Widok czytania

Chińska porcelana i żyrandole na dnie morza. Ten wrak leżał tam blisko 300 lat

Przez setki lat spoczywał nienaruszony w całkowitych ciemnościach na głębokości 600 metrów. U wybrzeży Norwegii odkryto XVIII-wieczny wrak, który skrywa niespotykany dotąd w północnej Europie ładunek. Na dnie morza odnaleziono luksusowe towary, ale naukowców najbardziej intryguje jedno pytanie: co stało się z załogą?

Wrak statku, który przez setki lat spoczywał nietknięty na głębokości 600 metrów u południowych wybrzeży Norwegii, został niedawno odnaleziony przez właściciela firmy zajmującej się wydobyciem wraków. O odkryciu poinformowało Norweskie Muzeum Morskie, które od razu rozpoczęło prace archeologiczne. Statek, datowany na połowę XVIII wieku, przewoził wyjątkowy ładunek, niespotykany dotychczas w żadnym innym wraku w północnej Europie.

Wśród znalezisk znajdują się porcelanowe miski oraz kielichy, tekstylia, zboże, a także części żyrandoli. Wszystko to wydobywane jest z pomocą nowoczesnych dronów podwodnych, wyposażonych w kamery i robotyczne ramiona, które ostrożnie podnoszą artefakty z dna morza.

To znalezisko jest nie tylko niezwykłe, ale także ma ogromną wartość naukową i świadczy o ważnym postępie technologicznym w archeologii podwodnej - podkreślił norweski minister klimatu i środowiska, Andreas Bjelland Eriksen.

Prace na takiej głębokości to ogromne wyzwanie logistyczne i technologiczne. Zespół archeologów musi przez wiele godzin płynąć łodzią, by dotrzeć na miejsce, a następnie polegać na zdalnie sterowanych maszynach, które penetrują wrak w całkowitej ciemności. Każde wydobycie wymaga precyzji i ostrożności, ponieważ znaleziska są bardzo delikatne.

Misja wydobycia skarbów zależy nie tylko od zaawansowanego sprzętu, lecz także od dobrej pogody. Tak daleko od brzegu nie ma miejsca na pomyłki czy przestoje. Badacze podkreślają, że nie istnieją porównywalne projekty realizowane na takiej głębokości w północnej Europie, a każda kolejna operacja wymaga modyfikacji dotychczasowych metod archeologicznych.

Konstrukcja statku jest wciąż dobrze zachowana. Wrak stoi niemal pionowo na kile, a w pobliżu dziobu odnaleziono dwie kotwice i rury kotwiczne. Na rufie widoczny jest koniec stępki rufowej, jednak brakuje steru. Kadłub statku wciąż zachował swój kształt, z widocznymi elementami konstrukcyjnymi wewnętrznymi i zewnętrznymi. To, jak duża część statku jest zakopana w piasku i mule, pozostaje niejasne.

Nie odnaleziono żadnych armat, co sugeruje, że była to jednostka handlowa, a nie wojskowa. Wciąż nie wiadomo, co było przyczyną zatonięcia - czy była to burza, czy może inne dramatyczne wydarzenie na morzu. Statki tego typu miały zazwyczaj załogę liczącą pięć lub sześć osób. Tajemnicą pozostaje, czy załoga zdołała się uratować, czy też morze stało się ich ostatecznym miejscem spoczynku.

Wrak kryje w sobie niezwykłą kombinację ładunku - luksusowe żyrandole, prawdopodobnie pochodzenia niemieckiego lub angielskiego, chińską porcelanę oraz zboże.

Porcelana pochodzi z Chin i reprezentuje typowe dla epoki wyroby, które wówczas cieszyły się wielkim zainteresowaniem wśród europejskich elit oraz rodzącej się klasy średniej.

Interesującym znaleziskiem jest też kubek z pozostałością monogramu na spodzie, który może pomóc w identyfikacji właściciela lub klienta.

Wśród ładunku znalazło się także zboże, z którego próbki trafiły już do analizy DNA. Badacze chcą ustalić, czy pochodzi ono z regionu Morza Bałtyckiego, który w XVIII wieku był spichlerzem północnej Europy.

Na razie nie udało się ustalić, skąd dokładnie pochodził statek i dokąd zmierzał. Jedną z poszlak jest cegła z Lubeki, znaleziona w kuchni statku, jednak nie daje ona jednoznacznej odpowiedzi na pytanie o port macierzysty. Archeolodzy liczą, że kolejne znaleziska pozwolą ustalić trasę, jaką pokonała jednostka oraz jej nazwę.

Według zebranych dowodów statek zatonął około 1750 roku, w czasach głębokich przemian politycznych, gospodarczych i społecznych w północnej Europie. 

  •  

Czołowe zderzenie pod Iławą. Jedna osoba nie żyje, są ranni

  • Tragiczny wypadek na trasie Prątnica - Łążyn w województwie warmińsko-mazurskim. Komenda Powiatowa Policji w Iławie poinformowała, że po południu w wyniku czołowego zderzenia samochodów osobowych zginęła jedna osoba, a pięć zostało rannych.

    • Informacje lokalne i ogólnopolskie znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl

    Na drodze zderzyły się osobowe Audi i Volkswagen. W wypadku zginął kierowca pierwszego z pojazdów. To mężczyzna w wieku około 20 lat - przekazała w rozmowie z portalem infoilawa.pl mł. asp. Anna Sznarkowska z KPP w Iławie.

    Łącznie pięć osób trafiło do szpitala.

    Funkcjonariusze opublikowali zdjęcia z miejsca wypadku, na których widać, że jeden z pojazdów po uderzeniu wypadł poza jezdnię.

    Okoliczności zdarzenia są wyjaśniane pod nadzorem prokuratora.

Dalsza część artykułu pod materiałem video:

  •  

Wypatruj go w lesie już w czerwcu. To jeden z najsmaczniejszych grzybów w Polsce

Choć większość z nas kojarzy sezon na grzyby z jesiennymi borowikami i podgrzybkami, prawdziwy leśny rarytas pojawia się w lasach znacznie wcześniej. Już od czerwca pod dębami i bukami można znaleźć grzyba o wyjątkowym, orzechowym smaku i potężnych właściwościach prozdrowotnych. Wielu grzybiarzy omija go jednak z daleka z obawy przed groźną pomyłką. Sprawdź, jak rozpoznać ten letni przysmak i jak bezpiecznie wykorzystać go w swojej kuchni.

  • Gołąbek zielonawy to smaczny, jadalny grzyb, który pojawia się w polskich lasach już od czerwca aż do października.
  • Rośnie głównie w pobliżu dębów, buków i brzóz, a jego charakterystyczny zielonkawy kapelusz łatwo odróżnić od trujących gatunków.
  • Świetnie smakuje w zupach, sosach czy jajecznicach, a po obróbce termicznej zachowuje zwartą strukturę i orzechowy aromat.
  • Chcesz wiedzieć, jak go rozpoznać, zbierać i przygotować, by wyciągnąć z niego jak najwięcej smaku i zdrowia? Sprawdź cały artykuł!
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Gołąbek zielonawy (Russula virescens) to grzyb jadalny, który można spotkać w polskich lasach liściastych i mieszanych. Najchętniej rośnie w sąsiedztwie dębów, buków, grabów i brzóz, często tworząc mikoryzę z tymi gatunkami drzew.

Sezon na tego grzyba rozpoczyna się już w czerwcu i trwa aż do października, jednak najwięcej młodych owocników pojawia się w miesiącach letnich, szczególnie po umiarkowanych opadach deszczu.

Gołąbek zielonawy preferuje stanowiska słoneczne, gleby żyzne, wapienne lub gliniaste. Można go znaleźć zarówno głęboko w lesie, jak i na jego obrzeżach czy w pobliżu leśnych ścieżek.

Jedną z najbardziej charakterystycznych cech gołąbka zielonawego jest kapelusz o zielonkawym lub oliwkowozielonym zabarwieniu. U młodych okazów ma on kształt półkulisty, z czasem staje się spłaszczony i lekko zagłębiony w środku.

Kapelusz osiąga średnicę od 5 do 15 centymetrów. Blaszki są białe lub kremowe, dość grube i kruche. Trzon grzyba jest biały, masywny, pozbawiony pierścienia i pochwy, a jego miąższ nie zmienia koloru po uszkodzeniu i nie wydziela soku.

