Widok czytania

Fallout 3 jednak powstaje? Jest nadzieja na powrót gry

Drugi sezon Fallouta od Amazonu dobiegł końca. Sądząc po samych opiniach wśród fanów i krytyków na Rotten Tomatoes, sentyment wokół serialu pozostaje pozytywny. 96% wśród widzów oraz ekspertów to wynik, jakim może pochwalić się bardzo niewiele produkcji. Serial przyciąga więc coraz więcej uwagi do produkcji Bethesdy, a gracze pytają: co dalej z Falloutem? Kiedy możemy spodziewać się nowej gry?

Kolejną okazją do wejścia w świat Fallouta 3 może być odświeżona wersja Fallouta . Według Toma Warrena z The Verge Fallout 3 dalej powstaje:

"Gra jest nadal w fazie aktywnego rozwoju" - napisał Tom Warren z serwisu The Verge w artykule opisującym plany Microsoftu na rok 2026. Nie oznacza to jednak, że gra zostanie wydana w tym roku, a jedynie, że nadal znajduje się w planach Bethesdy. W tym samym raporcie wspomniano również, że jako punkt odniesienia pod względem jakości wykorzystuje się grę Oblivion Remastered z 2025 roku.

"Rozumiem, że Bethesda chce mieć pewność, że gra będzie tak samo dopracowana, jak zeszłoroczna niespodziewana premiera The Elder Scrolls IV: Oblivion Remastered" - dodaje Warren.

Jeśli wierzyć wcześniejszym spekulacjom, Fallout 3 ominął okno swojego "shadow dropa", czyli niespodziewanej premiery. Na początku stycznia mówiło się tajemniczym odliczaniu na stronie serialu Amazonu. Nie wiedzieliśmy wtedy, czego dotyczy ten zegar, ale ostatecznie nie doprowadził do debiutu nowego remastera. Czyżby wtedy właśnie miał pojawić się Fallout 3 i Bethesda zrezygnowała z premiery?

Z jednej strony Fallout ma się bardzo dobrze - marka zyskała mnóstwo rozpoznawalności dzięki popularnemu i zgarniającemu liczne nagrody serialowi. Wiemy również, że za kulisami powstają nowe gry - powrót New Vegas, wspomnianego wcześniej Fallouta 3 i oczywiście Fallout 6. Z drugiej jednak strony, nie mamy wielu szczegółów, co sugeruje, że o ile nie planowane są niespodziewane premiery, na nową grę Fallouta jeszcze trochę poczekamy.


Nowy serial Prime Video nie zachwyci nikogo. "Like a dragon: Yakuza" powstała bez powoduINTERIA.PL


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

  •  

IEM Kraków 2026 - dzień pierwszy

Z perspektywy tego pierwszego dnia w pamięć zapadły mi szczególnie trzy wydarzenia.

Po pierwsze: ceremonia otwarcia, a zwłaszcza moment wniesienia pucharu IEM Ka… Kraków (tak, ciężko się będzie przestawić) na scenę przez byłego zawodnika Astralis, Petera "dupreeha" Rasmussena.

Chwilę wcześniej doszło do związanej z tym rzeczy bez precedensu - w swoim tradycyjnym przemówieniu na rozpoczęcie turnieju CarmaC ujawnił tożsamość gościa, przypominając chwile z 2019 roku. To wtedy dupreeh, w obliczu rodzinnej tragedii - śmierci ojca na dwa tygodnie przed turniejem - zdecydował się mimo wszystko przylecieć z drużyną do Katowic. Co więcej, Astralis wygrało wówczas cały turniej. Każdy fan CS-a, który był wtedy w Spodku lub oglądał transmisję, pamięta słowa CarmaC'a o poświęceniu, jakiego gotowi są dokonać esportowcy. Postawił on wtedy dupreeha za wzór, opisując okoliczności przylotu, ale nie wiedząc jeszcze, jak potoczą się losy finału. To bez wątpienia jedna z najmocniejszych historii w dziejach IEM, więc wybór Petera na otwarcie nowego rozdziału IEM w Krakowie miał wymiar niezwykle symboliczny.

Drugim wydarzeniem, które z pewnością będzie zapamiętane na długo był ćwierćfinałowy pojedynek MOUZ vs G2. O ile mecz Aurory z Furią zakończył się gładką wygraną Brazylijczyków bez większej historii, o tyle starcie MOUZ z G2 było o wiele bardziej zacięte, niż przypuszczano. A do tego ekipa MOUZ została przywitana wyjątkowo… chłodno, buczeniem i gwizdami. Wśród kibiców wciąż żywa jest najwyraźniej sprawa Kamila "siuhego" Szkaradka - polskiego IGL-a, który przeszedł drogę od akademii po prowadzenie głównego składu MOUZ do sukcesów (jak choćby półfinał Majora w Szanghaju), by ostatecznie po raz drugi wylądować na ławce tej organizacji. MOUZ, świadome wartości Kamila, zablokowało mu realne szanse na szybkie znalezienie nowego domu. Efekt? No cóż, gwizdy i buczenie w Polsce już się zdarzały, głównie pod adresem rosyjskich formacji, ale rzadko widuje się obrazek, w którym fani masowo opuszczają halę, gdy tylko staje się jasne, że "nielubiana" ekipa pewnie zmierza po zwycięstwo.

Trzecia rzecz, o której warto wspomnieć, to widok wypełnionej po brzegi Tauron Areny. Przed turniejem można się było zastanawiać nad frekwencją - piątek bywa logistycznie trudny, Tauron Arena jest niemal dwukrotnie większa od Spodka, a do tego w tym roku zrezygnowano z darmowych wejściówek. Ceny biletów do niskich nie należały, a mimo to trybuny pękały w szwach. Choć wielu fanów przyjechało z zagranicy, polska publiczność dopisała, z głośnym i widocznym "Polish Corner" na czele.

Na głębsze podsumowania przyjdzie czas po finale - to w końcu dopiero początek. Już teraz można chyba jednak uznać, że Kraków godnie przyjął zaszczyt organizacji finałów esportowej Ligi Mistrzów.


Nowy serial Prime Video nie zachwyci nikogo. "Like a dragon: Yakuza" powstała bez powoduINTERIA.PL


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

  •  

IEM Kraków 2026: Wielkie emocje w drugim ćwierćfinale. MOUZ z awansem

Większość obserwatorów i kibiców Counter-Strike'a 2 w roli faworytów stawiało formację MOUZ. G2 Esports choć jest bardzo utytułowaną i popularną marką w esporcie, to w ostatnich miesiącach przeżywa spory kryzys. Najlepsi zawodnicy drużyny zostali wykupieni przez saudyjski Falcons, a obecny skład nie nawiązuje walki o najwyższe esportowe cele. Dlatego ich udział w półfinale byłby pewnego rodzaju niespodzianką.

Wielkie emocje na Overpass


Pierwszą areną zmagań był Overpass wybrany przez zawodników MOUZ i to oni rozpoczęli w kapitalnym stylu, wygrywając rundę pistoletową po stronie terrorystów. Błyskawiczne prowadzenie kilkoma rundami ustawiało MOUZ w bardzo komfortowej sytuacji. Z kolei G2 musiało szybko znaleźć sposób na obronę bombsite'ów, by zacząć nawiązywać skuteczną rywalizację. Po trzeciej rundzie doszło do niecodziennej sytuacji. Jeden z graczy MOUZ - Ádám "torzsi" Torzsás borykał się z awarią sprzętową i wymusiło to kilkuminutową przerwę.

Być może wpłynęła ona na wynik, gdyż po wznowieniu meczu G2 wygrało trzy kolejne rundy. Od tego momentu mecz się wyrównał i żadna z ekip nie potrafiła zbudować sobie większej przewagi. Odzwierciedlał to wynik po pierwszej połowie - remis 6:6.

W drugiej połowie MOUZ znów było lepsze w rundy przy użyciu wyłącznie pistoletów i to ustawiało międzynarodową formację w korzystniejszej sytuacji. Jednak triumf na otwarcie drugiej połowy nie przyczynił się do zdobycia przewagi przez MOUZ. G2 Esports szybko odrobiło i po raz kolejny wynik był bardzo bliski, a G2 nawet objęło prowadzenie w 17. rundzie. Do samego końca obraz gry się nie zmieniał. Obie drużyny miały niewielką przewagę nad rywalem i nie wiadomo było, która z nich zdobędzie kluczowy punkt do zwycięstwa.

W regulaminowym czasie gry żadna z drużyn nie zdołała przechylić szali zwycięstwa i do rozstrzygnięcia mapy potrzebna była dogrywka. Tam już królowało wręcz wyłącznie MOUZ. Formacja ta szybko zdobyła dwie błyskawiczne rundy, co przybliżyło ich do triumfu na Overpassie. "Myszy" kontrolowały przebieg dogrywki i ostatecznie wygrali na Overpass 16:13.

