Dalton tłumaczy swoje stanowisko prostą logiką: konsole istnieją dlatego, że są tańszą i prostszą alternatywą dla komputerów PC. Steam Machine mogłaby tę barierę wyeliminować, dając dostęp do pełnej biblioteki Steam przy zachowaniu konsolowego komfortu obsługi.
"Jeśli Valve wyda konsolę opartą na Steamie, która zapewnia konsolowy komfort przy dostępie do całej biblioteki gier PC, może stać się bardzo atrakcyjną opcją" - stwierdził deweloper w mediach społecznościowych.
Gdyby PlayStation jednocześnie wydawało gry na PC i konsolach, Steam Machine zaoferowałaby graczom - jak ujął to Dalton - "to, co najlepsze z obu światów: konsolową prostotę z pełnym zakresem gier PC". Ekskluzywność byłaby wtedy jedynym powodem, dla którego ktoś kupiłby PlayStation zamiast urządzenia Valve.
Steam Deck to margines
Teorię o Steam Machine warto skonfrontować z realiami rynkowymi. Steam Deck - urządzenie łączące świat handheldowej konsoli z możliwościami pecetów - sprzedał się w szacowanej liczbie 6 milionów egzemplarzy. To wygląda blado przy ponad 150 milionach sprzedanych sztuk Nintendo Switcha.
Różnica wynika m.in. z modelu dystrybucji. Valve sprzedaje sprzęt bezpośrednio, bez udziału sieci detalicznej, podczas gdy PlayStation, Xbox i Nintendo korzystają z tysięcy punktów sprzedaży na całym świecie. Steam Machine, zależnie od ceny, trafi prawdopodobnie do niszowego grona entuzjastów. Valve wciąż nie osiągnęło przełomu w segmencie sprzętu konsolowego.
Słabe wyniki na Steamie i dylemat Sony
Bardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem zmiany strategii Sony są wyniki sprzedaży na Steamie. Gry PlayStation radziły sobie na PC przeciętnie - w dużej mierze dlatego, że trafiały tam zbyt późno. Horizon Zero Dawn dotarło na Steam w 2020 roku, trzy i pół roku po premierze na PS4; Ghost of Tsushima i Spider-Man debiutowały z podobnym opóźnieniem. Gracze pecetowi w tym czasie szukali innych tytułów.
Sony stanęło więc przed dylematem: albo publikować gry dzień i datę na PC, ryzykując kanibalizację sprzedaży konsol, albo całkowicie zrezygnować z portów i postawić na tradycyjną ekskluzywność. Wycofanie zapowiedzi portów na PC dla nadchodzących tytułów dowodzi, że Sony wybrało drugą opcję.
Jak zauważają Ybarra i Dalton, perspektywa Steam Machine mogła pomóc podjąć tę decyzję, ale Xbox nowej generacji - sam będący hybrydową platformą PC i konsolową z dostępem do Steam - też mógł mieć w tym swój udział.
Czy wiesz, że…
Bluepoint Games zasłynęło z remaków klasycznych tytułów, w tym Shadow of the Colossus (2018) i Demon's Souls (2020). Sony przejęło studio w 2021 roku. Od tej pory Dalton i jego dawni współpracownicy pracują wyłącznie dla PlayStation.
Digital Dragon 2025: Krakowskie święto gamedevuINTERIA.PLINTERIA.PL
Rynek gier wideo o tematyce piłkarskiej jest bardzo trudny od wielu lat. Wśród najpopularniejszych tytułów od wielu lat panują EA Sports FC (dawniej produkcja znana jako seria FIFA) oraz eFootball (dawniej znany jako Pro Evolution Soccer). Wśród gier, w których nie bierzemy osobiście w rozgrywce na boisku niepodzielnie króluje Football Manager, choć i ta seria miała pewne problemy, przez co w 2024 roku nie ukazała się kolejna część, przesuwając debiut na ubiegły rok. W ostatnim czasie pojawiły się pewne próby stworzenia konkurencji.
Przede wszystkim za taką miał uchodzić białoruski UFL, lecz po ponad roku od premiery nic nie wskazuje na to, by produkcja studia Strikerz Inc. miała odnieść spektakularny sukces. Mniej realistycznym, ale równie ciekawym projektem jest REMATCH. Gra studia Sloclap miała znakomity początek, lecz z czasem można było zauważyć znaczący odpływ graczy. Co jakiś czas różni producenci wychodzą na rynek z kolejnymi piłkarskimi propozycjami. Niedawno wspominaliśmy o Freestyle Football 2, a teraz do gry wchodzi GOALS. Oficjalne testy rozpoczną się już wkrótce.
GOALS nadzieją na przełamanie duopolu w piłkarskim gatunku
GOALS to nadchodząca produkcja od studia założonego pod taką samą nazwą, celowo pod piłkarski projekt. Tytuł będzie bardziej nawiązywał do takich gier, jak wspomniane EA Sports FC czy eFootball niż REMATCH. Otrzymamy panowanie całą drużyną z perspektywy kamery transmisyjnej i to w ten sposób będziemy dążyli do zdobyczy bramkowej. Na Steam znajduje się karta gry, do której dodano informacje o samej produkcji.
Pnij się w górę rankingu, strzelaj bramki w wielkim stylu i wyprzedź konkurencję. Nowa definicja gier piłkarskich dzięki szybkiej rozgrywce opartej na umiejętnościach, która daje graczom pełną kontrolę nad stylem gry i przeznaczeniem. Gra została zaprojektowana dla wszystkich, którzy są gotowi na awans, jest dostępna na każdej platformie i przyjmuje zarówno nowicjuszy, jak i doświadczonych graczy. Tworząc sprawiedliwy, konkurencyjny ekosystem, w którym wysiłek i mistrzostwo są nagradzane, GOALS inspiruje graczy do wspinania się na szczyt i definiowania nowej ery e-sportu piłkarskiego
Zatem z opisu wynika, że będzie to kolejna bardziej zręcznościowa produkcja nastawiona na rozgrywanie efektownych spotkań niż na realizm i symulacyjne budowanie akcji na boisku. Na tę chwilę nie ma oficjalnej daty premiery, lecz wiemy, że tytuł ma zadebiutować już w tym roku i będzie zupełnie darmowy. GOALS pojawi się zarówno na PC, jak i na PlayStation 5 oraz Xbox Series X|S. Już 13 marca każdy będzie mógł przetestować ten tytuł na swoim sprzęcie. Żeby uzyskać taką możliwość należy zgłosić chęci na stronie playgoals.
Bez tego żadna produkcja nie byłaby kompletna! Czasem to prawdziwe dzieła sztuki INTERIA.PL
Słynne auto Jamesa Bonda już wkrótce trafi do Fortnite? Nowe informacje
James Bond to postać ikoniczna znana od dziesiątek lat niemal na całym świecie. Seria powieści, a potem filmów sprawiły, że fikcyjny brytyjski agent stał się jednym z najsłynniejszych bohaterów popkultury XX oraz XXI wieku. W przygotowaniu jest właśnie gra wideo tworzona przez studio IO Interactive, a prócz tego, słynny Aston Martin może trafić również do głośnej produkcji.
James Bond - czołówkaYouTubemateriały prasowe
James Bond legendą światowej popkultury
James Bondjest postacią, o której od dawna mówi się w kontekście pojawienia się wśród skinów w Fortnite: Battle Royale. Już w drugiej połowie ub. roku leakerzy informowali o tym, że samochód legendarnego brytyjskiego agenta - Aston Martin DB5 trafi do gry stworzonej przez studio Epic Games. Pod koniec 2025 roku pojawiły się pogłoski w sieci na temat kilku istotnych współprac na 2026 rok. Wśród nich znalazł się chociażby skin wspomnianego samochodu marki Aston Martin, którym poruszał się słynny filmowy agent specjalny.
Aston Martin DB5 jest to auto, którym jeździł Sean Connery w filmach o brytyjskim agencie kilkadziesiąt lat temu. Pojazd do dziś uznawany jest za jedną z ikon motoryzacji i do dzisiaj jego posiadanie wiążę się z ogromnym prestiżem. Wiele wskazuje na to, że niebawem omawiane auto w końcu trafi do wirtualnej przestrzeni w Fortnite. Według przecieków, nie będzie jedynym samochodem związanym z Bondem, którym będziemy mogli wirtualnie jeździć.
Legendarne auto wkrótce w Fortnite?
Za przeciek odpowiada użytkownik platformy X znany jako SamLeakss. Jest on znany szerszej publiczności z ujawniania nadchodzących planów Epic Games dotyczących Fortnite: Battle Royale'a czy Rocket League. Tym razem najnowsza informacja dotyczy tej pierwszej z wymienionych produkcji. Otóż podobno producenci są gotowi do udostępnienia aktualizacji, która miałaby udostępniać graczom dwa modele Astona Martina - wspomnianego DB5 oraz znacznie nowszy model DBS. Oba samochody znane są z obecności w filmach o Jamesie Bondzie.