To właśnie te cechy pozwalają odróżnić gołąbka zielonawego od innych, często niebezpiecznych gatunków, takich jak muchomor sromotnikowy. Ten ostatni posiada pierścień oraz charakterystyczną pochwę u podstawy trzonu, a jego kapelusz pozostaje gładki lub łuskowaty.

Gołąbek zielonawy uchodzi za jeden z najsmaczniejszych grzybów jadalnych w Polsce. Jego miąższ ma łagodny, lekko orzechowy smak, pozbawiony goryczy, a po obróbce termicznej zachowuje zwartą strukturę i nie rozpada się. Grzyb doskonale sprawdza się w zupach, sosach, jajecznicach oraz jako składnik farszów i dań jednogarnkowych. Może być również marynowany lub stosowany jako dodatek do przetworów warzywnych.

Pod względem wartości odżywczych gołąbek zielonawy jest niskokaloryczny - w 100 gramach znajduje się około 20-35 kcal. Zawiera 2-5 proc. węglowodanów i 3-4 proc. białka, a także błonnik, potas, magnez, fosfor, żelazo i cynk. Wyróżnia się obecnością witamin z grupy B, niewielkich ilości witaminy C i D oraz związków fenolowych i fitosteroli o działaniu antyoksydacyjnym.

Gołąbek zielonawy, oprócz wysokich walorów kulinarnych, może korzystnie wpływać na zdrowie. Zawarte w nim polisacharydy, zwłaszcza beta-glukany, wspierają układ odpornościowy, stymulując aktywność komórek NK oraz makrofagów. Obecność błonnika pokarmowego reguluje pracę jelit, a związki fenolowe wykazują działanie przeciwzapalne i wspomagają ochronę błon śluzowych przewodu pokarmowego.

Fitosterole oraz polifenole mogą wspierać obniżanie poziomu cholesterolu we krwi, a potas pomaga utrzymać prawidłowe ciśnienie tętnicze. Należy jednak pamiętać, że grzyby nie powinny stanowić podstawowego źródła mikroelementów i witamin w diecie, lecz mogą być jej cennym urozmaiceniem.

Po zebraniu grzyby należy jak najszybciej oczyścić i schłodzić. Przechowywanie w temperaturze pokojowej powoduje szybki spadek jakości i wartości odżywczych.

Świeży gołąbek zielonawy doskonale sprawdza się w różnorodnych potrawach. Najlepiej smakuje w zupach grzybowych, sosach, jajecznicach czy jako składnik dań jednogarnkowych. W kuchni regionalnej bywa podawany z koperkiem, śmietaną i młodymi ziemniakami. Krótkie duszenie lub gotowanie w niewielkiej ilości tłuszczu roślinnego pozwala zachować jego lekko orzechowy aromat i wartości odżywcze.

Grzyb ten może być także marynowany, jednak nie poleca się jego suszenia ze względu na utratę walorów smakowych. Przed przygotowaniem należy dokładnie oczyścić kapelusz i trzon, usuwając wszelkie zanieczyszczenia i fragmenty uszkodzone.

Gołąbek zielonawy jest odpowiedni dla osób dorosłych o prawidłowo funkcjonującym przewodzie pokarmowym, które chcą urozmaicić swoją dietę o produkty bogate w mikroelementy. Z uwagi na niską kaloryczność i wysoką zawartość błonnika, może być włączony do diety osób dbających o linię. Osoby z alergiami grzybiczymi, chorobami wątroby lub przewodu pokarmowego powinny jednak zachować ostrożność i skonsultować się z lekarzem przed spożyciem.

  •  

To jedna z najpiękniejszych pereł Małopolski. Jej legenda mrozi krew w żyłach

Wznosi się dumnie na monumentalnej wapiennej skale pod Olkuszem w woj. małopolskim, będąc jednym z najpiękniejszych punktów na legendarnym Szlaku Orlich Gniazd. Zamek Rabsztyn od wieków zachwyca swoją architekturą i burzliwą historią, jednak jego mury skrywają coś więcej niż tylko wspomnienia o dawnych bitwach. Według lokalnych podań, głęboko pod ruinami spoczywa zaklęty świat, który budzi się do życia tylko raz w roku. Odkryj fascynujące dzieje "Kruczej Skały" i poznaj sekret, który od pokoleń elektryzuje poszukiwaczy tajemnic.

  • Ruiny zamku Rabsztyn w Małopolsce to prawdziwa perełka Szlaku Orlich Gniazd z fascynującą historią sięgającą XIII wieku.
  • Zamek, nazwa pochodzi od niemieckiego "Rabenstein", czyli "Krucza Skała", łączy średniowieczne mury z renesansowym pałacem rodu Bonerów.
  • Legenda mówi o ukrytym pod ruinami magicznym zamku z zaklętymi dziećmi i rycerzami, którzy budzą się tylko w Niedzielę Palmową.
  • Szlak Orlich Gniazd to 164 km pełne zamków, wspaniałych krajobrazów Jury Krakowsko-Częstochowskiej oraz dzikiej przyrody idealnej na piesze i rowerowe wyprawy.
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Wysoko na wapiennej skale w pobliżu Olkusza w woj. małopolskim wznoszą się ruiny zamku Rabsztyn, będącego jednym z najbardziej fascynujących obiektów na Szlaku Orlich Gniazd. Historia tej warowni, sięgająca średniowiecza, przeplata się z legendami i współczesnymi atrakcjami turystycznymi, przyciągając co roku rzesze odwiedzających.

Nazwa zamku Rabsztyn wywodzi się z niemieckiego "Rabenstein", co oznacza "Kruczą Skałę". To właśnie na tej wapiennej formacji już w drugiej połowie XIII wieku powstał pierwszy, górny zamek. Na początku była to niewielka, kamienna warownia z obronną wieżą, lecz z biegiem lat zamek rozbudowywano - w XIV wieku dobudowano zamek średni u podnóża skały, a następnie zamek dolny.

W XVI wieku zamek przeszedł w ręce rodu Bonerów, którzy nadali mu renesansowy charakter. To właśnie wtedy Rabsztyn stał się areną ważnych wydarzeń historycznych - w 1587 roku pod wodzą pułkownika Hawryły Hołubka, wraz z olkuskimi górnikami, obrońcy zamku pokonali oddziały zmierzające na pomoc arcyksięciu Maksymilianowi Habsburgowi, oblegającemu Kraków. Na przełomie XVI i XVII wieku w miejscu zamku dolnego wzniesiono renesansowy pałac, którego fragmenty przetrwały do dziś.

Niestety, zamek nie uniknął losu wielu polskich warowni - w 1657 roku został podpalony przez wycofujących się Szwedów, a w XIX wieku jego ruiny dodatkowo zniszczyli poszukiwacze skarbów.

Z zamkiem Rabsztyn wiąże się niezwykła legenda. Według opowieści, głęboko pod ruinami znajduje się drugi, piękny zamek, w którym w jednej z komnat stoją dwie dziecięce postacie zamienione w kamień - chłopiec z diamentowym pierścieniem i dziewczynka z perłowym naszyjnikiem. W sąsiednich komnatach śpią zaklęci rycerze. Raz do roku, w Niedzielę Palmową, kiedy z pobliskiego kościoła rozlega się bicie dzwonów, magiczny zamek budzi się do życia - pierścień na palcu chłopca obraca się, a w zamkowych salach rozbrzmiewają rozmowy, muzyka i gwar biesiadujących rycerzy.

Zamek Rabsztyn jest jednym z najważniejszych punktów na Szlaku Orlich Gniazd - jednym z najstarszych i najpiękniejszych szlaków turystycznych w Polsce. Trasa liczy blisko 164 kilometry i prowadzi przez malownicze zakątki Jury Krakowsko-Częstochowskiej, łącząc Kraków z Częstochową. Szlak wiedzie przez liczne zamki i warownie, wzniesione na wapiennych skałach w XIV wieku z inicjatywy króla Kazimierza Wielkiego, by chronić Małopolskę i szlaki handlowe przed zagrożeniem ze strony Śląska.

