Widok normalny

Otrzymane przedwczoraj Fakty - Fakty - najświeższe wiadomości z kraju i świata - RMF24

Gorąco na Bliskim Wschodzie. Arabia Saudyjska zestrzeliła irańskie rakiety balistyczne

  • Wczoraj, 11 marca (23:43)

    ​Obrona przeciwlotnicza Arabii Saudyjskiej zestrzeliła siedem irańskich rakiet balistycznych, z czego sześć wycelowanych było w bazę lotniczą Prince Sultan położoną na południe od Rijadu, skąd USA wycofały wcześniej latające tankowce - poinformowało saudyjskie ministerstwo obrony w środę w poście zamieszczonym w serwisie X.

    • Bądź na bieżąco. Po więcej aktualnych informacji z kraju i ze Świata zapraszamy na stronę główną RMF24.pl.

    Oprócz rakiet, które miały uderzyć w bazę wojskową, saudyjskie siły zbrojne zestrzeliły we wtorek pięć dronów lecących w kierunku pola naftowego Shaybah położonego na północnym krańcu pustyni Ar-Rab al-Chali.

    Stany Zjednoczone, nie ufając nadto w skuteczność saudyjskiej obrony przeciwlotniczej, już w poniedziałek wycofały z bazy latające tankowce KC-135. Decyzję o rozproszeniu tej floty USA podjęły 6 marca, gdy baza po raz pierwszy została zaatakowana przez irańskie pociski balistyczne. 

    Chociaż saudyjskie i amerykańskie systemy obrony skutecznie zażegnały  wówczas zagrożenie, niektóre pociski wylądowały w bliskiej odległości od amerykańskiego personelu obsługującego instalacje bazy, ujawniając niebezpieczeństwo stwarzane przez irańskie rakiety.

    W środę Katar zapewnił, że jego systemy obrony powietrznej powstrzymały irański atak rakietowy. Katarska Agencja Informacyjna (QNA) poinformowała, że siły zbrojne zniszczyły pięć irańskich pocisków balistycznych w przestrzeni powietrznej kraju, "neutralizując je bez ofiar i uszkodzeń".

    Dzień wcześniej Zjednoczone Emiraty Arabskie poinformowały, że ich obrona przeciwlotnicza od początku irańskich ataków na ten kraj wykryła 1475 wrogich dronów, niszcząc 1385. Oznacza to, że 90 irańskich bezzałogowców uderzyło wewnątrz kraju.

    Wojna, rozpoczęta 28 lutego przez USA i Izrael przeciwko Iranowi, zaostrzyła się w ciągu minionych dwóch dni, gdy Teheran zamknął jeden z najważniejszych światowych szlaków żeglugowych przez Cieśninę Ormuz. Krok ten doprowadził do skokowej podwyżki cen ropy naftowej na wszystkich kontynentach. 

Dalsza część artykułu pod materiałem video:

Nocna prohibicja w całej Warszawie. Radni chcą zakazu sprzedaży alkoholu

Wczoraj, 11 marca (22:47)

​Ostatnie pięć dzielnic pozytywnie zaopiniowało projekt uchwały o nocnej prohibicji w całym mieście, co oznacza, że wszystkie dzielnice chcą wprowadzenia takiego zakazu. Dzielnicowi radni pozytywnie zaopiniowali też zmniejszenie limitu zezwoleń na sprzedaż alkoholu. W czwartek obiema sprawami zajmie się rada Warszawy.

  • Wszystkie 18 dzielnic Warszawy pozytywnie zaopiniowały projekt uchwały o wprowadzeniu nocnej prohibicji w całym mieście.
  • Projekt przewiduje zakaz sprzedaży alkoholu w sklepach i na stacjach benzynowych w godzinach 22:00-6:00; nie obejmie to strefy wolnocłowej Lotniska Chopina.
  • Przeciwnicy zakazu podkreślają ograniczenie wolności i ryzyko rozwoju nielegalnej sprzedaży alkoholu. 
  • Prezydent Rafał Trzaskowski początkowo był przeciwny zakazowi, potem poparł pilotaż w dwóch dzielnicach, a obecnie rekomenduje wprowadzenie zakazu w całym mieście.
  • Po więcej aktualnych informacji z kraju i ze Świata zapraszamy na stronę główną rmf24.pl.

Podczas sesji rady Warszawy w lutym radni niemal jednogłośnie przyjęli projekt uchwały w sprawie wystąpienia do dzielnic o opinię w kwestii wprowadzenia nocnej prohibicji w całym mieście.

Do 13 dzielnic, które poparły projekt, w środę dołączyło pięć kolejnych: Śródmieście, Wesoła, Wilanów, Wawer i Żoliborz. Radni Śródmieścia byli jednomyślni - 21 głosów za, tak samo jak radni Wesołej - za 16 radnych, radni Wilanowa - 21 głosów za. 19 radnych Wawra było za, dwie osoby wstrzymały się od głosu. Radni Żoliborza poparli projekt - 16 głosowało za, jedna osoba była przeciw, jedna wstrzymała się od głosu.

Dzielnicowi radni wyrazili też pozytywną opinię na temat zmniejszenia limitu zezwoleń na sprzedaż alkoholu. Projekt uchwały zakłada zmniejszenie limitu zezwoleń w detalu (sklepy) o 310 i zwiększa limit w gastronomii o 20, co w sumie powoduje zmniejszenie łącznego limitu zezwoleń o 290.

Radni pięciu dzielnic dołączyli do kolegów z innych rad dzielnicowych i również wyrazili pozytywną opinię. 12 śródmiejskich radnych było za, 8 przeciw, 1 osoba wstrzymała się od głosu. Radni Wilanowa byli jednomyślni w tej kwestii - 21 głosów za, tak jak radni Wesołej - 16 głosów za. 18 radnych było za, jedna osoba przeciw i jeden radny wstrzymał się od głosu. Głosy podzieliły się również na Żoliborzu - 10 radnych było za, dwóch przeciw, pięciu wstrzymało się od głosu.

W sierpniu dzielnice wyrażały opinię na temat wprowadzenia pilotażu nocnej prohibicji na terenie dwóch dzielnic: Śródmieścia i Pragi-Północ. Spośród 18 dzielnic tylko cztery były za: Praga-Północ, Bielany, Ochota i Śródmieście. 

W pozostałych, głosami w większości radnych Koalicji Obywatelskiej, projekt był opiniowany negatywnie. Radni opozycyjni zarzucali radnym KO, że głosują tak, jak chce szef warszawskich struktur partyjnych. Gdy był przeciw, większość klubowych radnych głosowała przeciw, gdy zmienił zdanie, oni też zmienili zdanie. 

Dzielnicowi radni KO wyjaśniali, że zmienili zdanie, gdyż dane, które spłynęły z pilotażu, pokazują, że wprowadzenie zakazu zwiększyło bezpieczeństwo Warszawiaków i poprawił się komfort życia mieszkańców. Również dyrektorzy SOR-ów odnotowali mniej zgłoszeń na oddziały ratunkowe. Wyjaśniali, że przekonały ich głosy mieszkańców, którzy chcą nocnej prohibicji. Argumentowali, że wprowadzenie nocnej prohibicji na terenie całego miasta ułatwi też pracę stołecznym policjantom, którzy odczuwają braki kadrowe.

Radni wielu dzielnic poruszali temat tzw. małpek, czyli butelek wódki o małej pojemności 100-200 ml, które kupują osoby jadące rano do pracy, czyli w większości w godzinach, kiedy nocna prohibicja już nie obowiązuje. Podkreślali konieczność większej edukacji w tym zakresie. 

Przeciwnicy wprowadzenia zakazu argumentowali, że jest to uderzenie w wolność mieszkańców, zwracali też uwagę na możliwość rozwoju sprzedaży alkoholu niewiadomego pochodzenia. Wprowadzanie nocnej prohibicji w Warszawie przeszło długą drogę, którą zapoczątkował projekt uchwały zaproponowany przez stowarzyszenie Miasto Jest Nasze.

Prezydent miasta Rafał Trzaskowski początkowo był przeciwny zakazowi, jednak zmienił zdanie i zaproponował swój projekt, w którym chciał wprowadzić zakaz na terenie całego miasta, a następnie wycofał się z tego pomysłu i zaproponował wprowadzenie pilotażowo nocnej prohibicji na terenie dwóch dzielnic: Śródmieścia i Pragi-Północ, który miał zacząć obowiązywać od 1 listopada 2025 roku. 