MOUZ po raz drugi lepsze od G2


Po raz drugi kibice w krakowskiej Tauron Arenie mogli obejrzeć rozgrywkę na mapie Dust 2. Tym razem legendarna lokacja została wybrana przez G2 Esports i zawodnicy tej organizacji musieli ją wygrać, by przedłużyć sobie nadzieje na awans do półfinału. Gracze G2 początek mieli obiecujący, gdy prowadzenie 3:0. Błyskawicznie MOUZ odrobiło straty, zrobiło się 3:3 po sześciu odsłonach i od tego momentu mieliśmy bardzo wyrównane widowisko, a wynik 6:6 po pierwszej połowie mówił sam za siebie.

Po zmianie stron jednak obraz meczu zmienił się diametralnie. MOUZ zdominowało G2 tak mocno, że w drugiej połowie "Myszy" zdobyły aż siedem punktów, jednocześnie przegrywając jedną rundę. Tym samym to MOUZ okazało się lepsze na Dust2 i wynikiem 13:7 rozbili przeciwnika. W sobotę międzynarodowa formacja zmierzy się z Team Vitality. Starcie zaplanowane jest na godzinę 19:00.


Digital Dragon 2025: Krakowskie święto gamedevuINTERIA.PLINTERIA.PL


  •  

IEM Kraków 2026: Brazylijska FURIA melduje się w półfinale!

Święto esportu po raz drugi trafia do Krakowa. Poprzednio w 2017 roku rozgrywany w Tauron Arenie był PGL Major, kiedy sensacyjnym triumfatorem okazał się Gambit Esports. Teraz światowa czołówka Counter-Strike'a 2 ponownie odwiedziła stolicę Małopolski, lecz po raz pierwszy w ramach Intel Extreme Masters. Rozgrywki te przez ostatnie 11 lat gościł katowicki "Spodek". Teraz Kraków ma zamiar być jedną ze stolic światowego esportu.

Dust 2 zdecydowanie pod dyktando Brazylijczyków


Starcie lepiej zaczęło się dla Brazylijczyków, którzy rozpoczynali po stronie atakującej. Gracze FURII wygrali rundę pistoletową i szybko objęli przewagę wyniku oraz w ekonomii. Doświadczeni zawodnicy z Ameryki Południowej wykorzystali to i szybko objęli trzyrundową przewagę. Turcy byli w stanie wygrać dopiero w czwartej odsłonie i wtedy otworzyli wynik po swojej stronie. Ten moment najwyraźniej nadał wiatru w żagle Aurorze, gdyż błyskawicznie doprowadzili oni do wyrównania. Jednak w dalszych fragmentach to FURIA miała inicjatywę po swojej stronie. W efekcie Brazylijczycy na półmetku mapy prowadzili 7:5.

Reprezentanci Turcji po zmianie stron odegrali się na rywalach i wygrali pistoletówkę, co dawało im realną szansę na zwycięstwo na mapie wybranej przez siebie. Po chwili jednak FURIA niespodziewanie wygrała rundę przy posiadaniu słabszego ekwipunku i znów Aurora oddalała się od wyjścia na prowadzenie w mapach. Przewaga Brazylijczyków rosła regularnie.

Po 16. rundzie drużyna dowodzona przez FalleNa prowadziła już 10:6. FURIA zdecydowanie przeważała po zmianie stron i Aurora nie miała żadnego pomysłu na to, by przełamać defensywę rywala. Z każdą kolejną chwilą Brazylijczycy zbliżali się do zakończenia mapy. Ostatecznie wygrali na Dust 2 wynikiem 13:7 i tym samym objęli prowadzenie w całym spotkaniu 1:0. Teoretycznie zawodnicy z Ameryki Południowej mieli bardzo łatwą drogę do półfinału, gdyż druga mapa Mirage została przez nich wybrana.

FURIA dopełniła dzieła zniszczenia


Na otwarcie Mirage'a runda pistoletowa po raz kolejny trafiła na konto Brazylijczyków i wydawało się, że znów FURIA obejmie zdecydowane i szybkie prowadzenie. Jednak Aurora błyskawicznie doprowadziła do remisu 1:1, pomimo posiadania słabszego ekwipunku od rywala. Na początku zapowiadało to emocje na Mirage'u, lecz FURIA szybko przejęła inicjatywę i wyszła na prowadzenie 4:1 po stronie terrorystów. Wówczas Aurora wzięła przerwę taktyczną, by nieco wybić rywala z uderzenia to się udało. Turcy przerwali passę trzech kolejnych rund wygranych przez przeciwników.

Jednak nie na długo wybili z rytmu FURIĘ, która szybko odpowiedziała zwycięstwem w następnej odsłonie. Dominacja Brazylijczyków była większa z rundy na rundę. Po pierwszej połowie wygrywali na Mirage'u aż 9:3 i szanse Aurory na zwycięstwo w tamtym momencie były już iluzoryczne. FURIA nie zamierzała się zatrzymywać po zmianie stron. Dominacja nie ustawała, czego dowodem było zwycięstwo aż 13:4 i to drużyna FalleNa w imponującym stylu zameldowała się w półfinale.


Nowy serial Prime Video nie zachwyci nikogo. "Like a dragon: Yakuza" powstała bez powoduINTERIA.PL


  •  

ARC Raiders to dopiero start. Embark Studios zapowiada kolejne hity!

ARC Raiders wniosło ogromny powiew świeżości i rewolucji do gatunku survivalowych ekstrakcyjnych strzelanek. Fenomen gry okazał się na tyle duży, że przyćmił nawet kilka innych bestsellerowych shooterów włącznie z Battlefieldem 6 i Call of Duty: Black Ops 7.

Niedawno analityk Michael Pachter ujawnił, że budżet ARC wyniósł ok. 75 milionów dolarów. Projekt miał być rozwijany przez kilka lat, a sama produkcja wygenerowała rzekomo pół miliarda dolarów przychodów. To samo źródło dodało, że najnowszy tytuł od Embark Studios sprzedał się w ponad 12 milionach kopii.

O fenomenie gry opowiedział w szerokim wywiadzie dla IGN sam prezes Embark, Patrick Söderlund. Szwed potwierdził poniekąd, że budżet gry finalnie "nie wyniósł setki miliony dolarów", a sama liczba 75 mln dolarów jest bliska prawdy. "Cóż, nie trzeba być profesorem matematyki, żeby zrozumieć, że gra dobrze nam się sprawdziła i że jesteśmy niesamowicie zadowoleni z wyników finansowych. Oczywiście było to dla nas bardzo dochodowe" - dodał.

Choć sternik Embark nie powołał się na żadne liczby, skwitował, że sukces ARC zapewnił zespołowi stabilność i długoterminowe bezpieczeństwo osób zatrudnionych, co nie jest wcale takie pewne w obecnie funkcjonującej branży gier. Nie to jest jednak najciekawsze dla graczy.

Patrick Söderlund jasno podkreślił, że Embark pracuje już nad dwoma nowymi projektami, które znajdują się w fazie rozwoju. Nadal jednak znajdują się pod kapeluszem tajemniczości. "Oczywiście, miejmy nadzieję, że będziemy mogli mieć konkurencyjne pensje, dobre premie dla osób, które wykonały całą tę ciężką pracę i zasługują na odpowiednią opiekę" - podsumował Szwed, powołując się na komercyjny sukces ARC i dalsze plany rozwojowe studia.


Digital Dragon 2025: Krakowskie święto gamedevuINTERIA.PLINTERIA.PL


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

  •  

SteelSeries Apex Pro TKL Gen 3 - ewolucja precyzji w świecie klawiatur gamingowych

Nowoczesna forma i solidna konstrukcja


Apex Pro TKL Gen 3 zachowuje charakterystyczny, minimalistyczny design znany z poprzednich odsłon serii. Kompaktowy format TKL, pozbawiony bloku numerycznego, pozwala zaoszczędzić miejsce na biurku i zapewnia większą swobodę ruchów myszką, co ma znaczenie szczególnie w dynamicznych grach sieciowych. Konstrukcja oparta została na aluminiowej płycie górnej, która odpowiada za wysoką sztywność i odporność na wygięcia.

Klawiatura sprawia wrażenie sprzętu klasy premium nie tylko wizualnie, ale także podczas codziennego użytkowania. Zastosowane klawisze wykonano z podwójnie formowanego tworzywa PBT, odpornego na ścieranie. Ich faktura zapewnia pewny chwyt palców, a symbole pozostają czytelne nawet po długim czasie intensywnego użytkowania. Całość uzupełnia charakterystyczny dla SteelSeries ekran OLED oraz pokrętło multimedialne, umożliwiające szybki dostęp do ustawień bez konieczności wychodzenia z gry.


SteelSeries Apex Pro TKL Gen 3

SteelSeries Apex Pro TKL Gen 3INTERIA.PL


Przełączniki OmniPoint 3.0 - technologiczne serce klawiatury


Największym wyróżnikiem Apex Pro TKL Gen 3 są przełączniki OmniPoint 3.0, wykorzystujące magnetyczne czujniki Halla. W przeciwieństwie do klasycznych przełączników mechanicznych w tym przypadku postawiono na precyzyjny odczyt ruchu klawisza oraz niemal całkowite wyeliminowanie opóźnień. Kluczową zaletą jest możliwość regulacji punktu aktywacji każdego klawisza w bardzo szerokim zakresie - od ekstremalnie niskich wartości, idealnych do gier FPS, po głębsze ustawienia sprzyjające pisaniu.