Na trasie Szlaku Orlich Gniazd znajduje się wiele niezwykłych obiektów, z których każdy ma swoją unikalną historię i legendy. Wśród nich warto wymienić:

  • Zamek Korzkiew - XV-wieczna warownia położona na wzgórzu nad rzeką Korzkiewką, z wysoką wieżą i pięknym widokiem na okolicę;
  • Ruiny Zamku w Ojcowie - rycerska twierdza nad Doliną Prądnika, której nazwa według legendy upamiętnia Władysława Łokietka, ojca Kazimierza Wielkiego;
  • Zamek w Pieskowej Skale - doskonale zachowana renesansowa perełka, z arkadowym dziedzińcem i włoskim ogrodem na tarasie nad urwiskiem;
  • Ruiny Zamku Rabsztyn - zamek o bogatej historii, którego renesansowy pałac i malownicze ruiny są dziś jedną z największych atrakcji regionu.

Na szlaku znajduje się kilkanaście zamków i ruin zamkowych, w tym:

  • Zamek Ogrodzieniec w Podzamczu: Największe i najbardziej spektakularne ruiny na całej trasie;
  • Zamek w Bobolicach: Całkowicie zrekonstruowana, prywatna królewska twierdza;
  • Zamki w Olsztynie, Mirowie i Smoleniu: Malownicze, surowe ruiny wtopione w jurajskie skały.

Szlak Orlich Gniazd to także Ojcowski Park Narodowy - najmniejszy polski park narodowy, przez który przebiega początkowy odcinek szlaku (w tym Dolina Prądnika i ruiny zamku w Ojcowie).

Szlak Orlich Gniazd to nie tylko zamki - to także niezwykłe krajobrazy, dzika przyroda i liczne szlaki piesze oraz rowerowe. Wysokie wzgórza, niedostępne skały i rozległe lasy tworzą niepowtarzalną atmosferę, która przyciąga zarówno miłośników historii, jak i aktywnego wypoczynku na łonie natury.

  •  

Szymon Marciniak wyróżniony. Polski arbiter wchodzi do gry na mundialu

  • Argentyna i Szymon Marciniak to nierozłączna para. Polski arbiter, decyzją FIFA, będzie sędziował pierwsze starcie "Albicelestes" na mundialu w Kanadzie, Meksyku i Stanach Zjednoczonych - podobnie jak ostatnie w Katarze, w którym podopieczni Lionela Scaloniego sięgnęli po tytuł.

    Szymon Marciniak został wyznaczony głównym arbitrem meczu piłkarskich mistrzostw świata pomiędzy Argentyną a Algierią. Spotkanie grupy J odbędzie się 17 czerwca o godz. 3:00 czasu polskiego w Kansas City.

    Jego asystentami na liniach będą Tomasz Listkiewicz oraz Adam Kupsik, natomiast sędzią technicznym - Campbell-Kirk Kawana-Waugh z Nowej Zelandii.

    Szymon Marciniak to jeden z najbardziej znanych i cenionych polskich sędziów piłkarskich na arenie międzynarodowej. Urodził się 7 stycznia 1981 roku w Płocku, a swoją karierę sędziowską rozpoczął w ekstraklasie w 2009 roku. Dwa lata później został arbitrem międzynarodowym FIFA.

    Polski arbiter regularnie prowadzi mecze najwyższej rangi, zarówno w rozgrywkach krajowych, jak i międzynarodowych. To trzeci turniej tej rangi w jego karierze - sędziował także podczas mistrzostw świata w Rosji w 2018 r. i w Katarze w 2022 r. Cztery lata temu prowadził finał, w którym Argentyna pokonała Francję w rzutach karnych.

    Dotychczas był arbitrem głównym w pięciu spotkaniach MŚ. 45-latek z Płocka sędziował także trzy mecze Euro 2016 we Francji i dwa mecze Euro 2024 w Niemczech.

    Znany jest z opanowania i umiejętności radzenia sobie w trudnych sytuacjach na boisku. Często chwalony jest za konsekwencję w podejmowaniu decyzji oraz dobrą komunikację z zawodnikami.

Dalsza część artykułu pod materiałem video:

  •  

Zełenski przyjedzie do Polski? Ukraiński deputowany zabrał głos

  • Zełenski przyjedzie do Polski? Ukraiński deputowany zabrał głos

    "Ma tam być" - stwierdził ukraiński deputowany Mykyta Poturajew, odnosząc się do ewentualnej wizyty Wołodymyra Zełenskiego w Gdańsku. W związku ze sporem o nadanie jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imienia "Bohaterów UPA", przyjazd ukraińskiego prezydenta do naszego kraju stanął pod znakiem zapytania.

    W dniach 25-26 czerwca polski rząd organizuje w Gdańsku Konferencję na rzecz Odbudowy Ukrainy (Ukraine Recovery Conference 2026). Jednym z gości wydarzenia miał być prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, jednak jego wizyta stanęła pod znakiem zapytania w związku ze sporem o nadanie jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imienia "Bohaterów UPA".

    Mykyta Poturajew, ukraiński deputowany z prezydenckiego ugrupowania Sługa Narodu, stwierdził w rozmowie z Polską Agencją Prasową, że prezydent Ukrainy "ma być" w Gdańsku. Są takie plany i wiem, że wszyscy (ukraińscy uczestnicy konferencji - przyp. red.) planujemy przyjazd. Chociaż nie mogę mówić w jego (prezydenta Ukrainy - przyp. red.) imieniu - podkreślił.

    Polityk zaznaczył, że pomimo sporów wokół wydarzeń historycznych między Polską i Ukrainą, Kijów nie chce konfliktu z Warszawą. Na wojnę z Polską nikt się nie wybiera. Jednak nie można mówić, że wszyscy w UPA (Ukraińska Powstańcza Armia - przyp. red.) to bandyci. Czy w tej sytuacji wszystkie chłopaki z AK też byli bandytami? - zapytał.

    Mykyta Poturajew przypomniał, że w Polsce nie było tak gorących dyskusji na temat historii z Ukrainą nawet w czasie, gdy były prezydent Wiktor Juszczenko nadawał tytuły Bohaterów Ukrainy ukraińskim przywódcom nacjonalistycznym - Stepanowi Banderze i Romanowi Szuchewyczowi. Ta dyskusja już dawno poszła w nieodpowiednią stronę - ocenił.

Dalsza część artykułu pod materiałem video:

  •  

Nowy rozkład PKP od niedzieli. Oto najważniejsze zmiany

Więcej połączeń nad morze oraz powrót - po 33 latach - pociągów do Łomży. To część zmian, które są w nowym, wakacyjnym rozkładzie jazdy PKP. Harmonogram wchodzi w życie już w niedzielę 14 czerwca.

  • Bądź na bieżąco. Aktualne informacje z Polski i świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl

PKP Intercity zapowiada, że na sezon letni oddaje do dyspozycji podróżnych łącznie 560 połączeń. To aż o 46 połączeń więcej niż w ubiegłe wakacje, kiedy to podróżni mieli do dyspozycji 514 połączeń. Relacje wielu składów zostaną wydłużone i zwiększy się liczba połączeń. Na tory wyjadą również sezonowe pociągi do popularnych miejscowości położonych nad morzem, w górach czy na Warmii i Mazurach.

26 czerwca na tory wraca popularny Adriatic Express, który w tegoroczne lato będzie kursował do końca sierpnia aż 6 razy w tygodniu (a nie 4 jak w zeszłe lato). W drodze do stacji docelowej skład przejeżdża przez Czechy, Austrię i Słowenię.

Nowością jest wagon do Kopru - pasażerowie, którzy będą chcieli dotrzeć do największego miasta słoweńskiego wybrzeża, będą mieli taką możliwość. Na stacji w Lublanie od pociągu Adriatic Express zostanie odłączona grupa wagonów, która bezpośrednio pojedzie do Kopru. Więcej informacji na ten temat można znaleźć TUTAJ

Nowością w sezonie wakacyjnym będzie bezpośrednie połączenie EIP z Bielska-Białej aż do Ustki, łączące miasta partnerskie pociągiem o najwyższym standardzie. Dzięki wydłużeniu relacji z Gdyni, podróżni z Bielska-Białej i Katowic zyskają możliwość bezpośredniego przejazdu składem Pendolino do Ustki, popularnej nadmorskiej miejscowości turystycznej.Połączenie kat. Express InterCity Premium zapewni łatwiejszy i bardziej komfortowy dojazd do nadmorskiego kurortu.

Do Ustki pociąg Pendolino będzie przyjeżdżał o godzinie 20:21, z Ustki będzie wyjeżdżał o 7:23 Czas przejazdu między Warszawą Centralną a Ustką wyniesie poniżej 5 godzin (4:51).