Zgodnie z projektem obecnej uchwały nocny zakaz sprzedaży alkoholu obowiązywałby na terenie całego miasta w godzinach 22-6 i dotyczyłby sklepów i stacji benzynowych. Zakaz nie będzie dotyczył sklepów w strefie wolnocłowej Lotniska Chopina.

Od 1 czerwca nocna prohibicja zacznie obowiązywać także w Płocku. Rok 2025 był rekordowy pod tym względem. Wówczas kilkanaście miast i gmin na Mazowszu wprowadziło bądź podjęło stosowne uchwały wprowadzające nocny zakaz sprzedaży alkoholu. Rok wcześniej nocną prohibicję wprowadziły Ząbki.

III wojna światowa już trwa? Historyk zwraca uwagę na podobieństwa

Wczoraj, 11 marca (21:53)

​Czy świat stoi u progu kolejnego globalnego konfliktu? Brytyjski historyk prof. Anthony Glees wskazuje na trzy niepokojące oznaki, które mogą świadczyć o tym, że nowa wojna światowa już trwa - i to od kilku lat.

Choć żaden uznawany na arenie międzynarodowej organ dotychczas oficjalnie nie ogłosił, że III wojna światowa się rozpoczęła, nikt nie ma raczej wątpliwości, że sytuacja na świecie jest napięta, a skutki konfliktów zbrojnych, choć mają charakter regionalny, są odczuwalne globalnie.

Ani wojna w Ukrainie, ani wojna na Bliskim Wschodzie, ani żaden inny konflikt zbrojny w innej części świata czy rywalizacja mocarstw nie zostały uznane przez społeczność międzynarodową za początek globalnego konfliktu na skalę II wojny światowej. Co, jeśli jednak pewnego dnia historycy uznają, że rosyjska inwazja na Ukrainę była początkiem III wojny światowej?

Według prof. Anthony’ego Gleesa, emerytowanego profesora University of Birmingham, decyzja Stanów Zjednoczonych i Izraela o ataku na Iran to "wojna z wyboru", a nie z konieczności czy w samoobronie; jego zdaniem było to świadome działanie prezydenta USA Donalda Trumpa i premiera Izraela Benjamina Netanjahu, ukierunkowane na utrzymanie władzy. Historyk podkreśla, że podobne ruchy poprzedzały wybuch dwóch poprzednich wojen światowych.

Kolejnym niepokojącym zjawiskiem jest - zdaniem naukowca - przekonanie liderów, że "siła jest ważniejsza niż prawo międzynarodowe". Prof. Anthony Glees wskazuje, że zarówno amerykański prezydent, jak i izraelski premier prezentują postawę, w której prawo schodzi na dalszy plan wobec własnych ambicji politycznych. Takie nastawienie - jak zaznacza - pojawiało się już wcześniej wśród agresywnych reżimów, które napadały na sąsiednie kraje, by zaspokoić własne ambicje.

Trzecim sygnałem, na który zwraca uwagę historyk, jest brak realnych prób zakończenia konfliktu. Naukowiec z University of Birmingham twierdzi, że Trump i Netanjahu wykazują chęć kontynuowania rozlewu krwi, zamiast szukać szybkieg rozwiązania konfliktu.

Choć prof. Anthony Glees skupił się na działaniach Stanów Zjednoczonych i Izraela, to - jak pisze "Daily Mail" - jego kryteria nieoficjalnego rozpoczęcia III wojny światowej zdają się odnosić również do pełnoskalowej wojny w Ukrainie.

Biorąc pod uwagę założenie historyka, że dwie poprzednie wojny światowe wybuchły z powodu wspomnianych trzech czynników, można stwierdzić, że historia pewnego dnia może uznać za początek III wojny światowej 24 lutego 2022 roku, czyli pierwszy dzień rosyjskiej inwazji na Ukrainę.

To właśnie wtedy Moskwa rozpoczęła pełnoskalową wojnę z własnej, nieprzymuszonej woli, a nie z potrzeby obrony. Władimir Putin opowiedział się za ekspansjonistyczną polityką przywrócenia wpływów Rosji z czasów sowieckich - mamy zatem pierwszy czynnik, czyli "wojnę z wyboru".

Atakując Ukrainę, Rosja naruszyła suwerenność naszego wschodniego sąsiada, granice międzynarodowe i wszelkie traktaty. Argumentując inwazję irracjonalną potrzebą "denazyfikacji" i "demilitaryzacji" Ukrainy, Władimir Putin pokazał, że bardziej ceni siłę, aniżeli wszelkie porozumienia międzynarodowe.

"Daily Mail" zauważa, że konflikt trwa już ponad cztery lata, a Rosja - mimo trwających rozmów pokojowych - nieustannie atakuje Ukrainę, nie zważając na wszelkie próby mediacji. Nie ma zatem realnych prób zakończenia konfliktu, co prof. Anthony Gees wymienił jako trzecią niepokojącą oznakę rozpoczęnia nowego konfliktu o skali globalnej.

Historyk z University of Buckingham jest zdania, że wojna na Bliskim Wschodzie grozi wciągnięciem kolejnych państw do konfliktu. "Daily Mail" zauważa, że w ostatnich dniach sytuacja w Iranie uległa eskalazji wraz z doniesieniami amerykańskich mediów, że Rosja dostarcza Iranowi informacje wywiadowcze umożliwiające ataki na amerykańskie cele wojskowe na Bliskim Wschodzie.

Prof. Anthony Glees twierdzi, że działania Donalda Trumpa i Benjamina Netanjahu sprawiły, że posiadające broń jądrową Rosja, Chiny i Korea Północna "ślinią się" na myśl o tym, co ich armie mogłyby osiągnąć, rozpoczynając własne "wojny z wyboru".

​Firmy zamykają i ewakuują biura. Dubaj sparaliżowany strachem

  • Wczoraj, 11 marca (21:45)

    Firmy doradcze i banki - np. Deloitte, PwC, Citigroup czy Standard Chartered - tymczasowo zamknęły lub ewakuowały w środę swoje biura w Dubaju w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Stało się to po groźbach Iranu, że zaatakuje powiązane z USA instytucje finansowe i banki na Bliskim Wschodzie. Tocząca się od kilkunastu dni wojna mocno nadszarpnęła pozycję Dubaju jako wiodącego centrum finansowego regionu i oazę bezpieczeństwa.

    • Bądź na bieżąco. Więcej aktualnych znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

    Amerykański bank Citigroup i brytyjski Standard Chartered rozpoczęły w środę ewakuację swoich biur w Dubaju i poleciły pracownikom pracę zdalną - przekazała agencja Reutera. Na taki sam krok zdecydowała się brytyjska firma doradcza Deloitte - dodała agencja AFP.

    Brytyjski PwC zamknął do końca tygodnia wszystkie biura w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Arabii Saudyjskiej, Kuwejcie i Katarze.

    Światowe firmy, posiadające swoje biura w Dubaju, zareagowały w ten sposób na środowe pogróżki ze strony Iranu.

    Iran zaatakuje powiązane z USA oraz Izraelem instytucje finansowe i bankowe na Bliskim Wschodzie - ostrzegł w środę rzecznik połączonego dowództwa irańskich sił zbrojnych Ebrahim Zolfakari. Zapowiedź była reakcją na nocny amerykańsko-izraelski atak na jeden z banków w Teheranie.

    USA i Izrael od 28 lutego bombardują Iran, który w odpowiedzi atakuje Izrael i państwa Zatoki Perskiej, uderzając zarówno w położone tam amerykańskie bazy, jak i w cele cywilne.

    Wojna nadszarpnęła pozycję Dubaju jako wiodącego centrum finansowego regionu, wywołując obawy o odpływ kapitału z tego miasta, zwolnienia i przenoszenie firm do innych lokalizacji - skomentował Reuters.

    Dubaj w 2004 r. założył specjalną strefę ekonomiczną Dubai International Financial Centre (DIFC), w której działa blisko 300 banków, ponad 100 funduszy hedgingowych i 500 innych firm finansowych. Emirat Dubaju promuje rozwój tych instytucji, starając się zyskać pozycję jednego z globalnego centrum finansowego.

Dalsza część artykułu pod materiałem video:

Izrael zaatakowany z Libanu. Skoordynowane uderzenie Iranu i Hezbollahu

  • Wczoraj, 11 marca (21:43)

    W środę wieczorem libański Hezbollah wystrzelił około 100 rakiet na północny Izrael, rozpoczynając największy nalot od początku obecnej wojny. Atak był skoordynowany z Iranem, który również wystrzelił rakietę balistyczną na Izrael.

    • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl

    Portal Times of Israel poinformował, że Hezbollah przeprowadził zmasowany atak rakietowy na północny Izrael, w tym na Hajfę. 

    Mimo intensywności nalotu, nie ma na razie doniesień o ofiarach. Równocześnie z atakiem Hezbollahu, Iran wystrzelił rakietę balistyczną, która została zestrzelona przez izraelską obronę powietrzną.

    To pierwszy przypadek skoordynowanego ataku Iranu i Hezbollahu od początku obecnej wojny, jak poinformował agencję Reutera wysoki rangą izraelski wojskowy. W odpowiedzi na te działania, izraelska armia przeprowadziła naloty na Liban, a w stolicy kraju, Bejrucie, słychać było głośne eksplozje.

    Izraelskie wojsko wezwało mieszkańców całego południa Libanu do ewakuacji. Władze w Bejrucie informują, że z domów uciekło już 800 tys. z około 6 mln mieszkańców kraju. Izraelscy ministrowie ostrzegają, że ataki Hezbollahu i Iranu mogą być jeszcze silniejsze w nadchodzących dniach. Dotychczas w irańskich nalotach na Izrael zginęło 12 osób.

    Izrael, który od 28 lutego prowadzi wraz z USA wojnę powietrzną z Iranem, odpowiedział na ataki Hezbollahu uderzeniami z powietrza na cele związane z tą organizacją w Libanie, w tym w Bejrucie. 

    Izraelska ofensywa lądowa skierowana jest na południe Libanu. Według libańskich władz, w izraelskich atakach zginęły 634 osoby, a izraelska armia poinformowała o zabiciu ponad 200 członków Hezbollahu.

    Według izraelskich ministrów ataki Hezbollahu i Iranu podczas nadchodzącej nocy będą silniejsze niż wcześniej - przekazały media. 

Dalsza część artykułu pod materiałem video:

Real deklasuje Manchester City na Bernabeu. Hat-trick Fede Valverde

Wczoraj, 11 marca (21:37)

Aktualizacja: Wczoraj, 11 marca (23:56)

Trapiony kontuzjami Real Madryt, dzięki hat-trickowi Federico Valverde, pokonał u siebie Manchester City 3:0 w szlagierze 1/8 finału piłkarskiej Ligi Mistrzów. Trzy bramki zaliczki po środowych meczach mają również broniący trofeum Paris Saint-Germain i rewelacja rozgrywek Bodoe/Glimt. Specyficzny powrót na BayArena w Leverkusen zaliczył natomiast Niemiec Kai Havertz, który uratował remis dla... Arsenalu Londyn.

  • Bądź na bieżąco. Więcej aktualnych informacji sportowych znajdziesz na stronie głównej rmf24.pl.

Ten sezon dla kibiców Arsenalu może być długo oczekiwanym przełamaniem. "Kanonierzy" przewodzą tabeli Premier League i mają dużą szansę na pierwsze od lat mistrzostwo Anglii, a na dodatek świetnie sobie radzą w Lidze Mistrzów. 

W rundzie ligowej zajęli pierwsze miejsce, dlatego nie dziwi, że do rywalizacji z Bayerem przystępowali w roli faworyta. Po pierwszym meczu tej rywalizacji sprawa awansu do ćwierćfinału rozgrywek pozostaje otwarta. 

Do przerwy na BayArena nie było goli, jednak tuż po wznowieniu gry gospodarze dość niespodziewanie objęli prowadzenie po uderzeniu głową Roberta Andricha. Londyńczycy zdołali jednak uniknąć porażki. W 89. minucie rzut karny wykorzystał wprowadzony kwadrans wcześniej z ławki czołowy reprezentant Niemiec Kai Havertz - w przeszłości zawodnik... Bayeru Leverkusen. 

Real i City zmierzyły się w fazie pucharowej LM w... piątym sezonie z rzędu. Od rozgrywek 2021/2022 w dwumeczu trzykrotnie lepsi byli "Królewscy", a raz awansowali podopieczni Hiszpana Josepa Guardioli. 

Ostatnio te zespoły rywalizowały w 6. kolejce bieżącego sezonu. Wówczas na Santiago Bernabeu gospodarze prowadzili 1:0, by ostatecznie przegrać 1:2. Tym razem piłkarze z Madrytu pokazali koncert gry i nie dali "The Citizens" żadnych szans, choć wystąpili m.in. bez Kyliana Mbappe, Rodrygo, Edera Militao i Jude'a Bellinhama. Mają jednak inne gwiazdy, a w środowy wieczór najjaśniej świeciła ta z Urugwaju.

Federico "Fede" Valverde, bo o nim mowa, skompletował w pierwszej połowie klasyczny hat-trick, pierwszy w jego karierze. Trafił do siatki w 20., 27. i 42. minucie. Każda z tych akcji była efektowna, ale szczególnie zaimponował przy trzecim golu, gdy podbił sobie piłkę nad rywalem i kopnął z woleja nie do obrony. 

Zwycięstwo Realu mogło być wyższe, ale w 58. minucie rzutu karnego nie wykorzystał Vinicius Junior - jego strzał obronił Gianluigi Donnarumma. Gościom nie pomogła obecność w składzie Erlinga Haalanda, zdobywcy łącznie 56 bramek w 56 występach w Lidze Mistrzów. Norweg odpoczywał w weekend, gdy Manchester City wygrał z Newcastle United 3:1 w 1/8 finału Pucharu Anglii. 

Z trzybramkowymi zaliczkami do rewanżowych meczów na wyjazdach przystąpią także piłkarze PSG oraz Bodoe Glimt. Broniący trofeum Paryżanie wzięli rewanż na Chelsea za przegrany 0:3 w lipcu ubiegłego roku finał klubowych mistrzostw świata w USA i w środę pokonali "The Blues" 5:2. 

Na gole Bradleya Barcoli i Ousmane'a Dembele rywale odpowiadali trafieniami Malo Gusto (na 1:1) i Enzo Fernandeza (na 2:2), ale w 74. minucie Vitinha, a w końcówce meczu dwukrotnie Chwicza Kwaracchelia sprawili, że triumfatorzy LM 2025 są przed meczem w Londynie w znakomitej sytuacji. 

Tempa nie zwalnia Bodoe/Glimt. Norweska rewelacja rozgrywek w poprzedniej rundzie nie dała żadnych szans Interowi Mediolan, wygrywając 3:1 i 2:1, a teraz pokonała u siebie Sporting Lizbona 3:0, już do przerwy prowadząc różnicą dwóch goli.
Bramki zdobyli Sondre Brunstad Fet w 32. minucie z rzutu karnego, Ole Blomberg w doliczonym czasie pierwszej połowy oraz Kasper Hoegh w 71. minucie. Wynik tym bardziej godny szacunku, że norweska liga - grająca systemem wiosna-jesień - jeszcze nie wystartowała. 

"Portugalski zespół dołączył do długiej listy znanych europejskich klubów, które odwiedziły to małe miasteczko rybackie za kołem podbiegunowym i wróciły z pustymi rękami" - napisała agencja Reuters.

Dzień wcześniej piłkarze Newcastle United zremisowali z Barceloną 1:1, Atalanta Bergamo przegrała z Bayernem Monachium aż 1:6, Atletico Madryt wygrało z Tottenhamem Hotspur 5:2, a Galatasaray Stambuł z Liverpoolem 1:0. 

Rewanże zostały zaplanowane na 17 i 18 marca. Finał trwającej edycji LM odbędzie się 30 maja w Budapeszcie.

Administracja Trumpa przeniesiona do bazy wojskowej. Zagrożeń jest mnóstwo

Wczoraj, 11 marca (21:19)

Amerykańskie media donoszą o relokacji prokurator generalnej USA, Pam Bondi, do bazy wojskowej w związku z rosnącymi obawami o jej bezpieczeństwo. Groźby pod jej adresem miały pochodzić od karteli narkotykowych oraz osób niezadowolonych z jej działań w sprawie Jeffreya Epsteina.

  • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl

Według informacji przekazanych przez "New York Times", Pam Bondi została przeniesiona z mieszkania w Waszyngtonie do bazy wojskowej w okolicy stolicy. 

Decyzja ta została podjęta po tym, jak służby federalne poinformowały o groźbach kierowanych pod jej adresem. Liczba tych gróźb wzrosła po schwytaniu w styczniu przywódcy Wenezueli, Nicolasa Maduro, przez amerykańskie siły.