Tak wysoki poziom personalizacji sprawia, że klawiatura może być dostosowana do różnych sposobów użytkowania. Jeden profil może oferować maksymalną szybkość reakcji w grach, inny - większą kontrolę i komfort podczas pracy biurowej lub edycji tekstu. Co istotne, zmiany te nie są jedynie marketingowym dodatkiem, lecz realnie wpływają na efekt działania klawiatury.


SteelSeries Apex Pro TKL Gen 3

SteelSeries Apex Pro TKL Gen 3INTERIA.PL


Rapid Trigger i Rapid Tap - realna przewaga w rozgrywce


Trzecia generacja Apex Pro wprowadza udoskonalone funkcje znane już z poprzednich modeli, ale rozwinięte do znacznie wyższego poziomu. Rapid Trigger pozwala klawiszowi dezaktywować się niemal natychmiast po minimalnym uniesieniu palca, eliminując konieczność powrotu do stałego punktu resetu. W praktyce przekłada się to na możliwość błyskawicznego wykonywania powtarzalnych akcji, takich jak szybkie wychylanie się zza osłony czy precyzyjne ruchy postaci.

Rapid Tap to z kolei rozwiązanie, które priorytetowo traktuje ostatnio naciśnięty klawisz, nawet jeśli poprzedni nie został jeszcze całkowicie zwolniony. Funkcja ta szczególnie docenią gracze rywalizujący w tytułach esportowych, gdzie liczy się natychmiastowa zmiana kierunku ruchu. Całość uzupełnia Protection Mode, zmniejszający czułość sąsiednich klawiszy, aby zapobiegać przypadkowym naciśnięciom w najbardziej nerwowych momentach rozgrywki.


SteelSeries Apex Pro TKL Gen 3

SteelSeries Apex Pro TKL Gen 3INTERIA.PL


Oprogramowanie i personalizacja


Pełnię możliwości Apex Pro TKL Gen 3 ujawnia dedykowane oprogramowanie SteelSeries GG. Umożliwia ono tworzenie profili przypisanych do konkretnych gier, regulację punktów aktywacji, konfigurację makr oraz sterowanie podświetleniem RGB. Interfejs jest czytelny i intuicyjny, a zmiany wprowadzane są natychmiast, bez potrzeby restartu systemu czy gry.

Ekran OLED pełni funkcję informacyjną i konfiguracyjną - może wyświetlać ustawienia klawiatury, profile, a także wybrane informacje systemowe. To praktyczny dodatek, który zwiększa funkcjonalność sprzętu bez nadmiernego komplikowania obsługi.


SteelSeries Apex Pro TKL Gen 3

SteelSeries Apex Pro TKL Gen 3INTERIA.PL


Komfort użytkowania nie tylko dla graczy


Choć Apex Pro TKL Gen 3 została zaprojektowana głównie z myślą o graczach, sprawdza się również w codziennej pracy. Precyzyjne przełączniki i możliwość ustawienia głębszego punktu aktywacji minimalizują ryzyko literówek, a stabilna konstrukcja zapewnia wysoki komfort nawet podczas wielogodzinnego użytkowania. Klawiatura pozostaje uniwersalnym narzędziem, które z łatwością dopasowuje się do różnych stylów pracy i rozrywki.

Cena i ograniczenia


Najczęściej wskazywanym minusem Apex Pro TKL Gen 3 jest jej wysoka cena (ok. 700 zł), wyraźnie plasująca ją w segmencie premium. To sprzęt skierowany do użytkowników świadomych swoich potrzeb i gotowych zapłacić więcej za zaawansowane technologie. Pewnym ograniczeniem może być również brak hot-swapu, co uniemożliwia samodzielną wymianę przełączników. Dla części użytkowników minusem okaże się także przewodowy charakter klawiatury.


SteelSeries Apex Pro TKL Gen 3

SteelSeries Apex Pro TKL Gen 3INTERIA.PL


Podsumowanie


SteelSeries Apex Pro TKL Gen 3 to jedna z najbardziej zaawansowanych klawiatur gamingowych dostępnych na rynku. Oferuje wyjątkową precyzję, ogromne możliwości personalizacji oraz funkcje, które realnie wpływają na komfort i skuteczność w grach. To sprzęt dla wymagających - drogi, ale dopracowany i konsekwentny w swojej wizji.

SteelSeries Apex Pro TKL Gen 3


Zalety

  • przełączniki OmniPoint 3.0 z szeroką regulacją punktu aktywacji
  • funkcje Rapid Trigger, Rapid Tap i Protection Mode
  • wysoka jakość wykonania i solidna konstrukcja
  • ekran OLED i funkcjonalne oprogramowanie

Wady

  • wysoka cena
  • brak możliwości samodzielnej wymiany przełączników
  • wyłącznie wersja przewodowa

Nowy serial Prime Video nie zachwyci nikogo. "Like a dragon: Yakuza" powstała bez powoduINTERIA.PL


  •  

Genialna nowość na Steam. Hermit and Pig to najwyżej oceniany tytuł roku

2026 rok dopiero się rozpoczął, a już zaczyna się rozkręcać. Niedawno informowaliśmy o sukcesie StarRupture od polskiego studia Creepy Jar. Rodzimy base-builder w błyskawicznym tempie przebił granicę pół miliona sprzedanych egzemplarzy gry.

Ostatnie dni to wysyp hitów w gamingu


Ostatnie dni przynisoły debiuty wyczekiwnej produkcji wśród których znajdziemy m.in. Dragon Quest 7 Reimagined, wymagającą wspinaczkową grę Cairn, która podbiła Steama, a od dzisiaj też fani mogą zatapiać się w kolejnej odsłonie kultowej serii Nioh od Team Ninja.

Bezkonkurencyjną jak na razie grą pod względem not jest nietypowy turowy RPG, który wczoraj pojawił się na Steamie i z marszu wkupił się w łaski nie tylko społeczności graczy, ale również krytyków. To najnowsze dzieło zespołu Heavy Lunch Studio o tytule Hermit and Pig.

Gra traktuje o historii tytułowych bohaterów, którzy wyruszają na zbieranie grzybów. Jest tylko jeden problemów: nasi protagoniści cierpią na lęk społeczny i za wszelką cenę pragną unikać kontaktu z ludźmi. Szybko okazuje się, że nasi bohaterowi uwikłani zostają w pewien spisek, który muszą jak najprędzej rozwiązać.

Hermit and Pig najlepiej ocenianą grą tego roku


Hermit and Pig to nie tylko eksploracja urokliwego świata, ale także, a może przede wszystkim nieustanna walka zaprojektowana w bardzo ciekawy i innowacyjny sposób. Pojedynki toczymy w systemie turowym z zegarem odliczającym czas. Czeka na nas ponad 100 różnych przeciwników i wiele dostępnych stylów walki - w zależności od preferencji graczy.

Hermit and Pig funduje całkiem relaksującą przygodową zabawę. Całość oprawiona jest urzekającą oprawą wizualną z klasycznymi animacjami. Gra kosztuje 61,19 zł na platformie Steam, a wersja demonstracyjna dostępna jest w tym serwisie bezpłatnie.

W serwisie OpenCritic do tej pory najlepiej ocenianą grą tego roku było Cairn (wynik 87). Przez chwilę panowanie uzyskało Nioh 3, jednak średnia not świeżego tytułu błyskawicznie spadła o kilka oczek. Wysokie oceny dzierży również Dragon Quest 7 Reimagined.

Niepodważalnym królem roku jest jak na razie opisywany Hermit and Pig. To właśnie ta minimalistyczna produkcja RPG może poszczycić się średnimi ocenami na poziomie 88/100. Jaki tytuł i kiedy zdoła przebić ten rewelacyjny wynik?


Nowy serial Prime Video nie zachwyci nikogo. "Like a dragon: Yakuza" powstała bez powoduINTERIA.PL


  •  

Ana de Armas i Scarlett Johansson w ekranizacji słynnej gry? Tak to widzi AI

Przejdź na stronę główną INTERIA.PLGry w INTERIA.PL - najlepsze nowe gry, kody, gra

Ana de Armas i Scarlett Johansson w ekranizacji słynnej gry? Tak to widzi AI

Krzysztof Chałabiś

Od premiery The Elder Scrolls V: Skyrim minęło już wiele lat i tytuł ten zdążył już przejść do legendy przemysłu gamingowego. Tytuł jest uznany za jedną z najlepszych gier w dziejach bez podziału na gatunki. Niedawno na YouTube pojawiła się ciekawa wariacja na temat Skyrima. W postaci z gry wcielili się słynni aktorzy. W projekcie kluczowy udział miała sztuczna inteligencja.