Latem podróżni będą mogli skorzystać również z drugiej pary pociągu EIP do Kołobrzegu. Dodatkowe Pendolino wyruszy z Zakopanego o godz. 8:31, dotrze do stacji docelowej o 19:27. Skład zatrzymuje się po drodze w największych miastach wojewódzkich: Kraków, Warszawa, Gdańsk, Gdynia, oferując bezpośrednią możliwość dojazdu do Kołobrzegu. W drogę powrotną pojedzie o 8:47, docierając do stolicy Małopolski o 17:32.

Co więcej, w okresie wakacyjnym pociąg Pendolino będzie kursował w wydłużonej relacji z Warszawy do Świnoujścia. Obecnie połączenie jest realizowane między Warszawą a Szczecinem. Pierwszy kurs do nadmorskiego kurortu zaplanowany jest na 26 czerwca. Skład wyrusza ze stolicy o 16:00, na miejscu jest o 21:28. Pendolino w drodze powrotnej wyruszy ze Świnoujścia o 6:26 i dotrze do Warszawy o 11:59.

Pociągiem nad morze

Wśród nowych pociągów, które obsłużą nadbałtyckie miejscowości są również: niedzielny EIC Morena z Gdyni do Warszawy oraz weekendowy IC Promenada z Wrocławia do Kołobrzegu, który po drodze zatrzymuje się w m.in. w Poznaniu. Pociąg ekspresowy EIC Posejdon będzie kursował z Krakowa do Kołobrzegu (w ubiegłe lato zaczynał bieg w Warszawie). Każdego dnia w Trójmieście będzie zatrzymywać się w wakacje aż 114 pociągów PKP IC. W czasie długich weekendów tzw. szczytów przewozowych, liczba ta jeszcze wzrośnie - do 122 pociągów w dobie.

W wakacje pasażerowie chętnie wybierają się w podróż pociągiem na Hel. Nowością będzie szybki pociąg EIC Neptun, który kursować będzie z Krakowa przez Warszawę. Jak co roku ze stolicy wyruszy EIC Jantar, zatrzymując się po drodze w Trójmieście, Władysławowie, Jastarni czy Juracie.

Wśród połączeń ekonomicznych na Hel pojawią się:

  • TLK Wydmy rel. Bohumin - Hel przez m.in. Katowice;
  • TLK Korsarz rel. Kraków - Hel przez m.in. Łódź, Toruń ;
  • IC Artus rel. Bielsko- Biała Główna - Hel przez m.in. Wrocław, Poznań;
  • IC Żeglarz rel. Hel - Łódź Fabryczna przez Warszawę.

W związku z pracami modernizacyjnymi na odc. Łeba - Lębork kursować będzie zastępcza komunikacja autobusowa dla 5 par pociągów, z czego 2 pary skomunikowane będą z pociągami Pendolino w Lęborku.

Mieszkańcy Łomży w czerwcu, po raz pierwszy od ponad 30 lat, będą mogli wyruszyć w podróż koleją. Do ich dyspozycji będą całoroczne pociągi jeżdżące na trasie Białystok - Olsztyn - Białystok: IC Omulew oraz IC Orzyc.

Z rekordowej liczby połączeń skorzystają w wakacje pasażerowie na linii Olsztyn - Giżycko - Białystok. Będą mieli do dyspozycji aż 6 połączeń, to trzykrotnie więcej pociągów niż dotychczas (2 połączenia aktualnie). Poza obecnymi pociągami IC Rybak i TLK Biebrza  będą mogli skorzystać z połączeń:

  • IC Mamry z Wrocławia - wydłużenie o odc. Olsztyn - Białystok przez Giżycko;
  • IC Niegocin z Wrocławia - wydłużenie o odc. Olsztyn - Białystok przez Giżycko;
  • IC Ukiel z Poznania - wydłużenie o odc. Olsztyn - Białystok przez Giżycko;
  • IC Słowacki z Wrocławia - wydłużenie o odc. Olsztyn - Giżycko.

Dzięki wykorzystaniu parametrów zmodernizowanego i zelektryfikowanego odcinka Ełk - Korsze, pociągi prowadzone lokomotywą EU160, kursują na odcinku Białystok - Olsztyn z prędkością do 160 km/h, co wpływa na skrócenie czasu przejazdu o ponad 15 minut.

Szybciej pojedziemy również z Ełku do Olsztyna (skrócenie czasu przejazdu o 13 minut z 1:51 na 1:38) oraz z Giżycka do Olsztyna (skrócenie czasu przejazdu o 12 minut z 1:26 na 1:14).

Nowością na sezon letni będzie pociąg IC Stańczyk, który będzie kursował z Pisza przez Olsztyn, Trójmiasto do Szczecina.

W sezonie letnim do Zakopanego pojadą dwa dodatkowe pociągi kat. ekonomicznej: TLK Kozica z Poznania i TLK Małopolska z Trójmiasta. Ich relacja zostanie wydłużona z Krakowa do Zakopanego. Latem częściej, bo aż codziennie będzie kursować pociąg TLK Planty, który aktualnie weekendowo jeździe na trasie Kraków - Wrocław przez Rybnik.

Od 21 lipca pociągi kursujące na trasie Warszawa - Przemyśl - Warszawa: IC San i IC Witos wracają na trasę przez Rzeszów, dzięki czemu czas przejazdu na odcinku Warszawa Centralna - Rzeszów skróci się do 3 godzin 40 minut.

Nowością dla mieszkańców Krakowa będzie połączenie międzynarodowe IC Olza do Pragi. Skład zatrzyma się m.in. na stacjach Oświęcim, Czechowice-Dziedzice, Zebrzydowice czy Bohumin. Będzie to 4 para połączeń PKP Intercity ze stolicy Małopolski do stolicy Czech.

  •  

Race i flagi Cracovii na Wawelu. Policja wylegitymowała 125 osób

  • Policja interweniowała przed południem na Wawelu w związku z odpaleniem rac i wywieszeniem wielkoformatowych flag na murach Zamku Królewskiego. Za akcję odpowiadają kibice Cracovii, którzy w ten sposób rozpoczęli świętowanie 120-lecia klubu. Wylegitymowano 125 osób, a trzy zostały ukarane mandatami za zakłócanie porządku publicznego.

    • Chcesz być na bieżąco? Jeszcze więcej informacji znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl

    Nagrania i zdjęcia pokazujące to, co działo się w sobotę rano na Wawelu, są szeroko udostępniane w internecie. Oficer prasowy krakowskiej komendy miejskiej kom. Piotr Szpiech poinformował, że do incydentu doszło około godz. 9.

    W rejonie Zamku Królewskiego na Wawelu pojawiła się liczna grupa kibiców Cracovii, która wywiesiła wielkoformatowe flagi w barwach klubowych na wawelskich murach od strony Wisły, a na bulwarach wiślanych odpaliła dwukolorowe race.

    O zdarzeniu policję poinformowała straż zamku na Wawelu. Według rzecznika na miejsce skierowano policjantów, którzy wylegitymowali 125 kibiców. Trzy osoby zostały ukarane mandatem karnym w wysokości 500 zł za zakłócanie porządku publicznego. W stosunku do pozostałych osób będzie prowadzone postępowanie pod kątem zakłócenia porządku oraz naruszenia innych przepisów porządkowych w miejscu publicznym.

    Policjant zapowiedział, że funkcjonariusze w ramach postępowania będą analizować materiał dowodowy, również pod kątem naruszenia innych przepisów. 

    Mundurowi zabezpieczają monitoring i ustalają świadków zdarzenia.

Dalsza część artykułu pod materiałem video:

  •  

Prezydent Karol Nawrocki może wkrótce jeszcze raz odwiedzić USA

  • W najbliższych tygodniach prezydent Karol Nawrocki może jeszcze raz odwiedzić Stany Zjednoczone - dowiedział się amerykański korespondent RMF FM Paweł Żuchowski. Jutro głowa państwa udaje się z wizytą do Waszyngtonu, gdzie będzie gościć u Donalda Trumpa.

    Amerykański korespondent RMF FM dowiedział się, że prezydent już w lipcu może polecieć do Nowego Jorku. 

    Karol Nawrocki 4 lipca może wejść na pokład Daru Młodzieży i wziąć udział w paradzie żaglowców z okazji 250. urodzin Stanów Zjednoczonych. Jednostki przepłyną wzdłuż Manhattanu, obok Statuły Wolności.