Na terenie bazy wojskowej, gdzie obecnie przebywa Bondi, mieszkają również inni przedstawiciele administracji Donalda Trumpa. Przenieśli się tam z powodu zagrożeń ze strony przestępców, wrogów z zagranicy oraz protestujących. Wśród relokowanych osób znajdują się m.in. doradca prezydenta Stephen Miller, sekretarz stanu Marco Rubio, była sekretarz bezpieczeństwa krajowego Kristi Noem oraz szef Pentagonu Pete Hegseth.

Obiekty wojskowe były wykorzystywane przez przedstawicieli różnych administracji USA na przestrzeni lat. 

Jednak, jak zauważają byli urzędnicy i historycy, obecna skala korzystania z finansowanych z podatków kwater wojskowych przez osoby niezwiązane bezpośrednio z wojskiem jest bezprecedensowa. 

"New York Times" podkreśla, że nie jest jasne, czy przedstawiciele administracji płacą za zakwaterowanie w bazach. Rzeczniczka Kristi Noem poinformowała, że była sekretarz płaciła "rynkową stawkę" za wynajem.

Wrze w stołecznej policji. Funkcjonariusz trafił do aresztu

Wczoraj, 11 marca (20:53)

Funkcjonariusze Biura Spraw Wewnętrznych Policji zatrzymali policjanta z komendy na warszawskim Śródmieściu, który jest podejrzewany o popełnienie przestępstwa - dowiedział się reporter RMF FM Michał Krasoń. Policja nie informuje jednak, o jakie konkretnie przestępstwo chodzi.

  • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy na stronę główną RMF24.pl.

Wrze w stołecznej policji. Jak dowiedział się reporter RMF FM Michał Krasoń, funkcjonariusze Biura Spraw Wewnętrznych Policji zatrzymali policjanta z komendy na warszawskim Śródmieściu. 

Do zatrzymania policjanta doszło w związku z podejrzeniem popełnienia przez niego przestępstwa. Policja nie informuje jednak, o jakie konkretnie przestępstwo chodzi. 

Wiadomo natomiast, że sąd zdecydował już tymczasowym aresztowaniu środmiejskiego policjanta na okres trzech miesięcy.

Z naszych informacji wynika także, że komendant zawiesił policjanta w obowiązkach służbowych.

Bezlitosna Świątek. Pokaz mocy Polki w Indian Wells

Wczoraj, 11 marca (20:46)

Aktualizacja: Wczoraj, 11 marca (21:11)

​W meczu 1/8 finału turnieju w Indian Wells w USA Iga Świątek pokonała Karolinę Muchovą 6:2, 6:0. Rozmiar zwycięstwa może zaskakiwać, bo 29-letnia Czeszka przeleciała do Kalifornii po triumfie w imprezie w Dosze i mogła pochwalić się serią ośmiu wygranych meczów.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na rmf24.pl.

To piąty wygrany mecz Igi Świątek z Karoliną Muchovą. Czeszka pokonała Polkę do tej pory tylko raz.

Środowe spotkanie było pokazem mocy ze strony polskiej tenisistki. Czeszka zdołała wygrać tylko dwa gemy - oba w I secie. 

Tylko początek meczu był wyrównany. Najbardziej zażarta walka rozegrała się w szóstym gemie. Polka wykorzystała w końcu drugiego break pointa. Od wyniku 4:2 już tylko ona wygrywała kolejne gemy. 

Przy stanie 5:0 w drugim secie Muchova poślizgnęła się i złapała za kostkę, ale po chwili wróciła do gry i dokończyła mecz. 

Pojedynek trwał 1 godzinę i 17 minut. 

To był bardzo dobry mecz, wykorzystałam swoje mocne strony. Wróciłam do bardziej solidnej gry. Celem było mniej strzelania i podejmowania bezsensownego ryzyka - powiedziała Świątek w rozmowie z Canal+.

Dzięki tej wygranej rozstawiona z numerem drugim Polka zagra ćwierćfinale. Kolejną rywalką będzie Ukrainka Elina Switolina (nr 9 w turnieju) albo kolejna Czeszka Katerina Siniakova.

29-letnia Muchova uchodzi za bardzo utalentowaną zawodniczkę, którą jednak często prześladują kontuzje. Najwyżej w rankingu była na ósmym miejscu, a obecnie jest 13.

Sezon 2026 Czeszka zaczęła bardzo dobrze. Na razie porażek doznaje tylko w starciach z topowymi rywalkami. W półfinale w Brisbane przegrała z liderką listy WTA Białorusinką Aryną Sabalenką, a w 1/8 finału Australian Open z Amerykanką Coco Gauff. W Dosze na Muchovą nikt nie znalazł sposobu. Przed spotkaniem ze Świątek Czeszka mogła pochwalić się serią ośmiu wygranych meczów. 

W Indian Wells pokonała Muchova pokonała wcześniej Węgierkę Annę Bondar 7:5, 6:2 i Chorwatkę Antonię Ruzić. 

Polka natomiast w drodze do 1/8 finału wygrała z Amerykanką Kaylą Day 6:0, 7:6 (7-2) i Greczynką Marią Sakkari 6:3, 6:2.

Do ćwierćfinału Indian Wells Świątek dotarła po raz piąty z rzędu. Wygrała ten turniej w 2022 i 2024 roku. 

Pożar ciężarówki na S7. W ogniu stanęły też ekrany akustyczne

  • Wczoraj, 11 marca (20:28)

    Ważna informacja dla kierowców w Świętokrzyskiem - na trasie S7 w ogniu stanęła ciężarówka. Do zdarzenia doszło w Tokarni w powiecie kieleckim.

    • Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

    Jak poinformował RMF FM st. kpt. Marcin Bajur, pożarem objęte zostały też przydrożne ekrany akustyczne.

    W działaniach udział brały 3 zastępy strażackie, które podawały pianę gaśniczą na pożar.

    Na szczęście nie ma osób poszkodowanych.

    Pożar został już opanowany - przekazała nam straż pożarna.

    Droga S7 w kierunku na Warszawę w miejscu zdarzenia jest jednak wciąż zablokowana.

Dalsza część artykułu pod materiałem video:

Największe potęgi militarne świata. Gdzie jest miejsce Polski?

W najnowszym rankingu sił militarnych na świecie, opublikowanym przez Global Firepower, Polska zajmuje 21. miejsce. Zestawienie to ocenia zdolności militarne 145 krajów na podstawie ponad 60 różnych czynników, w tym liczby jednostek wojskowych, sytuacji finansowej oraz zdolności logistycznych. Przyglądamy się największym potęgom wojskowym świata, polskiej pozycji i samemu rankingowi.

  • Ranking Global Firepower pokazuje pozycje poszczególnych krajów pod kątem siły militarnej.
  • Dlaczego do takich rankingów powinniśmy podchodzić jednak z pewnym dystansem?
  • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl.

Global Firepower wykorzystuje formułę, która - zdaniem autorów badania - pozwala mniejszym, bardziej zaawansowanym technologicznie krajom konkurować z większymi, mniej rozwiniętymi potęgami. W rankingu uwzględniane są także specjalne modyfikatory, które dodatkowo precyzują pozycję danego kraju.

Polska z wynikiem PwrIndx 0.3891 uplasowała się na 21. miejscu, co świadczy o jej znaczącej pozycji w Europie i na świecie. W porównaniu do poprzednich lat, Polska utrzymuje stabilną pozycję, co jest wynikiem ciągłych inwestycji w modernizację i rozwój sił zbrojnych.

Polska dysponuje 250 000 aktywnymi żołnierzami oraz 350 000 rezerwistów, co plasuje ją na 25. miejscu pod względem liczby personelu wojskowego. Nasz kraj posiada 457 samolotów, w tym 58 myśliwców i 224 śmigłowce, co daje jej 25. miejsce w kategorii sił powietrznych. W kategorii sił lądowych dysponujemy 798 czołgami i 593 jednostkami artylerii samobieżnej, co czyni nas jednym z liderów w zestawieniu.

Flota Polski obejmuje 63 jednostki, w tym 2 fregaty i 1 okręt podwodny, co zapewnia jej 47. miejsce pod względem sił morskich. Polska dysponuje 11. co do wielkości budżetem obronnym na świecie, wynoszącym 55,9 miliarda dolarów. Oprócz tego jesteśmy jednym z czołowych producentów węgla, co dodatkowo wzmacnia naszą pozycję strategiczną.