Niektórzy uważają, że debiut skinów tych aut może nastąpić wraz z premierą gry wideo 007 First Light od IO Interactive, która zadebiutuje już 27 marca. Odbiór internautów na temat tej nowości w Fortnite jest niemal jednoznacznie pozytywny. Coś, o czym mówiło się od bardzo dawna, w końcu może nadejść już niebawem, a wirtualne modele prawdopodobnie będą kolejnym hitem dostarczonym przez Epic Games.
Digital Dragon 2025: Krakowskie święto gamedevuINTERIA.PLINTERIA.PL
Apostolides wyjaśnił, że Capcom zdecydował się uczynić Raccoon City centralnym motywem Requiem. To oznaczało konieczność obsadzenia kogoś, kto był "naprawdę dotknięty" tamtymi wydarzeniami. Leon Kennedy, jeden z ocalałych z katastrofy z 1998 roku, był oczywistym wyborem. Poza tym miał odpowiedni impet po serii remaków, w których ponownie poznaliśmy jego historię.
Apostolides przyznał, że Capcom wybrał Leona nie po to, żeby zamknąć jego historię. Studio chciało sprawdzić, gdzie postać znajduje się "w teraźniejszości", i na tej podstawie zbudowało fabułę Requiem. Aktor zaznaczył, że ta intencja była jasna już na etapie jego rozmów z twórcami gry.
"Nie kończyć, ale kontynuować"
Kluczowym fragmentem wywiadu jest komentarz o podejściu Capcomu do arc Leona. Apostolides użył sformułowań "not complete" (nie kończyć) i "continue" (kontynuować) - z zaznaczeniem, że Capcom chciało "ustalić, gdzie Leon stoi w obecnych czasach". Na platformie X użytkownik Resident_bio zwrócił uwagę na tę wypowiedź i wywołał szeroką dyskusję wśród fanów serii.
Niezależnie od tego, jak interpretujemy zakończenie Resident Evil Requiem, Apostolides daje do zrozumienia, że Capcom nie traktuje tej gry jako domknięcia historii postaci. Seria liczy sobie 30 lat i 183 miliony sprzedanych egzemplarzy, więc trudno się dziwić, że studio nie spieszy się z żegnaniem jednej z jej ikon.
Planowane DLC skupione na Leonie
Resident Evil Requiem może nie być ostatnim słowem w historii Leona nawet w obrębie tej konkretnej gry. Według wcześniejszych doniesień planowane rozszerzenie do Resident Evil Requiem ma skupiać się właśnie na tej postaci. Gracze mogą więc zobaczyć go ponownie w akcji, zanim ewentualnie pojawi się w kolejnej dużej odsłonie cyklu.
Capcom nigdy publicznie nie deklarował, że Requiem ma być pożegnaniem z Leonem - to było oczekiwanie samych graczy, wynikające z fabuły i domknięcia wielu wątków z 30-letniej historii postaci. Jednak Apostolides mówi wprost: historia Leona nie została domknięta i będzie kontynuowana.
Czy wiesz, że…
Nick Apostolides po raz pierwszy wcielił się w Leona Kennedy'ego w Resident Evil 2 Remake z 2019 roku - grze, która zebrała 91/100 na Metacritic i sprzedała się w ponad 13 milionach egzemplarzy. Resident Evil Requiem to jego trzecia duża produkcja z tą postacią, po RE2 i RE4 Remake.
Marvel's Spider-Man 2 - ray tracing w akcji na konsoli PS5 ProINTERIA.PL
Cały gamingowy świat żyje od kilku dni nowymi wieściami o Projekcie Helix. Taki kryptonim nosi nowa konsola od Microsoftu, która będzie chciała zaoferować graczom paletę unikalnych doświadczeń w elektronicznej rozrywce. Na DGC 2026 szefowie Microsoftu zdradzili dużo więcej ciekawych rzeczy o sprzęcie.
Project Helix mocarną konsolą do gier PC i z Xboxa?
Project Helix ma być napędzany niestandardowym autorskim układem AMD SOC z obsługą technologii ray tracingu i nową iteracją upscalingu FSR opartą na uczeniu maszynowym i technice generowania klatek. W czym ma to pomóc? Przede wszystkim zabieg ma istotnie wpłynąć na większą płynność samej rozgrywki przez implementację większej liczby FPS-ów.
Układ zaprojektowany został z myślą o kolejnej generacji DirectX. Prócz next-genowego podejścia do śledzenia promieni możemy spodziewać się także obecności przełomowych technologii znajdujących się w obszarze AMD FSR (w wersji Next):
Next Generation ML Upscaling
New ML Multi-Frame Generation
Next Gen Ray Regeneration for RT and Path Tracing
Neural Texture Compression
DirectStorage & Zstd
Przy czym te dwie ostatnie technologie związane są z szeroko pojętym zjawiskiem kompresji tekstur. Wiceprezes ds. nowych generacji w Microsofcie przyznał, że system Windowsa i ekosystem Xboxa "zbliżają się do siebie" coraz mocniej, zacierając po drodze granice. Project Helix ma być więc hybrydowym urządzeniem będącym w stanie bez problemów uruchamiać gry nie tylko z Xboxa, ale i z platformy PC.
Premiera w 2028?
Co interesujące, konsola będzie rozsyłana do deweloperów w wersji alfa w 2027 roku. Nie oznacza to jednak, że możemy spodziewać się jej debiutu właśnie w tym roku. Najprawdopodobniej Project Helix zadebiutuje najwcześniej w 2028 roku. Dopiero za nieco ponad rok twórcy gier rozpoczną opracowywanie swoich tytułów na to urządzenie.
Zobacz również:
Nowy serial Prime Video nie zachwyci nikogo. "Like a dragon: Yakuza" powstała bez powoduINTERIA.PL
Zespół odpowiedzialny za Cronos: The New Dawn przeszedł do fazy pre-produkcji nowej, autorksiej marki. Projekt nosi robocze oznaczenie "Project H". Babieno opisuje go w raporcie inwestorskim cytowanym przez serwis Inwestycje.pl jako "najbardziej ambitny projekt, jaki ten zespół kiedykolwiek podjął" - z zaznaczeniem, że gra ma największy potencjał komercyjny spośród wszystkich tytułów w historii studia.
Przy rosnących ambicjach studio zachowuje ostrożność wobec finansów. Nakłady na Project H nie mają przekroczyć tych poniesionych na Cronosa - ekipa korzysta z wypracowanych rozwiązań produkcyjnych i doświadczenia technicznego z poprzednich projektów. Bezpośredni sequel Cronosa nie jest w planach, bo cały zespół skupia się wyłącznie na nowej marce.
Project M - exclusive na Nintendo Switch 2
Równolegle zależne studio Broken Mirror Games pracuje nad "Project M". Gra ma być exclusive'em Nintendo (plotki wskazują na Switcha 2 jako docelową platformę). Babieno zapowiedział, że gameplay "mógłby istnieć tylko na sprzęcie Nintendo" i trafi do fanów tak różnych serii jak Resident Evil, Limbo czy Eternal Darkness.
Project M finansowany jest wyłącznie ze środków własnych Bloober Team - bez zewnętrznych inwestorów, bez wydawcy. Mimo personalnych zmian w składzie ekipy kierownictwo wyraziło zadowolenie z aktualnego kierunku projektu. Babieno nie podał żadnego terminu ani okna premiery.
Remake Silent Hill i Layers of Fear 3
Bloober Team kontynuuje też współpracę z Konami. Wcześniejsze doniesienia potwierdzają, że studio pracuje nad remakiem pierwszego Silent Hill. Ten sam wewnętrzny zespół, który stworzył remake Silent Hill 2, odpowiada za nową produkcję.
Layers of Fear 3 - planowane z okazji 10-lecia serii - nie powstanie wyłącznie w Krakowie. Tytuł ma być koprodukcją realizowaną z zewnętrznym partnerem (prawdopodobnie Anshar Studios) przy zachowaniu przez Bloober Team nadzoru kreatywnego.
Gracze dowiedzą się więcej o wszystkich projektach podczas letnich pokazów branżowych, w tym Gamescomu.
Czy wiesz, że...
Bloober Team powstało w Krakowie w 2008 roku i przez ponad dekadę specjalizowało się w niszowych horrorach psychologicznych. Silent Hill 2 Remake zebrał ocenę 87/100 na Metacritic i sprzedał się powyżej oczekiwań. Ten wynik otworzył firmie drzwi do ambitniejszych projektów.