Scarlett Johansson

Scarlett JohanssonImage Press AgencyAFP


Skyrim jednym z najważniejszych dzieł w historii gamingu


The Elder Scrolls V: Skyrim jest jedną z najważniejszych gier z gatunku RPG w ostatnich kilkunastu latach. Debiut piątej części serii stworzonej przez studio Bethesda Game nastąpił w 2011 roku i tytuł niemal natychmiast podbił rynek, budząc masowo zainteresowanie graczy. Choć od premiery minęło już wiele lat, to produkcja uznawana jest do dziś za jedną z najlepszych gier w historii gatunku fantasy z otwartym światem. Twórcy otrzymali mnóstwo pozytywnych recenzji po premierze.

Zarówno środowisko gamingowe, jak i eksperckie oceniło tę grę najwyższymi możliwymi notami. Dowodem na to są chociażby oceny na platformie Steam. Ponad 205 użytkowników platformy Gabe Newella oceniło tę produkcję i aż 94 procent z nich wydało pozytywną opinię. Na rynku jest mało gier wideo z tak wyraźną aprobatą ze strony konsumentów. Gra po latach od premiery nadal jest wspominana z wielkim uznaniem. Na jednym z kanałów na YouTube stworzono krótki klip, w którym postacie ze Skyrima zamieniono znanymi aktorami. Czy pasowaliby oni w ekranizacji gry, gdyby ona powstała?

Skyrim jako filmowe dzieło z gwiazdami kina


Influencer znany pod nazwą RealDrip za pomocą rozmaitych narzędzi sztucznej inteligencji stworzył świat przedstawiony w Skyrimie. Główne postacie z gry zostały "zagrane" przez znane gwiazdy kina. Wśród nich widzimy m.in. Anę de Armas, Scarlett Johansson, Madsa Mikkelsena oraz wiele innych postaci Hollywoodu, które znamy z wielu filmów. Klip trwa nieco ponad dwie minuty i jest okraszony świetną, klimatyczną ścieżką dźwiękową.

Wizualnie wszystkie postacie zostały świetnie wygenerowane przez AI. Widać w tym ducha prawdziwego Skyrima i fani serii The Elder Scrolls powinni być zadowoleni z uzyskanych efektów końcowych. Użytkownicy YouTube'a po obejrzeniu tego filmu wyrazili niemal same pochlebne opinie. To tylko pokazuje sukces kanału Real Drip, który swoimi kolejnymi materiałami z dużą skutecznością przywołuje nostalgię wśród swoich widzów.

Zobacz również:



Digital Dragon 2025: Krakowskie święto gamedevuINTERIA.PLINTERIA.PL


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

Najnowsze


  •  

Nowy mod do Fallouta realizuje wizję Black Isle sprzed 20 lat

Van Buuren miał być wszystkim, co fani pokochali w pierwszych dwóch odsłonach i nie mieć żadnego elementu, który nie podobał się graczom w części trzeciej i kolejnych. A ponieważ nigdy nie powstał, fani serii wytworzyli sobie na jego temat idealistyczną wizję, która nigdy nie miała okazji zderzyć się z rzeczywistością - trudną weryfikacją, która w przypadku tak wielu gier okazywała się być gorzkim rozczarowaniem.

To jednak nie powstrzymało modderów od prób stworzenia swojej wersji Van Buurena. I tak powstał mod na bazie silnika Fallouta 2 za tytułowany Fallout Yesterday. Jednak trzeba pamiętać, że wiele pomysłów z nieukończonego projektu Black Isle wykorzystano w Falloucie: New Vegas - mamy tam m.in. Legion Cezara, Big MT oraz Joshua Grahama. To poddało niektórym myśl - po co męczyć się z robieniem wszystkiego od zera na bazie pierwszych dwóch odsłon serii, skoro są gry, które już mają zaimplementowane niektóre docelowe pomysły?

Niektórzy fani gry z pewnością kojarzą projekt zatytułowany Revelation Blues - demo modyfikacji, które pojawiło się w zeszłym roku. Teraz przemianowano ją na The New West, a poniższy zwiastun został opublikowany chyba w najlepszym możliwym momencie, czyli zaraz po emisji całego drugiego sezonu serialu Amazona Fallout, kiedy to zainteresowanie marką znowu mocno podskoczyło.

Zwiastun ma klimat klasycznych Falloutów i zawiązuje delikatnie fabułę gry - mamy więc więzienie, prowadzone przez sztuczną inteligencję imieniem Odyseusz, z którego będziemy musieli najpierw uciec. Następnie dowiadujemy się o Nowej Zarazie, która opanowała pustkowia. W tle zaś słyszymy Johnny'ego Casha, śpiewającego Wayfaring Stranger.

Więcej informacji o modyfikacji oraz postępach prac nad nią znajdziecie na oficjalnej stronie, a w serwisie Nexus Mods cały czas dostępne jest zeszłoroczne demo.


Nowy serial Prime Video nie zachwyci nikogo. "Like a dragon: Yakuza" powstała bez powoduINTERIA.PL


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

  •  

Serialowa kontynuacja Baldur's Gate 3 w studiach HBO

Jak podaje serwis "Variety", HBO pracuje nad ekranizacją Baldur's Gate 3 - będzie to kolejny po "The Last of Us" tego typu projekt tej stacji. Mazin będzie w nim pełnił rolę showrunnera oraz producenta wykonawczego. W oświadczeniu na temat nowego projektu napisał, że jako gracz spędził z BG3 blisko 1 000 godzin: "To spełnienie marzeń, móc kontynuować historię napisaną przez Larian i Wizards of the Coast. Jestem oddanym fanem D&D oraz sposobu w jaki Sven Vincke i jego utalentowany zespół przekuli go w swoją adaptację. Nie mogę się doczekać okazji by przenieść Baldur's Gate i wszystkie jego niesamowite postacie do życia, wkładając to tyle szacunku i miłości ile tylko jestem w stanie".

Francesca Orsi, wice-szefowa HBO i kierowniczka działu seriali dodała, że Mazin ma "głęboką i od dawna zakorzenioną pasję do materiału źródłowego", co w połączeniu z jego "niezwykłym talentem do budowania immersyjnych światów, wypełnionych głębokimi postaciami, zapowiada rewolucyjne efekty".

Kolejną porcję informacji na temat adaptacji ujawnił chwilę potem Geoff Keighley, który napisał iż otrzymał od samego Larian informację, że studio nie będzie bezpośrednio zaangażowane. To samo napisał Vincke, dodając, że nikt ze scenarzystów Larian nie był proszony o konsultacje tej adaptacji, ale dodał, że sam Mazin poprosił go o spotkanie. Takowe się odbyło, a Vincke odniósł po nim wrażenie, że Mazin faktycznie jest ogromnym fanem marki, co daje wielką nadzieję na powodzenie projektu. Sukcesowi może sprzyjać jeszcze jeden fakt - otwarte zakończenie gry: "Stworzyliśmy zakończenia BG3 w taki sposób, by mogły służyć jako podstawa dla nowych przygód. Jest mnóstwo kierunków, w które ta historia może podążyć. Nie mogę się doczekać by zobaczyć które spośród nich Craig i jego zespół wybiorą".

Póki co nie wiadomo kiedy miałaby się odbyć premiera nowego serialu, ale na pewno nieprędko - Mazin nadal jest zaangażowany w przygotowania kolejnego (ponoć już ostatniego) sezonu The Last of Us.


Bez tego żadna produkcja nie byłaby kompletna! Czasem to prawdziwe dzieła sztuki INTERIA.PL


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

  •  

Konto Jeffreya Epsteina było aktywne w kilku grach... Po jego śmierci

Afera Epsteina rozkładana jest teraz na czynniki pierwsze nie tylko przez media, ale także przez zwykłych internautów. Resort sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych tydzień temu upublicznił ogromną ilość dokumentów, zdjęć, filmów oraz maili z prywatnej korespondencji amerykańskiego finansisty.

Jeffrey Epstein kupował V-Dolce w Fortnite


Natłok bulwersujących wątków postępuje z każdym dniem. Wśród sterty opublikowanych dokumentów czasami można natrafić na bardzo intrygujące fakty. Dociekliwi internauci dokopali się do kilku pikantnych szczegółów. W 2014 roku Epstein opłacił pewną usługę na platformie YouTube z konta o nazwie "littlestjeff1".

Szybko okazało się, że konto to skorelowane jest z innym kontem... funkcjonującym w grze Fortnite od Epic Games. W maju 2019 roku - jak wynika z oficjalnych rachunków - Epstein nabył określoną wartość V-Dolców, wirtualnej waluty w Fortnite, za kwotę 25,95 dolarów.

Pośmiertna rozgrywka...?


Co bardziej interesujące, konto Epsteina w Fortnite zarejestrowane jest przez zewnętrzne serwisy agregujące statystyki z gry. I tak na przykład jego profil widnieje na słynnym portalu Fortnite Tracker. Tutaj sytuacja robi się jeszcze bardziej skomplikowana. Skazany za przestępstwa seksualne z udziałem nieletnich miał logować się w grze w Rozdziale 5, czyli kilka ładnych lat po swojej śmierci. Z danych wynika, że konto to posiadało rangę Silver 1 w trybie rozgrywek rankingowych.