Tocząca piąty rok wojnę z "drugą armią świata" Ukraina została sklasyfikowana jako 20. najpotężniejsza siła militarna na świecie według najnowszego indeksu Global Firepower (GFP) na rok 2026.

Na czele rankingu niezmiennie znajdują się Stany Zjednoczone, Rosja i Chiny, które od lat dominują w globalnym zestawieniu. Ich pozycje wynikają z ogromnych zasobów finansowych, liczebności armii oraz zaawansowania technologicznego.

Stany Zjednoczone po raz kolejny zostały uznane za najpotężniejszą siłę militarną na świecie według najnowszego indeksu Global Firepower na rok 2026. Z wynikiem 0,0741, USA utrzymują swoją dominację w globalnym rankingu sił zbrojnych, co potwierdza ich niekwestionowaną pozycję lidera od 2005 roku.

Stany Zjednoczone zajmują trzecie miejsce na świecie pod względem całkowitej populacji i dostępnej siły roboczej, dysponując 1 333 030 aktywnymi żołnierzami. USA prowadzą w kategorii sił powietrznych z imponującą flotą 13 032 samolotów, w tym 1791 myśliwców i 5913 śmigłowców, co czyni je niekwestionowanym liderem w tej dziedzinie.

Amerykańska armia zajmuje czwarte miejsce pod względem liczby czołgów, posiadając 4666 maszyn, oraz pierwsze miejsce pod względem liczby pojazdów wojskowych, których liczba wynosi 409 660.

Flota USA obejmuje aż 11 lotniskowców, 9 okrętów desantowych i 66 okrętów podwodnych, co zapewnia im przewagę w zakresie całkowitej wyporności floty. Amerykanie dysponują także największym budżetem obronnym na świecie, wynoszącym 831,5 miliarda dolarów, co pozwala na utrzymanie i rozwój zaawansowanych technologii wojskowych. Oprócz tego - na co zwracają uwagę autorzy badania - USA są jednym z czołowych producentów ropy naftowej, gazu ziemnego i węgla, co dodatkowo wzmacnia ich pozycję strategiczną na arenie międzynarodowej.

Rosja została sklasyfikowana jako druga najpotężniejsza siła militarna na świecie według najnowszego indeksu Global Firepower. Z wynikiem 0,0791, Rosja utrzymuje swoją pozycję w czołówce globalnych potęg militarnych.

Rosja zajmuje 9. miejsce pod względem całkowitej populacji i dostępnej siły roboczej, z 1 320 000 aktywnymi żołnierzami oraz 2 000 000 rezerwistów. Rosja posiada 4237 samolotów, w tym 861 myśliwców i 1643 śmigłowców, co plasuje ją na drugim miejscu pod względem sił powietrznych. Moskwa dysponuje 5630 czołgami i 3603 jednostkami artylerii samobieżnej, co czyni ją liderem w tej kategorii.

Flota Rosji obejmuje 747 jednostek, w tym 66 okrętów podwodnych i 79 korwet, co zapewnia jej drugie miejsce pod względem sił morskich. Rosja dysponuje trzecim co do wielkości budżetem obronnym na świecie, wynoszącym 212,6 miliarda dolarów. Choć tu należy zaznaczyć, że jest to suma podana do publicznej wiadomości, natomiast realne wydatki na wojsko mogą być - jak szacują eksperci - znacznie wyższe.

Ponadto Rosja, podobnie jak USA, jest jednym z czołowych producentów ropy naftowej, gazu ziemnego i węgla, co dodatkowo wzmacnia jej pozycję strategiczną.

Chiny zostały sklasyfikowane jako trzecia najpotężniejsza siła militarna na świecie. Zajmują pierwsze miejsce pod względem całkowitej populacji i dostępnej siły roboczej, z 2 035 000 aktywnymi żołnierzami oraz 510 000 rezerwistów.

Chiny posiadają 3529 samolotów, w tym 1443 myśliwce, co plasuje je na trzecim miejscu pod względem sił powietrznych. ChRL dysponuje 5870 czołgami i 2770 jednostkami artylerii rakietowej, co czyni ją liderem w tej kategorii.

Flota Chin obejmuje 841 jednostek, w tym 3 lotniskowce i 61 okrętów podwodnych, co zapewnia im pierwsze miejsce pod względem liczby jednostek morskich. Chiny dysponują drugim co do wielkości budżetem obronnym na świecie, wynoszącym 303 miliardy dolarów.

Przykład Ukrainy pokazuje, że różnica pozycji w rankingu GFP niekoniecznie musi oznaczać totalną dominację jednego gracza nad drugim. Ranking Global Firepower (GFP) jest często wykorzystywany do oceny potencjału militarnego krajów na całym świecie, jednak budzi on również pewne kontrowersje i krytykę.

GFP opiera się na wielu wskaźnikach, takich jak liczba żołnierzy, sprzętu wojskowego, budżet obronny i zasoby naturalne. Krytycy wskazują, że nie wszystkie te wskaźniki są równie ważne. Na przykład, liczba czołgów czy samolotów nie zawsze przekłada się na rzeczywistą zdolność bojową. Ranking często koncentruje się na ilości sprzętu i personelu, co może nie odzwierciedlać rzeczywistej jakości i nowoczesności potencjału. Starszy sprzęt może być liczny, ale mniej efektywny w porównaniu do nowoczesnych systemów. Innymi słowy, dla autorów badania poradziecki, rozpadający się pod spojrzeniem czołg T-55 ma taką samą wagę jak amerykański M1 Abrams.

GFP nie zawsze uwzględnia specyficzne czynniki geopolityczne, takie jak sojusze międzynarodowe, które mogą znacząco wpływać na rzeczywistą siłę militarną kraju. Na przykład, członkostwo w NATO może zwiększać potencjał obronny kraju, co nie jest bezpośrednio odzwierciedlone w rankingu. Członkostwo w Unii Europejskiej paradoksalnie również, nie tylko poprzez uczestnictwo w szerokiej sieci gospodarczej, ale także ze względu na wspólnotowe programy zbrojeniowe i obronne. 

Krytycy zauważają też, że współczesne konflikty coraz częściej obejmują wojnę cybernetyczną, a GFP nie w pełni uwzględnia zdolności cybernetyczne krajów, które mogą być kluczowe w nowoczesnych działaniach okołomilitarnych.

Krytycy zwracają uwagę na to, że dane używane w rankingu mogą być nieaktualne lub niekompletne, co wpływa na dokładność ocen. W dynamicznie zmieniającym się środowisku geopolitycznym, aktualność danych jest kluczowa. Przykładowo - ranking opublikowano jeszcze przed atakiem Izraela i USA na Iran, więc uwzględnia on pozycję Tehernau sprzed dwóch tygodni, gdy siły irańskie straciły gigantyczne ilości potencjału militarnego. Iran w zestawieniu na 2026 rok został sklasyfikowany na 16. miejscu.

Choć ranking Global Firepower niewątpliwie dostarcza użytecznych informacji na temat potencjału militarnego krajów, ważne jest, aby interpretować go z uwzględnieniem jego ograniczeń i niedoskonałości.

"Obwiniony Zawodnik". Pierwszy z piłkarzy zawieszony za bukmacherkę

  • Wczoraj, 11 marca (19:52)

    PZPN zawiesił na pięć lat zawodnika w związku z podejrzeniem tzw. match-fixingu w sierpniowym meczu 2. ligi między Rekordem Bielsko-Biała a Sokołem Kleczew oraz niedozwolonych zakładów bukmacherskich. Nie ujawniono nazwiska ukaranego, w dokumentach PZPN występuje jako "Obwiniony Zawodnik". Federacja piłkarska kilka dni temu objęła postępowaniem pięciu piłkarzy szczebla centralnego.

    • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

    Komisja Dyscyplinarna PZPN wydała w środę decyzję w sprawie zawodnika oskarżonego o udział w ustawianiu meczu oraz niedozwolone zakłady bukmacherskie. Podejrzenia dotyczyły dwóch wątków: 

    • match-fixingu (czyli ustawiania przebiegu lub wyniku meczu w celu osiągnięcia korzyści majątkowych); chodziło o spotkanie o mistrzostwo 2. ligi w dniu 15 sierpnia 2025 r. pomiędzy klubami Rekord Bielsko-Biała a Sokół Kleczew,
    • niedozwolonych zakładów bukmacherskich zawartych w okresie od 25.09.2022 r. do 17.08.2025 roku.