Marvel's Spider-Man 2 - ray tracing w akcji na konsoli PS5 ProINTERIA.PL
Najważniejsza gra na Switcha 2? Premiera tej gry zbudowała sukces Nintendo
Od kilku dni uniwersum Pokemon poszerzyło się o kolejną, jak się okazało, niezwykle cenną produkcję. Pokemon Pokopia to symulacyjna gra opracowana przez znane studio Game Freak we współpracy z Omega Force. Pod względem konwencji tytuł znacząco odbiega od tego, do czego przyzwyczaili nas twórcy gier o Pokemonach. Szybko okazało się, że w tym szaleństwie i wyjściu poza schemat - jest metoda. Gra bije rekordy i napędza sprzedaż Switcha 2, fizyczne kopie dzieła błyskawicznie zniknęły z rynku, a samo Nintendo notuje… duże wzrosty cen akcji.
Nintendo Switch 2East NewsEast News
Pokemon Pokopia miało być kolejną niepozorną grą osadzoną w jednym z największych uniwersów elektronicznej rozrywki. Spin-off całkowicie i celowo gubi rdzeń i fundament doskonale znany z innych gier o Pokemonach. Zamiast trenowania naszych stworków i nieustannego walczenia z przeciwnikami… otrzymaliśmy rasowy pacyfistyczny symulator życia.
Protagonistą tej gry jest Ditto cechujący się jedną niezbywalną zdolnością - możliwością transformacji i imitacji człowieka. Nasz bohater za wszelką cenę chce przywrócić balans opustoszałemu postapokaliptycznemu światu, w którym Pokemony będą mogły odnaleźć idealne miejsce do egzystencji.
Tego typu rozgrywka pod względem struktury mocno przypomina hitowe Animal Crossing połączone z elementami Minecrafta czy też Dragon Quest Builders. Sukces gry nastąpił niesłychanie szybko. Fizyczne egzemplarze Pokemon Pokopia zniknęły ze sklepów w mgnieniu oka, a sama survivalowa produkcja o mocno relaksującym nastawieniu zagościła… na szczycie rankingów wszystkich gier o Pokemonach.
Pokemon Pokopia - perła Nintendo?
Co więcej, Pokemon Pokopia zaczyna działać jak samonapędzająca się spirala. Raport Bloomberga wskazuje, że od premiery gry notowania cen akcji Nintendo wzrosły o ok. 10 procent. Produkt dostępny jest tylko i wyłącznie na next-genowej konsoli Switch 2, więc nietrudno się domyślić, że debiut takiego hitu mocno napędził sprzedaż urządzenia.
Gracze masowo ruszyli na zakupy, co wygenerowało spore pokłady entuzjazmu inwestorów Nintendo zafrapowanych rosnącymi cenami pamięci, zastanawiającymi się, jak będzie kształtować się byt japońskiego giganta w niedalekiej przyszłości.
Pokemon Pokopia to bez cienia przesady ogromny fenomen w świecie gier wideo - nie ulega to wątpliwości. O tytule jeszcze niedawno mało kto słyszał, a kampania promocyjna… cóż. Praktycznie jej nie było. Ale może właśnie w tym tkwi siła tej produkcji, by teraz w viralowy sposób dała o sobie znać i stała się jednym z budowniczych dalszego sukcesu Nintendo?
Marvel's Spider-Man 2 - ray tracing w akcji na konsoli PS5 ProINTERIA.PL
Fortnite: Ratowanie Świata za darmo! Epic Games oficjalnie potwierdza datę
Fortnite: Ratowanie Świata już wkrótce przejdzie na model free-to-play. Moduł, który pierwotnie był fundamentem popularnej produkcji od Epic Games, doczeka się sporej rewolucji. Na fanów czeka grad nagród, które będzie można odblokowywać etapowo i w kooperacji z innymi.
Fortnite Ratowanie ŚwiataINTERIA.PL
Epic Games zapowiedziało ogromną rewolucję w ekosystemie swojego prominentnego gamingowego projektu. Fortnite: Ratowanie Świata (Save the World), czyli survivalowy moduł, przejdzie na bezpłatny model rozgrywki. Nastąpi to już niebawem, bowiem dokładnie 16 kwietnia.
Zarejestruj się przed 16 kwietnia, aby wziąć udział w zadaniu społeczności. Zdobywaj nagrody w grze za każde wykonane zadanie etapowe! Każda rejestracja na stronie internetowej przybliża społeczność do celu. Za każde wykonane przez społeczność zadanie etapowe wszyscy uczestnicy otrzymają nagrodę w grze!
Zadania etapowe odblokowane zostaną, gdy gra przekroczy odpowiednią liczbę rejestracji. Na razie pasek postępu wynosi 9%, a cały rozkład prezentuje się następująco:
Zadanie etapowe #1 - 300 tys. rejestracji
Zadanie etapowe #2 - 700 tys. rejestracji
Zadanie etapowe #3 - 1 mln rejestracji
Najcenniejszą nagrodą związaną z ostatnim etapem jest Bohaterka Zimowa Zabójczyni. Dostępna jest ona tylko w Ratowaniu Świata. Trafi ona na profile wszystkich graczy uczestniczących w zadaniu w momencie przejścia modułu survivalowego na model f2p.
Czym jest Fortnite: Save the World (Ratowanie Świata)?
To żadna nowość w świecie Fortnite. To tak naprawdę swoisty powrót do prawdziwych początków marki rozwijanej przez Epic Games. Nim tryb battle royale wystrzelił w kosmos z popularnością, to właśnie Ratowanie Świata przecierało szlaki grze Fortnite.
Cała rozgrywka skupia się na zabawie kooperacyjnej PvE. W gronie znajomych podejmujemy walkę z nadciągającymi hordami potworów, odkrywamy świat, budujemy forty, tworzymy bronie i zgarniamy cenne łupy przy okazji levelując naszą postać.
Save the World straciło na znaczeniu, gdy Fortnite: Battle Royale okazał się ogromnym hitem w końcówce 2017 roku. Najwidoczniej Epic Games ma szeroko zakrojone plany powrotu tego modułu do łask
W Ratowanie Świata zagracie za darmo na: konsolach PlayStation, Xbox (także w chmurze), Nintendo Switch 2, PC oraz za pośrednictwem usług Amazon Luna i NVIDIA GeForce NOW. Moduł nie będzie dostępny na oryginalnym Switchu oraz smartfonach i tabletach.
Nowy serial Prime Video nie zachwyci nikogo. "Like a dragon: Yakuza" powstała bez powoduINTERIA.PL
Najnowszy projekt studia Flying Squirrel Entertainment ujrzał światło dzienne w finalnej krasie. Over The Top: WWI zadebiutowało na Steamie i zbiera bardzo pozytywne recenzje ze strony społeczności graczy. Strzelanka osadzona w mało wyeksploatowanym w świecie gier klimacie pierwszej wojny światowej to coś, czego na rynku jeszcze nie było.
Przede wszystkim Over The Top nastawia się na wielkoskalowe zmagania. Tutaj na jednym serwerze rywalizują ze sobą dwie armie - po 100 żywych żołnierzy w każdej ekipie. Ten zabieg do granic możliwości buduje immersję, a do tego otwiera bezkres funkcji, możliwości i potencjału.
Dzięki dostępności szerokiej gamy klas żołnierzy oraz bogatemu arsenałowi broni, akcja rozpoczyna się od startu mapy. Każdy ma inną rolę, a atmosfera gęstnieje już po kilkunastu sekundach. Gracze mogą budować fortyfikacje, stawiać druty kolczaste, bunkry i innego rodzaju infrastrukturę wojenną. Ogromnym atutem gry jest w pełni zniszczalne środowisko - niemal każdy metr kwadratowy pola jesteśmy w stanie zniszczyć, czy to przy pomocy łopaty, czy też ciężkich dział artyleryjskich, które zwykle zabierają ze sobą znacznie więcej ofiar.
Dodatkowo ciekawym zabiegiem zastosowanym w Over The Top: WWI jest możliwość gry z dwóch różnych perspektyw - FPP oraz TPP. Z trzeciej na pierwszą osobę zamieniacie się jednym przyciskiem - i odwrotnie! Wszystko zależy od preferencji i własnych upodobań, jak również sytuacji, w której się aktualnie znajdujemy.
Warto jednak na chwilę pochylić się nad samą tematyką gry. Choć traktuje ona o brutalizmie jednej z najkrwawszych wojen w historii, Over The Top w pewien sposób przełamuje te konwenanse, oferując srogą dozę humorystycznych wątków i ewidentnie mocniej skręca w stronę zręcznościowej szybkiej zabawy niż realizmu.