Kiedy sprawa ta wyszła na jaw, po krótkim czasie status konta zmieniono na prywatny, więc aktualnie nie można sprawdzić statystyk i dat logowania przypisanych do profilu "littlestjeff1". Nieco głębsza analiza wskazuje jednak, że sporo rozegranych partii z tego konta miała miejsce w momencie gdy... Epstein przebywał w areszcie w 2019 roku i tam czekał na proces sądowy.

Jeszcze jedna rzecz nie umknęła uwadze internautów. Dosłownie kilka dni temu to samo konto należące niegdyś do Jeffreya Epsteina logowało się w słynnej esportowej piłkarskiej grze Rocket League. Sprawa jest mocno zagmatwana, a w sieci już powielane są teorie i wątki o tym, że Jeffrey Epstein tak naprawdę nie popełnił samobójstwa w sierpniu 2019 roku i nadal może gdzieś toczyć swoje życie - z dala od ludzi.

Internauci wkradli się na konta przestępcy?


Wszystko można jednak wyjaśnić w dosyć prosty sposób. "littlestjeff1" to faktycznie konto należące do Epsteina na wielu portalach i platformach - tak wynika z akt. Niewykluczone, że przestępca faktycznie grał w gry - rachunek nabycia V-Dolców w Fortnite również jest autentyczny.

Warto jednak pamiętać, że pierwsze akta Epsteina wypłynęły do sieci już w 2019 roku. Teraz dopiero tak naprawdę mieliśmy do czynienia z największą publikacją związaną z tą aferą. Wśród milionów dokumentów można znaleźć wiele rachunków, a nawet bardziej tajnych informacji... pozwalających na bezproblemowe zalogowanie się na profile finanisty.

Najprawdopodobniej więc konta Jeffreya Epsteina zostały złamane przez anonimowych internautów, którym udało się na nie zalogować. W ten sposób można wytłumaczyć dziwaczną aktywność w grach wideo sprzed kilku dni czy też kilkunastu miesięcy.


Poczuj klimat Intel Extreme Masters Katowice 2025INTERIA.PL


  •  

Rewolucyjny tryb sieciowy w Assassin's Creed skasowany przez Ubisoft?

Nowy rok przyniósł pogrom w Ubisofcie


W styczniu Ubisoft zamknął dwa swoje studia w Szwecji: Halifax oraz Sztokholm. Jednocześnie potwierdzono, że firma całkowicie skasowała sześć niepowstałych gier wideo. Wówczas głośno mówiło się o pewnej nieokreślonej grze mobilnej oraz o Prince of Persii: Sands of Time Remake. "Choć projekt miał realny potencjał, nie byliśmy w stanie osiągnąć poziomu jakości, na jaki zasługujecie" - przekazali twórcy.

W tym samym komunikacie poinformowano o opóźnieniach w realizacji innych gamingowych projektów. Tytuły tych gier pozostają jak na razie w sferze tajemnic. Teraz serwis Origami przekazał kolejne frapujące i niezbyt optymistyczne wieści dla graczy.

Assassin's Creed League skasowane przez Ubisoft?


Redaktorzy rzeczonego portalu potwierdzili, że Ubisoft Annecy (jedna z filii Ubisoftu we Francji) zamknęła realizowany projekt o nazwie Assassin's Creed League. Pierwotnie miało to być wieloosobowe DLC do najnowszej części serii, czyli AC: Shadows. Fabularnie historia koncentrowałaby się wokół łączących siły czterech zabójcach. Akcja oczywiście nie odbiegałaby od realiów feudalnej Japonii, czyli motywu przewodniego Shadows.

Źródło jest przekonane, że ta kasacja projektu nie ma związku z sześcioma innymi wycofanymi produkcjami w ubiegłym miesiącu, co jeszcze bardziej rodzi niepokój. Dodatek League miał wnieść sporo powiewu świeżości do uniwersum kultowego Assassin's Creeda. Od dosyć dawna mówiło się o komponencie sieciowym zmierzającym do AC, który pozwalałby na zabawę w modelu współpracy między graczami.

Dlaczego Assassin's Creed League nie wypalił? Pojawiają się wzmianki o dużej czasochłonności w realizacji tego projektu, by spełnić określone standardy jakości. Przez jakiś czas zespołów rewidował swoje plany. Istniała nawet możliwość stworzenia mniejszej samodzielnej gry kooperacyjnej wykorzystującej elementy i mechaniki z Shadows.

Model gry opartej na współpracy ma jeszcze zagościć w grach Assassin's Creed. Nad tym komponentem rozgrywki czuwa kolejna spółka zależna Ubisoftu i podmiot współfinansowany przez Tencent. Mowa o Ubisoft Vantage, zespole kierowanym przez Charliego Guillemota, syna prezesa Ubisoftu. Niewykluczone, że w przyszłości starsze odsłony AC otrzymają tryby oparte na kooperacyjnej rozgrywce.


Nowy serial Prime Video nie zachwyci nikogo. "Like a dragon: Yakuza" powstała bez powoduINTERIA.PL


  •  

WARDOGS to rewolucja w świecie strzelanek? Oto widowiskowy zwiastun!

Rynek pierwszoosobowych strzelanek jest już w dużej mierze nasycony, a nowym dziełom utrzymanym w tym gatunku nie jest łatwo przebić się do mainstreamu i rozkochać graczy. BULKHEAD przez kilka ładnych lat pracowało nad tym, by dostarczyć graczom unikalne doświadczenia w ich nowym projekcie.

100 graczy i trzy drużyny walczące o jeden cel


WARDOGS to FPS osadzony na terenach industrialnych Europy Wschodniej. Produkcja mocny akcent stawia na wielkoskalowe potyczki z udziałem 100 graczy na jednym serwerze. Deweloperzy od samego początku ucinają spekulacje, mówiąc, że ich gra nie jest kolejną ekstrakcyjną strzelanką, ani reprezentantem battle royale.

W WARDOGS w każdym meczu rywalizować będą trzy formacje. Celem rozgrywki jest opanowanie losowej strefy kontroli o wymiarach 2x2 km na mapie 256 km kwadratowych. "Drużyna z największą liczbą graczy w strefie kontroli zdobywa punkty. Wygrywa ta, która jako pierwsza uzbiera 100 punktów. Zmienna lokalizacja strefy i indywidualne taktyki graczy sprawiają, że żaden mecz nie jest taki sam".

Zarabiaj dolary i zbrój się


WARDOGS wprowadza do rozgrywki innowacyjny system zarabiania pieniędzy. Każdy gracz początkowo rozpocznie na start z 10 tys. dolarów w gotówce. Wraz z biegiem gry za zarobione pieniądze możemy dokupować arsenał broni, sprzęt czy pojazdy, a wszystko po to, by przechylić szalę zwycięstwa na stronę naszej drużyny. Za co dostajemy dolary? Za reanimowanie rannych, transport sojuszników i kontrolowanie celu. Współpraca i koordynacja działań jest więc tutaj premiowana po stokroć. Co ciekawe gotówka jest przenoszona z meczu na mecz.

Razem... czy osobno?


WARDOGS nie będzie jednak podpowiadać, jak macie grać. Produkcja wychodzi z założenia, że każdy jest kowalem swojego losu. Każdy gracz może więc wcielić się w samotnego wilka infiltrującego plecy wroga, cichego snajpera czekającego na okazję, by napisnąć spust, ale też oczywiście nikt nie gani za chęć pełnoprawnej kooperacji ze swoim oddziałem na wielu różnych płaszczyznach zabawy. "W WARDOGS nie ma ustalonych reguł walki. Pole bitwy należy do ciebie" - piszą twórcy.

Paleta możliwości WARDOGS wygląda całkiem okazale


Co jeszcze zaoferuje świeżo ogłoszony shooter? Możemy spodziewać się częściowo zniszczalnego środowiska, walki piechoty oraz maszyn lądowych i powietrznych na czele z czołgami oraz śmigłowcami, a ponadto mechanikę budowania bazy i fortyfikacji.


WARDOGS

WARDOGSmateriały źródłowe


Twórcy WARDOGS nie kryją się z tym, że chcą być sandboksową strzelanką, której rozwój w dużej mierze napędzany jest przez społeczność fanów. Pierwszy opublikowany trailer prezentuje się naprawdę solidnie. Czuć lekki powiew świeżości na rynku FPS-ów.

Jak będzie w praktyce? O tym mamy przekonać się jeszcze w 2026 roku w momencie premiery WARDOGS. Konkretna data debiutu nowej strzelanki nie została jeszcze ogłoszona, więc trzeba uzbroić się w cierpliwość.


Bez tego żadna produkcja nie byłaby kompletna! Czasem to prawdziwe dzieła sztuki INTERIA.PL


  •  

NVIDIA wstrzyma produkcję nowych kart graficznych. Gigant skupi się na AI

NVIDIA wstrzyma produkcję nowych kart graficznych. Gigant skupi się na AI

Grzegorz Gajkoś

NVIDIA stała się jedną z najwyżej wycenianych korporacji w dziejach. W dużej mierze to zasługa ekspansji sztucznej inteligencji. W tej działce przedsiębiorstwo z Santa Clara wiedzie prym. Najnowsze źródła podają, że NVIDIA może zaniechać wydania na rynek w tym roku nowych kart graficznych z serii GeForce RTX 50 Super.