    Jak przekazano w komunikacie zamieszczonym na stronie PZPN, komisja postanowiła ukarać "Obwinionego Zawodnika" za pierwsze przewinienie "karą dyscyplinarną czasowego zakazu udziału we wszelkiej działalności związanej z piłką nożną w wymiarze dwóch lat". Za drugie z przewinień (niedozwolone zakłady bukmacherskie) - zawieszeniem na trzy lata.

    Komisja Dyscyplinarna PZPN postanowiła "Obwinionemu Zawodnikowi" wymierzyć łączną karę "czasowego zakazu udziału we wszelkiej działalności związanej z piłką nożną w wymiarze pięciu lat". Na poczet orzeczonej kary zaliczono zastosowany w tej sprawie środek zapobiegawczy w postaci zakazu udziału zawodnika w rozgrywkach mistrzowskich i pucharowych od 21 sierpnia 2025 r. do 11 marca 2026 r.

    Orzeczeniu nadano rygor natychmiastowej wykonalności, nie jest ono jednak prawomocne i - jak podkreśla PZPN - istnieje możliwość wniesienia odwołania do Najwyższej Komisji Odwoławczej PZPN.

    Dwa dni wcześniej krajowa federacja poinformowała, że - na wniosek Rzecznika Dyscyplinarnego PZPN - prowadzi postępowanie wobec pięciu zawodników szczebla centralnego w związku z podejrzeniem popełnienia przewinień dyscyplinarnych polegających na uczestnictwie w niedozwolonych zakładach bukmacherskich.

    Dyrektor Departamentu Komunikacji i Mediów piłkarskiej centrali Tomasz Kozłowski przekazał wówczas, że "ze względu na RODO PZPN nie ujawnia nazwisk tych piłkarzy".

    Szczebel centralny to rozgrywki od drugiej ligi do ekstraklasy.

Dalsza część artykułu pod materiałem video:

Kalifornia zagrożona atakiem Iranu? FBI bije na alarm i rozsyła dokument

Wczoraj, 11 marca (19:52)

W ostatnich dniach FBI ostrzegło kalifornijskie służby przed potencjalnym zagrożeniem atakiem dronów ze strony Iranu - informuje ABC News. Teheran miał rozważać przeprowadzenie niespodziewanego uderzenia na zachodnie wybrzeże Stanów Zjednoczonych w przypadku amerykańskich ataków na cele w Iranie.

  • FBI twierdzi, że Iran planował zaatakować zachodnie wybrzeże USA dronami w odwecie za amerykańskie ataki.
  • Ostrzeżenie zostało rozesłane do departamentów policji w Kalifornii.
  • Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

W dokumencie rozesłanym pod koniec lutego do departamentów policji w Kalifornii FBI (Federalne Biuro Śledcze) pisze, że "niedawno" uzyskało informację, jakoby już na początku lutego Iran rzekomo planował "przeprowadzenie niespodziewanego ataku z użyciem bezzałogowych statków powietrznych z niezidentyfikowanej jednostki pływającej u wybrzeży Stanów Zjednoczonych, konkretnie przeciwko nieokreślonym celom w Kalifornii".

FBI podkreśla jednak, że nie posiada dodatkowych informacji dotyczących czasu, metody, celu ani sprawców potencjalnego uderzenia.

Rzeczniczka prasowa biura FBI w Los Angeles odmówiła komentarza w tej sprawie. Również Biały Dom nie odpowiedział na prośbę ABC News o stanowisko.

Ostrzeżenie pojawiło się w czasie, gdy Izrael i Stany Zjednoczone prowadzą naloty na cele w Iranie, a Teheran w odpowiedzi atakuje pociskami balistycznymi i dronami amerykańskie obiekty wojskowe na Bliskim Wschodzie (i nie tylko, bo też infrastrukturę cywilną w państwach Zatoki Perskiej).

ABC News informuje ponadto, że w ostatnich miesiącach amerykańskie służby wywiadowcze zaczęły się coraz bardziej niepokoić powszechniejszym wykorzystaniem dronów przez meksykańskie kartele narkotykowe i możliwością wykorzystania bezzałogowców do ataków na Amerykanów w pobliżu granicy z Meksykiem.

Według dokumentu FBI z września 2025 roku, do którego dotarła stacja, niepotwierdzone doniesienia sugerowały, że nieznani przywódcy karteli meksykańskich mieli wydać zgodę na ataki z użyciem dronów przenoszących materiały wybuchowe przeciwko amerykańskim służbom porządkowym i wojskowym wzdłuż granicy amerykańsko-meksykańskiej.

FBI zauważa, że tego typu działania byłyby bezprecedensowe, ale podkreśla, że gangi zwykle unikają akcji, które mogłyby sprowokować zdecydowaną reakcję władz Stanów Zjednoczonych.

John Cohen, były szef wywiadu Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego USA, a obecnie współpracownik ABC News, podkreśla, że Iran posiada rozbudowaną siatkę kontaktów w Meksyku i Ameryce Południowej, a także dostęp do nowoczesnych dronów i motywację do przeprowadzenia ataków.

FBI mądrze postępuje, publikując ostrzeżenie, dzięki czemu władze stanowe i lokalne mogą lepiej przygotować się i reagować na tego typu zagrożenia - zaznacza.

Dwie ryby "zwiastujące" kataklizmy znów znalezione na plaży

Wczoraj, 11 marca (19:06)

Niecodzienne znalezisko na wybrzeżu Półwyspu Kalifornijskiego w Meksyku - dwa wstęgory królewskie, rzadko widywane ryby głębinowe, pojawiły się na plaży w Cabo San Lucas. Ludowe legendy głoszą, że ich pojawienie się ma zwiastować kataklizmy.

  • Turyści znaleźli wstęgory królewskie na plaży w Cabo San Lucas w Meksyku.
  • Wstęgor królewski to głębinowa ryba, której pojawienie się na powierzchni jest niezwykle rzadkie i owiane licznymi legendami.
  • Wstęgory królewskie są nazywane "rybami końca świata". Dlaczego? Piszemy o tym w poniższym artykule.
  • Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

Turyści spacerujący po plaży w Cabo San Lucas natknęli się na niezwykły widok - dwa ogromne wstęgory królewskie, znane również jako "ryby końca świata". Zdarzenie zostało uwiecznione na nagraniu, które szybko obiegło media społecznościowe.

Na filmie widać, jak dwie osoby próbują pomóc jednej z ryb, gdy nagle kilka metrów dalej przy brzegu pojawia się drugi okaz. Meksykańska prasa podkreśla, że zobaczenie więcej niż jednego wstęgora na powierzchni to prawdziwa rzadkość.

Wstęgor królewski, dawniej nazywany królem śledziowym, to ryba żyjąca zwykle na głębokości kilkuset metrów. Dorosłe osobniki mogą osiągać nawet 11 metrów długości. Ich charakterystyczne, srebrzyste i smukłe ciała z długą płetwą grzbietową sprawiały, że w dawnych opowieściach utożsamiano je z morskimi wężami czy "królami oceanów".

Spotkania z żywymi wstęgorami są niezwykle rzadkie, co tylko podsyca ich legendę.

W kulturze popularnej pojawienie się wstęgora królewskiego bywa interpretowane jako zapowiedź nadchodzących katastrof naturalnych, zwłaszcza trzęsień ziemi i zjawisk na morzu, np. tsunami. Stąd też jego przydomki oznaczające "rybę końca świata": "pez del fin del mundo" (w języku hiszpańskim) i "doomsday fish" (w języku angielskim).

W Japonii legenda ta zyskała na sile po tragicznym trzęsieniu ziemi w 2011 roku, kiedy to w latach poprzedzających kataklizm wielokrotnie znajdowano te ryby na plażach. Jednak naukowcy podkreślają, że nie ma dowodów na związek między pojawianiem się wstęgora królewskiego a aktywnością sejsmiczną - analizy nie wykazały statystycznie istotnej korelacji.

​Czy grozi nam wzrost cen? Na to pytanie odpowie członkini Rady Polityki Pieniężnej

​Czy grozi nam wzrost cen? Na to pytanie odpowie członkini Rady Polityki Pieniężnej

Wczoraj, 11 marca (19:00)

Gościem Rozmowy o 7:00 w Radiu RMF24 będzie Joanna Tyrowicz, członkini Rady Polityki Pieniężnej. Zapytamy ją m.in. o to, jak propozycja Adama Glapińskiego dot. programu "SAFE 0 proc." wpłynie na polską gospodarkę.