Over The Top: WWImateriały źródłowe
Nie oznacza to jednak, że w Over The Top nie poczujecie efektu PTSD czy też nie pochylicie się nad imponująco prezentującymi się wybuchami, czy efektami cząsteczkowymi. To wszystko jest - tylko opakowane w bardzo nieprzesadzonym klimacie.
Na wojenny front wskoczycie za jedyne 60,34 zł. Do 13 marca trwa oferta promocyjna na ten tytuł na platformie Steam. Codziennie w strzelance bawi się w szczycie kilka tysięcy realnych graczy.
Kultowy StarCraft jako gra planszowa. Ruszyła sprzedaż Founders Edition!
StarCraft to prawdziwa legenda w świecie gamingu. Produkcja, która definiowana gatunek strategii czasu rzeczywistego, doczeka się swojej własnej planszowej edycji. Ruszyła już przedsprzedaż na zakup gry StarCraft: Tabletop Miniatures Game, a fani mają niezbywalną okazję do nabycia zestawów startowych w wersjach Founders Edition.
Świat gier planszowych wiele razy już doczekał się adaptacji i przeniesienia popularnych produkcji gamingowych na planszę. Stało się to nawet z wyraźnym polskim akcentem. Dość wspomnieć, że swoje planszowe dzieła otrzymało uniwersum Wiedźmina, a teraz fani z niecierpliwością wyczekują na nadejście planszowego Cyberpunka, który rozbił bank w serwisie Gamefound, gromadząc na koncie w ramach kampanii społecznościowej prawie 11 milionów dolarów.
Wkrótce wyjątkowa okazja do zatopienia się w planszowej międzygwiezdnej wojnie zrodzi się dla entuzjastów uniwersum StarCrafta. Esportowa legenda, która definiowała segment RTS-ów, doczeka się własnej planszowej adaptacji. StarCraft: Tabletop Miniatures Games to projekt realizowany przez polski zespół Archon Studio w pełnej współpracy z Blizzard Entertainment.
Właśnie ruszyła oficjalna przedsprzedaż na limitowane zestawy starter setów tej gry w wersjach Founders Edition, które będą do nabycia tylko przez określony czas. W zależności od konkretnej paczki ceny wahają się w przedziale 399 do nawet 2450 zł. Starter packi wyróżniają się przede wszystkim dostępnością poszczególnych armii StarCrafta. Dostępne są do nabycia za pośrednictwem oficjalnej strony gry.
W StarCraft: TMG przejmiemy dowodzenie nad trzema potężnymi rasami: Terranami, Protossami i Zergami, by poprowadzić je do podboju galaktyki. Sama produkcja w planszowej wersji skoncentruje się na tym, co stanowi sól rozgrywki w oryginalnym StarCrafcie. Możecie liczyć na dynamiczne, taktyczne bitwy, a wszystko w akompaniamencie rozbudowanych mechanik i figurek z bohaterami oraz opcjami personalizacji poszczególnej frakcji.
StarCraft: TMG pozostanie wierny kultowej serii i podobnie jak tam, pozwoli na rozgrywkę (pojedynki) między dwoma graczami. Sami twórcy piszą, iż "gra kładzie większy nacisk na taktykę niż na długofalową strategię. Dzięki temu obaj gracze mają więcej możliwości reagowania na wydarzenia na polu bitwy i odwracania losów rozgrywki".
Czas jednej partii ma oscylować w granicach od jednej do nawet dwóch godzin. Dostawy do pierwszych szczęśliwców mają być realizowane jeszcze w tym kwartale. Początkowo gra dostępna będzie jedynie w j. angielskim. Z czasem twórcy planują rozwinięcie produkcji do innych języków.
Nowy serial Prime Video nie zachwyci nikogo. "Like a dragon: Yakuza" powstała bez powoduINTERIA.PL
Gracze mogą wybrać jeden z sześciu modeli samochodów i zmierzyć się z dwiema trasami inspirowanymi polskimi drogami tamtych lat. Kolejna odsłona całorocznej kampanii "Razem nam po drodze" stanowi symboliczne połączenie dwóch światów - cyfrowej pasji i realnych doświadczeń za kierownicą.
1996: wspólny punkt startu
Rok 1996 był symbolem przyspieszenia - zarówno w świecie gier, jak i motoryzacji. W latach 90. Continental rozwijał zaawansowane mieszanki gumowe i technologie poprawiające przyczepność oraz trwałość opon, odpowiadając na rosnące wymagania rynku. W tym samym czasie gry wyścigowe (m.in na kultowych Pegasusach) definiowały marzenia młodych kierowców.
W naszej grze stworzonej z okazji jubileuszu marki chcieliśmy pokazać, że emocje są ponadczasowe. Tak jak w latach 90. z zapartym tchem ścigaliśmy się w 8-bitowych wyścigach arcade, tak dziś wyruszamy w realne trasy, oczekując bezpieczeństwa i niezawodności. Gra w stylu retro jest dla nas symbolem 30 lat wspólnej drogi z polskimi kierowcami. Łączy pokolenia tych, którzy pamiętają pierwsze konsole, i tych, którzy odkrywają retro na nowo na współczesnych platformach. Oba pokolenia łączy pasja do motoryzacji i pokonywanie tysięcy wspólnych kilometrów.
Trend nostalgii i miłości do tego, co sprawdzone
Powrót do retro nie jest przypadkowy. To globalny trend, który wraca do łask. Młodzi gracze coraz chętniej wracają do prostoty 8-bitów, tak jak konsumenci coraz częściej cenią trwałość i jakość produktów, które "zostawiają ślad" na lata. Te gry były niezawodne, dawały mnóstwo radości, łączyły wszystkich niezależnie od wieku.
Retro-gaming jest intuicyjny - włączasz i grasz. Opony Continental są projektowane z podobną filozofią: dostępne dla każdego typu pojazdu i kierowcy, niezależnie od doświadczenia czy stylu jazdy. Gra retro by Continental zaprojektowana w pixelartowym stylu to także symboliczna opowieść o śladzie - tym cyfrowym, zapisanym w pamięci pokoleń, jak i tym realnym, pozostawianym na drogach.
W grze wykorzystaliśmy takie egzemplarze aut jak Polonez Caro 2000 GLE z 1993 roku, Polonez Coupe 2000 z 1983 roku, Fiat 126p 650 z 1978 roku czy Tarpan 233 Pick-up z 1976 roku.
Gra, która łączy pokolenia
"Droga do retro rywalizacji" to nie tylko forma rozrywki. To zaproszenie do wspólnego świętowania 30 lat marki w Polsce: w duchu nostalgii, innowacji i pasji do motoryzacji. Projekt ma pokazać, że mimo upływu trzech dekad jedno pozostaje niezmienne - radość z jazdy i emocje towarzyszące drodze.
Wystarczy, że gracz wybierze auto oraz ustawi trasę jazdy. Zrobi to korzystając jedynie ze strzałek kierunkowych klawiatury lub w wersji mobilnej dotykając ekranu smartfona. Co ciekawe, po drodze m.in. zobaczy bilboardymarki Continental. Gracze mogą ze sobą rywalizować. W grze webowej będzie prowadzona także tabela wyników prezentująca najlepsze czasy zawodników. Aby jednak trafić do tabeli, ważne by przejechać trasę w dobrym czasie, bez uszkodzenia auta.
Dodatkowo, w grze zaimplementowano muzyczny soundruck w duchu Synthwave z lat 80. XXI wieku.
Gra dostępna jest na specjalnie zaprojektowanej stronie internetowej stworzonej z okazji jubileuszu firmy i gromadzącej 30 dróg na 30 lat: https://razemnampodrodze.pl/pl/drogi/droga-do-retro-rywalizacji
Bez tego żadna produkcja nie byłaby kompletna! Czasem to prawdziwe dzieła sztuki INTERIA.PL
Na pierwszy rzut oka wygląda niepozornie. Niewielka, lekka, bez podświetlenia i bez rozbudowanego zestawu klawiszy. Logitech Pebble Keys 2 K380s nawet nie próbuje udawać sprzętu klasy premium. Jego atuty nie tkwią w kosmicznym designie, ale mobilności i cenie - w szczególności ostatni czynnik, dla wielu użytkowników, może okazać się zaskakująco atrakcyjny.
Ten zestaw Lego to spełnienie mokrych snów wielu fanów!
Lego coraz mocniej uderza w nostalgiczne noty, wywołując wśród graczy ogromne pokłady sentymentu. Jeszcze w tym roku na rynku ma zadebiutować absolutnie wyjątkowy zestaw kierowany przede wszystkim do gorliwych fanów PlayStation. To zbudowana z klocków Lego replika kultowej 32-bitowej konsoli PlayStation 1.