NVIDIA - logo

NVIDIAmateriały prasowe


Dla graczy i potencjalnych nabywców, którzy nosili się zamiarem zakupu nowych GPU, nie są to pozytywne informacje. Takie wieści płyną z raportu przygotowanego przez The Information. Bieżący rok ma być okresem stagnacji w segmencie kart graficznych.

Sporo osób wiązało duże nadzieje z targami CES 2026, na których co roku NVIDIA prezentuje sporo nowości. Niestety konsumenci nie doczekali się rewolucyjnych prezentacji i ogłoszeń. Nieoficjalnie mówi się, że wyczekiwana seria RTX 50 Super została opóźniona, a potencjalna data premiery nowych urządzeń nie jest znana.

RTX 50 Super miało zostać wyposażone w większą ilość pamięci VRAM. W obliczu olbrzymiego kryzysu na rynku pamięci, powody te decyzji wydają się jasne i zrozumiałe. Przypomnijmy, że segment pamięci dotknięty został ogromną drożyzną, która uderza w zwykłych konsumentów. Za niektóre urządzenia trzeba wydać 3 czy 4 razy więcej pieniędzy niż jeszcze kilka miesięcy temu.

NVIDIA od wielu lat skupia się na rozwoju sztucznej inteligencji, systematycznie rozbudowując swoje centra przeznaczone pod ekspansję AI. Podobnie robią inni giganci technologiczni, a to istotnie wpływa na duże wzrosty pamięci. Coś za coś - NVIDIA nie wyda nowych GPU w tym roku, ale mocniejszy nacisk postawi na rozwój AI.

No dobrze, ale w takim razie co z nową serią GeForce RTX 60xx? Pierwotnie urządzenia bazujące na architekturze Rubin miały debiutował w końcówce 2027 roku. Z obecnymi problemami i niepewnością na rynku najprawdopodobniejsza data ich premiery uwzględnia 2028 rok.

To nie koniec niepokojących wieści dla graczy. Niewykluczone, iż NVIDIA ograniczy produkcję niektórych swoich budżetowych kart graficznych np. RTX 5060 Ti i RTX 5070 Ti. Modele wyposażone w moduł 16 GB pamięci mogą powoli, ale sukcesywnie znikać z rynku.


Poczuj klimat Intel Extreme Masters Katowice 2025INTERIA.PL


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

  •  

Code Vein II - recenzja. Dusza w pustym świecie


W skrócie

  • Code Vein II wprowadza otwarty świat, który został oceniony jako pusty i pozbawiony atmosfery oryginału.

  • System rozwoju postaci i walki jest rozbudowany i satysfakcjonujący, ale wymaga od gracza dużego zaangażowania w naukę skomplikowanych mechanik.

  • Fabuła gry jest podana wprost i pełni rolę tła dla rozgrywki, oferując możliwość wpływania na zakończenie.

  • Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu

Minęło ponad sześć lat od premiery pierwszego Code Vein. W 2019 roku gra była ciekawą, choć nieidealną, odskocznią od dominacji FromSoftware - soulslike w estetyce anime, który miał własną tożsamość. Dziś, w 2026 roku, rynek wygląda zupełnie inaczej. Elden Ring odniósł spektakularny sukces, sprzedał się w dziesiątkach milionów egzemplarzy i otworzył gatunek na masowego odbiorcę. A to uruchomiło istną taśmę naśladowców.

Mimo wszystko Bandai Namco postanowiło dać fanom kontynuację. Trzeba przyznać, że niespodziewaną. Pytanie brzmi: czy Code Vein II zdołało unieść ciężar własnych ambicji i wybić się w tłumie? Odpowiedź, niestety, jest bardziej skomplikowana, niż można by sobie życzyć.

Świat, który nie chciał się narodzić


Największą i zarazem najbardziej bolesną zmianą w Code Vein II jest przejście z liniowych, powiązanych ze sobą lokacji na w pełni otwarty świat. Inspiracja jest oczywista - to ukłon w stronę Elden Ring. Problem w tym, że tam, gdzie gra FromSoftware czaruje tajemnicą, skalą i artystyczną wizją, Code Vein II… wieje pustką.


Code Vein II

Code Vein II materiały prasowe


Twórcy oddają nam do dyspozycji motocykl, byśmy sprawniej pokonywali rozległe połacie terenu. Rzeczywiście jest on niezbędny, ale nie dlatego, że świat jest pełen atrakcji, lecz dlatego, że jest boleśnie nijaki. Lokacje sprawiają wrażenie, jakby powstały z generycznych zasobów, a oprawa graficzna wydaje się przestarzała o co najmniej dwie generacje. Zniknęła gdzieś gotycka, mroczna atmosfera oryginału. Zastąpiły ją nijakie krajobrazy, które nie zachęcają do eksploracji. To świat zaprojektowany na siłę, bez pomysłu i - co widać gołym okiem - bez odpowiedniego budżetu.

Na PlayStation 5, nawet w trybie wydajności, gra regularnie gubi klatki, a tekstury w niskiej rozdzielczości kłują w oczy. Odkrywanie sekretów czy pomniejszych lochów zmienia się przez to w obowiązek, a nie przyjemność.


Code Vein II

Code Vein II materiały prasowe


Kraina statystyk i buildów


Na szczęście, gdy już przebijemy się przez skorupę przeciętnego świata, odkrywamy, że serce Code Vein II bije we właściwym miejscu. Mowa o systemie walki i rozwoju postaci, który jest nie rozbudowany, lecz wręcz monumentalny.

Fundamentem, podobnie jak w pierwszej części, są Blood Codes (kody krwi) - swego rodzaju klasy postaci, które determinują nasze statystyki i umiejętności pasywne. Rozwijamy je, zacieśniając więzi z postaciami niezależnymi. To jednak dopiero wierzchołek góry lodowej. W Code Vein II do dyspozycji mamy siedem typów broni - do znanych mieczy jednoręcznych i dwuręcznych, halabard, młotów czy bagnetów dołączają szybkie Twin Blade (podwójne ostrza) i zdalnie sterowane Rune Blade (runiczne klingi).


Code Vein II

Code Vein II materiały prasowe


System uzupełniają Jails (dosł. "więzienia" - ekwipunek na plecach, następca Blood Veils z pierwszej części), pozwalające wysysać z wrogów Ichor, czyli energię potrzebną do aktywacji zdolności. Nowością są także Boosters (wzmacniacze) oraz potężne Bequeathed Formae - specjalne ataki pozwalające przywołać dewastujące bronie, takie jak gigantyczny łuk czy topór bojowy.

Wszystko to składa się na system, który dla miłośników tworzenia buildów i optymalizacji postaci będzie prawdziwym rajem. Liczba kombinacji jest oszałamiająca i zachęca do wielogodzinnych eksperymentów. Niestety, ma to swoją cenę: próg wejścia jest niezwykle wysoki. Menu jest nieintuicyjne, a mnogość opcji może przytłoczyć każdego, kto nie jest weteranem gatunku.


Code Vein II

Code Vein II materiały prasowe


Walka w towarzystwie


Sam system walki to klasyka gatunku soulslike: zarządzanie wytrzymałością, uniki, parowanie i zbieranie Haze (tutejszego odpowiednika dusz), który służy do awansowania i ulepszania ekwipunku. Kluczowym elementem, odróżniającym Code Vein od konkurencji, pozostają towarzysze.

W Code Vein II możemy wezwać sojusznika do pomocy (tryb Summon) lub go zasymilować (tryb Assimilation), aby zyskać potężne bonusy statystyk i walczyć w pojedynkę. Kompan nie tylko aktywnie walczy i odwraca uwagę bossów, ale w razie naszej śmierci może nas jednorazowo wskrzesić. Ta mechanika znacząco obniża poziom trudności, dzięki czemu gra jest bardziej przystępna.


Code Vein II

Code Vein II materiały prasowe


Zwykłe starcia rzadko stanowią wyzwanie, a prawdziwy test umiejętności przychodzi dopiero podczas walk z bossami. Ci na szczęście w większości są dobrze zaprojektowani - wymagający, wieloetapowi i satysfakcjonujący.

Opowieść pisana grubą kreską


W przeciwieństwie do enigmatycznych historii znanych z gier FromSoftware, fabuła Code Vein II jest podana wprost, za pomocą licznych przerywników filmowych i dialogów. Nasz bohater - łowca wampirów, który budzi się z amnezją - zostaje wplątany w intrygę ratowania świata przed kataklizmem zwanym Odrodzeniem. Kluczem do sukcesu okazuje się podróż sto lat w przeszłość, która pozwoli wpłynąć na losy dawnych herosów.


