wskazują na wysoką polaryzację pokoleniową między wyborcami.

  • Większość Węgrów według badania Instytutu Publicus obawia się sfałszowania wyborów parlamentarnych, które odbędą się w niedzielę 12 kwietnia.

  • Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii

Prowadzone w ostatnich miesiącach badania opinii publicznej na Węgrzech wykazały, że scenę polityczną tego kraju zawłaszczyły niemal w całości dwa ugrupowania - rządzący Fidesz i opozycyjna Tisza.

W ostatnich tygodniach przed niedzielnymi wyborami parlamentarnymi większość niezależnych sondaży wykazywało poparcie dla Tiszy na poziomie od 49 do 58 proc. wśród zdecydowanych wyborców, przy poparciu dla Fideszu wahającym się między 35-38 proc. Badania wykazały również rosnące poparcie opozycji przy jednoczesnym spadku popularności ugrupowania rządzącego.

Wybory na Węgrzech. Sondaże: Rośnie popularność Tiszy, spada poparcie Fideszu


W opublikowanych na początku kwietnia badaniach ośrodka 21 Research Center Tisza uzyskała 56 proc. poparcia wśród zdecydowanych wyborców w porównaniu do 53 proc. na początku marca.

Z kolei 37 proc. badanych poparło Fidesz, co oznacza spadek wobec 39 proc. trzy tygodnie wcześniej. Wśród ogółu społeczeństwa kierowana przez Petera Magyara partia opozycyjna uzyskała 40 proc. poparcia, a ugrupowanie Orbana - 28 proc.

Inny sondaż z przełomu marca i kwietnia, przeprowadzony przez ośrodek Zavecz Research, wykazał, że Tisza zwiększyła przewagę do 13 punktów procentowych wśród zdecydowanych wyborców z 12 punktów procentowych w sondażu lutowym. 51 proc. badanych poparło najważniejszą na Węgrzech partię opozycyjną, a 38 proc. rządzący Fidesz.

Opublikowany pod koniec marca sondaż ośrodka Median wykazał, że Tisza uzyskała poparcie 58 proc. zdecydowanych wyborców, w porównaniu do 55 proc. miesiąc wcześniej, podczas gdy Fidesz poparło 35 proc. zdecydowanych wyborców, tyle samo co w poprzednim miesiącu. Biorąc pod uwagę ogół społeczeństwa, najważniejsza partia węgierskiej opozycji uzyskała poparcie na poziomie 46 proc., a Fidesz - 30 proc.

Węgry. Inaczej sytuacja prezentuje się w przypadku sondaży instytucji związanych z rządem


Powiązany z rządem Instytut Nezopont określił w połowie marca poparcie Fideszu na poziomie 46 proc., a Tiszy - 40. Sondaż Instytutu XXI Wieku również dał Fideszowi 46 proc. poparcia, przy 41 proc. Tiszy.

W badaniach średnio od 20 do 26 proc. ankietowanych wciąż nie wiedziało, na kogo odda swój głos. Jedyną inną partią, która w większości badań przekracza lub znajduje się na 5-procentowym progu wyborczym jest skrajnie prawicowa Mi Hazank.

Jednym z trendów odnotowanych w badaniach jest polaryzacja pokoleniowa. Młodzi wyborcy, zwłaszcza poniżej 30. roku życia, w zdecydowanej większości opowiadają się za opozycją. Ostatni sondaż 21 Research Center wykazał, że 65 proc. wyborców poniżej 30 lat popiera Tiszę, podczas gdy 14 proc. opowiada się za Fideszem.

Wyborcy w wieku powyżej 65 lat częściej wybierają ugrupowanie Viktora Orbana. W tej kategorii - jak wynika z sondaży Instytutu Republikon i Zavecz - Fidesz cieszy się 49-proc. poparciem, a Tisza 24 proc.

Również przekonanie ankietowanych o tym, kto wygra niedzielne wybory zmieniło się w ostatnim czasie na korzyść opozycji. W styczniu 44 proc. badanych przyznało, że wierzy w zwycięstwo Fideszu, w porównaniu z 37 proc. w przypadku Tiszy. W marcu jednak 47 proc. uważało, że wygra Tisza, a 35 proc., że Fidesz.