LEGOAFP
Lego ewidentnie upodobało sobie rekonstruowanie gamingowych konsol. Duński producent całkiem niedawno wypuścił unikalny zestaw Lego Game Boy sygnowany numerem 72046. To replika oryginalnej konsolki odwzorowana w skali 1 do 1 zawierająca realistyczne detale na czele z padem kierunkowym czy przyciskami funkcyjnymi oraz specjalnym gniazdem na Game Paki.
Lego nie ustaje w wysiłkach, by dostarczyć na rynek kolejny ciekawy produkt dla entuzjastów konsolowej rozrywki. Przedsiębiorstwo tym razem pod celownik bierze prawdziwą legendę wśród konsol, czyli PlayStation 1. W grudniu tego roku ma zadebiutować zestaw, który do czerwoności rozgrzeje fanów gamingu.
PlayStation 1materiały źródłowe
Tak przynajmniej wynika z najnowszego przecieku hulającego po sieci. Lego PlayStation 1 to zestaw z numerem 72306. Udało się potwierdzić, że produkt będzie składać się z 1911 elementów. To prawie pięć razy więcej niż replika konsolki Game Boy zrealizowana przez Lego.
Taki zestaw wyceniony zostanie na 159,99 dolarów, czyli zapewne około 600 zł na polskim rynku. Po złożeniu wszystkich komponentów otrzymamy wiernie odwzorowaną przy pomocy klocków konsolę oraz dedykowany do niej kontroler. Nie wiadomo jednak, czy będzie to całość kompletu, czy Lego pokusi się o jeszcze inne dodatkowe ciekawe elementy ubarwiające zestaw.
Lego PlayStation 1 to może być prawdziwa gratka dla kolekcjonerów. Zupełnie nie zdziwi nas, jeśli taki zestaw wyprzeda się w mgnieniu oka. PlayStation 1 to prawdziwa ikona elektronicznej rozrywki. Konsola debiutowała w 1994 roku i okazała się takim hitem, że trafiła do ponad 100 milionów klientów na całym świecie.
Bez tego żadna produkcja nie byłaby kompletna! Czasem to prawdziwe dzieła sztuki INTERIA.PL
Do tętniącej życiem krainy Pywel wkroczymy już 19 marca. Pearl Abyss szykuje się do wyczekiwanego debiutu, więc właśnie wtedy poznamy odpowiedzi na kluczowe i palące graczy problemy. Czy Crimson Desert faktycznie okaże się hitem i jedną z największych produkcji roku?
Warto zapoznać się z przedstawionymi wymaganiami sprzętowymi, które prezentują się następująco:
Wymagania Crimson Desert na platformie PC:
Nie da się ukryć, że twórcy zaskoczyli. W niskich wymaganiach, które rzekomo mają pozwolić na rozgrywkę w rozdzielczości FULL HD i 30 klatkach na sekundę, znajdują się nie najnowsze już karty graficzne RX 6500 XT / GeForce GTX 1660 oraz procesory Ryzen 5 2600X / Intel i5-8500.
Crimson Desert - wymagania na PCmateriały źródłowe
Zalecana konfiguracja, czyli tak naprawdę taki złoty środek, z którego zapewne skorzysta najwięcej użytkowników, też nie powinien przerazić. Wysokie wymagania brylują w dwóch najwyższych ustawieniach graficznych - tutaj musimy już dysponować bardzo wydajnym sprzętem.
To, co jednak może nieco przerazić graczy, to konieczność posiadania 150 GB wolnej przestrzeni dyskowej. Dobijamy więc do progu gamingowych rekordzistów, jeśli chodzi o pochłanianie zasobów dysku.
Wymagania Crimson Desert na konsolach Xbox i PlayStation:
Tutaj sytuacja prezentuje się całkiem odmiennie w zależności od konsoli na której gramy. Identycznie wyglądają wymagania PlayStation 5 i Xbox Series S. Na tych dwóch urządzeniach możemy ustawić jeden z trzech trybów - wedle naszych preferencji i upodobań. Spójrzcie na pełną tabelkę poniżej.
Crimson Desert - wymagania na konsolachmateriały źródłowe
Na pewne półśrodki trzeba będzie pójść w przypadku najmniej wydajnej konsoli Xbox Series S. Przy rozdzielczości 1080p gracze mogą liczyć jedynie na 30 FPS-ów VSync przy wyłączonym raytracingu.
Wymagania Crimson Desert na Rog Xbox Ally X/S:
Zaprezentowane wymagania, podobnie jak w przypadku komputerów, uwzględniają przeprowadzone wewnętrzne testy przez zespół Crimson Desert.
Crimson Desert - wymagania na Rog Xbox Allymateriały źródłowe
Wymagania Crimson Desert na urządzeniach Mac:
Crimson Desert - wymagania na Macmateriały źródłowe
Bez tego żadna produkcja nie byłaby kompletna! Czasem to prawdziwe dzieła sztuki INTERIA.PL
Zanim przejdziemy do listy najciekawszych i najsilniejszych Pokemonów, chcemy podkreślić, co dokładnie czyni jednostki mocnymi w Pokemon Fire Red & Leaf Green. Jako jedna z pierwszych gier całej marki, FRLG ma kilka bardzo specyficznych mechanik, w tym znaczenie statystyki ataku specjalnego i fizycznego. Powyżej możecie zobaczyć obszerny materiał dokładnie tłumaczący wszystkie kluczowe rozwiązania, a my wytłumaczymy cały problem po krótce.
Ataki Special i Physical działają nieco inaczej niż we współczesnych odsłonach serii Pokemon. Ataki Special w Pokemon Fire Red & Leaf Green to ataki Fire, Water, Electric, Grass, Ice, Psychic, Dark oraz Dragon. Ataki Physical to wszystkie pozostałe typy. Jeżeli zaatakujemy typem Fire, jego siła będzie zależna od statystyki ataku Special naszego Pokemona, a nie Physical.
Co to oznacza w praktyce? Weźmy za przykład Snorlaxa - 110 ataku Physical i ataku Special. Snorlax jest dosyć wszechstronną jednostką, którą możemy nauczyć ataków typu Fire, Electric czy nawet Water, ale wszystkie z nich będą czerpać siłę ze statystyki ataku Special, znacznie niższą od Physical. Snorlax, o którym za chwilę powiemy szerzej, prawdziwy pogrom będzie siać atakami pokroju Earthquake czy Body Slam.
Jednym z najbardziej paradoksalnych przypadków tej dziwnej reguły jest Gyarados, wodny Pokemon z atakiem Physical o wartości 125 i atakiem Special w wysokości 100. Fizyczny atak słynnej ewolucji Magikarpa jest ogromny, jeden z największych w grze, ale większość jego umiejętności jest typu Water, więc ich siła bierze się ze statystyki Special ataku.
Pokemon Fire Red & Leaf GreenINTERIA.PL
Ta nietypowa zasada jest często jednym z głównych powodów, dlaczego poniższe Pokemony znalazły się na dzisiejszej liście i definiuje ona najsilniejszy moveset dla danej jednostki.
Nidoking
Przepis na prosty i przyjemny wczesny etap gry. Nidorana można złapać bardzo szybko, nawet na 6 poziomie, uczynić go częścią drużyny i stopniowo levelować. Już na 16 Nidoran ewoluuje w Nidorino i na tym samym poziomie można użyć na nim Moon Stone'a (do znalezienia w Mt. Stone), który zamienia go w Nidokinga.
Chociaż rozważyć można dokonanie finalnej ewolucji dopiero na 22 lub 23 poziomie, bardzo szybko możemy dostać w swoje ręce silną, wszechstronną jednostkę. Thrash przeniesie Was przez większość early game'u, a później Nidokinga można wyposażyć w Ice Beam czy Earthquake, jedne z najlepszych ataków w grze.
Lapras
Jedna z najlepszych wodnych jednostek w Pokemon Fire Red & Leaf Green trafia w nasze ręce całkowicie za darmo, jako prezent od pracownika Silph Co. na siódmym piętrze Saffron City. Lapras nie jest może aż tak silny jak Starmie, ale jest świetną alternatywą dla posiadaczy wersji Fire Red. Ma solidną liczbę punktów zdrowia, można nauczyć go Surf, jednej z najważniejszych umiejętności w grze, oraz Ice Beam, dzięki czemu Lapras bez problemu poradzi sobie z wieloma Pokemonami różnych typów.
Jolteon
Podobnie jak Lapras, Eevee trafia w nasze ręce jako prezent, w tym przypadku w formie Poke Balla w ogromnej rezydencji w Celadon City. W tym samym mieście, w sklepie Celadon Department Store, możemy później kupić Thunder Stone (lub znaleźć go w Power Plant) i uroczego, drobnego liska ewoluować w potężnego, naładowanego energią, żółtego rysia.