Code Vein II

Code Vein II materiały prasowe


Historia jest dokładnie tym, czego można oczekiwać po grze stylizowanej na anime. Sporo zwrotów akcji (jedne przewidywalne, inne całkiem zgrabne), patosu i postaci zbudowanych na znanych kliszach - to tak w wielkim skrócie. Nie jest to opowieść, która zostanie ze mną na długo, ale spełnia swoje zadanie - stanowi solidne tło dla rozgrywki i motywuje do dalszej gry. Możliwość wpływania na przeszłość i odblokowywania różnych zakończeń to miły dodatek.

Code Vein II - werdykt


Code Vein II to gra rozdarta. Z jednej strony mamy w niej fantastycznie głęboki i satysfakcjonujący system rozwoju postaci oraz solidną, dynamiczną walkę. Z drugiej strony ten znakomity rdzeń osadzono w fatalnie zaprojektowanym, pustym i technicznie niedomagającym otwartym światem. Próba dogonienia czołówki gatunku okazała się dla twórców pułapką, która pogrzebała artystyczną spójność i atmosferę znaną z pierwszej części. W efekcie otrzymaliśmy grę z dobrymi fundamentami, ale te dobre fundamenty to za mało.


Code Vein II

Code Vein II materiały prasowe


Code Vein II - dla kogo jest ta gra?


To tytuł dla weteranów pierwszej części oraz graczy, którzy w RPG-ach cenią nade wszystko swobodę tworzenia buildów i eksperymentowanie ze statystykami. Jeśli jesteś w stanie przymknąć oko na przestarzały i nudny świat, znajdziesz tu dziesiątki godzin dobrej zabawy.

Code Vein II - dla kogo nie jest ta gra?


Zdecydowanie nie jest to tytuł dla nowicjuszy w gatunku soulslike, których może przytłoczyć skomplikowany system progresji. Odradzamy go również graczom, dla których eksploracja i odkrywanie fascynującego świata są równie ważne co walka.


Zalety

  • niesamowicie rozbudowany i elastyczny system rozwoju postaci
  • satysfakcjonująca i zróżnicowana walka
  • obecność towarzyszy, która obniża próg wejścia
  • dobrze zaprojektowani bossowie

Wady

  • technicznie przestarzały, pusty i nieciekawy otwarty świat
  • słaba oprawa artystyczna w porównaniu z pierwszą częścią
  • system przytłaczający i mało przystępny dla nowych graczy
  • problemy z wydajnością i pracą kamery

Ocena redakcji70/100


Nowy serial Prime Video nie zachwyci nikogo. "Like a dragon: Yakuza" powstała bez powoduINTERIA.PL


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

  •  

Brazylijska legenda futbolu w UFL. Utytułowany kraj wkracza do białoruskiej gry

Brazylijska legenda futbolu w UFL. Utytułowany kraj wkracza do białoruskiej gry

Krzysztof Chałabiś

UFL miał być wielkim konkurentem dla eFootball od KONAMI oraz stanowić zagrożenie dla lidera w dziedzinie gier piłkarskich - EA Sports FC. Jednak na razie nic nie wskazuje na to, by białoruska gra miała zawojować rynek. Od początku roku twórcy ze studia Strikerz Inc. dbają o to, żeby zawartość w grze była dynamiczna. Zapowiedziano nową przepustkę bojową.


UFL

UFLmateriały prasowe


Twórcy rozwijają zawartość UFL od początku roku


Od początku 2026 roku w UFL dużo się dzieje. Przed kilkoma tygodniami przedstawiciele Strikerz Inc. zdecydowali się na wprowadzenie przepustki bojowej (Battle Pass) o tematyce afrykańskiej. Jest to bardzo nieoczywisty kierunek, gdyż "Czarny Ląd" nie jest najpopularniejszym kierunkiem piłkarskim, zatem jednocześnie ten kierunek jest dosyć rzadko poruszany przez twórców gier futbolowych. Białoruskie studio postanowiło wykorzystać tę lukę. W ramach przepustki dodano wiele afrykańskich elementów. Nowa zawartość wprowadza m.in. koszulki piłkarskie inspirowane wzorami z Afryki, nowe herby oraz logotypy klubowe czy unikalne elementy dekoracyjne na stadion.

Termin wprowadzenia takiej zawartości nie był przypadkowy. Wówczas w Maroko odbywała się faza pucharowa Mistrzostw Afryki, czyli Puchar Narodów Afryki. W związku z tym oczekiwano, że afrykański klimat w UFL wpasuje się w wydarzenia rozgrywane na prawdziwych boiskach "Czarnego Lądu". Nie minął miesiąc, a zapowiedziano kolejną przepustkę bojową. Tym razem główną tematyką jest Brazylia, a ponadto dodano kartę legendy tamtejszej reprezentacji piłkarskiej.

Nowa przepustka bojowa w UFL


W czwartek na kanale UFL na YouTube udostępniony został krótki zwiastun brazylijskiej przepustki bojowej. Najważniejszym jej elementem jest wprowadzenie do produkcji legendy brazylijskiego futbolu - Cafu. Prawy obrońca broniący w trakcie swojej długoletniej kariery barw takich uznanych klubów, jak m.in. AC Milan czy AS Roma zrewolucjonizował grę na swojej pozycji. Był to defensor o nieprawdopodobnie ofensywnym nastawieniu, dzięki czemu nierzadko asystował przy golach kolegów z drużyny, a także zdarzało mu się samemu trafiać do siatki rywali.

Można nawet śmiało pokusić się o stwierdzenie, że był to jeden z pierwszych wahadłowych w piłce nożnej. Teraz gra wirtualną postacią Brazylijczyka jest możliwa w UFL. Twórcy spodziewają się, że gra legendą z "Kraju Kawy" przyciągnie nowych graczy. Warto wspomnieć, że UFL jest grą free-to-play, lecz wielu recenzentów narzeka na to, że zawiera w sobie zbyt dużo płatnych elementów. Przepustka jest już dostępna dla graczy na konsolach oraz na PC.


Nowy serial Prime Video nie zachwyci nikogo. "Like a dragon: Yakuza" powstała bez powoduINTERIA.PL


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

  •  

Świetna wiadomość dla polskich graczy. Indiana Jones na Switch 2 po polsku

Świetna wiadomość dla polskich graczy. Indiana Jones na Switch 2 po polsku

Krzysztof Chałabiś

Od premiery gry Indiana Jones i Wielki Krąg minęło już ponad rok, a tytuł ten ciągle się rozwija. Producenci dbają o to, by gra trafiała na kolejne urządzenia i rozszerzana jest o DLC. Tym razem dobre wieści czekają także na polskich graczy.


Indiana Jones i Wielki Krąg

Indiana Jones i Wielki Krągmateriały prasowe


Gra Indiana Jones i Wielki Krąg zdobyła serca fanów przygodówek


Indiana Jones i Wielki Krąg zadebiutował na rynku w grudniu 2024 roku i od tego momentu ciągle się rozwija. W ubiegłym roku doszło do premiery pierwszego DLC. W kwietniu produkcja zadebiutowała na konsolach PlayStation 5, co było bardzo oczekiwanym przez wielu momentem. Do tej pory gra dostępna była jedynie dla użytkowników PC oraz Xbox Series X|S, więc posiadacze sprzętu od Sony tylko wyczekiwali tego, kiedy będą mogli zanurzyć się w przygodzie z Indianą Jonesem w roli głównego bohatera. Kilka miesięcy później, a dokładnie 19 sierpnia podczas wydarzenia Opening Night Live w Kolonii (Niemcy) zaprezentowano pierwszy dodatek o nazwie Zakon Olbrzymów.

W rozszerzonej historii odwiedziliśmy ponownie nie tylko przedwojenne Włochy, ale także tajemnicze podziemne krypty. Premiera DLC nastąpiła 4 września i była dobrze ocenianą płatną zawartością dodatkową. Teraz producenci potwierdzili kolejny krok w rozwoju gry. Otóż produkcja trafi na kolejne popularne urządzenie. W związku z tym jest również bardzo dobra wiadomość dla polskiej społeczności.

Indiana Jones na nowym urządzeniu i to po polsku


Otóż w czwartkowe popołudnie studio Bethesda Game potwierdziło w mediach społecznościowych datę premiery Indiany Jones i Wielki Krąg na Nintendo Switch 2. Szlagierowa produkcja zadebiutuje na przenośnym urządzeniu już 12 maja tego roku. Ponadto tytuł można już zamawiać w ramach przedsprzedażowej dystrybucji. To jednak nie wszystkie informacje, jakie ujawniono. Gracze w wersji pudełkowej otrzymają fizyczny kartridż zamiast kodu na opakowaniu, o co użytkownicy walczą od dawna.

Sprzedaż kodu zamiast nośnika w wersji pudełkowej jest praktyką, na którą narzeka wielu fanów gier wideo na przenośnych urządzeniach. Polscy fani również otrzymali od studia świetne wiadomości. Gra będzie dostępna w języku polskim. Będzie to dotyczyło nie tylko napisów oraz interfejsu, ale także kwestii dubbingowych. Warto jednak dodać, że wymagane będzie połączenie z internetem, by uzyskać dostęp do spolszczenia, gdyż w ten sposób zostanie przeprowadzona aktywacja. Zatem za niecałe trzy miesiące nowi użytkownicy otrzymają dostęp do uznanej gry przygodowej, a nas cieszy to, że jest to tytuł także dostosowany do potrzeb polskiego konsumenta.