Słuchaj Radia RMF24>>>

Czy propozycja sprzedaży złota przez Narodowy Bank Polski w czasie międzynarodowego konfliktu to dobry pomysł?

Rada Polityki Pieniężnej w marcu zdecydowała o obniżeniu stopy referencyjnej z 4 proc. do 3,75 proc. Czy ta decyzja może być początkiem dalszego luzowania polityki pieniężnej w Polsce? A może w związku z konfliktem na Bliskim Wschodzie stopy procentowe zostaną utrzymane? Czy grozi nam wzrost inflacji?

Kancelaria prezydenta w korespondencji z money.pl potwierdza, że do KPRP wpłynął wniosek prezesa NBP o powołanie Marty Kightley na drugą kadencję członka zarządu i na stanowisko wiceprezesa banku centralnego. Czy zastępczyni Adama Glapińskiego powinna kontynuować pracę w NBP? Jak do tej pory układa się współpraca z Martą Kightley?

Na rozmowę Piotra Salaka zapraszamy tuż po godz. 7:00 do internetowego Radia RMF24, na stronę RMF24.pl, do aplikacji RMF ON i naszych mediów społecznościowych!

Słuchaj Radia RMF24>>>

Radio RMF24

Po jeszcze więcej informacji odsyłamy Was do naszego internetowego Radia RMF24 Słuchajcie online już teraz!

Radio RMF24 na bieżąco informuje o wszystkich najważniejszych wydarzeniach w Polsce, Europie i na świecie.

​Co dalej z podatkiem cyfrowym? Zapytamy o to Krzysztofa Gawkowskiego

​Co dalej z podatkiem cyfrowym? Zapytamy o to Krzysztofa Gawkowskiego

Wczoraj, 11 marca (18:45)

Podatek cyfrowy obowiązuje w wielu krajach Europy, m.in. w Hiszpanii, Francji i Wielkiej Brytanii. Dlaczego big-techy w naszym kraju nadal nie płacą podatku cyfrowego? Czy jest porozumienie koalicji rządzącej w tej sprawie? Czy nie grozi nam konflikt z Amerykanami? Na te i inne pytania odpowie Krzysztof Gawkowski, wicepremier, minister cyfryzacji i poseł Lewicy, który będzie gościem Porannej rozmowy w RMF FM. Zapraszamy!

Czy rządowa Strategia Cyberbezpieczeństwa RP sprawi, że Polska będzie lepiej chroniona przed cyberatakami? Jak często dochodzi do prób włamań do systemów infrastruktury krytycznej? Czy Polska jest gotowa na cyberwojnę? W dokumencie znalazł się również pomysł wprowadzenia do szkół średnich nowego przedmiotu - techniki cyberbezpieczeństwa. Czego młodzi ludzie będą się na nim uczyć i czy ma to pomóc w budowaniu cyfrowej odporności państwa?

Naszego gościa zapytamy oczywiście o spór wokół programu SAFE. Jak ocenia szczegóły prezydenckiego SAFE przedstawionego przez prezesa NBP Adama Glapińskiego? Jak długo Włodzimierz Czarzasty będzie trzymał w sejmowej "zamrażarce" projekt prezydenta w sprawie "SAFE 0 proc."? Co zrobi koalicja rządząca, jeśli Karol Nawrocki zawetuje ustawę wdrażającą unijny program SAFE?

Zapytamy też o przyszłość aplikacji mObywatel i o to, jak będzie ona współpracować z europejskim portfelem tożsamości cyfrowej. Ilu użytkowników korzysta dziś z mObywatela i czy pojawienie się nowego rozwiązania oznacza koniec tej aplikacji?

Na rozmowę Tomasza Terlikowskiego zapraszamy tuż po godz. 8:00 do RMF FM, internetowego Radia RMF24, na stronę RMF24.pl, do aplikacji RMF ON i naszych mediów społecznościowych!

Jeśli nie chcesz, aby umknęła Ci jakakolwiek Rozmowa w RMF FM, subskrybuj nasz kanał na YouTube.

Słuchacze RMF FM i Radia RMF24 oraz użytkownicy portalu RMF24.pl mogą mieć swój udział w Porannej Rozmowie w RMF FM. Wystarczy, że prześlą pytania, które prowadzący zada swoim gościom.

Należy wpisać je w poniższej formatce lub wysłać na adres fakty@rmf.fm.

Jeśli nie wyświetla Wam się formatka, znajdziecie ją pod tym adresem: >>>TUTAJ<<<.

Wpadł w mieszkaniu na Mokotowie. To on miał ostrzelać budynek liceum

Wpadł w mieszkaniu na Mokotowie. To on miał ostrzelać budynek liceum

Wczoraj, 11 marca (18:06)

Aktualizacja: Wczoraj, 11 marca (18:27)

Śródmiejscy policjanci zatrzymali mężczyznę, który dziś rano miał ostrzelać z broni pneumatycznej budynek Liceum Ogólnokształcącego Społecznego Nr 17 przy ulicy Marszałkowskiej w Warszawie - informuje reporter RMF FM Krzysztof Zasada. 43-latek wpadł w mieszkaniu na Mokotowie.

Około godziny 10:00 w Warszawie doszło do groźnego zdarzenia - ktoś ostrzelał budynek Liceum Ogólnokształcącego Społecznego Nr 17 przy ulicy Marszałkowskiej.

Policjanci od razu sugerowali, że strzały oddano z broni pneumatycznej typu wiatrówka.

Reporter RMF FM Krzysztof Zasada informował, że na szybach oraz elewacji budynku mundurowi natrafili na ślady, które świadczyły o tym, że ktoś mógł oddać w stronę wejścia kilka strzałów. Nie było przestrzelin, natomiast koło budynku natrafiono na kilka metalowych kulek.

Co najważniejsze, nikomu nic się nie stało. Dyrekcja szkoły nie podjęła decyzji o przerwaniu lekcji.

Policja od razu rozpoczęła poszukiwania sprawcy bądź sprawców. Wieczorem Krzysztof Zasada poinformował, że śródmiejscy policjanci zatrzymali mężczyznę, który miał ostrzelać budynek liceum.

To 43-latek, który wpadł w mieszkaniu na Mokotowie. Znaleziono u niego wiatrówkę oraz amunicję.

Trwa wyjaśnianie motywów jego działania.

Oto gigant wśród drzew. Jak wypada przy nim polski rekordzista?

  • Wczoraj, 11 marca (18:06)

    Wysokością przerasta krakowski "szkieletor", wiekiem może sięgać nawet do czasów dynastii Piastów, a jego lokalizacja przez jakiś czas była tajemnicą. Mowa o najwyższym drzewie świata, sekwoi wieczniezielonej. Gdzie rośnie "Hyperion" i ile metrów mierzy? Jak przy nim wypada polski rekordzista?

    Okaz o największej wysokości na świecie to sekwoja wieczniezielona. Drzewo zazwano imieniem Hyperiona - jednego z tytanów w mitologii greckiej. Mierzy niemal 116 metrów wysokości (niektóre źródła podają wartości między 115,5 m a 116 m). To więcej niż krakowskie wieżowce: "szkieletor" (102,5 m), czy "błękitek" (105 m z iglicami). Ma około 600-800 lat.

    Ten najwyższy okaz odnalazło w 2006 roku dwoje podróżników. Przez jakiś czas dokładna lokalizacja "Hyperiona" była tajemnicą - przypomniał portal magazynu "National Geographic". Wynikało to z obawy przed napływem turystów chcących zobaczyć to wyjątkowe drzewo, co mogłoby się przyczynić do zniszczenia jego najbliższego otoczenia. Obecnie jednak wiadomo, że drzewo rośnie w Parku Narodowym Redwood w północnej części Kalifornii w USA.

    Sekwoja wieczniezielona to drzewo iglaste z rodziny cyprysowatych. Naturalnie występuje na części zachodniego wybrzeża Stanów Zjednoczonych - w wąskim pasie rozciągającym się od południowo-zachodniego Oregonu (przy granicy z Kalifornią), do ponad 700 km na południe nad kalifornijskim wybrzeżem. W swoim naturalnym miejscu występowania z reguły osiąga między 60 a 100 metrów wysokości i dożywa do około 2 tys. lat.

    Jaki jest najwyższy okaz nad Wisłą? Okazuje się, że to rosnąca w Sudetach daglezja zielona. Mierzy 59,4 m - wynika z danych Lasów Państwowych, to podobna wysokość do ok. 20-piętrowego budynku. Drzewo ma ok. 120 lat i znajduje się na terenie Nadleśnictwa Bardo w Dolnośląskiem. Oficjalnych pomiarów dokonano w 2021 roku.