    Na razie, jak ustalił nasz dziennikarz, prowadzone są rozmowy w tej sprawie. Nie ma jeszcze ostatecznej decyzji.

    Może to być kolejna wizyta Karola Nawrockiego w Stanach Zjednoczonych, bo - przypomnijmy - jutro prezydent udaje się z wizytą do Waszyngtonu na zaproszenie Donalda Trumpa.

    Weźmie udział w organizowanej w Białym Domu gali mieszanych sztuk walki UFC Freedom 250, upamiętniającej 250. rocznicę powstania USA i organizowanej w dzień urodzin amerykańskiego prezydenta.

    W planach wizyty głowy państwa w USA jest też m.in. rozmowa w cztery oczy z przywódcą USA, a także spotkania ze środowiskiem politycznym w Waszyngtonie i Polonią na Florydzie.

    Nawrocki na gali MMA u Trumpa. Decyzja sądu w ostatniej chwili

Dalsza część artykułu pod materiałem video:

  •  

Makabra w Lutoryżu. Jest wniosek o aresztowanie patomorfolog

Makabra w Lutoryżu. Jest wniosek o aresztowanie patomorfolog

Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie skierowała do sądu wniosek o tymczasowy areszt dla Magdaleny H., lekarki podejrzewanej o zakopanie ponad 30 szczątków płodów ludzkich obok domu w Lutoryżu pod Rzeszowem - poinformował prok. Krzysztof Ciechanowski. Kobieta została dziś przesłuchana.

Patomorfolożka usłyszała zarzut dotyczący zbezczeszczenia zwłok i porzucenia odpadów niebezpiecznychTe przestępstwa zagrożone są karą do 12 lat więzienia.

W dniu dzisiejszym prokurator zdecydował o skierowaniu wniosku do sądu rejonowego w Rzeszowie o zastosowaniu wobec zatrzymanej tymczasowego aresztowania - mówił prok. Krzysztof Ciechanowski. Nie jest jasne, czy wniosek zostanie rozpatrzony dziś czy jutro. Sąd na podjęcie decyzji ma 24 godziny.

Śledczy przekazali, że do tej pory znaleziono 32 płody ludzkie.

Kobieta powiedziała prokuratorom, że sama zakopała płody. Zostanie jej wyznaczony obrońca z urzędu.

Służby cały czas przekopują teren, na którym odnaleziono płody. Prace zakończą się prawdopodobnie dopiero w poniedziałek.

Na razie nie ma dowodów, by ktoś pomagał kobiecie w zakopywaniu płodów. Śledczy w tej chwili nie podejrzewają też, że płody mogły być zakopywane w innym miejscu niż przeszukiwana posesja.

Prokurator odniósł się też do informacji dotyczących stanu zdrowia kobiety. Przypomnijmy, że dziś kobieta zgłosiła policjantom, którzy mieli ją przewieźć do prokuratury na przesłuchanie, że źle się czuje. W szpitalu przeszła badania, a po nich trafiła na przesłuchanie.

Złe samopoczucie podejrzanej wynikało z faktu, że podejrzana bierze leki, a dziś rano nie miała ich ze sobą. Nie zażyła ich - tłumaczył prok. Ciechanowski.

Na podwórku należącym dawniej do lekarki odnaleziono, poza szczątkami ludzkich płodów, bardzo dużo odpadów medycznych, m.in. płytek mikroskopowych i fragmentów dokumentacji. Wszystko zostało zabezpieczone i będzie przedmiotem badań.

W piątek na miejscu pracował pies policyjny wyspecjalizowany w odnajdywaniu zwłok, ale nie wskazał żadnych miejsc na sąsiednich podwórkach. 

Śledczy przesłuchują też kolejne osoby. Prokuratura zwróci się do szpitali, w których pracowała zatrzymana kobieta, z prośbą o dokumentację.

Prokurator, odpowiadając na pytania dziennikarzy, podkreślił, że analizowanych jest kilka wersji wydarzeń. Jak zaznaczył, obecnie nie ma żadnych dowodów, że kobieta dokonywała nielegalnych aborcji.

  •  

Ciało 75-latka przy drodze krajowej. Zatrzymano poszukiwanego mężczyznę

Dzisiaj, 13 czerwca (14:50)

W sobotę ok. godz. 14 w Gdańsku zatrzymany został poszukiwany przez policję Mateusz G. - podała oficer prasowa chojnickiej policji st. asp. Magdalena Zblewska. Sprawa dotyczy śmierci 75-letniego mężczyzny, którego ciało odnaleziono w miejscowości Młynki (woj. pomorskie).

  • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

Zwłoki starszego mężczyzny zostały znalezione w nocy z 12 na 13 czerwca na parkingu przy drodze krajowej nr 22. 

Od tego czasu funkcjonariusze prowadzili intensywne czynności operacyjne mające na celu wyjaśnienie wszystkich okoliczności zdarzenia.

Mateusz G. był poszukiwany, bo według śledczych może posiadać informacje istotne dla prowadzonego postępowania.

Wcześniej policja wydała komunikat z ostrzeżeniem, aby nie zbliżać się do mężczyzny i nie podejmować prób jego samodzielnego zatrzymania.

Policja kontynuuje działania w celu ustalenia dokładnego przebiegu zdarzeń w rejonie miejscowości Młynki w gminie Czersk.

  •  

Odliczanie do pokoju. Świat czeka na porozumienie Ameryki z Iranem

Odliczanie do pokoju. Świat czeka na porozumienie Ameryki z Iranem

Dzisiaj, 13 czerwca (14:49)

Aktualizacja: 15 minut temu

W ciągu najbliższych 24 godzin może dojść do podpisania historycznego porozumienia między Stanami Zjednoczonymi a Iranem - twierdzi premier Pakistanu Shehbaz Sharif. Nastroje tonuje jednak rzecznik irańskiego MSZ Esmail Baghei, zaprzeczając, by "memorandum z Islamabadu" miało zostać podpisane w niedzielę.

  • Premier Pakistanu twierdzi, że porozumienie pokojowe między USA a Iranem może zostać podpisane w ciągu najbliższych 24 godzin.
  • Rzecznik irańskiego MSZ zaprzecza jednak, by dokument miał zostać podpisany w niedzielę.
  • Uzgodniony tekst porozumienia ma opierać się na czterech kluczowych filarach. O szczegółach piszemy w poniższym artykule.
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Premier Pakistanu poinformował w sobotę, że rozmowy między Stanami Zjednoczonymi a Iranem osiągnęły kluczowy etap. "Jesteśmy bliżej porozumienia pokojowego niż kiedykolwiek. Jego finalizacja nastąpi prawdopodobnie w ciągu najbliższych 24 godzin. Pakistan szykuje się do elektronicznego podpisania porozumienia zaraz potem, po czym w przyszłym tygodniu dojdzie do rozmów technicznych" - napisał Shehbaz Sharif na platformie X.

Szef pakistańskiego rządu podziękował obu stronom za zaangażowanie oraz wyraził uznanie dla partnerów regionalnych. "Jesteśmy przekonani, że to historyczne porozumienie pokojowe będzie stanowić mocny fundament trwałego pokoju" - podkreślił.

Nastroje tonuje jednak rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Iranu Esmail Baghei, zaprzeczając, by podpisanie porozumienia ze Stanami Zjednoczonymi, nazywanego "memorandum z Islamabadu", miało odbyć się w niedzielę. Przyznał jednak, że nie można wykluczyć podpisania dokumentu w najbliższych dniach.

Jednocześnie podkreślił, że należy zachować ostrożność w kwestii jakichkolwiek wypowiedzi dotyczących daty podpisania ze względu na - jak się wyraził - "wahania drugiej strony".

Według przedstawiciela administracji USA, na którego powołuje się agencja Reutera, uzgodniony tekst porozumienia opiera się na czterech kluczowych filarach:

  • otwarcie cieśniny Ormuz i zakończenie jej blokady,
  • demontaż irańskiego programu jądrowego oraz przekazanie stronie amerykańskiej wzbogaconego uranu, który ma zostać "zniszczony na miejscu, a następnie wywieziony z kraju",
  • zapewnienie długoterminowego pokoju regionalnego,
  • wprowadzenie reżimu inspekcji umożliwiającego weryfikację zobowiązań.