Nowy serial Prime Video nie zachwyci nikogo. "Like a dragon: Yakuza" powstała bez powoduINTERIA.PL


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

  •  

Amazon Prime Gaming rozdaje 10 gier za darmo. Na liście hit Borderlands!

W ubiegłym miesiącu Amazon zaserwował abonentom 10 darmowych produkcji. W tym miesiącu nie będzie inaczej. Poznaliśmy już pełne zestawienie gier, które będziecie mogli odbierać dokładnie co siedem dni, począwszy od 5 lutego. Tak prezentuje się cała lista:

już dostępne:


  • Tiny Tina's Wonderlands (Epic Games Store)

  • Dread Templar (Amazon Games App)

dostępne od 12 lutego:


  • Hexguardian (Epic Games Store)

  • Around the World: Travel to Brazil Collector's Edition (Legacy Game Code)

dostępne od 19 lutego:


  • Ambition: A Minuet in Power (kod GOG)

  • Captain Blood (kod GOG)

  • Meganoid (kod GOG)

dostępne od 26 lutego:


  • Rebel Galaxy Outlaw (kod GOG)

  • Total War: ATTILA (Epic Games Store)

  • Tavern Talk (Amazon Games App)

Pierwsza fala gier już została udostępniona graczom. Na pierwszy ogień idzie Tiny Tina's Wonderlands, dzieło wyprodukowane przez Gearbox Software. To spin-off legendarnej serii Borderlands, w którym wcielimy się w tytułową bohaterkę Tiny Tinę.

"Stwórz własną wieloklasową postać i zbieraj łupy, strzelaj, tnij oraz rzucaj zaklęcia na potwory nie z tego świata. Przemierzaj pełne skarbów lochy i postaraj się powstrzymać tyrana - Dragon Lorda. Tu wszyscy są mile widzialni, a więc dołącz do imprezy, załóż buty łowcy przygód i stań się bohaterem lub bohaterką chaosu!" - zachęcają twórcy. Tiny Tina's Wonderlands największy potencjał otwiera w modelu rozgrywki kooperacyjnej.

Druga darmowa produkcja w tym tygodniu to Dread Templar, pierwszoosobowy shooter od T19 Games. Ta świetnie oceniana gra to swoisty list miłosny w kierunku fanów retro shooterów. Nie jest to jednak czysty klasyk. Tytuł obfituje w sporo elementów, które uświadczymy w nowszych FPS-ach.

Zobacz również:



Poczuj klimat Intel Extreme Masters Katowice 2025INTERIA.PL


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

  •  

Epic Games z nową falą rozdawnictwa gier. Odbierz dwa świetne prezenty!

Botany Manor


To wydana w 2024 roku przygodowa gra logiczna oparta na eksploracji pewnego dworu z XIX-wiecznej Anglii. Główną protagonistką tej produkcji jest niejaka Arabella Greene, pełna pasji botaniczka pracująca nad swoją nową książką związaną z jej profesją.

Nasza bohaterka stale prowadzi badania nad różnymi roślinami. Gameplay skupia się na rozwiązywaniu różnych zagadek prowadzących do uprawy kolejnych roślin. "Rośliny, które uprawiasz, są fantastyczne, ale wciąż inspirowane prawdziwymi zjawiskami natury, więc niektóre z nich wymagają myślenia nieszablonowego. Korzystając z tego, co masz do dyspozycji w posiadłości, musisz stworzyć idealne warunki dla każdej rośliny" - możemy przeczytać.

Botany Manor od swojej premiery zebrało świetne recenzje krytyków i graczy.

Poison Retro Set


To kolekcja broni do sieciowej strzelanki Pixel Gun 3D. W paczce znajduje się zestaw trzech giwer wyróżniających się dobrym balansem oraz dodatkowym efektem zadawanych obrazeń od trucizny. W skład zestawu wchodzą dokładnie:

  • Poisonous Digital Sunrise

  • Poisonous Laser Cycler

  • Poisonous Wave Pulser

Oba prezenty odbierzecie bezpłatnie do 12 lutego. Oferta wygaśnie o godz. 17:00.

Epic Games kontynuuje swoje rytualne rozdawnictwo. Z najnowszych danych wynika, że w ubiegłym roku sklep rozdał swoim użytkownikom 100 różnych gier wideo utrzymanych w różnych gatunkach. Na liście znalazły się zarówno mniejsze indie gry, jak i duże tytuły takie jak Hogwarts Legacy.

Zobacz również:



Bez tego żadna produkcja nie byłaby kompletna! Czasem to prawdziwe dzieła sztuki INTERIA.PL


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

  •  

Nintendo Direct w pigułce. Oto najciekawsze ogłoszenia podczas prezentacji!

Będziecie jednak mocno zawiedzeni, licząc, że na najświeższym Nintendo Direct obrodziło w hity first-party od Nintendo. Tym razem pokaz skupił się na wielu, ale jednak grach od zewnętrznych producentów. Przyjrzyjmy się szczegółom.


Spis treści:

  1. Orbitals

  2. Hollow Knight

  3. Final Fantasy VII Rebirth

  4. Fallout 4 Anniversary Edition

  5. Indiana Jones and Great Circle

  6. Valheim

  7. Tokyo Scramble

  8. Pragmata

  9. WWE 2K26

  10. The Elder Scrolls 4: Oblivion Remastered

  11. Resident Evil Requiem

  12. Monster Hunter Stories 3: Twisted Reflection

  13. eFootball Kick Off

  14. Inne ogłoszone tytuły

Orbitals


Ciekawa kooperacyjna platformówka utrzymana w realiach anime. Ekskluzywna produkcja trafi tylko i wyłącznie na konsole Nintendo w okresie wakacyjnym w 2026 roku.

Hollow Knight


Całkiem spora niespodzianka. Ulepszona i znacznie poprawiona wersja kultowego Hollow Knight debiutuje na Nintendo Switch 2 dzisiaj tj. 5 lutego.

Final Fantasy VII Rebirth


Jedna z najlepszych odsłon legendarnego Final Fantasy zadebiutuje na next-genowym Switchu 3 czerwca bieżącego roku. Oto krótki zwiastun:

Fallout 4 Anniversary Edition


Zgodnie ze wcześniejszym wyciekiem Fallout 4 w jubileuszowej edycji zadebiutuje na Nintendo Switch 2 już 24 lutego. Mowa o cyfrowej wersji. Fizyczne edycje zaliczą premierę 28 kwietnia, czyli dwa miesiące później.

Indiana Jones and Great Circle


Hitowa przygodówka w cyfrowej i fizycznej wersji powędruje na Switcha 2 dokładnie 12 maja 2026 roku. Przecieki po raz kolejny nie zawiodły.

Valheim


Ceniona produkcja survivalowa zaliczy swój debiut na next-genowym "Pstryczku" w 2026 roku. Konkretna data debiutu nie została ujawniona.

Tokyo Scramble


Ciekawy horror przypominający w pewnych aspektach kultowego Resident Evila zadebiutuje już... 11 lutego!

Pragmata


Pełnoprawna zapowiedź Pragmaty na Nintendo Switch 2, a oto krótka prezentacja gry.

WWE 2K26


Już 13 marca tego roku na przenośnej konsoli od Nintendo ukaże się najnowsza odsłona serii wrestlerskiej WWE.

The Elder Scrolls 4: Oblivion Remastered


Kolejna perełka od Bethesdy wędruje na Switcha 2. Oblivion to jeden z najlepszych remasterów ostatnich lat. Premiera w 2026 roku.

Resident Evil Requiem


To tak naprawdę potwierdzenie, że nowa odsłona Residenta trafi na next-genowego Switcha. Capcom pokusiło się o prezentację kolejnych fragmentów rozgrywki z różnych perspektyw.

Monster Hunter Stories 3: Twisted Reflection


Spin-off kultowej serii Capcomu utrzymany w nieco bardziej kreskówkowej odsłonie. Premiera 13 marca tego roku.

eFootball Kick Off


Bezpośredni konkurent EA Sports FC zmierza na Nintendo Switch 2. Warto przypomnieć, że eFootball to tak naprawdę słynny Pro Evolution Soccer jeszcze przed rebrandingiem. Odsłona nosi nazwę Kick Off i można spodziewać się, że wersja na Switcha będzie się różnić od normalnego eFootball.

Inne ogłoszone tytuły


  • Captain Tsubasa 2: World Fighters

  • Paranormasight: The Mermaid's Curse

  • The Adventures Of Elliot: The Millennium Tales

  • Super Bomberman Collection

  • Turok: Origins

  • Kyoto Xanadu

  • Digimon Story Time Stranger

  • Granblue Fantasy: Relink - Endless Ragnarok

  • Reanimal


Nowy serial Prime Video nie zachwyci nikogo. "Like a dragon: Yakuza" powstała bez powoduINTERIA.PL


  •