Węgrzy wybiorą 199 deputowanych do Zgromadzenia Narodowego


Badanie Instytutu Publicus wykazało natomiast na początku kwietnia, że ponad połowa Węgrów obawia się sfałszowania wyborów parlamentarnych, a spośród tych, którzy obawiają się oszustw, dwie trzecie podejrzewa o nie rządzący Fidesz, a 15 proc. - Tiszę.

W badaniu zapytano również o próby ingerencji zagranicznej w wybory. 79 proc. respondentów uznało, że inne państwa mogą w niejawny sposób wpływać na wybory, podczas gdy 18 proc. nie wierzy w taki scenariusz.

Węgrzy wybiorą w niedzielę 12 kwietnia 199 deputowanych do jednoizbowego Zgromadzenia Narodowego (Orszaggyules), z których 106 uzyska mandat w okręgach jednomandatowych, a pozostałych 93 zostanie wybranych z ogólnokrajowych list partyjnych. Kadencja parlamentarzystów trwa cztery lata.


Bosacki w "Gościu Wydarzeń" o wysłaniu polskich żołnierzy na Bliski Wschód: Nie ma sensuPolsat News


  •  

Ukraina z apelem do Trumpa, w tle porozumienie w Iranie. "Nadszedł czas"

Ukraina z apelem do Trumpa, w tle porozumienie w Iranie. "Nadszedł czas"

Dorota Hilger

"Amerykańska stanowczość przynosi efekty. Uważamy, że nadszedł czas, aby wykazać się wystarczającą stanowczością, by zmusić Moskwę do zawieszenia broni i zakończenia wojny przeciwko Ukrainie" - napisał Andrij Sybiha. Odniósł się w ten sposób do ogłoszonego przez Donalda Trumpa porozumienia z Iranem. Wybuch wojny na Bliskim Wschodzie przełożył się na wstrzymanie negocjacji ws. wojny w Ukrainie

Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy


Szef MSZ Ukrainy Andrij Sybiha i prezydent USA Donald Trump. W tle pociski Rosji.

Wojna w Iranie a wojna w Ukrainie. Kijów wzywa USA do podjęcia działańSergei Grits / AP / HANDOUT / UKRAINIAN FOREIGN MINISTRY / ALEX BRANDON / POOLAFP



W skrócie

  • Andrij Sybiha z zadowoleniem przyjął porozumienie między prezydentem Trumpem a irańskim reżimem w sprawie odblokowania cieśniny Ormuz i zawieszenia broni oraz wysiłki mediacyjne Pakistanu.

  • Sybiha stwierdził, że amerykańska stanowczość przynosi efekty i wezwał do wywarcia presji na Moskwę w celu zakończenia wojny przeciwko Ukrainie.

  • W wyniku ataku USA i Izraela na Iran oraz zawartego porozumienia, odłożono kolejną rundę negocjacji między Kijowem a Moskwą.

  • Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii

Minister spraw zagranicznych Ukrainy, Andrij Sybiha, w mediach społecznościowych odniósł się do najnowszych informacji na temat porozumienia między Iranem a USA i Izraelem.

"Z zadowoleniem przyjmujemy porozumienie między prezydentem Trumpem a irańskim reżimem w sprawie odblokowania cieśniny Ormuz i zawieszenia broni, a także wysiłki mediacyjne Pakistanu" - przekazał Sybiha.

Wojna w Ukrainie. Sybiha: Czas, aby wykazać się stanowczością


"Amerykańska stanowczość przynosi efekty. Uważamy, że nadszedł czas, aby wykazać się wystarczającą stanowczością, by zmusić Moskwę do zawieszenia broni i zakończenia wojny przeciwko Ukrainie" - dodał ukraiński polityk.

Wybuch wojny na Bliskim Wschodzie wstrzymał wysiłki, które miały doprowadzić do zakończenia wojny w Ukrainie. W związku z atakiem USA i Izraela na Iran odłożono planowaną wcześniej kolejną rundę negocjacji między Kijowem a Moskwą. W trakcie kilku tygodni konfliktu nie udało się wrócić do tych planów.