Jolteon to doskonała opcja dla wszystkich, którzy nie planują używać Zapdosa. Lub dla osób szukających alternatyw zanim będzie można złapać go na 50 poziomie. Ma aż 110 Special Attacku, 130 Speeda i uczy się ataku Bite (bardzo przydatny typ Dark). Dostajecie szybką, bardzo ofensywną jednostkę, która jest w stanie pojedynczym atakiem zmieść z powierzchni ziemi wielu rywali.
Arcanine
Ekskluzywny dla edycji Fire Red Arcanine to jeden z najsilniejszych Pokemonów w całym Pokemon FRLG. Bardzo wyrównane, wysokie statystyki, szeroki zakres ataków i wysoka prędkość. Jego jedyny problem to fakt, że Growlithe uczy się Flamethrowera, kluczowej umiejętności, dopiero na poziomie 49 lub 50. Najlepiej jest poczekać do tego momentu z ewolucją poprzez Fire Stone (do kupienia w Celadon Department Store). Po ewolucji Arcanine odblokowuje również Extreme Speed i staje się istną potęgą zdolną do naprawdę imponujących wyczynów.
Dla posiadaczy wersji Leaf Green, którzy nie zdecydowali się na Charmeleona na początku swojej przygody z grą, najlepszą alternatywą jest Ninetales. Jego proces ewolucji jest znacznie prostszy, ma dobre statystyki i dużo szybciej odblokowuje ważny dla jednostek typu Fire Flamethrower.
Snorlax
Proces zdobycia Snorlaxa w Pokemon Fire Red & Leaf Green jest nieco dłuższy, ale podobnie jak w przypadku Laprasa i Eevee, gwarantowany. Snorlaxa spotkacie na Route 12 lub 16. Śpiącego na środku drogi giganta trzeba obudzić poprzez Poke Flute, który zdobywa się od Mr. Fuji w Lavender Town. Kiedy go obudzicie, do waszej drużyny trafia jeden z najbardziej wyjątkowych Pokemonów w całej grze.
Snorlax ma 160 punktów zdrowia oraz 110 ataku fizycznego. Jest wolny, ale może przeżyć mnóstwo ataków ze strony rywali, a dzięki umiejętności Rest - zdrzemnąć się i odnowić całe HP. Snorlax jest niczym tank w grach MMORPG, który stoi na froncie i przyjmuje na siebie ciosy. Wyposażony w Body Slam czy Hyper Beam jest jednak również w stanie zadać bardzo duże obrażenia.
Dla wielu Pokemon Fire Red & Leaf Green to nostalgiczna podróż do przeszłości i "meta" czy balans poszczególnych Pokemonów nie będzie miał większego znaczenia. I bardzo dobrze. Grajcie, cieszcie się wielkim powrotem ponad 20-letniej produkcji i wybierajcie te Pokemony, które pokochaliście w czasach swojego dzieciństwa. Powyższa lista to tylko sugestia dla tych, którzy chcą odrobiny różnorodności i zastanawiają się im, jakie potężne jednostki umknęły im w czasach GameBoya.
Bez tego żadna produkcja nie byłaby kompletna! Czasem to prawdziwe dzieła sztuki INTERIA.PL
Do niezwykle długiej już listy urządzeń, na których można odpalić grę Doom można teraz dopisać telefon stacjonarny. O ile oczywiście posiada on jakikolwiek wyświetlacz - bez tego cały trick się nie uda. Pewien człowiek o ksywie [0x19] przeportował w ten sposób tego klasycznego shootera na biurowy telefon Snom 360 - ten akurat model jest wyposażony w całkiem pokaźny ekran LCD.
Snom 360 jest telefonem z czasów, gdy raczkowała technologia VoIP (Voice Over Internet Protocol), a w ręce [0x19] wpadł model z 2005 roku. Z początku haker chciał się nim po prostu zwyczajnie pobawić, ale szybko doszedł do wniosku, że urządzenie pozwala na o wiele więcej. Analiza firmware pozwoliła mu dojść do wniosku, że urządzenie korzysta z systemu opartego o kernel Linuxa i chip MIPS, a stąd już prosta droga do kolejnych działań. Wybór padł oczywiście na próbę uruchomienia Dooma na monochromatycznym ekranie LCD. Napisałem "oczywiście", bo Doom to chyba najbardziej szeroko portowana gra, którą udało się uruchomić nawet na kiosku do zamówień w McDonaldzie.
Uruchomienie gry na telefonie oznaczało skompilowanie stworzonego na własne potrzeby firmware, pobranie lepszej wersji BusyBox (softu, który pozwala uruchomić wiele komend unixowych z poziomu jednego pliku wykonywalnego), oraz przebudowę doomgeneric (kolejny "ułatwiacz, tym razem portowanie gry) na cele tego niezwykłego projektu.
Po drodze było jeszcze zbadanie, jak działa odczyt klawiatury telefonu oraz budowa własnych sterowników ekranu LCD. Jak widzicie, żadna z tych rzeczy nie jest trywialna i raczej nie byłaby do ogarnięcia w 5 minut przez przeciętnego Kowalskiego. Efekt? Podejrzana wersja gry Doom, która ledwo działała na telefonie stacjonarnym z ledwo czytelnym wyświetlaczem LCD.
Doom uruchomiony na telefonie biurowym / źródło: https://0x19.co/materiały źródłowe
Portowanie Dooma to oczywiście przede wszystkim bardziej sprawdzian własnych umiejętności niż coś, co się robi z autentycznej potrzeby zagrania na czymś nietypowym. Wcześniej robiono to już m.in. na klockach Lego, słuchawkach bezprzewodowych i wspomnianym wcześniej kiosku McDonald's.
Marvel's Spider-Man 2 - ray tracing w akcji na konsoli PS5 ProINTERIA.PL
Najważniejsza różnica pomiędzy Pokemon Fire Red a Leaf Green to lista Pokemonów ekskluzywnych dla konkretnej wersji. Konkretne różnice prezentują się następująco:
Pokemony ekskluzywne dla Pokemon Fire Red:
Ekans
Arbok
Oddish
Gloom
Vileplume
Psyduck
Golduck
Growlithe
Arcanine
Shellder
Cloyster
Scyther
Electabuzz
Bellossom
Wooper
Quagsire
Murkrow
Qwilfish
Scizor
Delibird
Skarmory
Elekid
Deoxys (Attack Form)
Pokemony ekskluzywne dla Pokemon Leaf Green:
Sandshrew
Sandslash
Vulpix
Ninetales
Bellsprout
Weepinbell
Victreebel
Slowpoke
Slowbro
Staryu
Starmie
Magmar
Pinsir
Marill
Azumarill
Slowking
Misdreavus
Sneasel
Remoraid
Octillery
Mantine
Magby
Azurill
Deoxys (Defense Form)
Czy któryś z nich zasługuje na szczególną uwagę? Po stronie Leaf Green jest Starmie, uważana przez wielu za najlepszego Pokemona w całej grze. Ma aż 130 punktów prędkości, atakuje przed niemalże każdą inną jednostką, ma 100 Special Ataku i błyskawicznie zmiecie z planszy wielu innych rywali, zanim Ci w ogóle użyją jakiejś umiejętności. Defensywna forma Deoxysa również uchodzi za lepszą.
Po stronie Fire Red największą uwagę przykuwa Arcanine - bardzo silna, uniwersalna jednostka, która będzie siać spustoszenie w końcowej fazie gry. Choć nie ulega wątpliwości, że Ninetales to solidna alternatywa dla posiadaczy Leaf Green.
Ostatecznie decyzja sprowadza się do Pokemonów, które Was interesują najbardziej. Osobiście zawsze uwielbiałem Arcanine'a i niezależnie od jego siły w danej grze, trafia on do mojej drużyny i praktycznie zawsze wyklucza wybór Fire startera na początku rozgrywki. Golduck, bardzo dobry "HM Slave" to dodatkowy bonus, a Scyther, równie ikoniczna w moich oczach postać, na pewno zagości w mojej drużynie.
Z drugiej jednak stron, niektórzy mogą nie wyobrażać sobie swojej stałej piątki bez Sandslasha, Slowkinga czy Azurilla. Może pokuszą się o Starmie z uwagi na jej niewiarygodną siłę. Albo nie wybrali na początek Bulbasaura, rezygnują z Exeggutora i potrzebują Victreebela w swoim składzie.
Jak zdobyć ekskluzywne Pokemony?
Decyzja o wyborze pomiędzy Fire Red a Leaf Green jest o tyle istotna, że wymiana Pokemonami jest dosyć żmudnym procesem. Z innymi graczami możemy wymieniać się bowiem tylko lokalnie.