W zamian Iran ma uzyskać stopniowe złagodzenie sankcji oraz możliwość reintegracji ze światową gospodarką. Przedstawiciel Białego Domu stanowczo zdementował jednak doniesienia o wypłacie Teheranowi konkretnych kwot przy podpisaniu memorandum.

W ostatnich tygodniach negocjacje przyspieszyły m.in. dzięki osłabieniu kontroli Iranu nad cieśniną Ormuz, przez którą zaczęło przepływać więcej ropy naftowej niż na początku konfliktu. Dodatkowo doprecyzowano zapisy dotyczące zniszczenia i wywozu wzbogaconego uranu.

Premier Pakistanu podkreślił, że jego kraj ściśle współpracuje z obiema stronami, by sfinalizować kolejne kroki. Jeśli porozumienie zostanie podpisane, może ono stać się punktem zwrotnym dla bezpieczeństwa i stabilności na Bliskim Wschodzie.

  •  

Magda Linette pokonana w półfinale w 's-Hertogenbosch

  • Dzisiaj, 13 czerwca (14:05)

    Magda Linette nie zagra w finale turnieju WTA 250 na kortach trawiastych w 's-Hertogenbosch. Polska tenisistka przegrała po ponad dwugodzinnym boju z Barborą Krejcikovą 4:6, 6:7 (4-7).

    • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

    Linette zajmuje 60. miejsce w rankingu, a Krejcikova 45. Czeszka to jednak wiceliderka listy WTA z 2022 roku, a w Wielkim Szlemie zanotowała triumfy w Wimbledonie i French Open. W regularnym osiąganiu świetnych wyników przeszkadzają jej jednak częste problemy zdrowotne.

    Polka zaprezentowała się w sobotę bardzo dobrze, ale na wracającą do formy Krejcikovą to nie wystarczyło. W pierwszym secie 34-letnia Poznanianka pierwsza uzyskała przełamanie, a miało to miejsce w trzecim gemie. Rywalka natychmiast jednak odrobiła stratę. Czeszka na dobre inicjatywę przejęła wychodząc na 5:3. Kilka minut późnej zamknęła seta.

    Drugi miał podobny przebieg. Znów pierwsza przewagę osiągnęła Linette. Prowadziła 5:3 i serwowała na wygraną w partii, ale Krejcikova odrobiła przełamanie. Ostatecznie potrzebny był tie-break.

    Ponownie początek należał do Polki, która zdobyła trzy pierwsze punkty. Później jednak pięć z rzędu padło łupem rywalki. Chwilę później Czeszka cieszyła się z pierwszego awansu do finału imprezy WTA od wspomnianego triumfu w Wimbledonie 2024.

    To było ich piąte spotkanie i czwarta wygrana Krejcikovej.

    Czeszka o dziewiąty tytuł w karierze powalczy z lepszą w parze Robin Montgomery (USA) - Ajla Tomljanovic (Australia).

Dalsza część artykułu pod materiałem video:

  •  

Odnalazł ciało żony w paszczy gigantycznego pytona

  • Dzisiaj, 13 czerwca (13:58)

    Tragedia na indonezyjskiej wyspie Taliabu, należącej do archipelagu Moluki. 44-letnia kobieta padła ofiarą potężnego pytona siatkowego - niemal ośmiometrowego węża dusiciela. Do ataku doszło na jednej z lokalnych plantacji.

    • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

    Mąż wyruszył na poszukiwania kobiety, gdy nie wróciła do domu po tym, jak wyszła zagonić bydło - poinformowali miejscowi policjanci. W okolicy plantacji na mężczyznę czekał przerażający widok - dostrzegł ogromnego, blisko ośmiometrowego pytona owiniętego wokół ciała żony. 

    Wąż próbował już połknąć swoją ofiarę. Mężczyzna natychmiast zareagował - ostrym narzędziem zabił pytona i uwolnił ciało kobiety. Niestety, na ratunek było już za późno.

    Tragiczne zdarzenie wstrząsnęło całą społecznością. To nie pierwszy tego typu przypadek w Indonezji - pytony siatkowe zaliczane są do największych węży na świecie i są powszechnie spotykane zarówno w lasach, jak i na plantacjach oraz terenach wiejskich kraju. Od czasu do czasu dochodzi tam do dramatycznych ataków na ludzi - zwłaszcza w odległych, słabiej zaludnionych miejscach.

    Eksperci podkreślają, że pytony siatkowe zwykle polują na ssaki średniej wielkości, jednak wzrost ingerencji człowieka w ich naturalne środowisko zwiększa ryzyko niebezpiecznych spotkań.

    Pytony siatkowe potrafią dorastać nawet do 10 metrów długości. Choć ataki na ludzi nie są zbyt częste, ich ofiary zwykle nie mają szans na ucieczkę. Władze lokalne zapowiadają wzmożone kontrole i działania edukacyjne dotyczące bezpieczeństwa mieszkańców regionu.

Dalsza część artykułu pod materiałem video:

  •  

Wielki powrót. Apoloniusz Tajner znów prezesem PZN

  • Dzisiaj, 13 czerwca (13:49)

    Apoloniusz Tajner powraca na fotel prezesa Polskiego Związku Narciarskiego. Wyboru dokonano podczas odbywającego się w Krakowie Walnego Zjazdu Sprawozdawczo-Wyborczego. Tajner, który był jedynym kandydatem, zastąpił na tym stanowisku Adama Małysza.

    • Apoloniusz Tajner ponownie prezesem Polskiego Związku Narciarskiego - decyzja zapadła podczas Walnego Zjazdu w Krakowie.
    • Tajner zastąpił na stanowisku Adama Małysza, który był prezesem przez cztery lata.
    • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

    Za wyborem Apoloniusza Tajnera głosowało 75 spośród 81 delegatów, jedna osoba nie oddała głosu.

    Dla 72-letniego Tajnera to powrót na to stanowisko. Poprzednio pełnił je w latach 2006-2022. Wcześniej (1999-2006) był trenerem reprezentacji Polski w skokach narciarskich. 

    Pod jego kierunkiem Adam Małysz zaczął odnosić pierwsze wielkie sukcesy - trzykrotnie z rzędu zdobył Puchar Świata, wywalczył trzy tytuły mistrza świata, wygrał 49. Turniej Czterech Skoczni oraz zdobył srebrny i brązowy medal na igrzyskach olimpijskich w 2002 roku w Salt Lake City.

    Na zjeździe wyborczym w 2022 roku, gdy został zastąpiony przez Małysza, otrzymał tytułu Honorowego Prezesa PZN. Tajner od 2023 roku jest posłem na Sejm (KO). Zapowiedział, że do końca kadencji Sejmu będzie pełnił funkcję posła, ale nie wystartuje w następnych wyborach.

    Wybrano także nowy zarząd PZN. W jego skład weszli: Mirosław Graf (przedstawiciel Dolnośląskiego Związku Narciarskiego), Wojciech Gumny (przedstawiciel Tatrzańskiego Związku Narciarskiego), Jarosław Konior - (przedstawiciel Śląsko-Beskidzkiego Związku Narciarskiego), Rafał Kot, Marek Pach i Zbigniew Wuwer. 

Dalsza część artykułu pod materiałem video:

  •  

Nazwisko Trumpa znika z Kennedy Center. Co na to sam prezydent?

Dzisiaj, 13 czerwca (13:41)

W sobotę nad ranem robotnicy rozpoczęli usuwanie nazwiska Donalda Trumpa z fasady sali koncertowej Kennedy Center w Waszyngtonie. Prace ruszyły kilka godzin po tym, jak sąd federalny odrzucił wniosek władz placówki o wstrzymanie wykonania wcześniejszego nakazu.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Wokół fragmentu elewacji, na którym widniało nazwisko amerykańskiego prezydenta, ustawiono rusztowania. Następnie ekipy techniczne przystąpiły do demontażu oznaczeń. Robotnicy zakończyli pracę około godz. 03:30 czasu lokalnego (09:30 czasu polskiego), pozostawiając jednak osłony z brezentu. Z tego powodu nie było od razu jasne, czy usunięto wszystkie litery tworzące nazwisko Trumpa - podała agencja AP.