W nocy z wtorku na środę polskiego czasu prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump poinformował o zawarciu porozumienia między Waszyngtonem a Teheranem. Na jego mocy USA i Izrael zobowiązały się do przerwania ataków.

Iran z kolei zgodził się na otwarcie blokowanej wcześniej, kluczowej dla sytuacji na globalnych rynkach ropy, cieśniny Ormuz. Jak stwierdził amerykański polityk, Amerykanie "otrzymali zarys 10-punktowego planu pokojowego i uważają, że jest to realna podstawa do negocjacji".


Bosacki w "Gościu Wydarzeń" o wysłaniu polskich żołnierzy na Bliski Wschód: Nie ma sensuPolsat News


  •  

Polska w pogodowym uścisku. Rapunzel i Quirin rozdają karty w pogodzie

Jakub Wojciechowski

Część Polski doświadczy wiosny z wyraźną domieszką zimy. Na gorszą pogodę muszą się przygotować przede wszyscy mieszkańcy wschodniej części kraju, gdzie aurą rządzić będzie niż Rapunzel. Tam spadnie więcej deszczu, miejscami wymieszanego ze śniegiem. Na zachodzie, który będzie pod wpływem wyżu Quirin, w ciągu dnia będzie znacznie spokojniej i bez opadów. Wszędzie będzie jednak dość chłodno.


Przelotne deszcze w Polsce. Sucho będzie tylko na zachodzie - wynika z prognoz IMGW

W środę w wielu miejscach popada deszcz, wymieszany ze śniegiem, a nawet krupa śnieżnaMaciej Jaźwiecki/Agencja Wyborcza.pl/WXCHARTSmateriał zewnętrzny


"Środa pod znakiem chmur i przelotnych opadów" - nie zostawia wątpliwości Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej w prognozie pogody na środę. Do tego temperaturę odczuwalną wyraźnie obniżą mocniejsze porywy wiatru.

Słońce czy deszcz? Sprawdź najlepsze prognozy dla swojego regionu na Pogoda Interia

Między wyżem a niżem. Spokojnie tylko w zachodniej Polsce


Na zachód od naszego kraju umiejscowił się wyż Quirin, z centrum w rejonie Cieśnin Duńskich. Przyniesie on więcej spokoju w pogodzie, co odczują mieszkańcy zachodniej Polski, gdzie w środę będzie spokojniej i bez opadów, w dodatku panować będzie mniejsze zachmurzenie.

"W pozostałej części kraju przelotny deszcz, rano miejscami także deszcz ze śniegiem. W Karpatach opady śniegu, wysoko przyrost pokrywy do 5 cm" - czytamy w prognozie IMGW. Odpowiada za to niż Rapunzel z centrum we wschodniej Europie.

Poza zachodnią Polską będzie nieprzyjemnie, mokro, z możliwymi lokalnymi opadami krupy śnieżnej.


Mapa pogodowa Polski z oznaczeniem rozkładu opadów i zachmurzenia, widoczne skupiska opadów w centralnej i południowo-wschodniej części kraju, największe natężenie opadów w odcieniach fioletu i niebieskiego, północno-zachodnia część kraju bez większych...

Deszcz i deszcz ze śniegiem opanuje wschodnią i centralną Polskę. Miejscami spadnie krupa śnieżnaWXChartsmateriał zewnętrzny


Środa będzie chłodna, z temperaturami w okolicach 5-6 st. C na Wybrzeżu, północnym wschodzie oraz na terenach podgórskich. Nieco więcej, bo około 8 stopni będzie w centrum, na południowym wschodzie i na terenach podgórskich Sudetów. Najcieplej będzie tam, gdzie pogoda będzie najlepsza, czyli w zachodniej Polsce - tam termometry pokażą do 12 stopni Celsjusza.


Mapa Polski z prognozą anomalii temperatury przy powierzchni gruntu, ukazująca wyraźny podział na cieplejszą zachodnią część kraju z odcieniami żółci oraz znacznie chłodniejszą wschodnią i południowo-wschodnią część oznaczoną odcieniami niebieskiego; n...