    Daglezja zielona to gatunek introdukowany (wprowadzony celowo lub z przypadku) do Polski. Naturalnie występuje w Ameryce Północnej. Tam dorasta nawet ponad 100 metrów i dożywa kilkuset lat - wskazały Lasy Państwowe. Co ciekawe, po roztarciu w dłoniach igieł daglezji można poczuć świeży, cytrynowy zapach.

Dalsza część artykułu pod materiałem video:

Od Królewca po Daleki Wschód w Rosji są problemy z telewizją. "Po prostu się wyłączył"

  • Wczoraj, 11 marca (18:03)

    Aktualizacja: Wczoraj, 11 marca (21:01)

    4 marca doszło do awarii rosyjskiego satelity telekomunikacyjnego "Ekspress-AT1", który obsługiwał kilka krajowych operatorów telewizyjnych. Satelita, znajdujący się na orbicie, nagle przestał działać. Próby przywrócenia jego funkcjonowania przez specjalistów z Państwowego Przedsiębiorstwa Rosyjskiej Łączności Satelitarnej (RSCC) oraz producenta satelity JSC "Reszetniew" nie przyniosły rezultatów.

    • W wielu regionach Rosji nie ma telewizji.
    • Powodem jest awaria jednego z głównych satelitów transmisyjnych.
    • Przyczyn nie ustalono, ale nie wyklucza się ingerencji z zewnątrz.
    • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl.

    Awaria spowodowała przerwy w dostawie sygnału telewizyjnego dla abonentów w różnych regionach Rosji. Satelita był wykorzystywany przez operatorów takich jak "Trikolor", "NTV-Plus" i "Russkij Mir". 

    "Trikolor" rozpoczął już przenoszenie części transmisji na inne pozycje orbitalne, ale wymaga to od użytkowników dostosowania anten. "NTV-Plus" tymczasowo udostępnił darmowy dostęp do kanałów cyfrowych dla poszkodowanych abonentów. Najtrudniejsza sytuacja dotknęła operatora "Russkij Mir", który całkowicie stracił możliwość nadawania.

    "Trikolor" nadaje za pośrednictwem innego satelity, ale ze względu na jego pozycję telewizja działa tylko w niektórych regionach Rosji.

    Wyłączony satelita zapewniał zasięg od obwodu królewieckiego po Daleki Wschód.

    Według źródła gazety "Kommiersant" nie wykryto zewnętrznych zakłóceń, które mogły wpłynąć na funkcjonowanie satelity. "Najwyraźniej satelita po prostu się wyłączył. Jego żywotność została zaplanowana do 2030 roku, a taki wypadek, skutkujący natychmiastową awarią, z pewnością sugeruje możliwość ingerencji w samego satelitę" - zauważył rozmówca rosyjskiej gazety, nie wykluczając możliwości cyberataku.

    Obecnie RSCC obsługuje 12 satelitów geostacjonarnych, transmitujących około 1100 kanałów telewizyjnych. Konstrukcja nowych satelitów ma rozpocząć się w tym roku, ale ich wystrzelenie zaplanowano dopiero na 2030 rok.

    Co ciekawe, podkreśla "Kommiersant", aktywny okres eksploatacji funkcjonujących satelitów kończy się w latach 2029-2030. Gazeta zwraca uwagę, że zachodnie sankcje powodują, że Rosja nie będzie miała dostępu do maszyn zagranicznych operatorów, a każde opóźnienia w uzupełnianiu konstelacji satelitów transmisyjnych mogą stanowić poważne zagrożenie dla utrzymania telewizji satelitarnej w kraju.

Dalsza część artykułu pod materiałem video:

"To nie jest propozycja, to bajkopisarstwo". Konrad Gołota o programie "SAFE 0 proc."

"To nie jest propozycja, to bajkopisarstwo". Konrad Gołota o programie "SAFE 0 proc."

Wczoraj, 11 marca (18:02)

Aktualizacja: Wczoraj, 11 marca (19:19)

"Wszystko, co dzisiaj kupimy, musimy później serwisować i utrzymywać. Na to będą potrzebne duże pieniądze. W propozycji, którą złożyliśmy, a którą przyjął parlament, jest to, że SAFE nie będzie spłacany z budżetu MON. Polski przemysł zbrojeniowy jest w stanie wchłonąć tak duże pieniądze" - powiedział w Popołudniowej rozmowie w RMF FM wiceminister aktywów państwowych Konrad Gołota, odnosząc się do unijnego programu SAFE. Pytany natomiast o prezydencki projekt "SAFE 0 proc.", stwierdził, że "nie jest to propozycja, a bajkopisarstwo". "To jest hucpa polityczna. Z SAFE 0 złotych będzie dokładnie tyle, ile mówię: 0 złotych" - dodał.

Gość Popołudniowej rozmowy w RMF FM wiceminister aktywów państwowych Konrad Gołota był pytany o kwestię związane z unijnym programem wsparcia finansowego na modernizację armii państw członkowskich UE.

Zapewnił, że polski przemysł zbrojeniowy jest w stanie wchłonąć środki, które popłyną do Polski z programu SAFE. Wszystko, co dzisiaj kupimy, to musimy później serwisować i utrzymywać. Na to będą potrzebne duże pieniądze. W propozycji, którą złożyliśmy, a którą przyjął parlament, jest to, że SAFE nie będzie spłacany z budżetu Ministerstwa Obrony Narodowej - stwierdził Gołota.

Dopytywany o to, dlaczego umowy na finansowanie z SAFE nie są podpisywane, powiedział wprost: Czekamy na stabilne źródło finansowania

Zamawiającym jest ministerstwo obrony. Czekamy na stabilne źródło finansowania na podstawie którego, bez konieczności aneksowania, Agencja Uzbrojenia będzie mogła negocjować i podpisywać - stwierdził.

Krytycznie natomiast wiceszef MAP wypowiedział się na temat prezydenckiego programu "SAFE 0 proc.", który we wtorek w formie ustawy trafił do Sejmu RP.

To jest wieloaspektowa hucpa polityczna. Z SAFE 0 złotych będzie dokładnie tyle, ile powiedziałem, 0 złotych - ocenił. Pytany zaś o słowa szefa Narodowego Banku Polskiego Adama Glapińskiego, który w środę tłumaczył, w jaki sposób prezydencki program "SAFE 0 proc." miałby zostać sfinansowany, Konrad Gołota stwierdził, że "to nie jest propozycja, a bajkopisarstwo"

To powerpoint - podsumował.

Stwierdził także, że nie wie, skąd szef NBP weźmie pieniądze na ten cel. Od momentu, gdy zmienił się rząd, Narodowy Bank Polski nie wykazuje żadnego zysku - ocenił.

Fundusz SAFE - jak tłumaczył - jest po to, żeby szybko dozbroić armię. Szybko, bo cztery lata dla przemysłu zbrojeniowego to jest bardzo krótki horyzont zamówień, wymagający bardzo intensywnej pracy - podkreślił.  

Jeżeli mamy perspektywę zamówień za 180 miliardów złotych na cztery lata, to wówczas dużo łatwiej można rozplanować inwestycje - dodał.

Na pytanie prowadzącego Piotra Salaka o to, czy ewentualne weto prezydenta ustawy o SAFE spowoduje, że polskie zakłady zbrojeniowe poniosą straty, odpowiedział: Polska obronność, tak jak została zaprojektowana, straci.

Nie będziemy mogli wesprzeć projektów infrastrukturalnych, działań policji i Tarczy Wschód, a bezpieczeństwo to jest cały kompleksowy system. Ewentualne weto prezydenta wobec ustawy ws. programu SAFE mogłoby osłabić system bezpieczeństwa państwa, ale paradoksalnie zwiększyć zamówienia dla zakładów zbrojeniowych - wyjaśnił.

Odmówił za to odpowiedzi na pytanie, ile środków finansowych z programu SAFE może trafić do Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Na to pytanie nie mogę odpowiedzieć, dlatego, że lista jeszcze nie jest jawna i dlatego, że będą podpisywane kontrakty. Chętnie na to pytanie odpowiem na początku czerwca - stwierdził.

Potwierdził natomiast, że z programu SAFE trafi w sumie do polskiego przemysłu obronnego państwowego i prywatnego 140 miliardów złotych.

❌