Dokładnie tak działało to 22 lata temu. Jeżeli jako posiadacz wersji Leaf Green chcieliście w swoim banku mieć Arcanine'a, Golducka albo Scythera, musieliście uśmiechnąć się do kolekcji z edycją Fire Red, poprosić go o złapanie ekskluzywnych Pokemonów, a później spotkać się z nimi w rzeczywistości. Podłączaliście do swoich GameBoyów kabelki, wybieraliście odpowiednie Pokemony i mogliście uzupełnić swój Pokedex.
Chociaż w przypadku wymiany pomiędzy Nintendo Switchami nie są potrzebne żadne kabelki, aby położyć swoje ręce na ekskluzywnych Pokemonach, trzeba handlować lokalnie. Jeżeli nie macie znajomych z nowym handheldem Nintendo, którzy również zdecydowali się na grę w Pokemon Fire Red a Leaf Green i nie posiadają innej wersji gry od Was, lepiej pogodzić się z faktem, że Wasza drużyna musi ograniczyć się Pokemonów dostępnych w wybranej przez Was edycji.
Pokemon Home
W społeczności Pokemon głośniej mówiło się ostatnio o fakcie, że Pokemon Fire Red a Leaf Green ma być w przyszłości kompatybilne z Pokemon Home. Jest to platforma dla wszystkich fanów marki, która pozwala przerzucać do wirtualnego banku zdobyte w różnych grach Pokemony. W ten sposób wszystkie Wasze jednostki mogą być w jednym miejscu i zostają zapisane w chmurze. Jeśli stracicie więc kopię gry, macie dostęp do całej swojej kolekcji.
Niestety Pokemon Home dla Fire Red & Leaf Green nie pozwala na wymianę Pokemonami z różnych edycji, jak i przerzucanie zdobytych Pokemonów z powrotem do którejś z wersji gry. Można przesyłać swoje jednostki tylko w jedną stronę - do Pokemon Home. W żaden sposób nie rozwiązuje to więc kwestii ograniczenia w wymianach z innymi graczami.
Digital Dragon 2025: Krakowskie święto gamedevuINTERIA.PLINTERIA.PL
Pokemon Fire Red & Leaf Green to nie remaster ani remake. To okazja dla nowych graczy, aby zapoznać się z początkami serii i okazja dla wszystkich weteranów, ówczesnych, szczęśliwych posiadaczy GameBoya na powrót do 22-letniej produkcji, która rozpoczynała ich miłość do całej marki Pokemon. Dostajemy tę samą grę, z czarnymi paskami po bokach ekranu, z drobnymi usprawnieniami i ułatwieniami, nieskażoną żadnym unowocześnieniem.
Grając w Pokemon Fire Red & Leaf Green szybko daje o sobie znać fakt, jak długą drogę przeszła cała ta seria. Stare Pokemony były po prostu inne. Szczególny nacisk kładły na eksplorację i nagradzanie ciekawości, czego brakuje we współczesnych produkcjach. W dzisiejszych czasach Pokemony to podążanie za ustaloną z góry ścieżką, okazjonalne zadania poboczne i konsekwentne poszerzanie swojego Pokedexu. Zbieramy nowe jednostki, levelujemy drużynę, pokonujemy Gymy, wędrujemy z miasta do miasta i w końcu oglądamy napisy końcowe.
Pokemon Fire Red & Leaf Green nie tłumaczy graczowi praktycznie nic, a jeśli coś tłumaczy, robi to w bardzo subtelny sposób, ubierając wskazówki w komunikaty na znakach drogowych albo rozmowy z przypadkowymi NPC. Gra subtelnie sugeruje, żeby zaglądać w każdy kąt, rozmawiać z każdą osobą napotykaną po drodze i walczyć z każdym trenem. Szybko wzbudza w nas uczucie, że następna walka lub rozmowa może być dla nas źródłem cennego przedmiotu, wartościowej porady albo jednej z najsilniejszych umiejętności w grze. Jesteśmy ciekawi świata i zaczynamy patrzeć na wszystkie detale.
Pokemon Fire Red & Leaf GreenINTERIA.PL
Co więcej, budowanie drużyny i stojąca za tym procesem strategia odgrywała w starszych odsłonach dużo większą rolę. Pokemon Fire Red & Leaf Green nie da się przejść paroma silnymi Pokemonami, wyposażonymi w najlepsze umiejętności. Trzeba zaplanować i skompletować pełną drużynę, która ma odpowiedź na większość typów Pokemonów w grze. Jest to mniej widoczne w początkowych etapach, ale zyskuje na znaczeniu, a ostatecznie na etapie endgame'u jesteśmy wręcz zmuszeni do tego, żeby zrozumieć dobrze zasady stojące za budowaniem drużyny i złożyć zespół, który jest zdolny podbić Ligę.
Bardzo przyjemną niespodzianką jest również fakt, że Game Freak zdecydowało się udostępnić posiadaczom Nintendo Switcha Pokemon Fire Red & Leaf Green wzbogacone o całą zawartość endgame'ową. Po przejściu podstawowej wersji gry czekają nas jeszcze dziesiątki godzin rozgrywki, nawet jeśli waszym celem nie jest polowanie na shiny Pokemony lub ukończenie całego Pokedexu. W ramach FRLG zyskujemy również dostęp do Sevii Islands, gdzie złapać można niektóre Pokemony z drugiej i trzeciej generacji, jak i Trainer Tower, kolejne, wymagające wyzwanie mające na celu zachęcić gracza do stworzenia jak najbardziej skutecznej drużyny.
Równie ekscytującą atrakcją, szczególnie dla osób, które grały wcześniej w Pokemon Fire Red & Leaf Green, jest dostęp do Birth Island oraz Naval Island. Można na nich złapać legendarne Pokemony Ho-Oh, Lugię oraz Deoxysa, które wcześniej były ekskluzywne dla specjalnych wydarzeń w prawdziwym życiu. Pokemon Fire Red & Leaf Green na Nintendo Switch jest więc edycją "definitywną", kompletną grą mającą na celu zaoferować graczom wszystko, co tylko miała w swoim rękawie ta produkcja.
Oldschool pełną gębą
Powrót do 22-letniej produkcji bez żadnych, drastycznych zmian ma jednak również swoje słabsze strony. Bardzo widoczne będzie to dla osób, które do tej pory miały styczność głównie z nowszymi odsłonami serii, takimi jak X&Y, Sword & Shield czy z serią Legends. W porównaniu do wielu tych produkcji Pokemon Fire Red & Leaf Green nie tylko wygląda staro, co jest oczywiście nieuniknione, ale jest również bogate w liczne, przestarzałe mechaniki.
Najlepszym tego przykładem jest grind, jaki stoi za levelowaniem całej drużyny. Standardem w grach Pokemon od wielu lat jest tzw. "EXP Share" - po skończonej walce wszystkie jednostki w aktywnej drużynie otrzymują jakąś część uzyskanych punktów doświadczenia. Pokemony uczestniczące w walce dostają ich więcej, ale cała reszta też dostaje coś w zamian za przesiadywanie na ławce rezerwowych. W ten sposób możemy stopniowo, pasywnie levelować całą drużynę i trzymać wszystkie Pokemony na podobnym poziomie, nie wkładając w to wiele wysiłku.
Levelowanie w Pokemon Fire Red & Leaf Green to długi i często żmudny grind. Za złapanie Pokemona nie dostajemy żadnych punktów EXP, a po skończonej walce (o ile któryś z Pokemonów nie otrzymał przedmiotu EXP Share) doświadczenie dostają tylko Ci, którzy brali czynny udział w pojedynku. Levelowanie słabszych Pokemonów oznacza więc wyjmowanie ich do walki, chowanie do rezerwy na rzecz mocniejszej jednostki i dopiero nią pokonywanie rywala. Fire Red & Leaf Green na szczęście uprościły nieco ten proces, pozwalając na powtarzanie walk z trenerami, ale wciąż może być to dużym zaskoczeniem dla nowych fanów serii.
Pokemon Fire Red & Leaf GreenINTERIA.PL
Trudniej jest usuwać umiejętności z Pokemonów, z pieniędzmi początkowo nie jest aż tak łatwo, HM-y są niezbędne do progresu w grze, a ™-ów można użyć raz, na jednym Pokemonie. Wszystkie te rzeczy to żadna nowość dla weteranów, ale biorąc pod uwagę, jak wiele zmieniło się na przestrzeni ostatnich dwóch dekad w gamingu, znacząco zwiększają one również barierę wejścia do Pokemon Fire Red & Leaf Green i mogą zniechęcić niektórych graczy oczekujących bardziej nowoczesnego, odświeżonego gameplayu.
Więcej zmian i usprawnień?