Kontrowersje sięgają grudnia 2025 roku, kiedy wyznaczony przez Trumpa zarząd Kennedy Center zdecydował o zmianie oficjalnej nazwy obiektu na "Donald J. Trump and John F. Kennedy Center for the Performing Arts". Na fasadzie budynku umieszczono wówczas złote litery z nazwiskiem prezydenta nad dotychczasową nazwą centrum.

Rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt oświadczyła, że obiekt został nazwany na cześć Trumpa ze względu na "niewiarygodną pracę, jaką prezydent wykonał w ostatnim roku na rzecz ocalenia tego budynku".

29 maja sędzia Christopher Cooper uznał jednak zmianę nazwy za niezgodną z prawem. W wydanym orzeczeniu nakazał usunięcie w ciągu dwóch tygodni wszelkich odniesień do Trumpa - zarówno z fasady budynku, jak i ze strony internetowej instytucji.

Według sądu jedynie Kongres Stanów Zjednoczonych posiada kompetencje do zmiany nazwy instytucji. Nakaz obejmuje również usunięcie odniesień do innych osób niż patron centrum, czyli prezydent John F. Kennedy.

W odrębnej, ale związanej z całą sprawą decyzji sąd przychylił się do wniosku demokratycznej kongresmenki Joyce Beatty. Tymczasowo zablokowano plan zarządu zakładający zamknięcie sali koncertowej na dwa lata z powodu remontu.

Jednocześnie sędzia dopuścił prowadzenie niezbędnych prac modernizacyjnych, wskazując, że stan obiektu wymaga pilnych działań.

Trump zareagował zapowiedzią, że "będzie pracował z Kongresem nad przekazaniem mu" kontroli nad Kennedy Center.

  •  

Oni zmienią świat na lepsze. Młodzi naukowcy odebrali prestiżowe stypendia

Dzisiaj, 13 czerwca (13:00)

Fundacja na rzecz Nauki Polskiej w ramach programu START wyróżniła zdolnych młodych naukowców za wybitne osiągnięcia. Z tej okazji w sobotę na Zamku Królewskim w Krakowie zostały im wręczone prestiżowe stypendia, które fundacja przyznała już po raz 34.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Program START Fundacji na rzecz Nauki Polskiej to najstarszy w Polsce program oferujący stypendia dla najlepszych młodych naukowców reprezentujących wszystkie dziedziny nauki. Powstał, by wpierać wybitnych młodych uczonych i zachęcać ich do dalszego rozwoju naukowego. 

Laureaci i laureatki tegorocznej edycji programu START otrzymają roczne stypendium w wysokości 30 tysięcy złotych. Łączna kwota przeznaczona na stypendia w programie START to ponad 3 miliony złotych.

Jak podkreśla prezes Zarządu Fundacji na rzecz Nauki Polskiej, prof. Krzysztof Pyrć, "wspieranie talentów na starcie ich drogi to fundament, na którym budujemy przyszłość polskich innowacji". Kreatywność i poziom naukowy, jaki reprezentują tegoroczni stypendyści programu START, stoją na najwyższym, światowym poziomie. Towarzyszenie im w tym kluczowym momencie kariery to dla nas zaszczyt. Głęboko wierzę, że ich naukowe sukcesy zmienią świat na lepsze - powiedział. 

W sumie w tym roku do konkursu zgłoszono 807 wniosków. Fundacja na rzecz Nauki Polskiej podkreśla, że laureaci i laureatki zostali wybrani w drodze wieloetapowego konkursu, w którym oceniano jakość ich dotychczasowego dorobku naukowego. 37 procent wszystkich nagrodzonych posiada stopień doktora. W Polsce przeciętny wiek uzyskiwania doktoratu wynosi około 35 lat. 

"Wśród nagrodzonych, najwięcej badaczy i badaczek reprezentuje nauki biologiczne, medyczne i nauki o Ziemi - 32 stypendiów" - podkreśla Fundacja na rzecz Nauki Polskiej. Na czele rankingu uplasował się Uniwersytet Warszawski (20 stypendystów), na drugim zaś miejscu znalazł się krakowski Uniwersytet Jagielloński z liczbą 13 stypendystów. Podium zamykają instytuty Polskiej Akademii Nauk, z których pochodzi łącznie 13 stypendystów. Pełną listę nagrodzonych można znaleźć na stronie internetowej Fundacji: www.fnp.org.pl.

Od 2009 roku Fundacja przyznaje również w programie START wyróżnienia kandydatom i kandydatkom, których osiągnięcia badawcze zostały ocenione przez recenzentów konkursu jako wybitne. Stypendia dla tych osób wynoszą 38 tys. zł. W 2026 roku takie wyróżnienia przyznano: dr inż. Annie Wolny (Politechnika Śląska, Wydział Chemiczny), dr Katarzynie Rechcińskiej ora mgr Agnieszce Kasperskiej.

Mgr Agnieszka Kasperska z Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego, która specjalizuje się w dziedzinie ekonomii, bada istotne społecznie zjawiska związane z transformacją rynków pracy. Analizuje m.in. procesy decyzyjne w organizacjach oraz nierówności związane z płcią i rodziną. Szczególną uwagę poświęca elastycznym formom pracy, zwłaszcza pracy zdalnej, oraz ich wpływie na karierę zawodową i sytuację rodzinną pracowników.

Z kolei dr inż. Anna Wolny z Wydziału Chemicznego Politechniki Śląskiej zajmuje się tzw. zieloną chemią, a więc takimi metodami prowadzenia reakcji chemicznych, które są bardziej przyjazne dla środowiska. Jej celem jest sprawienie, żeby produkcja różnych substancji (np. leków, kosmetyków czy składników z biomasy) była czystsza, mniej energochłonna i generowała mniej odpadów oraz toksycznych substancji.

Fizyka kwantowa i fotonika - w tych dziedzinach specjalizuje się natomiast dr Katarzyna Rechcińska z Sieci Badawczej Łukasiewicz - Instytut Mikroelektroniki i Fotoniki. Zapoczątkowała ona nowy kierunek badań, łączący optykę z zaawansowaną fizyką kwantową, Dziś rozwija go już kilka grup na świecie.

Od roku 2015 r. Fundacja na rzecz Nauki Polskiej w programie START przyznaje wyróżnienie im. prof. Adama Sobiczewskiego. Może je otrzymać laureat prowadzący badania naukowe w dziedzinie matematyki, fizyki teoretycznej bądź astronomii. W tym roku otrzymał je Juliusz Banecki z Wydziału Matematyki i Informatyki Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Mimo, że jeszcze nie skończył studiów, to już poradził sobie z pytaniami, które polscy matematycy postawili w latach 80. XX wieku, a które pozostawały bez odpowiedzi.

Warto zaznaczyć, że stypendia zostały sfinansowane zarówno z budżetu Fundacji, a także przez prywatnych i instytucjonalnych darczyńców (Fundacja TVN) i z wpłat 1,5 proc. podatku dochodowego. Nabór wniosków do kolejnego konkursu rozpocznie się już jesienią tego roku.      

  •  

Do kiedy pakiet CPN? Premier ogłosił plany rządu

Dzisiaj, 13 czerwca (12:59)

"Ten projekt będziemy kończyli teraz, latem" - poinformował premier Donald Tusk o decyzji dotyczącej wprowadzonego w marcu pakietu "Ceny Paliwa Niżej". "Mieliśmy najtańsze paliwo w Europie przez czas kryzysu" - powiedział szef rządu.

  • Premier Donald Tusk poinformował, że rząd zakończy latem projekt dotyczący dopłat do cen paliw.
  • Celem programu "Ceny Paliwa Niżej" (CPN) była ochrona konsumentów przed wzrostem cen paliw w czasie kryzysu związanego z wojną na Bliskim Wschodzie.
  • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

Premier podczas sobotniej konferencji prasowej w Łomży (Podlaskie) został zapytany, do kiedy będzie obowiązywać pakiet CPN.

Myśmy zakładali, i z tego się wywiązaliśmy, że do lata będziemy dopłacać do tego, aby ceny paliw nie wystrzeliły w górę. (...) Mieliśmy najtańsze paliwo w Europie przez ten czas kryzysu, ale oczywiście ten projekt będziemy kończyli teraz, latem - poinformował Tusk, nie podając jednak konkretnej daty.