Środa będzie chłodna w całym kraju. Maksymalnie będzie 12 stopni Celsjusza, a temperatura odczuwalna jeszcze niższaWXChartsmateriał zewnętrzny


Na odczuwalną temperaturę wpłynie wiatr, który w wielu miejscach będzie porywisty, a na wschodzie podmuchy osiągną do 55 km/h. Z tego powodu może nam się zdawać, że będzie o kilka stopni mniej niż wskazują urządzenia pomiarowe. Wysoko w górach porywy sięgną 65 km/h, w Karpatach mogą one powodować zamiecie i zawieje śnieżne.

Łagodna aura tylko na zachodzie. Pogoda zachęci do pozostania w domach


Ponieważ środa zapowiada się na chłodną, wietrzną i w wielu miejscach mokrą, pogoda przeważnie będzie niekorzystnie wpływać na nasz organizm. W rejonach, w których wiatr osłabnie oraz się tam, gdzie się rozpogodzi, czyli głównie na zachodzie, warunki przez większość dnia będą obojętne.


Polska podzielona na strefy biometeorologiczne z przewagą obszarów oznaczonych kolorem czerwonym i opisanych jako niekorzystne, w centrum i na zachodzie zaznaczona strefa o mniejszym natężeniu niekorzystnych warunków, a na północnym zachodzie niewielki...

W zdecydowanej większości kraju przez niemal cały dzień panować będą niekorzystne warunkiIMGWmateriał zewnętrzny


Po zachodzie słońca wciąż przelotnie popada, głównie na wschodzie i południu oraz miejscami w centrum. Będzie to głównie deszcz, miejscami wymieszany ze śniegiem, a lokalni nawet sam śnieg. W Karpatach pokrywa śnieżna może się zwiększyć o około 10 cm.

W nocy wrócą przymrozki, dochodzące do -3 stopni, a w większości Polski po zmroku nie będzie więcej od zera. Jedynie na Wybrzeżu oraz miejscami na południowym wschodzie może być około 1 st. C.

-----


Brak wczesnej interwencji medycznej nas zabija. Jak uratować zdrowie Polaków?Polsat News


  •  

Irańczycy byli gotowi na najgorsze. "Ludzkie łańcuchy" przy elektrowniach

Irańczycy byli gotowi na najgorsze. "Ludzkie łańcuchy" przy elektrowniach

Marcin Czekaj

Irańczycy utworzyli "ludzkie łańcuchy" na mostach i przed elektrowniami w całym kraju - poinformowały zagraniczne media. W sieci pojawiły się ponadto nagrania. Była to reakcja na groźby Donalda Trumpa, który zapowiadał, że zaatakuje infrastrukturę cywilną i cofnie Iran do "epoki kamienia łupanego". Wcześniej do utworzenia "ludzkich łańcuchów" wzywały młodych ludzi władze w Teheranie.

Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy


Tłum przed bramą obiektu przemysłowego z napisem po persku oraz osoby z dużą flagą Iranu na moście.

Iran. Młodzi obywatele utworzyli "ludzkie łańcuchy" na mostach i przed elektrowniami w całym krajuAl Jazeera English / Xmateriał zewnętrzny



W skrócie

  • Irańczycy utworzyli "ludzkie łańcuchy" na mostach i przed elektrowniami w odpowiedzi na groźby Donalda Trumpa dotyczące ataku na infrastrukturę cywilną.

  • Prezydent USA Donald Trump ogłosił dwutygodniowe zawieszenie broni na Bliskim Wschodzie po rozmowach z przywódcami Pakistanu i pod warunkiem otwarcia cieśniny Ormuz przez Iran.

  • Iran i USA twierdzą, że odniosły zwycięstwo, a szczegóły 10-punktowego planu pokojowego pozostają niejasne.

  • Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii

O utworzeniu "ludzkich łańcuchów" na mostach i w okolicach elektrowni w Iranie poinformowała m.in. arabska telewizja Al-Dżazira. Zwróciła ona przy tym uwagę, że decyzja o zmobilizowaniu młodych Irańczyków do tego typu działań wynikała z obawy przed groźbami Donalda Trumpa. Prezydent USA zapowiadał bowiem ataki na infrastrukturę cywilną i cofnięcie Teheranu do "epoki kamienia łupanego".