Czy Game Freak powinno pokusić się o remake Pokemon Fire Red & Leaf Green? Odświeżyć przestarzałe mechaniki, zmniejszyć barierę wejścia i stworzyć bardziej nowoczesne doświadczenie, bliższe współczesnym Pokemonom? Trudno powiedzieć. Chociaż osobiście bym tego nie chciał i dużo bardziej wolę cofnąć się te 22 lata i przypomnieć sobie czasy GameBoya, mimo licznych trudności i tony grindu, rozumiem, że od tak głośnego powrotu można by oczekiwać więcej.
Moim największym zarzutem wobec Pokemon Fire Red & Leaf Green są wyłącznie lokalne wymiany pomiędzy innymi graczami. Zdobycie ekskluzywnych Pokemonów jest znacznie trudniejsze, a czasy kiedy wszyscy w szkole posiadali GameBoye i wzajemnie przesyłali sobie różne jednostki dawno minęły. Teraz w potencjalne wymiany trzeba włożyć znacznie więcej wysiłku i gdyby umożliwiono wymiany online, w grze zostałaby prawdopodobnie większa część społeczności. Jeśli, zgodnie z dotychczasowymi spekulacjami, nawet integracja z Pokemon Home nie rozwiąże tego problemu, będzie to bardziej kolejne świadectwo lenistwa Game Freak, a nie świadomej decyzji deweloperów.
Drobne zarzuty wobec wymiany Pokemonów z innymi graczami nie zmieniają faktu, że Pokemon Fire Red & Leaf Green to źródło mnóstwa frajdy i doskonała gra dla nowych i starych fanów marki. Po kilku ostatnich odsłonach serii jeszcze mocniej utwierdziłem się w przekonaniu, że jest to jedna z najlepszych części w historii, do której wraca się zarówno z toną sentymenty, jak i ogromną przyjemnością. Co najważniejsze - w Pokemon Fire Red & Leaf Green można po prostu zagrać, na współczesnej platformie. Bez emulatorów, polowania na 20-letnie kopie gry czy mrużenia oczu przy malutkim ekranie GameBoya. Mam szczerą nadzieję, że jest to zwiastun kolejnych portów, które pozwolą jeszcze większej grupie graczy przekonać się, jak wyglądały początki tej legendarne marki.
Pokemon Fire Red & Leaf Green
Plusy
Jedna z najlepszych odsłon całej serii
Pełna wersja gry - wraz z rozwiniętym endgame’m
Pokemony z eventów można łapać
Niska bariera wejścia i przystępna cena
Minusy
Nic nowego
Wymiana z innymi graczami tylko lokalnie
Ocena redakcji80/100
Marvel's Spider-Man 2 - ray tracing w akcji na konsoli PS5 ProINTERIA.PL
Polak najbardziej obiecującym graczem Counter-Strike'a 2? Duże wyróżnienie
Polska jest jednym z najbardziej zaangażowanych krajów na scenie Counter-Strike'a. Dotyczy to zarówno imponująco dużej bazy graczy w produkcji Valve'a oraz historii sukcesów. Od kilku lat jednak polscy profesjonaliści są w widocznym kryzysie. Jednak jest widoczne światełko w tunelu. Redakcja HLTV.org przyznała ważne wyróżnienie polskiemu nastolatkowi.
Jest nadzieja dla polskiej sceny Counter-StrikeMICHAEL MATTHEYDPA
Widoczny kryzys polskiej sceny Counter-Strike'a
Polska scena Counter-Strike nie jest w najlepszej kondycji w ostatnich latach. Wprawdzie nasi reprezentanci znajdują się w składach kilku mocnych drużyn, lecz te nie wygrywają czołowych turniejów. Team Liquid z dwoma naszymi rodakami - ultimatem oraz siuhym, FaZe Clan z jcobbbem oraz Filipem "NEO" Kubskim na stanowisku trenera czy GamerLegion, gdzie niedawno powrócił snax są dosyć dalekie od wygrywania najważniejszych rozgrywek. Nasz kraj nie ma również liczącej się drużyny w ścisłej czołówce światowej.
To wszystko skutkuje tym, że Polacy nieco mniej interesują się rozgrywkami turniejowymi, gdyż sukcesy są zawsze najlepszym motorem napędowym. Jednak to nie oznacza, że nie ma w Polsce utalentowanych zawodników. Jednym z najbardziej obiecujących polskich graczy w Counter-Strike'u 2 jest 19-letni Kacper "xKacpersky" Gabara. Otrzymał on niedawno bardzo prestiżowe wyróżnienie, które może mu otworzyć drzwi do wielkiej kariery.
Polak wyróżniony przez słynną redakcję
Gabara swoją profesjonalną karierę rozpoczynał w mało znanej organizacji Illusion Esports, gdy miał zaledwie 17 lat. Polak szybko został zauważony i już w październiku 2023 roku podpisał umowę ze znaną fińską drużyną ENCE. Wówczas w składzie znajdowali się również inni polscy zawodnicy, co ułatwiło Gabarze aklimatyzację w zespole. Nastolatek w wakacje ubiegłego roku nieco niespodziewanie opuścił ENCE i przeniósł się na zasadzie wypożyczenia do legendarnego Ninjas in Pyjamas.
Polak szybko zaczął tam imponować swoimi umiejętnościami, co zwróciło uwagę międzynarodowych ekspertów. Teraz został dostrzeżony przez redakcję uznanego serwisu HLTV.org. Wspomniana redakcja co miesiąc publikuje ranking najbardziej obiecujących młodych zawodników CS2 ze światowej sceny. Na pierwszym miejscu tego zestawienia znalazł się właśnie xKacpersky. Polak wyprzedził m.in. przedstawicieli drużyny TheMongolz czy 100 Thieves.
Oprócz Gabary w najlepszej 50. znalazło się również miejsce dla innego Polaka - Alana "flayy" Krupy, który aktualnie gra w polskiej drużynie 9INE. Zatem przyszłość polskiego Counter-Strike'a 2 może być znacznie lepsza od teraźniejszości. Musimy trzymać kciuki za dalszy rozwój polskich graczy.
Nowy serial Prime Video nie zachwyci nikogo. "Like a dragon: Yakuza" powstała bez powoduINTERIA.PL
PlayStation Plus bez tajemnic na drugą połowę marca. Słynny informator, który myli się niesłychanie rzadko, po raz kolejny opublikował listę gier, które trafią do biblioteki usługi już za siedem dni. Lista obejmuje bardzo zróżnicowany wachlarz tytułów.
PlayStation Plusmateriały prasowe
Niestety ten materiał zaczniemy od mniej przyjemnych informacji. Jeśli gracie na PlayStation i śledzicie newsy o tej tematyce, to zapewne w ostatnich dniach dotarły do Was plotki o nadejściu Final Fantasy XVI i Dragon's Dogma 2 do PS Plusa. To się najprawdopodobniej nie wydarzy - tak wynika z relacji billbil-kuna.
Ceniony informator opublikował za to listę tytułów, które zasilą katalog PlayStation Plus już 17 marca. I tutaj szykuje się solidna gratka dla milionów abonentów. Wszyscy subskrybenci PS Plus Extra i wyższych planów pograją w sporo hitów:
Warhammer 40,000: Space Marine 2 (PS5)
Persona 5 Royal (PS5 | PS4)
Madden NFL 26 (PS5)
Metal Eden (PS5)
The Lord of the Rings: Return to Moria (PS5)
Astroneer (PS4)
Tak prezentuje się pełna lista, która wyciekła właśnie do sieci. Jak widać, do katalogu trafią nie tylko produkcje kierowane na PlayStation 5, ale także dwie pozycje przeznaczone do rozgrywki na starszych konsolach - Astronner i Persona 5 Royal.
W zestawieniu dość mocno wyróżnia się Warhammer 40k. Space Marine 2 oferuje bogatą kilkunastogodzinną kampanię fabularną, tryb operacji opartych na wykonywaniu misji PvE, ale solą rozgrywki jest moduł sieciowy do toczenia starć PvP. Omawiane dzieło to dosyć świeża pozycja, która powinna pochłonąć fanów tej kultowej serii bez reszty.
Na Warhammerze katalog się nie zamyka. Fani klimatycznych RPG-ów z turowym systemem walki nie przejdą zapewne obojętnie obok Persony 5 Royal. Dawka sportowych emocji czekać będzie na graczy w Madden NFL 26. Z kolei miłośnicy konwencji postapo będą mogli zanurzyć się na PS5 w Metal Eden.
Lista uwzględnia jeszcze ciekawą grę o krasnoludach osadzoną w klimacie Władców Pierścieni oraz Astroneer, wysoko ocenianą perełkę o międzyplanetarnej eksploracji.
Digital Dragon 2025: Krakowskie święto gamedevuINTERIA.PLINTERIA.PL