Jak ocenił, "są niezłe" sygnały dotyczące perspektywy zakończenia konfliktu amerykańsko-irańskiego. Dodał, że takie sygnały były już wcześniej, ale - jak podkreślił - "pierwsze informacje, decyzje o m.in. odblokowaniu pieniędzy irańskich przez Emiraty (Arabskie) w związku z postępem w rozmowach pokojowych, dają nadzieję na to, że wzrost cen paliw spowodowany wojną zostanie zatrzymany i one wrócą do jakiegoś normalnego poziomu".

Pod koniec marca rząd wprowadził pakiet "Ceny Paliwa Niżej" (CPN), którego celem jest ochrona konsumentów przed skutkami kryzysu paliwowego związanego z wojną na Bliskim Wschodzie. Atak USA i Izraela na Iran 28 lutego spowodował wzrost notowań ropy naftowej na świecie, a także notowań paliw gotowych, co przełożyło się na ceny detaliczne tych produktów na stacjach, również w Polsce.

W ramach programu CPN stawka VAT na paliwo spadła z 23 do 8 proc., a akcyzy została zmniejszona o 29 gr w przypadku litra benzyny i o 28 gr w przypadku oleju napędowego, czyli do najniższego poziomu dopuszczonego przez Unię Europejską. Poza tym wprowadzona została regulacja cen na stacjach paliwowych poprzez mechanizm ceny maksymalnej. Nowelizacja ustawy o podatku akcyzowym, która weszła w życie pod koniec marca br. umożliwia czasowe, bo do 30 czerwca, obniżanie stawek akcyzy na paliwa rozporządzeniem.

W piątek została opublikowana nowelizacja rozporządzenia, wydłużającego obowiązywanie niższych stawek VAT na niektóre paliwa silnikowe. Jednak jak się dowiedziała PAP tego dnia od źródła zbliżonego do Ministerstwa Finansów, nie będzie już przedłużenia obniżki stawek akcyzy. Tym samym, od 15 do 30 czerwca - poza obniżką stawki VAT z 23 do 8 proc. - będą obowiązywać ceny maksymalne na stacjach, które są codziennie wyznaczane przez ministra energii. Zgodnie z ustawą, ceny maksymalne obowiązują tak długo, jak obowiązuje obniżka stawek VAT.

  •  

Tusk ostrzega Nawrockiego, by "nie dał się zaciągnąć do klatki"

Dzisiaj, 13 czerwca (12:39)

Donald Tusk zwrócił się "z gorącym apelem" do prezydenta Karola Nawrockiego, by podczas wizyty w USA "nie dał się zaciągnąć do klatki". We wtorek Komitet Rady Ministrów do spraw Bezpieczeństwa Narodowego będzie pracował nad przygotowaniem miejsc, infrastruktury, logistyki, pieniędzy pod kątem obecności wojsk amerykańskich w Polsce - poinformował premier.

  • Premier Donald Tusk poinformował, że we wtorek Komitet Rady Ministrów ds. Bezpieczeństwa Narodowego zajmie się przygotowaniami do obecności wojsk amerykańskich w Polsce.
  • Prezydent Karol Nawrocki udaje się w niedzielę do Waszyngtonu na zaproszenie prezydenta USA Donalda Trumpa.
  • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

Prezydent Karol Nawrocki udaje się w niedzielę z wizytą do Waszyngtonu, na zaproszenie prezydenta USA Donalda Trumpa. Weźmie udział m.in. w organizowanej w Białym Domu gali mieszanych sztuk walki UFC Freedom 250, upamiętniającej 250. rocznicę powstania USA i organizowanej w dzień urodzin amerykańskiego prezydenta.

Szef rządu pytany w sobotę przez dziennikarzy w Łomży, jak ocenia wyjazd prezydenta do Stanów Zjednoczonych i o czym Karol Nawrocki powinien rozmawiać z Trumpem, zadeklarował, że z oczywistych względów życzy prezydentowi powodzenia w wyprawie amerykańskiej.

Poinformował, że "na wniosek premiera Władysława Kosiniaka-Kamysza we wtorek z samego rana Komitet Bezpieczeństwa będzie pracował nad przygotowaniem miejsc, infrastruktury, logistyki, pieniędzy pod kątem obecności wojsk amerykańskich w Polsce".

Bardzo chcemy, żeby Polska była konkretnie, precyzyjnie przygotowana do zapowiedzi, jaką usłyszeliśmy od prezydenta Trumpa - powiedział premier. Liczę, że prezydent Nawrocki znajdzie okazję, żeby przypomnieć prezydentowi Trumpowi jego obietnicę - dodał.

Premier, nawiązując do planowanej w Białym Domu gali mieszanych sztuk walki, zwrócił się "z gorącym apelem" do prezydenta, by w USA "nie dał się zaciągnąć do klatki". Wiemy, że lubi boks, ale lepiej nie ryzykować. Wiadomo, jak niektóre walki się kończą, więc mam nadzieję, że nie da się namówić na tego typu konfrontacje - powiedział Tusk.

Szef MON informował, że przekazał sekretarzowi obrony USA Pete'owi Hegsethowi oficjalną propozycję utworzenia nowej, stałej bazy wojsk amerykańskich w Polsce. Wcześniej rozmawiał z sekretarzem obrony USA w maju, w związku z pojawiającymi się wówczas doniesieniami, jakoby Pentagon anulował plany rotacyjnego przemieszczenia 4 tys. amerykańskich żołnierzy do Polski. Minister obrony relacjonował wówczas, że Hegseth zapewnił go, iż obecnie trwa proces przegrupowania sił i środków armii USA w Europie, ale żadna decyzja o zmniejszeniu zdolności wojsk amerykańskich w Polsce nie zapadła.

Później prezydent USA Donald Trump poinformował, że Stany Zjednoczone wyślą do Polski kolejnych 5 tysięcy żołnierzy. Jak podkreślił, to decyzja podjęta w oparciu o relacje z prezydentem Nawrockim, którego wsparł przed wyborami w 2025 r.

Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz przekazał w mijającym tygodniu, że prezydent Nawrocki w Waszyngtonie będzie rozmawiał z Trumpem bezpośrednio "o zasadniczych sprawach dotyczących polskiego bezpieczeństwa, stosunkach dwustronnych i współpracy energetyczno-gospodarczej".

A przypomnę, że poza tematyką gospodarczą, energetyczną czy politycznym dialogiem, najważniejsza jest oczywiście dla nas kwestia polityki bezpieczeństwa, obecności amerykańskich żołnierzy na terytorium Polski - podkreślił prezydencki minister. Jak dodał, w trakcie rozmowy poruszona zostanie również kwestia stałej obecności wojsk amerykańskich w Polsce. Szef BPM podał też, że Nawrocki podczas wizyty w USA spotka się również z Polonią.

To jest wizyta robocza głowy państwa w Stanach Zjednoczonych - sprecyzował w piątek w RMF FM Przydacz. W czasie wydarzenia oczywiście dojdzie do odpowiednich rozmów, ale będą też inne rozmowy polityczne, o czym powiemy w odpowiednim czasie. Z prezydentem i ze środowiskiem politycznym w Waszyngtonie - mówił gość RMF FM.

  •  

Dziecko poparzone płonącą benzyną. Nowe informacje o stanie zdrowia

Dziecko poparzone płonącą benzyną. Nowe informacje o stanie zdrowia

Dzisiaj, 13 czerwca (12:25)

​Ośmiolatek, który poparzył się płonącą benzyną, nadal jest w stanie ciężkim. Do wypadku doszło w piątek wieczorem w Jarogniewie pod Kołobrzegiem (woj. zachodniopomorskie). Reporterka RMF FM Anna Pałamar rozmawiała z rzeczniczką szczecińskiego szpitala, do którego trafiło dziecko.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Chłopiec wciąż jest w stanie ciężkim, ale poparzenia są mniejsze, niż wstępnie zakładano - przekazała nam Katarzyna Stróżyk ze szpitala Zdroje. Wczorajsze informacje mówiły, że ciało dziecka zostało poparzone w blisko 70 proc. Dziś wiemy, że dotyczą ok. 35 proc.

Ośmiolatek przebywa na oddziale intensywnej terapii.

Wypadek z tragicznym skutkiem miał miejsce w piątek. Trzech chłopców bawiło się wieczorem kanistrami z benzyną w pobliżu ogniska. Jeden z pojemników zaczął płonąć, a chłopiec został oblany.

Podczas akcji ratunkowej drugie dziecko oddaliło się z miejsca zdarzenia.

Strażacy znaleźli je kilometr dalej. Było całe i zdrowe.

  •