Al-Dżazira opublikowała również w sieci fragmenty nagrań prezentujące Irańczyków tworzących "ludzkie łańcuchy" wokół strategicznych obiektów. Na filmach zauważyć można, że towarzyszyły im przy tym flagi Islamskiej Republiki Iranu.

Iran. Władze zaapelowały o tworzenie "ludzkich łańcuchów" wokół elektrowni i mostów


Przypomnijmy, że we wtorek władze Iranu wezwały młodych ludzi do stworzenia wspomnianych "ludzkich łańcuchów" wokół irańskich elektrowni i mostów. Apel, wystosowany przez sekretarza Rady Najwyższej Rządu ds. Młodzieży i Młodzieży, pojawił się na kilka godzin przed upływem ultimatum Donalda Trumpa.

"Elektrownie, które są naszym narodowym majątkiem i kapitałem, niezależnie od gustów i poglądów politycznych, należą do przyszłości Iranu i irańskiej młodzieży" - stwierdził w swoim oświadczeniu Alireza Rahimi, sekretarz Rady Najwyższej Rządu ds. Młodzieży i Młodzieży.

Polityk zaapelował do Irańczyków, aby wszyscy "młodzi ludzie, sportowcy, artyści, studenci i ich nauczyciele" utworzyli "ludzki łańcuch" wokół elektrowni.

Głos zabrał wówczas także generał Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, który zachęcał rodziców, aby wysyłali swoje dzieci na posterunki kontrolne. Miejsca te w przeszłości były wielokrotnie celem nalotów.

Z kolei prezydent Iranu Masud Pezeszkian zapewniał, że "ponad 14 milionów dumnych Irańczyków zgłosiło się dotychczas, by poświęcić swoje życie w obronie Iranu" w przypadku inwazji lądowej Stanów Zjednoczonych.

"Ja również byłem, jestem i pozostanę gotów oddać życie za Iran" - podkreślał polityk.

Wojna na Bliskim Wschodzie. Donald Trump ogłosił dwutygodniowe zawieszenie broni


"Opierając się na rozmowach z premierem Shehbazem Sharifem oraz feldmarszałkiem Asimem Munirem z Pakistanu, w których poprosili mnie o powstrzymanie niszczycielskiej siły wysyłanej dziś wieczorem do Iranu - oraz pod warunkiem zgody Republiki Islamskiej Iranu na całkowite, natychmiastowe i bezpieczne otwarcie cieśniny Ormuz - zgadzam się na zawieszenie bombardowań i ataków na Iran na okres dwóch tygodni" - pisał Trump na platformie Truth Social.

"Powodem tej decyzji jest fakt, że zrealizowaliśmy już, a nawet przekroczyliśmy wszystkie cele militarne i jesteśmy bardzo blisko definitywnego porozumienia dotyczącego długoterminowego pokoju z Iranem oraz pokoju na Bliskim Wschodzie" - podkreślał.

Rozejm na Bliskim Wschodzie. Trump: Całkowite zwycięstwo USA


Prezydent USA zapewniał przy tym, że to "wielki dzień dla pokoju na świecie" oraz "całkowite zwycięstwo" Stanów Zjednoczonych. Ponadto potwierdził, że jego administracja otrzymała "zarys 10-punktowego planu pokojowego". "Uważamy, że jest to realna podstawa do negocjacji" - zaznaczył.

Z doniesień "New York Timesa" wynikało, że zawieszenie broni zatwierdził nowy najwyższy przywódca kraju, ajatollah Modżtaba Chamenei. Propozycja miała zostać przyjęta m.in. pod wpływem Chin, które miały interweniować w tej sprawie "w ostatniej chwili".

Reuters poinformował jednak, że Najwyższa Rada Bezpieczeństwa Narodowego Iranu zapewniła, że "trzyma palec na spuście, a jeśli wróg popełni najmniejszy błąd, odpowiemy na to z pełną siłą". Sam Iran podkreśla, że Teheran odniósł "wielkie zwycięstwo" i zmusił USA do przyjęcia 10-punktowego planu. Szczegóły ustaleń pozostają niejasne.

Źródła: Al-Dżazira, Reuters, AP


To koniec NATO? Bosacki w "Gościu Wydarzeń": Trudno to sobie wyobrazićPolsat News


  •